netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Samobójstwo poprzez powieszenie się.

788 odpowiedzi359 213 wyświetleńzałożony przez SylwiaFM, 01.04.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 9 … 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 455 z 789 ]

391

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

niewiemco, robisz sobie krzywdę siedzac na L4

Wiesz, ja wczoraj też oglądałam SS-w pewnym sensie bliskie mi są przeżycia dominika.
Ale...wiesz...gdyby on nie zamknął się na świat-gdyby nie odwrócił się od niego-być może spotkałby go inny los.
Nie odcinaj się od innego świata, niż Twój wewnętrzny(nie skupiaj się tylko na swoich przeżyciach). Nie "choruj"...w 4 ścianach.
Bo w Twoim stanie* to równia pochyła

*imo masz depresję....to choroba, którą można leczyć. Jeśli tego zechcesz...

Chcij
...

392 Ostatnio edytowany przez niewiemco (2011-08-20 11:18:13)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Wiem Tosiu, wiem że jestem chory...nic z tym nie robię, nie potrafię znaleźć pomocy.

Próbowałem w poradni zdrowia psychicznego refundowanej przez nfz to zakwalifikowano mnie do alkoholików, terapeuta młodszy odemnie jakieś 10 lat, przeraził się na pierwszej rozmowie, byłem bezpośredni, mówiłem co w sercu...powiedział, nie musi pan mówić wszystkiego odrazu sad - kolejnej wizyty już nie było, najpierw chorował, później odwoływał następne spotkania, twierdząc że coś mu wypada, próbowałem się dobijać jakieś 3 miesiące bez efektu...dałem sobie spokój.

Byliśmy razem na płatnych spotkaniach, czułem się jak zbity pies, oskarżony o zło całego świata, żona potrafiła przybrać maskę niewinnej, co poskutkowało na terapeutę...2 spotkania koniec spotkań.

Specjalista ? - psychiatra - ? co dostanę prozac, relanium - w moim stanie to tak jakbym kupił sobie pistolet, albo powiesił w przedpokoju stacjonarnie sznur.

Nie krytykujcie mnie proszę, pozwólcie się wygadać, nie jestem święty, nie jestem wspaniały, ale żyję i chciałbym żyć, dołuje się coraz bardziej...

Odkąd pamietam kochałem muzykę i twórczość Iana Curtisa (Joe Division), mimo tak małego dorobku płytowego człowiek ten wywarł ogromny wpływ na dzisiejszą muzykę jest niedoścignionym wzorem dla wielu, mimo iż zmarł śmiercią samobójczą w wieku 24 lat, zostawiając żonę i córeczke i...eh

Jego śmierć jest związana z dwoma ważnymi zdarzeniami, tuż przed samobójstwem obejżał film Wernera Herzoga - Stroszek, oraz wysłuchał płytę Iggy Popa The Idiot. Wielokrotnie oglądałem już Stroszka, zagłębiłem sie nawet głębiej w jego kino czytając o jego filmach, bo ciężko jest oglądać filmy które stworzył, ja przynajmnie do tego jeszcze niedojżałem...ale do rzeczy za każdym razem gdy obejżę Stroszka wydaje mi się że mam te same myśli co Ian, pytanie kiedy...

Jeszcze raz proszę Was o wyrozumiałość, może już nigdy się nie spotkamy na tym forum, chciałbym abyście zapamiętali chociaż troszke gdyby coś nie tak wyszło, a może będzie lepiej...

Wiem jedno, gdyby tacy ludzie jak Wy otaczali by nas w realnym świecie życie wyglądało by inaczej...odnajduję tu oazę spokoju i za to Wam dziękuję kochani.

393

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witam,ja nie mam takich doświadczeń,ale też nie jest mi lekko...Od 112 dni jestem wdową,mój Mąż zmarł po krótkiej chorobie nowotworowej w wieku 59 lat.Był do gastrektomii sprawnym fizycznie mężczyzną,pracującym prawie do końca.Nie wyglądał na swój wiek.Piszę do chłopaków:Wojtka i niewiemco.Życie jest darem,szanujcie je,dbajcie o zdrowie dla swych dzieci,rodziców,a także dla samych siebie.Samobójstwo nie załatwi wszystkiego,sprawi wielki ból Waszym najbliższym.Oni na to nie zasłużyli,wierzcie mi.A żony???No cóż.Podejrzewam,że niewiele by je to obeszło,jeżeli Wy za życia ich nie obchodzicie za bardzo...Pozdrawiam Sylweczkę.Trzymajcie się,życie  przed Wami.Wszystkiego dobrego.

394

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

witajcie

na wstepie chciałabym określić swoja sytuacje

jestem od paru lat w związku małżeńskim który niestety nie nalezy do udanych- mamy małe dziecko

znalazłam się tutaj bo chce przedstawic swój punkt widzenia komus kto jest bezstronny- to dla mnie ważne- zwłaszcza dlatego , że jestem teraz na rozdrożu - potrzebuje rady , ale te które dostaje od najlbliższych sa jednoznaczne- oczywiście kieruja sie moim dobrem ( mój mąz przedstawił sie od najgorszej strony) ale nie jest mi mimo takiego "wsparcia" łatwo odejść chociaz wiem ze to byłoby najrozsądniejsze .....

zatem moje małżenstwo dla mnie to jeden ciąg rozczarowań i bólu...
mój mąż nie darzył mnie nigdy szacunkiem, przypuszcam że miłościa również nie...
pobralismy sie dosyc szybko po tym jak sie poznalismy- juz przed slubem pokazał mi swoją ciemna strone- picie awantury ( bo wyszłam do sklepu samam nie poczekalam na niego) straszenie , pociete rece, trzaskanie i niszczenie wszystkiego co pod reką, parokrotnie przemoc skierowana we mnie ( to we mnie tkwi najbardziej- bo do dzis sie tego boje) a ostatecznie nieudana próba samobójcza - zastosowana jako szantaż

dlaczego jesteśmy złym małżenstwem?

mysle ze tu jest duzo mojej winy - bo od poczatku wiedziałam ze jest z nim cos nie tak - ale zawsze po .. pozwalałam mu udawac ze nic sie nie stało - tak było łatwiej takze mnie

ale z czasem zaczynała narastac we mnie coraz to wieksza złośc i teraz jestem juz tutaj

mam mu wiele za złe- z powodu jest egoizmu i materializmu musiałam z wielu rzeczy rezygnować
po porodzie z dzieckiem byłam niecałe 3 m-ce - musiałam wracac do pracy bo mój mąz który przezd porodem sie zwolnił z pracy nie był w stanie nas utrzymac- była obietnica z jego strony ze jak tylko staniemy na nogi nie bede musiała całych dni spedzac bez dziecka a ono bezemnie

ale jak tylko byla okazja zaczeły sie jego zakupy auto nowe telefony gadzety itp... i tak do dzis to ja musze w wiekszosci utrzymywac nas - bo to w pracy sa sami frajerzy i co rusz sie zwalnia a to cos do auta trzea kupic i tak nieustające wydatki remony które trzeba bylo przeprowadzic zawsze były finansowane przezemnie - nie mam pretensji o to ze mało zarabia - ale o to ze mnie szanuje mnie i tego co ja robie dla rodziny mojego poświecenia- np. ja rezygnuje to ze studiow to ze zwyklych przyjemnosci typu fryzjer ciuch itp. on nigdy - nawet wiedzac ze jest krucho z kasa jest w stanie ywdac nasze ostatnie pieniadze na cos tylko dlatego ze on to chce miec bo inni tez maja- nie zastanawia sie nad tym za co jutro kupic jedzenie dla dziecka i co zrobi kiedy nie bedzie miał na lekarstwa dla niej

tak jest do dzis -kiedy dochodzi do kótni a ja mu mówie ze nie jest dla mnie wspraciem ze mi nie pomaga ani w domu ani w zaden sposób nie jest moim przyjacielem ( kiedy umarł wazny dla mnie członek rodziny - usłyszałam w dniu pogrzebu pretensje bo jechalismy na wakacje a ja sie nie cieszyłam!!!!) on twierdzi ze go karam za to co było kiedys - tak nie jest - do dzis cały dzien jestem w pracy ( od 7.30 do 19)a po pracy mam na głowie rzeczy w których mógłby mi pomóc ..,. tyle ze trzeba chciec byc dla kogos ..

nie mam pomocy kiedy jestem chora, kiedy mam problemy w pracy , nic co jest ze mna zwiazane nie jest warte uwagi ani wysłuchania - bo on nie bedzie słuchał , bo mam nie przynosic pracy do domu itp...
do tego dochodza jego pratensje o to ze z nim nie sypiam- oczywiscie to jest moja wina-- ale jak wiele kobiet czerpie przyjemnosci z kontaktów z facetem który mysli tylko o sobie który za komplement uwaza hasło_ nie jestes kobieca, jestes gruba, oblesna , ubierasz sie ja szmaciarz itp.. jestes suka która ma warowac przy swoim meżu - to tylko niektóre z uprzyejmości którymi mnie obdarowuje

doszlam do wniosku ze skoro ja nie usłyszałam przez 4 lata dobrego słowa - mnie jest trudno podac ciepła herbate i byc dla mnie troskliwym - to ja równiez taka nie musze byc- w zasadzie jak płachta na byka działaja na mnie jego wieczne narzekania to go boli bark to cos tam i tak cały czas robi z siebie inwalide w wieku 30 lat.... a spróbuj ty sie pozalic ze cos cie boli- przezciez mialas wole moglas pojsc do lekarza - i koniec tematu cała troska kochajacego meza
ida dalej - ja bedac chora laduja w niedziele na pogotowiu 40 stopni goraczki( wczesniej tydzien dzien po dzniu po pracy skrobałam sciany w naszym mieszkaniu bo był remont) błagałam lekarza i wypuszczenie ze szpitala bo wiedziałam ze musze pojsc do pracy ktos musi zarobic na nasz remont nasze plany ... poszłam przezyłam koszmar ale dałam rade
on- jest na l4 co chwile jak tylko go cos strzyknie to juz wolne- obecnie tez był 4 dni w szpitalu na zapalenie ucha- od 3 miesiecy jest zatrudniony w nowej firmie jak myslicie jak długo tam popracuje...


