netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Samobójstwo poprzez powieszenie się.

788 odpowiedzi359 219 wyświetleńzałożony przez SylwiaFM, 01.04.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 12 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 789 ]

521

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
GGac napisał/a:

Raczej, jeszcze nie umiem się zabić. Po co te pytania? By móc zaplanować wszystko tak by jak najmniejsze konsekwencje tego były, a później tylko czekac aż będę umiał.

Byłem już u 2 rózncyh psychiatrów przez ostatnie 3 lata. Widać, nie da się wyleczyć.

Tego sie nie planuje.
Planowac mozna slub.

I nie mialam na mysli pojscia do psychiatry, tylko mozliwosci pojscia i polozenia sie na oddziale psychiatrycznym. Byc pod stala opieka specjalistow, uczeszczac na terapie indywidualna i grupowa, przyjmowac poprawnie dobrane leki.

Mozna z tego wyjsc, wystarczy chciec. Wiem cos o tym.

522

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

"pojscia i polozenia sie na oddziale psychiatrycznym" - O tak zamknięcie się w szpitalu to nie będzie powiększanie i Tak już dużej straty do innych, dodatkowo zostaje to w papierach. Już na zawsze byłbym gorszy. Ja nie mogę sobie pozwolić na takie rzeczy. Nawet jeden dzień opóźnienia jest dla mnie nieakceptowalny.

Śmierć natomiast to jest opóźnienie, ale wtedy mi ono już nie będzie przeszkadzać, nic mi nie będzie przeszkadzać smile

Na terapi indywidualnej byłem.

Nie sądzę że można wyjść z bycia gorszym i bycia sam. Tzn, można ale to musi wystąpić bardzo dużo, mało prawdopodobnych, szczęśliwych przypadków.

523

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

To nie wyglada tak, jak piszesz.
Ja lezalam na takim oddziale 2 miesiace.
Nie czuje sie gorsza! To mi uratowalo zycie.

Z takim podejsciem moze od razu rzuc sie pod autobus, po co sie meczyc.

Byles kiedys w hospicjum?

524

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Powtarzasz że jesteś gorszy tylko dlaczego tak uważasz co?
Bo jak dla mnie to wszyscy są sobie równi,chyba że zapracowali sobie sami na to aby gardzić nimi...

525

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Nie rzucę się pod autobus bo za duże ryzyko porażki. A jak mówię za duży cienias ze mnie puki co na rozwiązania skuteczne. Po 2 miesiacach to już nie miałbym do czego wracać. Od zawsze żyłem zasadą, lepiej być martwym niż spóźnionym.

Nie byłem w hospicjum, nie byłem w szpitalu i nie dam się zamknąć.

Gorszy? Od podstawówki jedyny mój cel był znalezienie pracy. Dlatego uczyłem się by dostać się do Liceum, Później uczyłem się by dostać się na studia. Potem praktyki i studiowanie, a i tak w efekcie skończyłem gorzj niż ci którzy w liceum szukali i znajdywali niemal idealne dziewczyny a na studiach się nie przejmowali. Przetransferowałem 100% swojego skupienia na jedną rzecz a wyszło gorzej niż inni którzy jeszcze mieli jakieś inne życie.

Jestem gorszy bo zarabiam mniej, bo nie mam niemal idealnej dziewczyny, bo nie jeździłem na wakacje po świecie i jestem teraz zaściankowy. I tego już nie nadrobię. Bo oni też nie stoja w miejscu.

526 Ostatnio edytowany przez Kwiatuszek100 (2013-03-29 16:05:47)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Ja pierdziu to teraz dałeś...
To ja Ci powiem tak,jestem jeszcze gorsza od Ciebie. Zarabiam mało ledwo starcza bo jestem samotną matką,miałam męża dla którego byłam workiem treningowym,ze wszystkim muszę radzić sobie sama bo nie ma przy mnie faceta który by mnie wspierał. A gdzie byłam najdalej na wakacjach-chyba  gdzieś nad wodą...i zapewniam Cię że nie był to wyjazd nawet poza województwo...
Wiesz czuję że przemawia przez Ciebie ogromny materializm,skupiasz się na rzeczach "martwych" a wiedz że one Ci szczęścia na pewno nie dadzą.

A poza tym życie to nie jest jakiś cholerny wyścig szczurów!

527

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

GGac... Mozna byc szczesliwym. Mimo tak ogromnego bolu jakiego dostarczylo to doswiadczenie. Mimo strasznej traumy jaka to wydarzenie za soba niesie. Ja mialam 15 lat kiedy moj Tato to zrobil. Za malo by to do konca ogarnac i za duzo by na wspomnienie tego, nie zamieniac sie w ta slaba i pragnaca Taty pietnastoletnia gowniare.
Teraz mam ponad 10 lat wiecej. Mam wspanialego syna, ktory notabene, nosi imie po moim Tacie, mam wspanialego przyszlego meza. Mam mase powodow ktore sprawiaja, ze jestem szczesliwa. Nie tak do konca jak bym chciala, ale szczesliwa na swoj sposob.

Dlaczego Ty tak zapatrujesz sie na innych? Jestes nieszczesliwy, bo skupiasz sie na tym co Oni maja, co osiagneli. Dobija Cie wieczne porownywanie.

528

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

GGac... wybacz, ale pieprzysz.

Ja bylam bita przez ojca alkoholika juz jako niemowle. W kazde moje urodziny robil mi na lydce naciecie zyletka. Mam takich 5, bo zanim zrobil 6, to moja mama zdecydowala sie od niego odejsc.

Jak mialam 13 lat sprobowal mnie zgwalcic. Rozbilam mu doniczke na glowie.

Ja sie nie probowalam zabic. Ja to zrobilam. Gdyby nie wspollokator, ktory wrocil wczesniej z roboty, to juz by mnie nie bylo.
Plukania zoladka, spiaczka, dochodzenie do siebie na oddziale psychiatrycznym. Terapia. Walkowanie tematow. Leki.

Stracilam ogolem 3 lata zycia. Na leczenie. Ale zdalam mature i poszlam na studia. Nie mam pracy. Faceta marzen nie poznalam, bo taki nie istnieje. Ale mam kochajacego meza, ktory mnie rozumie. Niedlugo bede matka.

Przezylam. Nigdy nie bede do konca wyleczona. Ale zyje i chce zyc. Bo mam po co. Mam rodzine, ktora mnie kocha. I mam siebie.

Jak czytam takie posty jak Twoj.. to mi sie plakac chce. Bo tak naprawde Ty nie masz problemu. Co jest Twoim problemem? To, ze nie zarabiasz wiecej od innych? Czy to, ze nie masz idealnej laski? Obudz sie, prosze Cie.

529

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

GGac to ja chyba jestem dnem skoro Ty jesteś gorszy hehehe
Jako dziecko przez 2 lata byłam molestowana. Całą rodziną byliśmy workiem treningowym dla ojca alkoholika, który cierpiał na nerwicę. Z czasem przerodziła się w depresję i tato brał psychotropy popijając alkoholem... Jak to się skończyło pisałam wcześniej...
Nie mam pracy, mąż niewiele zarabia i klepiemy słodką biedę - czasem nie mam co do garnka włożyć.
No i popatrz, jakoś nie chcę się zabić wink Wolę zacisnąć ręce brać się w garść i robić wszystko żeby nasz byt się poprawił.

Nie ma co biadolić i użalać się nad sobą, tylko weź się w garść! Masz szkołę znasz języki zapewne. Skoro tu nie widzisz perspektyw jedź za granicę. Jest tyle firm pośredniczących, że bez problemu możesz wyjechać. Wszystko można zmienić trzeba tylko chcieć i działać...

530

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Wiem że same pieniądze nie sprawią że będę szczęśliwszy.
Już jakiś czas temu odkryłem że mimo że mam więcej to nie jestem szczęśliwszy.  Ale jednocześnie nie potrafię przestać zazdrościć ludziom którzy mieli takie same możliwości jak ja i osiągają więcej.  No i zawsze jest lepiej jak nie trzeba liczyć wydatków i w sklepie wybierać który produkt taniej wyjdzie.

Wy miałyście wszystkie straszny start w życiu. Ale że silne byłyście i macie takie charaktery a nie inne to udaje wam się żyć. Mnie nic nie usprawiedliwia. W moim życiu nidy nic obciążającego się nie wydarzyło. Wiec teoretycznie powinienem osiągnąć sukces i być szczęśliwym. Ale być nie potrafię. Pozytywne uczucia mi się pojawiają sporadycznie na chwilę a później dalej wraca cała gama negatywych z zazdrością, samotnością i obawami na czele.

Facet jest oceniany po zarobkach (a konkretnie po pochodnych po zarobkach: samochód, dom, ubranie, poziom życia jaki zapewnia swojej partnerce) dlatego mi na tym zależy. I każdy przecież porównuje. Jak inaczej ocenić że zrobiło się coś dobrze nie porównując wyników innych?

Nie wiem jak z facetami jest, ale ja dziewczynę marzeń  na swoje nieszczęście poznałem, zajęta od zawsze, teraz każda inna mi się nie podoba bo wychodzi blado na jej tle. Dlatego też nie mam co zakładać że poznam jakąś co mi się spodoba, bo taka napewno będzie zajęta.

Co znaczy 'weź się w garść'? Żyj mimo że nie masz żadnej potrzeby żeby żyć? To ciągle robię. Myślałem o wyjeździe ale tam zostanę sam już na zawsze. Tutaj jeszcze kilku znajomych mam do których mogę się odezwać. I czym tam perspektywy były by lepsze niż tutaj? 

Nie widzę sposobu bym mógł być szczęśliwy.

