Czytam , ten Twój post od jakiegoś czasu i powiem Ci, że jak dla mnie bardzo duzo czasu minęło od Waszego rozstania. Ja chyba bym już nie robiła sobie nadziei, że coś się zmieni. Mnie również trochę doświadczyło życie i jako kobieta mogę powiedzieć, że jeśli ona postanowiła zerwać z Tobą i jest pewna tej decyzji to raczej żadna siła tego nie zmieni, zebyś był dla niej najlepszy, najkochańszy i wogóle naj naj. Zebyś zasypał ją kwiatami i diamentami ona do Ciebie nie przyjdzie. Jest coś w Tobie czego ona nie chce i lepiej, ze tak się stało teraz niż mielibyscie wziąć ślub i wyszło by to za x lat. A pewnie by to wyszło i wtedy dopiero był by problem. Szkoda, że nie zdobyliście się oboje na szczerą rozmowę i ona nie powiedziała Ci co było prawdziwym powodem rozstania. Pewnie gdybyś wiedział było by Ci łatwiej. A tak wziąż rozpamiętujesz dlaczego, co by było gdyby...? Zastanawaim się co też tak bardzo Cię ciągnie do tej dziewczyny? Umiesz sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego wg Ciebie to tylko ona jest tą jedyną , niezastąpioną? Konkretne cechy? A czy to nie jest tak, że tak bardzo Cie ciągnie do niej ponieważ jej właśnie nie możesz mieć? Nie znam Cię ale czasem faceci tak mają.. A co do zapewnień: "na zawsze" "tylko Ty nikt wiecej nigdy" to wiem to również z doswiadczenia, ze osoba która to wypowiada jest niedojrzała. Tymi słowami można bardzo kogoś skrzywdzić. Tak więc masz odpowiedź dlaczego zapewniała Cię że tylko Ty a potem uciekła. Ona jest osobą niedojrzałą, niesłowną, na której nie mozna polegać. Jeśli ona Cię nie chce nie bedzie rozmawiać z Tobą ani teraz ani za rok, a przynajmniej do czasu kiedy będzie widziała, że Ty wciąż czegoś od niej chcesz.
Podobne tematy
Jest piękna, mądra, i potrafi być bardzo kochającą osobą.. Dużo mi pomogła.. Czuję, że właśnie tylko ona potrafi mnie uszczesliwic.. Ale nie mogę być egoistą.. Masz racje.. Ale jest jedna rzecz. Ja nie robię sobie nadziei ... Żyje swoim życiem.. Po prostu sama przychodzi mi do snów i do głowy. Nie umiem tego zatrzymać.. Nie ważne co robie. I tak jest ze mna w głowie.. Pisała mi po rozstaniu, że nadal mnie kocha i wgl. Tylko nie może być teraz ze mną. A teraz totalnie mnie olewa.
133 2013-02-06 23:17:20 Ostatnio edytowany przez trelemorele (2013-02-06 23:18:31)
no to poczytaj sobie moj watek... mam doslownie to samo zachowanie co Ty. tylko ,ze roznica jest taka ,ze to ja zerwalem. a teraz tego bardzo zaluje.. w dodatku jeszcze naprawde mocno sie staralem ,zeby ja odzyskac a teraz juz nic z tego. i sam odpuscilem a od 2 tyg nie mamy kontaktu. http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1378827#p1378827 czytaj od poczatku ,jak i kazdy kto chcialby pomoc albo podzielic sie rada.
Dla mnie to jest tak jakby się bawiła Twoimi uczuciami. To jest również niedojrzałe, powiedzieć komuś że się go kocha, a później odejsć ze słowami "teraz nie mogę być z Tobą", bez słowa wyjaśnienia. Ja bym powiedziała, że to jest bardzo okrutne! Tu nie ma miłości, tej prawdziwej. Ciekawe czym wogóle jest miłość dla tej dziewczyny? Tu nawet nie ma szacunku. Jeśli naprawdę się kogoś kocha to się go traktuje poważnie. A szacunkiem względem ciebie byłaby szczera rozmowa z Tobą.
