Lista wyklętych...groźnie brzmi
Wparowałam tak dzisiaj do Was i kochani powiedzcie mi, jak to jest, ze staramy się podnieść, stanać na własnych nogach, a wystarczy jedna zwykła rozmowa, i cały "swiat", który został wypracowany przez ostatnie miesiace się sypie jak domek z kart???
8 386 2013-06-11 21:48:13
Podobne tematy
8 387 2013-06-11 21:52:07
Sabina tyż.
8 388 2013-06-11 21:52:40
Lista wyklętych...groźnie brzmi
Wparowałam tak dzisiaj do Was i kochani powiedzcie mi, jak to jest, ze staramy się podnieść, stanać na własnych nogach, a wystarczy jedna zwykła rozmowa, i cały "swiat", który został wypracowany przez ostatnie miesiace się sypie jak domek z kart???
Witaj Angie..jedno Ci powiem z mojego doświadczenia i pewnie wielu innych..ŻADNYCH KONTAKTÓW..!!!!!!!!!!! to zawsze rozpierdziela emocjonalnie..zawsze..nie zapomnisz nie wyciszysz sie jak wciąz bedziesz Go widziec , słyszeć czy czytać..
8 389 2013-06-11 22:05:25
Angie001 Witaj w skromnych progach rodziny.
Jak Hera wspomniała kompletny brak kontaktu pozwala na szybkie wyciszenie się i odchorowanie swojego. Planujemy sobie życie po wszystkim i próbujemy zapomnieć ale najmniejsza wiadomość rozpierdziela wszystko. BO MY KOCHALIŚMY CZY NADAL KOCHAMY A ONI SIĘ TYM ŚWIETNIE BAWIĄ.
8 390 2013-06-11 22:10:04
M. - no i jak sie ogolnie z tym czujesz? po tym spotkaniu? cieszysz sie ze to zrobilas? pytam, bo mam nadzieje ze chociaz nie zalujesz i ze czujesz sie lepiej? niepotrzebnie tylko plakalas.... wiem, ze latwo mowic, ale naprawde niepotrzebnie. czy utwierdzilas sie w tym, ze on nie jest Ciebie wart? powinnas. byc moze kiedys byl kims innym, bylo wam dobrze. 10 lat to szmat czasu, ale teraz on juz naprawde ma nowe zycie, juz od pol roku tak naprawde i Kochana musisz Ty zaczac swoje. naprawde.
fajnie ze masz juz laptopa, to moze wreszcie pogadamy ![]()
8 391 2013-06-11 22:29:03
Dziękuje Wam za miłe słowa
Zadecydowałam tydzień temu, że na razie nie umiemy się dogadać na polu przyjaźni i że na razie temat spotkań zostawmy w spokoju. ( nie powiedziałam mu wprost, ze te spotkania powodują, że wszystko wraca...). Moja historia jest skomplikowana bo w ciagu 7 miesiecy przeszliśmy różnego rodzaju kontakty i relacje...
8 392 2013-06-11 22:32:02
U mnie zaczyna się 4 tydzień jak kopa w dupę dostałem czuje się coraz gorzej i mam coraz więcej problemów które się zbierają bo stan do jakiego doprowadziła mnie była nie pozwala mi na ich rozwiązanie. A jeszcze jak czytam ze np kogoś nie pościło po 7 miesiącach to zaraz mi do głowy przychodzi ze pewnie będę miał tak samo ![]()
8 393 2013-06-11 22:34:34
Wiesz smutny24, niestety nie jesteś sam w stanie przewidzieć, ile Cię to bedzie trzymało.
bo czasami tez pojawiają się takie iluzoryczne myśli, że już jest ok. potem sie okazuje, ze nie do końca.
8 394 2013-06-11 22:35:41
Dziękuje Wam za miłe słowa
Zadecydowałam tydzień temu, że na razie nie umiemy się dogadać na polu przyjaźni i że na razie temat spotkań zostawmy w spokoju. ( nie powiedziałam mu wprost, ze te spotkania powodują, że wszystko wraca...). Moja historia jest skomplikowana bo w ciagu 7 miesiecy przeszliśmy różnego rodzaju kontakty i relacje...
zostawił Cię dla kogoś czy od tak lata wolny?
8 395 2013-06-11 22:38:32
od tak lata wolny...a rozstaliśmy się w sumie w dużej mierze przeze mnie. a jak u ciebie ?
8 396 2013-06-11 22:39:28
M. odnoszę wrażenie że ta rozmowa nic nie wniosła do tego wszystkiego ale jeśli Ci pomogła w jakimś stopniu i lżej Ci na sercu to dobrze ale jak widzisz sama on ma swój kierunek już obrany i koniec. On wie swoje.
