netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mimo upływu czasu nadal boli...

175 odpowiedzi18 549 wyświetleńzałożony przez Frania231, 31.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mimo upływu czasu nadal boli...

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 176 ]

66

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Jade napisał/a:

Witaj..I co u ciebie?Widze po twojej nieobecnosci tu na forum co sie zmienilo?Mysle ze wszystko zaczyna sie jakos ukladac?powodzenia i duzo szczescia zycze,trzymaj sie pa...

Hej, jestem tutaj czytam wątki. Jakoś dawalam rade do wczoraj ;( wczoraj zobaczylam jego fotki w internecie i nie spalam całą noc, czuje się jakas gorsza od niego i zaczęłams ię obwiniać. On taki szczęśliwy na zdjęciach widać, że żyje a jaaa usycham jak roślina...

67

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

to przestan go wyszukiwac po internecie,,

68

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Pogadaj sobie z innymi facetami na internecie nie musisz sie zakochiwac lub umawiac po takich gadkach poczujesz sie zainteresowana i zobaczysz ze poczujesz sie lepiej,,,,Niech sobie ktos pomysli moze ze to nieprzyzwoite ale jak widze w twoim przypadku ty potrzebujesz zainteresowania nie nas tu kobiet tylko jakiegos faceta...Faceci maja inne podejscie i niewazne kto to jest potzrebna jest ci ta chwila,,,,

69

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Jade napisał/a:

Pogadaj sobie z innymi facetami na internecie nie musisz sie zakochiwac lub umawiac po takich gadkach poczujesz sie zainteresowana i zobaczysz ze poczujesz sie lepiej,,,,Niech sobie ktos pomysli moze ze to nieprzyzwoite ale jak widze w twoim przypadku ty potrzebujesz zainteresowania nie nas tu kobiet tylko jakiegos faceta...Faceci maja inne podejscie i niewazne kto to jest potzrebna jest ci ta chwila,,,,

Nie nie potrzebuje zainteresowania faceta mną, to nic nie da, jestem zalgowana na portalu randkowym pisałam z facetami, chcieli sie spotkac, al eja nie potrafię ;(więc to nie chodzi o nich. Chciałabym czasami żeby wrócił brakuje mi jego głosu i obecności nawet jako kolega nie jako facet do życia.

70

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Z dnia na dzień zamiast lepiej jest gorzej ze mną, zapisałam się dzisiaj do psychologa, może coś pomoże

71

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Witaj Frania
Nie pocieszę cię. Też miałam trudny okres w swoim małżeństwie. Mój mąż flirtował z koleżanką z pracy. Przeczytałam dwie wiadomości jakie do siebie wysłali. Byłam porażona. Wiem, że nie doszło między nimi do zbliżenia, bo szybko to odkryłam. Wybaczyłam mu, ale ciągle męczą mnie myśli o tym co się stało. Są dni że jest ok, a potem znów przychodzi kryzys i nawracające myśli. Myślę, że przysłowie czas leczy rany jest prawdziwe, tylko każdy potrzebuje innej ilości tego czasu. Uda nam się zobaczysz.

72

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Nie wiem co mam Tobie powiedziec,mysle ze wizyta u psychologa dobrze zrobi w tej sprawie.Ty nawet nie chcesz slyszec o zapomieniu i rozpoczeciu nowego zycia bez niego,a musisz bo wiesz ze temat sie z nim skonczyl my tu wszystkie wiemy tylko ty nie.Zycze pomyslnosci i duzo usmiechow.Moze przeczytamy tu kiedys twoj poscik ze to ju koniec i jaka jestes szczesliwa itd....

73

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Frania231 napisał/a:
Jade napisał/a:

Pogadaj sobie z innymi facetami na internecie nie musisz sie zakochiwac lub umawiac po takich gadkach poczujesz sie zainteresowana i zobaczysz ze poczujesz sie lepiej,,,,Niech sobie ktos pomysli moze ze to nieprzyzwoite ale jak widze w twoim przypadku ty potrzebujesz zainteresowania nie nas tu kobiet tylko jakiegos faceta...Faceci maja inne podejscie i niewazne kto to jest potzrebna jest ci ta chwila,,,,

Nie nie potrzebuje zainteresowania faceta mną, to nic nie da, jestem zalgowana na portalu randkowym pisałam z facetami, chcieli sie spotkac, al eja nie potrafię ;(więc to nie chodzi o nich. Chciałabym czasami żeby wrócił brakuje mi jego głosu i obecności nawet jako kolega nie jako facet do życia.

Doskonale Cię rozumiem,
też się zapisałam na forum, chciałam najpierw na siłę się z kimś zapoznać aby zapełnić pustkę, jak panowie zaczęli się odzywać - zaczęłam wymiękać - pisać mogłam ale nie spotkanie nie byłam gotowa tym bardziej, że pomyślałam, że będę kolejną z którą się spotykają a chciałam być jedyną.. choć aby być jedyną trzeba się poznać wink
moja psiapsióła sama zaczęła zajmować się moim życiem towarzyskim - wyciągać na imprezy, umawiać ze swoimi wolnymi kolegami - ale jak ja mogłam iść gdy w głowie monotemat
powoli zaczęłam wracać do równowagi po ok 7 m-cach, wychodzić z domu ale tylko do damskiego towarzystwa..
i wtedy skontaktował się ze mną on!
ja głupia myślałam, ze już mam wszystko w głowie ułożone i pomimo, że nadal mi go brakuje byłam pewna, że się nie złamię
pomyliłam się, przez jakieś 3 tyg było ok
nie wróciliśmy do siebie ale byliśmy w ciągłym kontakcie, spokojnie, bez pretensji wydawałoby się coraz lepiej
umówiliśmy się na coś ważnego dla mnie - nie dotrzymał terminu, dlaczego nie wiem.. nagle zaczął się zmieniać znów, agresja, brak kontaktu.. wiem na pewno, że kogoś poznał
po co to piszę
nie ma sensu czekać, łudzić się
boli jak cholera!
nawet płaczę jak to piszę, bo rozchwianie emocjonalne znów wróciło
idź do psychologa, bo z tego co piszesz sama nie dasz rady, a jeśli Ci pomoże (czego serdecznie życzę) daj znać u kogo byłaś wink jestem z gda - byłam u dwóch ale albo oczekiwałam zbyt szybkiego rezultatu, albo nie trafiłam na odpowiednich dla mnie..

serdecznie życzę powodzenia i nie wpuszczaj go z powrotem do swojego życia nawet gdyby chciał - choć każda sytuacja jest indywidualna, schematy są podobne
niektórzy się pewnie ze mną nie zgodzą ale takie jest moje zdanie

74

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Czesc i co u ciebie slychac ...Posluchaj Madzik nie wpuszczaj go wiecej do swojego zycia zrobi wam wieksza krzywde a wiesz czas leczy rany a kazdy dzien do przodu to nastepna nadzieja na lepsze jutro...Pozdrawiam...

75

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Witajcie!! U mnie na razie bez zmian, ale cóż żyje oddycham może kiedyś znowu będę sobą ...

76

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Witam. Maz porzucil rodzine, zona mieszka ze swoja corka w jego wlasnosciowym.mieszkaniu. Zona sama wychowuje corke od lat z obecnym.mezem znaja sie 10 lat. Maz wychowywal z nia jej corke. Od roku sa malzenstwem. Maz odszedl bez slowa zlozyl pozew o rozwod. Wczoraj zona dostala pismo od jego adwokata ze w ciagu 2tyg ma opuscic jego wlasnosc i uregulowac 3mczny czynsz na co jej nie stac bo maz zawsze oplacal. Maz zarabia sporo w Norwegii jest czlowiekiem.bez skrupulow i bezwzglednym. Co w takim.przypadku ma zrobic zona ktora nie ma gdzie pojsc nie stac ja na wynajem? A nie ma meldunku w tym.jego mieszkaniu.

77

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

A córka jest tam zameldowana?

78

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Corka tez nie ma meldunku- to jest moja corka nie meza. Z tego co wiem meldunek teraz nie ma nic do rzeczy. I chroni mnie art.28&1 k.r.o. jesli mieszkanie przysluguje jednemu z malzonkow drugi ma prawo mieszkac do czasu rozwodu. Ale obawiam sie meza on jest bezduszny poda o exmisje no i ten czynsz...co dalej

79

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Dużo zależy od tego czy rozwód jest z orzekaniem o winie którejś ze stron czy nie.
Co mąż podał jako przyczynę rozwodu?
Jeśli sąd wyda orzeczenie,  że rozwód nastąpił z winy męża to żona może otrzymywać od niego alimenty na siebie jeśli jej sytuacja materialna się pogorszy.

Na razie siedź w tym mieszkaniu bo masz prawo do czasu wyroku sądu w sprawie rozwodu. Potem gdy już rozwód będzie orzeczony masz prawo do podziału majątku bo rok byliście małżeństwem i to co zostało przez ten czas zakupione jest wspólne.
W podobnej sprawie żona ale bezdzietna mieszkała jeszcze kilka miesięcy w mieszkaniu byłego męża bo odwoływała się od eksmisji, potem była zima. Dostała też alimenty od niego mimo, że miała swoją rentę z powodu niepełnosprawności. Rozwód był z jego winy, sprawy ciągnęły się chyba przez 3 lata.

Dobrze by było gdybyś podjęła pracę i opłacała rachunki bo mogą wyłączyć prąd, wodę itp. jeśli to nie będzie opłacane.
Czynsz opłaca właściciel mieszkania i od niego będzie egzekwowany od administracji? czy wspólnoty?.
Mąż nie ma prawa do czasu rozwodu żądać od żony płacenia czynszu ani jej eksmitować. Tu chyba chodzi o zastraszenie żony.

