netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

342 odpowiedzi22 417 wyświetleńzałożony przez enya, 16.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 343 ]

131

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Niektóre kobiety przed spotkaniem z facetem piją syropki i melisy na uspokojenie nerwów big_smile
Ja nie wiem po co autorka tak się denerwuje przed takim spotkaniem i w trakcie. Jeżeli jest tak jak mówi to jest na uprzywilejowanej pozycji. To ten facet musi raczej zrobić dobre wrażenie, spiąć się bo jeżeli nie to może zostać skreślony dość szybko i szansa przepadnie.

132

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Myślę, że wielu facetów ocenia sukowatość na podstawie oceny kolegów. Kiedy byłam jeszcze w technikum wiem od osób trzecich, że byli chłopcy którzy pytali o mnie - ale nie mnie bezpośrednio, ze mną oczywiście nikt z nich nie rozmawiał (!). Pytali kolegów czy jestem wolna, przy czym Ci koledzy tak badali grunt, że trudno było nie poczuć się urażonym do żywego i otrzymywali stosowną do swojego taktu odpowiedź. Myślę, że tak kreuje się mit "zimnych suk". Piszę o tak odległych czasach bo studiowałam na babskim kierunku i mieszkałam w żeńskim akademiku - więc później było małe pole do obserwacji.

133 Ostatnio edytowany przez EasyRider88 (2016-01-04 00:37:15)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Mnie to się trafił dopiero pewien osobnik płci żeńskiej. A zawsze myślałem, że nie będę miał z taką doczynienia. big_smile
Jakiś rok temu, na pewnej imprezie poznałem, ładną dziewczynę. Jakoś tak wyszło, że ona powiedziała kilka miłych słów o moim wyglądzie. No nie powiem było to bardzo miłe. Spodobała mi się. Ale jakoś nasze drogi się rozeszły. Nie będę pisał co jak i dlaczego. Bo by z tym długo zeszło.
Więc tak w skrócie, ona jedynaczka, bogaci rodzice. Brzmi nieźle, ale czekajcie. big_smile Jak ją poznałem, była miłą, cichą i nieśmiałą dziewczyną, w dodatku bardzo ładna. No coś niespotykanego. Wdziałem się z nią znowu na jednej z imprez, kilka dni wstecz. Po roku czasu, a zapomniałem dodać, że od października zaczęła studia. I co się okazało? A no to się okazało że zmieniła się. Zrobiła się pewniejsza siebie, bardziej uparta. Już nie wspomnę, że ktoś chciał z dobrego serca zaproponować jej nocleg w domu, a ta ciągle kombinowała, aby wyszło inaczej.  Do mnie nie powiedziała, prawie słowa i vice versa. A jak rozmawiałem z innymi o moich zainteresowaniach, to każdy słuchał z zainteresowaniem. Tylko ona chciała wyjść chyba na fajniejszą. I się głupio uśmiechała, wyglądało to tak jakby się z tego śmiała. A i każdy mówił sobie po imieniu, a mnie traktowała jakby bez osobowo, udając miłą. Miała też dziwne zachowania, typu ciągle się bawiła włosami. Gdzie rok temu nie zauważyłem. A było nas 4, jak facetów. 3 zajętych i ja wolny. Jak rok temu ją poznałem, ponoć była dziewicą. Zresztą zachowaniem wtedy to potwierdziła. Śmiem teraz twierdzić, że po tych studiach już nie jest. big_smile Patrzy również na wykształcenie... typu jak jak ktoś nie ma np. matury to jest dla niej gorszy. A jakiś czas temu nie miała takiego myślenia.
Wniosek jest jeden.
Uważać na atrakcyjne dziewczyny. I dobrze, że nasze drogi się rozeszły już na samym początku, bo bym miał później kota w worku.
Także mam złe opinie o atrakcyjnych dziewczynach. A zapomniałem dodać, że nawet się w niej zauroczyłem na początku. big_smile
Uroda kobiety często jest odwrotnie proporcjonalna do jej mądrości.

134

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Easy, ja miałam sporo takich koleżanek, które po gimnazjum, już w szkołach średnich, nagle się kompletnie zmieniały. Złe towarzystwo, imprezy, picie do upadłego, ciągle inny chłopak i tak dalej. Jednak to nie tyczy się tylko atrakcyjnych kobiet. I w ogóle nie tylko kobiet. Mężczyźni też często tacy są. Ilu to ja znałam przystojniaków, którzy mieli pstro w głowie. Tak to już jest niestety. Nie powinno się mimo wszystko wrzucać każdego do tego samego worka, bo znam też atrakcyjne osoby, które coś w tej głowie mają.

135

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
EasyRider88 napisał/a:

Więc tak w skrócie, ona jedynaczka, bogaci rodzice. Brzmi nieźle, ale czekajcie. big_smile Jak ją poznałem, była miłą, cichą i nieśmiałą dziewczyną, w dodatku bardzo ładna. No coś niespotykanego. Wdziałem się z nią znowu na jednej z imprez, kilka dni wstecz. Po roku czasu, a zapomniałem dodać, że od października zaczęła studia. I co się okazało? A no to się okazało że zmieniła się. Zrobiła się pewniejsza siebie, bardziej uparta.

A co się miała nie zmienić jak bycie miłą nie przyniosło żadnych efektów? Była miła to ją olałeś, może ma żal bo się podkochiwała i dlatego Cie teraz źle traktuje. Tak to już jest, że jak jedna strategia nie zadziała (była miła i sama) to próbuje się innych sposobów. A pomówienia o rozwiązłość są zazwyczaj o wiele na wyrost.

136 Ostatnio edytowany przez EasyRider88 (2016-01-04 10:49:37)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Właśnie jej nie olewałem. Również do niej byłem miły, ale tak z szczerego serca.
Nie napisałem jeszcze, że kiedy rok temu się ze mną widziała. To po tej imprezie, znajomi znaleźli jej od razu chłopaka jako towarzysza na wesele. I jakoś jej z tym chłopakiem nie wyszło. To znaczy, znali się za krótko, może z miesiąc. Miała jakieś tam oczekiwania wobec niego, ale w końcu pokończyli szkoły. I też każdy poszedł w swoją stronę. Tamten chłop wyjechał zagranice po maturze. Wiem tyle, że im nie wyszło. A nawet w związku nie byli. Mówiła mi to moja koleżanka, która jej tego chłopaka na te wesel szukała. A facet ten nie należał do złego towarzystwa, ot zwyczajny chłopak. Ale że musiał pomóc rodzicom, to wyjechał z tatą za granicę. Ona tego nie rozumiała, bo chciała się dość często spotykać. No on z dość ważnych okoliczności nie mógł. Zresztą z skąd ona może wiedzieć, co to jest praca, odpowiedzialność. To że ktoś nie może mieć ciągle wolnego czasu, jak ona ma ustawionych rodziców, którzy spełniają jej każde zachcianki.
Na pewno się we mnie nie podkochiwała. Jak wspomniałaś. Bo jeszcze próbowałem, coś popisać, czy na na FB czy przez sms. Ale była chyba zauroczona tamtym chłopakiem. Jakby się podkochiwała to od inaczej by zemną pisała.
Także nie mam bladego pojęcia, o co jej chodziło. A wspomniałem już, że powiedziała, że po alkoholu jest jeszcze bardziej otwarta na ludzi?
ps. A wtedy jak byłem rok temu, to te komplementy w moją stronę od niej, były kiedy była troszkę pijana.
Więc wniosek jest jeden, jeżeli chodzi o mnie, będę unikał atrakcyjnych jedynaczek. A mam małą teorię dlaczego zmieniła się po tych studiach. Rodzice nie zabraniali jej spotykać się ze znajomymi, czy chodzić na imprezy. Ale kiedy wyjechała na te studia, do innego miasta, to pewnie poczuła się jak pies ściągnięty ze smyczy. Wiesz, kasy nie brakuje, brak już jakiejkolwiek kontroli przez rodziców, więc.....
Strasznie mnie zawiodła. Zresztą niektóre stereotypy nie wzięły się z znikąd.

137 Ostatnio edytowany przez maga164 (2016-01-04 13:43:23)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
EasyRider88 napisał/a:

A facet ten nie należał do złego towarzystwa, ot zwyczajny chłopak. Ale że musiał pomóc rodzicom, to wyjechał z tatą za granicę. Ona tego nie rozumiała, bo chciała się dość często spotykać. No on z dość ważnych okoliczności nie mógł. Zresztą z skąd ona może wiedzieć, co to jest praca, odpowiedzialność. To że ktoś nie może mieć ciągle wolnego czasu, jak ona ma ustawionych rodziców, którzy spełniają jej każde zachcianki.

Ale co to za różnica z jakiego powodu wyjechał? Ja też bym nie utrzymywała związku na odległość bo nigdy mnie to nie bawiło. Co innego ludzie którzy są już w związku i muszą się na jakiś czas rozstać (bo np. jest marynarzem czy coś), ale wtedy kobieta generalnie wie że tak już będzie i jak go chce to musi to zaakceptować. Nie wiem jak mają się do tego "zachcianki" to, że nie chciała z być z kimś z kim dzieliło ją kilkaset kilometrów to jest dobry powód do rozstania - przynajmniej dla mnie.  Przecież rodziny się przez to rozpadają.

EasyRider88 napisał/a:

Także nie mam bladego pojęcia, o co jej chodziło. A wspomniałem już, że powiedziała, że po alkoholu jest jeszcze bardziej otwarta na ludzi?
ps. A wtedy jak byłem rok temu, to te komplementy w moją stronę od niej, były kiedy była troszkę pijana.

No to tak jak każdy człowiek. Po alkoholu Homo sapiens sapiens robi się często odważny i mówi rzeczy, których nie ma odwagi powiedzieć na trzeźwo.

EasyRider88 napisał/a:

Więc wniosek jest jeden, jeżeli chodzi o mnie, będę unikał atrakcyjnych jedynaczek. A mam małą teorię dlaczego zmieniła się po tych studiach. Rodzice nie zabraniali jej spotykać się ze znajomymi, czy chodzić na imprezy. Ale kiedy wyjechała na te studia, do innego miasta, to pewnie poczuła się jak pies ściągnięty ze smyczy. Wiesz, kasy nie brakuje, brak już jakiejkolwiek kontroli przez rodziców, więc.....
Strasznie mnie zawiodła. Zresztą niektóre stereotypy nie wzięły się z znikąd.

Jesteś zrażony to jesteś, ale nie widzę tutaj żadnej jej wielkiej winy. W twoim poście wszystkie ludzkie słabostki urastają do miana zbrodni. Nie wiem dlaczego tak surowo ją oceniasz, być może jest to przyczyna dla której wiele kobiet jest samotnych.

138 Ostatnio edytowany przez EasyRider88 (2016-01-04 14:14:59)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Ale co to za różnica z jakiego powodu wyjechał? Ja też bym nie utrzymywała związku na odległość bo nigdy mnie to nie bawiło. Co innego ludzie którzy są już w związku i muszą się na jakiś czas rozstać (bo np. jest marynarzem czy coś), ale wtedy kobieta generalnie wie że tak już będzie i jak go chce to musi to zaakceptować. Nie wiem jak mają się do tego "zachcianki" to, że nie chciała z być z kimś z kim dzieliło ją kilkaset kilometrów to jest dobry powód do rozstania - przynajmniej dla mnie.  Przecież rodziny się przez to rozpadają.

To znaczy on nie wyjechał na długo, jakieś 5 tygodni. To znaczy ona chciała się bardzo często widywać, bo zapatrywała się na jej koleżankę i jej chłopaka i ona chciała aby było tak jak u nich jest. maga164, zrozum oni nie byli ze sobą razem, ona chciała z nim być. A z tym spełnianiem jej zachcianek przez rodziców to chodziło mi o to. Że ona nie potrafiła zrozumieć, że niektórzy muszą na coś zapracować. Bo ona nie rozumie jak to jest.

Jesteś zrażony to jesteś, ale nie widzę tutaj żadnej jej wielkiej winy. W twoim poście wszystkie ludzkie słabostki urastają do miana zbrodni. Nie wiem dlaczego tak surowo ją oceniasz, być może jest to przyczyna dla której wiele kobiet jest samotnych.

Wiesz, to nie wzięło się  znikąd, że jestem do niej szczególnie zrażony i podobnym jej dziewczynom. Bo chodzi o jej zmianę zachowania, i to dobitną. Za pierwszym raz, jak ją poznałem, naprawdę zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Do czasu aż pokazała pazurki. Jeszcze tamten chłopak wpsomniał, że też za bardzo by nie chciał z nią być bo, przebąkiwała coś o ludziach bez matury. To stwierdził, że co, że on nie zda matury to z nim zerwie?
A jeżeli chodzi o mnie. Ja po prostu staram się zachować środki ostrożności, i nie popełniać tych samych błędów. Także, od kliku dni szczególnie uważam na osobniki podobne do jej zachowania. To że ona może być kiedyś samotna, to sobie niech to zawdzięcza, a niech nie ma żali do mężczyzn. Mam ogromną nadzieję, że jej już nigdy nie spotkam. Bo wtedy siedziałem cicho, ale jak ona znowu zacznie. To powiem co mam na myśli.

139

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
EasyRider88 napisał/a:

To że ona może być kiedyś samotna, to sobie niech to zawdzięcza, a niech nie ma żali do mężczyzn.

No tak, pewnie marzysz o sytuacji, w której ona będzie samotna i będzie żałować, że nie chciała Ciebie. A tymczasem znacznie bardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że zobaczysz ją kiedyś roześmianą w objęciach jakiegoś faceta i strzeli Cię wkurw. Ot życie.

140

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Tak jak mówili poprzednicy trzeba uważać na atrakcyjne kobiety, tym bardziej jak mają dość pieniędzy, bo wtedy to już w ogóle myślą, że nie wiadomo kim są.
Nie będę się wypowiadał za starsze kobiety, ale te w moim wieku i wieku kolegi EasyRider88 z reguły lansują się na FB swoimi zdjęciami i licznymi „likami” od osób, których nawet nie znają w rzeczywistości, zakładają sobie konto na Tinderach mając faceta tylko po to by się dowartościować. I jeszcze myślą, że my będziemy im pomagać mimo iż mają nas gdzieś. Ja mówię nie. Może są w tym wieku też mądrzejsze w tym segmencie bardzo atrakcyjnych, bo chyba mówimy tutaj o takich 9-10/10.

Być może z czasem poszukają rozumu i może wtedy będą inne, nie wiem. I dodam, że jesteś świeżo zdenerwowany jedną tego typu dziewczyną.

141 Ostatnio edytowany przez EasyRider88 (2016-01-04 18:24:34)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
Żyd Ortodoksyjny napisał/a:
EasyRider88 napisał/a:

To że ona może być kiedyś samotna, to sobie niech to zawdzięcza, a niech nie ma żali do mężczyzn.

No tak, pewnie marzysz o sytuacji, w której ona będzie samotna i będzie żałować, że nie chciała Ciebie. A tymczasem znacznie bardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że zobaczysz ją kiedyś roześmianą w objęciach jakiegoś faceta i strzeli Cię wkurw. Ot życie.

Ja tylko temu facetowi będę współczuć, nic więcej. big_smile
Nie marzę o sytuacji, aby ona była samotna. Każdy ma prawo do szczęścia, a ja jej źle nie życzę. Ja tylko opisałem jej zachowanie, aż że tytuł wątku adekwatnie jest skierowany w jej stronę. To postanowiłem się wypowiedzieć.
A z skąd będziesz wiedzieć jaki będzie prawdopodobny scenariusz?
Wiem też tyle, że raczej już nigdy się nie zobaczymy. A to, że widziałem ją ostatnio to był czysty zbieg okoliczności.

Fidel napisał/a:

Być może z czasem poszukają rozumu i może wtedy będą inne, nie wiem. I dodam, że jesteś świeżo zdenerwowany jedną tego typu dziewczyną.

Też mam nadzieje, że kiedyś poszukają rozumu. Szczególnie dziewczyna którą opisałem.

142

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

EasyRider88 Pewnie wtedy gdy ich atrakcyjność będzie na niskim poziomie, wcześniej nie sądzę. Ale jak mówię, nie będę generalizował. Ty na ile byś ocenił swoją atrakcyjność, że Ci taka atrakcyjna mówiła, że dobrze wyglądasz?

143

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Wydaje mi się, że takie kobiety są kojarzone głównie z jednym, a nie każdy facet chce mieć za żonę kobietę, która brzydko mówiąc kręci tyłkiem przed innymi samcami?

144

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Wiesz nie mam pojęcia. smile
Sobie to ja się tam jakiś nigdy nie podobałem. big_smile Z opinii niektórych osób jesteś ładny. Jeszcze się nie spotkałem aby ktoś mi powiedział, że jestem brzydki. Wydaje mi się, że jestem normalny.
A co tamtej dziewczyny, to ona może jest atrakcyjna ale z wyglądu, ale z zachowania? A boli mnie, to że kiedyś była zwykłą normalną dziewczyną. Przykre jest to, że ludzie sie tak zmieniają.
Zapytam się Ciebie, czemu pytasz się o mój wygląd.

