netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi787 006 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 118 119 120 121 122 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 736 do 7 800 z 14 840 ]

7 736

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
brzanka26 napisał/a:

przepraszam wie ktos moze jak usunac swoj watek?

Zgłoś redakcji.

7 737

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie robaczki wieczorową porą smile
U mnie zabieganie jak zreszta i znów  mi brakło czasu na wiele rzeczy które chciałam zrobić ale wyspałam się w końcu ha jedyny dzien w tyg kiedy można wstać nieśpiesznie smile

7 738

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzień dobry Kochani!

Miłego dnia! U mnie pada a u Was?
U mnie lepiej dzisiaj , chciałabym żeby juz tak zostało.

Pozdrawiam i piszcie co u Was!

7 739

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzień dobry ! smile

Ja dziś wstałam z mega pozytywnym nastawieniem do życia, z zapasem energii i radości smile

7 740

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam wszystkich bardzo ciepło Obrazek dodany przez użytkowniczkę i miłego dnia życzę.

7 741

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam Wszystkich Serdecznie,życzę miłego dnia po długiej nieobecności
Agnes odezwij się na meila

7 742

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam wszystkich,
Zmęczona po pracy, ale przynajmniej nie ma czasu myśleć o głupotach smile

"Jak tulipan wśród ukrycia ożywiony tchnieniem wiosny,
tak Ty każdy moment życia miej szczęśliwy i radosny"

Tego mam zamiar się trzymać, szczęśliwi ludzie żyją dłużej, a reszta niech robi co chce.
Zbyt piękna jestem na siwe włosy w tym wieku ha ha smile

7 743

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
betti67 napisał/a:

Witam Wszystkich Serdecznie,życzę miłego dnia po długiej nieobecności
Agnes odezwij się na meila

Beti wysłałam Ci meila.

7 744

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

witam, moim Drodzy,
całkiem niedawno ja wylewałam tutaj łzy, nie mogłam się pobierać...ale mogę choć trochę rzec, że nauczyło mnie to tego że trzeba żyć dla siebie i z pozytywnym nastawieniem iść przez życie, nawet jak kłody pod nogi są rzucane...gdyż ludzi którzy nas ranią nic bardziej nie boli i nie wkurza jak fakt że my chodzimy zadowoleni z życia....
wróciłam do swojego byłego, jest ok, ale nie mam tego ciężaru co miałam przez ostatnie 6 lat związku z nim....bo nauczyłam się sama żyć, dzięki ludziskom na tym forum...wiem że jakby odszedł znowusz to będą lecieć łzy, ale napewno nie będę dramatyzować jak to robiłam wcześniej bo ja jestem najważniejsza dla siebie, mam swoich przyjaciół (których wtedy nie miałam) swoje zajęcia (które kiedyś mnie nie cieszyły)...naprawdę ludzie uwierzcie w to że jesteście zajebiści i oni najwięcej stracili!!!

7 745

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mwa25 napisał/a:

witam, moim Drodzy,
całkiem niedawno ja wylewałam tutaj łzy, nie mogłam się pobierać...ale mogę choć trochę rzec, że nauczyło mnie to tego że trzeba żyć dla siebie i z pozytywnym nastawieniem iść przez życie, nawet jak kłody pod nogi są rzucane...gdyż ludzi którzy nas ranią nic bardziej nie boli i nie wkurza jak fakt że my chodzimy zadowoleni z życia....
wróciłam do swojego byłego, jest ok, ale nie mam tego ciężaru co miałam przez ostatnie 6 lat związku z nim....bo nauczyłam się sama żyć, dzięki ludziskom na tym forum...wiem że jakby odszedł znowusz to będą lecieć łzy, ale napewno nie będę dramatyzować jak to robiłam wcześniej bo ja jestem najważniejsza dla siebie, mam swoich przyjaciół (których wtedy nie miałam) swoje zajęcia (które kiedyś mnie nie cieszyły)...naprawdę ludzie uwierzcie w to że jesteście zajebiści i oni najwięcej stracili!!!

powodzenia i trzymam za was kciuki.

mnie chyba wieczorny dołek złapał, znalazłam coś w necie i tak czytam to i czytam.

Nie ma życia ,
które rodzi się bez bólu ,
i miłości nie ma ,
która łez nie doznała .
Nie ma szczęścia ,
co goryczy nie wypiło ,
nie ma prostej drogi ,
bez zakrętów i kamieni ,
jednak jest nadzieja ...
Co ostatnia w nas umiera ,
są też sny i marzenia ,
i wiara do ich spełnienia.

7 746

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
lexi260189 napisał/a:

jednak jest nadzieja ...
Co ostatnia w nas umiera ,
są też sny i marzenia ,
i wiara do ich spełnienia.

Jak to ogolnie wiadomo o teorii nadzieii, tak w jednym z utworow grupy Univers sp. Mirek Bregula nuci, ze nadzieja "jest tez matka tych, co rozumem wciaz nie grzesza". A co za tym idzie w praktyce zycia codziennego warto

mwa25 napisał/a:

żyć dla siebie i z pozytywnym nastawieniem iść przez życie, nawet jak kłody pod nogi są rzucane...gdyż ludzi którzy nas ranią nic bardziej nie boli i nie wkurza jak fakt że my chodzimy zadowoleni z życia....

7 747

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzień dobry Kochani!

Miłego dnia Wam życzę! Zapraszam na kawkę już zaparzona, bułeczki upieczone!
Betti co jest? dostałaś meila?

7 748

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
agnes39 napisał/a:

Dzień dobry Kochani!

Miłego dnia Wam życzę! Zapraszam na kawkę już zaparzona, bułeczki upieczone!
Betti co jest? dostałaś meila?

Witam równiez wszystkich i jak widze umieramy śmiercia naturalna chyba? bo nikt sie nie pojawia albo przeniesliscie sie na fb? moze warto hera wznowic nasze pogaduchy tu bo tu jest nasze miejsce narodzin naszej familii czy nie?

7 749

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

dzien doberek wszystkim... kolejny dzien... tyle moge napisac, o smile

7 750

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strzałeczka wszystkim wracającym z pracy, stoję w korku już 28 minut ha ha smile
I nie zapowiada się, żeby coś się ruszyło smile
Armin Intense- radio na cały full i czekamy smile

7 751

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

hej kochani...jak dzionek mija...ja mam takiego lenia w ***, ale chyba czas się wziąć za siebie, spacer, bieganie, jazda na rowerze!!!
buziaki i głowa do góry! najważniejsze starać się myśleć pozytywnie, nie starać, a myśleć!

7 752

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Halo smile
Wczoraj byłam z psem u weterynarza (szczepienia, odrobaczanie i takie tam rutynowe rzeczy) na piechotę (dalej próbuję wcielić teorię, że ruch pomaga na samopoczucie) przeszliśmy jakieś 6km - biedaczek wypił chyba ze 3l wody po powrocie smile znalazłam 4 listną koniczynkę, a wracając dzisiaj z pracy jeszcze jedną... podwójne szczęscie, a może jedna wyklucza drugą? wink
w każdym razie u mnie remisja nastroju... mam nadzieję, że już tak zostanie i nie wróci to co było w sobotę...

misiek666 - początek może faktycznie byłby cięzki (rolki) ja o mały włos też parę razy nie przywitałam się z asfaltem, ale później jakoś to idzie smile

hera.1 - wiedzieć to jedno, trzeba to sobie jeszcze wyryć w swoich zwojach - o tu... głęboko w głowie...

7 753

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam Ekipę.Oram ostatnio jak koń w chomącie,nie mam czasu na cokolwiek.Pozdrawiam wszystkich.Co tu taka cisza??????

7 754

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

I do picia nikt nic nie proponuje wink

7 755

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Sok pomarańczowy ale bez "prądu"rano wstaje do pracy,wybacz.

7 756

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

hehe smile jeden sok raz!

7 757

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Proszę,z naturalnych owoców pomarańczy,z lodem,na zdrowie.

7 758

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

a pomarańcze mają być hiszpańskie czy może z jakiegoś innego kraju? z miąższem czy bez? lecę po spódniczkę z trawy i już podaję tongue wink

7 759

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

To ja podaję,ze słowem,proszę.

7 760

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

M. no tak będę musiał się przeprosić z rolkami i spróbować wink

Mayk jeden głębszy na sen nie zaszkodzi wink.

Pozdrawiam i Dobranoc

7 761

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witaj Mayk,

Pozdrawiam ciepło.
Uciekam dalej do walki z bólem.
Dobranoc

7 762

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziekuję smile (grunt to dobre wychowanie wink )

misiek666 - oj tak, polecam...

calienda - powodzenia i niech Ci sie przysni cos milego!

7 763

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzień dobry Wszystkim!

U mnie pada- zarówno na dworze jak i w mojej duszy. Powiedzcie czy to się kiedyś skończy?
Mimo, ze mam podły nastrój zapraszam na kawkę i śniadanko- pogadamy...
Mój M. ma dzisiaj urodziny- ciekawe jak je spędzi?

Pozdrawiam i życzę miłego dnia!

