niżej już nie upadne bo się nie da w między czasie będę się starał poznawać nowe kobiety i korzystac z wolności:-) pisze z telefonu to mogę coś przekręcac
8 711 2013-06-18 10:13:26
Podobne tematy
8 712 2013-06-18 10:49:21
Witam Wszystkich zdradzonych i porzuconych.
Życzę miłego dnia ![]()
8 713 2013-06-18 14:02:54
HEJ KWIATUSZKU, smutny, tato,misiek :*:*
TAKA pogoda, że bym chętnie basen rozłożyła ... NIESTETY wanna zostaje albo fontanna na rynku hihi
dzisiaj 5 mln do wygrania i chyba pójdę spróbowaćzagrać i poczuć trochę dreszczyka emocji ...
Buziaki dla Was :*
8 714 2013-06-18 14:05:49
łaczę się w bólu po zdradzie....;( myślałam, że nigdy mnie to nie spotka. myślałam, że może zdrada pojawia się gdy mężczyźnie czegoś brakuje? ale mówię o jakimś drastycznym braku a nie że jest znudzony. arek miał ze mną prawie wszystko- nie byliśmy idealną parą - bo takich nie ma, ale względnie sobie radziliśmy, wspieraliśmy się. straciłam wiare w miłość:(
8 715 2013-06-18 14:28:02
Hej Tygryska... zdrady się nigdy nie spodziewamy. Ja też myślałem, że nie jest to nam pisane. Co więcej, narzeczona mnie prosiła wiele razy żebym nigdy jej nie zostawiał itp. Trzeba żyć dalej. Pisz jeśli Ci to w pewien sposób pomaga. Trzymaj się, pozdrawiam.
8 716 2013-06-18 14:51:17
Wiara w miłość ...
JA myślę, że jedną pewną miłością jest ta matczyna; bezwzględna, do końca życia.
Wszystkie inne to miłości które mogą zblednąć, zniknąć, poprostu ustać...
CZasami myślę, że naprawdę moglibyśmy kochać więcej niż tylko jedną bliską osobę. ALe przecież byłoby to popieprzenie w aktualnie przyjętym schemacie postępowania...
Ja do dzisiaj nie wiem co to tak naprawdę ta miłość. I ciekawe czy kiedykolwiek się dowiem... Im jestem starsza tym bardziej skomplikowane jest dla mnie dojście prawdy w temacie uczuć...
8 717 2013-06-18 15:05:09
kwiatek77 napisał/a:Za to ze nie spelnialam jego zachcianek .On sex musial miec codziennie bo inaczej kara -nie odzywanie,zamykanie sië,na zlosc pisanie do innych.Ja juz nie wytrzymywalam i sië poddalam .Nic nie dawal sex na silë bo jak byla przerwa chociaz jeden dzien to kara.Nigdy nie bylo zycia np zeby myslal gdzie pojdziemy,co trzeba zrobic tylko to jedno w glowie.Nie mielismy pieniëdzy to kupil na raty komorkë duzo kosztowala z ktora zamykal sië na noc i blokowal jak bylam blisko.....
Kwiatku77,
Czy myślałaś o terapii? Jesteś skrajnie uzależniona od męża. Mówisz, że coś musiałaś robić. Nic nie musiałaś, wystarczyło się nie zgodzić. On robi Tobie to, na co mu pozwalasz.
Przytakując tutaj słowom kjersti...
Kwiatek77, "potykamy" się o siebie nie po raz pierwszy na niejednym tutaj wątku. Dostałaś już wiele porad, wskazówek i recept, co zrobić, by odmienić swój los i zmienić bieg wydarzeń Twoich perypetii w związku. Wiem, że przemawiać będzie przez Ciebie chęć ripostowania, że te rady są o kant odwłoku potłuc; że te "lekarstwa z recepty" są nieskuteczne. Ale zapewniam Cię, że one są skuteczne a wystarczy jeno wyjąc owe leki z pudełka i ulotkę przeczytać'; ulotkę czyli Nasze posty.
Idąc dalej głosem forumowiczów z Sychara - a też jestem jednym z Nich - powiem tak: primo - "ślubowałaś ze nie opuścisz męża a nie to że się nie wyprowadzisz" i secundo - "wskazujesz palcem w każdym zdaniu na męża, a odwróć dłoń i co widzisz??? Trzy palce skierowane na Ciebie. I to nie to, żeś Ty jest bardziej winna niż On, ale 3 razy bardziej powinnaś się skupic na swoim kryzysie w małżenstwie." . On już sie "wyprowadził" z Waszego małżeństwa i żyje po swojemu a Ty zawszelka cenę chcesz siebie pod niego dopasować. Byle gest to już dla Ciebie oznaka milowego kroku ku lepszemu... nic bardziej mylnego. To jego "gest przyjażni" by Ciebie oswoić z myślą, ze to już jest raczej... THE END.
8 718 2013-06-18 17:42:37
Bags,
masz czesto racje piszac to, co piszesz. Ale wez pod uwage, ze osoby w sytuacji kwiatuszka chcialyby w kazdym cieplejszym gescie i bardziej ludzkim zachowaniu faceta widziec powrot do tego, co bylo kiedys - milosci, bliskosci.
Nie sadze, zeby grozenie palcem "raz mowilem, drugi raz mowilem a Ty nie sluchasz" odnioslo jakis skutek. Nie jestes ani ojcem, ani dziadkiem ani wychowawca. A osoby takie jak kwuiatuszek nie ze zlej woli nie stosuja sie do tego co mowisz. Po prostu nie sa w stanie w tym momencie w czasoprzestrzeni zrobic tego, co mowisz.
Ja to odbieram troche jak grozenie, ze jak dalej nie beda sluchac to ty ukarzesz, zabierajac swoja uwage. My tu nie od tego?
To nie jest dobra strategia w przypadku osob cierpiacych. Kazdy ma swoje tempo. Jeden sie zmieni, drugi nie. Kazdemu trzeba pomoc inaczej. Kazdy w tej drodze jest gdzie indziej. Ty jestes dalej. To zobowiazuje. Badz troche lagodniejszy.
Oczywiscie z pelnym szacunkiem - Miriamm
8 719 2013-06-18 18:09:52
Bags,
masz czesto racje piszac to, co piszesz. Ale wez pod uwage, ze osoby w sytuacji kwiatuszka chcialyby w kazdym cieplejszym gescie i bardziej ludzkim zachowaniu faceta widziec powrot do tego, co bylo kiedys - milosci, bliskosci.
to sie zwie projekcja; urojona projekcja idealizmu w zwiazku sprzed rozpadu na teraz. Uzaleznienie od miłosci, że poza partnerem swiat jest pusty i nic nie warty.
Nie sadze, zeby grozenie palcem "raz mowilem, drugi raz mowilem a Ty nie sluchasz" odnioslo jakis skutek. Nie jestes ani ojcem, ani dziadkiem ani wychowawca. A osoby takie jak kwuiatuszek nie ze zlej woli nie stosuja sie do tego co mowisz. Po prostu nie sa w stanie w tym momencie w czasoprzestrzeni zrobic tego, co mowisz.
Ja to odbieram troche jak grozenie, ze jak dalej nie beda sluchac to ty ukarzesz, zabierajac swoja uwage.
W żaden sposób jej nie ukaram... co od neta Ją odetne za "nieposłuszeństwo"???
To nie jest dobra strategia w przypadku osob cierpiacych. Kazdy ma swoje tempo. Jeden sie zmieni, drugi nie. Kazdemu trzeba pomoc inaczej. Kazdy w tej drodze jest gdzie indziej. Ty jestes dalej. To zobowiazuje. Badz troche lagodniejszy.
Miriam...
Ja się odwołałem do wypowiedzi innych forumowiczów, potrafisz wejść i przejrzeć wątki, w których są posty Kwiatka i sprawdź, jakie dostaje "wytyczne". dostaje wskazówki a nie nakazy a'la sądowe pod rygorem ukarania za niedostosowanie się do "paragrafów" ![]()
8 720 2013-06-18 18:14:25
rady może i dobre ale jak ktoś ma dola to lepiej pogłaskać po głowie
bo argumenty w takich chwilach nie docierają
8 721 2013-06-18 18:24:55
rady może i dobre ale jak ktoś ma dola to lepiej pogłaskać po głowie
bo argumenty w takich chwilach nie docierają
I zagłaskać jak kota na śmierć, taaaaaakkkk??? Terapia musi być na swój sposób wstrząsowa, jak grupa wparcia od użalania się nad sobą jesteśmy?
