mloda, przecież On od 3 miesięcy nic nie zrobił w Twoim kierunku.. myślisz że to taki jego "sposób" na poderwanie Ciebie? mieć wyj..bane ? eh
Wg mnie miał wiele okazji - ale wolał zrezygnować z okazji poznania Cię bliżej.
Nic na to nie poradzisz, nie da się zmusić kogoś do uczuć.
Podobne tematy
132 2013-09-13 22:02:25 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-09-13 22:13:48)
Opisałam jak było. Jestem ostrożna bo i doświadczenie już mam jakieś. Trudno znadinterpretować dotyk, wtulenie. Albo się ktoś przytula, albo nie. Albo dotyka, albo nie. Nie rozumiem właśnie głónie tylko tej rzeczy. Wmawiacie mi, że sobie wyobraziłam wtulenie, dotyk? Bo chcę sensacji, nie wiem czego. Jak można to pomylić?
Nie rzucam się. Tylko mnie to boli. Nie mam nic do Ciebie, bo nie mówisz stanowczo jak jest. Piszesz, że nie wiesz, bo tego nie widziałaś. Szanuje takie odpowiedzi.
Miał na myśli prywatną rozmowę, czy poza uczelnią-możliwe. Temat się nie rozwinął bo sama go zakończyłam. Skoro dłużej i inaczej niż zwykle (nieformalnie) to można tak uznać. Gdyby nie było dotyku i sprawa zakończyła się na tym co było w styczniu nie byłoby kontynuacji. Wtedy owszem był u mnie taki bum zakochania. Gdy pojawiły się plotki, stałam się ostrożniejsza, uwazniejsza. Podpytywała, obserwowałam.\\\
Ale co miał robić jak nie chciałam głupiej rozmowy. Nie napisałam później do niego że chcę tej rozmowy, nie podałam terminu, nie wykazałam chęci od czerwca. Miał pisać? Zapraszać dalej? Tez może myślał że nic na siłę. To tez jest tak samo prawdopodobne jak Twoja wersja. Nie mówię, że tak też nie może być. Ale on sporo ryzykuję, widzi studentkę która nie chce z nim nic. To co ma działać, narażać się na plotki? Macie mnie za debilkę chyba juz na prawdę skoro uważacie że uważam brak kontaktu za formę podrywu.... bez komentarza.
133 2013-09-13 22:26:22 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-09-13 22:38:36)
Nikt tutaj nie uważa "braku kontaktu" za formę podrywu. Przesadzasz lekko...
Faktem jednak jest, że czasami nawet dotyk, nie znaczy więcej niż to, że "ktoś mnie dotknął". Gdy byłam na studiach, to nie raz uczyli mnie młodzi wykładowcy. Niektórzy uśmiechali się uroczo, patrząc prosto w oczy. Przechodząc przez korytarz obok, chcąc zacząć rozmowę dotykali dłonią pleców, ramienia. Czasami zdarzało się, że ktoś chcąc przejść obok mnie, gdy był ścisk, bądź prosząc do sali dotykał dłonią w talii, bądź ramienia, to nic innego jak "poproszenie o szybsze przejście" osoby która nie wie czy już wejść, przesunąć się, czy nie... Kiedyś, gdy z koleżanką szłyśmy po zajęciach na stancję, w drzwiach na klatkę spotkałyśmy przystojnego "pana od prawa", który z uśmiechem na ustach stwierdził "ooo panie pewnie do mnie. Szkoda że właśnie muszę wyjść
" Było śmiesznie i miło, a my odpowiedziałyśmy że "Chętnie na piwko (szłyśmy z piwkiem w reklamówce
) się z panem profesorem umówimy kiedy indziej, bo teraz musimy się uczyć." I tyle... To był żart, niewinne gadki dla zabawy. Facet był fajny, niewiele starszy. Mogłabym też sobie coś pomyśleć. Że może to miało jakieś "drugie dno". Jednak do głowy mi to nie przyszło wtedy. Wzięłam to za miłe i "na luzie" zachowanie młodego faceta, wobec młodych dziewczyn.
Nie twierdzę, że w Twoim przypadku MUSI być tak samo. Chcę Ci jedynie wytłumaczyć, dlaczego ktoś może tak pomyśleć czytając Twoje posty. Nie oburzaj się więc wtedy.
Powtórzę też po raz kolejny, że... jeśli prawidłowo odczytujesz jego sygnały, to daj mu w końcu znać, że chciałabyś porozmawiać z nim. Być może faktycznie po tamtej odmowie odpuścił sobie i nie wykona więcej ruchu, a Ty będziesz czekała i czekała, a nie wiadomo nawet czy czegoś się doczekasz. Dlatego zrób coś, dyplomatycznie ale zrób...