Smutny24 spokojnie nie patrz na innych tylko zajmij się sobą. U każdego to trwa dłużej lub krócej. Grunt to aby się nie poddawać.
Angie001 pisz jaka to historia
mamy czas. Ja uważam że przyjaźń nie istnieje a tym bardziej po rozstaniu i tak krótkim czasie. Jedynie po długim okresie i mając inną miłość można co najwyżej być kolegą a to i tak ciężko gdy dwóch ludzi łączyło uczucie i to poważne.
8 397 2013-06-11 22:41:42
chyba ujme hsitorię w punktach, zeby ja przedstawić zwięźle w miare.
8 398 2013-06-11 22:41:45
mnie zostawiła po 6 latach (wybraliśmy już pierścionek) dla jakiegoś kolesia którego poznała w weekend który miała spędzić z koleżankami z tym ze jedna przyprowadziła kolegę. Wróciła powiedziała ze to koniec i ze to moja wina tydzień temu się sprzedała ze się zakochała w nim
8 399 2013-06-11 22:48:57
Angie ok ![]()
Smutny widać tu totalne zauroczenie kolesiem. Nie wiem co lepsze to że stało się to teraz czy że jest ona tak niedojrzała emocjonalnie.
8 400 2013-06-11 22:54:27 Ostatnio edytowany przez smutny24 (2013-06-11 22:59:32)
zastanawiam się kiedy ja w dupę kopnie bo podejrzewam ze tak będzie... teraz ma ja na weekend (ona do niego jeździ co jest śmieszne) wiec może robić co chce a jak się przeprowadzi do jego miasta to już nie będzie tak kolorowo. Ciekaw tez jestem co jej rodzice na to ze chce się przeprowadzić do kolesia którego widziała 3-4 razy w życiu. Wiem tez ze bardzo mnie lobią może nawet już kochają jak własne dziecko
8 401 2013-06-11 23:05:11
uciekam spać bo jutro kolejny wyczerpujący psychicznie dzień
dobranoc
8 402 2013-06-11 23:08:59
1. znamy sie od kilku dobrych lat znajomi
2. nasz zwiazek rodził się powoli, na zasadzie przyjaźni - wspólna gra w koszykówkę itd"
3. ja wyjechałam na studia jak zaczynał się nasz związek, ale to nie było żadnym problemem
4. wspieralismy się, poznalismy swoje rodziny, wspólne święta
5. często sie kłóciliśmy, ale w sumie do razu godzilismy
6. przenisosłam sie ze studiów z małego maista do większego, a po roku znalazł w tym mieście pracę mój były chłopak co było jak spełnienie marzeń bo dwa lata byliśmy na odległość
7. nie ukrywam, ze wydaje mi sie że to ja go trochę nastawiłam pozytywnie że mu sie uda, ze da radę w wielkim mieście, wspierałam go i to bardzo.
Mój były znalazł świetną pracę i zamieszkał z kolegami z pracy. wczesniej zyłam w systemie weekendowym, czyli w duzym mieście praca studia, ale najlepiej czułam się z nim w miescie z którego pochodzę. dodam tutaj jeszcze, że dwa lata studiowałam w mniejszym mieście i tam miałam prawdziwych przyjaciół, jak przyjechała do większego jakos nie umiałam sie otworzyć na nowych ludzi, nie miałam żadnych znajomych.
Problemy największe zaczeły się kiedy około roku temu coś zaczeło się ze mna dziać. nie miałam tutaj nikogo oprucz niego..do tego doszły przejsćiowe problemy finansowe...i po prostu się wykruszałam. Jedyne o czym myślałam to skonczyc pracę i jechać do niego. bywałam u neigo praktycznie codziennie, nocując tam. on nie miał zycia. a ja nie miałam siły żeby walczyć, otworzyć się na nowych ludzi, na robienie nowych rzeczy.
popadłam w jakis marazm, chyba to była depresja, całyc zas czułam sie samotna, bezwartosciowa, do niczego nie mogłam się zabrać. na studia nie jeżdziłam przez 3 miesiące o czym nikt nie wiedział.
co mnie nie usprawiedliwia bo mam wrażenie że przygniotłam go swoimi problemami, pretensjami kłotniami o byle szczegół.
I on chyba zaczął sie wypalać. Byłam jakąś "małą zagubiona istotą co sama sobie z niczym nei radzi, a nigdy taka nie byłam"
Na początku starał mi się pomagać, przyjeżdzał, tłumaczył, ze musze walczyć o siebie. ale oczekiwał że to stanie się już od razu. pogadamy a ja następnego dnia wstanę rano i wszystko sie uda. obiecywałam że się zmienię, że schowam te "awantury w kieszeń" ale nie do konca mi się to udawało.
