netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 950 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 138 139 140 141 142 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 036 do 9 100 z 14 840 ]

9 036 Ostatnio edytowany przez dawidj90 (2013-06-28 10:59:09)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzień dobry wszystkim. smile Parę przemyśleń przy kawie.

Brak kontaktu bardzo ale to bardzo pomógł. Zmieniłem nr tydzień temu. Nie budzę się już z przerażającą myślą "ona nigdy nie wróci". Zaczynam słuchać rozumu i myśleć obiektywnie. Wspomnienia o niej robią się wyblakłe i tak, jakby te 6 lat nigdy nie miało miejsca. Poza tym wspomnienia i idealizowanie jej straciły moc. Zaczynam widzieć i rozumieć, że żyłem w toksycznym związku. Zdarzało jej się krzyczeć na mnie w miejscach publicznych, specjalnie. Moja eks miała wybuchowy i niepewny charakter. Poza tym cięła się, raz przez to trafiła do psychiatryka. Nigdy nie chciała mi powiedzieć dlaczego to robi, czemu jej smutno. Wiem tylko, że jej ojciec pił i miał z tym problem. Zawsze się spóźniała, ostatecznie zawsze wyjeżdżał trochę później niż to było zaplanowane, zawsze. Potrafiłem przyjść do niej i czekać 1,5h aż skończy rozmawiać przez telefon z siostrą. Dodatkowo zauważyłem, że potrafiłem przy niej i na jej życzenie rozhulać niejedną wypłatę. Trochę tego całego syfu było a nie mam zamiaru jej zbytnio oczerniać; krótko mówiąc: zaczynam dostrzegać wady w związku i rozumieć, że po części wegetowałem przez te 6 lat, nie widząc świata poza nią. Myślę nawet, że dobrze się stało. Ona miała skończone tylko gimnazjum (dopiero teraz robi LO) i w każdej pracy, w której na krótki okres pracowała, była traktowana jak popychadło, co zawsze mnie strasznie bolało i też powodowała cierpienia. Poza tym musiałem to ukrywać przed rodziną i znajomymi, ogólnie nic przyjemnego. sad  Ech, jaki ja byłem głupi i ślepy, że dałem się tak zakochać... Poza tym wiem, że zdradziła już wcześniej i nie wiem czy nie robiła tego jeszcze wcześniej. Nie dość że głupi, ślepy to i naiwny...

Staram się skupić na moim obecnym problemie. Wczoraj miałem biopsję węzła chłonnego i czekam na wyniki. Boję się, że mam raka. sad Jeszcze niedawno miałem myśl "nawet jeśli będę miał to trudno, nie chcę żyć bez niej" ale teraz chcę żyć mocno i długo. Zobaczymy co to będzie, na pewno coś mi dolega a czy to nowotwór to się dowiem niedługo.

Tak czy inaczej... czuję się powoli nowym człowiekiem i jest coraz lepiej. Pozdrawiam.

9 037

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

KWiatek77- poszukaj forum prawnego i napisz konkretnie jak wygląda sprawa z kredytem itd, zapytaj, że chcesz rozwodu, ale nie wiesz jak to wygląda z punktu prawnego. MYślę, że w każdym większym mieście są poradnie prawnicze. NP mój kolega w takiej pracuje wink

DAwidj90- bądź dobrej myśli, wierzę, że będzie dobrze. MAsz wiele planów, i trzeba je realizować wink DAj znać jak tylko czegoś się dowiesz smile

9 038

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzień dobry smile
A ja humor mam aż zanadto hehe takie coś mnie w ten humor wprawiło ale fajowo się cieszyć znów jak dziecko. Chyba moja zła passa wreszcie się skończyła...wiecie w jakim temacie Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Jak nic się nie dzieje to nic a nic a jak jest akcja to na maksa smile...eh byleby tego nie spierdzielić bo ja i taki talent posiadam...
Miłego dnia kochani

9 039

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Moi Drodzy,

Nie ukrywam, że chodzę po różnych forach. I olśnienie!
Przeczytałam historię jednej dziewczyny. Prawie jak moja - zostawił ją po trzech latach bo ma jej za dużo (usłyszałam dokładnie to samo). Później powrót, jakaś koleżanka w tle (raczej zapewnienia że to koleżanka). Czytałam to i byłam przerażona. U mnie to samo. Zrozumiałam, że byłam naiwna. Nie chcę siebie za to obwiniać, myślę sobie, że miałam prawo mu ufać. Tutaj misiu, kochanie, tak próbujemy ale wolniej, swobodniej. Ja mówiłam - ma rację, powoli. Jestem bluszczem to dlatego. Ale ja się stałam tym bluszczem przez niego!! To nie pierwszy raz kiedy pisał z koleżankami, one były różne w różnych odstępach czasu - oczywiście tylko takie, które jawnie na niego leciały. Trzy razy tak było, pomimo mojego mówienia, że mi jest z tym źle.

Histroia tej dziewczyny otworzyła mi oczy. On mi nigdy nie powiedział, że to koniec nie dlatego, że chciał próbować, on się bał!Chciał tę odpowiedzialność przenieść na mnie (ja podjęłam ostateczną decyzję). Może  wyrachowanie i perfidnie tego nie planował ale nie miał jaj, żeby wybrać. Pewnie też czekał aż jej sytuacja i kryzys się jakoś rozwiąże. Teraz podejrzewam, że są razem.

To boli nie będę ukrywać, że nie. Ale ja oprócz miłości do niego po prostu bałam się być bez niego. Chyba dlatego te 4 miesiące trwaliśmy w takim układzie.
Bałam się i nadal się boję. Samotności, kogoś nowego, nękania przez wspomnienia, w ogóle końca. Cierpiałam ale trwałam ze strachu. Bo wiedziałam, że będę tęsknić, będę cierpieć, bałam się jak to życie będzie wyglądać. Wiedziałam jak pewne rzeczy w życiu przechodzę i chciałam tego uniknąć.

Pozwolę sobie wkelić wierszyk, który napisała jedna z forumowiczek (mam nadzieję, że nie będzie miała za złe o prawa autorskie ):
Zgadnij, Kochanie, czy kocham Cię dziś
bo właśnie naszła mnie taka myśl
żebyś mi dziecko urodziła
chociaż pociąga mnie moja była

ożenię się z tobą! dobra, żartuję
bo tak naprawdę to ja nie czuję
żebym cię kochał z początkiem miesiąca
i może tak będzie do jego końca

Ale już w grudniu, będę oddany
wierny i miły, i nawet kochany
nie obiecuję, że tak się stanie
musisz poczekać po prostu Kochanie.

Bo mi Kochanie, potrzebna swoboda
tak jak roślince niezbędna jest woda!
Co? Jestem oszust, co ciągle mataczy?
Ależ Kochanie, to nic nie znaczy!

Ożenię się z tobą, najdroższe Kochanie
stawię na każde twoje wezwanie
kupię Ci pałac, diamenty i futra
lecz może mi się odmienić do jutra.

Dzisiaj cię kocham, jutro - być może
pewne to niczym pogoda na dworze
zakochać się mogłem w byłej dziewczynie
ale spokojnie - pojutrze mi minie.
__________________


Jak to pomogło, chociaż na chwilę. Teraz czuję w sobie jakąś taką siłę, mam nadzieję, że utrzyma się chociaż na kilka godzin. Będę wracać do tego postu za każdym razem!

