netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Pytanie do kochanek

175 odpowiedzi32 288 wyświetleńzałożony przez kociamama, 19.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pytanie do kochanek

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 176 ]

1

Temat: Pytanie do kochanek

Czytając różne wątki mam takie pytanie- czy kochanki mają wyrzuty sumienia?
Nie chodzi mi o to , żeby je oceniać , potępiać .Chcę usłyszeć od nich jak się czują  z tym co robią. Czy jak nikt nie widzi i nie muszą już udawać , że nie robią nic złego miewają wyrzuty sumienia?
Mam znajomą , która była 10 lat kochanką , żonatego mężczyzny.Gdy romans się zaczynał dziecko tego mężczyzny miało rok.Po dziesięciu latach kochanka zaszła w ciążę i małżeństwo tego mężczyzny się rozpadło.Teraz są razem ale on nie chce ślubu.Nigdy nie widziałam w niej chociażby cienia wyrzutów sumienia.Ciekawi mnie czy ich nie ma czy tak się maskuje.Ciekawa jestem co czują i myślą kochanki ?
Dodam, że nigdy nie byłam zdradzona przez męża .

2

Odp: Pytanie do kochanek

Nie, nie mają...

3

Odp: Pytanie do kochanek

Byłaś, albo jesteś kochanką?

4

Odp: Pytanie do kochanek
kociamama napisał/a:

Byłaś, albo jesteś kochanką?

Ani byłam, ani jestem. To takie moje skromne zdanie zaobserwowane na przykładzie kochanki mojego męża. Gdyby miały wyrzuty sumienia, to by tego nie robiły. Tak mi się wydaje.

5

Odp: Pytanie do kochanek
Karolina1004 napisał/a:
kociamama napisał/a:

Byłaś, albo jesteś kochanką?

Ani byłam, ani jestem. To takie moje skromne zdanie zaobserwowane na przykładzie kochanki mojego męża. Gdyby miały wyrzuty sumienia, to by tego nie robiły. Tak mi się wydaje.

Ale pytanie było skierowane do kochanek, więc po co nabijasz sobie posty?

6

Odp: Pytanie do kochanek

A dlaczego kochanki mają mieć wyrzuty sumienia?większość kobiet które stają się kochankami robią to bo czują coś do faceta. Pytanie dlaczego kochanki są takie złe,a nikt nie rozlicza faceta który ma kochankę. Gdyby facet nie chciał to kobieta nic nie jest w stanie zrobić!!!

7

Odp: Pytanie do kochanek

Wydaje mi się, że nie jest istotne czy kobieta jest kochanką czy nie tylko jakim jest człowiekiem. Oczywiście są kobiety, które bez najmniejszych skrupułów podrywają cudzych mężów, sprawia im to w pewnym sensie frajdę, bo w niektórych gronach istnieje przekonanie, że obrączka dodaje atrakcyjności facetowi; ale na pewno są też kobiety które mają ogromne wyrzuty sumienia, że zakochały się nie w tym facecie, próbują walczyć ze swoim uczuciem, zapomnieć, więc to chyba zależy po prostu od charakteru.

Ja właściwie nie wiem czy jestem kochanką czy nie (moją historię możecie przeczytać w innym temacie), pomimo że z P. poznaliśmy się jakiś czas po jego rozwodzie, jego Ex ma innego faceta, to dość często zastanawiam się czy gdyby nie ja to może udałoby im się naprawić te błędy i nadal byliby rodziną, zwłaszcza że mają córkę no i nadal łączy ich wspólne mieszkanie... i za każdym razem jak tak myślę czuję się właśnie jak kochanka, i uwierzcie nie jest to miłe uczucie

8

Odp: Pytanie do kochanek
kociamama napisał/a:

Dodam, że nigdy nie byłam zdradzona przez męża .

Nigdy nie mów nigdy, nigdy nie mów zawsze!!

PS. Ja też myślałem, że była żona jest mi wierna. Powiem więcej... za jej wierność rękę, a co tam rękę, rękę, nogę i inne członki dałbym sobie obciąć... i wiesz co... dzisiaj byłbym bez tych członków...;)

Pzdr
K.

9

Odp: Pytanie do kochanek

Sadze ze nie maja , kochanki mysla ze spotkaly milosc swojego zycia.
Przynjamniej tak mysle na podstawie ,esemesow i zachowania kochaNKI mojego bylego meza.

10

Odp: Pytanie do kochanek

No to ja Wam napiszę, bo do tej pory same odpowiedzi nie na temat.

Co czułam, kiedy byłam kochanką (5 lat)? Na przemian: dumę z siebie, jaka to ja jestem teraz fajna i wyzwolona, spotykam się tylko wtedy, kiedy chcę - mam potrzeby seksualne, ale miłości nie chcę, bo tyle razy mnie skrzywdzono - niech on się wreszcie rozwiedzie i udowodni mi, że mnie kocha - jak ten gnojek się rozwiedzie i zostawi dzieci, to znaczy, że jest świnią i go zostawię, bo nie będę umiała go szanować.

Co czuję teraz? Sentyment, do dziś z tym panem pozostaję w przyjaźni, jest dla mnie kimś bliskim (ale jak brat, bez podtekstów miłosno-erotycznych). Ogromną agresję, kiedy pomyślę, że los mógłby mnie ukarać tym, że mój mąż mnie z jakąś zdradzi, a chyba bym takiej szmacie (tak, tak, takiej samej szmacie, jaką ja wtedy byłam) przerobiła twarz na mielonkę. Wstyd i wstręt do samej siebie, jak mogłam. Radość, że wreszcie to skończyłam i dzięki temu miałam szansę poznać męża. I cały czas noszę w sercu nauczkę, że miłość trzeba pielęgnować każdego dnia - inaczej rodzą się tabuny chętnych na zdradę mężów i żon.

11

Odp: Pytanie do kochanek
BabaOsiadła napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
kociamama napisał/a:

Byłaś, albo jesteś kochanką?

Ani byłam, ani jestem. To takie moje skromne zdanie zaobserwowane na przykładzie kochanki mojego męża. Gdyby miały wyrzuty sumienia, to by tego nie robiły. Tak mi się wydaje.

Ale pytanie było skierowane do kochanek, więc po co nabijasz sobie posty?

Przepraszam jeśli Ciebie uraziłam. Napisałam tylko to co myślę ja, jeśli złamałam zasady forum, proszę o usunięcie mojego posta.

12

Odp: Pytanie do kochanek

Nie, Karolino, skąd. Spokojnie, nikogo nie uraziłaś. Tylko po prostu autorce wątku zależało na wypowiedziach Pań, które kochankami były/są. Przepraszam, jeśli poczułaś się źle, nie na tym mi zależało.

13

Odp: Pytanie do kochanek
ICC napisał/a:

A dlaczego kochanki mają mieć wyrzuty sumienia?większość kobiet które stają się kochankami robią to bo czują coś do faceta. Pytanie dlaczego kochanki są takie złe,a nikt nie rozlicza faceta który ma kochankę. Gdyby facet nie chciał to kobieta nic nie jest w stanie zrobić!!!

A to w jakis sposob zdejmuje z ciebie odpowiedzialnosc za to co robisz? Gdyby potencjalna kochanka nie chciala to nic facet by nie byl w stanie zrobic. I co to ma niby byc za argument, ze czujesz cos do faceta? To ma cie niby usprawiedliwiac?

14

Odp: Pytanie do kochanek
BabaOsiadła napisał/a:

Nie, Karolino, skąd. Spokojnie, nikogo nie uraziłaś. Tylko po prostu autorce wątku zależało na wypowiedziach Pań, które kochankami były/są. Przepraszam, jeśli poczułaś się źle, nie na tym mi zależało.

;-) Jest dobrze ;-)

15

Odp: Pytanie do kochanek
Karolina1004 napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:

Nie, Karolino, skąd. Spokojnie, nikogo nie uraziłaś. Tylko po prostu autorce wątku zależało na wypowiedziach Pań, które kochankami były/są. Przepraszam, jeśli poczułaś się źle, nie na tym mi zależało.

;-) Jest dobrze ;-)

smile

16

Odp: Pytanie do kochanek

Mają, bynajmniej ja miałam i chyba właśnie wyrzuty sumienia skłoniły mnie do zakończenia tego romansu. Poza tym po chwilowej początkowej fascynacji i dreszczyku emocji przyszła dłuższa faza- faza wstydu w stosunku do samej siebie.

17 Ostatnio edytowany przez gracjana1992 (2012-11-19 22:48:02)

Odp: Pytanie do kochanek

Ja ze swojej strony powiem, że w końcowej fazie nie tyle co wyrzuty sumienia, co myśl " ta kobieta i tak ma już źle , że ma za faceta takiego zdrajce, a mi nie zależy na nim , więc się usunę" , gdy dzwoniła do mnie i chciała sie dowiedzieć prawdy, bo ona czuła jak jest ale on jej wmawiał chorobę psychiczną - powiedziałam jak było i generalnie potem nie odbierałam od niego telefonow - juz nawet nie dlatego, że mi się nie chciało, ale dlatego, ze obiecałam tej jego żonie , że to skończe. No ale wczoraj napisała mi sms-a , że jest im super w łożku i w ogóle ja bylam przygodą i ma nadzieję , że ja cierpię. Trochę mnie zdziwił ten sms , bo po co mi to pisac skoro ja już odpuściłam? No, a mąz caly czas wydzwania, więc chyba nie układa się tak dobrze jak ona to sobie wyobraża. Ale już mi nie jest jej szkoda, ze znowu mu uwierzyła a on dalej ją oszukuje, bo stwierdzilam, ze ta kobieta , co by on nie zrobil i tak z nim będzie , bo nie ma na tyle odwagi , aby spojrzeć prawdzie w oczy. A jej mąż ma oczy dookola głowy i wodzi za "dupeczkami".

Dodam, że ja już nie chce miec z nim kontaktu.

18

Odp: Pytanie do kochanek

Ja byłam kochanką żonatego mężczyzny. Miał oprócz żony również dzieci. Jeśli chodzi o nią i jego synów nie miałam żadnych wyrzutów sumienia. Wręcz przeciwnie, nawet mnie to nakręcało. Czasem tylko brakowało mi go, bo wiedziałam że jest z żoną i nie możemy się spotkać wtedy kiedy tego chcę. Ale mnie to właśnie nakręca, dreszczyk emocji i to że nie zawsze jest dostępny smile.

19

Odp: Pytanie do kochanek

No, no Gosha! - stara jestem,, ale o nakrecaniu sie , ze chlop ma zone i synow to pierwsze slysze. A to, ze ma myszki i pieska tez Cie nakreca? Ty chyba taka bardziej Komsomolka - co wspolne to fajne ....

20

Odp: Pytanie do kochanek
betina2 napisał/a:

No, no Gosha! - stara jestem,, ale o nakrecaniu sie , ze chlop ma zone i synow to pierwsze slysze. A to, ze ma myszki i pieska tez Cie nakreca? Ty chyba taka bardziej Komsomolka - co wspolne to fajne ....

Tu chyba chodzi o (dość z resztą złudne) poczucie własnej atrakcyjności - no bo dziewczyna wyobraża sobie, jaka musi być wspaniała/piękna/dobra w łóżku/inteligenta że facet stawia dla niej na szali swoje małżeństwo i rodzinę. No i ten dreszczyk emocji - smsy z toalety, spotkania pod płaszczykiem dłuższego zostawania w pracy itp.

21

Odp: Pytanie do kochanek

A ja sądzę, że każda kochanka to inny człowiek i kieruje się czyms innym. Przykład:

Moja znajoma przez około 3 lata była kochanką żonatego mężczyzny; on jej mówił, że między nim a żoną się nie układa i rozwód to tylko kwestia formalności, a ona wierzyła przez cały czas w to, że tak jest. Gdy jednak po tych 3 latach zobaczyła ich śmiejących się, radośnie spędzających rodzinny czas, on ją całował, przytulał, zrozumiała, że pora, w wieku 33 lat zakończyć coś, co nigdy nie doczeka się finału.

Inna: moja koleżanka jeszcze z czasów podstawówki: wpadła w romans też żonatym, młodym facetem, uznając, że żonatego jeszcze nie miała. Dla niej była to kilku randkowa zabawa, o której zona się nie dowiedziała. Nie przyjaźnię się z tą dziewczyną, ale widzicie: wiem o tym romansie. jak i mnóstwo innych, postronnych osób; miała z tego zabawę i opowiadała każdemu, kto się nawinie.

22 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-20 12:04:13)

Odp: Pytanie do kochanek
Karolina1004 napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Ani byłam, ani jestem. To takie moje skromne zdanie zaobserwowane na przykładzie kochanki mojego męża. Gdyby miały wyrzuty sumienia, to by tego nie robiły. Tak mi się wydaje.

Ale pytanie było skierowane do kochanek, więc po co nabijasz sobie posty?

