'tez na samym poczatku myslalam ze po zdradzie nic juz nie ma.
Koniec.
Smierc.
Glupie to, teraz to widze
Ale mysle ze to wynikalo z moich przekonan i moralnosci albo wlasnej dumy,
nie wiem, pewnie z kazdego po trochu
moze takze z idealizowania'Ja wciąz jeszcze niestety tak myślę - ale nie, ze nie mogłabym pracować nad moim małzeństwem( chociaz to tez widzę raczej jak zaczynanie od nowa z tym samym człowiekiem), tylko ze nie będę mogła być z kimś innym, bo jezeli on się pomylił i ja tez, to zawsze istnieje ryzyko a ja nie chcę tego juz nigdy przerabiać
jeśli się nie pomyliliśmy co do uczuć tylko one się wypaliły to tez nie chce takiej miłości (moga być nawet kryzsy ale chciałabym zeby trwała wiecznie - tez jestem idealistką, nie tylko w miłości.. a moze to właśnie 'kazda z tych rzeczy po trochę'Kolezanka jest psychologiem:), ale raczej pomaga mi na zasadzie przyjaźni i obecności, bo nie chcę jej zalać moimi problemami i znalazłam sobie kogoś innego - wątpię w moje dobre relacje z ludźmi, wydaje mi się, ze odstraszam kazdego i wszyscy kiedyś odejdą:(, bardzo mi pomaga to forum (dziękuję) - tutaj zawsze ktoś jest:), chociaz wolę tez raczej czytać niz pisać prosząc o radę (bo mogłaby pozstać bez odpowiedzi) albo odpisywać innym..
To pokrzepiające, ze nie piszę po nocach w głucha przestrzeń, tylko jest szansa, ze ktos gdzieś tam jeszcze nie śpi:)
Co do najgorszego scenariusza - muszę przynać, ze niby go juz przerobiłam ale wciąz pojawiają się rzeczy, które mogłyby mnie powalić - ostatnio świadomość - ze mogliby mieć razem dziecko zanim ja poczuję się silniejsza...:( przedtem najgorsze było to, ze będą razem szczęśliwi a to, co budowaliśmy przez tyle lat i co wydawało mi się super i wogóle jedyną rzeczą, która mi wyszła okaze się kompletną pomyłką - ja okazę się pomylona:(:(:(
jednak wyobrazenie sobie tego pozwala zmierzyć się ze strachem i wydaje mi się, ze on jest większy jak się przed nim ucieka? i moze dopaść cię w nieoczekiwanym momencie.., miałam takie paniki az mi było słabo, ale na pewno trzeba poczuć się na tyle silnym, do niczego się nie zmuszać... i to tez jeszcze nie oznacza przerobienia rozstania
To się teraz wygadałam jak nigdy, uff
Dziękuję, pozdrawiam
Tak Iwkowa, tylko ze jak w przyszlosci przyjda uczucia to
Ty juz nie bedziesz taka racjonalna i zapobiegliwa ![]()
i bedziesz przerabiac od nowa i z nowa wiara i nadzieja ![]()
Taka kolezanka to skarb.
Fajnie ze ja masz.
Z mojej obserwacji tego forum wynika iz watpie co by Twoje prosby o rade zostaly bez odpowiedzi.
Jest tu duzo sympatycznych i chetnych doradzaczy ![]()
a nawet jesli by sie tak zdarzylo ze zostalyby bez... to co z tego ??
Wiec chyba Twoje obawy maja swoje zrodlo gdzie indziej.
Czasem trzeba sie uzewnetrznic, choc ja mam z tym tez duzy problem.
W zyciu w realu uchodze za osobe bez jakichkolwiek problemow ( jak wogole mozna tak mylsec !!!!!! nie wiem, ale tak czesto slysze
)
Bierze sie to mysle stad ze moje problemy zostawiam dla siebie, ale lubie sluchac innych.
Wiesz, tak mysle co Ci moge powiedziec odnosnie Twoich scenariuszy...
Przede wszystkim co mnie zakulo w oczy ...
Nie podchodz do tematu w kategorii pomylki !
Nie wolno tak Iwkowa.
To sa doswiadczenia !
Pamietaj o tym, doswiadczenia.
Bo jak tak bedziesz sie mylic i bedziesz pomylona
to jaki Ty sygnal o sobie do mozgu wysylasz ?
Ciekawe co na to Twoje poczucie wlasnej wartosci ![]()
A co do napadow paniki... to moze zrobimy zawody ? ![]()
Trzymaj sie ![]()