7 764

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

witam Was,

ja juz druga kawa dzisiaj, co prawda male pije ale chyba musze troche odpuscic. Spalam dobrze. Jeszcze jutro i piatek i urlop.... z mala wstawka na notariusza w poniedzialek, ale co tam smile niech sie dzieje wola nieba.... milego dnia

7 765

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
agnes39 napisał/a:

Dzień dobry Wszystkim!

U mnie pada- zarówno na dworze jak i w mojej duszy. Powiedzcie czy to się kiedyś skończy?
Mimo, ze mam podły nastrój zapraszam na kawkę i śniadanko- pogadamy...
Mój M. ma dzisiaj urodziny- ciekawe jak je spędzi?

Pozdrawiam i życzę miłego dnia!

Witam cieplutko porzuconych i zdradzonych i miłego dnia życzę.
Agnes ja jednego nie rozumiem, zarówno Ciebie jak i wielu innych.
Po jakiego grzyba wspominacie "mój M. ma dzisiaj urodziny", mój M to i tamto.Obrazek dodany przez użytkowniczkę
To jest dla mnie masochizm. W ten sposób wraca do Waszych głów M.
Wy cały czas o nim myślicie, cały czas w ten sposób rozdrapujecie swoje rany.
Tutaj trzeba zamknąć drzwi na wszystkie zamki i jak najszybciej M. czy Ż. wywalić z głowy.
Wasze zachowanie powoduje, że terapia będzie długa i bolesna.

7 766

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:
lexi260189 napisał/a:

jednak jest nadzieja ...
Co ostatnia w nas umiera ,
są też sny i marzenia ,
i wiara do ich spełnienia.

Jak to ogolnie wiadomo o teorii nadzieii, tak w jednym z utworow grupy Univers sp. Mirek Bregula nuci, ze nadzieja "jest tez matka tych, co rozumem wciaz nie grzesza". A co za tym idzie w praktyce zycia codziennego warto

mwa25 napisał/a:

żyć dla siebie i z pozytywnym nastawieniem iść przez życie, nawet jak kłody pod nogi są rzucane...gdyż ludzi którzy nas ranią nic bardziej nie boli i nie wkurza jak fakt że my chodzimy zadowoleni z życia....

A wg mnie - Mu­sisz od­na­leźć nadzieję i nieważne, że nazwą ciebie głupcem.   I dodatkowo -[...] nadzieja is­tnieje zaw­sze, do os­tatniej chwi­li. Dla­tego właśnie jest nadzieją. Nie możemy jej zo­baczyć, ale ona jest dos­ta­tecznie blis­ko naszych twarzy, byśmy poczu­li po­wiew po­ruszo­nego po­wiet­rza. Jest zaw­sze tuż obok i niekiedy uda­je się nam ją schwy­tać i przyt­rzy­mać na ty­le długo, by wyg­nała z nas piekło.

7 767

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A wg mnie - Mu­sisz od­na­leźć nadzieję i nieważne, że nazwą ciebie głupcem.   I dodatkowo -[...] nadzieja is­tnieje zaw­sze, do os­tatniej chwi­li. Dla­tego właśnie jest nadzieją. Nie możemy jej zo­baczyć, ale ona jest dos­ta­tecznie blis­ko naszych twarzy, byśmy poczu­li po­wiew po­ruszo­nego po­wiet­rza. Jest zaw­sze tuż obok i niekiedy uda­je się nam ją schwy­tać i przyt­rzy­mać na ty­le długo, by wyg­nała z nas piekło.



pieknie to napisane smile) i zgadzam sie.

'....Może masz oczy w których nie gościł dotąd strach
Może masz w sobie niechęć do wojny i brudnych spraw
Może mas litość a może uczyć już w Tobie brak
Może masz wszystko, lecz nie masz togo co mam ja

Nie ma nikt, takiej nadziei jak ja.....
Nie ma nikt, takiej wiary w ludzi i cały ten świat.....'

7 768

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czym byłoby życie bez nadziei ? jak miałabym radzić sobie z bólem, smutkiem, żalem nie wierząc w to, że nadejdzie nowe lepsze jutro ? ja wiem mówi się " nie bujaj w obłokach, nie chodź z głową w chmurach lecz twardo stąpaj po ziemi" jasne ale czasem nie ma na to sił i co wtedy pozostaje ? NADZIEJA ! nadzieja na to, że będzie lepiej. I każdy w swoim życiu czerpie siłę z nadzieji - a już na pewno chory, wierzący w szansę wyleczeniea / przedłużenia życia. Co mówią rodzice wcześniaczków w inkubatorach ? mamy NADZIEJĘ ! i ja wiem, że nadzieja choć matką głupich się zwie istnieje !

7 769

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej wszystkim, ja już w domku po pracy, mój Lexpar zrobił wczoraj na samą noc pobojowisko, więc muszę posprzątać.
Ile sił musi mieć mały psiak by zerwać zasłonę i zrzucić karnisz to ja nie wiem.
A miał być grzeczny po moim tacie ...
Ehh małe ADHd nieusłuchane....

7 770 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-05-22 15:05:10)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
calienda napisał/a:

Hej wszystkim, ja już w domku po pracy, mój Lexpar zrobił wczoraj na samą noc pobojowisko, więc muszę posprzątać.
Ile sił musi mieć mały psiak by zerwać zasłonę i zrzucić karnisz to ja nie wiem.
A miał być grzeczny po moim tacie ...
Ehh małe ADHd nieusłuchane....

To mamy podobne charaktery Obrazek dodany przez użytkowniczkęObrazek dodany przez użytkowniczkę
Ja też mam dużo siły i miałem być grzeczny Obrazek dodany przez użytkowniczkę
I tak w zasadzie to jestem grzeczny jak Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Pozdrawiam cieplutko córunię.
To dla CiebieObrazek dodany przez użytkowniczkę
A to dla Twojej mamci
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

7 771

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Lexpar napisał/a:
calienda napisał/a:

Hej wszystkim, ja już w domku po pracy, mój Lexpar zrobił wczoraj na samą noc pobojowisko, więc muszę posprzątać.
Ile sił musi mieć mały psiak by zerwać zasłonę i zrzucić karnisz to ja nie wiem.
A miał być grzeczny po moim tacie ...
Ehh małe ADHd nieusłuchane....

To mamy podobne charaktery http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech2.gifhttp://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
Ja też mam dużo siły i miałem być grzeczny http://emotikona.pl/emotikony/pic/0winked.gif
I tak w zasadzie to jestem grzeczny jak http://emotikona.pl/emotikony/pic/aniolek.gif
Pozdrawiam cieplutko córunię.

Tato ale on zachowuje się tak, jakby go coś opętało:
1) Pobił mi wszystkie figurki,
2) Pozjadał mi dosłownie wszystkie kwiaty z balkonu,
3) Zniszczył mi pedicure,
4) Przedwczoraj ugryzł sąsiada big_smile
Na dodatek wczoraj położyłam się wcześniej myślałam że spokojnie prześpię noc, nagle jak coś huknęło myślałam ,żę zawału dostanę, zerwał mi karnisz, skąd wiem,że to on? Przybiegł mi z piskiem do łóżka bezczelny big_smile big_smile big_smile mam wymieniać dalej? big_smile big_smile D

Ja nie wiem, a taki kochany się wydawał, chyba muszę mu jakieś odczynianie zrobić big_smile big_smile

Też Cię bardzo pozdrawiam i całuję tato

7 772 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-05-22 15:25:50)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
calienda napisał/a:
Lexpar napisał/a:
calienda napisał/a:

Hej wszystkim, ja już w domku po pracy, mój Lexpar zrobił wczoraj na samą noc pobojowisko, więc muszę posprzątać.
Ile sił musi mieć mały psiak by zerwać zasłonę i zrzucić karnisz to ja nie wiem.
A miał być grzeczny po moim tacie ...
Ehh małe ADHd nieusłuchane....

To mamy podobne charaktery http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech2.gifhttp://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
Ja też mam dużo siły i miałem być grzeczny http://emotikona.pl/emotikony/pic/0winked.gif
I tak w zasadzie to jestem grzeczny jak http://emotikona.pl/emotikony/pic/aniolek.gif
Pozdrawiam cieplutko córunię.

Tato ale on zachowuje się tak, jakby go coś opętało:
1) Pobił mi wszystkie figurki,
2) Pozjadał mi dosłownie wszystkie kwiaty z balkonu,
3) Zniszczył mi pedicure,
4) Przedwczoraj ugryzł sąsiada big_smile
Na dodatek wczoraj położyłam się wcześniej myślałam że spokojnie prześpię noc, nagle jak coś huknęło myślałam ,żę zawału dostanę, zerwał mi karnisz, skąd wiem,że to on? Przybiegł mi z piskiem do łóżka bezczelny big_smile big_smile big_smile mam wymieniać dalej? big_smile big_smile D

Ja nie wiem, a taki kochany się wydawał, chyba muszę mu jakieś odczynianie zrobić big_smile big_smile

Też Cię bardzo pozdrawiam i całuję tato

Córcia,

Twój tata:

1- figurek nie bije Obrazek dodany przez użytkowniczkę;
2- kwiatów absolutnie nie żre, chyba, że się odchudza i rąbie zieleninę (bez ziemi)Obrazek dodany przez użytkowniczkę
3- pedicure może zniszczyć jak jest napalony, ale powtarzam może Obrazek dodany przez użytkowniczkę;
4- sąsiadów nie gryzie Obrazek dodany przez użytkowniczkę;
5- karnisz może zerwać jak będzie uciekał przed mężem kochanki Obrazek dodany przez użytkowniczkę

7 773

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie KOchani ..Jowita , ale sie usmiałam z wyczynów Lexpara hihi  musi byc przeciwienstwem Taty Lexa poważnego i rozsadnego..Taki mały diabolo..ale bym ucałowała mordeczke Lexa ...hehe ale tego czworonoznego hihih . A teraz apel do wszystkich płaczacych.  !!! Cholera jasna przestańcie juz płakać nad tymi fiutami..Dziewczyny olejcie ich ! Nie mozecie wciąz tkwic  w tym co było !! Oni maja Was gdzieś więc Wy tez ich miejcie na 8 cm , jak mawia Mayk..Opamietajcie się !!!