I wiem, że będę tęsknić, będę wspominać, będzie mi brakować jego (a raczej tego jaki był kiedyś i jakiego ja go sobie stworzyłam) ale powoli może coś zrozumiem. Teraz staram się skupić na jego wadach. Owszem było fajnie, było cudownie ale to było moje dopowiadanie, idealizowanie. Z kims byłam, bałam się nowościm, bałam się zmian, więc trwałam w tym.

Przepraszam, że post jest taki nieskładny, ale jestem tak podekscytowana.

9 040 Ostatnio edytowany przez syntia (2013-06-28 14:25:26)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kwiatuszek - daj trochę tej energii bo ja coś powera nie mam...
Jestem niewyraźna to może rutinoscrbin wezmę...

Wszystkich wywiało, dobrze że jesteś tongue:P:P:P



Niewiem- gratuluje, właśnie zrobiłaś pierwszy krok w stronę nowej przyszłości, oby tak dalej wink

9 041

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

kwiatek77 jeśli macie kredyt wszystko idzie zrobić. Przepisać go tylko na męża. Spokojnie bez obaw. Jak sama piszesz tylko mąż pracuje więc w zasadzie on spłaca kredyt. Nawet jeśli żyranci są po stronie twojej np. rodzice . Płacenie czynszu to inna strona medalu bo jeśli się wymeldujesz i kredyt będzie na jego to niestety nic ci do tego mieszkania tam. Będzie albo przymusowa przeprowadzka i znalezienie pracy chyba że się dogadasz z nim w co wątpię. Jedyny minus taki że niestety mieszkanie czy co tam macie nie będzie należeć do ciebie po prostu zostaniesz z "gołą dupą" ale lepiej tak a być szczęśliwym moim skromnym zdaniem.

9 042

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
syntia napisał/a:

Lakos jesteśmy by pomagać i chętnie to robimy. smile Dla nas najlepszym podziękowaniem jest to, gdy widzimy, że nasz pacjent zdrowieje i ma się coraz lepiej smile Każdy najmniejszy krok naprzód utwierdza nas w przekonaniu, że ta osoba odkrywa siebie na nowo i poznaje swoją wartość, która czyni ją mocniejszą na działanie "czynników zewnętrznych" smile

Nie ma stopniowania spraw na bardziej lub mniej ważne, dotkliwe, głupie czy mądre... Każdy opisywany dramat życia, jest dla danej osoby najważniejszy i najbardziej nieznośny do przejścia. Lecz dzięki takiej różnorodności problemów czasem łatwiej nam się odnaleźć i pozbierać...

Poza tym wierzę, że każdy w tym krótkim i przelatującym przez palce życie, ma prawo do życia w szczęściu i spełnieniu. Szukajmy go w najmniejszych szczegółach dnia smile



Jestem z 89', więc rocznikowo 24 (ale dopiero w październiku, jak połowa użytkowników tego tematu [wiadomo o kim mowa])
Czemu pytasz? (Choć chyba się domyślam)

Ja oczywiście zdrowieję dlatego, że telenowela trwa, są smsy, wyznania, tęsknoty itd. Ciekaw jestem czy to złudne, a jeśli tak to na ile. I do czego to doprowadzi, bo ani słowa do tej pory nie było na temat przyszłości..

Pytałem o wiek, bo bardzo zbliżony do mojej lubej, a różnica w postrzeganiu pewnych kwestii wyraźna. Często zrzucałem pewne rzeczy "na jej wiek". Okazuje się, że to niekoniecznie słuszne. smile

9 043

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
lakos napisał/a:
syntia napisał/a:

Lakos jesteśmy by pomagać i chętnie to robimy. smile Dla nas najlepszym podziękowaniem jest to, gdy widzimy, że nasz pacjent zdrowieje i ma się coraz lepiej smile Każdy najmniejszy krok naprzód utwierdza nas w przekonaniu, że ta osoba odkrywa siebie na nowo i poznaje swoją wartość, która czyni ją mocniejszą na działanie "czynników zewnętrznych" smile

Nie ma stopniowania spraw na bardziej lub mniej ważne, dotkliwe, głupie czy mądre... Każdy opisywany dramat życia, jest dla danej osoby najważniejszy i najbardziej nieznośny do przejścia. Lecz dzięki takiej różnorodności problemów czasem łatwiej nam się odnaleźć i pozbierać...

Poza tym wierzę, że każdy w tym krótkim i przelatującym przez palce życie, ma prawo do życia w szczęściu i spełnieniu. Szukajmy go w najmniejszych szczegółach dnia smile



Jestem z 89', więc rocznikowo 24 (ale dopiero w październiku, jak połowa użytkowników tego tematu [wiadomo o kim mowa])
Czemu pytasz? (Choć chyba się domyślam)

Ja oczywiście zdrowieję dlatego, że telenowela trwa, są smsy, wyznania, tęsknoty itd. Ciekaw jestem czy to złudne, a jeśli tak to na ile. I do czego to doprowadzi, bo ani słowa do tej pory nie było na temat przyszłości..

Pytałem o wiek, bo bardzo zbliżony do mojej lubej, a różnica w postrzeganiu pewnych kwestii wyraźna. Często zrzucałem pewne rzeczy "na jej wiek". Okazuje się, że to niekoniecznie słuszne. smile

NO ja czasami sama łapie się na tym, że  myślę o twojej byłej"no jak może ona tego nie rozumieć i nie myśleć trzeźwo i obiektywnie" ale zaraz myślę, że to nieważne ile wiosen ma, gdyż to NIE one warunkuja dojrzałość emocjoalną...

LUdziom żyłoby się lżej gdyby zawsze problemem był wiek, ktory można byłoby obwiniać cały problem komunikacji i zrozumienia...

CZy ona pierwsza pisze?
TRzymasz w ryzach to co piszesz?
TAk naprawdę nie powinieneś odpisywać...

9 044

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak, pisze pierwsza. Choć teraz mnie korci, żeby skrobnąć, ale trzymam się. smile

Tak, trzymam w ryzach. Jest bardzo miło, ale nie nachalnie. Żadnych deklaracji, pytań, pretensji czy planowania czegokolwiek. Jest wylewnie. Ja się trochę powstrzymuję. Widzę też błędy w sobie tak na marginesie.

Gdybym nie odpisywał w ogóle, to do czego by to doprowadzić dobrego mogło?

9 045

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

LAkos do tego by doprowadziło, że miałaby świadomość,że to już nie jest wspaniały 16 krotny powrót ze wczasów pod gruszą gdzie zmienia się wszystko i ostatecznie nic...

WYczuwa grunt czy to TY przypadkiem się nie złamiesz i powiesz "lessie wróć..."

Powinieneś poprosić ja by nie pisała, i pozwoliła CI przemyśleć pewne sprawy. POtrzebujesz czasu by uporządkować wszystko u siebie w głowie a dopiero potem działać na innych płaszczyznach ...

9 046

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

jam jest także 89 tongue

9 047

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

To tylko ja taka stara...

9 048

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kwiatuszek100 napisał/a:

To tylko ja taka stara...

