netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

chyba się zakochałam. jestem przerażona.

156 odpowiedzi23 871 wyświetleńzałożony przez mloda89, 20.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 157 ]

66

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Zaczepił go ostatnio po jego zajęciach. Był zaskoczony ze mnie widzi, nie spodziewał się mnie, bo zajęcia z nim mi się już skończyły parę miesięcy temu. Spytał się czy moge zaczekać, ale pary raz się poprawiał kiedy kończy zajęcia. Niedawno na uczelni mieliśmy duże sympozjum Pochwaliłam je, prowadził sympozjum ze swoim kołem i pochwaliłam jego wsytąpienie. Było mu głupio, bo stwierdził ze sympozjum to nie jego zasługa. Zaproponował mi uczestniczenie w kole zawołał studentkę która miała z nim zajęcia, akurat była przewodniczącą koła. Objał mnie mocno, był naprawdę blisko, odruchowo uciekłam a później wtuliłam w jego rekę, czyli odchyliłam do tyłu i tak przez pare minut (rękę miał na mojej tali) Polecał mnie i przedstawił. Bardzo mu zalezało, żebym juz przyszła na spotkanie koła mimo że rok się kończy, mimo że ta studentka mówiła ze już nie da rady i ja również. Porozmawialiśmy troche, gdy studentka odeszła. Wysłąłąm mu maila, że to bez sensu żeby iść teraz na koło.

po paru dniach znowu mnie zaczepił. Przeczytał maila, żałował że tak zdecydowałam, ale przyjał tę decyzję do wiadomości.
Powiedziałam mu "dzień dobry" odpowiedział, poszedł 2 kroki dalej i się wrócił do mnie, czekał aż coś powiem, więc zapytałam o maila porozmawialiśmy trochę mimo że mówił że teraz nie może rozmawiać, bo idzie na zajęcia i że później z chęcią pogawędzi. Przy mnie wszystko mu się myli, myli, godziny, dni tygodnie, zajęcia, ale pamieta jak się nazywam, olewa uczniów każąc im czekać aż ze mną porozmawia, spóźniając się na zajęcia mocno. 20 min później znowu się widzieliśmy pędził gdzieś ale zatrzymał się i uśmiechnął

67

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Zamiast sie tak meczyc i gdybac, zapros go na kawe czy drinka. I tyle.

68

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Na niego mowisz ze jest dziecinny a sama sie tak zachowujesz

69

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Nie pisałam że nie jestem dziecinna. Sama wiele rzeczy robie które już nie wiem czy są pważne na miejscu czy dziecinne

Też nie wiem czy to dobry pomysł z zaproszeniem. On jest facetem. Nie mówie że to tylko on może zrobić ale posuwa się swoim rytmem z inicjatywą więc powinien to ciągnąc boje się że jak zaprosze to się wystraszy uzna za nachalna i odpuści. Mówił że chce ze mną dłużej porozmawiać ale nie wiem czy z grzeczności czy rzeczywiście się do tego zbiera. Najlepiej byłoby zaprosić ale czy się nie wystraszy...? sad

70

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Zdecydowałam juz że nic już więcej nie będe robić. Widziałam go dzis z daleka. Obejrzałam się bo szukałam koleżanki który wychodziła z sali przy której stał.
Poszłam na drugi koniec korytarza, gdzie stoi ksero. Gdy stałam przy biurki i czekałam na wydruk słyszałam że się zbliża. Nie odwróciłam się, zero reakcji. I nagle wszedł na mnie mimo że nie stałam na przejściu a za biurkiem (obok biurka można przejść i dojść do jednej sali, gdzie chciał wejść). Nie wgniótło mnie w biurko, ale poczułam go. Zero przeprosin.
Chyba sobie odpuszcze, nie wiem nawet co to było.

71

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Tak jak mówiłam olewałam go. Gdypodchodził specjalnie się nie odwróciłam gdy coś mówił, zbliżał sę i wszedł na mnie. Nie stałam na przejściu. Nie wiem co to miało być. Poszedł dalej wołając studenta, ale sie nie obracając, żadnego dzień dobry, zadnego przeprasza. On sobie trochę waży...
A teraz już zgłupiałam. Koleżanka opowiadała że on sam powiedział naciskającym go studentkom że jest biseksualny Były też jakieś zdjęcia, na których całuje się z kolegą. Nie zrozumiałam czy one je widziały, czy on im mówił że są w necie. Opowiadał dziewczynom wszystkie szczegóły co robił z nim po imprezie (nie ma z nimi tak mega przyjacielskich relacji przynajmniej nie ze wszystkimi które tam były) Ten koleś pilnował nas na kole. One mówiły że nazywa się inaczej, niż ten którego znalazłam na FB...
Jedna z tych koleżanek broniła go przed obgadywaniem ze strony innych nauczycieli mówiąc że jest hetero i tego się trzyma. Nie wiem co jest prawdą. Patrzę na niego z obrzydzeniem teraz. Jakieś uczucia jeszcze są, ale obrzydzenie zostało. Miotam się.

72

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

pomoże ktoś sad

73 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-06-15 19:51:09)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Młoda, ja bym sobie go odpuściła już dawno. Niby dorosły facet, a zachowuje się jak gimnazjalista. Szkoda czasu, nerwów i zdrowia na takiego oszołoma.

mloda89 napisał/a:

Koleżanka opowiadała że on sam powiedział naciskającym go studentkom że jest biseksualny. (...) Opowiadał dziewczynom wszystkie szczegóły co robił z nim po imprezie (nie ma z nimi tak mega przyjacielskich relacji przynajmniej nie ze wszystkimi które tam były)

Sorrrrry...ale wykładowca opowiadający wszem i wobec takie historie, tym bardziej swoim studentkom(bo co innego wśród znajomych)... hmmm...może zostawię to bez komentarza...
Na pewno taki facet nie miałby nawet szans aby wzbudzić moje zainteresowanie.

