Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 58 z 84 ]

Temat: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Mam 22 lata, mój chłopak 29. Mamy zamiar zamieszkać pod jednym dachem z jego siostrą i być może chłopakiem, którzy niestety są strasznymi bałaganiarzami, nie sprzątają po sobie, o nic nie dbają, w dodatku jej chłopak okropnie śmierdzi i jest brudasem! Dlatego też wolelibyśmy zamieszkać tam bez nich. Jak wobec tego sprawić, by zechcieli się wyprowadzić?

Post edytowany na prośbę autorki. Usunięto szczegóły ułatwiające identyfikację opisanych osób. Mod. Vinnga

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Współczuję, jeśli jest rzeczywiście tak jak to opisujesz..
A próbwaliście z nią pogadać? Skoro mieszkanie jest w sumie chłopaka, to gdybyście tak powiedzieli że chcielbyście zacząc wspólnie żyć. Czyli on mieszka jeszcze z Tobą a ona w mieszkaniu jest sama? A ile ona ma lat?

3 Ostatnio edytowany przez completed (2013-01-14 13:26:21)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Rozmowa z nią nic nie da. Jej jest tak wygodnie. Ona nie zamierza pracować, dokładać się do rachunków, sprzątać po sobie, nie zamierza nic. Ona będzie robić to, na co ma ochotę, czyli leżeć i oglądać tv i nikt jej nie będzie rozkazywał. Niestety rodzice utwierdzają ją w przekonaniu, że robi dobrze, wszystko jej się należy, a od siebie nie musi nic dawać, co miesiąc dają jej kasę (nie wiem ile bo nie zaglądam jej do portfela), ale jej i tak zawsze za mało.
Mieszkanie jest chłopaka, ale tylko na gębę, rodzice zamierzają mu przepisać dopiero po ślubie, czyli za jakieś 2-3 lata. I dopiero po ślubie zamierzają zabrać do siebie jego siostrę.
Póki co chłopak mieszka jeszcze u mnie, ale chcielibyśmy na czasie przeprowadzić się tam i zamieszkać razem, tylko we dwoje. Ona jest w mieszkaniu sama, z tym że jeździ do chłopaka, a on do niej i u siebie nocują - raz tu, raz tam, co kilka dni.
.

4

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

a nie myslalas wziasc slub cywilny tylko z obiadem np na swieta wielkanocne??
imprzeza tylo dla najblizszych, rodzicom wyjasnisz ze chodzi o to zebyscie sami mieszkali w mieszkaniu a rodzicom chlopaka powiesz ze chcecie zaczac zycie wspolne, nie na kocia lape a jak pobedziecie razem, odlozycie fundusze to zorganizujecie slub koscielny i wesele na 100osob.
wtedy spelnicie ich warunki.

a jak nie to moze pojedzcie do rodzicow na niedzielny obiad i wspolne porozmawiajcie ze chcecie zamieszkac razem, ze abyscie mieli szanse, aby wam sie udalo to potrzebujecie wolnego mieszkania i wtedy bedziecie sie ukladac i docierac. uwazam ze twoja obecnosc nada powagi sytulacji, proponuje wymyslec date slub, moze jakies zareczyny??
cos zeby spowodowalo aby oni zauwazyli ze slub blisko i czas zaczac spelniac obietnice. poza tym trzeba powiedziec ze chcesz sie wprowadzic i prowadzic wspolny budzet ktory przewiduje 2 osoby.

poza tym twoj pomysl aby jej obrzydzic?
wydaje mi sie ze musielibyscie sie zmienic w jej rodzicow, zaczac pytac kiedy wroci, ze ma byc wtedy i wtedy, zabrac jej klucz do domu zeby wracala np do 23.00 inaczej nie oyworzycie,
lub
pokazac matce jak wyglada mieszkanie po jej wyczynach.

5

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Syla bardzo dobrze radzi. Po raz nie wiem ktory informuje na tym forum - ślub kosztuje niecale 100zl - wiec nie bardzo jest na co zbierac latami wink Slub, potem obiad dla najbliższych, a w ramach wieczoru kawalersko-panienskiego spakować panne brudaske i od razu przewiezc rzeczy do rodzicow smile A wczesniej można zaprosić rodziców panny brudaski tak najmniej na tydzien żeby zobaczyli o czym naprawdę mówicie.

Chciałby nad poziomy człek - a tu ciągle niż.
Nie uciągnie pusty łeb ciężkiej dupy wzwyż.

6 Ostatnio edytowany przez completed (2013-01-14 14:26:47)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?
syla135 napisał/a:

a nie myslalas wziasc slub cywilny tylko z obiadem np na swieta wielkanocne??
imprzeza tylo dla najblizszych, rodzicom wyjasnisz ze chodzi o to zebyscie sami mieszkali w mieszkaniu a rodzicom chlopaka powiesz ze chcecie zaczac zycie wspolne, nie na kocia lape a jak pobedziecie razem, odlozycie fundusze to zorganizujecie slub koscielny i wesele na 100osob.
wtedy spelnicie ich warunki.

a jak nie to moze pojedzcie do rodzicow na niedzielny obiad i wspolne porozmawiajcie ze chcecie zamieszkac razem, ze abyscie mieli szanse, aby wam sie udalo to potrzebujecie wolnego mieszkania i wtedy bedziecie sie ukladac i docierac. uwazam ze twoja obecnosc nada powagi sytulacji, proponuje wymyslec date slub, moze jakies zareczyny??
cos zeby spowodowalo aby oni zauwazyli ze slub blisko i czas zaczac spelniac obietnice. poza tym trzeba powiedziec ze chcesz sie wprowadzic i prowadzic wspolny budrzet ktory przewiduje 2 osoby.

poza tym twoj pomysl aby jej obrzydzic?
wydaje mi sie ze musielibyscie sie zmienic w jej rodzicow, zaczac pytac kiedy wroci, ze ma byc wtedy i wtedy, zabrac jej klucz do domu zeby wracala np do 23.00 inaczej nie owtorzycie,
lub
pokazac matce jak wyglada mieszkanie po jej wyczynach.

Chodzi o to, że chcemy wziąć ślub wtedy, kiedy my zechcemy, a nie hajtać się na przymus, by coś osiągnąć. Poza tym, nie wiem czy cywilny też wchodzi w umowę mamy wink
Co do rozmowy z rodzicami, mój chłopak właśnie się do niej przymierza, ale ja boję się, że mogłaby się z tego wywiązać kłótnia (przecież córeczka chce tam mieszkać, a rodzice muszą zrobić tak, by ona była zadowolona). Myślałam wprawdzie o tym, by też uczestniczyć w tej rozmowie, ale czy oni sobie nie pomyślą, że ja szukam czegoś za darmo? Jeszcze sobie wymyślą, że mi na mieszkaniu zależy, a nie na chłopaku. Niby mnie już znają i mamy dobre relacje, nie posądzają mnie o takie rzeczy, ale kto to wie jakby się potoczyła rozmowa...
Co do zaręczyn, chciałabym, aby wypłynęły one od chłopaka, nie mam zamiaru tego na nim wymuszać. Poza tym, nie na darmo mówi się, że kobieca intuicja... wydaje mi się, że on już coś planuje w tym temacie (poza tym doszły mnie słuchy, że odkłada na pierścionek). Kiedy się już zaręczymy, na pewno wyznaczymy datę ślubu, ale to może być za miesiąc, dwa, trzy... a przeprowadzić się chcielibyśmy jak najszybciej. Poza tym nadal nie ma gwarancji, że zaręczyny wystarczą, by siostra się wyprowadziła.
Co do zachowywania się jak rodzice, wydaje mi się, że by nie przeszło. Wyśmiałaby nas... ona jest starsza ode mnie.
A jeśli chodzi o pokazanie mamie jak wygląda mieszkanie... robiliśmy to nie raz. Co na to mama? "Posprzątaj po niej, Ty jak byłeś mały, to też po Tobie sprzątałam", "Daj już spokój, przesadzasz, wszystko Ci przeszkadza", albo po prostu sama po niej sprząta.

Z tego wszystkiego, najlepszym rozwiązaniem będzie chyba zaproponować chłopakowi, że do zaręczyn pomieszkamy u mnie, a później powiemy rodzicom, że mamy już datę ślubu i żeby mama zabrała córeczkę do siebie. Tylko nie mamy pewności, że to poskutkuje...
A może ktoś ma lepszy pomysł?

7 Ostatnio edytowany przez completed (2013-01-14 14:06:29)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?
nocnalampka napisał/a:

Syla bardzo dobrze radzi. Po raz nie wiem ktory informuje na tym forum - ślub kosztuje niecale 100zl - wiec nie bardzo jest na co zbierac latami wink Slub, potem obiad dla najbliższych, a w ramach wieczoru kawalersko-panienskiego spakować panne brudaske i od razu przewiezc rzeczy do rodzicow smile A wczesniej można zaprosić rodziców panny brudaski tak najmniej na tydzien żeby zobaczyli o czym naprawdę mówicie.

Ale dlaczego ja mam mieć ślub za 100 zł, skoro ja może marzę o wielkim weselu? Mam zrobić skromny obiad, bo tak komuś pasuje? Przykro mi, ale nie smile
Rodzice mimo zaproszenia, wcale nie mają zamiaru przyjeżdżać i kontrolować jej poczynań, ani przez jeden dzień, co dopiero mówić o tygodniu! Poza tym, jeśli o nią chodzi, oni są po prostu ślepi. Nie widzą jej wad...