80

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Kleoma napisał/a:

Dużo zależy od tego czy rozwód jest z orzekaniem o winie którejś ze stron czy nie.
Co mąż podał jako przyczynę rozwodu?
Jeśli sąd wyda orzeczenie,  że rozwód nastąpił z winy męża to żona może otrzymywać od niego alimenty na siebie jeśli jej sytuacja materialna się pogorszy.

Na razie siedź w tym mieszkaniu bo masz prawo do czasu wyroku sądu w sprawie rozwodu. Potem gdy już rozwód będzie orzeczony masz prawo do podziału majątku bo rok byliście małżeństwem i to co zostało przez ten czas zakupione jest wspólne.
W podobnej sprawie żona ale bezdzietna mieszkała jeszcze kilka miesięcy w mieszkaniu byłego męża bo odwoływała się od eksmisji, potem była zima. Dostała też alimenty od niego mimo, że miała swoją rentę z powodu niepełnosprawności. Rozwód był z jego winy, sprawy ciągnęły się chyba przez 3 lata.

Dobrze by było gdybyś podjęła pracę i opłacała rachunki bo mogą wyłączyć prąd, wodę itp. jeśli to nie będzie opłacane.
Czynsz opłaca właściciel mieszkania i od niego będzie egzekwowany od administracji? czy wspólnoty?.
Mąż nie ma prawa do czasu rozwodu żądać od żony płacenia czynszu ani jej eksmitować. Tu chyba chodzi o zastraszenie żony.

Dziekuje. Maz zlozyl rozwod bez orzekania o winie. Ja odpowiedzialam na pozew jego odp orzrkajac jego wine. Oplaty robie typu kablowks internet,woda,prad to oplacam od zawsze. Kiedys bylam glupia i oplacalam jego polowe kredytu 7mcy przed slubem i dwa mce po slubie nie starczalo nam na zycie on nic mi nie dawal. Potem sie postawilam i nie przelewalam mu. Czynsz jest na niego jak i wszysko. Ale czy jako lokator wyczytalam nie placi czynszu tzn ja ale jestem zona i nie mam z czego exmituja nas przed rozwodem? Boje sie go

81

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Zapomnialam dodac czynsz ze spoldzielni jest. Ja pracuje ale sama corke wychowuje maz wiedzial o tym id 9lat

82

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Nie jesteś jego lokatorem tylko żoną przynajmniej na razie. Nie macie umowy wynajmu gdzie zobowiązujesz się do płacenia czynszu.Współmałżonek jest zobowiązany do wspierania drugiego małżonka i nie może żony eksmitować bo takie ma widzimisię lub, że żony nie stać na samodzielne opłacanie czynszu mimo, że pracuje.
Do chwili rozwodu jesteś bezpieczna. A rozwód o ile nic nie zawiniłaś, nie zdradzałaś powinien być z orzeczeniem o jego winie. Być może sąd nie udzieli rozwodu po pierwszych sprawach tylko będzie to trwało dłużej. Ale obstawaj przy tym, że nie chcesz tego rozwodu, nie ponosisz winy za rozpad małżeństwa. Dobrze by było adwokata mieć.

83

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Kleoma napisał/a:

Nie jesteś jego lokatorem tylko żoną przynajmniej na razie. Nie macie umowy wynajmu gdzie zobowiązujesz się do płacenia czynszu.Współmałżonek jest zobowiązany do wspierania drugiego małżonka i nie może żony eksmitować bo takie ma widzimisię lub, że żony nie stać na samodzielne opłacanie czynszu mimo, że pracuje.
Do chwili rozwodu jesteś bezpieczna. A rozwód o ile nic nie zawiniłaś, nie zdradzałaś powinien być z orzeczeniem o jego winie. Być może sąd nie udzieli rozwodu po pierwszych sprawach tylko będzie to trwało dłużej. Ale obstawaj przy tym, że nie chcesz tego rozwodu, nie ponosisz winy za rozpad małżeństwa. Dobrze by było adwokata mieć.

Tak wlasnie odpisze dla jego adwokata ze nie stac mnie na czynsz i ze z art 28&1 wynika....oraz art 27k.r.o ze obowiazek jest malzenski pomagac...nie jestem winna rozpadu. On nas porzucil bez slowa pewnie ma inna w norwegi dziwnie sie zachowywal. Albo to rodzinne u niego ojciec z matka jego tez po rozwodzie ojciec uganial sie za kobietami wyrzucil zone z mieszksnia kobieta zachorowala i oddali ja do domu opieki biedna. Moj maz ma 37 lat nie dorosl do malzenstwa zawsze byl sknera i rozliczal mnie z paragonow ach ta naiwnosc. On nide popusci za pieniadze w ogien by poszedl Na adwokata go stac itp. Tak ja takze bede miala adwokata od nast tygodnia zadluze sie ale tyle lat co nas oszukiwal nie podaruje jemu. Kobiety byly oszystwa chodzil do szkoly o ktorej nie wiedzialam ahhh

84

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

To co robili jego rodzice jest nieważne dla sądu.
Zbieraj dowody jego winy o tych zdradach, może świadkowie, jakieś zdjęcia. Ale tylko to co było po ślubie jest ważne. Bo jako człowiek stanu wolnego nawet w nieformalnym związku z Tobą miał prawo uganiać się za kobietami, nie mówić Ci wszystkiego.
Nie jest to uczciwe ani moralne ale prawnie dozwolone. Nie będzie to argumentem przeciw niemu. Tylko to co działo się po ślubie.

85

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Kleoma napisał/a:

To co robili jego rodzice jest nieważne dla sądu.
Zbieraj dowody jego winy o tych zdradach, może świadkowie, jakieś zdjęcia. Ale tylko to co było po ślubie jest ważne. Bo jako człowiek stanu wolnego nawet w nieformalnym związku z Tobą miał prawo uganiać się za kobietami, nie mówić Ci wszystkiego.
Nie jest to uczciwe ani moralne ale prawnie dozwolone. Nie będzie to argumentem przeciw niemu. Tylko to co działo się po ślubie.

Ja to wiem ze przed slubem to nie jest wazne. Tak tylko napisalam. Juz rozmawialam ze swoim.adwokatem a od lutego raz w m-cu chodze do prawniczki takze wiem sporo rzeczy. Pozew juz mam odpisany z jego winy jakis dowod mam. Swiadkow takze. Nie mam tylklo fotek zdrady i nie wiem czy ma kogos

86

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Moje pytanie co z tym czynszem ktorego nie place?

87

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Spółdzielnia nie będzie wymagała czynszu od Ciebie tylko od właściciela lokalu. Do niego będą się zwracać, jemu naliczać odsetki karne.
Każda spółdzielnia rządzi się swoimi prawami, ma regulamin jakiś w którym chyba powinno być postanowienie co się dzieje jeśli właściciel lokalu  czynszu nie płaci.
Jeśli on chce sobie mieszkanie zadłużyć to mu wolno. Tylko musisz sprawdzić czy nie wyłączą Ci czegoś, nie odetną dostępu np. cieplej wody.
I chyba powinnaś rozglądać się za nowym lokalem dla siebie i dziecka  bo nie wiadomo co zdecyduje sąd i jak to długo potrwa do końcowej sprawy i orzeczenia o rozwodzie.

88

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Kleoma napisał/a:

Spółdzielnia nie będzie wymagała czynszu od Ciebie tylko od właściciela lokalu. Do niego będą się zwracać, jemu naliczać odsetki karne.
Każda spółdzielnia rządzi się swoimi prawami, ma regulamin jakiś w którym chyba powinno być postanowienie co się dzieje jeśli właściciel lokalu  czynszu nie płaci.
Jeśli on chce sobie mieszkanie zadłużyć to mu wolno. Tylko musisz sprawdzić czy nie wyłączą Ci czegoś, nie odetną dostępu np. cieplej wody.
I chyba powinnaś rozglądać się za nowym lokalem dla siebie i dziecka  bo nie wiadomo co zdecyduje sąd i jak to długo potrwa do końcowej sprawy i orzeczenia o rozwodzie.

Sprawa rozwodowa dopiero w grudniu. I potrwa bo jest z jego winy. Tak wiem ze na niego ale on przez adwokata rzada abym.oplacila bo on nie mieszka tu. A jak nie oplace i za 2tyg nie wyprowadzs sklada o moja eksmisje. Za wode oplacam i za prad. Tylko oplat eksploatacji smieci i co tam w czynsxu nie place

89

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Ale do kogo on składa o eksmisję? To może zrobić dopiero po rozwodzie.

90

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Kleoma napisał/a:

Ale do kogo on składa o eksmisję? To może zrobić dopiero po rozwodzie.

W wezwaniu o opusczenie jego wlasnosci  napisanej przez jego adwokata napisali ze jak sie w ciagu 2tyg nie wyprowadze i nie oplace czynszu skieruje sprawe o eksmisje do sadu i ze wszelkie koszta bede musiala poniesc

91

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Frania231 napisał/a:

Moje pytanie co z tym czynszem ktorego nie place?

I tu może być problem. Bo za opłaty związane z eksploatacją lokalu odpowiadają solidarnie wszystkie dorosłe osoby korzystające z lokalu.

Jeśli czynsz nie będzie regulowany przez małżonka, spółdzielnia w drodze wezwania do zapłaty będzie domagała się jego uiszczenia. Takie wezwanie otrzymasz również i Ty.

Nie sądzę jednak by mąż ryzykował utratę statutu członka spółdzielni. Chce przecież mieszkanie zachować.

Swoją drogą myślę, ze adwokat męża blefuje z tym pismem. W dwa tygodnie kazać się Tobie wyprowadzić. Zart jakiś. A raczej wykorzystywanie Twojej niewiedzy w tym zakresie.
Bo po pierwsze jesteś jego żoną w świetle prawa, po drugie są pewne wytyczne kiedy współmałżonka mozna eksmitować (przemoc przede wszystkim). Twojej eksmisji moze żądać na okoliczność sprawy rozwodowej. Mówiłaś, że to jego majątek sprzed małżeństwa.

