Witam wszystkich bardzo bardzo serdecznie i pozdrawiam dlugo mnie tu nie bylo ale juz jestem i postaram sie byc codziennie Kawy prosze bardzo prosze , mam nowy nick bo tamten umarl wiec dla wszystkich do wiadomosci Basiula42 to ja kama43
7 866 2013-05-30 08:18:52
Podobne tematy
7 867 2013-05-30 10:48:56
Basiula no kawy to ja sam się napiję chodź nie pijam. Taka pogoda że eh. 3 dzień leje u mnie.
M. Stare zabawki w dobrym stanie są wiele warte
. Głowa do góry.
Przypomniało mi się jeszcze to że w Grudniu niby go rzuciła laska a byli zaręczeni. Taki info dostałem od mojej eks. Taak teraz wiem kto dla kogo rzucił i po co
a mi powiedziała to co chciałem usłyszeć
. Wiem jedno jak następnym razem będę miał takie akcje zbieram swoje rzeczy i uciekam i tyle będzie. Już się nie dam omamić i dać wyruchać bez mydełka.
7 868 2013-05-30 15:23:11
powiedzcie mi jak wygląda zdrowy związek? czy się starać i latać za facetem, czy żyć obok???
bo ja nie wiem. jestem ze swoim eks już o dziwo 2 miechy i w sumie nie wiem co mam myśleć.
nie widziałam go dobre 3 tygodnie, wyjechał, ale kontakt mamy...nie wiem czy mówić - tęsknie (bo taka prawda że trochę tęsknie) czy udawać że radze sobie bez niego....
ja nie rozumiem osób które mówią kocham i doprawiają rogi, czują że coś się wypaliło (bo zdarza się) to niech mówią otwarcie...zresztą co ja mam do powiedzenia, nie czułam niczego więcej do innego niż do mojego eks...
7 869 2013-05-30 17:12:40
Witam Was
Ania z Torunia, 36 lat....zdradzona w pełnym tego słowa znaczeniu 3,5 roku temu, a w między czasie jakieś próby ratowania...nie wiem czego....właśnie wyszedł z mojego mieszkania po ostatecznej rozmowie.
7 870 2013-05-30 18:30:20
witam,czy mogę dołączyć?
krótko o mojej rozsypce:mój mąż wyprowadził się miesiąc temu-dokładnie pierwszego maja-znienacka zupełnie.Twierdził,że chce dać mi czas bym się zastanowiła czego naprawdę chcę-czy na pewno jego.Fakt ostatnio nie bylo miedzy nami najlepiej i to w dużej mierze z mojej winy.Przez ten czas dość często się spotykaliśmy-były wzloty i upadki-od gorącego seksu do obojetności z jego strony.Na zmianę dawał nadzieję na powrót i wycofywał się z tego.Na zmianę były sytuacje kiedy mi mówił bym go przekonała że go kocham lub też mówił że ma kogoś.Ostatnio widzieliśmy się wczoraj-krótkie spotkanie na kawie u niego,najpierw próby przytulenia,które próbowałam ograniczyć,a gdy wychodziłam zaczął mnie całować tak,że nogi się pode mną ugięły.Mimo wszystko wyszłam-chciałam zdążyć na autobus do pracy-nie zdążyłam,więc wróciłam do niego-chcialam jego bliskości którą tak mocno chwilę wcześniej rozbudził.Uslyszałam,że nie mogę zostać,kogoś ma,jest umówiony.Chciałam dowodów,zadzwonił do niej że się nie odczepię jak jej nie poznam,ale stwierdziła,że jest już w koszuli i nie bedzie nikogo przyjmować.Swoimi ścieżkami sprawdziłam kto to jest,wiem gdzie pracuje,jak się nazywa,jak wygląda.Iwiem,że na facebooku napisała że jest przystojny i że go kocha...Nie wiem co teraz mam robić.Byliśmy razem 20 lat,mamy dzieci,kocham go do szaleństwa,a i on twierdzi że kochać bedzie mnie zawsze i to się nigdy nie zmieni...drży na każdy mój dotyk,więc o co do licha chodzi?
7 871 2013-05-30 20:30:29
Witajcie Drogie Świezynki..witamy Was w naszym gronie , które obecnie troche rozpierzchło sie..wyleczyło juz rany więc wrócili do życia i juz nie musza przesiadywać tutaj bo frustracje minęły , oczywiscie zaglądaja i wciąż sa z Nami..Dziewczyny jak widzicie można wyjść z marazmu i obłednej miłości , porzucenia , zdrady i odrzucenia..zwała jak zwał , wiem jak obecnie się czujecie..i Nikt Wam nie powie ,że będzie łatwo ..będa hustawki emocji i załamania .a le pamietajcie walczcie o Siebie..nie dajcie Soba manipulować i pogrywać.. Głowa do góry , jak Oni nie chca być z Wami to nie błagajcie..ignorancja najbardziej boli.. Jak sie pojawi nasz kochany Guru Bags to Wam podrzuci metode 34 kroków , ktore warto zastosować..rewelacja ..pozdrawiam Was ..
7 872 2013-05-30 21:02:36
Dziękuję za przywitanie,wiem,że będą huśtawki nastrojów-cały czas są-od myśli że nie nadaję się by mnie kochać i że lepiej ze sobą skończyć do takich że ja mu pokaże.Albo,że nie wszystko stracone
7 873 2013-05-30 21:47:02
Witam "starą" ekipę i "nowe twarze",serdecznie pozdrawiam wszystkich.Dla każdego zimny drink z absoluta z sokiem pomarańczowym na powitanie.
7 874 2013-05-30 22:17:00
Witam "starą" ekipę i "nowe twarze",serdecznie pozdrawiam wszystkich.Dla każdego zimny drink z absoluta z sokiem pomarańczowym na powitanie.
Mayk Ty wredziolu...ja oczy wypłakuje za Toba a Ty sobie spokojnie wchodzisz...ehhh dla mnie wiadro proszę...ale wódki !!!
7 875 2013-05-30 22:30:10
mayk222 napisał/a:Witam "starą" ekipę i "nowe twarze",serdecznie pozdrawiam wszystkich.Dla każdego zimny drink z absoluta z sokiem pomarańczowym na powitanie.