No no no, bez takich mi tu! wink

9 049

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:
Kwiatuszek100 napisał/a:

To tylko ja taka stara...

No no no, bez takich mi tu! wink

He he to Ci pojechałam teraz równo. A jak Lexpar wpadnie tu to będę fruwać big_smile

9 050

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Jesteś młodsza niż mój PAN a on jest Stary tongue

9 051

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ufff chociaż on hehe

9 052

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kwiatuszek100 napisał/a:

Ufff chociaż on hehe

Czy Wam się Dziewczyny już całkiem w głowach pokiełbasiło?? Lobotomie mózgu ktoś Wam zrobił czy inne pranie procesorka pod czuprynką? yikes
Jak nie kompleksy pod tytułem uroda, to lament świętokrzyski z tytułu niedoskonałości kobiecych kształtów. Jak nie te headen - shoulders to znowu metryki się czepiają jak pijany przewróconego płotu... Co jest z Wami motyla noga - by nie pisać inwektywów i wulgaryzmów big_smile - do jasnej ciasnej???

9 053

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:
Kwiatuszek100 napisał/a:

Ufff chociaż on hehe

Czy Wam się Dziewczyny już całkiem w głowach pokiełbasiło?? Lobotomie mózgu ktoś Wam zrobił czy inne pranie procesorka pod czuprynką? yikes
Jak nie kompleksy pod tytułem uroda, to lament świętokrzyski z tytułu niedoskonałości kobiecych kształtów. Jak nie te headen - shoulders to znowu metryki się czepiają jak pijany przewróconego płotu... Co jest z Wami motyla noga - by nie pisać inwektywów i wulgaryzmów big_smile - do jasnej ciasnej???

Jak to co??? Próchno się z dooopy sypie big_smile

9 054

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kwiatuszek100 napisał/a:
bags napisał/a:
Kwiatuszek100 napisał/a:

Ufff chociaż on hehe

Czy Wam się Dziewczyny już całkiem w głowach pokiełbasiło?? Lobotomie mózgu ktoś Wam zrobił czy inne pranie procesorka pod czuprynką? yikes
Jak nie kompleksy pod tytułem uroda, to lament świętokrzyski z tytułu niedoskonałości kobiecych kształtów. Jak nie te headen - shoulders to znowu metryki się czepiają jak pijany przewróconego płotu... Co jest z Wami motyla noga - by nie pisać inwektywów i wulgaryzmów big_smile - do jasnej ciasnej???

Jak to co??? Próchno się z dooopy sypie big_smile

Ty mi tu takich bajek nie opowiadaj, a jak już to za pół wieku wyjeżdżaj z takimi teoriami... nie wcześniej.

9 055

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bags mój zegar biologiczny właśnie dzisiaj wydał dźwięk budzika!!! Już ostatni dzwonek a tu nie chu chu się nie dzieje tongue

9 056

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kwiatuszek100 napisał/a:

Bags mój zegar biologiczny właśnie dzisiaj wydał dźwięk budzika!!! Już ostatni dzwonek a tu nie chu chu się nie dzieje tongue

Taa wakacje się zaczęły... Juhu tongue

9 057

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Akurat nie ten na myśli miałam hehe ale dobra może faktycznie mi się wydawało

9 058

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam...
Dzisiaj jest mi jakoś tak nijako...  Jeszcze kilka dni i urodziny taty mojego R....
R. żyje z inna (tzn. żyje lub pomieszkuje - nie wiem czy rozwód już zakończony...)
Ale byliśmy ze sobą tyle czasu i jego rodzina stała się moją rodziną i zastanawiam się w jakiej formie złożyć życzenia z okazji zbliżającego się dnia...
Chciałabym wysłać życzenia bo:
1) brakuje mi nie tylko R.
2) z szacunku do jego taty
3) bo gdzieś tam jeszcze odrobinkę się łudzę, że może się odezwie - chociaż jest to naprawdę tylko maleńki okruszek nadzieji - właściwie bez większego znaczenia

Dodam (dla przypomnienia wink ), że rozstanie/porzucenie miało miejsce na początku grudnia.... Ostatni raz:
- widzieliśmy się 11.06. (spotkanie z mojej inicjatywy),
- ostatni mój sms do niego 19.06 (nie odpisał)...

Teraz milczę, ale chyba jeszcze nie jestem gotowa na całkowite zaniechanie walki... tylko jak to robić? 34 kroki - dobre, ale chyba tylko po to żeby pogodzić się z tym co się stało...
Ja już się pogodziłam - dotarło, że odszedł do innej - ale nie oznacza to że się poddałam... Czy milczenie jest dobrą opcją? A może od czasu do czasu należy wysłać niezobowiązującą wiadomość?


Poradźcie bo sama nie wiem co robić...
1) w jakiej formie złożyć życzenia - myślałam o wysłaniu czegoś małego i niezobowiązującego wraz z życzeniami - trochę boję się zadzwonić, a sms (w tym przypadku) wydaje mi się taką dziecinną rzeczą...
2) milczeć nadal?

p.s.
Bags - zaczęłam czytać (jestem na 10 stronie) wątek : Powrót ex-partnerki, która uwierzyła, że życie jest jak harlequin... Ja chyba również czekam... tylko jak to się ma w drugą stronę - jeżeli to on odszedł? jeżeli jest mu "dobrze" jak to on mówi??? Wy chociaż byliście po ślubie, nas łączyło prawie 10 lat razem i 6 lat wspólnego życia przekreślonego w moim mniemaniu w tydzień (tyle trwała moja wyprowadzka) w jego głowie podobno dużo wcześniej - Ty jesteś w stanie wyznaczyć sobie tą granicę - rozwód... a ja pozostaję w zawieszeniu, bez możliwości jakiegokolwiek kontaktu z nim czy ludźmi z jego otoczenia....

9 059

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

I ja dziś jakiś taki nostalgiczny. Wczoraj rozmawialiśmy i niepotrzebnie chyba spytałem - "co to właściwie teraz jest między nami". Że tak sobie gadamy, piszemy, opowiadamy. I że do czego to ma prowadzić. Powiedziała, że za jakiś czas nie będziemy już mieć pewnie kontaktu...

Powiedziałem, że na koleżeństwo szans nie ma. Bo nie będę słuchał o jej nowym chłopaku i tym bardziej ona by pewnie nie chciała słuchać o mojej dziewczynie nowej (której w ogóle nie zamierzam teraz mieć..).

Ech, źle się czuję. Syntia, pomóż!

