Dzień dobry wszystkim Robaczkom ![]()
U mnie wychodzi słoneczko
![]()
Miłego dnia...
7 996 2013-06-04 11:44:46
Podobne tematy
7 997 2013-06-04 12:17:28
Dzień dobry wszystkim Robaczkom
U mnie wychodzi słoneczko![]()
![]()
![]()
![]()
Miłego dnia...
ja jestem smoczycą, nie robaczkiem.
7 998 2013-06-04 13:18:15
Witam Wszystkich!
U mnie słoneczko i cieplutko wreszcie sie zrobiło. Leksi wcale nie wygladasz na smoczycę raczej na
.
Jurdin i Dzenaro- Jezu kochany ja jestem ( chyba, bo sama nie wiem gdzie jestem, dałam sobie czas na przemyslenie wszystkich za i przeciw ) na początku tej drogi. Ale jak przeczytałm Wasze posty to zastanawiam się czy warto. Nie chcę tak żyć- obok, ja wiem, ze jeszcze duzo przede mną. Wiem, że nigdy juz nie bedzie tak jak przed zdradą ale nigdy nie pomyslałm, że może byc aż tak źle.
7 999 2013-06-04 13:53:22
Witam Wszystkich!
U mnie słoneczko i cieplutko wreszcie sie zrobiło. Leksi wcale nie wygladasz na smoczycę raczej na http://emotikona.pl/gify/pic/aniolek.gif.
Jurdin i Dzenaro- Jezu kochany ja jestem ( chyba, bo sama nie wiem gdzie jestem, dałam sobie czas na przemyslenie wszystkich za i przeciw ) na początku tej drogi. Ale jak przeczytałm Wasze posty to zastanawiam się czy warto. Nie chcę tak żyć- obok, ja wiem, ze jeszcze duzo przede mną. Wiem, że nigdy juz nie bedzie tak jak przed zdradą ale nigdy nie pomyslałm, że może byc aż tak źle.
Z czasem nie myślisz o tym codziennie, tylko... codziennie
tylko jak jestem sama, jak nie mam nic do roboty. Jest ciężko nawet bardzo. Jestem na takim etapie już, że spokojnie mogę się do niego przytulić i nie czuje obecności trzeciej osoby, z całą resztą niestety jeszcze sobie nie radzę, cały czas jest. Ale jak widzę, jak dzieci go uwielbiają
są tego warte.
8 000 2013-06-04 15:16:04
Strzałeczka kochani,
Wina NIGDY nie leży po obu stronach, nie ma nawet nad tym co dyskutować.
Chciał/a zdradził/a nikt ich nie wpychał do łóżka obcej osobie.
Nikt nie ma prawa obwiniać Bogu ducha winna zdradzaną osobę,że to przez nią.
Wtedy najlepszym pretekstem jest takie właśnie tłumaczenie.Żałosne.
Wtf? Ktoś ma jeszcze doszukiwać się w tym swojej winy, zamulać zamartwianiem itd.
Każdy jest dorosły i wie co robi, ale "CO GŁUPIEMU PO ROZUMIE SKORO GO UŻYĆ NIE UMIE?"
Każdy powinien znać swoją wartość, a fałszywe miłości niech spadają.
8 001 2013-06-04 16:55:58
Kwiatuszek100 napisał/a:Dzień dobry wszystkim Robaczkom
U mnie wychodzi słoneczko![]()
![]()
![]()
![]()
Miłego dnia...ja jestem smoczycą, nie robaczkiem.
Smoczyca i osioł...aż sie boje jaki gatunek z tego wyjdzie hehe
8 002 2013-06-04 17:14:01
Calienda - moim zdaiem wina zawsze, w 99% lezy po srodku. Ale jaka wina? Wina problemow i kryzysu w zwiazku. A teraz pytanie brzmi co z tym kryzysem sie robi? Jesli ktos zamiast naprawiac, postarac sie, idzie na latwizne albo tymbardziej lewizne, to oczywiscie, za to, za zdrade - wine ponosi tylk ozdradacz i nic go nie usprawieliwia. ale dla mnie to jest zasadnicza roznica. wina za zdrade - nigdy po srodku. ale wina za problemy, ieporozumienia i faktycznie kryzys - ktory wlasnie w wilu przypadkach konczy sie zdrada - winne sa dwie osoby.
8 003 2013-06-04 17:56:02
kiedysbylam nie prawda że zawsze są winne dwie strony. Przykład z własnego podwórka. Jeszcze szwagier i siostra. Problemy w zasadzie były przed małżeństwem ale się dogadali i przez moment było ok a potem zaś się rozwaliło. Wina w tym definitywna szwagra. Siostra chciała naprawy. Dawała szanse i to nie jedną zapisywała na terapie chodź prosiła męża aby zapisał wykazał minimum inicjatywy i co i w zasadzie już małżeństwa nie ma. Na terapie nie chodzili bo on nie chciał. Tu gdzie teraz ma ona nowego faceta a on biedny sam. Sam powiedział że się dumą uniósł i stwierdził że jak się wyprowadzi to zaraz wróci bo będzie jej źle a tu peszek
.
Może to brzmi samolubnie ale wina za problemy zawsze jest winą jednego z partnerów. Wątpię w to że z dnia na dzień przestajecie się odzywać do siebie w jednej minucie. Zero inicjatywy z jakieś strony. Jak by wył. pstryczek. Problemy nie biorą się znikąd. Jeśli przestajesz się odzywać do męża lub traktujesz go inaczej to jest to twoja wina nie jego (bardzo delikatny przykład). Proste rozumowanie. Od kogoś się to zaczyna a że potem się rozkręca problem i uważa się że to wina obojga partnerów cóż ja tak nie uważam.
Prawda jest jedna jeśli kochamy próbujmy naprawiać choćby to była wina drugiego partnera wszak nie jesteśmy idealni za jakiś czas może to być nasza wina. O zdradzie nie wspominając
bo to definitywny koniec. Patrząc z mojego punktu.
8 004 2013-06-04 18:21:28 Ostatnio edytowany przez calienda (2013-06-04 18:26:23)
Kiedyśbyłam a nawet nie opowiadaj mi takich bajek, ktoś jest winny bo komuś chciało się pobzykać na boku?
No proszę Cię, człowiek to nie zwierzak, który pozbawiony jest woli i rozumu, doskonale wie co robi i nawet gdyby się zaparł ze wszystkich sił druga strona i tak pójdzie w tany.
Ktoś inny drugi wierny, w porządku, starający się, kochający jest nie w porządku bo co?
Bo co kurde bo się znudziło, bo się przejadło?
Nawet mnie nie rozśmieszaj.
Kto chce robić z siebie kozła ofiarnego to powodzenia niech tak robi, psychiatryki pełne są takich męczenników.
Z pozdrowieniami dla zdrowia psychicznego po tak wnikliwej analizie, już o chorych, fałszywych, zupełnie niepotrzebnych wyrzutach sumienia, wytworzonych drogą chorej dedykcji nie wspominając.
