netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wolny związek? Czemu nie? :P

370 odpowiedzi25 567 wyświetleńzałożony przez CapitanWaffles, 08.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wolny związek? Czemu nie? :P

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 371 ]

196

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
CapitanWaffles napisał/a:

Czyli małżeństwo też jest prostytucją?

Domyslam się, że nie pytasz o małżeństwo zawarte z wielkiej miłości, bo nie o takich związkach tu piszemy, lecz o takie, które zawarte zostało wyłącznie na drodze kalkulacji np. dla korzyści materialnych (czyli nieważne, że facet jest obleśnie obrzydliwy z wyglądu, a i charakter ma wyjątkowo parszywy, ważne, że ma kasę i mogę się przy nim dobrze ustawić) - jeśli o taki układ małżeński (bo jak inaczej to nazwać?) pytasz, to odpowiedź jest jednoznaczna i zawarta w Twoim pytaniu...

197 Ostatnio edytowany przez CapitanWaffles (2012-12-10 12:10:00)

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
adlernewman napisał/a:
CapitanWaffles napisał/a:

Sam HIV jest już na tyle poważny że warto się upewnić że go się nie dostanie

Prawda jest taka, ze jedyna pewnoscia jego niedostania jest zycie w celibacie. Jak sie seks uprawia, to trzeba robic uzytek z wlasnego rozsadku. Dlatego prezerwatywy sa uzyteczne, a i pomaga nieszlajanie sie na prawo i lewo. Ale szczerze mowiac kolezanki monitorowac nie mozesz, chyba, ze zalozysz klauzule, ze sie ciagle bedzie badac, albo sam bedziesz sie ciagle badac.

Niestety, facet, trudno zmusic kogos do wiernosci, jezeli nie ma inicjatywy do niej. Jezeli kolezanka moze z Toba, to moze i z innym kolega, bo jej po prostu nie ma na czym zalezec- nie kocha Cie, nie jest o Ciebie zazdrosna, guzik ja obchodzi, jezeli zdecydujesz sie zerwac kontakt.

Masz niezwykle interesujący obraz kobiet, które mogą potencjalnie wejść w tego typu układ. Robisz założenie, że jak ktoś wchodzi w tego typu układ to od razu chce mieć 5 osób na raz (ja tak nie chce, Catwoman tak nie chciała... może znajdą się też inni). Plus myślisz że jedyna rzecz jaka może powstrzymać jedną osobę przed trzymaniem się jednego partnera sexualnego to tylko o wielka miłość. Jak już wspomniałem... jedna rzecz to choroby, plus skoro faceci nie lubią bzykać kogoś kogo każdy inny bzyka, to dlaczego kobieta miała by nie mieć podobnego podejścia? neutral

Miriam napisał/a:
CapitanWaffles napisał/a:

Czyli małżeństwo też jest prostytucją?

Domyslam się, że nie pytasz o małżeństwo zawarte z wielkiej miłości, bo nie o takich związkach tu piszemy, lecz o takie, które zawarte zostało wyłącznie na drodze kalkulacji np. dla korzyści materialnych (czyli nieważne, że facet jest obleśnie obrzydliwy z wyglądu, a i charakter ma wyjątkowo parszywy, ważne, że ma kasę i mogę się przy nim dobrze ustawić) - jeśli o taki układ małżeński (bo jak inaczej to nazwać?) pytasz, to odpowiedź jest jednoznaczna i zawarta w Twoim pytaniu...

No idąc Twoim tokiem rozumowania, korzyścią można nazwać dosłownie wszystko... nie tylko dobra materialne, statusowe, lecz również możliwość posiadania kogoś blisko siebie. W taki razie bycie z osobą którą się kocha też jest korzyścią prawda? Normalnie prostytucja.

198

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Miriam napisał/a:

Deklarowałaś w nim, że dla Ciebie seks i miłość są nierozdzielne, że seks z kimś kogo nie kochasz byłby dla Ciebie wręcz odpychający, a zatem jak może Ci imponować seks mężczyzny z pięcioma kobietami jednocześnie, gdy nie ma w tym uczucia...?
Zgodnie z tym co pisałaś rok temu, takie zachowanie powinno Cię odpychać, a nie Ci imponować...:o
Zadziwiające jest to, jak ludzie na potrzebę chwili/sytuacji/danego tematu, by dostosować się do innych, potrafią zmieniać zdanie i sami sobie zaprzeczać i jak coś, co jeszcze całkiem niedawno odpychało, z czasem potrafi zaimponować. Zadziwiające...:rolleyes:

Półtora roku temu! Czy Ty wiesz, jakie kroki milowe można poczynić w myśleniu przez taki czas, szczególnie przy dziewczynce, która dopiero rozpoczynała dorosłe życie? Rok wcześniej pisałabym, że seks to tylko po ślubie, bo taki cnotliwy okres też miałam w swoim krótkim życiu. Obserwuję, myślę i analizuję, więc moje zdanie zmienia się razem ze mną.

O "imponowaniu" pisałam trochę z przekąsem, bo irytuje mnie patrzenie na takie układy zgodnie ze stereotypem, że facet sobie używa, a kobieta jest "używana". Dlaczego nikt nie przyjmuje do wiadomości, że ona też w tym "związku" korzysta? Czy dobry seks nie jest wystarczającą korzyścią dla kobiety, czy jest satysfakcjonujący tylko w przypadku gdy znajduje się w towarzystwie pierścionków, deklaracji, i miłości po grób?

Miriam napisał/a:

I po trzecie, zawsze znałam swoją wartość, wiedziałam, że stać mnie na ''coś'' więcej niż tylko półśrodki, a za takowe właśnie uważam wszelakie układy bez zobowiązań. Moje ambicje zawsze były zdecydowanie wyższe....

To słodkie słówka i obrączka jest dla Ciebie "czymś więcej"? Czy to nie jest w takim wypadku "inna korzyść", o której wspominała Wikipedia? Czy w takim małżeństwo/związek nie jest formą zalegalizowanej prostytucji- seks tak, ale nie dla samego seksu, tylko za coś, co mężczyzna może zaoferować?

199

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Zastanawia mnie jedno - czy wszyscy przeciwnicy wolnych związków, seks friendów czy jak tam zwał zawsze i od zarania dziejów szukali drugiej połówki? Całe ich życie miało w tle poszukiwanie miłości?
Moje nie zawsze. Były etapy, kiedy zdecydowanie nie chciałam w danym momencie ani miłości, ani normalnego związku (z zobowiązaniami, planami na wspólną przyszłość itd.). To wtedy wdawałam się w luźne relacje.
Tłumaczenie istoty luźnych relacji można też zacząć od drugiej strony. Kiedy człowiek jest sam (znaczy bez "drugiej połówki") spotyka się przecież ze znajomymi, prowadzi normalne życie towarzyskie, poznaje też nowych ludzi. Kiedy pojawia się odwzajemniony pociąg fizyczny do którejś ze znanych lub świeżo poznanych osób - może zdecydować się na seks (nie musi). W Waszych wyobrażeniach natomiast takie kontakty wyglądają jak zakup muła na targowisku - podchodzi klient do sprzedawcy i ogląda towar. Sprzedawca składa ofertę, klient przystaje lub odrzuca propozycję. Relacje międzyludzkie to coś niesamowicie złożonego, nie ma dwóch takich samych osób, nie ma takich samych zachowań - w każdym przypadku wygląda to inaczej. Zawsze towarzyszą emocje, czasem też jakaś domieszka uczuć.

Miriam, a jakie korzyści masz na myśli? Oczywiście, że zawsze decydowałam się na takie układy dla korzyści. Korzyścią było przyjemne spędzenie czasu, miłe towarzystwo w kinie czy pubie. To samo, co motywuje do utrzymywania kontaktów z koleżanką. Jedyną różnicą jest to, że z koleżanką do łóżka na pewno nie pójdę, a z kolegą z pubu mogę rozważyć.

Ach, jak pięknie wygrzebałaś post Busiu sprzed wieków. W sumie dobrze, że to znalazłaś. Świadczy on o tym, że ludziom poglądy się zmieniają, znaczy, że przez 1,5 roku od tamtego postu Busiu ewoluowała. Tylko krowa nie zmienia poglądów. Pozwala to przypuszczać, że zagorzali przeciwnicy wolnych układów z tego wątku też za 1.5 roku mogą pisać zupełnie inaczej smile

Ja zawsze uważałam, że stać mnie na wszystko, czego chcę. A ponieważ w pewnych okresach chciałam wyłącznie rozrywki to sobie ją brałam. Nie uważam, żeby ślub i deklaracje były zawsze i dla każdego "czymś więcej".

200

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Wydaje mi sie Vinga że problem tkwi w nadawaniu powagi rzeczom, sytuacjom, ludziom które nie mają być w zamiarze poważne...
to tak samo jak był temat partnerów seksualnych,partner seksualny he, kolejne górnolotne słowo...
bo skoro ktoś tak jak Capitan chce sie luźno pobawić to po co narzucać z góry zasady?chyba idealistą jest

a co do twjego pytania, ja tam zawsze przyszłosciowo traktowałam meżczyzn, oni mnie zresztą też...etapów w swoim życiu nie miałam, no ewentualnie był to moment w którym mocniej skupiłam sie na pracy czy sobie, bo nie miałam wtedy nikogo...

201

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Ale patologia.... Pieprzmy się ludzie ostro i namiętnie big_smile.

Chłop z chłopem, baba z babą, jak popadnie - parzymy się jak żaby w stawie.