nie jestem idealna zona- szybko popadam w złośc krzycze kłoce sie , ale to wszystko dlatego ze rece mi opadaja kiedy wracam do domu i widze syf, meza lezacego na kanapie ( prace konczy o 13) i dziecko z którym do 19 nie zdazył nawet wyjsc na spacer, i wieczne pretensje kiedy jestem o to zła


nie wymagam wiele- chce szacunku i tej miłosci o ktorej tak wszystkim opowiada- naprawde chciałabym móc sie pochwalic swoim szczesciem - ale poki co jest mi wstyd przez rodzina znajomymi i sasiadami bo ludzie widza jego stosunek do mnie--
wiecie jakie jest najczestsze haslo które słysze?-- co jeszcze mu wyremontuje , bo najwyzszy czas zeby sie dowiedziała jak długo mu bede potrzebna...
mam dość- tak strasze go rozwodem - ale jak do tej pory nie dalo mu to do myslenia - nie ma stwierdzenia ze ok powinienem o nia walczyc faktycznie wiele zawaliłem- sa tylko stwierdzenia ze on dla mnie nic nie bedzie robil bo to ja mma  go chwalic- ze nie jestem ksieznicza zeby mnie na rekach nosic- ze caly czas mu wypominam- ze sie powiesi bo mu zycie niszcze...

wiem ze wiele tu napisałam , wiem ze nieskładniowo- jestem niesczesliwa, nie jest juz od dawna soba - chce to zmienic , chciałabym ze on to zmienił - tyle ze juz wiem , ze kiedy licze na niego zawodze sie - nie wiem co dalej...

395 Ostatnio edytowany przez m.maryla56 (2011-08-20 20:19:12)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

florka,dziecko drogie,na co jeszcze czekasz?Uciekaj z tego chorego związku,gdzie pieprz rośnie,jak najszybciej.Póki jeszcze możesz samodzielnie myśleć,nie masz wypranego mózgu.Wiem co mówię.Dwa miesiące temu moja córka rozwiodła się z podobnym typem "mężczyzny":niezaradnego,wiecznie pokrzywdzonego,który swoje frustracje wyładowywał na niej.Do tego mieszkali w domu teściów...Im dalej,tym będzie gorzej.Trzymaj się.

396 Ostatnio edytowany przez niewiemco (2011-08-20 22:15:40)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

maryla56 gdybyś uważnie czytała wypowiedź florki już na samym początku wyczułabyś że jest coś nie tak z innej strony, zacytuję florkę - "potrzebuje rady , ale te które dostaje od najlbliższych sa jednoznaczne- oczywiście kieruja sie moim dobrem "

Ślub instytucja święta słowa przysięgi komu ślubowała mężowi, czy najbliższym - ciotkom, wujkom, mamom, tatom, babciom, dziadkom czy komukolwiek tam...i druga sprawa wysłuchałaś jednej strony - może warto przyjżeć się bliżej mężowi hmm, nikt nie pisze o sobie źle raczej wybielając się przed innymi nieprawdaż, moje małżeństwo jest podłe i obłudne zdominowane przez rodzinę żony, co Ty na to marylko...czy odemnie żona też ma odejść, bo jestem na skraju wyczerpania nerwowego które powoduje wemnie chęć odejścia z tego świata...spójż na to co napisałem, no moje wcześniejsze wypowiedzi - nie przedstawiłem się jako alfa i omega, jako ktoś wspaniały, ale jako ktoś z problemami z wadami jakże bardzo wielkimi...przeczytaj jeszcze raz póki masz szansę, Bóg daje szanse - ludzie nie pamiętaj o tym !

I troszke jeszcze z puszki pandory - "No cóż.Podejrzewam,że niewiele by je to obeszło,jeżeli Wy za życia ich nie obchodzicie za bardzo"...zastanawiam się kto nosi większe rany marylko ja i woj_tek czy florka ? - nasze żony by żyły nadal...obejżyj sobie kochana salę samobójców, nastolatkowie nie kochają swojego życia co dopiero mężowie...których boli...

Sandra dzisiaj napisała...

"Śmierć jest niczym. To tak, jakbym się wymknął do sąsiedniego pokoju.
Jestem wciąż sobą i Ty jesteś sobą. Czymkolwiek dla siebie byliśmy, tym
jesteśmy nadal. Nazywaj mnie moim dawnym imieniem, mów do mnie tak, jak
zawsze. Nie zmieniaj tonu, nie przybieraj na siłę poważnej i smutnej
miny. Śmiej się; tak jak zawsze śmiałaś się z żartów, które bawiły
nas oboje. Módl się, uśmiechaj, myśl o mnie.

Niech moje imię zawsze będzie wymawiane zwyczajnie, bez śladu cienia.
Życie znaczy to samo, co zawsze znaczyło. I jest takie samo, jak było
dotąd, istnieje nieprzerwana ciągłość. Dlaczego miałbym zniknąć z
twojego serca, skoro zniknąłem tylko z oczu? Czekam na ciebie, aż
przyjdzie twój czas. Jestem gdzieś blisko, pamiętaj. W sąsiednim
pokoju, lub tuż za rogiem. Wszystko jest w porządku."

397

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

niewiemco:Wiem,nawet nie wiesz,jak dobrze,ze zycie nie jest sielanką,że boli i to cholernie boli.Spróbuj pójść do hospicjum,zobaczysz jak ludzie odarci z człowieczeństwa,na granicy życia i śmierci...mają wolę życia i przeżycia.Mój śp.Mąż,cierpiący ponad Twoje wyobrażenie miał do końca nadzieję,że pokona chorobę.Pod wpływem tego przewartościowało się zupełnie moje życie,dotychczasowe wielkie problemy stały się błahymi ,nic nie znaczącymi duperelami.Ja wiem,Ty patrzysz ze swego punktu widzenia,tak jak ja.Moja tragedia jest największa,co tam inni...Pomyśl,ile znaczysz dla swych bliskich,jak oni przyjęli by stratę Ciebie.Z czasem spojrzysz na to inaczej,ja też wierzę,ze po okresie czarnej dziury zacznę dostrzegać kolory,jaśniejsze aspekty tej mojej marnej egzystencji.Właśnie dla nich,dla moich dzieci,które mocno przeżyły stratę Ojca,dla wnuków,które Dziadka być może nawet pamiętać nie będą...Co do odpowiedzi florce-to są moje doświadczenia-córka przypłaciła ten związek chorobą,a także z pozycji swej płci.Być może brak w niej obiektywizmu,ale to jest pojęcie subiektywne."Punkt widzenie zależy od punktu siedzenia".ie miałam zamiaru moralizować,nie leży to w mojej naturze.Z czystej życzliwości,na którą ja też bardzo liczę,proszę Ciebie,abyś przemyślał bez emocji-o ile to możliwe-swoje obecne położenie i sposób w który można je zmienić na lepsze.Bez uciekania się do metod drastycznych i nieodwracalnych.Pozdrawiam Ciebie serdecznie i życzę wszystkiego dobrego.Maryla.

398

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Droga Florko !jak czytalam twojego posta to miałam przed oczami swoje 9 letnie małżeństwo . Teraz wiem że powinnam wtedy korzystac z pomocy psychologa idż również Ty i dowiesz sie , że trwanie w takim związku to niszczenie siebie , dziecka i własnego ja. powiem ci od serca ODEJDZ OD NIEGO !!!!pozdrawiam cię i nie daj się jemu nie jest tego wart.

399

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Nie wiecie dlaczego ludzie odbierają sobie życie ? Prosta odpowiedz,bo życie boli,strasznie boli.Można doprowadzic się do tego stanu że nie będzie już sie nic odczuwac, ani lęku ani kompletnie nic,wszystko będzie bez sensu .Mozna juz w nic nie wierzyc,już przestac się starac,miec wszystko gdzieś,uciec w samotnośc.Zostaje się już samemu z własnymi myślami ,rzeczywistośc przeraża,a przeszłośc dobija,widzimy wtedy tylko jedno wyjście.Tak to jest ucieczka do nikąd.Czasami człowiek zdaje sobie sprawę, że koniec tego,już nie bedzie walczył,juz nie chce,chce tylko odejśc.