145

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Ja akurat prawdę mówiąc ostatnio głownie za takimi się rozglądam, ale nie szukam żony. Jeśli byłaby „normalna” to, czemu nie?
Z drugiej strony skoro większość facetów tutaj piastuje negatywne podejście i w dodatku dużo kobiet, to rzeczywiście nie mają się najlepiej. Mimo to wiem, że zawsze znajdzie się fajer, którego może taka wykorzystać – sam kiedyś się dałem. Często oferuję swoją pomoc testując daną dziewczynę czy z tej pomocy skorzysta. big_smile

146

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

EasyRider88 studia, bo chyba wtedy się zmieniła? to taki czas, kiedy zwalnia się z rodzinnego domu, czuje wolność, z reguły zrywa z dotychczasowym facetem, ale już po nich, kiedy skończy np. filologię lub inny kierunek złapie trochę pokory. Oczywiście zakładając, że nie ma już posady w firmie tatusia lub wujka. Chociaż i wtedy jeszcze przez łóżko, może korzystać, ale zegar biologiczny tyka i taka już według mnie będzie miała trochę pokory.

Pokora w tym rozumieniu to nie niska samoocena.

Powiem Ci, że ostatnio spotykałem się z dziewczyną w podobnym wieku do mojego (20 i 22 lata). Ojciec doktor na jej kierunku, firma, dużo kasy – nie wiedziałem wcześniej o tym.
Moja przyjaciółka powiedziała o niej „suka”. Z wyglądu dość atrakcyjna. Jak się pokłóciliśmy znalazła sobie innego, może już wtedy miała. Przyjemne było, kiedy ostatnio z nią rozmawiałem i widziałem w niej trochę pokory, skruchy i desperacji (wszystkie w moim wieku mają od lat facetów i czuję się pod presją). big_smile Skutecznie obniżając jej pewność siebie widok jest jeszcze piękniejszy. big_smile

Wszystkie atrakcyjne, o których mówię mają jakąś klasę itp., styl ubierania z gustem. Bo te z biustem na wieńczy wypiętą dupą na zdjęciu, akurat budzą we mnie obrzydzenie.

147

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Tak jak poszła na studia, to się wtedy zmieniła. I to jeszcze dzienne. Nie wiem gdzie mieszka, czy w akademiku, czy na stancji. Ale raczej na tym drugim. A miasto w którym studiuje jest dość daleko od tego w którym mieszka. Ja też miał bym spory kawałek do jej starego miejsca zamieszkania, nie mieszkaliśmy nigdy blisko siebie. Faceta to ona nigdy nie miała. Mimo, że jest jedynaczką to rodzice pozwalali jej wychodzić na imprezy itp. A że dostała od nich prawie nowy samochód, to ma czym i gdzie dojeżdżać. Wiesz nie napiszę co ona już studiuje, i gdzie. Bo za dużo śladów narobię. Nie chce się za bardzo uzewnętrzniać. Powiem Ci tyle, że kierunek jaki obrała na tych studiach, nie zapewni jej pracy u ojca bądź mamy. A kto wie czy już nie dała na tych studiach, szczególnie ja sama przyznała, ze po alkoholu jest bardziej otwarta, śmielsza itp.
Wrócę się jeszcze do takiej jak ona. Nie wszystko złoto, co się z wierzchu świeci. Trudno mi to było zauważyć, na samym początku. Ale później już tak.
Być może znajdzie sobie super atrakcyjnego faceta. Pytanie tylko, kto będzie cierpiał on czy ona?
Głownie chodzi o to, że przez takie zachowanie tych dziewczyn jak w moim przypadku i Twoim. Wypala się wtedy w głowie obraz, gdzie atrakcyjna dziewczyna jest złem.
Zapytam się Ciebie, czy znasz jakąś fajną naprawdę atrakcyjną dziewczynę na poziomie?  Przecież nie od dziś wiadomo, że wygląd nie idzie często w parze z mądrością bądź wiedzą. Bo inteligencje to ma się wrodzoną. A te dwa poprzednie to trzeba nabyć.

148 Ostatnio edytowany przez enya (2016-01-04 19:48:04)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

EasyRider88 z tego co piszesz to nie wiedzę niczego złego w tej Twojej dawnej koleżance! Ty masz jakiś problem ze sobą! Mam wrażenie, że sam sobie coś  dopowiadasz na jej temat negatywnego. Z Twojego opisu wygląda, że tak naprawdę w ogóle jej nie znasz, nie masz pojęcia kim teraz jest i co robi ale sam sobie dopowiadasz jakiś scenariusz na jej temat. Coś tam usłyszałeś od kogoś na jej temat i reszte sobie dopowiadasz.

Nawet opowieść o kolesiu co był z nią na weselu jest bezsensu. Poszła z nim pewnie jako z osobą towarzyszącą, z tego co piszesz nigdy parą nie byli. Zresztą czy musieli być? Nie, jednak Ty o tym piszesz jakby to była jej wina, że razem nie byli, z góry zakładasz, że pewnie źle go oceniła, czy też źle potraktowała itp. Nie wiesz o co chodziło w tej znajomości, a sam dopowidasz sobie jakieś niestworzone rzeczy z góry zakładając, że to ona jest ta zła! To jest totalnie bezsesnu!

Nawet na imprezie jak opowiadałeś o swoich zainteresowaniach oceniłeś ją, że głupio się uśmiechała jakby się z Ciebie śmiała. To tylko Twoje przypuszczenia, nadinterpretacja. Z góry jesteś do niej uprzedzony w ogóle jej nie znając. Jesteś jakiś przewrażliwniony na swoim punkcie i wszystko bierzesz do siebie nawet jak coś Ciebie nie dotyczy! Z Twojej historii nic nie wynika!!! Jeszcze te kolejne przypuszczenia, że już pewnie nie jest dziewicą, a kiedyś pewnie była - to wymyślanie jakiś chorych historii na temat dziewczyny, o życiu której nie masz pojęcia!!!

Edycja:
W sumie to co ona Ci takiego złego zrobiła, bo ja nie zauważyłam? I skreślasz wszystkie atrakcyjne bo ona akurat Ci się podobała? To tak wygląda jakbyś dzisiaj totalnie nie umiał z nią rozmawiać i obwiniasz o to ją, wymyślając sobie wszystko co najgorsze na jej temat!

149 Ostatnio edytowany przez Fidel (2016-01-04 20:04:44)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
enya napisał/a:

EasyRider88 z tego co piszesz to nie wiedzę niczego złego w tej Twojej dawnej koleżance! Ty masz jakiś problem ze sobą! Mam wrażenie, że sam sobie coś  dopowiadasz na jej temat negatywnego. Z Twojego opisu wygląda, że tak naprawdę w ogóle jej nie znasz, nie masz pojęcia kim teraz jest i co robi ale sam sobie dopowiadasz jakiś scenariusz na jej temat. Coś tam usłyszałeś od kogoś na jej temat i reszte sobie dopowiadasz.

Nawet opowieść o kolesiu co był z nią na weselu jest bezsensu. Poszła z nim pewnie jako z osobą towarzyszącą, z tego co piszesz nigdy parą nie byli. Zresztą czy musieli być? Nie, jednak Ty o tym piszesz jakby to była jej wina, że razem nie byli, z góry zakładasz, że pewnie źle go oceniła, czy też źle potraktowała itp. Nie wiesz o co chodziło w tej znajomości, a sam dopowidasz sobie jakieś niestworzone rzeczy z góry zakładając, że to ona jest ta zła! To jest totalnie bezsesnu!

Nawet na imprezie jak opowiadałeś o swoich zainteresowaniach oceniłeś ją, że głupio się uśmiechała jakby się z Ciebie śmiała. To tylko Twoje przypuszczenia, nadinterpretacja. Z góry jesteś do niej uprzedzony w ogóle jej nie znając. Jesteś jakiś przewrażliwniony na swoim punkcie i wszystko bierzesz do siebie nawet jak coś Ciebie nie dotyczy! Z Twojej historii nic nie wynika!!! Jeszcze te kolejne przypuszczenia, że już pewnie nie jest dziewicą, a kiedyś pewnie była - to wymyślanie jakiś chorych historii na temat dziewczyny, o życiu której nie masz pojęcia!!!

Edycja:
W sumie to co ona Ci takiego złego zrobiła, bo ja nie zauważyłam? I skreślasz wszystkie atrakcyjne bo ona akurat Ci się podobała? To tak wygląda jakbyś dzisiaj totalnie nie umiał z nią rozmawiać i obwiniasz o to ją, wymyślając sobie wszystko co najgorsze na jej temat!

enya przecież z tym weselem to było bezczelne. Jak EasyRider88 mógł się poczuć? Nie chciałbym być na jego miejscu. I tak chyba jest spokojny, bo ja mógłbym nie wytrzymać, bo jestem dość nerwowy.

Znam jedną atrakcyjną, bardzo inteligentną, fajną, ale jest trochę próżna, chociaż mówi, że selfie, których ma około 300 na instagramie i zdjęcia z winkiem to taki zdrowe samouwielbienie. Że znajomi mówili, że gdyby, żyła trochę wcześniej to na pewno byłaby arystokratką. Mi to nie przeszkadza, ja też mam dość duże mniemanie o sobie, ale kurde, później potraktowała mnie bardzo źle, bo dowiedziała się, że kiedyś napisałem na FB do jej koleżanki, a ją akurat tam poznałem przypadkiem. I oceniła mnie dość nieładnie. Kurde, ale ona z wyglądu raczej nie należała do tej „najwyższej pułki”.

enya opowiadałem o takiej jednej i mówiłaś, że może była zestresowana itd. Umówiliśmy się pierwsze miała przyjść z koleżanką, też potraktowała mnie niezbyt fajnie, bo miała odliczony czas na to spotkanie i nawet spokojnie nie dopiłem… Trochę mi było wstyd w tym lokalu za jej zachowanie i w ogóle. Najgorszy był ten tekst, że nie potrzebuje faceta do szczęścia. Kurde ja nie tracę czasu na jakieś „koleżeńskie” relacje, na których nic nie zyskam. Koleżanki mam i nie potrzeba mi więcej. Teraz jeszcze postawiła mnie w niezręcznej sytuacji, bo poprosiła o pomoc niby się odwdzięczy, ale o pieniądzach nie było mowy. Tak czy tak nie sprzedałbym się za kilka złotych od jej rodziców, bo wolę sobie zarobić w inny sposób. I jeszcze zaskoczona czy ja się obraziłem na nią. Nie wiem, ale nie chcę jej powiedzieć, wprost co myślę, tak jak Wam tutaj.

150

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
EasyRider88 napisał/a:

A kto wie czy już nie dała na tych studiach, szczególnie ja sama przyznała, ze po alkoholu jest bardziej otwarta, śmielsza itp.

No tak, bo jak samemu zaruchasz, to jest dobrze, jesteś macho, gość, podrywacz itp., a jak dziewczyna "dała", to już źle.

Nie wpadłeś na to, że dziewczyny lubią seks tak samo jak faceci? Cokolwiek tamta dziewczyna nie zrobiła, miała prawo. Cały ból polega chyba na tym, że jeśli "dała", to nie Tobie.

151

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
Żyd Ortodoksyjny napisał/a:
EasyRider88 napisał/a:

A kto wie czy już nie dała na tych studiach, szczególnie ja sama przyznała, ze po alkoholu jest bardziej otwarta, śmielsza itp.

No tak, bo jak samemu zaruchasz, to jest dobrze, jesteś macho, gość, podrywacz itp., a jak dziewczyna "dała", to już źle.

Nie wpadłeś na to, że dziewczyny lubią seks tak samo jak faceci? Cokolwiek tamta dziewczyna nie zrobiła, miała prawo. Cały ból polega chyba na tym, że jeśli "dała", to nie Tobie.

Nie pomyślałeś, że On może ma jakieś wartości? To po pierwsze, z drugiej strony no jednak panuje takie przekonanie, że kobieta dająca na lewo i prawo nie jest łatwa. O mężczyznach tak się nie mówi - może to niesprawiedliwe, zgodzę się. Po trzecie, niech sobie daje na lewo i prawo. Taka kobieta wykorzysta faceta, który jej by świata przychyli a da jakiemuś brudasowi, tak jak te dwie "dziewczyny" popularne na youtube. Większość atrakcyjnych znajomych się tym ekscytuje. Mnie to obrzydza...

152

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Jejku o co chodzi Wam z tym weselem? Dlaczego EasyRider88 miałby się jakoś tam poczuć? Chyba, że Wy czytacie coś pomiędzy wierszami czego nie ma.

EasyRider88 pisał, że była dziewczyna co mu się podobała. Dziewczyna go skomplementowała, coś tam rozmawiali, jakiś tam kontakt ze sobą mieli. Dziewczyna szła na wesele potrzebiwała towarzysza! Przecież pójście z kimś na wesele nie zawsze oznacza, że są parą i nie zawsze prosi się na wesele kogoś z kim się chce być! Znajomi znaleźli jej kolegę - osobę towarzyszącą na wesele to z nim poszła, zatem w czym problem?

153

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
Fidel napisał/a:

Taka kobieta wykorzysta faceta, który jej by świata przychyli a da jakiemuś brudasowi, tak jak te dwie "dziewczyny" popularne na youtube. Większość atrakcyjnych znajomych się tym ekscytuje. Mnie to obrzydza...

Odkąd to zrozumiałem, wiodę życie menela i niebieskiego ptaka. I to jest fajne smile

Tak, przychylałem kiedyś świata. Kto nie przychylał? tongue

154

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Ale to też przypuszczenie, że komuś tam dała dupy. EasyRider88 tego nie wie, jemu się tylko tak wydaje po tekście koleżanki, że po alkoholu jest bardziej otwarta. Wynika z tego, że każdy choć raz wypił już z pewnością dał dupy!!! To chore, czy Wy się w ogóle czytacie?

155 Ostatnio edytowany przez Żyd Ortodoksyjny (2016-01-04 20:20:22)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
enya napisał/a:

Ale to też przypuszczenie, że komuś tam dała dupy. EasyRider88 tego nie wie, jemu się tylko tak wydaje po tekście koleżanki, że po alkoholu jest bardziej otwarta. Wynika z tego, że każdy choć raz wypił już z pewnością dał dupy!!! To chore, czy Wy się w ogóle czytacie?

Enya, chyba nie ma się co bulwersować. Czy dała czy nie dała, jest to jej prywatna sprawa i myslę, że warto na tym zamknąć tę jałową dyskusję smile

156

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Chodziło o to, że poszła z nim jako z osobą towarzyszącą, a później stale bawiła się z innymi a on musiał siedzieć i była to do niego niezręczna sytuacja. Ona z nim poszła, żeby mieć obiekt, bo samemu nie wypada, ale wiedziała, że będzie bawić i kokietować innych. Wszystko super gdyby On o tym wiedział, był osobą na tyle towarzyską, że obracałby jej koleżanki – nie mówię, że w toalecie tylko na parkiecie. big_smile

Żyd Ortodoksyjny – myślę, że większość z nas była takimi „miłymi chłopcami” lub nadal jest. Ci co zrozumieli swój błąd teraz są tacy jak napisałeś. To kobiety z nas takich robią, a później mówią, że każdy chce tylko ją przelecieć.

Całkiem inna byłaby bajka gdyby od razu dziewczyna powiedziała jasno: odwdzięczymy się Ci się w naturze, a nie samo odwdzięczymy się. Później nie wiadomo czy chodzi o kase czy dziękuję.

Fidel napisał/a:


enya opowiadałem o takiej jednej i mówiłaś, że może była zestresowana itd. Umówiliśmy się pierwsze miała przyjść z koleżanką, też potraktowała mnie niezbyt fajnie, bo miała odliczony czas na to spotkanie i nawet spokojnie nie dopiłem… Trochę mi było wstyd w tym lokalu za jej zachowanie i w ogóle. Najgorszy był ten tekst, że nie potrzebuje faceta do szczęścia. Kurde ja nie tracę czasu na jakieś „koleżeńskie” relacje, na których nic nie zyskam. Koleżanki mam i nie potrzeba mi więcej. Teraz jeszcze postawiła mnie w niezręcznej sytuacji, bo poprosiła o pomoc niby się odwdzięczy, ale o pieniądzach nie było mowy. Tak czy tak nie sprzedałbym się za kilka złotych od jej rodziców, bo wolę sobie zarobić w inny sposób. I jeszcze zaskoczona czy ja się obraziłem na nią. Nie wiem, ale nie chcę jej powiedzieć, wprost co myślę, tak jak Wam tutaj.

A jak się do tego odniesiesz?