7 774

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Lexpar napisał/a:
calienda napisał/a:
Lexpar napisał/a:

To mamy podobne charaktery http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech2.gifhttp://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif
Ja też mam dużo siły i miałem być grzeczny http://emotikona.pl/emotikony/pic/0winked.gif
I tak w zasadzie to jestem grzeczny jak http://emotikona.pl/emotikony/pic/aniolek.gif
Pozdrawiam cieplutko córunię.

Tato ale on zachowuje się tak, jakby go coś opętało:
1) Pobił mi wszystkie figurki,
2) Pozjadał mi dosłownie wszystkie kwiaty z balkonu,
3) Zniszczył mi pedicure,
4) Przedwczoraj ugryzł sąsiada big_smile
Na dodatek wczoraj położyłam się wcześniej myślałam że spokojnie prześpię noc, nagle jak coś huknęło myślałam ,żę zawału dostanę, zerwał mi karnisz, skąd wiem,że to on? Przybiegł mi z piskiem do łóżka bezczelny big_smile big_smile big_smile mam wymieniać dalej? big_smile big_smile D

Ja nie wiem, a taki kochany się wydawał, chyba muszę mu jakieś odczynianie zrobić big_smile big_smile

Też Cię bardzo pozdrawiam i całuję tato

Córcia,
Twój tata:
1- figurek nie bije http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif;
2- kwiatów absolutnie nie żre, chyba, że się odchudza i rąbie zieleninę (bez ziemi) http://emotikona.pl/emotikony/pic/2wysmiewa.gif
3- pedicure może zniszczyć jak jest napalony, ale powtarzam może http://emotikona.pl/emotikony/pic/0rofl.gif;
4- sąsiadów nie gryzie http://emotikona.pl/emotikony/pic/0laughing.gif;
5- karnisz może zerwać jak będzie uciekał przed mężem kochanki http://emotikona.pl/emotikony/pic/2wysmiewa.gif

Cały mój tatuś, poznam go nawet na końcu świata.
Całuję i ściskam tatku, dobrze, że już wiem po kim mam takie wspaniałe geny big_smile

7 775 Ostatnio edytowany przez calienda (2013-05-22 15:37:26)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
hera.1 napisał/a:

Witajcie KOchani ..Jowita , ale sie usmiałam z wyczynów Lexpara hihi  musi byc przeciwienstwem Taty Lexa poważnego i rozsadnego..Taki mały diabolo..ale bym ucałowała mordeczke Lexa ...hehe ale tego czworonoznego hihih . A teraz apel do wszystkich płaczacych.  !!! Cholera jasna przestańcie juz płakać nad tymi fiutami..Dziewczyny olejcie ich ! Nie mozecie wciąz tkwic  w tym co było !! Oni maja Was gdzieś więc Wy tez ich miejcie na 8 cm , jak mawia Mayk..Opamietajcie się !!!

MAMO KOCHANA WITAJ !!!!!
Ty się śmiejesz, a ja mam Armageddon w domu, coś siadło na głowę temu mojemu psu, sieje spustoszenie wszędzie tam gdzie sie pojawi jak huragan Katrina big_smile big_smile
A nie daj Boże, by coś stanęło mu na drodze big_smile big_smile big_smile
O swoich oślinionych obgryzionych szpilkach już nie wspominam big_smile big_smile
Sąsiad Bogu ducha winny przyszedł po cukier, zaczął mojego małego podstępnika głaskać, coś mu gościu widocznie nie podpasował bo urypał go w kostkę do krwi, kurdę, dobrze,że chociaż szczepiony big_smile

Dokładnie dziewczyny nie płaczcie kupcie sobie psa, najlepiej takiego słodkiego psa, w którym ukrył się jakiś diablik- będziecie miały się z kogo pośmiać zamiast płakać.

7 776

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
calienda napisał/a:
hera.1 napisał/a:

Witajcie KOchani ..Jowita , ale sie usmiałam z wyczynów Lexpara hihi  musi byc przeciwienstwem Taty Lexa poważnego i rozsadnego..Taki mały diabolo..ale bym ucałowała mordeczke Lexa ...hehe ale tego czworonoznego hihih . A teraz apel do wszystkich płaczacych.  !!! Cholera jasna przestańcie juz płakać nad tymi fiutami..Dziewczyny olejcie ich ! Nie mozecie wciąz tkwic  w tym co było !! Oni maja Was gdzieś więc Wy tez ich miejcie na 8 cm , jak mawia Mayk..Opamietajcie się !!!

MAMO KOCHANA WITAJ !!!!!
Ty się śmiejesz, a ja mam Armageddon w domu, coś siadło na głowę temu mojemu psu, sieje spustoszenie wszędzie tam gdzie sie pojawi jak huragan Katrina big_smile big_smile
A nie daj Boże, by coś stanęło mu na drodze big_smile big_smile big_smile
O swoich oślinionych obgryzionych szpilkach już nie wspominam big_smile big_smile
Sąsiad Bogu ducha winny przyszedł po cukier, zaczął mojego małego podstępnika głaskać, coś mu gościu widocznie nie podpasował bo urypał go w kostkę do krwi, kurdę, dobrze,że chociaż szczepiony big_smile

Dokładnie dziewczyny nie płaczcie kupcie sobie psa, najlepiej takiego słodkiego psa, w którym ukrył się jakiś diablik- będziecie miały się z kogo pośmiać zamiast płakać.

A takie niewinne oczka ma na zdjęciu..Kochany rozrabiak , no to Ci da szkołe Jowitko..To próba sił małego samca ehhe Ale jak nie kochać tego Diabełka ?? ale babcia by Go rozpusciła..ojjj

7 777

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
hera.1 napisał/a:
calienda napisał/a:
hera.1 napisał/a:

Witajcie KOchani ..Jowita , ale sie usmiałam z wyczynów Lexpara hihi  musi byc przeciwienstwem Taty Lexa poważnego i rozsadnego..Taki mały diabolo..ale bym ucałowała mordeczke Lexa ...hehe ale tego czworonoznego hihih . A teraz apel do wszystkich płaczacych.  !!! Cholera jasna przestańcie juz płakać nad tymi fiutami..Dziewczyny olejcie ich ! Nie mozecie wciąz tkwic  w tym co było !! Oni maja Was gdzieś więc Wy tez ich miejcie na 8 cm , jak mawia Mayk..Opamietajcie się !!!

MAMO KOCHANA WITAJ !!!!!
Ty się śmiejesz, a ja mam Armageddon w domu, coś siadło na głowę temu mojemu psu, sieje spustoszenie wszędzie tam gdzie sie pojawi jak huragan Katrina big_smile big_smile
A nie daj Boże, by coś stanęło mu na drodze big_smile big_smile big_smile
O swoich oślinionych obgryzionych szpilkach już nie wspominam big_smile big_smile
Sąsiad Bogu ducha winny przyszedł po cukier, zaczął mojego małego podstępnika głaskać, coś mu gościu widocznie nie podpasował bo urypał go w kostkę do krwi, kurdę, dobrze,że chociaż szczepiony big_smile

Dokładnie dziewczyny nie płaczcie kupcie sobie psa, najlepiej takiego słodkiego psa, w którym ukrył się jakiś diablik- będziecie miały się z kogo pośmiać zamiast płakać.

A takie niewinne oczka ma na zdjęciu..Kochany rozrabiak , no to Ci da szkołe Jowitko..To próba sił małego samca ehhe Ale jak nie kochać tego Diabełka ?? ale babcia by Go rozpusciła..ojjj

Na jednym ze zdjęć podpisałam,żę oczka to tylko pozory, ja go babci nawet na tydzień oddać mogę big_smile big_smile D z dopłatą nawet.

7 778

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
hera.1 napisał/a:

(..) A teraz apel do wszystkich płaczacych.  !!! Cholera jasna przestańcie juz płakać nad tymi fiutami..Dziewczyny olejcie ich ! Nie mozecie wciąz tkwic  w tym co było !! Oni maja Was gdzieś więc Wy tez ich miejcie na 8 cm , jak mawia Mayk..Opamietajcie się !!!

Pieknie powiedziane big_smile Sama musze sobie to wziac do serca big_smile

Zycze milego wieczoru smile ..