134 2013-09-13 22:36:00 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-09-13 22:48:45)
Napisałam: Macie mnie za debilkę chyba juz na prawdę skoro uważacie że uważam brak kontaktu za formę podrywu.... bez komentarza. Po komentarzu alfyalfy: "myślisz że to taki jego "sposób" na poderwanie Ciebie? mieć wyj..bane ? eh" Nie Wy uważaćie, tylko to był komentarz do mnie, bym tak nie uważała.
No ok, więc wtuił się we mnie znaczy że się tak przypadkiem wtulił? Co innego już dotyk, nawet to objęcie mimo mojego protestu poprzez odrywanie jego reki ode mnie , a co innego intymne wtulenie na prawie pustym korytarzu. Po co w takim razie
?
Tłumaczysz mi wkólo jak malutkiemu dziecku jak może być. To tylko ja się przekonam, ja będę cierpieć. I ja i Wy nie wiemy tego. Wystarczy raz powiedzieć, a nie uporczywie pisać. Tak jestem wstanie do przyjąć do wiadomości, naprawdę
i to za pierwszym razme
/ Rozumiem Waszym zdaniem prawie w całości sie mylę, mogę miec (ale już na prawdę musiałby być cud) by było jak jest. Nie mówię o Tobie- Margolinka. Mówię o wszystkich. Po raz kolejny powtórzę, że miło mi że rozpatrujesz obie możliwości.
Wałkuje to czego jestem pewna, też nie mówię, że mogę się nie pomylić. Mam tego świadomość, może tego nie można wyczytać w postach, ale męczę się bo nie wiem co myśleć. Gdybym była pewna swego działałabym, nie męczyłabym się, nie pisała na forum.
Dlatego nie męcz się dłużej. Powiedz mu, że chcesz porozmawiać o tamtych zajęciach i masz parę pytań. Powiedz też, że chciałabyś to omówić na spokojnie na kawie.
Inaczej swych wątpliwości nie wyjaśnisz.
Będziesz tylko analizować kolejne jego spojrzenia.
Wóz albo przewóz...
Pamiętaj, najważniejsza jest "komunikacja", a tutaj "komunikacja" zawiodła...
On Cię zaprosił, Ty odmówiłaś... a teraz on nie wie, Ty nie wiesz ... i być może oboje czekacie...
Ktoś musi pierwszy zrobić krok do przodu.
On tak jak napisałaś może się bać, bo nie wyraziłaś chęci nawet na rozmowę... więc pora na Ciebie.
No ale to już Twoja decyzja.
no właśnie, to Ty to spieprzyłaś a nie on, jeśli dawał jakiekolwiek sygnały w Twoją stronę a Ty byłaś jak kłoda, to się nie dziw.
Mógł pomyśleć, że nie jesteś zainteresowana. A druga strona... flirty i romanse na uczelni między asystentem,( bo wnioskuję, że nie ma on tytułu doktora) a studentką to dziwna sprawa. Ja się nie spotkałam z czymś takim, ale sądzę, że gość nie ryzykowalby posady na uczelni dla jakiejś relacji z Tobą. I dziwne to zachowanie, tulenia w plecy czy jakkolwiek to zwał, mega dziwne... tym bardziej publicznie. Ja na Twoim miejscu, bym wyłożyła kawę na ławę i wprost zapytała o co chodzi, bo niedługo zwariujesz od tego myślenia dziewczyno. Tez jestem studentką i dokladnie na tym samym etapie co Ty, też zdarzały się sytuacje luźniejszego traktowania nas ( studentów) przez asystentów bądź magistrów, ale raczej zaden z nich nie szukał przygód na uczelni. Ja mysle, ze kazdy z pracowników akademickich, ma na względzie co traci po prostu.
Jesli on Ciebie interesuje, to proponowałabym dyskretną relację i też nie znasz dokonca jego zamiarów. Ja szczerze powiem, bylabym baaaardzo ostrozna jesli chodzi o ta znajomosc.
Doszło do rozmowy. Czy dobrze to rozegrałam mam wątpliwości. Podeszłam przed jego zajęciami. Umówiliśmy się że w trakcie zajęć wyjdzie i porozmawiamy. W przerwieuciekł z telefonem, czekałam. Wchodził na piętro z nauczycielem, nie chciał rozmawiać. Ten drugi wykładowca zapytał z kim chcę rozmawiać, powiedziałam, Niechętnie poszedł za mną. Oświadczył jednak że już kończy się przerwa i że później. Nie zgodziłam się. Zapytał czy to osobiste, powiedziałam że to nie bardzo nadaje się na uczelnie, więc zaproponował salę.