(Przepraszam za post pod postem, zamotałam się)

8 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-01-14 14:18:43)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

syla swietnie radzi:>
z drugiej strony moze jest jakaś szansa na te laskę, skończy się Majorka kiedyś:>
pierwszy sposób ciaża, drugi sposób motywowanie do pracy:>
skonczywszy studia wrocilam tez do domu, za sciana mieszkal brat z rodziną(4osoby), na dole moi rodzice.
nie wymagali nic, kasy nie dawali moze wiele(na lekarza, czy buty jak sie rozlecialy) nazywali od czasu do czasu pasożytem, bratowa tylko patrzyła:>nie mogla mowic nic, nie byla u siebie.
zarabialam na swoje pierdoły-pilnowalam ciotkom dzieci, kuzynkom dzieci, siostrze i brata dzieci także, dostalam stówę za tydzien i git:> czyli kartę, dezodorant, ciuchy w szmatach kupilam sobie sama. na fajki tez starczylo:) wekendy imprezowalam, w tygodniu latalam po kolezankach, oprocz ferii i wakacji kiedy pilnowalam malych szkrabów, i sezonu grypowego:)
potem znalazlam chlopaka, ktory sponsorowal tez polowe mojego baletu, wiadomo chlopak kupi jak poprosisz, czy dolozy te 20zl jak brakuje.
na szczescie ja lubilam pracę, znalazłam ją:> i sie skonczylo...
dzis wiem co wystarczyloby zrobic, po pierwsze odciąć neta!
po drugie wygnac do szukania pracy

wiesz moja sytuacja troche byla tez inna, owszem nieróbstwo trwalo okolo 2 lata, ale bylam przewlekle chora na anginy, potem umowilam sie na wyciecie migdalkow i dopiero wówczas moglam w pracowac(wczesniej ani praca na dworzu-np kelnerka na sezon, praca w kuchni tez nie(otwarte okna).

-LODÓWKA W WASZYM ZAMKNIETYM NA KLUCZ POKOJU
-ODETNIJCIE INTERNET
-internet mozecie miec swoj np orange


pomysl z cywilniakiem jest dobry
nie musisz miec od razu tego co chcesz, ja nie mogłam dostać tego co chcialam i musialam obejsc las problemow dookoła w sposób zupełnie inny; chodzilo o to ze mój chłopak nie chcial tak po prostu zamieszkać u teściów, tylko na swoim, ja mialam prace na zastepstwo, wiec kredytu nie utrzymalibysmy z jednej pensji, a czekac na umowe na stale to jakby czekac na deszcz na pustyni, moi rodzice to sądni katolicy, wymagali katolickiego ślubu, a partner ślubu nie chcial...
wiec szybka decyzja o dziecku, dzis mieszkamy bez slubu, ale razem:>szczesliwi.
rodzice sie pogodzili, brat wyprowadzil do siebie...

ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu

9 Ostatnio edytowany przez vinnga (2013-06-05 10:58:29)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Nie chcę się posuwać do zamykania lodówki w pokoju. Wtedy zacznę w nim gotować i jeść... a od tego jest przecież kuchnia. Poza tym lodówka nie milczy, chodzi, dosyć cicho, ale w nocy w jednym pokoju z nią chyba bym nie usnęła.
Co do internetu, właśnie myślę, jak to zrobić, to jedyne co mi przychodzi do głowy. Jednak jak już pisałam, za neta i tv płaci mama! Więc nie mogę tak po prostu tego odciąć...

A ciąża to jej czy moja? Jeśli jej, to raczej nie mam na to wpływu. Jeśli moja, to na razie nie mogę zajść w ciążę. Po odbytym leczeniu muszę poczekać co najmniej do października z taką decyzją, inaczej istnieje możliwość powikłań... Chociaż i tak wolę najpierw wziąć ślub, wyprawić wesele, mieć zapewnione mieszkanie (bez tych brudasów) i wtedy ewentualnie starać się o dzieciaczka smile

10

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

No i widzisz. Kazdy ma swoje priorytety. Poczatkowo myslalam, że Twoim jest zaczęcie wspolnego, spokojnego życia z Twoim chłopakiem. Skoro waruniem jest slub, to obie z Syla podpowiadamy, ze ślub cywilny (ktorego koszt to niecale 100zl) to też slub. I nie wyklucza on wziecia koscielnego z weseliskiem - za jakis czas. Ja bym tak zrobila jesli priorytetem dla mnie byloby wspolne zamieszkanie w wyremontowanym za niemale pieniadze, wlasnym mieszkaniu.  No ale Ty mówisz, że nie w tym rzecz, bo Tobie zależy na weselisku na dwie wsie. Wiec widać źle zrozumiałam Twoją liste priorytetów.  Więc w takim razie pozostaje albo mieszkać osobno i patrzeć jak mieszkanie niszczeje, po czym po wyśnionym weselisku kolejne -dziesiąt tysi wsadzić w remont... albo zamieszkać wspólnie i pogodzić sie z tym, że nie można mieć wszystkiego...

Inna sprawa, że ja bym się troche obawiała tego, że rodzice mogą jeszcze zmienić zdanie. Przez te 2-3lata może się jeszcze okazać, że to panna brudaska weźmie ślub, albo zajdzie w ciąże i obiecane Wam mieszkanie będzie jej "bardziej potrzebne".

Chciałby nad poziomy człek - a tu ciągle niż.
Nie uciągnie pusty łeb ciężkiej dupy wzwyż.

11 Ostatnio edytowany przez completed (2013-01-14 14:46:26)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Przecież tłumaczę, że nie chcę wychodzić za mąż z przymusu, tylko wtedy kiedy ja i mój luby będę miała na to ochotę. Nie chcę ślubu cywilnego. I nie za 100 zł, bo takiego "byle odwalić" to ja nie chcę - to ma być mój dzień i ma być wspaniały! I nie napisałam, że chcę wesele na dwie wsie -

Ale dlaczego ja mam mieć ślub za 100 zł, skoro ja może marzę o wielkim weselu?

- tam jest napisane "może" smile nie chcę wielkiego wesela, chcę normalne, ale mam dużą rodzinę i jak wyliczyłam ile osób mam takich najbliższych, które wypadałoby zaprosić i które chcę zaprosić, to wyszło 80 osób (;x) ale nie w tym rzecz, to nie jest mój problem.
POZA TYM nikt mi nie powiedział, że po cywilnym siostra się wyprowadzi. Po co mam robić coś, czego nie chcę, żeby później się okazało, że siostra i tak zostaje? eh...

nocnalampka napisał/a:

Inna sprawa, że ja bym się troche obawiała tego, że rodzice mogą jeszcze zmienić zdanie. Przez te 2-3lata może się jeszcze okazać, że to panna brudaska weźmie ślub, albo zajdzie w ciąże i obiecane Wam mieszkanie będzie jej "bardziej potrzebne".

dlatego chcemy jak najszybciej się tam wprowadzić i sprawić, by panna brudaska zechciała się stamtąd wyprowadzić.

Dlaczego tak Was boli, że nie chcę ślubu za 100 zł? Prosiłam o porady, jak pozbyć się z domu pasożyta, a nie układanie mi grafiku i ustalanie na co wydam budżet i to w jakiej wysokości!

12 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-01-14 14:49:18)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

gdy zaszlam w ciąże, logiczne było ze rusza remont po opuszczonym przez brata mieszkanku(kuchnia, dwa pokoje) do slubu nie doszlo, oddzielna historia...
gdy byl temat wesela, to każdy miał swoje podpowiedzi:
-zrob przyjecie
-idz do urzedu, nie stac cie na wesele
-a tak jak juz przyjecie to i wesele
niestety moje stanowisko było radykalne: żadnych wesel za 30tysiecy!
moze, mówię może w tym roku pójdziemy do urzędu i wrócimy do domu
kazdy ma swoje priorytety,a ty po prostu jestes jedną z dziewczyn które chcą wesele na 80osób, widzialam takie zdjecia mlodej pary, z karocą, w wodzie, przy koniach i palacu.
masz marzenia i to twoje prawo, to czy wydaje się to innym smieszne na dwie wsie, to juz wazne nie jest:(
niektóre laski chcą miec wesele, a niektórzy rodzice potrafią sprzedać nawet mieszkanie, zeby te wesele zrobic.
u nas ludzie się zadłużają, aby mieć wesele, nie wiem po co, bo mnie to nigdy nie rajcowało:>

róbicie dzidziusia, potem ślub i laska ląduje w domku rodziców:>

ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu

13

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

A my nie chcemy obciążać tym rodziców, chcemy sami sobie zarobić na to nasze wesele, dlatego odwlecze się ono w czasie. Przy okazji, czy wesele na 80 osób, to jakieś niesamowicie wielkie wesele? Myślałam, że 150 to dużo, 300 to bardzo dużo, ale 80?

14 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-01-14 14:56:27)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

duze wesele to takie powyzej 50 osób.....
u nas jak zebralismy na przyjecie po chrzcinach ekipe typu siostra, brat to przyszlo kurde 28osób, a połowa ominięta, np moje 2 kuzynki z rodziną-drogie przyjaciółki z dzieciństwa!!!, i jak całe zycie nikogo nie bylo na swieta, to teraz przyjechali nagle wszyscy...
wesela są drogie, strasznie wkurzyly mnie teksty, "mam kupowac sukienke i garnitur dla Macka?"-jak pytala cala rodzina, a ja wolalam kupic meble i cos dla dziecka niz organizowac impreze za 30tysi i oglądać potem pijanych wujków partnera, bo to alkoholicy. nie i koniec!!!

ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu

15 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2013-01-14 15:14:10)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Sorry, tak to jest jak slepy bez okularów czyta wink I "może" jako "marze" odczytałam. Wybacz starej ślepej kobiecie.


A może  po prostu pogadać z rodzicami? Rzeczowo, bez pretensji. Powiedzieć otwarcie, że chcecie razem zamieszkać i jak oni to widzą w takim razie.