Mayk Ty wredziolu...ja oczy wypłakuje za Toba a Ty sobie spokojnie wchodzisz...ehhh dla mnie wiadro proszę...ale wódki !!!
Witaj.Wiadra okowity nie otrzymasz,mandat jeno za przekroczenie prędkości na mietle i żółtą kartkę za milczenie.Gdzie EKIPA????????????
7 876 2013-05-30 22:34:25
hera.1 napisał/a:mayk222 napisał/a:Witam "starą" ekipę i "nowe twarze",serdecznie pozdrawiam wszystkich.Dla każdego zimny drink z absoluta z sokiem pomarańczowym na powitanie.
Mayk Ty wredziolu...ja oczy wypłakuje za Toba a Ty sobie spokojnie wchodzisz...ehhh dla mnie wiadro proszę...ale wódki !!!
Witaj.Wiadra okowity nie otrzymasz,mandat jeno za przekroczenie prędkości na mietle i żółtą kartkę za milczenie.Gdzie EKIPA????????????
Ekipa jak Ciebie zabrakło rozpiechrzła sie.. ja dostane kartke zółta za milczenie ?? a Ty Gagatku to co ?? wiem zapracowany , ale cmoka bratniego mogłes posłac..wrrr..Ale dobrze ,że jesteś...
7 877 2013-05-30 22:42:08
mayk222 napisał/a:hera.1 napisał/a:Mayk Ty wredziolu...ja oczy wypłakuje za Toba a Ty sobie spokojnie wchodzisz...ehhh dla mnie wiadro proszę...ale wódki !!!
Witaj.Wiadra okowity nie otrzymasz,mandat jeno za przekroczenie prędkości na mietle i żółtą kartkę za milczenie.Gdzie EKIPA????????????
Ekipa jak Ciebie zabrakło rozpiechrzła sie.. ja dostane kartke zółta za milczenie ?? a Ty Gagatku to co ?? wiem zapracowany , ale cmoka bratniego mogłes posłac..wrrr..Ale dobrze ,że jesteś...
Stęskniłem się za Wami,miło wracam myślami jak sobie klepaliśmy w klawiaturę o problemach, czasem dowcipnie jak o cyganie,czasem trunkowo,były sprzeczki i poróżnienia ale było całkiem sympatycznie.Zaprzyjażniłem się wirtualnie z Wami.
7 878 2013-05-30 22:48:05
Dzień Dobry Wieczór ![]()
Poczytałam kilkanaście stron...i poszłam do ostatniej
bo jest tego sporo.:)
Cóż dołączę do Was,choć Rozstanie i Rozwód mam
za sobą.Nigdy mu nie wybaczę...Zdrady,do której
dochodziłam drogą dedukcji i zachowań...
Na szczęście jest po za granicami....i moje oczy go
nie widzą.Słyszeć też nie ...chcę bo z chwilą
ujrzenia na własne oczy Kochanki-Bratowej jego zresztą
doznałam olśnienia. Fakt że odjeżdżając na lotnisko
z synem łzy sam ciekły mi z oczu,żal ... że tyle mnie oszukiwał.
A do tego alkoholik...Także od wylotu z Hiszpanii
nie odebrałam od niego telefonu.
A o końcu małżeństwa powiedział mi tam
jak siedzieliśmy wszyscy w salonie po
obiedzie.Z tym że przed tym strasznie
udawał że chce się jej pozbyć.
To na tyle Pozdrawiam serdecznie ![]()
7 879 2013-05-30 23:02:40
Kiedy czytam forum i próbuje zrozumieć Was i przez to siebie widzę tylko jedną powtarzającą się u nas wspólną cechę: próbujemy zrozumieć i poprawić, zmienić... nawet jeśli tą zmianą miałby być brak prób ulepszania siebie i wyluzowanie (lub chłód i brak nadzieji) to mam wrazenie, ze znowu próbuję zrobić z siebie osobę, którą nie jestem, dopasować się na siłę (bo np. trudno jest zyć z perfekcjonistką...(albo czuć się gorszym - paradoks tkwi w tym, ze my nie czujemy sie lepsi tylko wręcz przeciwnie, bo to nas ciąge porzucają)).
Przyszło mi do głowy, ze moze to nasi partnerzy mają-mieli problemy - kazdy jakieś ma - a my przyciągamy wszystkich bo jesteśmy empatyczni ...
- jak jedna osoba napisała, ze zawsze była od wysłuchiwania i przyjaźnienia się, albo - kiedy nasi partnerzy prowadzą podwójne zycie, bo jak nie radzą sobie w innym związku mają oparcie w nas (my o tym nie wiemy) albo uczą się od nas dobrej relacji hehe - (gorzki śmiech) albo wracają do nas po nieudanych związkach..
a kiedy ci wszyscy ludzie z problemami się wyleczą dzięki nam albo poczuja się pewniej - odchodza. I moze nawet naprawdę sądzą, ze nas kochaja kiedy im pomagamy...
tylko co zrobić zeby takich nie przyciągać..
błędne koło..
jak to rozpoznać.. podobno to co jest łatwe w miłości jest dobre - nie chodzi o łatwy związek ale o to co przychodzi nam łatwo tzn ze cokolwiek robimy - chcemy tego, jeśli czujemy, ze PRACUJEMY nad czymś to zle, szczególnie jeśli mamy takie poczucie zbyt długo. Nie wiem, czy jestem w stanie to ocenić i myślę, ze wyluzowanie tez jest chyba jednak dobrym tropem tylko potrzebuje chyba zeby mnie ktos poprowadził krok po kroku bo wydawało mi się ze juz to zrobiłam a moje małzeństwo się rozpadło..i wiem, ze mój mąz to bardzo dobry człowiek a on uwaza, ze jestem wspaniała, a jednak zakochał się w innej kobiecie..
:( To ze jest jest dobry nie oznacza, ze nie moze mieć swoich problemów (z relacjami) ale dlaczego nie mozemy ich rozwiązac skoro jesteśmy ok, dlaczego skoro 'jestem wspaniała' on chce być juz z inną kobietą, tzn mówi ze juz z nikim nie chce ale na pewno nie widzi szansy dla nas...