Dobijały mnie jego różne teksty, czułam sie przy nim źle, niedoceniona, cały czas czułam że zeby mnie kochał muszę cos z tym zrobić. a on rzucał w końcowym już etapie teksty typu " patrzysz na telefon, przecież i tak do ciebie nikt nie dzwoni". albo przyjechałam do neigo na weekend i pytam czy mogę w szadce rzeczy sobie ułozyc a on mi"że kochanie, przecież nie mam miejsca - dwie szuflady wolne,a ty mieszkasz u siebie".
rozstaliśmy sie 7 miesiecy temu - awantura z mojej winy o byle co. chociaż jak później zaczełam to analizować to miałam wrażenie że woli kolegów po prostu. co mowilam, kochanie wiesz jakie super miejsce znalazłam" on" to swientie, moze wybiore sie tam z chłopakami". i te jego słowa powodowały umnie agresje.
rozstalismys ie 7 miesiecy temu - powiedział ze już nie da rady, przytulał mocno i płakał szczerze.
pierwsze 2 miesiące- moje prośby i płacz zeby wrócić do siebie - żenujące, nie wiem mam wrażenie ze pisze o kims innym, mowil ze nie jest gotowy na zwiazek ze mna, ze nie zaklada ze razem bedziemy ani ze tego nie wyklucza, jestemsy czysta karta
potem, zblizylimsy sie do siebie nie tylko psychicznie na zasadzie bez zobowiazan -on przyjezdzal do mnie i wtedy bylo jak dawniej smialismy sie wyglupialismy sie, zapomnielismy o tym co bylo.
potem ja nie dałam rady tak funkcjonować, nie podobał mi sie cały ten uklad, zrywałam go dwa razy, za drugim definitywnie
odwazylam sie go zapytac, czy skoro udalo nam sie zapomniec o tym co bylo i wrocic do tego ze umiemy spedzac ze soba swietnie czas bez klotni to moze bysmy sprobowali- powiedzial, ze on o tym nie myslal, ze nie ma czasu na zwiazek, ze mogloby to zrujnowac ansza przyjazn, i powiedział wprost ze wtedy bylo mu zle a teraz jest mu dobrze...
potem przeszlismy na kontakt "niby przyjacielski" , ale na zasadzie co tam słychac, jak w pracy, spotkanie dretwe jak cholera
spotkalismy sie nie dawno bylo znowy srednio- niby dobrze, ale atmosfera dystansu w powietrzu
zapytal co chce z tym zrobic, czy naprawić, zostawić tak jak jest czy odpuscic
napisalam mu całą wiadomosć dlaczego tak jest, ze nigdy nie bylismy przyjaciółmi i ze to trudne
na co on ze nie napisalam co chce z tym zrobic
wkurzylam sie, bo on zawsze twierdzil, ze ja chce wszystko naprawiac i napsialam ze nie umiemy sie teraz dogadac wiec moze za jakis czas spotkania beda swobodne
po cyzm ok on szanuje ma decyzje,ale uwaza ze jak sie chce to sie da
tydzien pzoniej zapytal czy zmienilam moze zdanie o nas na co mu odparlam ze nie, bo do tego potrzeba szczerej rozmowy na zasadzie dialogu a nie monologu ( on zadaje pytania i ja mowie wszystko jak uwazam )
on twierdzi ze kompletnie nie wie o co mi chodzi,
napisalam mu ze nie rozumiemy siebie, ani on mnie ani ja jego. i zebysmy te spotkania zostawili w spokoju.
Dodam tylko że to jest facet: trzeźwo myslacy, a nie małolat
.
Przepraszam strasznie za długość wiadomosci,ale musiałam to wypuścić w końcu z siebie !!!
8 403 2013-06-11 23:14:55
Jeszce tylko dodam, ze na początku moje poczucie winy było ogromne. pozniej ze nie umiał do mnie dotrzeć, a jego krytyka mojej osoby tylko mnei dobijala. moja mama to zauwazyla, ze my wzajemnie się bedac w zwiazku krytykowalismy przec co ja troche zatracilam poczucie wartości. sama nei wiem co mam o tym wszystkim myśleć .
8 404 2013-06-11 23:15:03
Oho zapowiada się niezłe show to ja już rezerwuję miejsce w loży dla V.I.P.
Ty po znajomości masz miejscówę za darmo i bieliznę z metkami, która nam się nie przydała ![]()
8 405 2013-06-11 23:19:35
i tak ma wrazenie ze duzo elementow wam nie napisalam zebyscie mogli ocenic to obiektywnie. chodzi o to, ze przez okres od okolo wrzesnia zeszłego roku zylam jak cien, nie wiem skad u mnie te problemy się wziely. zawsze bylam osoba, ktora świetnie sobie ze wszystkim radzila, zawsze uśmiechnieta, od razu miałam rozwiazanie na pojawiajacy się problem. bylam jeszce jakies 2 lata temu po prostu silna i pewna siebie kobietą.