531

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

GGac,
moim zdaniem przyczyna Twych problemów tkwi w szukaniu szczęścia na zewnątrz, co powoduje nieustanne porównywanie i negatywne ocenianie własnych możliwości, własnych perspektyw. A jednocześnie goniąc za tymi zewnętrznymi oznakami szczęścia i zadowolenia zapominasz o tym, co najważniejsze. O własnym rozwoju. O pielęgnowaniu swoich zainteresowań i pasji. O zauważaniu i cieszeniu się drobiazgami. O byciu pogodnym człowiekiem.

W swoim, niezbyt krótkim, życiu spotkałam się z ludźmi znacznie starszymi ode mnie, a pełnymi pasji, zainteresowań, bardzo pogodnymi. I były wśród nich osoby od wielu lat schorowane i niesprawne ruchowo, ale ze świeżym umysłem. Wzorem jest dla mnie przemiła kobieta mająca ponad 80 lat (ja wtedy byłam smarkulą, niespełna 16-letnią): otyła, niechodząca, nie wychodząca z domu, niezamożna pod względem materialnym, tzw. samotna (bez męża i dzieci), a pogodna, życzliwa, pełna pomysłów na swoje życie i ciągle rozwijająca swe zainteresowania (w wieku 80 lat rozpoczęła kurs języka esperanto, bo znajomość 5 języków była wg niej niewystarczającą). I spotkałam się z osobami, które wg metryki miały lat 25-30, były zdrowe, miały wymarzoną pracę, fajnego męża, dzieci, przyjaciół, pieniądze, własne mieszkanie, a ze sposobu bycia, zgorzknienia, poglądów były zgrzybiałymi staruszkami.

Bardzo dużo zależy od naszego nastawienia, od tego, na co nastawiamy swoje antenki. Na pozytywy, czy na negatywy. To, czy mówimy o szklance napełnionej do połowy wodą, że jest w połowie pusta, czy że jest do polowy pełna. Na szczęście, bycie szczęśliwym nie jest obowiązkowe.


Jeśli decydujesz się na zmianę swego sposobu życia, bycia, myślenia, patrzenia, zacznij zauważać i może każdego wieczoru zapisywać sobie w notesie przyjemne rzeczy, które były Twoim udziałem. Takie drobiazgi. To, że świeci słońce, że ktoś się do Ciebie uśmiechnął, że Ty się uśmiechnąłeś. Zadowolenie składa się z takich poskładanych drobiazgów.

532

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

wiesz co Ggac użalasz się sam nad sobą i dlatego nie potrafisz być szczęśliwy! Nawet nie wiesz jakie ludzie traumy przeżywaja i dalej żyją... Weź się chłopie w garść!

533

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Twoim problemem nie jest bycie nieszczęśliwym tylko chora zazdrość że inni maja coś czego nie masz Ty.
A mogę się założyć że posiadasz cechy których oni (jako wg Ciebie w każdej kwestii spełnieni) mogliby Ci pozazdrościć.

534

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
Kwiatuszek100 napisał/a:

Twoim problemem nie jest bycie nieszczęśliwym tylko chora zazdrość że inni maja coś czego nie masz Ty.
A mogę się założyć że posiadasz cechy których oni (jako wg Ciebie w każdej kwestii spełnieni) mogliby Ci pozazdrościć.

I tu koleżankę popieram! Musisz dostrzeć w sobie dobre strony, takie, których to inni mogą Ci pozazdrościć. A czego Ty tak naprawdę zazdrościsz?

535

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

ech zazdroszczę wszystkiego.
Obcym bogaczom zazdroszczę tego że mogą więcej i łatwiej. I za każdym razem jak widzę samochód za pół miliona (czyli 2 razy dziennie w drodze do/z pracy) czy inne zbyt drogie rzeczy to gotuje się we mnie.
Osobom w tym samym wieku co ja zazdroszczę większych zarobków, lepszych mieszkań, rodzeństwa, niemal idealnej partnerki, umiejętności, wyglądu.

Nigdy nie cieszyły mnie drobne rzeczy i nie potrafię się cieszyć czymś kto ma każdy na co dzień i do tego w większej zazwyczaj ilości. I jak inaczej oceniać swoje postępy nie porównując się do innych. Przy takiej bezwzględnej ocenie ja równie dobrze mogę cały dzień leżeć i nic nie robić i uważać że już wszystko umiem i jestem najlepszy, a to tak nie działa. Każda osoba ocenia inną na podstawie siebie oraz osób które zna.

Na pogodną osobę udaje mi się wyglądać. Przynajmniej przez kilkanaście godzin dziennie.

Jedyną rzeczą o której mogę pomyśleć której większość mogła by mi zazdrościć to wzrost, bo nie jestem niski.
Ale to i tak się nie dotyczy tych wysokich osób w moim wieku co mają lepsze życie od mojego.

536

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

To może zamiast tkwić w tej swojej chorej zazdrości weź się w garść i zmotywuj się do działania. Nigdy nie jest za późno aby coś osiągnąć w życiu,choć powiem że Twoje marzenia są nierealne. Bo chcesz mieć kasę,"idealną partnerkę"(choć nie wiem jak to rozumieć bo nie ma osób idealnych chyba że dla Ciebie liczy się tylko wygląd),leżeć i nic nie robić,wszystko umieć i najlepiej aby to samo przyszło do Ciebie i być ładnym jak z reklamy. Wiesz co chyba się zapędziłeś za bardzo bo tego wszystkiego na raz nie ma nikt i uzmysłów to sobie w końcu.
Ktoś jak ma kasę to nie ma rodziny bo poświęca się pracy,jak ma wygląd to nie ma jednej partnerki bo mu się wydaje że jest "herosem" i przebiera,wybrzydza,chcą mieć umiejętności to też kosztuje to wiele wyrzeczeń...

GGac napisał/a:

I jak inaczej oceniać swoje postępy nie porównując się do innych.

W Twoim przypadku to nie jest już porównywanie,to jest chora zazdrość,jedynie zeżre Cię to od środka,przeżuje i wypluje i zostanie z Ciebie mniej niż jest teraz... I po co Ci to???
Można mieć ambicje,cele życiowe ale wszystko w granicach rozsądku.

537 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-04-03 12:07:21)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Wątek dotyczy bardzo poważnej sprawy, jaką jest śmierć.

Kilka razy w życiu zetknąłem się z osobami, które naprawdę myślały o samobójstwie.
Ale to myślenie było tylko w ich głowach. Nie opowiadali o tym wszystkim, a najczęściej (niestety) nikomu sad.

Podglądając posty GGac mam wrażenie, że usiłuje tylko zwrócić na siebie uwagę.
Przykre to sad.

538

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Za tydzień mijają dwa lata jak nie ma mojej mamy. Myślałam, że będzie łatwiej po takim czasie,że nie będzie już tak bolało, pomyliłam się. Przez ten cały czas nie było ani jednego dnia żebym nie myślała ,nie tęskniła,nie płakała. Nie było dnia bez poczucia winy. Tak bardzo boli,że moje dzieci nie mają babci, przecież nie zasłużyły na to. Maleńka ma 10 miesięcy i nigdy nie będzie wiedzieć co to miłość babcina, starszy jak idę na cmentarz mówi,żebym babci powiedziała,że on bardzo tęskni i niech wraca do nas...tak bardzo to boli, przecież one nie zasłużyły na to wszystko.. Bym bardzo chciała żeby wróciła ,żeby okazało się to jakąś głupią pomyłką. Co chwila zerkam przez okno z nadzieją ,że ją zobaczę jak idzie tyle bym za to dała. Jest to takie dziecinne. Była jedyną osobą ,która stała za mną murem, dla której czułam się ważna, czułam że kocha mnie miłością bezwarunkową , która była ze mnie dumna,wiedziała jak ważna jest dla mnie, wiec dlaczego... Boli brak wiedzy na to pytanie. Staram się być twarda dla dzieci, ale czasem też mam dość , chcę się po prostu wypłakać wygadać tylko nie ma komu. Nie daje rady bez Ciebie mamuś, jedyna myśl pocieszająca to ta że z każdym dniem zbliżam się do spotkania z Tobą.

539

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
jastinka napisał/a:

Jest to takie dziecinne.

Nie jest.

jastinka napisał/a:

Nie daje rady bez Ciebie mamuś, jedyna myśl pocieszająca to ta że z każdym dniem zbliżam się do spotkania z Tobą.

Ty się już do tego spotkania tak bardzo nie "pal" sad. Masz córkę i skup się na miłości do niej smile. Nie jest Ci wspaniale, gdy ją przytulasz?

540

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Pewnie,że jest wspaniale.. Dzieci dają mi siły na kolejne dni, one sprawiają że chce mi się rano wstawać. Gdy zmarła moja mama i całe dnie płakałam wtedy mój synek(miał pięć lat) powiedział żebym już nie płakała, bo on też bardzo tęskni za babcią ale przecież nie płacze. Był bardziej dorosły ode mnie.  Od tamtej pory płaczę, ale tak żeby nikt nie widział. Jestem bardzo dumna z moich dzieci. Sprawiają mi ogromną radość ich dokonania,postępy, ale jest to zawsze przełamane żalem że moja mama tego nie widzi. Że nigdy nie przytuli swojej wnuczki, że nie widzi jak się śmieje. Mam takie ogromne wyrzuty ,że mogłam coś zrobić. Bardzo to boli i wiem,że już do końca nie da mi to spokoju, zawsze będę miała poczucie winy. Żyje dla dzieci i tylko dla nich , bo nie chcę żeby cierpiały,żeby czuły się tak samo jak ja. Zresztą chcę widzieć jak dorastają, odnoszą sukcesy jak są szczęśliwe. Mam nadzieje,ze będą.
Dziękuje za tą chwilkę zainteresowania,czasem znaczy to bardzo wiele.

