ja nie pracuję
ale od wrzesnia idę do szkoły żeby wyrwac się z domu ![]()
Podobne tematy
Witam! ![]()
Mariasz witaj ![]()
hej dziewczyny taki siedze i czytam i ja twierdze ze "jesli chcez stracić przyjaciela to pozycz mu pieniądze" i to mi się sprawdza a co czy siedze w domu tak do sierpnia a potem witaj praco ukochana bo wychowawcze mi się kończy ;-[[[ ale trochę odżyje pójdę do ludzi aczykolwiek trochę mnie to przeraza bo jak będę pracować do 20 to chyba nianie będę musiała jakaś poszukać zęby Julcie z przedszkola odebrała ;-] pozdrawiam was cieplutko
cicho coś tutaj ![]()
No faktycznie jakoś cicho.
Słuchajcie właśnie rozmawiałam z mężem na skype
Nie wiedziałam, że aż tak fajnie można "rozmawiać"
![]()
no to fajnie masz,tam gdzie mój pracuje to nie mają kompa,zresztą nie mają czasu nawet gadać,przychodzą padnięci z roboty zjedzą i idą spać ![]()
ale jeszcze półtora tygodnia i do domu przyjedzie ![]()
Mój nie ma swojego kompa, tylko siedzi w pokoju u koleżanki i korzysta z jej komputera jak ona jest w pracy:)
Dobrze masz lena ja na mojego muszę czekać z miesiąc ![]()
mój mąż wraca za 1,5 tyg. My mamy możliwość gadania na skype. Dzięki Bogu. Mąż mieszka pokoju sam więc komfort rozmowy też jest inny. No i gadamy kiedy tylko chcemy :-).
Ja nie pracuję. Myślałam żeby od pażdziernika wrócić do szkoły bo nerwicy już w domu dostaję.
Mój mąż właśnie mi dziś powiedział, że przyjedzie za tydzień. Widział, że mi było smutno więc dogadał się w pracy i przyjedzie na parę dni ![]()
hej kobietki ja właśnie cieszę się cieszę bo mój mąż właśnie przyjechał córka w siódmym niebie nie odstępuje męża na krok nawet do sklepu z tatusiem idzie. mam nadzieję że ten tydzień zleci pomału tak jak wtedy kiedy męża nie ma pozdrawiam was bardzo
hej lena812 jesteś
jestem
coś nie zagląda tu nikt ![]()
no jakoś się pusto zrobiło aj nie dobrze &-((
co tam kiedy mąż wraca? mój w niedzielę
ale tydzień kiedy bedzie i tak szybko zleci ![]()
Może do reszty mężowie przyjechali?
A jak dziewczyny Wasze stosunki z mężem jak wyjechał? Dogadujecie się lepiej czy jak przyjedzie to odliczacie dni kiedy w końcu pojedzie?
teraz jest lepiej,ale na poczatku było tak że 3 dni fajnie a potem kłótnie
i człowiek sie odzwyczaja od siebie
Mój pojechał w sierpniu, i do tej pory był 2 razy.
Nie mogłam wytrzymać jak przyjeżdżał. A i on jak przyjechał to czepiał się wszystkiego.
Po ostatniej jego wizycie pożarliśmy się, a potem wyrzuciliśmy wszystkie żale w mailach, i zaczęliśmy gadać na skype już normalnie. Wyjaśniliśmy sobie wszystko, stwierdziliśmy że nam na sobie zależy.