Przepraszam jeśli Ciebie uraziłam. Napisałam tylko to co myślę ja, jeśli złamałam zasady forum, proszę o usunięcie mojego posta.

Ja nie byłam i nie będę kochanką, bo mam szacunek do siebie, ale myślę, że mogę brać udział w tej dyskusji, ponieważ mam styczność z różnymi kobietami, które są kochankami. Też z ciekawości pytam je co czują i ku mojemu przerażeniu SĄ Z SIEBIE DUMNE?! Ostatnio rozmawiałam ze swoją rówieśniczką (23 lata), chadza do żonatego mężczyzny od kilku miesięcy, twierdzi, że jej nie satysfakcjonuje kochanie się z wolnym. Na pytanie czy nie szkoda jej jego żony, odpowiedziała, że ją to nie obchodzi. Nie wiem jakim człowiekiem trzeba być żeby tak się zachowywać.
Mężczyźni tu też są winni, ale jak wiadomo "jak suka nie da - pies nie weźmie". Tym bardziej, że kochanki przecież wiedzą, że biorą udział w zdradzie.

I przepraszać kochankę za urażenie jej? usunięte przez moderatora z powodu naruszenia regulaminu? Brawo!

23

Odp: Pytanie do kochanek
batszeba napisał/a:

dziewczyna wyobraża sobie, jaka musi być wspaniała/piękna/dobra w łóżku/inteligenta że facet stawia dla niej na szali swoje małżeństwo i rodzinę

tak.. a jest całkiem odwrotnie.. wspaniała i dobra w łóżku zamieńmy na Łatwa a inteligentna na Pusta w środku.
nie rozumiem jak można tknąć żonatego, trzeba siebie i innych zupełnie nie szanować. być zerem.

nie byłam i nie jestem kochanką, ale nie mogłam się powstrzymać od komentarza.

24

Odp: Pytanie do kochanek
ogień napisał/a:
batszeba napisał/a:

dziewczyna wyobraża sobie, jaka musi być wspaniała/piękna/dobra w łóżku/inteligenta że facet stawia dla niej na szali swoje małżeństwo i rodzinę

tak.. a jest całkiem odwrotnie.. wspaniała i dobra w łóżku zamieńmy na Łatwa a inteligentna na Pusta w środku.
nie rozumiem jak można tknąć żonatego, trzeba siebie i innych zupełnie nie szanować. być zerem.

nie byłam i nie jestem kochanką, ale nie mogłam się powstrzymać od komentarza.

ja byłam kochanka ale zerem nie jestem na pewno!

każdy popelnia błedy u mnie to było chwilowe są rózne kochanki, jak i różni mężowie i różne relacje między Nimi.

Nie każda kochanka to zimna wredna s..a!!

25 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-20 12:14:58)

Odp: Pytanie do kochanek
pedra85 napisał/a:
ogień napisał/a:
batszeba napisał/a:

dziewczyna wyobraża sobie, jaka musi być wspaniała/piękna/dobra w łóżku/inteligenta że facet stawia dla niej na szali swoje małżeństwo i rodzinę

tak.. a jest całkiem odwrotnie.. wspaniała i dobra w łóżku zamieńmy na Łatwa a inteligentna na Pusta w środku.
nie rozumiem jak można tknąć żonatego, trzeba siebie i innych zupełnie nie szanować. być zerem.

nie byłam i nie jestem kochanką, ale nie mogłam się powstrzymać od komentarza.

ja byłam kochanka ale zerem nie jestem na pewno!

każdy popelnia błedy u mnie to było chwilowe są rózne kochanki, jak i różni mężowie i różne relacje między Nimi.

Nie każda kochanka to zimna wredna s..a!!

Owszem każda jest "zimną suką". Gdy wiesz, że facet ma żonę i z premedytacją się z nim kochasz i pewnie zdajesz sobie sprawę z tego jak to może zranić kobietę (ty chciałabyś by cię zdradzano?). Często ci ludzie mają dzieci, które nie są winne temu, że jakaś kobieta ma ochotę przespać się z ich ojcem i są ranione, bo często nawet nie mogą zrozumieć dlaczego ojciec odszedł, dlaczego musi jeździć raz do ojca a raz do matki, dlaczego ma wulgaryzm dzieciństwo.
Jak siebie wtedy nazwiesz?
Myślę, że poza słowami takimi jak usunięte przez moderatora ze wzgledu na naruszenie regulaminu można również użyć mocniejszych słów:]
Takie sprawy nie kończą się jak w dennych filmach o seksownych kobietach z NY, którymi macie przesiąknięte mózgi. Takie sprawy naprawdę niosą ze sobą tragiczne skutki:/ usunięte przez moderatora ze wzgledu na naruszenie regulaminu


Proszę, byś panowała nad swym językiem i przestrzegała zasad regulaminu.

26

Odp: Pytanie do kochanek
Sundari napisał/a:
pedra85 napisał/a:
ogień napisał/a:

tak.. a jest całkiem odwrotnie.. wspaniała i dobra w łóżku zamieńmy na Łatwa a inteligentna na Pusta w środku.
nie rozumiem jak można tknąć żonatego, trzeba siebie i innych zupełnie nie szanować. być zerem.

nie byłam i nie jestem kochanką, ale nie mogłam się powstrzymać od komentarza.

ja byłam kochanka ale zerem nie jestem na pewno!

każdy popelnia błedy u mnie to było chwilowe są rózne kochanki, jak i różni mężowie i różne relacje między Nimi.

Nie każda kochanka to zimna wredna s..a!!

Owszem każda jest "zimną suką". Gdy wiesz, że facet ma żonę i z premedytacją się z nim kochasz i pewnie zdajesz sobie sprawę z tego jak to może zranić kobietę (ty chciałabyś by cię zdradzano?). Często ci ludzie mają dzieci, które nie są winne temu, że jakaś kobieta ma ochotę przespać się z ich ojcem i są ranione, bo często nawet nie mogą zrozumieć dlaczego ojciec odszedł, dlaczego musi jeździć raz do ojca a raz do matki, dlaczego ma wulgaryzm dzieciństwo.
Jak siebie wtedy nazwiesz?
Myślę, że poza słowami takimi jak usunięte przez moderatora ze wzgledu na naruszenie regulaminu można również użyć mocniejszych słów:]
Takie sprawy nie kończą się jak w dennych filmach o seksownych kobietach z NY, którymi macie przesiąknięte mózgi. Takie sprawy naprawdę niosą ze sobą tragiczne skutki:/ usunięte przez moderatora ze wzgledu na naruszenie regulaminu


Proszę, byś panowała nad swym językiem i przestrzegała zasad regulaminu.

Siły argumentu nie mierzymy z pewnoscią w wulgaryzmach.

Owszem rozumiem Twoja stronę bo wiem coś o tym z autopsii. Ja akurat równie szybko jak zaczęłam to i skończyłam. Konsekwencji jak na razie większych nie ma, nie zostawil żony nawet nie było o tym mowy itd a czas poświęcony dla mnie też nie był 'ukradziony' rodzinie bo naprawde spotykalismy się na szkoleniach tylko i wyłącznie i to naprawde byly szkolenia bo pracujemy w tej samej branzy.

A poza tym jeden incydent nie skreśla człowieka bynajmniej nie powinien.

27 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-11-20 13:30:10)

Odp: Pytanie do kochanek

Byłam OMC kochanką. On miał dziewczynę. Ale najpierw mnie w sobie rozkochał, potem przyznał, że jest ona. Mówił, że jej powie, że koniec, bo już od dawna nie ma seksu, już nie wie jak się wykręcać. Mówił, że chce jej jeszcze pomóc (sfinansować szkolenie), żeby mogła się usamodzielnić. Nie mieszkali razem, ale ona odwiedzała go codziennie. Tak mówił...

Miałam wyrzuty sumienia wobec tamtej kobiety. Gdy powiedział, że nawet gdyby mnie nie spotkał nic by z tego nie było, powiedziałam, że zabiera jej czas i to wredne. Przyznał mi rację. A potem pisał, że nie umie, gdy w jej oczach widzi "błaganie o miłość". Taki czuły, biedaczek... Myślałam o tym, żeby jej znaleźć kogoś zainteresowanego utrzymywaniem dziewczyny niesamodzielnej, niezaradnej, słabej. Przez chwilę szukałam, ale nie znalazłam. Wiedziałam, że nie nadaję się na "tę trzecią".

Gdy się spotkaliśmy (zanim wiedziałam o niej) pocałował mnie w rękę - fizycznie nic więcej nie było. Ale ogólnie było strasznie.

Pożegnaliśmy się potem kulturalnie, choć nieprawdopodobnie bolało.

Minęły miesiące. On rozmawiał wirtualnie się z moją przyjaciółką, nawet się umówił, po czym odwołał spotkanie, przepraszał; wcześniej opowiadał jej (wiedząc, że dotrze to do mnie), o tym jak niedawno zakończył swój kilkuletni związek. Podkreślał, że jest wolny.

Wciąż go kochałam. Wciąż cierpiałam. Wiedziałam, że on chce, żebym to ja pierwsza się odezwała. Ale nie mogłam, coś mnie powstrzymywało przed nawiązaniem kontaktu. Wiem co to było. Opatrzność. Czuwała, żebym nie straciła czasu i nie została ponownie poraniona. Bo jeśli ktoś będąc z kobietą, wędruje po necie i szuka następnej, to nie jest mężczyzna tylko patafian. Gnojek bez kręgosłupa. Kochać takiego, to męczyć się bez końca. I bez sensu.

Jeśli traktuje kobietę jak poczekalnię, jeśli w niej nie widzi kobiety swojego Życia, a trzyma się jej, żeby zabić nudę i mieć darmowy seks ALE SUGERUJE, ŻE ONA MOŻE NA COŚ LICZYĆ - jest zwykłym oszustem. Obrzydliwym wampirem energetycznym.

Nie wiem, co we mnie wstąpiło, nie rozumiem do dziś, dlaczego na pierwszą wiadomość, że nie jest wolny (jak twierdził wcześniej) nie kopnęłam go w tyłek. Przecież mnie okłamał! Był tak przekonywający, że postanowiłam poczekać. Niepotrzebnie. Potem strasznie cierpiałam. Nie śledziłam go, nie wynajmowałam detektywa, nie kontaktowałam się. Trwało lata nim się pozbierałam.

Wiem, że gdybym myślała trzeźwo jak teraz, na wieść że ma kogoś, zablokowałabym jego pocztę. Nie dostałby szansy na wyjaśnienia, bo tu nie ma co wyjaśniać. Jesteś z kobietą, trzymaj się jej. W Polsce nie ma tradycji wielożeństwa, a kochanką nie będę - stać mnie na mężczyznę dla siebie.

Myślę, że trudno o wyrzuty sumienia, gdy się bardzo cierpi. Myślę, że kochanki mają cały czas nieprawdopodobną huśtawkę emocjonalną (gdy się zakochają, bo dopóki się bawią, mogą myśleć, że nikogo nie ranią, skoro nikt nie wie, a one "nie zamierzają rozbijać rodziny). Myślę, że tyle podejść ile kochanek.

28

Odp: Pytanie do kochanek
Sundari napisał/a:

Mężczyźni tu też są winni, ale jak wiadomo "jak suka nie da - pies nie weźmie". Tym bardziej, że kochanki przecież wiedzą, że biorą udział w zdradzie.

ogień napisał/a:

tak.. a jest całkiem odwrotnie.. wspaniała i dobra w łóżku zamieńmy na Łatwa a inteligentna na Pusta w środku.
nie rozumiem jak można tknąć żonatego, trzeba siebie i innych zupełnie nie szanować. być zerem.

nie byłam i nie jestem kochanką, ale nie mogłam się powstrzymać od komentarza.

Rozwalacie mnie po prostu kobiety! To może pójdziemy w drugą stronę- wszystkie zdradzone żony to zaniedbane, spasłe ogrzycce, w dodatku wredne i zrzędzące. W końcu tak wyrażają się o swoich żonach sami zdradzający mężowie. Prawda to czy nie?

Nigdy nie zrozumiem tego "zwalniania z winy" mężczyzn. To on składa przysięgę, to on ją łamie, i w sumie przestaje być ważne z kim. Jak nie znajdzie kochanki, to zawsze są prostytutki, tylko musi być motywacja. Może Wasi chłopcy są typkami, których trzeba trzymać krótko, bo na widok pary cycków zupełnie tracą rozum, ale większość taka nie jest. Większość facetów zdaje sobie sprawę z tego co robi, jakie są konsekwencje (a raczej ich brak w wielu przypadkach). I jeśli facet zdradza, to nie dlatego, że kochanka użyła jakiejś czarnej magii i biednego misia omamiła, tylko dlatego, że on sam tego chciał.

Po stokroć wolę faceta, który ma okazje do zdrady, ale tego nie robi, niż patałacha który nie zdradza tylko z braku zdrady.