8 406 2013-06-11 23:31:35
i tak ma wrazenie ze duzo elementow wam nie napisalam zebyscie mogli ocenic to obiektywnie. chodzi o to, ze przez okres od okolo wrzesnia zeszłego roku zylam jak cien, nie wiem skad u mnie te problemy się wziely. zawsze bylam osoba, ktora świetnie sobie ze wszystkim radzila, zawsze uśmiechnieta, od razu miałam rozwiazanie na pojawiajacy się problem. bylam jeszce jakies 2 lata temu po prostu silna i pewna siebie kobietą.
Też taka byłam, a potem to tak, jakby ktoś rzucił na mnie zły czar, zmieniłam się nie do poznania i przez kogo ja się pytam? Nigdy więcej.
8 407 2013-06-11 23:35:06
Smutny, mnie się wydaje, że po weekendzie nie jest sie w stanie racjonalnie zadecydować czy chce zerwać zwiazek który trwa 6 lat!! zgadzam się z miśkiem, że to wygląda na zauroczenie tym facetem. nie wiem jak łatwo można wymazać 6lat wspólnego życia i planów na przyszłość. Może ona sama wewnątrz się pogubiła, zobaczyła nowy lad nieodkryty i pod wpływem emocji tak zadecydowała...
8 408 2013-06-11 23:45:39
Calienda, lepiej bym tego nie ujeła.
8 409 2013-06-11 23:49:38 Ostatnio edytowany przez calienda (2013-06-11 23:50:09)
Calienda, lepiej bym tego nie ujeła.
Ja ujmę jeszcze lepiej:
1) "Miej wyjeba...., a będzie Ci dane",
2) "Umiesz liczyć, licz na siebie, Twoje szczęście innych jeb...."
Bo jeżeli my same nie będziemy miały do siebie szacunku, to tym bardziej nie spodziewajmy się go od kogoś, z kogo robimy priorytet, a dla którego jesteśmy tylko opcją jedną z wielu.....
8 410 2013-06-11 23:50:02
Angie001 i Calienda nie tylko wy się zmieniłyście. Sądzę że zmiany nadeszły po to aby dostosować się do momentu w jakimś się znajdujemy. Życie te które miałyście pod koniec związku swoje piętno odcisnęło. Z resztą u mnie nie było lepiej ale fakt jest taki że zmieniamy się dla nich i dostosowujemy się do sytuacji a potem chodzą po tym świecie świry ![]()
Dobranoc kochani
8 411 2013-06-12 00:04:48
Dobrze powiedziane Calienda. Szacunek do samej siebie to podstawa i nigdy nie wolno nam o nim zapomnieć. chcemy wymagać od innych, wymagajmy od siebie.
Dobranoc.
8 412 2013-06-12 00:16:28 Ostatnio edytowany przez bags (2013-06-12 00:54:23)
Blog "terapia przez pisanie" - fragment pt. ZERO KONTAKTU warto w tej kwestii ew. kontaktow poczytać.
8 413 2013-06-12 08:58:35
Lista wyklętych : 1 - Magdalena , 2 - Agnieszka , 3 - Karolina
A ja nie wiem z kim mnie zdradził, męczyłam, pytałam, szantażowałam i nic.
Twierdzi, że jej nie znam. To co? Mam nienawidzić wszystkich? Już wystarczy, że podejrzewam prawie wszystkie znajome, czy kobiety z jego pracy.
Okropne uczucie, chcialabym wiedzieć, która to!
8 414 2013-06-12 09:24:47
Dzień dobry Kochani!
Wstajemy, wstajemy!
Na kawkę zapraszam i śniadanko! Miłego dnia Wam życzę!
Nadziewana czekoladko czy to ma znaczenie jak miała na imię zdzira , z która Cię zdradził? Daj spokój i nie zamęczaj się, może to i lepiej, że nie wiesz. Ja wiem , znam ją i co to mi dało...nic...kompletnie nic...
8 415 2013-06-12 09:31:10
Agnes, dla mnie ma znaczenie, nie chcę takiej sytuacji, że ona wie o mnie, a ja nie. Może on kłamie? Może ją znam, a może spotykamy ją na jakiś imprezach??
8 416 2013-06-12 09:45:54
Agnes, dla mnie ma znaczenie, nie chcę takiej sytuacji, że ona wie o mnie, a ja nie. Może on kłamie? Może ją znam, a może spotykamy ją na jakiś imprezach??
Ale jesteś pewna, że Cię zdradził?