Zobaczymy jak będzie bo ma przyjechać za tydzień ![]()
anet bo to tak jest człowiek się odzwyczaja,kazdy żyje swoim zyciem i wychodzą awantury na końcu ![]()
mój jak przyjedzie to przeszkadza mu że gary myję,no bo hałas przy tym
bo młody płacze albo krzyczy i tak w kółko
i cały tydzień do góry nogami odwrócony bo nic nie jest o tej porze co powinno być ![]()
czasami myslę co to za związek skoro i tak jesteśmy osobno
mam koleżankę która żyła tak z 10 lat,męża miała w weekendy,w końcu powiedziała dość,facet wrócił,mieszkają razem ale kosztem tego że pracuje za najniższą stawkę
cóż żyjemy w kraju bez przyszłości dlatego trzeba robić za granicą żeby coś mieć
Witajcie, właśnie przyjechał mój mąż na tydzień. Teraz odsypia podróż.
Ciekawe jaki będzie ten tydzień , bo ostatnio małżonek się nie popisał, więc zobaczymy do niedzieli ![]()
hej aneta zazdroszczę mój mąż pojechał w poniedziałek do pracy.wiecie co kobietki zaczynam znów chyba narzekac ale widzę jak się zmieniliśmy z mężem jak ciężko jest się dogadać jak żyjemy osobno on inaczej żyje ją inaczej jak przyjeżdża to dwa dni jest dobrze a potem darcie kotów potem zadzwonie bo zamiast się cieszyć sobą to sie klocimy kobiety Pomocy
87 2013-02-20 22:57:06 Ostatnio edytowany przez lena812 (2013-02-20 22:57:18)
takaja...u mnie to samo,przyjechał w piątek ,ale już się dzisiaj pożarliśmy,oczywiście o kasę...
czasem sobie myślę że i tak osobno żyjemy,a tydzień kiedy się widzimy to taka rozrywka fajna,która kończy się zazwyczaj w 3 dniu kłótnią o coś...
e szkoda gadać normalnie:(
Dzisiaj mój pojechał. Cosik się pochrzaniło, ale dużo rozmawialiśmy, i nawet dobrze nam się gadało.
Postawiłam mężowi warunek, że daje mu miesiąc żeby do nas wrócił, bo widzę jak jest, a nie chce żeby było jeszcze gorzej.
Zobaczę jaką podejmie decyzję.
Witam wszystkie kobietki i nie tylko:) Jestem tu nowa, choc problemy troszke znane...przeczytalam wszystkie wasze posty i...dziewczyny, na litosc boska, albo idzcie do pracy jak te dzieci wasze podrosna, albo wyjedzcie do meza i badzcie z nim razem, tam za granica....!!!!! moge sie zalozyc, ze bedzie wam tam o wiele lepiej niz tu z tym co macie i przezywacie. Tylko znikoma czesc zwiazkow tak naprawde daje rade przetrwac...albo facet nie wytrzyma, albo kobieta...wiem, na codzien jak sie ma meza tez czasem sa nieporozumienia, ale wszystko ma sie tak jakos powiedzmy w "sprawach biezacych" I co najwazniejsze...przewaznie...zaznaczam -PRZEWAZNIE- po kilku lub kilkunastu latach , jesli nie bedziesz pracowala zarobkowo, tylko bedziesz zajmowala sie domem, czyli ciezka harowa , facet -nawet ten najukochanszy, wypowie ci, ze i tak bylas na jego utrzymaniu, ze NIE PRACOWALAS !!!! ze TYLKO ON zarabial, a ty nie...Kobiety!!! pamietajcie, kobieta wtedy czuje sie szczesliwa i niezalezna, gdy pracuje, gdy ma wlasne pieniadze na utrzymanie i nie jest wazne , czy ma wysoka posade, czy pracuje tylko jako ekspedientka, wazne ze jest NIEZALEZNA...znam