29 Ostatnio edytowany przez Sundari (2012-11-20 14:21:52)

Odp: Pytanie do kochanek
pedra85 napisał/a:
Sundari napisał/a:
pedra85 napisał/a:

ja byłam kochanka ale zerem nie jestem na pewno!

każdy popelnia błedy u mnie to było chwilowe są rózne kochanki, jak i różni mężowie i różne relacje między Nimi.

Nie każda kochanka to zimna wredna s..a!!

Owszem każda jest "zimną suką". Gdy wiesz, że facet ma żonę i z premedytacją się z nim kochasz i pewnie zdajesz sobie sprawę z tego jak to może zranić kobietę (ty chciałabyś by cię zdradzano?). Często ci ludzie mają dzieci, które nie są winne temu, że jakaś kobieta ma ochotę przespać się z ich ojcem i są ranione, bo często nawet nie mogą zrozumieć dlaczego ojciec odszedł, dlaczego musi jeździć raz do ojca a raz do matki, dlaczego ma wulgaryzm dzieciństwo.
Jak siebie wtedy nazwiesz?
Myślę, że poza słowami takimi jak usunięte przez moderatora ze wzgledu na naruszenie regulaminu można również użyć mocniejszych słów:]
Takie sprawy nie kończą się jak w dennych filmach o seksownych kobietach z NY, którymi macie przesiąknięte mózgi. Takie sprawy naprawdę niosą ze sobą tragiczne skutki:/ usunięte przez moderatora ze wzgledu na naruszenie regulaminu


Proszę, byś panowała nad swym językiem i przestrzegała zasad regulaminu.

Siły argumentu nie mierzymy z pewnoscią w wulgaryzmach.

Owszem rozumiem Twoja stronę bo wiem coś o tym z autopsii. Ja akurat równie szybko jak zaczęłam to i skończyłam. Konsekwencji jak na razie większych nie ma, nie zostawil żony nawet nie było o tym mowy itd a czas poświęcony dla mnie też nie był 'ukradziony' rodzinie bo naprawde spotykalismy się na szkoleniach tylko i wyłącznie i to naprawde byly szkolenia bo pracujemy w tej samej branzy.

A poza tym jeden incydent nie skreśla człowieka bynajmniej nie powinien.

Zachowania "biednych kochanek" naprawdę nie można określić w inny sposób jak tylko wulgaryzmami, bo to co robią jest wulgarnym, obrzydliwym czynem. Ponad to wulgaryzmy były stosowane jako cytaty (nawiasy).
Ciekawe też jakbyś określiła swoje dzieciństwo, gdybyś pochodziła z rozbitego w ten sposób małżeństwa (słowo użyte przeze mnie było podobnie jak twoje "wredna s...a", przeze mnie zaznaczone gwiazdkami).
Osobiście miałam szczęśliwe dzieciństwo ale znam masę ludzi, którzy mają ogromne problemy w życiu z tego powodu.
I podkreślam, że określenie "wulgaryzm" pojawiało się również we wcześniejszym komentarzu i jakoś wcześniej nie zostało ocenzurowane (podobnie jak moje "wulgaryzm dzieciństwo"). Czyżby dlatego, że użyła go była kochanka?
Ohydne jest to co robicie i tyle. Nie ma wytłumaczenia, że tylko raz, tylko na chwilę, żona się nie dowiedziała, nie rozstali się. To zwykła hipokryzja. Chcecie uciszyć własne sumienie i poprawić swoje samopoczucie wmawiając sobie, że jesteście wrażliwe, kochające i uczciwe.
Nazwę więc to odpowiednio: żałosne hipokrytki. Lepiej? Zapanowałam nad poprawnością języka? Czy może żadne negatywne epitety nie są dopuszczalne na tym forum? Jeżeli chodzi o obrażanie kogoś na forum: Mnie obraziły osobiście te "wyznania uciśnionych". Będą więc one usunięte?:>

Dalsze celowe łamanie zasad regulaminu zakończyć się może zablokowaniem konta.

I jeszcze jedno. Kochanki są chyba dorosłymi kobietami, więc jeżeli kogoś "kochają" chyba potrafią nad sobą zapanować i rozwiązać to w dojrzały sposób?
Do moderatorów: czy użycie kropek zamiast gwiazdek w cenzurze używanego słowa to jakaś różnica? Macie chyba problem z myśleniem...
Dziękuję to wszystko.

30

Odp: Pytanie do kochanek
Sundari napisał/a:
pedra85 napisał/a:
Sundari napisał/a:

Owszem każda jest "zimną suką". Gdy wiesz, że facet ma żonę i z premedytacją się z nim kochasz i pewnie zdajesz sobie sprawę z tego jak to może zranić kobietę (ty chciałabyś by cię zdradzano?). Często ci ludzie mają dzieci, które nie są winne temu, że jakaś kobieta ma ochotę przespać się z ich ojcem i są ranione, bo często nawet nie mogą zrozumieć dlaczego ojciec odszedł, dlaczego musi jeździć raz do ojca a raz do matki, dlaczego ma wulgaryzm dzieciństwo.
Jak siebie wtedy nazwiesz?
Myślę, że poza słowami takimi jak usunięte przez moderatora ze wzgledu na naruszenie regulaminu można również użyć mocniejszych słów:]
Takie sprawy nie kończą się jak w dennych filmach o seksownych kobietach z NY, którymi macie przesiąknięte mózgi. Takie sprawy naprawdę niosą ze sobą tragiczne skutki:/ usunięte przez moderatora ze wzgledu na naruszenie regulaminu


Proszę, byś panowała nad swym językiem i przestrzegała zasad regulaminu.

Siły argumentu nie mierzymy z pewnoscią w wulgaryzmach.

Owszem rozumiem Twoja stronę bo wiem coś o tym z autopsii. Ja akurat równie szybko jak zaczęłam to i skończyłam. Konsekwencji jak na razie większych nie ma, nie zostawil żony nawet nie było o tym mowy itd a czas poświęcony dla mnie też nie był 'ukradziony' rodzinie bo naprawde spotykalismy się na szkoleniach tylko i wyłącznie i to naprawde byly szkolenia bo pracujemy w tej samej branzy.

A poza tym jeden incydent nie skreśla człowieka bynajmniej nie powinien.

Zachowania "biednych kochanek" naprawdę nie można określić w inny sposób jak tylko wulgaryzmami, bo to co robią jest wulgarnym, obrzydliwym czynem. Ponad to wulgaryzmy były stosowane jako cytaty (nawiasy).
Ciekawe też jakbyś określiła swoje dzieciństwo, gdybyś pochodziła z rozbitego w ten sposób małżeństwa (słowo użyte przeze mnie było podobnie jak twoje "wredna s...a", przeze mnie zaznaczone gwiazdkami).
Osobiście miałam szczęśliwe dzieciństwo ale znam masę ludzi, którzy mają ogromne problemy w życiu z tego powodu.
I podkreślam, że określenie "wulgaryzm" pojawiało się również we wcześniejszym komentarzu i jakoś wcześniej nie zostało ocenzurowane (podobnie jak moje "wulgaryzm dzieciństwo"). Czyżby dlatego, że użyła go była kochanka?
Ohydne jest to co robicie i tyle. Nie ma wytłumaczenia, że tylko raz, tylko na chwilę, żona się nie dowiedziała, nie rozstali się. To zwykła hipokryzja. Chcecie uciszyć własne sumienie i poprawić swoje samopoczucie wmawiając sobie, że jesteście wrażliwe, kochające i uczciwe.
Nazwę więc to odpowiednio: żałosne hipokrytki. Lepiej? Zapanowałam nad poprawnością języka? Czy może żadne negatywne epitety nie są dopuszczalne na tym forum? Jeżeli chodzi o obrażanie kogoś na forum: Mnie obraziły osobiście te "wyznania uciśnionych". Będą więc one usunięte?:>

Dalsze celowe łamanie zasad regulaminu zakończyć się może zablokowaniem konta.

I jeszcze jedno. Kochanki są chyba dorosłymi kobietami, więc jeżeli kogoś "kochają" chyba potrafią nad sobą zapanować i rozwiązać to w dojrzały sposób?
Dziękuję to wszystko.

Pochodze z takiej rodziny (juz o tym pisalam) więc nie będę się powtarzać i miałam szcześliwe dzieciństwo.

i ja go nie kochalam nigdy. i ja sobie na pewno nie wmawiam że jestem wrażliwa, kochająca i uczuciowa:) Uciszyć sumienie może troche tak bo gryzie.... I ja (w swoim wątku) nie użalałam się nad sobą "Boże jaka ja biedna jestem"
Biorę to na swoje bary ja się w pore ocknęłam i nikogo nie wienie poza sobą, bo nikt mnie nie zmuszal

31

Odp: Pytanie do kochanek
pedra85 napisał/a:

[ja byłam kochanka ale zerem nie jestem na pewno!

każdy popelnia błedy u mnie to było chwilowe są rózne kochanki, jak i różni mężowie i różne relacje między Nimi.

Nie każda kochanka to zimna wredna s..a!!

Ciekawe, że na początku swojego wątku zupełnie spokojnie napisałaś, że miał być związek tylko dla seksu, wspominałaś także coś o tej grzecznej i niezaspakajającej mężusia żonie.

Więc wybacz - na początku zachowywałaś się jak klasyczna zimna s. bo dla zabawy weszłaś w związek z żonatym facetem. Potem nagle się obudziłaś, bo okazało się, że nie jesteś jedyna - bo jak to tak, ja mu nie wystarczę, tylko jeszcze dziwy z czatów i klubów dla swingersów..... litości.

32

Odp: Pytanie do kochanek
batszeba napisał/a:
pedra85 napisał/a:

[ja byłam kochanka ale zerem nie jestem na pewno!

każdy popelnia błedy u mnie to było chwilowe są rózne kochanki, jak i różni mężowie i różne relacje między Nimi.

Nie każda kochanka to zimna wredna s..a!!

Ciekawe, że na początku swojego wątku zupełnie spokojnie napisałaś, że miał być związek tylko dla seksu, wspominałaś także coś o tej grzecznej i niezaspakajającej mężusia żonie.

Więc wybacz - na początku zachowywałaś się jak klasyczna zimna s. bo dla zabawy weszłaś w związek z żonatym facetem. Potem nagle się obudziłaś, bo okazało się, że nie jesteś jedyna - bo jak to tak, ja mu nie wystarczę, tylko jeszcze dziwy z czatów i klubów dla swingersów..... litości.

Tzn od tego sie zaczęło od tego, że nie jestem jedyna to mi gdzieś otworzyło oczy... fakt na początku dla mnie to byla adrenalinka, nie interesowala mnie jego żona, jej uczucia itd ale to krótko trwało i dały znać o sobie wyrzuty sumienia. Wiec dlatego mówię że nie jestem zimna s...ą bo gdybym była pewnie dalej bym to ciągnęła bez względu na wszystko byle mnie zaspokajal itd ale teraz mam żal do siebie i już nawet nie chodzi o te zdrady z innym bo cięzko to nazwać zdradą tylko właśnie o tą rodzine.... ale do tego doszlam niestety dopiero po jakimś czasie

33

Odp: Pytanie do kochanek
Artemida napisał/a:

Jeśli traktuje kobietę jak poczekalnię, jeśli w niej nie widzi kobiety swojego Życia, a trzyma się jej, żeby zabić nudę i mieć darmowy seks ALE SUGERUJE, ŻE ONA MOŻE NA COŚ LICZYĆ - jest zwykłym oszustem. Obrzydliwym wampirem energetycznym.

Właśnie, Artemida. Cały problem polega na tym, że jakieś 90% facetów to ten drugi przypadek.  I 90 % lasek radośnie łyka teksty o zbyt grzecznych żonach które nie lubią np. anala, wymuszonych ślubach, rzekomych wpadkach, byciu tylko dla dzieci itp. Więc jeśli ktoś godzi się na coś takiego, często przez długi czas, to musi mieć bardzo niskie poczucie własnej wartości, dając się bawić takim kreaturom....

34

Odp: Pytanie do kochanek

Dżizas... "Tzn od tego sie zaczęło od tego, że nie jestem jedyna to mi gdzieś otworzyło oczy... "  przecież, do jasnej cholery od początku nie byłaś jedyna, bo była żona!!!!!!! Ale Ciebie ruszyło dopiero, gdy okazało się, że facet posuwa także inne panieny, taka moralność Kalego - jak Kalemu zabrać krowę to beeee a jak Kali zabrać komuś krowę to super....

"fakt na początku dla mnie to byla adrenalinka, nie interesowala mnie jego żona, jej uczucia itd ale to krótko trwało..."  dla mnie takie coś świadczy o byciu zimną s....

