Dziewczyny,taka reakcja jak Wasza teraz,czyli obarczanie wina kochanek-jest całkowicie normalna.To pierwszy etap po zdradzie.szuka sie winnych,jest się rozżalonym,świat sie zawalił...
Przez wszystko trzeba przejść,jednak może warto zadac sobie pytanie;
---KTO ZDRADZIŁ?Zdradził człowiek,ktorego kochacie,z którym wiązałyście przyszłośc,macie domy,dzieci,rodzine...
To ten człowiek Was oszukał,nie kochanka.Przepraszam,że tak brutalnie,macie prawo do swojego żalu i rozczarowania,ja tez obwiniałam Damę...
Potem oczywiście siebie.Na siłę szukałam odpowiedzi dlaczego ona nie ja.Takie myslenie prowadzi tylko na kozetke do psychologa,pozbawia własnego poczucia wartości...
Jesteście mądrymi i wartościowymi kobietami...Nie dajcie się zwariować.Nie bronie kochanek,nie jestem jedna z nich,wiem dziś,że nie umiałabym zrobić krzywdy Rodzinie,takiej jak mnie wyrządzono.
Tylko tak szczerze;Nigdy nie mówi się NIGDY.
Wiem,może dla Was to brednie,ale w życiu nie ma nic na banka,życie nie daje niczego za darmo,za wszystko trzeba zapłacic,ja mówie,że życie pożycza szczęscie..To tylko moja interpretacja,ale daję słowo,pomimo mojego przekonania,że nie tknę żonatego faceta,nie wiem,jak bym się zachowała jakby mnie strzelił piorun.
Nie wiem.To tylko czysta hipotetycznie sytuacja.Jestem na zupełnie innym etapie niż Wy,ale może czas zacząć grzebać miłośc do niewiernego i sróbować po prostu zyć?
Nie mówię o wybaczeniu zdrady,moim zdaniem mozna ją wybaczyc jak się nie kocha,mówie tylko o pozbyciu się żalu,po to,żeby tym żalem w przyszłości nie zatruwac siebie i innych.
Dziewczyny,makijaż,dryzjer,zero porozciąganych dresów,bieganie,pływanie,zmęczenie,cokolwiek,żeby nie mysleć o tęsknocie,żeby zmęczoną padac spać...
Myśle,że tak naprawdę kochanki wiedza o Nas tylko tyle ile powie im niewierny.
Czyli wszystko to,co już zostało napisane,Jasne,że można zweryfikowac te wiadomości,tylko czy MY ,będąc zakochane,weryfikowałyśmy wiadomości o naszych mężach?
Nie.Zdrada była ,jest i będzie,to paskudztwo,dotknęła Was i mnie,ale uwierzcie na słowo,wirtualne,mozna się pozbierać.
Pamiętam,że jak chodziłam do psychologa,to za zadanie miałam opisac swoje uczucie,żal,tęsknotę,wsciekłośc,miłośc...
No to pisałam....
Nie dawno czytałam to znowu.
I jakie wrażenia?Okropne.Rozbita,wrak,żebrająca nawet u Boga o uczucie...O uczucie ,któe już było tylko u mnie.
To była dobra terapia,wywalałąm z siebie,ale dziś bym nic takiego juz nie napisałą.
Było we mnie zbyt duzo złości,chcęci zemsty...Każdy ma prawo się zakochać,każdy ma prawo do szczęścia,macie rację tak mówiąc,ale nikt nie ma prawa rozwalać Rodziny.
Tylko to są rzeczy na które nie mamy wpływu.Może lepiej sróbowac zawalczyć o siebie,czasu żadna z nas nie cofnie,stało się,teraz trzeba zawalczyć o siebie,po walka po zdradzie,to przede wszystkim walka o siebie...
Powodzenia Dziewczyny
Mika!
zgadzam sie z Toba , ze wine za zdrade zawsze ponosi w 100% zdradzajacy.
Ten watek jednak dotyczy tematu kochanek. Pozwolilam sobie napisac powyzej swoj ironiczny post, nie po to zeby rozladowac swoje frustracje - bo te juz mam za soba- tylko bardziej w celach nazwijmy to "profilaktycznych".
Czytajac posty od dziewczyn-kochanek nie zostalam jakos nigdy porazona wyjatkowoscia tego uczucia, raczej banalem. Nie byly to zaiste romanse godne Anny Kareniny, po paru pierwszych zdaniach mozna juz bylo sie domyslec jaki bedzie ciag dalszy - oszukal, wykorzystal,zostawil itd...
Pioruny sycylijskie, trafiaja sie nader zadko, zazwyczaj sa to relacje popyt-podaz.
Piszesz, ze my takze nie moglysmy zweryfikkowac swoich mezow. A dlaczego mialam weryfikowac zakochanego, wolnego chlopaka?
Mialam z gory zakladac, ze okaze sie palantem i zdradzaczem?
Natomiast kobieta, ktora wchodzi w uklad z facetem zonatym powinna wykazac sie jednak wieksza wyobraznia, a nie lykac teksty jak ges o zlej zonie, pomylce itp. godne raczej gimnazjalistki, Czas ktory jest poki co flirtem, a nie miloscia daje takie mozliwosci na odpowiedz jak daleko moge sie posunac, zeby nie zrobic sobie kuku.
Teksty nic nie jest czarno-biale, nie do konca mnie przekonuja. Jest pare rzeczy zdecydowanie czarnych . czarna jest zdrada, czarna jest pedofilia, czarne jest bicie dzieci , czarne jest znecanie sie nad zwierzetami ...... i trudno mi tu mowic o odcieniach szarosci.
Tak samo - serce nie sluga, mam prawo do szczescia - to wyswiechtane banaly celem usprawiedliwienia jednak sumienia.
Wkurza mnie w tym wszystkim najbardziej, ze palant-zdradzacz wychodzi z tego najmniej poharatany.Jakos ich na forach jak na lekarstwo, no moze randkowych.
Dlatego tez piszemy tutaj - jako kobiety po przejsciach, czasami moze ostro, ale w celu pokazania dziewczynom, ze trzeba sie jednak
zastanowic zaczym zacznie sie zabawe swoim i cudzym zyciem.
Nalezy kierowac wlasnym zyciem, a nie zdawac sie na laske-nielaske przechodzonego palanta.
Nie potepiam w czambul, niecierpliwi mnie jednakowoz naiwnosc, graniczaca z glupota, bezmyslnosc i brak empatii celem zaspokojenia wlasnych ekscytacji.
Pozdrawiam B.