Nie masz z mężem żadnej umowy na najem tego mieszkania. Nie dostałaś prawidłowego wezwania do zapłaty. Do tego masz nieletnią córke. W najgorszym wypadku mozesz wyrokiem sądu otrzymać prawo do lokalu socjalnego.

Zdaje się, że do czasu rozprawy mozesz w miarę spać spokojnie. Ale sugeruję to co  Kleoma - szukaj lokum.

92

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Sponi napisał/a:
Frania231 napisał/a:

Moje pytanie co z tym czynszem ktorego nie place?

I tu może być problem. Bo za opłaty związane z eksploatacją lokalu odpowiadają solidarnie wszystkie dorosłe osoby korzystające z lokalu.

Jeśli czynsz nie będzie regulowany przez małżonka, spółdzielnia w drodze wezwania do zapłaty będzie domagała się jego uiszczenia. Takie wezwanie otrzymasz również i Ty.

Nie sądzę jednak by mąż ryzykował utratę statutu członka spółdzielni. Chce przecież mieszkanie zachować.

Swoją drogą myślę, ze adwokat męża blefuje z tym pismem. W dwa tygodnie kazać się Tobie wyprowadzić. Zart jakiś. A raczej wykorzystywanie Twojej niewiedzy w tym zakresie.
Bo po pierwsze jesteś jego żoną w świetle prawa, po drugie są pewne wytyczne kiedy współmałżonka mozna eksmitować (przemoc przede wszystkim). Twojej eksmisji moze żądać na okoliczność sprawy rozwodowej. Mówiłaś, że to jego majątek sprzed małżeństwa.

Nie masz z mężem żadnej umowy na najem tego mieszkania. Nie dostałaś prawidłowego wezwania do zapłaty. Do tego masz nieletnią córke. W najgorszym wypadku mozesz wyrokiem sądu otrzymać prawo do lokalu socjalnego.

Zdaje się, że do czasu rozprawy mozesz w miarę spać spokojnie. Ale sugeruję to co  Kleoma - szukaj lokum.

To prawda adwokat jego mnie zastrasza. Tylko kiedys w maju mowilam.dla meza przez tel ze jako zona mam prawo mieszkac do czasu rozwodu art 28&1 wiec ich nie rozumiem. Lokum jeszcze nie bede szukala gdyz raz to bede przedluzala rozprawe rozwodowa z tego wxgledu aby mieszkac - corka ostatni rok na tym.osiedlu bedzie chodzila do szkoly 6klasa. Juz raz dwa lata temu ja przenioslam do szkoly dla niego i duzo wycierpiala. Cwaniak z niego zawsze byl taki i straszyl nawet dzieckiem sie nie przejmuje!!! Bez serca niee!! ja mu tego nie daruje po tym jak nas porzucil i wczesniej pptraktowal i to jak teraz nas traktuje o niee. Nie bede ta kobieta ktora jak zawsze mu ulega i idzie z glowa spuszczona

93

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Frania231 napisał/a:

ja mu tego nie daruje po tym jak nas porzucil i wczesniej pptraktowal

Co masz na myśli? Pisałaś, że odszedł bez słowa.

94

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Sponi napisał/a:
Frania231 napisał/a:

ja mu tego nie daruje po tym jak nas porzucil i wczesniej pptraktowal

Co masz na myśli? Pisałaś, że odszedł bez słowa.

No a porzucil a odszedl bez slowa to chyba jednoznaczne....wczesniej byl bardzo zrzyty z moja corka a bardzo ja swoim zachowaniem skrzywdzil. Nie bede tu pisala o jego wszystkich wystepkach ale to co robil podlega pod znecanie psychiczne jest osoba despotyczna.

95

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Więc zawrzyj to w odowiedzi na jego pozew. Bo tego akurat nie widać na zewnatrz.
Staraj się kontrolować zobowiazania wobec spółdzielni. Jesteś w swietle prawa jego małżonką.

96

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Sponi napisał/a:

Więc zawrzyj to w odowiedzi na jego pozew. Bo tego akurat nie widać na zewnatrz.
Staraj się kontrolować zobowiazania wobec spółdzielni. Jesteś w swietle prawa jego małżonką.

W odpowiedzi na pozew rozwodowy to ze porzucil rodzine mam ujete. Nie rozumiem jak nie widac na zewnatrz? Jak ma byc widac skoro nie znasz calej sytuacji- widzi rodzina i znajomi. W swietle prawa jestem zona i to jego dlug w spoldzielni na niego tym bardziej ze nie mam za co zaplacic raz dwa jest art ktory mowi ze ma obowiazek pomagac zonie i odwrotnie trzy to nie bedzie mnie ciagle zastraszal nie pozwole na to. Bo to ze ma pieniadze i adokata nie znaczy ze sprawiedliwosc jest po jego stronie. Sprawiedliwosc wymierzy Nam Bog w sadzie ostatecznym. Na ziemii jedynie Sad jako wymiar panstwa

97

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Franiu...
Nade wszystko proszę byś się nie unosiła. Rozumiem Twoją frustrację. Porzucenie i sytuację ekonomiczną w jakiej się znajdujesz. Martwi Ciebie przetrwanie. To naturalny instynkt, bo masz przecież pod skrzydłami dziecko, które z tego co piszesz, cierpi emocjonalnie.

Zapamiętaj sobie jedno. Nigdy nie lekceważ swojego wroga. Nie pocieszaj się tez tym, ze dlugi wobec spółdzielni są tylko jego, bo to nie jest prawda. Art. 4 ustęp 6 Ustawy o spółdzielnisch mieszkaniowych wyraźnie mówi, że Ty będąc osobą korzystającą z lokalu odpowiadasz za wszelkie opłaty dotyczace eksploatacji lokalu. Sam własciciel również.

Powolujesz się na prawo rodzinne. I dobrze, masz tu rację. Ochrona w Twojej sytuacji nalezy się Tobie. Pamiętaj jednak by nie trzymać się kurczowo jednego paragrafu, bo prawo polskie jest nad wyraz skomplikowane.

Moje sformulowanie: " bo tego nie widac" dotyczyło przemocy psychicznej. Nie rozstawia śladów na ciele. sieje trwale spustoszenie w nas samych - w srodku.
I zapewniam Ciebie, że doskonale wiem o czym mówię. Inaczej nie wypowiadalabym sie na ten temat.

Prosze o jedno. Współpracuj z adwokatem. I broń się. Ale nie okaż taką kobietą, która w zemscie oskubie męża.
Wspomnialas o tym, ze dokladalas sie do jego kredytu. Masz na to dowody? Bo wszystko się moze Tobie przydać.

Pamiętaj. Ty i on jako, ze prowadziliscie wspolne gospodarstwo domowe to jedno, a relacja: spóldzielnia i wy zamieszkujacy to drugie. Pewnie i tak to będzie w rezultacie połączone (te dwie sprawy), ale spółdzielni nie będzie interesowalo czy się rozwodzicie czy nie. Zobowiazania czynszowe w terminie nalezy regulować.

Proszę zatem byś się tak nie unosiła, choć wiem, ze najchętniej wykrzyczałabyś całemu światu swoje delikatnie mówiąc niezadowolenie.
I jeszcze jedno. Ja Twoim wrogiem nie jestem. Próbuję tylko podejść do problemu ze wszystkich stron. Bo sytuacja jest złożona.

98

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Sponi napisał/a:

Franiu...
Nade wszystko proszę byś się nie unosiła. Rozumiem Twoją frustrację. Porzucenie i sytuację ekonomiczną w jakiej się znajdujesz. Martwi Ciebie przetrwanie. To naturalny instynkt, bo masz przecież pod skrzydłami dziecko, które z tego co piszesz, cierpi emocjonalnie.

Zapamiętaj sobie jedno. Nigdy nie lekceważ swojego wroga. Nie pocieszaj się tez tym, ze dlugi wobec spółdzielni są tylko jego, bo to nie jest prawda. Art. 4 ustęp 6 Ustawy o spółdzielnisch mieszkaniowych wyraźnie mówi, że Ty będąc osobą korzystającą z lokalu odpowiadasz za wszelkie opłaty dotyczace eksploatacji lokalu. Sam własciciel również.

Powolujesz się na prawo rodzinne. I dobrze, masz tu rację. Ochrona w Twojej sytuacji nalezy się Tobie. Pamiętaj jednak by nie trzymać się kurczowo jednego paragrafu, bo prawo polskie jest nad wyraz skomplikowane.

Moje sformulowanie: " bo tego nie widac" dotyczyło przemocy psychicznej. Nie rozstawia śladów na ciele. sieje trwale spustoszenie w nas samych - w srodku.
I zapewniam Ciebie, że doskonale wiem o czym mówię. Inaczej nie wypowiadalabym sie na ten temat.

Prosze o jedno. Współpracuj z adwokatem. I broń się. Ale nie okaż taką kobietą, która w zemscie oskubie męża.
Wspomnialas o tym, ze dokladalas sie do jego kredytu. Masz na to dowody? Bo wszystko się moze Tobie przydać.

Pamiętaj. Ty i on jako, ze prowadziliscie wspolne gospodarstwo domowe to jedno, a relacja: spóldzielnia i wy zamieszkujacy to drugie. Pewnie i tak to będzie w rezultacie połączone (te dwie sprawy), ale spółdzielni nie będzie interesowalo czy się rozwodzicie czy nie. Zobowiazania czynszowe w terminie nalezy regulować.

Proszę zatem byś się tak nie unosiła, choć wiem, ze najchętniej wykrzyczałabyś całemu światu swoje delikatnie mówiąc niezadowolenie.
I jeszcze jedno. Ja Twoim wrogiem nie jestem. Próbuję tylko podejść do problemu ze wszystkich stron. Bo sytuacja jest złożona.