35

Odp: Pytanie do kochanek
batszeba napisał/a:

Dżizas... "Tzn od tego sie zaczęło od tego, że nie jestem jedyna to mi gdzieś otworzyło oczy... "  przecież, do jasnej cholery od początku nie byłaś jedyna, bo była żona!!!!!!! Ale Ciebie ruszyło dopiero, gdy okazało się, że facet posuwa także inne panieny, taka moralność Kalego - jak Kalemu zabrać krowę to beeee a jak Kali zabrać komuś krowę to super....

"fakt na początku dla mnie to byla adrenalinka, nie interesowala mnie jego żona, jej uczucia itd ale to krótko trwało..."  dla mnie takie coś świadczy o byciu zimną s....

Mówię że na poczatku napewno tak byłam nią tzn zimna s..a

Nie do końca tak, masz prawo mieć własne zdanie ale mojego myślenia nie znasz i w mojej glowie nie siedzisz!

Mi się zrobilo żal tej kobiety, nie chciałabym miec męża seksoholika bo ja juz z tego wychodze właściwie wyszlam ale on zdradzi ją znów napewno tzn pewnie wciąż zdradza i ja wolałam sie z tego g...a w które sama weszlam wycofać

36

Odp: Pytanie do kochanek
pedra85 napisał/a:

Nie do końca tak, masz prawo mieć własne zdanie ale mojego myślenia nie znasz i w mojej glowie nie siedzisz!

Toteż wypowiadam się na podstawie Twoich postów, to co się dzieje w Twojej głowie mało mnie interesuje. Nie przeszkadzało Ci, że sypiasz z żonatym, że ma żonę i dzieciaki - ruszyło Cię dopiero, gdy okazało się, że są jeszcze inne. I wtedy nagle koleś zrobił się beeeeeeeee

37

Odp: Pytanie do kochanek
busiu napisał/a:
Sundari napisał/a:

Mężczyźni tu też są winni, ale jak wiadomo "jak suka nie da - pies nie weźmie". Tym bardziej, że kochanki przecież wiedzą, że biorą udział w zdradzie.

ogień napisał/a:

tak.. a jest całkiem odwrotnie.. wspaniała i dobra w łóżku zamieńmy na Łatwa a inteligentna na Pusta w środku.
nie rozumiem jak można tknąć żonatego, trzeba siebie i innych zupełnie nie szanować. być zerem.

nie byłam i nie jestem kochanką, ale nie mogłam się powstrzymać od komentarza.

Rozwalacie mnie po prostu kobiety! To może pójdziemy w drugą stronę- wszystkie zdradzone żony to zaniedbane, spasłe ogrzycce, w dodatku wredne i zrzędzące. W końcu tak wyrażają się o swoich żonach sami zdradzający mężowie. Prawda to czy nie?

Nigdy nie zrozumiem tego "zwalniania z winy" mężczyzn. To on składa przysięgę, to on ją łamie, i w sumie przestaje być ważne z kim. Jak nie znajdzie kochanki, to zawsze są prostytutki, tylko musi być motywacja. Może Wasi chłopcy są typkami, których trzeba trzymać krótko, bo na widok pary cycków zupełnie tracą rozum, ale większość taka nie jest. Większość facetów zdaje sobie sprawę z tego co robi, jakie są konsekwencje (a raczej ich brak w wielu przypadkach). I jeśli facet zdradza, to nie dlatego, że kochanka użyła jakiejś czarnej magii i biednego misia omamiła, tylko dlatego, że on sam tego chciał.

Po stokroć wolę faceta, który ma okazje do zdrady, ale tego nie robi, niż patałacha który nie zdradza tylko z braku zdrady.

busiu co taka nerwowa tongue źle zrozumiałaś mojego posta. otóż..
ja wyraziłam się tylko o jednej stronie .. o kochance, rozumiesz?

38 Ostatnio edytowany przez Iguana (2012-11-20 15:11:41)

Odp: Pytanie do kochanek
kociamama napisał/a:

Czytając różne wątki mam takie pytanie- czy kochanki mają wyrzuty sumienia?
Nie chodzi mi o to , żeby je oceniać , potępiać .Chcę usłyszeć od nich jak się czują  z tym co robią. Czy jak nikt nie widzi i nie muszą już udawać , że nie robią nic złego miewają wyrzuty sumienia?
Mam znajomą , która była 10 lat kochanką , żonatego mężczyzny.Gdy romans się zaczynał dziecko tego mężczyzny miało rok.Po dziesięciu latach kochanka zaszła w ciążę i małżeństwo tego mężczyzny się rozpadło.Teraz są razem ale on nie chce ślubu.Nigdy nie widziałam w niej chociażby cienia wyrzutów sumienia.Ciekawi mnie czy ich nie ma czy tak się maskuje.Ciekawa jestem co czują i myślą kochanki ?
Dodam, że nigdy nie byłam zdradzona przez męża .

Znam osobiście wiele kobiet, którym fakt istnienia żony spędzał sen z powiek, co w końcu skutkowało rozstaniem się kochanków. Sama również miewam do czynienia z żonatymi mężczyznami. Wcale nie chodzi o to, że jakoś ich staram się na siłę uwieść, przychodzą po prostu w miejsca, do których i ja zaglądam.

Jakie jest moje zdanie? W takim tragicznym trójkącie nikt nie jest bez winy. Oni (mąż i żona) - zaniedbują siebie nawzajem, nie słuchają się, nie rozmawiają. Mąż - szuka albo przez przypadek znajduje kobietę, która widzi w nim mężczyznę. Żona - pozostaje wiecznie zmęczona i niezadowolona z życia i z niego. Kochanka - zazwyczaj na początku nie do końca ma świadomość w co się pakuje. Dużo zależy moim zdaniem od emocjonalnego zaangażowania stron, im głębsze emocje ich łączą, tym większe wyrzuty sumienia. Osobiście mam świadomość, że nie można budować swojego szczęścia w oparciu o cudzą krzywdę. Jednak w takich układach nigdy nic nie jest czarno-białe. W dodatku, tam gdzie pojawiają się emocje, rozum mówi "dobranoc".


W przypadku takich wieloletnich romansów sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Ponieważ pojawiają się różne zakresy odpowiedzialności. Rozpiszę to trochę schematycznie, nie na konkretnym przykładzie - tak więc wybacznie uogólnienia. Ów mężczyzna (kobiety zdradzają równie często!) ponosi odpowiedzialność za relację ze swoją kochanką i za swoją rodzinę. Wie, że żona nie jest w stanie zapewnić mu tego co kochanka i odwrotnie. Żona nie jest także w stanie zaakceptować istnienia kochanki (choć tutaj zdarzają się na szczęście wyjątki). Kochanka musi się godzić ze swą trzeciorzędną pozycją (po dzieciach i żonie). Dzieci są dla męża ważne, więc jako dorosły, odpowiedzialny facet przez lata tkwi w takim trójkącie, ponieważ nie chce zawieść oczekiwań żony, rodziny ale i swoich dzieci. Wie, że wyjawienie prawdy grozi rozwodem, a nie chce stracić rodziny. Jeżeli mężczyzna potrafi jasno stawiać granice i dbać o obie te kobiety, taki układ może przetrwać wiele lat, bez (moim zdaniem) większej szkody dla którejkolwiek ze stron - pod warunkiem, że żona się nie dowie.

Wracając do samej pozycji kochanki w tym wszystkim. Niektóre kobiety zasłaniają się tym, że małżeńskie problemy kochanka ich nie obchodzą, że nie czują się współwinne, że to Jego wybór, że to ich sprawa, że jeśli nie ona to on i tak znajdzie inną. Nie bez znaczenia jest również szereg korzyści płynący z bycia tą trzecią. Ciężko znaleźć mężczyźnie dobrą kochankę. Na różnych portalach erotycznych aż roi się od żonatych mężczyzn, którzy nad tym ubolewają. Zatem, kiedy taki facet już znajdzie odpowiednią kobietę - dyskretną, lojalną, dobrą w łóżku i będącą powierniczką jego najskrytszych spraw - to dba o nią i o ten układ. Kochanka tym samym czuje się dowartościowana, a płomienny romans nabiera iście książkowych uroków - co kompensuje poniekąd fakt istnienia żony i dzieci, za parawanem ich romansu.

Swoją drogą też, niech mi nikt nie mówi, że żona będąca blisko swojego męża, przez 10 lat nie zorientowała się, że on sypia z inną. Przecież można to odkryć na co najmniej kilkanaście sposobów. 

Wśród tych par, które żyją w takich układach zauważam jeszcze jeden decydujący czynnik. Otóż, w zdumiewającej części przypadków, strona zdradzająca skarży się, że ze swoją ślubną połówką nie może realizować swoich erotycznych fantazji w takim zakresie jak z kochanką.

Jak moim zdaniem zaradzić takim sytuacjom? Dopuścić do świadomości, że mąż może mieć potrzeby, które na pierwszy rzut oka mogą się żonie nie spodobać... i zaakceptować to smile Świat erotyki, wbrew temu czego nas uczono na religii i na wychowaniu do życia w rodzinie, jest bardzo obszerny i może być fascynujący - a strach ma tylko wielkie oczy. Warto też moim zdaniem nie traktować mężczyzn jako maszynek do robienia pieniędzy - bo z tym też się często spotykam (ale z tym mają problem i żony i kochanki).

Mam nadzieję, że moja wypowiedź okaże się choć trochę pomocna, chociaż mam świadomość, że to problem stary jak świat i Ameryki nie odkryłam.

Pozdrawiam
Iguana

39

Odp: Pytanie do kochanek

kociamama No ciekawy temat na forum się pojawił . Wydaje mi się , że kochanka nie ma wyżutu sumienia jeśli świadoma jest tego , że ten facet ma żonę i rodzinę. Ja jakiś czas temu miałam okazję spotkać się z żonatymi facetami o każdym wiedziałam , że ma żonę i rodzinę z żadnym nie poszłam do łóżka tylko poszłam na kawę to mnie coś dreczyło nie mogłam się uspokoić . Taki facet co szuka kochanki to też nie jest święty nie tylko winne są kochanki bo każdy wiesza psy , że to ona jest winna a ja myślę inaczej nie tylko kochanki są winne facet co zdradza tak samo jest winien a nawet więcej winny bo po co szuka kochanki jak ma zonę w domu ?

40 Ostatnio edytowany przez batszeba (2012-11-20 15:34:06)

Odp: Pytanie do kochanek

Iguana, nie uwzględniłaś tylko jednego: że istnieje (całkiem spore) grono facetów, którzy mając nawet Bóg wie jak ładną i chętną do seksu żonę i tak wyruszają na łowy, bo zwyczajnie sa zakompleksiali i koniecznie muszą sprawdzać, czy ich męskość działa jeszcze na inne kobiety? Widziałaś kolesi z kryzysem wieku średniego rzucających się na wszystko, co młodsze 15 lat i w miarę atrakcyjne??? Nawet mając bardzo atrakcyjne żony? Latających z tzw. dupą nie dlatego, że żona oziębła, tylko że sam obawia się, że nieługo przestanie mu stawać????

Nie pomyślałaś, że standardem jest gadanie o tym, że z żoną się nie sypia, a potem okazuje się, że np. w ramach tego niesypiania rodzi się dziecko?

Któryś z facetów napisał na forum, że zdradził zarówno żonę, do której już nic nie czuł jak i kobietę, którą kochał!! I sam się przyznał, że tak naprawdę, to w momentach zdrad myślał sam o sobie... I to chyba jest wyjaśnienie. Monstrualne męskie ego: ja i moje potrzeby, ja i mój kryzys wieku średniego, ja i mój seks, ja i moje zmarszczki, ja i moje problemy. JA JA JA. A baby latają wokół takiego i ze sobą się gryzą - bo żona to pewnie kocmołuch który chce seksu raz na pół roku, bo kochanka to dziwka. Zamiast albo odwrócić się na pięcie i znalezc sobie wolnego, albo postawić ultimatu (ona albo ja)....

Przypomina mi się teraz moja koleżanka. Jest w związku - nie są małżeństwem. Koleżanka atrakcyjna jest i jak to się mówi "lubi ten sport". Może być w trójkącie itp., zahamowania niewielkie.. Facet zachwycony (smsy typu "uwielbiam jak mi .......)itd. itd..
I co z tego??? Non stop kolor inne dziewuchy, koleżanki z FB, z imprez. Ba, nawet na jednym z portali erotycznych dał ogłoszenie (okraszone zdjęciem penisa we wzwodzie) że chętnie przyłączy się na trzeciego do par szukających urozmaicenia...
Koleżanka szalała, płakała, przechodziła depresję.... co na to pan? Ano: bo ja mam kompleksy, bo ja muszę wiedzieć, że oprócz Ciebie polecą na mnie jeszcze inne kobiety.
I co w takiej sytuacji?? I takich przypadków znam więcej.