wiele malzenstw, gdzie kobieta nie pracowala dla dobra rodziny, a potem wyszla z niczym...chyba , ze z pretensja do samej siebie...faceci , nawet ci najlepsi,choc sa wyjatki, nie zaprzeczam, zawsze maja wiekszy szacunek do kobiet odwaznych i niezaleznych i tak naprawde tylko wtedy beda zabiegac o wzgledy takiej kobiety, jak zauwaza, ze moze ona odejsc, ze moga ja stracic, bo ma odwage , sile odejsc i wie, ze sobie poradzi w zyciu...tylko wtedy bedzie cie taki gosc szanowal...znam to z autopsji i doswiadczen wielu kolezanek...dziewczyny, nie wolno sie az tak poswiecac...to wasze , zycie...dzieci sa wazne, owszem, nalezy o nie dbac, ale musza one wiedziec, ze mama ma tez prawo do odpoczynku, spotkan, pracy itd....podziwiam i rozumiem doskonale ludzi decydujacych sie na wyjazdy za granice, to zrobila nam obecna Polska...sama jestem na krawedzi takiej decyzji, ale wiem tez jakie niesie to ryzyko...cierpi rodzina-cala...i chyba nie jest prawda, ze kiedys to sie wynagrodzi...pieniedzy zawsze bedzie malo w mysl zasady:apetyt rosnie w miare jedzenia....wydaje mi sie, ze lepiej wyznawac zasade albo tu, albo tu...ale RAZEM...inaczej moze byc po zwiazku...po rodzinie....pozdrawiam wszystkich
fifi1972 - masz rację apetyt rośnie w miarę jedzenia ![]()
w naszym przypadku jest tak że mój pojechał za granicę żeby trochę więcej zarobić,nie ukrywam że rzucił tutaj dobrze płatną pracę,ale tam zarabia jeszcze raz tyle a nawet i wiecej
u nas jest tak że pewnie w grudniu pojedzie ostatni raz bo nie będzie chciał płacić wysokiego zusu,bo miną 2 lata tego niskiego
ja niestety nie pójdę do pracy jeszcze przez jakiś czas bo nie mam co zrobić z młodym,a jeśli mam zarobić 1200 zł i 700-800 wydać na opiekunkę ,a dodatkowo 300 na dojazdy do pracy,nie widzę żadnego sensu aby pracować,no może tylko taki że psychicznie bym odpoczęła
wyjechać do mojego nie moge,nie wyobrażam sobie teraz aby syn który jest w 5 lklasie ,miałby teraz zmienić szkołę,środowisko ,kolegów itd
91 2013-02-25 14:13:16 Ostatnio edytowany przez anet78 (2013-02-25 14:13:53)
fifi1972 a ja właśnie pracuję i zajmuję się jeszcze dwójką dzieci (lat 6 i 8).My nie mamy zamiaru wyjeżdżać bo wiem, że dzieci ciężko by to zniosły-zmianę środowiska, nowi znajomi, nowa szkoła, inny język. Tutaj dzieci mają przyjaciół i rodzinę. A zresztą mąż nie pojechał na zawsze
Ale są różne sytuację, są różni ludzie....
hej fifi masz rację ale troszkę nie do końca bo mój mąż wie że poradzę sobie ze wszystkim wie że zawsze tak zrobię że dam radę nawet na starym mieszkaniu węgiel wrzucalam. niestety jak bym nie była kobieta w spodniach to bym siedziała i beczala ale masz rację nie da się żyć osobno na dłuższą metę my już tak prawie 8 lat żyjemy. i to ją już wysiada psychicznie.tylko problem jest taki że mój mąż nie widzi w tym problemu bo jak mu postawiła warunek że albo my albo praca to powiedział że pójdzie na zasiłek i będzie przy nas także nie wiem jak do niego dotrzeć.
