netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Pytanie do kochanek

175 odpowiedzi32 290 wyświetleńzałożony przez kociamama, 19.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pytanie do kochanek

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 176 z 176 ]

131 Ostatnio edytowany przez betina2 (2012-11-30 11:05:59)

Odp: Pytanie do kochanek
MIKA123 napisał/a:

Dziewczyny,taka reakcja jak Wasza teraz,czyli obarczanie wina kochanek-jest całkowicie normalna.To pierwszy etap po zdradzie.szuka sie winnych,jest się rozżalonym,świat sie zawalił...

Przez wszystko trzeba przejść,jednak może warto zadac sobie pytanie;
---KTO ZDRADZIŁ?

Zdradził człowiek,ktorego kochacie,z którym wiązałyście przyszłośc,macie domy,dzieci,rodzine...
To ten człowiek Was oszukał,nie kochanka.

Przepraszam,że tak brutalnie,macie prawo do swojego żalu i rozczarowania,ja tez obwiniałam Damę...
Potem oczywiście siebie.Na siłę szukałam odpowiedzi dlaczego ona nie ja.Takie myslenie prowadzi tylko na kozetke do psychologa,pozbawia własnego poczucia wartości...
Jesteście mądrymi i wartościowymi kobietami...Nie dajcie się zwariować.

Nie bronie kochanek,nie jestem jedna z nich,wiem dziś,że nie umiałabym zrobić krzywdy Rodzinie,takiej jak mnie wyrządzono.

Tylko tak szczerze;Nigdy nie mówi się NIGDY.
Wiem,może dla Was to brednie,ale w życiu nie ma nic na banka,życie nie daje niczego za darmo,za wszystko trzeba zapłacic,ja mówie,że życie pożycza szczęscie..

To tylko moja interpretacja,ale daję słowo,pomimo mojego przekonania,że nie tknę żonatego faceta,nie wiem,jak bym się zachowała jakby mnie strzelił piorun.
Nie wiem.

To tylko czysta hipotetycznie sytuacja.Jestem na zupełnie innym etapie niż Wy,ale może czas zacząć grzebać miłośc do niewiernego i sróbować po prostu zyć?

Nie mówię o wybaczeniu zdrady,moim zdaniem mozna ją wybaczyc jak się  nie kocha,mówie tylko o pozbyciu się żalu,po to,żeby tym żalem w przyszłości nie zatruwac siebie i innych.

Dziewczyny,makijaż,dryzjer,zero porozciąganych dresów,bieganie,pływanie,zmęczenie,cokolwiek,żeby nie mysleć o tęsknocie,żeby zmęczoną padac spać...

Myśle,że tak naprawdę kochanki wiedza o Nas tylko tyle ile powie im niewierny.
Czyli wszystko to,co już zostało napisane,Jasne,że można zweryfikowac te wiadomości,tylko czy MY ,będąc zakochane,weryfikowałyśmy wiadomości o naszych mężach?
Nie.

Zdrada była ,jest i będzie,to paskudztwo,dotknęła Was i mnie,ale uwierzcie na słowo,wirtualne,mozna się pozbierać.

Pamiętam,że jak chodziłam do psychologa,to za zadanie miałam opisac swoje uczucie,żal,tęsknotę,wsciekłośc,miłośc...
No to pisałam....
Nie dawno czytałam to znowu.
I jakie wrażenia?

Okropne.Rozbita,wrak,żebrająca nawet u Boga o uczucie...O uczucie ,któe już było tylko u mnie.

To była dobra terapia,wywalałąm z siebie,ale dziś bym nic takiego juz nie napisałą.
Było we mnie zbyt duzo złości,chcęci zemsty...

Każdy ma prawo się zakochać,każdy ma prawo do szczęścia,macie rację tak mówiąc,ale nikt nie ma prawa rozwalać Rodziny.

Tylko to są rzeczy na które nie mamy wpływu.Może lepiej sróbowac zawalczyć o siebie,czasu żadna z nas nie cofnie,stało się,teraz trzeba zawalczyć o siebie,po walka po zdradzie,to przede wszystkim walka o siebie...

Powodzenia Dziewczyny

Mika!
zgadzam sie z Toba , ze wine za zdrade zawsze ponosi w 100% zdradzajacy.
Ten watek jednak dotyczy tematu kochanek. Pozwolilam sobie napisac powyzej swoj ironiczny post, nie po to zeby rozladowac swoje frustracje - bo te juz mam za soba- tylko bardziej w celach nazwijmy to "profilaktycznych".
Czytajac posty od dziewczyn-kochanek nie zostalam jakos nigdy porazona wyjatkowoscia tego uczucia, raczej banalem. Nie byly to zaiste romanse godne Anny Kareniny, po paru pierwszych zdaniach mozna juz bylo sie domyslec jaki bedzie ciag dalszy - oszukal, wykorzystal,zostawil itd...
Pioruny sycylijskie, trafiaja sie nader zadko, zazwyczaj sa to relacje popyt-podaz.
Piszesz, ze my takze nie moglysmy zweryfikkowac swoich mezow. A dlaczego mialam weryfikowac zakochanego, wolnego chlopaka?
Mialam z gory zakladac, ze okaze sie palantem i zdradzaczem?
Natomiast kobieta, ktora wchodzi w uklad z facetem zonatym powinna wykazac sie jednak wieksza wyobraznia, a nie lykac teksty jak ges o zlej zonie, pomylce itp. godne raczej gimnazjalistki, Czas ktory jest poki co flirtem, a nie miloscia daje takie mozliwosci na odpowiedz jak daleko moge sie posunac, zeby nie zrobic sobie kuku.
Teksty nic nie jest czarno-biale, nie do konca mnie przekonuja. Jest pare rzeczy zdecydowanie czarnych . czarna jest zdrada, czarna jest pedofilia, czarne jest bicie dzieci , czarne jest znecanie sie nad zwierzetami ...... i trudno mi tu mowic o odcieniach szarosci.
Tak samo - serce nie sluga, mam prawo do szczescia - to wyswiechtane banaly celem usprawiedliwienia jednak sumienia.
Wkurza mnie w tym wszystkim najbardziej, ze palant-zdradzacz wychodzi z tego najmniej poharatany.Jakos ich na forach jak na lekarstwo, no moze randkowych.
Dlatego tez piszemy tutaj - jako kobiety po przejsciach, czasami moze ostro, ale w celu pokazania  dziewczynom, ze trzeba sie jednak
zastanowic zaczym zacznie sie zabawe swoim i cudzym zyciem.
Nalezy kierowac wlasnym zyciem, a nie zdawac sie na laske-nielaske przechodzonego palanta.

Nie potepiam w czambul, niecierpliwi mnie jednakowoz naiwnosc, graniczaca z glupota, bezmyslnosc i brak empatii celem zaspokojenia wlasnych ekscytacji.
Pozdrawiam B.

132

Odp: Pytanie do kochanek

Wiem Dziewczyny,ze ironicznie:)wiem też ile trzeba wylać łez,żeby stanąć na nogi,jednak chyba pozbycie się żalu,chęci zemsty,zgorzknienia,chocby pozorna próba do powrotu do zycia jest ważna.

Możemy sobie popsioczyć na kochanki,tez tak robiłam,spoko,rozumiem,to jest na pewnym etapie potrzebne.Gdzięs trzeba wyładować swoją złość i flustracje,krzyczeć o niesprawiedliwości...

Opiszę Wam sytuacje sprzed kilku miesięcy...

Spotkałam znajomą w centrum handlowym,luzna znajomą,jakaś taka dziwna była,nieobecna,poszłysmy na kawe i pękła

Otóż jej cudowny mąż pracowała w tygodniu w stolicy,na wekendy wracał do domu.
Przypadkiem odkryła,że jest ta druga.
Zareagowała na zimno,za to ja podziwiam.Pojechała do stolicy,znalazła Damę,zadzwoniła do drzwi,przedtsawiła sie i....Dama zemdlała.

Okazało się,że w tygodniu żyje z mężem znajomej od prawie dwóch lat...Poznali sie w stolicy.

I teraz hit;
wersja ,która znała,to taka,że zona lezy w śpiączce od lat,on wraca na wekendy do domu,bo dzieckiem zajmuje sie mama,jemu kontrakt się w stolicy niedługo konczy i będą podejmowac decyzje apropo własnego zycia.

Nawet zdjęcia dziecka miała z babcią.na komodzie...

Kochanka była w wiekszym szoku,niz żona.
Jak to się skończyło?
pogadały,obie zaczekały na niewiernego,dały mu w kość i obie się zbierałay po zdradzie.

Dlatego napisałam,że kochanki wiedza o Nas tyle,ile im niewierny powie...

Jasne,ta druga to kochanka,ale została oszukana jak żona,żadna z nich się w niczym wcześniej nie zorientowała...
Facet był cfany.prowadził podwójne życie dośc długo,udawało mu się...