8 005 2013-06-04 19:18:35
Calienda - moim zdaiem wina zawsze, w 99% lezy po srodku. Ale jaka wina? Wina problemow i kryzysu w zwiazku. A teraz pytanie brzmi co z tym kryzysem sie robi? Jesli ktos zamiast naprawiac, postarac sie, idzie na latwizne albo tymbardziej lewizne, to oczywiscie, za to, za zdrade - wine ponosi tylk ozdradacz i nic go nie usprawieliwia. ale dla mnie to jest zasadnicza roznica. wina za zdrade - nigdy po srodku. ale wina za problemy, ieporozumienia i faktycznie kryzys - ktory wlasnie w wilu przypadkach konczy sie zdrada - winne sa dwie osoby.
Zatem ja należę do mniejszości - 1 % w którym 100% winy leżało po stronie damskiego dziw**ko-boksera.
8 006 2013-06-04 19:45:31
Jurdin i Dzenaro- Jezu kochany ja jestem ( chyba, bo sama nie wiem gdzie jestem, dałam sobie czas na przemyslenie wszystkich za i przeciw ) na początku tej drogi. Ale jak przeczytałm Wasze posty to zastanawiam się czy warto. Nie chcę tak żyć- obok, ja wiem, ze jeszcze duzo przede mną. Wiem, że nigdy juz nie bedzie tak jak przed zdradą ale nigdy nie pomyslałm, że może byc aż tak źle.
Każdy jest inny, bo jakiż byl by ten świat gdybyśmy byli tacy sami. Każdy ma wlasny rozum, a tym samym wlasne prawo wyboru. Każdy obiera wlasną drogę życia i jest kowalem swojego losu. W tym wszystkim jest istotne, by żyć w zgodzie z samym sobą, a nie żyć na wzór czyjegoś życia. Czy jest zle, ano jest, ale moglo być gorzej, czy warto poświęcić się dla dzieci, oczywiście że tak, ale to jest mój punkt widzenia z którym nie wszyscy muszą się zgadzać. I wcale nie uważam się za jakiegoś męczennika, nie szukam żadnego wspólczucia, realizuje jedynie swoje obowiązki, a zarazem cele, które obralem i zaakceptowalem w dniu zawierania związku malżeńskiego. Ja wiem, że to może dziwnie wyglądać, ale są ważniejsze priorytety, ale "jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie" tylko trzeba troszeczku poczekać ![]()
8 007 2013-06-04 19:55:23
Każdy ma wlasny rozum,
szkoda, że wielu facetów choć go ma to z niego nie korzysta lub nie wie jak go użyć.
8 008 2013-06-04 20:13:25
kiedysbylam napisał/a:Calienda - moim zdaiem wina zawsze, w 99% lezy po srodku. Ale jaka wina? Wina problemow i kryzysu w zwiazku. A teraz pytanie brzmi co z tym kryzysem sie robi? Jesli ktos zamiast naprawiac, postarac sie, idzie na latwizne albo tymbardziej lewizne, to oczywiscie, za to, za zdrade - wine ponosi tylk ozdradacz i nic go nie usprawieliwia. ale dla mnie to jest zasadnicza roznica. wina za zdrade - nigdy po srodku. ale wina za problemy, ieporozumienia i faktycznie kryzys - ktory wlasnie w wilu przypadkach konczy sie zdrada - winne sa dwie osoby.
Zatem ja należę do mniejszości - 1 % w którym 100% winy leżało po stronie damskiego dziw**ko-boksera.
Lex polać Ci !!!!!!!!!!!!
8 009 2013-06-04 20:15:23
Dzenaro napisał/a:Każdy ma wlasny rozum,
szkoda, że wielu facetów choć go ma to z niego nie korzysta lub nie wie jak go użyć.
Z przykrością stwierdzam, że to tyczy się również kobiet, ale żeby bylo sprawiedliwie, pewien odsetek spoleczeństwa nie korzysta z wlasnego rozumu ![]()
8 010 2013-06-04 20:16:05 Ostatnio edytowany przez lexi260189 (2013-06-04 20:18:31)
Tak calienda, polej.
Kazdy przypadek powinno się rozpatrywać indywidualnie a nie wrzucać 99% związków do jednego worka. Nikt jeszcze nie przeprowadził sądy o wyśrodkowaniu kary i nigdy nie poprę tezy, że praktycznie zawsze źle postępowały obydwie osoby, po co wtedy byłby rozwód z orzekaniem o winie ? :
Dzenaro ważne, że my staliśmy w kolecje po rozum a nie wagę/wzrost ![]()
8 011 2013-06-04 20:23:22
No tak, bo jak na to patrzeć chciałem/am dałem/am i taki teraz jestem biedny bo mnie ta zła kobieta/facet do tego zmusił, to o nią/jego, fałszywe slogany nie ma się winnego to najlepiej zrzucić na osobę w najbliższym położeniu i nikt mi nie wmówi,że jest inaczej i kłócić się będę. Rozum powiadasz Lexi? Ok w przypadku, gdy dany osobnik posiada takowy procesor, ale jak już wcześniej pisałam "Co głupiemu po rozumie, skoro go użyć nie umie?"
8 012 2013-06-04 20:24:56
Eeee zaraz zaraz przygnał mnie alkohol kto leje o Jowita
polewaj kochana mi tutaj. Z rana nie piłem to wieczorem trza zacząć
.
Są ludzie i parapety tylko więcej tych parapetów niż normalnych ludzi.
8 013 2013-06-04 20:26:40
ale "jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie" tylko trzeba troszeczku poczekać
Piękne słowa ![]()
Winna/y, nie winna/y, wzajemne oskarżanie się, po co? Ktoś, kto dojrzał do zakładania rodziny nie szuka winnych tylko szuka rozwiązania problemu jeśli takowy się pojawi.
Ja zastanawiałam się dosyć długo co zrobiłam nie tak. W końcu zapytałam. Dlaczego, co zrobiłam nie tak? I wiecie co powiedział, kompletnie nic, tak wyszło i już. Tak więc nie w kryzysie tkwi wina, takim człowiekiem trzeba po prostu być, skłonnym do robienia nie przemyślanych rzeczy nawet kosztem szczęścia własnej rodziny.
8 014 2013-06-04 20:27:56
No tak, bo jak na to patrzeć chciałem/am dałem/am i taki teraz jestem biedny bo mnie ta zła kobieta/facet do tego zmusił, to o nią/jego, fałszywe slogany nie ma się winnego to najlepiej zrzucić na osobę w najbliższym położeniu i nikt mi nie wmówi,że jest inaczej i kłócić się będę. Rozum powiadasz Lexi? Ok w przypadku, gdy dany osobnik posiada takowy procesor, ale jak już wcześniej pisałam "Co głupiemu po rozumie, skoro go użyć nie umie?"