7 880 2013-05-31 08:49:31
Witam wszystkie nowe samotne zdradzone czy to porzucone duszyczki.
Mayk ekipa śpi
.
Pozdrawiam cieplutko kochani bo u mnie pizga ino roz a i słońca brak tylko ten deszcz. Serwuję ciepłą kawę i herbatę. Ciastko w własnym zakresie
a jak hi hi
7 881 2013-05-31 09:34:22 Ostatnio edytowany przez lexi260189 (2013-05-31 09:50:09)
Witam nowe osoby.
Początki są najtrudniejsze. Człowiek całe dnie siedzi, myśli i analizuje. Próbuje każdą sytuację, słowo interpretować na swoją korzyść (kochał/kochała). Szuka śladu prawdy pośród kłamstw i niedomówień. Patrzy w telefon chcąc sprawdzić, by zadzwonił. Nie umie na niczym się skupić. W głowie kłębią się pytania : dlaczego ? , za co? To jest prawdziwa udręka. Boli dusza, a taki ból jest mocniejszy od fizycznego.
Następnie jest etap złości, nienawiści połączonej z ogromnym żalem. Niechecią do partnera/ki. Pragnieniem zemsty. Niech jego/ją boli tak jak mnie, a jednocześnie jest także ogromna tęsknota i często chęć powrotu. Uczucia są burzliwe, raz chce się jego/ją z całych sił a za chwilę nie chce się jej/jego znać. Wszystko kojarzy się z utraconą miłością. Analiza rozpadu trwa nadal, ale już minusy przewyższają plusy. Zaczyna się widzieć światło w tunelu.
Ostatni etap to OBOJĘTNOŚĆ. Już nic nie boli. A w głowie jest jedna myśl - nie był wart/warta- moich łez.
Zacytuje po raz kolejny piękne słowa NIECH NIE BĘDZIE DLA CIEBIE PRIORYTETEM KTOŚ, KTO TRAKTUJE CIĘ JAK OPCJĘ-JEDNĄ Z WIELU.
I z własnego doświadczenia wiem, że jak zdradził raz zrobi to z dużym prawdopodobieństwem po raz kolejny. A wytępnie okropnego nawyku flirtowania, podrywania i uprawiania burdel turnee jest tak trudne jak zwlaczanie HIV w Afryce, więc praktycznie niemożliwe. Skoro czuje pociąg do bycia meską K***A to nie ma opcji, by nagle stał się przykładnym mężem i ojcem. Jeśli ma taki popęd, że jedna ja mu nie wystarczam tzn, że nawet gdyby zapłodnił połowę kuli ziemieskiej to pewnie wykupił by bilet na Marsa by i tam dać upust swoim dzikim żądzom ![]()
7 882 2013-05-31 12:49:24
Witam nowe osoby.
Początki są najtrudniejsze. Człowiek całe dnie siedzi, myśli i analizuje. Próbuje każdą sytuację, słowo interpretować na swoją korzyść (kochał/kochała). Szuka śladu prawdy pośród kłamstw i niedomówień. Patrzy w telefon chcąc sprawdzić, by zadzwonił. Nie umie na niczym się skupić. W głowie kłębią się pytania : dlaczego ? , za co? To jest prawdziwa udręka. Boli dusza, a taki ból jest mocniejszy od fizycznego.
Następnie jest etap złości, nienawiści połączonej z ogromnym żalem. Niechecią do partnera/ki. Pragnieniem zemsty. Niech jego/ją boli tak jak mnie, a jednocześnie jest także ogromna tęsknota i często chęć powrotu. Uczucia są burzliwe, raz chce się jego/ją z całych sił a za chwilę nie chce się jej/jego znać. Wszystko kojarzy się z utraconą miłością. Analiza rozpadu trwa nadal, ale już minusy przewyższają plusy. Zaczyna się widzieć światło w tunelu.
Ostatni etap to OBOJĘTNOŚĆ. Już nic nie boli. A w głowie jest jedna myśl - nie był wart/warta- moich łez.
Zacytuje po raz kolejny piękne słowa NIECH NIE BĘDZIE DLA CIEBIE PRIORYTETEM KTOŚ, KTO TRAKTUJE CIĘ JAK OPCJĘ-JEDNĄ Z WIELU.
I z własnego doświadczenia wiem, że jak zdradził raz zrobi to z dużym prawdopodobieństwem po raz kolejny. A wytępnie okropnego nawyku flirtowania, podrywania i uprawiania burdel turnee jest tak trudne jak zwlaczanie HIV w Afryce, więc praktycznie niemożliwe. Skoro czuje pociąg do bycia meską K***A to nie ma opcji, by nagle stał się przykładnym mężem i ojcem. Jeśli ma taki popęd, że jedna ja mu nie wystarczam tzn, że nawet gdyby zapłodnił połowę kuli ziemieskiej to pewnie wykupił by bilet na Marsa by i tam dać upust swoim dzikim żądzom
Cholernie mocno powiedziane,ale nie zgodzę się z całością-uważam,że często sami pchamy partnera w objęcia kogoś nowego.Jesli ja awanturowałam się o byle co,męża karałam nie sypianiem z nim i powtarzałam mu że jedyne co nas łączy to dzieci i adres to cała wina spada na niego?W życiu! Mimo jego grzechów z przeszłości (nie zdrada,ale coś czego przez lata wybaczyć nie umiałam),nie miałam prawa go tak traktować.Nic dziwnego że zaczął szukać akceptacji gdzie indziej,wszak każdy z nas tej akceptacji potrzebuje jak powietrza.Ja przejrzałam na oczy dopiero jak odszedł-nie do "niej"-mieszka sam.A ja czuję,że bez niego nawet oddychanie sprawia ból.
7 883 2013-05-31 12:54:19
Ja pisałam o sytuacji, gdy związek sypie się z powodu zdrady partnera i jego odejścia do innej - jak w większości przypadków tu, a nie o sytuacji gdy związek po prostu się rozpada z różnych powodów. Nie jest to napisane cholernie ostro lecz życiowo, w oparciu o moje doświadczenie.
7 884 2013-05-31 12:59:05
Każdy przypadek jest inny.Trzeba byłoby
opisać dokładnie co i jak aby można uznać
czy też nie,czyja to wina...