Podwójne życie...Mój  niewierny tez je prowadził prawie przez rok.Dwa domy,dwie Rodziny,dwa psy...
Ja się nie pokapowałam,bo np jechał do Rodziców(byli w podeszłym wieku,dzwonił od nich do mnie,że stacjonarnego,mówił,że wróci za kilka godzin,bo lekarz,zakupy,cos tam innego...)-jak rozmowa wkraczała na ten temat między mną a tęsciową,to ta niczego nieświadoma,potrwierdzała,że był...
Czyli ząłatwiał wszystko szybko u nich,zostawiał pod ich domem samochód i szedł do Damy....

Róznica jest tylko taka,że Moja Dama wiedział,że ja jestem,nie było wymówki o jakiejś chorobie,po za oczywiście tym,że jestem totalną wariatką...

Widzicie różnicę?
Jest.


A tłumaczenia kochanek tych,które świadomie ładują się w związek z żonatym facetem,wiedząc,że rozbijają Rodziną są standardowe...

Ja kiedyś bardzo chciałam się spotkać ze swoją Damą,zależało mi na tym.Miłam taki plan,że spotkamy sie w knajpie,do której ona nawet wejśc nie potrafi,potem ją wysłucham,rzuce setkę na stół za kawę i wyjde...
I dobrze,że tego nie zrobiłam,przecież i tak wysłuchałabym standardowych tłumaczen...

Róznie reagujemy na krzywdę,która niewątpliwie jest zdrada.

Może zadajmy sobie pytanie,co dobrego dostałysmy od kochanek?
tak przewrotnie,patrząc od konca.Spróbujcie chociaż przez moment tak pomyslec.

Ja dostałam szansę na szczęście,w sumie dziś powinnam jej kwiaty wysłąć,tylko...
Nie ma po co,ona niech żyje swoim zyciem,ja mam swoje,nawet nie wiem czy dalej jest z moim niewiernym,czy to jakaś kolejna Dama w jego życiu...

Zemsta?
Każdy jej chce na poczatku,ale dobrze ,że większośc tylko chce,ale nie robi głupot.

Dziewczyny,naprawdę trzymam za Was kciuki,żebyście mogły za jakiś czas mówić tak jak ja...

Potocznie mówimy,że czas leczy rany,ja twierdzę,że nie leczy,koi,ale tez czas uczy pogody...


I tego się trzymajcie

133

Odp: Pytanie do kochanek
MIKA123 napisał/a:

Przepraszam bardzo,co prawda wzruszająca historia,taka romantyczna,w sam raz na wyciskający łzy scenariusz filmowy...

Kochanki,kochankowie,są dorośli,wiedzą w co się ładują,wiedza na co decydują,widzą,że gdzieś tam jest Rodzina,która najczęściej nawet nie przypuszcza ,że jest ktoś trzeci...

Dawno temu,kiedy sie dowiedziałam o zdradzie o mojego osobistego niewiernego ,miałam kazje rozmawiać z tą Damą...
Nie miała żadnych wyrzutów,nie ukrywałą,że wiedziała o Rodzinie,nie interesowało jej nic ,co dotyczy mnie albo dzieci,miał gdzies nasze uczucia,naszą rozpacz,naszą tęsknotę i niedowierzanie...Mówiła tylko o swoich uczuciach...O szczęściu itd...

Nauczyłam się w życiu nigdy nie mówić nigdy,jednak jednego jestem pewna---facet w związku,to dla mnie facet ,który nie istnieje.Nie potrafiłabym zrobić krzywdy nikomu,wiedząc ,co ja przeżyłam.Dodam jeszcze tylko,że owa Dama,wiele lat temu,została potraktowana tak,jak mnie potem potraktowała.To nieludzkie.Czysty egoizm.

Moja ,wówczas nastoletnia córka,powiedziała o niej jedno mądre zdanie;
-Jeżeli szukała ojca dla swoich dzieci,to dlaczego była tak okrutna,że ojca odebrała jej...

Nie umiałam na to odpowiedzieć.Dziś wiem,po czasie,długim,że facet kocha dzieci kobiety,którą kocha.Strasznie to niesprawiedliwe,wiem.

Kiedys miałam taki etap w życiu,że bardzo zle się wyrażałam o kochankach,dziś mogę tylko się nad nimi ulitować,a litośc to najgorsze z ludzkich uczuć....Nawet niż obojętnośc...

Jak określić może kochankę,która świadomie ładuje się w związek z żonatym facetem?
Pewnie różnie,wiele epitetów byłoby na miejcsu,mnie ciśnie się na usta tylko jedno;

Taka kobieta jest żałosna.


Jasne,nie jest łatwo walczyć z uczuciem,ale chyba troszeczkę zapomnieliśmy w tym wątku,o uczuciach Rodzin,które te kochanki rozbijają...Te Rodziny tez walczą z uczuciem...Robia wszystko,żeby przestać kochac...

Znam każdą fakturę podłogowych płytek w łazience,wiem dokładnie ile ich jest,policzyłąm wielokrotnie wszystkie,godzinami,nocami lezłam na zimnej podłodze,bo tylko tam mogłam płakac,tylko tam dzieci nie słyszały...
Kilka miesięcy zasypiałam z koszulą niewiernego w objęciach,wdychałam resztki jego zapachu,głaskałam filiżnke ,z której pił co rano kawę,wpatrywałąm się w zdjęcia,każde miejsce ,w którym bywaliśmy razem,przyprawiało mnie o walenie(nie szybkie bicie)serca....
Moja tęsknota była tak wielka,że właściwie nie żyłam,wegetowałam,byłam jak robot...
Moja miłość do niewiernego umierała powoli,długo i boleśnie,z miłości przestałam jeść i spać...
Żyłam,a jednak nie żyłam...Nie pamiętam lata,jesieni,zimy,wiosny,lata,jesieni....

Tak długo umierało moje uczucie...Bolało jak cholera,nikt nie mógł mi pomóc,nie ma takiego leku na świecie ,który ukoi taki ból...Nie ma.Jest tylko czas.

Dlatego nie pojmuję zupełnie mówieniu o uczuciach kochanek...Jasne,kochają....

Ale skoro Ja,jako żona,MUSIAŁAM pogrzebać swoje uczucie,to kochanka też może....

Tylko te kochanki nie chcą,bo nie liczą się kompletnie z uczuciami Rodzin.

Nie chciałąm nikogo urazić,dziś jestem szczęśliwa,bez niewiernego,ale szczęsliwa,moje dzieci też...
Tylko gdzieś w głebi serca,w głebi poharatanej duszy,zawsze będę ból ,który towarzyszył pogrzebywaniu mojego uczucia...

Serce można pozszywać,duszę posklejać,ale blizny i pamięć traumy nie da się wyrzuć z głowy.To taki wentyl.wentyl Człowieczeństwa,żeby wiedzieć,że za nic w świecie,nie wolno nikomu rujnować życia,nie wolno krzywdzić Rodzin...To nieludzkie.

A kochanki?Są szczęsliwe,to prawda,niech będą,ja nie umiem nikomu życzyć zle,ale dla mnie są po prostu ŻAŁOSNE....

Mika ,jakbym czytala o sobie ,moje uczucie tez umieralo ..............dlugo ,tez niepamietam jak i co sie wokol mnie dzialo........................To jest juz przeszlosc ,rowniez odezlam jestem w trakcie rozwodu ,ale juz niemieszkamy z soba dlugo,najdziwniejsze jest to ,ze tak bardzo kochal swoja kochanke ,a dzisiaj razem nie sa............Dziwne jest to ze ona kiedy byl zonaty ,biegala za nim ,blagala i rozowd ,a teraz co wielka milosc sie skonczyla ? Moja milosc nigdy nie wroci , wiem co przezylam ,ale tez nauczylam sie wybaczac sobie i innym, poniekad dziekuje ze los zrobil mi cos takiego bo dzis..............jestem inna,mam oczy szeroko otwarte,znam swoja wartosc ,znam swoje mozliwosci i jestem pania samej siebie .Gdzies na dnie serca zawsze zostanie cos ,zawsze ta mala ranka ,bedzie i napewno o czyms takim nigdy sie nie zapomni.
Teraz jestem szczesliwa i spelniona , mam synow,oni sa moja sila.
Wiem napewno ,ze nie kazdy romans to wielka milosc jak i nie kazde malzenstwo to wielka milosc.
Zycie mamy po to by sie uczyc , zal mi pan ,dam do towarzystwa bo tak okreslam kochanki ,pogubione obicazone psychologicznie kobiety ,niewazne z jakiego srodowiska pochodzi delikwntka i tak uwazam ze ma duzy problem ze soba poniewaz godzi sie na poniewierke.