9 060

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzień dobry smile
Lakos bo Ty to jak w gorącej wodzie kąpany! Chłopie a po co wyjeżdżasz z takimi pytaniami co??? Powinno Ci wystarczyć to że piszecie,być tak po prostu gdzieś tam z boku,trzymać na dystans. Jakby chciała to by sama zatęskniła. Ty masz jej pokazać że ona ma żałować swojej decyzji i pokazać siebie z jak najlepszej strony. A Ty jak ciepłe kluchy rozgrzebujesz wszystko takimi pytaniami.Wybacz za wyrażenie ale bądź mężczyzną no... To są właśnie te pytania które teraz w ogóle nie powinny paść. Staram się postawić w jej sytuacji... Przyjmijmy że podejmuję decyzje o rozstaniu a facetem do którego coś jednak jeszcze czuję (choć twoja eks to nie wiem czy ona coś czuje czy sama nie wie czego chce...ale ok przyjmijmy że czuje) to na pewno nie chciałabym aby mnie męczył takimi pytaniami,żalami,wylewnymi wyznaniami. Chciałabym aby był gdzieś obok bardziej niż jako dobry przyjaciel niż były facet. Pokazałby się wtedy z tej najlepszej strony i myślę że wtedy zatęskniłabym.
Przerabiałam to ostatnio wiesz rozstaliśmy się po ponad 4 latach razem. Wiesz kupa czasu jednak było to można powiedzieć obustronne działanie. Był znikomy kontakt po rozstaniu dwa czy trzy sms i dwa razy tel ale był to tylko i wyłącznie kontakt z mojej inicjatywy w sprawach "przyziemnych",w związku z rozstaniem trzeba było uporządkować kilka spraw. I wiesz czego najbardziej mi brakowało wtedy? Właśnie tej jego takiej obecności że jest gdzieś tam i myśli,pamięta. Jednego sma czy choćby neutralnego tel. Bez zbędnych pytań co ja teraz czuję i co dalej z nami bo podejrzewam że właśnie to by mnie dodatkowo rozdrażniło. Taki nacisk jest wręcz dręczący,będziesz tak postępował to ona przestanie się w ogóle do Ciebie odzywać bo będzie się obawiać znów tych pytań... Daj na luz. Bądź ale bez przesady...

M.ja bym właśnie wysłała jakiś malutki upominek z krótkim liścikiem z życzeniami. Ale krótkimi i zwięzłymi smile aby pokazać właśnie że nadal szanujesz jego tatę no i pokazać że Ty się nie zmieniłaś.  Bo z tym tel to faktycznie nie byłoby dobre rozwiązanie padło by pewnie tysiąc niepotrzebnych pytań,Ty byś się rozżaliła i jeszcze wyszłaby totalna bania z życzeń tak naprawdę...

9 061

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Racja, racja, racja!

Ja zawsze w gorącej wodzie kąpany. Taki narwaniec i ciśnieniowiec, zamiast se kurwać dać na luz i czekać cierpliwie. Esz!

9 062

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czyly nic nie pytać, nie proponować, nie zaczepiać, nie wspominać, nie podpytywać czy kocha, tęskni itp. Samemu się wylewność nie bawić.

A to trudne takie. ;[

9 063

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wiem że trudne ale musisz dać na wstrzymanie bo tym jedynie sobie szkodzisz...

9 064

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak będę usiłował robić. Jaja trzeba napiąć!

9 065

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
M. napisał/a:

Witam...
Dzisiaj jest mi jakoś tak nijako...  Jeszcze kilka dni i urodziny taty mojego R....
R. żyje z inna (tzn. żyje lub pomieszkuje - nie wiem czy rozwód już zakończony...)
Ale byliśmy ze sobą tyle czasu i jego rodzina stała się moją rodziną i zastanawiam się w jakiej formie złożyć życzenia z okazji zbliżającego się dnia...
Chciałabym wysłać życzenia bo:
1) brakuje mi nie tylko R.
2) z szacunku do jego taty
3) bo gdzieś tam jeszcze odrobinkę się łudzę, że może się odezwie - chociaż jest to naprawdę tylko maleńki okruszek nadzieji - właściwie bez większego znaczenia
Dodam (dla przypomnienia wink ), że rozstanie/porzucenie miało miejsce na początku grudnia... Ostatni raz:
- widzieliśmy się 11.06. (spotkanie z mojej inicjatywy),
- ostatni mój sms do niego 19.06 (nie odpisał)...
Teraz milczę, ale chyba jeszcze nie jestem gotowa na całkowite zaniechanie walki... tylko jak to robić? 34 kroki - dobre, ale chyba tylko po to żeby pogodzić się z tym co się stało...
Ja już się pogodziłam - dotarło, że odszedł do innej - ale nie oznacza to że się poddałam... Czy milczenie jest dobrą opcją? A może od czasu do czasu należy wysłać niezobowiązującą wiadomość?
Poradźcie bo sama nie wiem co robić...
1) w jakiej formie złożyć życzenia - myślałam o wysłaniu czegoś małego i niezobowiązującego wraz z życzeniami - trochę boję się zadzwonić, a sms (w tym przypadku) wydaje mi się taką dziecinną rzeczą...
2) milczeć nadal?

"Teściu"
Pół roku Ciebie nie widział, nie wypił kawki, nie pogadał i etc.
Jeśli coś wysyłać, to bezpośrednio do zainteresowanego, esemesik może być zignorowany w doręczeniu przez "pośrednika".
Życzenia skromne, proste, bez zbytniego rozczulania się nad sobą i tematem pobocznym - związkiem.

M. napisał/a:

Bags - zaczęłam czytać (jestem na 10 stronie) wątek : Powrót ex-partnerki, która uwierzyła, że życie jest jak harlequin... Ja chyba również czekam... tylko jak to się ma w drugą stronę - jeżeli to on odszedł? jeżeli jest mu "dobrze" jak to on mówi??? Wy chociaż byliście po ślubie, nas łączyło prawie 10 lat razem i 6 lat wspólnego życia przekreślonego w moim mniemaniu w tydzień (tyle trwała moja wyprowadzka) w jego głowie podobno dużo wcześniej - Ty jesteś w stanie wyznaczyć sobie tą granicę - rozwód... a ja pozostaję w zawieszeniu, bez możliwości jakiegokolwiek kontaktu z nim czy ludźmi z jego otoczenia....

"Powrót ex partnera, który uwierzył..." tym jedynie to się może różnić. Bo nawet od strony psychologicznej harlequina schemat "nawrócenia" jest niemalże identyczny. I co mi z tego, że jestem po ślubie, nawet tym konkordatowym, żebym to jeszcze miał zapędy, by jakoś się "wyróżnić z tłumu" tych, co są po cywilniaku. Ale na szczęście nie mam takich chorych ambicji. Nic, kompletnie nic, a poza ciężką przeprawą rozwodową, która raczej mnie czeka, to jeszcze ta potłuczona "kategoryzacja" facetów - rozwodników, że są be. Upolować żonatego to "smaczny kąsek" ale jak już ten układ poluje w odwrotnym ustawieniu, no to popłoch, siwy dym i popelina.

Jestem w stanie wyznaczyć sobie tą granicę - rozwód, owszem, czuję się na siłach do tego kroku. Bo po pierwsze mam za sobą bite 7 m-cy walki o związek z całym zapleczem ludzi gotowych mi pomóc "na zawołanie". A po drugie doszło do czegoś czego ja nie akceptuje w związku i o czym również ex żona wiedziała. Chciała mi przyłożyć tym wyskokiem a paradoksalnie przyłoży sobie z nawiązką, jaką jest jej psychologiczny problem rodzinny, ciągnący się jak smród po gaciach za nią, z którego onegdaj sobie kpiła.
Ja wiem i mam osobiste powody do tego, by odejść - pomimo zbrukania mnie i zmieszania ponownie przy rozwodzie z błotem - z klasą. Wyczerpałem do granic możliwości pomysły, chęci Innych i sposoby na wyrwanie z tej patologii mojej jż. Wiem, że zrobiłem wiele, by uratować wszystko; poległem na polu bitwy mogąc sobie spojrzeć teraz w oczy przed lustrem, tudzież z czystym sumieniem pokazać tamtejszym ludziom.