41

Odp: Pytanie do kochanek
batszeba napisał/a:

Iguana, nie uwzględniłaś tylko jednego: że istnieje (całkiem spore) grono facetów, którzy mając nawet Bóg wie jak ładną i chętną do seksu żonę i tak wyruszają na łowy, bo zwyczajnie sa zakompleksiali i koniecznie muszą sprawdzać, czy ich męskość działa jeszcze na inne kobiety? Widziałaś kolesi z kryzysem wieku średniego rzucających się na wszystko, co młodsze 15 lat i w miarę atrakcyjne??? Nawet mając bardzo atrakcyjne żony? Latających z tzw. dupą nie dlatego, że żona oziębła, tylko że sam obawia się, że nieługo przestanie mu stawać????

Znam, podobnie jak Ty, różne przypadki. Tak naprawdę każda taka sytuacja ma swój indywidualny przebieg i dlatego też, nawet w swej wypowiedzi już wcześniejszej przeprosiłam za uogólnienia. Nawiązując natomiast do takich jak wyżej wymieniony przypadków, nie widzę w tym wypadku związku z postawą kochanki, która jest tematem tej dyskusji.


Nie pomyślałaś, że standardem jest gadanie o tym, że z żoną się nie sypia, a potem okazuje się, że np. w ramach tego niesypiania rodzi się dziecko?

Mi nikt takich bzdur nie wciskał nigdy, ale nie twierdzę, że tak nie jest. I nigdzie też nie bronię ani zdradzających mężczyzn, ani zdradzanych żon, ani tych kochanek. Piszę jedynie, jak z mojego punktu widzenia przebiegają takie relacje.

Któryś z facetów napisał na forum, że zdradził zarówno żonę, do której już nic nie czuł jak i kobietę, którą kochał!! I sam się przyznał, że tak naprawdę, to w momentach zdrad myślał sam o sobie... I to chyba jest wyjaśnienie. Monstrualne męskie ego: ja i moje potrzeby, ja i mój kryzys wieku średniego, ja i mój seks, ja i moje zmarszczki, ja i moje problemy. JA JA JA. A baby latają wokół takiego i ze sobą się gryzą - bo żona to pewnie kocmołuch który chce seksu raz na pół roku, bo kochanka to dziwka. Zamiast albo odwrócić się na pięcie i znalezc sobie wolnego, albo postawić ultimatu (ona albo ja)....

Tylko, że niektórym kochankom bycie tą trzecią odpowiada z wielu względów. Jak już pisałam też powyżej, posiadanie kochanka ma również swoje dobre strony.

Przypomina mi się teraz moja koleżanka. Jest w związku - nie są małżeństwem. Koleżanka atrakcyjna jest i jak to się mówi "lubi ten sport". Może być w trójkącie itp., zahamowania niewielkie.. Facet zachwycony (smsy typu "uwielbiam jak mi .......)itd. itd..
I co z tego??? Non stop kolor inne dziewuchy, koleżanki z FB, z imprez. Ba, nawet na jednym z portali erotycznych dał ogłoszenie (okraszone zdjęciem penisa we wzwodzie) że chętnie przyłączy się na trzeciego do par szukających urozmaicenia...
Koleżanka szalała, płakała, przechodziła depresję.... co na to pan? Ano: bo ja mam kompleksy, bo ja muszę wiedzieć, że oprócz Ciebie polecą na mnie jeszcze inne kobiety.
I co w takiej sytuacji?? I takich przypadków znam więcej.

Niestety, moim zdaniem, nie da się zaradzić na wszystkie osobiste nieszczęścia. Mogę jedynie powiedzieć, co ja bym zrobiła w takiej sytuacji - po pierwsze nie związałabym się z zakompleksionym facetem, po drugie jeśli mój Przyjaciel ma ochotę na kontakt z innymi kobietami, to nie mam nic przeciwko - o ile nie zagraża to mojemu zdrowiu i nie przekracza granic zdrowego rozsądku. Oczywiście wiem, że jest niewiele kobiet z takim podejściem jak moje i dla większości otwarcie związku w ogóle nie wchodzi w grę. Jednak też ciężko mi odpowiadać za kogoś kim nie jestem - nie jestem zakompleksiony facetem smile ani mój Przyjaciel też nim nie jest. Nie widzę natomiast nic złego w tym, aby od czasu do czasu spędził noc w towarzystwie innej kobiety. Co działa w dwie strony oczywiście... ale to temat już na inną dyskusję, z resztą już o tym na tym forum pisałam.

42

Odp: Pytanie do kochanek

mysle ze nie maja zadnych wyrzutów sumienia

43

Odp: Pytanie do kochanek
Iguana napisał/a:

Nie widzę natomiast nic złego w tym, aby od czasu do czasu spędził noc w towarzystwie innej kobiety. Co działa w dwie strony oczywiście... ale to temat już na inną dyskusję, z resztą już o tym na tym forum pisałam.

No i być może w takim układzie po prostu nie ma tematu zdrady i jest to bardzo stabilne, bo dwie osoby idą razem przez życie dlatego, że chcą ze sobą być a nie dlatego, że łączy ich coś-tam innego niż miłość, szacunek, spędzanie czasu razem.

44

Odp: Pytanie do kochanek

Moja przyjaciólka była kochanką przez 3 czy 4 lata. Czy miała wyrzuty sumienia? Nie. Ale nie dlatego, że jest wstrętną osobą. Po prostu zakochała się na zabój, a ten padalec wmówił jej jaka ta jego żona wstrętna jest, jak go męczy maltretuje psychicznie, a on biedaczek to tylko ze względu na swoje ukochane dzieci dźwiga ten krzyż. Na szczęście to się skończyło i moja przyjaciółka przejrzała na oczy, teraz sobie pluje w brodę że była taka głupia. No ale przez ten czas była kompletnie zaslepiona, miała klapki na oczach i miała wrażenie nie że zabiera męża innej kobiecie, ale że ratuje go przed wstrętną harpią o jakiej opoowidał jej, jej ukochany facet.

45

Odp: Pytanie do kochanek
kitonka80 napisał/a:

Moja przyjaciólka była kochanką przez 3 czy 4 lata. Czy miała wyrzuty sumienia? Nie. Ale nie dlatego, że jest wstrętną osobą. Po prostu zakochała się na zabój,

Prawidłowo. Zakochała się i już. Na miłość nie ma rady nie ma sposobu na zakochanie i odkochanie (przynajmniej ja nie znam). Oczywiście można teraz twierdzić, że za czyny się odpowiada, a nie za uczucia, i że mogła zrezygnować, bo żona, bo dzieci... ale przecież to nie jej świat.



a ten padalec wmówił jej jaka ta jego żona wstrętna jest, jak go męczy maltretuje psychicznie, a on biedaczek to tylko ze względu na swoje ukochane dzieci dźwiga ten krzyż.

No to jeśli ktoś daje wiarę takim banialukom to już jego problem. Jeśli jest źle w małżeństwie to ono się rozpada. Potem bierze się rozwód i jest się wolnym. Najczęściej w małżeństwie jest źle, ale ono się nie rozpada, a dodatkowy romans tylko to jeszcze bardziej cementuje.

46 Ostatnio edytowany przez betina2 (2012-11-20 18:40:09)

Odp: Pytanie do kochanek

Iguano! - czytajac Twojego posta cofnelam sie do lektury z glebokiej mlodosci - "Nany", "Damy Kameliowej" lub podobnych... Biedni panowie nie mogacy znalezc dyskretnej kochanki, badz panie ryjace po internecie za jakims chloptasiem. I ten przecudnej urody obrazek jaki przedstawilas o genialnym haremowcu co to i o zonke zadba, dzieciatka nakarmi, a neurozy zaleczy z kochaneczka. Malo tego jeszcze o zdrowko sie zatrwozy coby jakiegos syfa, kily czy chociazby grzybicy do domu nie przywlec.
Uff, a moze tak raczej przyklad z "Gorzkich godow" Polanskiego, gdzie eksperymenty erotyczne doprowadzily plomiennych kochankow do totalnej nienawisci i zniszczenia ich milosci.
Kochanka, nie jest zazwyczaj wynikiem, ze "zona barchanowa" i tylko po bozemu(nafaszerowana bogobojnymi frazesami), raczej checia potwierdzenia swojej lekko juz podupadlej potencji, badz tez zwyklej checi przygody, zeby zaimponowac w meskim gronie przy pogaduszkach  przy piwku.
Zdrada z jakichkolwiek powodow jest zawsze zdrada  - chcesz wrazen, chcesz pofruwac bierz rozwod z calym tego korowodem (alimenty,podzialy itp) i nie zawracaj d...py zonie/mezowi/kochance jakis ty biedny, niezaspokojony/na .
Co do kochanek, jak mowi stare przyslowie - nie pchaj sie miedzy wodke a zakaske. I jeszcze jedno, jakos nie znajduje przykladu kochanki zakochanej nieprzytomnie w ubozuchnym  renciscie..........

47

Odp: Pytanie do kochanek

Ile kochanek tyle powodow i odczuc ,nikt nie jest jednakowy.
Te mlode 20 -latki ,poprsotu niewiedza co robia maja w glowach tylko "lans" ,fajne auto itp (to promoje tv zreszta).plus mysla ze sa takie ekstra mlode i fajowe ,plus sa i takie ,ktore od razu sie zakochuja jak ktos sie usmiechnie.
Bardziej dojrzale takie 28 ,29 ,szukaja zwiazku ,a ze singla ( pozadnego ),ciezko zafascynowac biora sie za zonkosia ,ktory juz jest sprawdzony przeciez. plus samotnosc ,a zegar tyka....................
Niezapominajmy ze maly mis bez winy nie jest ,bo czesto to i kochnka i zona sa poprostu ofiarami niedojrzalego piotrusia pana:)

48

Odp: Pytanie do kochanek
batszeba napisał/a:

Iguana, nie uwzględniłaś tylko jednego: że istnieje (całkiem spore) grono facetów, którzy mając nawet Bóg wie jak ładną i chętną do seksu żonę i tak wyruszają na łowy, bo zwyczajnie sa zakompleksiali i koniecznie muszą sprawdzać, czy ich męskość działa jeszcze na inne kobiety? Widziałaś kolesi z kryzysem wieku średniego rzucających się na wszystko, co młodsze 15 lat i w miarę atrakcyjne??? Nawet mając bardzo atrakcyjne żony? Latających z tzw. dupą nie dlatego, że żona oziębła, tylko że sam obawia się, że nieługo przestanie mu stawać????

Nie pomyślałaś, że standardem jest gadanie o tym, że z żoną się nie sypia, a potem okazuje się, że np. w ramach tego niesypiania rodzi się dziecko?

Któryś z facetów napisał na forum, że zdradził zarówno żonę, do której już nic nie czuł jak i kobietę, którą kochał!! I sam się przyznał, że tak naprawdę, to w momentach zdrad myślał sam o sobie... I to chyba jest wyjaśnienie. Monstrualne męskie ego: ja i moje potrzeby, ja i mój kryzys wieku średniego, ja i mój seks, ja i moje zmarszczki, ja i moje problemy. JA JA JA. A baby latają wokół takiego i ze sobą się gryzą - bo żona to pewnie kocmołuch który chce seksu raz na pół roku, bo kochanka to dziwka. Zamiast albo odwrócić się na pięcie i znalezc sobie wolnego, albo postawić ultimatu (ona albo ja)....

Przypomina mi się teraz moja koleżanka. Jest w związku - nie są małżeństwem. Koleżanka atrakcyjna jest i jak to się mówi "lubi ten sport". Może być w trójkącie itp., zahamowania niewielkie.. Facet zachwycony (smsy typu "uwielbiam jak mi .......)itd. itd..
I co z tego??? Non stop kolor inne dziewuchy, koleżanki z FB, z imprez. Ba, nawet na jednym z portali erotycznych dał ogłoszenie (okraszone zdjęciem penisa we wzwodzie) że chętnie przyłączy się na trzeciego do par szukających urozmaicenia...
Koleżanka szalała, płakała, przechodziła depresję.... co na to pan? Ano: bo ja mam kompleksy, bo ja muszę wiedzieć, że oprócz Ciebie polecą na mnie jeszcze inne kobiety.
I co w takiej sytuacji?? I takich przypadków znam więcej.

Ten ostatni to moj maz hehhehe byly :;

49

Odp: Pytanie do kochanek

Mnie w bycie kochanka nieco wrobiono.
Facet byl fajny, zdawal sie wolny, dysponowal czasem o kazdej porze, nie mial obraczki ani zadne inne znaki na niebie czy ziemi nie wskazywaly na to ze ma zone. Ba! Dwojke dzieci!! Plus ja bylam lekko po 20stce, glupia i naiwna. Romans trwal kilka tygodni zanim jeden czlowiek mnie uswiadomil w co sie wpakowalam. (czesc i chwala mu za to)
Jak sie dowiedzialam to mnie zemdlilo. Serio, myslalam ze rzygne.
Takiego brudu na duszy i ciele to nigdy nie czulam.
Przerwalam romans, nie wracalam do tego i stanowczo usunelam z serca wszelkie kielkujace uczucie do tego mezczyzny.
W dupie mam rozne sytuacje ale moje wewnetrzne zasady sa moja podstawa i nie moge ich lamac jesli mam miec jakikolwiek szacunek dla samej siebie.

