Wiesz co, ja bym się jednak nie wtrącała... Interweniowac powinien Twoj chłopak, nie Ty. Jesteście zaręczeni? Chcesz, żebyś to Ty wyszła na tą najgorszą, co się wtrąc i szarogęsi?
Podobne tematy
Wiesz co, ja bym się jednak nie wtrącała... Interweniowac powinien Twoj chłopak, nie Ty. Jesteście zaręczeni? Chcesz, żebyś to Ty wyszła na tą najgorszą, co się wtrąc i szarogęsi?
Ale sa razem, planuja slub, pieniadze wlozyli, a musza sie uzerac z pijawka, ktorej nawet nie chce sie tylka podniesc, zeby do samochodu wsiasc. Bez przesady! Nie rozmawiamy tu o nastolatce, ale o doroslej osobie! Mysle, ze jego rodzice ochraniaja ja przez poczucie winy wobec niej. Moze mysla, ze jej brak pracy to ich wina (jakkolwiek glupio to brzmi)?
68 2013-01-15 22:00:58 Ostatnio edytowany przez syla135 (2013-01-15 22:03:47)
niechcem wplynac swoim przykladem na ciebie ale wiem ze to jedyny sposob zeby miec od zaraz, od razu swiety spokoj.
nawet jesli zdecydujecie sie zamieszkac na stancji to i tak kiedys ta siostra was dogoni i znow bedzie konfrontacja z tym ze tak jak mowie, moze do slubu na stancji, na neutralnym gruncie ulozyc sie a pozniej po slubie szczesliwe, rodzinne szczescie:)
ja zdaje sobie sprawe ze tesciowa, szfagier i rodzina meza wczesniej czy pozniej dogoni mnie i znow cos wykreca, ale twierdze ze teraz nie mam problemu chronic siebie i dzieci.
chcialabym zebys uniknela walki bo to psuje nie tylko wiezi rodzinne ale tez powoduje taki niesmak ktory jednak zostaje na dlugo(moze na zawsze?)
mi szkoda ze
moja corka nie ma chrzestnego(jest nim szfagier)
zaluje ze moje dzieci nie pojada do babci dac prezent na dzien babci,
zaluje ze moje dzieci nie maja wujka(maja tylko wujkow ktorzy sa dla mnie wujkami)
zaluje ze nie mam do kogo pojechac na swieta, tylko robie je sama
zaluje ze odziedziczylam tylko meza po slubie, a nic wiecej, bo przyjaciele przemina a rodziny tez nie mam, tylko siebie.
nie daj Boze rozstane sie z mezem to moj maz zostaje zupelnie sam, wyobrazacie sobie, bedzie mial tylko siebie
do tego co i tobie moze sie przytrafic
moj maz za nim mnie poznal byl podobny do nich, pil, krecil i robil glupoty choc mial cos co jego odroznialo-byl odpowiedzialny, jak sie poznalismy zobowiazal sie byc ze mna i mi pomoc w wielu sprawach,kochal szczeze i dojzal inne zycie
teraz jestem najwieksza zakala rodziny a tesciowa keidy tylko moze mowi "jeszcze wrocic do domu, ja tez bylam mezatka" dobrze zyczy synkowi:)
a ten caly gniew, wyzwiska, wiele gier(nie wyobrazacie sobie jakie straszne) widzialy i slyszaly dzieci nie raz.
@adlernewman jeżeli chodzi o rachunki, to płacić musi mój luby, jednak jeśli powiemy siostrze, żeby płaciła za siebie, to na pewno rodzice zaczną płacić za jej część.
@emiko masz rację, ja wolę się w to nie mieszać - to nie jest moje, nigdy nie było i nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że na coś liczę.
@adlernewman pieniądze w remont włożył tylko mój luby. Kiedy się poznaliśmy, on był w trakcie remontu, właściwie już przy końcu, ja pracowałam, ale szybko się zwolniłam, bo chciałam iść na studia dzienne. Później jednak brakowało mi pracy i zamierzałam się przepisać na zaoczne i znów czegoś poszukać, ale niestety zachorowałam i dopiero niedawno zakończyłam leczenie. Także ja się nie dokładałam do jego mieszkania. I mi na tym mieszkaniu nie zależy, ale zależy mojemu facetowi, a ja go kocham, więc chcę z nim o to zawalczyć.