Reasumując, jestem w takiej samej sytuacji jak Ty, bo to małżeństwo dla mnie już nic nie znaczy i by po nim posprzątać - potrzebny mi jest rozwód.

Jeśli kochasz, to mimo wszystko pozwól mu odejść, bo jak widzisz, już nie Ty jesteś jego priorytetem. O miłość się nie błaga a tu ona jest jak sama widzisz fałszywa. Okruszki nadziei zmieć ze stołu i wyrzuć je, bo czekaniem nawet na najmniejszy gest z jego strony - katujesz siebie. 34 kroki w tym pomagają...

9 066

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Lakos - przecież Ona to pisze, mówi czy co tam jeszcze tylko po to by wybadać grunt pod nogami. To nic że dziś nie chce, ale może za jakiś czas będzie chciała i musi podtrzymać, wyczaić na ile powrót (Twoje uczucie) jest możliwe. I będzie tak robiła. Ja na Twoim miejscu w ogóle bym nie odpisywała, a najlepiej zmieniła numer telefonu. Bo te kłamliwe uczucia (tak niech to do Ciebie dotrze wreszcie) nie są Ci do niczego potrzebne. Weź przyjaciół, wyjdź gdzieś, przestań myśleć (rozmyślać jak baba) i zacznij budować życie bez Niej. Podjęła decyzje- niech ponosi za to konsekwencje. Nawet gdy boli - poboli, ale przestanie. Buduj siebie teraz silniejszego - to dla Twojego dobra.

9 067 Ostatnio edytowany przez lakos (2013-06-29 13:26:04)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hmm, nie żebym bronił i idealizował, ale czemu tak nagannie i kategorycznie oceniacie jej zachowanie? Jest aż tak wyraźnie nastawione jednostronnie, że trudno wierzyć w wiarygodność i szczerość?

Chciałbym myśleć, że naprawdę kocha tak mocno jak twierdzi, ale po prostu nie umie ze mną być. Że teraz się waha, że ma rozterki i że nie wynika to z żadnego planu, czy chęci badania gruntu, działania na dwa fronty itp. Kurczę, trochę wiary w człowieka? Czy niekoniecznie..

I może w takiej sytuacji dobrze byłoby spytać wprost o co chodzi? Do czego ma to zmierzać? I ewentualnie kategorycznie skończyć kontakt, czy może tak jak pisaliście powyżej - prowadzić dialog w delikatny sposób i liczyć na to, że sama zechce wrócić..?

Szczerze - nie chcę jej tracić. Chciałbym z nią być, tak sądzę. Bo bardzo kocham. Poza tym rozstaniem nie zrobiliśmy sobie żadnej krzywdy, nie było zdrady, przemocy itp. Po prostu.

9 068

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Lakos gdyby Cię kochała dziś byłaby z Tobą a nie wyprowadzała się. Przecież cały czas mówi Ci, że nie chcę być z Tobą - nie widzisz tego? Ona podjęła decyzje. A nie lepiej Ci słyszeć że Cię kocha niż nienawidzi i nie chce znać? Dawała Ci kiedyś jakieś warunki? Czas na zmianę?

9 069

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Smallangel nie do końca zgodzę się z Tobą. To taka utarta opinia że jakby kochała to byłaby z nim. A może ona właśnie nie wie czy kocha i potrzebuje pobyć osobno aby się przekonać o tym??? Znam to bo byłam w identycznej sytuacji i wcale nie znaczyło to że jestem egoistką. U mnie sytuacja ta trwała jak jeszcze mieszkaliśmy razem ale jednak odwrotna bo to on się wyprowadził choć to ja mu mówiłam aby to zrobił. W złości...w żalu,że nie ma już prawdopodobnie nic... Ale do czego dążę...choć ona mówi mu,pisze że nie kocha już być może jest tak a być może właśnie kocha tylko sama już nie wie co robić. Podjęła decyzję o rozstaniu uważając że to dobra decyzja i nie chce się teraz wycofywać z tego aby nie wyjść na desperatkę,idiotkę czy nazwijcie to jak tam chcecie...

Tak jak pisałam wyżej przyjmijmy że czuje coś do Ciebie lakos ale to ona sama musi podjąć decyzję co dalej z tym zrobi. Nie możesz jej zmusić do miłości,do jakiś deklaracji. Chciałbyś być w związku w którym ona jest z Tobą z przyzwyczajenia,przywiązania bądź z powodu bo Ty naciskałeś??? Podejrzewam że nie więc nie bądź nachalny ale jednocześnie bądź gdzieś tam "po cichu" z boku...
Gdyby mój eks jednak był gdzieś tam właśnie tak to kto wie czy dzisiaj nie bylibyśmy nadal razem. Jednak on skreślił wszystko gdy tylko zamknęły się drzwi,ja nie prosiłam,nie żałowałam. Jesteśmy dorośli to była wspólna decyzja a najważniejsze dałam jemu i sobie czas na przemyślenie co dalej,co czujemy. On także nie walczył więc teraz z perspektywy czasu stwierdzam ze lepiej że stało się tak jak się stało. Najwyraźniej też stwierdził że tak będzie lepiej dla obojga. Dzisiaj dziękuję mu za to ze nie prowadziliśmy jakiejś batalii,nie robiliśmy sobie wyrzutów,że rozstaliśmy się z klasą,kulturą. Szanuję go za to i pozwól swojej kobiecie aby ona też zachowała szacunek do Ciebie. I daj jej ten czas i wrzuć na luz!!!

P.S. ja nie oceniam jej zachowania smile

9 070 Ostatnio edytowany przez M. (2013-06-29 14:28:43)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Lakos - powody jej postępowania mogą być bardzo różne np. strach/przyzwyczajenie/nuda. Jeżeli chcesz o nią walczyć to walcz, ale tak jak mówi Kwiatuszek100 bardzo dyskretnie i delikatnie... Bądź przy niej - dla nas (babeczek wink ) to wiele znaczy- myślę, że nawet więcej niż wyznania miłosne czy górnolotne słowa...
Pytania jakie zadajesz (co z nami będzie/ co oznacza nasz kontakt) spowodują, że cokolwiek ona czuje wycofa się... Po prostu BĄDŹ smile

Kwiatuszek100 / Bags - tak zrobię... wyślę coś małego z krótkimi życzeniami smile
na wyslijkwiaty czy też kwiaty.pl (nie pamiętam dokładnie adresu) są takie uśmiechnięte żółte buźki (ciastka) o tym pomyślałam i do tego życzenia - coś w stylu : "wszystkiego najlepszego i uśmiechu na co dzień" - co o tym sądzicie? ciężko jest wybrać coś niezobowiązującego dla faceta/byłego teścia... A może Panowie coś podpowiedzą? smile
W żadnym razie nie chciałabym by mój upominek/życzenia wywołały jakieś negatywne emocje/myśli... ;/

Bags - "łatka faceta rozwodnika" działa chyba tylko kiedy danej osoby nie znamy, nie chcemy poznać i kiedy słyszymy o tym kimś z ust innych "życzliwych osób" w pozostałych przypadkach nie ma to znaczenia (myślę tu o takich "przypadkach" jak Twój) - przecież to nie Twoja wina, że stało się tak jak się stało... Masz rację - na siłę nikogo nie przywiążesz...
ech... strasznie ciężko jest wykonać to co proponujesz: "Jeśli kochasz, to mimo wszystko pozwól mu odejść". A jeszcze ciężej jest z myślą, że nie ma go przy mnie, bo jest u boku kogoś innego sad

SIŁY, SIŁY i jeszcze raz SIŁY mi trzeba by znieść to wszystko...

