Lexpar jak tam rozmowa z żoną ?
8 321 2013-06-11 10:14:30
Podobne tematy
8 322 2013-06-11 10:15:40
Kwiatuszek100 napisał/a:Powodzonka
Oj tato bo czasami olewka wskazana aby nie zwariować a że ciepłym moczem...bo słoneczko ma być gorące hihi
Wiesz córeczko, że ja żartuję i nie pozwolę aby ktoś był przykry dla moich dzieci.
Ja stary człowiek, stojący nad grobem mam też stare wychowanie i stare zasady.
Dla mnie kobiety to istoty wymagające bezwzględnego szacunku i to nie ważne czy mają 6, 18, 28, 40 etc. lat.
Wiem jaka jest ich rola w życiu i wiem jakie mają po****ne życie.
Oj tato aby każdy był taki jak Ty...eh
8 323 2013-06-11 11:07:21
Lexpar jak tam rozmowa z żoną ?
Misiek powiem szczerze, że nijak
.
Niby poprawnie, ale już bez przytulania.
Ale ja jak mówiłem jestem już inny więc nie pokazuje po sobie, że mi zależy.
A co gorsze to tak się zastanawiam czy naprawdę mi zależy i jeżeli tak to dlaczego tylko mnie.
Dlaczego to ja mam cały czas ustępować, przepraszać, kajać się i walić się w klatę.
Chyba tego już wystarczy.
Chyba mam coraz bliżej do singielstwa 
8 324 2013-06-11 11:11:12
Oj tato aby każdy był taki jak Ty...eh
Kwiatuszku ale ja taki jestem i myślę, że nie jestem jedynym.
Mam swoje wartości i zasady których za nic nie zmienię.
Nie uznaję zdrady, bicia i znęcania się.
Owszem przyznam się, że czasem podniosę głos (niestety jestem okropny nerwus
) czego się wstydzę, ale to wszystko.
8 325 2013-06-11 11:14:55
smutny24 - raz gorzej, a raz fatalnie... poprosiłam tydzień temu w sobotę o spotkanie... powiedział że znajdzie dla mnie chwilę w niedzielę za tydzień (napisałam, że to dla mnie ważne...) co zrobił? zadzwonił w niedziele i przełożył na wtorek lub środę - bo nie wyrobi się z pracą a dopiero co wrócił z przejażdżki rowerowej ...(że niby dzisiaj... - przez 10 lat wydawało mi się że jestem kimś ważnym, a teraz nie potrafi znaleźć dla mnie chwili aby normalnie to zakończyć/porozmawiać....) jestem dla niego śmieciem i właściwie to że zadzwonił z taką nowiną aż tak mnie nie zaskoczyło - gdzieś tam w środku nawet wydaje mi się to śmieszne...
mogłam narobić mu niezłego bajzlu (a właściwie jego lubej - jej mąż o niczym nie wiedział a sprawa rozwodowa była niby bez orzekania o winie - tzn jest jeszcze w trakcie). Jej mąż o niczym nie wie, nie chce rozwodu... ja wiem wszystko, siedzę cicho... siedziałam cicho nawet wtedy kiedy nie mogli się ujawnić w pracy (bo ona jeszcze z nim mieszkała i normalnie funkcjonowali jako mąż i żona).... a on nie potrafi wygospodarować w ciągu tygodnia godziny na spotkanie ze mną...
już pomijam inne sytuacje (że nie rozstaliśmy się w gniewie itd...)
dlatego pisałam o poniżeniu... zastanów sie czy tak chcesz...
kiedysbylam -jak lekcja???
p.s.
u mnie też leje... ;/
8 326 2013-06-11 11:19:46 Ostatnio edytowany przez misiek666 (2013-06-11 11:21:39)
Hmm mówisz do singla ci coraz to bliżej. A to nie warto powiedzieć jej wprost że się nie stara ? Bo do ludzi nie zawsze dociera ![]()
8 327 2013-06-11 11:25:41
smutny24 - raz gorzej, a raz fatalnie... poprosiłam tydzień temu w sobotę o spotkanie... powiedział że znajdzie dla mnie chwilę w niedzielę za tydzień (napisałam, że to dla mnie ważne...) co zrobił? zadzwonił w niedziele i przełożył na wtorek lub środę - bo nie wyrobi się z pracą a dopiero co wrócił z przejażdżki rowerowej ...(że niby dzisiaj... - przez 10 lat wydawało mi się że jestem kimś ważnym, a teraz nie potrafi znaleźć dla mnie chwili aby normalnie to zakończyć/porozmawiać....) jestem dla niego śmieciem i właściwie to że zadzwonił z taką nowiną aż tak mnie nie zaskoczyło - gdzieś tam w środku nawet wydaje mi się to śmieszne...
mogłam narobić mu niezłego bajzlu (a właściwie jego lubej - jej mąż o niczym nie wiedział a sprawa rozwodowa była niby bez orzekania o winie - tzn jest jeszcze w trakcie). Jej mąż o niczym nie wie, nie chce rozwodu... ja wiem wszystko, siedzę cicho... siedziałam cicho nawet wtedy kiedy nie mogli się ujawnić w pracy (bo ona jeszcze z nim mieszkała i normalnie funkcjonowali jako mąż i żona).... a on nie potrafi wygospodarować w ciągu tygodnia godziny na spotkanie ze mną...
już pomijam inne sytuacje (że nie rozstaliśmy się w gniewie itd...)dlatego pisałam o poniżeniu... zastanów sie czy tak chcesz...
kiedysbylam -jak lekcja???
p.s.
u mnie też leje... ;/
M wydajesz mi się rozsądną kobietą, ale co Ty wyrabiasz.