Nie wytrzymałam walnęłam prosto z mostu że go nie rozumiem. Chciałabym się dowiedzieć o co mu chodziło w tamtym semestrze czy dotykał mnie po przyjacielsku, czy coś więcej. Wyparł się wszystkiego nawet tego że chętnie by pogawędził. Uznał że zanim zacznę z kimś rozmowe potrzebuje rozmowy z psychologiem, że dłuzej nie możemy tej rozmowy kontynuować, że mam przyjść ze świadkiem jeżeli chcę ciągnąc ten temat. Nie dał mi nic powiedzieć i wybiegł z kluczemod tej sali... Akurat na to jedno z obejmowań mam świadka, ale nie o to chodzi. Nie chciałam go oskarżać a wyjaśnić nie sugerowałam, nie mówiłam, że pewnie pan mnie kocha.
Ja bym sobie już dała spokój. Jeśli on taki rozchwiany emocjonalnie, to nie pakuj się w to dalej, bo tylko sobie problemów narobisz. Daj mu spokój, zapomnij o wszystkim. Jak sam się odezwie, to pogadaj, jak nie, to nie. Na świecie jest cała masa fajnych facetów, a Ty możesz ich nie zauważyć, zawracając sobie głowę "profesorkiem".
139 2013-10-29 00:29:42 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-10-29 00:45:27)
Nie mogę nawet pakować powiedział jak będe chciała ciągnąć rozmowę to ze świadkiem (ale czy świadkiem tego, że dotykał, czy ze świadkiem że jestem nieobliczalna-chyba to drugie, albo oba skoro mówił o psychologu).
Jak się odezwie-to o czym mam z nim rozmawiać. Powiedzieć że poszłam do tego "psychologa" czy co? nie ma już o czym gadki. Koło też już mi uciekła sprzed nosa. Jeszcze mnie oskarży że chodzę na to koło dla niego. Przeprosin nie przyjmę, ale nie mam na nie co liczyć. Bardzo mnie dotknął tym zaburzył pewność siebie, samoocenę. Pewne dojdzie do niego co mówiłam, ale nie sądze że go to ruszy. Nie wiem czy podejrzewał od poczatku o co chodzi i czemu starał się by tej rozmowy nie było. Nic nie wiem...Na początku jakby mnie nie poznawał, później łupkowato się uśmiechał gdy się już umówiliśmy, a potem od razu że nic nie pamięta bez zastanowienia, bez pytania kiedy to było, kto tam był co mówiliśmy...
Ja już się boje facetów. Wiedziałam o jego wadzie, ale starał sie a teraz... mówiąc że tego nie było raz tylko na mnie popatrzył, później gdy mówił o pscyhologu i podnosił głos ani razu na mnie nie spojrzał...uciekł gdy mówiłam żeby o tym zapomniał i że źle mnie osądza.
Przykro mi ale nie ma rzeczy którą by mógł to naprawić ale on tego nawet nie będzie chciał. Koniec. Jestem dumna że to zrobiłam. Ma pewnie plecy na uczelni, ale może czuć pewnie lekki strach.
Nie smuć się kochana, będzie dobrze
A tego pana traktuj jak powietrze. Jego już nie ma, on już nie istnieje. Ale swoją drogą dziwny człowiek..
Chcę zrezygnować z uczelni, nie mam już sil... mam wrażenie że wszyscy się dowiedzą. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nigdy mnie nikt nie skrzywdził jak on. Chociaż dobrze zrobiłam? Co zrobić z kołem? Już wszystkim powiedziałam że będę chodzić, spodobalo mi się tam..
Rozumiem, że faceci tacy są już nie chcę mieć nigdy nikogo, on udawał dobrego człowieka. Nie umiem już rozpoznawać ludzi.
Nie chce mi się żyć przez to jak mnie potraktował. Czuję się niepotrzebna, bo on mnie najbardziej wspierał bardziej niż rodzice.
Chcę zrezygnować z uczelni, nie mam już sil... mam wrażenie że wszyscy się dowiedzą. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nigdy mnie nikt nie skrzywdził jak on. Chociaż dobrze zrobiłam? Co zrobić z kołem? Już wszystkim powiedziałam że będę chodzić, spodobało mi się tam..
Rozumiem, że faceci tacy są już nie chcę mieć nigdy nikogo, on udawał dobrego człowieka. Nie umiem już rozpoznawać ludzi.
Nie chce mi się żyć przez to jak mnie potraktował. Czuję się niepotrzebna, bo on mnie najbardziej wspierał bardziej niż rodzice.
Rozumiem Cie doskonale co przeżywasz, znam ten ból, bo mnie też kiedyś mężczyzna, bardzo mi bliski, skrzywdził. Jednak nie warto przez takiego kogoś rezygnować z uczelni.
Dobrze, że teraz to wyszło jakim jest człowiekiem. Wiesz dobro i zło zawsze do nas powraca, więc prędzej czy później los się odpłaci za takie postępowanie.