202 Ostatnio edytowany przez CapitanWaffles (2012-12-10 12:46:24)

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Koliber napisał/a:

to tak samo jak był temat partnerów seksualnych,partner seksualny he, kolejne górnolotne słowo...
bo skoro ktoś tak jak Capitan chce sie luźno pobawić to po co narzucać z góry zasady?chyba idealistą jest

Nawet przy założeniu że przesadzam z "wymaganiami", to nie zmienia faktu że będę mieć okazję sam się o tym przekonam kiedy już wprowadzę plan w życie

203 Ostatnio edytowany przez Miriam (2012-12-10 13:39:35)

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
CapitanWaffles napisał/a:

No idąc Twoim tokiem rozumowania, korzyścią można nazwać dosłownie wszystko... nie tylko dobra materialne, statusowe, lecz również możliwość posiadania kogoś blisko siebie. W taki razie bycie z osobą którą się kocha też jest korzyścią prawda? Normalnie prostytucja.

Jeżeli seks z osobą, którą kochasz, za którą czujesz się odpowiedzialny stawiasz na równi z seksem z osobą którą traktujesz przedmiotowo, która jest Ci uczuciowo obojętna - to gratuluję Ci poczucia humoru....;)

busiu napisał/a:

To słodkie słówka i obrączka jest dla Ciebie "czymś więcej"? Czy to nie jest w takim wypadku "inna korzyść", o której wspominała Wikipedia? Czy w takim małżeństwo/związek nie jest formą zalegalizowanej prostytucji- seks tak, ale nie dla samego seksu, tylko za coś, co mężczyzna może zaoferować?

Skoro nie widzisz żadnej różnicy między związkiem małżeńskim zawartym z miłości, a układem bez zobowiązań, to wytłumacz mi dlaczego dziewczyny (nawet te tu piszące) nie tkwią w takich związkach przez wiele, wiele lat(?), tylko taki układ bez zobowiązań traktują jako coś przejściowego, a szukają stabilizacji i związku na stałe...?

vinnga napisał/a:

Korzyścią było przyjemne spędzenie czasu, miłe towarzystwo w kinie czy pubie. To samo, co motywuje do utrzymywania kontaktów z koleżanką.

Co nie zmienia faktu, że:

vinnga napisał/a:

Seks z kimś, kogo kocham, uważam za inny rodzaj seksu - mimo wszystko jakiś taki bardziej pełnowartościowy i o szerszym zakresie działania. To magia bliskości, zaufania, zjednoczenie ciał i dusz - coś, czego nie można osiągnąć z kimś, kogo nie znam.

A zatem po co godzić się na kompromisy/półśrodki skoro tylko seks z kimś kogo kochasz jest dla Ciebie seksem pełnowartościowym...?
''Każdy z nas jest kimś niepowtarzalnym. Nie czyń siebie samego przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.'' - Janis Joplin - AMEN!

vinnga napisał/a:

Ach, jak pięknie wygrzebałaś post Busiu sprzed wieków. W sumie dobrze, że to znalazłaś. Świadczy on o tym, że ludziom poglądy się zmieniają, znaczy, że przez 1,5 roku od tamtego postu Busiu ewoluowała. Tylko krowa nie zmienia poglądów. Pozwala to przypuszczać, że zagorzali przeciwnicy wolnych układów z tego wątku też za 1.5 roku mogą pisać zupełnie inaczej smile

W takim razie wytłumacz mi dlaczego kobiety im starsze (a zatem i po stokroć mądrzejsze i dojrzalsze od dwudziestoparolatek), tym częściej odchodzą od tego, co Ty nazywasz ewoluowaniem(?), na rzecz stabilizacji i związku z zobowiązaniami...?
Dlaczego kobiety wraz z nabytym doświadczeniem, a co za tym idzie i tym, że są starsze/mądrzejsze/dojrzalsze nie ewoluują na rzecz luźnych związków, lecz szukają stabilizacji...?

Busia to młode dziewczę, Ty Vvinnga jesteś zdecydowanie starsza, a zatem i życiowo mądrzejsza i w związku z tym mam pytanie - która z Was tak naprawdę na przestrzeni ostatnich miesięcy/lat ewoluowała(?), czy młodziutka Busia, które dopiero uczy się życia, i w kwestii doświadczenia życiowego jest w tyle za Tobą o dobrych kilka lat(?), czy też Ty, czyli ta, która jest wiele lat starsza od Busi, jest na etapie stałego związku i ma dziecko...?
Która z Was..? Obie postępujecie dokładnie odwrotnie, a zatem skoro w Twojej ocenie jedna ewoluuje, to czy to znaczy, że druga się uwstecznia...?

204

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Koliber napisał/a:

Wydaje mi sie Vinga że problem tkwi w nadawaniu powagi rzeczom, sytuacjom, ludziom które nie mają być w zamiarze poważne...
to tak samo jak był temat partnerów seksualnych,partner seksualny he, kolejne górnolotne słowo...
bo skoro ktoś tak jak Capitan chce sie luźno pobawić to po co narzucać z góry zasady?chyba idealistą jest

a co do twjego pytania, ja tam zawsze przyszłosciowo traktowałam meżczyzn, oni mnie zresztą też...etapów w swoim życiu nie miałam, no ewentualnie był to moment w którym mocniej skupiłam sie na pracy czy sobie, bo nie miałam wtedy nikogo...

Miłość, związek z definicji powinny być poważne. Ale jeśli żadna z tych rzeczy w grę nie wchodzi to po co na siłę nadawać powagę? Naprawdę łatwo jest trafić na kogoś, kto w danej chwili też jest na etapie rozrywkowym. Przecież nie ciągnęłabym do łóżka faceta, który by mi przez cały wieczór tłumaczył jak to on marzy o romantycznej miłości i szuka kogoś na poważnie. To by było nieuczciwe wobec niego. To by znaczyło, że oczekujemy czegoś innego.
Partner seksualny - nic górnolotnego smile Skoro może być partner w rozgrywce w szachy, to jakie jest bardziej odpowiednie słowo dla osoby, która w danej chwili znajduje się w naszym łóżku? Kochanek? Też w sumie może być.

Myślę, że Ty i kilka innych osób zbyt dosłownie traktujecie słowa Capitana Wafelka z pierwszego posta. Takie ma wstępne założenia, ale myślę, że za jedyny pewnik można przyjąć, że TERAZ nie chce on żadnych zobowiązań. Może sobie szukać osoby, która w te założenia się całkowicie wpasuje, ale podejrzewam, że jest też skłonny do weryfikacji ideału, do pewnych ustępstw, bądź druga strona będzie skłonna w pewnych kwestiach dopasować się do niego. Wstępny plan zawsze należy mieć, a życie i tak go weryfikuje smile

205

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Miriam napisał/a:
CapitanWaffles napisał/a:

No idąc Twoim tokiem rozumowania, korzyścią można nazwać dosłownie wszystko... nie tylko dobra materialne, statusowe, lecz również możliwość posiadania kogoś blisko siebie. W taki razie bycie z osobą którą się kocha też jest korzyścią prawda? Normalnie prostytucja.

Jeżeli seks z osobą, którą kochasz, za którą czujesz się odpowiedzialny stawiasz na równi z seksem z osobą którą traktujesz przedmiotowo, która jest Ci uczuciowo obojętna - to gratuluję Ci poczucia humoru....;)

Taka osoba w luźnym związku też stała by się w jakimś stopniu dla mnie ważną osobą (może nie tak jak żona... ale jak przyjaciółka).

Poza tym nie pisałem o uprzedmiotawianiu kogokolwiek (bo nie taki mam zamiar... ale skoro nie doczytujesz postów to skąd możesz to wiedzieć hmm ), tylko to co jest korzyścią a co nią nie jest. Bo narazie do worka z korzyściami wrzucasz wszystko to, co Ty uznasz za korzyść

206

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
CapitanWaffles napisał/a:

Taka osoba w luźnym związku też stała by się w jakimś stopniu dla mnie ważną osobą (może nie tak jak żona... ale jak przyjaciółka).

''W jakimś tam stopniu....'' roll
Nie mam więcej pytań, ta odpowiedź wystarcza mi w zupełności....

207

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Miriam napisał/a:
CapitanWaffles napisał/a:

Taka osoba w luźnym związku też stała by się w jakimś stopniu dla mnie ważną osobą (może nie tak jak żona... ale jak przyjaciółka).

''W jakimś tam stopniu....'' roll
Nie mam więcej pytań, ta odpowiedź wystarcza mi w zupełności....

Czyli albo będziesz miłością mojego życia, albo nikim?

208

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Miriam napisał/a:

Jeżeli seks z osobą, którą kochasz, za którą czujesz się odpowiedzialny stawiasz na równi z seksem z osobą którą traktujesz przedmiotowo, która jest Ci uczuciowo obojętna - to gratuluję Ci poczucia humoru....;)

Brak głębokich uczuć (miłości) nie jest równoznaczne z przedmiotowym traktowaniem kogoś. Przedmiotowo mogę traktować wibrator. Osoba, z którą decyduję się na seks jest normalnym, żywym człowiekiem, który chce tego samego. Nie widzę tu żadnego przedmiotowego podejścia.

Miriam napisał/a:

Skoro nie widzisz żadnej różnicy między związkiem małżeńskim zawartym z miłości, a układem bez zobowiązań, to wytłumacz mi dlaczego dziewczyny (nawet te tu piszące) nie tkwią w takich związkach przez wiele, wiele lat(?), tylko taki układ bez zobowiązań traktują jako coś przejściowego, a szukają stabilizacji i związku na stałe...?