8 417 2013-06-12 09:48:09
dzien doberek, kolejny dzien, kolejna walka o siebie. tak sobie wlasnie zdalam sprawe ze nawet jesli fizycznie nie robimy 'niewiadomo czego' to tak naprawde kazdy dzien jest wlasnie walka. przynajmniej dla mnie. to, zeby wstac rano, pojsc do pracy, wrocic z niej, kupic, zrobic sobie cos do jedzenia. Zadzwonic do kogos, porozmawiac, pomyslec o weekendzie, wakacjach. Zeby nie zamknac sie w pokoju i nie byc w stanie wyjsc z lozka, zeby nie plakac calymi dniami. w naszych sytuacjach uwazam ze to juz cos. oczywiscie ze nie mamy na tym poprzestawac, tylko na takich celach, bo zaslugujemy na duzo wiecej od zycia, na to, zeby oddychac pelna piersia.
ja dzisiaj szukam wreszcie jakas szkole tanca.
8 418 2013-06-12 09:48:39
Niestety tak. znalazłam dowody w aucie, zrobiłam awanturę, przyznał się, nie miał wyjścia.
Tylko za nic nie chce mi powiedzieć co to za kobieta. Na 100% to nie była żadna dziwka. Nie chce powiedzieć jak ją poznał, co robi itd. tylko zapewnia, ze z nią już skończył.
8 419 2013-06-12 10:29:59
Witam Wszystkich i miłego dnia życzę.
M uważam, że spotkanie bez sensu, chyba, że Tobie zrobiło się lżej.
Ty już nic nie poradzisz skoro od rozstania minęło 6 m-cy.
Powiem tylko, że "los nierychliwy ale sprawiedliwy".
Jestem przekonany, że zrozumie iż popełnił błąd.
Ty teraz musisz zająć się sobą, bo to jest najważniejsze.
Nie dzwoń do niego, olej go to jest w tej chwili dla Ciebie najważniejsze.
U mnie wszystko OK i chyba singielstwo na dzień dzisiejszy mi nie grozi 

8 420 2013-06-12 10:55:56
Witam i miłego dnia kochani u mnie słońce
w końcu haha
Lexpar hmm Ty się cieszysz z tego czy nie ? Wolisz być singiel czy dalej walczyć ? Bo odnoszę że masz tego już dość a żona daje sprzeczne sygnały a Ty się miotasz w tym wszystkim ![]()
8 421 2013-06-12 11:19:20
U mnie też słońce grzeje.
I każdego dnia coraz lepiej, czasem tylko serce zakuje.
8 422 2013-06-12 11:45:54
Witajcie,
U mnie dzisiaj też słońce - a przynajmniej jeśli chodzi o pogodę ![]()
Rozmowa dała mi znowu trochę do myślenia:
1) najpierw mów, że ma mi do zarzucenia tylko parę rzeczy, a po chwili że było tak źle i tak fatalnie że nigdy nie będziemy już razem - przekaz jasny, ale gdzie logika?
2) ma do mnie żal o wakacje na które pojechałam bez niego (ja i 2 koleżanki) - jeden jedyny mój wyjazd bez niego w ciągu naszego związku - on miał ich mnóstwo
i jeszcze parę rzeczy (opisze po pracy być może...)
ale jednocześnie pokazał (kolejny raz) że nie mam na co liczyć... więcej się już nie odezwę
moje samopoczucie - mogło być gorzej, wczoraj po napisaniu do Was kumpel zabrał mnie na piwo - trzęsłam się jakby było -10....i wstawiłam się po 2 piwach!
dzisiaj (oczywiście śnił mi się) ale teraz nie jest tak jakby było jeszcze 3 miesiące temu po kontakcie z nim...
ech... będę tu Wam pisała i żaliła się... proszę pomóżcie wytrwać...
Angie001 - zazdroszczę poczucia tego, że pomimo tego że nastąpił koniec to wiesz że byłaś kimś ważnym (świadczy o tym to że utrzymywaliście kontakt po ...) mój R.mnie totalnie odciął... ![]()
8 423 2013-06-12 12:30:10
M. Logiki się nie doszukuj bo i ja też się doszukiwałem ale jej po prostu w tym nie ma i nie będzie.
Pomożemy
bez obaw ![]()
8 424 2013-06-12 12:43:48 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-06-12 12:44:52)
Witam i miłego dnia kochani u mnie słońce
w końcu haha
Lexpar hmm Ty się cieszysz z tego czy nie ? Wolisz być singiel czy dalej walczyć ? Bo odnoszę że masz tego już dość a żona daje sprzeczne sygnały a Ty się miotasz w tym wszystkim
Misiek sam już nie wiem co by było lepsze.
Chwilami mam tego serdecznie dość i ochotę machnąć na wszystko ręką.