134

Odp: Pytanie do kochanek

Mika,
zadna zemsta, staralam sie raczej rzeczowo ocenic sytuacje tu opisywane. Raz na serio, raz ironicznie - i nie jest to przejawem frustracji.
Po to jest forum, zeby swoje opinie wyrazic, skoro piszace takiej oczekuja.
To, ze zabawy z czyims zyciem nie wywoluja mego entuzjamzmu - trudno!
Kazde nieetyczne zachowanie nie bedzie tegoz wywolywac.
Nie bede wysylac kwiatow kochance mojego meza, bo nie lubie glupawych kobiet, szkoda pieniedzy, ale z parasolka za nia tez ganiac nie bede.
Te brazyliady mnie juz nie interesuja.

Oczywiscie - trzeba znalezc antidotum na to wszystko i najlepiej zajac sie soba. Tez tak zrobilam - duzo jezdze po swiecie, mam grono znajomych i przyjaciol, wnuczka, a na dodatek 4 koty i psa. Lubie swoj ogrod i dom, a dresika rozciagnietego nie posiadam na stanie.
Meza poki co pozbyc sie nie moge, bo wraca jak bumerang, chociaz pobyty ma raczej malo komfortowe - bez spanka,jedzonka,pranka itp.(ale to juz inna historia).
Nie odbieraj wiec tego co piszemy jako checi odwetu na biednych kochankach - jest to raczej chec pokazania drugiej strony medalu.
Nie bawmy sie w altruizm tam, gdzie jest egoizm, brak empatii i delikatnosc czolgu.

Historia przez Ciebie opisana z zona w spiaczce, no po prostu powalajaca - mistrzostwo swiata. Tu faktycznie jedna i druga kobieta mialaby prawo zadusic faceta golymi rekami , chyba sie zapatrzyl w "Tulipana" .

Gratuluje Ci szczesliwego zwiazku, ale z kwiatami sie wstrzymaj, raczej kup sobie...
Pozdr.B

135

Odp: Pytanie do kochanek

Romans to decyzja dwóch osób, więc pytanie o to, czy kochanki maja wyrzuty sumienia jest dość dziwne - powinno się pytać o to, czy każdy kto zdradza ma wyrzuty sumienia. Dziwi mnie przekonanie, że wszystkiemu winne są młode kobiety, które uwodzą z premedytacją mężczyzn innych, tych lepszych kobiet. Spotykam się z pewnym M., który już za 9 miesięcy bierze ślub - nikt nie zmusza go do umawiania się ze mną, więc dlaczego miałabym mieć wyrzuty sumienia? Oboje jesteśmy dorośli, więc podejmujemy decyzje wiedząc że będziemy musieli ponieść jej konsekwencje. Pytanie, czy warto to prywatna sprawa każdego człowieka. I nikt nie ma prawa oceniać na tej podstawie innych, bo czy gdyby przyjaciółka powiedziała którejś z Was, że zdradza swojego partnera z kimś, kto ma narzeczoną i niedługo bierze ślub, przestałaby być waszą przyjaciółką? Każdy ma swoje upodobania i sprawy, o których woli nie mówić. Jeśli jednak ktoś podejmuje świadomie decyzje to równie świadomie może się z niej wycofać, gdy poczuje się w takim układzie niekomfortowo... Bo romans to nie zobowiązanie.

136

Odp: Pytanie do kochanek

Nie odpowiadasz za Jego decyzje, ale swoje.
Nie spotkałam sie z sytuacją, ze kogoś się do romasu zmusza, raczej z premedytacja się do tego romansu dąży.
I chyba jest oczywiste, że do romansu potrzebne są dwie strony.
Czego to ludzie nie wymyślą, byleby tylko się oszukać....

137

Odp: Pytanie do kochanek
bet napisał/a:

Nie odpowiadasz za Jego decyzje, ale swoje.
Nie spotkałam sie z sytuacją, ze kogoś się do romasu zmusza, raczej z premedytacja się do tego romansu dąży.
I chyba jest oczywiste, że do romansu potrzebne są dwie strony.
Czego to ludzie nie wymyślą, byleby tylko się oszukać....

Widzisz, twoim zdaniem sie oszukuje a ja jedynie chce wykorzystac najlepsze lata mojego zycia... Widzisz w tym cos zlego wiec tego nie robisz a j twierdze ze jesli sa dwie.osoby ktore decyduja sie na cos takiego nie nalezy ich potepiac

138

Odp: Pytanie do kochanek
niki666 napisał/a:

Romans to decyzja dwóch osób, więc pytanie o to, czy kochanki maja wyrzuty sumienia jest dość dziwne - powinno się pytać o to, czy każdy kto zdradza ma wyrzuty sumienia. Dziwi mnie przekonanie, że wszystkiemu winne są młode kobiety, które uwodzą z premedytacją mężczyzn innych, tych lepszych kobiet. Spotykam się z pewnym M., który już za 9 miesięcy bierze ślub - nikt nie zmusza go do umawiania się ze mną, więc dlaczego miałabym mieć wyrzuty sumienia? Oboje jesteśmy dorośli, więc podejmujemy decyzje wiedząc że będziemy musieli ponieść jej konsekwencje. Pytanie, czy warto to prywatna sprawa każdego człowieka. I nikt nie ma prawa oceniać na tej podstawie innych, bo czy gdyby przyjaciółka powiedziała którejś z Was, że zdradza swojego partnera z kimś, kto ma narzeczoną i niedługo bierze ślub, przestałaby być waszą przyjaciółką? Każdy ma swoje upodobania i sprawy, o których woli nie mówić. Jeśli jednak ktoś podejmuje świadomie decyzje to równie świadomie może się z niej wycofać, gdy poczuje się w takim układzie niekomfortowo... Bo romans to nie zobowiązanie.

Oczywiscie romans nie musi byc zobowiazaniem i jest to decyzja dwoch osob - jest tylko jedno ale... Co w wypadku, gdy romans przynajmniej dla jednej strony staje sie czyms tak waznym, ze nie jest w stanie tolerowac stanu zawieszenia.
Nie wiem na ile poczytalas sobie posty od dziewczyn-kochanek , ktore przestaly sie godzic z pozycja tej trzeciej (a tych 90%),a nie maja sily odejsc, bo sie zakochaly, no i tu zaczynaja sie schody - jedna nawet pisala, ze robila sceny zazdrosci o to, ze ukochany sypia z zona -chociaz romans mial byc niezobowiazujacy.
Oczywiscie, Twoj wybor, nie mnie Ciebie oceniac - szczerze mowiac jednak nie chcialabym miec takiej przyjaciolki, dla, ktorej nie ma znaczenia, ze sypia z facetem, ktory za chwile bedzie brac slub, podejrzewam, ze moglaby byc w innych sytuacjach rowniez nielojalna.
Pomijajac juz aspekt etyczny takiej sytuacji, ale dosyc niehigieniczny -sypianie z dwiema naraz, a byc moze trzema, skoro nie stanowi problemu......
Piszesz ze jest to prywatna sprawa czlowieka - owszem, tylko , ze ten czlowiek wchodzi na forum i pisze o tym, oczekuje informacji zwrotnych i takie otrzymuje. Niekoniecznie musza to byc odpowiedzi "po mysli" zainteresowanego, ale takie prawa forum.
Tobie pasuje taki styl bycia, zycia  - mnie absolutnie nie. Ja Ciebie zapewne nie przekonam, ale Ty mmnie rowniez.

139

Odp: Pytanie do kochanek
niki666 napisał/a:

Romans to decyzja dwóch osób, więc pytanie o to, czy kochanki maja wyrzuty sumienia jest dość dziwne - powinno się pytać o to, czy każdy kto zdradza ma wyrzuty sumienia. Dziwi mnie przekonanie, że wszystkiemu winne są młode kobiety, które uwodzą z premedytacją mężczyzn innych, tych lepszych kobiet. Spotykam się z pewnym M., który już za 9 miesięcy bierze ślub - nikt nie zmusza go do umawiania się ze mną, więc dlaczego miałabym mieć wyrzuty sumienia? Oboje jesteśmy dorośli, więc podejmujemy decyzje wiedząc że będziemy musieli ponieść jej konsekwencje. Pytanie, czy warto to prywatna sprawa każdego człowieka. I nikt nie ma prawa oceniać na tej podstawie innych, bo czy gdyby przyjaciółka powiedziała którejś z Was, że zdradza swojego partnera z kimś, kto ma narzeczoną i niedługo bierze ślub, przestałaby być waszą przyjaciółką? Każdy ma swoje upodobania i sprawy, o których woli nie mówić. Jeśli jednak ktoś podejmuje świadomie decyzje to równie świadomie może się z niej wycofać, gdy poczuje się w takim układzie niekomfortowo... Bo romans to nie zobowiązanie.