74 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-06-15 20:06:21)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

ale z drugiej strony go naciskały i santażowały ponoć... chociaż niesmaczne i tak...jakby ktoś wtrcał się w moje życie prywatne też na przekór bym tak powiedziała, ale nie wiem czy swoim studentom
szkoda ze tak późno sie dowidziałam bo już włożyłam w to emocje
jego przyjaciółka mówi co innego o nim, ufam jej ale mimo wszystko sad zaczynam sie mazać... hmm
jest mi głupio że piszę o tm na forum i prosze tyle razy o pomoc, ale zabolało mnie to jak nic innego nigdy

75

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Szantazowaly...? Blaaaaagam... to on nie wie jak mozna sobie poradzic z bezczelnymi studentkami? Biedny chlopczyk z niego, czy dorosly facet? Daruj go sobie, bo nie wyglada na "dobra partie" ... niedojrzaly, chwiejny emocjonalnie, nie radzi sobie nawet z utrzymaniem stosunkow "wykladowca-student"... Jak dla mnie, kompletnie nieinteresujacy egzemplarz wink

76 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-06-15 20:17:57)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Najbradziej mnie boli ten stosunek. Nic nie zaoferował a się dobiera i na koniec rzuca że chce ze mną więcej rozmawiac... i cisza...nie wie czego chce

Bo to że sobie nie radzi z problemami mozna jakos naciągnać, że bla bla bla była go skrzywdziła, faceci później dojrzewają on ma 26 lat itd. Mimo wszystko nadal słysze od jego nzjaomych, rodziny dobre słowa o nim. Fakt jest ok, ale to ciele.

77

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

A chcesz miec takie "ciele"? Nie jestes zbyt energiczna osoba, aby za "cieleciem" biegac? Nie obawiasz sie, ze skoro juz teraz sie nie mozecie dogadac, to potem lepiej nie bedzie? A co bedzie, jak bedac juz w zwiazku z dziewczyna, znow go studentki zaczna szantazowac? Znowu bedzie " bla bla bla...bo jest ok, tylko ciele"?, nie wiadomo co nastepnym razem beda chcialy z niego wyciagnac.

78 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-06-15 21:01:31)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

nie możemy się dogadać tzn?
akurat jestem energiczną osobą i fakt wolę takiego cielaka niż zdradzającego macho

79

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Nie chodzi mi o macho, ale o zdecydowanego faceta.
Jesli chodzi o to "dogadanie sie"... mialam na mysl jakakolwiek konstruktywna rozmowe. On wpada na Ciebie, tu sie usmiechnie, to znowu olewa...
Moze wiec Ty przejmij inicjatywe skoro tak Cie to dreczy? Podejdz kiedys do niego, gdy bedzie sam i spytaj dlaczego tak sie zachowuje i nie chce normalnie pogadac.

80 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-06-15 20:51:25)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Zrobiłam tak. Dużo wcześniej. Chciałam z nim porozmawiać na zwyczajny temat, wymusić normalną rozmowę. chociaż w nim pochwaliłam jego prace i prace jego koła. Nie zmieszał się bardzo.
Zanim to zrobiłam czekałam pod salą gdzie kończył zajęcia. Spytał się czy jestem do niego, zdziwił się. Wszedł do sali, bo zostało mu jeszcze 20 min zajęć, a wyszedł żeby pomóc jednej dziewczynie, która była osok mnie. Po 20 min wyszedł do mnie, stałam na boku, odeszliśmy jeszcze trochę, zostawił samych uczniów i otwartą salę (!). Zaczęłam mówić słuchał uważnie. Probówał na siłę pomóc, bo wyobraził sobie że mam problem i że musi pomóc, wrobił mnie w jedną rzecz, włączył w to jedną studentkę i gdy podeszła do nas wtedy mnie objął, wcześniej przejechał dłonią po plecach i dotarł do talii. Próbowałam się wyrwać, ale ścisnął mnie mocnie. Stwierdziłam że nie będę się szarpać i że jest całkiem przyjemnie. Gdy ta dziewczyna odeszła puścił mnie. jest wesoły, szczęśliwy słucha uważnie każde słowo, jest skupiony ale skrępowany i to jest problem.

81

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Ok, dobrze ze pomogl, ale nie o pomoc tu chodzi.
Sprobuj przejac inicjatywe w sprawie waszych wzajemnych relacji. Powiedz, ze chcialabys pogadac po zajeciach. Wtedy zapros go na spacer, powiedz ze nie wiesz dlaczego raz usmiecha sie do Ciebie, a zaraz potem ignoruje i ze przykro ci wtedy, bo chcialabys go blizej poznac.

82 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-06-15 21:00:48)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

W cudzysłowie pomógł wrobił mnie w coś wink ale fakt to było miłe
Teraz już za późno rok się kończy, dopiero od października mogę. Może będzie łatwiej skoro się zadeklarował że chce więcej rozmawiać, coś do przodu o dziwo.
Może to lepiej wszystko się wyklaruje przez te miesiące. Jak będzie chciał ma kontakt, bo mailowaliśmy.