157

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
enya napisał/a:

EasyRider88 z tego co piszesz to nie wiedzę niczego złego w tej Twojej dawnej koleżance! Ty masz jakiś problem ze sobą! Mam wrażenie, że sam sobie coś  dopowiadasz na jej temat negatywnego. Z Twojego opisu wygląda, że tak naprawdę w ogóle jej nie znasz, nie masz pojęcia kim teraz jest i co robi ale sam sobie dopowiadasz jakiś scenariusz na jej temat. Coś tam usłyszałeś od kogoś na jej temat i reszte sobie dopowiadasz.

No możesz nie wiedzieć nic w złego zachowaniu tej dziewczyny. Nie opisałem wszystkiego bardzo dokładnie, a i tak pewnie by CI to nie wystarczyło. No i ona nie jest i nie była moją żadną koleżanką. Powiem Ci, że nie tylko ja to zauważyłem, ale jej koleżanka, kolega. Sami stwierdzili zmianę jej zachowania im bardziej było przykro. Więc mój opis jest adekwatny do jej osoby, bo sam wiem co widziałem kiedyś, i dziś. Mam pojęcie kim ona jest, wiem gdzie studiuje, na jakiej uczelni, jaką specjalizację wybrała. Wiem gdzie mieszka, odwoziłem ją kiedyś. Rozmawialiśmy też kiedyś trochę ze sobą, jak była super laską. A teraz?  Więc proszę, nie pisz, że sobie dopowiadam.

Nawet opowieść o kolesiu co był z nią na weselu jest bezsensu. Poszła z nim pewnie jako z osobą towarzyszącą, z tego co piszesz nigdy parą nie byli. Zresztą czy musieli być? Nie, jednak Ty o tym piszesz jakby to była jej wina, że razem nie byli, z góry zakładasz, że pewnie źle go oceniła, czy też źle potraktowała itp. Nie wiesz o co chodziło w tej znajomości, a sam dopowiadasz sobie jakieś niestworzone rzeczy z góry zakładając, że to ona jest ta zła! To jest totalnie bezsesnu!

Oni z początku chcieli być razem. A i to nie było wesele tylko studniówka. Coś mi się pomyliło. big_smile Ona jego zaprosiła na swoją, a potem on na swoją. Bo oboje byli bez partnerów. Co do ich związku, napisałem dlaczego nie byli. Bo go źle oceniła, wtedy na tej imprezie była o nim mowa. Więc chyba słyszałem, co mówiła. Ten chłopak mówił, to samo co ona wtedy przy mnie, a jej kolega to potwierdził. Doskonale wiem o co chodziło w tej znajomości. Bo ona jest właśnie ta zła. Dlaczego ją bronisz?

Nawet na imprezie jak opowiadałeś o swoich zainteresowaniach oceniłeś ją, że głupio się uśmiechała jakby się z Ciebie śmiała. To tylko Twoje przypuszczenia, nadinterpretacja. Z góry jesteś do niej uprzedzony w ogóle jej nie znając. Jesteś jakiś przewrażliwniony na swoim punkcie i wszystko bierzesz do siebie nawet jak coś Ciebie nie dotyczy! Z Twojej historii nic nie wynika!!! Jeszcze te kolejne przypuszczenia, że już pewnie nie jest dziewicą, a kiedyś pewnie była - to wymyślanie jakiś chorych historii na temat dziewczyny, o życiu której nie masz pojęcia!!!

Nie śmiała sie ze mnie, tylko z mojej pasji i wielu innych motocyklistów. Wiem kiedy ktoś słucha z zainteresowaniem. Wiem kiedy ktoś się z tego śmieje. Inna dziewczyna, to by to olała i nic siłę nie śmiała. Ale ona chciała być fajniesia. Kumpel tez motocyklista to samo zauważył. Więc?
Wiesz, nie był do niej uprzedzony jak ją pierwszy raz spotkałem. Dopiero po tej ostatniej akcji. Nie nazwał bym tego przewrażliwieniem bo ją olewałem całą imprezę i nie chciałem psuć humoru organizatorowi który naprawdę się postarał.A ja się świetnie bawiłem i innymi bardziej fajniejszymi osobami. A ten Twój osąd o moim przewrażliwieniu to tylko Twój domysł, zresztą nie potwierdzający tegoż iż jestem przewrażliwiony. No z tą dziewicą to tylko przypuszczenia z tym się zgodzę. smile

Edycja:
W sumie to co ona Ci takiego złego zrobiła, bo ja nie zauważyłam? I skreślasz wszystkie atrakcyjne bo ona akurat Ci się podobała? To tak wygląda jakbyś dzisiaj totalnie nie umiał z nią rozmawiać i obwiniasz o to ją, wymyślając sobie wszystko co najgorsze na jej temat!

Mnie? Mnie nic złego nie zrobiła. Skreślam wszystkie atrakcyjne, bo znam atrakcyjne dziewczyny, a i wiem jakie są z zachowania. Znam je dość długo. Jedynie co złego zrobiła, to tylko wyłącznie sobie, nikomu więcej (póki co). Nic sobie nie wymyślałem, wszystko co napisałem jest prawdą i mam na to nie zbite dowody. Które wymieniłem.
Wiesz nie mam satysfakcji, wchodząc na babskie forum, i wypisywać coś niestworzonego, np. o niej, żeby sobie ulżyć. Nie jestem akurat takim typem. Ja tylko zabrałem, głos bo miałem styczność z wyżej wymienionym przepadkiem atrakcyjnej dziewczyny. Nie po to aby, jej Tobie i innym  dziewczynom dowalić. Tylko ostrzec innych mężczyzn, i powiedzieć, że nie wszystko złoto co się z wierzchu świeci.
Ale najlepiej to napisać, że jestem przewrażliwiony, i mam jakieś problemy ze sobą. big_smile No nic, jakoś mało się tym przejmuję. lol

158 Ostatnio edytowany przez enya (2016-01-04 20:44:08)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Fidel napisałeś:

"Chodziło o to, że poszła z nim jako z osobą towarzyszącą, a później stale bawiła się z innymi a on musiał siedzieć i była to do niego niezręczna sytuacja. Ona z nim poszła, żeby mieć obiekt, bo samemu nie wypada, ale wiedziała, że będzie bawić i kokietować innych. Wszystko super gdyby On o tym wiedział, był osobą na tyle towarzyską, że obracałby jej koleżanki – nie mówię, że w toalecie tylko na parkiecie."

I teraz gdzie niby EasyRider88 coś takiego napisał? Chyba, że w jakimś innym wątku, którego nie miałam okazji czytać. wink  Po drugie przecież to nie  EasyRider88 był z tą panną na tym weselu? Tak też czy było tak faktycznie, czy  EasyRider88 przypuszcza, że tak było.


Co do Twojej historii Fidel jest ona napisana tak skrótowo, jakieś pojedyncze rzucone myśli, że sorry ale nic z tego nie rozumiem.
"Trochę mi było wstyd w tym lokalu za jej zachowanie i w ogóle." - ale jakie zachowanie bo nie wiem co masz na myśli.
"bo miała odliczony czas na to spotkanie i nawet spokojnie nie dopiłem… " - to co zamówiłeś i nie mogłeś nawet dopić bo postaowiły wyjść, miiały na spotkanie  10 min? też z tym poproszeniem o pomoc nie rozumiem. Gdyż jezeli masz jej w czymś pomóc to chyba wiesz czy chcesz pomóc i na co się decydujesz, a jeśli coś nie pasuje to zwyczajnie komunikuje się, że sorry ale nie pomogę? - też dla mnie nie jasne

159

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Mam jeden wniosek. Panowie piszcie pełnymi zdaniami dokładnie opisując jakąś sytuację jeśłi chcecie podać ją za przykład. My kobiety nie umiemy czytać w Waszych myślach! wink

160 Ostatnio edytowany przez EasyRider88 (2016-01-04 20:45:13)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
Żyd napisał/a:

No tak, bo jak samemu zaruchasz, to jest dobrze, jesteś macho, gość, podrywacz itp., a jak dziewczyna "dała", to już źle.

Nie wpadłeś na to, że dziewczyny lubią seks tak samo jak faceci? Cokolwiek tamta dziewczyna nie zrobiła, miała prawo. Cały ból polega chyba na tym, że jeśli "dała", to nie Tobie.

Powiem Ci tak, jestem prawiczkiem. Nigdy nie współżyłem. Mam swoje zasady i wartości. Z pierwszą lepszą nigdy bym tego nie zrobił. A miałem już okazje. Ja wiąże seks z uczuciem. Nie interesują mnie jednorazowe numerki, FF i inne tego typu rzeczy. Ona mogła tam sobie dawać komu tylko chciała, jakoś mało mnie to obchodzi. A co mężczyzn typu: macho, gość, podrywacz itp., To takich też nie lubię. Oni tez się dla mnie puszczają. Nie mają krzty godności i szacunku o honorze już nie wspominając. To też się tyczy tego typu panienek.
enya
Czekam na Twoją odpowiedź.

161

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Co mam Ci odpowiedzieć EasyRider88?

Moje wnioski, komentarz odnoszą się jedynie do tego co zostało napisane. Najwtraźniej zbyt ogólnikowo opisujecie swoje historie, które dla odbiorcy z zewnątrz są mało czytelne, mało jasne. Wyciągacie wiele wniosków jednak z zawartego tekstu nic takiego nie wynika. Stąd i moja interpretacja może być niesłuszna jednak odnisłam się tylko do treści.

162

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
EasyRider88 napisał/a:
Żyd napisał/a:

No tak, bo jak samemu zaruchasz, to jest dobrze, jesteś macho, gość, podrywacz itp., a jak dziewczyna "dała", to już źle.

Nie wpadłeś na to, że dziewczyny lubią seks tak samo jak faceci? Cokolwiek tamta dziewczyna nie zrobiła, miała prawo. Cały ból polega chyba na tym, że jeśli "dała", to nie Tobie.

Powiem Ci tak, jestem prawiczkiem. Nigdy nie współżyłem. Mam swoje zasady i wartości. Z pierwszą lepszą nigdy bym tego nie zrobił. A miałem już okazje. Ja wiąże seks z uczuciem. Nie interesują mnie jednorazowe numerki, FF i inne tego typu rzeczy. Ona mogła tam sobie dawać komu tylko chciała, jakoś mało mnie to obchodzi. A co mężczyzn typu: macho, gość, podrywacz itp., To takich też nie lubię. Oni tez się dla mnie puszczają. Nie mają krzty godności i szacunku o honorze już nie wspominając. To też się tyczy tego typu panienek.
enya
Czekam na Twoją odpowiedź.

I za to jesteś moim ulubieńcem i darzę Cię wielkim szacunkiem, przy czym  doskonale wiesz, że za poniektóre Twoje hasełka dostałbyś w tyłek tongue

163

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

enya bardzo Cię proszę powiedź, coś o sobie czy chociaż jesteśmy w podobnym wieku, żeby było łatwiej o zrozumienie.

Przyznam, że przeleciałem tylko wzrokiem i nie tak mi się wydawało, ale niech autor tej historii się wypowie.

Co do mojej historii – w skrócie. Napisałem w wakacje do takiej dziewczyny z uczelni jeszcze przed rozpoczęciem semestru. Tak neutralnie trochę pogadaliśmy i kontakt się urwał. Później ona napisała coś i zaczęliśmy pisać, coraz lepiej i proponowałem się spotkać itp. Pierwsze bezskutecznie, ale coraz lepiej szło. Myślałem, że jest niedojrzała i nieśmiała, że konsultuje różne sprawy z koleżanką. Z pierwszym się nie pomyliłem z drugim tak. Serdeczna przyjaciółka pokazała mi jej instagrama, bo ja z tego nie korzystam, wtedy oboje stwierdziliśmy, że to 9/10. big_smile Myślałem, że to taka romantyczna tak jak ja. Ja się szybko angażuję traktuję to poważnie. Proponowałem jej pomoc, bo jestem starszy i się na tym wszystkim znam. Mówiła, że nie chce mnie wykorzystywać. W końcu za drugim razem się umówiliśmy i mieliśmy się spotkać. Pierwsze miała przyjść z koleżanka… a później zadzwoniła do mnie. Pomijając fakt, że znowu pokazała swoją niedojrzałość, kiedy z koleżankami robiły sobie jaja na początku. Później długo rozmawialiśmy i pisaliśmy do nocy. Było fajnie. Specjalnie czekałem na nią i jechałem do sąsiedniego miasta 1h w korkach. Trochę się spóźniła pomijając fakt, że od razu ustaliła, o której musi iść. Nie będę mówić w szczegółach, ale od razu mi szczęka opadła, kiedy nie rozumiała moich szarmanckich zachować. Z inną nieco starszą kobietą takie coś to była norma, nawet okazało się, że jednego testu nie zdałem wtedy – nie wstałem jak wychodziła do toalety, ale to tak dla porównania. big_smile
Później w wielu sprawach jakoś mnie dziwiła i w końcu chciała za siebie zapłacić, mimo, że to ja zapraszałem, a nie lubię tego, bo nawet to nie było drogie, a kelnerka od początku głupio się patrzyła (jej zachowanie). Nie chciała również, abym ją odprowadził, chociaż zawsze to robię i każda wcześniejsza bardzo była mi za to wdzięczna, że nie musi sama nocą wracać. Później jeszcze drogę pomyliłem i byłem zniesmaczony, bo o mało nie zdążyłbym zrobić ważnej służbowej sprawy na drugi dzień.
Wieczorem trochę smsowaliśmy i wyjaśniła, parę kwestii zrozumiałem, ale w końcu padło hasło, kiedy próbowałem coś flirtować, że ona nie chce faceta, nie potrzebuje itp. Próbowałem to przebić, bo myliłem, że to jakieś gierki, faktycznie od dwóch lat go nie miała.
Nie odzywałem się już później, bo obcinam nieowocujące gałązki. Trochę sobie namawiałem, dzięki czemu byłem przez kilka dni lekko sfrustrowany. Dobra wszystko rozumiem, ale niedawno się odezwała, czy bym jej i koleżanek nie pouczył, oczywiście się odwdzięczą (nie było powiedziane czy kasa, sex czy dziękuję). Jako, że kiedyś dałem się już wydymać, mam prostą zasadę: nie pomagam dziewczyną, które za free. Dodam, że wcześniej jej pomogłem, ale była to kwestia gotowców, które zdobyłem od znajomych moich znajomych. Sarkastycznie zapytałem się, czy jednak potrzebuje faceta i że nie wybieram się tam. A ona nie zrozumiała widać, że było to niebezpośrednie „masz czelność?”. Dopiero po pewnym czasie poszła do rozum do głowy i zapytała czy jestem obrażony na nią? Nie jestem, ale wiem, że mam słabość do pięknych kobiet. Dodatkowo poczułem się tak jakby chciała mnie kupić, za kasę od rodziców z tą pomocą. Dla mnie sytuacja trochę nie wygodna, bo nie lubię w przeciwieństwie do niej mówić wprost. A dodatkowo byłem dziś dosyć nerwowy po tej sytuacji, bo przypomniałem sobie tamten dzień i zniszczyłem nastrój, przy którym miałem przeczytać fajną książkę. Ale myślenie było krótkie: „po takim teksie wiesz, na czym stoisz, nic nie ugrasz, kasy honorowo zarobionej masz dość, więc NIE!”. Nie wiem, co jej powiedzieć, nie jestem obrażony, chociaż za tamten tekst myślę, że tak. Chyba ją zignoruję, bo ja na jej miejscu bym wiedział, dlaczego tak się nie zgodziłem. Przyjaciółka od razu powiedziała: teraz będziesz miły i jej pomożesz jak zawsze. big_smile Pewnie naciągnie innego gościa na pomoc… więc nie będę miał satysfakcji, że zrobiła błąd wtedy swoim zachowaniem i odmówienim. sad

Wiem, że powiesz, że nic w tym nie widzisz, wiem masz może rację, ale chodzi o moje odczucia, mój zniszczony nastrój.

164 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2016-01-04 22:00:24)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
Krejzolka82 napisał/a:

I za to jesteś moim ulubieńcem i darzę Cię wielkim szacunkiem, przy czym  doskonale wiesz, że za poniektóre Twoje hasełka dostałbyś w tyłek tongue

Miałem nie odpisywać na twoje posty ale... ufunduj wielki pomnik z brązu z sylwetką kolegi na jego cześć. big_smile big_smile

EasyRider88 napisał/a:

Czekam na Twoją odpowiedź.

Moją odpowiedź? wink
Odpowiem pytaniem - kolego czy ty masz wgl. jakichś dobrych kumpli, "ziomów" itp. z którymi to nie raz wychyliłeś na imprezie albo poprostu tak nie od święta butelkę jakiegoś alkoholu? Idąc twoim tokiem rozumowania musiał byś odstrzelić z 1/2 świata i nie mieć tym samym żadnych przyjaciół.

165

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
On-WuWuA-83 napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

I za to jesteś moim ulubieńcem i darzę Cię wielkim szacunkiem, przy czym  doskonale wiesz, że za poniektóre Twoje hasełka dostałbyś w tyłek tongue

Miałem nie odpisywać na twoje posty ale... ufunduj wielki pomnik z brązu z sylwetką kolegi na jego cześć. big_smile big_smile

O Pan od mułu napisał, jestem niezmiernie rada. Dziękuję.
P.S. Przywalaj mi, jak tylko to potrafisz, a od Innych się odpieprz.