A co do tego koła to ja na dzień dzisiejszy bym zrezygnowała z niego. Ale ja tu mówię sama za siebie.. Postaraj się czymś zająć, by odciągnąć myśli od tego pana i tej całej historii.. ![]()
Laska, ale on Ci nic nie zrobił.
Według mnie on nigdy nie był Tobą zainteresowany.
Zauroczona kobieta wiele rzeczy sobie dopowiada.
Nikt się o niczym nie dowie, bo do niczego między Wami nie doszło.
Zajmij się swoim życiem, a gościa olewaj.
tak masz rację nigdy nie był lubił sobie pomacać i tylę. Gdyby jednak dla niego to było oczywiste że jest czysty inaczej by zareagował, a widać że ma coś na sumieniu. Nie wierzyłam koleżance, któr też mówiła że się do niej dobierał w ten sam sposób.
No tak nic nie zrobił złego, to ja zrobiłam całe zło tej sytuacji.
Po pierwsze nic sobie nie dopowiadałam, poszłam wyjaśnić jak jest nie mając nadziei, bo i już kogoś mam na oku. Jest obok bliska mi osoba. Poszłam z ciekawości bo uczucia do niego stopniowo się wypalały.
Czyli uważasz że w porządku się zachował na tej rozmowie?
145 2013-10-29 11:00:22 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-10-29 11:03:33)
Zachowal sie bardzo nie w porzadku. Jednak nie masz powodu z czegokolwiek rezygnowac. Tym bardziej, ze jak juz napisalas "twoje uczucia do niego sie wypalaja" i poznalas kogos innego. Olej palanta "profesorka" i zyj swoim zyciem. Niestety, nie jestes ani pierwsza , ani ostatnia, ktora zawiodla sie na "uroczym nauczycielu". Widocznie, dla niego to bylo mniej wazne niz dla Ciebie.
tak masz rację nigdy nie był lubił sobie pomacać i tylę. Gdyby jednak dla niego to było oczywiste że jest czysty inaczej by zareagował, a widać że ma coś na sumieniu. Nie wierzyłam koleżance, któr też mówiła że się do niej dobierał w ten sam sposób.
No tak nic nie zrobił złego, to ja zrobiłam całe zło tej sytuacji.
Po pierwsze nic sobie nie dopowiadałam, poszłam wyjaśnić jak jest nie mając nadziei, bo i już kogoś mam na oku. Jest obok bliska mi osoba. Poszłam z ciekawości bo uczucia do niego stopniowo się wypalały.
Czyli uważasz że w porządku się zachował na tej rozmowie?
Jak Ci nie pasowało jego macanie, to mogłaś mu dać po mordzie. Ale Ty nie zrobiłaś nic.
Mogłaś zareagować już rok temu. Odpuścić sobie i tyle.
Moim zdaniem...nie jest dobrze pakowac sie w zadne "zazylosci" z wykladowca. Nie pomoze Ci to w nauce...a juz na pewno wtedy, gdy miedzy Wami by sie cos nie ulozylo...
Nie wiem...moze jestem za bardzo zapobiegawcza...ale ...dalabym sobie spokoj. Na pewno do czasu, gdy zakonczysz zajecia z nim.
Otóż to i to miałam napisać , ale Margolinka to dobrze ujęła.
Nauka powinna być nauką,bez znajomości.Tym samym sprawdzamy
swoją wiedzę,którą przecież wykorzystamy w swojej pracy. Jego
zachowanie hmmm , różnie z nauczycielami bywa,może szuka
okazji na darmowy seks... nie wiadomo tak naprawdę.Ale ja nie
umawiałabym się z nauczycielem nawet na kawę....
Pozdrawiam
No ale stało się. Ja nic nie mogę i nie chce robić.to koniec
Oczywiście jak to bywa po takim czymś widzieliśmy się dzisiaj i normalnie zareagował, spojrzał tyle że się nie uśmiechnął, a tez nie uciekł.
No ale stało się. Ja nic nie mogę i nie chce robić.to koniec
Oczywiście jak to bywa po takim czymś widzieliśmy się dzisiaj i normalnie zareagował, spojrzał tyle że się nie uśmiechnął, a tez nie uciekł.
Jaki koniec, jak nawet nie było początku? Daj sobie z nim spokój.
koniec z myśleniem o nim chyba wynika to ze zdania poprzedniego nie chce już o nim myśleć i nic nie zamierzam z tym robić, chce się odciąć.. no cóż
Młoda, bardzo dobra decyzja. Kompletnie ten typ nie zasługuje na to, abyś nadal szargała sobie nerwy. Uwierz mi, gdyby on chcial, aby "z tego wszystkiego" wyszło cokolwiek, to dawno by coś zrobił. Tymczasem, on zachowuje się jak opętany nastolatek. Sam nie wie czy chce coś, czy nie chce. A co najgorsze Tobie miesza w głowie. Daj sobie spokój.