Chłopie skutek zamierzony uzyskasz, ale zgoła odmienny od założonego. Kryzysy są po to, by z nich wychodzić a nie pogłębiać oceanem łez...
8 722 2013-06-18 18:34:31
"Wstrząsów" to każdemu z nas ex zapewnił i nie powiem bo po każdym z nich czuje się coraz silniejszy bo wiem ze to już nie jest ta dziewczyna z która bylem. A na forum zarejestrowałem się po to żeby się wygadać komuś kto rozumie bo ma podobna sytuacje. Bo np znajomi i rodzina podchodzili do sprawy jak Ty. Nie mowie ze to źle bo rady są dobre tylko ze nie tego potrzebowałem rejestrując się tu. Porad udzielaj dalej bo masz przeważnie racje ale bardziej delikatnie bo piszesz do ludzi zranionych i skrzywdzonych.
8 723 2013-06-18 18:46:23
Porad udzielaj dalej bo masz przeważnie racje ale bardziej delikatnie bo piszesz do ludzi zranionych i skrzywdzonych.
Wiesz...
Cały wic jest w tym, że swego czasu ja też tu byłem tym nowicjuszem i też szukałem zrozumienia, wsparcia pomocy na zasadzie pogłaskania po głowie... tyle ze praktycznie każde głaskanie konczyło sie lewym lub prawym sierpowym bez słowa przepraszam.
Takich co dali sobie posmarkać w rękaw z wzajemnością, było tu na prawde niewielu. Użalaniem się nad sobą nie wyjdziesz na prostą, by za jakiś czas podziękować tym, którzy Cię skrzywdzili.
A zapewniam Cię, że ja zdrowo dostałem "po mordzie" w związku, nie będacego na tej kolokwialnie mówiac 1 zwykłej stopie "przyjacielskiej" i nie od jednej osoby, zanim tu zawitałem.
8 724 2013-06-18 18:54:47
SMutny muszę powiedzieć, że widzę już powoli światełko nadziei na lepsze dni u Ciebie : )
Coraz lepiej sobie radzisz i z każdym dniem powinno być coraz lepiej ![]()
Misiek, Calienda, Kwiatek gdzie jesteście?
Kryjecie się przed burzą czy co?
8 725 2013-06-18 19:06:19
Burza była dziś konkretna
strasznie lubię burze uspokaja mnie i wycisza
im więcej błysków tym lepiej!
8 726 2013-06-18 19:08:47
w sobotę zadzwonił do mnie telefon, kochanka mojego męża, byli razem od 11/2012, zerwał z nią a ona się mści. nie wiem co mam robić, czuję smutek, obrzydzenie, żal, a z drugiej strony kocham go, chciałbym aby mnie przytulił i abym o tym zapomniała ... czy to normalne, czy będzie normalnie? czy będę się kiedyś czuła kobietą? czy będę potrafiła mu zaufać? codziennie go widzę, na chwilę obecną ukrywamy przed córką to co się stało, on przyjeżdza idą na plac zabaw, kładzie ją spać i wychodzi.. a mi pęka serce dziewczyny proszę o pomoc
8 727 2013-06-18 19:10:00
i znowu płaczę już mam dość
8 728 2013-06-18 19:12:28
Zerwał z kochanka dla Ciebie? Przychodzi tylko do dziecka a na noc wychodzi? Płacz ile się da to pomaga
8 729 2013-06-18 19:19:53
zerwał niby dla mnie, w sobotę kazałm mu się wyprowadzić a w niedzielę spakować swoje rzeczy
ale i tak codziennie się widzimy
na noc każę mu wychodzić i ryczę jak głupia
tak aby moja córka nie widziała
choć dziś mi powiedziała : mama zostanie w domku i będzie płakać
8 730 2013-06-18 19:28:15
Skoro tamta dzwoni i się mści to znaczy ze faktycznie zerwał. Może warto dać mu szanse
8 731 2013-06-18 19:46:21
ale czy ja dam radę mu zaufać, czy jak będe na niego patrzeć to nie będę widzieć jej
czy to minie...
8 732 2013-06-18 20:07:42
Dzenaro napisał/a:mayk222 napisał/a:Meritum tej wypowiedzi przez KGB(fatalny wybór jak dla mnie ) jest naprawdę uczciwość,dzięki której mamy niesamowity komfort psychiczny,żyjemy spokojnie bez żadnych obaw,stawiamy wszystko w sposób jasny,czytelny,odpowiedzialny,
Nie do końca bym się zgodzil z tą opinią. Owszem uczciwość jest bardzo ważna, ale należy liczyć się z tym, że jest gro osób, które na samo już slowo rozwodnik zamyka się i wycofuje bojąc się wiązać z kimś po przejściach, a co za tym idzie nie otwierając się na poznanie czlowieka. Niestety często przyczyną są stereotypy typu, skoro rozwodnik, to znaczy zly. Wszystko ma swój czas, miejsce i tak jak już KGB slusznie zauważyla, wszystko zależy od indywidualnej sytuacji.
Rozwodnik-nie skreśla człowieka.Może to być przypadek niewłaściwego wyboru,wpadki.Można być niesamowicie rzetelnym w życiu i dokonać wtopy emocjonalnej.
No i co...?
Spytała się mnie po 2 spotkaniu, czy mam dzieci? Nie mogłem skłamać powiedziałem że mam 2 syna i córkę, nie wiem jeszcze z kim zostaną opow. mniej więcej swoją historię, że zależy mi na niej dlatego nie chciałem kłamać i w ogóle... Ona dostała szoku, ale nie przestała się do mnie odzywać, ale mówi że to jest wszystko dla niej trudne, będziemy nadal się spotykać, bo chce mnie lepiej poznać a te 2 spotkania to jest nic. Boi się, że jej rodzice nie wezmą tego na klatę, a ojciec to na pewno... Na razie się spotykamy na neutralnym gruncie, jak bedziemy chcieli coś na poważnie to ona i tak się będzie bać reakcji rodziców.... i tu jest pies pogrzebany...
8 733 2013-06-18 20:19:33
Syntia wszyscy jesteśmy na fb
Wbijaj.
8 734 2013-06-18 20:47:01 Ostatnio edytowany przez Kwiatuszek100 (2013-06-18 21:11:03)
Proszę nie mylić Kwiatka z Kwiatuszkiem ![]()
P.S. Kwiatuszek to ta co nie da sobą manipulować i aby się bawiono jej kosztem!!!
8 735 2013-06-18 21:27:36
smutny24 napisał/a:rady może i dobre ale jak ktoś ma dola to lepiej pogłaskać po głowie
bo argumenty w takich chwilach nie docierają
I zagłaskać jak kota na śmierć, taaaaaakkkk??? Terapia musi być na swój sposób wstrząsowa, jak grupa wparcia od użalania się nad sobą jesteśmy?
Chłopie skutek zamierzony uzyskasz, ale zgoła odmienny od założonego. Kryzysy są po to, by z nich wychodzić a nie pogłębiać oceanem łez...
Nie widzę w wypowiedziach bagsa złośliwego rozdrapywania czyichś ran. To akurat najlepiej robią właśnie byli partnerzy tutaj piszących, jak i oni sami. Są na forum osoby, które wirtualnie przytulą, naleją kawy i pożartują, są również takie jak bags, które rzeczy nazywają po imieniu, ukazują obiektywny stan sytuacji z pozycji osoby trzeciej.
O ile głaskanie po głowie może chwilowo koić ból, to właśnie "wiadra zimnej wody" są motorem do działania. Nie chodzi o to, że po rozczulać się nad sobą nie można, kiedy boli - nawet trzeba, ale przy tym z uporem maniaka kroki do przodu stawiać.
Kwiatek ma bardzo głęboki problem ze sobą i jest nadzieja, że przy wskazaniu jej gdzie ten problem leży, nazwaniu go bez udziwnień i ubarwień, podsunięciu możliwych rozwiązań, ona zobaczy swoją sytuację wreszcie przez pryzmat siebie, a nie JEGO. Pewnie, że prawda nie raz boli, ale bez tej prawdy, bez zaprzestania oszukiwania się nie sposób jest iść naprzód.
Zgadzam się, że ona na tę chwilę może nie móc/nie potrafić/nie widzieć. Ale właśnie w takiej sytuacji dużo więcej zdziała potrząśnięcie i prawda w oczy, niż podsuwanie mankietu do wypłakania. Bo w tym drugim przypadku osoba wypłacze się, utwierdzi w przekonaniu, że jest taka nieszczęśliwa i...dalej nic.