Eh to już nie ważne jest. Jak napisze.. Ok spoko ona odpisze. Tylko strasznie chamsko i tak bez trosko. Wgl ją nic nie obchodzi. Tylko napisze o uczuciach natychmiastowo olewa całą rozmowe.
No cóż, powiem tak: "jesteś beznadziejnym przypadkiem"
, w sensie oczywiście, że chol...a no co Ty jeszcze w niej kochasz??? Chyba dawny jej obraz, obraz, którego juz dawno nie ma.
Niestety. Jak już kocham to kocham na prawde. Nigdy nie udaje.
138 2013-02-07 01:15:34 Ostatnio edytowany przez Netik4 (2013-02-07 01:20:23)
Ja to juz kiedys słyszałam. Z ust mojego faceta. Jak juz kocham, to na zabój
. No i tak kocha mnie na zabój 10 lat. A to co razem przeszlismy to chyba telenowele mozna by napisać.
Mialem wiele dziewczyn ale nigdy ich nie kochałem. Ona po prostu uderzyła w moje serce.. W końcu przez całe życie spotkało mnie szczeście i znów muka, bo to szczęście szybko odeszło. Niestety ale wątpie już w szczeście.. Podobno nic się nie dzieję bez przyczyny. Tylko jaki to miało cel.
No to jak juz tak sobie filozofujemy i mamy wierzyc ze wszystko co nas spotyka ma jakis cel, to moze celem tego Twojego doswiadczenia jest pokazanie Ci jak to jest kiedy ktos zabawi sie naszymi uczuciami. Mowisz ze miałeś wiele dziewczyn ale ich nie kochałes. Moze one jednak Cie kochały.. I tez cierpiały po rozstaniu z Tobą..
Wątpie, bo z każdą mam dobry kontakt i zawsze razem dochodziliśmy do wniosku, że nie pasujemy do siebie.. Nigdy nie miałem takiej sytuacji.. Myślę, że po prostu ona poczuła, że nie chce stałego związku, że wszystko za wcześcnie i chce sie wybawić. A może po prostu jej miłość tak wygląda co raz na innego faceta..
Kiedyś ktoś mi powiedział. Rozstałeś się z nią, bo tak było wam pisane.. Może spotkasz tą która na prawdę Cię pokocha, a może Ona wróci z jeszcze większą miłością. Czas pokaże może za kilka miesięcy może za parę lat. Musisz być cierpliwy, bo inaczej wszystko stracisz.. Ale jak widać jestem nie cierpliwy a sny i myśli nie pozwalają mi czekać. Może jestem głupi albo po prostu za słaby..
(...) Może jestem głupi albo po prostu za słaby..
Nie jesteś głupi ani słaby. Po prostu kochasz... a to cholernie czasem boli.
Super. Nie dawno dowidziałem się od niej, że "wysyłam jakieś plotki na jej temat" choć nigdy nic złego dla nikogo nie powiedziałem na jej temat. Już sprawa olewania tak myślę, że to właśnie o to chodziło . "tak bo to od ciebie wszystko sie zaczęło". Ona na prawdę jest przekonana, że to ja wysyłam plotki.. Za każdym razem jak ktoś coś powiedział na nią to ją broniłem a teraz wyszło wszystko, że to moja wina.. Czy może być jeszcze lepiej ? Co mam zrobic ?! Jak ją przekonać, że to nie ja.. Nie wiem po ubijać wszystkich ? .. Proszę o pomoc ;(
Super. Nie dawno dowidziałem się od niej, że "wysyłam jakieś plotki na jej temat"
choć nigdy nic złego dla nikogo nie powiedziałem na jej temat. (...)
Napiszę brzydko: olej to! Może to taka próba służąca temu, aby Cię sprowokować do kontaktu
i sprawdzenia jak silne są jeszcze twoje uczucia do niej, a może po prostu ktoś powiedział coś
co choć zgodne z prawdą (np. że to ona Cię rzuciła, bo miała już kogoś innego na boku), nie
pasuje do wykreowanej przez nią, "nowej rzeczywistości" w której jest tą wspaniałą i niewinną.