166 Ostatnio edytowany przez EasyRider88 (2016-01-04 22:24:36)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
On-WuWuA-83 napisał/a:

Moją odpowiedź? :wink:
Odpowiem pytaniem - kolego czy ty masz wgl. jakichś dobrych kumpli, "ziomów" itp. z którymi to nie raz wychyliłeś na imprezie albo poprostu tak nie od święta butelkę jakiegoś alkoholu? Idąc twoim tokiem rozumowania musiał byś odstrzelić z 1/2 świata i nie mieć tym samym żadnych przyjaciół.

To zanczy miała odpowiedzieć enya. big_smile
No mam kilku dobrych kumpli. Nie wiem za bardzo o co Ci chodzi. To znaczy, że ktoś lubi FF, czy jednorazowe numerki. To mam jednego takiego kumpla, raczej miałem. Lubiący jednorazowe numerki. Wie jaki mam stosunek do tych rzeczy. Ale to że ktoś to lubi, to nie skreślam go. Bo mimo, że dla mnie wyżej wymienione zachowania, są złe. To nie mogę komuś ich zabronić. Niech każdy robi sobie co chce. Przy takich rozmowach zawsze wyrażam opinie negatywne o ff czy jednorazowych numerkach, lub po prostu puszczaniu się. I może być dobrym człowiekiem, pomocnym i ja to cenię ale i tak powiem, że jeżeli chodzi o seks to się nie szanuje. Ale jeżeli ktoś zaczyna mówić, że wartości tak jak cnota są złe, to po prostu nie chce być w jego skórze. smile Bo chyba o to Ci chodziło. Jeżeli nie, to sprecyzuj.

Miałem nie odpisywać na twoje posty ale... ufunduj wielki pomnik z brązu z sylwetką kolegi na jego cześć. big_smile big_smile

Nie chce, nie potrzebuję żadnego pomnika.
Edit, ale nie róbmy nie potrzebnego spamu. smile Bo znowu się zacznie robić off.

167

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Fidel wygląda na to, że panna dużo chyba młodsza od Ciebie, niedojrzała, lubiąca jakieś gierki... wink Przyznam, że nie ogarniam dzisiejszych intryg małotatów wink Jestem już dawno po studiach i wtedy chyba było nieco inaczej wink

W sumie z tą pomocą trochę nie rozumiem, bo możesz ustalić jasno, że korepetycje dajesz odpłatnie. A skoro tak to nie rozumiem dlaczego nie chcesz wziąć pieniędzy od niej? Bo będą płacić jej rodzice, przecież to oczywiste skoro samam nie pracuje. Nie wydaje mi się aby chciała Cię jakoś tam kupić czy coś w tym stylu - za dużo przypuszczeń, szukania dziury w całym.

Z kolei nie rozumiem dlaczego nie możesz jej pomóc tak zwyczajnie po koleżeńsku? Tym bardziej, że skoro zależy Ci na niej to co w tym złego, że jako starszy kolega mógłbyś jej pomóc? Jeśli zaś uważasz, że ona próbuje Cię jakoś wykorzystać, a nie chcesz brać od niej kasy to określ warunki współpracy np. skoro nie za kase korepetycje to niech w zamian kupi z koleżanką Ci flaszkę i sprawa załatwiona.

Jeśli jednak jesteś nią zainteresowany to nie za bardzo rozumiem po co ten sarkazm o tym, że może jednak ona potrzebuje faceta? Zabrzmiało to jak sznataż emocjonalny bo w związek chciałbyś z nią wejśc ale pomoc bezinteresowana to już nie, skoro ona nie chce faceta. Chcesz ją kupić tymi korepetycjami?

168

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
enya napisał/a:

Jeśli jednak jesteś nią zainteresowany to nie za bardzo rozumiem po co ten sarkazm o tym, że może jednak ona potrzebuje faceta? Zabrzmiało to jak sznataż emocjonalny bo w związek chciałbyś z nią wejśc ale pomoc bezinteresowana to już nie, skoro ona nie chce faceta. Chcesz ją kupić tymi korepetycjami?

A tu poprę Fidela. Czemu miałby pomagać bezinteresownie? Normalny zdrowy facet to nie Matka Teresa z Kalkuty. Jest w stanie wiele od siebie dać, ale też chce coś za to otrzymać.

I nie chodzi tu o "kupowanie" czegokolwiek - ja widzę to raczej jako wyraźną sugestię, że facet jest w stanie zrobić coś dla kobiety, ale dla _swojej_ kobiety a nie dla pierwszej lepszej koleżanki.

169

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
enya napisał/a:

Pytanie głównie do mężczyzn!
Co powoduje, że czasem te atrakcyjne kobiety lubicie, chcecie lubić ale na tym kończy się Wasze zainteresowanie nimi? O co chodzi, że atrakcyjne dziewczyny Wam się podobają, lubicie je, a jednak nie postrzegacie ich jako kobiet dla Was?

Myślę, że problem jest taki, że kobieta nie potrafi podtrzymać zainteresowania. Może wytwarza pancerzyk obronny wokół siebie i stwarza wrażenie niedostępnej?
Po za tym wielu mężczyzn boi się utraty takiej kobiety. Mają kompleksy, czują się gorsi, nieatrakcyjni. To tak jakby Twoim partnerem życiowym był np.  Antonio Banderas lub inny sławny aktor. Widziałabyś te piękne aktorki, które koło niego się kręcą i go kokietują. A Ty byłabyś sobą (w sensie, że nie byłabyś tak zrobiona i wyszykowana jak one, nie byłabyś w towarzystwie tych pięknych znanych Pań) to nie czułabyś się gorsza? Nie miałabyś wrażenia, że nie zasługujesz na niego? że one są lepsze? Tak tez jest z facetami. Widząc piękną kobietę wolą trzymać dystans, bo boją się zaangażowania, w końcu  ona może mieć każdego, jest taka piękna, doskonała, a ja jestem zwykłym facetem. Problem leży w samoocenie i postawie.

170

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

enya i Żyd Ortodoksyjny oboje macie swoje racje. Rozmawiałem z nią i wiem, że na pewno to dobiłem, a jeszcze może coś mogło z tego być.

Szczerze, to miała być dla niej kara. Za to, że wtedy tak jasno mi dała do zrozumienie, że nie jest mną zainteresowana. Męskie ego ucierpiało i musiało się odbić. Nie brakuje mi aż tak pieniędzy, a wiedziałem, że nic z tego nie będzie, ale ona jest w potrzebie. Więc sarkazmem za doradą przyjaciółki ją potraktowałem i jeszcze, co było głupsze zachowałem się tak jakbym był obrażony.

Byłem wtedy na siebie trochę zły, dla tego nie miałem zamiaru znowu jechać do jej miasta za darmo jak z góry wiem, że nic z tego nie będzie. Jestem nastawiony tak: wóz albo przewóz.

Chyba ją obraziłem i ona stwierdziła, że żeby mówić o facecie, trzeba się zakolegować, że pierwsze przyjaźń a później można się zdecydować na coś więcej. Jak dla mnie nonsens, strata czasu w którym można wiele fajnych osób poznać. A przyjaciel mam pod dostatkiem.
Według mnie ona się wybiela trochę, a i tak gdybym był w jej stylu czy coś to by nie było tego tekstu.

Co myślicie??

PS. Ja jej powiedziałem, że jak ja na to patrzę i że ja to odebrałem jako „NIE” i nie miałem zamiaru się narzucać.

171 Ostatnio edytowany przez Żyd Ortodoksyjny (2016-01-05 00:42:26)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Ech, kto z nas nie spieprzy czegoś w złości? smile Ja przerabiałem to ostatnio... w sylwestra. Dziewczyna, z którą coś tam kombinuję na boku, przyszła na imprezę ze swoim facetem. Miała prawo, jej facet w końcu. Później więcej czasu poświęcała jemu, niż mnie. Miała prawo, jej facet w końcu. Ale alkohol zrobił swoje, zagrały emocje, pojawił się wkurw, najpierw upiłem jej faceta, wykorzystując jego słabą głowę (ona próbowała go odciągać od picia i była wściekła), później byłem dla niej strasznie niemiły, a na po imprezie napisałem zupełnie niepotrzebnego SMS-a, że jak już będzie bez obstawy (facet wyjeżdża za granicę niedługo), to się może odezwać.

Spieprzyłem? Ano spieprzyłem. Ale sam widzisz, że zdaża się każdemu big_smile

172 Ostatnio edytowany przez Fidel (2016-01-05 00:48:10)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
Żyd Ortodoksyjny napisał/a:

Ech, kto z nas nie spieprzy czegoś w złości? smile Ja przerabiałem to ostatnio... w sylwestra. Dziewczyna, z którą coś tam kombinuję na boku, przyszła na imprezę ze swoim facetem. Miała prawo, jej facet w końcu. Później więcej czasu poświęcała jemu, niż mnie. Miała prawo, jej facet w końcu. Ale alkohol zrobił swoje, zagrały emocje, pojawił się wkurw, najpierw upiłem jej faceta, wykorzystując jego słabą głowę (ona próbowała go odciągać od picia i była wściekła), później byłem dla niej strasznie niemiły, a na po imprezie napisałem zupełnie niepotrzebnego SMS-a, że jak już będzie bez obstawy (facet wyjeżdża za granicę niedługo), to się może odezwać.

Spieprzyłem? Ano spieprzyłem. Ale sam widzisz, że zdaża się każdemu big_smile

Tylko to była pierwsza w moim życiu 9,5/10, więc rozumiesz. big_smile Nie jest jakoś super atrakcyjny, by na co dzień sobie pozwolić na podbijanie modelek. Najgorsze jest to, że raz się skosztowało, zasmakowało i teraz tylko na takie się ma parcie. A umiejętności jeszcze nie są duże. big_smile

Z drugiej strony, jeśli ona liczy na to, że będę o nią walczył miesiące, to i tak nie miało to sensu. Pomijając fakt, że jest z innego województwa i chce zrezygnować z tych studiów. Jakbym chociaż wiedział, czy koleżanki miała atrakcyjne to bym tam pojechał. big_smile

173

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Chłopie, ależ ja Cię rozumiem doskonale. Ta z mojej opowieści też niczego sobie, więc parę sympatycznych ale brzydszych po drodze odrzuciłem. No takie życie, ziomek big_smile

174

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
Żyd Ortodoksyjny napisał/a:

Chłopie, ależ ja Cię rozumiem doskonale. Ta z mojej opowieści też niczego sobie, więc parę sympatycznych ale brzydszych po drodze odrzuciłem. No takie życie, ziomek big_smile

Ciekawie mówisz często. Ile masz lat tak z ciekawości?

175

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

37. I jedno małżeństwo na koncie smile

176

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
Żyd Ortodoksyjny napisał/a:

37. I jedno małżeństwo na koncie smile

Matko ja jestem 2 razy młodszy. smile Wszyscy mówią, że z wiekiem zawęża się zbiór potencjalnych partnerek i coraz ciężej wybrać dobrą (jako żonę, a nie przygodę). Jak myślisz, jak to było u Ciebie, gdy miałem 25 30lat, teraz?

Mi osobiście wydaje się, że teraz najtrudniej, bo dziewczyny są niedojrzałe, mają przesadzone wymagania, a z czasem zaczynają desperować, słyszeć swój zegar. A my faceci w tym czasie coraz lepiej wyglądamy, coraz większe doświadczenia, wykształcenie praca. Mylę się?

177

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Jutro Ci szczegółowo tu odpowiem, bo czas spać, a temat jest złożony i wielowątkowy smile

178

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
EasyRider88 napisał/a:

Mnie to się trafił dopiero pewien osobnik płci żeńskiej. A zawsze myślałem, że nie będę miał z taką doczynienia. big_smile
Jakiś rok temu, na pewnej imprezie poznałem, ładną dziewczynę. Jakoś tak wyszło, że ona powiedziała kilka miłych słów o moim wyglądzie. No nie powiem było to bardzo miłe. Spodobała mi się. Ale jakoś nasze drogi się rozeszły. Nie będę pisał co jak i dlaczego. Bo by z tym długo zeszło.
Więc tak w skrócie, ona jedynaczka, bogaci rodzice. Brzmi nieźle, ale czekajcie. big_smile Jak ją poznałem, była miłą, cichą i nieśmiałą dziewczyną, w dodatku bardzo ładna. No coś niespotykanego. Wdziałem się z nią znowu na jednej z imprez, kilka dni wstecz. Po roku czasu, a zapomniałem dodać, że od października zaczęła studia. I co się okazało? A no to się okazało że zmieniła się. Zrobiła się pewniejsza siebie, bardziej uparta. Już nie wspomnę, że ktoś chciał z dobrego serca zaproponować jej nocleg w domu, a ta ciągle kombinowała, aby wyszło inaczej.  Do mnie nie powiedziała, prawie słowa i vice versa. A jak rozmawiałem z innymi o moich zainteresowaniach, to każdy słuchał z zainteresowaniem. Tylko ona chciała wyjść chyba na fajniejszą. I się głupio uśmiechała, wyglądało to tak jakby się z tego śmiała. A i każdy mówił sobie po imieniu, a mnie traktowała jakby bez osobowo, udając miłą. Miała też dziwne zachowania, typu ciągle się bawiła włosami. Gdzie rok temu nie zauważyłem. A było nas 4, jak facetów. 3 zajętych i ja wolny. Jak rok temu ją poznałem, ponoć była dziewicą. Zresztą zachowaniem wtedy to potwierdziła. Śmiem teraz twierdzić, że po tych studiach już nie jest. big_smile Patrzy również na wykształcenie... typu jak jak ktoś nie ma np. matury to jest dla niej gorszy. A jakiś czas temu nie miała takiego myślenia.
Wniosek jest jeden.
Uważać na atrakcyjne dziewczyny. I dobrze, że nasze drogi się rozeszły już na samym początku, bo bym miał później kota w worku.
Także mam złe opinie o atrakcyjnych dziewczynach. A zapomniałem dodać, że nawet się w niej zauroczyłem na początku. big_smile
Uroda kobiety często jest odwrotnie proporcjonalna do jej mądrości.


Tak właśnie myślałam, że musiałeś mieć jakiś zawód, że tak mnie pojechałeś u mnie w temacie.
1) Poznałeś ją na imprezie, spodobała Ci się, ale czy oby to oznaczało, że ją ZNASZ? Może tak bardzo chciałeś żeby coś z tego wyszło, że stworzyłeś sobie wyidealizowaną wersje jej i tak bardzo chciałeś aby była właśnie taka jaką sobie wymarzyłeś? Dlatego przez ten okres znajomości, żyłeś w bańce, która kiedyś musiała pęknąć?
2) Sam mnie jechałeś za to, że pisałam o swoim "koledze", że jest przystojny i mi się podoba itp., a wystarczyło, że podchmielona obca laska powiedziała Ci na imprezie, że jesteś ŁADNY i już się podjarałeś? Naprawdę?
3) Ludzie się zmieniają. Nie możesz mieć jej tego za złe. Studia zmieniają naprawdę wiele- tok widzenia, myślenia i ogólnie życie wywraca się do góry nogami o 180 st. Nie tylko u jedynaczek z bogatych rodzin, ale u każdego studenta i każdy radzi sobie (bądź nie) z tą sytuacją inaczej. Już Ci pisałam w moim temacie, że trudno to zrozumieć osobom które nie studiowały.
4) Wasze drogi się rozeszły, to dlaczego Cie interesuje co studiuje, gdzie mieszka, z kim idzie na wesele i czy jest dziewicą!? Ja bym się Ciebie zaczęła bać na jej miejscu yikes
5) "Już nie wspomnę, że ktoś chciał z dobrego serca zaproponować jej nocleg w domu, a ta ciągle kombinowała, aby wyszło inaczej." WTF!? No i co w tym złego? Chyba ma swój dom? Po co ma u kogoś nocować? Musi mieć na to ochotę?! Naprawdę wredna suka z niej, jak mogła...xD
6) Do Ciebie nie powiedziała prawie słowa i vice versa...a co miała po takim czasie powiedzieć? Nie wiemy dlaczego wasze drogi się rozeszły a tu jest chyba pies pogrzebany. Coś musiałeś skopać w tej relacji, że ona wcale nie ma ochoty z Tobą gadać, czy słuchać Twoich opowieści. Spytaj się siebie najpierw o to co Ty zrobiłeś nie tak, a dopiero potem wylewaj na nią cały jad i frustrację.
7) "Miała też dziwne zachowania, typu ciągle się bawiła włosami. Gdzie rok temu nie zauważyłem." - S T R A S Z N E ! no jak ona mogła się bawić swoimi włosami!? btw - takie tiki akurat odbierane są jako objaw zainteresowania!
8) Po czym rozpoznajesz dziewice xD? Co Ci za różnica, czy ona nią jest czy nie jest, skoro "nawet się w niej zauroczyłeś na początku"?
9) Zastanów się chłopie, czy oby na pewno tylko studia spowodowały zmianę jej zachowania względem Twojej osoby? Myślę, że doskonale dajesz sobie sprawę z tego, że są inne ważniejsze zdarzenia, które mogły spowodować takie ochłodzenie waszych relacji. Przestań się oszukiwać, bo aktualnie sam jesteś tym kotem w worku...
10) Nie widzę ani jednego powodu, żeby stwierdzić, że ona jest głupia. Masz złe opinie o atrakcyjnych dziewczynach? Poznałeś jedną i w sumie na siłę starasz się z niej zrobić tą ZŁĄ, bo co? Olała Cię? Nic na siłę...miała do tego pełne prawo! Obrażając się na nią pokazujesz jak bardzo niedojrzały jesteś do stworzenia związku...
Raczej puentą powinno tu być: Uważać na niedowartościowanych chłopców bez matury. Ich zaradność życiowa i atrakcyjność fizyczna często jest odwrotnie proporcjonalna do ich dojrzałości psychicznej. Amen.