Czesc dziewczyny tak was troche podczytałam i nieśmiało pytam czy mogę dolączyc do was, jestem mama trojki szkrabow synek 5lat i blizniaki 11 miesiecy. No i oczywiscie tatuś na wiecznych wyjazdach. Jest kierowca tira i w domu czesciej go niema jak jest. Ciężko mi czasem bo od urodzenia blizniakow jestem z nimi zupełnie sama , tłumaczymy sobie prace Meza tym ze mamy troje dzieci i musi wiecej pracowac zebysmy mogli jakos w naszych czasach zyc. fifi moj mąż jest od dawna uswiadomiony ze najmniej na czym mi zalezy to na jego pieniadzach samochodzie czy czym jeszcze. Poprostu brakuje mi jego samego w domu. Ze wszystkim musze sobie radzic sama, jestem silna ale nie zawsze, mialam wrocic do pracy ale ze niespodziewanie mamy nasze kochane blizniaki musialam isc na urlop wychowawczy.Tatuś wie ze ja sobie zawsze rade dam chodz czasem jest ciezko ale trzeba byc twardym
A tak to lipa sie robi bo jakos zaczelismy sie od siebie oddalac a jestesmy dopiero 5 lat po ślubie, słabo
ale coz takie zycie chyba?pozdrawiam cieplutko
Witaj mono ![]()
tak rozłąka korzystnie nie wpływa na związek,może na poczatku bo się tęskni za sobą,a potem niestety się odzwyczajamy od siebie i zyjemy własnym zyciem
hej mono mój mąż też jeździ na tirach. i tak jak twój mąż więcej go nie ma niż jest w domu ale idzie się przyzwyczaić chodź tak jak piszesz czasami jest ciężko i to bardzo a jak się najbardziej mezulka. potrzebuje to jego nie ma&-(((a
hej lena co tam u ciebie
No wlasnie najpierw sie wkurzalam ze go tyle niema a teraz coraz mniej sie tym przejmuje boje sie ze odzwyczaimy sie od siebie wkoncu calkiewm . Ciezko zeby prace zmienil tym bardziej ze mamy kredyt na mieszkanko tak ze pozostaje miec tylko nadzieje ze keidys bedziemy wiecej czasu razem spedzac
I ciezsze sie ze jak zaczelam rodzic blizniaki to na szczescie byl w domu
ale z pierwszym synkiem wlasnie wrocil do domu to kazlam mu isc spac bo cala noc jechał, pomyslalam sobie ze dopiero co zaczelam rodzic to nie wiadomo ile sie zejdzie i w koncu szybko urodzilam a tatus przespal wszystko, no ale coz kto wiedzial ze tak szybko pojdzie
Dzis przyjezdza a jutro jedzie
mial byc caly wekend ale coz bywa i tak
moze nastepny wekend bedzie dluzej.
dziewczyny czy mogę się dołączyć jestem w podobnej sytuacji tylko że mój mąż przyjeżdza w sobote a w niedziele wieczór wyjeżdza i tyle się widzimy
takaja no co u mnie mój był i pojechał:(
trochę sie pokłócilismy no ale cóż,przejdzie przez 3 tygodnie ![]()
siedzę w domu z dziećmi,na szczęscie wiosna nadchodzi wiec człowiek odżyje trochę ![]()
hej
jestem samotna tzn tak nie do konca mam dziecko wspaniale dziecko i meza i tu zaczyna sie problem!!!
jestem nieszczesliwa mam wrazenie ze jestem tylko do sprzatania prania i gotowania.