83

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Skoro wolisz czekac, niz w koncu go przycisnac i wiedziec na czym stoisz wink
Mozna i czekac...oby nie za dlugo smile

84 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-06-15 21:14:39)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Nie mam wyboru skoro go nie będzie prawie na uczelni. Mogłabym zadzwonić jedynie na prywatny nr. Nawiedzić go w firmie? Z przyciskaniem facetów jest różnie. WIem, że należa mi się wytłumaczenia, ale mogę się zawieść jego zachowaniem. Chyba trochę przesadzę robią coś z tych rzeczy
Jak coś czuje (watpie, ale może) to 3 miesiące nie zrobią różnicy. Coś tam zaczynał od września tamtego roku.

85

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.
mloda89 napisał/a:

Nie mam wyboru skoro go nie będzie prawie na uczelni. Mogłabym zadzwonić jedynie na prywatny nr. Nawiedzić go w firmie? Z przyciskaniem facetów jest różnie. WIem, że należa mi się wytłumaczenia, ale mogę się zawieść jego zachowaniem. Chyba trochę przesadzę robią coś z tych rzeczy
Jak coś czuje (watpie, ale może) to 3 miesiące nie zrobią różnicy. Coś tam zaczynał od września tamtego roku.

Już zakończył się rok akademicki, że nie ma go na uczelni?
Co do zawiedzenia się odnośnie zachowania, to chyba wolałabym zawieść się teraz, niż czekając kolejne miesiące (od września minęło już 9 miesięcy) i być może tracąc czas. Oczywiście nie musi tak być i po tych kolejnych 3 miesiącach, może nagle wszystko się zmienić. Co jednak zrobisz, gdy tak nie będzie? Dalej będziesz czekać? Musisz opracować jakiś plan wink

Jeśli nic się nie zmieni do października(ponad rok czasu wink), to zastanowiłabym się albo nad "przyciśnięciem" go, albo nad zmianą obiektu westchnień.

86 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-06-15 22:37:47)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Napisałam że kończy się rok akademicki...właściwie nie ma juz tam po co być, jak i ja.
Tak przycisnę go w październiku. Zwłaszcza że zaprosił mnie do swojego koła. Nie wiem co będzie po tych miesiącach. Może przez wakacje coś się stanie. Zdarzało się że sam do mnie pisał maile, ale dotyczace uczelnianych spraw. Czekam od lutego właściwie, bo nic wcześniej do niego nie czułam, nie pomyślałam że mogłabym być w jakiś relacjach z wykładowcą

87

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Dawno nie pisałam. Miałam opory, bo nikt nie traktował mnie tu poważnie.
Myślałam długo nad jednym faktem... pominęłam go w całym tym wirze. Zbiorę się na odwagę tu napisać.
Zastanawiałam się, czemu nic mi nie proponował. Pisaliście też w innym wątku, by go zaprosić na kawę itp. Nie chciałam. Było jedno zdarzenie, które nie wiedziałam jak ugryźć i czy w ogóle gryźć.
To było po mailu wysłanym do niego. Nie odpisał, ale zaczepił mnie na koryatrzu. Długo nawijał. Ja opróćz przywitania się nie powiedziałam nic. Miał zajęcia, które już sobie na dobre trwały. Powiedział, że ma zajęcia musi iść, ale chcętnie by ze mną pogawędził dłuzej. Trochę to dziwne skoro to był monolog. Odburknęłam, że później. Nie było mi to na rękę że mnie zaczepił. Stał jeszcze chwile (widocznie mu się aż tak nie spieszyło) nic do siebie nie mówiliśmy, aż wreszcie poszedł. To było dziwne nie powiem.
Mimo że Wam może się wydawać, że szaleje na punkcie tego tematu, to tak nie jest. Nie jestem osobą która lubi analizować, lubię działać. Jednak teraz chciałam się wstrzymać. To nie jest proste jak w wypadku zwykłego chłopaka zza płota smile.
Starałam się jednak bardzoo tego nie analizować. Jednak wpadłam w dół, miałam dużo czasu i zaczęło się myślenie. Bardzo możliwę że na dniach będziemy się widzieć na uczelni.

88 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-09-08 08:05:40)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Młoda, czy Ty wiesz że to się ciągnie już rok czasu? A Ty nadal nawet z nim poważnie nie porozmawiałaś.
Na prawdę uważasz, że w ROK czasu to za mało, aby dorosły facet mógł się ogarnąć i chociaż na kawę zaprosić dziewczynę, która mu się podoba? Wiesz... ja miałabym chyba już dość. Co to za facet, który gęby nie potrafi otworzyć i powiedzieć o co mu chodzi?
Jeśli zależy Ci na tym aby jednak jeszcze spróbować, to weź powiedz mu wprost "Miałbyś dzisiaj po zajęciach ochotę na kawę? Pogadalibyśmy na spokojnie, a nie tak w przelocie na korytarzu". Wtedy spytaj go dlaczego nie odpisał na maila, czemu tak dziwnie się zachowuje... itp... Piszesz, że lubisz działać, a tym czasem przez rok czasu nie dowiedziałaś się niczego wink Kobieto...do dzieła, bo kolejny rok minie i nici z tego wszystkiego wyjdą. Sama widzisz, że ten chłopak to taka "ciapa" trochę, pomóż mu trochę, albo daj sobie spokój, bo pół życia zmarnujesz na zastanawianie się "o co mu chodzi?", a tymczasem niejeden fajny facet umknie Twojej uwadze...

I niby dla czego twierdzisz, że nikt tutaj nie traktuje Cię poważnie?
Gdyby tak było, to nie odpisałabym na żaden z Twoich postów.

