Mam wrażenie, że niektórzy zbyt dużą wagę przywiązują do wyglądu w ogóle... jak piesze, że uważam, iz jestem atrakcyjna to się czepiają itp. Próbują na siłę wmawiać, że to pewnie z wyglądem jest do bani i tak w kółko.
Nie uważam, że jestem jakąś modelką, pięknisią, nie mam w zwyczaju ubierać się jakoś wyzywająco, czy w jakieś koszmarnie drogie ciuchy, ubieram się normalnie. A dla tych, dla których wygląd jest tak istotny to do Waszej wiadomości - często znajomi, faceci dają mi 8/10 punktów.
Ogólnie nie ważne jak wyglądam chodzi o to, że często dziewczyny ogólnie ładne nie mają powodzenia i czasami trudno wyczuć z czego to wynika.
U mnie jest tak, że nie mam kompleksów jeśli chodzi o wygląd ale mam kompleksy jeśli chodzi o moją osobowość, czasami obawiam się, że jestem za mało atrakcyjna pod względem tego, że jestem właśnie spokojna, za mało rozrywkowa. Za bardzo się spinam odnośnie tego co mam powiedzieć i przez to mam niekiedy totalną pustkę w głowie, już nie mówiąc o jakimś flircie itp.
Edycja:
Kolejna kwestia. To, że ja uważam, iż z moim wyglądem jest wszystko OK, nie uważam, że z tego powodu jestem jakaś lepsza... Nie czuje się jakąś "gwiazdą", uważam się za normalną dziewczynę, która teoretycznie nie powinna mieć problemu ze znalezieniem faceta, jednak okazuje się, że wygląd to nie wszystko i najwyraźniej coś szfankuje w moich zachowaniu, w tym jak faceci mnie odbierają jako osobę. Chociaż jak wspomniałam nie wywyższam się, nie manipuluje facetami, nie nabijam się z nich itp. Jestem normalną kobietą w wieku 30+, która chciałaby znaleźć kogoś na dłużej... Jednak najczęścej przyciągam niedojrzałych dzieciaków, którzy totalnie nie wiedzą czego chcą... Ogólnie nie mam powodzenia... Faceci zagadują do moich koleżanej, a do mnie już nie...