A najgorsze to jest to, że już nie boję się samotności a, że jestem desperat to pod wpływem inpulsu mogę podjąć decyzję i to nawet głupią.
8 425 2013-06-12 12:51:04 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-06-12 13:48:41)
ech... będę tu Wam pisała i żaliła się... proszę pomóżcie wytrwać...(
M Wywal wszystko co leży Tobie na wątrobie.
Nie zostawimy Ciebie samej.
Tylko dlaczego się tak obwiniasz.
Tego nie rozumiem.
8 426 2013-06-12 13:27:07 Ostatnio edytowany przez M. (2013-06-12 13:27:44)
Dziękuję ![]()
Lexpar - bo wiem że kij ma zawsze dwa końce i tak jak pisałam wcześniej moje zachowanie nie było odpowiednie.... zbyt późno (niestety) zdałam sobie z tego sprawę....
chociaż w tej rozmowie powiedział mi, że już od powrotu z wakacji czekał tylko na odpowiednią chwilę żeby powiedzieć mi że to koniec... później stwierdził, że u niego koniec nastąpił w listopadzie... nic mi się tu kupy nie trzyma...
8 427 2013-06-12 13:50:56
Dziękuję
Lexpar - bo wiem że kij ma zawsze dwa końce i tak jak pisałam wcześniej moje zachowanie nie było odpowiednie.... zbyt późno (niestety) zdałam sobie z tego sprawę....
chociaż w tej rozmowie powiedział mi, że już od powrotu z wakacji czekał tylko na odpowiednią chwilę żeby powiedzieć mi że to koniec... później stwierdził, że u niego koniec nastąpił w listopadzie... nic mi się tu kupy nie trzyma...
To w takim razie dlaczego czekał aż do powrotu z wakacji.
Może z litości. Jeżeli tak to się pomylił.
Ty nie potrzebujesz litości,bo jesteś piękną, mądrą i atrakcyjną kobietą i dasz sobie radę.
8 428 2013-06-12 15:09:53
M. no pewnie ze bedziemy sluchac, czytac. kiedy mozemy pogadac?:) ja dzisiaj wreszcie po pracy bede wolna wiec jakby co to chetnie.
kazdy z nas ma chyba jakas przypadlosc, tendencje, al Ty, M. masz akurat to do siebie ze obwiniasz sie po prsotu masakrycznie, z boku naprawde dobrze to widac. i moze dlatego wlasnie tak dlugo to wszystko tak bardzo boli?
8 429 2013-06-12 15:58:25
Dzień dobry
Za dotychczasowy całokształt dnia stwierdzam że jest do dupy o i tyle.
Wam życzę miłego
8 430 2013-06-12 16:25:57
i tak ma wrazenie ze duzo elementow wam nie napisalam zebyscie mogli ocenic to obiektywnie. chodzi o to, ze przez okres od okolo wrzesnia zeszłego roku zylam jak cien, nie wiem skad u mnie te problemy się wziely. zawsze bylam osoba, ktora świetnie sobie ze wszystkim radzila, zawsze uśmiechnieta, od razu miałam rozwiazanie na pojawiajacy się problem. bylam jeszce jakies 2 lata temu po prostu silna i pewna siebie kobietą.
Przecież napisałas tyle, ze mogę ewidentnie gościa podsumować jednym słowem: toksyk. Jak masz możliwość to poszukaj na necie i przeczytaj książkę w pdf Jay Cartera "Wredni ludzie". Jesli to będzie mało, to przejrzyj blog "moje dwie głowy" i "apel do pani ropuchowej". On brał Cie na milczenie dialogowe, bys dała mu fory w Waszych sprawach i przytakiwała na jego zasady. Nie zdziw się, gdy w tych materiałach znajdziesz wiele analogii do jego zachowan i osoby. Pierwszy chory aspekt, to przewaga kumpli nad Toba. Jesli tak za każdym razem - z jego strony - wyglądała hierarchia wartości w Waszym związku... to szczerze współczuję.
8 431 2013-06-12 16:37:26
Lexpar - dziękuję po raz kolejny
szkoda że nie wiesz jak wyglądam może wtedy łatwiej byłby mi uwierzyć ale pocieszające jest to, że "każda potwora...
"
czekał podobno tak długo bo w między czasie robiłam remont u mojej mamy i nie było warunków do mieszkania (mamy połówkę bliźniaka i obecnie z nią mieszkam)...ale jednocześnie nie wiem w co wierzyć bo raz mówi tak jak powyżej, później, że koniec był w listopadzie i do tego czasu miał nadzieję że coś się zmieni...
kiedysbylam - mam wyrzuty sumienia bo wiem że mogłoby to się potoczyć inaczej gdybym zmieniła sie chociaż odrobinę z księżniczki w normalną osobę...