89 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-09-08 10:07:21)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Otworzył usta może. Może właśnie o to chodziło. Może się boi mi czegoś proponować, póki nie pozna moich intencji. Może wystarczyło żebym powiedziała, że też tego chce to by się otworzył. Może...

A może tez jest tak, że go onieśmielam, że byłam za odważna, że poprosiłam o rozmowę, żę w czasie tej rozmowy go pochwaliłam, że uznał nasze spotkania niby przypadkiem za nachodzenie (widział mnie tam wg niego kiedy nie powinnam być w tym miejscu, może sobie ubzdurał i się bał, ale wtedy nie proponowałam niczego było samo "dzień dobry"). Ktoś wczoraj otworzył mi oczy, że on nie jest zainteresowany, a ja nadinterpretowałam, że on tak ma skoro publicznie przy innych studentkach, nauczycielach mnie obamcywał. Tylko dziwi mnie jedno czemu siła próbował mnie -rzy sobie w uścisku zatrzymać. Skoro widział, że niekonfortowo się czuje powinien mnie puścić. No jedno wychodzi, jeżeli chcę wg tej osoby zachować resztkę godności powinnam się odsunąć. Nie potrafie ocenić sytuacji, może ta osoba po prostu nie chce żeby się to udało, bo to przeczy jej przekonania, a może ma racje. Jest mi ona obca, ale też pomogła

90

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

"A może tez jest tak, że go onieśmielam, że byłam za odważna, że poprosiłam o rozmowę, żę w czasie tej rozmowy go pochwaliłam, że uznał nasze spotkania niby przypadkiem za nachodzenie (widział mnie tam wg niego kiedy nie powinnam być w tym miejscu, może sobie ubzdurał i się bał, ale wtedy nie proponowałam niczego było samo "dzień dobry"). Ktoś wczoraj otworzył mi oczy, że on nie jest zainteresowany, a ja nadinterpretowałam, że on tak ma skoro publicznie przy innych studentkach, nauczycielach mnie obamcywał. Tylko dziwi mnie jedno czemu siła próbował mnie -rzy sobie w uścisku zatrzymać"

Może po prostu uważa Cię za bardzo ładną, ale tępą. Masz u niego poprawkę, ledwo zdajesz. Znam kilku wykładowców i oni tak naprawdę interesują się tylko tymi, którzy rzeczywiście lubią przedmiot i są z niego bardzo dobrzy. No chyba, że jest to przypadkowy wykładowca.

91

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Mogę powiedzieć, że to przypadkowy wykładowca. poprawki u niego nie miałam, skończył mnie uczyć po 1 semestrze.
Wtdy co nie chciał mnie puścić, zależało mu żeby doszła do koła. Powiedziałam mu wcześniej, że chętnie, ale od nowego roku. Był zawzięty, żeby jednak doszła natychmiast. Prowadzi to koło, ale też są tam inni nauczyciele. Nie chciałam wtedy bo miało być ostatnie spotkanie, dziewczyna która to prowadzi też nie chciała, na to też nawet "regulamin" nie pozwala. Był załamany, zirytowany, nie rozumiał co mówimy no jak to możliwe, że nie mozna.
Napisałam mu 2 dni później emaila, że nie będzie mnie. Wytoczyłam te same argumenty, co w rozmowie sprzed dwóch dni. Parę dni później zaczepił mnie na korytarzu. Wyluzował trochę. Powiedział, że tez coś mu wypadło i nie było go na nim. wtedy nie odpisał na maila, wtedy niby coś napomknął o spotkaniu/dłuższej rozmowie i wtedy nic nie mówilam. Plotki też wtedy sięgnęły zenitu "niesmaczności" i poziomu zażenowania u wszystkich. On nie wiedział, że ja wiem.

92

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Młoda, ja uważam że powinnaś wziąć go na bok i zaproponować tą kawę. Jak tak dalej będziesz czekać i czekać, aż on się ośmieli i coś spróbuje zdziałać, to osiwieć możesz w międzyczasie. Wóz albo przewóz... Jak nie będzie zainteresowany, to dasz sobie spokój. Inaczej będziesz się zastanawiać wiecznie, "a może jednak chciał..."

93 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-09-08 14:17:33)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Spróbuje. Akurat może na dniach będziemy sie widzieć. Będzie to jednak trudne, żeby część mojego roku, albo inni studenci tego nie zauważyli...

Całkiem możliwe, że już osiwiałam, a ciężko stwierdzić, bo mam jasne włosy smile. No ale nic. Nie chodzi o to, by był ośmielony, ale czy w ogóle miałby się z czego ośmielać. Może o nic mu nie chodzi.

94

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

No błaaaagam... a co mają nie zauważyć? Że podejdziesz do niego i zapytasz "Masz ochotę na kawę po zajęciach?" Przecież krzyczeć nie będziesz, to nikt nie usłyszy. No a rozmawiać na korytarzu chyba można z każdym, prawda? wink On jakoś przeróżne rzeczy robi przy wszystkich, a Ty się "cykasz" podejść i wziąć go na bok na słówko big_smile

95 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-09-08 18:18:53)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Nie cykam. No to fakt, ale zaczepianie z byle powodu,nie wiem czy jest ok. To że chce się dowiedzieć o co mu chodzi zapraszając go na kawę może go wystraszyć. co innego jakby on zaczął rozmowę. Wiedziałabym, ze mnie pamięta, chetni porozmawia itd. Są szanse, bo już to mówił, że chętnie porozmawiałby dłużej i w ogóle.