7 779

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
teczapoburzy napisał/a:
hera.1 napisał/a:

(..) A teraz apel do wszystkich płaczacych.  !!! Cholera jasna przestańcie juz płakać nad tymi fiutami..Dziewczyny olejcie ich ! Nie mozecie wciąz tkwic  w tym co było !! Oni maja Was gdzieś więc Wy tez ich miejcie na 8 cm , jak mawia Mayk..Opamietajcie się !!!

Pieknie powiedziane big_smile Sama musze sobie to wziac do serca big_smile

Zycze milego wieczoru smile ..

Popieram swoją mamę i witam, uszy do góry  big_smile

7 780 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-05-22 21:37:23)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

To proszę przeczytać mój post z godziny 10:55 i wziąć go sobie do serca i główki.
Dobrej nocki kochani .

7 781

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Lexpar napisał/a:

To proszę przeczytać mój post z godziny 10:55 i wziąć go sobie do serca i główki.
Dobrej nocki kochani .

Lexsiu!
POSTARAM SIĘ!!!

Dobranoc

7 782

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kochani! Coś dla Was żebyśmy pamiętali, że nie wystarczy patrzeć na drugiego człowieka ale trzeba go dostrzegać!

Nieważne, czy jesteś w związku małżeńskim czy nie, należy przeczytać ten tekst, miałam łzy w oczach czytając, poneważ tak mnie dotknął...

Kiedy wróciłem do domu, żona podała kolację.
Wziąłem ją za rękę
i powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć. Usiadła i jadła w milczeniu.
Znów widziałem strach w jej oczach.

Nagle byłem przerażony, nie byłem w stanie
otworzyć ust. Ale musiałem jej powiedzieć
co myślę: chcę rozwodu. Żona
nie była porywcza i zdenerwowana, tylko
cichym głosem zapytała mnie o powód.

Chciałem unikać odpowiedzi na to pytanie.
to ją rozgniewało. Rozrzuciła wokół sztućce
i krzyczał na mnie, że nie jestem mężczyzną. Tej
nocy nie rozmawialiśmy już ze sobą. Płakała
przez całą noc. Wiedziałem, że
chce się dowiedzieć, co się stało z naszym małżeństwem, ale nie mogłem dać jej zadowalającej odpowiedzi: I
zakochałem się w Jane. Mojej żony już nie kocham.


Z głębokim poczuciem winy, przygotowałem
Kontrakt małżeński, w którym zaoferowałem jej nasz dom, samochód, i
30% naszej firmy. Przeglądnęła go
krótko, a następnie podarła go. Kobieta, z
którą spędziłem dziesięć lat mojego życia,
była mi obca. Było mi przykro, za jej czas i energię, które zmarnowała ze mną, ale
nie mogłem wrócić, zbyt mocno kochałem Jane.
Wreszcie wybuchnęła głośno na moich oczach
łzami, takiej reakcj się spodziewałem.
Te łzy dały mi jakoś poczuce ulgi.
Przez dłuższy czas myślałem nad rozwodem, miałem obsesję na punkcie tej myśli.
Teraz to uczucie jest jeszcze silniejsze
i byłem pewien, że jest to dobra decyzja.

Następnego dnia wróciłem do domu późno i zobaczyłem ją
siedzą przy stole coś piszącą. Byłem bardzo zmęczony tego
wieczoru, więc poszedłem bez kolacji prosto do łóżka. Wiele godzin spędzonych z Jane mnie wyczerpały.
Obudziłem się i zobaczyłem, krótko
że nadal siedzi przy biurku i pisze. To nie miało dla mnie znaczenia, więc odwróciłem się i natychmiast zasnąłem.

Rano dała mi swoje wymagania odnośnie
rozwódu: nie wymaga niczego,
jednak chce byśmy przez miesiąc żyli normalnie i udawali że nic się nie stało, zanim ogłosimy rozwód.
Powód był prosty: Nasz syn pisze za miesiąc
prace klasowe i nie chce go z naszym
zepsutym małżeństwem obciążać.

To mogłem zaakceptować. Ale poszła dalej:
Chciała, żebym sobie przypomniał, jak
w dniu naszego ślubu na rękach niosłem ją przez próg.
Chciała żebym codziennie z naszej sypialni do drzwi
wyjściowych nosił ją na rękach przez miesiąc.
Myślałem, że ona całkowicie oszalała.Lecz by nasze ostatnie dzień, były przyjemne
jak tylko było to możliwe, zgodziłem się.

Później powiedziałem Jane o warunkach
mojej żony. Roześmiała się głośno i
powiedziała, że to absurd. "Nie ważne co ona za sztuczki
zastosuje, musi zaakceptować rozwód, powiedziała "
i szydziła.

Po tym jak powiedziałem żonie, że
chce się rozwieść, nie mieliśmy
więcej kontaktu ciała. Więc nic dziwnego, że
w pierwszy dzień nieznane uczucie było, kiedy
niosłem ją na rękach. Nasz syn stał za nami i
oklaskiwał. "Tato trzyma mamę w rękach," radował się. Jego słowa mnie zraniły.
Od sypialni do drzwi salonu - Poszedłem
10 metrów z nią w moich ramionach. Powoli zamknęła
oczy i szepnęła do mnie: "Proszę nie mów naszemu
Synkowi o naszym rozwodzie. " skinąłem głową i
przygnębiające uczucie mnie napadło. Umieściłem ją w przedniej części drzwi. Poszła na
przystanek autobusowy w celu oczekiwania na autobus do pracy.
Jechałem sam do mojego biura.

Na drugi dzień wszyscy przyszło o wiele łatwiej. Pochyliła
głowę na mojej piersi. Czułem
zapach jej bluzki. Uświadomiłem sobie, że przez długi czas
nie dostrzegałem jej.
Uświadomiłem sobie, że nie jest już tak młoda, jak
był na naszym ślubie. Widziałem małe zmarszczki na jej twarzy, a także pierwsze małe szare
Włosy. Nasze małżeństwo nie przeszło na niej bez szwanku.
Przez chwilę, zadałem sobie pytanie, co za krzywdę jej wyrządziłem.

Kiedy w czwartym dniu wziąłem ją na ręce, zauważyłem,
że poczucie swojskości powstało ponownie.
To była kobieta, która mi dziesięć lat życia poświęciła.

Piątego dnia zauważyłem, że zaufanie wzrasta.
Nie powiedziałem Jane o tym. Z dnia na dzień, łatwiej było
mi ją nosić. Może mnie codziennie ćiczenie zrobiło silniejszym.

Pewnego ranka, widziałem ją, jak myślała,
w co się ubrać. Przymierzyła kilka stroi, ale nie mogła się zdecydować.
Potem powiedziała z westchnieniem: "Wszystkie
Ubrania są coraz większe. "Nagle
Zdałem sobie sprawę, że ona znacznie schudła.
Więc to był powód, że noszenie jej stało się łatwiejsze!

Nagle uderzyło mnie jak cios: Miała tak
wiele bólu i goryczy w swoim sercu!
Podświadomie pogłaskałem ją po głowie.

W tej chwili nasz syn i powiedział:
"Tato, to już czas, trzeba mamę z pokoju
przenieść ". było ważną częścią jego życia,
aby zobaczyć, jak tato mamę niesie na rękach z pokoju.
Moja żona powiedziała do naszego syna, żeby bliżej podszedł.
Gdy to zrobił, wzięła go w ramiona. Odwróciłem głowę, ponieważ obawiam się
zmienić zdanie w ostatniej chwili.

Wziąłem ją w ramiona i zaniósłem z sypialni przez salon do korytarzu.
Jej ręka opiadała na mojej szyi lekko. Trzymałem ją mocno w ramionach.
To było jak w dniu naszego ślubu.

Martwiłam się, bo waży mniej i mniej.
Gdy miałem ją w ostatnim dniu w ramionach prawie nie mogłem się ruszyć.
Nasz syn był już w szkole. Trzymałam ją i powiedziałem jej, że
zauważyłem, że w naszym życiu brakowało intymności.
Pojechałem do mojego biura i wyskoczyłem z samochodu nie zamykając go
- na to było brak czasu. Bałem się, że z każdym opóźnieniem mogę zmienić decyzję.
Pobiegłem po schodach.
Kiedy podszedłem, Jane otworzyła drzwi. "Przepraszam, ale nie chcę się już rozwodzić"
Powiedziałem.

Spojrzała na mnie zaskoczona i dotknęła mojego czoła.
"Czy masz gorączkę?" zapytała. Wziąłem jej rękę z mojego czoła i powiedziałem:
"Przykro mi, Jane, nie będę się rozwodzić.
Nasze życie małżeńskie było pewnie dlatego tak monotonne, bo
ona i ja nie docenialiśmy się, a nie dlatego, że nie kochamy się!
Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, kiedy na naszym ślubie
prowadziłem ją przez próg, ślubowałem jej lojalność i wierność
dopóki śmierć nas nie rozłączy ".
Jane wydawała się nagle obudzić. Uderzyła mnie w twarz, trzasnęła drzwiami i wybuchnęła płaczem. Pobiegłem na dół i do kwiaciarni, która była na mojej drodze.
Tam zamówiłem bukiet dla mojej żony.
Ekspedientka zapytała mnie, co
napisać na kartce. Uśmiechnąłem się i napisałem, że
Każdego ranka będę nosić ją przez próg, dopóki śmierć nas nie rozłączy.