Osoby skrzywdzone nie są pod jakąś szczególną ochroną, moim zdaniem. Należy zachować się wobec nich z kulturą i na pewno nie uszczęśliwiać na siłę, jak w każdym innym przypadku. Nie należy zapominać, że czym innym jest ból zadany z premedytacją przez ukochaną osobę, a czym innym ból przeobrażenia - zaczynam coś rozumieć, zmieniam się, uzdrawiam, coś kończę, a coś zaczynam. Według mnie ta zmiana, ten krok naprzód nie może odbyć się bez bólu, bez dogłębnej pracy nad sobą. Ta praca nad sobą to nie biadolenie nad swoim losem do spółki z innymi przy jednoczesnym zamykaniu się na prawdę (nawet bolesną).
Myślę, że jeżeli ktoś poczuje się personalnie źle z poradą bagsa, czy kogoś innego, może o tym zwyczajnie z nim podyskutować. Ale nie ma co generalizować, że "jej nie tykaj, bo ona cierpi i inaczej nie umie".
Pozdrawiam wszystkich ![]()
8 736 2013-06-18 22:23:13
A czy ja pisałem ze bags jest złośliwy w wypowiedziach? Bags świetnie doradza tylko czasem za mało delikatnie ![]()
8 737 2013-06-18 23:56:40
ale czy ja dam radę mu zaufać, czy jak będe na niego patrzeć to nie będę widzieć jej
czy to minie...
Ja tak chciałabym mieć szansę spróbować..., chociaz domyślam się, ze byłoby bardzo trudno i nie wiem czy by się udało..
Daj sobie czas i prawo do wszystkich uczuć, nie bój się ich - chociaz wiem po sobie, ze czasem wydaje mi się, ze nie zniosę juz więcej bólu i unikam dosłownie wszystkiego co moze przywołać wspomnienie o zdradzie, ale powolutku moze juz za kilka dni stwierdzisz, ze dasz radę zmierzyć się z takimi chwilami.
Mozesz sobie spróbować wyobrazić, jak wasz związek staje się paradoksalnie- jeszcze lepszy niz był dawniej, jaki mógłby być, co mogłoby się zmienić na lepsze.
Ale na tym forum sa tez wypowiedzi ludzi, którzy pracują nad związkiem po zdradzie...
Ta kobieta ma tupet, nie mogę pojąć tego, ze do Ciebie wydzwania !!!!
8 738 2013-06-19 00:02:46
A czy ja pisałem ze bags jest złośliwy w wypowiedziach? Bags świetnie doradza tylko czasem za mało delikatnie
Pozory kolego, pozory ![]()
Balansuję na linie nad przepaścią z ręką i nogą w gipsie, bo już miałem na pieńku raz z moderacją na początku swojego bytu na forum. ![]()
8 739 2013-06-19 00:26:09 Ostatnio edytowany przez eine_gute_ehefrau (2013-06-19 00:29:55)
Morreo napisał/a:ale czy ja dam radę mu zaufać, czy jak będe na niego patrzeć to nie będę widzieć jej
czy to minie...Minie.
Ale na to potrzeba duuuuzo czasu i...
staran Twojego meza.Ja tak chciałabym mieć szansę spróbować..., chociaz domyślam się, ze byłoby bardzo trudno i nie wiem czy by się udało..
Daj sobie czas i prawo do wszystkich uczuć, nie bój się ich - chociaz wiem po sobie, ze czasem wydaje mi się, ze nie zniosę juz więcej bólu i unikam dosłownie wszystkiego co moze przywołać wspomnienie o zdradzie, ale powolutku moze juz za kilka dni stwierdzisz, ze dasz radę zmierzyć się z takimi chwilami.Kilka dni ?
My zdradzeni liczymy to w miesiacach, niektorzy juz w latachMozesz sobie spróbować wyobrazić, jak wasz związek staje się paradoksalnie- jeszcze lepszy niz był dawniej, jaki mógłby być, co mogłoby się zmienić na lepsze.
Byc moze ale jesli nawet kiedys, wogole, to jeszcze nie ten czas.
Na razie jest czas zaloby, zalu, smutku, gniewu, bolu.
Morreo pozwol zeby to wszystko przeszlo przez Ciebie
powoli, nie spiesz sieAle na tym forum sa tez wypowiedzi ludzi, którzy pracują nad związkiem po zdradzie...
Ta kobieta ma tupet, nie mogę pojąć tego, ze do Ciebie wydzwania !!!!
No dokladnie ma TUPET,
i miala go tez wczesniej,
kiedy rozkladala nogi przed cudzym mezem.
To ze wydzwania moze swiadczyc o tym ze chciala sobie przywlaszczyc mezusia Morreo
pewnie liczyla na duzo wiecej niz seks.
Ps. Iwkowa sorry, nie wiem jak to sie stalo ze moj tekst "wszedl" w Twojego posta
i zapisal sie pod Twoim nickiem ![]()
8 740 2013-06-19 09:31:36
Witajcie moi kochani i stara wiaro i nowi ktorzy przybyli , widze ze mayk222 sie odnalazl , ciesze sie z tego powodu , pozdrawiam wszystkich serdecznie ze slonecznej kieletczyzny ![]()
8 741 2013-06-19 10:13:57
Witajcie Robaczki
Dziś bez uśmiechu kolejny popierdzielony dzień w wisielczym nastroju... Tylko nie pytajcie dlaczego i skąd to samopoczucie bo ja nie odpowiem,sama nie wiem. Wstaję rano od niechcenia bez jakiegokolwiek planu na spędzenie dnia. Zazwyczaj staram się być osoba pogodną,miłą...a teraz??? Jestem złośliwa do każdego,swoje humory odgryzam na innych. Dzisiaj już zdążyłam pożreć się z panią z apteki choć jej uprzejmość też pozostawia wiele do życzenia. Ale w normalnej sytuacji zagryzłabym język i zbyła uśmiechem. A co dziś zrobiłam-zjechałam kobietę z góry na dól,zresztą ona mnie też... No i jesteśmy kwita. Tyle że gdyby tak każdy się zachowywał to społeczeństwo by upadło. Potem antystres czyli szybka jazda samochodem i wchodzę do domu i co...płaczę jak dziecko... Tylko nie wiem dlaczego,za kim,za czym,skąd to się wzięło u mnie. Przyszło od tak nagle i nie chce sobie pójść. Jeszcze trochę to mnie zapakują w biały kaftanik i nawet pomachać nie będę mogła. Ostatnio brałam coś na uspokojenie ponad pół roku temu gdy umierał tata i dziś właśnie znów potrzebuję prochów... Bez tego nie ogarnę dnia... Nawet to zdarzenie wraca jak bumerang,jakby to było wczoraj. Same złe myśli i wspomnienia. Marzę tylko o tym aby zamknąć się w czterech ścianach i nie musieć nawet jeść czy wychodzić na zewnątrz. Dobra idę się znowu wyryczeć. Chyba potrzebny psychiatra..........
8 742 2013-06-19 10:40:58
Dzięki za słowa otuchy, dzięki za wsparcie
Wiem czas, czas, czas ...
AGA
8 743 2013-06-19 10:56:18
Witajcie Robaczki
Dziś bez uśmiechu kolejny popierdzielony dzień w wisielczym nastroju... Tylko nie pytajcie dlaczego i skąd to samopoczucie bo ja nie odpowiem,sama nie wiem. Wstaję rano od niechcenia bez jakiegokolwiek planu na spędzenie dnia. Zazwyczaj staram się być osoba pogodną,miłą...a teraz??? Jestem złośliwa do każdego,swoje humory odgryzam na innych. Dzisiaj już zdążyłam pożreć się z panią z apteki choć jej uprzejmość też pozostawia wiele do życzenia. Ale w normalnej sytuacji zagryzłabym język i zbyła uśmiechem. A co dziś zrobiłam-zjechałam kobietę z góry na dól,zresztą ona mnie też... No i jesteśmy kwita. Tyle że gdyby tak każdy się zachowywał to społeczeństwo by upadło. Potem antystres czyli szybka jazda samochodem i wchodzę do domu i co...płaczę jak dziecko... Tylko nie wiem dlaczego,za kim,za czym,skąd to się wzięło u mnie. Przyszło od tak nagle i nie chce sobie pójść. Jeszcze trochę to mnie zapakują w biały kaftanik i nawet pomachać nie będę mogła. Ostatnio brałam coś na uspokojenie ponad pół roku temu gdy umierał tata i dziś właśnie znów potrzebuję prochów... Bez tego nie ogarnę dnia... Nawet to zdarzenie wraca jak bumerang,jakby to było wczoraj. Same złe myśli i wspomnienia. Marzę tylko o tym aby zamknąć się w czterech ścianach i nie musieć nawet jeść czy wychodzić na zewnątrz. Dobra idę się znowu wyryczeć. Chyba potrzebny psychiatra..........