Niestety kłóciłem się z nią.. Wygarneliśmy sobie wiele. I tak jakby zwierzyła mi się. Tłumaczyła mi się. Tak samo jak ja jej. I znów uległem. Niestety nie wytrzymałem psychicznie wyszedlem odreagować. Upiłem się napisałem coś nie brutalnego tylko uświadamiałem ją, że będę o nią walczyć. Że nie ważne ile mi to zajmie ale będę walczyć.. A dzis napisałem jej bardzo miłą wiadomość.
Proszę o zamknięcie tematu. Dziękuje.
Proszę o zamknięcie tematu. Dziękuje.
Dlaczego?.Nie napiszesz końca Waszej historii?.
Może i ja się włączę
po 1 dlaczego masz taki nik? przecież to ona jest żałosna ze swoim zachowaniem
po 2. na każdego przyjdzie pora, widocznie ona nie była dla Ciebie. Zachowała się nie w porządku, że nie porozmawiała szczerze z tobą i na spokojnie nie wyjaśniła dlaczego zrywa. Wiem, że to trudne, ale moim zdaniem nie warto podtrzymywać kontaktu, zwłaszcza, że ona nie chce. Zachowała się niedojrzale i pokazała , że nie zasługuje na Ciebie. Napewno znajdziesz kogoś dla siebie.
Trzymam kciuki.
150 2013-02-15 01:00:24 Ostatnio edytowany przez Żałosny19 (2013-02-15 01:08:51)
Strasznie się napociłem pisząc do niej jak mi zależy, że zrobię wszystko i wgl. Poprosiłem o rozważenie o jakieś spotkanie jak wrócę do Polski. Odpisała "nie to koniec żegnam". Poddaję się ..
Mam dość. Ewidentnie nie ma ochoty na walkę by nam się udało. Nie chce. Robiłem wszystko. Chcę o niej zapomnieć to jedyne wyjście. 5 miesięcy strasznie cierpiałem. Muszę się poddać w końcu przyszedł ten czas gdy ukochana osoba odejdzie już na zawsze. Jako mężczyzna muszę się z tym pogodzić. Dziękuję wszystkim za te słowa otuchy za to, że kto kol wiek chciał mi pomóc.
"po 1 dlaczego masz taki nik? przecież to ona jest żałosna ze swoim zachowaniem"
Dlatego iż moje zachowanie jest strasznie żałosne. Pajacowałem, błaźniłem się, poniżałem się tylko dlatego, żeby znów chciała ze mną być. Zwariowałem... " Mimo świata który kocha i rani nas dzień w dzień, gdzieś na szczycie góry wszyscy razem spotkamy się." ![]()
151 2013-02-15 01:26:10 Ostatnio edytowany przez bags (2013-02-15 01:30:24)
Strasznie się napociłem pisząc do niej jak mi zależy, że zrobię wszystko i wgl. Poprosiłem o rozważenie o jakieś spotkanie jak wrócę do Polski. Odpisała "nie to koniec żegnam". Poddaję się ..
Mam dość. Ewidentnie nie ma ochoty na walkę by nam się udało. Nie chce. Robiłem wszystko. Chcę o niej zapomnieć to jedyne wyjście. 5 miesięcy strasznie cierpiałem. Muszę się poddać w końcu przyszedł ten czas gdy ukochana osoba odejdzie już na zawsze. Jako mężczyzna muszę się z tym pogodzić. Dziękuję wszystkim za te słowa otuchy za to, że kto kol wiek chciał mi pomóc.
Najlepszy sposob na rozwiazanie takiego problemu to jak widac na zalaczonym obrazku
... ucieczka od niego.
jak to mowia "czlowiek zyje w ucieczkowym syndromie, nie oglada telewizji by uciec od siebie" Nie oglada telewizji czyli nie przyglada sie problemom w swoim otoczeniu, wiec najlatwiej mu wziac nogi za pas i dac dyla w swiat.
"po 1 dlaczego masz taki nik? przecież to ona jest żałosna ze swoim zachowaniem"
Dlatego iż moje zachowanie jest strasznie żałosne. Pajacowałem, błaźniłem się, poniżałem się tylko dlatego, żeby znów chciała ze mną być. Zwariowałem... " Mimo świata który kocha i rani nas dzień w dzień, gdzieś na szczycie góry wszyscy razem spotkamy się."