Wszystko rozumiem przepraszam za moje emocje!! Tak oplaty robilam.w tym.mieszkaniu od zawsze odkad tu zamieszkalam. I polowe jego kredytu rowniez tyle ze 7mcy przed slubem i dwa m-ce po slubie za kredyt ledwo wiazalam koniec z koncem a on kazal mi jemu przelewy robic. Mam na to przelewy. Gdy nie stac mnie bylo a zarabiam 5krotnie mniej niz on zaczal mnie straszyc rozwodem i adwokatem. Widocznie chodzilo mu o to abym splacala mu czesc kredytu a on mial ze mnie pozytek w tym.

99

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Zapomnialam dodac nigdy meza nie chcialam oskubac nie zalezalo mi na jego pieniadzach nawet intercyze podpisalam zalezalo mi na nim ale tez na wspolnej pomocy wobec siebie. Porzucil a wczrsniej sam odemnie wyludzal pieniadze przy swoich 10 tys zarobkach a moich 2tys plus dziecko na utrzymaniu. Chcem poprostu aby jakas sprawiedliwosc byla. A teraz wyrzuca mnie z mieszkania?

100

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Frania231 napisał/a:

Zapomnialam dodac nigdy meza nie chcialam oskubac nie zalezalo mi na jego pieniadzach nawet intercyze podpisalam zalezalo mi na nim ale tez na wspolnej pomocy wobec siebie. Porzucil a wczrsniej sam odemnie wyludzal pieniadze przy swoich 10 tys zarobkach a moich 2tys plus dziecko na utrzymaniu. Chcem poprostu aby jakas sprawiedliwosc byla. A teraz wyrzuca mnie z mieszkania?

Franiu, z tym oskubaniem nie chciałam Ciebie urazić. Wiem, ze skrzywdzone kobiety tak właśnie reagują. Nie dziwię się, bo rozumiem ich reakcje. Dobrze jesli mijają. Gorzej, gdy z pełną premedytacją i wyrachowaniem kalkulują.

Myślę sobie teraz głośno. Na temat Twojej sytuacji. I tak...
- Nie jesteś członkiem spółdzielni, wiec odpada wersja, ze nie nalezy sie Tobie lokal socjalny.
- nawet gdyby spoldzielnia wystapiła z pozwem o eksmisję wobec Ciebie i małżonka, Ciebie z racji Twojego statutu muszą traktować jak lokatora ( choć pewnosci nie mam do konca) a tu lokal socjalny z uwagi chocby na nieletnie dziecko się nalezy
- martwią mnie troche Twoje dochody, bo obawiam się ze to moze byc przeszkoda do uprawnień do socjalu
- nie ma w Polsce eksmisji na bruk mimo nowelizacji ustawy rozpowszechnianej w Polsce ( do noclegowni mozna przenieść tylko osoby ktore stosowaly przemoc w rodzinie albo gdy nie uzyskaly prawa do lokalu socjalnego a gmina nie wskazala przez pół roku pomieszczenia tymczasowego

Czy naprawde nie dasz rady znaleźć mieszkanie mając takie dochody?
Masz prawnika. Byłabym raczej dobrej myśli. Sprawa jest skomplikowana, ale własnie dzięki temu, ze tak jest, rozwiazania wymyslone przez Twojego męża nie są proste.

-

101

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Frania231 napisał/a:

Zapomnialam dodac nigdy meza nie chcialam oskubac nie zalezalo mi na jego pieniadzach nawet intercyze podpisalam zalezalo mi na nim ale tez na wspolnej pomocy wobec siebie. Porzucil a wczrsniej sam odemnie wyludzal pieniadze przy swoich 10 tys zarobkach a moich 2tys plus dziecko na utrzymaniu. Chcem poprostu aby jakas sprawiedliwosc byla. A teraz wyrzuca mnie z mieszkania?

Im więcej wczytuje się w twoje słowa, tym bardziej mam wrażenie, że nie chodzi tylko o emocje związane z rozpadem związku, ale że jednak chcesz na nim żerować.
Podpisałaś intercyzę, zgaduję, że gość zaznaczył, że mieszkanie jest jego i tylko jego w tym dokumencie - ty się na to zgodziłaś, a teraz chcesz, by najlepiej płacił za mieszkanie (bo jego), ale abyś ty mieszkała w nim (bo jesteś jego żoną i art.) i korzystała z jego własności, czyli małżonek ma występować w roli sponsora, bo jeszcze się nie rozwiedliście się formalnie? Gdzie w tym logika?
Od samego początku wiedziałaś jaki on jest, może się łudziłaś, że się uda, ale się nie udało i wasze małżeństwo się rozpadło, a teraz chcesz "sprawiedliwości", by ciebie i cudze dziecko w dużej mierze utrzymywał, bo lepiej zarabia.


Bądź choć trochę szczera przed sobą samą - albo chcesz sprawiedliwości i skoro uznałaś jeszcze przed ślubem, że nie masz prawa do mieszkania, to respektujesz wasze ustalenia, albo chcesz odwetu, chcesz go oskubać, ale nie opowiadaj jak strasznie jesteś skrzywdzona, bo on lepiej zarabia, zastanów się dlaczego ty masz tak kiepską pracę, może powinnaś zamiast żerować na cudzym, zainwestować w siebie, poprawić swoje kwalifikacje, czegoś nauczyć się, znaleźć rozwiązanie swojej sytuacji życiowej. Skoro małżeństwo jest skończone, to zamknij ten rozdział i wynajmij sobie mieszanie, zacznij żyć swoim życiem.

102

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Sponi napisał/a:
Frania231 napisał/a:

Zapomnialam dodac nigdy meza nie chcialam oskubac nie zalezalo mi na jego pieniadzach nawet intercyze podpisalam zalezalo mi na nim ale tez na wspolnej pomocy wobec siebie. Porzucil a wczrsniej sam odemnie wyludzal pieniadze przy swoich 10 tys zarobkach a moich 2tys plus dziecko na utrzymaniu. Chcem poprostu aby jakas sprawiedliwosc byla. A teraz wyrzuca mnie z mieszkania?

Franiu, z tym oskubaniem nie chciałam Ciebie urazić. Wiem, ze skrzywdzone kobiety tak właśnie reagują. Nie dziwię się, bo rozumiem ich reakcje. Dobrze jesli mijają. Gorzej, gdy z pełną premedytacją i wyrachowaniem kalkulują.

Myślę sobie teraz głośno. Na temat Twojej sytuacji. I tak...
- Nie jesteś członkiem spółdzielni, wiec odpada wersja, ze nie nalezy sie Tobie lokal socjalny.
- nawet gdyby spoldzielnia wystapiła z pozwem o eksmisję wobec Ciebie i małżonka, Ciebie z racji Twojego statutu muszą traktować jak lokatora ( choć pewnosci nie mam do konca) a tu lokal socjalny z uwagi chocby na nieletnie dziecko się nalezy
- martwią mnie troche Twoje dochody, bo obawiam się ze to moze byc przeszkoda do uprawnień do socjalu
- nie ma w Polsce eksmisji na bruk mimo nowelizacji ustawy rozpowszechnianej w Polsce ( do noclegowni mozna przenieść tylko osoby ktore stosowaly przemoc w rodzinie albo gdy nie uzyskaly prawa do lokalu socjalnego a gmina nie wskazala przez pół roku pomieszczenia tymczasowego

Czy naprawde nie dasz rady znaleźć mieszkanie mając takie dochody?
Masz prawnika. Byłabym raczej dobrej myśli. Sprawa jest skomplikowana, ale własnie dzięki temu, ze tak jest, rozwiazania wymyslone przez Twojego męża nie są proste.

-

Dziekuje za pomoc. Zobaczymy jak to bedzie. Wynajem mieszkania to koszt z oplatami 1300-1400zl z czego zostanie mo 600zl na zycie na dwie osoby hmm

103

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Averyl napisał/a:
Frania231 napisał/a:

Zapomnialam dodac nigdy meza nie chcialam oskubac nie zalezalo mi na jego pieniadzach nawet intercyze podpisalam zalezalo mi na nim ale tez na wspolnej pomocy wobec siebie. Porzucil a wczrsniej sam odemnie wyludzal pieniadze przy swoich 10 tys zarobkach a moich 2tys plus dziecko na utrzymaniu. Chcem poprostu aby jakas sprawiedliwosc byla. A teraz wyrzuca mnie z mieszkania?

Im więcej wczytuje się w twoje słowa, tym bardziej mam wrażenie, że nie chodzi tylko o emocje związane z rozpadem związku, ale że jednak chcesz na nim żerować.
Podpisałaś intercyzę, zgaduję, że gość zaznaczył, że mieszkanie jest jego i tylko jego w tym dokumencie - ty się na to zgodziłaś, a teraz chcesz, by najlepiej płacił za mieszkanie (bo jego), ale abyś ty mieszkała w nim (bo jesteś jego żoną i art.) i korzystała z jego własności, czyli małżonek ma występować w roli sponsora, bo jeszcze się nie rozwiedliście się formalnie? Gdzie w tym logika?
Od samego początku wiedziałaś jaki on jest, może się łudziłaś, że się uda, ale się nie udało i wasze małżeństwo się rozpadło, a teraz chcesz "sprawiedliwości", by ciebie i cudze dziecko w dużej mierze utrzymywał, bo lepiej zarabia.