Podsumowując:
Nadal nie pisać i nie odzywać się do R., ale wysłać życzenia, tak?

9 071 Ostatnio edytowany przez bags (2013-06-29 14:48:39)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Lakos... dupek z Ciebie. Robisz wsio na odwrót zamiast to kategorycznie uciąć... Żenada,

A nie lepiej Ci będzie M jakiś drobiazg kupić i wysłać paczką zamiast przepłacać 10-krotność jego ceny na portalu poczty kwiatowej? No pomyśl logicznie. Żeby to jeszcze był formalny, poślubny teść i bez Twojej następczyni...

Bags - "łatka faceta rozwodnika" działa chyba tylko kiedy danej osoby nie znamy, nie chcemy poznać i kiedy słyszymy o tym kimś z ust innych "życzliwych osób" w pozostałych przypadkach nie ma to znaczenia (myślę tu o takich "przypadkach" jak Twój) - przecież to nie Twoja wina, że stało się tak jak się stało... Masz rację - na siłę nikogo nie przywiążesz...

Nie, bo bezpośrednio też jest yikes i bierzta nogi za pas, a nie bedę co randkę wręczał wizytówki z linkiem do swojego wątku;)

ech... strasznie ciężko jest wykonać to co proponujesz: "Jeśli kochasz, to mimo wszystko pozwól mu odejść". A jeszcze ciężej jest z myślą, że nie ma go przy mnie, bo jest u boku kogoś innego

Ja też miałem i "mam" ten sam problem co Ty - hmm nie mam świeżych informacji to dokładnie nie wiem smile - ale ze świadomością w kategorii żona/mąż jest jeszcze ciężej. Tak sądze pomimo tego, że Wy się z reguły bardziej angażujecie w związku... A skoro tak jest, no to ja trafiłem na taką niedokształconą wink

Skoro on odszedł to po kiego grzyba Ty masz się płaszczyć przed nim prosząc o co? O litość byście byli razem? Miej godność i szacunek kobieto do siebie.
Dzwoń jak już do tego siwego Pana u góry... tam partyline i inna gorąca linia zawsze otwarta i anielski zastęp konsultantów czeka smile 0-700-800-900 pierwsza minuta połączenia 700,-; każda kolejna - 100 więcej big_smile wink

9 072

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bags, aleś kategoryczny. ;|

Ja nie chcę jej tracić. Mam nadzieję, że przemyśli sobie, zatęskni, zrozumie i będzie chciała wracać. Myślisz, że całkowite nieodzywanie się byłoby w takiej sytuacji dobrym rozwiązaniem?

Chociaż z drugiej strony.. jak tak sobie myślę.. że może to uprzejmość z litości? Ech!

9 073

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

pozwolicie, ze dołącze do wątku:)Wątek typowo dla mnie, a razem zawsze razniej
Pozdrawiam

9 074

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Lakos Ty juz ja straciles.a plan na odzyskanie jest zupelnie odwrotny od tego ,ktory stosujesz.wiem ,ze to ciezko pojasc,tez kiedys sobie nie dalem przetlumaczyc.kobieta gdy odchodzi nie ma zadnych skrupolow,litosci.musisz z nia zagrac jej sposobem,byc dobrym psychologiem ,zeby wygrac. bez obrazania sie,bez wyrzutow,bez uczuc.

9 075 Ostatnio edytowany przez bags (2013-06-29 16:20:38)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
lakos napisał/a:

Bags, aleś kategoryczny. ;|

Ja nie chcę jej tracić. Mam nadzieję, że przemyśli sobie, zatęskni, zrozumie i będzie chciała wracać. Myślisz, że całkowite nieodzywanie się byłoby w takiej sytuacji dobrym rozwiązaniem?

Chociaż z drugiej strony.. jak tak sobie myślę.. że może to uprzejmość z litości? Ech!

Chłopie nie czytasz kroków ze zrozumieniem, nie czytasz Nas ze zrozumieniem i dalej nie rozumiesz kompletnie niczego... lobotomie mózgu miałeś? Wszystko jasno mówi NIE pisac, NIE dzwonić, NIE nachodzić a i Was też już NIE ma. Twoje wyobrażenia o cudzie znad wisły, to istny skrajny odpał, umysłowa padaczka.   O tempota, o mores yikes

9 076

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Zwracam honor, zwracam honor. Kurwa mać!

Właśnie porozmawiałem z nią chwilę. Tak to jest, jak się kilka głupich sygnałów zinterpretuje na swój sposób. Dupcę! Koniec.

9 077

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ojej, ależ się ktos zdenerwował, jak moge swoje dorzucić:P

9 078

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ano, zdenerwował! smile

Może to i dobrze..

9 079

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie znam Twojej historii, ale jak Ci to pomoże, to moze lepiej się zdenerwować niżdusić w sobie albo poniżać...

9 080

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mam nadzieję, że wreszcie się uniosę honorem i dam już sobie spokój.

Historia taka, jakich wiele.

A dziś dodatkowo powiedziała tylko, że nie ma szans na to, żebyśmy się teraz zeszli, bo za mało czasu minęło, żeby cokolwiek w sobie pozmieniać. Że nie chce się ze mną widzieć, bo będzie zaraz musiała znów przeżywać to, co przeżywała przez ostatni tydzień.

No i.., że przez okres bycia ze mną cofnęła się w rozwoju, że się dusiła, że teraz wreszcie nie musi się nikomu z niczego spowiadać. I oberwało się dziecku.

Ach kurwać!

9 081

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Helął Mawrula smile witamy w wątku. Pisz co leży na sercu co i jak smile.

Lakos można powiedzieć " a nie mówiliśmy" wink

9 082

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mówiliście. ;|

Teraz muszę zebrać siłę w sobie. Może napiszę jakąś listę "zalet" mojej lubej. Pomaga to..?

9 083

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ojjj u mnie
Już troche lepiej
ale macie wątek, zdrada, ucieczka, samotnośc, tam opisałam moja historię, teraz czeka mnie ciężka rocznica 3 lipca, czuję się samotna, ale cóż,...zycie

9 084

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wiesz..chyba pomaga, ja od dwóch tygodni tak siedze i myślę, przez pierwsze dni widziałam same zalety, ale po dwóch tygodniach widze więcej wad....więc chyba tak:)

9 085

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:

Lakos... dupek z Ciebie. Robisz wsio na odwrót zamiast to kategorycznie uciąć... Żenada,

Nie, Lakos po prostu wciąż próbuje to wszystko naprawić... ale niestety nie tak jak powinien...