Niki ciekawe czy mówiłabyś tak samo, gdyby to Twój chłopak miał romans parę miesięcy przed ślubem? Na pewno obwiniałabyś także kochankę o całe to "bagno". Jeśli samym się nie jest uczciwym to kiedyś nie oczekuj tego od innych. Szkoda Cię przekonywać, bo ty wiesz najlepiej, lecz jeśli wszyscy byliby uczciwi (marzenie) to nie byłoby takich sytuacji. Rób tak dalej, tylko potem pretensje miej do siebie, pocieszenia tu nie znajdziesz bo to co robisz robisz na własne życzenie. A ten facet to niezły poteflon, może dobrze byłoby gdyby się przyszła żona dowiedziała o całej sytuacji. Może kiedyś sama jej o tym powiesz bo Wasza miłość rozkwitnie i ona będzie dla Ciebie przeszkodą. Jesteście siebie warci skoro czujecie się komfortowo w tej sytuacji, tyle w temacie.

140

Odp: Pytanie do kochanek
niki666 napisał/a:

Widzisz, twoim zdaniem sie oszukuje a ja jedynie chce wykorzystac najlepsze lata mojego zycia... Widzisz w tym cos zlego wiec tego nie robisz a j twierdze ze jesli sa dwie.osoby ktore decyduja sie na cos takiego nie nalezy ich potepiac

Rozumiem, że bycie trzecią Ci nie przeszkadza?
Nie masz złudzeń o jego miłości do Ciebie i świadomie chcesz nadal być przedmiotem w jego rękach.

Ok, tylko ja się pytam: co z nią? tą kobietą która niedługo powie TAK w przysiędze przed Bogiem?
Ona nie ma luksusu wyboru.
Nie sądzisz że powinna o tym się dowiedzieć i równie świadomie podjąć tą decyzję o byciu z nim lub nie?

141

Odp: Pytanie do kochanek
alfaalfa napisał/a:
niki666 napisał/a:

Widzisz, twoim zdaniem sie oszukuje a ja jedynie chce wykorzystac najlepsze lata mojego zycia... Widzisz w tym cos zlego wiec tego nie robisz a j twierdze ze jesli sa dwie.osoby ktore decyduja sie na cos takiego nie nalezy ich potepiac

Rozumiem, że bycie trzecią Ci nie przeszkadza?
Nie masz złudzeń o jego miłości do Ciebie i świadomie chcesz nadal być przedmiotem w jego rękach.

Ok, tylko ja się pytam: co z nią? tą kobietą która niedługo powie TAK w przysiędze przed Bogiem?
Ona nie ma luksusu wyboru.
Nie sądzisz że powinna o tym się dowiedzieć i równie świadomie podjąć tą decyzję o byciu z nim lub nie?

Nie, nie przeszkadza mi to, że nic dla siebie nie znaczymy. Nie mam złudzeń, bo potrafię mieć do tego dystans i traktować to dokładnie tak samo jak on - bez uczuć. Nie wiem, dlaczego to ja mam być "przedmiotem w jego rękach" - jeśli już to on jest moim przedmiotem ja jego - tu w przeciwieństwie do związku nie ma złudzeń o pięknej przyszłości, kłamstw o tym, że wszystko zawsze będzie wspaniale. Jest, ale w każdej chwili może się skończyć.
Kobieta, która powie mu tak podjęła decyzję - nie mnie się w nią mieszać. Jeśli będzie chciał, sam jej powie

142

Odp: Pytanie do kochanek
Maja66 napisał/a:
niki666 napisał/a:

Romans to decyzja dwóch osób, więc pytanie o to, czy kochanki maja wyrzuty sumienia jest dość dziwne - powinno się pytać o to, czy każdy kto zdradza ma wyrzuty sumienia. Dziwi mnie przekonanie, że wszystkiemu winne są młode kobiety, które uwodzą z premedytacją mężczyzn innych, tych lepszych kobiet. Spotykam się z pewnym M., który już za 9 miesięcy bierze ślub - nikt nie zmusza go do umawiania się ze mną, więc dlaczego miałabym mieć wyrzuty sumienia? Oboje jesteśmy dorośli, więc podejmujemy decyzje wiedząc że będziemy musieli ponieść jej konsekwencje. Pytanie, czy warto to prywatna sprawa każdego człowieka. I nikt nie ma prawa oceniać na tej podstawie innych, bo czy gdyby przyjaciółka powiedziała którejś z Was, że zdradza swojego partnera z kimś, kto ma narzeczoną i niedługo bierze ślub, przestałaby być waszą przyjaciółką? Każdy ma swoje upodobania i sprawy, o których woli nie mówić. Jeśli jednak ktoś podejmuje świadomie decyzje to równie świadomie może się z niej wycofać, gdy poczuje się w takim układzie niekomfortowo... Bo romans to nie zobowiązanie.

Niki ciekawe czy mówiłabyś tak samo, gdyby to Twój chłopak miał romans parę miesięcy przed ślubem? Na pewno obwiniałabyś także kochankę o całe to "bagno". Jeśli samym się nie jest uczciwym to kiedyś nie oczekuj tego od innych. Szkoda Cię przekonywać, bo ty wiesz najlepiej, lecz jeśli wszyscy byliby uczciwi (marzenie) to nie byłoby takich sytuacji. Rób tak dalej, tylko potem pretensje miej do siebie, pocieszenia tu nie znajdziesz bo to co robisz robisz na własne życzenie. A ten facet to niezły poteflon, może dobrze byłoby gdyby się przyszła żona dowiedziała o całej sytuacji. Może kiedyś sama jej o tym powiesz bo Wasza miłość rozkwitnie i ona będzie dla Ciebie przeszkodą. Jesteście siebie warci skoro czujecie się komfortowo w tej sytuacji, tyle w temacie.

Tak, jesteśmy siebie warci, inaczej by tego nie było. Nie szukam pocieszenia, bo go nie potrzebuję. Jak już wspominałam nie rozumiem obwiniania kochanek o całe zło zwiąku - wina zawsze leży gdzieś pośrodku. Jeśli chodzi o miłość - nie ma i nie będzie jej między nami - żadne z nas sobie na to nie pozwoli

143

Odp: Pytanie do kochanek

Czy Ty koniecznie chcesz cos tu udowodnic?
Ze co - przechodni wibrator jest fajny, on, ze nie musi sie szlajac po agencjach i tracic kasy..
A moze on sie zeni dla forsy z jakas mocno leciwa i korzysta z chwil ostatnich?
W pozadku napisalas - choru zachwytu nie uslyszalas. I co z tego?
Twoje zycie, Twoje wybory. Nie masz rozterek , zatem baw sie dobrze. Wejdz moze na eDarling,albo cus w tym stylu.

144

Odp: Pytanie do kochanek
niki666 napisał/a:

Kobieta, która powie mu tak podjęła decyzję - nie mnie się w nią mieszać. Jeśli będzie chciał, sam jej powie

Zaraz, Ona wie o Was i jej to nie przeszkadza, czy tak?
Więc nie mam pytań.

145

Odp: Pytanie do kochanek
niki666 napisał/a:

Tak, jesteśmy siebie warci, inaczej by tego nie było. Nie szukam pocieszenia, bo go nie potrzebuję. Jak już wspominałam nie rozumiem obwiniania kochanek o całe zło zwiąku - wina zawsze leży gdzieś pośrodku. Jeśli chodzi o miłość - nie ma i nie będzie jej między nami - żadne z nas sobie na to nie pozwoli

Miłości nie ma między Wami-ok, ale nie ma też miłości w tamtym związku w którym jest ten facet. Szkoda mi tej przyszłej żony, już na starcie jest ten ślub nieporozumieniem. Nie obwiniam Cię o całe zło w ich związku, bo tego związku tam po prostu nie ma. Smutne.

146

Odp: Pytanie do kochanek
alfaalfa napisał/a:
niki666 napisał/a:

Kobieta, która powie mu tak podjęła decyzję - nie mnie się w nią mieszać. Jeśli będzie chciał, sam jej powie

Zaraz, Ona wie o Was i jej to nie przeszkadza, czy tak?
Więc nie mam pytań.

Może niekoniecznie wie o nas, wie o rzeczach, które robił wcześniej będąc z nią. Nie interesują mnie ich relacje, więc w nie nie wnikam

147

Odp: Pytanie do kochanek
niki666 napisał/a:

Może niekoniecznie wie o nas, wie o rzeczach, które robił wcześniej będąc z nią.

Skąd ta pewność, że ona jest czegokolwiek świadoma?
Nie może podjąć decyzji ktoś, kto nie zna wszystkich faktów.
Wychodząc za niego nieświadomie zrujnuje sobie kawałek życia.

Nie chcesz się mieszać - ale się mieszasz w ich związek .. nie da się uniknąć konsekwencji własnego postępowania..