Jak podejdzie i sam coś powie sprawi, że nie będę mieć oporów przed niczym, bo będę widziała że jest chętny

96

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Młoda...kręcisz...oj kręcisz...
Albo chcesz się dowiedzieć albo nie... jak chcesz to wal prosto z mostu. Co Ci z faceta, który wszystkiego się boi... jaki pożytek z niego będziesz miała  tongue
Serio, podziwiam Twoja cierpliwość. Mnie już dawno szlag by trafił, gdyby facet był takim pierdołą i rok czasu bujał się z głupim zaproszeniem na kawę... Jeszcze miałabym się zastanawiać czy "się przestraszy, czy nie..." big_smile

97 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-09-08 18:27:18)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

To przytulania itd trwa od maja, więc to nie tak znowu długo.
Chcę by był pewny. chyba to nie takie trudne żeby do mnie sam podszedł. To samo mogę napisać co ty, co mi z kogoś takiego jak sieboi do mnie podejść.
Jak podejdzie to zrobie co trzeba i będę już bardziej bezwzględna. Jest pierdoła i tym mnie zauroczył różni sie od podrywaczy których całe życie spotykam. Nie chcę tego zawalić, bo nie mam wiele szczęscia.
może już zaprosił, a ja mu odmówiłam i sę wystraszył. Nie da za wygraną skoro sie wtulił po moim złym traktowaniu,

98

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Kurde no... to może napisz mu na FB, czy chciałby pójść na koleżeńska kawkę. Powiem Ci, że nadmiar "pierdołowatości" wcale nie jest zaletą na dłuższą metę. Może w końcu być wręcz uciążliwe wink
No ale jak chcesz, to czekaj...może kiedyś w końcu...za rok czy dwa się odważy i podejdzie wink
No ja bym chyba zwariowała z takim facetem smile No ale ja to ja, a Ty to Ty...każdy lubi co innego big_smile

99

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Za 2 lata już okazji nie będzie smile.
Aż taka piedoła nie jest, coś tam osiąga w życiu, miał kogoś nawet i dawał radę. Na prawdę nie chce tego zepsuć.

100

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

A może to ten jego "ktoś" dawał radę za niego... i w końcu cierpliwość stracił tongue Nie wiesz tego i się nie dowiesz.
No jakoś nie mogę sobie wyobrazić, żeby facet któremu podoba się dziewczyna, miał uciec wystraszony gdy ona zaproponuje kawę... no proszę Cię. Nie mówię o rzucaniu się na szyję z tekstem "mój ci on" big_smile Tylko coś w stylu "Może jakaś kawa po zajęciach? Czysto koleżeńska. Co Ty na to?" wink

101

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

No nie dowiem się.
Ale ja chcę mu zaproponować, ale gdy do mnie podejdzie, wykaże chęci jakiekolwiek. Wedy jestem w stanie przełamać bariery i [powiedzieć dosłownie wszystko. Inaczej wygląda takie coś, a inaczej łapanie go i zaczepianie go byle czym. Nawet nie chodzi już o to, by się odezwał pierwszy, ale nawet o dłuższy kontakt wzrokowy, uśmiech, zatrzymanie się na parę sek.

102

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

jakby był zainteresowany ma do Ciebie namiary... sorry ale to wyglada na troche takie na siłę

103 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-09-09 21:01:29)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Ma namiary, ale u nas na uczelni źle się na patrzy na romanse. Flirty i przyjaźń to ok. On nawet na piwo z uczniami nie chodzi jak inni wykładowcy. Zresztą non stop dawałam mu znać, że nie jestem zainteresowana.
Przytulał się i dotykał mnie też na siłę? Zmuszał go ktoś? smile
Zresztą może czeka też na kontakt z mojej strony skoro powiedziałam później porozmawiamy, a po paru dniach się wtulił we mnie. Czeka na jakiś sygnał, bo może myśli, że to ja nie jestem zainteresowana.
Wszystko właściwie to może być.

104

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Niestety nie widziałam się z nim na uczelni. Widziałam go przez otwarte drzwi (on mnie nie) i słyszałam jego głos. Nie chciałam być nachalna (czekać Bóg wie ile) i mu przeszkadzać, bo z innymi wykładowcami pracował nad wypełnianiem ważnych raportów od rana.
Myślałam o tym, by za jakiś czas wysłać mu "serdecznego" maila w sprawie koła. Chcę się upewnić, co tam robią od niego, by ostatecznie się zdecydować.
Może coś jeszcze bapisac

105

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

To już bezsensu wszystko. Dawałam sobie rady z zawodami, facetami, a teraz dosłownie nie chce mi się żyć. Ledwo wstaje z łóżka rano. Nie widzę w sensu w niczym. Próbuję się ogarnąć. Wiem, że napiszecie, że jestem głupia, że sa poważniejsze problemy i zapomnij o nim bla bla bla... ale to nie pomoże.

106

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Jestem przerażona. Mi też zdarza się prowadzić zajęcia na uczelni i do głowy by mi nie przyszło, że uśmiech i powiedzenie dzień dobry studentowi może wywołać w jego głowie roczne(!) rozmyślanie nad wiekim pseudo romansem. To samoz odpowiedzeniem na maila czy pochwaleniem za dobrze wykonane zadanie. Przykro mi, ale nie widzę absolutnie żadnych nadzwyczajnych zachowań tego wykładowcy w stosunku do Ciebie. Prawdę mówiąc wydaje mi się, że cały ten problem powstał w Twojej głowie, a rzeczony pan nie wydaje się zainteresowany. Co do chodzenia na piwo ze studentami to jestem bardzo ciekawa co to za uczelnia i dziwne zwyczaje, dla mnie to bardzo nieprofesjonalne.