Chciałby nad poziomy człek - a tu ciągle niż.
Nie uciągnie pusty łeb ciężkiej dupy wzwyż.

16

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?
nika29 napisał/a:

róbicie dzidziusia, potem ślub i laska ląduje w domku rodziców:>

na razie nie mogę zajść w ciążę. Po odbytym leczeniu muszę poczekać co najmniej do października z taką decyzją, inaczej istnieje możliwość powikłań...

nocnalampka napisał/a:

Sorry, tak to jest jak slepy bez okularów czyta wink I "może" jako "marze" odczytałam. Wybacz starej ślepej kobiecie.

Więc może faktycznie po prostu pogadać z rodzicami? Rzeczowo, bez pretensji. Powiedzieć otwarcie, że chcecie razem zamieszkać i jak oni to widzą w takim razie.

Nie gniewam się, choć nie ukrywam, że trochę mnie poniosło.
To chyba najbardziej sensowne rozwiązanie...

17

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

skoro mieszkanie nie jest jeszcze na Twojego chłopaka przepisane,to jak możecie wymagać od niej aby się wyniosła?
po co było pakować tyle kasy w remont jak sprawy formalne nie są załatwione?
równie dobrze ona może zechcieć się was pozbyć,a matce nagada takich głupot że mieszkanie przepisze jej a nie Twojemu chłopakowi

18

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

a czy mieszkanie z rodzicami chlopaka nie wchodzi w grę?gdyby siostra cię wygryzła?

ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu

19

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

nika wiadomo nie od dziś że od teściów z daleka,nawet od własnych rodziców też smile

a siostra no cóż,bedzie może tak że ich wygryzie,i tyle będą mieli z tego mieszkania i kasy włożonej w nie

20 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2013-01-14 15:24:31)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

No i nie złość się. Prosisz o rady, a jak dostajesz gotowe rozwiązania to się iryrujesz, żeby Ci życia nie układać. To po co radzisz sie na forum, jak sama sobie umiesz poradzić? Nie chcecie ślubu teraz, ok. Wasza rzecz. Chcecie wystawnego wesela - Wasze prawo. Ale nie dziw sie, że skoro przedstawiłaś sytuację tak, że to ślub jest warunkiem wspólnego samodzielnego mieszkania, a teraz na wesele Was nie stać, to nie tylko ja zobaczyłam ślub cywilny jako wyjście z impasu. Skoro to dla Was nie jest rozwiązanie, to warto szukać innego... Ja bym tylko odradzała wprowadzanie się tam pomimo wszystkiego. Wiem na własnej skórze co to znaczy mieszkanie z brudaso-syfiarzo-leniem i jedyne co bardzo szczerze odradzam, to sprowadzanie się tam i próby "naprostowania" panny brudaski. Raz, ze z tego co piszesz, to wymagałoby regularnej wojny, dwa przy takim wsparciu rodziców pewnie ona i tak by niczego nie pojęła... A dla Was to byłby koszt zszarganych nerwów. Jeśli to jest faktycznie taki typ do którego i tak nic nie dociera to szkoda skórki za wyprawkę.

Chciałby nad poziomy człek - a tu ciągle niż.
Nie uciągnie pusty łeb ciężkiej dupy wzwyż.

21

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

widzisz autorko bo ty mieszkasz juz razem z partnerem, dlatego i wesele mozesz miec za 2 lata. ja nie mialam takiego wyjscia, chcialam rodziny i juz. denerwowalo mnie te przeciąganie sprawy!

ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu

22

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Wiem, że mógł zrobić remont dopiero po przepisaniu mieszkania, ale tak nie zrobił. Pluje sobie w brodę, ale czasu już nie cofniemy.

lena812 napisał/a:

skoro mieszkanie nie jest jeszcze na Twojego chłopaka przepisane,to jak możecie wymagać od niej aby się wyniosła?
po co było pakować tyle kasy w remont jak sprawy formalne nie są załatwione?
równie dobrze ona może zechcieć się was pozbyć,a matce nagada takich głupot że mieszkanie przepisze jej a nie Twojemu chłopakowi

jest coś takiego, jak czytanie ze zrozumieniem smile

nika29 napisał/a:

a czy mieszkanie z rodzicami chlopaka nie wchodzi w grę?gdyby siostra cię wygryzła?

Wolałabym już mieszkać z moimi. Z rodzicami chłopaka byłoby bardzo ciężko - wiem, bo brat mojego lubego mieszkał u nich z żoną, kiedy się budował i nie ma najlepszych wspomnień...

nocnalampka napisał/a:

No i nie złość się. Prosisz o rady, a jak dostajesz gotowe rozwiązania to się iryrujesz, żeby Ci życia nie układać. To po co radzisz sie na forum, jak sama sobie umiesz poradzić? Nie chcecie ślubu teraz, ok. Wasza rzecz. Chcecie wystawnego wesela - Wasze prawo. Ale nie dziw sie, że skoro przedstawiłaś sytuację tak, że to ślub jest warunkiem wspólnego samodzielnego mieszkania, a teraz na wesele Was nie stać, to nie tylko ja zobaczyłam ślub cywilny jako wyjście z impasu. Skoro to dla Was nie jest rozwiązanie, to warto szukać innego... Ja bym tylko odradzała wprowadzanie się tam pomimo wszystkiego. Wiem na własnej skórze co to znaczy mieszkanie z brudaso-syfiarzo-leniem i jedyne co bardzo szczerze odradzam, to sprowadzanie się tam i próby "naprostowania" panny brudaski. Raz, ze z tego co piszesz, to wymagałoby regularnej wojny, dwa przy takim wsparciu rodziców pewnie ona i tak by niczego nie pojęła... A dla Was to byłby koszt zszarganych nerwów. Jeśli to jest faktycznie taki typ do którego i tak nic nie dociera to szkoda skórki za wyprawkę.

Napiszę po raz kolejny: ślub cywilny nie wchodzi w grę, żeby siostra się wyprowadziła, potrzebujemy ślubu kościelnego, do którego nie zamierzamy się zmuszać teraz, a wtedy, kiedy NAM będzie odpowiadało. Prosiłam o poradę, jak pozbyć się pasożyta, jak jej obrzydzić to mieszkanie, by sama chciała się wyprowadzić. A nie o gotowe rozwiązania dotyczące mojego życia.

23

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?
completed napisał/a:

Prosiłam o poradę, jak pozbyć się pasożyta, jak jej obrzydzić to mieszkanie, by sama chciała się wyprowadzić.

Czyli jesteś gotowa iść z nią na wojne? A wzięłaś pod uwagę koszty? I to, że wypowiadając wojnę jej, prawdopodobnie wypowiesz wojne swoim przyszlym teściom?

Chciałby nad poziomy człek - a tu ciągle niż.
Nie uciągnie pusty łeb ciężkiej dupy wzwyż.

24

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

karaluchy jej wprowadź, ale sama potem nie bedziesz mogla zamieszkac. ja wylączam się z tematu. milego dnia:>

ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu

25

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

A  moze zamiast na huczne wesele to zaczelibyscie na wlasne lokum oszczedzac. Bo ja to widze tak, ze wszystko tam rodzice Twojego chlopaka funduja i jemu i siastrze. A facet prawie 30 lat to powinien umiec juz sam na siebie zarobic. I na swoja kobiete tez.

Zlota zasada: umiesz liczyc to licz na siebie. I nikomu niczego nie bedziesz winna ani nikt Ci warunkow stawial nie bedzie typu: najpierw oltarz potem klucze.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

26 Ostatnio edytowany przez vinnga (2013-06-05 10:59:47)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Skoro wziął kredyt i go spłaca to chyba znaczy, że potrafi zarobić. Gdyby nie obiecali mu tego mieszkania, nie robiłby remontu. Fakt faktem, mógł poczekać, ale nie poczekał. Ale nie cofniemy czasu, więc po co psuć nerwy i roztrząsać ten temat.
Nie chcemy hucznego wesela, tylko normalne. Ani za 30 tysięcy, ani za 100 zł.

W planach mamy budowę domu, ale do tego jak wiadomo potrzeba wiele czasu i pieniędzy, a póki co musimy gdzieś mieszkać, a chcemy razem i chcemy sami we dwoje, co chyba nie jest bardzo dziwne.

27

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

No i sie zagalopowałaś, to jak sie czepiamy słowek, to się czepiamy. A co wink

completed napisał/a:

Skoro wziął kredyt 50 tys i go spłaca to chyba znaczy, że potrafi zarobić.

Skoro musial na remont brac kredyt, to oznacza, ze nie umial na ten remont zarobić.

completed napisał/a:

Nie chcemy hucznego wesela, tylko normalne. Ani za 30 tysięcy, ani za 100 zł.

Wesele na najmniej 80 osób to nie jest skromny wydatek. Szczegolnie jak ma się juz kredyt na 50 tys...  I ja nigdzie nie pisalam o weselu za 100zl. Klania sie czytanie ze zrozumieniem, którego brak tak chętnie innym zarzucasz. ślub nie równa się wesele. Wesele nie jest obowiązkiem, ale fanaberią. Masz do niej prawo, Twoja rzecz, jeśli Cie stać na przejedzenie w jedną noc fury kasy. Twoja kasa, Twój wybór. Skoro oceniasz to jako rozsadniejsze niz np inwestycje we wspolna przyszlosc, to tylko Twoja sprawa.

completed napisał/a:

A skoro rodzice wybudowali sobie dom, to chyba muszą go na kogoś przepisać, bo żyć wiecznie nie będą

Do grobu go nie wezma, ale też nie maja obowiazku zostawiac go dzieciom... A rodzice jeszcze żyją, więc zdanie mogą zmienić jeszcze pieć razy i nie zostawić dzieciom nic. Mają pełne prawo. Nie dziel jeszcze skóry na niedzwiedziu.

completed napisał/a:

A mieszkanie w bloku zostało, to mieli je sprzedać?

