goshh napisał/a:heh, lakos, tego Ci życzę z całego serca 
dawidj, zasadnicze pytanie, chciałabyś żeby wróciła czy ewentualne powroty wykluczasz? wiesz, jak ona pierwsza się skontaktowała to jakaś furtka chyba się otwarła..
Sprawa wygląda tak. Ona zostawiła mnie dla kolesia 7 lat młodszego, oddalonego o 100 km. Co jej strzeliło to nie wiem. Poszła raz do koleżanki, weszła na gadu, zagadała z przypadkowym gościem i bum. Odkryła Internet, bo sama takowego nigdy nie posiadała. 6 letni związek, narzeczeństwo, plany wakacyjne i dalsze poszły się sypać. Poza tym zdradziła mnie pół roku temu. Chciałem z nią o tym porozmawiać, ona też. Mówiła mi prosto w oczy, że to nieprawda, że przysięga na własną matkę itp. że nigdy by mi tego nie zrobiła. Mi zależało wtedy na szczerości, a wiedziałem, że kłamie. Nie do opisania, patrzeć w oczy komuś, dla kogo by się w ogień wskoczyło i wiedzieć, że kłamię... Przyznała się później, że zdradziła. To nie było jej jedyne kłamstwo w ostatnim czasie; było ich tyle, że przestałem jej w cokolwiek wierzyć. Dopóki nie zmieniłem nr to było rycie mi głowy, raz, że chce wrócić i kocha, za chwilę że jest szczęśliwa z innym i życzyła mi najgorszego, a za chwile, że nie chcę wybierać i jedzie na stałe za granicę. Ostatnio widziałem ich razem, w dzień naszych 5 lat i 11 miesięcy. Ja już nie mam na to siły, kocham ją ale ona stała się inną osobą, zupełnie inną. Tęsknie za nią ale sprzed tego wszystkiego, gdy była ciepła i opiekuńcza. Albo po prostu ja miałem ją za ideał, którym nigdy nie była. Nie ukrywam, że ciężko mi się żyje, w robocie jak zacznę myśleć to jest padaczka. Strzelam sobie z gumki za każdą myśl o niej albo wspominki i to pomaga ale już mam łapę jakbym ją w kombajn wsadził.