Tylko przypadkiem, z niczego nie rezygnuj, bo to byłaby kara dla Ciebie. A czym Ty sobie na kare zasłużyłaś? Bo uwierzyłaś naiwnie, ze jakiś "profesorek" chce Cię poznać bliżej? No prooooszę Cię... Po prostu ignoruj go. Relacje czysto "służbowe" i tyle. Studia i kółka tematyczne, to Twoja przyszłość, Twoje zainteresowania, nie rezygnuj z czegokolwiek, przez jakiegoś dupka.
Owszem łatwo nie będzie. Co do koła mam spore wątpliwości. Nie wiem czy pamięta że mam chodzić. Jak pamięta to pomyśli, że na prawdę jestem walnięta skoro jeszcze się koło niego kręcę na kole, a jak nie pójdę pomyśli że chciałam iść na koło tylko dla niego co nie jest prawdą.
Masz rację nie ma co sobie szarpać nerwów dzisiaj widzieliśmy się dzieliła nas odległość, ale zachował się normalnie. akby już się ogarnął.
Nawet w co wątpie.. ale gdyby znowu coś chciał ode mnie to nie dam się od razu powiem co i jak. Niestety będzie miał mnie blisko przez koło i chyba zajęcia w kolejnym semestrze... Okaże się. Dla mnie to sprawa skończona, nic go nie usprawiedliwa żeby gnoić studentkę, cokolwiek by to nie było. Nie dam sobie mieszać, ale teraz i tak mogę czuć się bezpieczna.
Młoda, bardzo dobrze zrobisz, jak dasz sobie spokój. Na koło, na Twoim miejscu, oczywiście bym uczęszczała. Nie będziesz się "kręcić" koło niego, tylko uczęszczać na zajęcia (którymi jest koło), jak i pozostali studenci. Traktuj go, jak starszego o 30 lat nauczyciela, z którym nigdy nie chciałaś mieć nic wspólnego.
Po prostu "dzień dobry, tak proszę pana, nie proszę pana, dziękuję, do widzenia" i tyle. Traktuj go jak każdego innego wykładowcę. Pokaż, że jesteś ponad to wszystko i masz go gdzieś ![]()
Żyj swoim życiem. Mam też nadzieję, że ten nowy kolega, okaże się kimś wartym zainteresowania ![]()
Nie jest, bo ja do niego na razie nic nie czuję. Niestety on tak, ale licze że mi się zmieni to. To dopiero początki wszystko może sie stać.
On wie o tym wszystkim i nadal jest obok, więc może... Jak nie to trudno. Nie jestem miękka nie boli mnie na razie. Dziś znowu się widzieliśmy. Nie mówię mu dzień dobry ale on się uśmiechnął do mnie. Gdy zobaczył że nie reaguję spuścił głowę... To jest chore. to on powinnien udac się do psychologa, albo już ma takie zaniki pamięci. Nadal coś czuje, ale najzwyczajnie świecie on się tym bawi, a tak się nie dam. To mnie bardziej odpycha niż przyciąga. Będe o nim myśleć, od tak nie zapomne, ale ja się go boje. Nie nienawidzę, ale też już nie mam tych uczuć rozwiniętych, jakby "schowały się już"
Powiem Ci młoda, że ja też bym się go bała po tym wszystkim. Tak rozchwianego emocjonalnie faceta, z jakimś rozdwojeniem jaźni, lepiej unikać, bo nie wiadomo co jeszcze kiedyś mu się uroi w głowie. Traktuj go tak jak każdego innego nauczyciela.
A co do kolegi, to jest wytrwały, nie ma co. Może z czasem, wasza znajomość zmieni się w coś więcej.
Posty przeniesione
Nie mogę odczytać zachowania mojego wykładowcy. Już pisałam podobny wątek, ale tutaj skleciłam wszystko od początku do samego końca.
On jest starszy o 3 lata, nie ma dziewczyny, żony, dzieci. Między nami nawiązał się jakaś dziwna więź, której nie rozumiem. Już ukończyłam studia, zastanawiam się czy mogłabym zaprosić go w mailu na luźną pogawędkę przy kawie...Jesteśmy już dorośli, a czuje się jak jakaś głupia małolata, bo nic nie rozumiem. On zachowuje się niedojrzale.
Otóż pewnego dnia (ledwo po kilku rozmowach np. w czasie kolokwium, już po ukończeniu z nim zajęć a jeszcze jak byłam studentką) pomasował delikatnie moje plecy, zahaczył dłonią o pośladki ścisnął za talię, przyciągał do siebie i tak trzymał mocno przy sobie w objęciu dłuższa chwilę ok. 15 min. To było w czasie rozmowy. Wiedział że to może być dla mnie ciężka rozmowa i wiem że chciał mnie wesprzeć i przy okazji pozwolił sobie na zbyt wiele.