400

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

nie wiem od czego zaczac...czytalam wasze wypowiedzi...i doszłam do wniosku ze ani nic nowego sie nie dowiedziałam ani mi nie ulzylo...moj chłopak otruł sie tabletkami w lesie sad tego roku w marcu...do tej pory nie potrafie sie z tym uporac ,ani choc na chwilke o tym zapomniec ...najgorsze jest to ze nikt nie zna odpowiedzi dlaczego ??? choc przeszukuje rozne fora i strony na temat zycia po smierci itd nie dowiedzialam sie nic nowego ...bo chcialabym wiedziec jak mu tam jest ???czy wogole istnieje zycie po smierci ??,co sie dzieje z dusza samobojcy po smierci ???!!ale najbardziej denerwuje mnie to ,ze nikt tak do konca nie zna odpowiedzi na to pytanie!!! bo przeciez nikt z zyjacych nie byl po tamtej stronie..dobija mnie ta niewiedza...a co wy o tym sadzicie ???dzisiaj mam strasznego dołka...i jestem zła na caly swiat...

401

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

też o tym myślę.. czasami to jedyne rozwiązanie jakie się widzi..

402

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Szkoda go ;( mimo ze mam 21 lat juz kilka razy miałam stycznosc z takimi przypadkami:

pierwszy ok. 35 lat : żona go zostawila, wiec sie powiesil
drugi 18 lat: trudna sytuacja w domu, wyprowadzil sie, rodzina sie odwrocila i nie mogl sobie poradzic
trzeci 17 lat: "wpadł" z dziewczyna, bal sie reakcji rodziców

moim zdaniem, czasami sa to błahe powody, ale niektorzy ludzie maja słaba psychike nie moga sobie poradzic z problemami i dlatego tak robia

403

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witam wszystkich.
Najprościej powiedzieć że ktoś ma słabą psychikę i się powiesił lub zrobił to inaczej.
Żeby targnąć się na swoje życie trzeba mieć wielką odwagę.To nie jest takie proste.
Myślę że większość samobójców po prostu nie ma z kim porozmawiać o swoich problemach.
Dzisiaj liczy się kasa,samochod i wszystko co związame z dobrami materialnymi.Ale nikt raczej nie mówi skąd ma tą kasę.Ludzie są obłudni i zakłamani.
Takie mamy czasy,gdzie normalność to luksus.
Pozdrawiam wszystkich.

404

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Znam jedną osobę, która targnęła się na swoje życie. Próba nieudana, ledwo co ją odratowali.
Sposób: drastyczny, kilka ciosów nożem w brzuch... Chirurdzy mięli nie lada wyzwanie...
Przyczyna: depresja (obecnie osoba ta jest po paru pobytach w szpitalu właśnie z powodu wciąż nawracającej depresji, teraz jest coraz lepiej, ale cały czas się leczy i cały czas zażywa lekarstwa)

I zgadzam się z Mariuszem, żeby próbować odebrać sobie największy dar jaki się dostało - życie - trzeba niesamowitej odwagi.

405

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Nie wiem czemu tu piszę. Od jakiegoś czasu dużo czytam o tej tematyce. Mam 17 lat. 8 lat temu umarł mój Tata. Przez cały czas oszukiwano mnie, ustalono jedną wersję, którą ciągle mi powtarzano, w jaki sposób umarł. Niedawno dowiedziałam się, że się powiesił. Zaczęło się na nowo. Znowu nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Czuję się, jakby znowu umarł. Wszystko sie powtarza. Brak humoru, odtrącanie osób, które mnie kochają, nieumiejętność zwykłej rozmowy z moim chłopakiem, niezręczne kontakty z mamą. Powtarza się to, co 8 lat temu i co trwało do teraz- temat tabu w moim domu czyli śmierć mojego ojca. Mam żal do matki, za to, że nie powiedziała mi prawdy. Z drugiej strony wiem, że byłam za mała na prawdę. Jednak największy żal mam do ojca. Dlaczego to zrobił? Był 8 lat po ślubie z moją matką. Szaleńczo zakochani, chociaż była to trudna miłość. Dobre momenty przeplątane były kłótniami. Dwie córki, zapatrzone w niego jak w jakiegoś superbohatera. W pracy szło mu bardzo dobrze, własna firma dobrze prosperująca. Co go skłoniło do tego?

406

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

ja się z tym zgodzę, że osoba, która myśli o samobójstwie jest samotna.. nie ma z kim porozmawiać.. czasem jest tak, że te osoby mają wokół siebie ludzi, tylko nie dostrzegają tego..

a co ja mam zrobić? jestem taka samotna.. nie mam znajomych, przeprowadziłam się kilka lat temu do nowego miasta, osoby, które poznałam w pracy są już żonatę i zamężne i mają swoje rodziny i swoją starą paczkę znajomych.. nie mam z kim nawet wyjść na miasto ;/ sylwester też spędzam samotnie.. moje życie to piekło.. życie w samotności to największe nieszczęscie.. ja bardzo cierpię z tego powodu jak widzę zakochaną parę czy paczkę znajomych.. ja tego nie mam.. jestem sama ;(
próbowałam coś z tym robić.. umawiałam się z osobami z pracy, ale nic z tego nie wychodziło ;/ zapisałam sie na basen, ale nikt nie przychodził sam,, tylko ja ;[
nie chcę tak żyć,, dłużej tego nie zniosę..

407

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

do Smutnej!  kobieto nie warto sie poddawać , mój mąż się powiesił zostawił mnie i małe dziecko, i co ja w chwili depresji myślałam że zrobię to samo , ale pytanie co z synem , teraz wiem że warto żyć. zobaczysz wszystko się ułoży , czasem można być samotnym pomimo tego że otaczają nas grupy osób, napewno gdzieś jest osoba która kiedyś okaże się drugą twoją połową . wiem że najgorsze są wieczory , takie długie , bo ileż można oglądać tv?to nie jest powód aby odchodzić z tego świata , napewno byś skrzywdziła wiele osób , rodzinę szczególnie , a ja wiem jak to boli. także uśmiechnij się do życie ono odwzajemni tym samym , cierpliwości!!!

408

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Czasami są to z pozoru błahe problemy..ale też bywa tak,że człowiek zniszczony psychicznie i mentalnie popada w depresję..i podejmuje ten krok..

ludzie którzy pozostają, myślą "dlaczego on,ona mi to zrobił(a)",zapominamy,że "Oni"robią to sobie..

409

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Miał 18 lat..jestem pewna,że drugi raz nie zrobiłby tego.

410

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

masz rację Kambili , ja sądze że osoby które popełniają samobójstwo , myślą że im się to nie uda że ktoś przyjdzie w porę wyratuje ich , a potem każdy będzie się nad nimi litował , może nawet podziwiał za ten czyn. oni do końca myślą że nie zrobią tego , że zrobią tylko komuś na złośc , a tak naprawdę robią sobie na złość bo przecież z tamtąd się nie wraca .dla mnie w takich ludziach siedzi diabel, nie mówcie mi że go nie ma , jest bo któż kieruje osobami które się wieszają. miałam kiedyś koleżankę powiesiła się przy kaloryferze klęcząc , więc jak to jest , czuła że pętla się zaciska i nic nie zrobiła , ona ciągnęła głowę do tyłu bo diabel ją popychał, miała 23 lata.

411 Ostatnio edytowany przez Viola1989 (2011-10-19 08:58:39)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Ja również znałam osobę która odebrała sobie życie przez powieszenie się. Przeżyłam to bardzo bo pomimo, ze nie łączyły nas jakieś silne więzi to jednak zawsze był dla mnie taki miły, sympatyczny i kulturalny. Wiedziałam o tym, ze ma ogromne problemy w domu, problemy ze zdrowiem i że nie układa mu się najlepiej z dziewczyną jednak nigdy nie dał tego po sobie poznać. Zranił wiele osób tym co zrobił, był bardzo młody, denerwuje mnie jednak, że ludzie na wsi gadają, że nie musiał tego robić, że przez dziewczynę to głupota się wieszać, że prędzej czy później znalazł by sobie inna i ułożyłby sobie życie. Jednak ludzie nie wiedzą, że przez problemy zdrowotne nie potrafił znaleźć sobie pracy, w domu miał okropną sytuacje rodzinna, łatwo jest oceniać ale jeden poradzi sobie ze swoimi problemami a drugi niestety nie. On najwyraźniej był słaby psychicznie, to wszystko go przytłoczyło a nie wierze aby dziewczyna miała duży udział w tym, pewnie kiedy go odrzuciła to do całej masy problemów doszło jeszcze odrzucenie przez ukochana, brak jej wsparcia, samotność to wystarczy aby się załamać. Jednak strasznie mi przykro z tego powodu, przykro mi, ze młody człowiek może do tego stopnia stracić sens swojego życia, że decyduje się na taki krok. Życie jest bardzo niesprawiedliwe.

412

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witam wszystkich,którzy tu trafili.Droga Emi zaglądasz tu czasem?Odezwij się...Napisz co u Ciebie,jak sobie radzisz,co u dzieci?Pozdrawiam gorąco.

413

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witam wszystkich po długiej nieobecności.Witaj Bodi -zaglądam. Niewiele się u mnie zmieniło,poza tym,że to już 10 miesięcy...Dzieci ok.A ja,myślę że nigdy nie pogodzę się z tym,że Go nie ma,nie potrafię się nadal z tym pogodzić.Ciągle tkwię w tym,ciągle to wraca-błędne koło. Na zewnątrz wyglądam na twardą,ale to co jest wewnątrz...Coraz częściej Mu zazdroszczę,On nie musi się już niczym przejmować,o nic się martwić...
Jeszcze to wczorajsze święto...
A jak Ty sobie radzisz Bodi,czy u Ciebie już dobrze?

