missnowegojorku napisał/a:A ja nie wyniosłam takich wzorców z domu i tez wybieram takich facetów. Tzn. wybierałam w młodości....
Nie trzeba byc DDA ,mozna byc DDD,bo mechanizmy sa takie same.
DDA I DDD to sa dzieci z rodzin tzw chorych gdzie był sztywny podział rol w danej rodzinie,gdzie byla tajemnica,przomoc psychiczna fizyczna,brak miłosci ,nie rozmawalo sie o uczuciach,o potrzebach i wiele innych.W zwiazku z tym jako dziecko ma sie poczucie krzywdy ,wstydu,niskie poczucie wartosci,poczucie winy itd.Pelni sie roznie role w takiej rodzinie.Czesto dzieci musiały zajmowac sie niedojrzałynmi rodzicami,opiekowac ,przejmowac ich role,wykonywac czynnosci ,ktore powodowały ,ze pozornie rodzina była ok.Potem w zyciu dorosłym szukaja takich partnerów ,ktorzy maja cechy danego rodzica niezaradnego zyciowo,problemowego tylko po to ,zeby sie nim zajmowac,ratowac,pomagac.Robia to wcelu podniesienia swojego poczucia wartosci (zostana docenione-nic bardziej złudnego),zmniejsza swoje poczucie winy,ktore zostalo wdrukowane w dzieciństwie.Otrzymaja miłosc i ciepło.ktorego ogromna potrzebuja ze wzgledu na deficyty w domu rodzinnym.A otrzymaja,bo takie osoby (uzaleznione,nezaradne itp) wvbrew pozorom sa bardzo wrazliwe i uczucuowe) I koleczko sie kreci ,jak trafi na alko to szybko sie wspoluazelzni ,bo cechy nadkontrloli ,nadopowiedzialnosci,poczucia winy ,zaleznosci emocjonalnej takie osoby posiadaja (cechy osoby wspoluzalezninej) ,bo wynosza je z dzieciństwa.
Ozywiscie znam osoby,które twierdza,ze u nich wdomu było ok ,nie był alkoholu ,ani przemocy.Tylko okazuje sie np ,ze rodzice byli zimni emocjonalnie,albo zyli obok siebie.Albo kazdy mial inne zdanie na temat wychownia dziecko ,albo były tematy tabu,albo wiele innych ,ktore zaliczaja sie do chorej rodziny.