148

Odp: Pytanie do kochanek
alfaalfa napisał/a:
niki666 napisał/a:

Może niekoniecznie wie o nas, wie o rzeczach, które robił wcześniej będąc z nią.

Skąd ta pewność, że ona jest czegokolwiek świadoma?
Nie może podjąć decyzji ktoś, kto nie zna wszystkich faktów.
Wychodząc za niego nieświadomie zrujnuje sobie kawałek życia.

Nie chcesz się mieszać - ale się mieszasz w ich związek .. nie da się uniknąć konsekwencji własnego postępowania..

Nie unikam konsekwencji, ale uważam, że mieszanie się w ich związek byłoby sygnałem, że coś do niego czuję. A tak nie jest. Jego związek - jego sprawa. Między nami granice są jasno ustalone i oboje się na nie zgodziliśmy akceptując wszelkie konsekwencje.

149

Odp: Pytanie do kochanek

Naprawdę wierzysz w to, że się nie mieszasz i nikogo nie krzywdzisz?

150

Odp: Pytanie do kochanek
alfaalfa napisał/a:

Naprawdę wierzysz w to, że się nie mieszasz i nikogo nie krzywdzisz?

Nie mieszam się, bo potrafię wszystko rozdzielić. On będzie jej mężem nie moim, sądzę, że gdyby ktoś mi robił coś takiego nikt by się do mnie nie pofatygował (doskonale o tym wiem), więc nie mam potrzeby niczego zmieniać.

151

Odp: Pytanie do kochanek

Dlaczego z nim jesteś?
Skoro go nie kochasz, to chyba macie niesamowity sex .. ale bez uczuć czy to w ogóle możliwe..?

Przecież możesz mieć i sex i miłość z kim chcesz..  więc dlaczego akurat On?

152

Odp: Pytanie do kochanek
alfaalfa napisał/a:

Dlaczego z nim jesteś?
Skoro go nie kochasz, to chyba macie niesamowity sex .. ale bez uczuć czy to w ogóle możliwe..?

Przecież możesz mieć i sex i miłość z kim chcesz..  więc dlaczego akurat On?

Możliwe... Mam słabość do niewłaściwych mężczyzn, a On ma "to coś"

153 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-12-01 22:42:18)

Odp: Pytanie do kochanek

Będzie Ci go żal gdy Ona go rzuci jak się dowie?
Co zrobisz gdy będzie chciał być z Tobą..

Przepraszam, że tak wypytuję.. dla mnie to nierealne spotykać się z kimś tylko na sex bez jakiegokolwiek zaangażowania uczuciowego. Nierealne też nie widzieć jaką krzywdę komuś się wyrządza..
Miałam kiedyś znajomego, który, gdy dowiedział się że dziewczyna go zdradza, popełnił samobójstwo.. niby nic takiego, prawda? życie. Nigdy nie wiemy jak mocno to co robimy odbija się na życiu innych. Ty dokonujesz świadomego wyboru - ale cierpi ktoś inny.

154

Odp: Pytanie do kochanek
niki666 napisał/a:

Możliwe... Mam słabość do niewłaściwych mężczyzn, a On ma "to coś"

Jak będzie żonaty będziecie dalej to ciągnąć? Czy on deklarował -że tylko do ślubu?

155

Odp: Pytanie do kochanek

Niki, ty piszesz to wszystko tak na serio czy sobie jakieś "jaja "robisz.
Nie wierzę w to co czytam...

156

Odp: Pytanie do kochanek

Kochanka??? A któż to taki???
Miałam tę przyjemność, że znalazłam się po obu stronach.
Wiem, co to ból zdrady i wiem jaki ból sprawie się, gdy ktoś przez Ciebie cierpi...
Mam pytanie do osoby, która stworzyła to forum, po co Ci to wiedzieć? Dlaczego chcesz by tu wypowiadały się "kochanki"?
Czy ktoś uwierzy, że "kochanka" ma sumienie?

Jedna osoba dobrze powiedziała, "kochanka" to zwykła kobieta. Taka jak każda z nas...
Jedyne o czym marzy to znaleźć szczęście u boku drugiej osoby, znaleźć miłość.
Powiedzcie same, czy facet na czole ma wypisane, że jest zajęty (żonaty)?
Czy, aby każdy mężczyzna mówi: słuchaj mam żonę, nic z tego nie będzie, trzymaj się ode mnie z daleka.

Zarówno kobiety, jak i mężczyźni zdradzają...
Zarówno kobiety, jak i mężczyźni są zdradzani...
Na to nie ma reguły... i wcale nie trzeba być wyrafinowanym.

Nie ma przepisu na idealny związek czy idealnego faceta.
A "kochanki" - nie było by ich, gdyby w związku było wszystko dobrze.
Skoro się pojawiają, to znaczy, że gdzieś czegoś brakuje.
Czasem wystarczy zwykła rozmowa...

157

Odp: Pytanie do kochanek

Niektóre wyrzutów sumienia nie mają na pewno.
Moja kolezanka kiedyś miała romans z zonatym mężczyzną z. ..pięciorgiem dzieci(z jednego małżeństwa), nie miała zadnym wyrzutów sumienia i z premedytacją chciała rozbić im rodzinę nawet nie dlatego,że chciała z nim być, to była dla niej jakas chora gra przed znajomymi,jej niedowartościowanie dało o sobie znać. Oczywiście on nie odszedł od rodziny, ale ma kolejne kochanki...

Ja miałam wyrzuty sumienia, na początku zafascynowana mężczyzną,pojona tym jaka jego kobieta jest nieodpowiednia dla niego i jak zaraz ,już zaraz z nia zerwie, dzisiaj, jutro ,tylko MUSI jeszcze chwilę poczekać...na początku nie myśli się o Niej,ale potem z każdym dniem człowiek zdaje sobie sprawę,że coś jest nie tak, że on nie odejdzie...że oszukuje i mnie i ją.Widziecie, to zależy od kobiety, tak jak moja koleżanka potrzebowała adrenaliny, dowartościowania, nie liczyła się z nikim tak ja potrzebowałam czegoś więcej i to więcej dawał mi on.
Wina lezy po obu stronach, nie sądze,ze winą zdrady sa zony, one slepo ufaja swoim męzom,kochają ich, więc dlaczego miałyby nie ufac...?Jeśli mąż uważa,że jest źle w związku to niech usiądzie i porozmawia z partnerką a nie szuka łatwych dup poza domem.

158

Odp: Pytanie do kochanek

To prawda. łatwo winić żonę,ze coś było nie tak.
Mój mąż ujął to tak: to ty miałaś powody, żeby mnie zdradzić.
Nie zdradziłam, ale uczucie osłabło. Płakałam i zastanawiałam się czy ja go jeszcze kocham.
Zdrada uświadomiła mi, że tak.

Kochanka , żona - takie same kobiety.
To my kobiety nie szanujemy się nawzajem.

159

Odp: Pytanie do kochanek

nie nazwałam bym siebie kochanką, bo jednak właśnie wyrzuty sumienia względem żony i dzieci kazały mi zerwać tą znajomość. Zdarzył sie nam tylko albo może aż pocałunek, nie pozwolilam na nic wiecej, chociaż chciał. Powiedziałam mu jeśli jest CI źle to sie rozwiedź. Jak będziesz po rozwodzie wtedy możemy spróbować, jednak czułam ze on coraz bardziej sie angażuje a ja coraz bardziej lubiłam z nim rozmawiac. Nie chciałam w to wejść jeszcze głebiej (tak była zażyłość w telefonach, smsach) i to był sygnał żeby sie wycofać. Co czuje, żal do siebie bo rozmowy, smsy  trwały pół roku, zdecydowanie za długo i tak mam poczucie winy, ze wiedząc że ma żone i dzieci pozwoliłam mu na jakąś konwersacje. Nigdy wiecej!!!!

160

Odp: Pytanie do kochanek

Hmmm,
tak czytam i sie zastanawiam ...
Kochanka nigdy nie bylam,choc byc moglam,ale jakos to sie ze mna kloci !