541

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
jastinka napisał/a:

Jestem bardzo dumna z moich dzieci. Sprawiają mi ogromną radość ich dokonania,postępy, ale jest to zawsze przełamane żalem że moja mama tego nie widzi. Że nigdy nie przytuli swojej wnuczki, że nie widzi jak się śmieje.

Zaraz podpadnę wszystkim stąpającym twardo po ziemi, ale zapytam: Skąd wiesz, że nie widzi?
Miłość "przenosi góry", więc może Twoja mama nadal ma z Wami kontakt (tyle, że z przyczyn oczywistych innego rodzaju). Nigdy nie czujesz jej obecności?

jastinka napisał/a:

Mam takie ogromne wyrzuty ,że mogłam coś zrobić. Bardzo to boli i wiem,że już do końca nie da mi to spokoju, zawsze będę miała poczucie winy.

Nie piszesz o niczym konkretnym, co mogłabyś sobie zarzucić, więc pewnie nie mogłaś zrobić niczego więcej. A poczucie winy (słuszne, czy zupełnie niesłuszne) pozostanie na zawsze.

jastinka napisał/a:

Żyje dla dzieci i tylko dla nich , bo nie chcę żeby cierpiały,żeby czuły się tak samo jak ja. Zresztą chcę widzieć jak dorastają, odnoszą sukcesy jak są szczęśliwe. Mam nadzieje,ze będą.

I tak trzymaj smile smile smile.

542

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Wiem,że wiele osób pisze że po śmierci bliskiej osoby czują jej obecność. Ale ja nie czuję, kilka razy mi się przyśniła gdy już naprawdę miałam wszystkiego dosyć i wtedy "rozmawiała" ze mną we śnie,i było lepiej. Oczywiście mam nadzieje, że jest gdzieś obok i widzi nas i że jest bardzo szczęśliwa. Ale jak piszą, że te osoby czują że czuwają nad nimi , to ja chyba jestem jakaś dziwna, bo ja tak nie mam.
Widocznie coś ze mną nie tak..
Poczucie winy masz rację pozostanie na zawsze i jest to jak dla mnie przerażające, bo wiem ze przez to nigdy już nie będzie dobrze, w pełni tego słowa znaczeniu. Czy mogłam coś zrobić, wydaje się że tak. Gdybym tego dnia pojechała do niej ,może by była teraz tu z nami, gdybym cokolwiek zauważyła,ze jest coś nie tak.. ale teraz mogę tylko gdybać..

543

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
jastinka napisał/a:

kilka razy mi się przyśniła gdy już naprawdę miałam wszystkiego dosyć i wtedy "rozmawiała" ze mną we śnie,i było lepiej.

Czyli jednak "zaopiekowała" się Tobą smile.
Stamtąd (gdziekolwiek to jest) trudniej się skontaktować, niż z Korei Północnej smile.
Miłość zawsze jest najważniejsza smile.

jastinka napisał/a:

Poczucie winy masz rację pozostanie na zawsze i jest to jak dla mnie przerażające, bo wiem ze przez to nigdy już nie będzie dobrze, w pełni tego słowa znaczeniu.

Będzie smile.
Tylko rana musi się zabliźnić.
Blizna pozostanie na zawsze, ale nie będzie już tak bardzo boleć.

544

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Fajnie,że widzisz zawsze pozytywy. W jakiś sposób udzielają się mi.. U mnie aby do piątku teraz najgorsze dni, a później odnowa w sumie to samo ,ale inaczej.. I jeszcze te moje urodziny,aj zawsze pod górkę. Pozdrawiam.

545

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Dzisiaj dwa lata mijają,i wcale nie jest prościej dalej boli. Pomyśleć tylko ,że dwa lata temu można było jeszcze wszystko zmienić. Jeden moment i zmienił życie wielu osób. Jednych bardziej drugich mniej. Dwa lata niby dawno ,a z drugiej strony jakby wczoraj... Pamiętam jak po śmierci mamy chciałam żeby czas jak najszybciej leciał, bo będzie lżej, przecież czas leczy rany, tylko nikt nie powiedział ,że nie wszystkie. Czasami bym chciała stracić pamięć i nie pamiętać, ze to się stało i tak bardzo boli. Ale jak zawsze są dwie strony i żal by było mi wspomnień jak jeszcze była z nami. Była taką dobrą osobą wszystkim pomagała jak tylko miała możliwość, a gdy sama jej potrzebowała została sama. Nie rozumiem jak można było dopuścić ,żeby odeszła. Tyle ludzi próbuje się zabić ,i to wiele razy, i im nie wychodzi. A moja mama naprawdę zasługiwała na to,żeby tu być, nigdy nikomu nie wyrządziła żadnej krzywdy, Zasługiwała na to żeby być szczęśliwa, ale widocznie wszystko i wszyscy mieli to gdzieś.Jest to niesprawiedliwe, jak ten cały popaprany świat. Tak bardzo współczuję wszystkim tym co przeżywają podobną tragedię. Nikt nie zasłużył, aby przechodzić ten horror.
Minimalny procent ulgi przynosi wypłakanie się tu, chociaż pewnie wielu ma już dosyć mojego użalania, ale trudno.
Skoro po dwóch latach nie jest prościej może za dziesięć będzie troszkę łatwiej.

546

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
jastinka napisał/a:

Minimalny procent ulgi przynosi wypłakanie się tu, chociaż pewnie wielu ma już dosyć mojego użalania, ale trudno.

Spokojnie smile. Jeżeli to czytam, to znaczy, że nie mam dosyć smile.

Niektórzy próbują wiele razy popełnić samobójstwo, ale tak naprawdę nie chcą odejść, ale zwrócić na siebie uwagę innych.

Człowiek jest czasami bardzo zmęczony sad i wtedy chce zasnąć.

Tak widocznie było z Twoją mamą.

I nie dlatego, że Ty byłaś zła, czy ktoś konkretny.

Smutek po tym człowieku zostanie na zawsze sad.

547

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Tylko chyba tylko Ty jesteś na tyle wytrwały,żeby to czytać:)

548

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
jastinka napisał/a:

Tylko chyba tylko Ty jesteś na tyle wytrwały,żeby to czytać:)

Eeee tam smile.

Tylko ja jestem na tyle bezczelny, by odpisywać smile.

U mnie właśnie wyszło słonko smile.

Jeszcze trochę i złoże pokłon Swarógowi smile

549

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Skoro tak twierdzisz, to fajnie,że jesteś bezczelny:) (tak ogólnie to przepraszam ,że zwracam się na "Ty", ale tak prościej).
Nie będę już dzisiaj dołować, tylko życzę słonecznego weekendu smile