Nie potrafie sie z nim dogadac czuje sie samotna w tym zwiazku malzenskim, jestem wyksztalcona osoba z ambicjami poswiecilam sie dziecku bo tak chcialam obecnie nie pracuje jednakze nie zamierzam spoczywac na laurach obowiazki domowe przygasily mnie jako czlowieka kiedys tryskajaca energia dzis przygaszona.Mąz pracuje zarabia na dom ma swoje pasje i je realizuje i w tym mu nie przeszkadzam sama jak mam ochote wychodze:) jednakze ostatnia zaczal palic trawe i to mnie niesamowicie denerwuje i irytuje bylo tysiace rozmow i jak grochem o sciane twierdzi ze stara sie a to go wycisza bo ma duzo problemow w pracy ja tego nie rozumiem bo nie nawidze jakich kolwiek uzywek,jedynym moim nalogiem albo przyjemnoscia jest papieros...od tego czasu kiedy popala coraz czesciej mam do niego awersje odsuwam sie od niego"nie zalezy mi" tak sobie mysle ale sadze ze go kocham albo to przwyczajenie wkoncu nie dlugo bedziemy ze soba 10lat w malzestwie 4. CZuje sie BEZNADZIEJNIE
Witam wszystkich, moj M wczoraj wrocil i mielismy wieczor dla siebi
)) dzieci u babci tak ze troche sie soba pocieszylismy
ale dzis z samego rana pojechal , obiecal ze teraz przyjedzie na dłuzej
mam nadzieje bo cieplo sie robi to fajnie gdzies wyjsc z naszym stadkiem
a borning ciezka sparawa z ta trawą skad on to wogole bierze?? moze powinnas go jakos postraszyc? zagrozic ze odejdziesz jak sie nie zmieni, powiedz jaki przykład daje dziecku? I czy chce zeby i on kiedys przyszedl i powiedzial ze musi jarac bo ma problemy, to jaranie chyba ich nie rozwiąże? A Ty kochana zacznij wiecej z kolezankami wychodzic mnie to bardzo odpreza
Niema to jak pogaduchy przy drinku :)pozdrawiam
taaga witaj ![]()
o tak mono masz rację nie ma jak to towarzystwo koleżanek przy dobrym drinku lub piwku ![]()
tylko z kim dzieci zostawić
Napewno ktos sie znajdzie ![]()
oj powiem wam że jak mieszkałam z moim tatą to nie miałam problemu,zawsze mogłam wieczorkiem wyskoczyć na piwko z koleżanką, bo mi dziecko pilnował
a teraz z teściową,to szkoda gadać,jak chcę wyskoczyć na godzinę do miasta to już krzywo sie patrzy ![]()
dlatego nawet nie szukam pracy bo opinie na temat pilnowania dzieci przez nią już znam,na przedszkole mały jest za mały a na nianię po prostu szkoda mi kasy
no to współczuję mieszkania z tęściowa ja mieszkam sama tzn.z dziećmi i z mężem jak wróci,czasem bysię ktoś przydał do dzieci
No to ja swoją tesciową pod wzgledem pilnowania dzieci to nie narzekam ,ale mieszkac razem z tesciami to ja dziekuje bardzo, a zreszta najlepiej jest na swoim . Tak marze zebysmy wyjechali gdzies na weekend tylko we dwoje ale to tylko marzenia. Licze przynajmniej na dobre wakacje ale juz calą rodzinką:)
ja mieszkam z teściową tylko w jednym domu,na szczęście na osobnych mieszkaniach,inaczej na pewno bym tak nie mieszkała ![]()
mono - też marzę o weekendzie w dwójkę,ba ja marzę o jakiejś kolacji i ewentualnie kinie,aby wyrwać się na 5 godzin od dzieci,ale niestety z moim młodym nie chce nikt zostać na dłużej niż na godzinę ,ze starszym nie było kiedyś tego problemu,mogłam się wyrwać nawet na całą noc ![]()
Cześć Wszystkim
Mam na imię Karolina , mam 25 lat, męża i małego 2,5 letniego synka - Michałka. Ogólnie jest niby wszystko Ok ale... tak jak wy czuję się strrrasznie samotna. W domu siedzę od urodzenia dziecka . I wiecie jak to jest. Mąż wraca późno z roboty. Ogólnie mało się widujemy w ciągu tygodnia, w weekendy to on zazwyczaj siedzi przy kompie. A ja? ja jestem pozostawiona sama sobie
Smutno mi jakoś. I pusto. Bardzo często
Witam Was wszyskie