@syla135 może nie wpłynąć, ale dać do myślenia - a to już krok do przodu.
Ostatnio luby miał telefon od mamy. Pytała, kiedy przyjdziemy do mieszkania. Odpowiedział, że nie przyjdziemy. Bardzo zdziwiona zapytała dlaczego. Mój facet na to, że nie zamierza mieszkać ze śmierdzielami, woli iść do PTTK (najtańsze schronisko u nas w mieście, 30 zł/doba, wszystko stare, może i czyste, ale i tak w jakiś sposób "brudne" i ogólnie człowiek brzydzi się tam spać). Powiedział, że albo on, albo siostra - bo razem z nią nie zamierza mieszkać. Mama na to, że chyba muszą poważnie porozmawiać. Ale czy ta rozmowa wniesie coś nowego? Czy stanie na tym co zawsze...? Trzymajcie kciuki!
musisz napisac co dalej bedzie.
teraz grunt zeby nie ulegl, powinein powiedziec ze chce mieszkac w mieszkaniu w ktore wlozyl tyle kasy ale z toba a nie z siostra.
teraz krok mamy twego faceta, przeciez nie jest slepa widzi ze zeby wam bylo ok to musi ja zabrac.
szkoda mi was wszystkich a szczegolnie siostry bo jest zupelnie niepelnosprawna na wlasne zyczenie
71 2013-01-18 22:08:53 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-01-18 22:09:29)
czekamy na odpowiedzi!co zrobią rodzice, mam nadzieje ze nie wciagną cię w wojnę przeciwko siostrze.
syla, zrób coś z tym "szfagrem", przerób go na "szwagra":>
ale on jest dla mnie szfagrem
nie zrozumialas... masz racje powiannam w cudzyslowie
ja sama robię często absurdalne blędy, pomyslalam ze i ty zrobilas:>
ja mówię: śwagier
ja robie mase bledow, przyjdzie czas ze wylece za nie z tego forum ale no coz, mimo ze umiem sie wyslowic to z pisownia jest masakra:)
ciekawe jak rozmowa autorce poszla? czy wysiedlili juz siostrę?
Hej. Nic nie pisałam, bo nie było o czym. Ale wczoraj mleko się rozlało. Moja przyszła teściowa w ogóle nie chce słuchać o postępkach swojej córeczki, wybiela ją, a mojego lubego oczernia. Jak wczoraj znów próbował jej coś wytłumaczyć, to nie dała mu dojść do słowa. A córeczka się nie wyprowadzi - bo ona chce tam mieszkać, a przecież musi być tak, jak ona chce. Więc mój facet się wkurzył i powiedział mamie, że mają mu oddać kasę za remont. A ona na to, że na pewno mu nie oddadzą. I dodała jeszcze, że na pewno go ktoś buntuje (pewnie miała na myśli mnie - dlatego też ja nie chcę się mieszać w te sprawy).
Chłopak powiedział, że jak tak dalej pójdzie, to nie zaprosi ich na ślub i że w ogóle mogą zapomnieć o tym, że mieli syna, bo on nie będzie się do nich odzywał i odbierał od nich telefonów. Widzę, że nienawiść się w nim rodzi. Ale nie chciałabym tego, jakby to było, ślub bez jego rodziców? I całe życie? Nasze dzieci bez jednych dziadków? Jeśli tak musiałoby być to pewnie bym się z tym pogodziła, jednak wolałabym, żebyśmy wszyscy żyli w zgodzie... nie wiem co robić. Mówię lubemu "odpuść", ale on nie odpuści, za dużo go to kosztowało pieniędzy i zdrowia...
Może najlepiej będzie jak w ogóle zapomnę o tym i poczekam aż sprawa sama się załatwi? Wiem, że powinnam wspierać chłopaka w tej wojnie, ale nie chcę, żeby ktoś później mi zarzucił, że ja oczekuje tego mieszkania, pieniędzy, albo czegoś tam jeszcze...