550

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Wiem- forum dla kobiet. Mam na imie Krzysiek.
Czytam ten temat bo szukam sposobu ktorego nie da sie cofnac. 3 tygodnie temu podcialem sobie zyly, niestety nadal jestem na swiecie. Ten sposob wiec odpada- zbyt dlugo trwa, czlowiek boi sie tego ze a moze jednak zle ze tak robi- bo jest moze gdzies nadzieja na poprawe. Ale od poczatku. Ja i moja kobietka poznalismy sie 12 lat temu, po 3 latach urodzila Nam sie cudna coreczka. Po kolejnych dwoch cos zaczelo sie psuc, kobietka mnie zdradzila, powiedziala mi o tym pol roku pozniej. Moze byla to moja wina, nie poswiacalem jej tyle uwagi moze co brak, moglo tak byc- oczywiscie. Potem bylo roznie, raz lepiej raz gorzej, jak to w zwiazkach wszystkich chyba. Tyle ze tu z czasem tego "dobrze" zaczelo coraz wiecej brakowac. Poznalem ja z moja znajoma zeby miala na miejscu kolezanke do pogadania. Jednak chyba tego nie przemyslalem, kolezance zaczelo po prostu zalezec coraz bardziej na tym azeby mnie Tu nie bylo z nimi, macila jak tylko mogla i robi to do dnia dzisiejszego. Gdy chcialem porozmawiac ze zle sie dzieje to NIE bo nie ma ochoty ze mna gadac i juz tamta stoi w drzwiach a ja poza tym wszystkim- dziwne- ale OK mysle, moze to przejsciowe. Rok temu jakos tak wszystko zaczelo zmierzac ku dobremu az nagle trach, kolezanka znow sie pojawia- znow stoje obok zamiast w zwiazku. Nie bede opisywal calego zycia, tych 12 lat. Mysle jednak ze oboje robilismy zle, gdy moja kobietka robila zle to ja bylem tym ktory przepraszal, nie mialem cierpliwosci do nie odzywania sie godzinami. Czasami po pracy dzwonila i pytala o ktorej bede z meczu a ja mowiac ze bede za pol h bylem dopiero po 3 godzinach- ale czy to moze byc powodem, zreszta zrozumialem ze robie zle i teraz nigdy po nich nie zostaje. Ogolnie to chyba zmienilem sie mocno. 3 tygodnie temu byla komunia naszej corki, dzien po komuni kobietka wyskoczyla zebym wzial swoje rzeczy i sie wyprowadzil- tydzien wczesniej byla wielka klutnia w nocy (wybuchlem bo zbyt wiele sie we mnie nazbieralo), to chyba bylo jej zwienczeniem. Wyszedlem, paczka fajek, zyletka w kieszenie- zostawione listy czemu i dlaczego. I wiecie co? Sam siebie nie roumialem dlaczego to robie- przed oczyma tylko lzy corki gdy wychodzilem z domu. Po 2 chyba godzinach w koncu sie odwazylem. niestety wbrew temu co czytalem i myslalem trwalo to zbyt dlugo, nie poszlo to tak jak sobie myslalem. Dzis na rece widze 2 blizny ktore juz nigdy nie znikna.
Po tym wszystkim postanowilem ze narazie ponocuje u rodziny, a Tu bede sie staral po prostu dac jakos znac ze jestem obok, ze istnieje dla Niej (nich). Pytania corki kiedy wroce itd jednak do prostych nie naleza- codziennie prawie mam z soba problemy. To co we mnie przelewam na papier, nie mam w sumie z kim pogadac. Mam przyjaciela, ale dzwoniac do niego i slyszac "daj sobie z nia spokuj" to nie chce mi sie dalej z nim gadac. Ja po prostu uwazam ze jesli cos sprawilo ze jeszcze stapam po tym swiecie to jednak mialo to chyba cos na celu. Codziennie od niej slysze ze nie ma szans na zadne naprawy- i tu sie zgadzam w sumie. Gdzies bylo zbyt wiele bledow- naprawic sie moze i nie da, ale zaczynajac to od poczatku moze by cos z tego wyszlo. Kazdemu nalezy sie zawsze druga szansa, nikt nie jest nieomylny. Nie wiem w sumie czym ja sobie na to wszystko zasluzylem ale biore wsio na siebie, bronie jej w rozmowach ze znajomymi, choc ona robi odwrotnie. Wiem tez jednak ze brakuje mi juz powoli znow sil. Nie widze wyjscia ktore dalo by mi znow zyc, znow cieszyc sie zyciem. Wczoraj sobota, przyszedlem do malej, ale stwierdza ze ida juz spac wiec poszedlem. Dzwonie za pol godziny zeby powiedziec malej "dobranoc" a ona mi oznajmia ze mi jej nie da do tel bo jest w drodze na impreze. No kurde, to ja 3 tygodnie "wegetuje" bo ciezko nazwac to zyciem a ona tak? Brakuje mi slow. Mam 30 lat i czuje ze juz czas. Czy to depresja- nie wiem, chyba nie, po prostu nie chce mi sie juz zyc- kazdy dzien boli ze az strach, zadne tabletki nie pomagaja.
Pisze w temacie o "powieszeniu" bo nastepny krok, jednak nie znam jeszcze dnia, nie wiem kiedy we mnie wszystko peknie- dzis w nocy mialem chec lecz zabraklo odwagi, to tak jak z zyletka, checi mialem pare razy, lecz odwage tylko raz, bo wbrew temu co sie wydaje czlowiek musi byc na to tez przygotowany. Musi tej odwagi straczyc, trzeba ja w sobie zebrac.W glowie wiem ze tak sie stanie, ale usilnie probuje pokazac ze jak narazie jeszcze jestem obok, ze zyje wylacznie dla nich.
Corka to swietny dzieciak, rozumie co sie dzieje, mimo iz ma dopiero 9 lat. Wspiera mnie co tez daje mi troche sily.
Pewnie zaraz ktos napisze ze mam cos nie tak z glowa, no i moze tak jest- nie wiem. Ja prostu mam cel, mialem rodzine, mialem dom w ktorym bylo roznie, ale on byl zawsze dla wszystkich otwarty. Nie daje rady bo zbyt wiele jest do przelkniecia naraz. Nie mam juz na to sily. Nie wiem jaki bedzie dzien dzisiejszy, nie wiem czy jutro jeszcze bede na swiecie, wiem tylko ze nikt nie zrozumie czlowieka ktory chce ze soba skonczyc w obojetnie jaki sposob bo czlowiek taki nie ma odwagi powiedziec o tym wszystkim otwarcie, ja mowie kobietce ale po moich wypocinach slysze tylko smiech, badz stwierdzenie ze jej to nie obchodzi. Dla mnie zycie po prostu sie koczy  sad

551

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Rany boskie, człowieku, masz dopiero trzydzieści lat, przed Tobą więcej, niż mniej.
Piszesz, że Córka, to cudowny dzieciak, więc dlaczego, chcesz Jej zafundować taki koszmar?
Jak Twoje dziecko będzie się czuło, z piętnem córki samobójcy?
Wisielec, jak okropnie to brzmi.
Czym Ci zawiniło Twoje dziecko, że w ten sposób, chcesz je ukarać?
Kobieta znajdzie sobie innego, może nawet nie zapłacze, a dziecko, będzie szukało w sobie winy.
Napisałeś, że płakała, gdy odchodziłeś z domu, więc pomyśl, jak będzie rozpaczała, gdy zda sobie sprawę, że już nigdy Ciebie nie zobaczy?
Mężów można mieć wielu, ale Ojciec jest jeden.
Postaraj się zmienić, uporządkuj swoje życie wewnętrzne, wycisz swój żal i zacznij układać życie od nowa.
Oddziel grubą krechą, dotychczasowe życie, z kobietą, która Ciebie nie chce, po
co Ci ona?
Czuwaj nad córką, nie trać kontaktu, zacznij życie od zera, a zobaczysz, że oprócz czerni, są też kolory.
Najłatwiej jest zrezygnować z życia, bo decyzja trwa chwilę, trudniej jest utrzymać życie, bo trwa latami i nie zawsze daje nam to, czego od niego
oczekujemy.
Tinko98765

Kochasz swoją córkę, więc okaż Jej Twoją miłość, nie uciekaj od niej dobrowolnie

Życzę Ci, aby wszystko dobrze się ułożyło. Niech Twoja córka będzie z Ciebie dumna, gdy dorośnie.

552

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Mozna by myslec godzinami nad odpowiedzia- choc jest tylko jedna- bo nie potrafie tak zyc, z dala od nich, z dala od mojej malej kochanej coreczki. Kazda kolejna godzina to koszmar. Jesli tak ma wygladac cale zycie to ja mu dziekuje.
Wiem jak to brzmi, sam wychowalem sie bez ojca. Ale chyba wole to niz patrzenie jak rodzice sie zra o mnie- dzis bedziesz Tu, jutro tam. To chyba bardziej bolesne dla dziecka niz to ze nagle jedno zupelnie odchodzi. Ja tego nie wiem, po prostu mysle po swojemu. Wiem ze mam ze soba problem, ale nie chce szukac pomocy czy tez wsparcia. Nie pisze po stronach z pytaniami co zrobic bo NIKT mnie nie zna, tym samym mi nie pomoze. Dzis napisalem Tu bo czytalem temat gdzie sie zastanawiaja CZEMU TAK SIE DZIEJE. Wine ponosi otoczenie, brak zrozumienia, brak czasami wsparcia. Ja na wlasne zyczenie odpycham innych bo nie chce o tym rozmawiac. Snuje sie ulicami, kazdy ma mnie za wesolego czlowieka- ale wieczorami wszystko wraca.
Ja wiem ze ta milosc do mojej "M" jest glupia i chora, ale nie potrafie jej zmniejszyc, nie wiem czemu. Kiedys bylo tak ze stawala mi sie daleka, jak gdyby obca ale przelamalem sie i pokochalem jeszcze mocniej niz kiedykolwiek, wadomosc o zdradzie uswiadomila mi ze nie moge sobie pozwolic na to zeby bylo tak dalej. Sa ludzie i ludziska. Wiekszosc przyjela by to pewnie odpowiedno, ja wiem ze tego nie robie. Walcze z samym soba, uwierz, gdy pojawaja sie glupie mysli to w glowie jakby walka i pytanie co dzis wygra- sam sie boje czasami wyniku. Czy jestem chory psychicznie? Chyba NIE. Przegrywam zyce ktore kiedys bylo dla mnie po prostu czyms wyjatkowym.

553

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Ale to jest Twoje życie, jedyne, jakie masz. Niepowtarzalne, więc zacznij o nie walczyć.
Znam niedoszłych samobójców, którzy odratowani, dziwią się, że chcieli zrobić coś tak głupiego.
Odchodząc, ukarasz tylko własną córkę, bo kobieta i tak, nie będzie poczuwała się do winy.
Żyjąc, masz szansę zmienić coś we własnym życiu, szansy tej nie ma po odejściu z tego świata.
A tak po prawdzie, to nawet, gdyby matka Twojego dziecka, pozwoliła Tobie na powrót do siebie, życie nie było by już takie, jak dawniej.
Prędzej, czy później i tak byście się rozstali.