Powiedzenia że wina leży po środku
często krzywdząca... nie zawsze
wchodzi w rachubę.
Ciekawa jestem co sądzicie o odwecie
Jakim jest... Bo on czy ona mnie zdradził / zdradziła
to ja się zemszczę..................................zdradzę....
Czy to jest wyjście z sytuacji?
Osobiście uważam że absolutnie nie.
7 885 2013-05-31 13:01:18
przykre masz doświadczenia
u mnie też doszlo do zdrady (chyba,bo pewności mi brak) w każdym bądź do zdrady emocjonalnej-tyle,że uważam że w takim przypadku wina leży po obu stronach.Z typem męskich kurw do czynienia na szcząście nie mialam.
7 886 2013-05-31 13:04:28
Każdy przypadek jest inny.Trzeba byłoby
opisać dokładnie co i jak aby można uznać
czy też nie,czyja to wina...
Powiedzenia że wina leży po środku
często krzywdząca... nie zawsze
wchodzi w rachubę.
Ciekawa jestem co sądzicie o odwecie
Jakim jest... Bo on czy ona mnie zdradził / zdradziła
to ja się zemszczę..................................zdradzę....
Czy to jest wyjście z sytuacji?
Osobiście uważam że absolutnie nie.
Uważam,że zemsta może przynieść ulgę,ale tylko przez moment,pytanie czy później same mogłybyśmy sobie w oczy spojrzeć
7 887 2013-05-31 13:08:26
Najlepszą zemstą jest wybaczenie. A drogą do wybaczenia jest ignorowanie, nie pisanie i nie dzwonienie.
Fakt doświadczenie mam przykre, ale wiele mnie nauczyło. Bynajmniej w mojej sytuacji powiedzenie o wyśrodkowaniu winy nie jest trafne. Ewidentnie rozpad nastąpił z powodu jego zdrad- fizycznych i emocjonalnych.
7 888 2013-05-31 13:43:48
Wina leżąca po środku. Ja uważam że nie istnieje. Rybki albo akwarium taka prawda. Wina winą ale wszystko ma swe granice. Nikt przecież nie każe zdradzać ani szukać innego partnera bo ktoś ma chwilowe złe dni czy nie dogadujecie się ostatnio dobrze. To desperaci. Pierniczenie czy to kocha dwie czy to Cie do końca ale nie może z tobą być. Ja się pytam czy to są normalni ludzie ?
On czy ona zdradziła samemu nie ma co zdradzać. Po co się zniżać do ich poziomu ? Prawda taka że jeśli naprawdę kocha szczerą miłością to by zrobili dla nas wszystko. Naprawić związek nie jest może łatwo ale dać sobie szansę i chcieć to podstawa. Rozpalić namiętność i postawić czoło kłopotom a nie chować głowę w piach bo tak lepiej i wygodniej.
7 889 2013-05-31 13:49:26
Dawidzie, w dzisiejszych czasach zawsze wybiera się prostsze rozwiązanie, a co za tym idzie
- odejść jest łatwiej niż podjąć próbę odbudowy związku i wzajemnych relacji
- zdradzić jest łatwiej niż szczerze porozmawiać o chęci doświadczenia czegoś nowego w związku
- poszukać kochankę/kochanka jest łatwiej niż rozgrzać na nowo płomień miłości który gaśnie z powodu rutyny życia.
7 890 2013-05-31 13:59:35
Witajcie,
Dzisiaj poproszę herbatę z małym prądem (lepszy dzień), a do dla Państwa? ![]()
7 891 2013-05-31 16:52:57
Witam Wszystkich!
Witam "Nowych". Z mojego doświadczenia wiem, ze na pewno będzie bolało jak cholera
!
Ja już męczę się jakiś czas. Ale ostatnio Lexsiu kochany
trochę postawił mnie do pionu i inne osoby także, za co jestem Wam bardzo wdzięczna. Będą na pewno wahania nastroju, u mnie co dwie godziny inny. Będzie płacz, w moim przypadku mysli samobójcze
, chęć zemsty
itd.Ale ludzie , którzy sa tutaj przyjda Wam z
i doradzą jak się z tym uporać-np. nasz Guru
Bagsiu.
Pozdrawiam
7 892 2013-05-31 16:59:44
Agnes -mam to samo-w jednej chwila widze w lustrze silną kobietę,wartą uwielbienia a za chwilę kupkę nieszczęścia i bezradności
7 893 2013-05-31 18:21:00
Z tym Guru nie przesadzajmy spokojnie ...
7 894 2013-05-31 21:54:46
Moim Guru jest ktoś inny ![]()
7 895 2013-05-31 22:09:46
Asia36 lat, od 5 lat w szczesliwym zdawac by sie moglo zwiazku, wybuchowy temperament i najpierw gada pozniej mysli, i niestety schrzanilam swoj zwiazek, ze spokojnym nieklotliwym czlowieczkiem... Bardzo kocham ale nieswiadomie ranie, wyprowadzil sie a mnie rozrywa w srodku na kawalki, ktos mi zyletkami serce kroi... moja glupota... nie radze sobie...
7 896 2013-05-31 22:12:01
Asia36 lat, od 5 lat w szczesliwym zdawac by sie moglo zwiazku, wybuchowy temperament i najpierw gada pozniej mysli, i niestety schrzanilam swoj zwiazek, ze spokojnym nieklotliwym czlowieczkiem... Bardzo kocham ale nieswiadomie ranie, wyprowadzil sie a mnie rozrywa w srodku na kawalki, ktos mi zyletkami serce kroi... moja glupota... nie radze sobie...
Daj mu czas...nie narzucaj się, lecz także pracuj nad sobą. Zaproponuj kompromisowe wyjście z sytuacji. Związek bez wspólnego mieszkania i terapię dla Ciebie.
