lexi260189 napisał/a:Może tak poszukacie plusów tego co się stało a nie będziecie płakać nad rozlanym mlekiem ? Chcecie bilans zysków i start ? spoko, zaczynam.
Fajny pomysł. Też muszę sobie taki bilans sklecić.. No to tak w skrócie (ten związek trwał 3 lata, ale dopiero po półtorej roku zaczeło to tak wyglądać):
1,5 roku - awantur najczęściej o północy, rękoczynów, wyzwisk, wychodzenia do drugiego pokoju spać, albo z domu w ciemną noc, krzyków, że zadzwoni po kochanka żeby przyjechał ją zabrać, bo tu już nie może ze mną wytrzymać;
1,5 roku - kilkudziesięciu zerwań w trakcie których miały miejsce krzyki, ostentacyjne pakowanie się, zwracanie mi pierścionka zaręczynowego, wychodzenie na klatkę schodową, płacz i wracanie z powrotem dając mi łaskawie kolejną szansę,
1,5 roku - kontroli mojego telefonu, gdy spałem; przeglądania moich osobistych papierów, podsłuchiwania rozmów telefonicznych, rozkazów, żeby powiedzieć kto dzwonił/napisał, bo jak nie to awantura i rzucanie pierścionkiem zaręczynowym po mieszkaniu, dzwonienia do pracy i kolegów, żeby sprawdzić czy faktycznie tam jestem,
1,5 roku - znoszenia kłamstw mających ukryć jej kolejne romanse (swój telefon nosiła nawet do łazienki), tego, że ma mnie za nic, bo w porównaniu z panem X i czy Y wypadam fatalnie, bo nie ubieram się tak czy siak, nie zachowuje się tak czy inaczej i nie mówię jej takich czy innych rzeczy, a potem szczucia na mnie swojej rodziny, bo podobno jestem chorobliwie zazdrosny.
1,5 roku - drenowania mojej kieszeni przez płacenie tylko z moich środków rachunków za mieszkanie, za zakupy, jej zachcianki, finansowanie wczasów itp. bo to wszystko facet który kocha swoją kobietę powinien robić
1,5 roku - bezsennych nocy, kiedy biłem się z myślami co robić, brak apetytu, wpędzania w poczucie winy bo to wszystko moja wina przecież.
Czy na prawdę jest za czym tęsknić??