554 Ostatnio edytowany przez tinka98765 (2013-06-16 19:20:27)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Ja tez na drugi dzien sie dziwilem, wydarzenia sprawiaja jednak ze jest jak jest.
Ja nie szukam pisaniem ratunku, nick wymyslony, mail zalozony tylko po to zeby sie tu zarejestrowac.
Co do wrocenia- hoho- daleka to by byla droga. Mnie denerwuje po prostu ze ona zyje jak gdyby nigdy nic pokazujac mi na kazdym kroku kim dla niej jestem, mowiac kim dla niej bylem przez tyle lat. Wiem ze wiekszosci tego moze i nie mysli ale wiedz ze to czlowieka doluje. Potrafi ranic, tu moge pisac swobodnie- nikt nie wie kim jestem, skad ... itd
Po podcieziu zyl mialem okropne wyrzuty sumienia, strach ze moglo byc tak ze swiata juz bym nie zobaczyl. Ogolnie sytuacja mnie przerasta chyba- bo jak inaczej to nazwac. W chwili obecnej nie mam checi na konczenie ze soba, ale jednoczesnie wiem ze nadejda. Spotkamy sie, powiem cos co sie jej nie spodoba i kopara jak zawsze. Czasami nawet przy dziecku nie potrafi sie opanowac. Opowiada o mnie rozne rzeczy nie zachowujac sie fair-play, kurde ciezkie jest to wszystko ;/ A kiedys bylem jak mi sie wtedy wydawalo naprawde mocnym czlowiekiem, ciezko mi dzis normalnie sline przelknac. Probowalem juz pic ale to nic nie daje, zreszta ja sie do tego chyba nie nadaje, probowalem przesypiac wieczory ale nie moge. I nie oczekuje zrozumienia w tym co mna kieruje bo sam tego nie rozumiem.
Zawsze bylem przy niej gdy tego potrzebowala, zawsze tez stawalem po jej stronie, i po co to wszystko? Nie wiem ;/
Zycie sie posypalo jak rozsypuje sie ukladanka walnieta o podloge, probuje to poukladac na nowo ale brakuje coraz to wiecej elementow ktorych nie moge odszukac choc moze leza gdzies na widoku. Codziennie ich szukam i nie moge tego ogarnac, wychodzi mi codzien to inny obraz, coraz ciemniejszy i straszniejszy.
Ale masz racje, kto to przyzyl i zyje dziwi sie sobie ze takie cos robil, ja 2 godziny balem sie tego co zrobie jesli zrobie, a jak pociagnalem zyletka i zobaczylem reke to hmmm sam nie wiem jak to nazwac- ale blogi stan- schodzilo ze mnie wszystko co zle. Bylo to naprawde piekne uczucie. Tyle ze za nim przyszedl kolejny strach i to tak duzy ze jak chcialem ustac na nogach to nie moglem. Ledwo przebieralem nogami, w glowie sie kolowalo, tysiace mysli czemu tak sie stalo, czy musialo tak byc, co jesli zaprzepascilem szanse na to zeby znow zyc dobrze. Dla niektorych to tchorzostwo bo niby najkrotsza droga, dla mnie raczej nie, fakt, nie daje sobie rady z zyciem jakim sie ono stalo i stracilem juz wole walki- zostala ona gdzies het za mna ;/
Podejrzewam ze czy to podcinanie zyl, czy wieszanie, czy topienie- kazdym czlowiekiem kieruje jedno i to samo- ze zycie w swiecie gdzie z dnia na dzien zostaje sie samym nie jest juz warte zachodu. Myslimy pewnie wszyscy o tym co by bylo gdyby, ja mysle, ale gdybac mozna zawsze i np u mnie konczy sie to tylko na gdybaniu mimo naprawde wielkich szczerych checi do "cofniecia czasu". Cofnac bym moze i nie cofnal- ale dzis wiem co bylo zle, czego byc nie powinno... Nie zaluje ze ja poznalem, dala mi cos cos co napawa mnie duma- moja mala "W", pokazala czym jest tak naprawde milosc, taka prawdziwa. Szkoda tylko ze pokazala tez ze nie dorosla do tego zeby wziac odpowiedzialnosci troche za to wszystko, ze wybrala to co pasuje lepiej tylko jej, nie patrzac na to ze rani tym tych ktorych nie powinna sad

555

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Często w tym wątku ludzie pytają dlaczego ktoś popełnia samobójstwo.. mój brat cioteczny popełnił samobójstwo w wieku 13 lat.. przez dziewczynę. Chociaż jak moja rodzina rozmawiała z psychologiem to pani psycholog powiedziała im , że to tylko pozorny powód. Tak na prawdę to był typ osobowości samobójcy. Nie zrobił by tego wtedy, zrobił by później przy innym niepowodzeniu życiowym. Dwa tygodniu tego samobójstwo popełniła była dziewczyna mojego kolegi. Dziewczyna 20 kilka lat. Młoda, ładna , bardzo zdolna. Niestety cierpiała na depresję, leczyła się, w liceum próbowała 2 krotnie popełnić samobójstwo odratowywali ją. Po kliku latach w przypływie kłopotów znów spróbowała. Niestety tym razem odeszła. Myślę , że to też jak mój kochany brat był typ osobowości samobójcy. Strasznie współczuję osobom cierpiącym na depresję, bo też kiedyś leczyłam się na stany depresyjne, nie było to aż tak silne jak poważna depresja, ale wiem że musi być strasznie ciężko takim osobom. Niestety słowa " weź się w garść" nie pomagają bo to choroba po prostu:( Jedno wiem , że jeżeli ktoś planuję to zrobić i jeszcze myśli racjonalnie waha się, nie wiem nie miałam takich myśli poważnych chyba nigdy, to niech zastanowi się nad rodziną , która zostaję. Mój wujek i ciocia do dziś żyją jak w transie. To na prawdę straszne. Ale wiem też , że niestety nic nie dało się zaradzić, bo niestety pewnie i tak prędzej czy później by to się stało, bo tak jak psycholog powiedziała niektórzy rodzą się już  z takimi uwarunkowaniami:(

556

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Krzysiek, rozumiem Ciebie i wiem, że jest Ci naprawdę bardzo ciężko. Ale zobacz, przemyśl, czy warto. Wiesz sam, że życie potrafi nieraz płatac nam figle, coś pójdzie nie po naszemu. Czasem sami pakujemy się w jakieś błędy, coś schrzanimy. Można naprawic jeśli coś jest tego warte, jeśli jest coś co warto jeszcze uratowac.
Czas leczy rany, więc nie wracaj do tego co z góry wygląda już na prawie niemożliwe. Wiesz, że Twój związek już praktycznie nie istnieje.
Jesteś w rozsypce i rozumiem, Twoje wszystkie przemyślenia. Odczekaj. Zajmij się czymś, próbuj mimo wszystko co możliwe jest przynieśc Ci ulgę.
Możesz tu pisac, wyrzucac swoje żale. Może to w jakiś sposób Ci pomoże.

Kochasz swoją córkę, naprawdę? To żyj dla niej, bądz dla niej najlepszym ojcem.
Nie masz pojęcia ile ja bym dała, za zwykłą rozmowę z ojcem, nie wiem, przytulenie. Nie wiesz, co to znaczy dla dziecka stracic ojca, tym bardziej gdy on odbierze sobie życie.

Wiem, że jakiekolwiek zmiany w życiu są ciężkie do ułożenia na nowo. Masz wstac i po kawałku poskładac te wszystkie rozsypane puzzle. To nie są rzeczy niemożliwe, ale fakt ciężkie. Dla Ciebie o krok łatwiejsze, bo masz dla kogo życ.

Możesz też skorzystac z pomocy psychologa, bezpłatnie. I uwierz, to nie jest straszne.
Podświadomie chciałbyś z tego wyjśc, tylko nie wiesz jak. Brakuje Ci znalezienia prawdziwego celu w życiu, który z jednej strony niby jest oczywisty, ale z drugiej bez ukierunkowania, trudno samemu to zrozumiec.

557

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Krzysiek, jesteś młodym mężczyzną. To, że kochasz żonę nie minie ot tak, daj sobie czas i mysl o córce. Mój mąż równo 10 miesięcy temu popełnił samobójstwo właśnie w ten sposób. Zostałam z dwójką malych chłopców... Przykro mi, że nie będą mieć taty, bo i ja go nie miałam, więc doskonale to rozumiem. I tak jak wyżej piszą, to straszna depresja i w momencie, kiedy uzbiera się więcej kłopotów, do tego alkohol i tabletki...
To okropny krok i nieodwracalny. Jeszcze raz - NIE RÓB TEGO!!! Żonie na złość nie zrobisz, skoro ona nie chce już z Tobą być, to tylko jej ułatwisz nowe życie. Najbardziej będzie cierpiała córka. Może właśnie lepiej, że mieszkacie osobno, bo dziecko nie słyszy awantur. Daj sobie czas i szansę na nowe życie. A skąd wiesz, czy za jakiś czas nie poznasz kogoś?! I sam będziesz się w głowę pukał, że chciałeś ze sobą skończyć.
Jeżeli chciałbyś pogadać - pisz śmiało na maila! I nie rób nic głupiego! Życie jest piękne - stawia nas przed różnymi sytuacjami... Ja kilka miesięcy temu nie wierzyłam, że sobie dam radę...sama z dziećmi... A teraz daję i mimo, że cholernie tęsknię - muszę, a przede wszystkim chcę dalej żyć!
Jednak ból i sama świadomość, co zrobił mój mąż będą mi już zawsze towarzyszyć i niestety dzieciom też i to jest najbardziej przykre sad

558

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

"strzala" - wiem ze nie warto, to juz inna bajka. Nigdy nie warto odchodzic na wlasne zyczenie od wszystkiego co moze okazac sie w sumie lepsze. Ja nie wiem co bedzie za rok, miesiac, dzien- moze poznam kogos kto potrafi poszanowac to co mam do zaoferowania- a wiem ze potrafie dac z siebie duzo. A moze to blad, ze kochajac to pokazuje... ciezko myslec nad tym... wracaja wspomnienia. Ale na pytanie czy warto zawsze odpowiem ze nie warto- nie zmienia to faktu ze tak sie czasami dzieje. Bronie jej jak wilk, nawet gdy ktos o niej tylko wspomni cos zlego bo wg mnie taka nie jest, nie przyjmuje do wiadomosci tego kim sie staje. Czy nie widzi tego ze obok jest jeszcze cos innego niz tylko to co w jej glowie sie kreci? Zreszta w sumie niezbyt mnie to obchodzi- gdyby nie czlowiek ktory jej to wszystko sugeruje tez bylo by to zupelnie inne. Przykladem moze byc wydarzenie z ok 2 lat temu gdzie podsunela jej ksiazke "manipulacja", po przeczytaniu nawet gdy o cos pytalem slyszalem tylko stwierdzenie ze probuje manipulowac a to jej czasem, a to nia. Jak moge do holery manipulowac pytajac "kochanie co mam dzis zrobic z tych rzeczy ktore sa do zrobienia?", ale nektorzy nawet czytajac robia to bez jakiegokolwiek zrozumienia.