jestem z Tobą.. i szczerze to czasami myślę, że to zamknięcie nie byłoby takie złe.... ech ![]()
8 744 2013-06-19 11:01:06 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-06-19 11:09:37)
tak - Kwiatek szuka wszedzie nadziei, w najmniejszym gescie, bo to daje sile - ta nadzieja. Ale zapraszam do mojego watku, bo ja do niedzieli tez taka postawe reprezentowalam - we wszystkim widzialam nadzieje, jego dobro.... no ale jesli mowi ze NIE, to tak mysli. jesli mowi ze nie chce, ze nie kocha, to tak na ta chwile przynajmniej jest i tak czuje. ja bylam w ostatnim czasie juz prawie pewna ze on ma jakies watpliwosci, ze moze zaluje ale mu ciezko to poodkrecac. mialam 'swoje' powody i dowody zeby tak myslec - Kwiatek - poczytaj co robil, jaki byl 'dobry' dla mnie w ostatnim czasie. zgasil mi lampke, pytal jak w pracy, robil kawe.... bo chce zachowac resztki czlowieczenstwa, ale nie dlatego ze zmienil zdanie i chcialby ze mna byc!! wiem ze samemu trzeba to zrozumiec, przychodzi taki moment, dlatego Kwiatek, im szybicej to zrozumiesz tym lepiej dla Ciebie...
niezaleznie od zwiazku, sytuacji, to jest naprawde bardzo proste i logiczne. jesli facet zmienia zdanie, chce wrocic albo zmienic decyzje to po prostu to powie, albo zacznie to naprawde poakzywac. jesli tak sie nie dzieje, to wszystko inne co robi, mowi to tylko nasza wyobraznia i ta wola tego zeby on chcial.
8 745 2013-06-19 11:19:13
jestem z Tobą.. i szczerze to czasami myślę, że to zamknięcie nie byłoby takie złe.... ech
Jak się czujesz, M.? Co słychać?
8 746 2013-06-19 11:41:52
Kwiatuszek100 napisał/a:Witajcie Robaczki
Dziś bez uśmiechu kolejny popierdzielony dzień w wisielczym nastroju... Tylko nie pytajcie dlaczego i skąd to samopoczucie bo ja nie odpowiem,sama nie wiem. Wstaję rano od niechcenia bez jakiegokolwiek planu na spędzenie dnia. Zazwyczaj staram się być osoba pogodną,miłą...a teraz??? Jestem złośliwa do każdego,swoje humory odgryzam na innych. Dzisiaj już zdążyłam pożreć się z panią z apteki choć jej uprzejmość też pozostawia wiele do życzenia. Ale w normalnej sytuacji zagryzłabym język i zbyła uśmiechem. A co dziś zrobiłam-zjechałam kobietę z góry na dól,zresztą ona mnie też... No i jesteśmy kwita. Tyle że gdyby tak każdy się zachowywał to społeczeństwo by upadło. Potem antystres czyli szybka jazda samochodem i wchodzę do domu i co...płaczę jak dziecko... Tylko nie wiem dlaczego,za kim,za czym,skąd to się wzięło u mnie. Przyszło od tak nagle i nie chce sobie pójść. Jeszcze trochę to mnie zapakują w biały kaftanik i nawet pomachać nie będę mogła. Ostatnio brałam coś na uspokojenie ponad pół roku temu gdy umierał tata i dziś właśnie znów potrzebuję prochów... Bez tego nie ogarnę dnia... Nawet to zdarzenie wraca jak bumerang,jakby to było wczoraj. Same złe myśli i wspomnienia. Marzę tylko o tym aby zamknąć się w czterech ścianach i nie musieć nawet jeść czy wychodzić na zewnątrz. Dobra idę się znowu wyryczeć. Chyba potrzebny psychiatra..........
jestem z Tobą.. i szczerze to czasami myślę, że to zamknięcie nie byłoby takie złe.... ech
Totalne odcięcie się od całego świata i wszystkich ludzi to jest to czego potrzebuję teraz... nie jestem jednak sama...wcale mnie ta myśl nie pociesza bez obaw
8 747 2013-06-19 11:52:35
Witajcie moi kochani i stara wiaro i nowi ktorzy przybyli , widze ze mayk222 sie odnalazl , ciesze sie z tego powodu , pozdrawiam wszystkich serdecznie ze slonecznej kieletczyzny
Wpadłem na pare dni urlopu do domu.Też pozdrawiam.
8 748 2013-06-19 12:34:26
Witam Wszystkich w ten piękny dzionek.
Miłego dnia życzę
8 749 2013-06-19 12:39:40
Spytała się mnie po 2 spotkaniu, czy mam dzieci? Nie mogłem skłamać powiedziałem że mam 2 syna i córkę, nie wiem jeszcze z kim zostaną opow. mniej więcej swoją historię, że zależy mi na niej dlatego nie chciałem kłamać i w ogóle... Ona dostała szoku, ale nie przestała się do mnie odzywać, ale mówi że to jest wszystko dla niej trudne, będziemy nadal się spotykać, bo chce mnie lepiej poznać a te 2 spotkania to jest nic. Boi się, że jej rodzice nie wezmą tego na klatę, a ojciec to na pewno... Na razie się spotykamy na neutralnym gruncie, jak bedziemy chcieli coś na poważnie to ona i tak się będzie bać reakcji rodziców.... i tu jest pies pogrzebany...
Spokojnie, myślę, że to jeszcze nic nie znaczy.
Powiedziałeś prawdę więc punkt dla Ciebie.
Czekaj na rozwój sytuacji.
Nie wywieraj żadnego nacisku.
Spotykaj się dalej a jestem przekonany, że sprawa się wyjaśni.
8 750 2013-06-19 13:18:27
M. napisał/a:
jestem z Tobą.. i szczerze to czasami myślę, że to zamknięcie nie byłoby takie złe.... ech
Jak się czujesz, M.? Co słychać?
Wydawało się że całkiem nieźle a tu ni z tego ni z owego pierdyknęło... ;/ to głupie, wiem... pogoda piękna - ciepło (u mnie w pracy to nawet aż za ciepło - ponad 30 stopni) a mi skojarzyło się to wszystko z wakacjami (niby nigdy nie byliśmy tylko we dwoje, ale jednak na wakacje jeździliśmy i wspomnienia są... )
ech...
Czemu rozumiemy dopiero jak stracimy? czemu jesteśmy - ja jestem tak beznadziejną osobą którą trzeba kopnąć żeby dotarło? ;///
ech...
8 751 2013-06-19 13:40:13 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-06-19 13:45:00)
M. jak ja Ci kopniaka zasadze za takie gadanie to naprawde!!! Ty sobie sama robisz krzywdde przeciez! jak mozesz mowic o sobie ze jestes beznadziejna???Kobietko nikt nie jest na tyle 'zly' zeby mozna go bylo z zimna krwia zdradzac i oklamywac!!! uswiadom to sobie. to oni sa podli i beznadziejni ze tak zrobili. naprawde i ta ich beznadziejnosc i podlosc ktora nam zafundowali naprawde jest bez porownanai do jakichkolwiek wad czy win, jakie my, osoby zdraDZONE mialy. to w ogole jedno obok drugiego nawet stac nie moze. a mimo to, Ty mowisz takie rzeczy. to co? to w sumei dobrze zrobil tak? taka bylas niedobra ze on biedny juz nie wytrzymal i zaczal Cie zdradzac, po czym zamieszkal ze swoja nowa dziewczyna, pewnie, co tam 10 lat wspolnego zycia. mial biedny prawo, bo to Ty bylas taka beznadziejna...... to dlaczego byl z Toba przez 10 lat??? bo na pewno jestes wspaniala kobieta i bylo mu dobrze!!! tylko rozumu braklo, a na to nic sie nie poradzi.
nie, nie moge M. naprawde Kochana pobudka!! bo na Ciebei juz najwyzszy czas
mowisz takie rzeczy swojemu psychologowi jak nam tu piszesz, wprost, ze jestes beznadziejna?? nie moge tego zrozumiec szczerze mowiac - ze chodzisz juz od jakiegos czasu i ze psycholog tego jakby jeszcze w zaden sposob nie przepracowal, ze Ty jestes jakby na chyba najnizszym pozomie swojej samooceny, ze wszystkich mozliwych...