179 Ostatnio edytowany przez madison111 (2016-01-05 10:58:36)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Zgadzam się z przedmówczynią- ZnakZapytania7.
EasyRider88 laska Cię olała a Ty teraz wymyślasz jakies farmazony i różne teorie.
Najbardziej śmieszna jest teoria, że skoro ona wam się podobała (choć ocena jej urody jest czysto subiektywna, więc wcale nie mamy pewności, że były to takie chodzące ideały) i was, w waszej ocenie źle potraktowała, to oznacza, że wszystkie kobiety "z górnej półki" takie są (tutaj rożne pejoratywne określenia).
Prawda jest taka, że są zarówno kobiety piękne, które mają szereg kompleksow i niską samoocenę, jak i te niby "piękne", którym się tylko wydaje, że są piękne. Są kobiety piekne i dobre, są też piękne suki, Są przeciętne suki i przeciętne z dobrym charakterem- nie ma co wrzucać wszystkich co jednego wora i przypisywać komuś na podstawie wyglądu jakichś cech bo to absurdalne! Nie mówiąc już, że w waszym przypadku nie mamy do czynienia z jakimś "szeregiem" obserwacji, tylko raz was jakaś "ładna" laska "źle" potraktowala i z tego faktu wywodzicie szereg wniosków.
Te opisy kobiet, z którymi kiedyś mieliście do czynienia już trochę zakrawają na jakąś obsesję. Dla mnie byłoby chore, że jakiś facet, z którym nie było mi kiedyś po drodze na jakimś forum dywaguje czy jestem dziewicą czy nie jestem...

180

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
Żyd Ortodoksyjny napisał/a:

Ech, kto z nas nie spieprzy czegoś w złości? smile Ja przerabiałem to ostatnio... w sylwestra. Dziewczyna, z którą coś tam kombinuję na boku, przyszła na imprezę ze swoim facetem. Miała prawo, jej facet w końcu. Później więcej czasu poświęcała jemu, niż mnie. Miała prawo, jej facet w końcu. Ale alkohol zrobił swoje, zagrały emocje, pojawił się wkurw, najpierw upiłem jej faceta, wykorzystując jego słabą głowę (ona próbowała go odciągać od picia i była wściekła), później byłem dla niej strasznie niemiły, a na po imprezie napisałem zupełnie niepotrzebnego SMS-a, że jak już będzie bez obstawy (facet wyjeżdża za granicę niedługo), to się może odezwać.

Spieprzyłem? Ano spieprzyłem. Ale sam widzisz, że zdaża się każdemu big_smile

Żydzie Ortodoksyjny, czemu podrywasz zajętą kobietę? Pytam z ciekawości poznawczej.

181

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
cb napisał/a:

Żydzie Ortodoksyjny, czemu podrywasz zajętą kobietę? Pytam z ciekawości poznawczej.

Tak wyszło. Wspólnie doprowadziliśmy do tej sytuacji. Jej z róznych przyczyn (o których długo by pisać, ale nie będę ich roztrząsał publicznie) zaczęło się nudzić w stałym długotrwałym związku, a że mi się spodobała, to... Nie tylko ja byłem stroną inicjatywną w każdym razie. No takie życie smile

PS. Fidelowi odpiszę wieczorem.

182 Ostatnio edytowany przez EasyRider88 (2016-01-05 12:30:09)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

No nie wiem czy się śmiać czy płakać. Ale odpowiem już ostatni raz na tak głupie pytania. big_smile
ZnakZapytania7Ale czemu tylko na tej jeden mój post odpisałaś, a nie na następny? Zresztą wytłamcze teraz to wszystko bardzo dokładnie. Trochę mi niestety z tym czasu zjedzie, a miałem poczytać sobie książkę. Ale nie lubię jak ktoś mówi o mnie jakieś głupoty, więc muszę odpowiedzieć.

ZnakZapytania napisał/a:

1) Poznałeś ją na imprezie, spodobała Ci się, ale czy oby to oznaczało, że ją ZNASZ? Może tak bardzo chciałeś żeby coś z tego wyszło, że stworzyłeś sobie wyidealizowaną wersje jej i tak bardzo chciałeś aby była właśnie taka jaką sobie wymarzyłeś? Dlatego przez ten okres znajomości, żyłeś w bańce, która kiedyś musiała pęknąć?

Za pierwszym razem jak ją poznałem, owszem spodobała mi się z charakteru. Nie, nie znałem jej. Bo aby człowieka poznać potrzeba jakiegoś czasu, ale wiesz pierwsze wrażenie jest bardzo ważne. Nie stworzyłem, żadnego jej wyidealizowanego obrazu. Ja dobrze wiedziałem, że nic z tego nie będzie od początku. Po sowich wcześniejszych doświadczeniach, jeszcze przed nią, przestałem idealizować dziewczynę którą poznam.

ZnakZapytania napisał/a:

2) Sam mnie jechałeś za to, że pisałam o swoim "koledze", że jest przystojny i mi się podoba itp., a wystarczyło, że podchmielona obca laska powiedziała Ci na imprezie, że jesteś ŁADNY i już się podjarałeś? Naprawdę?

Nie pamiętam Twojego tematu kochanie. big_smile Ale brałem dużą poprawkę, że ona nie była trzeźwa, zresztą rozmawiałem o tym z kumplami. Wiesz głupi to ja nie jestem. I wcale się nie podjarałem, bo wiem że trzeba brać dużą dawkę ostrożności w rozmowie z pijanymi ludźmi.

ZnakZapytania napisał/a:

3) Ludzie się zmieniają. Nie możesz mieć jej tego za złe. Studia zmieniają naprawdę wiele- tok widzenia, myślenia i ogólnie życie wywraca się do góry nogami o 180 st. Nie tylko u jedynaczek z bogatych rodzin, ale u każdego studenta i każdy radzi sobie (bądź nie) z tą sytuacją inaczej. Już Ci pisałam w moim temacie, że trudno to zrozumieć osobom które nie studiowały.

Wiadomo, że ludzie się zmieniają. Pytanie tylko czy na gorsze czy na lepsze. Czasem studia tak niestety zmieniają, że ludzie normalni, zaczynają gardzić osobami z gorszym wykształceniem. Czy dla Ciebie to w porządku, taka zmiana? Więc trudno zrozumieć, osobom które nie studiowały? Wiesz dla mnie tutaj nie ma nic nie rozumnego. Również dobrze, mogę napisać, że trudno zrozumieć, studentom co to znaczy mieć fach w ręku. Co to znaczy ciężka praca. Ale ok, sam mam zamiar kiedyś studiować, pewnie się zmienię. I będę mógł mówić na równi z Tobą ok?

ZnakZapytania napisał/a:

4) Wasze drogi się rozeszły, to dlaczego Cie interesuje co studiuje, gdzie mieszka, z kim idzie na wesele i czy jest dziewicą!? Ja bym się Ciebie zaczęła bać na jej miejscu yikes

Nie to że mnie to interesuje, ale byłem świadkiem, i słyszałem i nawet rozmawiałem z jej i moją wspólną przyjaciółką razem o ich studiach. Więc wiem o tym. A z tym weselem, a raczej studniówka, (przecież napisałem, że się pomyliłem) To wiem, z kim szła, bo właśnie ta jej przyjaciółka powiedziała mi, że ta impreza co była.Była właśnie po to aby ona sobie znalazła partnera, a że ja odpadłem, bo nie lubię studniówkę, to poszła z moim kolegą.

ZnakZapytania napisał/a:

5) "Już nie wspomnę, że ktoś chciał z dobrego serca zaproponować jej nocleg w domu, a ta ciągle kombinowała, aby wyszło inaczej." WTF!? No i co w tym złego? Chyba ma swój dom? Po co ma u kogoś nocować? Musi mieć na to ochotę?! Naprawdę wredna suka z niej, jak mogła...xD

A no to w tym złego, że jej najlepszej przyjaciółce było by bardzo przykro, bo sama to przy niej powiedziała. A ona ciągle kombinowała, a to że będzie spać na podłodze, a to że nie, i takie tam głupoty. A Tobie było by miło, jak chcesz kogoś ugościć, a ktoś to zlewa?

ZnakZapytania napisał/a:

6) Do Ciebie nie powiedziała prawie słowa i vice versa...a co miała po takim czasie powiedzieć? Nie wiemy dlaczego wasze drogi się rozeszły a tu jest chyba pies pogrzebany. Coś musiałeś skopać w tej relacji, że ona wcale nie ma ochoty z Tobą gadać, czy słuchać Twoich opowieści. Spytaj się siebie najpierw o to co Ty zrobiłeś nie tak, a dopiero potem wylewaj na nią cały jad i frustrację.

Nasze drogi się rozeszły, można by powiedzieć w zgodzie. Po tamtej imprezie, zaczęliśmy coraz mniej pisać. No tak po prostu. I obydwoje przestaliśmy się sobą interesować. Zresztą akurat  tym okresie ona kręciła z wyżej wymienionym kolegą. A ja nie szukałem u niej miłości, tylko koleżanki i nic więcej. Dodam od siebie, że kiedy ona z tamtym kręciła, ja się w to całkowicie nie wtrącałem, i wtedy urwał się nam kontakt. Nie z mojej, a nic jej winy. Także nic nie skopałem w tej relacji.

ZnakZapytania napisał/a:

7) "Miała też dziwne zachowania, typu ciągle się bawiła włosami. Gdzie rok temu nie zauważyłem." - S T R A S Z N E ! no jak ona mogła się bawić swoimi włosami!? btw - takie tiki akurat odbierane są jako objaw zainteresowania!

Zainteresowania? Kiedy na tej imprezie co była kilka dni temu. To byłem, tylko ja wolny. Na mnie na pewno nie leciała. Może na dwóch pozostałych, już ZAJĘTYCH chłopaków? Interpretacje pozostawiam Tobie.

ZnakZapytania napisał/a:

) Po czym rozpoznajesz dziewice xD? Co Ci za różnica, czy ona nią jest czy nie jest, skoro "nawet się w niej zauroczyłeś na początku"?

Mam taki specjalny wykrywacz, big_smile A tak na poważnie, nigdy wcześniej nie miała chłopaka, a z opowieści jej koleżanki, to raczej ona jeszcze nie ten tego. Która sama wtedy powiedziała abym się za nią brał. Tak z żartów. big_smile A tak serio, to były tylko moje domysły jak już wcześniej wspomniałem. Nie wiem dlaczego tego nie przeczytałaś. A tak z tym zauroczeniem to ja bym na to potrzebował czasu, bo po swoich doświadczeniach wiem, że takie nagłe nie jest dobre. Chodziło mi o zauroczenie, nie które prowadzi do zakochania. Ale wiesz, takie pozytywne wrażenie. 

ZnakZapytania napisał/a:

9) Zastanów się chłopie, czy oby na pewno tylko studia spowodowały zmianę jej zachowania względem Twojej osoby? Myślę, że doskonale dajesz sobie sprawę z tego, że są inne ważniejsze zdarzenia, które mogły spowodować takie ochłodzenie waszych relacji. Przestań się oszukiwać, bo aktualnie sam jesteś tym kotem w worku...

Teraz to pytanie nie mam zbytnio sensu, bo już Ci wcześniej o tym napisałem. Jak jesteś inteligentą i mądrą dziewczyną na pewno zrozumiesz, bo wyżej opisałem wszystko, teraz pora że abyś sobie to wszystko poukładała. Ale żeby nie było, to odpowiem szczegółowo. Więc, jak już wyżej wspomniałem, kiedy ona miała kręcić z tamtym i ja nie byłem zainteresowany później nią, i ona mną. Już wtedy można by powiedzieć, że te relacje się ochłodziły. Proste zauroczyła się chyba w tamtym chłopaku. Także, żadne zdarzania, nie miały wpływu na ochłodzenie naszych relacji. To to sobie już wymyśliłaś.

ZnakZapytania napisał/a:

10) Nie widzę ani jednego powodu, żeby stwierdzić, że ona jest głupia. Masz złe opinie o atrakcyjnych dziewczynach? Poznałeś jedną i w sumie na siłę starasz się z niej zrobić tą ZŁĄ, bo co? Olała Cię? Nic na siłę...miała do tego pełne prawo! Obrażając się na nią pokazujesz jak bardzo niedojrzały jesteś do stworzenia związku...
Raczej puentą powinno tu być: Uważać na niedowartościowanych chłopców bez matury. Ich zaradność życiowa i atrakcyjność fizyczna często jest odwrotnie proporcjonalna do ich dojrzałości psychicznej. Amen.

Nie powiedziałem nigdzie, że ona jest głupia(proszę o cytat gdzie ja tak napisałem). Jest inteligentną dziewczyną. Ale brak jej mądrości. Pamiętaj, że inteligencję mamy wrodzoną, a mądrość i wiedzę trzeba nabyć. Tak mam złe opinie o atrakcyjnych dziewczyna. Kiedyś miałem inne, dopóki na takie nie natrafiałem. I ona nie była pierwszą. Nie staram się na siłę zrobić z niej złą, ja tylko stwierdzam fakty, nie mity. A ja jej nie olałem. Ani ona mnie. Wiesz może miała prawo do olania, tylko szkoda że nie wie co to są konsekwencje. Ja się wcale na nią nie obrażam, a niech sobie żyje jak chce. Ja po prostu nie chce mieć z tą osobą nic wspólnego. Bo co jak co to ona, jest nie dojrzała do związku. Napisałem o tym w tym poście, i kilka innych wstecz. No ale, że ty próbujesz być mściwa, i szukasz dziury w całym to proszę bardzo. Nie wyciągnęłaś nic z mojego drugie postu w którym odpowiadałem enya, tylko wybrałaś sobie wszystko najwygodniejsze, szkoda tylko, że Ci się nie udało. Brawo TY.  Zresztą na początku napisałaś, że mam jakiś uraz. Bo pisałem wtedy w tamtym temacie. Tylko szkoda, że to było jakiś czas temu, a wtedy jej już nie widziałem i miałem dobre o niej opinie. Widać, ze próbujesz się odegrać, po sposobie jakim piszesz, w stosunku do mojej osoby, i po tym, co wyżej napisałaś. Szkoda, że wzięłaś poprawki na wszystkie moje posty, tylko na ten jedyny, który jest najmniej dokładniej napisany. Więc nie startuj do mnie bo polegniesz, a te Twoje argumenty, są słabe i to bardzo.

Raczej puentą powinno tu być: Uważać na niedowartościowanych chłopców bez matury. Ich zaradność życiowa i atrakcyjność fizyczna często jest odwrotnie proporcjonalna do ich dojrzałości psychicznej. Amen.

Mów za siebie, bo opisałaś sama siebie w tym zdaniu. Ono w ogóle do mnie nie pasuje. Amen.
madison111
Nie chce sie powtarzać. Odpisałem już Pani ZnakZapytania Tam jest też odpowiedź na Twoje argumenty.

183

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
Żyd Ortodoksyjny napisał/a:
cb napisał/a:

Żydzie Ortodoksyjny, czemu podrywasz zajętą kobietę? Pytam z ciekawości poznawczej.

Tak wyszło. Wspólnie doprowadziliśmy do tej sytuacji. Jej z róznych przyczyn (o których długo by pisać, ale nie będę ich roztrząsał publicznie) zaczęło się nudzić w stałym długotrwałym związku, a że mi się spodobała, to... Nie tylko ja byłem stroną inicjatywną w każdym razie. No takie życie smile

PS. Fidelowi odpiszę wieczorem.

W sumie to pytałam bardziej pod kątem, jaki cel postawiłeś sobie: sam seks, czy coś więcej?

184

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
cb napisał/a:

W sumie to pytałam bardziej pod kątem, jaki cel postawiłeś sobie: sam seks, czy coś więcej?

Z opcją na coś więcej.