"85mila85" - ja nie chce zrobic nikomu nic na zlosc. Zle mnie odczytalas chyba, ja nie z tych. Dzis np jest OK- usiadlem przegladam net'a, pisze tez ten post, ale nie zawsze tak to wyglada, w jednej chwili wszystko sie zmenia w glowie i czlowiek widzi jedna drozke, kupa w nim zlosci, czy to z bezradnosci, czy z braku zrozumienia- i do przodu. Na zewnatrz pelne opanowanie, smiech choc w oczach lzy, w srodku jednak wszystko sie lamie- i to jest ta chwila ktora popycha czlowieka do glupot typu samobojstwo. Moze i jestem "mlodym mezczyzna" ale w srodku wypalilo sie wsio co tylko mozliwe. W pracy siedze jak mumia, tylko mysle i sam sie dobijam. Gdy spedzam czas z corka widze troche poprawy, ale wraz z pozegnaniem wszystko wraca.

I wiem ze to wszystko jest glupie, nawet bardzo- ale jednoczesnie nie potrafie sobie z tym poradzic. Co do postowania- tak uspokaja, godzinka z bani po napisaniu, ale jak juz wspomnialem nie taki byl cel zamieszczenia mojego posta. Wiem co przezywa taki ktos wiec po to napisalem, moze uratuje to kogos innego (fajnie by bylo), moze ktos z Was dostrzegnie dzieki temu problemy kogos bliskiego. Bo za maska usmiechu nie zawsze znajdziemy szczescie... wink

559

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Dla mnie zawsze było ciężko zrozumieć dlaczego ktoś popełnia samobójstwo, szczególnie w młodym wieku. Życie jest jakie jest, jak nie jest zbyt ciekawe to trzeba próbować to zmienić. Gdyby każdy z "gównianym" życiem, popełniaj samobójstwo, to zapewne by nie było tylu żulów i innych tego typu jednostek. I tutaj znaczenie ma psychika, jak ktoś jest słaby psychicznie to wystarczy odrzucenie przez społeczeństwo i już katastrofa gotowa.

560

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Uwazam podobnie, choc bylem mocny psychicznie swego czasu, jednak i to se zmienilo, a szkoda. Gdybym dzis byl klientem ktorym bylem pare lat wczesniej to pewnie bym to olal, nie zauwazylbym tego lub po prostu dal sobie spokuj. Jednak przez tyle lat naginalem swoje zachowania, swoj charakter, zmienialem w sobie mnostwo rzeczy ktore byly uwazane za zle (choc niekoniecznie zlymi byly), i dzis jestem chyba raczej wrakiem jesli chodzi o psychike. Potrafie stac i sie smiac z kims znajomym a za chwile jak by mnie nie bylo. Nawet nie mysle nad tym czemu tak, czy nie moge inaczej, gdzie opanowanie, bo to jest w sumie niezalezne ode mnie. Maskuje blizny ktore dzien dnia przypominaja mi o problemach, o tym ze juz jedna noga bylem gdzies gdzie byc moze bylbym kims innym, kims kto by nie czul nic.
Kiedys mialem "glupi wypadek" podczas zabawy i lezac ok 20 sekund nieprzytomnym przelecialo mi cale zycie w glowie, forma zdjec, bylo to jasne, mile, cieple- dlatego tego co by bylo potem sie nie boje- choc nie wiem jak to by bylo teraz- moze bylo by inaczej. Martwie sie tylko co pomysla inni, czy dziecko da sobie rade w zyciu, czy ten czlowiek ktory dzis mnie do tego w sumie popycha tez da sobie rade. Nienormalne jest ze martwie sie tez i o nia po tym co sie dzieje, kurde ;/ Ogolnie ludzie ktorzy takich mysli nie maja chyba nie rozumieja ludzi ktorzy to robia, nie potrafia pojac tego ze jest im strasznie zle. Ze nie moga na nikogo liczyc- kazda rozmowa konczy sie stwierdzeniem "glupi jestes" lub podobnym. A to nie tak- my nie jestesmy glupimi- po prostu przestalismy sobie z czyms tam radzic, mimo probowania nic nam nie wychodzi a dzien kolejny to koszmar. Niekiedy ludzie dowiadujac sie ze ktos probowal i mu sie nie udalo zamiast starac sie zrozumiec to co kierowalo wtedy ta osoba kwituje to smiechem lub rownie glupim zachowaniem co tez jest zle. Dlatego ja z nikim o tym nie rozmawiam- dusze w sobie. Jak juz nie moge to zeszycik i pisaczek- przynajmniej tyle po mnie zostanie- jakies ostatnie slowa. Na teraz nawet mnie nie obchodzi co sobie ktos o nich pomysli- przelewam wsio co w glowie. Schowany list do corki wyjasniajacy czemu tak musialo byc. I czekanie w strachu czy dzis czlowiekowi nic nie od******li ;/

561

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Będę kolejną osobą , która powie żebyś pomyślał o córce.. Cokolwiek byś nie napisał Ona zawsze będzie myśleć ,ze jest w tym chociaż część jej winy, że mogła coś zrobić. Do ostatnich swoich chwil będzie zastanawiać się dlaczego, i czy naprawdę tak mało znaczyła żeby było dla niej warto żyć. Już nigdy nie będzie w pełni szczęśliwa, a chyba na szczęściu dzieci powinno nam zależeć najbardziej. Wiem co pisze , bo moja mama mnie zostawiła , chociaż już byłam "dorosłą" osobą. Pierwsza myśl była,że chcę do niej... ale mam dzieci i to mnie trzyma przy życiu. Mając świadomość jaka traumę ja przechodzę ,nigdy bym Ich nie skazała na to samo. Bym nie chciała,żeby moje dzieci przechodziły to samo co ja. Nie zasługują na to, zresztą nikt nie zasługuje...

562 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-06-18 09:48:35)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Cieszę się, że zobaczyłem Twój nowy post jastinko smile.

563

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Miło,że dalej czytasz moje posty:) szkoda tylko ,że ciągle w tym samym temacie..Dopóki będzie ten wątek będę wracać tutaj , tak samo jak to wszystko wraca niczym bumerang, chcemy wyrzucić a i tak z powrotem wróci:( pozdrawiam

564 Ostatnio edytowany przez tinka98765 (2013-06-18 18:55:15)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

"justinka" - ona nie moze nic zrobic, na teraz sam nie znam moich zachowan- naprawde jesli chodzi o myslenie niezbyt mi to juz wychodzi. Jednak ona moim skromnym zdaniem bardziej nieszczesliwa bedzie gdy rodzice beda sie o nia klucic, jesli bedzie swiadkiem tego wszystkiego. Moze tez tak byc ze pomysli ze kiedys po prostu sie poddalem i nie walczylem o to zeby bylo jak nalezy- to mnie akurat martwi ;/ Bo walcze codziennie, dzien dnia ten sam schemat, tyle ze walka z wiatrakami, wsio stoi w miejscu. Ogolnie fajnie z Wami popisac choc nie chcialem pisac wiecej nz jednego posta. Wyszlo ze to juz 6-ty na koncie ;/ No ale trudno, moze to pisanie zmieni we mnie te cechy ktorych sie boje- nie wiem. Dzis wieczorem np wymyslilem sobie spotkanie z qmpela ktora potrafi mi duzo wytlumaczyc, i zbyt duzo przy tym nie mowi, czlowiek ktory ma wiele moich cech charakteru (tych ktore mialem), wiec wieczor minie spokojnie (zapewne). Teraz za pol h wpadnie coreczka i pogramy w babingtona (czy jak to sie tam nazywa). Jestem szczesliwy z samego tego ze od soboty w glowie nie zaszumialo myslami zabojczymi. A to juz wiele dni w sumie- wzialem troche na looz, ale wieczorami lezac czlowiek mysli rozne rzeczy.
Tym pisaniem chcialem uswiadomic niektorych ze byc moze bliska im osoba ktora sie z nimi smieje ma problemy ktore je przerastaja, ze po wysmianiu (czesto nieprawdziwym) osoba taka zostaje sama ze swoimi problemami. Czesto wydaje nam sie tez ze problem kogos jest tak blachy ze nie warto o nim rozmawiac badz sie tym interesowac a czesto jest tak ze taki problemik to wiercholek gory lodowej. Lepiej rozwiazywac te male melutkie niz czekac az taka " gora" powstanie, bo moze juz byc za pozno na pomoc, czy tez wyjasnianie i rozwiazywanie. Ja mialem ale problemy, nie zauwazalem ich za dnia, a to praca, a to obowiazki w domu... i naroslo z tego wiele wiele wiecej. I znow biore wsio na siebie- chore zachowanie...
U mnie jest troszkie inaczej, to zachowanie drugiej osoby sprawia ze mam jak mam, a wystarczy pare slow ktore beda mialy w sobie jakas madrosc z jej ust i swiat bylby inny ;/ Bezsensownie jest tak czekac- wiem.
Co do coreczki- nie moge o niej pisac bo temat zbyt trudny- specjalnie go omijam- moglem w sumie nie pisac o niej w pierwszym poscie, tyle ze wtedy sytuacja wygladala by dla kazdego inaczej. Z nia jednak nie mam problemow wiec dlatego omijam ten temat z daleka- ciesze se kazda chwila z nia spedzona, i cholernie boli gdy czas nie pozwala na wiecej ;/