Rozmawialiśmy ze sobą, jak się widzieliśmy to zaczepialiśmy. Moje zaczepianie to rozmowa, żeby go trochę poznać, pobyć z nim. To jedna z nielicznych niefałszywych osób na uczelni. Jego zaczepianie wyglądało inaczej. Spóźniał się na swoje zajęcia lub zatrzymywał się w drodze, żeby się popatrzeć na mnie... ciężko było poprowadzić z nim rozmowę, bo wyduszał z siebie po kilka słów.
Na początku chciałam się do niego zbliżyć. ale tylko żeby nawiązać znajomość, przyjaźń. Później to się zmieniło...Pisaliśmy przez emaila ze sobą o sprawach uczelnianych. Nie brnęłam dalej w relację z nim. Zdarzało się, że nie odpisywał, ale zaraz łapał mnie na korytarzu i rozmawialiśmy jako tako, ale to ja zaczynałam rozmowę, gdyż jak już pisałam trudno mu było rozmawiać. Trudno mi było go wygonić w czasie rozmowy, a raczej jego "stania". Nasze rozmowy były właśnie mało poważne, luźne, ale jeszcze jakiś dystans był. Niestety ja albo i stety pisałam do niego bardzo nieformalne maile mimo że zawsze dbam o odpowiednią formę wiadomości. Po prostu czułam że mogę.
Po tym objęciu..pogubiłam się i zauroczyłam. Nie chciałam ciągnąć już tematu ani terroryzować go pytaniami czemu mnie nagle dotknął. Stałam się oschła, niemiła i się zaczęło... przytulanie z jego strony. Uwielbił wręcz sobie stykanie się z moim plecami i uciekanie bez przywitania. Nie chciałam za nim latać, nie pytałam czemu to robił.
Na dodatek wrobił mnie w jedną rzecz. Wiedział, że jest ona dla mnie pozytywna, ale wymaga ode mnie wiele wysiłku-bardzo mu zależało żebym dołączyła do jego organizacji. Co więcej był z siebie strasznie dumny.Postanowiłam na początku mojego ostatniego roku (parę miesięcy po ukończeniu z nim zajęć) zapytać go czy jego objęcia były po przyjacielsku czy oznaczały coś więcej-nie dał mi tego dopowiedzieć. Bardzo się zdenerwował, wyparł się mówiąc że to się nie zdarzyło i powtarzał to jak mantrę i zaczął obrażać. Prosiłam go że skoro tak mówi to, aby zapomniał o całej rozmowie. Nie odpowiedział nic tylko uciekł grożąc żebym się nie zbliżała do niego bez świadków.
Minęło od tego momentu kilka miesięcy. Przez ten czas minęliśmy się pary razy. Nie odzywał się, tylko patrzył jakbym mu coś zrobiła.
Jednak po tym okresie powitałam go, uśmiechnął się i odpowiedział. W tym samym dniu znowu się we mnie wtulił. Niestety widzieli to studenci (jak i inne nasze nieformalne rozmowy, dotykanie). Parę dni później znowu się odzywał. Zagapił się nawet i stał przy mnie chwilę nic nie mówiąc. Odzywał się kiedy byli ludzie obok.Był też moment że widziałyśmy go z koleżanką na korytarzy. Szedł w tym samym kierunku co my. Postanowiłam nie uciekać tylko iść z koleżanką do łazienki - tam gdzie zamierzałyśmy. Do łazienki wchodzi się przez korytarz na którym są uchylane drzwi i dopiero obok są drzwi od łazienki (damskiej, obok do męskiej). Kiedy koleżanka już była w łazience ja własnie byłam przy tych drzwiach od korytarza, a on zaraz za mną. Przytrzymałam mu je, ale on nie podszedł, a wręcz przeciwnie. Cofnął się kilka metrów.
Chyba...gdy jesteśmy sami, boi się że zacznę rozmowę o tym co może być między nami, czy coś takiego...Jest jeszcze jedna rzecz. Z racji tego że jest młodym, kontaktowym i bardzo ciepłym człowiekiem studentki często przytulały się do niego, prosiły ciągle o pomoc, nawet.. o znalezienie pracy lub wstawienie się za nimi w procesie rekrutacji w jego firmie... On je ignorował, uciekał od nich, odsuwał, gdy się przytulały. Są na to "dowody" np. zdjęcia z różnych konferencji itd. Nie raz to widziałam gdy był w pobliżu na korytarzu, ale nie mogę mieć 100% pewności, bo nie chodziłam za nim. Chciałabym w końcu "wiedzieć na czym stoję"i czy w ogóle na czymś stoję... Niestety ja tez go tak zaczepiałam może nie był to flirt, ale takie na siłę zaczepianie. Nie zna tez moich uczuć, więc ma prawo myśleć że chcę coś od niego tak jak inne...