Kiedy przyjechałem po południu do domu, miałem uśmiech na ustach i bukiet
kwiatów w dłoni. Pobiegłem po schodach,
moja żona była w łóżku - moja żona nie żyje.
Walczyła miesiące z rakiem a ja byłem
zbyt zajęty z Jane na ogół żeby coś sobie uświadomić.
Wiedziała, że wkrótce umrze
i chciała mnie uratować od:
Negatywnego uczucia naszego syna do mnie.
Przynajmniej w oczach mojego syna, pozostanę kochającym mężem.

To te drobne gesty w związku, tak naprawdę mają największe znaczenie.
To nie dwór, samochód lub
Góry pieniędzy. Te rzeczy mogą rzeczywiście życie
wzbogacić, ale nigdy nie są źródłem
Szczęścia.

Więc masz trochę czasu by zrobić to dla partnerstwa.
To te małe akcenty dbają o bezpieczeństwo i poczucie bliskości.

Żyć w szczęśliwym związku!

Jeśli tego nie udostępnisz, nic Ci się nie stanie.

Jednak robiąc to, może uratujesz jakieś małżeństwo.
Wiele związków się niszczy, ponieważ ludzie
nie zdają sobie sprawy, że poddają się tuż przed metą.
Zdjęcie: Nieważne, czy jesteś w związku małżeńskim czy nie, należy przeczytać ten tekst, miałam łzy w oczach czytając, poneważ tak mnie dotknął... Kiedy wróciłem do domu, żona podała kolację. Wziąłem ją za rękę i powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć. Usiadła i jadła w milczeniu. Znów widziałem strach w jej oczach. Nagle byłem przerażony, nie byłem w stanie otworzyć ust. Ale musiałem jej powiedzieć co myślę: chcę rozwodu. Żona nie była porywcza i zdenerwowana, tylko cichym głosem zapytała mnie o powód. Chciałem unikać odpowiedzi na to pytanie. to ją rozgniewało. Rozrzuciła wokół sztućce i krzyczał na mnie, że nie jestem mężczyzną. Tej nocy nie rozmawialiśmy już ze sobą. Płakała przez całą noc. Wiedziałem, że chce się dowiedzieć, co się stało z naszym małżeństwem, ale nie mogłem dać jej zadowalającej odpowiedzi: I zakochałem się w Jane. Mojej żony już nie kocham. Z głębokim poczuciem winy, przygotowałem Kontrakt małżeński, w którym zaoferowałem jej nasz dom, samochód, i 30% naszej firmy. Przeglądnęła go krótko, a następnie podarła go. Kobieta, z którą spędziłem dziesięć lat mojego życia, była mi obca. Było mi przykro, za jej czas i energię, które zmarnowała ze mną, ale nie mogłem wrócić, zbyt mocno kochałem Jane. Wreszcie wybuchnęła głośno na moich oczach łzami, takiej reakcj się spodziewałem. Te łzy dały mi jakoś poczuce ulgi. Przez dłuższy czas myślałem nad rozwodem, miałem obsesję na punkcie tej myśli. Teraz to uczucie jest jeszcze silniejsze i byłem pewien, że jest to dobra decyzja. Następnego dnia wróciłem do domu późno i zobaczyłem ją siedzą przy stole coś piszącą. Byłem bardzo zmęczony tego wieczoru, więc poszedłem bez kolacji prosto do łóżka. Wiele godzin spędzonych z Jane mnie wyczerpały. Obudziłem się i zobaczyłem, krótko że nadal siedzi przy biurku i pisze. To nie miało dla mnie znaczenia, więc odwróciłem się i natychmiast zasnąłem. Rano dała mi swoje wymagania odnośnie rozwódu: nie wymaga niczego, jednak chce byśmy przez miesiąc żyli normalnie i udawali że nic się nie stało, zanim ogłosimy rozwód. Powód był prosty: Nasz syn pisze za miesiąc prace klasowe i nie chce go z naszym zepsutym małżeństwem obciążać. To mogłem zaakceptować. Ale poszła dalej: Chciała, żebym sobie przypomniał, jak w dniu naszego ślubu na rękach niosłem ją przez próg. Chciała żebym codziennie z naszej sypialni do drzwi wyjściowych nosił ją na rękach przez miesiąc. Myślałem, że ona całkowicie oszalała.Lecz by nasze ostatnie dzień, były przyjemne jak tylko było to możliwe, zgodziłem się. Później powiedziałem Jane o warunkach mojej żony. Roześmiała się głośno i powiedziała, że to absurd. "Nie ważne co ona za sztuczki zastosuje, musi zaakceptować rozwód, powiedziała " i szydziła. Po tym jak powiedziałem żonie, że chce się rozwieść, nie mieliśmy więcej kontaktu ciała. Więc nic dziwnego, że w pierwszy dzień nieznane uczucie było, kiedy niosłem ją na rękach. Nasz syn stał za nami i oklaskiwał. "Tato trzyma mamę w rękach," radował się. Jego słowa mnie zraniły. Od sypialni do drzwi salonu - Poszedłem 10 metrów z nią w moich ramionach. Powoli zamknęła oczy i szepnęła do mnie: "Proszę nie mów naszemu Synkowi o naszym rozwodzie. " skinąłem głową i przygnębiające uczucie mnie napadło. Umieściłem ją w przedniej części drzwi. Poszła na przystanek autobusowy w celu oczekiwania na autobus do pracy. Jechałem sam do mojego biura. Na drugi dzień wszyscy przyszło o wiele łatwiej. Pochyliła głowę na mojej piersi. Czułem zapach jej bluzki. Uświadomiłem sobie, że przez długi czas nie dostrzegałem jej. Uświadomiłem sobie, że nie jest już tak młoda, jak był na naszym ślubie. Widziałem małe zmarszczki na jej twarzy, a także pierwsze małe szare Włosy. Nasze małżeństwo nie przeszło na niej bez szwanku. Przez chwilę, zadałem sobie pytanie, co za krzywdę jej wyrządziłem. Kiedy w czwartym dniu wziąłem ją na ręce, zauważyłem, że poczucie swojskości powstało ponownie. To była kobieta, która mi dziesięć lat życia poświęciła. Piątego dnia zauważyłem, że zaufanie wzrasta. Nie powiedziałem Jane o tym. Z dnia na dzień, łatwiej było mi ją nosić. Może mnie codziennie ćiczenie zrobiło silniejszym. Pewnego ranka, widziałem ją, jak myślała, w co się ubrać. Przymierzyła kilka stroi, ale nie mogła się zdecydować. Potem powiedziała z westchnieniem: "Wszystkie Ubrania są coraz większe. "Nagle Zdałem sobie sprawę, że ona znacznie schudła. Więc to był powód, że noszenie jej stało się łatwiejsze! Nagle uderzyło mnie jak cios: Miała tak wiele bólu i goryczy w swoim sercu! Podświadomie pogłaskałem ją po głowie. W tej chwili nasz syn i powiedział: "Tato, to już czas, trzeba mamę z pokoju przenieść ". było ważną częścią jego życia, aby zobaczyć, jak tato mamę niesie na rękach z pokoju. Moja żona powiedziała do naszego syna, żeby bliżej podszedł. Gdy to zrobił, wzięła go w ramiona. Odwróciłem głowę, ponieważ obawiam się zmienić zdanie w ostatniej chwili. Wziąłem ją w ramiona i zaniósłem z sypialni przez salon do korytarzu. Jej ręka opiadała na mojej szyi lekko. Trzymałem ją mocno w ramionach. To było jak w dniu naszego ślubu. Martwiłam się, bo waży mniej i mniej. Gdy miałem ją w ostatnim dniu w ramionach prawie nie mogłem się ruszyć. Nasz syn był już w szkole. Trzymałam ją i powiedziałem jej, że zauważyłem, że w naszym życiu brakowało intymności. Pojechałem do mojego biura i wyskoczyłem z samochodu nie zamykając go - na to było brak czasu. Bałem się, że z każdym opóźnieniem mogę zmienić decyzję. Pobiegłem po schodach. Kiedy podszedłem, Jane otworzyła drzwi. "Przepraszam, ale nie chcę się już rozwodzić" Powiedziałem. Spojrzała na mnie zaskoczona i dotknęła mojego czoła. "Czy masz gorączkę?" zapytała. Wziąłem jej rękę z mojego czoła i powiedziałem: "Przykro mi, Jane, nie będę się rozwodzić. Nasze życie małżeńskie było pewnie dlatego tak monotonne, bo ona i ja nie docenialiśmy się, a nie dlatego, że nie kochamy się! Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, kiedy na naszym ślubie prowadziłem ją przez próg, ślubowałem jej lojalność i wierność dopóki śmierć nas nie rozłączy ". Jane wydawała się nagle obudzić. Uderzyła mnie w twarz, trzasnęła drzwiami i wybuchnęła płaczem. Pobiegłem na dół i do kwiaciarni, która była na mojej drodze. Tam zamówiłem bukiet dla mojej żony. Ekspedientka zapytała mnie, co napisać na kartce. Uśmiechnąłem się i napisałem, że Każdego ranka będę nosić ją przez próg, dopóki śmierć nas nie rozłączy. Kiedy przyjechałem po południu do domu, miałem uśmiech na ustach i bukiet kwiatów w dłoni. Pobiegłem po schodach, moja żona była w łóżku - moja żona nie żyje. Walczyła miesiące z rakiem a ja byłem zbyt zajęty z Jane na ogół żeby coś sobie uświadomić. Wiedziała, że wkrótce umrze i chciała mnie uratować od: Negatywnego uczucia naszego syna do mnie. Przynajmniej w oczach mojego syna, pozostanę kochającym mężem. To te drobne gesty w związku, tak naprawdę mają największe znaczenie. To nie dwór, samochód lub Góry pieniędzy. Te rzeczy mogą rzeczywiście życie wzbogacić, ale nigdy nie są źródłem Szczęścia. Więc masz trochę czasu by zrobić to dla partnerstwa. To te małe akcenty dbają o bezpieczeństwo i poczucie bliskości. Żyć w szczęśliwym związku! Jeśli tego nie udostępnisz, nic Ci się nie stanie. Jednak robiąc to, może uratujesz jakieś małżeństwo. Wiele związków się niszczy, ponieważ ludzie nie zdają sobie sprawy, że poddają się tuż przed metą.