107 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-09-11 23:08:58)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Skoro pan pochwala jego zachowanie i nie widzi nic złego w jego obmacywaniu, obejmowaniu, wtulaniu się we mnie na prawie pustym korytarzy, to już nie mam po co pisać na forum. On pomacał i jest w porządku bo tylko flirtował a ja jestem nienormalna?
Co gorsze gorszy panią chdzenie na piwo z wykładowcami i przyjaźnienie się z nimi. Gdzie tu logika smile?

Jest mi na prawdę przykro i po raz kolejny przekonałam się, że nie jestem tu poważnie traktowana. Jestem traktowana przez pryzmat studentek które kochają sie wykładowcach i wyobrażają sobie "Bóg wie co". Przykro mi.

A co do tego, że nic nie proponuje. Napisze po raz kolejny Zaproponował rozmowę na osobności. Nie zgodziłam się. Pare dni później się we mnie wtulił. Nie mówie, że chciał mi wtedy na osobności coś wyznać. Bez przesady. Jednak, gdyby to było ważne, związane z uczelnia powiedziałby to od razu, po drugie olał by temat i nie wtulał się we mnie.

108

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Hola, hola. Staram się pomóc - dlatego piszę. Pomoc to nie tylko poklepywanie i przytakiwanie, ale też słowo krytyki. Z tego co zrozumiałam miała miejsce jedna sytuacja w której wykładowca objął Cię ręką w pasie w trakcie przedstawiana innej członkini koła? Niekt z nas nie widział tego, ale warto zastanowić się czy sytuacja miała wydźwięk intymny? Nie zmienia to faktu, że taki kontakt fizyczny jest naruszeniem pewnych zasad, niemniej jednak jest to (niestety) dość częste zjawisko wśród moich kolegów po fachu, szczególnie tych młodych. Rzadko zdarza się by znany profesor, lub dr hab. pozwalał sobie na takie spoufalanie się.

Btw. mówimy sobie wszyscy "na ty" na forum, nie jestem zresztą taka stara by mi "panować" wink

109

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Dobra, tylko ja nie rozumiem...Wmawiasz mi że miała mejsce jedna sytuacja, kiedy ja pisze jeszcze o innych smile.
Rozumiem że to objęcie nie miało dla Ciebie wdźwięku intymnego. Ja też tego nie potraktowałam poważnie i nie o objęciu w talii piszę przez jakiś czas, no ale ok smile. Rozumiem że nie masz co przytakiwac skoro wiesz że tylko to się zdarzyło.
Dla mnie to już było niepokojące, bo masował mnie przez położeniem łapę na talii po plecach ale nawet ja to zignorowałam. To co działo się później jest dla mnie ważniejsze.

110

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Ale co się stało poza tym objęciem?
- umawiał się z inną studentką i ty to usłyszałaś
- ma humory, raz chwali raz pokrzykuje
- mówi "dzień dobry"
- odpowiada na maile swojej studentki
- zaprasza do koła naukowego
- czasem porozmawia na korytarzu

Coś pominęłam?

Powiem tak - WSZYSTKIE z tych zachowań są normalne i zupełnie zwyczajne. Nie widzę ani jednego sygnału mówiącego o jego pociągu do ciebie.

111 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-09-12 19:50:21)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Tak, pominęłaś i to trochę, ale szkoda rozmowy już...
Nie mam już siły pisać, bo czytasz to co chcesz.

- proponuje rozmowę na osboności mówi o tym, że bardzo che ze mną dłużej niż zwykle rozmawiać, gdy mu coś odburknęłam,czeka aż rozinę temat
-mizia plecy, przyciska do siebie na parę min, przy studentce i później mi mówi ciepłe słowa gdy ona odchodzi,nadal przytulony
-gdy chce się wyrwać chwyta mnie jeszcze mocniej
-wtula się we mnie na pustym korytarzu i odchodzi bez słowa
-załatwia za mnie moje sprawy, mimo że wie że umiem je załatwic i wiele razy to robiłam
-przymyka oko na moje maile (specjalnie pisałam nieoficjalnym językiem, kiedy on się czepia oficjalnych formuł i obraża każdego kto tak nie robi, odpisuje mi tym samym językiem)
skoro mówisz że takie pieszczoty i propozycja rozmowy na luźniejszy temat dłuższej po zajęciach na osobności jest czymś normalnym, no to ok. Skoro jesteś za takim wyzwolenie na uczelni, że każda się wtula do swojego profesorka, a profesor łapie za tyłek to nie mam słów, a czepiasz się zwykłego towarzyskiego spotkania na piwie grupy z wykładowcą.

i nie umawiał się na spotkanie poza uczelnią, tylko na spotkanie koła, on też kołem "rozporządza" razem z ta koleżanką przed którą mnie chwalił. Dowiedziałam się od tej dziewczyny. Nie umawiał się nigdy z żadną studentką na radnke

112

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Więc jeśli ty Młoda  mu "odburkujesz", "wyrywasz się"... pomimo tego "miziania po plecach"...to dajesz mu sprzeczne sygnały. Sprzeczne z tym czego byś chciała. Jak on ma się zdecydować na cokolwiek. Zrób pierwszy krok, bo on dalej będzie się tak "bujał" wink Powiedz...zrób... cokolwiek. Jak na razie na większość jego "prób", Ty najpierw reagujesz negatywnie, a potem zastanawiasz się "o co jemu chodzi".