Bags - gdzie kończy się związek a zaczyna toksyczny związek? mój R. też często wychodził (ostatnie pół roku siedział w domu - ale mnie nie było bo do późna pracowałam u mamy, po wszystkim powiedział że nigdzie nie wychodził i imprezował bo myślał że to coś zmieni...) parę razy wśród kumpli pokazał mi "gdzie moje miejsce" - tzn. pokazał że oni są ważniejsi...
ale to wszystko do dupy
((((((((((((((
Kwiatuszek100 - podpisuję się obiema rękami i dorzucam jeszcze stopy pod Twoim postem z tą różnicą, że zamiast "dnia" wstawiam "czas od rozstania"
8 432 2013-06-12 16:37:39
Dziękuję
Lexpar - bo wiem że kij ma zawsze dwa końce i tak jak pisałam wcześniej moje zachowanie nie było odpowiednie.... zbyt późno (niestety) zdałam sobie z tego sprawę....
chociaż w tej rozmowie powiedział mi, że już od powrotu z wakacji czekał tylko na odpowiednią chwilę żeby powiedzieć mi że to koniec... później stwierdził, że u niego koniec nastąpił w listopadzie... nic mi się tu kupy nie trzyma...
Czegos tu nie rozumiem... skoro facet od dłuższego czasu prowadził podwójne życie i nosił sie z zamiarem wcześniejszego zakończenia związku, to dlaczego Ty sie za to wszystko obwiniasz??? Jeszcze nawet na tym forum nie było sytuacji, w ktorej to zdrajca wziął winę na siebie. Zawsze scedowane były te potłuczone zarzuty na partnera, że to wszystko przez niego. Przemysl to i zweryfikuj swoje poglądy jeszcze raz pod tym kątem.
8 433 2013-06-12 16:45:09
gdzie kończy się związek a zaczyna toksyczny związek?
nie ma takiego podziału, takiej granicy, że "przed" jest tak a "po" zgoła inaczej. To jest wszystko w cechach charakteru osoby i jego psychice. Tylko my w okresie zauroczenia itp tego nie dostrzegamy. Poczytasz to co podałem Ci w poście a sama zobaczysz.
8 434 2013-06-12 16:54:06
Przeczytam...
dlaczego się obwiniam? bo na wiele rzeczy mówiłam "nie", z wielu rzeczy byłam niezadowolona, na wiele rzeczy reagowałam impulsywnie, za rzadko używałam słowa "dziękuję, przepraszam", uznawałam wiele rzeczy że są - bo mi się należą.... byłam samolubna i niewdzięczna. często pokazywałam jego wady, a rzadko zalety... przytłaczałam go
(( robiłam to nieświadomie...
(( boję się, że byłam toksykiem... a teraz mi nie wierzy, że już zrozumiałam, że jestem inna
(( dlaczego jeśli ktoś szczerze żałuje to i tak nie ma szansy na szansę??? ![]()
8 435 2013-06-12 17:01:00
'kiedysbylam - mam wyrzuty sumienia bo wiem że mogłoby to się potoczyć inaczej gdybym zmieniła sie chociaż odrobinę z księżniczki w normalną osobę...'
M. - i tak samo gdyby on zmienil sie choc troche teraz lub wczesniej, wykazal sie checia i dobra wola to wszystko mogloby byc inaczej. Ale to takie gdybanie. prawda jest taka ze od listopada nie jest wobec Ciebie lojalny, a od stycznia - tak? jest oficjalnie z inna osoba, mieszka z nia. Kochana - no to to pokazuje czego on po prostu chce. Twoje zachowanie tutaj naprawde nie ma juz nic do rzeczy....
8 436 2013-06-12 17:06:43
moim zdaniem jest z nią od końca listopada (wtedy się całowali) - ale psychicznie był już z nią wcześniej...
innym mówią, że od stycznia bo ona podpisała z mężem jakiś papier, że niby od stycznia mogą się widywać z innymi i nie wpłynie to na sprawę... jest wogóle coś takiego możliwe???
zwłaszcza, że rozwód jeszcze w toku ....(miał się zakończyć na początku kwietnia a trwa nadal...)
co do zmiany - to on właśnie się zmienił, ale ja tego nie widziałam bo mnie nie było
((( ale byłam głupia ![]()
8 437 2013-06-12 17:24:59
Papier podpisali...kufa dobre ludziom to sie już całkiem we łbach pierd... U księdza też byli żeby pismo do Pana Boga wysłał że odwołują to co sobie przysięgali???
8 438 2013-06-12 17:27:00
Bags - szukam i ne potrafię ich ściągnąć ;/ możesz podesłać jakiegoś linka? czy Ci wredni ludzie to ludzie DDA?