Czy Ty nie masz dla siebie za grosz szacunku.
Cholera wypieprzyłbym zdradzacza z domu NATYCHMIAST i to z walizką.
Ty mu się poddałaś i jesteś uległa wobec niego, a on to perfidnie wykorzystuje.
Patrząc z boku to tak wygląda jakbyś Ty z miłości do niego wsadziła mu sucz do łóżka.
Ogarnij się i zacznij siebie szanować.
Jego nie szanuj. Złożył przysięgę i co i ma ją głęboko w doopie.
Rozwalił dwa związki - jak na razie.
Ale zobaczysz, że jeszcze się ocknie i zrozumie co zrobił. Tylko musi wiedzieć, że powrotu nie ma.
Jak czytam takie historie to wierz mi, że nóż sam otwiera mi się w kieszeni.
Teraz musisz się zastanowić czego chcesz i zacząć to realizować.
8 328 2013-06-11 11:29:41 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-06-11 11:40:08)
Hmm mówisz do singla ci coraz to bliżej. A to nie warto powiedzieć jej wprost że się nie stara ? Bo do ludzi nie zawsze dociera
Hi, hi, hi..., już nie raz jej to mówiłem, że aby naprawiać związek to muszą chcieć obie strony a nie jedna.
Ty jesteś singiel ale jeszcze młody, a ja już nie, ale spoko daję radę.
Kiedyś jak się rejestrowałem na tym forum to panika mnie zżerała, cholernie bałem się samotności. Teraz już się nie boję.
Jak dostałem parę solidnych kopniaków w doopę to się ocknąłem i zmieniłem i myślę, że na lepsze 
8 329 2013-06-11 11:39:07
Lexpar - gdybym oceniała swoje zachowanie stojąc z boku (teraz czasami zdarza mi się,że nawet tak zrobię) to mówiłabym dokładnie to samo co Ty napisałeś...nigdy nie sądziłam, że znajdę się w takiej sytuacji i też nigdy nie powiedziałabym, że zachowam się w ten sposób... jednak życie weryfikuje wiele rzeczy (niestety...)
chciałabym się z nim spotkać, bo w tamtej rozmowie (tydzień temu) po raz pierwszy przeprosił mnie za to co zrobił... chciałabym się z nim spotkać żeby powiedzieć mu co mi zrobił (nie na zasadzie wytykania lecz na spokojnie i bez nerwów) żeby chociaż odrobinę zdał sobie sprawę co zrobił... bo on ciągle twierdzi, że ona i tak by się rozwiodła, a nam już się jakiś czas nie układało (długa historia) - wiem to trochę tak jakby tłumaczyć niewidomemu od urodzenia jak wygląda kolor niebieski... jednak czuję że muszę
ech... jaki będzie efekt końcowy jeśliby zrozumiał - nie wiem, niczego nie zakładam...
sądzisz że jest to totalnie zły pomysł?
jednak jeśli teraz to odwołam to dam mu argument - "ja chciałem to ona odwołała"...
8 330 2013-06-11 11:45:18
Lexpar - gdybym oceniała swoje zachowanie stojąc z boku (teraz czasami zdarza mi się,że nawet tak zrobię) to mówiłabym dokładnie to samo co Ty napisałeś...nigdy nie sądziłam, że znajdę się w takiej sytuacji i też nigdy nie powiedziałabym, że zachowam się w ten sposób... jednak życie weryfikuje wiele rzeczy (niestety...)
chciałabym się z nim spotkać, bo w tamtej rozmowie (tydzień temu) po raz pierwszy przeprosił mnie za to co zrobił... chciałabym się z nim spotkać żeby powiedzieć mu co mi zrobił (nie na zasadzie wytykania lecz na spokojnie i bez nerwów) żeby chociaż odrobinę zdał sobie sprawę co zrobił... bo on ciągle twierdzi, że ona i tak by się rozwiodła, a nam już się jakiś czas nie układało (długa historia) - wiem to trochę tak jakby tłumaczyć niewidomemu od urodzenia jak wygląda kolor niebieski... jednak czuję że muszę
ech... jaki będzie efekt końcowy jeśliby zrozumiał - nie wiem, niczego nie zakładam...
sądzisz że jest to totalnie zły pomysł?
jednak jeśli teraz to odwołam to dam mu argument - "ja chciałem to ona odwołała"...
Rozumiem Ciebie doskonale i po części nie dziwię Ci się.
Wiem, że Twoje życiowe plany prysły jak bańka mydlana, że zdajesz sobie sprawę, iż jesteś w punkcie wyjścia.