414

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Nigdy się nie wieszałam więc nie wiem czemu ludzie to robią. Najlepiej zapytać się kogoś kto już się powiesił.

415

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witajcie,Wiem że to forum dla kobiet,ale mam strasznie trudną sprawę i nie wiem kto może mi pomóc...
mianowicie 1 kwietnia tego roku mój tata się powiesił,chorował na depresję,nic nie chciał mówić,sypiał o wiele więcej jak normalnie...Wyjechał za granicę do Niemczech pracować i tam się powiesił.Wszystko przez to że brakowało kilku set zł.na rachunki.Od tego czasu zamiast lepiej jest tylko gorzej,mam 16 lat zostałem z mamą 2 braćmi 1 ma 6lat i 2 ma 11 i siostrą 15 lat.
Cały czas staram się pomagać jako najstarsze z dzieci ale nie daje rady;( mam tyle obowiązków takie sprawy że sam wiele razy chciałem odebrać sobie życie...ale zawsze zastanawiałem się co będzie z rodziną,czy oni to zniosą,poprostu już nie wyrabiam,nie mam wolnego cały czas zaganiany,powoli zaczynam mieć takie objawy jak miał ojciec.Nie chcę iść do psychiatry,psychologów,pedagogów itp,Chciał bym prosić o jakąś poradę lub cokolwiek,bo jak tak dalej pójdzie to sam się zabije...

416

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Pierwsza podstawowa rzecz to nawet jak nie masz czasu, musisz go znaleźć aby isc do psychologa( są bezplatne poradnie rodzinne). Nie mysl o tym aby to zrobic, bo to droga na skroty i tylko i wylącznie dla Ciebie, ja wiem łatwo się mówi, ale to samo przeżyłam co ty i wiem, ze niewiele trzeba aby to zrobić . Moj mąz wybral podobne rozwiązanie, ale pamietaj ze to chory umysł podpowiada chore rozwiązania i nie zawsze mamy na to wpływ, twoj tata zapewne mial stany depresyjne , to nei jest normalny stan umyslu i nie podpowiada dobrych rozwiazan!!! Nawet jesli chcesz pomoc to moze to byc niezauwazone przez tą osobę, bo jest to taki stan w którym wszystko jest odwrotnie niż rzeczywiście jest!!! Z tym trzeba walczyć, ale jesli nie dajesz rady sam to nie bój się prosic o pomoc i przede wszystkim porozmawiaj z kims najblizszym, ale nie mysl o tym aby się zabić! Proszę Cię ! To najgorsze z możliwych rozwiązań!!! Na koniec dodam coś co znalazłam w necie na temat samobójstwa - tego całego stanu przed - zawężenia itd- dziś wiem że u mojego męża i zapewne wielubliskich ktorych w ten sposób traciliście tak to było , tu jest info:


a na koniec jedno najważniejsze zdanie z tego artykułu (czemu wczesniej na to nie natrafiłam?????) :

Człowiek może naprawdę wiele - może przerwać łańcuch bólu, może poprosić o pomoc i tę pomoc przyjąć, może zmienić wiele w swoim życiu - i jest tylko jedno, co zabija ten cały cenny potencjał - samobójstwo, w którym nie ma przyszłości.

417

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

DO THE END!!!! MÓJ MĄŻ TEŻ TO ZROBIŁ, ALE  drugi raz by tego nie zrobił napewno. pamiętaj nie rób nić sobie , bo pomyśl o swej mamie , rodzeństwu, jesteś najstarszy więc trochę cię to zobowiązuje , pokaż rodzeństwu że nie musicie płacic za błędy waszego taty , za jego chorobę. trzeba życ dalej, bo co nas nie zabije to nas wzmocni. trzymaj się , a może masz jakiegoś zaufanego księdza , czasem pomoże wiesz tak duchowo... spokojnych snów pozdrawiam .

418

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Moja mama powiesiła się jakieś pół roku temu. Byłyśmy bardzo zżyte, bynajmniej tak mi się wydawało. Nigdy nie przeszło mi przez myśl,że mnie zostawi.Zawsze starała się żeby wszystkim było dobrze nigdy nie patrzała na siebie, oprócz tego jedynego razu. Jest mi bardzo ciężko i gdyby nie mój synek to pewnie już bym była obok niej. Jestem z tym wszystkim sama. Cały pogrzeb, wybieranie trumny wszystko na mojej głowie. Oczywiście mam jeszcze ojca i brata,którzy powinni być oparciem. Mój tata żyje na swój sposób twierdzi ,że jest ideałem,że nie miał w tym żadnego udziału.A mój braciszek nie pamiętam kiedy był trzeźwy nawet na pogrzeb mamy..brak słów. Nie maja do siebie pretensji, tylko ja mam do nich a przede wszystkim do siebie,że nie pomogłam jej kiedy mnie potrzebowała. Nigdy sobie tego nie wybaczę. Od śmierci mamy nie miałam dnia żebym nie płakała,najgorsze że nie mam nawet komu się wygadać po prostu( pewnie dlatego tu piszę). Wszyscy myślą ze jest ok,a wcale nie jest. Nikomu nie życzę takiej tragedii. Jest to ból nie opisania.. To się poużalałam troszkę nad sobą , może będzie troszkę lepiej.

419

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Zgadzam sie z Sarenka.Ponoc najwiecej samobójstw to choroby psychiczne a nastepnie problemy osobiste(finansowe,milosne itp.) i faktycznie taki co ma sie powiesic to pojdzie i to zrobi nie głosząc wszem i wobec a taki co mowi naokoło to pewno liczy ze wiecej tym gadaniem osiagnie niz pojdzie popelnic samobójstwo.Taki Ś.P.Andrzej Lepper,nikt nic nie wiedzial a tu prosze.A propo-dla mnie to byl spoko gosc.

420

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Dobry Wieczór. Czytam te posty nie pierwszy raz i pewnie nie ostatni. Czy potrzebuję pomocy...., być może tak. Dokładnie 26 grudnia 2010 roku mająć 33 lata zostałam wdową. Mój mąż popełnił samobójstwo, powiesił się. Nie zdąrzyłam męża uratować, nie było mnie w domu dosłownie godzine, kiedy wróciłam mąż już nie żył. Nie potrafię powiedzieć co czuję, bo na dzień dzisiejszy nie wiem czy czuję cokolwiek. Żyję ponieważ mamy córeczkę, dla której walcze o kolejny dzień o kolejny promyk słońca. Zbliża się pierwsza rocznica śmierci o której nie da się zapomnieć. Magia świąt wyświetlana w przerwach na reklamę, wystawy...., ból rozpacz zal i chęć ucieczki jak najdalej! Moja córka nawet nie chce drzewka świątecznego, obie nie chcemy. Dla nas te i każde kolejne święta będą bólem, wspomnieniem najgorszych chwil. Każdemu kto przeżył taką tragedię współczuję, i tak naprawdę tylko ktoś kto doświadczył tego rodzaju bólu wie o czym ja piszę. Dlaczego to piszę? Nie wiem moi drodzy, po prostu muszę z siebie cokolwiek wydusić. Wiem że lżej nie będzie, ale być może ból troszke oddechu pozwoli mi nabrać. Dziękuję za możliwość wypowiedzi.

421

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
ja_i_ona napisał/a:

Dobry Wieczór. Czytam te posty nie pierwszy raz i pewnie nie ostatni. Czy potrzebuję pomocy...., być może tak. Dokładnie 26 grudnia 2010 roku mająć 33 lata zostałam wdową. Mój mąż popełnił samobójstwo, powiesił się. Nie zdąrzyłam męża uratować, nie było mnie w domu dosłownie godzine, kiedy wróciłam mąż już nie żył. Nie potrafię powiedzieć co czuję, bo na dzień dzisiejszy nie wiem czy czuję cokolwiek. Żyję ponieważ mamy córeczkę, dla której walcze o kolejny dzień o kolejny promyk słońca. Zbliża się pierwsza rocznica śmierci o której nie da się zapomnieć. Magia świąt wyświetlana w przerwach na reklamę, wystawy...., ból rozpacz zal i chęć ucieczki jak najdalej! Moja córka nawet nie chce drzewka świątecznego, obie nie chcemy. Dla nas te i każde kolejne święta będą bólem, wspomnieniem najgorszych chwil. Każdemu kto przeżył taką tragedię współczuję, i tak naprawdę tylko ktoś kto doświadczył tego rodzaju bólu wie o czym ja piszę. Dlaczego to piszę? Nie wiem moi drodzy, po prostu muszę z siebie cokolwiek wydusić. Wiem że lżej nie będzie, ale być może ból troszke oddechu pozwoli mi nabrać. Dziękuję za możliwość wypowiedzi.

Poleciały mi łzy...Nie wiem kurcze dlaczego to życie jest tak popieprzone,dlaczego ono tak bardzo boli. Dlaczego???
Ja i ona co mogę Ci napisac?Cokolwiek nie napiszę to nie zmniejszy to Twojego bólu.
Podobno czas leczy rany,ale to strasznie trudne.
Ale masz córkę i żyj dla niej tak,by każdy dzień był tym najpiękniejszym.