Rozpierdała mnie na łopatki tekst "wepchnęłaś mnie w jej ramiona" jasne, poszłam znalazłam dziwk*ę, jemu zdjęłam spodnie, połozyłam ich do łóżka i kazałam się grzmocić.
8 015 2013-06-04 20:38:08 Ostatnio edytowany przez calienda (2013-06-04 20:41:39)
calienda napisał/a:No tak, bo jak na to patrzeć chciałem/am dałem/am i taki teraz jestem biedny bo mnie ta zła kobieta/facet do tego zmusił, to o nią/jego, fałszywe slogany nie ma się winnego to najlepiej zrzucić na osobę w najbliższym położeniu i nikt mi nie wmówi,że jest inaczej i kłócić się będę. Rozum powiadasz Lexi? Ok w przypadku, gdy dany osobnik posiada takowy procesor, ale jak już wcześniej pisałam "Co głupiemu po rozumie, skoro go użyć nie umie?"
Rozpierdała mnie na łopatki tekst "wepchnęłaś mnie w jej ramiona" jasne, poszłam znalazłam dziwk*ę, jemu zdjęłam spodnie, połozyłam ich do łóżka i kazałam się grzmocić.
Panie daj Pan spokój, jak ktoś chce szukać winy w sobie powodzenia i krzyżyk na drogę, proponuję jeszcze ubrać się w wór pokutny i udać do Canossy, aha no i biczowanie w imię swojej złej postawy też by się zdało. Sorrrry ja wysiadam masochistką nie jestem, nie mam aż tak porytej głowy, chcecie się obwiniać nie moja brocha, z tym że takie postępowanie najpewniej zakończy się w białym pokoiku bez klamek w kaftaniku.
Aha i jeszcze jedno ktoś tu kiedyś pisał zapewne nasz mentor "Nie rób priorytetu z kogoś, dla kogo jesteś opcją tylko jedną z wielu tak", opcja-zdrada-priorytetów brak-pomysłów seksualnych full.
8 016 2013-06-04 20:39:37
szkoda życia na zadręczanie się .
8 017 2013-06-04 21:17:12
Aha i jeszcze jedno ktoś tu kiedyś pisał zapewne nasz mentor "Nie rób priorytetu z kogoś, dla kogo jesteś opcją tylko jedną z wielu tak", opcja-zdrada-priorytetów brak-pomysłów seksualnych full.
co do pomysłow to tylko głupiec oczekuje innych rezultatów robiąc to samo - zdradzajac.
Tak, Wasz mentor ten cytat "zapożyczył" sobie od swojego mentora z tego forum. Definicji do tego zagadnienia miał na pęczki, ktore napisało własnie życie. Z reguły nie do podważenia. Bez wątpienia jest też fakt, że wielu osobom pomógł na tym forum.
8 018 2013-06-04 21:21:22
caliena napisał/a:Aha i jeszcze jedno ktoś tu kiedyś pisał zapewne nasz mentor "Nie rób priorytetu z kogoś, dla kogo jesteś opcją tylko jedną z wielu tak", opcja-zdrada-priorytetów brak-pomysłów seksualnych full.
co do pomysłow to tylko głupiec oczekuje innych rezultatów robiąc to samo - zdradzajac.
Tak, Wasz mentor ten cytat "zapożyczył" sobie od swojego mentora z tego forum. Definicji do tego zagadnienia miał na pęczki, ktore napisało własnie życie. Z reguły nie do podważenia. Bez wątpienia jest też fakt, że wielu osobom pomógł na tym forum.
No zapewne pomogło, uniwersalna, mądra maksyma, dlatego do niej nawiązałam.
8 019 2013-06-05 07:32:08
Hura jestem pierwsza ![]()
Spać spać spać niecałe 5 godz snu i lecę na ziemię heh dajcie mi coś na pobudzenie ![]()
Wina czyja wina ile procent winy leży gdzie...Mi się to kojarzy tylko z jednym procentowe wino leży w piwnicy ha
A poważnie to nie ma co analizować każda sytuacja jest inna jedynie można potwierdzić że bardzo rzadko ktoś ma odwagę przyznać się do błędu i jedyne co jest pewne w tym wszystkim to to "że nigdy nie ma winnego"...
Pozdrawiam kochane Robaczki i miłego dnia życzę ja wybieram się na wycieczkę oby tylko nie padało...
8 020 2013-06-05 10:22:50 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-06-05 10:25:49)
kiedysbylam nie prawda że zawsze są winne dwie strony. Przykład z własnego podwórka. Jeszcze szwagier i siostra. Problemy w zasadzie były przed małżeństwem ale się dogadali i przez moment było ok a potem zaś się rozwaliło. Wina w tym definitywna szwagra. Siostra chciała naprawy. Dawała szanse i to nie jedną zapisywała na terapie chodź prosiła męża aby zapisał wykazał minimum inicjatywy i co i w zasadzie już małżeństwa nie ma. Na terapie nie chodzili bo on nie chciał. Tu gdzie teraz ma ona nowego faceta a on biedny sam. Sam powiedział że się dumą uniósł i stwierdził że jak się wyprowadzi to zaraz wróci bo będzie jej źle a tu peszek
.
.
Kazdy ma prawo do swojego zdania. Piszesz o szwagrze, ze to jego wina ze malznestwa juz nie ma. Ale ja sie w pelni zgadzam! to samo napisalam wyzej, przeczytajcie kilka razy. Wina za to ze malznestwa Twojego szwagra lub mojego lub wielu innych juz nie ma jest jednej osoby - Twojego szwagrwa - mojego meza. Dlaczego ? bo po prostu nie chcieli naprawy, zmiany. oczywiscie ze tak. i napisalam rowniez ze NIC NIE USPRAWIEDLIWIA ZDRADY I NIKT NIE MA PRAWA TEGO ROBIC CHOCBY MIAL NAJGORSZA ZONE/MEZA. kropka. Ale moim zdaniem - problemy sa w kazdym zwiazku i uwazam ze nigdy nie jest tak, ze tylko jedna osoba jest odpowiedzialna za nieproozumienia. kazdy ma swoje racje, ale kazdy widzi tylko wine tej 2 osoby. nie mowie o sytuacjach patologicznych, gdzie jest przemoc, alkohol - bo tez nic tego nie usprawiedliwa ze maz bije zone albo sie zneca. kropka. Mialam na mysli raczej 'lzejsze' przypadki, ktore mimo ze lzejsze, tez jak widac prowadza czesto do rozpadu malzenstwa.