Tak, mogli je sprzedac i przehulać pieniądze. Ich pieniądze ich sprawa! I ani ich dzieciom, ani - W SZCZEGÓLNOSCI - Tobie nic do tego!  Ty się coś zbyt chętnie rozporządzasz cudzą własnością.

completed napisał/a:

W planach mamy budowę domu, ale do tego jak wiadomo potrzeba wiele czasu i pieniędzy, .

Podobno pieniądze to nie problem, bo Twoj chłopak umie je zarabiać, czas też macie, skoro pobieracie sie za 2-3 lata, a przez ten czas mozna i trzy domy od zera postawić.

completed napisał/a:

a póki co musimy gdzieś mieszkać, a chcemy razem i chcemy sami we dwoje, co chyba nie jest bardzo dziwne.

Ano mieszkać gdzieś trzeba - to fakt. On ma gdzie mieszkać - rodzice maja dom, w którym pewnie znajdzie sie dla niego miejsce, maja tez mieszkanie w którym on podobno mieszka. A Ty mieszkasz z rodziną. Wiec oboje macie gdzie mieszkać. I nie jest dziwne, że chcecie mieszkać razem - wiec skoro tacy jestescie dorośli i odpowiedzialni, to zamieszkajcie na swoim, albo wynajmijcie i badzcie niezalezni.

Chciałby nad poziomy człek - a tu ciągle niż.
Nie uciągnie pusty łeb ciężkiej dupy wzwyż.

28

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

przeczytałam ze zrozumieniem i napisałaś wyraźnie że mieszkanie przepiszą dopiero PO śLUBIE !

a do czasu ślubu rodzice Twojego chłopaka mogą 10 razy zmienić zdanie i koniec końców przepisać mieszkanie na córkę albo nawet je sprzedać

29 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-01-14 16:49:08)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

no to w koncu powiem co mysle...
smieszy mnie wydawanie na wesela iluś tam tysięcy, odkładanie kilka lat z ciężkiej pracy, robienie spędu na właśnie nawet 80osób, nie wiem co was laski w tym tak cieszy jak to ktos ujął jednorazowa fanaberia, czy chęc bycia księzniczką jeden wieczór, najpiekniejszą czy kiego wie, czy spłata kredytu na wesele kilka lat, podczas gdy żywnosc i ewentualne dzieci kosztują!
ja mieszkam u rodziców, nie pytam czy na mnie przepisza mieszkanie, bo gadam o kredycie, a juz na pewno nie moj partner.
smieszą mnie kobiety dajace zdjecia na facebooka z wesel.
nie chce byc jednak zgryźliwa, każda radosna panna młoda ma do tego prawo, do oczepin, do Jasełek i do czego chce:>
oj chyba komuś podpadnę!

jedna sytuacja mnie rozbawila?mianowicie wszystkie dzieci poszly na swoje, rodziców dochowal jarek. byl kawalerem i po smierci rodzicow poznal 15 lat mlodsza monikę. odwiedzali rodzenstwo jarka, ktore mieszkalo w tym samym miasteczku. wszyscy mieszkali na swoich mieszkaniach, po wykupie, po tesciach czy jakims tam cudem, nie bylo kredytów itd.
pewnego dnia jarek i monika dostali wiadomosc, ze siostra żąda spłaty za swoją część. nie uregulowane dziedziczenie,brak zapisu czy zapis na wszystkich? nie bylo wazne ze obchodzil starych rodzicow po wylewie. nie. mial 44 lata, a monika 29. siostra wiecie na co chciala kase?
na wesele córki. i z tego powodu chciala wywalic brata z domu.
brak mi słów.nie znam zakonczenia.

ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu

30

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

nika mi nie podpadniesz smile
ja tez bym chciała mieć wesele,ale po co mam wydać 30-40 tysiecy i nic z tego nie mieć? to bez sensu,za ta kasę można mieć dużo więcej niż tylko wspomnienia,w dodatku nie zawsze miłe smile

31 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-01-14 16:54:40)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

w malym miasteczku to jedna piąta mieszkania na 3 pokoje.takie 30tysiecy.
a jak się ma oszczędności to wystarczy potem wziąć kredytu sto tysiecy i miec ratę 400zł nawet co miesiąc.czyli całe nic.


u nas jak kurp wydaje córkę za mąż, jedynaczke-tak mówi mój partner przy temacie wesel- to kombajn by kupił za te kase, taka impreza.


i zazdroście stare panny! a co, jak się bawić to się bawić.
przepraszam za złośliwości-cytuje tylko wypowiedzi które slyszałam...
kto ogladal film Wesele?:)
haha

ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu

32

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?
nocnalampka napisał/a:

Skoro musial na remont brac kredyt, to oznacza, ze nie umial na ten remont zarobić.

Jasne. Musiał brać kredyt, ponieważ brakowało mu 50 tys do remontu, który kosztował znacznie więcej, ale to więcej już sobie uzbierał, a więc jednak umiał zarobić na część remontu. Nie wiem kto w wieku dwudziestu paru lat dorabia się kwoty kilkudziesięciu tysięcy, szczególnie jak się jest po studiach, czyli do 25 roku życia się uczył.

nocnalampka napisał/a:

Wesele na najmniej 80 osób to nie jest skromny wydatek. Szczegolnie jak ma się juz kredyt na 50 tys...  I ja nigdzie nie pisalam o weselu za 100zl. Klania sie czytanie ze zrozumieniem, którego brak tak chętnie innym zarzucasz. ślub nie równa się wesele. Wesele nie jest obowiązkiem, ale fanaberią. Masz do niej prawo, Twoja rzecz, jeśli Cie stać na przejedzenie w jedną noc fury kasy. Twoja kasa, Twój wybór. Skoro oceniasz to jako rozsadniejsze niz np inwestycje we wspolna przyszlosc, to tylko Twoja sprawa.

Przeczytaj kilka postów wyżej, kilka razy zostało mi napisane o weselu za 100 zł, a to, że nie wyszło to spod Twoich palców, to inna kwestia. Ja nie piszę tylko do Ciebie, ale do wszystkich, którzy się udzielają.

nocnalampka napisał/a:

Do grobu go nie wezma, ale też nie maja obowiazku zostawiac go dzieciom... A rodzice jeszcze żyją, więc zdanie mogą zmienić jeszcze pieć razy i nie zostawić dzieciom nic. Mają pełne prawo. Nie dziel jeszcze skóry na niedzwiedziu.

Nie mają obowiązku, ale skoro tak zadecydowali, to chyba to przemyśleli i nie podjęli tej decyzji z dnia na dzień "a bo tak". Rodzice żyją i wszyscy im życzymy, by żyli jak najdłużej.

nocnalampka napisał/a:

Tak, mogli je sprzedac i przehulać pieniądze. Ich pieniądze ich sprawa! I ani ich dzieciom, ani - W SZCZEGÓLNOSCI - Tobie nic do tego!  Ty się coś zbyt chętnie rozporządzasz cudzą własnością.

Oni nie należą do ludzi takiego pokroju. I ja się niczym nie rozporządzam, tylko piszę jakie są fakty, żeby lepiej można było ocenić. Jestem ostatnia do rozporządzania się ich własnością.

nocnalampka napisał/a:

Podobno pieniądze to nie problem, bo Twoj chłopak umie je zarabiać, czas też macie, skoro pobieracie sie za 2-3 lata, a przez ten czas mozna i trzy domy od zera postawić.

Gdyby było tak jak piszesz, nie zakładałabym tego wątku. Umie je zarabiać, co nie znaczy, że może wszystko ładować w budowę, bo z dnia na dzień też chyba trzeba za coś żyć. A pobieramy się za 2-3 lata bo właśnie chcemy sobie zarobić na ten ślub i wesele, a może jednocześnie coś odkładać w miarę możliwości. Piszesz, jakbyś nie zdawała sobie sprawy jak wygląda życie.

nocnalampka napisał/a:

Ano mieszkać gdzieś trzeba - to fakt. On ma gdzie mieszkać - rodzice maja dom, w którym pewnie znajdzie sie dla niego miejsce, maja tez mieszkanie w którym on podobno mieszka. A Ty mieszkasz z rodziną. Wiec oboje macie gdzie mieszkać. I nie jest dziwne, że chcecie mieszkać razem - wiec skoro tacy jestescie dorośli i odpowiedzialni, to zamieszkajcie na swoim, albo wynajmijcie i badzcie niezalezni.

Wyobraź sobie, że zaczęliśmy poważnie myśleć o zostawieniu tego wszystkiego w cholerę, tego mieszkania, remontu, tych śmierdzieli i wynajęciu sobie mieszkania bez niczyjej łaski. Tylko szkoda nam tych wywalonych pieniędzy w remont, a właściwie mojemu chłopakowi, bo ciężko na nie zapierd*lał, a mi szkoda chłopaka, więc na jedno wychodzi.
Myślałam, że może jednak jest jakieś rozwiązanie, ktoś mi tu pomoże je odnaleźć, jak pozbyć się tych darmozjadów i jednak te pieniądze nie zostaną wyrzucone w błoto, ale skoro mogę tu znaleźć tylko chamskie pogadanki, że ja chce wesele na dwie wsie i nie mogę zrobić za 100 zł i nie wiadomo czego ja jeszcze oczekuje, to dziękuje bardzo!