8 752 2013-06-19 14:21:08
M. jak ja Ci kopniaka zasadze za takie gadanie to naprawde!!! Ty sobie sama robisz krzywdde przeciez! jak mozesz mowic o sobie ze jestes beznadziejna???Kobietko nikt nie jest na tyle 'zly' zeby mozna go bylo z zimna krwia zdradzac i oklamywac!!! uswiadom to sobie. to oni sa podli i beznadziejni ze tak zrobili. naprawde i ta ich beznadziejnosc i podlosc ktora nam zafundowali naprawde jest bez porownanai do jakichkolwiek wad czy win, jakie my, osoby zdraDZONE mialy. to w ogole jedno obok drugiego nawet stac nie moze. a mimo to, Ty mowisz takie rzeczy. to co? to w sumei dobrze zrobil tak? taka bylas niedobra ze on biedny juz nie wytrzymal i zaczal Cie zdradzac, po czym zamieszkal ze swoja nowa dziewczyna, pewnie, co tam 10 lat wspolnego zycia. mial biedny prawo, bo to Ty bylas taka beznadziejna...... to dlaczego byl z Toba przez 10 lat??? bo na pewno jestes wspaniala kobieta i bylo mu dobrze!!! tylko rozumu braklo, a na to nic sie nie poradzi.
nie, nie moge M. naprawde Kochana pobudka!! bo na Ciebei juz najwyzszy czas
mowisz takie rzeczy swojemu psychologowi jak nam tu piszesz, wprost, ze jestes beznadziejna?? nie moge tego zrozumiec szczerze mowiac - ze chodzisz juz od jakiegos czasu i ze psycholog tego jakby jeszcze w zaden sposob nie przepracowal, ze Ty jestes jakby na chyba najnizszym pozomie swojej samooceny, ze wszystkich mozliwych...
kiedysbylam - chyba nigdy mu tego nie mowilam... a ostatnio nie wiem co się dzieje bo nie odzywa się do mnie (psycholog) opowiadałam Ci, że zrobił mi test i miał dzwonić z wynikami, od tamtej pory cisza... w zeszłym tygodniu sama napisałam, ale powiedział że potrzebuje więcej czasu...
Co do R... to w mojej beznadziejności chodzi mi o to że on mi sygnalizował że źle się czuje, ale wtedy zaczynało sie odbijanie piłeczki
a później byłam już zbyt zmęczona (remont) na słuchanie
( zdradził bo pocałował, zdradził emocjonalnie.. fizycznie niby dopiero po zerwaniu ze mną....
dzisiaj mam taki beznadziejny dzień i wróciło mi wszystko... ![]()
mam nadzieję, że nie gniewasz się że się nie odzywałam... przepraszam raz jeszcze za to...
8 753 2013-06-19 16:22:15
M. no to ja cos musialam zle zrozumiec bo bylam przekonana ze Ty regularnie uczeszczasz do psychologa!! no ale az mnie to dziwilo ze chodzisz a dalej takie rzeczy wypisujesz o sobie! sluchaj to w ogole bez wymowek zadnych znajdz jakiegos fajnego psychologa, ale to naprawde migiem! tamten, skoro musisz dlug oczekan w ogole na kontakt z nim to nie bardzo mi sie to podoba. moja psycholog jest dostepna dla mnie caly czas telefonicznie i meilowo no i widzimy sie raz w tyg. no i pierwsze co, to kazdy psycholog zajmuje sie chyba dowiedzeniem sie jaka samoocene ma dana osoba. no to co mowilas psychologowi? bo nam ciagle mowisz ze jestes do niczego, ze to Twoja wina wszystko, a jemu tego nei powiedzialas??
Kochana kiedy gadamy wreszcie na tym skypie?
8 754 2013-06-19 16:25:55
noooo. o tym tescie M. to mowilas mi juz.... ja wiem z dobre 2 tyg temu?? albo i lepiej?? naprawde to nie sa zarty. albo sie z tamtym skontaktuj i powiedze ze chcesz sie umowic jak najszybciej, POTRZEB~UJESZ sie spotkac, albo znajdz innego. nie widzi mi sie to w ogole... to czyli bylas tylko raz u niego? i co test Ci jakis zrobil i to wszystko...? nie wiem, moja od razu probowala ustalic powage sytuacji i moj stan psychiczny. pytala czy jem, czy spie, czy biore jakies leki, czy pracuje. no mogla ustalic czy mimo wszystko jakos sie trzymam czy jestem w jakiejs beznadziei. a Ty M. to juz naprawde powaznie dla mnie brzmi - bo raz, ze tyle meisiecy to juz trwa, a dwa ze Ty wlasnie tak zle ciagle o sobie mowisz!!!
8 755 2013-06-19 20:26:37
Witam to muj pierwszy post w tym temacie dzis na powaznie ozstałem sie z żoną robiłem wszystko żeby do mnie wróciła ale jeje chodziło tylko o laimenta moge sie komus wygadac ??
8 756 2013-06-19 20:27:44
Opowiadaj
8 757 2013-06-19 20:48:07
A wiec tak dwa lata z moją żoną byłem szczesliwy hmm nie do konca nie było dnia bez kłutni zawsze jeje o cos chodziło wszystko jeje we mnie przeszkadzało póxniej było gorzej jak straciłem prace zaczeła mnie wyzywac od gołodupców hehe ze nas rodzice jeje utrzymują a moi nie gdy nadazyła sie okazja pojechałem pracy nie było mnie 4 dni delegacja po powrocie żak ciuchy spakowane heh na drugi dzien dowiozła mi reszte rzeczy na trzeci dzien przyjechała z policją po projekt na dom ktury mielismy sobie stawiac chociaz zabrała wszystko w sumie sam jeje dałem samochud laptp teleizor itp nie dozywałem sie do niej miesiądz czasu byłem na nią zły po miesądzu wystapiła o alimenty na naszego synka póltora rocznego od tego czasu oddwiedzałem ich bardzo czesto 4-5 razy w tygodniu mówiłem jej ze ją kocham itp ona po czescito odwzajemniła az doszło do sprawy o alimenty zgodziłem sie na 400 zł na syna i dwiescie na nią chociaż żadałą 400 na siebie po sprawie poszlismy do samochodu całowalismy sie przytulalismy sie ale mineło 6 godzini zmiana o 180 % wyzwiska z jej strony ty taki ty to ty tamto nadal sie o nią starałem aż dzis napisałą żegnaj Darku czy warto sie załamywac o taką osobe ??
8 758 2013-06-20 01:23:40
Iwkowa napisał/a:Morreo napisał/a:ale czy ja dam radę mu zaufać, czy jak będe na niego patrzeć to nie będę widzieć jej
czy to minie...Minie.
Ale na to potrzeba duuuuzo czasu i...
staran Twojego meza.Ja tak chciałabym mieć szansę spróbować..., chociaz domyślam się, ze byłoby bardzo trudno i nie wiem czy by się udało..
Daj sobie czas i prawo do wszystkich uczuć, nie bój się ich - chociaz wiem po sobie, ze czasem wydaje mi się, ze nie zniosę juz więcej bólu i unikam dosłownie wszystkiego co moze przywołać wspomnienie o zdradzie, ale powolutku moze juz za kilka dni stwierdzisz, ze dasz radę zmierzyć się z takimi chwilami.Kilka dni ?
My zdradzeni liczymy to w miesiacach, niektorzy juz w latachMozesz sobie spróbować wyobrazić, jak wasz związek staje się paradoksalnie- jeszcze lepszy niz był dawniej, jaki mógłby być, co mogłoby się zmienić na lepsze.
Byc moze ale jesli nawet kiedys, wogole, to jeszcze nie ten czas.
Na razie jest czas zaloby, zalu, smutku, gniewu, bolu.
Morreo pozwol zeby to wszystko przeszlo przez Ciebie
powoli, nie spiesz sieAle na tym forum sa tez wypowiedzi ludzi, którzy pracują nad związkiem po zdradzie...
Ta kobieta ma tupet, nie mogę pojąć tego, ze do Ciebie wydzwania !!!!