Sluchajcie, mam wrazenie ze popadamy czesto w skrajonosci w skrajnosc, czlowiek wybiera latwiejsze rozwiazania, takie ktore latiwje mozg i psychika przyjmie. KAzdy idzie w jakims stopniu na latwizne. Zdradzajacy - cala wine klada na druga osobe - co jest oczywiscie zalosne - ale ze on/ ona byla taka niedobra wiec poszlam sobie w bok. Ale z kolei my, zdradzeni tez kladziemy cala wine na zdradzjacego - i to jest sluszne, powtarzam, jesli chodzi o fakt zdrady, tutaj nie ma oczym dyskutowac, nikt nikomu nie kaze isc do lozka z kims innym bo zona nie jest idealna. Ja mialam na mysli, cofniecie sie troszke w naszych zwiazkach, do etapu zanim nastapil kryzys, problemy, zanim maz/ zona zaczyna zdradzac. Uwazam ze bardzo czesto jednak do tego kryzysu doprowadzaja dwie osoby, moze nieswiadomie, nie celowo. A potem wlasnie jest pytanie co z tym problemem sie robi? jak ktos jest nieodpowiedzilany i pozbawiony zasad - no to najproscie - usprawieliwi sie i idzie w bok. Bo tak latwiej niz naprawiac cos.
i Calienda - naprawde daleka jestem od usmiercania sie i zadreczania. Znowu jakby widzisz tylko czarne albo biale-. Albo zrobie z siebie cierpietnice i powiesze sie na palu
albo uznaje ze nie mialam zadnej winy w kryzysie w naszym zwiazku (powtarzam kryzyie, nie zdradzie) i tyle. Dla mnie - obwinianie siebie - to jedno - i nie zamierzam tego robic, bo za rozpad winny jest on z bardzo prostego powodu - bo nei chcial niczego ratowac, ale zdanie sobie po prostu sprawy z pewnych rzeczy to drugie. I jedno nie wyklucza drugiego. Tylko o to mi chodzilo. Mnie to samej pomoglo, na przyszlosc sie przyda, lepsze poznanie siebie, jakas analiza swoich wlasnych zachowan w zwiazku, jak jest to odbeirane przez 2 czlowieka, ze ktos z boku moze jednak odbierac to inaczej, mimo ze staralam sie ze wszystkich sil byc dobra zona to popelnialam jednak wiele bledow. czlowiek uczy sie, dojrzewa przez cale zycie. i to nie ma sluzyc mojej depresji tylko wlasnie budowaniu silniejszej mnie, nowej, znajacej siebie lepiej, majaca wieksza swiadomosc siebie samej, swoich zachowan i ich powodow i skutkow.
8 021 2013-06-05 10:59:53 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-06-05 11:01:30)
Witam cieplutko ekipę zdradzonych i porzuconych.
Tak sobie poczytuję Wasze posty o winie i powiem tak.
Uważam, że wina za problemy w związku leży po obu stronach. Coś zaczyna się w związku dziać nie tak a tu brak komunikacji pomiędzy partnerami. Powoli narasta w nas żal a później gniew. Robi się coraz gorzej. Drogi zaczynają się od siebie oddalać. I co dalej i wtedy napotykamy na swojej drodze pocieszyciela lub pocieszycielkę i do zdrady już dzieli nas ciut ciut.
A, że człowiek jest słabiutką istotą to wybiera łatwiejszą drogę. Woli zdradzić niż naprawiać związek.
To co piszę to piszę z autopsji. Przerabiałem to w życiu. Z tym, że u nas nie doszło do zdrady, aczkolwiek mało brakowało a by do tego doszło (z mojej strony
).
Jednak w porę się opamiętałem i to z mojej inicjatywy walczę o związek od października. Wydawało mi się, że walczymy ale dochodzę do wniosku, że to tylko ja walczę. Może popełniłem błąd biorąc całą winę na siebie za sytuację panującą w naszym związku, sam nie wiem. Już dwa razy zwracałem uwagę swojej ż, że widzę, iż tylko ja się staram a ona nie. Nigdy w życiu nie spodziewałem się, że taka walka o jego ratowanie, naprawę jest taka trudna.
Są takie chwile, że zastanawiam się czy nie dać sobie spokoju z tym i machnąć na to ręką ehhh.
Co do zdrady to mam tylko jeden pogląd a mianowicie zdrada jest niedopuszczalna. Brzydzę się zdradzaczami. Nie dopuszczam zdrady do myśli. Jeżeli moja ż by mnie zdradziła to by oznaczało kategoryczny koniec związku. Ja bym jej nie dotknął do końca życia, nawet nie podałby jej ręki. Ja bez względu na sytuację w związku nie zdradziłem i tego samego wymagam od partnera. Jeżeli u mnie pojawi się w życiu inna kobieta to będzie oznaczało, że mój obecny związek już nie istnieje.
Miłego dnia Wszystkim życzę 
8 022 2013-06-05 11:03:03
Lexpar - podsumowales generalnie, napisales innymi slowami to co ja mam na mysli i zgadzam sie Toba. Problemy nie biora sie z nikad i ikt nie jest idealny i dlatego zazwyczaj 2 osoby sa im winne, odpowiedizalne, o moze tak. Ale co potem sie z nimi zrobi to juz inna sprawa.
Nie zgadzam sie tylko co do Twoich pogladow o zdradzie - w sensie - masz do nich oczywiscie pelne prawo
tylko chodzi mi o to, ze nigdy nie mow nigy
mialam dokladnie takie samo podejscie jak Ty, zanim mnie to spotkalo
nigdy nie mozemy na pewno powiedziec co bysmy zrobili w danej sytuacji, dopoki nas ona nie spotka .
8 023 2013-06-05 11:19:03
Lexpar - podsumowales generalnie, napisales innymi slowami to co ja mam na mysli i zgadzam sie Toba. Problemy nie biora sie z nikad i ikt nie jest idealny i dlatego zazwyczaj 2 osoby sa im winne, odpowiedizalne, o moze tak. Ale co potem sie z nimi zrobi to juz inna sprawa.
Nie zgadzam sie tylko co do Twoich pogladow o zdradzie - w sensie - masz do nich oczywiscie pelne prawo
tylko chodzi mi o to, ze nigdy nie mow nigy
mialam dokladnie takie samo podejscie jak Ty, zanim mnie to spotkalo
nigdy nie mozemy na pewno powiedziec co bysmy zrobili w danej sytuacji, dopoki nas ona nie spotka .
Kiedyśbyłam to w tym miejscu możemy polemizować.
Co do zdrady to śmiało mogę powiedzieć, że nigdy nie zdradzę. Wiem co mówię bo mówię za siebie.
Nie powiem tego za swoją partnerkę, ponieważ nie wiem jak postąpi. Aczkolwiek jestem pewny, że mnie nie zdradziła. Natomiast jak postąpi w przyszłości to tylko ona wie. Jestem pewny, że jeżeli by doszło do zdrady z jej strony to ja nie odpłaciłbym jej tym samym.
Wiesz, jak między nami było źle, nawet bardzo źle (brak czułości, seks 3-4 razy w roku ) to często się zastanawiałem czy nie ma kogoś trzeciego w naszym życiu. Słowo zdrada często chodziło mi po głowie. Nigdy jej nie śledziłem, nigdy jej nie kontrolowałem, nigdy nie sprawdzałem jej komórki, po prostu miałem i mam do niej zaufanie. Bez względu na panującą sytuację darzą ją ogromnym szacunkiem. Nigdy ( a to już wiele lat) nie podniosłem na nią ręki ani jej nie ubliżyłem.