8 439 2013-06-12 17:28:46
Papier podpisali...kufa dobre ludziom to sie już całkiem we łbach pierd... U księdza też byli żeby pismo do Pana Boga wysłał że odwołują to co sobie przysięgali???
ech
ja nie przysięgałam, ale też nie potrafię tego zrozumieć, zwłaszcza że jej mąż nie chciał rozwodu (z tego co słyszałam)
wybielają siebie (mój R. i ona) przed sobą ...
8 440 2013-06-12 17:28:55
Bags - szukam i ne potrafię ich ściągnąć ;/ możesz podesłać jakiegoś linka? czy Ci wredni ludzie to ludzie DDA?
He he pierwsze słowa...myślałam że o majtkach piszesz ![]()
Nie gniewaj sie to tak dla rozluźnienia
8 441 2013-06-12 17:32:21
Bags - szukam i ne potrafię ich ściągnąć ;/ możesz podesłać jakiegoś linka? czy Ci wredni ludzie to ludzie DDA?
wpisz w google tytuł i autora z dopiskiem chomikuj. Nie DDA tylko DDD jesli już tymi kategoriami ich klasyfikowac ![]()
8 442 2013-06-12 17:33:39 Ostatnio edytowany przez misiek666 (2013-06-12 21:12:58)
M. spokojnie moja eks przeprosiła mnie raz w życiu prze 7 lat związku. Da się da
.
Obwiniasz się to normalna rzecz tylko czy przypadkiem w związku nie powinno być tak że mówimy sobie to czego pragniemy że to i tamto nam się nie podoba. Zawsze to zawodzi i się sypie wszystko. On jako partner powinien dać Ci do zrozumienia że coś jest nie tak i jakoś spróbować to zmienić a nie lecieć na inny "kwiatek".
Trochę relacji międzyludzkich i inne życie.
Kiedyśbyłam podczytuje ten temat w którym się udzielasz wraz z M. i mam mętlik w głowie
. Tak w skrócie nie lepiej powiedzieć wprost czego chcesz od niego ? Czy czekasz aż spadnie zbawienie na niego i wszystko się naprawi samo ?
8 443 2013-06-12 17:34:16
M. napisał/a:Bags - szukam i ne potrafię ich ściągnąć ;/ możesz podesłać jakiegoś linka? czy Ci wredni ludzie to ludzie DDA?
He he pierwsze słowa...myślałam że o majtkach piszesz
Nie gniewaj sie to tak dla rozluźnienia
hehe majtkch? a co to takiego?
![]()
8 444 2013-06-12 17:35:44
M. napisał/a:Bags - szukam i ne potrafię ich ściągnąć ;/ możesz podesłać jakiegoś linka? czy Ci wredni ludzie to ludzie DDA?
He he pierwsze słowa...myślałam że o majtkach piszesz
głodnemu "cos" na myśli... bez podtekstów mi tu proszę, bez podtekstów ![]()
8 445 2013-06-12 17:37:24 Ostatnio edytowany przez Kwiatuszek100 (2013-06-12 17:37:43)
Wow widać kto z gołą lata hehe no tak teraz my kobiety wolne...wyzwolone ![]()
8 446 2013-06-12 17:38:32
misiek
kiedysbyla powiedziala wprost czego by chciała - problem w tym, że gdyu mówi wprost on zakłada swoją skorupkę... myślę, że tutaj trzeba delikatnie... po co ma sobie przysparzać dodatkowych emocji związanych z ewentualnym poniżeniem???
Natomias jeśli chodzi o mój związek to niestety oboje mówiliśmy co nam nie pasuje - problem w tym że było to na zasadzie odbijania piłeczki... ktoś słuchał, ale nie słyszał... ech przykre to bardzo
8 447 2013-06-12 17:41:02
Kwiatuszek100 - jakby nie było już trochę czasu minęło ...
bags - jak to mówią uderz w stół ...??? ![]()
8 448 2013-06-12 17:45:50
M. napisał/a:Bags - szukam i ne potrafię ich ściągnąć ;/ możesz podesłać jakiegoś linka? czy Ci wredni ludzie to ludzie DDA?
wpisz w google tytuł i autora z dopiskiem chomikuj. Nie DDA tylko DDD jesli już tymi kategoriami ich klasyfikowac
możesz rozwinąć skrót DDD?
8 449 2013-06-12 17:47:06
problem w tym że było to na zasadzie odbijania piłeczki... ktoś słuchał, ale nie słyszał... ech przykre to bardzo
słyszał to co chciał usłyszec a nie tego, co autor miał na myśli. ![]()
8 450 2013-06-12 17:49:54 Ostatnio edytowany przez M. (2013-06-12 17:50:22)
raczej wyrzucał z siebie to co nie pasuje z chwilą przerwy na oddech (czyt. słowa drugiej osoby)