77 2013-02-01 11:08:51 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-02-01 11:20:13)
Niech narzeczony jakiś czas zawiesi kontakty, aż rodzice zrozumieją.
Te buntowanie to bardzo częsty cios poniżej pasa-stosowane przez rodziców. Bo ty go buntujesz.
Dobrze, że się rozlało. Ile to można udawać zadowolonych?
Wsadzone pieniądze w remont nie są do odzyskania?Ile to jeszcze pieniędzy przyjdzie nam w życiu stracić:( Zdrowie się liczy, a pieniądz to nie ostateczność. Siostra wiecznie siedzieć tam nie będzie, wyluzuj. Rok, dwa. Az rodzice zrozumieją, że zdrowy obywatel pracuje i się utrzymuje. Moze ona dorosnie?
Z tym tymczasowym zawieszeniem kontaktów to dobry pomysł.
Cały czas powtarzam lubemu, że wolę, żeby był zdrowy, niż bogaty. Ale jak sama stawiam się w jego sytuacji to go rozumiem...
Siostra wydaje się nigdy nie dorosnąć, raczej na to nie liczymy. Ale ja wciąż mam nadzieję, że rodzice zrozumieją... choć na chwilę obecną wygląda to tragicznie. Są nią tak zaślepieni... luby mówi, że otworzą oczy dopiero, jak córeczka wyśle ich do domu starców, albo pod most, zaraz po przepisaniu jej domu. Oby się mylił...
79 2013-02-01 11:40:55 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-02-01 11:41:28)
dorabiajcie się sami, mieszkanie razem generuje problemy- ale macie mlodosc i sile. zarobicie na swoj wlasny dom.dostac latwo kusi, ale tez są zobowiązania. opieka na starosc, pomoc, czyli wielokrotne spłacanie długu. na pewno kredyt nie zdenerwuje was tak jak rodzinka.
może powinniście się wyprowadzić?
rodzice zobaczą co córeczka robi z mieszkaniem,bo skoro to niechluj to za niedługo mieszkanie byłoby w opłakanym stanie,no i rachunki...,jeśli ona nie bedzie płaciła,to oni bedą płacić ale predzej czy później będą mieli dosyć łożenia na dorosłe dziecko
wiem że twój chłopak straciłby kasę włożoną w remont,ale lepiej stracić niż całe życie się szarpać z kimś
wiedzialam ze tak bedzie, ze rodzice najbardziej kochaja "corcie-syfulcie"
jeszcze jedno, twoj luby(podoba mi sie jak go nazywasz:P) ma jeszcze rodzienstwo? czy tylko ta siostre?
wydaje mi sie ze w tej sytulacji powianniscie cos sobie wynajac, albo mieszkac z nia ale to sie odbije na tobie i na waszm zwiazku
może powinniście się wyprowadzić?
rodzice zobaczą co córeczka robi z mieszkaniem,bo skoro to niechluj to za niedługo mieszkanie byłoby w opłakanym stanie
Ale teraz nie mieszkamy z nią, tylko u mnie. Rodzice widzą ten syf, ale nie robi to na nich wrażenia, mama przyjdzie i po niej posprząta, bo ona jest przecież malutka...
wiedzialam ze tak bedzie, ze rodzice najbardziej kochaja "corcie-syfulcie"
jeszcze jedno, twoj luby(podoba mi sie jak go nazywasz:P) ma jeszcze rodzienstwo? czy tylko ta siostre?
Ma jeszcze starszego brata. Ale on wziął ślub, urodziło mu się dziecko, zaczął się budować - a na czas budowy mieszkali u jego rodziców. Kłótni nie było końca... Kiedy skończyli budowę i się wyprowadzili, stosunki z rodzicami nagle diametralnie uległy zmianie
Oczywiście rodzice (i jego i żony) bardzo dużo pomogli im finansowo i fizycznie w budowaniu domu.
completed niektórzy tracą całe lata na mieszkanie z teściami, nie tylko 50 tysiecy, nie straciliście młodości, nie przegraliście życia, wiem że cieżko opuscic pole bitwy, ale...