Tylko niepokoi mnie jedna rzecz, a mianowicie czy w trakcie rozmowy z nim nie będziesz za bardzo uległa.
Domyślam się, że pomimo tego co on Ci zrobił to chciałabyś jego powrotu.
8 331 2013-06-11 11:53:39
Ja singlem nie jestem
Lexpar
M. po co na co ja się pytam ? On i tak nie zrozumie tego co zrobił. Będzie miał swoje powody i swoje wytłumaczenie.
Efekt końcowy jaki ma być? Chcesz aby wrócił ?
8 332 2013-06-11 12:03:23 Ostatnio edytowany przez romantyczkapl (2013-06-11 12:04:24)
chciałabym się z nim spotkać, bo w tamtej rozmowie (tydzień temu) po raz pierwszy przeprosił mnie za to co zrobił... chciałabym się z nim spotkać żeby powiedzieć mu co mi zrobił (nie na zasadzie wytykania lecz na spokojnie i bez nerwów) żeby chociaż odrobinę zdał sobie sprawę co zrobił... bo on ciągle twierdzi, że ona i tak by się rozwiodła, a nam już się jakiś czas nie układało (długa historia) - wiem to trochę tak jakby tłumaczyć niewidomemu od urodzenia jak wygląda kolor niebieski... jednak czuję że muszę
ech... jaki będzie efekt końcowy jeśliby zrozumiał - nie wiem, niczego nie zakładam...
sądzisz że jest to totalnie zły pomysł?
jednak jeśli teraz to odwołam to dam mu argument - "ja chciałem to ona odwołała"...
a po co chcesz się spotykać?
u mnie historia jest identyczna tyle ze jego kochanki mąż rzucił się pod pociąg bo nie była w stanie jego psychika wytrzymać tej zdrady, ja się jakoś trzymałam i teraz jest całkiem dobrze... mamy troje dzieci z mężem dodam...
ja nie mam i nie miałam z nim ochoty rozmawiać oczekiwać przeproszenia czy jakiegoś tłumaczenia co się stało, psu to na budę potrzebne, oni oboje są winni i rozpadu dwóch małżeństw i śmierci jednej osoby....nie ma o czym gadać...
ktoś tu pisał wyżej ze bał się zostając , sam,.....ja się tez bardzo bałam ale do czasu kiedy poznałam nowa osobę...teraz wiem ze to nie jest aż tak skomplikowane jak się wydawało na początku...my chyba mamy na czole wypisani "samotni"
8 333 2013-06-11 12:09:14
Ja singlem nie jestem
Lexpar
M. po co na co ja się pytam ? On i tak nie zrozumie tego co zrobił. Będzie miał swoje powody i swoje wytłumaczenie.
Efekt końcowy jaki ma być? Chcesz aby wrócił ?
Misiek to bardzo dobrze, że nie jesteś singlem.
Każdy zdradzacz za zdradę chce przerzucić winę na drugą stronę.
W ten sposób chce oczyścić swoje sumienie. Chce aby było mu łatwiej.
Dlatego podejrzewam, że i w tej rozmowie będzie to samo.
Będzie mówił jak mu było źle, że mało seksu, mało uczucia etc.
To jest standardowe postępowanie zdradzaczy.
8 334 2013-06-11 12:13:08
ktoś tu pisał wyżej ze bał się zostając , sam,.....ja się tez bardzo bałam ale do czasu kiedy poznałam nowa osobę...teraz wiem ze to nie jest aż tak skomplikowane jak się wydawało na początku...my chyba mamy na czole wypisani "samotni"
To ja pisałem, że bałem się samotności i to bardzo.
Teraz już się nie boję, pomimo tego, że widmo samotności cały czas widnieje przede mną.
Nie wiem jak mi się dalej ułoży życie, ale wierze, że dam radę i emocjonalnie i fizycznie.
8 335 2013-06-11 12:18:01
Lexpar a to Ty nie w temacie czy jak
? Znasz takie piękne stworzonko jak Calienda ? No to przecie z nią jestem
.
Romantyczkapl ufff pod pociąg
fuck.
8 336 2013-06-11 12:23:00
Oj wy tk o tej samotności że aż mnie bierze...
8 337 2013-06-11 12:34:22
Lexpar a to Ty nie w temacie czy jak
? Znasz takie piękne stworzonko jak Calienda ? No to przecie z nią jestem
.
Romantyczkapl ufff pod pociąg
fuck.
Wiem, pamiętam jak z nią byłeś kiedy leżała w szpitalu.
Trzymam za Was qciuki.
A, że jestem stary toi czasem pamięć zawodzi 
8 338 2013-06-11 12:35:30
Oj wy tk o tej samotności że aż mnie bierze...
A co w tym dziwnego 
8 339 2013-06-11 12:38:47
No niby tak...ale wiesz jak to jest smutek z powodu samotności zaraźliwy jest
8 340 2013-06-11 12:45:14
No niby tak...ale wiesz jak to jest smutek z powodu samotności zaraźliwy jest
Kwiatuszku zważ, że Ty nie jesteś sama. Zważ, że jesteś piękna, młoda i inteligentna, bo ja mam tylko takie dzieci
.