Lakos - teraz jestreś zły i masz dość - oby to uczucie trzymało Cie dłużej niż godzinę, dwie albo dzień... Wszyscy piszą żebyś się nie kontraktował - tak, może dobry sposób - ale czy potrafisz? a skoro już będziesz musiał zadzwonić to zero rozmów o Was, o uczuciach - to ją odstrasza i dodaje jej siłę by się z Tobą nie kontaktować, by mówić NIE....



bags napisał/a:

A nie lepiej Ci będzie M jakiś drobiazg kupić i wysłać paczką zamiast przepłacać 10-krotność jego ceny na portalu poczty kwiatowej? No pomyśl logicznie. Żeby to jeszcze był formalny, poślubny teść i bez Twojej następczyni...

No i widzisz w tym sęk i Twoja przewaga (jak i każdego kto ma męża/żonę... status ten pozwala na dużo więcej niż "była dziewczyna"... gdybym była żoną nie byłoby w tym nic dziwnego..,.. a nawet więcej pewnie nadal utrzymywalibyśmy kontakt... a tak, co nas łączy (pisze teraz o jego rodzicach) NIC....

kupić jakiś drobiazg... pewnie, że może i lepiej... masz/macie jakiś pomysł, na coś małego i oryginalnego - coś co będzie miłe, a jednocześnie niezobowiązujące? - skarpetki odpadają tongue wink czteropaku piwa też nie kupię... czekoladki? - jakoś tak głupio... krawat - bez sensu, spinki do mankietów - mogą spowodować, że źle się poczują... hmmm a może jakiś bilet dla niego i mamy R - np do operetki? (tylko czy będą mieli czas pójść ...

z kobietą (jego mamą) nie miałabym problemu smile faceci (byli teściowie) to troszkę magia wink

Pomocy?

Nie, bo bezpośrednio też jest yikes i bierzta nogi za pas, a nie bedę co randkę wręczał wizytówki z linkiem do swojego wątku;)...

to może na czole jakiś mały tatuażyk? big_smile wink a tak na serio smile to przecież nie mówisz przy 1 spotkaniu, że jesteś po rozwodzie - a jeśli już zejdzie na taki temat to przecież nie rzucasz hasłem "jestem rozwodnikiem" i koniec... zazwyczaj jest to rozmowa wink a w rozmowie można wszystko wyjaśnić...


Ja też miałem i "mam" ten sam problem co Ty - hmm nie mam świeżych informacji to dokładnie nie wiem smile - ale ze świadomością w kategorii żona/mąż jest jeszcze ciężej. Tak sądze pomimo tego, że Wy się z reguły bardziej angażujecie w związku... A skoro tak jest, no to ja trafiłem na taką niedokształconą wink

Tak myśli? Was przynajmniej czeka sprawa rozwodowa... wspiera Cie rodzina i przyjaciele, bo to przecież oczywiste - jesteś MĘŻEM ... a ja co? po 10 latach spakowana w tydzień i każdy ma to gdzieś... jakiekolwiek moje starania czy próby walki będą skutkowały ośmieszeniem wśród jego znajomych... moja rodzina powtarza - daj sobie spokój, nie był wart... tyle, że ja tęsknie, przeżyliśmy ze sobą sporą część życia i nie potrafię tego ot tak wymazać ...  ale jakie mam prawo do czegokolwiek skoro byliśmy TYLKO razem???... w tym momencie dla nikogo nie liczy się staż (nawet dla R.) spakować, zamknąć drzwi i spokój...
to strasznie przykre tak mało znaczyć, tak szybko zostać wyautowanym...


rozumiesz?

Skoro on odszedł to po kiego grzyba Ty masz się płaszczyć przed nim prosząc o co? O litość byście byli razem? Miej godność i szacunek kobieto do siebie.

Bo tęsknię? Bo kocham? smile


Dzwoń jak już do tego siwego Pana u góry... tam partyline i inna gorąca linia zawsze otwarta i anielski zastęp konsultantów czeka smile 0-700-800-900 pierwsza minuta połączenia 700,-; każda kolejna - 100 więcej big_smile wink

oj tak, gdyby tylko mogło to coś zmienić to chętnie wykonałabym taki telefon... nawet gdyby był dwa razy droższy... wink
i nie dlatego żeby prosić aby wrócił jeżeli jest szczęśliwy... ale dlatego żebym i ja w końcu mogła ruszyć dalej... nie chce go unieszczęśliwiać, ani do niczego zmuszać - jednak tak się czuć też nie chce... a skoro miałby  być szczęśliwszy z kimś innym, ok niech i tak będzie, jednak nie moim kosztem... sad

więc albo razem (ech...)
albo osobno ale bez mojej tęsknoty, łez, rozterek, zagubienia, pragnień, smutków - ogólnie jednostronnej miłości....

9 086

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A tak z innej "beczki" czy ktoś może mi powiedzieć co zrobić aby wykasować z mojego konta wątek "nie chce znowu zdradzić...błagam o wsparcie! przez m. " - to nie ja jestem autorką tematu, a prawdopodobnie przez podobne nicki łączy mnie z tym tematem...

9 087

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

M. napisz do administracji forum smile

9 088

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

M
A nawet jak łaczy, chyba nie umrzesz od tego...
Ja Was czytam , no i ja nic nie robię...kocham , ale nic nie robię,.....bo trzeba mieć swój honor, ja cierpię, ale jakoś sobie nie wyobRAzam, zeby biegać, posłuchajcie, jak nic nie ma wyjśc to nie wyjdzie, ale najbardziej nie wyjdzie jak ktoś biega i prosi......totalna klapa

9 089

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mawrula -fakt, trzeba mieć swój honor -  dlatego nie stoje pod jego pracą, nie dzwonię i nie piszę błagając o powrót, nie narzucam mu się, nie obdzwaniam jego rodziny, znajomych i nie proszę by mi pomogli, nie sterczę pod jego drzwiami itd...
To że mam rozterki, to że nie chce się poddać nie oznacza że nie mam honoru smile

"w miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone" - podobno wink

misiek666 - zadam może głupie pytanie, ale naprawdę nie wiem smile - jak to się robi? tzn gdzie mogę znaleźć do nich maila?
Mawrula - umrzeć nie umrę, jednak trochę to dziwne - piać, że się za kimś tęskni, a mieć nicka podłączonego do tematu "nie chce znowu zdradzić...(...), nie sądzisz? wink

9 090

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

M. na samym dole jest taki coś jak kontakt tongue http://www.netkobiety.pl/kontakt.php

9 091

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Lakos... dupek z Ciebie. Robisz wsio na odwrót zamiast to kategorycznie uciąć... Żenada,

żadna żenada ! żaden dupek ! dlaczego aż tak surowo ? on nadal kocha, jest zaślepiony i wierzy choć pisze inaczej, że ona wróci i z nim będzie ! to normalne ! to początek cięzkiej drogi !!! czemu tak go krytykujecie ? skoro wciąż ona siedzi w jego głowie i sercu to będzie w nim cząstka nadziei na powrót ! nim on zrozumie, że nie warta jest jego bólu i cierpienia minie sporo czasu ! a każdy początek rozstania polega na tęsknocie, wy też mieliście metlik w głowie i zastanawialiście się " a może..." skąd w was tyle jadu ? ok, może i źle postępuje ale kto z nas na początku był taki mądry jak teraz ? wy nie płakaliście i nie łudziliscie się ? no sorry trochę wyrozumiałości i bez takich tekstów, bo tego się nie czyta miło.