Więc pytam, czy człowiek posiadający jakiś kręgosłup moralny, darzący drugą stronę szacunkiem zniży się do zdrady?
Jestem przekonany, że nie, bo zdradzacz nie szanuje partnera i nie posiada za grosz moralności.
8 024 2013-06-05 11:25:44
Lexpar - nie zrozumiales mnie
mialam na mysli to - ze zapierasz sie, ze gdyby Cie ona zdradzila to bylby na 10000% koniec i ze nawet bys jej reki nie podal. nie mowie ze by tak nie bylo, ale nie mozesz miec pewnosci
i nie zycze Ci zebys musial sie przekonywac. Ja tez takie mialam podejscie - ze zdrady bym nigdy nie wybaczyla. A jednak bylam wstanie sprobowac.
8 025 2013-06-05 11:33:59
Lexpar - nie zrozumiales mnie
mialam na mysli to - ze zapierasz sie, ze gdyby Cie ona zdradzila to bylby na 10000% koniec i ze nawet bys jej reki nie podal. nie mowie ze by tak nie bylo, ale nie mozesz miec pewnosci
i nie zycze Ci zebys musial sie przekonywac. Ja tez takie mialam podejscie - ze zdrady bym nigdy nie wybaczyla. A jednak bylam wstanie sprobowac.
Ja też tak mówiłam, dopóki nie doświadczyłam. Poczekajcie, oczywiście nie życzę wam tego, jak dopadnie was ten problem. To co dzieje się w głowie zdradzonej osoby wie tylko ta osoba.
8 026 2013-06-05 11:54:18 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-06-05 11:56:11)
Lexpar - nie zrozumiales mnie
mialam na mysli to - ze zapierasz sie, ze gdyby Cie ona zdradzila to bylby na 10000% koniec i ze nawet bys jej reki nie podal. nie mowie ze by tak nie bylo, ale nie mozesz miec pewnosci
i nie zycze Ci zebys musial sie przekonywac. Ja tez takie mialam podejscie - ze zdrady bym nigdy nie wybaczyla. A jednak bylam wstanie sprobowac.
Kedyśbyłam niestety mam pewność i wierz mi, że to by był na więcej niż 10000% koniec małżeństwa.
Nie mógłbym znieś myśli, że ktoś ją dotykał, że ona kogoś dotykała etc.
To by mnie zadręczyło i ja bym sobie z tym nie poradził. A wiem, że jakbym był razem z nią to takie myśli męczyłby mnie każdego dnia. To nie dla mnie. Dlatego najlepszym wyjściem byłoby rozstanie. Owszem bolałoby i to, ale myślę, że że z czasem ten ból by ustąpił.
Ponadto myślę, że facet inaczej podchodzi do zdrady partnerki niż kobieta do zdrady partnera.
8 027 2013-06-05 14:02:14
Kiedysbyłam i JurdinJest jestem zdania co Lexpar. Nie możecie przekonywać do tego że by zmienił swoje zdanie. Niektórzy swoje zasady trzymają do końca. Po drugie jak same widzicie był jakiś sens tego ? Zdrada i tak w większości przypadków stanowi koniec związku a męczyć się z tym przed jakiegoś lub jakąś .... mija się z celem jak dla mnie. To nie my zawiniliśmy tylko oni a to my najwięcej cierpimy. Być męczennikiem nie dziękuję postoję obok i popatrzę.
8 028 2013-06-05 14:11:43
Lexpar i Kiedyśbyłam nie zgadzam się z wami, ale z racji tego,że Was bardzo bardzo bardzo lubię nie będę się kłóciła macie swoje zdanie, ja swojego nie zmienię tyle!
8 029 2013-06-05 14:47:54
Lexpar i Kiedyśbyłam nie zgadzam się z wami, ale z racji tego,że Was bardzo bardzo bardzo lubię nie będę się kłóciła macie swoje zdanie, ja swojego nie zmienię tyle!
No bo jaką winę może ponosić osoba, która nie ma sobie nic do zarzucenia, która się starała, kochała i była wierna i tylko dlatego ma przenieść winę na siebie, aby potwierdzić zasadę,że wina leży po obu stronach?
To niedorzeczne.
Chciałem/am i to zrobiłam/em- proste, a oskarżanie drugiej osoby jest oczywiście najwygodniejsze.
I to nie chodzi o te czarne lub białe widzenie świata Kiedyśbyłam, a o stwierdzenie jasnych, zaistniałych faktów.
Dlaczego i czemu winna ma być osoba, która była fair w związku?
Aby potwierdzić zasadę,że wina leży po obu stronach?
No sorry, ale oskarżanie się o to, to zwykła głupota i w życiu tego nie potwierdzę.
Na podstawie autopsji wiem, że to nie ja byłam winna i nic nie będę tu potwierdzała, bo najzwyczajniej w świecie to się nie pokrywa z rzeczywistością, realnymi faktami.
A takie myślenie generuje umniejszenie wartości własnej osoby i własnej godności- bo godność tą ja zachowałam, nie zachował jej ktoś inny i to niech on się martwi i ponosi winę, ja nie mam zamiaru.
Tyle w temacie.
8 030 2013-06-05 15:02:03 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-06-05 15:11:09)
Jejku ludzie wyluzujcie troszke
i czytajcie to co jest napisane:) Misiek - a gdzie ja napisalam ze chce Ciebie badz Lexpar-a przekonywac do czegokolwiek ?:) wrecz przeciwnie, napisalam: ' kazdy ma prawo do swojego zdania'
- to po 1sze. Ty wyraziles swoje, a ja swoje i tylko o to chodzi prawda?
a po 2gie - temat na ktory pisalam nie tyczyl sie tego, czy jest sens czy nie wybaczac zdrade - tylko o winie za problemy w zwiazku, ogolnie - przed ewentualnymi zdradami.