565

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Ja rozumiem ,że Ona nic nie może zrobić, tylko chodzi o to,co Ona będzie myśleć. Nawet jeżeli napisałbyś Jej, że to tylko Twoja decyzja i nikt nie ponosi odpowiedzialności oprócz Ciebie , to i tak by jej towarzyszyło poczucie winy. Bo zawsze wydaje nam się ,że można było coś zrobić... A co do walki Twojej to chyba szybciej gdybyś sobie coś zrobił, można by było rzec ,że się poddałeś. I nie pisz ,że będzie szczęśliwsza jak Ciebie nie będzie niż jak widzi Wasze kłótnie...Bo nie wiesz co mówisz. Ja bym wszystko oddała,żeby moja mama tu była,bym mogła się z nią kłócić, by mogła mnie nawet nienawidzić, ale bym chciała mieć świadomość,że gdzieś jest. Że będę miała możliwość ją jeszcze zobaczyć. Co do ilości postów, ja tez miałam napisać jednego się wygadać i tyle. Ale pisanie tu mi pomaga, a szczególnie jak ktoś okazuje odrobinę zainteresowania. Fajnie,że Twoje myśli wokół czegoś innego krążą. Ciesz się czasem z córką , bo jeszcze będzie wiele takich chwil, chociaż może krótkich ,ale na pewno cudnych.. A co do Twojej pani to daj sobie spokój, nie płaszcz się przed nią(sorry jak uraziłam), skoro ona nie umie docenić, jesteś wartościową osobą i musisz siebie szanować... Kończę bo mój mały szogun nie daje pisać.. pozdrawiam

566

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witam, doskonale wszystkich rozumiem, samobójstwo jest najgorszą rzeczą na świecie.. Niewinni ludzie giną, chorują, zabijają się nawzajem a samobójca sam odbiera sobie życie.. Mój chłopak 2miesiące temu powiesił się, zostawił 4 siostry i matkę.. Był naprawdę człowiekiem z którym można było wiązać przyszłość, jednak pomyliłam się i nie wiedziałam że woli umrzeć niż żyć ze mną. Każdego dnia próbuje zrozumieć jego decyzje, czym się kierował zakładając sobie sznurek na szyje.. Chciałabym znać prawdę i pożegnać go, ale nie umiem bo kocham Go, i nie wiem czy kiedykolwiek spotkam kogoś takiego jak On. Samobójca jest istotą, której nie da się pomóc bo on mimo nawet leczenia i tak w końcu zechce zakończyć życie bo ma w sobie zapisaną świadomość że nic już nie będzie okej, zawsze będzie źle dlatego wybiera śmierć nie zważając na cierpienie jakie zostawi gdy odejdzie.. Nie da się zatrzymać kogoś kto nie chce żyć, wybiera coś co go uszczęśliwi nie wiedząc co naprawde czeka go po śmierci.. Mam jedyne zdanie którego się trzymam ''Nie ma nikt prawa odbierać sobie życia, bo ktoś życia nam to dał'' Straciłam też tata i nie mogłabym znieść myśli że moja mama znalazłaby mnie martwą.. Jedyne co trzyma mnie przy życiu to moi bracia i mama.. Nie mamy prawa oceniać samobójców bo nie wiemy co tak naprawdę nimi kieruje, miejmy nadzieję że nigdy nie staniemy się nimi i nie dowiemy się jakie myśli uszczestniczą przy nim.. Współczuje każdemu z osobna kto przeżył takie coś, bo najgorsza jest śmierć gdzie nie zna się przyczyny i są tylko domysły i obwinianie samych siebie..

567

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Część jestmw tu całkiem nowa ale znalazłam sie tu bo juz nie wiem co robić widze ze większość z was ma podobne problemy moze jakos mi pomożecie... Mam 21 lat 7 miesięcy tenu moja mama popełniła samobójstwo. Jest nam ciężko to rzecz normalna ale ja zyje nadzieja ze Bóg jej to wybaczyl bo była dobrym i kochanym człowiekiem... Lecz z problemami... Chorowała na depresję była tez uzależniona od alkoholu... Nie winie jej za to co zrobiła bo widocznie uznała ze tak jej będzie lepiej. Problmm aktualny polega na tym ze moj brat lub sobie wypic lecz nie jes on normalny po spożyciu alkoholu wręcz przeciwnie. Jest agresywny wręcz nie obliczalny. Nawet gdy mama żyła nie dawaliśmy sobie z nim rady teraz jest jeszcze gorzej. Grozi od dłuższego czasu ze sie zabije ostatnio próbował sie powiesić poszedł w to samo miejsce co mama zadzwonił do mnie chciał sie pożegnać do taty tez dzonił mnie nie bylo w domu kazałam tacie isc tam by go powstrzymał tym razem sie udało choć juz miał pętlę na szyi przyjechała policja pogotowie. Zabrali go do szpitala psychiatrycznego ale po kilku dniach go wypuścili dzisiaj znowu nam groził ze to zrobi . Szantażuje nas tym gdy nie chcemy mu czegos dac. A co ciekawe policjant ktory przyjechała na interwencję powiedziala tacie zeby sie przygotował bo prędzej czy później moj brat i tak sie zabije. Moj brat nie chce sie leczyć proponowałam mu wizytę u psychologa czy u psychiatry ale nie chce. Ja juz naprawde nie wiem co robić....

568

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Bardzo Ci współczuje, tylko niestety to w sumie nic nie daje...W stosunku co do brata Twojego to nie jestem odpowiednią osobą aby Ciebie podbudować. Sama mam brata ,dla którego alkohol jest najważniejszą rzeczą. Nawet na pogrzeb naszej Mamy przyszedł...a szkoda gadać. Stoczył się tak ,ze wstyd mi się przyznawać i on twierdzi ,że wszystko jest ok,że jest najlepszy itp itd mam do niego ogromny żal i nie chęć. Prawie w ogóle nie utrzymujemy kontaktu. Chociaż wydawało mi się ,że w tych najgorszych chwilach powinniśmy trzymać się razem. Takie małe życzenie. Ciężko jest samej.. Dobrze,że masz tatę chociaż,albo aż takie oparcie. Jego szantaże są podłe, wyobrażam sobie co czuć musisz. Ja bym je ignorowała,ale to Ja. Spróbujcie może go umieścić czy na odwyku ,czy na oddziale w zakładzie psych. Ale ja się na tym nie znam więc nie pomogę, może znajdzie się ktoś bardziej ogarnięty w tym wszystkim to pomoże Wam. A czy obawiać się, że spróbuje jeszcze raz ,czy w końcu mu się uda, podobno tak mówią,że jak ktoś spróbuje to będzie dalej próbował do skutki, ale każdy jest inny więc nie wiadomo. Nie wiele Ci pomogłam, ale może choć troszkę lepiej..

569

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Tak masz rację ale to jest moj brat i kocham go nie chce nie moge go zostawić mama by mi tego nie wybaczyla... Straciłam juz ja jego nie chce stracić. Tak niby mam oparcie w tacie ale raczej malo odczuwalne pomocne prawda jest taka ze teraz ja sie wszystkim zajmuje. Nawet gdy wzywalismy policję by go szukała to ja dzoniłam na nr alarmowy nie tato choć ja byłam 70km od domu a on na miejscu. Ale nie winie go bo gdy mama żyła to wszystko za nich robiła wiec teraz ten obowiązek spadł na mnie. A co do leczenia moj brat tez ma 21 lat i nie jest ubezwłasnowolniony ani częściowo ani całkowicie. Wiec bez jego zgody nie mozemy go wyslac na żadne leczenie

570

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Przykro mi nikt nie zasługuje na taką tragedie. W sumie to Ci zazdroszczę ,że chcesz , masz siłę walczyć o brata.. Ja już chyba wszystkich ludzkich uczuć się pozbyłam, jest to straszne ze tak obojętnie do niektórych"rzeczy" podchodzę... Mam nadzieję ,ze dacie rade jakoś razem zmierzyć się z tym wszystkim.. Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło.

571

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
jastinka napisał/a:

Ja już chyba wszystkich ludzkich uczuć się pozbyłam, jest to straszne ze tak obojętnie do niektórych"rzeczy" podchodzę...

Chyba nie wszystkich smile, bo kochasz swoje dzieci smile.
Kiedyś, będąc w bardzo trudnej sytuacji życiowej "nie zauważyłem" śmierci swojej babci i dziadka (którzy przez pewien czas mnie wychowywali). Czy to była znieczulica? Nie wiem sad.
Wiem, że życie sprawiło, że wtedy nie czułem zupełnie nic sad.

572

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Ta znieczulica to przeszła w końcu tak? Ja na pogrzebie mojej babci ,który był po dwóch miesiącach śmierci mamy, kompletnie nic nie czułam . A nawet wkurzało mnie to zamieszanie "że tak nagle odeszła,"tak szybko", a dla mnie było obojętne. To było straszne zero uczuć.  Rodzina to mnie chyba wydziedziczyła, chociaż chyba mała strata.

573

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
jastinka napisał/a:

Ta znieczulica to przeszła w końcu tak?

Przeszła... Tylko nie jestem pewien: czy do końca sad.
Dobrego dnia smile.

574

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Miłego..

575

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Za parę dni ten wielki dzień ,niektórzy mówią ze najważniejszy w życiu. Ale nie potrafię się cieszyć, coraz bardziej odczuwam brak Jej ,jak pomyślę jakby było gdyby tu była. O ile by było prościej. Chyba nie zdawała sobie sprawy,że niszczy moje życie podejmując taką decyzje. Wydaje mi się ,ze nie zasłużyłam na to... Jest coraz gorzej,zamiast lepiej..