Przed Tobą jeszcze całe życie.
Teraz wytłumacz sobie, że jesteś na urlopie od życia z kimś.
8 341 2013-06-11 12:50:06
Misiek - gratuluje - jak widać u Was sprawdziło się że koniec był początkiem czegoś nowego ![]()
co do spotkania - macie rację- wiem, że tak będzie robił i w tym moja siła... dzięki m.in. Wam zrozumiałam parę rzeczy i mam nadzieję, że jestem teraz mądrzejsza (chociaż może to pozory
). Chce mówić, że mało seksu, źle się czuł - Ok - niech tak mówi, bo ma rację - było źle i ja też to wiem i wiem również, że bez winy nie jestem... jednak to co było nie oznacza że trzeba kłamać w oczy drugiej osobie...rozbijać czyjeś życie (i nie mówię tu tylko o swoim)...
Tą rozmową mam nadzieję, że pokaże mu że jestem ponad to co mi zrobił, że potrafię spojrzeć na to wszystko z boku i że widzę nie tylko jego ale i swoje błędy...
napisał smsa, że dzisiaj około 17-18....
8 342 2013-06-11 12:54:26
Oki tato tylko jeszcze niech mi ktoś wycieczkę fundnie ![]()
Bo już myślałam o założeniu zakonu z córką hehe
8 343 2013-06-11 13:19:54
A dokąd Ty chcesz jechać 
8 344 2013-06-11 13:42:47
Kwiatek od kiedy jesteś sama ? przecież jesteśmy w związku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
8 345 2013-06-11 13:50:08
Męczę się z tym FB, czego oni to ode mnie nie chcą. Brakuje tylko pytania o termin pierwszej miesiączki.
Jak was znaleźć??
Taką mam refleksję, jeżeli chodzi o sytuację M. Ja spokojnie porozmawiałabym z tym mężem kochanki, teraz, póki trwa jego sparawa rozwodowa. Po co? Po to, aby dowiedzieć się na przyszlość jak taka sprawa wygląda i ewentualnie czy nie zgodziłby się być świadkiem w ewentualnej twojej sprawie. Bez "uprzejmie donoszę", bo zakładam, że facet wszystko wie/domyśla się, bez planów zemsty, bo po co? Myślę, że dobrze by to Wam - zdradzonym zrobiło, takie oczyszczenie.
8 346 2013-06-11 13:54:26
M. czyli co? dzisiaj tez sie nie spotkaliscie? czyli ze jutro? Ja mysle ze to nie jest dobry pomysl, ale jednoczesnie bardzo Cie rozumiem i nie mam prawa Cie oceniac albo dawac rady ze nie powinnas sie z nim spotyka, bo wiem jak to jest... mam nadzieje ze kupilas juz te sluchawki??
tylko nie mow mi ze nie mialas kiedy.... przeciez Ty i chocby to, ze mozesz sobie z kims porozmawiac powinno byc Twoim priorytetem. mam nadzieje ze w koncu sie uda.
lekcja poszla dobrze!!!! uffff, pochwaly zebralam i jest ok!! byc moze ze tamta w ogole pojdzie w niepamiec i nei bedzie wrzucona do systemu (ale watpie), a jak nie, to bedzie tamta - nienajlepsza, ale poprzedzona zaraz ta dzisiejsza obserwacja z duza poprawa.
8 347 2013-06-11 14:02:36
Kwiatek od kiedy jesteś sama ? przecież jesteśmy w związku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
To niemożliwe ze względu na wiek 
8 348 2013-06-11 14:13:49 Ostatnio edytowany przez misiek666 (2013-06-11 14:18:54)
Lexpar zobacz metryki na fejsbuku ich
.
Kiedysbylam gratuluję a i powiedź czego to uczysz ? Ciekawość mnie zżera ![]()
Nadziewana czekoladka wyślę ci meila z linkiem.
M. Czekamy na relację z rozmowy. Bądź dzielną kobietą ![]()
8 349 2013-06-11 14:33:14
Lexpar zobacz metryki na fejsbuku ich
.
Kiedysbylam gratuluję a i powiedź czego to uczysz ? Ciekawość mnie zżera
Nadziewana czekoladka wyślę ci meila z linkiem.
M. Czekamy na relację z rozmowy. Bądź dzielną kobietą
Misiek co Ty chłopaku myślisz, że ja czytać nie umiem
.
Tylko wydaje mi się, że ...., moje córcie to tylko tak po rodzinie są razem a nie inaczej.
Jestem przeciwny związkom partnerskim.
A tak w zasadzie jaka jest w tym Twoja rola
bo to jak nic ale zaczyna wyglądać na trójkącik.
8 350 2013-06-11 14:47:31 Ostatnio edytowany przez calienda (2013-06-11 14:48:47)
Tato, misiek o co chodzi?