No dokladnie ma TUPET,
i miala go tez wczesniej,
kiedy rozkladala nogi przed cudzym mezem.To ze wydzwania moze swiadczyc o tym ze chciala sobie przywlaszczyc mezusia Morreo
pewnie liczyla na duzo wiecej niz seks.Ps. Iwkowa sorry, nie wiem jak to sie stalo ze moj tekst "wszedl" w Twojego posta
i zapisal sie pod Twoim nickiem
Nie szkodzi - najwazniejsze ze zainteresowana się połapała:)
Tez jestem zdradzona - mi pomaga to wszystko co napisałam, nie mogłabym wytrzymać bez nadzieji kilku miesięcy, na szczęście te NAJGORSzE chwile - takie prawdziwe kryzysy - przechodzą np. po kilku dniach i czuję się trochę silniejsza
boli przez cały czas i będzie jeszcze długo a poza tym myślę, ze kazdy przezywa to trochę inaczej,
mi kolezanka poradziła zebym wyobraziła sobie najgorszy i najlepszy scenariusz tego co dalej i oba mi pomogły - najgorszy trochę przygotował na 'koniec świata' i powolił zmierzyć ze strachem, dzięki najlepszemu natomisat przestałam myśleć w ten sposób (ale jesczcze nie wybaczyć tylko tak jakby dać szanse)- ze nic juz nie moze być naprawione, nigdy nie będzie tak samo i niewazne co dalej bo on wszystko zniszczył.
8 759 2013-06-20 02:22:19 Ostatnio edytowany przez eine_gute_ehefrau (2013-06-20 02:29:11)
eine_gute_ehefrau napisał/a:Iwkowa napisał/a:Minie.
Ale na to potrzeba duuuuzo czasu i...
staran Twojego meza.Ja tak chciałabym mieć szansę spróbować..., chociaz domyślam się, ze byłoby bardzo trudno i nie wiem czy by się udało..
Daj sobie czas i prawo do wszystkich uczuć, nie bój się ich - chociaz wiem po sobie, ze czasem wydaje mi się, ze nie zniosę juz więcej bólu i unikam dosłownie wszystkiego co moze przywołać wspomnienie o zdradzie, ale powolutku moze juz za kilka dni stwierdzisz, ze dasz radę zmierzyć się z takimi chwilami.Kilka dni ?
My zdradzeni liczymy to w miesiacach, niektorzy juz w latachMozesz sobie spróbować wyobrazić, jak wasz związek staje się paradoksalnie- jeszcze lepszy niz był dawniej, jaki mógłby być, co mogłoby się zmienić na lepsze.
Byc moze ale jesli nawet kiedys, wogole, to jeszcze nie ten czas.
Na razie jest czas zaloby, zalu, smutku, gniewu, bolu.
Morreo pozwol zeby to wszystko przeszlo przez Ciebie
powoli, nie spiesz sieAle na tym forum sa tez wypowiedzi ludzi, którzy pracują nad związkiem po zdradzie...
Ta kobieta ma tupet, nie mogę pojąć tego, ze do Ciebie wydzwania !!!!
No dokladnie ma TUPET,
i miala go tez wczesniej,
kiedy rozkladala nogi przed cudzym mezem.To ze wydzwania moze swiadczyc o tym ze chciala sobie przywlaszczyc mezusia Morreo
pewnie liczyla na duzo wiecej niz seks.Ps. Iwkowa sorry, nie wiem jak to sie stalo ze moj tekst "wszedl" w Twojego posta
i zapisal sie pod Twoim nickiemNie szkodzi - najwazniejsze ze zainteresowana się połapała:)
Tez jestem zdradzona - mi pomaga to wszystko co napisałam, nie mogłabym wytrzymać bez nadzieji kilku miesięcy, na szczęście te NAJGORSzE chwile - takie prawdziwe kryzysy - przechodzą np. po kilku dniach i czuję się trochę silniejszaboli przez cały czas i będzie jeszcze długo a poza tym myślę, ze kazdy przezywa to trochę inaczej,
mi kolezanka poradziła zebym wyobraziła sobie najgorszy i najlepszy scenariusz tego co dalej i oba mi pomogły - najgorszy trochę przygotował na 'koniec świata' i powolił zmierzyć ze strachem, dzięki najlepszemu natomisat przestałam myśleć w ten sposób (ale jesczcze nie wybaczyć tylko tak jakby dać szanse)- ze nic juz nie moze być naprawione, nigdy nie będzie tak samo i niewazne co dalej bo on wszystko zniszczył.
Tak, kazdy przezywa inaczej bo jednak
kazda historia jest inna,
i kazdy jest inny...
Iwkowa masz racje, tez na samym poczatku myslalam ze po zdradzie nic juz nie ma.
Koniec.
Smierc.
Glupie to, teraz to widze ![]()
Ale mysle ze to wynikalo z moich przekonan i moralnosci albo wlasnej dumy,
nie wiem, pewnie z kazdego po trochu ![]()
moze takze z idealizowania ( bo ja taka naiwna czasem jestem jak dziecko
)
W kazdym razie lubie tak patrzec na swiat
Na poczatku, po zdradzie to widzenie znacznie mi sie zaburzylo
i balam sie ze juz tak zostanie
ale na szczescie widze ze wraca do stanu sprzed ![]()
I dopiero jak to zrozumialam
jak do mnie dotarlo ze zdrada nie musi oznaczac konca,
ze mozna inaczej do tego podejsc
wtedy rozpoczal sie poroces zdrowienia
Trzeba tylko przetrwac ten cholerny bol
przynajmniej u mnie to byl najwiekszy problem
No ale tez nadwrazliwa jestem, odczuwalam go kazda czastka ciala
a moja dusza na chwile tak jakby umarla
Stan po prostu nie do opisania slowami...
Dobra rade dostalas od swojej kolezanki, kupuje ![]()
skad ta madrosc ?
z doswiadczenia, czy jedynie wiedza wyuczona ?
Bo naprawde sprytne w swojej prostocie...
Ps. Jak widac na zalaczonym obrazku nie wbijasz tu ostatnia ![]()
8 760 2013-06-20 11:04:00
Witam ekipę zdradzonych i porzuconych.
Miłego dnia życzę.
8 761 2013-06-20 12:30:57 Ostatnio edytowany przez kjersti (2013-06-20 12:38:07)
kjersti napisał/a:M. napisał/a::( jestem z Tobą.. i szczerze to czasami myślę, że to zamknięcie nie byłoby takie złe.... ech :(
Jak się czujesz, M.? Co słychać?
Wydawało się że całkiem nieźle a tu ni z tego ni z owego pierdyknęło... ;/ to głupie, wiem... pogoda piękna - ciepło (u mnie w pracy to nawet aż za ciepło - ponad 30 stopni) a mi skojarzyło się to wszystko z wakacjami (niby nigdy nie byliśmy tylko we dwoje, ale jednak na wakacje jeździliśmy i wspomnienia są... ) :( ech...
Czemu rozumiemy dopiero jak stracimy? czemu jesteśmy - ja jestem tak beznadziejną osobą którą trzeba kopnąć żeby dotarło? ;///
ech...
M.
Spróbuję Ci pokazać zupełnie inny obraz tego, co się stało. Mianowicie - przeniesienie punktu widzenia z jego na SIEBIE.
Najważniejszą rzeczą, którą powinnaś zaakceptować, aby w ogóle ruszyć do przodu (bo nie ruszyłaś jak dotąd) jest fakt, że jedynym powodem, dla którego on Ci zrobił to, co zrobił jest - BO CHCIAŁ. Naprawdę. Nie ma żadnego innego powodu. Nie ma znaczenia to, czy byłaś partnerką 'idealną' (cokolwiek to by miało dla niego znaczyć), czy zrzędą, czy go słuchałaś i reagowałaś właściwie (co znaczy właściwie?), czy nie. Wierz mi, że mogłabyś stojąc na rzęsach wyskoczyć z 4 piętra i wskoczyć z powrotem dla jego uciechy - to nie powstrzymałoby go przed odejściem do innej. Bo nie w tym rzecz. Wszystko zależy od charakteru, zasad, osobowości, predyspozycji, hierarchii wartości danej osoby. Byłaś sobą, on Cię taką pokochał i zaakceptował, z taką się związał. Problemy, zwłaszcza takie, jak Wasze nie muszą stanowić o końcu związku. Nad wszystkim tak naprawdę można pracować (pod warunkiem, że żadna ze stron nie ma zapędów psychopatycznych czy socjopatycznych), ale RAZEM. TYLKO wtedy, gdy dwie strony tego chcą. A on po prostu nie chciał. Wybrał rozwiązanie inne, bo takim jest człowiekiem, nie chciał pracować nad związkiem, wolał zacząć od nowa z kimś innym. Z kimś, kto też z czasem z jakichś powodów, być może innych, niż w Twoim przypadku - zacznie go wkurzać. I co wtedy? Znowu sobie wymieni? Być może, ale to będzie wyłącznie jego decyzja podyktowana wyłącznie jego pragnieniami i podejściem do życia.