Calienda - no ale dlaczego tak ostro reagujecie na wszystko ?:) dlaczego w ogole pomyslalas ze mielibysmy sie o cokolwiek KLOCIC? bo ja tego nie rozumiem
to ze tez Was lubie to jakby osobna sprawa, ale nawet gdybym kogokolwiek nie lubila, to dlaczego mialabym sie w takiej sytuacji klocic ?:) z jakiego powodu i w jakim celu? przeciez chodzi tylko o wyrazanie swoich opini, dyskutowanie o nich, tymbardziej jesli sa onne odmienne od siebie. A nie o to, zeby kogokolwiek do czegokolwiek przekonywac, zmuszac albo zmieniac czyjes myslenie
nie wiem, ja tak rozumiem koncepcje forum i w ogole interakcji miedzyludzkich, ale moze jakas inna jestem ![]()
8 031 2013-06-05 15:10:22
Calienda - no ale dlaczego tak ostro reagujecie na wszystko ?:) dlaczego w ogole pomyslalas ze mieibysmy sie o cokolwiek KLOCIC? bo ja tego nie rozumiem
to ze tez Was lubie to jakby osobna sprawa, ale nawet gdybym kogokolwiek nie lubila, to dlaczego mialabym sie w takiej sytuacji klocic ?:) przeciez chodzi tylko o wyrazanie swoich pini, dyskutowanie i o nich, tymbardziej jesli sa onne odmienne od siebie. A nie o to, zeby kogokolwiek do czegokolwiek przekoywac, zmuszac albo zmieniac czyjes myslenie
nie wiem, ja tak rozumiem koncepcje forum i w ogole interakcji miedzyludzkich, ale moze jakas inna jestem ![]()
Helołłł, ale gdzie ja się kłócę ha ha, nawet się nie zdenerwowałam no bo czym, jestem spokojna, jak pacjent pod eterem
Wyraziłam jedynie grzecznie swoje zdanie, fakt odmienne, ale zawsze swoje, przemyślane ![]()
Uwierz,że ciężko mnie zdenerwować, a udało się to tutaj tylko jednej osobie, którą serdecznie pozdrawiam, ja jestem niespotykanie spokojny człowiek ![]()
No koncepcja forum masz rację i tu się udzielam, neguję jedynie wypowiedź innych, a do tego mam prawo.
Konstruktywna rozmowa i merytoryczne argumenty- tylko tyle, nie wiem z czego wnioskujesz, że jest inaczej.
Luzik.
8 032 2013-06-05 15:12:29
Calienda - napisalas: nie zgadzam się z wami, ale z racji tego,że Was bardzo bardzo bardzo lubię nie będę się kłóciła macie swoje zdanie, ja swojego nie zmienię tyle!
nie napisalam ze sie klocisz tylko ze nie wiem dlaczego pomyslalas ze w ogole mialabys sie klocic ![]()
8 033 2013-06-05 15:19:17
Calienda - napisalas: nie zgadzam się z wami, ale z racji tego,że Was bardzo bardzo bardzo lubię nie będę się kłóciła macie swoje zdanie, ja swojego nie zmienię tyle!
nie napisalam ze sie klocisz tylko ze nie wiem dlaczego pomyslalas ze w ogole mialabys sie klocic
Boszsz no napisałam tak, by nie wchodzić z Wami w zażartą dyskusję, podczas której i tak mnie pewnie przegadacie ha ha, a napisać swoje i tak musiałam, niekiedy trzeba umieć czytać między wierszami
Lexpar mnie zna wie wie o co kaman, Ty mnie mniej, co by nie powiedzieć prawie wcale, dlatego być może stąd to Twoje przypuszczenie.
8 034 2013-06-05 15:19:22
Kiedysbyłam mi chodziło o to że tak to zabrzmiało i że tak musi być po waszych słowach. Źle ująłem w tamtym poście. Ja rzecz biorąc odp. tylko do wątku zdrady
.
Wiadomo każdy ma swoje zdanie i warto ich wysłuchać. ![]()
8 035 2013-06-05 15:28:17
Calienda nadal wydaje mi sie, ze nie dokonca rozumiesz o co mi konkretnie chodzi. Ty skupiasz sie tylko na efekcie koncowym - zdradzie i ze skoro kochalas, staralas sie to nie jestes temu w zadnym stopniu winna - I JA SIE ZGADZAM. Ale ja ciagle mowie o czyms innym. ja mowie o zwiazku ogolnie, zanim do jakiejkolwiek zdrady w ogole dochodzi.
Napisalas:
'No bo jaką winę może ponosić osoba, która nie ma sobie nic do zarzucenia, która się starała, kochała i była wierna i tylko dlatego ma przenieść winę na siebie, aby potwierdzić zasadę,że wina leży po obu stronach?'
Ja kochalam, staralam sie, dbalam o dom, wydawalo mi sie ze wszystko robie dobrze (bo takie byly moje intencje) - ale jednak okazuje sie ze bylam winna pewnych rzeczy. przykladowo - nadmierna upartosc, nerwowosc, jednostronne myslenie - nie mozna myslec tak jednostronnie ze on/ona nie mial ZADNYCH powodow do tego zeby faktycznie sie w zwiazku zle, albo bardzo zle poczuc. Gwarantuje Wam ze bezwgledu na to, jak bardzo sie staralismy w swoich zwiazkach - oni mieli powody do tego zeby cos im nie pasowalo. powtarzam - mieli powody do niezadowolenia - bo kazdy jakies je ma! tylko odrebna kwestia jest c oz tym niezadowoleniem zrobie - czy zakomunikuje, postaram sie porpacowac raze mz partnerem, pomoge mu mnie zrozumiec, czy pojde w bok, bo tak fajniej, latwiej i przyjemniej. i za takie wybory nie jest winny nikt, tylko zdradzajacy. no ale to sa dla mnie 2 kompletnie rozne sprawy -wina za zdrade a wina i analiza przyczyn kryzysow, ktore potem czesto prowadza do zdrad i rozstan.
Dalej piszesz:
Chciałem/am i to zrobiłam/em- proste, a oskarżanie drugiej osoby jest oczywiście najwygodniejsze.
I to nie chodzi o te czarne lub białe widzenie świata Kiedyśbyłam, a o stwierdzenie jasnych, zaistniałych faktów.
Dlaczego i czemu winna ma być osoba, która była fair w związku?
Ale dlaczego mam byc winna czego? Znowu wracam do tego o czym mowie od poczatku - ja pisze ogolnie o wiekszosc izwiazkow, przed zdrada - a Ty o fakcie zdrady i rozstania
Osoba ktora byla fair w zwiazku - zdrady i rostania nie jest winna wcale - jak moge odpowiadac za czyjas nieodpowiedzialnosc i brak checi? Ale jest pewnie winna w jakims stopniu problemow, ktore zdradzajacy postanowil w taki a nie inny sposob rozwiazac.
Piszesz:
'A takie myślenie generuje umniejszenie wartości własnej osoby i własnej godności- bo godność tą ja zachowałam, nie zachował jej ktoś inny i to niech on się martwi i ponosi winę, ja nie mam zamiaru. '
Ja tez nie mam zamiaru, naprawde
bo to nie moja wina ze poszedl na 'zielona trawke'. Mnie akurat analiza mojeg ozwiazku i przyznanie sie do PEWNYCH win, wziecie za nie odpowiedzialnosci, nie umniejsza mojej godnosci. wrecz przeciwnie - dowartosciowuje mnie
pokazuje jak wartosciowa osoba jestem, w porownaniu do niego ze po 1 - potrafie obiektywnie spojrzec na sama siebie, co nie jest proste, a dwa ze wykazywalam checi naprawy do samego konca i zachowalam sie odpowiedzialnie, w przeciwienstwie do niego. Te fakty nie sa powodem do wstydu tylko dumy ![]()
8 036 2013-06-05 15:35:03
Calienda nadal wydaje mi sie, ze nie dokonca rozumiesz o co mi konkretnie chodzi. Ty skupiasz sie tylko na efekcie koncowym - zdradzie i ze skoro kochalas, staralas sie to nie jestes temu w zadnym stopniu winna - I JA SIE ZGADZAM. Ale ja ciagle mowie o czyms innym. ja mowie o zwiazku ogolnie, zanim do jakiejkolwiek zdrady w ogole dochodzi.