To znaczy to nie jest tak, że śnię i marzę o tym po nocach i że nie widzę innych kobiet wokół, ale gdyby była zainteresowana czymś więcej z mojej strony, to myslę, że mógłbym spróbować.

185 Ostatnio edytowany przez madison111 (2016-01-05 13:54:45)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

EasyRider88, nie uważam abyś się odniósł do mojego posta. Główny temat dotyczy kobiet atrakcyjnych, ale samotnych, a Ty cały czas wałkujesz temat JEDNEJ dziewczyny, którą kiedyśtam znałeś. Mi natomiast chodzi o to, że na podstawie jakichśtam jednostkowych przypadków tworzycie sobie jakieś stereotypy nt ponadprzeciętnie atrakcyjnych kobiet, gdzie ja uważam, że w grupie kobiet o przeciętnej urodzie tak samo znajdą się wredne zołzy. Po prostu różni ludzie mają rózne charaktery i kategoryzowanie na podstawie wyglądu i przypisywanie komuś z tego powodu negatywnych cen jest absurdalne.

Ten temat skręcił w jakimś dziwnym kierunku gdzie wylewacie żale na wasze jakieś (niedoszłe) partnerki, które logiczne, że dla was subiektywnie były atrakcyjne, bo inaczej byście z nimi nie kręcili. Natomiast to czy te wasze "byłe" rzeczywiście są kobietami, które spełniają kryteria, o jakich mowa w głównym temacie to już jest inna para kaloszy.
Gadka o "wrednych brzydulach" raczej nie miałaby szansy zaistnieć, bo z takimi kobietami faceci po prostu nie mają żadnych relacji i w związku z tym brak przemyśleń na ich temat.

Poza tym uważam EasyRider88, że dla własnego zdrowia psychicznego powinieneś już przestań myśleć o tej dziewczynie. Przeżywasz ją tak jakbyście co najmniej byli w powaznym związku, a z tego co mówisz ta znajomość była raczej przelotna.

186

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

EasyRider88 - szkoda mi Ciebie. To już mój ostatnia odpowiedź bo to jest po prostu walka z wiatrakami. Masz zerowe pojęcie o relacjach interpersonalnych i jesteś bardzo niedojrzały emocjonalnie, ale co się dziwić masz dopiero 21 lat. Bardzo dobrze, że tutaj się zarejestrowałeś i się udzielasz, bo naprawdę można tu spotkać wiele mądrych osób, które trochę przeżyły w życiu i są w stanie bardzo dobrze doradzić, szkoda tylko, że Ty w ogóle z tych rad nie korzystasz! Tym samym krzywdzisz sam siebie! Wielu użytkowników pisało Ci, że to Ty się dziwnie zachowujesz, że dziewczyna nic złego nie zrobiła, że szukasz sam problemu, ale TY i tak wiesz najlepiej. Skoro tak jest to po co w ogóle o tym napisałeś? Punkt myślenia zależy od punktu siedzenia, zamykasz się tylko na swoją wersje i nie przyjmujesz do wiadomości ocen osób trzecich. To jest bardzo infantylne zachowanie z Twojej strony, naprawdę! Zrozum to wreszcie!

"No nie wiem czy się śmiać czy płakać. Ale odpowiem już ostatni raz na tak głupie pytania. big_smile"

- To nie były głupie pytania, tylko wręcz kluczowe. Ja poświęcam Ci swój prywatny czas, staram się wylać na Ciebie kubeł zimnej wody, żebyś przejrzał na oczy i zmądrzał, a Ty mi tak odpowiadasz? Może trochę więcej szacunku i szczypta wdzięczności kolego?


"Za pierwszym razem jak ją poznałem, owszem spodobała mi się z charakteru. Nie, nie znałem jej. Bo aby człowieka poznać potrzeba jakiegoś czasu, ale wiesz pierwsze wrażenie jest bardzo ważne. Nie stworzyłem, żadnego jej wyidealizowanego obrazu. Ja dobrze wiedziałem, że nic z tego nie będzie od początku. Po sowich wcześniejszych doświadczeniach, jeszcze przed nią, przestałem idealizować dziewczynę którą poznam."

- sam sobie zaprzeczasz, bo zachowujesz się tak jakby ona dalej był dla Ciebie bardzo ważna. Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne, ale niekoniecznie trafne! Inaczej zachowujemy się przy nowo poznanych osobach, a inaczej np. przy babci, mamie, czy przyjaciółce którą znamy od wieków. Skoro wiedziałeś, że nic z tego nie będzie od początku to czemu w to brnąłeś? W ogóle skąd wiedziałeś, że nie będzie? jesteś jasnowidzem? daj spokój jakie doświadczenia z dziewczynami może mieć 21-letni prawiczek? Nie rozśmieszaj mnie. I nie, nie przestałeś idealizować i każde zdanie tutaj napisane przez Ciebie to potwierdza.


Nie pamiętam Twojego tematu kochanie. big_smile Ale brałem dużą poprawkę, że ona nie była trzeźwa, zresztą rozmawiałem o tym z kumplami. Wiesz głupi to ja nie jestem. I wcale się nie podjarałem, bo wiem że trzeba brać dużą dawkę ostrożności w rozmowie z pijanymi ludźmi.

- no nie dość, że o tym to napisałeś to jeszcze podkreśliłes, że jak ona powiedziała kilka komplementów na temat Twojego wyglądu to nie ukrywasz bardzo Ci się miło zrobiło xD jakbyś się nie podjarał i nie miałoby to dla Ciebie większego znaczenia, nie pisałbyś tu o tym, proste ^^

"Wiadomo, że ludzie się zmieniają. Pytanie tylko czy na gorsze czy na lepsze. Czasem studia tak niestety zmieniają, że ludzie normalni, zaczynają gardzić osobami z gorszym wykształceniem. Czy dla Ciebie to w porządku, taka zmiana?"

-niestety to jest prawda i tez mnie to smuci, że niektóre osoby zaczynające studia zaczynają uważać się za wyższą formę społeczeństwa...i to ewidentnie świadczy o ich głupocie xD ale z drugiej strony sama się przekonałam, że ja studiując i utrzymując kontakt z osobami które nie podjęły dalszej nauki mimo szczerych chęci z mojej strony, prędzej czy później ten kontakt się niestety urywał, bo spotykaliśmy się ja mówiłam o studiach, a koleżanka o tym jak wykłada chleb w Bagietce...i po prostu tematy się kończyły, miałyśmy inne priorytety, często właśnie te osoby nie czuły się komfortowo, a nie ja ostatecznie też chciałam dowiedzieć się czegoś więcej niż o rodzajach chleba, czy awarii ekspresu do kawy... Nie wiem, czy taka zmiana jest w porządku, czy nie, po prostu jest, tak się układają koleje losu i nic na to nie poradzisz.

"Więc trudno zrozumieć, osobom które nie studiowały? Wiesz dla mnie tutaj nie ma nic nie rozumnego. Również dobrze, mogę napisać, że trudno zrozumieć, studentom co to znaczy mieć fach w ręku. Co to znaczy ciężka praca. Ale ok, sam mam zamiar kiedyś studiować, pewnie się zmienię. I będę mógł mówić na równi z Tobą ok? "

-To Ty tak twierdzisz, bo nawet nie chce się posłuchać studentów...a tu się mylisz bo studiujemy po to żeby mieć ten fach w ręku i w mózgu jednocześnie- ja mam fach w ręku po studiach i aktualnie ciężko pracuję, więc można pogodzić i to i to wink Nigdzie nie napisałam, że jesteś gorszy bo nie studiujesz, sam podświadomie masz po prostu taki kompleks i się tu wyładowujesz na osobach studiujących, smutne to. Moja ciocia pracuje w fabryce samochodów, kilka lat temu stwierdziła, że chce zdać maturę, i dopieła swego, awansowała smile Mama mojej koleżanki od zawsze pracowała w sklepach na kasie, 3 dzieci, mąż odszedł - i po tym wszystkim skończyła technikum, poszła na studia i aktualnie robi doktorat i wykłada na uczelni! Więc wszystko jest możliwe, jak pracujemy nad sobą.


"Nie to że mnie to interesuje, ale byłem świadkiem, i słyszałem i nawet rozmawiałem z jej i moją wspólną przyjaciółką razem o ich studiach. Więc wiem o tym. A z tym weselem, a raczej studniówka, (przecież napisałem, że się pomyliłem) To wiem, z kim szła, bo właśnie ta jej przyjaciółka powiedziała mi, że ta impreza co była.Była właśnie po to aby ona sobie znalazła partnera, a że ja odpadłem, bo nie lubię studniówkę, to poszła z moim kolegą."

- no właśnie dlatego Cie to interesuje!!!!!! Ciągle masz świeże info od przyjaciółki- ona tka po prostu Ci o niej opowiada, bez Twojego zapytania? Dziwne, nie macie lepszych tematów? A ona zaprosiła Cię na te studniówkę? Po co w ogóle o tym piszesz, i to roztrząsasz skoro Cię to NIE INTERESUJE!?To chyba dobrze, że ona poszła sobie z kolegą na studniówke, co miała iść sama, bo Ty nie lubisz studniówek? Wcale się nie dziwie, że poszła z Twoim kolegom, zrobiłabym dokładnie tak samo! Widzisz, sam wpadasz w dołki które sobie kopiesz.

"A no to w tym złego, że jej najlepszej przyjaciółce było by bardzo przykro, bo sama to przy niej powiedziała. A ona ciągle kombinowała, a to że będzie spać na podłodze, a to że nie, i takie tam głupoty. A Tobie było by miło, jak chcesz kogoś ugościć, a ktoś to zlewa?"

- a co Cie to w ogóle interesuje, że ona nie chciała spać u swojej przyjaciółki na podłodze?!? Przecież ona Cie w ogóle nie interesuje? Szczerze? Wolałabym wrócić do swojego łóżka i się porządnie wyspać niż spać u przyjaciółki na podłodze, też mi atrakcja! W ogóle nie rozumiem tej mody na nocowanie u koleżanki, nigdy mnie to nie jarało...

Nasze drogi się rozeszły, można by powiedzieć w zgodzie. Po tamtej imprezie, zaczęliśmy coraz mniej pisać. No tak po prostu. I obydwoje przestaliśmy się sobą interesować. Zresztą akurat  tym okresie ona kręciła z wyżej wymienionym kolegą. A ja nie szukałem u niej miłości, tylko koleżanki i nic więcej. Dodam od siebie, że kiedy ona z tamtym kręciła, ja się w to całkowicie nie wtrącałem, i wtedy urwał się nam kontakt. Nie z mojej, a nic jej winy. Także nic nie skopałem w tej relacji.

- Skoro rozeszliście się w zgodzie, to dlaczego teraz tak tu po niej jedziesz i ostrzegasz przed atrakcyjnymi dziewczynami? Gołym okiem widać, że masz do niej żal, i robisz na siłę z niej złą. Skoro jest tak cukierkowo jak opisałeś powyżej, to w ogóle w czym problem!? Poznałeś ją, wiedziałeś, że nic z tego nie będzie od razu, ona kręciła z Twoim kolegom, poszła z nim na studniówkę, a Ty się całkowicie nie wtrącałeś i urwał wam się kontakt, z niczyjej winy. ALE info z pierwsze reki od przyjaciółek i koleżanek na jej temat masz i nawet już drugą stronę tutaj piszemy na jej temat, a  Ty publicznie roztrząsasz czy jest dalej dziewicą, czy nie xD Masz rozdwojenie jaźni, czy co?


"Zainteresowania? Kiedy na tej imprezie co była kilka dni temu. To byłem, tylko ja wolny. Na mnie na pewno nie leciała. Może na dwóch pozostałych, już ZAJĘTYCH chłopaków? Interpretacje pozostawiam Tobie. "

tak, się mówi, ale nie wiem jak było u niej, może jej sie nudziło, albo ma taki tik nerwowy? nie znam jej. Może na nikogo nie leciała, a może na zajętego, kto wie? i co Cie to interesuję, skoro ona juz W OGÓLE CIĘ NIE INTERESUJE i tylko na początku Ci sie podobała xD haha...dzięki za pozostawienie mi interpretacji, ale uwierz mi że mam ciekawsze rzeczy do roboty.

"Mam taki specjalny wykrywacz, big_smile A tak na poważnie, nigdy wcześniej nie miała chłopaka, a z opowieści jej koleżanki, to raczej ona jeszcze nie ten tego. Która sama wtedy powiedziała abym się za nią brał. Tak z żartów. big_smile A tak serio, to były tylko moje domysły jak już wcześniej wspomniałem. Nie wiem dlaczego tego nie przeczytałaś. A tak z tym zauroczeniem to ja bym na to potrzebował czasu, bo po swoich doświadczeniach wiem, że takie nagłe nie jest dobre. Chodziło mi o zauroczenie, nie które prowadzi do zakochania. Ale wiesz, takie pozytywne wrażenie. "

- i znowu te legendarne opowieści koleżanki, może umówi się z tą koleżanką/przyjaciółką, a daj tamtej dziewczynie w końcu święty spokój!? Niestety przeczytałam. Stary, jak dla mnie Ty masz OBSESJE na punkcie tej biednej laski.

"Teraz to pytanie nie mam zbytnio sensu, bo już Ci wcześniej o tym napisałem. Jak jesteś inteligentą i mądrą dziewczyną na pewno zrozumiesz, bo wyżej opisałem wszystko, teraz pora że abyś sobie to wszystko poukładała. Ale żeby nie było, to odpowiem szczegółowo. Więc, jak już wyżej wspomniałem, kiedy ona miała kręcić z tamtym i ja nie byłem zainteresowany później nią, i ona mną. Już wtedy można by powiedzieć, że te relacje się ochłodziły. Proste zauroczyła się chyba w tamtym chłopaku. Także, żadne zdarzania, nie miały wpływu na ochłodzenie naszych relacji. To to sobie już wymyśliłaś."

- Pytanie ma sens, ale Twoja odpowiedź już niestety nie, pora żebym sobie wszystko poukładana? To tym masz jeden wielki burdel w głowie, sam sobie najpierw poukładaj, co ja mam układać tutaj? Każdą sugestie odpychasz z mojej czy innych strony, więc burdel się powiększa. Bardzo szczegółowo xD Nie wymyśliłam, tylko spytałam, to była moja hipoteza, którą miałeś rozważyć. No to jest niby proste jak drut, więc skąd ten Twój hejt w stosunku do jej osoby?

"Nie powiedziałem nigdzie, że ona jest głupia(proszę o cytat gdzie ja tak napisałem). Jest inteligentną dziewczyną. Ale brak jej mądrości. Pamiętaj, że inteligencję mamy wrodzoną, a mądrość i wiedzę trzeba nabyć. Tak mam złe opinie o atrakcyjnych dziewczyna. Kiedyś miałem inne, dopóki na takie nie natrafiałem. I ona nie była pierwszą. Nie staram się na siłę zrobić z niej złą, ja tylko stwierdzam fakty, nie mity. A ja jej nie olałem. Ani ona mnie. Wiesz może miała prawo do olania, tylko szkoda że nie wie co to są konsekwencje. Ja się wcale na nią nie obrażam, a niech sobie żyje jak chce. Ja po prostu nie chce mieć z tą osobą nic wspólnego. Bo co jak co to ona, jest nie dojrzała do związku."

- ciągle próbujesz ją tu oczernić i każdy Ci pisze, że ona nic złego nie zrobiła...jej brak mądrości, bo co? w którym miejscu jej brak mądrości? A Ty niby ją posiadasz? hahaha...dalej nie zrobiłeś z niej złej, tylko z siebie obsesyjnego wariata...Jakie konsekwencje? chcesz ją zabić? Skoro nie chcesz mieć z tą osobą nic wspólnego to czemu poszedłeś tam gdzie ona była, dlaczego tu narzekałeś, że was kontakt był sporadyczny, że mówiła do Ciebie bezimiennie? że nie była zainteresowana Twoją opowieścią? Osoba, która nie chce mieć nic wspólnego, raczej nie ma takich dylematów i nie opisuje tego na forum. I na jakiej podstawie wnioskujesz, że ona nie jest gotowa do związku? I co Cie znów to interesuje w ogóle, czy jest czy nie jest, skoro zerwaliście kontakt w zgodzie i od początku wiedziałeś, że nic z tego nie będzie? i że tylko na początku się zauroczyłeś, ale nie tak żeby się zakochać, tylko tak po prostu "pozytywne wrażenie"? A tak w ogóle to po Twoich wypowiedziach można śmiało stwierdzić, że to TY jesteś zupełnie NIEDOJRZAŁY do związku, serio.