50

Odp: Pytanie do kochanek

Sadie - krotko i wezlowato w temacie " w dupie mam rozne sytuacje, ale moje wewnetrzne zasady sa moja podstawa" !!!!!!!!!
Nic dodac.

51

Odp: Pytanie do kochanek

Sadie -bo normalna kobieta dowiadujaca sie o takim fakcie tak reaguje .Kobiety ,ktore same darza do tego by byc kochanka zawsze maja podloze psychologiczne .

52 Ostatnio edytowany przez kociamama (2012-11-21 17:30:52)

Odp: Pytanie do kochanek

Dziękuję za odpowiedzi.Czytam i jak obiecałam nie oceniam .
Co czuje kochanka? No tak -ale kochanek tez przecież ma uczucia.Co on czuje wiążąc się z zamężną kobietą?
Kiedyś o mały włos nie wplątałabym się w romans z żonatym. Oprzytomniałam na szczęście i w porę uciekłam.
Byłam strasznie zakochana ale jeszcze resztki zdrowego rozsądku kazały uciekać z tego gówna.Facet był wyrachowany i zobaczyłam , że oszukuje nie tylko żonę ale i mnie.Okropna sytuacja.Nigdy w życiu nie chcę przeżywać tylu gwałtownych emocji.Powiem tak- po tamtym wydarzeniu wolałabym być sama niż związać się z żonatym. Jeśli bym się w takim zakochała a on by twierdził, że też się we mnie zakochał to niech się rozwiedzie i dopiero tworzy coś nowego ale dopóki jest w małżeństwie NIC nie może się zdarzyć.
Kiedyś ktoś mi powiedział, że w takich sytuacjach nie ma wygranych.Wszyscy na starcie przegrywają.Coś w tym jest.

53

Odp: Pytanie do kochanek
betina2 napisał/a:

Iguano! - czytajac Twojego posta cofnelam sie do lektury z glebokiej mlodosci - "Nany", "Damy Kameliowej" lub podobnych... Biedni panowie nie mogacy znalezc dyskretnej kochanki, badz panie ryjace po internecie za jakims chloptasiem. I ten przecudnej urody obrazek jaki przedstawilas o genialnym haremowcu co to i o zonke zadba, dzieciatka nakarmi, a neurozy zaleczy z kochaneczka. Malo tego jeszcze o zdrowko sie zatrwozy coby jakiegos syfa, kily czy chociazby grzybicy do domu nie przywlec.
Uff, a moze tak raczej przyklad z "Gorzkich godow" Polanskiego, gdzie eksperymenty erotyczne doprowadzily plomiennych kochankow do totalnej nienawisci i zniszczenia ich milosci.
Kochanka, nie jest zazwyczaj wynikiem, ze "zona barchanowa" i tylko po bozemu(nafaszerowana bogobojnymi frazesami), raczej checia potwierdzenia swojej lekko juz podupadlej potencji, badz tez zwyklej checi przygody, zeby zaimponowac w meskim gronie przy pogaduszkach  przy piwku.
Zdrada z jakichkolwiek powodow jest zawsze zdrada  - chcesz wrazen, chcesz pofruwac bierz rozwod z calym tego korowodem (alimenty,podzialy itp) i nie zawracaj d...py zonie/mezowi/kochance jakis ty biedny, niezaspokojony/na .
Co do kochanek, jak mowi stare przyslowie - nie pchaj sie miedzy wodke a zakaske. I jeszcze jedno, jakos nie znajduje przykladu kochanki zakochanej nieprzytomnie w ubozuchnym  renciscie..........

Biedni Ci Panowie, czy nie biedni, nie mi to oceniać - nie jestem zwolenniczką oceniania czyjejś moralności, bo mi to z kolei przypomina lekturę z moralnością w tytule. Gorzkie Gody - świetny film moim zdaniem. Na szczęście w moich relacjach nie dochodzi do tak skrajnie ambiwalentnych uczuć. Pewnie dlatego, że u polańskiego to tylko film... a w przypadku moich związków to samo życie. Raczej nie wypowiadam się na tematy, w których nie mam doświadczenia, a jeśli już to zaznaczam z góry, że tak jest.

betino , zgodzę się jedynie z Tym, że "zdrada zawsze pozostaje zdradą" tylko czym innym będzie zdrada dla mnie, a czym innym dla Ciebie.

54 Ostatnio edytowany przez Swanen (2012-11-21 17:55:24)

Odp: Pytanie do kochanek
Sundari napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:

Ale pytanie było skierowane do kochanek, więc po co nabijasz sobie posty?

Przepraszam jeśli Ciebie uraziłam. Napisałam tylko to co myślę ja, jeśli złamałam zasady forum, proszę o usunięcie mojego posta.

Ja nie byłam i nie będę kochanką, bo mam szacunek do siebie, ale myślę, że mogę brać udział w tej dyskusji, ponieważ mam styczność z różnymi kobietami, które są kochankami. Też z ciekawości pytam je co czują i ku mojemu przerażeniu SĄ Z SIEBIE DUMNE?! Ostatnio rozmawiałam ze swoją rówieśniczką (23 lata), chadza do żonatego mężczyzny od kilku miesięcy, twierdzi, że jej nie satysfakcjonuje kochanie się z wolnym. Na pytanie czy nie szkoda jej jego żony, odpowiedziała, że ją to nie obchodzi. Nie wiem jakim człowiekiem trzeba być żeby tak się zachowywać.
Mężczyźni tu też są winni, ale jak wiadomo "jak suka nie da - pies nie weźmie". Tym bardziej, że kochanki przecież wiedzą, że biorą udział w zdradzie.

I przepraszać kochankę za urażenie jej? usunięte przez moderatora z powodu naruszenia regulaminu? Brawo!

Dziecko, ty masz 23 lata, piszesz o szacunku do siebie a jednoczesnie o tym, 'ze jak suka nie da to pies nie wezmie? To jak, twoja mamusia - suka dala twojemu tatusiowi - psu i teraz oto ich produkt popisuje sie popegerowska mentalnoscia na forum? A ty sama to tez jestes suka i dajesz psu? Co za prostactwo.

55 Ostatnio edytowany przez Iguana (2012-11-21 18:29:52)

Odp: Pytanie do kochanek
Swanen napisał/a:

Dziecko, ty masz 23 lata, piszesz o szacunku do siebie a jednoczesnie o tym, 'ze jak suka nie da to pies nie wezmie? To jak, twoja mamusia - suka dala twojemu tatusiowi - psu i teraz oto ich produkt popisuje sie popegerowska mentalnoscia na forum? A ty sama to tez jestes suka i dajesz psu? Co za prostactwo.

Pozwolę sobie na taki mały offtop z mojej strony.

Swanen, moim zdaniem niezależnie od wieku każdy ma prawo wyrazić swoją opinię. Osobiście za znacznie większe prostactwo uważam dyskutowanie z pozycji wieku i ubliżanie innym za ich odmienne zdanie - szczególnie, jeśli taka wypowiedź nic nie wnosi do dyskusji, tylko ilustruje frustrację autora. Nie ma nic bardziej zabawnego, jak ktoś w sposób agresywny, próbuje innym dowieść ich niskiego poziomu.

56

Odp: Pytanie do kochanek

Mają...

57

Odp: Pytanie do kochanek

Ja jestem z tej drugiej strony,wszystkie etapy po zdradzie mam już za sobą...Dwa lata dochodziłam do siebie.

Na początku winiłam kochankę...Wiedziała o mnie i o dzieciach...Nie miała skrupułów,żadnych wyrzutów,wręcz przeciwnie...Dodam tylko,że to nie siksa,tylko kobieta starsza znacznie ode mnie,a ja mam 42 lata.

Co złego zrobiła mi kochanka?

-wpędziła w poczucie winy,zastanawiałam sie długo w czy jest lepsza ode mnie...
-zaprowadziła mnie na kozetkę do psychoterapeuty-wydałam majątek na terapię...
-gdy sie o wszystkim dowiedziałam,zemdlałam,tak mocno potłukłam sobie mózg,że odleżałam swoje na neurologii...
-bez żadnych wyrzutów sumienia wydawała moje ciężko zarobione pieniądze,do dziś spłacam długi..
-moje dzieci przeżyły szok...do dziś nie chcą jej widzieć...
-i wiele jeszcze innych złych rzeczy,jak np.tęsknota,wycie po nocach z bezsilności,z pięścią wciśniętą w usta,żeby dzieci krzyku nie słyszały...
-no i praca,musiałam ją zmienic...


Ale to tylko początek.Bo kochanki są zapatrzone w siebie i jedyna,co maja na swoje usprawiedliwienie,to to,że maja prawo do szczęścia.Jasne,maja,ale nie kosztem rozbicia rodziny.


Potem dotarło do mnie,że to nie kochanka ,mnie zdradziła,tylko mój osobisty niewierny mąż...Tez miła przecież prawo do szczęścia.Zapomniła jednak o szczęściu dzieci i moim...

DZIŚ;

ani mnie ziębi,ani grzeje kochanka,nawet nie wiem,czy dalej jest z niewiernym...Po prostu mnie to nie interesuje.

Drogie Panie kochanki:
Zanim którakolwiek z WAS da się złapać na ładne słówka,proponuję stanąc przed lustrem,spojrzeć sobie w oczy i choc przez chwile wczuć się w sytuację żony...Bo o kochance żona dowiaduje się ostania...To żona siedzi przy łóżeczku chorego dziecka,kiedy niewierny spotyka sie w hotelu z kochanką,to żona pierze,prasuje koszule,bywa z niewiernym na różnych spotkaniach,to zona siada z niewiernym do wigilijnego stołu,wreszcie to żona kocha niewiernego...

A kochanka?
Cóż to tylko substytut,zastępstwo,zabawka...To kobieta,która uprawia seks z facetem,który przed chwilą kochał się z żoną...

Sytuacja się zmienia jak się żona dowiaduje...

Dziś w zasadzie,mogę podziękować kochance,że pokazał mi prawdziwą twarz mojego niewiernego.Krętacza,kłamcy i ...-wiele epitetów można tu jeszcze przytoczyć...

Tylko Drogie Panie KOchanki,pamiętajcie,że Żona zwrotu nie przyjmuje...

58

Odp: Pytanie do kochanek
Iguana napisał/a:
Swanen napisał/a:

Dziecko, ty masz 23 lata, piszesz o szacunku do siebie a jednoczesnie o tym, 'ze jak suka nie da to pies nie wezmie? To jak, twoja mamusia - suka dala twojemu tatusiowi - psu i teraz oto ich produkt popisuje sie popegerowska mentalnoscia na forum? A ty sama to tez jestes suka i dajesz psu? Co za prostactwo.

Pozwolę sobie na taki mały offtop z mojej strony.

Swanen, moim zdaniem niezależnie od wieku każdy ma prawo wyrazić swoją opinię. Osobiście za znacznie większe prostactwo uważam dyskutowanie z pozycji wieku i ubliżanie innym za ich odmienne zdanie - szczególnie, jeśli taka wypowiedź nic nie wnosi do dyskusji, tylko ilustruje frustrację autora. Nie ma nic bardziej zabawnego, jak ktoś w sposób agresywny, próbuje innym dowieść ich niskiego poziomu.

Jesli juz sie bawimy i przyjmujemy protekcjonalne tony to przeczytaj swoj tekst a potem powiedz mi, ze ty sama tego nie robisz.
Ale ad rem, owszem jestem bardzo sfrustrowana tylko nie tym, co ty w swoim amatorskim filozofowaniu mi przypisujesz. Otoz jestem wyjatkowo sfrustrowana, ze w XXI wieku mloda dziewczyna, z dostepem do netu, czyli nie z jakiejs zapadlej wioski cytuje 'madrosc ludowa' wywodzaca sie z wiejskiej mentalnosci podwojnych standardow i robi to w dodatku na forum dla kobiet a jednoczesnie uwaza sie za bardzo moralna i pelna szacunku dla siebie.
Otoz zadna kobieta majaca szacunek dla siebie oraz poczucie wartosci jako kobieta czegos takiego nie powie, bo jest to prostactwo a oprocz tego zdejmuje odpowiedzialnosc z mezczyzny. I wlasnie na to wskazuje i owszem, uwazam to za oznake bardzo niskiego poziomu.  To nie ma nic wspolnego z odmiennoscia opinii a do dyskusji wnosi moj zdecydowany sprzeciw wobec takiego prostackiego traktowania kobiet.