7 783

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Agnes - piekne....

dlatego wlasnie tak mi cholernie ciezko! bo jeszcze tu jest, jeszcze mieszkamy razem, teraz juz naprawde wiele oboje zrozumielismy, wiem, jestem pewna ze byloby inaczej miedzy nami, bo to prawda ze docenia sie cos jak sie to straci. a przede wsszystkim ten zwiazek byl naprawde prawdziwy, kochalismy sie !! i to jest malzenstwo.... i zawsze mozna zmienic wszystko jeszcze tylko ludziom sie tak wydaje, ze juz nic naprawde, ze nie chce, ze nie kocham, a potem jest juz za pozno sad tylko, ze to dwie osoby musza to wlasnie poczuc, zrozumiec w jednym momencie.... a moj A. twierdzi tez ze bylo nam dobrze, ze kochal mnie bardzo, ze bylam dobra zona, ale wszystko sie tak potoczylo ze juz nie wierzy. no i ja juz nie prosze nie pytam, musze sie z tym godzic.....

7 784

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie kochani.
To ja naprawdę mam ogromne szczęście w swoim małżeństwie big_smile
Miłego dnia Wam życzę

7 785

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzień dobry Wszystkim!

Tym, którzy maja szczęście w małżeństwie Obrazek dodany przez użytkowniczkę, tak Jak Lexsiu, i tym , którzy cierpią i płacza tak jak ja Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Kochani wracajcie tutaj. Nasz watek zaczyna umierać a szkoda , bo myślę, że wiele jest takich osób, które szukaja i będa szukać pomocy.
A tak z innej beczki , co z tym naszym zjazdem Obrazek dodany przez użytkowniczkę Obrazek dodany przez użytkowniczkę, coś cichutko się zrobiło. No proszę , słucham???

7 786

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
agnes39 napisał/a:

Kochani! Coś dla Was żebyśmy pamiętali, że nie wystarczy patrzeć na drugiego człowieka ale trzeba go dostrzegać!

Nieważne, czy jesteś w związku małżeńskim czy nie, należy przeczytać ten tekst, miałam łzy w oczach czytając, poneważ tak mnie dotknął...

Kiedy wróciłem do domu, żona podała kolację.
Wziąłem ją za rękę
i powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć. Usiadła i jadła w milczeniu.
Znów widziałem strach w jej oczach.

Nagle byłem przerażony, nie byłem w stanie
otworzyć ust. Ale musiałem jej powiedzieć
co myślę: chcę rozwodu. Żona
nie była porywcza i zdenerwowana, tylko
cichym głosem zapytała mnie o powód.

Chciałem unikać odpowiedzi na to pytanie.
to ją rozgniewało. Rozrzuciła wokół sztućce
i krzyczał na mnie, że nie jestem mężczyzną. Tej
nocy nie rozmawialiśmy już ze sobą. Płakała
przez całą noc. Wiedziałem, że
chce się dowiedzieć, co się stało z naszym małżeństwem, ale nie mogłem dać jej zadowalającej odpowiedzi: I
zakochałem się w Jane. Mojej żony już nie kocham.


Z głębokim poczuciem winy, przygotowałem
Kontrakt małżeński, w którym zaoferowałem jej nasz dom, samochód, i
30% naszej firmy. Przeglądnęła go
krótko, a następnie podarła go. Kobieta, z
którą spędziłem dziesięć lat mojego życia,
była mi obca. Było mi przykro, za jej czas i energię, które zmarnowała ze mną, ale
nie mogłem wrócić, zbyt mocno kochałem Jane.
Wreszcie wybuchnęła głośno na moich oczach
łzami, takiej reakcj się spodziewałem.
Te łzy dały mi jakoś poczuce ulgi.
Przez dłuższy czas myślałem nad rozwodem, miałem obsesję na punkcie tej myśli.
Teraz to uczucie jest jeszcze silniejsze
i byłem pewien, że jest to dobra decyzja.

Następnego dnia wróciłem do domu późno i zobaczyłem ją
siedzą przy stole coś piszącą. Byłem bardzo zmęczony tego
wieczoru, więc poszedłem bez kolacji prosto do łóżka. Wiele godzin spędzonych z Jane mnie wyczerpały.
Obudziłem się i zobaczyłem, krótko
że nadal siedzi przy biurku i pisze. To nie miało dla mnie znaczenia, więc odwróciłem się i natychmiast zasnąłem.

Rano dała mi swoje wymagania odnośnie
rozwódu: nie wymaga niczego,
jednak chce byśmy przez miesiąc żyli normalnie i udawali że nic się nie stało, zanim ogłosimy rozwód.
Powód był prosty: Nasz syn pisze za miesiąc
prace klasowe i nie chce go z naszym
zepsutym małżeństwem obciążać.

To mogłem zaakceptować. Ale poszła dalej:
Chciała, żebym sobie przypomniał, jak
w dniu naszego ślubu na rękach niosłem ją przez próg.
Chciała żebym codziennie z naszej sypialni do drzwi
wyjściowych nosił ją na rękach przez miesiąc.
Myślałem, że ona całkowicie oszalała.Lecz by nasze ostatnie dzień, były przyjemne
jak tylko było to możliwe, zgodziłem się.

Później powiedziałem Jane o warunkach
mojej żony. Roześmiała się głośno i
powiedziała, że to absurd. "Nie ważne co ona za sztuczki
zastosuje, musi zaakceptować rozwód, powiedziała "
i szydziła.

Po tym jak powiedziałem żonie, że
chce się rozwieść, nie mieliśmy
więcej kontaktu ciała. Więc nic dziwnego, że
w pierwszy dzień nieznane uczucie było, kiedy
niosłem ją na rękach. Nasz syn stał za nami i
oklaskiwał. "Tato trzyma mamę w rękach," radował się. Jego słowa mnie zraniły.
Od sypialni do drzwi salonu - Poszedłem
10 metrów z nią w moich ramionach. Powoli zamknęła
oczy i szepnęła do mnie: "Proszę nie mów naszemu
Synkowi o naszym rozwodzie. " skinąłem głową i
przygnębiające uczucie mnie napadło. Umieściłem ją w przedniej części drzwi. Poszła na
przystanek autobusowy w celu oczekiwania na autobus do pracy.
Jechałem sam do mojego biura.

Na drugi dzień wszyscy przyszło o wiele łatwiej. Pochyliła
głowę na mojej piersi. Czułem
zapach jej bluzki. Uświadomiłem sobie, że przez długi czas
nie dostrzegałem jej.
Uświadomiłem sobie, że nie jest już tak młoda, jak
był na naszym ślubie. Widziałem małe zmarszczki na jej twarzy, a także pierwsze małe szare
Włosy. Nasze małżeństwo nie przeszło na niej bez szwanku.
Przez chwilę, zadałem sobie pytanie, co za krzywdę jej wyrządziłem.

Kiedy w czwartym dniu wziąłem ją na ręce, zauważyłem,
że poczucie swojskości powstało ponownie.
To była kobieta, która mi dziesięć lat życia poświęciła.

Piątego dnia zauważyłem, że zaufanie wzrasta.
Nie powiedziałem Jane o tym. Z dnia na dzień, łatwiej było
mi ją nosić. Może mnie codziennie ćiczenie zrobiło silniejszym.

Pewnego ranka, widziałem ją, jak myślała,
w co się ubrać. Przymierzyła kilka stroi, ale nie mogła się zdecydować.
Potem powiedziała z westchnieniem: "Wszystkie
Ubrania są coraz większe. "Nagle
Zdałem sobie sprawę, że ona znacznie schudła.
Więc to był powód, że noszenie jej stało się łatwiejsze!

Nagle uderzyło mnie jak cios: Miała tak
wiele bólu i goryczy w swoim sercu!
Podświadomie pogłaskałem ją po głowie.