Natomiast mam kochanke w swoim otoczeniu.Najblizszym wlasciwie.Doprecyzowujac,moj maz,ex maz ma kochanke.Jak tylko pojelam to odeszlam.Nie dla mnie takie gierki.
Ale wracajac do tematu,to chyba troche jej wspolczuje.
Patrzac na to z perspektywy,mam lepiej!Uwolnilam sie od toksycznego faceta,przebudowalam swoj swiat.Mysle,ze w tej dyskusji brakuje jednego,bardzo waznego aspektu.Kasy mianowicie!Nie jest tak,ze kochanka jest tylko z milosci.Czesto wlasnie wartosci wymierne decyduja!
I wlasnie dlatego "Jej" wspolczuje.
Owszem,jezdzi drogim autem,mosci tylek w bezowych skorach ...
I pewnie ciagle sie boi ...
Bo czemu on znow dzwonil do swojej bylej?
Poza tym,skoro zdradzil raz,moze to zrobic po raz drugi ...
A ladniejszych i mlodszych nie brakuje

161

Odp: Pytanie do kochanek

A mi sie wydaje, ze zalezy od charakteru kobiety... Mam kolezanke ktora jest z zonatym facetem w romansie i nic ja tak nie boli i nie gryzie jak to, ze jego zona o niczym nie wie, ze jest wobec niej nie fair... Ale nic w tym kierunku nie robi mysle, ze ma cos do owego kochanka dlatego to ciagnie... Druga moja znajoma nie ma zadnych wyrzutow .. Ma to w d... Nie przejmuje sie niczym tylko czubkiem swego nosa ... No coz kazda jest inna choc ja ani jednej ani drugiej nie rozumiem...

162

Odp: Pytanie do kochanek
evik35 napisał/a:

Hmmm,
tak czytam i sie zastanawiam ...
Kochanka nigdy nie bylam,choc byc moglam,ale jakos to sie ze mna kloci !

Natomiast mam kochanke w swoim otoczeniu.Najblizszym wlasciwie.Doprecyzowujac,moj maz,ex maz ma kochanke.Jak tylko pojelam to odeszlam.Nie dla mnie takie gierki.
Ale wracajac do tematu,to chyba troche jej wspolczuje.
Patrzac na to z perspektywy,mam lepiej!Uwolnilam sie od toksycznego faceta,przebudowalam swoj swiat.Mysle,ze w tej dyskusji brakuje jednego,bardzo waznego aspektu.Kasy mianowicie!Nie jest tak,ze kochanka jest tylko z milosci.Czesto wlasnie wartosci wymierne decyduja!
I wlasnie dlatego "Jej" wspolczuje.
Owszem,jezdzi drogim autem,mosci tylek w bezowych skorach ...
I pewnie ciagle sie boi ...
Bo czemu on znow dzwonil do swojej bylej?
Poza tym,skoro zdradzil raz,moze to zrobic po raz drugi ...
A ladniejszych i mlodszych nie brakuje

Evik -oczywiscie, teraz ona sie buja, co z nia dalej bedzie. Moj prawie ex w walczy jak lew coby rozwodu nie bylo - czyli ma wzgledem niej zamiary nad wyraz uczciwe. Podejrzewam, ze nic jej nawet nie mowi, ze dostal szlaban na lozko, stol i temu podobne udogodnienia.
Byc moze robi ze mnie furiatke, ktora w razie czego bedzie robila pod gorke.
No ale to nie moj problem.
Kasa i pozycja umilowanego ma znaczenie jak najbardziej.
Jakos nie znam przypadku ubozuchnego rencisty, ktory leczy malolate z kompleksu ojca. Natomiast panow z fura i  na stanowisku z panienka u boku - nie trzeba nawet sie zbytnio rozgladac.
Co do wyrzutow sumienia, to traca mi one duza hipokryzja. Czyli co - dam komus rozmyslnie w leb, a potem ojej jak mi przykro.
Oczywiscie, ze zdradzajacy jest glownym bohaterem tej ukladanki, ale potencjalna kochanka niech przynajmniej nie stawia sie w pozycji nieswiadomego dziewczecia, ktore nie wiedzialo w co wchodzi. Gadki o zlej zonie sa dobre dla bezmozgowcow, a za takie chyba nie chcialyby uchodzic.
Dobra zrobila, co chciala, nie umiala sobie odmowic, ale bez kitu - to nie tak mialo byc ...........................

163

Odp: Pytanie do kochanek

Dziewczyny włączając się w dyskusje na temat wyrzutów sumienia kochanek..nie sądzę aby coś takiego istniało, dlaczego?
1. Dla kochanki, żona jej obecnego "partnera" jest czymś niebytym ( przecież facet nie przedstawi ich sobie ) więc kochanka żonę zna z jego opowiadań..i to na pewno nie zbyt przychylnych dla żony, a nawet jak się panie poznają to zazwyczaj w niezbyt przyjemnych okolicznościach - jednym kochankom to spotkanie coś uświadomi, zazwyczaj że "łatwo to z tą żoną nie będzie" i rezygnują ale tutaj o wyrzutach sumienia nie ma mowy - to nazywa się instynkt samozachowawczy..
2. Co do jego rodziny..to też jest temat, który jej nie dotyczy, więc głowy sobie nim nie zawraca - przecież to jego dzieci a kiedy się z nim ona spotyka to tych dzieci ani zony przy nich nie ma..

Większość kochanek nawet na oczy nie widziała tych żon, więc skąd miałaby wyrzuty sumienia ? Najważniejsza jest ona i on i co się w ich związku dzieje. Owszem czasem są takimi hipokrytkami, że starają się grać rolę jego "przyjaciółki" wspierać, doradzać..( szczególnie te koleżanki z pracy..no wiecie wspólne tematy etc) ale interes ukryty jest ..one chcą mieć związek, w końcu faceta..a to, że facet dla niej zostawi rodzinę ..no cóż tłumaczą sobie że przecież nie od dzisiaj się ludzie rozstają, widocznie tak musiało być, szczególnie, że na coś takiego jest społeczne przyzwolenie - "przecież on i ona ma prawo do szczęścia".."jak mu było źle w tym małżeństwie to po co się męczyć..najlepiej jest odejść"- ile razy takie rady podają na forum..?!       

Dlatego jeśli kobieta wchodzi w taką relację dobrowolnie i z pełną premedytacją to za przeproszeniem ma "gdzieś" jego żonę i dzieci..

164

Odp: Pytanie do kochanek

Nie mnie oceniac ...
Ale bylam zona,ta,ktora wierzyla,budowala swoj wlasny swiat,wila gniazdo ...
Jezu,jak ja sie staralam ... Te obiadki,satynowe koszulki i inne takie ...
Po  prostu chcialam,nikt do niczego mnie nie zmuszal,zeby byla jasnosc.
To byla taka troche zabawa w dom.Ale bawilam sie dobrze .... i kochalam!Kochalam bezgranicznie! I to pewnie bylo moim bledem!
Kochanka ...
Bo i ona pojawila sie na horyzoncie ...
Hmm,coz ...
na poczatku bylam glodna wiedzy,chcialam wiedziec wszystko ...
Na bank sliczna,zgrabna i  pewnie madrzejsza
Ale rzeczywistosc to wszystko zweryfikowala!
W koncu ja ujrzalam,na zdjeciach!
I wiecie co stwierdzilam ... ja pie ... czy on juz do konca oszalal?

I dziekuje tej kochance!Naprawde!Za to,ze dala mi sile by cos zmienic! Za to,ze ja juz sie nie ludze.Byc moze tez za to,ze moj Ex jak ma problem nie gada z nia,tylko dzwoni do mnie wink A to daje satysfakcje,i to cholerna wink

Reasumujac?
Zona zawsze bedzie zona,nawet byla!A kochanek mozna miec na peczki ...


ps.mowie oczywiscie o zdrowym ukladzie,gdzie poza sexem istnie jeszcze zwykle lubienie wink

165

Odp: Pytanie do kochanek

Witajcie zainteresowal mnie bardzo ten wątek , i powiem jedno kochanki to żmije bez skrupułów,to desperatki , majace o sobie wielkie mniemanie, wiec mysle ze zeby mniec wyrzuty sumienia trzeba to sumienie mniec, a kobiety tego pokroju nawet w swoim słowniku wyrazów uzywanych nie mają takiego słowa , wiec trudno sie dziwic zeby znały jego znaczenie i rozumialy.
Ja cos o tym wiem dokladnie rok temu bylam w pracy za granica i moj partner znalazl sobie taka kochanke , no i stalo sie zaczal z nia sie spotykac i zdradzac dowiedzialam sie o tym z smsow od niej, Tak ona mnie informowala o przebiegu tego romansu , kiedy zaczęlam rozmowe z moim powiedzialam dwa slowa to koniec , miedzy nami po 5 latach powaznego zwiazku wlasnie mnie straciles, nie zaprzeczal nie oponowal tylko wrecz blagal zebym zostala, skonczyl romans tak mi mowil no i po powrocie do domu chcialam porozmawiac z ta pania bo dzwonila natretnie wiec nie potrafila twierdzila ze nie pozwoli sobie go odebrac bo ona ma wszystko co chce i jego tez bedzie miala, okazalo sie ze on nie poszedl w pore sie otrzasnal i zaczal blagac ale mnie o to bym wrocila do niego , wrocilam bo kochalam wybaczylam ale nie zapomialam a  kochanka ? no coz dalej wisi na portalach randkowych ma dobra prace syna maloletniego i wszystko co chce ale jest sama bez partnera , upokarzana przez wsztstkich ktorzy ja znaja i wiedza co zrobila pakujac sie swiadomie do czyjegos zycia mojego zycia ,zyje dalej wiec wyrzutów niema bo nie ma sumienia - ja  tez zyje i coraz bardziej chce mi sie zyc bo moje sumienie ja je mam nigdy by mi nie pozwolilo zyc dalej gdybym kobiecie innej zrobila to co ona probowala zrobic mnie i naszej rodzinie.
świadomie nie wspominam o moim partnerze bo on swoja kare ma i to on teraz walczy z calych sil zeby mnie nie stracic ale niech sie jeszcze stara podoba mi sie to wiec nie bede mu tego mowic :)

166

Odp: Pytanie do kochanek

Ja uważam, że winę za rozpad związku, jaki by nie był zawsze ponoszą dwie strony, a jak jest ta trzecia osoba, to trzy... I to w równej mierze... Nie ma bardziej czy mniej winnej osoby... A na przepychankach cierpią tylko dzieci.