59

Odp: Pytanie do kochanek
Iguana napisał/a:
betina2 napisał/a:

Iguano! - czytajac Twojego posta cofnelam sie do lektury z glebokiej mlodosci - "Nany", "Damy Kameliowej" lub podobnych... Biedni panowie nie mogacy znalezc dyskretnej kochanki, badz panie ryjace po internecie za jakims chloptasiem. I ten przecudnej urody obrazek jaki przedstawilas o genialnym haremowcu co to i o zonke zadba, dzieciatka nakarmi, a neurozy zaleczy z kochaneczka. Malo tego jeszcze o zdrowko sie zatrwozy coby jakiegos syfa, kily czy chociazby grzybicy do domu nie przywlec.
Uff, a moze tak raczej przyklad z "Gorzkich godow" Polanskiego, gdzie eksperymenty erotyczne doprowadzily plomiennych kochankow do totalnej nienawisci i zniszczenia ich milosci.
Kochanka, nie jest zazwyczaj wynikiem, ze "zona barchanowa" i tylko po bozemu(nafaszerowana bogobojnymi frazesami), raczej checia potwierdzenia swojej lekko juz podupadlej potencji, badz tez zwyklej checi przygody, zeby zaimponowac w meskim gronie przy pogaduszkach  przy piwku.
Zdrada z jakichkolwiek powodow jest zawsze zdrada  - chcesz wrazen, chcesz pofruwac bierz rozwod z calym tego korowodem (alimenty,podzialy itp) i nie zawracaj d...py zonie/mezowi/kochance jakis ty biedny, niezaspokojony/na .
Co do kochanek, jak mowi stare przyslowie - nie pchaj sie miedzy wodke a zakaske. I jeszcze jedno, jakos nie znajduje przykladu kochanki zakochanej nieprzytomnie w ubozuchnym  renciscie..........

Biedni Ci Panowie, czy nie biedni, nie mi to oceniać - nie jestem zwolenniczką oceniania czyjejś moralności, bo mi to z kolei przypomina lekturę z moralnością w tytule. Gorzkie Gody - świetny film moim zdaniem. Na szczęście w moich relacjach nie dochodzi do tak skrajnie ambiwalentnych uczuć. Pewnie dlatego, że u polańskiego to tylko film... a w przypadku moich związków to samo życie. Raczej nie wypowiadam się na tematy, w których nie mam doświadczenia, a jeśli już to zaznaczam z góry, że tak jest.

betino , zgodzę się jedynie z Tym, że "zdrada zawsze pozostaje zdradą" tylko czym innym będzie zdrada dla mnie, a czym innym dla Ciebie.

Iguano .- nie zarzucaj mi prosze dulszczyzny , bo chodzi  wlasnie  o cos wrecz odwrotnego. To Ty raczej proponujesz uklad "czego oczy nie widza,serce nie boli" badz tez prowadzenie bytow rownoleglych. O.k. jezeli ma zgode zony/meza na taki uklad to w porzo,.  ale zazwyczaj nie ma i to  juz jest wtedy zdrada. Nie wiem jak inaczej mozna to interpretowac. Jezeli komus taki uklad nie pasuje, droga wolna. A jezeli ma obiekcje, bo rodzina, bo pozycja, sprawy materialne - jest hipokryta i to jest wlasnie dulszczyzna. I caly czas odnosze wrazenie, ze probujesz przyodziac te zdradzane zony w barchany i moherowy berecik , a seksu to sie biedaczki nauczyly tylko na naukach przedmalzenskich w parafii.

60

Odp: Pytanie do kochanek
betina2 napisał/a:

Iguano .- nie zarzucaj mi prosze dulszczyzny , bo chodzi  wlasnie  o cos wrecz odwrotnego. To Ty raczej proponujesz uklad "czego oczy nie widza,serce nie boli" badz tez prowadzenie bytow rownoleglych. O.k. jezeli ma zgode zony/meza na taki uklad to w porzo,.  ale zazwyczaj nie ma i to  juz jest wtedy zdrada. Nie wiem jak inaczej mozna to interpretowac. Jezeli komus taki uklad nie pasuje, droga wolna. A jezeli ma obiekcje, bo rodzina, bo pozycja, sprawy materialne - jest hipokryta i to jest wlasnie dulszczyzna. I caly czas odnosze wrazenie, ze probujesz przyodziac te zdradzane zony w barchany i moherowy berecik , a seksu to sie biedaczki nauczyly tylko na naukach przedmalzenskich w parafii.

Betino, szczerze mówiąc, to mi nie robi różnicy, czy rzeczona żona uprawia sex z mężem czy nie. Wiem natomiast i to z relacji kilku osób, że nie posuwają się one tak daleko w realizacji swoich fantazji na łamach swych formalnych związków, jak w przypadku kochanki/kochanka - bo rzecz się tyczy również zdradzających kobiet. I raczej pokutuje moim zdaniem tutaj bardziej syndrom matki i dziwki, a niekoniecznie jej umiejętności. Nigdzie też nie napisałam, że zdrada jest czymś dobrym i że mężczyźni są z niej rozgrzeszeni - bo mam wrażenie, że tak odbierasz to co piszę. Jednak uważam, że winienie tylko jednej strony za zdradę nie jest do końca "jedyną słuszną drogą". Czego szukają żonaci mężczyźni na stronach o charakterze erotycznym, czy w klubach, które odwiedzam? BDSM, cuckold, swingers, biseksualnych doznań, transseksualnej wolności. O tym raczej żony słuchać nie lubią... i to miałam na myśli pisząc o szerszym zakresie erotyki, aniżeli ten preferowany w klasycznych związkach. Większość cross-dress'erów jakich znam to żonaci mężczyźni. Wielu zarówno Dominujących, jak i uległych mężczyzn, jakich znam, utrzymujących stałe relacje w klimacie BDSM, to żonaci mężczyźni. W klubach swingerskich, klubach gejowskich,  czy klubach go-go aż się od nich roi. Nie chcę usprawiedliwiać tych mężczyzn czy ich kochanek/ów, nie chcę oczerniać ich żon. Znam też równie aktywne w tych wszystkich obszarach kobiety mające mężów i dzieci, które "radosnej nowiny" też nie zaniosą do domu, ze względu na dzieci. Nie mi to oceniać. Mówię jedynie co widzę i jak to pojmuję. Wiem natomiast, że każdorazowo w takim wypadku najłatwiej ukamienować, a trudniej zrozumieć faktyczne motywy jakimi Ci ludzie się kierują. Dla mnie każda taka historia wystarczyłaby aby zapełnić przepastny tom podręcznika do psychologii, a tutaj wchodzę i 75% wpisów czytam "Kochanki nie mają wyrzutów sumienia" - koniec kropka. To trochę jak stwierdzenie "każdy arab to terrorysta" i to mnie razi - takie zawężanie perspektywy.

Rozumiem też doskonale to, o czym pisze Mika123 i przykro mi, że Cię to spotkało.

To między innymi fakt istnienia zdrady (w takiej formie o jakiej tutaj mówimy) skutecznie zniechęca mnie do wchodzenia w relacje monogamiczne - ale oczywiście nie jest to jedyny powód. Dostrzegam wiele korzyści z wchodzenia w relacje otwarte, ale nie uważam, aby było to dobre rozwiązanie dla wszystkich wokół.

61

Odp: Pytanie do kochanek
Iguana napisał/a:
betina2 napisał/a:

Iguano .- nie zarzucaj mi prosze dulszczyzny , bo chodzi  wlasnie  o cos wrecz odwrotnego. To Ty raczej proponujesz uklad "czego oczy nie widza,serce nie boli" badz tez prowadzenie bytow rownoleglych. O.k. jezeli ma zgode zony/meza na taki uklad to w porzo,.  ale zazwyczaj nie ma i to  juz jest wtedy zdrada. Nie wiem jak inaczej mozna to interpretowac. Jezeli komus taki uklad nie pasuje, droga wolna. A jezeli ma obiekcje, bo rodzina, bo pozycja, sprawy materialne - jest hipokryta i to jest wlasnie dulszczyzna. I caly czas odnosze wrazenie, ze probujesz przyodziac te zdradzane zony w barchany i moherowy berecik , a seksu to sie biedaczki nauczyly tylko na naukach przedmalzenskich w parafii.

Betino, szczerze mówiąc, to mi nie robi różnicy, czy rzeczona żona uprawia sex z mężem czy nie. Wiem natomiast i to z relacji kilku osób, że nie posuwają się one tak daleko w realizacji swoich fantazji na łamach swych formalnych związków, jak w przypadku kochanki/kochanka - bo rzecz się tyczy również zdradzających kobiet. I raczej pokutuje moim zdaniem tutaj bardziej syndrom matki i dziwki, a niekoniecznie jej umiejętności. Nigdzie też nie napisałam, że zdrada jest czymś dobrym i że mężczyźni są z niej rozgrzeszeni - bo mam wrażenie, że tak odbierasz to co piszę. Jednak uważam, że winienie tylko jednej strony za zdradę nie jest do końca "jedyną słuszną drogą". Czego szukają żonaci mężczyźni na stronach o charakterze erotycznym, czy w klubach, które odwiedzam? BDSM, cuckold, swingers, biseksualnych doznań, transseksualnej wolności. O tym raczej żony słuchać nie lubią... i to miałam na myśli pisząc o szerszym zakresie erotyki, aniżeli ten preferowany w klasycznych związkach. Większość cross-dress'erów jakich znam to żonaci mężczyźni. Wielu zarówno Dominujących, jak i uległych mężczyzn, jakich znam, utrzymujących stałe relacje w klimacie BDSM, to żonaci mężczyźni. W klubach swingerskich, klubach gejowskich,  czy klubach go-go aż się od nich roi. Nie chcę usprawiedliwiać tych mężczyzn czy ich kochanek/ów, nie chcę oczerniać ich żon. Znam też równie aktywne w tych wszystkich obszarach kobiety mające mężów i dzieci, które "radosnej nowiny" też nie zaniosą do domu, ze względu na dzieci. Nie mi to oceniać. Mówię jedynie co widzę i jak to pojmuję. Wiem natomiast, że każdorazowo w takim wypadku najłatwiej ukamienować, a trudniej zrozumieć faktyczne motywy jakimi Ci ludzie się kierują. Dla mnie każda taka historia wystarczyłaby aby zapełnić przepastny tom podręcznika do psychologii, a tutaj wchodzę i 75% wpisów czytam "Kochanki nie mają wyrzutów sumienia" - koniec kropka. To trochę jak stwierdzenie "każdy arab to terrorysta" i to mnie razi - takie zawężanie perspektywy.

Rozumiem też doskonale to, o czym pisze Mika123 i przykro mi, że Cię to spotkało.

To między innymi fakt istnienia zdrady (w takiej formie o jakiej tutaj mówimy) skutecznie zniechęca mnie do wchodzenia w relacje monogamiczne - ale oczywiście nie jest to jedyny powód. Dostrzegam wiele korzyści z wchodzenia w relacje otwarte, ale nie uważam, aby było to dobre rozwiązanie dla wszystkich wokół.

Iguano - rozmawiamy o dwoch roznych rzczach - Ty weszlas w obszary nazwijmy to "wysublimowane" blizsze wielbicielom markiza de Sade itp. Nie wydaje mi sie ,by zwiazek maz-kochanka w wiekszosci przypadkow byl az tak wymagajacy. Zazwyczaj jest to zwykla chec zaznania nowych wrazen z nowym obiektem. I nie sadze rowniez, aby te nowe obiekty(zaznaczam w wiekszosci) byly w klimacie, ktory opisujesz - zazwyczaj kochanka w tyle glowy ma rozwod "ukochanego" i zalozenie stadla na wzor tego, ktory wlasnie rozbila. Poczytaj na forum "zeznania" kochanek - nie marzyly im sie wypady do klubow go-go, batozenie czy przebieranki, raczej przebieraly nozkami kiedyz to w koncu najmilkejszy zdecyduje sie na porzucenie rodziny i beda zyli dlugo i szczesliwie. Tylko, ze najmilejszy, po czasie jakims dochodzi do wniosku, ze po co mu to samo co juz ma i wraca na "lono",czasami szczesliwie, czasami nie, zalezy jak mocno zona zawzieta. A co po drodze sie naniszczylo, co sie spieprzylo to inna sprawa.
Nikgo nie mam zamiaru kamieniowac i nie twierdze, ze kazdy arab terrorysta jest. Chce jednak zachowac reszte wiary w ludzkosc, ze nie jestesmy stadem pawianow licytujacych sie kto ma bardziej czerwony tylek i kto mi "lepiej zrobi", inaczej faktycznie pozostaja tylko zwiazki otwarte, ale co z "przychowkiem" ?

62

Odp: Pytanie do kochanek

Iguano - rozmawiamy o dwoch roznych rzczach - Ty weszlas w obszary nazwijmy to "wysublimowane" blizsze wielbicielom markiza de Sade itp. Nie wydaje mi sie ,by zwiazek maz-kochanka w wiekszosci przypadkow byl az tak wymagajacy. Zazwyczaj jest to zwykla chec zaznania nowych wrazen z nowym obiektem. I nie sadze rowniez, aby te nowe obiekty(zaznaczam w wiekszosci) byly w klimacie, ktory opisujesz - zazwyczaj kochanka w tyle glowy ma rozwod "ukochanego" i zalozenie stadla na wzor tego, ktory wlasnie rozbila.