"Napisałem o tym w tym poście, i kilka innych wstecz. No ale, że ty próbujesz być mściwa, i szukasz dziury w całym to proszę bardzo. Nie wyciągnęłaś nic z mojego drugie postu w którym odpowiadałem enya, tylko wybrałaś sobie wszystko najwygodniejsze, szkoda tylko, że Ci się nie udało. Brawo TY.  Zresztą na początku napisałaś, że mam jakiś uraz. Bo pisałem wtedy w tamtym temacie. Tylko szkoda, że to było jakiś czas temu, a wtedy jej już nie widziałem i miałem dobre o niej opinie. Widać, ze próbujesz się odegrać, po sposobie jakim piszesz, w stosunku do mojej osoby, i po tym, co wyżej napisałaś. Szkoda, że wzięłaś poprawki na wszystkie moje posty, tylko na ten jedyny, który jest najmniej dokładniej napisany. Więc nie startuj do mnie bo polegniesz, a te Twoje argumenty, są słabe i to bardzo."

- Właśnie Ty szukasz dziury w całym, a teraz opisujesz, że ani Ty ani ona nie jesteście winni wygaśnięciu tej relacji. Szczerze pisząc to trudno się Ciebie czyta, Twoje wypowiedzi są na niskim poziomie językowym, stylistycznym o interpunkcji nie wspomnę...Przeczytałam wszystkie, ale nie chciało mi się każdego z osobna cytować bo musiałabym poświęcić na Ciebie popołudnie, a już wiem, że po prostu nie warto. W następnych postach jeszcze bardziej ją pogrążasz i próbujesz przekonać do swojej wersji innych, jednak inni Ci piszą, dalej, że ona nic złego nie zrobiła i że to TY masz problem ze sobą i mają całkowitą RACJĘ! Dla Ciebie wszystkie argumenty, które nie są zgodne z Twoim tokiem myślenie będą słabe, bo nie chcesz przyjąć do wiadomości PRAWDY, szkoda mi Ciebie, bo drzemie w Tobie potencjał, ale może kiedyś zmądrzejesz. Życzę Ci tego z całego serca.

Raczej puentą powinno tu być: Uważać na niedowartościowanych chłopców bez matury. Ich zaradność życiowa i atrakcyjność fizyczna często jest odwrotnie proporcjonalna do ich dojrzałości psychicznej. Amen.
Mów za siebie, bo opisałaś sama siebie w tym zdaniu. Ono w ogóle do mnie nie pasuje. Amen.

Dalej się tak okłamuj xD jakoś nie pasuje do mnie bo po pierwsze jestem kobietą, po drugie mam maturę, ba studia i teraz zaczynam podyplomowe. Jestem atrakcyjna fizyczne, dojrzała psychicznie i zaradna życiowo i własnie dlatego nie mam mężczyzny! Bo same wybrakowane przypadki spotykam, albo się mnie boją bo wiedzą, że trudno mi dorównać, a ja nie mam zamiaru wiązać się z pierwszym lepszym, żeby nie było, że jestem sama, bo moje koleżanki maja facetów, ale czasami niestety jest to ich jedyne osiągnięcie życiowe xD Dziewczyny! Znajmy swoją wartość! szanujmy się! To ma być ktoś z kim spędzimy całe życie! To nie może być ble kto!
madison111
Nie chce sie powtarzać. Odpisałem już Pani ZnakZapytania Tam jest też odpowiedź na Twoje argumenty.

- w ogóle tak naprawdę nie odpisałeś, dalej babrasz się w swoim własnym gówienku, zacznij w końcu czytać ze zrozumieniem to co inni MĄDRZEJSI do Ciebie piszą!
madison111- dzięki, ale szkoda czasu na niego- grochem o ścianę wink pozdrawiam ja rozpieszczona jedynaczka z bogatej rodziny xD i życzę Szczęśliwego Nowego Roku! smile

187 Ostatnio edytowany przez EasyRider88 (2016-01-05 16:57:21)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

hahaha padłem. big_smile
Widzę że zrobiło się kółko wzajemnej adoracji. Ale dobra... odpowiem. A jest coś takiego jak bbcode i cytaty.
Próbujesz tamtą biedną i niewinną i święta dziewczynę bronić. Bo kiedyś Ci coś wygarnąłem. A może prawda koli w oczy? Wpierw spójż na siebie, a potem oceniaj innych.

EasyRider88 - szkoda mi Ciebie. To już mój ostatnia odpowiedź bo to jest po prostu walka z wiatrakami. Masz zerowe pojęcie o relacjach interpersonalnych i jesteś bardzo niedojrzały emocjonalnie, ale co się dziwić masz dopiero 21 lat. Bardzo dobrze, że tutaj się zarejestrowałeś i się udzielasz, bo naprawdę można tu spotkać wiele mądrych osób, które trochę przeżyły w życiu i są w stanie bardzo dobrze doradzić, szkoda tylko, że Ty w ogóle z tych rad nie korzystasz! Tym samym krzywdzisz sam siebie! Wielu użytkowników pisało Ci, że to Ty się dziwnie zachowujesz, że dziewczyna nic złego nie zrobiła, że szukasz sam problemu, ale TY i tak wiesz najlepiej. Skoro tak jest to po co w ogóle o tym napisałeś? Punkt myślenia zależy od punktu siedzenia, zamykasz się tylko na swoją wersje i nie przyjmujesz do wiadomości ocen osób trzecich. To jest bardzo infantylne zachowanie z Twojej strony, naprawdę! Zrozum to wreszcie!
"No nie wiem czy się śmiać czy płakać. Ale odpowiem już ostatni raz na tak głupie pytania. big_smile"
- To nie były głupie pytania, tylko wręcz kluczowe. Ja poświęcam Ci swój prywatny czas, staram się wylać na Ciebie kubeł zimnej wody, żebyś przejrzał na oczy i zmądrzał, a Ty mi tak odpowiadasz? Może trochę więcej szacunku i szczypta wdzięczności kolego?

Również napiszę, że odpisując Ci, walczę z wiatrakami. A z skąd Ty wiesz, co ja przeżyłem mając 21 lat. Przeżyłem i to bardzo dużo. Ale nie będę przytaczał, bo mi się nie chce. Większość bywalców forum wie co, bo nie raz i nie dwa pisałem. Powiedz mi ile użytkowników napisało mi że się dziwnie zachowuje? Dwóch? Trzech? Ależ to są właśnie tacy użytkowniczki, którzy są właśnie atrakcyjne. Więc nic dziwnego że swój, swego broni. A ciebie dodatkowo zabolało, ze ona jak i ty jesteście jedynaczkami. A czy ty przyjęłaś moją wersje? Nie! Bo nie masz nawet zamiaru odpowiedzieć, a jak już przychodzi co do czego, to ty swoje. Również poświęcam swój prywatny czas, nie dość aby czytać i odpowiadać, na źle zapisane na tej stronie argumenty, to w dodatku wyssane z palca. Jak wspomniałem jest coś takiego jak bbcode i cytat. I tu tez jest twoja hipokryzja. Ty tracisz czas, ja sobie niby nie tracę? Spójrz na siebie po raz kolejny.

- sam sobie zaprzeczasz, bo zachowujesz się tak jakby ona dalej był dla Ciebie bardzo ważna. Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne, ale niekoniecznie trafne! Inaczej zachowujemy się przy nowo poznanych osobach, a inaczej np. przy babci, mamie, czy przyjaciółce którą znamy od wieków. Skoro wiedziałeś, że nic z tego nie będzie od początku to czemu w to brnąłeś? W ogóle skąd wiedziałeś, że nie będzie? jesteś jasnowidzem? daj spokój jakie doświadczenia z dziewczynami może mieć 21-letni prawiczek? Nie rozśmieszaj mnie. I nie, nie przestałeś idealizować i każde zdanie tutaj napisane przez Ciebie to potwierdza.

To niby co, nie mogę mieć nawet koleżanki? Bo ty sobie dopowiesz, że w to brnąłem? A zachowywać to się powinniśmy kulturalnie, czy to przy nowej osobie, czy przy takiej której dawno nie widzieliśmy, czy przy członku rodziny. Aha, to czyli jeżeli jest się prawiczkiem,  to się nie ma doświadczeń? Owszem seksualnych tak. Ale nie między ludzkich? Wiesz nie rajcuje mnie zaciąganie dziewczyn do łóżka. I kto tu niby nie idealizuje? Bo śmiem twierdzić że ty.

- no nie dość, że o tym to napisałeś to jeszcze podkreśliłes, że jak ona powiedziała kilka komplementów na temat Twojego wyglądu to nie ukrywasz bardzo Ci się miło zrobiło xD jakbyś się nie podjarał i nie miałoby to dla Ciebie większego znaczenia, nie pisałbyś tu o tym, proste ^^

Bo mi się zrobiło miło. To chyba oczywiste, że człowiek reaguje na miłe rzeczy, wypowiedziane do jego osoby. Dobra tobie mówi, jakiś facet że masz ładne oczy i tylko tyle, który jest pijany. To nie zrobiło by ci się miło? Co byś czuła wtedy? Odrazę?

niestety to jest prawda i tez mnie to smuci, że niektóre osoby zaczynające studia zaczynają uważać się za wyższą formę społeczeństwa...i to ewidentnie świadczy o ich głupocie xD ale z drugiej strony sama się przekonałam, że ja studiując i utrzymując kontakt z osobami które nie podjęły dalszej nauki mimo szczerych chęci z mojej strony, prędzej czy później ten kontakt się niestety urywał, bo spotykaliśmy się ja mówiłam o studiach, a koleżanka o tym jak wykłada chleb w Bagietce...i po prostu tematy się kończyły, miałyśmy inne priorytety, często właśnie te osoby nie czuły się komfortowo, a nie ja ostatecznie też chciałam dowiedzieć się czegoś więcej niż o rodzajach chleba, czy awarii ekspresu do kawy... Nie wiem, czy taka zmiana jest w porządku, czy nie, po prostu jest, tak się układają koleje losu i nic na to nie poradzisz.

Wiesz, jeżeli chodziło o studia, to zawsze lubię pogadać ze studentami. Bo mam kilku znajomych studentów, z którymi utrzymuję kontakt. I jakoś normalnie rozmawiam z nimi o studiach. Zresztą ja jak jakoś mówię, o mechanice pojazdów, to każdy słucha z zainteresowaniem. I jakoś kontakt z nimi mi się nie urwał. A jak tak chcesz wiedzieć czegoś więcej to może ci, zacznę wykłady na temat działania sprzęgła, synchronizatorów w skrzyni biegów, czy jakie i kiedy stosuję się oleje samochodowe. Możemy porozmawiać o militarii, mogę ci powiedzieć co to są trzpienie w gąsienicach czołgu, mogę ci powiedzieć co powoduje falę uderzeniową. I co zrobić, a raczej stworzyć aby taka fala powstała. Mogę ci poopowiadać o technikach schodzenia na kolano w motocyklizmie. Możemy porozmawiać o fizyce, chemii bo tez mnie to interesuję. O nauce, historii. O ogólnej wiedzy o świecie. Bo to lubię. Mało? Mogę wymieniać dalej.

-To Ty tak twierdzisz, bo nawet nie chce się posłuchać studentów...a tu się mylisz bo studiujemy po to żeby mieć ten fach w ręku i w mózgu jednocześnie- ja mam fach w ręku po studiach i aktualnie ciężko pracuję, więc można pogodzić i to i to wink Nigdzie nie napisałam, że jesteś gorszy bo nie studiujesz, sam podświadomie masz po prostu taki kompleks i się tu wyładowujesz na osobach studiujących, smutne to. Moja ciocia pracuje w fabryce samochodów, kilka lat temu stwierdziła, że chce zdać maturę, i dopieła swego, awansowała smile Mama mojej koleżanki od zawsze pracowała w sklepach na kasie, 3 dzieci, mąż odszedł - i po tym wszystkim skończyła technikum, poszła na studia i aktualnie robi doktorat i wykłada na uczelni! Więc wszystko jest możliwe, jak pracujemy nad sobą.

Fach? Nie myl pojęć, bo fachowiec to może mieć mechanik, stolarz, piekarz. A wy studenci, to możecie mieć ale teorię a nie praktykę. Zresztą dziś jest na odwrót, więcej potrzeba osób z fachem niż teoretyków po studiach gdzie jest ich zatrzęsienie, i nie mów, że tak nie jest. Bo jest taka smutna prawda. Utarło się w przekonaniu, że po studiach to są łatwe pinią i duże. Ale rzeczywistość jest okrutna. A wyższe wykształceinie może mieć nawet głupi, wystarczy że zapłaci za zaoczne, kupi prace.. itp . Po za tym, studia nie dają wiedzy ogólnej, tylko wiedzę w jednej specjalizacji.

- no właśnie dlatego Cie to interesuje!!!!!! Ciągle masz świeże info od przyjaciółki- ona tka po prostu Ci o niej opowiada, bez Twojego zapytania? Dziwne, nie macie lepszych tematów? A ona zaprosiła Cię na te studniówkę? Po co w ogóle o tym piszesz, i to roztrząsasz skoro Cię to NIE INTERESUJE!?To chyba dobrze, że ona poszła sobie z kolegą na studniówke, co miała iść sama, bo Ty nie lubisz studniówek? Wcale się nie dziwie, że poszła z Twoim kolegom, zrobiłabym dokładnie tak samo! Widzisz, sam wpadasz w dołki które sobie kopiesz.

Wiesz, siedzimy razem w domu, i tak jakoś to wyszło na spontanie. A jeżeli chodzi o tą studniówkę, to napisałem tutaj to, bo to było ważne. ale ty oczywiście musiałaś sie doczepić i do do tego. Mamy lepsze pytania. Zresztą chłopak tej przyjaciółki zapytał się co u niech słychać, bo studiują na jednym kierunku. Więc przepraszam bardzo, że usłyszałem. Przecież dziewczyna opowiedziała. I tak jakoś zaczęła się rozmowa. Nie wiesz jak wygląda rozmowa? A to ze o tym piszę, bo chcieliście aby było wszystko dokładnie. Bo potem znowu przyleziesz i będziesz jęczeć że gadam niestworzone rzeczy.

a co Cie to w ogóle interesuje, że ona nie chciała spać u swojej przyjaciółki na podłodze?!? Przecież ona Cie w ogóle nie interesuje? Szczerze? Wolałabym wrócić do swojego łóżka i się porządnie wyspać niż spać u przyjaciółki na podłodze, też mi atrakcja! W ogóle nie rozumiem tej mody na nocowanie u koleżanki, nigdy mnie to nie jarało...

Umiesz czytać? To ona, ta atrakcyjna chciała spać na podłodze, jak jej przyjaciółka proponowała jej łóżko, aby właśnie nie spała na podłodze, a ta chciała. Mam przeliterować abyś zrozumiała?

Skoro rozeszliście się w zgodzie, to dlaczego teraz tak tu po niej jedziesz i ostrzegasz przed atrakcyjnymi dziewczynami? Gołym okiem widać, że masz do niej żal, i robisz na siłę z niej złą. Skoro jest tak cukierkowo jak opisałeś powyżej, to w ogóle w czym problem!? Poznałeś ją, wiedziałeś, że nic z tego nie będzie od razu, ona kręciła z Twoim kolegom, poszła z nim na studniówkę, a Ty się całkowicie nie wtrącałeś i urwał wam się kontakt, z niczyjej winy. ALE info z pierwsze reki od przyjaciółek i koleżanek na jej temat masz i nawet już drugą stronę tutaj piszemy na jej temat, a  Ty publicznie roztrząsasz czy jest dalej dziewicą, czy nie xD Masz rozdwojenie jaźni, czy co?

A po co sie ostrzega przed zagrożeniem? Bo to aby ktoś nie wdepnął na minę, i nie miał kota w worku. A to jest już któraś atrakcyjna z kolei, i niedzierżenie, jak kogoś nie ostrzegę. Zawsze będę mówił, innym facetom aby uważali. Cukierkowo, a to dobre...? Bo się źle się zachowywała W stosunku do mnie, i do jej przyjaciółki. Stwierdziliśmy to jednoznacznie z chłopakiem tej właśnie jej przyjaciółki. Tak mam info, bo jej przyjaciel i przyjaciółka są też zarazem moimi bliskimi przyjaciółmi. Przecież dobitnie powiedziałem, że to są tylko moje domysły. I nie roztrząsałem sie na tym czy jest dziewicą czy nie. Rozdwojenie jaźni nie mam na pewno ja.

tak, się mówi, ale nie wiem jak było u niej, może jej sie nudziło, albo ma taki tik nerwowy? nie znam jej. Może na nikogo nie leciała, a może na zajętego, kto wie? i co Cie to interesuję, skoro ona juz W OGÓLE CIĘ NIE INTERESUJE i tylko na początku Ci sie podobała xD haha...dzięki za pozostawienie mi interpretacji, ale uwierz mi że mam ciekawsze rzeczy do roboty.

Mam bardzo dobrą pamięć. Czasem niesty aż za dobrą. I wiem, jak się zachowywała kiedyś, i jak dziś. A ponoć, jak kobieta bawi się włosami, to chce aby ktoś zwrócił na nią uwagę. Osobiście w to nie wierzę. Ale kto was tam wie. Masz ciekawe rzeczy do roboty, widać hejtowanie..