Bądź choć trochę szczera przed sobą samą - albo chcesz sprawiedliwości i skoro uznałaś jeszcze przed ślubem, że nie masz prawa do mieszkania, to respektujesz wasze ustalenia, albo chcesz odwetu, chcesz go oskubać, ale nie opowiadaj jak strasznie jesteś skrzywdzona, bo on lepiej zarabia, zastanów się dlaczego ty masz tak kiepską pracę, może powinnaś zamiast żerować na cudzym, zainwestować w siebie, poprawić swoje kwalifikacje, czegoś nauczyć się, znaleźć rozwiązanie swojej sytuacji życiowej. Skoro małżeństwo jest skończone, to zamknij ten rozdział i wynajmij sobie mieszanie, zacznij żyć swoim życiem.

Powiem jedno cios ponizej pasa to raz dwa to nie znasz sytuacji przez minione 8lat gdzie to przez poczatki ja go utrzymywalam i nie chcialam zlotowki. Kealifikacje pewnie ze bym chciala poprawic za co tylko? Sa prawa i obowiazki w malzenstwie a ja go z jego mieszkania nie wygonilam wiec prosze o mniej zlosliwosci co do mojej osoby.

104

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Te szczere bez zlisliwosci i te po zlosci. Jak ktos nie zna sytuacji ciezko sie wypowiedziec. Prosilam o pomoc odnosnie wyrzucenia na bruk i oplat czynszu. Nie prosilam o ocenianie mnie jako czlowieka nikt z Was mnie nie zna i mojego meza. Zrobie i tak jak bede chciala.

105 Ostatnio edytowany przez Averyl (2015-08-09 21:36:07)

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Reasumując, znasz swojego (jeszcze obecnego) męża od 10 lat, od 9 latu wie, o twojej ~12 letniej córce. Od roku jesteście małżeństwem i nagle gość stwierdził, że nie chce mieć nic z tobą wspólnego.

Frania231 napisał/a:

Zona sama wychowuje corke od lat z obecnym.mezem znaja sie 10 lat. Maz wychowywal z nia jej corke. Od roku sa malzenstwem /.../
Ja pracuje ale sama corke wychowuje maz wiedzial o tym id 9lat /.../
corka ostatni rok na tym.osiedlu bedzie chodzila do szkoly 6klasa.

Ty -

Frania231 napisał/a:

przez minione 8lat gdzie to przez poczatki ja go utrzymywalam i nie chcialam zlotowki./.../
oplacalam jego polowe kredytu 7mcy przed slubem i dwa mce po slubie nie starczalo nam na zycie on nic mi nie dawal. Potem sie postawilam i nie przelewalam mu.

obecnie zarabiasz ~2 tys. chociaż kiedyś trzaskałaś taką kasę, że jeszcze sponsorowałaś swojego przyszłego małżonka, obecnie nawet nie stać cię na podnoszenie kwalifikacji, na wynajęcie mieszkania, chcesz tylko "sprawiedliwości", dlatego płacisz prawnikom, by wycisnąć jak najwięcej kasy od małżonka.

Frania231 napisał/a:

  przy swoich 10 tys zarobkach a moich 2tys plus dziecko na utrzymaniu.

Frania231 napisał/a:

Powiem jedno cios ponizej pasa to raz dwa to nie znasz sytuacji

Masz rację, nie znam sytuacji ale nie kupuję tej bajeczki, myślę, że nie jesteś taka kryształowa. Fakt, że ktoś zwraca ci uwagę, na brak logiki w twoich wypowiedziach nie oznacza, że jest to cios poniżej pasa, raczej brzmi jak sama chciałabyś skopać swojego prawie ex poniżej pasa.
Nie chodzi o to, by cię oceniać, ale raczej by nie doradzać, jeśli potem wykorzystasz to, by się odegrać na ex, by skrzywdzić drugiego człowieka.

Frania231 napisał/a:

Prosilam o pomoc odnosnie wyrzucenia na bruk i oplat czynszu. Nie prosilam o ocenianie mnie jako czlowieka nikt z Was mnie nie zna i mojego meza. Zrobie i tak jak bede chciala.

106

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Averyl napisał/a:

Reasumując, znasz swojego (jeszcze obecnego) męża od 10 lat, od 9 latu wie, o twojej ~12 letniej córce. Od roku jesteście małżeństwem i nagle gość stwierdził, że nie chce mieć nic z tobą wspólnego.

Frania231 napisał/a:

Zona sama wychowuje corke od lat z obecnym.mezem znaja sie 10 lat. Maz wychowywal z nia jej corke. Od roku sa malzenstwem /.../
Ja pracuje ale sama corke wychowuje maz wiedzial o tym id 9lat /.../
corka ostatni rok na tym.osiedlu bedzie chodzila do szkoly 6klasa.

Ty -

Frania231 napisał/a:

przez minione 8lat gdzie to przez poczatki ja go utrzymywalam i nie chcialam zlotowki./.../
oplacalam jego polowe kredytu 7mcy przed slubem i dwa mce po slubie nie starczalo nam na zycie on nic mi nie dawal. Potem sie postawilam i nie przelewalam mu.

obecnie zarabiasz ~2 tys. chociaż kiedyś trzaskałaś taką kasę, że jeszcze sponsorowałaś swojego przyszłego małżonka, obecnie nawet nie stać cię na podnoszenie kwalifikacji, na wynajęcie mieszkania, chcesz tylko "sprawiedliwości", dlatego płacisz prawnikom, by wycisnąć jak najwięcej kasy od małżonka.

Frania231 napisał/a:

  przy swoich 10 tys zarobkach a moich 2tys plus dziecko na utrzymaniu.

Frania231 napisał/a:

Powiem jedno cios ponizej pasa to raz dwa to nie znasz sytuacji

Masz rację, nie znam sytuacji ale nie kupuję tej bajeczki, myślę, że nie jesteś taka kryształowa. Fakt, że ktoś zwraca ci uwagę, na brak logiki w twoich wypowiedziach nie oznacza, że jest to cios poniżej pasa, raczej brzmi jak sama chciałabyś skopać swojego prawie ex poniżej pasa.
Nie chodzi o to, by cię oceniać, ale raczej by nie doradzać, jeśli potem wykorzystasz to, by się odegrać na ex, by skrzywdzić drugiego człowieka.

Frania231 napisał/a:

Prosilam o pomoc odnosnie wyrzucenia na bruk i oplat czynszu. Nie prosilam o ocenianie mnie jako czlowieka nikt z Was mnie nie zna i mojego meza. Zrobie i tak jak bede chciala.

Hehe wiesz co Ci powiem jedno nie szastalam pieniedzmi tylko utrzymywalam meza - mial dach nad glowa u mnie bo mialam mieszkanie sluzbowe za ktore nie placilam on kupil to mieszkanie w kredycie i je wynajmowal a pieniadze bral dla siebie i wywodow nie bylo dopoki nie zaczal pracy za granica i zarabiania sporo w glowie mu sie przewrocilo. Jestem ta sama osoba z wyzsza placa niz kiedys. Prosze nie oceniaj mnie czlowieku. Maz byl od 9 lat najwazniejsza osoba dla mojej corki a odkad ja zostawil i mnie wychowuje ja sama chyba nie masz dzieci i prosze nie wypowiadaj sie juz tutaj w moim watku. Podziekowalam tak? Dobranoc

107

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Jeszcze jedno nie place prawnikom mam za darmo pomoc prawna w cpk i mam adwokata w rodzinie. Wiec nie prosze Cb o rady tylko tych ktorzy znaja sie na prawie a ucb zadnej porady tutaj nie wyczytalam. Zegnam

108

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Averyl do Cb na pocieszenie abys nie musiala wnikac w moja sytuacje. Tak chce oskubac meza!!!Podoba sie? I wiesz co chyba kobieta jestes- mialam mega problem ze zdrowiem depresje probe samobujcza jestem od mcy pod okiem psychologa lecze sie na nadcusnienie. Nikt tak mi zdrowia nie zniszczyl i bede wkoncu szla z glowa do gory bo ten czlowiek zniszczyl mi mnie i moja corke ktora nie chciala zyc. I naprawde zrobie co chcem a nie chce Cie tu czytac. Dziekuje

109

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Franiu...
Chciałabym, żebyś z jednego zdała sobie sprawę. Od przemocowca się ucieka. Nie walczy z nim. Skoro chcesz poczucia bezpieczeństwa dla swojej córki, nie tędy droga. Na nic ta walka. Ona Ciebie jedynie wyniszczy.

Wiesz... Ja jeszcze teraz zastanawiam się, dlaczego to wszystko mnie spotkało. I dochodzę coraz głośniej do wniosku, że sama sobie na to zasłużyłam. Bo.... To były moje wybory.

Byłam wtedy bardzo młodziutka. Miałam marzenia. O Domu. Teraz dostrzegam, że zapalały się tzw czerwone lampki. Ja je - zdaje się nie dostrzegając ich znaczenia, ignorowałam. A potem pewnie nie chciałam się wycofać, bo widziałam co zostawiłam za plecami (w rodzinnym domu). I uznałam, że lepsze to, co teraz. Że sobie jakoś poradzę, przetrzymam. Potem pojawiło się dziecko. I dla niego chciałam lepszego życia. A gdy chciałam się wycofać po latach, dostałam obuchem w twarz właśnie od dzieci.

Myślę sobie, że mój były być może nie byłby taki, jakim się okazał. Że to moja osoba, moje zachowanie, wyzwoliło w nim jego drugie "ja". Bo ponoć każdy z nas ma swoja mroczną stronę. I właśnie świadomość, że mogłam działać na niego jak przysłowiowa płachta na byka, powoduję, że czuję się winna. Jego straconych lat (bo takie zarzuty też usłyszałam), zafundowanych dzieciom przeżyć. Próbuję tę winę umniejszyć w sobie. Bo przecież on też wyborów dokonywał. Takich a nie innych. Powolutku małymi kroczkami próbuje się z ty uporać.