576

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Nie wiem czy ktoś tu jeszcze zaglada, czy ktos bedzie chcial mi pomoc, ale umieszczam ten post, bo to juz moja ostatnia deska ratunku. Cale zycie bylem niesmialy, skryty, uwazalem ze nalezy mi sie kara za zlo tego swiata, w szkole i w domu ciagle problemy i stres. Jedyna rzecza ktora do tej pory trzymala mnie przy zyciu i odwlekala "ta" decyzje, byla nadzieja ze w przyszlosci zostane zawodowym strazakiem od zawsze mnie to pasjonowalo nie wyobrazalem sobie ze moge robic cos innego, bo czerpalem satysfakcje z tego ze moge pomagac ludziom bezintetesownie, no i w wieku 16 zaczalem szkole srednia i znalazlem milosc swojego zycia (przynajmniej tak mi sie wydawalo) strasznie sie zaangazowalem ale niestety ona dosc drastycznie dawala mi do zrozumienia ze za wysoko celuje, w skutek tego wykryto u mnie nadcisnienie i to byl poczatek mojego konca cale zycie mi sie zaczelo walic.... dowiedzialem sie ze z ta choroba nie mam szans na dostanie sie do strazy zalamalem sie przestalem myslec racjonalnie zaczalem szukac dziewczyny na sile, z kazda porazka coraz bardziej zamykalem sie w sobie az w koncu doszedlem do tego ze od kilku miesiecy ciagle mysle tylko o samobojstwie, nie wychodze z domu, niechce mi sie rano wta nie widze przyszlosci, nie chce dziewczyny bo boje sie ze przez moja chorobe zniszcze ktorejs zycie a tego nie chce, wystarczy ze swoje juz przegralem mam duzo przyjaciol ale staram sie nie okazywac ze brakuje mi juz sil.... kazdy ma swoje zycie, problemy nie chce ich obarczac moimi, a pozatym wstydze sie tego. Chyba troche to zbyt chaotycznie opisalem.... juz nawet nie potrafie napisac zrozumiale glupiego postu;/  Te problemy juz sie tak nawarstwily ze chyba nikt mi nie pomoze;/

577

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Hej! Gościu! Głowa do góry.
Nadciśnienie tętnicze jest uleczalne, przyjmujesz tabletki, trzymasz odpowiednią dietę i nie musisz się raczej martwić!. Cierpi na to wiele milionów osób. A już totalnie nie rozumiem, dlaczego to nadciśnienie ma być przeszkodą w związku. Wybierz się do lekarza, przepisze odpowiednie specyfiki i będzie OK!

Nie szukaj dziewczyny na siłę. To może się wydawać nachalne, dziewczyny niekoniecznie coś takiego lubią - pośpiech nie jest wskazany.

Zbierz się do kupy - ludzie mają raka, cieszą się ostatnimi dniami życia, a Ty myślisz o samobójstwie? Co na to Twoja rodzina, wyobrażasz sobie krzywdę, jaką im wyrządzisz?

Pomagać ludziom można nie tylko w straży. Jesteś młody, musisz pozbierać się do kupy. Pomyśl o czymś związanym z medycyną.

578

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
anonimowy93 napisał/a:

Nie wiem czy ktoś tu jeszcze zaglada, czy ktos bedzie chcial mi pomoc, ale umieszczam ten post, bo to juz moja ostatnia deska ratunku. Cale zycie bylem niesmialy, skryty, uwazalem ze nalezy mi sie kara za zlo tego swiata, w szkole i w domu ciagle problemy i stres. Jedyna rzecza ktora do tej pory trzymala mnie przy zyciu i odwlekala "ta" decyzje, byla nadzieja ze w przyszlosci zostane zawodowym strazakiem od zawsze mnie to pasjonowalo nie wyobrazalem sobie ze moge robic cos innego, bo czerpalem satysfakcje z tego ze moge pomagac ludziom bezintetesownie, no i w wieku 16 zaczalem szkole srednia i znalazlem milosc swojego zycia (przynajmniej tak mi sie wydawalo) strasznie sie zaangazowalem ale niestety ona dosc drastycznie dawala mi do zrozumienia ze za wysoko celuje, w skutek tego wykryto u mnie nadcisnienie i to byl poczatek mojego konca cale zycie mi sie zaczelo walic.... dowiedzialem sie ze z ta choroba nie mam szans na dostanie sie do strazy zalamalem sie przestalem myslec racjonalnie zaczalem szukac dziewczyny na sile, z kazda porazka coraz bardziej zamykalem sie w sobie az w koncu doszedlem do tego ze od kilku miesiecy ciagle mysle tylko o samobojstwie, nie wychodze z domu, niechce mi sie rano wta nie widze przyszlosci, nie chce dziewczyny bo boje sie ze przez moja chorobe zniszcze ktorejs zycie a tego nie chce, wystarczy ze swoje juz przegralem mam duzo przyjaciol ale staram sie nie okazywac ze brakuje mi juz sil.... kazdy ma swoje zycie, problemy nie chce ich obarczac moimi, a pozatym wstydze sie tego. Chyba troche to zbyt chaotycznie opisalem.... juz nawet nie potrafie napisac zrozumiale glupiego postu;/  Te problemy juz sie tak nawarstwily ze chyba nikt mi nie pomoze;/

Nie musisz być strażakiem żeby pracować w straży.Po bezpieczeństwie narodowym lub wewnętrzym też można tylko pożarów gasił nie będziesz.Albo rzeczywiście jakiś medyczny kierunek.Nie tylko tobie problemy się nawarstwiły i straciłeś nadzieje na lepsze ,ja czuje tak samo sad

579

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Przerosly mnie te problemy, juz nie mam sily dalej walczyc.... Wogole nie widze przyszlosci, czuje ze jestem dla wszystkich ciezarem.... rodzina i znajomi z czasem zrozumieja i zapomna.

580

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Musisz się pozbierać... Za 4-5 lat Twoje życie może wyglądać zupełnie inaczej. Nie rezygnuj.
Rodzina - nigdy nie zapomni... Twoją mamę, tatę, będzie boleć do końca życia..

581

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Ja też znam przypadek samobójstwa jedna z moich dalszych znajomych powiesiła się ale podobnie jak u niej linka się urwała tyle że jest do połowy sparaliżowana, bo uszkodził się kręgosłup.
Powód nie był chwalebny zdradziła pod wpływem alkoholu i trawki na imprezie integracyjnej  i rzucił ją to było pół roku później sad

582

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Rodzina i znajomi nigdy nie zrozumieją i na pewno nie zapomną. Sama bym chciała żeby to było takie proste..

583

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Zgadzam się z poprzedniczką. Zauważyłam ,że coraz więcej młodych ludzi myśli o samobójstwie bo problemy ich przerastają ,a nie mają nadzieji na lepsze.To trochę przerażające sad .Wszyscy myślą ,że młodzi cieszą się życiem,chodzą na imprezy,mają dużo planów... może niektórzy tak ale coraz więcej  takich co wybraliby śmierć.

584

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witam wszystkich. Ciężko pisać o takich sprawach, ponieważ mówimy o śmierci osób, które same się na nią zdecydowały. Oczywisty jest fakt, że człowiek nie powinien odchodzić z tego świata w ten sposób. Niektórzy piszą, że młodzi ludzie nie radzą sobie z problemami i rezygnują z tego świata. To niech ktoś powie jak można radzić sobie w dzisiejszym świecie: z bezrobociem, niskimi płacami, brakiem mieszkania, samotnością... nie każdy wytrzymuje tempo dzisiejszego świata, społeczeństwo jest znowu podzielone na klasy, lecz problem samodestrukcji dotyczy nas wszystkich. Dlaczego tak się dzieje? moim zdaniem człowiek staje się z czasem obojętny, nie zależy mu już na niczym nie martwi się np. czy za miesiąc będzie miał za co opłacić mieszkanie czy nie, przyszłość już dla takiego człowieka nie istnieje, rozpacz i smutek są jedynymi uczuciami. Oczywiście ciężko rozpoznać takich ludzi, gdyż na co dzień są tacy jak wszyscy potrafią bardzo dobrze się kryć za maską radości i męstwa. Jednak pod tą maską ten człowiek nie istnieje, wegetuje. Ten proces trwa bardzo długo od kilku m-c do kilku lat, aż w końcu umysł odmawia posłuszeństwa i dochodzi do tragedii. Najgorsze jest to, że rzadko udaje się coś zmienić, ponieważ taka myśl - dążenie do samounicestwienia jest tak silne, że zakorzenia się w psychice na stałe i nawet po jakimś czasie uśpienia potrafi powrócić. Według mnie duże znaczenie w walce z tą "chorobą" odgrywa wiara, a szczególnie strach przed tym co nas czeka po śmierci, lecz to pragnienie jest tak silne, że nawet czytając przerażające zapowiedzi w apokalipsie św Jana czy pamiętnik św Faustyny czy księgi innych religii nie jest takim utrapieniem jak życie dla takiej osoby. Czy samobójstwo jest wyrazem odwagi? tak i nie... każdy może sobie to wyobrazić jak straszna musi myć taka decyzja jak wiele pytań wtedy może kumulować się w głowie... lecz z drugiej strony jak silnym i odważnym trzeba być by pozostać na ziemi?

585

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

http://www.wprost.pl/ar/257399/Samobojca-nie-prosi-o-pomoc/

Posty [ 521 do 585 z 789 ]

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 12 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026