- i znowu te legendarne opowieści koleżanki, może umówi się z tą koleżanką/przyjaciółką, a daj tamtej dziewczynie w końcu święty spokój!? Niestety przeczytałam. Stary, jak dla mnie Ty masz OBSESJE na punkcie tej biednej laski.

Przecież jak już wspomniałem nie mam z nią kontaktu. Przecież nic do niej nie piszę czy coś. Po co wymyślasz? Obsesję? Następne twierdzenie wyssane z palca. Jest temat o atrakcyjnych dziewczynach, opowiedziałem coś. A ta mi wyjeżdża z jakąś obsesją. Bo miałem czelność odpowiedzieć na Twoje posty, a to że tamta dziewczyna była podmiotem tych argumentów. To nie moja wina, tylko twoja. Ty rozpętałaś wojnę, a ja się tylko bronię.

- Pytanie ma sens, ale Twoja odpowiedź już niestety nie, pora żebym sobie wszystko poukładana? To tym masz jeden wielki burdel w głowie, sam sobie najpierw poukładaj, co ja mam układać tutaj? Każdą sugestie odpychasz z mojej czy innych strony, więc burdel się powiększa. Bardzo szczegółowo xD Nie wymyśliłam, tylko spytałam, to była moja hipoteza, którą miałeś rozważyć. No to jest niby proste jak drut, więc skąd ten Twój hejt w stosunku do jej osoby?

Hejt? Według Twojego zdania, każdy tutaj wypowiadający się źle, albo inaczej mający własne zdanie o atrakcyjnych dziewczynach ma burdel w głowie. Ja tylko opisałem jej zachowanie! A nic sobie nie wymyśliłem. Ty się pytałas, dawałaś argumenty, a ja się do nich odwoływałem. A że o niej była mowa, to mogło wyglądać jak hejt. A wcale nim nie było. Więc każdy, kto opisze jakieś złe zachowanie atrakcyjnej dziewczyny, to od razu jest jej hejterem? Bo z Twojej odpowiedzi wynika że tak. Fidel też opisał atrakcyjną dziewczynę, tez jest hejterem?

- ciągle próbujesz ją tu oczernić i każdy Ci pisze, że ona nic złego nie zrobiła...jej brak mądrości, bo co? w którym miejscu jej brak mądrości? A Ty niby ją posiadasz? hahaha...dalej nie zrobiłeś z niej złej, tylko z siebie obsesyjnego wariata...Jakie konsekwencje? chcesz ją zabić? Skoro nie chcesz mieć z tą osobą nic wspólnego to czemu poszedłeś tam gdzie ona była, dlaczego tu narzekałeś, że was kontakt był sporadyczny, że mówiła do Ciebie bezimiennie? że nie była zainteresowana Twoją opowieścią? Osoba, która nie chce mieć nic wspólnego, raczej nie ma takich dylematów i nie opisuje tego na forum. I na jakiej podstawie wnioskujesz, że ona nie jest gotowa do związku? I co Cie znów to interesuje w ogóle, czy jest czy nie jest, skoro zerwaliście kontakt w zgodzie i od początku wiedziałeś, że nic z tego nie będzie? i że tylko na początku się zauroczyłeś, ale nie tak żeby się zakochać, tylko tak po prostu "pozytywne wrażenie"? A tak w ogóle to po Twoich wypowiedziach można śmiało stwierdzić, że to TY jesteś zupełnie NIEDOJRZAŁY do związku, serio.

Ja jej nie oczerniam. Bo calusieńki czas opisuję jej zachowanie. W którym miejscu brak jej mądrości? A w życiowej, uczuciowej, kulturalnej. Tak posiadam już jakąś malutką mądrość. A to, że poszedłem tam gdzie ona była, to był czysty zbieg okoliczności. Nawet nie wiedziałem, ze ona będzie na tej imprezie. Dowiedziałem się w trakcie jak już jechałem z kumplem samochodem. Dziękuje, za komplement. Więc jestem obsesyjnym wariatem. A to ciekawe, bardzo ciekawe. Szkoda, że to jest nie prawda. Pewnie, że nie chcę mieć z taką laską nic wspólnego. A to, że był temat to chyba mogłem się wypowiedzieć. A że ty próbujesz, ją bronić. To właśnie wszystko ty zaczęłaś roztrząsać i szukać dziury w całym. Nie chce jej zabić. Życzę jej z serca, aby się i jej w życiu udało nie jestem mściwym człowiekiem.  A ty co się tak tym interesujesz? Mi nie wolno opisać "dylematów" na forum. A tobie wolno już wszystko? To po co odpisujesz na moje posty?
Na takiej podstawie wnioskuję, że ona nie jest do związku, bo: Odrzuciła chłopaka, który musiał pomóc rodzicom w domu. Więc jak by przyszło co do czego i oni byli by razem, to jak on musiał bym pomóc rodzicom, to też by z nim zerwała?I co to ma być gotowość? Ona wychowana w domu gdzie ma wszystko, nigdy nie zrozumie, że czasem się trzeba poświęcić. Dodatkowo powiedziała temu chłopakowi, jeszcze zanim byli razem o tej maturze. To chłopak powiedział, że nie chce być z dziewczyną taką która go rzuci jak nie zda matury. To ma być gotowość do związku, gdzie zdarzają się wzloty i porażki. A niech chłopakowi by coś tak nie wyszło, bo różnie w życiu jest to co, to mogła by go bezkarnie porzucić. To jest gotowość do związku. Ciągłe fochy i kombinacje, jakie u nie na ostatniej imprezie nie tylko ja zauważyłem. To ma być gotowość do związku? 
A ty za to, wniosłaś po kliku moich zdaniach, że jestem niedojrzały po związku. A ja za to po jej zachowaniu. Kto kogo gorzej ocenił ty, po kliku zdaniach? Czo ja ją po jej zachowaniu które widziałem?

Właśnie Ty szukasz dziury w całym, a teraz opisujesz, że ani Ty ani ona nie jesteście winni wygaśnięciu tej relacji. Szczerze pisząc to trudno się Ciebie czyta, Twoje wypowiedzi są na niskim poziomie językowym, stylistycznym o interpunkcji nie wspomnę...Przeczytałam wszystkie, ale nie chciało mi się każdego z osobna cytować bo musiałabym poświęcić na Ciebie popołudnie, a już wiem, że po prostu nie warto. W następnych postach jeszcze bardziej ją pogrążasz i próbujesz przekonać do swojej wersji innych, jednak inni Ci piszą, dalej, że ona nic złego nie zrobiła i że to TY masz problem ze sobą i mają całkowitą RACJĘ! Dla Ciebie wszystkie argumenty, które nie są zgodne z Twoim tokiem myślenie będą słabe, bo nie chcesz przyjąć do wiadomości PRAWDY, szkoda mi Ciebie, bo drzemie w Tobie potencjał, ale może kiedyś zmądrzejesz. Życzę Ci tego z całego serca.

Ja szukam dziury w całym? Raczej ty. I to nie raz wyżej ci udowodniłem. Ogólnie to zrobiłaś z tego wątku takie coś: Dlaczego EasyRider nie była z tą dziewczyną. Tudzież ja zmuszony, musiałem odpowiedzieć. Gdzie ja z samego początku opisałem jej zachowanie.
Ciebie za to łatwo się czyta. Twoje odpowiedzi również są na niskim poziomie, widzę jak piszesz, spójrz wpierw na swoją pisownie, a potem oceniaj czyjąś. Widzisz, nawet nie chciało ci się cytować. A masz czelność mówić, że mnie się źle czyta. Trochę kultury. Ja już piszę tego posta kilkadziesiąt minut, bo mam otwarte dwie karty i muszę szukać odpowiednich zdań, bo wszystko wmieszałaś. Również tracę mój czas. Całe popołudnie a to ciekawe. Ile trwa według ciebie popołudnie? Póki co to ja tracę więcej czasu. stary teks typu: W następnych postach jeszcze bardziej ją pogrążasz i próbujesz przekonać do swojej wersji innych, jednak inni Ci piszą, dalej, że ona nic złego nie zrobiła i że to TY masz problem ze sobą i mają całkowitą RACJĘ! Dla Ciebie wszystkie argumenty, które nie są zgodne z Twoim tokiem myślenie będą słabe, bo nie chcesz przyjąć do wiadomości PRAWDY, szkoda mi Ciebie, bo drzemie w Tobie potencjał, ale może kiedyś zmądrzejesz. Życzę Ci tego z całego serca.
Już się chyba ze sto razy spotkałem z tym na tym forum i nie tylko u mnie. Najlepiej tak napisać, aby mieć drogę ucieczki. Również dobrze ja tak mogę napisać. Te twoje wszystkie argumenty, są lipne. Bo na każdy mam sensowną odpowiedź. Szkoda, że ty nie chcesz przyjąć prawdy.

w ogóle tak naprawdę nie odpisałeś, dalej babrasz się w swoim własnym gówienku, zacznij w końcu czytać ze zrozumieniem to co inni MĄDRZEJSI do Ciebie piszą!
madison111- dzięki, ale szkoda czasu na niego- grochem o ścianę wink pozdrawiam ja rozpieszczona jedynaczka z bogatej rodziny xD i życzę Szczęśliwego Nowego Roku! smile

Wiesz czemu nie odpisałem madiosn? Bo miałem jej odpisywać dwa razy to samo? Tak trudno to było przeczytać? Życzę tobie czytania ze zrozumieniem. big_smile

ja rozpieszczona jedynaczka z bogatej rodziny

Tak też jak myślałem. I tu jest pies pogrzebany. Szkodami mi ciebie i twojego kółka adoracji.

ps. Post był bardzo długi, trochę go pisałem. Przepraszam za błędy jak coś. smile

188

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Ta dziewczyna jest gupia.

Jakby chciała EasyRidera, to by była mądra. A tak jest gupia. W dodatku z bezwartościowym wykształceniem i bez fachu w ręku.

Co za gupia laska sad

189 Ostatnio edytowany przez EasyRider88 (2016-01-05 17:03:11)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

A daj już chłopie mi spokój. Nie chce mi się tracić i czas na Ciebie.
Jak masz tyle tylko do powiedzenia, to choć staraj się aby to było sensowne.

190

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
EasyRider88 napisał/a:

A daj już chłopie mi spokój. Nie chce mi się tracić i czas na Ciebie.
Jak masz tyle tylko do powiedzenia, to choć staraj się aby to było sensowne.

Jest sensowne. Tylko w swoim zacietrzewieniu nie jesteś w stanie spojrzeć na to obiektywnie.

191

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Wiem bo:
Ja jestem obsesyjnym wariatem, w dodatku mam burdel w głowie, i mam kompleksy. Możesz się wyżyć. Już jedna to zrobiła. Śmiało nie krępuj się. A zapomniałem dodać, że mam rozdwojenie jaźni. I babram się we własnym gówienku? I mam obsesję na punkcie tamtej uciemiężonej dziewczyny? sad

192

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
EasyRider88 napisał/a:

Wiem bo:
Ja jestem obsesyjnym wariatem, w dodatku mam burdel w głowie, i mam kompleksy. Możesz się wyżyć. Już jedna to zrobiła. Śmiało nie krępuj się. A zapomniałem dodać, że mam rozdwojenie jaźni. I babram się we własnym gówienku? I mam obsesję na punkcie tamtej uciemiężonej dziewczyny? sad

Ludzie na tym forum, często przyklejają łatki.

193 Ostatnio edytowany przez EasyRider88 (2016-01-05 18:54:45)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Wiem.
A najgorsze jest to, że jak nawet jak opiszesz czyjeś złe zachowanie. To przyjdzie osoba, która sama takie zachowanie uważa za ok. I będzie Ci wmawiać że jest inaczej.
Dodam od siebie, że jeżeli komu brak argumentów to zaczyna kombinować. Popatrz, dlaczego Pani ZnakZapytania zaczęła się dowalać już do mojej pisowni? Albo że źle się mnie czyta, co piszę. Nawet sobie nie zdajesz sprawy ile ja musiałem pracy włożyć, aby rozczytać to wszystko, bo nie porobiła cytatów. Więc wyglądało to jak jeden wielki post. A druga osoba może mieć problem z rozczytaniem. Bo wzięła moja wypowiedzi, dodała swoje i z początku nie było wiadomo co jest co. Tak trudno napisać w nawiasie kwadratowym quote? http://www.netkobiety.pl/help.php?section=bbcode
I widzisz miała czelność napisać, że popełniam błędy stylistyczne, interpunkcyjne. A sama na swoje nie zwróciła uwagi. Dodatkowo, nie zacytowała mnie.  Tylko przed moimi wypowiedziami porobiła "". Któż jest teraz bardziej nieczytelny. I sam tekst na samym końcu, że na pewno napiszę coś podobne, a tej mojej dopiszę jeszcze większe rogi. Przecież to chamskie. To jest tak bezczelne, nie pozostawienie drugiej osobie obrony.  Zwróć proszę Ciebie uwagę, że ze styl jej pisania był agresywny, w poście 191 masz już jeden przykład. A to, że tak mi piszę, bo się mści za jakimś tam mój post w jej temacie, jak chcesz to poczytaj sobie. Kolejna sprawa to użytkowniczka madison. Tutaj jej strasznie dziękowała, myśląc że zyskała sprzymierzeńca. I dobitnie to pokazała, a raczej napisała, jakiej to ona nie ma racji.
Na tym forum naprawdę są super osoby, bardzo mądre. Które udzielają cennych rad. Tylko trzeba zwrócić uwagę kto co pisze.

194

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

EasyRider, nie chcę Ci psuć statystyk.
W tej chwili masz 666 postów .
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Ale ja też coś dodam. W wielu wątkach wypowiadasz się i dobrze jest mieć własną opinię. Ale nie raz nie dwa osoby starsze wiekowo pisaly Tobie tutaj - np. w wątku o seksualności - iż one są doświadczone i mówiąc kolokwialnie - po prostu znają się w temacie, o którym Ty nie masz zielonego pojęcia, a jednak wypowiadałeś się (z grubsza błędnie).

enya co mogę Ci jeszcze doradzić.. Może Ty kogoś poderwij? c:

195 Ostatnio edytowany przez Fidel (2016-01-05 19:52:38)

Odp: Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?
Żyd Ortodoksyjny napisał/a:

Chłopie, ależ ja Cię rozumiem doskonale. Ta z mojej opowieści też niczego sobie, więc parę sympatycznych ale brzydszych po drodze odrzuciłem. No takie życie, ziomek big_smile

Wczoraj myślałem, że zniszczyłem sprawę, ale dzisiaj doszedłem do śmieszniejszego wniosku. Od ponad roku mam pewną przyjaciółkę, ale dotychczas się nie widzieliśmy, choć ostatnio naciskałem ze spotkaniem tylko od razu mówiłem, że jako przyjaciele. Nie zależało mi na niej, tylko na przyjaźni, aby mi czasem doradzała w bardziej damskich sprawach. Kiedyś do niej napisałem, ale, jako, że nie dała się nie udało, odpuściłem, ale z czasem dużo pisaliśmy. Dochodziło do tego, że prawie całym ideałami codziennie. I naprawdę ciężko pokazać dni, kiedy przynajmniej nie było kilku słow. Ona w tym czasie miała faceta, ale z nim skończyła teraz znowu ma, ale często narzeka. Czasem dziwnie się wyraża. Ja ją traktuję jako koleżankę, to też wiele jej opowiadam o innych. Był czas i może nadal jest, że mogłem ją zdobyć, ale po prostu nie chciałem, latałem z innymi spotykałem się z innymi, nie miałem zamiaru się z nią spotkać. Wiedziałem, że z urody jest dość ładna, ale jakoś aseksualna się wydawała. Teraz wysłała mi takie swoje zdjęcie, które praktycznie tylko ja i koleżanka widzieliśmy i nie mogłem uwierzyć, że to ona. Ciągle zaprzeczałem, bo myślałem, że nie ma takiej figury. Teraz oceniam ją jako 10/10. To zabawne, ona często mówiła, że jestem wobec niej czasem nie miły, że nigdy nie mówię komplementów a jak widziała inne rozmowy z innymi kobietami, które podrywam, jestem całkiem inny. Kiedyś jej pomogłem robiąc jej taki pracę, ale więcej nie chciałem i nawet trochę chamsko powiedziałem, że jej facet ma jej pomóc, bo ja nim nie jestem. Co prawda, ona wie np. o grubych pieniądzach i bogatych prezentach i np. była nieszczęśliwa, że jej nawet drobiazg nie dałem (znam jej adres, mam jej numer, ale nigdy nie rozmawialiśmy nawet).
Na obecny stan rzeczy wydaje mi się atrakcyjniejsza niż ta „modelka” ostatnio. Czuję, że uderzę na nią z pełnej siły za jakiś czas, ale na początku zmienię lekko nastawienie tzn. będę więcej pomagał i mniej mówił o innych. Naprawdę to zabawne trochę jak objawienie jakieś. big_smile

Posty [ 131 do 195 z 343 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Atrakcyjne, lubiane, a jednak niekochane?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026