Wiem, że również istnieją bardziej "normalne" układy, gdzie ona ma nadzieję, na zrzucenie z piedestału tej ślubnej wybranki i czasami nawet im się to udaje. Mam na ten przykład kuzynkę, która ułożyła sobie życie ze swoim kochankiem. Dobrze rozumie się z jego trójką dzieci (z którymi spędzają weekendy i wakacje), sama też ma z nim syna. Nie wiem czy są teraz szczęśliwsi dzięki temu, nie mam z nimi zbyt dobrego kontaktu. Jednak jestem też ją w stanie zrozumieć na swój sposób.

Natomiast wydaje mi się, że tak zatrważająca ilość żonatych mężczyzn - będących niejednokrotnie (w codziennym życiu) głowami rodzin, prezesami firm, tzw. "poważnymi" ludźmi - w klimatach o których wspominam, też o czymś świadczy.

Nikgo nie mam zamiaru kamieniowac i nie twierdze, ze kazdy arab terrorysta jest. Chce jednak zachowac reszte wiary w ludzkosc, ze nie jestesmy stadem pawianow licytujacych sie kto ma bardziej czerwony tylek i kto mi "lepiej zrobi", inaczej faktycznie pozostaja tylko zwiazki otwarte, ale co z "przychowkiem" ?

O dzieciach i moich motywacjach wchodzenia w związki otwarte pisałam już na tym forum w innym temacie, więc może nie będę się powtarzać, tylko jak ktoś ma ochotę to zapraszam -tutaj-.

Myślę natomiast, że takie stereotypowe myślenie o kochankach nie pokazuje tego "zjawiska" w pełnym świetle i dlatego też się w tym temacie odzywam, bo mam wrażenie, że większość wypowiadających się tutaj osób traktuje ten temat bardzo jednostronnie i jednowymiarowo. Od niemalże każdej reguły istnieją wyjątki. Poznając jakiś wąski wycinek rzeczywistości, nie można mierzyć wszystkich jedną miarą, w dodatku tak krótką.

Nie twierdzę, że rozwalanie komuś życia, jest czymś dobrym. Nigdy tak nie uważałam. Kiedy zadzwoniła mi kiedyś kobieta, twierdząc, że jest od 7 lat w związku z facetem, z którym spotykam się od kilku miesięcy i zaczęła mnie wyzywać, to miałam ochotę urwać mu jaja. Trochę czasu mi zajęło zanim się uspokoiła i dała sobie spokojnie wyjaśnić, że z tego co mi wiadomo, to się rozstali. Kiedy wreszcie się wykrzyczała i wypłakała, wyjaśniłam jej, że więcej o mnie nie usłyszy i że nie zamierzam więcej spotkać się z tym mężczyzną. Słowa dotrzymałam. Czy miałam wyrzuty sumienia? Jak mogłam mieć, skoro nie miałam pojęcia o ich trwającym narzeczeństwie, a nie była to też żadna wielka moja miłość, a raczej ktoś z kim zupełnie swobodnie od czasu do czasu spędzałam weekend. Po wszystkim czułam się oszukana, ale też wkurzyło mnie, że dzwoni do mnie jakaś obca kobieta i skacze mi po głowie. To było kilka lat temu. Później długo prezentowałam postawę, że już nigdy nie wejdę w żaden układ facetem będącym w stałym związku. A później się dowiedziałam na bazie doświadczenia, żeby "nigdy nie mówić nigdy" bo życie to bardzo szybko potrafi to zweryfikować.

Niejednokrotnie też posądzano mnie o bycie kochanką, kiedy nią faktycznie nie byłam. Też musiałam się w tej sytuacji jakość odnaleźć i nie było to miłe, jak jakaś nawiedzona laska, szukała z lupą po swoim domu moich włosów.

Czasami też bym sobie życzyła, aby świat był czarno-biały i aby ludzie żyli w dostatku i szczęściu, bez kłamstwa, biedy i chorób. Jednak tak się nie dzieje. A zdrada istniała i istnieć będzie - każdy może stać się jej częścią, świadomie czy też nie. Wiem też, że paść jej ofiarą jest bardzo bolesnym przeżyciem.Tylko, że prócz tych zakompleksionych, szukających dowartościowania pawianów, zdrady dopuszczają się również zupełnie dowartościowani ludzie i mają oni ku temu także swoje powody i decydują się zapłacić tę wysoką cenę, za bycie częścią takiego dramatycznego trójkąta, a ich jedyną motywacją nie jest dowartościowanie się.

Ogólnie temat rzeka smile

63

Odp: Pytanie do kochanek
Sadie napisał/a:

Mnie w bycie kochanka nieco wrobiono.
Facet byl fajny, zdawal sie wolny, dysponowal czasem o kazdej porze, nie mial obraczki ani zadne inne znaki na niebie czy ziemi nie wskazywaly na to ze ma zone. Ba! Dwojke dzieci!! Plus ja bylam lekko po 20stce, glupia i naiwna. Romans trwal kilka tygodni zanim jeden czlowiek mnie uswiadomil w co sie wpakowalam. (czesc i chwala mu za to)
Jak sie dowiedzialam to mnie zemdlilo. Serio, myslalam ze rzygne.
Takiego brudu na duszy i ciele to nigdy nie czulam.
Przerwalam romans, nie wracalam do tego i stanowczo usunelam z serca wszelkie kielkujace uczucie do tego mezczyzny.
W dupie mam rozne sytuacje ale moje wewnetrzne zasady sa moja podstawa i nie moge ich lamac jesli mam miec jakikolwiek szacunek dla samej siebie.

Brawo!

64

Odp: Pytanie do kochanek

Iguano
Cytujesz S.Zweiga - A kto raz w sobie czlowieka zrozumial, zrozumial wszystkich ludzi"
Pozwole sobie zacytowac - Kto probuje poznac 100 kobiet - nie pozna zadnej, kto probuje poznac dobrze jedna kobiete - pozna ich 100.

Rozumie  intencje zdrady wynikajace z choroby partnera, ozieblosci seksualnej. Moze byc ze totalnie rozjechaly sie drogi partnerow, a sa ze soba z takich czy innych wzgledow, laczy ich tzw uklad - ale czy wtedy mozemy mowic o zdradzie ?
Tu raczej mowa o klasyce gatunku - gdzie strona poszkodowana na wiesc o wyskokach partnera dostaje pala po glowie i trudno sie pozbierac. I wcale nie jest pociecha tekst - ach to bylo takie byle co.... wrecz przeciwnie! Czyli co - moje cierpieniem, bylo dla takiego  byleco?
Przerobilam to na wlasnej skorze. Raz przebolalam, drugi raz juz nie. Nie bawi mnie nieznosna lekkosc zycia - wole "ponura" pewnosc,
a na traktowanie mnie jako stalego elementu krajobrazu juz sobie nie pozwole.
Oczywiscie jest to temat rzeka.... upieram sie jednak przy swoim- zdrada jest zdrada (oprocz tego co na poczatku), a neurozy,czy zbyt daleko posuniete fantazje nie musza mnie rajcowac.

Zawsze sie zastanawialam jak czula sie H.Clinton po rewelacjach p.Levinky, gdy publicznie sie zastanawiano, gdzie szanowny malzonek wkladal cygaro i gdzie wyladowaly slady spermy na jej sukience, a pozniej jeszcze pare innych pan przyznalo sie do sponiewierania przez niego. No ale to juz byl chyba tylko uklad, chociaz facet mogl byc bardziej dyskretny.

65

Odp: Pytanie do kochanek
betina2 napisał/a:

Iguano
Cytujesz S.Zweiga - A kto raz w sobie czlowieka zrozumial, zrozumial wszystkich ludzi"
Pozwole sobie zacytowac - Kto probuje poznac 100 kobiet - nie pozna zadnej, kto probuje poznac dobrze jedna kobiete - pozna ich 100.

Ciekawe bardzo ujęcie, z którym się zgadzam smile O ile faktycznie będzie to z naciskiem na "poznać dobrze" a nie powierzchownie i na tej podstawie sądzić kogokolwiek.

Rozumie  intencje zdrady wynikajace z choroby partnera, ozieblosci seksualnej. Moze byc ze totalnie rozjechaly sie drogi partnerow, a sa ze soba z takich czy innych wzgledow, laczy ich tzw uklad - ale czy wtedy mozemy mowic o zdradzie ?

W moim rozumieniu zdrady, pojawia się ona wszędzie tam gdzie jedna strona bez wiedzy drugiej, pozwala osobie trzeciej przekroczyć granice intymności i bliskości ich związku. Jeżeli tak jak mówisz, tej intymności i bliskości nie ma między nimi, to faktycznie ciężko mówić o zdradzie, chyba, że takiej... hmm... dla formalności.

Tu raczej mowa o klasyce gatunku - gdzie strona poszkodowana na wiesc o wyskokach partnera dostaje pala po glowie i trudno sie pozbierac. I wcale nie jest pociecha tekst - ach to bylo takie byle co.... wrecz przeciwnie! Czyli co - moje cierpieniem, bylo dla takiego  byleco?

Moim zdaniem również, gdy dzieje się komuś krzywda nie można mówić o szczęści - bo to chyba trzeba być wynaturzonym już i nie mieć za grosz samokrytycyzmu. Dlatego też nie wierzę w to, że tak jak tutaj zostało "zdiagnozowane", te kochanki nie mają wyrzutów sumienia. Myślę, że mają natomiast szereg mechanizmów obronnych, które działają na najwyższych obrotach, aby te wyrzuty maskować i sobie je kompensować innymi emocjami.

Znam też relacje mąż/kochanka, gdzie tej trzeciej wcale nie zależy na rozbijaniu małżeństwa - i osobiście znam trzy takie przypadki (całkiem sporo jeśli by to podpiąć pod jakąś ogólną statystykę moich znajomych). Wręcz przeciwnie. Dzwoni do mnie jedna z nich, zwierzyć się po ciężkich przejściach i stwierdza, że namawiała go zawzięcie, aby raz jeszcze spróbował odbudować swoją rodzinę. Całego przypadku tutaj nie będę rozpisywać, bo to już naruszałoby ich prywatność. Jednak fakt, że nie ona jedna wspiera tego faceta w jego rozterkach, dbając równocześnie o to, aby nie rujnować więzi rodzinnych, też o czymś świadczy. Czy o jej wyrzutach sumienia? Nie wiem.

Przerobilam to na wlasnej skorze. Raz przebolalam, drugi raz juz nie. Nie bawi mnie nieznosna lekkosc zycia - wole "ponura" pewnosc,
a na traktowanie mnie jako stalego elementu krajobrazu juz sobie nie pozwole.

Też bym sobie nie pozwoliła, więc gratuluję odwagi do zmian smile

Oczywiscie jest to temat rzeka.... upieram sie jednak przy swoim- zdrada jest zdrada (oprocz tego co na poczatku), a neurozy,czy zbyt daleko posuniete fantazje nie musza mnie rajcowac.

Semantykę wyrazu "zdrada" może pozostawię na inny wątek. I w moim odczuciu również zdrada jest zdradą, chociaż w przypadku moich relacji o takową zdradę znaczniej trudniej - ponieważ gdzie indziej leżą wspomniane przeze nie granice bliskości i intymności, aniżeli w klasycznych związkach.

Zawsze sie zastanawialam jak czula sie H.Clinton po rewelacjach p.Levinky, gdy publicznie sie zastanawiano, gdzie szanowny malzonek wkladal cygaro i gdzie wyladowaly slady spermy na jej sukience, a pozniej jeszcze pare innych pan przyznalo sie do sponiewierania przez niego. No ale to juz byl chyba tylko uklad, chociaz facet mogl byc bardziej dyskretny.

Jestem święcie przekonana, że takie polityczne skandale nie wybuchają bez pomocy sztabu marketingowców zajmujących się czarnym PR'em. Pracowałam w mediach kilka lat, mam też kierunkowe wykształcenie, więc wiem jak powstają wiadomości, co i dlaczego się w nich znajduje. Kiedy cały świat huczy o tym, kto komu gdzie mieszał w majtkach, czy też co znowu wymyślił potomek rodziny Królewskiej, naprawdę warto trochę poszperać, żeby się dowiedzieć, jaka grubsza afera przechodzi bokiem. Dlatego w takie skandale, a już tym bardziej w ich publiczne nadmuchiwanie, nie wierzę. Co nie zmienia faktu, że na pewno nie jest niczym miłym dowiedzieć się w ten sposób o zdradzie męża, a później jeszcze prać miesiącami brudy publicznie.

Posty [ 1 do 65 z 176 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pytanie do kochanek

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026