422

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

ja i ona : musisz zacząć żyć bo inaczej umrzesz za życia.
Ja tez miałam taki moment, u mnie minęło 5 miesięcy odkąd to się stało , byław w domu, a on zrobił to w piwnicy, myslałam że idzie sobie dopić, gdy wychodził jeszcze mu powiedziałam: tylko przyjdź zaraz a on spojrzał (dziś wiem, że mial już obłęd w oczach). Tego nie da się przewidzieć, ile razy mowił co chce zrobić lub dawał gesty porywcze i zawsze go powstrzymywałam to tym razem nic ie mowił, zamknąl sie w sobie, to trwało jakieś trzy -cztery miesiące przed i zrobił to po cichu ... gdy już wszystko mu się układało.
Po jakiś 3 miesiącach byłam na granicy załamania, chciałam zrobić to samo... dosłownie to samo i to w tym samym miejscu i tak sobie myślę, że gdybym była napita to pewnie by do tego doszło, przeszłam przez tą beznadzieję, którą on w sobie miał, w to nic, gdzie nie ma nic dalej ...ale moze uratowało mnie to że byłam trzezwa. Bardzo go zrozumiałam, rozumiałam wcześniej, ale nie tak, aż do tego dnia.
Wtedy nastąpił zwrot , pomyslalam albo sie stocze i to bedzie wracać i to zrobie kiedys wreszcie , albo się otrząsnę i zacznę żyć. Wstaję jak feniks, otrzepuję się z tego, jest cholernie trudno , ale jakoś daję. Jedno orpocz dzieci do mnie za tym przemówiło, że swoim załamaniem juz mu nie pomoge, tymbardziej pogrążę i że nie to chciał osiągnać, a juz na pewno nie chcial tego zrobic ... tak to jest do konca ... podbno robisz cos wbrew sobie. Trzeba znaleźć w sobie tą siłe i wstać i iść dalej. Pomyślec tez o sobie, jesli nie przez pryzmat własnego ja , to przez pryzmat jego i dziecka które się ma... NIkt tego nie chciał, on tez nie, a juz na pewno żebys do konca zycia była nieszczesliwa.... Nie można bać się życia, trzeba go się uczyc i kazdego dnia z niego cieszyc , ale nie poddawac i nie Bać się, nie o to im PRZECIEZ CHODZIŁO, ZEBY NAS POGRAŻYĆ!!!
Piszę to do kazej z was , zony , matki , córki, to jest stan ktorego nie cofniesz i przede wszsytkim nie winic siebie do konca .... Dlaczego ak sie stało ??? bo zabrakło nadziei a potem nie było już nic i nikogo..... to jest własnie ta chwila, gdy nie masz juz nadziei ...

423

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

pierwszy raz o tym piszę bo do tej pory próbowałam o tym zapomnieć jak wchodzę do domu i widzę mojego męża, który się powiesił i też nie potrafiłam zrozumieć dlaczego może to taka kara dla mnie.Z każdym dniem było ciężej  byliśmy zwykłym małżeństwem a on mnie tak po prostu zostawił.Tego nie można zapomnieć i nie da się tak zwykle żyć zawsze będę do tego wracać, staram się zapamiętać wszystko co było dobre, ja już chyba nie chcę wiedzieć dlaczego..........

424

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witam smile Jest to mój pierwszy wpis, nie umiem sobie poradzić ze śmiercią kogoś mi bliskiego, szukam zrozumienia na tym forum. Po krótce, otóż m/w tydzień temu mój dobry znajomy (dalszy sąsiad) popełnił samobójstwo, powiesił się. Miał tylko 18 lat sad Może nie byłoby w tym czegoś konkretnego co by mnie poruszyło tak głębiej, bo nawet dowiedziawszy się o tej tragedii dopiero po dwóch, trzech dniach to tak bardzo do mnie dotarło. Ten chłopak praktycznie był mi obojętny, tylko sentyment z przeszłości nie dawał i nie daje mi spokoju sad Zmierzam do tego, że jakieś 7 lat temu ten biedny chłopiec zakochał się we mnie. Ja odrzuciłam jego ówczesne zaloty, gdyż był ode mnie 4 lata młodszy, bawiło mnie to. A on był niestety nieszczęśliwe\ie zakochany sad mimo tego, że minęło już tyle lat od tego incydentu nagle poprzez jego śmierć poczułam się po części winna tragedii sad Nie mam zupełnie pojęcia dlaczego? Tak bardzo jest mi ciężko z tego powodu, tak bardzo nie potrafię się pozbierać od tygodnia po tym wszystkim sad Nie mogę się nikomu z bliskich wyżalić, wygadać bo nie zrozumieli by tego, co więcej boję się, że po prostu by mnie wyśmiali, że nagle sobie przypomniałam o nim ;/ Ciężko mi, czuję potrzebę modlenia się za niego, prawie codziennie odwiedzam Jego grób na pół godziny w ciszy modląc się i tracąc przy tym rachubę czasu.. Dziękuję z góry za przeczytanie tego i zrozumienie mnie, pisząc tutaj ten ciężar na sercu jakby odrobinę się zmniejszył..

425

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Jak ja nie cierpię Świąt...Pierwsza Wigilia bez Niego,za kilka dni rocznica...Ja już nie chcę tak żyć.

426 Ostatnio edytowany przez LapkaPandy (2011-12-26 11:27:34)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Mój tato popełnił samobójstwo...
Analiza dlaczego w niczym nie pomaga... Duży wpływ ma psychika.
Jak sobie z tym poradzić??
Nie analizować zmierzyć się z faktem
!!!!!Dać sobie czas!!!(najlepszy lek)
Nie zamykać się w sobie
Pogadać z psychologiem lub z psychiatrą (jak nasza koncentracja zacznie spadać psychiatra pomoże z lekami)
Nie brać winy za czyn samobójcy tylko dać prawo do tego ,że to ich życie i mogli tak wybrać
Nie mieć do niech pretensji za ten czyn i wiecznych żali
Odwiedzać na cmentarzu- rozmawiać i płakać w duchu(daje oczyszczenie)
I zacząć powoli doceniać i cieszyć się życiem albo pogrążać się i doprowadzić do choroby depresyjnej(bardzo groźna- nie mylić z depresją z czasopism typu ,,...idzie jesienna deprecha....)
Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie przewidzieć życia i czasem niektóre problemy mogą ludzi przerosnąć, bądź sami na nie zapracują i nie będą chcieli pomocy.
!!Docenić życie jest tylko jedno:)

Aha i jeszcze do naiwnych kobiet/mężczyzn: jeżeli spotykacie kobiete/faceta ,który ma takie a nie inne negatywne cechy to nie łudźcie się że ich zmienicie...Jak ktoś nie chce się zmienić to się nie zmieni i...pociągnie Was za sobą.

427

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Ja zrobiłam to kilkadziesiąt lat temu !!! Nałykałam się proszków bo nie chciałam już żyć. Miałam pretensję do lekarza , ze mnie uratował. Nie chciałam juz żyć !!!! Teraz po tylu latach a jestem już na emeryturze nie zrobiłabym tego po raz drugi. W tej chwili jestem w dołku , jestem sama, nie mam nikogo kto by mi podał rękę i wyciągnął z tego dołka ale mimo to nie zrobię tego.Mówię sobie , że  wszystko wróci do normy ale tak ciężko jest w samotności pokonać przeciwności losu. Trzymajcie za mnie kciuki , staram się nie wpaść w bagno, bo mimo wszystko chcę ŻYĆ  i chcę jeszcze kochać. Nie poddawajmy się, życie jest ciężkie ale piękne.

428

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Krystynko napisz skąd jesteś, jak Ci pomóc? Bardzo proszę napisz.

429

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witaj agab! Cieszę się, że ktoś się do mnie odezwał, potrzebowałam tego. Ja pochodzę z małego miasteczka na lubelszczyżnie. Moja samotność i ten stan w jakim się znalazłam zaczął się wtedy gdy wróciłam z sanatorium gdzie poznałam mężczyznę żonatego i go pokochałam. Jednak musieliśmy się rozstać i wtedy zaczęły się dla mnie złe dni. Jesteśmy za starzy  aby coś zmienić.  Trzy lata temu miałam podobną sytuację, też było ciężko, długo leczyłam rany. Teraz wiem, że nie wolno mi jechać do sanatorium, bo żle lokuję uczucia, nie mam szczęścia do wolnych mężczyzn. Czuję się teraz tak jakbym była wypalona od środka i tym bardziej potrzebuję lekarstwa czyli kogoś aby wyleczyć swoją chorobę. Potrzebuję tylko czasu . Wiesz agab pierwszy raz wyrzuciłam z siebie to co mmnie dręczy, może nie wszystko ale zawsze mniej na moim schorowanym sercu.Dzięki, że odezwałaś się do mnie. Może to mi trochę pomoże?

430

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Przyczyny samobojstw sa rozne ale czasem nie obwiniaj sie za to.Po jakims czasie moze dowiesz sie wiecej i zrozumiesz przyczyne albo i nie..jestem calym sercem z toba w smutku.Napisz jak dobrze go znalas,jaki byl,co robil w zyciu to moze cos wiecej sie dowiemy ale to za jakis czas,teraz pozwol lzom plynac...

431

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Ja tu ci tak napisalam a to juz troche czasu minelo a myslalam ze to swieza sprawa(nie spojrzalam na date)ale ciekawe co u ciebie teraz.