7 897 2013-06-01 00:40:50
Związek kobiety z facetem w tych tak trudnych na dziś czasach to niesamowite wyzwanie dla partnerów.Nie czarujmy się,borykamy się na co dzień z dziesiatkami problemów.Obustronnie oczekujemy wsparcia,pomocy,dowartościowania,uczciwości,zasady- polegajmy na partnerze jak na "Zawiszy Czarnym",nie czasy na wpadki i potknięcia.Wszystko musi być w związku "białe" i poukładane na kazdym calu czy milimetrze.Nie mamy prawa zaprzątać sobie myśli o zdradzie w związku,borykać się z jakimiś przesłankami,podejrzeniami itp.Musimy skupiać umysł na walce o byt i spełniać się jako partner w życiu rodzinnym a także co jest niesamowicie ważne w pracy zawodowej.Niszczenie wieloletnich związków zachciankami to samozagłada,kretynizm-brak stosownych określeń dla takiej głupoty.Misiek Ty nie śpisz na tym forum,wysyłam Ci zimnego "Żywca".
7 898 2013-06-01 10:43:25
Dzięki Mayk mój avatar aż się ucieszył
. Miłego dnia chodź zaś deszczowego u mnie życzę ![]()
7 899 2013-06-01 21:38:09
No dobra 1000 post miał być pozytywny i...nie będzie...
Ale...przekonały mnie słowa Mayka "zaprzyjaźniłem się z wami wirtualnie". Tak prosto a pięknie napisane i prawdziwie. Tęsknię za wami ludzie,nie spać zwiedzać!!! ![]()
Rozmyślam nad tymi ostatnimi postami...ratować związek a nie uciekać i wyrzucać do śmieci. Hmmm ja chyba właśnie tak zrobiłam tyle że mnie przystopowało brak chęci z drugiej strony. On już nie chciał nic ratować,wypaliło się tak po prostu,ZDECHŁO. I co w związku z tym??? Chyba nic,naszła mnie jakaś obojętność... Aczkolwiek głęboka refleksja na temat czy ja jestem fair? Czy ja zasługuję na czyjąś uwagę? Czy ja jestem w stanie kogoś jeszcze kochać? Czy ja jestem zła??? Po co w ogóle piszę to wszystko...sama nie wiem.Dość głęboko zaczynam się zastanawiać nad sensem mojego istnienia czy chociażby bytu. Każdego z nas...Ile jest udanych związków,małżeństw? Czy miłość ma sens? Czy miłość w ogóle istnieje czy jest to tylko przejściowa fascynacja...? Znamy się lata,"kochamy się",dzielimy smutki,szczęścia i żale a jednak...bach i nie ma nic. Więc do czego to prowadzi,bo ja do dziś dnia nie wiem nic,nie przekonałam się o tym. Za chwilę stuknie mi 29...cholera jak ten czas leci...a tak na prawdę to nie zaznałam miłości,wszystkie związki do tej pory były jedynie jej namiastką. Co to znaczy "chcę się z nim zestarzeć"??? Skąd mam wiedzieć że to jest to i być pewna że znów nie będę przerabiała tematu jak do tej pory...??? Monotonia życia codziennego łączy i spaja związek? A dlaczego mi się wydaje to takie zwykłe,nudne i bezcelowe? Może ja nie widzę już sensu w tworzeniu jakiegokolwiek związku. Moje rozstanie po ponad 4 latach jak wyglądało...kulturalnie,bez krzyku złości,wymiana kilku zdań co jeszcze trzeba załatwić ze spraw które do tej pory były sprawami wspólnymi. Cichutko zamknęły się za nim drzwi a mi popłynęła jedna łza...jedna jedyna. Za czym? Może za nim...może za straconym czasem choć tak miło przeżytym,może z pytania dlaczego... Minęło pięć miesięcy przez ten czas nie wiele rozmyślałam nad tym aż do dziś. Czy możliwe jest że dopiero teraz dotarło do mnie że już go nie będzie i uświadomiłam sobie jak wiele zaprzepaściłam bo mogłam zawalczyć. Choć nie nie nie,nie warto było. Nie było o co.Całe życie to przepychanka kolejnych dni,aby dotrwać do następnego...a czas ucieka i nie wiemy tak na prawdę co będzie jutro,za tydzień ,za rok. Więc po co kochać jak i tak nie wyjdzie. Bo tak było zawsze. Mogę zanucić "Znowu w życiu mi nie wyszło..." I raczej już nie wyjdzie. Na tym świecie nie ma nikogo dla mnie...albo mieszka na innej planecie...
I przepraszam jeśli kogoś zdołowałam moimi bezmyślnymi rozmyślaniami...
7 900 2013-06-01 23:11:28
Misiek, moze to i nie Twoja "liga", ale poszukaj sobie na yt utworu Verby "zobacz co straciłas" z ich ostatniej płyty "14 luty"
ktory to nomen omen nie znalazł sie na tym krążku.
7 901 2013-06-01 23:30:23
Wow kwiatuszek dałaś czadu, ale po kolei.
To czy sama nie zawalczyłaś do końca wiesz sama Ty. Jeśli były próby chęci naprawy z twojej strony, a z niego nie, to dużo zrobić nie można. Za dwóch naprawiać i kochać jest ciężko, a raczej się nie da.
Kwiatuszku każdy pyta innych, siebie, czy będzie jeszcze kochał. Ja sam się boję teraz kochać. Boję się miłości. Z jednej strony nie ma sensu, a z drugiej ma. To właśnie z nami robi życie. Osobiście mówię sobie będzie co będzie. Z resztą nie mam porównania, gdyż kochałem tylko raz, a może, to nie była miłość albo tylko miłość z jednej strony, bo nie odczuwałem jej, z drugiej strony.
Monotonia spaja związek do pewnego momentu. Po pewnym czasie się tym nudzimy, przeszkadza nam to. Dla niektórych, to już znak do zdrady, czy rzucania, bo przecież, to już nie to samo.
Trafisz jeszcze na swego księciula z bajki
. Musisz patrzeć pozytywnie w przyszłość chodź, to ciężkie. Musimy szukać i chcieć szukać miłości. Sama nas nie znajdzie, bo jak by każdy na to czekał, to nikt by jej nie miał.
Jesteś piękną młodą kobietą. Postaraj się zmienić swoją monotonność w coś innego. Może ułatwi lub umili Ci czas w szukaniu księciula. A może starczy tylko szerzej otworzyć oczy i próbować ?
Głowa do góry !