Nie walcz. Pójdź swoja drogą. Daj wiarę, że można utrzymać się za te pieniądze, którymi dysponujesz. Mam te same co miesiąc i dwójkę dzieci na utrzymaniu. Żadnych alimentów póki co na razie. Poszukaj mieszkania nie na wolnym rynku a bezpośrednio gdzieś u zarządcy nieruchomości. Tam będziesz miała czynsz o wiele niższy. Da się wszystko ogarnąć. Ja zaczynałam wszystko od zera w wieku 40-stu lat. Sama. Bez niczyjego wsparcia. Ty masz rodzinę.

Złość i poczucie skrzywdzenia, które w sobie nosisz do niczego Ciebie nie doprowadzi. Przesiąkniesz tym tak, że się zatracisz. Spójrz na swoje dziecko. Czy tego właśnie chcesz?

Bo walka jaką próbujesz toczyć to niekoniecznie uniesiona głowa Franiu...

110

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Sponi napisał/a:

Franiu...
Chciałabym, żebyś z jednego zdała sobie sprawę. Od przemocowca się ucieka. Nie walczy z nim. Skoro chcesz poczucia bezpieczeństwa dla swojej córki, nie tędy droga. Na nic ta walka. Ona Ciebie jedynie wyniszczy.

Wiesz... Ja jeszcze teraz zastanawiam się, dlaczego to wszystko mnie spotkało. I dochodzę coraz głośniej do wniosku, że sama sobie na to zasłużyłam. Bo.... To były moje wybory.

Byłam wtedy bardzo młodziutka. Miałam marzenia. O Domu. Teraz dostrzegam, że zapalały się tzw czerwone lampki. Ja je - zdaje się nie dostrzegając ich znaczenia, ignorowałam. A potem pewnie nie chciałam się wycofać, bo widziałam co zostawiłam za plecami (w rodzinnym domu). I uznałam, że lepsze to, co teraz. Że sobie jakoś poradzę, przetrzymam. Potem pojawiło się dziecko. I dla niego chciałam lepszego życia. A gdy chciałam się wycofać po latach, dostałam obuchem w twarz właśnie od dzieci.

Myślę sobie, że mój były być może nie byłby taki, jakim się okazał. Że to moja osoba, moje zachowanie, wyzwoliło w nim jego drugie "ja". Bo ponoć każdy z nas ma swoja mroczną stronę. I właśnie świadomość, że mogłam działać na niego jak przysłowiowa płachta na byka, powoduję, że czuję się winna. Jego straconych lat (bo takie zarzuty też usłyszałam), zafundowanych dzieciom przeżyć. Próbuję tę winę umniejszyć w sobie. Bo przecież on też wyborów dokonywał. Takich a nie innych. Powolutku małymi kroczkami próbuje się z ty uporać.

Nie walcz. Pójdź swoja drogą. Daj wiarę, że można utrzymać się za te pieniądze, którymi dysponujesz. Mam te same co miesiąc i dwójkę dzieci na utrzymaniu. Żadnych alimentów póki co na razie. Poszukaj mieszkania nie na wolnym rynku a bezpośrednio gdzieś u zarządcy nieruchomości. Tam będziesz miała czynsz o wiele niższy. Da się wszystko ogarnąć. Ja zaczynałam wszystko od zera w wieku 40-stu lat. Sama. Bez niczyjego wsparcia. Ty masz rodzinę.

Złość i poczucie skrzywdzenia, które w sobie nosisz do niczego Ciebie nie doprowadzi. Przesiąkniesz tym tak, że się zatracisz. Spójrz na swoje dziecko. Czy tego właśnie chcesz?

Bo walka jaką próbujesz toczyć to niekoniecznie uniesiona głowa Franiu...

Hej. Dziekuje za odpowiedz ze swojego doswiadczenia. Zle mnie odbierasz-cie ja nie chce toczyc walki z nim ani go oskubac. Ja poprostu walcze o siebie o swoje ja ktore utracilam w tym wszystkim   nie chce byc juz niedowartosciowana i zastraszana bo tez mam swoje zdanie w zyciu. Za wiele razy schylalam glowe dla jego racji a mam tez swoje i sa jakies prawa i obowiazki w malzenstwie o ktorych on nie byl swiadom. To tyle czas pokaze co bedzie ja juz podjelam decyzje.

111 Ostatnio edytowany przez VECTRA (2015-08-10 16:07:27)

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Tak sobie czyta i czytam i....
tu mam pomoc prawną za fri tu mam w rodzinie adwokata. Chodzę do prawniczki, co miesiąc. Dobre!!!
Ja na miejscu tego pana to rozwiązałbym umowę o dostawę energii i innych mediów i sobie mieszkaj.
A wcześniej czy później i tak zostaniesz eksmitowana.
Pytanie czy właśnie nielepkiej jest z podniesioną głową wziąć się za siebie i stanąć na nogi? Czy może, żerować na kimś innym. Nie wnikam w głąb tej sprawy, bo aż zanadto w postach autorki sedno sprawy zostało wyartykułowane.
Ale właśnie niejednokrotnie taki jest świat.
Przykre!!!

112

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
VECTRA napisał/a:

Tak sobie czyta i czytam i....
tu mam pomoc prawną za fri tu mam w rodzinie adwokata. Chodzę do prawniczki, co miesiąc. Dobre!!!
Ja na miejscu tego pana to rozwiązałbym umowę o dostawę energii i innych mediów i sobie mieszkaj.
A wcześniej czy później i tak zostaniesz eksmitowana.
Pytanie czy właśnie nielepkiej jest z podniesioną głową wziąć się za siebie i stanąć na nogi? Czy może, żerować na kimś innym. Nie wnikam w głąb tej sprawy, bo aż zanadto w postach autorki sedno sprawy zostało wyartykułowane.
Ale właśnie niejednokrotnie taki jest świat.
Przykre!!!

Przykre!!! To prawda. Place prad i wode i kablowke wiec nie moze odciac smile zreszta - najlepiej najpierw patrzec na siebie potem oceniac innych. Tak ja powyzej najlatwiej ocenic. Kochana nie bede eksmitowana boo do czasu rozwodu moge tu mieszkac a po rozwodzie sie wyprowadzam i nie bede czekala na eksmisje :)Maz zezwolil mi slownie tu mieszkac co oznajmil w maju telefonicznie i zmienil zdanie.

113

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Dziekuje za odp. Zamykam watek. Prosilam o odp na pyt jak w temacie a otrzymalam wiekszosc oceniajace moja osobe i moje zamiary. To moje sprawy i zycie. Moja sytuacja a to ze korzystam z porad prawnikow to sytuacja mnie zmusila jakbum takiej nie miala nie korzystalabym jak ktos jest np chory korzysta z porady lekarzy itd. Nie lubie nikogo sytuacji oceniac jak nie znam czlowieka ani sytuacji golym.okiem ale widze ze inni bardzooo to lubia. Pozdrawiam smile

114

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Frania231 napisał/a:

Przykre!!! To prawda. Place prad i wode i kablowke wiec nie moze odciąć

Franiu... Zamiast być tak butną, czytaj co do Ciebie piszą inni. Moze też odrobinę w złości, ale powinnaś miec to na uwadze.

Niestety, nie ma znaczenia, ze placisz rachunki za prąd. Wystarczy a tak podejrzewam, że mąż może na coś takiego wpaść. Wypowie umowę na dostawę energii ( teraz miesieczny okres wypowiedzenia) i zostaniesz w mieszkaniu bez pradu. By uprzedzić Twoje: licznik jest w mieszkaniu, zapewniam Ciebie, że mocno wtedy odczujesz to na skórze. Bo nie bedzie trudno dojsć elektrowni kto korzysta z licznika. Naliczą Tobie taką stawkę za kwh, że słono bedą smakowały Ciebie rachunki.

Martwi mnie Twoja buta, bo skoro mąż zawarł z Tobą ustną umowę w maju a teraz idąc za pismem prawnika, zmienił zdanie, coś się wydarzyło.

Owszem i nie nasza sprawa Twoje życie. Ale sama widzisz... Rodzisz emocje. I nie do końca przychylne. Skoro rozmawiasz z nami - obcymi w ten sposób to jakiego rodzaju dialog uprawiasz z małżonkiem? Niepokojące są Twoje reakcje...

Nie szukaj sprawiedliwosci tam gdzie jej nie ma. Odnoszę wrazenie, że chcesz ukarać go za to, ze on nie kochał przede wszystkim Twojej córki a potem Ciebie...

Wątek może zamknąć moderacja. Moze też umrzeć śmiercią naturalną. Nie Tobie o tym decydować.

115

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Sponi napisał/a:
Frania231 napisał/a:

Przykre!!! To prawda. Place prad i wode i kablowke wiec nie moze odciąć

Franiu... Zamiast być tak butną, czytaj co do Ciebie piszą inni. Moze też odrobinę w złości, ale powinnaś miec to na uwadze.

Niestety, nie ma znaczenia, ze placisz rachunki za prąd. Wystarczy a tak podejrzewam, że mąż może na coś takiego wpaść. Wypowie umowę na dostawę energii ( teraz miesieczny okres wypowiedzenia) i zostaniesz w mieszkaniu bez pradu. By uprzedzić Twoje: licznik jest w mieszkaniu, zapewniam Ciebie, że mocno wtedy odczujesz to na skórze. Bo nie bedzie trudno dojsć elektrowni kto korzysta z licznika. Naliczą Tobie taką stawkę za kwh, że słono bedą smakowały Ciebie rachunki.

Martwi mnie Twoja buta, bo skoro mąż zawarł z Tobą ustną umowę w maju a teraz idąc za pismem prawnika, zmienił zdanie, coś się wydarzyło.

Owszem i nie nasza sprawa Twoje życie. Ale sama widzisz... Rodzisz emocje. I nie do końca przychylne. Skoro rozmawiasz z nami - obcymi w ten sposób to jakiego rodzaju dialog uprawiasz z małżonkiem? Niepokojące są Twoje reakcje...