Napisalas:
'No bo jaką winę może ponosić osoba, która nie ma sobie nic do zarzucenia, która się starała, kochała i była wierna i tylko dlatego ma przenieść winę na siebie, aby potwierdzić zasadę,że wina leży po obu stronach?'
Ja kochalam, staralam sie, dbalam o dom, wydawalo mi sie ze wszystko robie dobrze (bo takie byly moje intencje) - ale jednak okazuje sie ze bylam winna pewnych rzeczy. przykladowo - nadmierna upartosc, nerwowosc, jednostronne myslenie - nie mozna myslec tak jednostronnie ze on/ona nie mial ZADNYCH powodow do tego zeby faktycznie sie w zwiazku zle, albo bardzo zle poczuc. Gwarantuje Wam ze bezwgledu na to, jak bardzo sie staralismy w swoich zwiazkach - oni mieli powody do tego zeby cos im nie pasowalo. powtarzam - mieli powody do niezadowolenia - bo kazdy jakies je ma! tylko odrebna kwestia jest c oz tym niezadowoleniem zrobie - czy zakomunikuje, postaram sie porpacowac raze mz partnerem, pomoge mu mnie zrozumiec, czy pojde w bok, bo tak fajniej, latwiej i przyjemniej. i za takie wybory nie jest winny nikt, tylko zdradzajacy. no ale to sa dla mnie 2 kompletnie rozne sprawy -wina za zdrade a wina i analiza przyczyn kryzysow, ktore potem czesto prowadza do zdrad i rozstan.
Dalej piszesz:
Chciałem/am i to zrobiłam/em- proste, a oskarżanie drugiej osoby jest oczywiście najwygodniejsze.
I to nie chodzi o te czarne lub białe widzenie świata Kiedyśbyłam, a o stwierdzenie jasnych, zaistniałych faktów.
Dlaczego i czemu winna ma być osoba, która była fair w związku?Ale dlaczego mam byc winna czego? Znowu wracam do tego o czym mowie od poczatku - ja pisze ogolnie o wiekszosc izwiazkow, przed zdrada - a Ty o fakcie zdrady i rozstania
Osoba ktora byla fair w zwiazku - zdrady i rostania nie jest winna wcale - jak moge odpowiadac za czyjas nieodpowiedzialnosc i brak checi? Ale jest pewnie winna w jakims stopniu problemow, ktore zdradzajacy postanowil w taki a nie inny sposob rozwiazac.
Piszesz:
'A takie myślenie generuje umniejszenie wartości własnej osoby i własnej godności- bo godność tą ja zachowałam, nie zachował jej ktoś inny i to niech on się martwi i ponosi winę, ja nie mam zamiaru. 'Ja tez nie mam zamiaru, naprawde
bo to nie moja wina ze poszedl na 'zielona trawke'. Mnie akurat analiza mojeg ozwiazku i przyznanie sie do PEWNYCH win, wziecie za nie odpowiedzialnosci, nie umniejsza mojej godnosci. wrecz przeciwnie - dowartosciowuje mnie
pokazuje jak wartosciowa osoba jestem, w porownaniu do niego ze po 1 - potrafie obiektywnie spojrzec na sama siebie, co nie jest proste, a dwa ze wykazywalam checi naprawy do samego konca i zachowalam sie odpowiedzialnie, w przeciwienstwie do niego. Te fakty nie sa powodem do wstydu tylko dumy
Kobito kochana rozumiem wszystko umiem czytać, do tego nawet ze zrozumieniem
Podtrzymuję wszystko co napisałam, bez najmniejszej nawet zmiany któregokolwiek słowa, bądź jego znaczenia.
Moje stanowisko jest jasne i klarowne-tyle w temacie, będę w opozycji w stosunku do poglądów Twoich, Lexpara, czy kogokolwiek innego, ale to wszystko w ramach forumowej wymiany zmian, bez emocji, o które mnie tu podejrzewasz ha ha.
8 037 2013-06-05 15:42:14
Spoko, za sytuacje jakie są w związku odpowiadają obie strony.
Często jest, że jedna nie mówi, albo nie słucha (tak było u mnie). Jeżeli partnerzy popadają w rutynę i nie ma u nich czułości dla drugiej strony, a tylko prowadzą wspólnie gospodarstwo, to czułości szuka się na boku. Jak kobieta nie jest adorowana przez faceta i nie czuje się kobietą to wystarczy trochę miłych słów i poczuje motylki w brzuchu.
Jak takie sytuacje mają miejsce w związku i trwają długo to związek zagrożony jest zdradą.
A jak jest zdrada to dla mnie koniec związku.
Oczywiście, że zgadzam się z tym, iż nikt zdradzacza nie pakuje do łóżka. To jest jego i tylko jego decyzja.
Dlatego trzeba cały czas hołubić związek i szanować partnera/kę. To nie kosztuje wiele a tak dużo daje.
Zdrada jest konsekwencją problemów w związku i tyle w temacie 
8 038 2013-06-05 15:45:36
Spoko, za sytuacje jakie są w związku odpowiadają obie strony.
Często jest, że jedna nie mówi, albo nie słucha (tak było u mnie). Jeżeli partnerzy popadają w rutynę i nie ma u nich czułości dla drugiej strony, a tylko prowadzą wspólnie gospodarstwo, to czułości szuka się na boku. Jak kobieta nie jest adorowana przez faceta i nie czuje się kobietą to wystarczy trochę miłych słów i poczuje motylki w brzuchu.
Jak takie sytuacje mają miejsce w związku i trwają długo to związek zagrożony jest zdradą.
A jak jest zdrada to dla mnie koniec związku.
Oczywiście, że zgadzam się z tym, iż nikt zdradzacza nie pakuje do łóżka. To jest jego i tylko jego decyzja.
Dlatego trzeba cały czas hołubić związek i szanować partnera/kę. To nie kosztuje wiele a tak dużo daje.
Zdrada jest konsekwencją problemów w związku i tyle w temacie http://emotikona.pl/emotikony/pic/oczko.gif
Tato, a ja się z Tobą nie zgodzę i mogę dostać za to paskiem po dupsku ha ha ![]()
Pyskate po mamusi, charakterne po tatusiu, no sorry po kimś to mam ha ha
Już się nie wyprzesz- Twoja krew ![]()
8 039 2013-06-05 15:46:51
Kobito kochana rozumiem wszystko umiem czytać, do tego nawet ze zrozumieniem
![]()
Podtrzymuję wszystko co napisałam, bez najmniejszej nawet zmiany któregokolwiek słowa, bądź jego znaczenia.