432

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Dwa dni temu na klatce schodowej swojej byłej dziewczyny powiesił się osiemnastolatek, kolega. Jutro jego pogrzeb, tak przykro strasznie wiedzieć, że tak młody człowiek, który miał całe życie przed sobą, odebrał je sobie. Nie potrafię w to uwierzyć, że już go nigdy nie zobaczymy. Jakie życie jest dziwne- jednie walczą o to, aby przeżyć, a drudzy walczą o to, żeby je sobie odebrać.
Chłopak nie wykazywał żadnych symptomów tego, że mógłby targnąć się na życie, śmiał się, był wesoły, układało się jakoś.. Jakie pobudki nim kierowały, wiem tylko tyle, że wszystko miał precyzyjnie zaplanowane.. Aż słów brakuje, ciężko, przykro.. Po raz kolejny sad

433

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Krystynko moje rady pewnie na nic się tu zdadzą... bo jestem jeszcze dzieciakiem w porównaniu z Tobą, ale dobrze wiedziec że każdy ma taką chwilę załamania. Ja też tak miałam, po śmierci męża nie było nikogo... byli  wszyscy a jakby ich nie było.
Gdy nadchodził wieczór i dzieci zasypiały dręczyła mnie tylko jedna myśl... i jego twarz , zawsze na końcu ,to mi pomagało, mysl o nim i ta nadzieja że się spotkam, nie mogę jeszcze teraz, ale kiedyś przyjdzie .
Pamiętaj , że nigdy nie ma tak że nikt o Tobie nie myśli , czy nie pomyśli, nawet jak nikogo nie ma wśród nas to zawsze jesteśmy w czyiś sercach, nawet jeśli wydaje nam się że nas tam nie ma. Samotność boli bardzo boli, ale zawsze jest nadzieja.Nie można się nigdy poddawać, w żadnej sytuacji, zawsze trzeba mieć nadzieję na lepsze jutro. Tylko spójrz... dla nas jutro zaświeci słońce...!

434

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witajcie wszyscy smile Moj tata powiesil sie w najprawdopodobniej w ta Wigilie...wyszedl w ten dzien, nic nie mowil,szykowal sie myslalam ze do babci idzie. Nie wrócił na noc myslalam z mama, ze popil. Choc szczerze mowiac cos mi mowiklo ,ze zle sie dzieje.Nastepna noc tez nie wrocill. Poszlam z chlopakiem na policje zglosic zaginiecie.Spisali dane,ale kazali jeszcze popatrzec,bo jeszcze nie wszystkie miejsca sprawdzilam.Bylam na izbie przyjec,izba wytrzezwien na dzialce,popytac sie sasiadow babci,w garazu.Nic zadnego znaku. Wtedy naprawde sie przestraszylam. Tydzien wczesniej tata wzial na rozmowe mnie i mame, powiedzial ze jak mu nie pomozemy to zrobi cos glupiego,ze jaka to tragedia go spotkala, bo siedzi 2 mies na l4 bo noga spuchla i pewnie mu tak zostanie,nie chce mu sie nic, jego matka ma aitzchaimera,a jak pojdzie do pracy nie bedzie mial kto sie nia zajmowal. Tlumaczylysmy mu,ze wszyscy lekarze mowia ze dobrze bedzie z ta noga,trzeba czasu, ja i mama pomozemy z jego mama(wczesniej nie mielismy z nia dobrych kontaktow).Zapytalam sie go czy go to nie interesuje,ze my z mama nie mialybysmy z czego zyc,a on powiedzial ze mu 2 lata zostaja do emerytury,jakby na niej byl to byloby inaczej,a tak to przeciez my zginiemy z glodu. I na 3 dni byl koniec z jego marudzeniem ze zyc mu sie nie chce nic mu sie nie chce itp.Myslalysmy ze dotarlo to do niego. Nigdy nie mial depresji nigdy nie wtargnal na swoje zycie zawsze byl silny i bez uczuc troche. Ale jego brat 2 miesiace wczesniej zmarl tata zmienilk sie do poznbania. Mysle ze te ww powody byly tylko przykrywka dla prawdziwego powodu zalamania-smierci jedynego brata. 27 grudnia mielismy pojechac zobaczyc na nasz domek letniskowy nad jeziorem, kiedy przychodzi moja mama i mowi,ze poszla o piwnicy miala nasza komorkeotworzyc ,ale zauwazyla ze klodki nie ma,wajcha wisi drzwi od srodka sa zamkniete.Przestraszyla sie i pobiegla do gory powiedziala mi o wszystkim i kazala zadzwonic po swoja siostre, ja zadzwonilam tez po chlopaka . My bylysmy u nas w domu,oni zeszli po emerytowanego policjanta,ktory mieszka w klatce i wszyscy udali sie do piwnicy. To byly najgorsze chwile w moim zyciu czekanie na werdykt,na informacje. Po 10 min ciocia i moj chlopakweszli do mieszkania nic nie mowili nie patrzyli nam w oczy po chwili moj mowi"on byl tam". Przez pierwsza chwile plakalam trtzeslam sie bo wyobrazalam sobie,ze tam jest cialo mojego ojca,ze on byl sam w takiej chwili,ze mu nie pwoeidzialam,jak go kocham. Obwinialam sie ze to moja wina,ze przeciez dal znak,a ja go zbagatelizowalam,ze jak ostatni raz go widzialam to przez szybe pokoju stal chwile przed moimi drzwiami patrzyl sie na nie ale nie wszedl, a ja sobie wtedy myslalam,zeby juz sobie poszedl. Gdybym tylko wyszla i spytala co tam tato idziemy do babci?? mysle ze wszystko inaczej by sie potoczylo. Albo sprobowalby pozniej kiedy indziej. Mam do niego wieeelki zal,napislal list pozegnalny znalezli przy nim, ze nas kocha ale nie widzial pomocy z naszej strony!!!!!!!!!! ja pie***le,przeciez wszyscy mu chcieli pomoc z ta babcia. O czym do cholery myslal??? Zawsze msylal o sobie zawsze bylo tak jak on chcial, nie mowil niepotrzebujemy takiego telewizora, tylko ja nei potrzebuje takiego, teraz pokazal ze byl egoita od poczatku do konca egoita myslal tylko o sobie.Dobrze wiedzial ze on jest jedynym zywicielem,zdawal sobie sprawe,ze bez niego bedzie nam ciezko. ale co tyo go obchodzilo,najwazniejsze jego problemy,przeciez 0n mial tak zle,ciagle powtarzal ze nie chcialabym byc na jego miejscu, JA POWIEDZIALAM ze chcialabym, za 2 lata emerytura, dziecko odchowane,zadnych dlugow,rodzina. rzeczywiscie tak zle mial ze nic tylko sie zabic!!!!!!!!!!!! Nigdy mu tego nie wybacze. dobrze ze moja mama i ja dostaniemy rente,jak przestane dsie uczyc to mama dalej bedzie miala. Ale to maly pikus a gdzie on bedzie gdy mi sie luby oswiadczy>> kto mnie odprowadzi do oltarza,kto bedzie bawil sie z wnukami co ja im powiem,dziadek sie  powiesil?? On nie wiedzial chyba co to milosc bo takich rzeczy sie nie robi najblizszym. Zniszczyl mi zycie w kazdym z jego aspektow. Podobno ma sie geny samobojcy, wiec zdaje sobie sprawe ze raczej niepowinnam ukladac sobie zycia, bo cos by mi odbilo i zostawilabym najblizszych takie osoby nie powinny zakladac rodzin. Zabral mi radosc ze slubu bo jak to sie cieszyc on powinien byc wtedy ze mna, gdzie radosc z mojego ulubionego swieta???????????????????????? pochowalismy go w sylwestra. Ta radosc tez mi zabral. Nienawidze samobojcow to skonczone mieczaki takie osoby powinni zamykac i nie pozwalac im z nikim sie wizac,skonczeni egoisci, nie powinni miec odwago spojrzec zwyklym ludziom patrzec w oczy!! Krzysztofie, ja rozumiem Twoja zone,teraz niby tak ja kochasz,jestes cyniczny, a gdzie byla ta Twoja wielkka  milosc do zony jak chciales ukrecic sobie leb?? NO GDZIE????????????????????????? nie kochasz jej i nigdy nie kochales,zostaw ja w spokoju ona nie potrzebuje takiej podroby mezczyzny jak Ty!!!!!!!! gdzie ,milosc do dzieci??????????? zal mi cie. Nie dziwie sie ze zona cie nie kocha,ja tez bym nie kochala meza ktory myli o sobie a nie o mnie, nie chciualabym nigdy go wiecewj widziec

435

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Ja myślę, że ile samobójców tyle powodów. Najgorsze jest to, że jeżeli jakąś osobę się odratuje to potem większość ludzi, którzy o tym wiedzą traktują tego kogoś jak debila. I wg mnie to nie jest tak, że samobójcy to egoiści dlatego dziwi mnie to co napisała charlotte1108. Ludzie popełniają samobója bo coś ich przygniata, mają jakiś problem z którym sobie nie potrafią poradzić.

436

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
Suahili napisał/a:

Ja myślę, że ile samobójców tyle powodów. Najgorsze jest to, że jeżeli jakąś osobę się odratuje to potem większość ludzi, którzy o tym wiedzą traktują tego kogoś jak debila. I wg mnie to nie jest tak, że samobójcy to egoiści dlatego dziwi mnie to co napisała charlotte1108. Ludzie popełniają samobója bo coś ich przygniata, mają jakiś problem z którym sobie nie potrafią poradzić.