7 902 2013-06-01 23:35:39 Ostatnio edytowany przez dawidj90 (2013-06-01 23:39:35)
Cześć wszystkim. Jakiś czas temu zostawiła mnie narzeczona po prawie 6 latach bycia razem. Bywało raz lepiej, raz gorzej, wspieraliśmy się, było mnóstwo wspaniałych chwil, jak to w związku... Aż nagle wszystko się skończyło. Zostawiła mnie dla innego, 7 lat młodszego faceta, jeszcze nastolatka. Nie potrafiła mi nawet tego powiedzieć tylko napisała... Rozmawialiśmy później o tym ale mało bo ją ten temat męczył. Teraz już w ogóle nie ma kontaktu... Ryczałem jak bóbr, do teraz się nie pozbierałem, ranki są najgorsze po obudzeniu i wspomnienia... Przeczytałem wiele tematów w Internecie i widzę, że nie jestem sam.
Czuję ogromną dziurę w sercu i duszy, odkąd to się stało to na pół wegetuje. Jem mało, porzuciłem siłownie, przestałem czytać książki, bez których kiedyś nie mogłem zasnąć ale powoli odzyskuje zainteresowania. Słucham dużo muzyki (głównie black metal
) i oglądam filmy.
Nic się na to nie zapowiadało... ostatnio nawet po dość dłuższym bezrobociu znalazłem w końcu pracę, która przynosi mi radość; myślałem że teraz będzie jeszcze lepiej: wyjazdy, zakupy, planowanie przyszłości... I się skończyło. Moja narzeczona poleciała do 17-letniego kolesia oddalonego o 80km... Do teraz tego nie pojmuję. Na początku prosiłem, błagałem ale zrozumiałem że nie tędy droga i po prostu staram się zapomnieć. Staram się blokować wspomnienia na wszystkie możliwe sposoby, z różnym skutkiem. Gdy się czymś zajmę to potrafię cieszyć się chwilę życiem ale jeśli popłynę z myślami to ogarnia mnie czarna rozpacz.
Nie potrafię patrzeć na to obiektywnie ponieważ rany są świeże, minęło dopiero 1,5 miesiąca. Nic nie zapowiadało katastrofy
Nadal nie wierzę że to się stało, że nie ma już "nas". Wciąż ją kocham... kocham we wspomnieniach bo "ona" sprzed ostatniego czasu zmieniła się, zaczęła mnie kłamać a gdy wychodziło szydło z worka to robiła się agresywna, krzyczała na mnie... Wybaczałem jej, mówiła, że już nie będzie więcej kłamać i znów to robiła. Po prostu nie wierze, że ona to ta osoba, którą kiedyś kochałem i ona mnie.
Nie mamy ze sobą kontaktu choć kiedyś rozmawialiśmy tyle, że swędzą mnie ręce żeby napisać. Ale wiem, że nie dostanę odpowiedzi albo dostanę wyzwiska. Jest mi cholernie ciężko, rodzina się o mnie martwi a ja tego nie chcę, bo teraz tylko oni są mi najbliżsi. Mam w planach zapisać się na basen, porobić kursy zawodowe, w końcu zdać upragnione prawko... mam nadzieje że to pomoże. Ostatni miesiąc wyniszczył mnie psychicznie, nie byłem na to przygotowany.
Wszystko mi się teraz wydaje bez sensu, miasto, które znaliśmy na pamięć teraz przypomina obcą metropolie, boję się robić i wybrać gdziekolwiek, żeby nie obudzić wspomnień. Czasami to nieuniknione.
Wiem, że nie wypada facetowi się nad sobą użalać ale po prostu... dla mnie to cios poniżej pasa. Ta kobieta była całym moim życiem. Pewnego razu chciałem to naprawić i z nią porozmawiać, omało nie skończyło się pobiciem przez jej kolegów ... Taksówkarz, który odwoził mnie do domu (nie byłem psychicznie w stanie iść na nogach) powiedział mi, że muszę być silny i mieć jaja między nogami, nie wziął też żadnej opłaty za przejazd. Jego słowa mocno trzymają mnie w pionie, choć zdarza mi się, że nawet w pracy oczy mi się szklą, a jak wpadnę w pułapkę myślenia i wspomnień to jest koniec. Zadręczam się, wspominam dobre chwilę, myślę co zrobiłem źle. Bywało różnie między nami, czasem się kłóciliśmy ale nigdy nie rozstawaliśmy. Była między nami więź, tak przynajmniej myślałem. A teraz tak nagle, 6 letnie związek został obrócony w perzynę.
Mam nadzieje, że ta rana się zagoi jak najszybciej, bo obecnie czuję się jak pusta skorupa... Pozdrawiam i witam was wszystkich, w takich smutnych okolicznościach...
Dawid.
7 903 2013-06-01 23:35:54
Bags ale po co ? Do którego posta nawiązujesz
?
7 904 2013-06-01 23:37:42 Ostatnio edytowany przez Kwiatuszek100 (2013-06-01 23:39:26)
Potwierdzam pofrunęłam....
Ale zniechęcenie i brak wiary przewyższa moje możliwości i być może już moje chęci...
Kurde piwo się skończyło...
7 905 2013-06-01 23:51:19 Ostatnio edytowany przez misiek666 (2013-06-01 23:52:40)
Z piwem Kwiatek to może znak idź do nocnego i może spotkasz kogoś ? Oby nie zboczeńca
chodź jak masz ochotę to kto tam wie.. Nie osadzam.
Dawid wita Dawida
. Jeśli dobrze liczy mój kalkulator to ona ma 24 lata hmm i takie cyrki. Nie obrażaj się ale widać ile laska ma oleju w głowie a ten synek co ma 17 lat zapewne myśli o jednym. I o to mamy przykład niedojrzałości w pełnej krasie.
Przestanie kiedyś boleć ale nie będę cię oszukiwał będzie pełno złych dni czy nawet nocy. Nie będzie łatwo.
U mnie dziś jeszcze dziś mija 6 miesiąc
ah jak ten czas leci. Jak wspomniałeś czytałeś nie jeden temat. Dodam w skrócie. Nie dzwoń i nie odzywaj się do niej. Nie odbieraj nie odp. do niej. Miej wyjebane a będzie ci dane. Zadbaj o siebie. Zainwestuj w siebie. Zrób coś nowego.