Teraz odbierasz to rozstanie jako porazke... za jakis czas bedziesz sie z tego smial i jeszcze bardziej zartowal z jej poczynan w/w ucieczkowego syndromu. Ale wiedz jedno... pajacowales w slusznym celu i wyciagajac z tego wnioski dla siebie, odbierzesz to jako nauczke, by nie robic az tyle w przyszlosci. Co nas nie zabije, to wzmocni ![]()
Powodzenia w przyszlosci...
Bo taka jest Żałosny chemia mózgu.Jak sobie te słowa przeczytasz za dwa lata to sie albo zdziwisz albo uśmiejesz ale teraz nic nie trafi.Nic.I to jest właśnie najgorsze:(
Naprawdę Ci współczuje.3-maj sie
Sam zaczynam Sobie współczuć haha.. To co piszę nie dość, że jest żałosne to jeszcze na poziomie chłopczyka. Po za tym doszedłem już dlaczego mnie nie chce lecz już pewnie za późno. Prawdo podobnie dlatego, iż nie spełniałem obowiązków mężczyzny tylko wiecznie jak to się mówi "nadskakiwałem jej lub po prostu frajerzyłem". To właśnie ją odepchnęło. Posiedziałem tak sobie i na prawde się zastanowiłem nad tym. To nie Ona. To ja przegrałem. Pokazałem, że nie jestem mężczyzną tylko płaczącym dzidziusiem hehe. Jestem zły sam na siebie, bo już pewnie tego nie naprawię a przez swoją głupotę i swoje bardzo męskie "zachowanie" odepchnąłem ją już całkowicie. Na początku okej. Podobało się i wgl ale później najwidoczniej zaczęło męczyć i dlatego tak się skoczyło. No więc żyję się dalej. Mam cel i muszę podążać w jego kierunku a nie przejmować się tym co było.
Witam otóż szukam porad od osób które coś takiego przerabiały... więc tak byłem z miłością swojego życia przez 5 lat. rozstaliśmy się 4 miesiące temu.... z mojej winy wiem,że ona już do mnie nie wróci ...powrót jest niemożliwy. przejawia się we mnie ból fizyczny nie mogę o niej zapomnieć.... i tak się zastanawiam czy udało się komuś z was znów być szczęśliwym? po rozpadzie związku ... zrozumiałem wszystkie swoje błędy które popełniłem w naszym związku że doszło do rozpadu.... i tych błędów już na przyszłość nie popełnię .mam 24 lata i bardzo się boje że nie ułożę sobie już życia... czy udało się to komuś? znów być szczęśliwym z kimś innym? że zwiazek był lepszy niż ten poprzedni? że zapomnieliście o niej..... pierwszej miłości o tej kobiecie....
Da się żyć!
To właśnie teraz się żyję tak naprawdę!
Jestem rok starsza od Ciebie i przeszłam przez to samo, mi też wydawało, że świat się zawalił...
Czas zrobił swoje.
Zajmij się czymś, skup się nad tym co Ci najlepiej wychodzi.
U mnie lekiem okazała się praca, sport i przyjaciele.
Dasz radę!
156 2013-04-14 18:13:01 Ostatnio edytowany przez calienda (2013-04-14 18:15:53)
Da się żyć!
To właśnie teraz się żyję tak naprawdę!
Jestem rok starsza od Ciebie i przeszłam przez to samo, mi też się wydawało, że świat się zawalił...
Czas zrobił swoje.
Zajmij się czymś, skup się nad tym co Ci najlepiej wychodzi.
U mnie lekiem okazała się praca, sport i przyjaciele.
Dasz radę!
Poza tym, dodam, że jeżeli chcesz znakomicie poprawić swój humor zapraszam do wątku "Zdradzeni, porzuceni, łączmy się może poznamy". Zobaczysz jak dużo świetnych ludzi tam jest, którzy przeszli przez to samo i żyją! Świetnie wykorzystują ten czas
. (Chociażby na tym forum)
ile czasu zajeło Tobie rozpamiętanie tej osoby?
doszłaś do siebie...bravo a czy jesteś teraz w związku
? szczęśliwa
Zapraszam do w/w wątku, przeczytasz wszystko. Pozdrawiam.