W tej chwili nasz syn i powiedział:
"Tato, to już czas, trzeba mamę z pokoju
przenieść ". było ważną częścią jego życia,
aby zobaczyć, jak tato mamę niesie na rękach z pokoju.
Moja żona powiedziała do naszego syna, żeby bliżej podszedł.
Gdy to zrobił, wzięła go w ramiona. Odwróciłem głowę, ponieważ obawiam się
zmienić zdanie w ostatniej chwili.

Wziąłem ją w ramiona i zaniósłem z sypialni przez salon do korytarzu.
Jej ręka opiadała na mojej szyi lekko. Trzymałem ją mocno w ramionach.
To było jak w dniu naszego ślubu.

Martwiłam się, bo waży mniej i mniej.
Gdy miałem ją w ostatnim dniu w ramionach prawie nie mogłem się ruszyć.
Nasz syn był już w szkole. Trzymałam ją i powiedziałem jej, że
zauważyłem, że w naszym życiu brakowało intymności.
Pojechałem do mojego biura i wyskoczyłem z samochodu nie zamykając go
- na to było brak czasu. Bałem się, że z każdym opóźnieniem mogę zmienić decyzję.
Pobiegłem po schodach.
Kiedy podszedłem, Jane otworzyła drzwi. "Przepraszam, ale nie chcę się już rozwodzić"
Powiedziałem.

Spojrzała na mnie zaskoczona i dotknęła mojego czoła.
"Czy masz gorączkę?" zapytała. Wziąłem jej rękę z mojego czoła i powiedziałem:
"Przykro mi, Jane, nie będę się rozwodzić.
Nasze życie małżeńskie było pewnie dlatego tak monotonne, bo
ona i ja nie docenialiśmy się, a nie dlatego, że nie kochamy się!
Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, kiedy na naszym ślubie
prowadziłem ją przez próg, ślubowałem jej lojalność i wierność
dopóki śmierć nas nie rozłączy ".
Jane wydawała się nagle obudzić. Uderzyła mnie w twarz, trzasnęła drzwiami i wybuchnęła płaczem. Pobiegłem na dół i do kwiaciarni, która była na mojej drodze.
Tam zamówiłem bukiet dla mojej żony.
Ekspedientka zapytała mnie, co
napisać na kartce. Uśmiechnąłem się i napisałem, że
Każdego ranka będę nosić ją przez próg, dopóki śmierć nas nie rozłączy.

Kiedy przyjechałem po południu do domu, miałem uśmiech na ustach i bukiet
kwiatów w dłoni. Pobiegłem po schodach,
moja żona była w łóżku - moja żona nie żyje.
Walczyła miesiące z rakiem a ja byłem
zbyt zajęty z Jane na ogół żeby coś sobie uświadomić.
Wiedziała, że wkrótce umrze
i chciała mnie uratować od:
Negatywnego uczucia naszego syna do mnie.
Przynajmniej w oczach mojego syna, pozostanę kochającym mężem.

To te drobne gesty w związku, tak naprawdę mają największe znaczenie.
To nie dwór, samochód lub
Góry pieniędzy. Te rzeczy mogą rzeczywiście życie
wzbogacić, ale nigdy nie są źródłem
Szczęścia.

Więc masz trochę czasu by zrobić to dla partnerstwa.
To te małe akcenty dbają o bezpieczeństwo i poczucie bliskości.

Żyć w szczęśliwym związku!

Piękne...

7 787

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam !

święte słowa !

słyszeliście, dziś dyspozytor przez telefon "odebrał" poród smile

7 788

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strzałeczka,

To prawda wątek zamiera, ale ja mam poprawną frekwencję zaglądam tutaj dzień w dzień, nawet zmęczona po pracy, wiele osób stąd mi pomogło, od niektórych się dużo nauczyłam. Owszem były kłótnie, zupełnie niepotrzebne, ale teraz wiem, że wszyscy bez wyjątku jesteście moją drugą rodziną.

7 789

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie moi Drodzy..fakt umiera powoli, wszyscy gdzies rozpiechrznęli się ..może wróca ??  Pozdrawiam wszystkich...

7 790

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ja jestem stosunkowo nowa. rozumiem czyli, ze kiedys wiecej ludzi pisalo w tym watku? no ja zagladam caly czas, jest w sumie kilka osob ktore codziennie sie przewijaja smile

jak Wam dzien mija? ja disiaj za 2 godz koncze prace, potem do domu cos zjesc a wieczorem do pscyhologa. takie pytanie: kto z Was mieszka sam? Ale tak supelnie sam - singiel, bez rodzicow, bez dzieci?

7 791

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

ja jestem stosunkowo nowa. rozumiem czyli, ze kiedys wiecej ludzi pisalo w tym watku? no ja zagladam caly czas, jest w sumie kilka osob ktore codziennie sie przewijaja smile

jak Wam dzien mija? ja disiaj za 2 godz koncze prace, potem do domu cos zjesc a wieczorem do pscyhologa. takie pytanie: kto z Was mieszka sam? Ale tak supelnie sam - singiel, bez rodzicow, bez dzieci?

Tak Kiedysbyłam, pisało tu bardzo wielu ludzi i myślę, że bardzo sobie nawzajem pomagaliśmy będąc tutaj.A została nas w sumie garstka. Wszyscy jesteśmy tez na FB i to pewnie dlatego.
Jak minął mi dzień- niestety nie mogę powiedzieć , że superowsko, raczej słabo, beznadziejnie albo lepiej tragicznie. Jestem w czarnej du...pie i nie mogę z tamtąd sie wygrzebać.Chyba moge powiedzieć, ze jestem u kresu wytrzymałości...
Ja nie mieszkam sama- mieszkam z moimi córkami a czy jestem singlem, niech pomyslę, w sumie cięzko okreslić mój stan cywilny. Nawet go nie okresliłam na FB- bo nie ma tam takiej opcji: trudno powiedzieć albo stan po zdradzie?

7 792

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

hej. musze się wyżalić, sielanka super bezproblemowego próbującego związku padła -skończyła się....to uczcuie które mam w sobie strasznie mi przypomniało jak to zawsze u nas było...nie mam wsparcia u neigo żadnego, kuźwa on ma inny świat, podoba mi sie ten jego świat, bo jest mało problemowy, ale chciałabym żeby mnie wspierał w tym moim świecie gdzie niestety ludzie robią problemy...tak bardzo go kocham, nie ukryje tego, ale fakt jest taki że pomimo że minęły 2 miesiące, odczułam już kilkakrotnie jego brak wyrozumiałości i zrozumienia..nawet nie zrozumienia bo nie wszytsko trzeba rozumieć, ale jego wsparcia...on tweirdzi że on ma swoje zdanie, a ja nie chce jego oceny, chcę po prostu żeby mówił: nie martw się będzie dobrze..albo że teraz możesz być spokojna o rodzine, niee on oceni przez co moje małe marzenia i radości zanikają, teraz dopiero wiem czemu mam taką blokadę przy nim, czemu nie umiem nawet się odzywać bo on non stop mnie ocenia........porozmaiwam z nim o tym ale kurde naprawdę to inny świat..ehh

7 793

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

pytam o to czy ktos mieszka sam, no bo ja niedlugo bede... calkiem sama, pierwszy raz w zyciu no i troszke sie tego boje (zeby nie powiedziec ze bardzo:) latwo sie mowi, ze dam rade itd. Ale ciekawa jestem wlasnie ile tak naprawde z nas mieszka calkiem samemu i co takie osoby moga o tym powiedziec.... mam nadzieje ze nie okaze sie ze jestem jedyna sad

7 794

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mwa25 napisał/a:

hej. musze się wyżalić, sielanka super bezproblemowego próbującego związku padła -skończyła się....to uczcuie które mam w sobie strasznie mi przypomniało jak to zawsze u nas było...nie mam wsparcia u neigo żadnego, kuźwa on ma inny świat, podoba mi sie ten jego świat, bo jest mało problemowy, ale chciałabym żeby mnie wspierał w tym moim świecie gdzie niestety ludzie robią problemy...tak bardzo go kocham, nie ukryje tego, ale fakt jest taki że pomimo że minęły 2 miesiące, odczułam już kilkakrotnie jego brak wyrozumiałości i zrozumienia..nawet nie zrozumienia bo nie wszytsko trzeba rozumieć, ale jego wsparcia...on tweirdzi że on ma swoje zdanie, a ja nie chce jego oceny, chcę po prostu żeby mówił: nie martw się będzie dobrze..albo że teraz możesz być spokojna o rodzine, niee on oceni przez co moje małe marzenia i radości zanikają, teraz dopiero wiem czemu mam taką blokadę przy nim, czemu nie umiem nawet się odzywać bo on non stop mnie ocenia........porozmaiwam z nim o tym ale kurde naprawdę to inny świat..ehh

MWA25- tak to prawda oni mają swój świat i tak podobnie jak Twój mój tez mnie nie wspiera, myślę nawet, ze swoim postępowaniem przygniata mnie do ziemi. Walczę, walczę ostatkiem sił ale myślę, że nie na długo starczy mi sił. Nie co to to nie- oni nie powiedzą nam kochanie nie martw się, będzie dobrze, ja to załatwię, zamartwię się o dzieci- nie, nie ma tego.
Teraz do dziewczyn, które co dopiero dowiedziały się o zdradzie-uciekajcie, uciekajcie co sil w nogach, nie warto. Dzisiaj nigdy bym sie nie zdecydowala na droge, ktora obrałam i nie wiem czy się z niej nie wycofam.

