truskaweczka19 napisał/a:Ja też nie potrafię zrozumieć jak można być w związku i nie uprawiać seksu z ukochanym miesiąc/ kilka/ 9 miesięcy... Linko, wybacz, że to napiszę, ale po tym co czytam, nie wierzę, że coś zmieni się w kwestii Waszego seksu. Nie kochacie się od 9 miesięcy (serio?? nic? nawet nie dotykacie się?), Twój facet rzuca obietnicami i ich nie pokrywa... Tak jak mówisz, jeżeli już do czegoś by doszło, to ciężko wierzyć, że to będzie szczere, a i faceta nie stać na to, by powiedzieć co i jak, bo dla mnie jest jasne, że musi być jakiś 'problem', skoro 9 miesięcy nie chce uprawiać z Tobą seksu. Dziwię się, że nadal z nim jesteś, tym bardziej, że nie jesteście małżeństwem, kłopoty są od początku niemal...Powiem tak, strach pomyśleć co by było, gdybyście zamieszkali razem i doszłoby więcej obowiązków...
Ja też przestałam wierzyć, już jakiś czas temu, szczególnie jak nawet podczas wspólnego wyjazdu nawet razu mnie nie tknął... dopóki się nie poryczałam... Dlatego czasem podejmowałam ten temat, mówiłam jak się czuje (jak siostra, koleżanka..) jak mnie to boli itp itd.. miał wiele odpowiedzi na tą sytuację, zazwyczaj odpowiadał, że po prostu on się przyzwyczaił że tak rzadko się kocha, (trochę nie prawda, bo niby z wcześniejszą raz na miesiąc co mu przeszkadzało... a z inna co dzień...) że po prostu nie ma ochoty w ogóle, że mu się nie chce, że jest przemęczony, bo go praca wkurza i stresuje itd.. (on ma średnio wolne 2-3 dni w tyg, ja ani jednego i jakoś nigdy bym go nie odsunęła, bo ochotę na partnera mam zawsze...) że mam zrozumieć, że po prostu mu się nie chce na razie i już...Całkiem nie dawno mu wytłumaczyłam że jak by on się czuł gdybyśmy zamienili się rolami... Albo że wmawiałabym mu że ma akceptować tylko to czego ja oczekuje bez uwzględnienia jego potrzeb... zrozumiał, nawet nie zaatakował tekstem że ja tylko o jednym, po kilku godzinach nawet niby zaczął dotykać i pieścić (czułam, że to wymuszone bo mu "nagadałam"), ale miałam okres, jak mu o tym powiedziałam to chyba ucieszony nawet przestał od razu... Od tamtej pory cisza.. 
truskaweczko, widzę niedowierzanie, w tych 9 miesiącach
Ale naprawdę ostatni stosunek (gdzie widziałam w oczach jego jeszcze ochotę) był jakoś marzec/kwiecień... ale to też było jakoś po 2-3 miesięcznej przerwie ..
Później zupełny brak bliskości
Jedynie większy buziak na dzień dobry albo na do widzenia... Gdy jeszcze wykrzesałam z siebie odrobinę, mimo że ta sytuacja strasznie na mnie podziałała, bo czuje się jakby żaden facet nawet kijem mnie nie chciał tknąć... to on na to, ja leże ty rób co chcesz - i nawet nie zamierzał dotknąć chociaż.. no ręce mi opadły razem z ostatnią odrobinką poczucia jakiejś swojej kobiecości... więc od tamtej pory uznałam, że ja nawet grama chęci nie wykażę, on wie doskonale że ja chce, że mi brakuje i że to on nawalił więc to on powinien się postarać... No i tak mijały miesiące
truskaweczka19 napisał/a:No mi też. "Tobie to tylko seks w głowie"- najprościej tak powiedzieć jak widać zamiast coś wyjaśnić. Tylko pomijając już sprawy seksu, to wtedy kiepsko, jeżeli ludzie nie umieją szczerze porozmawiać. Z tego co pamiętam, to pisałaś linko, to on Cię nawet nie przytula itp. Tak samo mogłabyś mieć z jakimś kumplem- ot wygadać się, pobyć razem, a i kumpel pewnie czasem, by dał Ci więcej np przytulił, gdy tego potrzebujesz itp.
Po ostatniej rozmowie, jak nigdy przeprosił, że tak się zachowywał tyle czasu i że obiecuje to zmienić, że aż sama będę zdziwiona ( zawsze odwracał kota ogonem, więc nawet byłam ciężko zaskoczona taką odpowiedzią..) No i mijają tygodnie, seksu nie ma nadal, ale chociaż nutka bliskości się pojawiła, przytulimy się, klepnie, dotknie niby przypadkiem, zobaczymy kiedy będzie coś więcej już tyle wytrwałam to poczekam jeszcze i zobaczę
O tym przykładzie, że jesteśmy jak kumple też mu kilka razy mówiłam, to zawsze mi odpowiadał, że dla koleżanki tyle by nie robił... A fakt faktem jest taki, że we wszystkich innych sferach jest niesamowity... Jakby mógł to by mnie na rękach nosił i chyba tylko to ciągle mnie trzyma w nadziei że będzie normalnie
Może to próżne, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie kolejnego roku spędzonego na takich "warunkach" niby para, ale zero namiętności, czułości, pieszczot, porządania - przecież tak się nie da... co innego ma rozżarzać związek jak właśnie nie to? Ta nutka zboczenia jest zarezerwowana dla związku, przynajmniej tak mi się wydawało... Zresztą nawet do tej pory nie powiedział czy kocha czy nie... jedynie pokazuje że mu zależy... To wszystko jest takie skomplikowane a ja jedynie pragnę by związek wyglądał jak związek, czy to tak wiele? 
Wybaczcie, rozpisałam się, ale czasem dobrze jest wyrzucić z siebie swoje żale niż ciągle je tłamsić...
Przemo77 a może w takim razie wyjaśnisz choć trochę jak działa męska hydraulika? Bo ja już kompletnie nie wiem jakie wnioski wyciągać? poprzedni partner na sama myśl był gotowy do działania i generalnie wszystko i wszystkie go podniecały, codzienna masturbacja, codzienne kochanie, wiecznie gotowy... Ale zdradzał ... Obecnemu drygnie, ale nie ma ochoty, ale przecież jak drygnie to się podniecił? A podnieta to nie ochota? Nie pojmuję..