33

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Nika, ja tam sie z Tobą zgadzam. Znam przyjemniejsze sposoby przehulania dużej kasy w krótkim czasie wink Ale widzisz, nie w tym rzecz. Oni chcą wesela. Przynajmniej ona, bo o jego stanowisku w tej sprawnie nic nie wiemy. Ona chce 80 osób ciotek, kuzynów i sąsiadów wuja Staszka. I choć ja też nie pojmuje jak to możliwe, to są ludzie, którzy lubią takie spędy i o tym jednym dniu marza latami. Każdy ma swoje marzenia, choćby najbardziej idiotyczne i nie nam oceniać ich sens wink Skoro oni chcą tyrać dwa lata na jeden wieczór - ich rzecz. Nam nic do tego. Tak samo jak autorce wątki nic do tego co rodzice jej chłopaka (bo nawet jeszcze nie narzeczonego, wiec też jeszcze wiele może sie zmienić) robią ze swoją kasa i kogo z niej utrzymują i na jakich zasadach rozporządzają swoim majątkiem.

Chciałby nad poziomy człek - a tu ciągle niż.
Nie uciągnie pusty łeb ciężkiej dupy wzwyż.

34 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-01-14 17:08:38)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

nie przeklinaj, bo nie ma sensu, probowalysmy ci pomóc to nas zignorowałaś, nie jestes pierwsza ktora dala sie nabrac na kredyty i współwłasność, nawet w rodzinie trzeba miec na papierze, bratowa moja dostajac 50tysiecy darowizny miala wszystko na papierze. nie ma prezentów, kredytów itd. mozna poprosić rodziców o splate, to znaczy niech meiszkanie sprzedadzą, kase za remont zwrócą synowi, a córkę wezmą do siebie. to jest wyjscie. i pojdziecie na kredyt na swoje.

co do wesel-przypomniało mi sie jak na ostatnim byłam kompletnie pijana i spiewalam jakas przyspiewke z butelką wódki w ręku, machałam i spiewalam:jak wypiles to nie zaluj, a butelke podaj dalej czy cos takiego. no  i ta piosenka:cudownych rodziców mam, w kóleczku tańczylismy.
i przed wiankiem uciekały wszystkie studentki, a łapały singielki po 30stce. i udało sie. 2 wyszly za maż choc byly same. widac warto lapac welony, ale bywa, ze na taka okazje trzeba czekać kilka lat, bo nikt dzis nie robi wesel od tak sobie.

ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu

35

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Nie zignorowałam. Po prostu nie takiej pomocy oczekiwałam. Nie układania mi życia i mówienia kiedy co i za ile mam zrobić. Tylko podpowiedzi jak się ich pozbyć. Jak sprawić, by sami chcieli stamtąd odejść. Ale Wy najwidoczniej nie widzicie różnicy sad
Rodzice nie oddadzą mu pieniędzy. Widzę, że i tak nie pozostaje nic innego jak wynajęcie mieszkania, nie musiałam w ogóle tego tematu zakładać, bo jestem w punkcie wyjścia

36

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

completed, a miej sobie wesele i na osiem wsi. Jak lubisz i chcesz, to tego Ci życzę. I nie ma w tym ani grama złośliwości. To, że uważam, że wesela z natury rzeczy są głupie (szczególnie jak trzeba sie na nie zapożyczać albo tyrać długimi miesiącami), a ślub kościelny, skoro nie przestrzega sie zasad tego kościoła jest hipokryzją, to jest akurat moje zdanie i Tobie nic do tego. Ja też mam prawo do swojego oglądu świata.
A skoro o chamstwie mowa, to jak inaczej nazwiesz plan "wykurzenia" z mieszkania kogoś kto w nim  za wiedzą i zgodą właścicieli  mieszka ukladany przez kogoś kto do tego mieszkania nie ma najmniejszych praw?
Twój styl rozmowy wydał mi się znajomy i tak dotarłam do wątki sprzed niecałego roku w którym też pytałaś o radę, ale wszyscy byli głupi poza Tobą, bo nikt nie powiedział Ci tego co chciałaś usłyszeć. Tam pytałaś jak zmienić poglądy rodziców na życie i moralność, tak żeby Tobie pasowało, tu pytasz jak czyimś kosztem ułożyć sobie życie tak żeby Tobie pasowało... Ale po co pytasz, skoro znów, jak poprzednio, Tylko Ty masz racje? Po co ktoś tak nieomylny i mający jedynie słuszny ogląd sytuacji, szuka porady na forum?

Chciałby nad poziomy człek - a tu ciągle niż.
Nie uciągnie pusty łeb ciężkiej dupy wzwyż.

37

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?
completed napisał/a:

Nie zignorowałam. Po prostu nie takiej pomocy oczekiwałam. Nie układania mi życia i mówienia kiedy co i za ile mam zrobić. Tylko podpowiedzi jak się ich pozbyć. Jak sprawić, by sami chcieli stamtąd odejść. Ale Wy najwidoczniej nie widzicie różnicy sad
Rodzice nie oddadzą mu pieniędzy. Widzę, że i tak nie pozostaje nic innego jak wynajęcie mieszkania, nie musiałam w ogóle tego tematu zakładać, bo jestem w punkcie wyjścia

hmm wynajecie mieszkania poki nie macie slubu to tez jest sposób na przeczekanie. ale kto bedzie placil rachunki jak brat sie wyniesie, a niepracujaca siostra tam zostanie???rodzice?jak teraz partner mial placic i za siebie i za siostre?

ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu

38 Ostatnio edytowany przez completed (2013-01-14 17:20:19)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?
nocnalampka napisał/a:

completed, a miej sobie wesele i na osiem wsi. Jak lubisz i chcesz, to tego Ci życzę. I nie ma w tym ani grama złośliwości. To, że uważam, że wesela z natury rzeczy są głupie (szczególnie jak trzeba sie na nie zapożyczać albo tyrać długimi miesiącami), a ślub kościelny, skoro nie przestrzega sie zasad tego kościoła jest hipokryzją, to jest akurat moje zdanie i Tobie nic do tego. Ja też mam prawo do swojego oglądu świata.
A skoro o chamstwie mowa, to jak inaczej nazwiesz plan "wykurzenia" z mieszkania kogoś kto w nim  za wiedzą i zgodą właścicieli  mieszka ukladany przez kogoś kto do tego mieszkania nie ma najmniejszych praw?

Mama wiele razy próbowała przekonać ją, żeby się do nich wprowadziła, wiec to byłoby wszystkim na rękę.

nocnalampka napisał/a:

Twój styl rozmowy wydał mi się znajomy i tak dotarłam do wątki sprzed niecałego roku w którym też pytałaś o radę, ale wszyscy byli głupi poza Tobą, bo nikt nie powiedział Ci tego co chciałaś usłyszeć. Tam pytałaś jak zmienić poglądy rodziców na życie i moralność, tak żeby Tobie pasowało, tu pytasz jak czyimś kosztem ułożyć sobie życie tak żeby Tobie pasowało... Ale po co pytasz, skoro znów, jak poprzednio, Tylko Ty masz racje? Po co ktoś tak nieomylny i mający jedynie słuszny ogląd sytuacji, szuka porady na forum?

Masz rację, zupełnie niepotrzebnie. Ponieważ odpowiedzi na moje prawdziwe pytanie padły takie:
-rozmowa - skorzystam
-zmienić się w jej rodziców - nie widzę takiej możliwości
-pokazać matce jak wygląda mieszkanie po jej wyczynach - nie robi to na niej wrażenia
-ciąża - nie mogę teraz zajść w ciążę
-motywowanie do pracy - to syzyfowa praca
-lodówka w pokoju zamkniętym na klucz - nie chcę się bawić w studentów
-odciąć internet - pisałam to w pierwszym poście
-wprowadzić jej karaluchy - bez komentarza

nika29 napisał/a:

hmm wynajecie mieszkania poki nie macie slubu to tez jest sposób na przeczekanie. ale kto bedzie placil rachunki jak brat sie wyniesie, a niepracujaca siostra tam zostanie???rodzice?jak teraz partner mial placic i za siebie i za siostre?

tak, rodzice. Ale pewnie będą płacić, bo są zaślepieni i nie widzą nieróbstwa i syfiarstwa swojej córeczki i jej śmierdzącego chłopaka smile

39 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-01-14 17:27:06)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

"jakżes wypił, to se nalej, a butelkę podaj dalej" to tak leciało....

no to na wynajem.

ps. co do wesela, serio chciałabyś taką szopkę z balonami? i akordeonem pod domem panny młodej?droge z balonami i orkiestrą pod chałupą? a te weselne zabawy?macanie po kolanach dziewczyn, przekładanie jajeczka/banana!!! przez nogawkę, skakanie po baloniku dupką z pompką? a kto widział męski zwis-to taki turniej, ze widelec przywiązuje się do krawata pana młodego i toczy jajeczko po stole.
ja to bym sie spaliła ze wstydu:(

ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu

40

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Skoro mama chce ja u siebie w domu, skoro Wy chcecie tez ja tam, skoro rodzice chca Wam oddac do dyspozycji mieszkanie, to zamiast wywoływać wojnę nie lepiej zawiazac sojusz? Niech to, że śmierdzi i leni się nie będzie głównym argumentem, ale to, że taka była umowa, że teraz chcecie z tej umowy zacząc już korzystać. Niechże nawet przepiszą po ślubie - jak obiecali, ale już chyba jak ja zabiorą to będzie Wam pasowało? 

I nie powiedziałaś ani słowem co myśli Twój chłopak o tym wszystkim. Bardzo mnie to ciekawi jak on sie na cała sytuacje zapatruje.

Nika, Twój skrót weselnych atrakcji powalił mnie big_smile Czyścisz mi monitor!

Chciałby nad poziomy człek - a tu ciągle niż.
Nie uciągnie pusty łeb ciężkiej dupy wzwyż.