Uczucia się wypalają. Uczucia się zmieniają, ewoluują. Na ich kształt ma wpływ postępowanie obu osób, to jasne. Tak naprawdę nie ma jednej definicji miłości, każdy ma prawo postrzegać ją inaczej. Coś się zmieniło w głowie Twojego byłego, zapragnął czegoś innego, niż Ty, Wasze drogi się rozeszły. Ale tu nie ma miejsca na pojęcie winy za jego "chcenie".
On PO PROSTU chce teraz czegoś innego niż Ty.
Nie będę lobbować za tym, żebyś nie zanalizowała błędów, które popełniłaś w tym związku. Tak, zrób to, ale raz a dobrze i po to, aby wyciągnąć wnioski na przyszłość, a nie się zadręczać. Nie przerabiaj tego w głowie cały czas na nowo i w kółko i w kółko...po co? On zakorzenił w Tobie poczucie, że odszedł, bo Ty "byłaś nie taka". Zrobił to, ponieważ tak mu jest łatwiej wytłumaczyć przed sobą samym i obecną partnerką własne chcenie. Prościej jest zwalić odpowiedzialność na czyjeś postępowanie, niż sprostać jej samemu. Prawda? Zobacz M., on dba w ten sposób o swoje samopoczucie. Twoim kosztem. Takim jest człowiekiem. A Ty? Dlaczego nie dbasz o siebie? Dlaczego pozwalasz sobie wmawiać bzdury? Dlaczego nadal troszczysz się o niego? To jemu niepotrzebne, on idealnie dba o siebie sam. Na pewno przy tym nie dbając o Ciebie. A gdzie jesteś Ty? O Ciebie nie dba teraz nikt, bo sama siebie opuściłaś M. Zostawiłaś na pastwę losu. ZAOPIEKUJ SIĘ WRESZCIE SOBĄ. Bo nikt tego nie zrobi lepiej, niż Ty. Żaden Twój kolejny partner, czy były. Zajmij się sobą, pokochaj siebie na nowo, szanuj siebie. A gwarantuję Ci, że wówczas już NIGDY decyzje drugiej osoby, nawet najbliższej, nie zachwieją Twoim poczuciem wartości i szczęściem, którego źródło jest w Tobie.
Myślisz, że "gdybyś była inna" to on by nie odszedł? To forum jest najlepszym przykładem tego, że poza "chceniem" nie musi być żadnego innego powodu. Choćby historia MoniCo, która od męża usłyszała, że była najlepszą żoną pod słońcem i niczego mu w związku nie brakowało. Po czym spakował gacie i wyniósł się do koleżanki z pracy. Po nastu latach małżeństwa. Bo się zakochał. Ot, tyle.
Wiem, po co przede wszystkim Ci była ta Wasza ostatnia rozmowa. Chciałaś mu "wytłumaczyć", że wcale nie byłaś taka zła, nie jesteś taka zła, że wiele zrozumiałaś, aby ON inaczej o Tobie myślał, bo wtedy mogłabyś się lepiej poczuć sama ze sobą. Błąd! Twoje poczucie wartości NIE MA PRAWA zależeć od innej osoby. To, co on sobie teraz o Tobie myśli jest jego problemem, nie Twoim. Ty jesteś sobą, wartościową kobietą bez względu na to, co on sobie myśli. Ty nie jesteś projekcją w jego głowie. Jesteś sobą.
Tak więc, M., zacznij od przeniesienia w swoim myśleniu punktu odniesienia z niego na siebie. To jest pierwszy zasadniczy krok, który MUSISZ zrobić, jeżeli chcesz dokonać następnych.
8 762 2013-06-20 13:46:43
Ekipo gdzie wy są???????????
Matko jaki skwar...jak obrosnę w piórka z jakiegoś powodu to będzie pieczona kura hihi
Całusy dla wszystkich :*
8 763 2013-06-20 14:14:34
Usychamy
w taką pogodę nawet myślenie się wył.
8 764 2013-06-20 15:40:23 Ostatnio edytowany przez calienda (2013-06-20 15:46:59)
A JA JESTEM i nawet zmęczona po pracy myślę ![]()
"Jestem, jakoby mnie nie było" Kochanowski i wszystko w temacie.
Projekcje, przeniesienia, wyparcia, zaprzeczenia a na końcu tej długiej drogi akceptacja faktu, który już nastąpił.
Droga cierniami usłana i bolesna, porównywana do żałoby po stracie- niestety tak wygląda rozstanie.
Czemu więc mimowolnie wracamy do newralgicznych wspomnień?
Proste- duża w tym rola naszej podświadomości, już Freud, w swojej psychoanalizie, uwzględniającej trzy zasadnicze struktury psychiki ludzkiej, tj. id, ego i superego, wyraźnie mówi, iż nasza podświadomość, nawet wbrew naszej woli powraca do traumatycznych, jak i przyjemnych wspomnień i nawet jeśli sami sobie zaprzeczamy, że koniec związku to rzecz naturalna i że się z tym pogodzimy, to w głębi coś nam każe nie tracić nadziei, wspominać cudowne chwile. To też się przenosi na nasze życie, szczególnie porą nocną, gdzie mózg "regeneruje" swoje bazy danych i rejestruje fakty dla nas znaczące czyt. "Były", "była" i wspomnienia z nimi związane.
Tu też pojawia się fikasja na punkcie danej osoby, rzeczy, programowanie konkretnych zdarzeń, faktów, które nigdy nie miały miejsca, czy też NIGDY NIE NASTĄPIĄ. Często niemożność poradzenia sobie z tym wszystkim prowadzi do załamania całego systemu nerwowego, a w skrajnych przypadkach do tragicznych posunięć. I oby takich było jak najmniej.
Rozmyślania, nad drugą, już byłą połówką porównałabym z "Cierpieniami młodego Wertera"- wiemy,że to nam szkodzi, że dla własnego zdrowia psychicznego powinniśmy się odciąć, ale coś nam każe wspominać dalej i to kwestia jak najbardziej uzasadniona.
A teraz tak po polskiemu
Ja, jak i wszyscy zarejestrowani tutaj przerabialiśmy zdradę i rozstanie i znamy to z własnej, co by nie powiedzieć "namacalnej" autopsji i wiemy doskonale, że z tej "żałoby" udaje się wyjść, stąd też mój apel dla tych wszystkich "nowych" członków naszego forum nie załamujcie się, zauważcie siebie w tym wszystkim, z początku będzie trudno, ale się uda.
Aha no i co najważniejsze witam was wszystkich, kolejność treści się nie liczy, ważny jest przekaz.
Pozdrawiam.
8 765 2013-06-20 15:59:37 Ostatnio edytowany przez woytek (2013-06-20 16:00:01)
Proste- duża w tym rola naszej podświadomości, już Freud, w swojej psychoanalizie, uwzględniającej trzy zasadnicze struktury psychiki ludzkiej, tj. id, ego i superego, wyraźnie mówi, iż nasza podświadomość, nawet wbrew naszej woli powraca do traumatycznych, jak i przyjemnych wspomnień .
Przepraszam, czy ma Pani wolny termin "na kozetce" w najblizszych dniach
Musze sie wygadać ![]()
8 766 2013-06-20 16:04:56
Wojtek zgrywusie !!!
Piszę jak jest. I to jest potwierdzone naukowo.
Literatura psychologii objaśnia wszystko dokładnie, aż nadto!
8 767 2013-06-20 16:05:57 Ostatnio edytowany przez calienda (2013-06-20 16:12:48)
I zapewne zaraz napiszesz "Bo to zła kobieta była" lub "Co Ty wiesz, o życiu seksualnym mrówek " ha ha
![]()
Wiem post pod postem poszedł, moderacjo apologize, tak się kliknęło ot wielkie mi mecyje
![]()
8 768 2013-06-20 16:17:48
Się nie obejrzysz i bana dostaniesz
hi hi. Wojtek jak coś to umawiam na spotkania pisz na meila. Drogo ma bo stawka światowa
poziom też hi hi.
8 769 2013-06-20 16:26:02
Kjersti - bardzo dobrze napisane. Nie wiem czemu M. psycholog tego jeszcze nie powiedzial. to co napisalas tyczy sie tez mnie, tez mialam etapy jakiegos wiekszego obwiniania siebie itd. No ale ona biedna to juz naprawde sie bbiczuje doslownie. zgadzam sie, ze nie warto ciagle szukac co nowego to powodu w swojej winie ktory mogl biednego meza popchanc do zdrady i odejscia co wiecej. Byl z nia przez 10 lat, ja ze swoim bylam prawie 6 w sumie - gdyby nie bylo dobrze to bysmy razem nie byli. Ale tak jak pisalas - zmienilo im sie i koniec. nie chca tego samego co my. wszystko w temacie....
mi to pomaga w sumie takie prostackie myslenie - skoro on o mnie nie ma potrzeby myslec i nie robi tego, to dlaczego ja miaalbym to robic? Wiecie
tak niby nawet po dziecinnemu troche, ale mi to pomaga
no kurcze! skoro on nie mysli i sie nie przejmuje, moze zyc beze mnie, no to ja bez niego tymbardziej!!