7 906 2013-06-02 00:32:36
Bags ale po co ? Do którego posta nawiązujesz
?
do Twojego "lamentowania" o eks tutaj i na fb ![]()
7 907 2013-06-02 08:51:41
Dzień dobry ![]()
U mnie piękna pogoda...w końcu...
Trzeba jakoś wykorzystać dzień poranna kawa i jazda.
Zrobić komuś od razu kawusię???
7 908 2013-06-02 09:10:08
Kwiatuszku - ja poprosze. nie bylo mnie troche w tym watku, jestem juz 'po polsce' i po spotakniu u notariusza, po jego spojrzeniu w oczy moim rodzicom, mamy juz rozdzielnosc majatkowa, i on sprzedal swoja czesc mieszkania w polsce.... do tego wrocilam w nocy z polski i 1 raz w ogole i od rozstania, nie wrocil na noc do domu... fajnie... pisalam o tym u siebie w watku wlasnie wiec nie bede zasmiecac, ale znowu dalo w serducho... no i nadal go nie ma, kto wie gdzie jest i kiedy wroci...
no ale nic, musze jakos sie zebrac do kupy... i cos zrobic z dzisiejszym dniem. a jutro do pracy....
7 909 2013-06-02 09:21:02
Nie to jest jednak taki dooool
(( nie moge, nie potrafie zakaceptowac ze go juz ma nigdy w moim zyciu nie byc!!! minely 2 miesiace bez niego, mam wrazenie ze gdybym tylko wiedziala ze cos sie zmieni za rok, 2 to bylabym gotowa przeczekac ten czas i to by mnie nie przerazalo. przeraza mnie to ze juz nigdy
( wrocilam z polski, gdzie dbala o mnie mama, tata na swoj sposob, babcia, ciocia, a teraz?
nie widze sensu w niczym sama dla siebie! nie umiem zrobic sobie kawy sama dla siebie, nie widze sensu pojsc sie wykapac, ubrac... no nic
( siedze i po calej nocy jak go nie ma, wlasnie mi 'puscilo' wszystko.... Boze jakie to jest zalosne wszystko:(( ilez byloby latwiej mnie samej gdybym potrafila tak jak on - pogodzic sie - trudno, nei wyszlo....
no a wlasnie co do naprawiania itd... prawie wszystko sie da, naprawde... bo co z tego ze sie rozejdziemy, w kolejnym zwiazku znowu pojawi sie problem, taki, lub wiekszy i co? znowu sie rozejsc?? ale wlasnie trzeba dwojga, do tego aby coskolwiek naprawioac, odbudowywac, trzeba checi... a jauz wyprulam sobie flaki zeby to mazlenstwo ratowac, bo wierze ze gdybysmy oboje chcieli to naprawde by sie to kiedys udalo, nie chce go znienawidziec bo to bedzie oznaczalo ze tez juz to skreslilam.
7 910 2013-06-02 09:59:48
A ja mam dziś doła i żadne mądre posty nie poprawią mi humoru.
7 911 2013-06-02 10:07:06
Nie no nie dołować się trzymać się kupy i pokazać klasę że twarde babki z was...
Kiedysbyłam nie rozmyślaj nad tym gdzie jest,co robi,kiedy wróci...znajdź sobie jakieś zajęcie,zajmij czymś głowę,myśli. Po co zastanawiać się nad tym i dodawać sobie bólu. Tyle dałaś już radę przetrwać to dasz radę już do końca przebrnąć przez to. Piszesz że wyprułaś flaki walcząc o to małżeństwo a on nic...więc nie warto było,nie zasługiwał na Ciebie. I wyjdź do ludzi bo oszalejesz!!!
Kleksio co sie stało???
7 912 2013-06-02 10:09:38
Kwiatek wrócę z "rodzinnej imprezy" to Ci powiem co i jak.
Idę ![]()
7 913 2013-06-02 10:12:10
Bags to już dawno i nie prawda. Olewka kompletna
.
Kwiatuszek herbatę poproszę
. Dziś widzę uśmiech ![]()
Kiedyśbyłam sama mówisz że wypruwasz sobie flaki aby ratować małżeństwo a może już czas skreślić to ? Jeśli on nie chce to go nie zmusisz. Walka z wiatrakami jest bez sensu. Życzę Ci wytrwałości w walce.
7 914 2013-06-02 11:42:52
Hmmm walka z wiatrakami...a ja przeczytałam walka z wariatami.
No cóż tak czy tak na jedno wychodzi ![]()
Mój humor tak dzisiaj lepszy trzeba było to zalać,przetrawić i przeszło... Raz na jakiś czas wskazane.
A wszystko przez Genia...
7 915 2013-06-02 11:45:36
Oooo wydało się. Przez Genia ale co lepszy humor czy popsuty ?
7 916 2013-06-02 11:50:02
Przez niego skojarzyłam coś,wróciło do głowy wspomnienie którego nie chciałam. A dalszą historie to już znasz czyli rajd do sklepu po browara itd. ![]()
7 917 2013-06-02 18:37:21
ech... ja właśnie napoczynam butelkę... dlaczego to wszystko takie trudne?
dlaczego musi tak boleć?...
7 918 2013-06-02 19:00:15
Witam Szanowne Grono i ja.
To forum znalazlem calkowicie przypadkowo wertując neta. Myślę, że warto znalezć się w gronie osób, którym temat zdrady nie jest znany jedynie z opowiadań.
7 919 2013-06-02 19:02:44
Witam Szanowne Grono i ja.
To forum znalazlem calkowicie przypadkowo wertując neta. Myślę, że warto znalezć się w gronie osób, którym temat zdrady nie jest znany jedynie z opowiadań.
Witaj...
A ja myślę, że każdy na tym forum wolałby jednak znać ten temat tylko z opowiadań...
7 920 2013-06-02 19:05:59
Witajcie,
ja też postanowiłam do Was tutaj też dołączyć bo widzę wielu znajomych.
kiedysbylam
nie wiem co Ci powiedzieć bo czasem czuję podobnie jak Ty. Będzie lepiej jak wyprowadzi to pewne. Mój też bez walki po 20 latach razem i oczywiście kobieta w tle, która wydaje mi się teraz go w dooopę kopnęła, ale to już nie ma znaczenia.