Ja też jestem z męzam na oddali od 3 lat i wiecie wcale się do tego nie przyzwyczaiłam.Njagozej jest jak zaś tam wraca niby Holandia nie daleko a jednak kilometry robia swoje >dobrze że są dzieci to jakoś czas leci
hej dziewczynki jakos tak milo mi jak czytam wasze wpisy ze nie jestem sama dodaje mi to motywacji ze inni tez tak zyja i daja rade
zabiegana masz racje nie musi być maż na wyjazdach zęby się samotnie czuć nawet jak jest w domu oj tymi facetami to trzeba potrząsnąć i to pozadnie
zabiegana masz racje nie musi być maż na wyjazdach zęby się samotnie czuć nawet jak jest w domu oj tymi facetami to trzeba potrząsnąć i to pozadnie
Potrząsnąć ? tylko jak ? ja już sama straciłam wiarę w siebie i w nas.. i czasem wydaje mi się że zyjemy ze sobą juz tylko z przyzwyczajenia.. albo z wygody . To straszne co pisze bo sobie to uświadamiam coraz bardziej. Zawsze sobie powtarzałam że to mnie nie spotka ale jednak
samotność to stan duszy i można żyć z kimś w jednym domu a czuć się bardzo samotnym. ja właśnie tego doświadczam ![]()
Właśnie razem a jednak osobno. Wydaje mi sie ze facet tego tak nie czuje jak kobieta, nam potrzebna jest bliskosc drugiej osoby nawet przez głupiego smska na dzien dobry juz super zaczyna sie dzien. A oni jak juz wiedzą ze kobieta jest juz ich to mozna wyluzowac gorzej jak pojawi sie zagrozenie
Racja ze z dziecmi jakos ten czas szybko leci
Zaczełam oszczedzac i niebawem mam nadzieje wystrzele na pozadne zakupy tylko dla siebie
jeszcze troche kaski brakuje do osiągniecia celu ale mysle ze szybko pojdzie
Juz niemoge sie doczekac
))))
Zabiegana skoro masz go weekend w domu to niech pilnuje dziecka a Ty wyskocz gdzies. Nawet jak mu to nie bedzie to pasowac niech zobaczy co znaczy siedziec ciagle z dzieckiem w domu i jeszcze olewac drugą połowe. Ja tak zrobiłam pewnej niedzieli, zostawialm go samego na caly dzien i poszlam do kolezanek ale sie stresował, hehe ale wkoncu zrozumiał jak wyglada moj dzien i sporo sie zmienilo od tamtej pory.O wiele wiecej mi pomaga .a bo ja jeszcze zrobilam blad ze nauczylam go ze ja sama wszystko robilam bo twierdzilam ze zrobie to lepiej i duzzzy bład z mojej strony bo w nic sie bardzo nie angazowal a teraz zupełnie inna bajka
pozdrawiam kobietki.
ja podobnie zrobiłam jak mono0800 i teraz mąż jak przyjeżdza to ja sobotę mam dla siebie i jadę z córką na zakupy, do fryzjera a on zostaje z młodszym i gotuje obiad
Cześć Wszystkim
Mam na imię Karolina , mam 25 lat, męża i małego 2,5 letniego synka - Michałka. Ogólnie jest niby wszystko Ok ale... tak jak wy czuję się strrrasznie samotna. W domu siedzę od urodzenia dziecka . I wiecie jak to jest. Mąż wraca późno z roboty. Ogólnie mało się widujemy w ciągu tygodnia, w weekendy to on zazwyczaj siedzi przy kompie. A ja? ja jestem pozostawiona sama sobie
Smutno mi jakoś. I pusto. Bardzo często
Hej ja mam dokladnie tak samo i przezywam kryzys niestety.Masz swiadomosc ze dużo zalezy ode mnie za duzo wzielam na siebie i teraz place za to.Po prostu za dobra bylam i teraz tak mi jest to odplacane.Choc ostatnio jestem wredna ale nie z przymusu tylko juz z czasem uodpornilam sie na to wszystko.Kłotnie mnie wykanczaja z mezem juz mam dosc ich postanowilam brac zycie jakie jest i patrzec tylko na siebie i nie przejmowac sie opiniom meza , bo on robi co chce i jest ok a ja??czułam sie samotna i czuje do teraz ale rekompensuje sobie...spotkania z kolezankami, wyglupy z dzieciatkiem, wychodze kiedy chce i czerpie radosc z wyjscia z domu a nie jak dawniej wychodzilam zeby bardziej zrobil na złosc.Kiedy maz przychodzi ja zostawiam go z dzieckiem i tyle jest w koncu tatusiem i zadna krzywda sie nie stanie..