Właśnie nie zawsze szukają. Zazwyczaj są przekonane, że kiedyś w stały związek wejdą (może za 10 lat), w danym momencie do stałego związku nie dążą a czasem go najzwyczajniej w świecie nie chcą akurat teraz czy w najbliższych latach. Układ bez zobowiązań nie jest w takiej sytuacji substytutem czegoś, czego się chce a nie ma (stałego związku) - jest najbardziej odpowiednią formą relacji wg danej osoby na danym etapie jej życia. Takie osoby nie szukają stabilizacji - one są świadome, że kiedyś będą szukały, ale na razie nie szukają. No nie wiem jak mam to jaśniej wytłumaczyć.

Miriam napisał/a:
vinnga napisał/a:

Seks z kimś, kogo kocham, uważam za inny rodzaj seksu - mimo wszystko jakiś taki bardziej pełnowartościowy i o szerszym zakresie działania. To magia bliskości, zaufania, zjednoczenie ciał i dusz - coś, czego nie można osiągnąć z kimś, kogo nie znam.

A zatem po co godzić się na kompromisy/półśrodki skoro tylko seks z kimś kogo kochasz jest dla Ciebie seksem pełnowartościowym...?

I znowu od początku: to nie jest żaden kompromis ani półśrodek. Mam dążyć do związku po to, żeby mieć "bardziej pełnowartościowy" seks?  A więc na etapie kiedy związku nie chciałam, nie potrzebowałam, nie szukałam - układy bez zobowiązań były dla mnie najbardziej odpowiednie. Potrzeby bycia w związku nie miałam, w związku być nie chciałam, więc nie mogłam mieć seksu w związku, nawet, jeśli uważam, że jest lepszy od tego przygodnego. Seks w związku bywa lepszy, co nie znaczy, że ten niezobowiązujący nie jest fajny. Przynajmniej dla mnie.

Miriam napisał/a:

Dlaczego kobiety wraz z nabytym doświadczeniem, a co za tym idzie i tym, że są starsze/mądrzejsze/dojrzalsze nie ewoluują na rzecz luźnych związków, lecz szukają stabilizacji...?

To już wyżej napisałam. Młode kobiety też (w większości) zakładają stabilizację. Ale niekoniecznie w danym momencie. Może np. chcą najpierw skończyć studia zanim zaczną rozglądać się za stałym partnerem? A dopóki stałego partnera nie mają - mogą korzystać z życia wg uznania i własnych zasad. Kobiety trochę starsze są na etapie, który kilka lat wcześniej przewidywały, że nadejdzie. Czas szukania partnera i stabilizacji. Jeśli ich światopogląd na to zezwala - one już są po etapie wolnych układów.

Miriam napisał/a:

Busia to młode dziewczę, Ty Vvinnga jesteś zdecydowanie starsza, a zatem i życiowo mądrzejsza i w związku z tym mam pytanie - która z Was tak naprawdę na przestrzeni ostatnich miesięcy/lat ewoluowała(?), czy młodziutka Busia, które dopiero uczy się życia, i w kwestii doświadczenia życiowego jest w tyle za Tobą o dobrych kilka lat(?), czy też Ty, czyli ta, która jest wiele lat starsza od Busi, jest na etapie stałego związku i ma dziecko...?
Która z Was..? Obie postępujecie dokładnie odwrotnie, a zatem skoro w Twojej ocenie jedna ewoluuje, to czy to znaczy, że druga się uwstecznia...?

Napisałam o ewoluowaniu poglądów. Może to następować w dowolnym kierunku i żaden nie jest uwstecznianiem. Busiu, z młodziutkiej dziewczyny, pełnej romantycznych przekonań zmienia się w bardziej świadomą kobietę. Ona już nie ma wizji czarno-białego świata - jej świat nabiera odcieni. I to jest super. Ja już widziałam odcienie świata, wybrałam ten, który mi TERAZ najbardziej odpowiada. Moje poglądy też ewoluują. Z postawy "nie chcę żadnych zobowiązań" wykształciła mi się (stopniowo) postawa, że zobowiązania w sumie mogą być fajne. Ale...czasem tęsknię za szalonym życiem pełnym niezobowiązujących relacji, czasem mam wątpliwości czy dobrze wybrałam. Co jest zaprzeczeniem tego, że wg Ciebie kobiety szukają stabilizacji a wolne związki są "półśrodkiem".

209

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Ok Waffles, moge napisac tylko z wlasnej perspektywy i doswiadczenia.

Kiedy bylam w luznych zwiazkach, to fakt w wiekszosci sypialam tylko z tym jednym facetem, ale nie na wylacznosc. Jak inny kolega w miescie sie pojawil, albo moj przyjaciel byl zajety, sypialam z innymi, i szczerze mowiac nie widze powodu dlaczego mialam byc swojemu przyjacielowi wierna. Ba, nawet on o tym wiedzial, i mu (jednemu czy drugiemu, bo bylo ich kilku na roznych etapach mojego zycia) absolutnie wisialo. Jedyny scenariusz, w ktorym mialabym seks tylko z moim sex friend, widze tylko wtedy, gdybym byla po uszy zapracowana, i po prostu nie miala czasu na ogladanie sie za innymi facetami.

Chyba Twoim najlepszym betem jakas pracoholiczka.

210

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
adlernewman napisał/a:

Ok Waffles, moge napisac tylko z wlasnej perspektywy i doswiadczenia.

Kiedy bylam w luznych zwiazkach, to fakt w wiekszosci sypialam tylko z tym jednym facetem, ale nie na wylacznosc. Jak inny kolega w miescie sie pojawil, albo moj przyjaciel byl zajety, sypialam z innymi, i szczerze mowiac nie widze powodu dlaczego mialam byc swojemu przyjacielowi wierna. Ba, nawet on o tym wiedzial, i mu (jednemu czy drugiemu, bo bylo ich kilku na roznych etapach mojego zycia) absolutnie wisialo. Jedyny scenariusz, w ktorym mialabym seks tylko z moim sex friend, widze tylko wtedy, gdybym byla po uszy zapracowana, i po prostu nie miala czasu na ogladanie sie za innymi facetami.

Chyba Twoim najlepszym betem jakas pracoholiczka.

Jeżeli mi i tej pracoholiczce będzie dobrze w tym układzie to dla mnie bomba smile

211 Ostatnio edytowany przez Miriam (2012-12-10 16:58:03)

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
vinnga napisał/a:

Brak głębokich uczuć (miłości) nie jest równoznaczne z przedmiotowym traktowaniem kogoś. Przedmiotowo mogę traktować wibrator. Osoba, z którą decyduję się na seks jest normalnym, żywym człowiekiem, który chce tego samego. Nie widzę tu żadnego przedmiotowego podejścia.

W moim odczuciu jednak jest, bo tak jak do wibratora nie żywisz uczuć wyższych i traktujesz go wyłącznie jako odskocznie, zabawę, miło i przyjemne spędzony czas w jego towarzystwie wink, oraz narzędzie do osiągania orgazmu, tak samo jest z człowiekiem do którego nie żywi się uczucia zakochania/miłości, a z którym się sypia - taki człowiek również ma zapewnić zabawę, miło i przyjemne spędzony czas, oraz posłużyć jako narzędzie do osiągnięcia orgazmu.

vinnga napisał/a:

Ja już widziałam odcienie świata, wybrałam ten, który mi TERAZ najbardziej odpowiada. Moje poglądy też ewoluują. Z postawy "nie chcę żadnych zobowiązań" wykształciła mi się (stopniowo) postawa, że zobowiązania w sumie mogą być fajne.

Wiesz, a ja myślę, że to nie jest kwestia ''nie chcę'', lecz ''nie miałam/nie miałem jeszcze szczęścia trafić na taką osobę z którą mogłabym/mógłbym stworzyć stały związek''. Jednym przytrafia się to wcześniej, inni muszą poczekać trochę dłużej...
Dlatego też osoby, które miały szczęście zakochać się z wzajemnością, dalekie są od układów i związków bez zobowiązań, bo one mają od razu to, o czym wspomniałaś - pełnowartościowy związek i seks.
I z tego samego powodu, każda z tych osób, która prowadziła dotychczas luźne życie erotyczne (bo na jej drodze nie stanął jeszcze człowiek, którego mogłaby było pokochać z wzajemnością), trafi na kogoś kogo obdarzy uczuciem, to automatycznie porzuca dotychczasowe życie, na rzecz stałego związku, czego chociażby Ty jesteś najlepszym przykładem wink.
Poza tym, nie każdy kto jest akurat w danej chwili sam, dąży do bycia w związku bez zobowiązań - to też o czymś świadczy, prawda...?

vinnga napisał/a:

I znowu od początku: to nie jest żaden kompromis ani półśrodek. Mam dążyć do związku po to, żeby mieć "bardziej pełnowartościowy" seks?

Gdybyś mając lat dwadzieścia parę zakochała się i ogromną miłością obdarzyła człowieka, który również tą miłością obdarzyłby i Ciebie, to nawet przez myśl by Ci nie przeszło, by bawić się w ''półśrodki'' i związki bez zobowiązań, bo i po co...?

vinnga napisał/a:

Młode kobiety też (w większości) zakładają stabilizację. Ale niekoniecznie w danym momencie. Może np. chcą najpierw skończyć studia zanim zaczną rozglądać się za stałym partnerem?