Moje stanowisko jest jasne i klarowne-tyle w temacie, będę w opozycji w stosunku do poglądów Twoich, Lexpara, czy kogokolwiek innego, ale to wszystko w ramach forumowej wymiany zmian, bez emocji, o które mnie tu podejrzewasz ha ha.
No proszę moja krew 
Calienda ja nie chcę Ciebie do niczego przekonywać.
Po prostu takie mam zdanie w tym temacie i już.
Zresztą każdy ma jakieś poglądy, przemyślenia i ja to szanuję.
8 040 2013-06-05 15:47:14
Zdrada jest konsekwencją problemów w związku i tyle w temacie
Albo chodzi o pieniądze i się w ogóle nie kochało ![]()
8 041 2013-06-05 15:48:51
Amen ![]()
8 042 2013-06-05 15:50:31 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-06-05 15:56:09)
Tato, a ja się z Tobą nie zgodzę i mogę dostać za to paskiem po dupsku ha ha
Pyskate po mamusi, charakterne po tatusiu, no sorry po kimś to mam ha ha![]()
Już się nie wyprzesz- Twoja krew
Fakt, charakterek to masz.
Ale ja szanuje czyjeś poglądy i nie mam zamiaru przekonywać do ich zmiany.
Natomiast co do kar cielesnych to uważam, że ich stosowanie to jest oznaką słabości i dlatego nie stosowałem i nie stosuję oraz nie będę stosować bo dzieci mam dorosłe
chyba, że jakieś jest o którym nic nie wiem 
8 043 2013-06-05 15:53:33 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-06-05 15:53:50)
Albo chodzi o pieniądze i się w ogóle nie kochało
Misiek już czytałem na forum kilka wątków, że ślub był największym błędem popełnionym w życiu, że po ślubie okazało się, że ona/on nie kochała partnera/kę, że to porażka.
8 044 2013-06-05 15:57:39
calienda napisał/a:Tato, a ja się z Tobą nie zgodzę i mogę dostać za to paskiem po dupsku ha ha
Pyskate po mamusi, charakterne po tatusiu, no sorry po kimś to mam ha ha![]()
Już się nie wyprzesz- Twoja krewFakt, charakterek to masz.
Ale ja szanuje czyjeś poglądy i nie mam zamiaru przekonywać do ich zmiany.
Natomiast co do kar cielesnych to uważam, że ich stosowanie to jest oznaką słabości i dlatego nie stosowałem i nie stosuję oraz nie będę stosować bo dzieci mam dorosłe http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech2.gif
Ale ja też szanuję cudze zdanie, demokrację mamy, wolność słowa mamy, o ile mi wiadomo Stalin jeszcze z grobu nie powstał i cenzury póki co nie ma
Co jeszcze mamy Tuska mamy, zielonej Irlandii Scoobiego nie mamy, a być miała
.
Tatusiu dzieci masz dorosłe, ale jedno najukochańsze, najulubieńsze, najmilejsze, najpiękniejsze prawda hmm? ![]()
8 045 2013-06-05 16:07:17
Tatusiu dzieci masz dorosłe, ale jedno najukochańsze, najulubieńsze, najmilejsze, najpiękniejsze prawda hmm?
To najświętsza prawda.
Nie dość, że śliczna to jeszcze i mądra.
mocno
8 046 2013-06-05 16:12:21
Taaa i sobie słodzą ah. ![]()
8 047 2013-06-05 16:26:01
a niech sobie slodza ![]()
8 048 2013-06-05 16:27:04
a niech sobie slodza
Tobie też mogę posłodzić ![]()
Ile łyżeczek ![]()
8 049 2013-06-05 16:30:14
kiedysbylam napisał/a:a niech sobie slodza
Tobie też mogę posłodzić
Ile łyżeczek
Ja się z tobą policzę w inny sposób. ![]()
8 050 2013-06-05 16:32:45
Ja się z tobą policzę w inny sposób.
Calienda szykuj tyłek 
8 051 2013-06-05 16:35:15 Ostatnio edytowany przez calienda (2013-06-05 16:36:28)
misiek666 napisał/a:Ja się z tobą policzę w inny sposób.
Calienda szykuj tyłek http://emotikona.pl/emotikony/pic/0laughing.gif
Et tu, Brute, contra me? Tatkuuu !!!!
A poza tym misiek to było do Kiedyśbyłam jej mogę posłodzić Tobie nie bo jesteś niegrzeczny!
8 052 2013-06-05 16:38:28
Lexpar napisał/a:misiek666 napisał/a:Ja się z tobą policzę w inny sposób.
Calienda szykuj tyłek http://emotikona.pl/emotikony/pic/0laughing.gif
Et tu, Brute, contra me? Tatkuuu !!!!
Ja jestem niespotykanie spokojny człowiek, bo wiem, że sobie poradzisz.
Ale jeżeli Misiek zrobi Ci krzywdę to przyjadę z
i daje słowo, że zrobię porządek. Potrafię obsługiwać takie urządzenia 
8 053 2013-06-05 16:39:33
Z kobietami ...
8 054 2013-06-05 16:42:31
No to ja muszę zrobić przerwę.
Lecę do stomatologa 
8 055 2013-06-05 16:43:56
Z kobietami ...
Córcię to będę bronił do krwi ostatniej.
Ojcowie zawsze wolą córcie.
8 056 2013-06-05 16:54:14
misiek666 napisał/a:Z kobietami ...
Córcię to będę bronił do krwi ostatniej.
Ojcowie zawsze wolą córcie.
Mój tatuś kochany ![]()
8 057 2013-06-05 19:54:43
Jestem!!!!!!
Było genialnie jestem padnięta ale pozytywne to jest hehe
Na stare lata wyszalałam się jak dziecko hehe
8 058 2013-06-05 20:56:17
Witam Wszystkich wieczorową porą!
Widzę dyskusja rozgorzała.
Kwiatuszek, gdzieś Ty była na tych wojażach?
Lexpar dlaczego nie chcesz mnie przyjąć do grona znajomych na FB? Wiszę i wiszę i nic...
A co do tematu-zdrada. Podziwiam ludzi, którzy są twardzi i nie zmieniaja zdania. Zdradziłaś/es - do widzenia .
8 059 2013-06-05 21:00:55
Ja tylko pod ukraińska granicą ![]()
Do Lexi maleńka wysłałaś mi dziś dwa esy a tam był już roaming ukraiński hehe czekaj na rachunek
8 060 2013-06-05 21:21:10
Witam Wszystkich wieczorową porą!
Widzę dyskusja rozgorzała.
Kwiatuszek, gdzieś Ty była na tych wojażach?
Lexpar dlaczego nie chcesz mnie przyjąć do grona znajomych na FB? Wiszę i wiszę i nic...A co do tematu-zdrada. Podziwiam ludzi, którzy są twardzi i nie zmieniaja zdania. Zdradziłaś/es - do widzenia .
No to mój znak rozpoznawczy ![]()