Myślę że mógł pomyśleć, że jestem następną taką studentką, ale jednocześnie chyba mi ufał, myślał, że może taka nie jestem. Takie wytłumaczenie sprawy wiele by wyjaśniało.
Nie wiem zbyt wiele o jego dziewczynach. Wiem że jedna zerwała z nim i wyjechała na studia do Australii. Niestety nie znam więcej szczegółów. W ogóle on ma opinie bardzo nieporadnego z dziewczynami... mówiąc brzydko - za "dupę wołową"
(słowa wielu jego znajomych-na jego profilu, nauczycieli i studentów). Boi się że źle o nim studenci będą mówić więc wiele obiecuję i wiele obietnic spełnia.
Z tego co zauważyłam ma niskie poczcie wartości, ponieważ bardzo się wywyższa w dużym gronie, w mniejszym bardziej przyjaznym martwi się czy go lubimy i co o nim reszta roku mówi...Myślałam że po tej rozmowie zapomnę o nim, ale nie udało mi się. Chciałabym w końcu się dowiedzieć czy może być coś dalej skoro się wtulił po tym wszystkim. Bije się z myślami czy to zaproszenie na kawę jest dobrym pomysłem. Nie wiem jak ułożyć maila, by nie bał się mnie. Głównie chcę z nim po prostu miło spędzić czas i jeżeli będzie taki moment już w swobodnej rozmowie, gdy przełamie się pierwszy stres porozmawiać o tym co dalej.Nie wiem tez z którego maila napisać. Pisałam do niego zawsze z miala który nie ma wizytówki adresata. Jestem jednak pewna że raczej mnie nie zapomniał. Tylko że to zdjęcie mu się podobało.
Nie wiem czy nie napisać z innego maila, który ma to zdjęcie ale nie wiem czy nie pomyśli, że go śledzę, bo znalazłam jego drugi "prywatny" adres emial. Nie śledziłam go. Mam ten email, gdyż naszym "wspólnym znajomym na poczcie email-jego i moim" jest mój stażodawca i zarazem były nauczyciel z pierwszych lat studiów.Po pierwszym objęciu on się rozkręcił w dotykaniu i coraz mniej się odzywał, a ja traciłam siły na wyciąganie z niego słów do mnie. Zaczęło mnie to w jakimś momencie niezwykle denerwować a nawet przerażać. Może to widział. Nie wiem co myśleć i nie umiem sobie z tym poradzić. W każdym razie mimo wszystko trochę bardziej niż innym mi ufał Po tej rozmowie też dotykał często ale starał się jak pisałam stać przy mnie i milczeć. Nie zawsze dotykając. Jednocześnie uciekał gdy mu się wydawało że ze chcę porozmawiać.
Teraz zobaczyłam jak to wszystko źle poszło i chciałabym z nim porozmawiać. Nie mam żadnych życzeń co do tego spotkania. Wiem że będzie ciężko z nim, ale chciałabym spróbować powoli do niego dotrzeć. Już mi jest bardzo ciężko dręczy mnie jego zachowanie.
Nie wiem czemu się ze mną nie kontaktuje, skoro się uspokoił po tej kiepskiej, ale rozmowie. Czekałam aż skończy się rok akademicki, miałam nadzieję że się odezwie, ale tak się nie stało. Nie mam na to dowodów, ale mam wiele wyświetleń dziennie na jednym z portali email na którym jest właśnie mój stażodawca (mój znajomy) i on (znajomy stażodawcy). Tylko oni mieliby powód by wchodzić na mój profil. Tego jednak nie jestem w stanie określić, to tylko mój domysł.
Nie wiem też czy napisanie maila to dobry pomysł. Czy on nie będzie zdenerwowany że znowu robię pierwszy krok a nie on.. że on może być niegotowy, że całkiem mnie już wyrzuci z pamięci, że nie chcę. Mam mętlik.
Trochę rozmawialiśmy (ja z nauczycielem) będąc sami. częściej stał za mną/z boku jak słup w milczeniu niż dotykał, a ja już miałam powoli dość bo i trochę się na początku bałam go a później już nie miałam siły się pytać czy coś ode mnie chce...-dosłownie tak mówiłam.. no trochę nie za poprawnie jak na studentkę.
Tylko mnie na uczelni dotykał, to studentki rzucały się na niego a on uciekała, odpychał lub ignorował. Nie bronie go ale m.in. prośba studentki o załatwienie pracy przy innych i nauczycielach chyba nie jest ok...
Gdzie ja pisałam o lepkich rączkach?Może masz rację, że podrywa na nieśmiałość. O to też się "ukradkiem" pytałam i jak pisałam znajomi najbliżsi określili go jako cielaka... Słyszałam to od 10 osób. Chyba aż tyle osób, by się nie myliło.