Nie szukaj sprawiedliwosci tam gdzie jej nie ma. Odnoszę wrazenie, że chcesz ukarać go za to, ze on nie kochał przede wszystkim Twojej córki a potem Ciebie...

Wątek może zamknąć moderacja. Moze też umrzeć śmiercią naturalną. Nie Tobie o tym decydować.

Pozdrawiam smile tak ludzka zawisc jak komus cos hm...zycie nie zycze nikomu

116

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Franiu... Spójrz w jaki sposób reagujesz. Agresją... Nie powinnaś była.

Powiem Tobie jak postępuje przemocowiec. Zbiera Twoje rzeczy i nakazuje się Tobie wynosić. Jesli protestujesz, chwyta Twoje ramiona i wypycha za drzwi. Czasem pod osloną nocy. Bawi się na własnych oczach Twoim strachem i niemocą. Bezradnością sytuacyjną.

W Tobie nie ma ani pokory ani dumy, o której ktoś tu wspomniał. Twoje reakcje zaczynają rzeźbić obraz kobiety - żądnej krwi.

Zapewniam Ciebie, że skrzywdzona i urabiana przez przemocowca osoba ma w sobie ogromne pokłady cierpienia. I ten ból właśnie sprawia, ze nie ma w niej tego co Ty Franiu nam właśnie serwujesz.

Są kobiety, które związek małżenski traktują jak kontrakt. Złamane jego warunki wykorzystują by na tym coś ugrać. Nie akceptuję tego. Nawet alimentów od męża. Bo szukasz dowodów jego zdrady po to właśnie. Czy nie jest tak, że to on może przed Tobą uciekał?

Franiu, ostatnią rzeczą o jaką mogłabyś mnie posądzic jest zawiść. Nie potrafisz wobec tego czytać innych.

117

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Sponi - jeżeli Frania231 ma dostęp do prawników, to jaką lepszą radę mogą dać jej net-kobiety? Myślę, że prawnik nie może jej doradzać wbrew literze prawa, a wygląda na to, że z jakiś powodów mimo iż Frania231 utrzymywała gościa przed ślubem, to zgodziła się by ten kupił mieszkanie dla siebie, co więcej prawdopodobnie potwierdziła to w intercyzie małżeńskiej, jak wobec takich dokumentów ma się umowa ustna, że może mieszkać?

Prawdą jest, że Frania231 jak czołg rozjeżdża, tych co mają inne zdanie od niej. big_smile Niech jej będzie, jest najbardziej skrzywdzoną osobą na świecie, a jej facet to drań, bo nie chce jej w jego własnym mieszkaniu.

118

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Averyl napisał/a:

Sponi - jeżeli Frania231 ma dostęp do prawników, to jaką lepszą radę mogą dać jej net-kobiety? Myślę, że prawnik nie może jej doradzać wbrew literze prawa, a wygląda na to, że z jakiś powodów mimo iż Frania231 utrzymywała gościa przed ślubem, to zgodziła się by ten kupił mieszkanie dla siebie, co więcej prawdopodobnie potwierdziła to w intercyzie małżeńskiej, jak wobec takich dokumentów ma się umowa ustna, że może mieszkać?

Prawdą jest, że Frania231 jak czołg rozjeżdża, tych co mają inne zdanie od niej. big_smile Niech jej będzie, jest najbardziej skrzywdzoną osobą na świecie, a jej facet to drań, bo nie chce jej w jego własnym mieszkaniu.

Moge tylko Wam podziekowac za odpowiedzi w temacie. A za ocene mojej osoby w sumie tez dziekuje tylko dziwi mnie to ze nie znajac mnie oceniacie czlowieka to dopiero swiadczy o czlowieku....i nie czuje sie cierpiaca osoba. Mam corke ktora kocham przyjaciol prace rodzine nic mi nie brakuje. Zalozylam temat ktory brzmial wyrzucenie zony z mieszkania i czynsz. A nie prosze mnie ocenic po tym co przeszlam a moj maz to dran. Bylam naiwna ale tez kochalam go mimo wad po ludzku. Pozdrawiam

119

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Averyl dziekuje za odp. nie jestem zla ze nie popieracie mnie nie zalezy mi na tym jestescie mi obcy i nie przejmuje sie tym.

120

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Jeszcze jedno pokore zawsze mialam i mam. Od 9 lat pracuje w placowce z ludzmi ktorzy potrzebuja pomocy zyciowej nigdy nikomu z nich jej nie odmowilam. I jestem dumna z tego i od wielu uslyszalam dziekuje poswiecalam nie raz swoj czas aby pomoc im w kryzysie a obcy ludzie tutaj oceniaja mnie nie zgodze sie z wasza opinia na moj temat!!! To tyle i zycze Wam jak najlepiej

121

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Frania231 - jesteśmy tutaj by dyskutować.
Swoje prawdy życiowe o ocenianiu ludzi pozostaw sobie, nie jesteśmy w przedszkolu - tak, czasem zbieram swoje spostrzeżenia i wyciągam wnioski - możesz nazwać to ocenianiem. Nie zostawiłabym kluczy do mieszkania, komuś kto wygląda podejrzanie i nie bawiłabym się w poznawanie takiej osoby, a nuż okaże się wspaniałym, uczciwym człowiekiem. Nie muszę wszystkich dogłębnie poznawać, ale ty napisałaś całkiem dużo o sobie, wykazałaś się brakiem logik w przedstawieniu sytuacji i związków przyczynowo-skutkowych, a sposób dyskutowania powiedział o twojej osobowości jeszcze więcej, więc powiem ponownie - nie kupuję twojej bajeczki o tym, jak to mąż chce cię wyrzucić z domu (rozstajecie się, a  on chce odzyskać swoją własność, a ty chcesz się na nim odegrać).
Raczej to ty nas oceniasz, rozstawiasz po kątach, mówisz kto ma prawo, a kto nie ma prawa wypowiadać się na publicznym forum, mimo iż nas nie znasz.
Piszesz, że założyłaś wątek nie po to, by cię oceniano, tylko by ci doradzono - tylko co? Nie masz prawa do jego mieszkania, skoro sama przed ślubem podpisałaś intercyzę i potwierdziłaś ten fakt. Wszyscy dali ci podobne rady - wyprowadzać się i zacznij żyć dla siebie, dla córki, a nie dla zemsty, ale ty tak bardzo chcesz odegrać się na swoim facecie, że nawet nie jesteś w stanie zrozumieć, co inni chcą ci przekazać.

Rób sobie jak chcesz, zarówno dobro jak i zło wyrządzone przez nas zawsze do nas wraca z większą siłą.

122

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Averyl napisał/a:

Frania231 - jesteśmy tutaj by dyskutować.
Swoje prawdy życiowe o ocenianiu ludzi pozostaw sobie, nie jesteśmy w przedszkolu - tak, czasem zbieram swoje spostrzeżenia i wyciągam wnioski - możesz nazwać to ocenianiem. Nie zostawiłabym kluczy do mieszkania, komuś kto wygląda podejrzanie i nie bawiłabym się w poznawanie takiej osoby, a nuż okaże się wspaniałym, uczciwym człowiekiem. Nie muszę wszystkich dogłębnie poznawać, ale ty napisałaś całkiem dużo o sobie, wykazałaś się brakiem logik w przedstawieniu sytuacji i związków przyczynowo-skutkowych, a sposób dyskutowania powiedział o twojej osobowości jeszcze więcej, więc powiem ponownie - nie kupuję twojej bajeczki o tym, jak to mąż chce cię wyrzucić z domu (rozstajecie się, a  on chce odzyskać swoją własność, a ty chcesz się na nim odegrać).
Raczej to ty nas oceniasz, rozstawiasz po kątach, mówisz kto ma prawo, a kto nie ma prawa wypowiadać się na publicznym forum, mimo iż nas nie znasz.
Piszesz, że założyłaś wątek nie po to, by cię oceniano, tylko by ci doradzono - tylko co? Nie masz prawa do jego mieszkania, skoro sama przed ślubem podpisałaś intercyzę i potwierdziłaś ten fakt. Wszyscy dali ci podobne rady - wyprowadzać się i zacznij żyć dla siebie, dla córki, a nie dla zemsty, ale ty tak bardzo chcesz odegrać się na swoim facecie, że nawet nie jesteś w stanie zrozumieć, co inni chcą ci przekazać.

Rób sobie jak chcesz, zarówno dobro jak i zło wyrządzone przez nas zawsze do nas wraca z większą siłą.

.                        A to ze nie zgadzam sie z Toba czy innymi - to widze tez odbijasz pileczke i bawi Cie to widze

123

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Nie mam zamiaru juz nigdy wypowiadac sie na takim forum. Dobranoc. Cyt nie jestesmy w przedszkolu a widze bawi Cie ten temat i wypowiadasz sie

124

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Averyl tak czytam Twoje wypowiedzi poza tematem ze zlosliwa osoba z Cb potrafisz dogryzac ludziom nie fajnie.