41

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Prawdę mówiąc trochę nie rozumiem dlaczego rodzice tak upierają się, że przepiszą synowi mieszkanie dopiero po ślubie. A co jeśli nigdy nie zdecydowałby się ożenić i został starym, samotnym kawalerem? Przestanie być ich synem? Wycofają się z obietnicy? Takie warunkowe przysługi zwyczajnie mnie odrzucają - jeśli chcą (choć przecież nie muszą) dać mu to mieszkanie, to niech dadzą, jeśli nie chcą, to należy postawić sprawę jasno, natomiast wymaganie od kogoś spełnienia postawionych warunków jest po prostu niesmaczne.

Gdyby udało Wam się, a właściwie Twojemu chłopakowi, przekonać rodziców do notarialnego zapisu lokalu już teraz, to mielibyście problem rozwiązany, siostra na jego życzenie po prostu musiałaby się wyprowadzić - bez podstępów, planów i sposobów. Uważasz, że to absolutnie nie wchodzi w grę?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

42

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Napisałaś to w taki sposób, że aż mi obrzydło big_smile nie wiem czy chciałabym, aby tak właśnie wyglądało moje wesele. Chciałabym, aby byli tam moi najbliżsi, żeby się dobrze bawili. Chciałabym się czuć wyjątkowo, w końcu to jeden taki dzień w życiu, wiązanie się na zawsze z tym jedynym, najbliższym memu sercu. Nie byłam nigdy na innym weselu, niż to standardowe. Poza tym, o tym jak ma wyglądać wesele, będę rozmawiać z moim lubym, kiedy już się zaręczymy. Nie chciałabym, aby pomyślał, że wymuszam na nim oświadczyny, gadając o weselu i ustalając już szczegóły

43

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

fajny pomysł z zapisem, bo potem siostra sie moze upomni jak ta historia co opisałam o jarku i monice, mimo że miala wlasne mieszkanie to zażądała spłaty. trzeba pilnowac wlasnych interesów.

ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu

44

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?
completed napisał/a:

Napisałaś to w taki sposób, że aż mi obrzydło big_smile nie wiem czy chciałabym, aby tak właśnie wyglądało moje wesele. Chciałabym, aby byli tam moi najbliżsi, żeby się dobrze bawili. Chciałabym się czuć wyjątkowo, w końcu to jeden taki dzień w życiu, wiązanie się na zawsze z tym jedynym, najbliższym memu sercu. Nie byłam nigdy na innym weselu, niż to standardowe. Poza tym, o tym jak ma wyglądać wesele, będę rozmawiać z moim lubym, kiedy już się zaręczymy. Nie chciałabym, aby pomyślał, że wymuszam na nim oświadczyny, gadając o weselu i ustalając już szczegóły

A ja tam bym pogadała. Wiesz, żeby się potem nie okazało, że Tobie to pasowałby kościół i potem wesele na prawie 100os, a dla niego tylko i wyłącznie wchodzi w gre USC i obiad w restauracji dla góra nastu najbliższych osób. Znam taką historie, że o taki spór narzeczeństwo się rozpadło.

Chciałby nad poziomy człek - a tu ciągle niż.
Nie uciągnie pusty łeb ciężkiej dupy wzwyż.

45

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?
nika29 napisał/a:

co do wesela, serio chciałabyś taką szopkę z balonami? i akordeonem pod domem panny młodej?droge z balonami i orkiestrą pod chałupą? a te weselne zabawy?macanie po kolanach dziewczyn, przekładanie jajeczka/banana!!! przez nogawkę, skakanie po baloniku dupką z pompką? a kto widział męski zwis-to taki turniej, ze widelec przywiązuje się do krawata pana młodego i toczy jajeczko po stole.
ja to bym sie spaliła ze wstydu:(

Napisałaś to w taki sposób, że aż mi obrzydło big_smile nie wiem czy chciałabym, aby tak właśnie wyglądało moje wesele. Chciałabym, aby byli tam moi najbliżsi, żeby się dobrze bawili. Chciałabym się czuć wyjątkowo, w końcu to jeden taki dzień w życiu, wiązanie się na zawsze z tym jedynym, najbliższym memu sercu. Nie byłam nigdy na innym weselu, niż to standardowe. Poza tym, o tym jak ma wyglądać wesele, będę rozmawiać z moim lubym, kiedy już się zaręczymy. Nie chciałabym, aby pomyślał, że wymuszam na nim oświadczyny, gadając o weselu i ustalając już szczegóły

nocnalampka napisał/a:

Skoro mama chce ja u siebie w domu, skoro Wy chcecie tez ja tam, skoro rodzice chca Wam oddac do dyspozycji mieszkanie, to zamiast wywoływać wojnę nie lepiej zawiazac sojusz? Niech to, że śmierdzi i leni się nie będzie głównym argumentem, ale to, że taka była umowa, że teraz chcecie z tej umowy zacząc już korzystać. Niechże nawet przepiszą po ślubie - jak obiecali, ale już chyba jak ja zabiorą to będzie Wam pasowało? 

I nie powiedziałaś ani słowem co myśli Twój chłopak o tym wszystkim. Bardzo mnie to ciekawi jak on sie na cała sytuacje zapatruje.

Rodzice chcieliby, aby wprowadziła się do nich, ale na siłę jej nie zaciągną. Tzn mama powiedziała, że po nszym ślubie jak nadal nie będzie chciała, to wtedy użyje nawet tej siły, do której teraz nie chce się posunąć. Mój chłopak myśli dokładnie to co ja, a właściwie, to on mi ten problem tak przedstawił i szukał pomysłów jak się pozbyć siostry, dlatego postanowiłam zapytać Was, co dwie głowy to nie jedna.

Olinka napisał/a:

Prawdę mówiąc trochę nie rozumiem dlaczego rodzice tak upierają się, że przepiszą synowi mieszkanie dopiero po ślubie. A co jeśli nigdy nie zdecydowałby się ożenić i został starym, samotnym kawalerem? Przestanie być ich synem? Wycofają się z obietnicy? Takie warunkowe przysługi zwyczajnie mnie odrzucają - jeśli chcą (choć przecież nie muszą) dać mu to mieszkanie, to niech dadzą, jeśli nie chcą, to należy postawić sprawę jasno, natomiast wymaganie od kogoś spełnienia postawionych warunków jest po prostu niesmaczne.

Trochę w tym racji, ale ja nie mogę się wtrącać do ich decyzji.

Olinka napisał/a:

Gdyby udało Wam się, a właściwie Twojemu chłopakowi, przekonać rodziców do notarialnego zapisu lokalu już teraz, to mielibyście problem rozwiązany, siostra na jego życzenie po prostu musiałaby się wyprowadzić - bez podstępów, planów i sposobów. Uważasz, że to absolutnie nie wchodzi w grę?

Niestety wygląda na to, że warunek ślubu musi zostać spełniony. Spróbujemy jeszcze z nimi porozmawiać

46 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-01-14 18:22:20)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?
nocnalampka napisał/a:

A ja tam bym pogadała. Wiesz, żeby się potem nie okazało, że Tobie to pasowałby kościół i potem wesele na prawie 100os, a dla niego tylko i wyłącznie wchodzi w gre USC i obiad w restauracji dla góra nastu najbliższych osób. Znam taką historie, że o taki spór narzeczeństwo się rozpadło.

Nie no, o takich wstępnych rzeczach to już rozmawialiśmy smile


Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim, a jeżeli chcesz coś dopisać użyj opcji "edytuj", o czym mówi 12 punkt Regulaminu Forum.
Dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam, Mod. Olinka

47

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Z doświadczenia wiem, że rozsądnie przeprowadzona rozmowa, poparta racjonalnymi argumentami, bez wywierania jakiejkolwiek presji, potrafi doprowadzić do kompromisu satysfakcjonującego obydwie strony. Ważne, żebyście się wcześniej do niej naprawdę dobrze przygotowali, zastanowili co chcecie dokładnie powiedzieć, jakich użyjecie argumentów, a potem wybrali dobry moment - nawet jeśli osiągniecie fiasko, to przynajmniej będziecie mieć świadomość, że spróbowaliście. Być może też rodzice chłopaka najpierw wyrażą wyraźny sprzeciw, ale po jakimś czasie temat na spokojnie przemyślą i zmienią zdanie. Kto wie... Powodzenia!

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

48

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

przeczytalam wszystkie wpisy i dla mnie sprawa jest jasna
nie chcesz;
-slubu cywilnego
-dziecka teraz
-stancji
-byc przy rozmowie z "tesciami"

rozumiem ze chcialas rady jak dziewczyne wygonic, z tym ze skoro jest taka brudaska to znaczy ze nie ma wiekszego okropienstwa niz na sama robi. choc byloby mozna zyc po swojemu czyli sprztac i drzec sie na nia ze ma posprztac, ale do tego trzeba miec nerwy, moja siostra z natury jest taka ze ciagle sprzata, i gdy jestesmy razem w mieszkaniu rodzicow to mam ochote uckeikac bo wiadomo mam male dzieci i ciagle krzyczy ze jest brudno wiec na mnie to dziala a nie wiem czy na nia.

poza tym, co do lodowki uwazam ze mozna podzielic sie polkami w lodowce zeby bylo uczciwie, rachunki po polowie, ale w takich ustaleniach musza i rodzice pojsc na reke i ona, choc mam wrazenie ze jakby rodzice sie zgodzili to by ja ustawili.
    poza tym to widac taki typ PASOZYTA  i ty jej nie wychowasz, byl na to czas, 25latka to juz uksztaltowana osobowosc wiec nie wierzylabym w zmiane charakteru czy zachowania. taka ma logike po co isc do pracy jak mama, tata da...proste!
uwazam ze rodzice tez widza ze jest lewusem i tez niechca miec w domu owoc swego niepowodzenia wychowawczego.

a co do obiecania mieszkania po slubie..
ciekawe czy rodzice nie mysleli o tym ze jak slub to i dziecko, wiec przepisza wnukowi i tak mysle ze bedzie bo przeciez jakby chcieli przepisac synowi to juz by to zrobili i pamietaj o tym jak bedziesz po slubie na te 80osob i beda kolejne warunki...

postaw sie w sytulacji rodzicow, jak oni maja przesrane, musza wybierac miedzy dwojgiem dzieci wiedza ze corke unieszczesliwia gdy sciagna ja do siebie.

