Koleżanka rozstała się po kilkuletnim letnim związku, zaczęła ze mną kręcić, dała mi nadzieje, rozkochała w sobie, zakochałem się w niej po uszy, mógłbym oddać dla niej i za nią życie, zrezygnowałem dla niej z wielu rzeczy i zrezygnowałbym ze wszystkiego byle by tylko być z nią i móc ją uszczęśliwiać każdego dnia, dać to spełnienie, uczucie, że jest mi potrzebna do życia, spędzaliśmy razem każda chwilę, było naprawdę przepięknie, jednak bała się bardziej zaangażować, powiedziała mi raz, że mnie kocha, jednak nie wiem czy było to jej prawdziwe uczucie, czy tylko powiedziała to co chciałem usłyszeć, bo bała się, że straci ze mną kontakt. Trwało to kilka miesięcy, starałem się ze wszystkich sił, jednak ona nadal czuła coś do swojego byłego i nie chciała poruszyć tego do przodu, a jak ten głupiec trwałem przy niej na dobre i na złe, wspierałem ją, pocieszałem, później powiedziała mi, że go nadal kocha, utrzymuje z nim kontakt, siedząc ze mną gdy odbierała od niego telefon natychmiast wychodziła bez słowa ... Czułem się nikim, jeszcze później powiedziała mi, że chce do niego wrócić, spróbować jeszcze raz pomimo, że bardzo ją skrzywdził, zdradził 3 razy itd. ... a mi wyznała, że chce mnie mieć jako przyjaciela, że nie chce ze mną zrywać kontaktu, ale ja po tym co usłyszałem nie potrafię ... Nie potrafię już na nią spojrzeć, mimo iż jest to osoba, na której wciąż mi bardzo zależy i która kocham ponad życie, najbardziej na świecie, nigdy nikogo tak nie kochałem. Szczególnie dla tego, że był taki moment, w którym obiecała mi, że bd dobrze, że postara się zapomnieć o nim itd. Po prostu co tu dużo mówić, złamała mi serce i wpędziła w depresje, przeżyłem załamanie i od kilku dni siedzę w domu nie wychodząc z łóżka ... Jestem bardzo emocjonalnym i wrażliwym człowiekiem i już sobie z tym nie radzę ... Nie wiem co dalej począć ze swoim nędznym życiem, wszystko straciło sens ... Wiem, że czas leczy rany, ale mnie tak prędko nie uleczy o ile w ogóle. Oddałem jej całe swoje serce, otworzyłem się przed nią tak, jak nigdy przed nikim, a zostałem potraktowany jak śmieć, zabawka, która się znudziła i wyrzuciła ... Także autorze nie jesteś sam na tym świecie z takimi problemami :-(