Właśnie ja to tak mam ze musze sie wszystkim sama zajmowac ale w sumie poco? przecierz krzywda sie im niestanie a przeciwnie spedza wiecej czasu z dlugo niewidzianym Tatą. a i mozna wiecej czasu poswiecic sobie
Bo ja to ostatnio sie troche zaniedbalam ale z wiosna wszystko sie zmieni mam nadzieje
))
mam takie samo podejscie, mnie tez cos od zycia sie nalezy i zamierzam korzystac ile sie da.
Za kazdym razem patrzylam na innych mam tu na mysli glownie meza a teraz ma gdzies co dla niego robie przywyczail sie ze ma dobrze i uznaje ze tak bedzie zawsze wszystko pod nos podstawione, wyprane posprzatane aleod siebie zeby cos zrobic...swieto narodowe
Teraz juz nie przejmuje sie jego tekstami jak gada cos glupiego nie reaguje. Usmiecham sie do siebie i mysle ze nie zepsuje mi humoru.
Jestem samotna ale mysle ze w pore sie opamieta i zrozumie jesli nie jego strata....
czasem najlepszym rozwiązaniem jest' terapia wstrząsowa'
Dokladnie
)
Cisza na forum kobietki zajete Mezami
moj przyjechał w niedziele rano mial do jutra zostac ale juz go wysłal szef dalej wsciec sie mozna z ta praca ale pocieszam sie ze niedługo swieta i posiedzi dluzej jak jeden dzien. A tak calkiem inaczej jest jak jest tatuś nasza rutyna sie troche odmienia
milego dnia
u mnie właśnie mąż przyjechał i bedzie tydzień,to będzie się działo bo mamy zaplanowany mały remoncik,nieda się wyjść na pole bo taka paskódna pogoda
hej kobietki moj maż wraca dopiero za trzy i pól tygodnia masakra tak to narzekam na niego ale nie ma go już 4 tyg. i powiem szczerze ze już tęsknie za nim masakra i córcia tez cały czas mówi ze do taty chce
hej taaga nas tez czeka ale przeprowadzka jak mój maż przyjedzie masakra jeszcze mam trzy i pól tyg żeby się pomału pakować ale szczerze powiem ze nie wiem jak za to się wziąść i odkładam to zdnia na dzień ;-]]] pozdrawiam
witam was, jestem mloda mama , mam synka 5 miesiecznego i ciagle sama bo meza nie ma , ciagle mam dola, nie mam pomocy od nikog, raz na jakis czas moja mama przyjezdza ale i tak czuje ze popadam w depresje ![]()
amina ja mam troje dzieci syna 5lat i blizniaki 11 miesiecy. I tez je sama wychowuje od urodzenia wszystkie bo Maz jezdzi tirami. Tak ze nie przejmuj sie tak , ja wiem ze nie jest łatwo ale zeby zyło sie lepiej to musi ktos zarabiac, jestem pewna ze jak bys miala Meza w domku 24h to byscie sie klocili ze niema pieniedzy a tyle potrzeb jest przy dziecku. Tak ze kiedys pewnie bedzie lepiej. . A co do przeprowadzek to jest koszmar z tym pakowaniem a to czemu sie wyprowadzacie takaja??
amina12 nie dołuj się już niedługo wiosna i będziesz mogła z małym wyjść na spacer,pochodzić po sklepach
mój dzisiaj nie spodziewanie zjeżdża do domu ![]()