) motywuje mnie to tak do niemyslenia o nim, ucina mysli jesli to powraca - pomaga mi mysl ze on teraz robi cokolwiek, ale t ocos jest na pewno przyjemniejsze niz to co zaczynam robic ja - czyli wracac do bolesnych wpsomnien i myslenia o nim. i w tym momencie latwiej mi przestawic myslenie na cos innego...
8 770 2013-06-20 19:04:22
kiedysbylam - to nie tak, że się biczuję, czy nie widzę w nim winy - owszem widzę, jednak widzę ją również i w sobie - staram sie na to wszystko patrzeć obiektywnie...
co do psychologa to chodzę regularnie - tzn chodziłam bo po wykonanym teście jakoś milczy (chciał troche czasu by przeanalizować wynik) Nasze spotkania jak do tej pory były dość specyficzne (tzn. tak myślę jednak jest to mój 1 psycholog więc mogę się mylić...) i ja ryczałam i mowiłam, a on słuchał.... widzi we mnie problem DDA i nad tym chce się skupić...
boję się, że nie będę potrafiła się zmienić jeżeli chodzi o bliskie mi osoby (dużo wymagam - zarówno od siebie jak i od osoby z którą jestem ;/)
a bycie z R. traktowałam już jako coś stałego - coś co nie może sie rozpaść i może właśnie ten szok i sposób w jaki to się stało sprawił, że tak ciężko to znoszę....
kjersti - to co napisałaś o spotkaniu - dokładnie tak było... miałam nadzieję, że zobaczy we mnie zmianę, a niestety wyszło jak wyszło... piszesz, że powinnam zająć się sobą tyle że ja siebie w obecnej postaci nawet nie lubię - nie chodzi tutaj o rozstanie (o sam fakt rozstania) ale o to co się ze mną stało (kiedyś fajna dziewczyna, teraz na każdym kroku podejrzliwa...)
chciałabym to zmienić - chciałabym polubić siebie - ale nie wiem jak... boję się że będę skrzywdzona więc sama krzywdzę pierwsza... ;/
nie wyobrażam sobie życia z kimś innym ... tego, że ktoś będzie w stanie mnie znieść, przejść przez milion ogrodzeń i pole minowe i dotrze do prawdziwej mnie (bo mimo wszystko wierzę, że gdzieś tam jeszcze jest ta stara dziewczyna którą lubiłam... )
tak strasznie obiecywałam sobie że do niego już więcej nie napiszę - wczoraj nie wytrzymałam... napisałam smsa "Pogoda jak w chorwacji z rana: przyjemny chłód, ale człowiek wie że w ciągu dnia będzie upał ...
" nie odpisał... - to tak by być w stosunku do Was szczerym - możecie besztać ![]()
Wczoraj wieczorem spotkałam się również ze znajomymi z kursu angielskiego - pomimo, że nie odpisał mogę napisać że dzisiaj jest lepiej...
kjerstin - bardzo mądrze piszesz, dziękuję
chciałabym tylko umieć się do tego zastosować ...
kiedysbylam - jak u Ciebie sytuacja? - podjęłaś już decyzję o dalszym załątwianiu spraw z bankiem?
8 771 2013-06-20 21:16:09 Ostatnio edytowany przez dawidj90 (2013-06-20 21:26:19)
Dobry wieczór wszystkim. Dziś się dowiedziałem, że moja eks zdradziła już mnie pół roku temu
i to jeszcze z innym kolesiem niż z tym co jest teraz. Jak jeszcze nosiła mój zaręczynowy pierścionek. Po prostu drugi cios w twarz. Nigdy bym się po niej tego nie spodziewał, i to był mój błąd. ![]()
8 772 2013-06-20 22:13:13
Dobry wieczór wszystkim. Dziś się dowiedziałem, że moja eks zdradziła już mnie pół roku temu
i to jeszcze z innym kolesiem niż z tym co jest teraz. Jak jeszcze nosiła mój zaręczynowy pierścionek. Po prostu drugi cios w twarz. Nigdy bym się po niej tego nie spodziewał, i to był mój błąd.
No to sie upewniles ze pierscionek przewyzszyl jej wartosc ![]()
A tak bardziej powaznie...
Nie zadreczaj sie tym
mysl raczej w druga strone
jestes juz wolny od niej, jej syfu i tak naprawde Ciebie juz to nie dotyczy.
Mysl do przodu
8 773 2013-06-20 22:19:50
Wiem, dziękuje za ciepłe i trzeźwe słowa.
Jest coraz lepiej, zdarzają się gorsze dni ale staram się nad tym panować.
8 774 2013-06-20 22:36:27
'tez na samym poczatku myslalam ze po zdradzie nic juz nie ma.
Koniec.
Smierc.
Glupie to, teraz to widze
Ale mysle ze to wynikalo z moich przekonan i moralnosci albo wlasnej dumy,
nie wiem, pewnie z kazdego po trochu
moze takze z idealizowania'
Ja wciąz jeszcze niestety tak myślę - ale nie, ze nie mogłabym pracować nad moim małzeństwem( chociaz to tez widzę raczej jak zaczynanie od nowa z tym samym człowiekiem), tylko ze nie będę mogła być z kimś innym, bo jezeli on się pomylił i ja tez, to zawsze istnieje ryzyko a ja nie chcę tego juz nigdy przerabiać ![]()
jeśli się nie pomyliliśmy co do uczuć tylko one się wypaliły to tez nie chce takiej miłości (moga być nawet kryzsy ale chciałabym zeby trwała wiecznie - tez jestem idealistką, nie tylko w miłości.. a moze to właśnie 'kazda z tych rzeczy po trochę'
Kolezanka jest psychologiem:), ale raczej pomaga mi na zasadzie przyjaźni i obecności, bo nie chcę jej zalać moimi problemami i znalazłam sobie kogoś innego - wątpię w moje dobre relacje z ludźmi, wydaje mi się, ze odstraszam kazdego i wszyscy kiedyś odejdą:(, bardzo mi pomaga to forum (dziękuję) - tutaj zawsze ktoś jest:), chociaz wolę tez raczej czytać niz pisać prosząc o radę (bo mogłaby pozstać bez odpowiedzi) albo odpisywać innym..
To pokrzepiające, ze nie piszę po nocach w głucha przestrzeń, tylko jest szansa, ze ktos gdzieś tam jeszcze nie śpi:)
Co do najgorszego scenariusza - muszę przynać, ze niby go juz przerobiłam ale wciąz pojawiają się rzeczy, które mogłyby mnie powalić - ostatnio świadomość - ze mogliby mieć razem dziecko zanim ja poczuję się silniejsza...:( przedtem najgorsze było to, ze będą razem szczęśliwi a to, co budowaliśmy przez tyle lat i co wydawało mi się super i wogóle jedyną rzeczą, która mi wyszła okaze się kompletną pomyłką - ja okazę się pomylona:(:(:(
jednak wyobrazenie sobie tego pozwala zmierzyć się ze strachem i wydaje mi się, ze on jest większy jak się przed nim ucieka? i moze dopaść cię w nieoczekiwanym momencie.., miałam takie paniki az mi było słabo, ale na pewno trzeba poczuć się na tyle silnym, do niczego się nie zmuszać... i to tez jeszcze nie oznacza przerobienia rozstania
To się teraz wygadałam jak nigdy, uff
Dziękuję, pozdrawiam
8 775 2013-06-20 22:51:25
Zajmij się sobą, pokochaj siebie na nowo, szanuj siebie. A gwarantuję Ci, że wówczas już NIGDY decyzje drugiej osoby, nawet najbliższej, nie zachwieją Twoim poczuciem wartości i szczęściem, którego źródło jest w Tobie.
Tak chciałabym w to uwierzyć..piękne to jest i chyba nie musi oznaczać samolubnego zimnego zycia i zamknięcia, tylko od tego właśnie trzeba zacząć jeśli nasze relacje z innymi ludźmi mają być naprawdę dobre, nie obarczone jakimiś oczekiwaniami, ze ktoś jest odpowiedzialny za uszczęśliwienie nas