Bzdura! 
Miłość, to uczucie na które nigdy nie jest ani za wcześnie, ani za późno, to uczucie, któremu poddajemy się bez względu na konwenanse, konsekwencje i opinie innych.... I jeżeli to uczucie jest faktycznie silne i autentyczne, to żadne studia, czy też inne przeszkody nie staną mu na drodze. Nikt przecież nie zaciąga nikogo od razu do ołtarza, prawda...?
Ja swojego męża poznałam na krótko przed rozpoczęciem pierwszego roku studiów, a moim priorytetem było właśnie ukończenie studiów, czy to w jakikolwiek sposób kolidowało mi w kontynuowaniu znajomości i nauki(?) - absolutnie nie...
Zresztą gdyby każdy w taki sposób podchodził do miłości (...bo studia, bo brak mieszkania, bo nie mam milionów na koncie), to nikt nie ''wchodziłby'' w poważne związki w 20-stu - 30-stu lat. Dlatego tu nie chodzi oto, czy ktoś jest gotowy na miłość, czy też nie, bo na nią zawsze jesteśmy gotowi, pod warunkiem, że trafimy na właściwą osobę...

vinnga napisał/a:

Ale...czasem tęsknię za szalonym życiem pełnym niezobowiązujących relacji, czasem mam wątpliwości czy dobrze wybrałam. Co jest zaprzeczeniem tego, że wg Ciebie kobiety szukają stabilizacji a wolne związki są "półśrodkiem".

Gdybyś faktycznie miała wątpliwości, gdyby wspomniana przeze mnie stabilizacja była zaprzeczeniem, porzuciłabyś stały związek, na rzecz luźnych znajomości, okraszonych niezobowiązującym seksem.
Ale póki kochasz i jesteś kochana nie zrezygnujesz z tego co masz, bo taki związek daje Ci tę pełnię o której wspominałaś, a której nie da Ci związek bez zobowiązań i Ty doskonale o tym wiesz! I na tym właśnie polega przewaga Twojego obecnego związku, nad tymi niezobowiązującymi, które miałaś dotychczas, a które ja określiłam mianem ''półśrodka''...
A to, że czasem tęsknisz za tym co było, jest czymś zupełnie naturalnym (jest to tzw. sentyment), ja też czasami tęsknię np. za beztroskim dzieciństwem, co nieznaczny, że chciałabym być znowu dzieckiem...;)

212

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Miriam, Ty czytac nie umiesz?

Vinnga pisze wyraznie, ze nie przeklada luznych ukladow nad powazne zwiazki. To nie tak, ze jedne lepsze od drugich. Ale jest czas i miejsce- sa chwile w zyciu, kiedy czlowiek nie chce sie angazowac (zakonczylo sie jakis zwiazek, ma sie duzo roboty), i takie rozwiazanie jest najlepsze w takim momencie.

213

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
adlernewman napisał/a:

Miriam, Ty czytac nie umiesz?

Vinnga pisze wyraznie, ze nie przeklada luznych ukladow nad powazne zwiazki. To nie tak, ze jedne lepsze od drugich. Ale jest czas i miejsce- sa chwile w zyciu, kiedy czlowiek nie chce sie angazowac (zakonczylo sie jakis zwiazek, ma sie duzo roboty), i takie rozwiazanie jest najlepsze w takim momencie.

Nie dasz rady tego wyjaśnić. Robisz to już łopatologiczne, bardzo dostępnie, ale nie da rady. Próbowałam big_smile

214

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Autor dazy do sytuacji ze on bedzie jedynym partnerem kobiety i kobieta jego jedyna partnerka....czym to sie rozni od zwiazku? smile
Sypiam z jednym, jestem z jednym....czym to sie rozni bo ja nie widze smile

Co do wolnych zwiazkow to jedni w takie umieja wchodzic inni nie.
Ale ci co umieja po rasz kolejny zostaja nazwani "pokrzywdzonymi" czy "wykorzystanymi".

Czy do przeciwnikow wolnych zwiazkow naprawde nie dociera ze kobieta moze isc na spotkanie z kolegami i zdecydowac sie na seks z jednym z nich bez bycia pokrzywdzona?
Wydaje wam sie ze kobieta zawsze musi byc na dole?
A co jak jest na gorze? smile To facet pokrzywdzony? big_smile

Specjalnie mowie o przygodnym seksie bo terminu "wolny zwiazek" to ja nie rozumiem. Wolny z zalozenia oznacza ze nie musze sie ograniczac do jednego partnera ale slowo "zwiazek" juz temu zaprzecza. smile
Wiec co to niby jest wolny zwiazek bo ja znowu nie lapie...

Ja jak mialam ochote na seks i znalazlam odpowiedni obiekt ktory chcial tego samego to zesmy to robili i problemu nie bylo. Owszem moglismy sie na seks spotkac kilka razy ale potem probowalam kolejnego faceta. Wlasnie dlatego ze z tym pierwszym w zadnym zwiazku nie bylam i zadnych obietnic mu nigdy nie skladalam. Wiec i nie czulam sie w obowiazku dochowywac wiernosci bo to nie byl zwiazek tylko milo spedzony czas.

215

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Alder, Sadie dzięki. Ja już nie mam siły od nowa tego samego pisać smile

Miriam ja świetnie rozumiem, że są na tym świecie osoby, które nie wyobrażają sobie iść do łóżka z kimś innym niż z facetem, z którym są aktualnie w związku. Rozumiem, akceptuję, nie twierdzę, że powinny się najpierw "wyszaleć", że są staromodne i nadmiernie cnotliwe. Nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego Ty i inni wyznawcy Twojego podejścia nie mogą pojąć, że są osoby, które inaczej traktują seks?

Jeśli Ci to humor poprawi to mogę przyznać, że tak, byłam skrzywdzona, wykorzystywana, nie mogłam trafić na tego jedynego, więc każdego po kolei ciągnęłam do łóżka mając nadzieję, że rano mi się oświadczy. Zawsze marzyłam o wielkiej miłości, tylko pewnie o tym nie wiedziałam, kiedy w wieku nastu lat zastanawiałam się, po co te głupie kobiety wychodzą za mąż zamiast korzystać z życia. No pecha miałam po prostu, że tyle lat żyłam w nieświadomości, że naczelnym celem mojego życia jest przeżycie wielkiej miłości...

Capitan szuka kogoś o podejściu podobnym do mojego, Catwoman czy Sadie. Jeśli znajdzie - czy ktokolwiek w tym układzie będzie skrzywdzony czy wykorzystany?
W dodatku zakłada szczere podejście i od początku znajomości zamierza mówić o co mu chodzi - nie skrzywdzi żadnej wyznawczyni seksu związkowego. Więc po co to całe umoralnienie?

216 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-12-10 18:29:02)

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Czytam ten wątek z zaciekawieniem. Czytam i... nie rozumiem niektórych postów.

Spotyka się dwoje dorosłych ludzi. Oboje zgadzają się na stworzenie wolnego związku. Obojgu taki pomysł odpowiada. Obie osoby mają pełne prawa obywatelskie. Stworzenie wolnego związku nie jest sprzeczne z obowiązującym prawem.

Skąd więc głosy sprzeciwu co poniektórych? Przecież nikt tutaj nie napisał o zmuszaniu kogokolwiek do wejścia w taki układ. Komu taki związek nie odpowiada, ten go nie tworzy. Ale zabranianie tego innym? Odsądzanie od czci i wiary osób o innych poglądach? Obrażanie? Doklejanie negatywnych etykietek?
Kolejna "urawniłowka"?

I jeszcze jedno.
Wartości należą do kategorii problemów nienegocjowalnych.

217

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Dobrze powiedziane Vinnga.

Ja tam tez nie jestem przeciw ludziom, ktorzy uwazaja, ze jedynie seks sie powinno miec z kims kogo sie kocha, tylko nie chce, zeby ci wspomniani ludzie gromy na mnie walili, bo smiem miec inne niz oni podejscie do zycia.

Sadie- wlasciwie dobrze to okreslilas, ze bzykanie sie z kolega to nie zwiazek (wolny czy tam jakis). Ja to po prostu nazywam kolega +, albo kolega z dodatkami, ale wydaje mi sie, ze o tym samym mowimy. Z tego tez powodu dziwuje sie, ze Waffles chce sex kolezanke, ale na wylacznosc. Meska dume by chyba urazilo gdyby kolezanka + z kims innym poigrac chciala wink

218

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Jaga Baba07 napisał/a:
Remi napisał/a:

Oczywiście w drugą stronę bym się nie zgodził, na rolę jakiegoś 1 z 5 pajaców wink

Jedna ma chłopaka, ale uważa, ze związek małżeński dopiero może ją zobligować do wierności, a druga ma też innych kolegów, bo twierdzi, że póki jest młoda, to nie musi się wiązać. Więc to jest układ w dwie strony tongue.

To współczuję szczerze temu chłopakowi, bo gdybym ja się o tym dowiedział że dochowa wierności ale dopiero po ślubie to na pewno nie byłbym z nią.

Jaga Baba07 napisał/a:

Dlaczego faceci mają mieć lepiej, niż kobiety tongue?

To, że facet miał 15 kobiet, a ona tylko 5 albo odwrotnie to nie znaczy, że ktoś ma lepiej. No chyba, że miarą wartości człowieka wg ciebie jest udowadnianie przez czyje łóżko więcej się osób przewinęło.

Ja stawiam na porządne, wartościowe, ciekawe kobiety a nie na rzeszę wyrachowanych egoistek lub młodocianych dziewuszek, chcących zaliczać ile wlezie. Przede wszystkim jakość a nie ilość. Miałem w pracy taką wyrachowaną i chełpiącą się kobietę kole 30 plus, jaka to ona otwarta, ilu miała i jaka jest świetna. Każdy się z niej śmiał za plecami a również otwarcie. Tylko głupki z takową chcieliby być i to ze wzg na seks.