Widzę swoje imię, ale nie wiem o co kaman, objaśnijcie proszę, bo jestem zielona jak wiosenny szczawik w tym temacie ![]()
8 351 2013-06-11 14:55:48 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-06-11 15:01:15)
ucze angielskiego w Londynie. tak, wiem, smieszne prawda ?:) a tak na serio to smieszne to wcale nie jest, bo skala dzieci i mlodziezy ktora przyjezdzaj tutaj z calego swiata i nie mowi zupelnie po angielsku, jest porazajaca. Takie tez dzieci zostaja wedlug prawa przyjmowane do publicznych, angielskich szkol no i sa np w takiej klasie 9-tej - odpowiednik bodajze 2-3gimnazjum no i ma 'sie uczyc', chodzic na wszystkie swoje lekcje - nie mowiac slowa po angielsku. i tak w sumie sie dzieje. Tylko szkola musi tym dzieciom jakos pomoc, wiec maja takie wlasnie ekstra lekcje angielskiego, ktore wlasnie ja prowadze
to jest angielski jako jezk dodatkowy - no bo nie jest to ich jezyk ojczysty, a angielski w Anglii nie moze byc nazwany jezykiem obcym. Takze lekko nie jest, uczac 13-16 latkow, majac cala klase z ktora musisz sie komunikowac po angielsku, ba musisz ich czegos nauczyc, gdzie oni po angielsku nie mowia nic
no ale ja po turecku, chinsku albo albansku tym bardziej.
Malo tego, niektore z tych dzieci - np. z Somalii, majac te 13-14 lat, nie chodzily nigdy wczesniej do szkoly. nie potrafia czytac ani pisac we wlasnym jezyku a gdzie mowa o angielskim. Sa TOTALNIE nie przystosowani do funkcjonowania w instytucji jaka jest szkola, gdzie wszystko jest objete jakimis regulami, zasadami. gdzie w klasie trzeba siedziec przez 60 minut i sie nie ruszac i do tego siedziec cicho - tak oczywiste sprawy, dla dziecka, ktore nigdy wczesniej nie chodzilo do przedszkola ,szkoly, a wiekszosc zycai spedzilo na pustyni z jakimis zwierzetami, sa po prostu czasami niewykonalne. duza czesc z nich, tak na dokladke
jest po bardzo trauamatycznych przejsciach, ucieczkach ze swoich krajow, pobytow w obozach uchodzcow i tysiace kilometrow od swoich rodzicow ktorzy zostali gdzies tam na drugim koncu swiata, wysylajac dziecko do lepszego swiata do krewnych albo czesto obcych ludzi.
i biorac to wszystko pod uwage, wszystkie te czynniki, jak sie tak porowna zwykle polskie dziecko w polskim gimnzjum czy liceum - to chyba mimo wszystko jest wieksza szansa na efektywny rozwoj i nauke ![]()
8 352 2013-06-11 15:24:55 Ostatnio edytowany przez misiek666 (2013-06-11 15:27:10)
Tylko wydaje mi się, że ...., moje córcie to tylko tak po rodzinie są razem a nie inaczej.
Jestem przeciwny związkom partnerskim.
A tak w zasadzie jaka jest w tym Twoja rola http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiejsie.gif bo to jak nic ale zaczyna wyglądać na trójkącik.
Le Lexparo o co Ci chodzi ?
Kiedysbylam no przyznam odważny zawód ![]()
8 353 2013-06-11 16:00:28 Ostatnio edytowany przez Kwiatuszek100 (2013-06-11 16:07:21)
A dokąd Ty chcesz jechać http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif
Tato jak to dokąd??? Już od szkoły średniej obiecywałeś mi Bora Bora a teraz co cisza myślałeś że zapomnę??? Oj nie tak łatwo ze mną ![]()
Kwiatek od kiedy jesteś sama ? przecież jesteśmy w związku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kochanie wybacz mi zapominam się jeszcze wiesz po prostu nie mogę ciągle uwierzyć w to szczęście jakie mnie spotkało 
8 354 2013-06-11 17:28:43
Hej Rodzinko :*
KIedysbyłam gratuluje, bardzo się cieszę, że poszło jak po maśle
OBy ze wszystkim Ci tak wspaniale poszło :*:*
Basiu wiem, że się martwisz o córkę ale bardziej przyda jej się wsparcie i utwierdzenie w tym że dobrze robi. TO są same plusy chęć, samodzielność, sprawdzenie siebie i przygoda. JEst młoda i napewno sobie poradzi. BAsiu głowa do góry :*:*
SIS jak TWój puppy się ma? Dałabyś jakąś fote
a poza tym to ja się pytam czemu jeszcze nie zostałam powiadomiona o tytule matki chrzestnej? Co?
Luv Ya :*
8 355 2013-06-11 18:28:00
Dobra przyznawać sie kto pozazdrościł mi pięknej pogody 
i wykonał taniec deszczu??????????//

nie ładnie oj nie ładnie...
8 356 2013-06-11 18:47:52
Ja ![]()
Hej Sylwia ![]()
8 357 2013-06-11 19:10:19
Hej sis, kiedy powtarzamy występy? ![]()
Pzdr.
8 358 2013-06-11 19:14:28
Hej Misiu :*
Kwiatuszek, to mogę być ja bo wyszłam pobiegać już drzwi otwieram i i deszcz. Więc na złość, tańczyłam zumbę aż pot wystąpił na czole. BYło w tym pełno łaciny, więc możliwe że przypadkiem wyszło zaklęcie ihihi
Chyba z tej całej chudości, którą osiągnęłam zrobię bombę kaloryczną i upięke brownie snickers
:P:P:P:P
8 359 2013-06-11 19:26:31
Hej sis, kiedy powtarzamy występy?