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Przeczytałam z uwagą wszystkie odpowiedzi, zarówno autorki jak i innych osób wypowiadających sie w temacie.
Zupełnie nie rozumiem OT na temat wesel. To jakie autorka chce mieć i kiedy, nie powinno nas obchodzić, bowiem nie jest to w centrum zainteresowania autorki w tej chwili.

Postaram się odpowiedzieć na pytanie: "Jak pozbyć się śmierdzącej siositry chłopaka z nie jego mieszkania".
Trzeba zacząć od tego, że jeśli naprawdę chcecie walczyć z siostrą to musicie się przygotować na długą nerwożerną walkę, która może zakończyć się impasem lub nawet Waszą ucieczką. Jedynym sprawdzonym, szybkim i ostatecznym sposobem pozbycia się pasożyta jest wrzucenie gazu musztardowego do mieszkania, ale chyba nie chodzi o aż tak radykalne środki, prawda?

Terror finansowy odpada, bowiem wszystkie zachcianki są opłacane przez rodziców, łącznie z rachunkami i internetem. Może jeśli się wprowadzicie i wywindujecie rachunki do takiego poziomu, że rodzice już nie będą chcieli się dokładać za siostrzaną część coś pomoże, ale szybciej chyba Was obciążą koniecznością spłaty.
Pomysł z lodówką jest bardzo dobry, to, że Tobie się nie chce go ralizować to inna bajka. W tej wojnie musielibyście cierpieć wiele niewygód i obrzydlistw aby odnieść sukces. Pokonanie brudnego pasożyta jej własną bronią wydaje się wręcz niemożliwe, zatem trzeba szukać w innych miejscach. Tym niemniej wszystkie zaproponowane rozwiązania będą brutalne i niewygodne.
a. głośny seks w miejscu i czasie w jakim Wam przyjdzie ochota, najlepiej by siostra często na Was tak wpadała (wiem niewygodne, bo jak tak można smile )

b. chodznie po mieszkaniu i darcie ryja - tzn. śpiewanie glośno, dużo, fałszując. Można pójść o krok dalej i zainwestować w jakiś wyjątkowo trudny do opanowania instrumen muzyczny, na którym to zawsze chciałaś się nauczyć grać. Trenować w godzinach wieczornych i rannych, czasami nocnych.

c. może jakiś zwierzak (o ile chcemi zgotować mu taki smutny los zamieszkania w chlewie, może świnka?), opcja jeśli siostra jest na coś uczulona, bądż ma fobie na punkcie jakiś stworzeń (taki ptasznik błękitny jest niezwykle efektowny, wystarczy kilka razy wypuścić go na spacer po mieszkaniu co by siostra zapoznała się z nowym pupilkiem)

d. sabotaż. Serio. Nie wiem czy Ty albo chłopak znacie się na elektronice i informatyce. Popsuć telewizor, oczywiście nie w oczorzucający się sposób, czyli nie za pomocą młotka, tylko jakoś subtelnie. Tu coś poprzestawiać, tam coś odkręcić, ten kabelek podłączyć inaczej. Komupter, zainfekować i starać się to robić regularnie. Najlepiej tak by w końcu płyta główna padła. Może wymienić jedną część na inną słabszą i spowodwać zwarcie?

e. zapraszanie znajomych (swoich) i robienie wstydu (to w zależności jak bardzo siostra przejmuje się innymi osobami).

f. skoro nie chcesz chować lodówki do pokoju, to robienie zakupów w takiej ilości, by starczyło tylko dla Was. Najlepiej robić super wypasione, pachnące i aromatyczne obiadki, wypieki i deserki, które sprawią, że ślinka leci, zapach jest rozniesiony po całym mieszkaniu, a jak siostra zajrzy by się poczęstować to pogonić (tak wiem, okrutne i niehumanitarne, ale wojna nigdy nie jest humanitarna)

Tyle na szybko przychodzi mi pomysłów. Większość jest trudna, wymaga poświęceń, długotrwałego i zmasowanego stosowania, ale może przynieść rezultaty (na mnie by podziałało smile ). No i oczywiście zapomnijcie o sprzątaniu po niej, swoje naczynia i sztućce plus garnek, patelnia trzymajcie u Was w pokoju (nie robi hałasu, tak jak lodówka). Łazienka także musi być terytorium bojowym = zero sprzątania, wiem, że obrzydliwe, ale trzeba ponosić ofiary.
Jeśli nie jesteście gotowi na takie poświęcenia, to zostaje wspomniany wcześniej gaz musztrdowy. Albo rozmowa. Albo powiedzenie kupie kasy papa i wynajęcie czegoś własnego.

A! I jeśli facet ma faktury na remont, a rodzice przepiszą mieszkanie na córkę, to może od niej będzie się ubiegał zwrotów? Jakiś prawnik by się przydał.

50 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-01-15 11:34:47)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

mieszkanko Konstantynopola....
:>
niezłe porady, zostawmy już temat wesel, faktycznie ja bym odłączyła neta albo zepsuła kompa, czy telewizor, można uszkodzić tez antenę:>
zwierzęta?ja bym ptasznika wyrzuciła na dwór:>
to nie jest takie proste pozbyć się smarkającego szwagra i jego laski:( być może autorka wątku ma klasę i nie będzie robiła czegoś takiego.

ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu
Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Niko, ptasznika żeby wyrzucić na dwór, to trzeba najpierw złapać. Osoba z silną arachnofobią, pewnie zejdzie na zawał, jak tylko stanie z takim oko w oczy (wszystkie 4 pary).
Co do klasy autorki, to jej oczywiście nie kwestionuję, ale w tej wojnie trzeba się niestety zniżyć do zagrywek wymienionych powyżej. Wtedy jest szansa. Tylko tyle mała szansa, że siostra ucieknie do rodziców, a brata to już do śmierci nie będzie chciała oglądać. Tutaj trzeba stosować zasadę Machiavelliego "cel uświęca środki".
No i przypomniał mi się jeszcze sposób zepsutych jaj. Tylko Wy wtedy nie możecie mieszkać z nią. Trzeba pochować sprytnie kilka ugotowanych jaj i czekać na rezultat. Proponuję np. dziurkę w ścianie za szafą, w meblach, pod podłogą (jeśli jest możliwość) i milion innych ciekawych miejsc. Jeśli nie poskutkuje wyprowadzką, to przynjamniej siostra zacznie sprzątać.

52 Ostatnio edytowany przez completed (2013-01-15 12:34:05)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?
syla135 napisał/a:

rozumiem ze chcialas rady jak dziewczyne wygonic, z tym ze skoro jest taka brudaska to znaczy ze nie ma wiekszego okropienstwa niz na sama robi. choc byloby mozna zyc po swojemu czyli sprztac i drzec sie na nia ze ma posprztac, ale do tego trzeba miec nerwy, moja siostra z natury jest taka ze ciagle sprzata, i gdy jestesmy razem w mieszkaniu rodzicow to mam ochote uckeikac bo wiadomo mam male dzieci i ciagle krzyczy ze jest brudno wiec na mnie to dziala a nie wiem czy na nia.

poza tym, co do lodowki uwazam ze mozna podzielic sie polkami w lodowce zeby bylo uczciwie, rachunki po polowie, ale w takich ustaleniach musza i rodzice pojsc na reke i ona, choc mam wrazenie ze jakby rodzice sie zgodzili to by ja ustawili.
    poza tym to widac taki typ PASOZYTA  i ty jej nie wychowasz, byl na to czas, 25latka to juz uksztaltowana osobowosc wiec nie wierzylabym w zmiane charakteru czy zachowania. taka ma logike po co isc do pracy jak mama, tata da...proste!
uwazam ze rodzice tez widza ze jest lewusem i tez niechca miec w domu owoc swego niepowodzenia wychowawczego.

a co do obiecania mieszkania po slubie..
ciekawe czy rodzice nie mysleli o tym ze jak slub to i dziecko, wiec przepisza wnukowi i tak mysle ze bedzie bo przeciez jakby chcieli przepisac synowi to juz by to zrobili i pamietaj o tym jak bedziesz po slubie na te 80osob i beda kolejne warunki...

postaw sie w sytulacji rodzicow, jak oni maja przesrane, musza wybierac miedzy dwojgiem dzieci wiedza ze corke unieszczesliwia gdy sciagna ja do siebie.

Na nią nie działa zupełnie nic - ani prośby, ani groźby. Ona jest taka, że robi sobie herbatę, miesza cukier, łyżeczka do zlewu. Robi kolejną herbatę, to samo. A jak łyżeczki się skończą, to bierze z nowego kompletu (chociaż i tak go schowaliśmy i nie przyszło mi do głowy, że będzie wolała go poszukać niż umyć łyżeczkę). Z talerzami podobnie. A jak już nie ma nowego czystego, no to weźmie jakiś ze zlewu, przeleje wodą, niby umyje... A jak zobaczyłam taki "umyty" talerz to aż mi się niedobrze zrobiło - cały tłusty i omasklany - i jak można z czegoś takiego jeść?

Podział półek w lodówce to dobry pomysł, nie wiem czy mimo wszystko nie wyjadałaby z naszych półek, ale spróbować można smile Rachunki na pół, to też kwestia dogadania z rodzicami, myślę, że po prostu zaczną za nią płacić za jej część...