9 092

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
misiek666 napisał/a:

M. na samym dole jest taki coś jak kontakt tongue http://www.netkobiety.pl/kontakt.php

Dzięki smile

9 093 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-06-29 22:40:27)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kwiatuszek100 napisał/a:

Smallangel nie do końca zgodzę się z Tobą. To taka utarta opinia że jakby kochała to byłaby z nim. A może ona właśnie nie wie czy kocha i potrzebuje pobyć osobno aby się przekonać o tym??? Znam to bo byłam w identycznej sytuacji i wcale nie znaczyło to że jestem egoistką. U mnie sytuacja ta trwała jak jeszcze mieszkaliśmy razem ale jednak odwrotna bo to on się wyprowadził choć to ja mu mówiłam aby to zrobił. W złości...w żalu,że nie ma już prawdopodobnie nic... Ale do czego dążę...choć ona mówi mu,pisze że nie kocha już być może jest tak a być może właśnie kocha tylko sama już nie wie co robić. Podjęła decyzję o rozstaniu uważając że to dobra decyzja i nie chce się teraz wycofywać z tego aby nie wyjść na desperatkę,idiotkę czy nazwijcie to jak tam chcecie...

Tak jak pisałam wyżej przyjmijmy że czuje coś do Ciebie lakos ale to ona sama musi podjąć decyzję co dalej z tym zrobi. Nie możesz jej zmusić do miłości,do jakiś deklaracji. Chciałbyś być w związku w którym ona jest z Tobą z przyzwyczajenia,przywiązania bądź z powodu bo Ty naciskałeś??? Podejrzewam że nie więc nie bądź nachalny ale jednocześnie bądź gdzieś tam "po cichu" z boku...
Gdyby mój eks jednak był gdzieś tam właśnie tak to kto wie czy dzisiaj nie bylibyśmy nadal razem. Jednak on skreślił wszystko gdy tylko zamknęły się drzwi,ja nie prosiłam,nie żałowałam. Jesteśmy dorośli to była wspólna decyzja a najważniejsze dałam jemu i sobie czas na przemyślenie co dalej,co czujemy. On także nie walczył więc teraz z perspektywy czasu stwierdzam ze lepiej że stało się tak jak się stało. Najwyraźniej też stwierdził że tak będzie lepiej dla obojga. Dzisiaj dziękuję mu za to ze nie prowadziliśmy jakiejś batalii,nie robiliśmy sobie wyrzutów,że rozstaliśmy się z klasą,kulturą. Szanuję go za to i pozwól swojej kobiecie aby ona też zachowała szacunek do Ciebie. I daj jej ten czas i wrzuć na luz!!!

P.S. ja nie oceniam jej zachowania smile

To ja napiszę jedno - podziękowałabym takiej osobie. Osobie niedojrzałej emocjonalnie, bo uważam, że taką osobą jest. Albo się kocha, albo nie i w miłości nie ma nic pomiędzy. Bo miłość albo jest albo jej nie ma. Ona przeczy sama sobie, kocha -ale się wyprowadza, tęskni - ale nigdy nie będziemy razem. To jest miłość? Ona zamiast podjąć walkę - zrzuca odpowiedzialność za niepowodzenie w związku na lakos-a. Robi wszystko tak- by oczyścić siebie, aby On czuł, że nawalił na całej linii. I Jej skutecznie to się udaje. Ona wie z kim wojuje i wie jak lakos ją kocha.

9 094

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Lakos, odpuść proszę, bo szkoda Twojej psychiki. Ja jeszcze jeden miesiąc temu mogłem góry przenosić i zmuszać skały do srania, żeby wróciła, bez szans. Losu sam jeden nie odwrócisz. Odpocznij, znajdź zajęcie. Ja czuję się już o niebo lepiej, odkąd nie mam z nią kontaktu, nawet inne kobiety zaczęły wydawać się interesujące i ciekawe. Słuchaj ludzi, którzy mają już to za sobą, nie jesteś odosobnionym przypadkiem. Miłość potrafi być piękna ale bywa też pełna goryczy. Nie masz zamiaru chyba całe życie rozpaczać? Jeszcze będziesz się śmiał ze swoją żoną, w jaką pułapkę emocjonalną kiedyś wpadłeś...

9 095

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

LAKOS ma prawo przechodzić żałobę po zakonczeniu związku, a takie popędzanie go by zapomniał już teraz natychmiast nie jest na miejscu.

9 096

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
lexi260189 napisał/a:

LAKOS ma prawo przechodzić żałobę po zakonczeniu związku, a takie popędzanie go by zapomniał już teraz natychmiast nie jest na miejscu.

Gdyby był kobietą pewnie przyznałabym Ci rację, lubimy głaskanie, przytakiwanie, litowanie itp. Lakos to mężczyzna (choć obecnie zachowuje się jak baba), a do mężczyzny inne słowa trafiają.

9 097

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie prawda, płeć nie ma tu nic do rzeczy. raczej jest to indywidualna sprawa każdego człowieka w jaki sposób woli być pocieszany i co do niego trafia.

9 098

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bardzo wam wszystkim dziękuję. Nie biorę do siebie tych mocniejszych słów, bo wiem, że chcecie mi pomóc.

Tak czy siak - moim największym problemem jesto to, że ja z tą decyzją nie jestem pogodzony. A to z kolei karze podświadomości myśleć, że sytuacja się unormuje. Trudno zatem zapomnieć o kobiecie, z którą w sferze wyobrażeń dalej jest się w związku.

Mam listę rzeczy, które mam zrobić tylko dla siebie, mniej lub bardziej ambitnych. Mam na liście rzeczy, które chciałbym dla innych robić. Mam plan na siebie, mam co robić, wiem jak to robić. Mam w głowie listę wad mojej byłej, mam też sto racjonalnych argumentów dlaczego ten związek nie miał szans na przyszłość.
No i kurde co z tego? Skoro serce napompowane nią całe?? Ech te emocje w pizdu!

A zatem - nie jak mam zapomnieć, tylko jak wybić sobie z głowy, że to się ułoży - to jest pytanie..

9 099 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-06-29 22:50:20)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
lexi260189 napisał/a:

Nie prawda, płeć nie ma tu nic do rzeczy. raczej jest to indywidualna sprawa każdego człowieka w jaki sposób woli być pocieszany i co do niego trafia.

bags "rozmawia" z lakos-em jak facet z facetem. I lakos nie ma Mu za złe to, że jest tak bezpośredni - zna sens wypowiedzi. Tak właśnie rozmawiają faceci. Jest problem- jest rozwiązanie. I nie ma żadnych innych dywagacji.

9 100

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam niedzielnym porankiem chyba jeszcze...
Dzisiaj weszłam w trzeci tydzień po odejściu męża, jakoś sie trzymam bo muszę i chcę.Bo chociaż strasznie cięzko, to trzeba to przeżyć, zeby kiedyś spojrzeć na wszystko z dystansem, powiedzieć sobie, ze nie był mnie wart.Ale do tego to jeszcze troszkę czasu i cierpienia musi upłynąć.Ale dam radę, muszę.
Pozdrawiam

Posty [ 9 036 do 9 100 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 138 139 140 141 142 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026