Ja miałem w swoim życiu kilka związków, każdy mnie czegoś nauczył. Dzięki każdemu nabierałem doświadczenia, po to by umieć  stworzyć wartościowy i solidny związek. W okresach gdy byłem sam skupiałem się na swoim hobby, na czytaniu, nauce, na rozwoju osobistym tak intelektualnym jak i kulturalnym, na sporcie. Dziś mogę powiedzieć, że jestem wartościowym człowiekiem i takowe kobiety poznaję. A co by mi dało przytulanie, seks-randki, bycie czyjąś zapchajdziurą  - byłbym głupawym kolesiem chełpiącym się ilością zaliczonych, jeszcze głupszych kobiet.

Ale każdy wybiera to co lubi, więc wolna droga wink

219

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Remi napisał/a:

Miałem w pracy taką wyrachowaną i chełpiącą się kobietę kole 30 plus, jaka to ona otwarta, ilu miała i jaka jest świetna. Każdy się z niej śmiał za plecami a również otwarcie. Tylko głupki z takową chcieliby być i to ze wzg na seks.

I co, pewnie uważasz się za "lepszego" od niej, nie? A ja Ci powiem, że wolę już wolę tych głupich, ale dobrych, niż zawistnych i drwiących z innych za ich plecami. Po prostu postawa pełna miłości do bliźniego, zaprawdę godne to pochwały, huehue.

Remi napisał/a:

Ja stawiam na porządne, wartościowe, ciekawe kobiety a nie na rzeszę wyrachowanych egoistek lub młodocianych dziewuszek, chcących zaliczać ile wlezie.

A co by mi dało przytulanie, seks-randki, bycie czyjąś zapchajdziurą  - byłbym głupawym kolesiem chełpiącym się ilością zaliczonych, jeszcze głupszych kobiet.

Ale każdy wybiera to co lubi, więc wolna droga wink

Wiesz co Remi, chyba polubię ten sposób obrażania ludzi- nikt nie dostaje bezpośrednio po mordzie, ale wszyscy wiedzą, że obrażasz.

Może zagram Twoim sposobem- ja stawiam na doświadczonych, pewnych siebie mężczyzn, którzy wiedzą jak zadbać o kobietę- i w życiu, i w łóżku- a przecież tego drugiego mama nie nauczy. Miałabym marnować czas na fałszywych chłopców, którzy tylko udają, że miłość jest im potrzebna do seksu, kiedy miłości nawet nie poznali? Wystarczy nutka pożądania, zauroczenia, i już mogą okrasić to górnolotnymi słówkami typu "związek", "miłość", podczas gdy do seksu pcha ich dokładnie to samo, co "rzeszę wyrachowanych egoistek".

I chociaż z definicji Remiego wychodziłoby na to, że jestem "wartościowa", to po stokroć wolę szczerego faceta, dla którego seks to po prostu seks, niż takiego, który woli wszystkim przykleić na czoło krzywdzącą etykietkę wedle własnych "zasad".

220

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Kapitanie Waffles! Zatem jeszcze bliżej znalezenia rozwiązania dzięki postom: (1) Iguana (2) vinga (3) Wielokropek.

Jak widać można z kimś spędzać miło czas, uprawiać z nim seks, oglądać filmy, iść do parku, albo wieczorem nad dużą rzekę. Seks można robić bezpiecznie. Nie jest to przedmiotowe traktowanie, ale po prostu spędzanie czasu z drugim człowiekiem. Nie trzeba ograniczać swojej osobistej wolności, nie trzeba się bać "związku na wyłączność", można się zakochiwać, odkochiwać, zakochać tylko tak trochę, zauroczyć.

Zatem gdzie Kapitanie widzisz jeszcze problem? Proponuję zdjąć rękę z głowy i dumnie podnieść wzrok, aby spędzać czas z kimś, kto tak samo nie lubi ślęczeć w świetle telewizora samotnie...

Życzę powodzenia i napisz co zrobiłeś, jakie działania podjąłeś.

221

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Busiu - jesteś młodą kobietą, ale mającą swoje zdanie. Bardzo to cenię w kobietach. Podoba mi się to w jaki sposób formułujesz zdania, nawet jak jesteś gniewna, jak masz emocje lub po prostu nie masz.

Powiem Ci coś - masz coś takiego w swoich postach, co przekonuje mnie ułamek po ułamku, do twojego punktu widzenia, pewnie dlatego, że piszesz szczerze.

222

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
ban napisał/a:

Kapitanie Waffles! Zatem jeszcze bliżej znalezenia rozwiązania dzięki postom: (1) Iguana (2) vinga (3) Wielokropek.

Jak widać można z kimś spędzać miło czas, uprawiać z nim seks, oglądać filmy, iść do parku, albo wieczorem nad dużą rzekę. Seks można robić bezpiecznie. Nie jest to przedmiotowe traktowanie, ale po prostu spędzanie czasu z drugim człowiekiem. Nie trzeba ograniczać swojej osobistej wolności, nie trzeba się bać "związku na wyłączność", można się zakochiwać, odkochiwać, zakochać tylko tak trochę, zauroczyć.

Zatem gdzie Kapitanie widzisz jeszcze problem? Proponuję zdjąć rękę z głowy i dumnie podnieść wzrok, aby spędzać czas z kimś, kto tak samo nie lubi ślęczeć w świetle telewizora samotnie...

Życzę powodzenia i napisz co zrobiłeś, jakie działania podjąłeś.

Chciałbym zacząć od portali, ale nie mam jeszcze dobrych zdjęć xD Do czasu kiedy miałem je wykonać chce pogadać tutaj tongue

223

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

I właśnie przez takich męźczyzn jak Autor tracę zupełnie szacunek i wiarę w męską populacje. Kobieta jest emocjonalna, nawet jak wie w jaki układ wchodzi po jakimś czasie zrodzą się w niej uczucia. I zranisz. Na pewno zranisz tą kobietę. Jak nie chcesz wchodzić w normalny związek a masz potrzeby seksualnie to kup sobie lalkę. I wyżywaj się na niej. Ach Ci faceci, potrafią się jedynie kierować instynktami, prymitywne...

224

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Wielokropek napisał/a:

Czytam ten wątek z zaciekawieniem. Czytam i... nie rozumiem niektórych postów.

Czego nie rozumiesz(?)
Tego, że ile ludzi tyle opinii i każdy ma prawo do swojej...? yikes
Merytoryczna dyskusja, to nie kółko wzajemnej adoracji, a wymiana poglądów! Poglądów, które nie zawsze są zgodne z naszymi.
Merytoryczna, konstruktywna dyskusja polega na wymianie argumentów z którymi nie zawsze musimy się zgadzać - Vinnga nie musi się zgadzać z moimi (i ja to szanuję), ja natomiast nie muszę się zgadzać z argumentami Vinngi i każda z nas ma do tego prawo, bo każda z nas jest inna, każda z nas ma inny system wartości, inny bagaż doświadczeń, ale to nie znaczy, że nie możemy podyskutować na ten temat, by choć spróbować poznać punkt widzenia drugiej osoby.

Wielokropek napisał/a:

Odsądzanie od czci i wiary osób o innych poglądach? Obrażanie? Doklejanie negatywnych etykietek? Kolejna "urawniłowka"?

Z tego co się orientuje, na tym forum nie toleruje się obrażania/poniżania kogokolwiek i za takie zachowanie użytkownik forum otrzymuje upomnienie tudzież ''bana''. Póki co, nie zauważyłam, by kogokolwiek upomniano, a tym bardziej zbanowano za takie zachowanie - a zatem o jakim obrażaniu Ty piszesz...? hmm

225 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-12-10 20:24:57)

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
CapitanWaffles napisał/a:
ban napisał/a:

Kapitanie Waffles! Zatem jeszcze bliżej znalezenia rozwiązania dzięki postom: (1) Iguana (2) vinga (3) Wielokropek.

Jak widać można z kimś spędzać miło czas, uprawiać z nim seks, oglądać filmy, iść do parku, albo wieczorem nad dużą rzekę. Seks można robić bezpiecznie. Nie jest to przedmiotowe traktowanie, ale po prostu spędzanie czasu z drugim człowiekiem. Nie trzeba ograniczać swojej osobistej wolności, nie trzeba się bać "związku na wyłączność", można się zakochiwać, odkochiwać, zakochać tylko tak trochę, zauroczyć.

Zatem gdzie Kapitanie widzisz jeszcze problem? Proponuję zdjąć rękę z głowy i dumnie podnieść wzrok, aby spędzać czas z kimś, kto tak samo nie lubi ślęczeć w świetle telewizora samotnie...

Życzę powodzenia i napisz co zrobiłeś, jakie działania podjąłeś.