125

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Frania231 napisał/a:
Averyl napisał/a:

Frania231 - jesteśmy tutaj by dyskutować.
Swoje prawdy życiowe o ocenianiu ludzi pozostaw sobie, nie jesteśmy w przedszkolu - tak, czasem zbieram swoje spostrzeżenia i wyciągam wnioski - możesz nazwać to ocenianiem. Nie zostawiłabym kluczy do mieszkania, komuś kto wygląda podejrzanie i nie bawiłabym się w poznawanie takiej osoby, a nuż okaże się wspaniałym, uczciwym człowiekiem. Nie muszę wszystkich dogłębnie poznawać, ale ty napisałaś całkiem dużo o sobie, wykazałaś się brakiem logik w przedstawieniu sytuacji i związków przyczynowo-skutkowych, a sposób dyskutowania powiedział o twojej osobowości jeszcze więcej, więc powiem ponownie - nie kupuję twojej bajeczki o tym, jak to mąż chce cię wyrzucić z domu (rozstajecie się, a  on chce odzyskać swoją własność, a ty chcesz się na nim odegrać).
Raczej to ty nas oceniasz, rozstawiasz po kątach, mówisz kto ma prawo, a kto nie ma prawa wypowiadać się na publicznym forum, mimo iż nas nie znasz.
Piszesz, że założyłaś wątek nie po to, by cię oceniano, tylko by ci doradzono - tylko co? Nie masz prawa do jego mieszkania, skoro sama przed ślubem podpisałaś intercyzę i potwierdziłaś ten fakt. Wszyscy dali ci podobne rady - wyprowadzać się i zacznij żyć dla siebie, dla córki, a nie dla zemsty, ale ty tak bardzo chcesz odegrać się na swoim facecie, że nawet nie jesteś w stanie zrozumieć, co inni chcą ci przekazać.

Rób sobie jak chcesz, zarówno dobro jak i zło wyrządzone przez nas zawsze do nas wraca z większą siłą.

.                        A to ze nie zgadzam sie z Toba czy innymi - to widze tez odbijasz pileczke i bawi Cie to widze

Tylko czytasz co chcesz bo nie wszyscy dali podobne rady Averyl! To tylko rady. Zycie samo wszystko zweryfikuje

126

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

Dawno tu nie pisalam. Zalozylam watek i tyle nerw mnie to kosztuje. Weszlam w opinie o tym forum i duzo ludzi napisalo o tym forum ze zamiast pomagac zlosliwe kobiety dogryzaja tutaj bardzo wiele osob usowa tu konto i pisza ze nie nalezy pisac tutaj o swoich pribkemach bo Cie wydziobia zgadzam sie z tym. Averyl jestes tu stala bywalczynia wiec wiesz jak postepowac. Podobno nawet w gazecie pisano o tym forum ze digryzaja ludzie tu. Watek zalozylam na prawnym a zbesztano mnie i cytaty ze zlo wraca itp dobranoc zycze powodzenia

127

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...

A potem się obudziłam....

128

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Martainn napisał/a:

A potem się obudziłam....

to  byłyby happy-end, a raczej na to nie zapowiada się. No cóż, by nie wypowiadać się na temat kompletnie nieznanej osoby, zgodnie z sugestią Frani231, przeczytałam jej wątek z przed prawie 3 lat
http://www.netkobiety.pl/t45161.html
Raczej to jest wersja albo będzie mój na własność i na wieki, albo będzie... mój na własność i na wieki  lol big_smile lol

Może jestem złośliwa (ale na ogół dla facetów!), ale też staram się być uczciwa w swoich sądach.

129

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Averyl napisał/a:
Martainn napisał/a:

A potem się obudziłam....

to  byłyby happy-end, a raczej na to nie zapowiada się. No cóż, by nie wypowiadać się na temat kompletnie nieznanej osoby, zgodnie z sugestią Frani231, przeczytałam jej wątek z przed prawie 3 lat
http://www.netkobiety.pl/t45161.html
Raczej to jest wersja albo będzie mój na własność i na wieki, albo będzie... mój na własność i na wieki  lol big_smile lol

Może jestem złośliwa (ale na ogół dla facetów!), ale też staram się być uczciwa w swoich sądach.

Jedyne slowo jakie mi sie nasowa do tej wypowiedzi to wielki żAl smile az Cie pozdrowie na koniec i jeszcze brak slòw. Życze dalszych owocnych docinek ludziom tu na tym forum Avrill smile widac kto ma problem z obudzeniem...

130

Odp: Mimo upływu czasu nadal boli...
Frania231 napisał/a:

Dawno tu nie pisalam. Zalozylam watek i tyle nerw mnie to kosztuje. Weszlam w opinie o tym forum i duzo ludzi napisalo o tym forum ze zamiast pomagac zlosliwe kobiety dogryzaja tutaj bardzo wiele osob usowa tu konto i pisza ze nie nalezy pisac tutaj o swoich pribkemach bo Cie wydziobia zgadzam sie z tym. ....... Podobno nawet w gazecie pisano o tym forum ze digryzaja ludzie tu. Watek zalozylam na prawnym a zbesztano mnie i cytaty ze zlo wraca itp

Oj Franiu... Franiu... Nie ma to jak uderzać poniżej pasa, co? Nie mając żadnych argumentów uciekać się do takich złośliwości. Pamiętaj jedynie, że Ty też wespół ze swoimi wypowiedziami tworzysz atmosferę tego forum... Skoro miałaś świadomość jakie jest forum, dlaczego tutaj wróciłaś? Po co się pchasz pomiędzy futrynę a drzwi?

Nie zauważyłaś pewnej analogii w swoim postępowaniu Franiu? Wracasz tutaj mimo, że ktoś ostrzegał Ciebie przed forum. Ze swoim małżonkiem nie było tak samo? Bo w 2012 roku pisałaś...

Frania231 napisał/a:

Mój ex odszedł 5mcy temu a nadal boli tak samoo!! Byliśmy razem 6 lat, mam córkę z poprzedniego związku, którą wychowywał ze mną przez 6 lat. Odszedł w czerwcu, a rozstał się przez tel. mówiąc, że co mieliśmy przeżyć to przeżyliśmy. Nie mamy ze sobą kontaktu, a najgorzej boli, że  z moją córka tez go nie ma, ona tęskni pyta o niego. Rok temu daliśmy sobie szansę, bo poznał jakąś przez internet, ale stwierdził, że to ze mną chce być.Po co wracał?? Mam taki żal do niego, myśli nachodza mnie rożne, ale to nie wszystko dowiedziałam się, że ma dziewczynę która jest od niego 13 lat młodsza on ma 34 ona 21 jakiś koszmar!! Ciągle myślę, że on teraz jej bajki opowiada  o dzieciach, rodzinie i miłości. Co on sobie wyobraża tak nas skrzywdził...;(

I zaserwowałaś sobie powtórkę z rozrywki teraz...

Frania231 napisał/a:

Witam. Maz porzucil rodzine, zona mieszka ze swoja corka w jego wlasnosciowym.mieszkaniu. Zona sama wychowuje corke od lat z obecnym.mezem znaja sie 10 lat. Maz wychowywal z nia jej corke. Od roku sa malzenstwem. Maz odszedl bez slowa zlozyl pozew o rozwod. Wczoraj zona dostala pismo od jego adwokata ze w ciagu 2tyg ma opuscic jego wlasnosc i uregulowac 3mczny czynsz na co jej nie stac bo maz zawsze oplacal. Maz zarabia sporo w Norwegii jest czlowiekiem.bez skrupulow i bezwzglednym. Co w takim.przypadku ma zrobic zona ktora nie ma gdzie pojsc nie stac ja na wynajem? A nie ma meldunku w tym.jego mieszkaniu.(

Czyli nie było tak, że odszedł bez słowa. Z historii sprzed 2,5 roku jasno wynika, że nie było dobrze. Miałaś na stole wyłożone argumenty, by z nim nie być.

Frania231 napisał/a:

Razem wyjechaliśmy z jednego miasteczka do dużego miasta ja dostałam tu pracę on mieszkał ze mną. Przez rok nie miał pracy kolega zaproponował mu wyjazd za granicę i tutaj zaczęły się schody. Ja zostałam tutaj sama jak palec z córką bez rodziny i znajomych on na początku bywał w PL co 2mce potem co 2 tyg samolotem, przez odległość doszły kłótnie, czułam się samotna i zaniedbana przez niego jak chciałam z nim porozmawiaą- dzwoniłam on ciagle był zajęty i mówił, żebym zajęcie sobie znalazła. Oddalaliśmy się od siebie, ja chciałam ślubu, on kupił mieszkanie chciałam, abyśmy razem tam zamieszkali on nie chciał. Potem zaczął romansować na portalach randkowych, rok temu zauroczył się jakąs dziewczyną i napisal mi smsa, że w jego życiu jest inna kobieta. Myślałam, że zwariuje tak bardzo go kochałam starałam się. Potem mu coś tam nie wyszło i zaczął wkradać się w moje łaski po kilku miesiacach daliśmy sobie szanse, było dobrze, nie było kłótni dogadywaliśmy się, aż nagle przed wspólnie planowanym wylotem na urlop oznajmił mi przez tel, że mnie nie kocha chce układać sobie życie inaczej. Mój świat runął w gruzach, teraz grucha sobie z 13 lat młodszą a ja nie mogę się pozbierać(

Do tego Twoje częste komunikaty głośno jemu mówione:

Frania231 napisał/a:

On nie był ideałem to prawda, często mu mówiłam, że nie nadaje się do związku w rodzinie...

Co miał chłop myśleć?

Franiu... Spójrz na swoje dotychczasowe życie z nim. Czy naprawdę nie odnajdujesz w nim jakichś wskazówek dla siebie? Czy nie widzisz, że to nie miało najmniejszego sensu? I na boga... Przyznaj się. Ty szukasz ojca dla swojego dziecka. Kiedy Ty coś zrobisz dla córki? Ty... Nie on...

Zauważ, że cokolwiek się wydarzyło a były powroty, to też Twoje decyzje? Nie sądzisz, ze błędne? Dlaczego? Nie bałaś się samotni. Ty nieustannie podkreślasz, że nie stać Ciebie na to to... Na tamto.
Pamiętaj, że on nic nie jest winien Twojej córce. A na pewno nie ojcowanie. Ty jesteś jej matką i Twoją rolą jest o nią zadbać. I nie w ten sposób. Nie mścij się na kimś tylko dlatego, że nie zaopiekował się Tobą. Twoim bytem...

Posty [ 66 do 130 z 176 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mimo upływu czasu nadal boli...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026