Pzdr.
SIS ale komu tym razem?
ROsyjskiej mafii? ONi mogą mieć kasę i złote zęby lecz ich prostactwo może zaćmic cały obraz.
TAniec byłby do piosenki tatu "ja se szłam sama, ty se szłaś sama. MY se szły we dwie ..."
![]()
8 360 2013-06-11 19:29:52
calienda napisał/a:Hej sis, kiedy powtarzamy występy?
Pzdr.SIS ale komu tym razem?
ROsyjskiej mafii? ONi mogą mieć kasę i złote zęby lecz ich prostactwo może zaćmic cały obraz.
TAniec byłby do piosenki tatu "ja se szłam sama, ty se szłaś sama. MY se szły we dwie ..."
Nad repertuarem się pomyśli, tylko bądź gadzinko !!!
8 361 2013-06-11 19:36:38
Oho zapowiada się niezłe show to ja już rezerwuję miejsce w loży dla V.I.P. ![]()
8 362 2013-06-11 19:54:35
i znowu kilka słów powala na ziemie ;/
8 363 2013-06-11 19:57:04
Czemu jak ja przychodzę to wszyscy sie rozbiegają??? Ej uciekacie??? ![]()
Jakich słów???
8 364 2013-06-11 20:00:59 Ostatnio edytowany przez smutny24 (2013-06-11 20:08:40)
Kocham Go. nie powiedziałam ci żebyś się Go nie czepiał
To nawet ni jest jej wina bo co miała zrobić jak ja tak wzięło ;/
8 365 2013-06-11 20:07:59
I kolejny raz powinno Cię to upewnić w tym aby już się nie łudzić lecz zacząć myśleć o sobie. Nie tracisz na wartości przez nieudany związek więc nie użalaj się ja wiem że łatwiej się mówi ale uwierz że im szybciej sam dojdziesz do siebie i postarasz sie powrócić do równowagi tym okres rekonwalescencji będzie trwał krócej...
Chciałabym Ci coś madrego poradzić ale tylko te proste słowa przychodzą mi do głowy....
8 366 2013-06-11 20:14:23
teraz to chyba ja wszystkich przegoniłem swoim dołkiem
8 367 2013-06-11 20:17:45
Ja jestem...też w mojej głowie jakieś dziwne rzeczy się dzieją ostatnio więc mnie nie przestraszysz
8 368 2013-06-11 20:21:08
raz czuje się dobrze i planuje jak wyjść z tego wszystkiego i jak się uszczęśliwić a za chwile mam dola strach przed samotnością i chore plany ![]()
8 369 2013-06-11 20:32:24
Ja pikolę...jeszcze 50 kobiet będziesz miał tylko teraz to wygląda w ciemnych barwach. Tez tak miałam i czasem jeszcze łapię się na tym ale ważne właśnie mówić o tym,wyrzucać to z siebie. A nie zapijać się bo to pomaga...ale na chwilę... Zawsze jak najdą Cię głupie myśli to najlepiej wyjdź do ludzi i dostrzegaj to że poza nią były inne osoby,przyjaciele,kumple,znajomi...ktoś zawsze nam zostaje. Podleczysz się i nawet nie spostrzeżesz że dojdziesz do siebie...
8 370 2013-06-11 20:54:57
Kwiatek 50 kobiet uuuuuu hmm jednak zostanę singlem xD ....
8 371 2013-06-11 20:59:13
kiedysbylam -gratuluję, słuchawek oczywiście nie mam , ale dorobiłam się naprawy laptopa więc już nie potrzebne ![]()
I po spotkaniu...
Znalazł dla mnie 2h czasu... nawet pojechaliśmy coś zjeść (nie dokończyłam bo jakoś popsuł mi apetyt... ale od początku).
gdy weszłam i "rozgościłam" się w jego aucie zapytał o czym chce porozmawiać, tak więc szczerze odparłam, że też zastanawiałam się jak będzie wyglądać ta rozmowa i że nie wiem czy będzie chciał wysłuchać do końca co mam do powiedzenia bo pewnie nie ma to dla niego znaczenia ale chciałabym :
1) uporządkować to wszystko co mówiłam mu we wcześniejszych rozmowach (a co mógł np. źle zrozumieć, albo odebrać nie tak jak miałam na myśli...)
2) powiedzieć jaki jest mój punkt widzenia na to co się stało i jak ja się czuję w całej tej sytuacji...