Chciałbym zacząć od portali, ale nie mam jeszcze dobrych zdjęć xD Do czasu kiedy miałem je wykonać chce pogadać tutaj tongue

Hmm, tutaj zdobędziesz wiedzę i pewność, że są osoby, które popierają twój punkt widzenia, które podobnie myślą, które mają podobne chęci. Dobre zdjęcia i fajny opis to podstawa. Portal - może fotka.pl. sympatia.pl, a może netkobiety.pl - im więcej tym lepiej. No zawsze jakaś rybka się złapie i tego życzę tongue

226 Ostatnio edytowany przez CapitanWaffles (2012-12-10 20:28:34)

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Kasiaaa93 napisał/a:

I właśnie przez takich męźczyzn jak Autor tracę zupełnie szacunek i wiarę w męską populacje. Kobieta jest emocjonalna, nawet jak wie w jaki układ wchodzi po jakimś czasie zrodzą się w niej uczucia. I zranisz. Na pewno zranisz tą kobietę. Jak nie chcesz wchodzić w normalny związek a masz potrzeby seksualnie to kup sobie lalkę. I wyżywaj się na niej. Ach Ci faceci, potrafią się jedynie kierować instynktami, prymitywne...

Co to w ogóle jest za uwaga? To samo mogę powiedzieć o kobietach... jak mają potrzeby emocjonalne to niech kupią sobie kota hmm Poza tym nie mam zamiaru ignorować potrzeb emocjonalnych tej kobiety z którą wejdę w ten układ... przecież pisałem że nie chce nikogo krzywdzić hmm Jeżeli okaże się że się przeliczyłem i partnerka się zakocha to oboje będziemy musieli się zastanowić co z tym fantem zrobić... aktualnie nie mam planów w takiej sytuacji wyrzucić ją jak jakiegoś niepotrzebnego śmiecia. Choć z pewnością decyzja będzie musiała zostać podjęta, jakakolwiek ona nie będzie

Remi napisał/a:

Hmm, tutaj zdobędziesz wiedzę i pewność, że są osoby, które popierają twój punkt widzenia, które podobnie myślą, które mają podobne chęci. Dobre zdjęcia i fajny opis to podstawa. Portal - może fotka.pl. sympatia.pl, a może netkobiety.pl - im więcej tym lepiej. No zawsze jakaś rybka się złapie i tego życzę tongue

Remi jeżeli nie masz nic merytorycznego do powiedzenia w tym temacie, tylko już chamsko drwić z innych to po prostu się nie odzywaj. Dzisiaj nikogo nie udało się Tobie nawrócić... przykro mi

227

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

....a takie ryzyko istnieje zawsze. Przy każdej relacji.

228

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
CapitanWaffles napisał/a:

Remi jeżeli nie masz nic merytorycznego do powiedzenia w tym temacie, tylko już chamsko drwić z innych to po prostu się nie odzywaj. Dzisiaj nikogo nie udało się Tobie nawrócić... przykro mi

Dlaczego doszukujesz się drugiego dna tam gdzie go nie ma...?
Chłopak dobrze Ci radzi, nie masz żadnego punktu zaczepienia, to na początek zrób rekonesans po portalach randkowych, a ja do tego co zaproponował Ci Remi dodałabym jeszcze eDarling i Randki pl.
Ponoć każdy sposób jest dobry na znalezienie tego, czego się szuka, a skoro jest taka możliwość, to dlaczego by nie skorzystać...?

229

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Waffel uważam również, że taka relacja mogłaby być całkiem fajna z osobą, którą już znasz. Z koleżanką, przyjaciółką.

230

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

kapitanie Waflu - ja naprawdę dobrze chciałem doradzić, tu nic złego nie ma co się doszukiwać. Po prostu mówię, gdzie by można, przykładowo na Badoo jest wiele kobiet właśnie szukających tego czego oczekujesz, inaczej na żywo w gronie znajomych, może jest ktoś.

Dość krzywdzaco piszesz o jakimś nawracaniu - ja nie mam zamiaru, gdyż ja rozumiem, wiele osób się wypowiedziało i spojrzałem z innej strony na temat. Dzięki Busiu, Vinndze, Cat i wielu wspaniałym kobiet, wiem, że rzeczywistość nie jest jednorodna, a złożona.

231

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Miriam napisał/a:
CapitanWaffles napisał/a:

Remi jeżeli nie masz nic merytorycznego do powiedzenia w tym temacie, tylko już chamsko drwić z innych to po prostu się nie odzywaj. Dzisiaj nikogo nie udało się Tobie nawrócić... przykro mi

Dlaczego doszukujesz się drugiego dna tam gdzie go nie ma...?
Chłopak dobrze Ci radzi, nie masz żadnego punktu zaczepienia, to na początek zrób rekonesans po portalach randkowych, a ja do tego co zaproponował Ci Remi dodałabym jeszcze eDarling i Randki pl.
Ponoć każdy sposób jest dobry na znalezienie tego, czego się szuka, a skoro jest taka możliwość, to dlaczego by nie skorzystać...?

Może jak by napisał właśnie eDarling i Randki.pl to bym pomyślał że ok. Ale jak pisze fotka.pl (strona uważana w wielu kręgach jako "tania) i netkobiety (strona która ewidentnie nie jest portalem randkowym) to co mam sobie myśleć? hmm Oczywiście że sobie drwi

232

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

CapitanWaffles po pierwsze nie ma czegoś takiego jak wolny związek! To o czym piszesz, to luźny związek.
Po drugie cieszę się, Remi, że kilka rzeczy zrozumiałeś. Luźny związek nie jest niczym złym jeżeli obie strony się na to godzą! Ale zgadzam się z niektórymi, że niestety od takiej partnerki trudno wymagać by chciała być tylko z Tobą autorze, ale tego Ci życzę.;)

233

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
CapitanWaffles napisał/a:

Może jak by napisał właśnie eDarling i Randki.pl to bym pomyślał że ok. Ale jak pisze fotka.pl (strona uważana w wielu kręgach jako "tania)

A co ty masz do Fotki pl. ? hmm
Portal randkowy pewnie jak każdy inny... Ja wrzuciłam pierwsze dwa portale z brzegu jakie wyskoczyły mi po wpisaniu w Google, i zakładam, że nie różnią się one niczym od tych, które wymienił Remi. roll

CapitanWaffles napisał/a:

netkobiety (strona która ewidentnie nie jest portalem randkowym) to co mam sobie myśleć? hmm Oczywiście że sobie drwi

Owszem portal 'Netkobiety' nie jest portalem randkowym, tak jak portalem randkowym nie jest kawiarnia, kino czy też sklepik osiedlowy, ale przecież nie jest powiedziane, że na pewno w miejscach tych, nie spotkasz tego, kogo szukasz...;)

234

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Mogłaby tu, tak swoją drogą powstać Netkafejka Ludzi Tych samych Interesów big_smile tzn.Towarzyska smile
Ja jej zakładać nie będę bo średni mam w tym biznes, ale chyba warto pomyśleć o tym wink ...............

235

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Miriam napisał/a:

Owszem portal 'Netkobiety' nie jest portalem randkowym, tak jak portalem randkowym nie jest kawiarnia, kino czy też sklepik osiedlowy, ale przecież nie jest powiedziane, że na pewno w miejscach tych, nie spotkasz tego, kogo szukasz...;)

Już chyba na siłę go bronisz

236

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Catwoman napisał/a:

Mogłaby tu, tak swoją drogą powstać Netkafejka Ludzi Tych samych Interesów big_smile tzn.Towarzyska smile
Ja jej zakładać nie będę bo średni mam w tym biznes, ale chyba warto pomyśleć o tym wink ...............

Ja też mam średni a raczej znikomy biznes w takowej, ale byłaby to ciekawa opcja. Też zakładać nie będę ale kapitanowi parę osób, by mogło pomóc jednakże. Tyle was tu przecież smile

237

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Remi napisał/a:

Tyle was tu przecież smile

Nas czyli kogo?

238

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Miriam,
czym innym jest posiadanie opinii na jakiś temat, czym innym jest poprzez swoją opinię deprecjonowanie opinii drugiej osoby. I jestem zwolenniczką różności opinii, stąd właśnie mój poprzedni post smile. A obrażać można na kilka sposobów: albo używając słów powszechnie uznanych za obelżywe, albo w tzw. białych rękawiczkach.

Podkreślam raz jeszcze: wartości są sprawą nienegocjowalną.
Zastanawia mnie jedna tylko sprawa: osoby, które twierdzą, że wolny związek jest rzeczą możliwą rozumieją opinie przeciwników wolnych związków. Czemu to nie działa w drugą stronę?

239 Ostatnio edytowany przez Miriam (2012-12-10 22:01:29)

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
CapitanWaffles napisał/a:
Miriam napisał/a:

Owszem portal 'Netkobiety' nie jest portalem randkowym, tak jak portalem randkowym nie jest kawiarnia, kino czy też sklepik osiedlowy, ale przecież nie jest powiedziane, że na pewno w miejscach tych, nie spotkasz tego, kogo szukasz...;)

Już chyba na siłę go bronisz

E tam, Remi to inteligentny facet - obroni się sam... Ja po prostu wychodzę z założenia, że przy odrobinie szczęścia, każde miejsce jest dobre na znalezienie tego czego szukamy, w myśl powiedzenia, że nie znasz dnia, miejsca, ani godziny, kiedy życie Cię zaskoczy...;)

240

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Miriam napisał/a:
CapitanWaffles napisał/a:
Miriam napisał/a:

Owszem portal 'Netkobiety' nie jest portalem randkowym, tak jak portalem randkowym nie jest kawiarnia, kino czy też sklepik osiedlowy, ale przecież nie jest powiedziane, że na pewno w miejscach tych, nie spotkasz tego, kogo szukasz...;)

Już chyba na siłę go bronisz

E tam, Remi to inteligentny facet - obroni się sam... Ja po prostu wychodzę z założenia, że przy odrobinie szczęścia, każde miejsce jest dobre na znalezienie tego czego szukamy, w myśl powiedzenia, że nie znasz dnia, miejsca, ani godziny, kiedy życie Cię zaskoczy...;)

Nie kwestionuje tego że spotkać kogoś można wszędzie. Niemniej jednak ten argument nijak się ma to wypowiedzi, do której się odniosłem z zarzutami o drwiny

241 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-12-10 22:29:57)

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Wielokropek napisał/a:

Miriam,
czym innym jest posiadanie opinii na jakiś temat, czym innym jest poprzez swoją opinię deprecjonowanie opinii drugiej osoby. I jestem zwolenniczką różności opinii, stąd właśnie mój poprzedni post smile. A obrażać można na kilka sposobów: albo używając słów powszechnie uznanych za obelżywe, albo w tzw. białych rękawiczkach.

