vinnga napisał/a:Brak głębokich uczuć (miłości) nie jest równoznaczne z przedmiotowym traktowaniem kogoś. Przedmiotowo mogę traktować wibrator. Osoba, z którą decyduję się na seks jest normalnym, żywym człowiekiem, który chce tego samego. Nie widzę tu żadnego przedmiotowego podejścia.
W moim odczuciu jednak jest, bo tak jak do wibratora nie żywisz uczuć wyższych i traktujesz go wyłącznie jako odskocznie, zabawę, miło i przyjemne spędzony czas w jego towarzystwie
, oraz narzędzie do osiągania orgazmu, tak samo jest z człowiekiem do którego nie żywi się uczucia zakochania/miłości, a z którym się sypia - taki człowiek również ma zapewnić zabawę, miło i przyjemne spędzony czas, oraz posłużyć jako narzędzie do osiągnięcia orgazmu.
vinnga napisał/a:Ja już widziałam odcienie świata, wybrałam ten, który mi TERAZ najbardziej odpowiada. Moje poglądy też ewoluują. Z postawy "nie chcę żadnych zobowiązań" wykształciła mi się (stopniowo) postawa, że zobowiązania w sumie mogą być fajne.
Wiesz, a ja myślę, że to nie jest kwestia ''nie chcę'', lecz ''nie miałam/nie miałem jeszcze szczęścia trafić na taką osobę z którą mogłabym/mógłbym stworzyć stały związek''. Jednym przytrafia się to wcześniej, inni muszą poczekać trochę dłużej...
Dlatego też osoby, które miały szczęście zakochać się z wzajemnością, dalekie są od układów i związków bez zobowiązań, bo one mają od razu to, o czym wspomniałaś - pełnowartościowy związek i seks.
I z tego samego powodu, każda z tych osób, która prowadziła dotychczas luźne życie erotyczne (bo na jej drodze nie stanął jeszcze człowiek, którego mogłaby było pokochać z wzajemnością), trafi na kogoś kogo obdarzy uczuciem, to automatycznie porzuca dotychczasowe życie, na rzecz stałego związku, czego chociażby Ty jesteś najlepszym przykładem
.
Poza tym, nie każdy kto jest akurat w danej chwili sam, dąży do bycia w związku bez zobowiązań - to też o czymś świadczy, prawda...?
vinnga napisał/a:I znowu od początku: to nie jest żaden kompromis ani półśrodek. Mam dążyć do związku po to, żeby mieć "bardziej pełnowartościowy" seks?
Gdybyś mając lat dwadzieścia parę zakochała się i ogromną miłością obdarzyła człowieka, który również tą miłością obdarzyłby i Ciebie, to nawet przez myśl by Ci nie przeszło, by bawić się w ''półśrodki'' i związki bez zobowiązań, bo i po co...?
vinnga napisał/a:Młode kobiety też (w większości) zakładają stabilizację. Ale niekoniecznie w danym momencie. Może np. chcą najpierw skończyć studia zanim zaczną rozglądać się za stałym partnerem?
Bzdura!
Miłość, to uczucie na które nigdy nie jest ani za wcześnie, ani za późno, to uczucie, któremu poddajemy się bez względu na konwenanse, konsekwencje i opinie innych.... I jeżeli to uczucie jest faktycznie silne i autentyczne, to żadne studia, czy też inne przeszkody nie staną mu na drodze. Nikt przecież nie zaciąga nikogo od razu do ołtarza, prawda...?
Ja swojego męża poznałam na krótko przed rozpoczęciem pierwszego roku studiów, a moim priorytetem było właśnie ukończenie studiów, czy to w jakikolwiek sposób kolidowało mi w kontynuowaniu znajomości i nauki(?) - absolutnie nie...
Zresztą gdyby każdy w taki sposób podchodził do miłości (...bo studia, bo brak mieszkania, bo nie mam milionów na koncie), to nikt nie ''wchodziłby'' w poważne związki w 20-stu - 30-stu lat. Dlatego tu nie chodzi oto, czy ktoś jest gotowy na miłość, czy też nie, bo na nią zawsze jesteśmy gotowi, pod warunkiem, że trafimy na właściwą osobę...
vinnga napisał/a:Ale...czasem tęsknię za szalonym życiem pełnym niezobowiązujących relacji, czasem mam wątpliwości czy dobrze wybrałam. Co jest zaprzeczeniem tego, że wg Ciebie kobiety szukają stabilizacji a wolne związki są "półśrodkiem".
Gdybyś faktycznie miała wątpliwości, gdyby wspomniana przeze mnie stabilizacja była zaprzeczeniem, porzuciłabyś stały związek, na rzecz luźnych znajomości, okraszonych niezobowiązującym seksem.
Ale póki kochasz i jesteś kochana nie zrezygnujesz z tego co masz, bo taki związek daje Ci tę pełnię o której wspominałaś, a której nie da Ci związek bez zobowiązań i Ty doskonale o tym wiesz! I na tym właśnie polega przewaga Twojego obecnego związku, nad tymi niezobowiązującymi, które miałaś dotychczas, a które ja określiłam mianem ''półśrodka''...
A to, że czasem tęsknisz za tym co było, jest czymś zupełnie naturalnym (jest to tzw. sentyment), ja też czasami tęsknię np. za beztroskim dzieciństwem, co nieznaczny, że chciałabym być znowu dzieckiem...;)