Nie wiem... może dotykał odruchowo, a później bardzo się bał tego co robił. Bał się, że na niego naskarże.. Jest bardzo zaangażowany w życie uczelni- samorząd koła naukowe itd. Inni mówią różnie na niego, bo udaje zbyt pewnego siebie, wywyższa się (bał się później tego co o nim myślimy), ale nie skarżą. Ma też taki charakter że wiele mu się wybacza.
Wiesz co ja już sama nie wiem. Dużo rzeczy przez niego mi się rozleciało m.in. roczny związek...Chętnie bym nic nie zrobiła, ale z drugiej strony nie wiem co by było lepsze (odpuścić czy coś zrobić). Jak mówisz że raczej nie ma szans, to zapraszanie go jest bez sensu, bo pewnie ani nie odpowie, albo odpowie i znowu na kawie będzie milczał i ucieknie.
Wszystko jest tu takie niepewne. Nie chcę już żyć w niepewności i nie chcę zawodu i co jak piszesz jest nieuniknione.Sporo przeszłam przez ten rok przez tą sytuację. Wszyscy na uczelni wiedzieli o naszej rozmowie i widzieli jak mnie nie raz dotykał..było mi wstyd że w to się wplatałam i że mnie dotyka gdy rozmawiam z koleżankami a ja nic nie mogę zrobić bo gdy dotknie to ucieka.
Bardzo mnie to gnębi, nie daję sobie z tym rady. Tęsknie za nim, ale bardziej jestem go ciekawa. Choć nie doszło do żadnej przyjaźni. Tęsknie za tym dotykiem, kilkoma rozmowami. Nie wiem jak z tego wybrnąć., dlatego do Państwa napisałam. Nie chciałabym zaczynać spotkania od rozmowy o co mu chodzi, ale od poznania się. W takim tonie chciałabym napisać maila, ale i tak boje się że się przestraszy, odrzuci nawet tą zwykłą kawę. Nie wiem czemu ale bardzo mu chcę pomóc, ale mam chwile zawahania, bo nie wiem czy jest tego wart. Jednak trochę nadal mnie boli to jego traktowanie. Jest mi bardzo ciężko bo lubię działać i mieć jasne sytuacje do rozwiązania.
Pozdrawiam.
Młoda Wyślij w mailu do niego to co tu napisałaś wytnij i wklej. Zycie pokaże czy jest między wami coś więcej.
Analizując sytuacje i relacje jakie opisałaś ( granica- bariera za którą się chowa jest podyktowana strachem lękiem przed uczuciem) pytanie tylko czemu ona powstała i czy się otworzy przed tobą.
W jednym mailu oddzielisz ziarno od plew i to teraz on będzie miał problem co z tym fantem zrobić wtedy będzie jego decyzja a ty będziesz miała jasność sytuacji.
Nie masz nic do stracenia natomiast możesz tylko zyskać.
Jak się wystraszy to nie jest wart twoich uczuć ani ciebie. Zbyś
Też nie byłam za miła gdy miał problem z odzywaniem się, ale na Boga to dorosły facet. Gdyby wyłożył kawę na ławę, może nie koniecznie gdy byłam studentką, ale teraz... ale się nie odzywa.
Jeżeli to skopiuję i wkleję to się wystraszy na pewno.
Chyba że kilka razy będę musiała napisać raz bez tego a raz z wklejonym tekstem
Właśnie tu mam problem... Wolałabym mu to w 4 oczy powiedzieć.
Dlatego do Was piszę.
Ale po co chcesz się pakować w związek z facetem, o którym sama piszesz, że jest niedojrzały?
Wiesz to i pomimo tego łudzisz się na coś więcej... drąż temat, a za pół roku założysz kolejny, że masz problemy w związku, bo ty go tak strrrrrasznie kochasz, a on się nie stara i mu nie zalezy...
Wiem, że to głupie, ale chcę się przekonać. Miał kiedyś dziewczynę kilka lat. Niewiele na ten temat wiem, ale ponoć poważnie traktował ten związek. Niestety ona zerwała z nim i pojechała na studia do Australii.
i plus te studentki, które za nim ciągle latały i ja... no cóż podobnie. Tylko one były interesowne i bardziej wprost stawiały sprawę. szyscy się z niego nabijali, że nie umie je potraktować jak powinien... Tu wszystko może być przyczyną bariery/jego zachowania.
Wiem, że głupio mi go usprawiedliwiać, ale tak jest a i dużo rzeczy też nie wiem.Niestety też przeżyłam wiele z facetami i każdy mój związek był z facetem, który musiał się wyszumieć- mimo, że kkażdy z nich był starszy ode mnie o 3-7 lat. Byłam zdradzana itd. więc nawet nie umiem zaufać i pokochać. Bez obaw na pewno strrrrrasznie go nie będę kochać.
Pewnie w ogóle nie da mi okazji by się przekonać.