Podkreślam raz jeszcze: wartości są sprawą nienegocjowalną.
Zastanawia mnie jedna tylko sprawa: osoby, które twierdzą, że wolny związek jest rzeczą możliwą rozumieją opinie przeciwników wolnych związków. Czemu to nie działa w drugą stronę?

Deprecjonowanie słów, wartości, zwolenniczka różnych opinii, kobieta która jest inteligenta i mawia o obrażaniu w białych rękawiczkach... Kobieta, która mawia - wartości są sprawą nienegocjowalną..
Co to jest wolny związek dla ciebie? To że masz paru partnerów na raz? Czy to źle - że ktoś nie rozumie tego, bo ma zasady takie a nie inne? Kreujesz się na osobę otwartą i światłą - czemu nie akceptujesz tego, że ktoś może chcieć jedną osobę na całe życie? To takie straszne?

242

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Remi napisał/a:

Co to jest wolny związek dla ciebie? To że masz paru partnerów na raz? Czy to źle - że ktoś nie rozumie tego, bo ma zasady takie a nie inne? Kreujesz się na osobę otwartą i światłą - czemu nie akceptujesz tego, że ktoś może chcieć jedną osobę na całe życie? To takie straszne?

Remi jednak nic nie zrozumiałeś. Czy ktoś powiedział, że Twoje myślenie o tym, że wolisz stały związek z uczuciami, jest zły? Masz swoje zasady i to jest piękne. Trzymaj się ich do końca i nikt Ci nie będzie mówił że to jest staroświeckie. Tylko to Ty wmawiasz KAŻDEMU, że luźny związek jest zły! Po co to robisz?

243

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Myszeczka23 napisał/a:
Remi napisał/a:

Co to jest wolny związek dla ciebie? To że masz paru partnerów na raz? Czy to źle - że ktoś nie rozumie tego, bo ma zasady takie a nie inne? Kreujesz się na osobę otwartą i światłą - czemu nie akceptujesz tego, że ktoś może chcieć jedną osobę na całe życie? To takie straszne?

Remi jednak nic nie zrozumiałeś. Czy ktoś powiedział, że Twoje myślenie o tym, że wolisz stały związek z uczuciami, jest zły? Masz swoje zasady i to jest piękne. Trzymaj się ich do końca i nikt Ci nie będzie mówił że to jest staroświeckie. Tylko to Ty wmawiasz KAŻDEMU, że luźny związek jest zły! Po co to robisz?

Luźny związek - życzę każdemu jak najwięcej luźnych związków. Mnie to ani ziębi ani grzeje. Przecież stwierdziłem, że też parę takich luźnych, seks-związków chętnie spróbuję. Jednocześnie z wyrachowaniem mogę doprowadzić do skrzywdzenia siebie albo kogoś. Ale jak skrzywdzę kogoś - spokojnie mogę w twarz tej co luźnie traktuje - byłaś tylko na chwilę, byłaś w sumie nikim, spadaj bo mam nową, ładniejszą, ciekawszą i tyle.
I absolutnie nikt nie powinien za to się obrażać, bo luźnie, to luźnie, prawda?
Na co mi stara babka, co luźna, młodsze są lepsze i luźniejsze, swobodniejsze, chętniejsze... Bawi jednak gadanie - o luźniejszym , bądź mniej luźnym związku.
A czym to jest?
Niczym, prócz miłym spędzaniem czasu. I bez obrazy. Bo każdy mężczyzna jako i ja myśli.

244 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-12-10 22:48:28)

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Remi,
miałam i mam często (zwłaszcza, gdy piszę szybko) wątpliwości dotyczące pisowni "nie" z różnymi częściami mowy  - dzięki za poprawienie.


I kilka słów wyjaśnienia. smile
Na nikogo się nie kreuję. Jestem, jaka jestem.

Gdzie napisałam o mym braku akceptacji dla wybierających jedną osobę na całe życie?
Tym bardziej jestem zdumiona tym twierdzeniem, że nigdy nie byłam w wolnym związku, a od trzydziestu lat jestem żoną jednego i tego samego mężczyzny (czego też, będąc na tym forum, nie ukrywałam). Znam jednak osoby, które albo były, albo są w wolnym związku. Dla mnie, mężatki z długim stażem, nie ma niczego dziwnego w tym, że dwoje dorosłych ludzi tworzy wolny związek. Jeśli im to odpowiada, to czemu mam protestować?

Czym według mnie jest wolny związek?
Przymiotnik w tym sformułowaniu jest wyjaśnieniem. Są różne odmiany. Są związki, w których para spotyka się tylko, by wspólnie przyjemnie spędzić czas i pójść do łóżka; są związki, w których para spotyka się tylko dla seksu. Są związki, w których obowiązuje wyłączność seksualna; są związki, w których tej wyłączności nie ma. Znałam lub znam osoby, które tworzyły/tworzą te typy związków. Pewnie jednak wszystkich rodzajów nie wymieniłam.


***
Jednak poprawnie napisałam wyraz "nienegocjowalny". tongue

245

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Remi napisał/a:

Jednocześnie z wyrachowaniem mogę doprowadzić do skrzywdzenia siebie albo kogoś. Ale jak skrzywdzę kogoś - spokojnie mogę w twarz tej co luźnie traktuje - byłaś tylko na chwilę, byłaś w sumie nikim, spadaj bo mam nową, ładniejszą, ciekawszą i tyle.
I absolutnie nikt nie powinien za to się obrażać, bo luźnie, to luźnie, prawda?
Na co mi stara babka, co luźna, młodsze są lepsze i luźniejsze, swobodniejsze, chętniejsze...

Jeżeli ja bym się na taki związek zgodziła to bym była przygotowana na to, że mi facet w każdej chwili może właśnie tak powiedzieć. Wiesz co bym mu wtedy odpowiedziała?
"rozumiem i życzę szczęścia byś taką ciekawszą znalazł i by Ci z nią było równie dobrze jak ze mną na początku;)"
Bo na to się oboje z ludzi godziło. Gdybym ja zaczęła coś czuć do takiego partnera to bym się wycofała od razu, zanim bym się nie zakochała na dobre. Proste? Proste!

246

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Wielokropek napisał/a:

Remi,
miałam i mam często (zwłaszcza, gdy piszę szybko) wątpliwości dotyczące pisowni "nie" z różnymi częściami mowy  - dzięki za poprawienie.


I kilka słów wyjaśnienia. smile
Na nikogo się nie kreuję. Jestem, jaka jestem.

Gdzie napisałam o mym braku akceptacji dla wybierających jedną osobę na całe życie?
Tym bardziej jestem zdumiona tym twierdzeniem, że nigdy nie byłam w wolnym związku, a od trzydziestu lat jestem żoną jednego i tego samego mężczyzny (czego też, będąc na tym forum, nie ukrywałam). Znam jednak osoby, które albo były, albo są w wolnym związku. Dla mnie, mężatki z długim stażem, nie ma niczego dziwnego w tym, że dwoje dorosłych ludzi tworzy wolny związek. Jeśli im to odpowiada, to czemu mam protestować?

Czym według mnie jest wolny związek?
Przymiotnik w tym sformułowaniu jest wyjaśnieniem. Są różne odmiany. Są związki, w których para spotyka się tylko, by wspólnie przyjemnie spędzić czas i pójść do łóżka; są związki, w których para spotyka się tylko dla seksu. Są związki, w których obowiązuje wyłączność seksualna; są związki, w których tej wyłączności nie ma. Znałam lub znam osoby, które tworzyły/tworzą te typy związków. Pewnie jednak wszystkich rodzajów nie wymieniłam.

Masz 54 lata, jesteś w wieku kobiety mojego ojca, próbujesz kreować się na otwartą, bo młode się ciebie pytają co i jak. Dla mnie jesteś sztuczna. Jak plastikowa róża. Od 30 lat ponad jesteś mężatką, może byś złoty środek owym kobietom podała, jak to być 30 lat z mężczyzną? Myślę, że te nieliczne więcej by wyniosły, niż te liczne, co dopasować się chcesz... Dalej nie odpowiedziałaś - czym dla ciebie jest wolność w związku, masz wieloletnie doświadczenie. Szczerze - dla mnie jesteś dwojaka - z jednej strony zamężna od lat, z drugiej promująca wolne seks-randki. Troszkę brak wyrazistości w Tobie, ale to moja prywatna opinia big_smile

247

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Wielokropek napisał/a:

Miriam,
czym innym jest posiadanie opinii na jakiś temat, czym innym jest poprzez swoją opinię deprecjonowanie opinii drugiej osoby. I jestem zwolenniczką różności opinii, stąd właśnie mój poprzedni post smile. A obrażać można na kilka sposobów: albo używając słów powszechnie uznanych za obelżywe, albo w tzw. białych rękawiczkach.