Rodzice właśnie uważają, że ona jest święta. Wszystko jej się należy i nic nie musi robić. Jak mój luby mówi mamie, że syfu narobiła i nie posprzątała po sobie, to "przecież pozmywała po jedzeniu" mając na myśli ten tłusty, omasklany talerz, widząc go jednak zupełnie czystym. A jak Ci nie pasuje, to "pozmywaj drugi raz" i taka to gadka z nimi. Traktują ją jak małą dziewczynkę, a przecież dziecko się utrzymuje, nie każe mu pracować, nie zmusza się do sprzątania, a jak już umyje talerz, to ma prawo być nadal brudny, bo przecież to tylko dziecko, to i tak trzeba się cieszyć, że zechciało mu się podjąć próby mycia.
Oni chcieliby, żeby przyszła do nich mieszkać, proponowali jej to wiele razy, chcą mieć swój "skarb" przy sobie, ale jej jest wygodnie mieszkać osobno.

Co do mieszkania, to na "gębę" należy do mojego lubego, wyremontował je, rodzice powiedzieli, że przepiszą po ślubie. Nie było mowy o żadnym dziecku, ale w sumie nigdy nie wiadomo. Chociaż wydaje mi się, że rodzicom chodzi o to, żeby ich syn w końcu się ustatkował i dlatego chcą przepisać dopiero po ślubie, żeby miał motywację jak najszybciej do tego dążyć.

Widząc tą beznadziejną sytuację i wizję mieszkania z śmierdzielami, wiele razy mówiłam lubemu, żeby odpuścił. Że zdrowie jest ważniejsze od rzeczy materialnych i pieniędzy. Ale chyba nie ma się co dziwić, że szkoda mu tej kasy wyrzucać w błoto...

konstantynopolitanczynka napisał/a:

a. głośny seks w miejscu i czasie w jakim Wam przyjdzie ochota, najlepiej by siostra często na Was tak wpadała (wiem niewygodne, bo jak tak można smile )

Głośny seks już próbowaliśmy, ale jedynie w pokoju. Skarżyła się wtedy mamie, że jesteśmy głośno, no i trochę mi było wstyd przez kilka dni, jak mój luby powiedział, że mama mu zasugerowała, żebyśmy byli trochę ciszej... A żeby na nas wpadała, musielibyśmy uprawiać seks w przedpokoju. Ale nie wiem czy to najlepszy pomysł...

konstantynopolitanczynka napisał/a:

b. chodznie po mieszkaniu i darcie ryja - tzn. śpiewanie glośno, dużo, fałszując. Można pójść o krok dalej i zainwestować w jakiś wyjątkowo trudny do opanowania instrumen muzyczny, na którym to zawsze chciałaś się nauczyć grać. Trenować w godzinach wieczornych i rannych, czasami nocnych.

To jest świetnym pomysłem. Przynajmniej dopóki sąsiedzi nie zaczęliby się skarżyć... bo mieszkanie jest w bloku. Ale za śpiewanie przed 22 chyba nic nie grozi wink

konstantynopolitanczynka napisał/a:

c. może jakiś zwierzak (o ile chcemi zgotować mu taki smutny los zamieszkania w chlewie, może świnka?), opcja jeśli siostra jest na coś uczulona, bądż ma fobie na punkcie jakiś stworzeń (taki ptasznik błękitny jest niezwykle efektowny, wystarczy kilka razy wypuścić go na spacer po mieszkaniu co by siostra zapoznała się z nowym pupilkiem)

Ze zwierzątkiem wydaje mi się do zrobienia. Co do pająków, to niestety ja się ich przeraźliwie boję, więc raczej odpada.

konstantynopolitanczynka napisał/a:

d. sabotaż. Serio. Nie wiem czy Ty albo chłopak znacie się na elektronice i informatyce. Popsuć telewizor, oczywiście nie w oczorzucający się sposób, czyli nie za pomocą młotka, tylko jakoś subtelnie. Tu coś poprzestawiać, tam coś odkręcić, ten kabelek podłączyć inaczej. Komupter, zainfekować i starać się to robić regularnie. Najlepiej tak by w końcu płyta główna padła. Może wymienić jedną część na inną słabszą i spowodwać zwarcie?

Informatykiem jest chłopak siostry, więc komputera jej nie "zepsujemy", bo on łatwo odkryje co jest grane. Ale z telewizorem spróbujemy big_smile

konstantynopolitanczynka napisał/a:

e. zapraszanie znajomych (swoich) i robienie wstydu (to w zależności jak bardzo siostra przejmuje się innymi osobami).

Ona nie przejmuje się niczym, wstyd to my sobie tylko robimy, kiedy zapraszamy znajomych...

konstantynopolitanczynka napisał/a:

f. skoro nie chcesz chować lodówki do pokoju, to robienie zakupów w takiej ilości, by starczyło tylko dla Was. Najlepiej robić super wypasione, pachnące i aromatyczne obiadki, wypieki i deserki, które sprawią, że ślinka leci, zapach jest rozniesiony po całym mieszkaniu, a jak siostra zajrzy by się poczęstować to pogonić (tak wiem, okrutne i niehumanitarne, ale wojna nigdy nie jest humanitarna)

Pomysł z podzieleniem półek w lodówce jest trochę lepszy, a w razie jakby wyjadała z naszych półek, to można posunąć się do kroków, jakie przedstawiłaś...

Dziękuję Ci bardzo, dałaś mi dużo do myślenia, kreatywność się we mnie obudziła ;D

nika29 napisał/a:

być może autorka wątku ma klasę i nie będzie robiła czegoś takiego.

Klasa klasą, ale jeśli chodzi o szczęście związku, to można o niej na chwilę zapomnieć... jak wyżej: cel uświęca środki!

53

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

jajka są dobre...
:>

ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu

54

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

mysle ze w tym wszystkim rodzice sa najbardziej cwani, wybudowali dom, zyja w najepsze a dzieci niech se oczy wydrapia bo warunki jest proste, nasz stary, niedobry syn musi wziasc slub:)
moga ci po slubie powiedziec ze przeciez nie potrzebujesz pokoju siostry dopuki nie macie dziecka a skoro przed slubem mieszkaliscie razem i sie pomiesciliscie to i teraz bedzie ok.
skuteczne sa dwie obcje i takie ktore napewno zakoncza mieszkanie z siostra
albo slub
albo wyprowadzka
rozumiem ze slub nie i rozumiem ze szkoda kasy wlozonej w mieszkanie
tylko tak stracicie olbrzymie pieniadze wlozone w remont
ale zastanowmy sie cobyscie zyskali?
spokoj, samodzielnosc i swobote, do tego rodzice by odczuli utrzymanie mieszkania i mamusia jakby latala sprzatac po corce tez by zauwazyla jaka z niej ofiara, wiec moze rodzice by zmienili zdania a i wasza wyprowadzka dalaby do myslenia... a snacja na 2-3lata a po slubie do mieszkania ktore bedzie przepisane nie jest zla, napewno zaoszczedzicie sobie nerwowo.

co do walki, obejzyj sobie "Starsza pani musi zniknac" tam tez chcieli wykuzyc babcie z mieszkania, ale do konca sie nie dala:)
zastanow sie jak ty i chlopak(musicie miec wspolny front) jestescie w stanie daleko sie posunac aby z nia walczyc?
trzeba zejsc nie dosc ze do jej poziomu to jeszcze i duzo nizej aby ja urazic i aby bylo jej zle w domu.
a do tego ryzykujecie wojne z tesciami bo coreczka napewno pobiegnie powiedziec ze np nie dacie jej sie wyspac o 12 jak spiewacie...

55

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Może jestem stara głupia i  nie znam życia. Niewykluczone. Ale nadal będę twierdzić, że rzeczowa rozmowa z rozsądnymi argumentami przyniesie więcej korzyści niż wdawanie się w wojny. Na wojne zawsze jest czas. A przy głupim rozpętaniu wojny nie sposób już powrócić do negocjacji.

Chciałby nad poziomy człek - a tu ciągle niż.
Nie uciągnie pusty łeb ciężkiej dupy wzwyż.

56

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Dlatego najpierw spróbujemy rozmową, a jak nadal nie poskutkuje, to nie pozostanie nic innego jak wojna...

A gdyby po naszym ślubie siostra nadal nie chciała się wynieść i rodzice stwierdziliby, że jej pokój nam niepotrzebny, to zawsze można powiedzieć, że dziecko jest w drodze, lub przynajmniej w planach i chcemy urządzić pokoik...

57 Ostatnio edytowany przez lena812 (2013-01-15 14:18:39)

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

a ja myślę że wojną odniesiecie odwrotny skutek,mieszkanie rodzice przepiszą na córkę a Wy bedziecie musieli sobie czegoś poszukać,a umowy na "gebę" raczej dobre nie są

58

Odp: Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

A ja sie zastanawiam dlaczego siostra Twojego faceta nie pracuje? Rece ma dwie lewe? W koncu jest dorosla. No,i dlaczego ma za darmo mieszkanie, chociaz wcale o nie nie dba? Dla mnie jest dziwacznym, ze 25 letnia kobieta jest traktowana jak dziecko, co samo sobie poradzic w zyciu nie moze. Ja rozumiem, jezeliby to bylo pare miesiecy, zeby "na nogach stanela", ale Ty to opisujesz jako chroniczna sytuacje!

Czy jej rodzice nie zdaja sobie sprawy, ze oni wiecej szkody jej wyrzadzaja, niz pomocy udzielaja, traktujac ja jak mala ksiezniczke? Moze Twoj facet powinien z nimi powaznie porozmawiac, z naciskiem nie na mieszkanie, ale na dobro siostry?

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

Posty [ 1 do 58 z 84 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak sprawić, by lokator chciał się wyprowadzić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018