1 - właściwie poszło gładko bo mówiłam o sobie, o tym, że chodzę do psychologa, że wiele rzeczy zrozumiałam i że wiem że dużo z tego co było nie powinno było mieć miejsca, ale jednocześnie to wszystko co było nie usprawiedliwia tego co zrobił mi...
w tym miejscu (mniej więcej) dojechaliśmy do restauracji. Zjedliśmy w nawet sympatycznej atmosferze pytał co u mnie a ja co u niego... poruszyłam temat jego planów z nią na przyszłość - czy wie jak to będzie kiedy sprawa będzie zakończona, gdzie będą mieszkać (odp. już ze sobą mieszkamy, jak dziecko jest u ojca to cały tydzień, a jak jest tydzień mamusi to widują się co wieczór...). Że jak już będzie po wszystkim to kupią wspólne mieszkanie. na moje pytanie a co z dzieckiem, nie widział żadnego problemu. To jak mu powiedziałam żeby się zastanowił, bo nie wie jak to będzie kiedy będą sytuacje kiedy dziecko będzie chore, kiedy będzie musiał odebrać je z przedszkola (i takie tam ) to powiedział że go straszę i zniechęcam. odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że tak nie jest, że chodzi mi po prostu żeby przed tak poważną decyzją dobrze się zastanowił (powinnam tutaj puknąć się w głowę - po co ja się tym przejmuje???)
powiedziałam jeszcze, że bańka kiedyś pryśnie i jak już mu przejdzie pierwsze zauroczenie to może wtedy zrozumie o co mi chodzi - odpowiedział, że chyba już mu przeszło...
potem chwilowa zmiana tematu, rzut (przez niego) okiem na zegarek i powiedzenie, że za 20 minut będzie się musiał zbierać... (nie powiedział jej że się widzimy)
gdy wracaliśmy napomknęłam, że mnie zdradził. na co on, że nie - bo dla niego już wcześniej (w jego głowie) był to koniec. Ja oczywiście odpowiedziałam, że może w jego tak, ale w mojej nie...
zapytałam co mówią kiedy ludzie pytają od kiedy są razem (wydał mi się zabawny fakt, kiedy wyobraziłam sobie jak ktoś z naszych wspólnych niegdyś znajomych pyta jak długo nie jesteś już z M. a on na to od grudnia\, a potem dowiaduje się że ma kogoś i pyta jak długo a on, że od końca listopada...) Jednak odpowiedział mi że mówią, że od stycznia...
Na to we mnie się zagotowało i powiedziałam (to był jeden raz kiedy się wkurzyłam): że to kurestwo i wybielanie siebie (przepraszam, za język). Chwila ciszy i słowa
"to uważasz, że to kurestwo, tak?" - więc ja na to że tak, bo jak inaczej to nazwiesz?
a on, swoje (o tym że dla niego koniec był już wcześniej itd...) a ja mu mówię że dla mnie nie i że wybielają siebie w swoich oczach (nie mówiąc już o opinii ludzkiej - ale to sobie pomyślałam - w końcu ludzie i tak mają to w d...)...
koniec końców powiedział, że tylko mówię że coś zrozumiałam i że się zmieniłam i że ciągle jestem taka sama i bez sensu było to spotkanie,.... na co niestety nie wytrzymałam i zaczęłam się trochę tłumaczyć (popłakana ;////) że powiedziałam to w gniewie, że może użyłam złych słów, ale tak myślę....
koniec końców powiedział, że on też mówił to w gniewie...
ale to że uważa spotkania za bezsensowne bo zawsze kończą się tak samo (od naszego rozstania były AŻ 2 - pierwsze płakałam na końcu bo jeszcze wtedy miałam nadzieję na powrót, 2 gie teraz kiedy płakałam z w/w. powodów - czy to jest ten sam koniec? ja bym polemizowała - ale nie mam na to siły ani chęci więc odpuściłam..)
pożegnaliśmy się jak ludzie, powiedziałam że ja już wszystko powiedziałam co chciałam (zgodnie z prawdą) i do tematu wracać już nie zamierzam.
na koniec wyszło, że moglibyśmy się spotkać ale w tematach naszych rozmów nie mogłoby być jego karolinki... powiedziałam, że jej temat nie jest dla mnie interesujący i jak dla mnie nie ma problemu...
jednak wiem, że już nie zadzwoni, nie będzie miał ochoty na spotkanie... uważa że dobrze zrobił i jak to określił jest mu dobrze teraz....
Czy to co robimy innym zwraca się w przyszłości? (kiedyś w to wierzyłam, nadal wierzę... ale po tym jak jest szczęśliwy z nią to już sama nie wiem...)
acha i jeszcze dowiedziałam się że jej mąż był tak fatalny, bo nie potrafił podjąć sam żadnej decyzji i dzwonił do niej np. z pytaniem jaki ma kupić chleb... na naprawdę to STRASZNE i myślę że zaraz trzeba sobie szukać kogoś nowego ...
nikomu nie życzy się źle, staram się tego nie robić. jednak w głębi duszy muszę ze wstydem przyznać że chciałabym (nawet bardzo) żeby pożałował swojego postępowania... żeby zrozumiał jak ja się w tym wszystkim czułam...
ale to chyba nie możliwe, prawda?
a propo fb... to powiedział mi że dziwi się że mogę żyć bez niego... odpowiedziałam że w moim życiu dzieje się na tyle że go nie potrzebuję ale że może założę. na co on że warto bo dużo się dzieje....
p.s.
my nie byliśmy małżeństwem... byliśmy razem 10 lat (prawie - zabrakło miesiąca), a mieszkaliśmy prawie 6 nigdy nie sformalizowaliśmy tego... niestety...
p.s. 2
Przepraszam jeśli napisałam to wszystko nieskładnie - emocje i brak siły na powtórne przeczytanie i poprawienie ewentualnych baboli i całych zdań w jakąś logiczną całość....