Podkreślam raz jeszcze: wartości są sprawą nienegocjowalną.
Zastanawia mnie jedna tylko sprawa: osoby, które twierdzą, że wolny związek jest rzeczą możliwą rozumieją opinie przeciwników wolnych związków. Czemu to nie działa w drugą stronę?

Przesadzasz!
Powiem więcej - jako moderatorka postępujesz bardzo nieprofesjonalnie, bowiem robisz coś, czego absolutnie nie wolno Ci robić, a mianowicie insynuujesz! A Twoją rolą nie jest insynuowanie i sianie fermentu, lecz reagowanie wtedy, gdy wymaga tego sytuacja.
Jeśli faktycznie było ''coś na rzeczy'', to min. Ty jako moderatorka powinnaś była personalnie zareagować (bez względu na to czy obraza była w ''białych'', czy też ''czarnych'' rękawiczkach), nie zrobiłaś tego - nikt nie otrzymał ostrzeżenia, a tym bardziej ''bana'', a skoro nie zrobiłaś tego, to rozumiem, że nie było ku temu podstaw, a skoro nie było ku temu podstaw, to i o żadnym obrażaniu nie może być mowy. A zatem insynuacje Twoje, są co najmniej nie na miejscu!!!

248

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Remi toś pojechał! Czy Wielokropek coś PROMUJE?? Ona robi coś, czego nie robisz Ty: AKCEPTUJE.

249

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Myszeczka23 napisał/a:
Remi napisał/a:

Jednocześnie z wyrachowaniem mogę doprowadzić do skrzywdzenia siebie albo kogoś. Ale jak skrzywdzę kogoś - spokojnie mogę w twarz tej co luźnie traktuje - byłaś tylko na chwilę, byłaś w sumie nikim, spadaj bo mam nową, ładniejszą, ciekawszą i tyle.
I absolutnie nikt nie powinien za to się obrażać, bo luźnie, to luźnie, prawda?
Na co mi stara babka, co luźna, młodsze są lepsze i luźniejsze, swobodniejsze, chętniejsze...

Jeżeli ja bym się na taki związek zgodziła to bym była przygotowana na to, że mi facet w każdej chwili może właśnie tak powiedzieć. Wiesz co bym mu wtedy odpowiedziała?
"rozumiem i życzę szczęścia byś taką ciekawszą znalazł i by Ci z nią było równie dobrze jak ze mną na początku;)"
Bo na to się oboje z ludzi godziło. Gdybym ja zaczęła coś czuć do takiego partnera to bym się wycofała od razu, zanim bym się nie zakochała na dobre. Proste? Proste!

Sorki, ale byłoby mu lepiej niż z Tobą. Twoje więc myślenie nic nie znaczy. Byłaś gorsza, odfajkowano cię i tyle. Nie bylabyś przygotowana, bo jakby mężczyzna Cię zauroczył, to miałabyś mętlik w głowie, ot co. A jakby spodobał to w łóżku skończyłabyś a na drugi dzień by powiedział - orki Myszeczka - jesteś super ale nic z tego. Bo pomyślałby - drętwa z niej dziewczyna.
Cała prawda

250

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Remi,
przeczytaj me posty (tak, wiem, sporo ich); znajdziesz tam wymarzone przez siebie L4.

251

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Miriam napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Miriam,
czym innym jest posiadanie opinii na jakiś temat, czym innym jest poprzez swoją opinię deprecjonowanie opinii drugiej osoby. I jestem zwolenniczką różności opinii, stąd właśnie mój poprzedni post smile. A obrażać można na kilka sposobów: albo używając słów powszechnie uznanych za obelżywe, albo w tzw. białych rękawiczkach.

Podkreślam raz jeszcze: wartości są sprawą nienegocjowalną.
Zastanawia mnie jedna tylko sprawa: osoby, które twierdzą, że wolny związek jest rzeczą możliwą rozumieją opinie przeciwników wolnych związków. Czemu to nie działa w drugą stronę?

Przesadzasz!
Powiem więcej - jako moderatorka postępujesz bardzo nieprofesjonalnie, bowiem robisz coś, czego absolutnie nie wolno Ci robić, a mianowicie insynuujesz! A Twoją rolą nie jest insynuowanie i sianie fermentu, lecz reagowanie wtedy, gdy wymaga tego sytuacja.
Jeśli faktycznie było ''coś na rzeczy'', to min. Ty jako moderatorka powinnaś była personalnie zareagować (bez względu na to czy obraza była w ''białych'', czy też ''czarnych'' rękawiczkach), nie zrobiłaś tego - nikt nie otrzymał ostrzeżenia, a tym bardziej ''bana'', a skoro nie zrobiłaś tego, to rozumiem, że nie było ku temu podstaw, a skoro nie było ku temu podstaw, to i o żadnym obrażaniu nie może być mowy. A zatem insynuacje Twoje, są co najmniej nie na miejscu!!!

Kobieto przeczytaj regulamin jeszcze raz (ZE ZROZUMIENIEM) a potem nam napisz za co można otrzymać ostrzeżenie.
Poza tym moderator też człowiek i ona nie musi tylko rządzić, ale również sobie pisać posty jak inni.;)

252

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Oj Remi remi, widzę, że Ty przed swoją obecną partnerką do czynienia z rodzajem żeńskim nie miałeś wink

253

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Remi i znowu swoje....oceniasz wszystkich przez pryzmat siebie i swoich raczej miernych doswiadczen.
Co do porownan...ty jestes jak tombak... Pieknie swieci i bardzo pokazowo wyglada. Ale przy blizszym spojrzeniu okazuje sie ze to metal kiepskiej jakosci. Taki z ktorego nie kuje sie obraczek smile

254 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2012-12-10 23:08:11)

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Remi napisał/a:

Sorki, ale byłoby mu lepiej niż z Tobą. Twoje więc myślenie nic nie znaczy. Byłaś gorsza, odfajkowano Cię

Co Ty gadasz? Ty nawet nie wiesz na czym polega taki związek. I nawet nie chce mi się tego Tobie tłumaczyć, bo sensu nie ma. Ty tego widocznie nie zrozumiesz.
Kapitanie życzę Ci abyś był szczęśliwy w takim związku, choć ja wiem, że Ty potrzebujesz prawdziwej miłości i się troszkę oszukujesz.

255

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Remi a ja mam do Ciebie pytanie: czy jesteś obecnie w związku? Jeśli tak, to jak on wygląda? Jakie są założenia?

256

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

A ja sobie kończę udział w tym temacie i za jakieś 2 tygodnie zniknie na zawsze smile Co w sumie cieszy, może zniknie raptem za 2,3 dni. To też możliwe. Bo nie będzie z kim dyskutować, a jak nie ma z kim to temat upada. Więc spokojnie kończę swój udział i za 2 tygodnie sprawdzę, jak temat się miewa, hahaha.
smile

No mnie ciekawi jak to za 2 tyg. tu będzie -stawiam, że nic i temat, na 2,3 stronie już będzie.
Papa smile

257

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Remi napisał/a:

Masz 54 lata, jesteś w wieku kobiety mojego ojca, próbujesz kreować się na otwartą, bo młode się ciebie pytają co i jak. Dla mnie jesteś sztuczna. Jak plastikowa róża. Od 30 lat ponad jesteś mężatką, może byś złoty środek owym kobietom podała, jak to być 30 lat z mężczyzną?

Rzeczywiście Remi, aż tryska od Ciebie akceptacją na poglądy innych. Kurczę... jak ja mogłem tego nie dostrzec? neutral

258

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P
Myszeczka23 napisał/a:

Kobieto przeczytaj regulamin jeszcze raz (ZE ZROZUMIENIEM) a potem nam napisz za co można otrzymać ostrzeżenie.

Ja przeczytałam, za to Ty, z tego co widzę, albo go nie przeczytałaś, albo masz problem z czytaniem tekstu ze zrozumieniem!
A zatem jeszcze raz przeczytaj regulamin, w tym 9 punkt, który brzmi dokładnie tak: ''Korzystając z forum zobowiązujesz się do podejmowania tylko i wyłącznie działań zgodnych z obowiązującym prawem, zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami oraz wystrzegania się używania określeń wulgarnych, ubliżających innym  użytkownikom.''
Nie wiem czy wiesz (jeśli nie, to masz okazję się dowiedzieć), że obrażanie kogokolwiek (a to właśnie insynuowała Wielokropek), nie jest zgodne z zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami, i obwarowane jest pewnymi konsekwencjami, o których możesz doczytać w dalszych punktach regulaminu...

259 Ostatnio edytowany przez CapitanWaffles (2012-12-10 23:23:21)

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

Skoro Remi obiecał że sobie pójdzie, to możemy wrócić do merytorycznej części.

Powiedźcie mi drogie Panie... powiedzmy że rzeczywiście znalazłem kogoś komu taka relacja podpasowała, ale jednak po jakimś czasie się zakochała. No i załóżmy, że ja np. nie odwzajemniam tych samych emocji... co w tedy? Jak byście chciały jako ta kobieta, żeby ta sytuacja została rozwiązana wiedząc, że nie kocham was?

260

Odp: Wolny związek? Czemu nie? :P

CapitanWaffles, to najlepiej ustalić na samym początku. Zakochanie to jeszcze nic poważnego- da się przełknąć ślinę i iść dalej, gorzej, gdyby Ci kobieta wyznała, że Cię kocha, chce z Tobą być bo nie widzi nikogo innego u swego boku, a Ciebie jedynie jako ojca swych dzieci big_smile

Posty [ 196 do 260 z 371 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wolny związek? Czemu nie? :P

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026