113

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Nie mogę się zgodzić, ani nie zgodzić z tym co pisze lanjelin. Wałkuje jednak to co robię i co on zrobił po raz setni, nie powiem aż do czego... Może też mieć rację. Jak jednak widzisz dawałam mu sprzeczne sygnały, ale ewidentnie chciał mnie lepiej poznać niż inne, bo i inaczej też mnie traktował, ale co mu chodzi nie wiem.
Ta rozmowa na pewno nie byłaby o uczelni, o sprawach koła itd. bo z tym by się nie krył. Jednak nie wiem, może miał problem, czy coś. Jednak by to nas jakoś zbliżyło.

114

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.
mloda89 napisał/a:

Ta rozmowa na pewno nie byłaby o uczelni, o sprawach koła itd. bo z tym by się nie krył. Jednak nie wiem, może miał problem, czy coś. Jednak by to nas jakoś zbliżyło.

I dobrze... więc niech ta rozmowa się odbędzie. Niby czysto "służbowo" ale delikatnie podpytaj o te jego "gesty", jak masz je rozumieć, bo chciałabyś wiedzieć czy zachowuje się tak wobec innych studentek, czy z jakichś powodów jedynie wobec Ciebie.
Tylko nie nastawiałabym się na jakieś wielkie "zbliżenia"... bo może się okazać że jest dokładnie tak jak pisze Lanjelin...

115

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Ale skoro wg innej wykładowczyni akie zachowanie to dopuszczalny, normalny flirt to o co się pytać?
Jak to tylko flirt ośmiesze się pytając. Wiem, że tak myślicie, tak od poczatku pisaliście wszyscy, więc po prostu może ja się myliłam.

116

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

No wiesz... ja już Ci mówiłam co ja osobiście bym zrobiła. I co ja myślę o tym jego "zachowaniu".
Ty jednak uparcie twierdziłaś, że "coś w tym jest". Nie mam powodów aby w to nie wierzyć, bo sama sytuacji nie widziałam więc ocenić nie mogę. Jednak powiem Ci jedno...
Jeśli facet "zaczepia" dziewczynę, a potem "rżnie głupa" i nic nie robi... to...
Przed chwila sama napisałaś...co...

117

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Ale skoro sama nie chciałam z nim odbyć luźnej rozmowy, kiedy on chciał to co miał dalej robić? Co proponować? Kino, kawa, skoro na uczelni nie chciałam rozmawiać... Gdyby mu zależało to też ile ma sie starać. Jak tylko mnie lubi, to po prostu odpuścił
Tak, twierdziałam i widzę, że każdy ciągle o mnie myśli w jeden sposób. Dla mnie to jest dziwne że nauczyciel się do mnie miza i że mam to traktowac normalnie. Non stop jednak wałkujecie że to tylko ja się mylę. Za długo to już mówicie, zaczynam już w to wierzyć.

118

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Młoda, przestań dramatyzować. Jaki "każdy"...jakie "ciągle"... co Ty wypisujesz...?
Mało to razy, mało to osób... próbowało na różne sposoby "ugryźć" sytuację?
To nie nasza wina, że jest jak jest i że on zachowuje się, jak się zachowuje... i że "wygląda to" jak wygląda...
Każdy po prostu wypowiada swoje zdanie. Ty nie musisz się z nim zgadzać. Możesz jedynie wyciągać jakieś wnioski i ustalić "swój plan działania".
Wolałabyś żeby każdy pisał jedynie to, co Ty chciałabyś przeczytać? Czy wtedy miałoby to sens...?

119

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Nie mam o nic do nikogo pretensji. Każdy mówi jak widzi, ale każdy mówi to samo. O to mi chodzi.
Zachował się jak zachował to fakt. Nie bronie go, ale ja tez nie byłam fair. Tylko wobec siebie, bo nie wyjaśniłam sytuacji od początku, tylko czekałam co będzie dalej. Jednak ja tez nie dałam mu szansy. Dawałam już od początku sprzeczne sygnały. Owszem chciał pokazać żeby sie pochamował, ale fizycznie nie dałam rady uciec mu. Gdy zdejmowałam mu rękę z talii, odepchnął moją i swoją siłą przycisnął do znowu. Ucieszyło mnie to nie odezwałam się. To był błąd. Nie mogłam go też objąć, a żałuje pozanałabym jego reakcję. Możliwe że w tej częśći korytarza innych nauczycieli nie było. Gdyby sie odsunął miałabym jakis krok. Później odepchnęłam jego prośbę o rozmowę... Nie dziwie się że nic nie zrobił dalej.
Jednak jeżeli dla niego to był flirt to ja tego nie ogarniam jak można takie coś robić studentce, bo on tak chce i to nie raz, nie przypadkowo.

120

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

młoda89, kiedy ostatni raz zrobił On jakikolwiek wyraźny gest/aluzję w Twoją stronę?

121

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

W czerwcu. I ok uprzedzam fakty, Nie robił nic od tego czasu, tzn. nic nie chciał.
Tylko jak pisałam, nie chciałam z nim rozmawiać, ani też później nie podjęłam rozmowy choćby na mailu lub na korytarzy kiedy się wtulił. Mogłam go złapać z łatwością nawet do 2-3 godzin po. Przez parę dni po, kiedy jeszcze byłam na uczelni był też na niej obecny. Też nic nie robiłam.

122

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Wg mnie nawet jeśli coś kiedyś było - to już się dawno ulotniło.

123 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-09-12 23:21:01)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Może tak, może nie.
Nie dał może za wygraną mimo że nie chciałam rozmawiać to sie wtulił.
Faceci łatwo nie odpuszczają jak im zależy.
Niestety wtedy nie myślałam, by pisać. Myślałam, że może to nie na miejscu. ba, nawet teraz nie wiem, czy pisać.