7 795

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

pytam o to czy ktos mieszka sam, no bo ja niedlugo bede... calkiem sama, pierwszy raz w zyciu no i troszke sie tego boje (zeby nie powiedziec ze bardzo:) latwo sie mowi, ze dam rade itd. Ale ciekawa jestem wlasnie ile tak naprawde z nas mieszka calkiem samemu i co takie osoby moga o tym powiedziec.... mam nadzieje ze nie okaze sie ze jestem jedyna sad

Kiedysbyłam- myślę, ze nie jesteś jedyna. Nie wiem czy masz dzieci, ale z tego co piszesz to chyba nie. I jestem zdania, że będzie Ci latwiej zacząć od nowa. Bo ja mam dzieci i zawsze nawet jak odejdę, one będa mnie z nim łączyć i przypominać, ze taki ktoś kiedyś istniał, iże takiego kogos kiedyś kochałam miłością bezgraniczną, ślepą.

7 796

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ja nie wiem, czasem myślę że mam jakiś chory wymysł związków:( ehh ale patrząc na życie ludzi obok (pomimo kłopotów)potrafiących się wspierać..a tu taki samolub...niby pomocny dla innych a dla najbliższych zawsze klaps:(

7 797

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mwa25 napisał/a:

hej. musze się wyżalić, sielanka super bezproblemowego próbującego związku padła -skończyła się....to uczcuie które mam w sobie strasznie mi przypomniało jak to zawsze u nas było...nie mam wsparcia u neigo żadnego, kuźwa on ma inny świat, podoba mi sie ten jego świat, bo jest mało problemowy, ale chciałabym żeby mnie wspierał w tym moim świecie gdzie niestety ludzie robią problemy...tak bardzo go kocham, nie ukryje tego, ale fakt jest taki że pomimo że minęły 2 miesiące, odczułam już kilkakrotnie jego brak wyrozumiałości i zrozumienia..nawet nie zrozumienia bo nie wszytsko trzeba rozumieć, ale jego wsparcia...on tweirdzi że on ma swoje zdanie, a ja nie chce jego oceny, chcę po prostu żeby mówił: nie martw się będzie dobrze..albo że teraz możesz być spokojna o rodzine, niee on oceni przez co moje małe marzenia i radości zanikają, teraz dopiero wiem czemu mam taką blokadę przy nim, czemu nie umiem nawet się odzywać bo on non stop mnie ocenia........porozmaiwam z nim o tym ale kurde naprawdę to inny świat..ehh

mwa25 a moze tak paradoksalnie mowiac, to tego wsparcia w mezu nie mialas od samego poczatku, tylko te Twoje zwiazkowe "fabryczne" "motylki w brzuchu" przyslonily Ci ta brutalna prawde? Czynil cos tak - o zgrozo - perfekcyjnie idealistycznego, rozsiewal wokol siebie tak sielankowa wizje Waszej przyszlosci, ze poprzez zareczyny i slub sie na to zgodzilas. Wyszlas za maz za jego - "zaprogramowany" przez niego samego - wytwor wyobrazni w Twojej glowie a nie za fizyczna jego postac. Gdzies ta Twoja czujnosc zostala przez Niego uspiona.
Nie jestes pierwsza, nie jestes tez ostatnia osoba - nie tylko na tym forum - ktora do takich wnioskow dojdzie lub juz doszla.
Ta Ich przypadlosc jak to ostatnio tu na forum zostala "zdiagnozowana" zwie sie dojrzaloscia urojona i nie majaca nic wspolnego z rzeczywistoscia.

agnes39 napisał/a:

Teraz do dziewczyn, które co dopiero dowiedziały się o zdradzie-uciekajcie, uciekajcie co sil w nogach, nie warto. Dzisiaj nigdy bym sie nie zdecydowala na droge, ktora obrałam i nie wiem czy się z niej nie wycofam.

Czyzbys Agnes39 brutalnie mowiac probowala spojrzec skosnookiemu prosto w oczy? To jest wlasnie ten problem, z ktorym trzeba sie nauczyc zyc w zwiazku "po", gdzie juz nie ma nic a dalej jest cos i paradoksalnie nie mozna sie przejrzec w oczach partnera jak w lustrze, nie ma tego blysku w oku na Nasz widok... nie ma zupelnie nic, inny swiat. A zycie toczy sie dalej.

7 798

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ps. ja od 7 lat bez tego czasu co nie byliśmy razem żoną nie byłam:D hehe dlatego mam o wiele łatwiej z tym by podziękować, choć...

7 799

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:
mwa25 napisał/a:

hej. musze się wyżalić, sielanka super bezproblemowego próbującego związku padła -skończyła się....to uczcuie które mam w sobie strasznie mi przypomniało jak to zawsze u nas było...nie mam wsparcia u neigo żadnego, kuźwa on ma inny świat, podoba mi sie ten jego świat, bo jest mało problemowy, ale chciałabym żeby mnie wspierał w tym moim świecie gdzie niestety ludzie robią problemy...tak bardzo go kocham, nie ukryje tego, ale fakt jest taki że pomimo że minęły 2 miesiące, odczułam już kilkakrotnie jego brak wyrozumiałości i zrozumienia..nawet nie zrozumienia bo nie wszytsko trzeba rozumieć, ale jego wsparcia...on tweirdzi że on ma swoje zdanie, a ja nie chce jego oceny, chcę po prostu żeby mówił: nie martw się będzie dobrze..albo że teraz możesz być spokojna o rodzine, niee on oceni przez co moje małe marzenia i radości zanikają, teraz dopiero wiem czemu mam taką blokadę przy nim, czemu nie umiem nawet się odzywać bo on non stop mnie ocenia........porozmaiwam z nim o tym ale kurde naprawdę to inny świat..ehh

mwa25 a moze tak paradoksalnie mowiac, to tego wsparcia w mezu nie mialas od samego poczatku, tylko te Twoje zwiazkowe "fabryczne" "motylki w brzuchu" przyslonily Ci ta brutalna prawde? Czynil cos tak - o zgrozo - perfekcyjnie idealistycznego, rozsiewal wokol siebie tak sielankowa wizje Waszej przyszlosci, ze poprzez zareczyny i slub sie na to zgodzilas. Wyszlas za maz za jego - "zaprogramowany" przez niego samego - wytwor wyobrazni w Twojej glowie a nie za fizyczna jego postac. Gdzies ta Twoja czujnosc zostala przez Niego uspiona.
Nie jestes pierwsza, nie jestes tez ostatnia osoba - nie tylko na tym forum - ktora do takich wnioskow dojdzie lub juz doszla.
Ta Ich przypadlosc jak to ostatnio tu na forum zostala "zdiagnozowana" zwie sie dojrzaloscia urojona i nie majaca nic wspolnego z rzeczywistoscia.

agnes39 napisał/a:

Teraz do dziewczyn, które co dopiero dowiedziały się o zdradzie-uciekajcie, uciekajcie co sil w nogach, nie warto. Dzisiaj nigdy bym sie nie zdecydowala na droge, ktora obrałam i nie wiem czy się z niej nie wycofam.

Czyzbys Agnes39 brutalnie mowiac probowala spojrzec skosnookiemu prosto w oczy? To jest wlasnie ten problem, z ktorym trzeba sie nauczyc zyc w zwiazku "po", gdzie juz nie ma nic a dalej jest cos i paradoksalnie nie mozna sie przejrzec w oczach partnera jak w lustrze, nie ma tego blysku w oku na Nasz widok... nie ma zupelnie nic, inny swiat. A zycie toczy sie dalej.

Oj Bagsiu Ty mądra główko. Tylko ja nie wiem czy dam rade się tego nauczyć. Na dzien dzisiejszy sprawa wygląda tak, że jakbyś przelożył mój stan psychiczny na fizyczny, to byłabym trupem, więc tak jak mówisz nie ma nic, inny świat, a życie toczy się dalej...

7 800

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

pytam o to czy ktos mieszka sam, no bo ja niedlugo bede... calkiem sama, pierwszy raz w zyciu no i troszke sie tego boje (zeby nie powiedziec ze bardzo:) latwo sie mowi, ze dam rade itd. Ale ciekawa jestem wlasnie ile tak naprawde z nas mieszka calkiem samemu i co takie osoby moga o tym powiedziec.... mam nadzieje ze nie okaze sie ze jestem jedyna sad

Ja mieszkam sama, można żyć "alone", na jednym dupku świat się nie kończy, 7 lat to dużo, mieszkając z kimś na codzień pod jednym dachem, ale nie można fiksować się na punkcie jednej osoby, nie udało się-trudno, przecież się nie potnę z tego powodu. Mam fajną pracę, psa, własne mieszkanie, auto więc mam wszystko, do tej pory myślałam, że tym wszystkim jest właśnie on, nic bardziej mylnego.
Pozdrawiam!

Posty [ 7 736 do 7 800 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 118 119 120 121 122 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026