Masz racje,to czesto ludzie bardzo wrazliwi,o delikatnej konstrukcji psychicznej i potrzebuja wsparcia,wysluchania,zrozumienia a nie potepienia.

437

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

ja kiedys tez sie chcialam zabic . .

438

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

"Ilu samobójców tyle powodów" to prawda,to że "potrzebują wsparcia,zrozumienia a nie potępienia",też prawda...Ale co z tymi co zostają,których wyrzuty,że może mogli pomóc,a nie zauważyli na czs problemu,nie spodziewali się że coś takiego może się stać,co z dziećmi bez ojców...można by tak wyliczać bez końca.
Charlotte1108 masz rację,Twój Ojciec to egoista,podobnie jak mój mąż-ojciec dwóch synów (14 i niecałe 10 lat). Nie obwiniaj się,że mu nie pomogłaś,to on był i nadal powinien być odpowiedzialny za Ciebie,za Mamę.Będzie Wam ciężko,wiadomo ale obwinianie siebie nic nie da,to był jego wybór,jego decyzja.Trzymaj się i w miarę możliwości wspieraj Mamę,bo teraz jesteście sobie bardzo potrzebne.

439

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
emi1 napisał/a:

to on był i nadal powinien być odpowiedzialny za Ciebie,za Mamę.

Przepraszam bardzo. Ale w takim samym stopniu odpowiedzialna za niego powinna być jego żona. Nie prawdaż?
Wedle mojej oceny autorka tematu ma ogromny żal do wszystkich i całego świata. Bo to właśnie ją spotkało. A mi się wydaje, że po części wszyscy ( domownicy) są winni. Człowiek posuwa się to takiego czynu, gdy według ocen jego nie jest potrzebny nikomu. Ani to, co on sam robi nie jest pożyteczne dla niego samego ani ludzi go otaczających. W takich momentach (zwątpienia) trudno znaleźć światełko, które daje chęć dźwignięcia się na nowo do życia. Nie wiem czy zauważyliście, że nie jednokrotnie ludzie popełniają samobójstwa, mimo że można by rzec mają wszystko rodzinę, zdrowie, oraz dobra materialne i życie bez problemowe ( oczywiście tak to wszystko wygląda z boku). A ludzie z problemami, niejednokrotnie choroby oraz problemami mieszkaniowymi i majątkowymi. Potrafią żyć i pokonywać trudności. Ciekaw jestem Waszego zdania. Dlaczego tak jest? Według mnie, pokonamy wszystkie trudności życia, gdy mamy przy sobie bliską osobę. Osobę, która jest dla nas motorem napędowym do życia. Wtedy właśnie wszystkie problemy wydają się jakby dużo mniejsze. Natomiast jak nie mamy, wsparcia, zrozumienia a przede wszystkim kogoś bliskiego przy nas. Nasze życie nie jednokrotnie traci sens. Nawet najmniejsze problemy urastają do rangi problemów nie do pokonania. Wtedy tracimy sens naszego życia. Przeczytałem kiedyś wypowiedź francuskiego filozofa, który powiedział " Człowiekiem można dotąd manipulować do póki ma coś do stracenia. Gdy pozbawi się go wszystkiego wtedy staje się bezwzględny".

440 Ostatnio edytowany przez Czerepach (2012-01-22 11:31:15)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

.

441

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Czerepach masz bardzo dużo racji w tym co piszesz, ale pamietaj że gdy umysł choruje to podpowiada chore rozwiązania, mimo że te dobre są na wyciągnięcie ręki. Mój mąz odszedł własnie w ten sposób, dzień wczesniej wyznawaliśmy sobie milosc, kochał mnie, ja jego też kochałam, kochał dzieci, one jego również....!!!!!!!!!Wiedział o mojej milości, doskonale wiedzial , wiedział ze jestem obok i byłam a mimo to odszedł!!!!!!!!!!!!!Wiem, że gdyby nie wódka, ale do tej pory nie potrafię zrozumieć dlaczego się ode mnie odwrócił (mimo że wiem, że jest to stan zawężenia umysłu i nie widzi się już nic, nastrój przedsamobojczy- tak miał go, wiedziałam o tym , miał jak wiele razy, byłam przy nim, tłumaczyłam, wspierałam, byłam dopóki nie zasypiał, uspakajałam, a mimo to pewnego dnia .... niespodziewanie.) I co jak mam teraz zyc, wydawało mi się że zrobiłam wszystko, czego jeszcze zapomniałam??????????????? Co komu pisane wykona się i bez jego udziału, bo pójdzie jak w hipnozie i też to zrobi a ty masz życ? Nie , lepiej się powiesić!!!!!!! Jakie to ku... łatwe o wszystkim na chwilę zapomnieć!!! A potem żałujesz , bedąc po drugiej stronie również!!!To wiem na pewno!!!!!!!Zadne samobojstwo nie jest rozwiazaniem, zadne, dla nikogo!!! Tego co to zrobił również, w niczym mu nie pomaga!

442

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

czerechchlopak_ mylisz sie, dalysmy mojemu ojcu wsparcie mialysmy plan jak pomoc mu w sprawach ktore go przytlaczaja.a zal do calego swiata mam - jest poje**ny, ja nie zasluzylam na cos takiego. To jest forum dla ludzi ktorzy cierpia, powinienes mnie zrozumiec a nie naskakiwac, wystarczajaco mam nieprzyjemnosci. Emi1 - doskonale mnie rozumiuesz i masz racje musze opiekowac sie mama.

443

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Na początku chciałam złożyć wyrazy szczerego współczucia wszystkim Wam, którym przyszło żegnać się nagle z bliskimi, którzy zdecydowali skończyć swoje życie. Sama pożegnałam w ten sposób swojego ojca.

Depresja to okrutna i bezwzględna choroba. Człowiek styka się wtedy z najgorszą prawdą, że nie wypada mu już żyć, a umrzeć niewolno. Staje nad przepaścią i targany najgorszymi emocjami utwierdzony w przekonaniu, że jego życie to nie życie, a wegetacja, walka o każdy następny dzień, odosobniony, samotny z poczuciem, że nie może już dłużej ze sobą wytrzymać i ze świadomością swojego istnienia. Istnienie to jest wątłe i pozbawione sensu. Człowiek wtedy czuje, że jest "kłodą" u nogi całego świata i samego siebie. Czuje się jakby żył na pustyni, albo jakby był niewidzialny, ukrywa swą złość do siebie udaje, że jest ok bo we w rozumieniu takiego człowieka w oczach wszystkich ludzi i tak jest już przegrany. Krzyczy: pomocy! moje życie straciło sens. Jedyną nadzieję widzę we śmierci, ale to jest niemy krzyk, bo w głowie kłębią się myśli, że "i tak mi nikt nie pomoże". Śmierć samobójcza to ucieczka. Kiedyś gdzieś słyszałam: czym jest ciężkie życie na ziemi w stosunku do śmierci trwającej w nieskończoność? Potępiona dusza przeżywa gorsze męki, w to wierzę dzisiaj, niż to cierpienie jakiego doświadczamy na ziemi.

Przeszłam przez to wszystko.
Moje myśli wtedy były najczarniejsze, nienawidziłam siebie, nie mogłam na siebie patrzeć. Zamknęłam się w domu, a gdy już miałam wyjść udawałam, że jest ok. Jednak pewnego dnia świętowałam ze znajomymi moje imieniny i pękłam omal nie doszło do tragedii. Wyrządziłam sobie wiele krzywd, niestety. Mam po tych najgorszych chwilach blizny rękach. Kiedy przychodzi lato, a blizny stają się bardziej widoczne, jest mi wstyd.
Otrząsnęłam się, wymierzyłam sobie cios w policzek i zaczęłam szukać sensu życia w lekturach, w muzyce. Stoczyłam wiele walk z egoizmem. Wygrałam.

Również nie miałam odwagi odebrać sobie życia, może to sprawka Anioła Stróża, być może to kwestia tego, że zawsze miałam bardzo dobre podejście do świata, do życia, przed chorobą potrafiłam cieszyć się z małych rzeczy, rozdawałam uśmiechy wszystkim wokół. Może wszystko to przez co przeszłam w dzieciństwie, cały ten koszmar wzmocniło mnie i nie poddałam się. Wtedy jeszcze myślałam o mamie, o tej kobiecie, której pękło by serce, która i tak miała ciężkie życie i myśl, że zasługuje na wszystko co najlepsze trzymała mnie na tym świecie. Pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że za myślami samobójczymi stoi egoizm. Wykorzeniając egoizm wygrywamy tym samym z myślami samo destrukcyjnymi.
Skłonności do depresji odziedziczyłam chyba razem z genami. Mój tata odebrał sobie życie równo 3 lata temu.
Kiedyś miałam wiele, byłam młodziutka zdolna ładna a przede wszystkim miałam wielkie i gorące serce, którego ciepłem darzyłam wszystkich wokół. Po wielu latach odnoszonych ran moje serce nie potrafi kochać już tak samo, jest pełne ciepła i dobroci, ale i zarazem goryczy i blizn. Kiedyś byli w okół mnie ludzie, znajomi, miałam pracę studiowałam. Dzisiaj kiedy już jestem zdrowa nie mam nic, nie mam przyjaciół, nie mogę liczyć na własną matkę, na rodzeństwo, moja twarz już wygląda na zmęczoną, każdy nowo poznany mężczyzna rani mnie niewyobrażalnie mocno.
Czasami się zastanawiam czy w oczach mężczyzn nie wyglądam jak tarcza strzelinicza?