7 921 2013-06-02 19:07:56
Witajcie,
ja też postanowiłam do Was tutaj też dołączyć bo widzę wielu znajomych.kiedysbylam
nie wiem co Ci powiedzieć bo czasem czuję podobnie jak Ty. Będzie lepiej jak wyprowadzi to pewne. Mój też bez walki po 20 latach razem i oczywiście kobieta w tle, która wydaje mi się teraz go w dooopę kopnęła, ale to już nie ma znaczenia.
stokrotka1978 - Witaj... jaku Ciebie dziś?
7 922 2013-06-02 20:16:19
Dzenaro napisał/a:Witam Szanowne Grono i ja.
To forum znalazlem calkowicie przypadkowo wertując neta. Myślę, że warto znalezć się w gronie osób, którym temat zdrady nie jest znany jedynie z opowiadań.Witaj...
A ja myślę, że każdy na tym forum wolałby jednak znać ten temat tylko z opowiadań...
Dziękuję za powitanie ![]()
Co do znajomości zagadnienia, to oczywiste, każdy by tak chcial i sobie tego życzyl, ale niestety w tej materii nie mamy na to wplywu wbrew panującym bezplodnym opiniom o winie obojga. No, ale życie plynie nieublaganie dalej i trzeba z tym żyć
7 923 2013-06-02 20:31:30
Moją winą zbyt duże zaangażowanie w związek.
7 924 2013-06-02 20:42:32
Dawid wita Dawida
. Jeśli dobrze liczy mój kalkulator to ona ma 24 lata hmm i takie cyrki. Nie obrażaj się ale widać ile laska ma oleju w głowie a ten synek co ma 17 lat zapewne myśli o jednym. I o to mamy przykład niedojrzałości w pełnej krasie.
Przestanie kiedyś boleć ale nie będę cię oszukiwał będzie pełno złych dni czy nawet nocy. Nie będzie łatwo.
U mnie dziś jeszcze dziś mija 6 miesiącah jak ten czas leci. Jak wspomniałeś czytałeś nie jeden temat. Dodam w skrócie. Nie dzwoń i nie odzywaj się do niej. Nie odbieraj nie odp. do niej. Miej wyjebane a będzie ci dane. Zadbaj o siebie. Zainwestuj w siebie. Zrób coś nowego.
Cześć.
Czy po 6ciu miesiącach jest chociaż trochę lepiej? Ja walczę z myślami jak lew, dziś jest trochę lepiej, zaczynam powoli myśleć głową a nie sercem... Wiem jednak, że ciężkie chwile mogą wrócić. Nie mam już z nią kontaktu ale wczoraj ona pisała i mnie prowokowała do rozmowy. Skończyło się toksyczną rozmową i tekstami w stylu "mógłbyś od niego się dużo nauczyć." Dziś też pisała jak byłem w pracy niewinne "I jak tam w pracy?
" ale nie odpisywałem bo wiedziałem, że znów się zacznie... Nie myliłem się, po jakimś czasie zacząłem dostawać smsy w jej ostatnim stylu. Oczywiście nie odpisywałem. Ona momentami sama chyba nie wie czego chce... a ja tego nie mogę pojąć jak mogła skreślić tyle wspólnych lat dla jakiegoś ledwo poznanego fagasa... Dla mnie albo się kocha albo nie. Zależy mi na niej ale do tanga trzeba dwojga. Wypruwałem sobie flaki przez ostatni miesiąc żeby do mnie wróciła, bezskutecznie. Jedyne co usłyszałem to "kocham Cię na swój sposób"
Korci mnie, żeby z nią pogadać ale wiem, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Muszę być silni.
7 925 2013-06-02 20:45:34
Ja walczę z myślami jak lew,.
o cholera to Ty jesteś super hero, skoro jak lew walczysz ![]()
7 926 2013-06-02 20:47:21
Moją winą zbyt duże zaangażowanie w związek.
Bardzo dziwne stwierdzenie. Nie wydaje mi się, by rozmiar zaangażowania byl w jakimkolwiek stopniu realną przyczyną tej wątpliwej przyjemności jaką jest zdrada partnera. Dostrzeglem w wielu wypowiedziach ludzi dzwigających to brzemię, że osoby dopuszczające się zdrady wręcz nagminnie oskarżają za to swych partnerów. Rodzi się więc pytanie, czy jest to forma usprawiedliwienia swego czynu, czy też ukazanie zwyrodnienia i bezczelności w czystej postaci?
7 927 2013-06-02 20:47:27
Staram się. Każdą próbę wspominania itp. odtrącam i zaczynam się czymś zajmować. Wcześniej wspominałem i to było jak wpadanie do czarnej dziury.
7 928 2013-06-02 20:50:13
lexi260189 napisał/a:Moją winą zbyt duże zaangażowanie w związek.
Bardzo dziwne stwierdzenie. Nie wydaje mi się, by rozmiar zaangażowania byl w jakimkolwiek stopniu realną przyczyną tej wątpliwej przyjemności jaką jest zdrada partnera. Dostrzeglem w wielu wypowiedziach ludzi dzwigających to brzemię, że osoby dopuszczające się zdrady wręcz nagminnie oskarżają za to swych partnerów. Rodzi się więc pytanie, czy jest to forma usprawiedliwienia swego czynu, czy też ukazanie zwyrodnienia i bezczelności w czystej postaci?
Dlaczego dziwne ? widział, że skoczyłabym za nim w ogień i że byłabym w stanie wszystko wybaczyć, więc korzystał z tego maksymalnie póki mnie nie wykończył.
A pytanie odnośnie zdrady nie powinno być kierowane do mnie lecz do ex - to on dopuszczał się tego a nie ja.
7 929 2013-06-02 20:51:26
Witam Was Kochani wieczorowa porą!
Witam "nowych" w naszym gronie. Mam ochotę się dzisiaj upić. Kto do mnie dołączy?
7 930 2013-06-02 20:52:51
Wypijmy do dna za te serca, złamane i oszukane.