Ktoś mi fajnie kiedyś powiedział, żeby odnaleźć spokój, trzeba najpierw uporządkować przeszłość. 
Wybaczyć każdą krzywdę, nawet tę najgorszą.
Nie mówię tu o powrocie do takiej osoby, by byciu z nią wciąż, ale o pogodzeniu się z daną sytuacją.
Jeżeli tego nie zrobimy, nigdy od takiej osoby się nie uwolnimy. Zawsze jak cień będzie w naszym życiu i w kolejnych związkach.
O ile będziemy w stanie znów komuś zaufać i być z kimś...

Ja zgadzam się z Woman... Romans... Zarówno kobiety czy mężczyźni, którzy stają się kochankami, nigdy nie znają całej prawdy.
Znają prawdę widzianą oczami osoby, w której się zakochały. Skrzywdzonego przez los partnera...

Żadna z kobiet czy żaden mężczyzna, który sam nie znajdzie się w sytuacji, gdy okaże się, że jest tym drugim(ą), nie wie co to jest za ból.
Myślenie... Zastanawianie się... Gdzie jest prawda... Co jest prawdą... W co wierzyć... A na koniec, jak tu się odkochać.... Jak pozwolić (kazać) mu odejść...
Jak zapomnieć... Dlaczego ja...
Ciężko jest zrozumieć postępowanie osoby, która dopuszcza się zdrady, a jeszcze ciężej zrozumieć osobę, która jest tą trzecią....

Wiadomo, są też takie osoby, które bez skrupułów podrywają cudzych mężów czy cudze żony, ale nie można wszystkich szufladkować.
Każda sytuacja jest indywidualna i każda ma swoje głębsze dno...

Kiedyś zostałam bardzo zraniona... Poczułam ból zdradyyyyyyyy... Nienawiść, którą czułam, a której nie chciałam ukazać. Tłumiłam wszystko w sobie.
Ciężko było uwierzyć, że kiedykolwiek będę w stanie jeszcze kogoś pokochać. Wyrwano mi serce...
Pamiętam jak dziś... Przysięgłam sobie, że nikt nie będzie tak cierpiał przeze mnie...
A jednak... zakochałam się... zdradziłam... zraniłam... i zostałam sama...

Życie jednak pisze różne scenariusze...
Wróciłam do męża, czy On wrócił do mnie... Nie wiem, ale to mało istotne.
Próbujemy od nowa zbudować związek...

167

Odp: Pytanie do kochanek

Zmora, zgadzam się z Tobą , że zarówno facet ( mąż/ partner) jak i kobieta ( żona/partnerka) mogą narazić swój związek na rozpad - jest to tzw "grzech zaniechania".
Nie można winić kobiety za to, że "pracuje" na cztery etaty : matki; żony; gosposi; sumiennego pracownika, bo w końcu któryś z tych etatów zaniedba - najczęściej wybiera etat żony. Dlaczego? bo jest przeświadczona, że ma do czynienia z partnerem/ mężem a nie kolejnym swoim dzieckiem, który wymaga jej stałej uwagi/ zainteresowania. Oczekuje, że jej mąż/ partner w równym stopniu tak jak ona będzie wspierać rodzinę, którą z nieprzymuszonej woli założył...no cóż ale życie jest bezlitosne.
Teraz jak wynika z 80% pozwów o rozwód/ separacje wynika, że panowie chcą z jednej strony pozostać w związku tymi "dziećmi" - wymagają : zainteresowania/ dyspozycyjności/ uwielbienia/ samorealizacji/ etc.. a jak tego nie dostaną to...idą na "łatwiznę"- zdrada a później odchodzą od tych "wstrętnych" żon, które nie dały im tego czego oni chcieli ..( tylko czemu zostawiają dzieci z tymi okropnymi kobietami - żonami, które ich uciemiężyły w małżeństwie, które były przyczyną ich wszelkich cierpień- przecież te dzieci czeka to samo..)

Ciekawa jestem ilu facetów rozmawia ze swoimi żonami o swoich potrzebach, o tym co się dzieje z nimi w związku zanim zacznie flirt z późniejszą kochanką? Nie mówię tutaj o rozmowie z treścią .." od miesiąca nie kochaliśmy się jak tak dalej tak pójdzie to poszukam sobie takiej co będzie kochać się ze mną co dzień" - bo dla mnie to ewidentny szantaż małego dziecka..

168

Odp: Pytanie do kochanek

Masz racje...
Żaden facet nie będzie mówił o swoich uczuciach, problemach...
Większość to duże dzieci, które wciąż chcą być w centrum uwagi...
Mało tego, uważają, że skoro zdobyli kobietę, to już nie muszą się o nią starać...
To Ona powinna koło nich skakać.

Dzieci??? Po co zabierać dzieci ze sobą.
Dzieci, to tylko balast. Mało, który mężczyzna zajmuje się dziećmi na co dzień i nie wie, ile wysiłku trzeba włożyć w ich wychowanie.
No i jeszcze jeden problem, czy druga kobieta zaakceptuje obecność nie swoich dzieci.
Już nie będzie takiej swobody jak dawniej, by gdzieś wyjść. Dzieci, to obowiązek, o którym mało który zdaje sobie sprawę z tego jak wielki.
Chyba, że jest to karta przetargowa...

Zaniedbanie... Brak podziału obowiązków w domu... Brak wsparcia, oparcia i pomocy... Ciągłe pretensje, wyrzuty... Brak rozmowy... Porozumienia... Rutyna...
Seks, który dla faceta jest najważniejszy... No i oczywiście uważanie, że "przecież jesteśmy ze sobą tyle lat, powinnaś(powinieneś) wiedzieć..."

Nie mam łatwo, ale zawsze sobie powtarzam, że nie jest, aż tak źle...
Są osoby, które mają dużo gorzej. Nie raz słyszę o nałogach, molestowaniu, maltretowaniu czy psychicznym dręczeniu.

Trzeba doceniać to co się ma i starać się by było lepiej,
a nie opornie krytykować i szukać szczęścia na siłę, "bo może przy innym(innej) będzie lepiej"...

Po części ze związkiem jest jak z pracą:
1. Jakie warunki wywalczysz na "dzień dobry", takie pozostaną
2. Ile dajesz, tyle masz
3. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma

Każdy człowiek, nawet ja, musi nauczyć się żyć własnym życiem, a nie ciągle patrzeć na innych i żyć życiem innych osób.

Zdrada boli, ale jesteśmy w stanie ją przeżyć... Różnie dalej bywa, ale trzeba umieć się z tym pogodzić.
Trzeba nauczyć się wybaczać i nie pozwolić by ta druga osoba miała władzę nad nami...

Czasem trzeba się zastanowić, co jest tak naprawdę warte. Czy jest sens niszczyć wszystko? Czy jesteśmy w stanie dalej żyć?
Nie którzy po zdradzie zaczynają doceniać i czasem nawet później jest lepiej...
ale to indywidualna kwestia...

Ja uważam, że nie można potępiać zachowania innych osób. Nigdy nie wiemy co nas w życiu spotka i jak postąpimy.
Każdy ma swój kręgosłup moralny, który codziennie jest wystawiany na próbę. Ciężko być świętym...
Poza tym nigdy nie wiemy czym kieruje się ta druga osoba, dlaczego jest zimna, oschła i bezwzględna...
Być może to jedyne życie jakie zna i nie umie żyć inaczej... Nie miała okazji poznać ciepła ogniska rodzinnego(domowego)...
A może właśnie je poznała i została zraniona... Być może los ją brutalnie potraktował...