IDĘ NA PIWO ...
8 372 2013-06-11 21:09:59
Ja pikolę...jeszcze 50 kobiet będziesz miał tylko teraz to wygląda w ciemnych barwach. Tez tak miałam i czasem jeszcze łapię się na tym ale ważne właśnie mówić o tym,wyrzucać to z siebie. A nie zapijać się bo to pomaga...ale na chwilę... Zawsze jak najdą Cię głupie myśli to najlepiej wyjdź do ludzi i dostrzegaj to że poza nią były inne osoby,przyjaciele,kumple,znajomi...ktoś zawsze nam zostaje. Podleczysz się i nawet nie spostrzeżesz że dojdziesz do siebie...
Dobrze piszesz Kwiatuszku, zrobiłam postanowienie - skoro i tak nie mogę patrzeć na faceta, z którym jestem, tzn. z którym żyję, a teraz obok którego, jezuuuu plącze się, bo nie chcę, nie przechodzi mi przez gardło, że jesteśmy razem po tym co mi zrobił.
Tak więc postanowiłam zrobić sobie terapię tu, u Was. Czytam na bieżąco i to zajmuje mi myśli. Dzięki.
8 373 2013-06-11 21:10:29
Cześć wszystkim :)Angie, 23 lata, Wawa, 7 miesięcy po, 3 lata związku, bez zdrad, on podjął decyzję z uwagi na moje zachowanie, po 4 miesiącach nie chciał wrócić (moja inicjatywa), chce żebyśmy byli przyjaciółmi. ostatnie 7 miesięcy dużo emocji i różnego rodzaju relacji. Tak słowo od siebie dodam: jestem tu pierwszy raz nie wiem czy dobrze robię, ale muszę znaleźć sposób na wyjście z tego "błędnego myślenia", bo to przynosi same problemy. chyba swój stan określę jako godzenie się i zabijanie nadziei, że wróci.
8 374 2013-06-11 21:16:54
Cześć wszystkim :)Angie, 23 lata, Wawa, 7 miesięcy po, 3 lata związku, bez zdrad, on podjął decyzję z uwagi na moje zachowanie, po 4 miesiącach nie chciał wrócić (moja inicjatywa), chce żebyśmy byli przyjaciółmi. ostatnie 7 miesięcy dużo emocji i różnego rodzaju relacji. Tak słowo od siebie dodam: jestem tu pierwszy raz nie wiem czy dobrze robię, ale muszę znaleźć sposób na wyjście z tego "błędnego myślenia", bo to przynosi same problemy. chyba swój stan określę jako godzenie się i zabijanie nadziei, że wróci.
Witamy Angie w naszych skromnych progach!
Myślę, że znajdziesz tu ludzi, którzy pomogą Ci wyjść z tego błędnego koła. Zaglądaj, jeśli chcesz pisz, nie chcesz nie pisz.
Pozdrawiam
8 375 2013-06-11 21:22:01
Karoliny pewnie tak mają , bo mój też poszedł do Karoliny....
8 376 2013-06-11 21:22:45
Nie nadąrzam za wami, mój mózg pracuje dziś wolniej bo siedzi w nim Ktosiek o kim myślę dniem i nocą ![]()
8 377 2013-06-11 21:28:07
Witajcie Dzieci moje kochane......jak tam widze ,że Karoliny na tapecie ..hahah tez mam awersje..jakies wyjatkowo wredne waginy...
8 378 2013-06-11 21:30:37
A mój do Magdaleny ![]()
8 379 2013-06-11 21:33:46
Mój do Agnieszki de facto...
8 380 2013-06-11 21:38:45
Karoliny pewnie tak mają , bo mój też poszedł do Karoliny....
hahaha! moja jż też Karolina i poszla w pizdu...... ![]()
8 381 2013-06-11 21:39:25
Lista wyklętych : 1 - Magdalena , 2 - Agnieszka , 3 - Karolina
8 382 2013-06-11 21:39:44
Jest takie powiedzenie, że facet "poszedł do Karolinki", albo, że "poszedł na Karolinki"
8 383 2013-06-11 21:41:57
Lista wyklętych : 1 - Magdalena , 2 - Agnieszka , 3 - Karolina
Ej!
Ja też jestem Agnieszka...
8 384 2013-06-11 21:43:36
Jest takie powiedzenie, że facet "poszedł do Karolinki", albo, że "poszedł na Karolinki"
tego nie wiedziałam...
8 385 2013-06-11 21:47:17
A`jakie to ma znaczenie jak laska miała na imię ?? Dlaczego je osadzamy to ich tych Bolków , Stasiow , pitrków , Alfonsów i innych trzeb atepic bo im fiuty skierowaly sie w inna stronę...Oni chcieli...One niczemu nie winne , pewnie je tez oszukali..bo On njeden z drugim samotni byli..