Co bym mogłazresztą nawet wtedy lub teraz napisac...?

124

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Z tym wtulaniem to Ty ciągle piszesz o tym jednym wydarzeniu na korytarzu jak Cię objął w tali rozmawiając?

125 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-09-13 21:34:35)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Nie, to było kolejne zdarzeniem o którym też juz kilka razy pisałam.
Stałam na korytarzu, prawie pustym. Był tylko pan, który kseruje, on ja i student, który szedł za nim. Wtulił się bez słowa do moich pleców, kiedy stałam tyłem do niego przy kserze. Odszedł tak bez słowa, co jest dla niego dziwne. Jest gaduła normalnie powiedziałby coś zażartował, przywitał... Nawet się na mnie nie spojrzał.

zdarzenie*

126 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-09-13 21:39:44)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

No właśnie... Młoda, mogłabyś lepiej opisać na czym to "wtulanie" polegało? Bo jakoś nie mogę zrozumieć, jak facet który "wtula się" w dziewczynę na korytarzu przy wszystkich, mógłby mieć cykora aby zaprosić ja na kawę. Na prawdę chciałabym, aby było tak jak Ty byś chciała. Jednak coś mi się wydaje, że trochę "nadinterpretujesz" te jego "sygnały".

Wiesz...właśnie przeczytałam Twój ostatni post. (pisałyśmy chyba jednocześnie).
Powiem Ci jedno. Ja bym jak najszybciej rozwiązała tą sprawę, bo już rok czasu się nad tym zastanawiasz.
Podejdź do niego po zajęciach albo na przerwie i spytaj czy możecie porozmawiać. Powiedz, że chcesz pogadać przy kawie... wymyśl jakis temat związany z zajęciami. Powiedz, że masz kilka pytań i chciałabyś na spokojnie je omówić. A gdy już na tej kawie będziecie, to zapytaj o to o czym wcześniej już pisałyśmy.

127 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-09-13 21:40:18)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Już to napisałam. Wtulił się w moje plecy. Ok skoro nadinterpretuje to trudno. To Wasze zdanie,
Proponował rozmowę na później. Odmówiłam to to zrobił. Już na prawdę nie mam siły w kółko to pisac.

Mogę tylko napisac, a nie mówiłam. Traktujecie mnie nadal jak narwana studentkę. Szkoda naprawdę moje czasu i nerwów. Jak mogłam niby sobie to znadinterpretować? Wyobraziłam sobie? No jak? Nie musicie mi wierzyć.

128 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-09-13 21:46:22)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Przestań się nakręcać. Nikt nie traktuje Cię jak "narwaną studentkę" ale sama zaczynasz się tak zachowywać, obrażając się za każdym razem, gdy ktoś śmie wyrazić swoje zdanie, odmienne od Twojego. Ja po prostu staram ci się wytłumaczyć, że możliwe że czekasz na coś co tak na prawdę "nie istnieje". Lepiej dowiedzieć się o tym w miarę szybko, niż czekać nadal, nie wiadomo ile. Jeśli jednak dobrze odczytujesz jego sygnały, to tez dobrze by było dowiedzieć się o tym w miarę szybko. Jeśli nie okażesz bowiem zainteresowania, to możesz się spóźnić, a on umówi się na kawę z kimś innym.

Jeśli mowa o "nadinterpretacji", to możesz mi wierzyć bądź nie...ale zakochane, zauroczone osoby... czasami tak mają, że odczytują wszystko o wiele bardziej "przekoloryzowane", niż jest w rzeczywistości.

129 Ostatnio edytowany przez mloda89 (2013-09-13 21:48:43)

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Tą "kawę" mi proponował. Powiedział wyraźnie, że chce dłużej niż zwykle i inaczej ze mną porozmawiać. Mimo że podczas tej rozmowy milczałam. Czekał aż coś na to powiem. Powiedziałam później, czekał jakiś czas aż coś dalej powiem. Nie powiedziałam to odszedł.

Nikt z nas nie wie o co do końca chodziło, ale ja jestem z góry traktowana. Pisze że chciał ze mną gdzieś wyskoczyć, ew. na uczelni dłużej po jego zajęciach porozmawiać. A Wy nadal że sobie wyobraziłam wszystko od poczatku do końca. Ok, widzę że jeszcze się wahasz, ale inni już dawno co innego prosto mówili.

I o to zakochanie chodzi. Ciągle mi wmawiacie, że jestem zakochana tak ślepo że wszystko inaczej, mylnie widze. Jakie macie na to dowody? Byłyście przy tym. Możeice gdybać, ale Wy mówicie na pewno że tak jest.

130

Odp: chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Młoda, albo przestaniesz się "rzucać" albo kończę dyskusję.
Jeśli on miał na myśli rozmowę poza uczelnią, prywatną i bardziej osobistą... to tym bardziej okaż w końcu jakieś zainteresowanie.
Daj do zrozumienia tej "popierdułce", że chcesz pogadać, bo inaczej kolejny rok minie, a Ty nadal będziesz się zastanawiać "o czym on myślał".
My Ci nie wmawiamy zakochania, sama tak zatytułowałaś watek "chyba się zakochałam". A skąd mamy dowody na to, że zakochane osoby czasami "koloryzują", "idealizują"...? Z doświadczenia kochana...z doświadczenia. Nie raz mi się to zdarzyło, nie raz też czytałam o tym na forum, nie raz słyszałam u koleżanek, kuzynek, sąsiadek...

Posty [ 66 do 130 z 157 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » chyba się zakochałam. jestem przerażona.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026