169

Odp: Pytanie do kochanek

Jestem kochanka już 3 lata i czuje tylko żal do siebie, wyrzuty sumienia a wszystko to przegrywa z miłością do niego. Jak sie kogoś kocha to nie patrzy sie na nic

170 Ostatnio edytowany przez madoja (2013-02-18 11:17:45)

Odp: Pytanie do kochanek

"Ja uważam, że winę za rozpad związku, jaki by nie był zawsze ponoszą dwie strony, a jak jest ta trzecia osoba, to trzy... I to w równej mierze... Nie ma bardziej czy mniej winnej osoby.."

Sorry, ale to bzdury totalne, że hej!
Są mężowie, którzy zdradzają kobiety, nawet gdy te są idealne. Ponieważ potrzebują nowej, obcej dziury.

Jak w ogóle możesz stawiać na tym  samym poziomie winę męża który fika między nogami innej pani, oszukuje żonę, kręci, a winę żony, która o niczym nie wie?
To głupie przekonanie i zupełnie bezmyślne.

A odpowiadając na pytanie: byłam kochanką i nie miałam wyrzutów sumienia. Ale nigdy nie sądziłam że to wina żony. Może w jakiś sposób było mi jej żal, ale uważałam że prawa dżungli są twarde - w miłości i na wojnie nie ma litości.

171

Odp: Pytanie do kochanek

madoja właśnie jej winą było to,  że była zbyt idealna... Miał wszystko na tacy... Facet to drapieznik.  Lubi polować. Nudzą go łatwe zdobycze. Kobieta powinna mieć dwa oblicza jeśli chce zatrzymać faceta przy sobie... Być kochaną żoną i matka, a jednocześnie "wyjuzdana" kochanką...
Oczywiście, że od każdej reguły są wyjątki, więc znajdą się też tacy, którzy zdradzają dla"sportu".
To są trudne sprawy i każda sytuacja jest inna, indywidualna.  Nie można tak po prostu jej szufladkować i oceniać...
A to czy warto być z kimś kto zdradził, na to może odpowiedzieć sobie już każda osoba indywidualnie,  bo jedna wybaczy,  a druga nie...

172 Ostatnio edytowany przez Betsy80 (2014-06-30 08:56:07)

Odp: Pytanie do kochanek

Kochanka mojego męża ( pomimo tego, że sex zdarzył ie raz to chyba takie miano powinna otrzymać..), dostała chyba odpowiednią nauczkę.
Po tym, jak się przespali mąż wstał i powiedział, że to był błąd jego życia, że nigdy więcej się to nie zdarzy ( na jej miejscu zapadłabym sie pod ziemię), ona powiedziała tylko - no ok, rozumiem.
Ale...
Potem pisała mu smsy, że ona by chciała więcej, że ma nadzieję na coś.. zaczęła pisać na jego telefon jakieś oczekujące na litość teksty, poniżenie roku.

jak zaczęła przeginać mąż pojechał, spotkał się z nią w centrum miasta i powiedział prosto w twarz, że nie nie ma na co liczyć, że to błąd, że żałuje tego i nigdy nie powinno się to stać, że ma rodzinę i ją kocha.
A tamta jeszcze dopytywała, czy na pewno nic do niej nie poczuł.. i się poryczała ( masakra) . Nie, nic do niej nie poczuł i jej do powiedział.
Ta ryczała, mąż się zaczął śmiać, pewnie nie z niej ale z absurdu całej sytuacji.. no ale nie chciałabym być wtedy na jej miejscu. Kolejny policzek.
Na koniec się obraziła i poszła.
Pisał jej wcześniej, że żałuje, żeby nie pisała... a ta jakby się prosiła o takie upokorzenie.

Skąd to wiem.. oczywiście, jeśli byłoby to z relacji męża zdrajcy to przecież nie pisałabym tego, uznałam za kolejny tani blef.
Wiem to z jego tajnej korespondencji, o której on nie ma pojęcia, że wiem, że znam hasło, że znalazłam i przeczytałam.
Sprawdzałam daty, zgadzało się. Pisał, że nie, nic nie czuł, nikogo nie szukał.. a ona była po prostu łatwa i namolna. a dalej poszło.
Pisał do swojej dobrej znajomej, też kobiety po przejściach, szukał pomocy , co ma zrobić po tym wszystkim, jak mi powiedzieć.
Ze szczegółami przedstawił całą sytuację.
Dzięki temu wiem ja, jak było naprawdę, bo samymi jego słowami to ja mogę sobie podetrzeć.. wiadomo co.

A na koniec dostała jeszcze ode mnie smsa, mąż na moje życzenie dał mi numer telefonu. Napisałam też na jej gg.
Myślę, że zaliczyła niezły szok. Nic nie odpisała.
Aha - sama ma narzeczonego. Boże, jaki biedny człowiek, pakuje się w takie gówno.

Nasze małżeństwo wisi na włosku i jest kompletna masakra, nasze perypetie opisuję w odrębnym wątku, to już nie w temacie.


Aha.. zobaczyłam jej zdjęcie.
I POCZUŁAM SIĘ BOSKA.

173

Odp: Pytanie do kochanek
Betsy80 napisał/a:

Kochanka mojego męża ( pomimo tego, że sex zdarzył ie raz to chyba takie miano powinna otrzymać..), dostała chyba odpowiednią nauczkę.
Po tym, jak się przespali mąż wstał i powiedział, że to był błąd jego życia, że nigdy więcej się to nie zdarzy ( na jej miejscu zapadłabym sie pod ziemię), ona powiedziała tylko - no ok, rozumiem.
Ale...
Potem pisała mu smsy, że ona by chciała więcej, że ma nadzieję na coś.. zaczęła pisać na jego telefon jakieś oczekujące na litość teksty, poniżenie roku.

jak zaczęła przeginać mąż pojechał, spotkał się z nią w centrum miasta i powiedział prosto w twarz, że nie nie ma na co liczyć, że to błąd, że żałuje tego i nigdy nie powinno się to stać, że ma rodzinę i ją kocha.
A tamta jeszcze dopytywała, czy na pewno nic do niej nie poczuł.. i się poryczała ( masakra) . Nie, nic do niej nie poczuł i jej do powiedział.
Ta ryczała, mąż się zaczął śmiać, pewnie nie z niej ale z absurdu całej sytuacji.. no ale nie chciałabym być wtedy na jej miejscu. Kolejny policzek.
Na koniec się obraziła i poszła.
Pisał jej wcześniej, że żałuje, żeby nie pisała... a ta jakby się prosiła o takie upokorzenie.

Skąd to wiem.. oczywiście, jeśli byłoby to z relacji męża zdrajcy to przecież nie pisałabym tego, uznałam za kolejny tani blef.
Wiem to z jego tajnej korespondencji, o której on nie ma pojęcia, że wiem, że znam hasło, że znalazłam i przeczytałam.
Sprawdzałam daty, zgadzało się. Pisał, że nie, nic nie czuł, nikogo nie szukał.. a ona była po prostu łatwa i namolna. a dalej poszło.
Pisał do swojej dobrej znajomej, też kobiety po przejściach, szukał pomocy , co ma zrobić po tym wszystkim, jak mi powiedzieć.
Ze szczegółami przedstawił całą sytuację.
Dzięki temu wiem ja, jak było naprawdę, bo samymi jego słowami to ja mogę sobie podetrzeć.. wiadomo co.

A na koniec dostała jeszcze ode mnie smsa, mąż na moje życzenie dał mi numer telefonu. Napisałam też na jej gg.
Myślę, że zaliczyła niezły szok. Nic nie odpisała.
Aha - sama ma narzeczonego. Boże, jaki biedny człowiek, pakuje się w takie gówno.

Nasze małżeństwo wisi na włosku i jest kompletna masakra, nasze perypetie opisuję w odrębnym wątku, to już nie w temacie.


Aha.. zobaczyłam jej zdjęcie.
I POCZUŁAM SIĘ BOSKA.

A nie czujesz się jeszcze gorzej mając świadomość, że Twój mąż zdradził Cię z byle kim?

174 Ostatnio edytowany przez Betsy80 (2014-06-30 09:02:56)

Odp: Pytanie do kochanek

Nie.
To jest jego problem i on musi z tym żyć. A uwierz mi, gnije facet od środka.
To tak w wersji bardzo skróconej.

175

Odp: Pytanie do kochanek

Ja byłam kochanką, trudno jest mieć wyrzuty sumienia jak ja tej dziewczyny kompletnie nie znałam, byłam zakochana , myślałam o sobie o swoim szczęściu..
Po jakimś czasie dopadły mnie jednak wyrzuty sumienia i zerwałam z nim kontakt , czułam się z tym fatalnie szczerze mówiąc, jak śmieć, bardzo żałowałam..
Ona nie była jego żoną, myślę że na romans z żonatym nigdy bym się nie zdecydowała.

Każdy popełnia błędy, myślę że najbardziej winny jest facet , bawi się dziewczynami a  kochanka też cierpi.

Posty [ 131 do 176 z 176 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pytanie do kochanek

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026