Tym, którzy tracą wiarę w sens życia polecam książkę Wszystko co ważne Jana Goldsteina. Ta książka to była iskierka, która pomogła mi wziąć życie we własne ręce. Polecam ją tym z Was, dla których ważna w życiu jest pokora wobec własnego istnienia, wobec własnego życia.

Przepraszam, że ten post jest taki długi smile
Pozdrawiam cieplutko. M

"A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto, z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto. " M.Konopnicka

444

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Prawda jest taka że samobójcy to tchórze, nawet najwiekszego tchórza stać na chwile odwagi!!!

445

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Droga Malinkaa! Gratuluje Ci tej siły, która pozwoliła Ci przezwyciężyć egoizm, samodestrukcje. Najlepszym lekarstwem jest czas, blizny zostana, ale z każdym rokiem będą bledsze smile Może czujesz się bardzo samotna i dlatego angażujesz się w pierwszy lepszy związek, byle nie być samą?? Proszę, nie rób tego, mężczyźni jak widzą, że kobiecie są bardzo potrzebni, wręcz zachlannie, wykorzystują słabość i ranią. Pewnego dnia znajdziesz kogoś, kto będzie godzien Twojej osoby, nic na siłę. Spróbuj poprawić relacje z mamą i rodzeństwem. Zazdroszcze Ci rodzeństwa, ja go nie mam, jest tylko mama. Przed śmiercią taty miałam konflikty z kuzynostwem, na pogrzebie nic nie wyjasnilismy, bylismy ze soba bez slow, mialam i mam wsparcie, zamknelismy tamten rozdział. Czasem wystarczy, ze wyciagnie sie ręke, nic nie tracisz ,a jest duża szansa, że sie powiedzie. Trzymam za Ciebie kciuki, bo tak niewiele Ci brakuje do szczęscia, jesteś na dobrej drodze. Wczoraj minął miesiac kiedy mój tata został pochowany, ale patrze z ufnościa na przyszłość. Pewnie dziwisz się dlaczego, moje poprzednei posty były pełne goryczy i pretensji do całego świata. ponad tydz temu pierwszy i do tej pory ostatni raz przyśnił mi sie tata, przyszedł do mnie we śnie. Przytulił mnie mocno trwało to chyba aż parę minut, ja już chcialam wyjść z uścisku a on dalej przytulał smile  gdy w końcu sie "uwolniłam" powiedział, że bardzo żałuje,że to zrobił, gdyby wiedział to, co teraz nigdy by tak nie postąpił. Powiedział, że opętał go szatan i dlatego powiesił się, sam nie może teraz uwierzyć, że sugerował sie tak błahymi wymówkami by skończyć swe życie. Ale szatan go opętał i tak to musiało się skończyć , potem zasiadł do uczty wraz z innymi duszami, ale ja tam nie mogłam wejsc. Od tego momentu jest mi o niebo lepiej.

446

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Charlotte- moj mąż snił mi się podobnie wiele razy, przepraszał, przepraszał... teraz gdy czytam to co piszesz jeszcze bardziej się przekonuję, że wszystko to co się wydarzało po i moje sny, to wszystko prawda. Załują, ale my musimy żyć dalej tak aby oni nie cierpieli za to co zrobili... Trzymajcie się i nie dajcie się, nie traćcie wiary i nadziei smile Nam będzie lżej , im też. Szkoda tylko, że to wszystko musi się tak tragicznie zakończyć i że ten kto to popełnia nie wierzy w to że świadomości nie zabije nawet po śmierci. ...

447

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
agab napisał/a:

Charlotte- moj mąż snił mi się podobnie wiele razy, przepraszał, przepraszał... teraz gdy czytam to co piszesz jeszcze bardziej się przekonuję, że wszystko to co się wydarzało po i moje sny, to wszystko prawda. Załują, ale my musimy żyć dalej tak aby oni nie cierpieli za to co zrobili... Trzymajcie się i nie dajcie się, nie traćcie wiary i nadziei smile Nam będzie lżej , im też. Szkoda tylko, że to wszystko musi się tak tragicznie zakończyć i że ten kto to popełnia nie wierzy w to że świadomości nie zabije nawet po śmierci. ...

Mogę Cię zapewnić, że to co Ci się śni to nie jest Twoim wymysłem, podświadomą tęsknotą, która ma ujście w śnie. Od tamtej nocy czułam,że wszystko stało się zupełnie inne, jakby ktoś otworzył mi furtke na nowe życie, jakby ktos dał szanse. Obudziłam się i to było moje pierwsze odczucie. Ten sen był darem od Boga, naprawde spotkałam się z tatą, czułam jakby to wszystko działo się w realnym świecie, czułam każdym zmysłem uścisk ramion mojego ojca, widziałam jego przemiane, powiedział,że szatan go opętał i musiało się to tak skończyć, znikome prawdopodobieństwo,że cos bym pomogła. Sen jest jedyną możliwością, kiedy mąż może się z Tobą skontaktować. Nie musisz o nim specjalnie myśleć. Podobno dusze przychodzą w śnie do żywych, jak dusza żywych jest spokojna,wyciszona mniej zalu i goryczy. Ja w ten dzień, kiedy potem mi się przyśnił, miałam pierwszy raz dobry humor, bo dostałam propozycje wyjazdu na tydzień do rodziny za granicą i wtedy zapomniałam na chwilę choć o tym co się stało i myślałam nad przygotowaniami.

448

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Charlotte- ja zawsze wierzyłam, czasem może wątpiłam w życie po , dalej .... wiele razy braciszek który umarł przychodził do mnie we śnie.... przestał mi się śnić dopiero jak urodziłam córkę, a było wielkie zdziwienie bo była i jest szalenie do niego podobna (on z kolei był podobny do mojego męża- dziwne prawda?:)).Ale to wszystko czego doświadczyłam chwilę po tym jak go znalazłam, ja nie chciałam żeby go zabierali, nie chciałam odejść od niego, odpuścić bo czułam, wiedziałam że on jest obok i chce wrócic ale już nie może.... tak mi się snil kolejnej nocy jak opowiadał co i jak , nie wszystko, w zasadzie dopiero niedawno miałam w sen w którym powiedział co czuł jak to robił, jak to wyglądało...potem jakiś czas wydawało mi się że oszalałam, ale gdy zaczelam czytac rozne publikacje to utwierdziło mnie to w przekonaniu. Teraz też czasem mi się śni ale już spokojny, zajęty swoimi sprawami- dosłownie, choć we śnie jestem swiadoma ze to on stamtąd przychodzi czy go widzę tam a nie tu - nei są to jakies wspomnienia czy cos wymyslonego. Dzieli nas bardzo cienka zasłona i wiem, że jest!Wycierpiał wiele za to co się wydarzyło, ale wiem że jest już lepiej. I też czuję się inaczej.

449 Ostatnio edytowany przez pusta (2012-02-11 15:19:52)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Minęło już 9 miesięcy a ja nadal czuję się jakby to było wczoraj. Nie mogę oglądać wspólnych zdjęć bo od razu płaczę. Kocham go ogromie, wiem, że to była ta moja połówka.
Zaniedbałam się, piję... Nie chcę żyć bez niego, nie umiem. Na cmentarz rzadko chodzę, bo nie mogę patrzeć na jego grób, często mam myśli, żeby zrobić to co on, żeby znów się koło niego położyć.
Lepsze dni mam tylko jak wyprę na siłę, ten fakt, że to się zdarzyło. Wtedy znajdę trochę siły żeby posprzątać trochę. Bo na ogół panuje u mnie wieczny syf. Nigdzie całymi dniami się nie ruszam, co spowodowało, że mój rozmiar się zwiększył a mięśnie zanikły i podróż przez cały dom to już dla mnie niesamowity wysiłek.
Nie mogę spać. Po każdym położeniu się do łóżka, pojawia mi się przed oczami jego widok na sznurze:(, rano to samo i wyrzuty sumienia, że temu nie zapobiegłam oraz męczą mnie wyrzuty sumienia ze wymówionych do niego nieraz przykrych słów, nawet takie kłótnie sprzed 6 lat mi się przypominają i okropnie mnie to męczy, a potem mi się przypominają takie miłe chwilę i wtedy tęsknie maksymalnie.Nie wiem ile tak jeszcze wytrzymam. Może byłam złą żoną i dlatego to zrobił? Gdyby tylko można było cofnąć czas to nie wypuściłabym go z domu. Rano jakby wytrzeźwiał to by żył... Nie mogę tego zrozumieć, mieliśmy zaplanowaną dość fajną przyszłość, obiecywał, że nigdy mnie nie zostawi, że kocha. A zostawił mnie w najgorszy sposób jaki mógł.

450

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

pusta
Bardzo trudno jest się pogodzić z czyimś odejściem. Jemu już nie pomożemy. Ale Ty możesz żyć tak jak On by sobie tego życzył. Na pewno chciał żebyś była dobrą mamą dla waszego dziecka. Czy nie powinnaś zadbać o siebie? Stwórz dziecku miłą, pozytywną atmosferę, żeby mogło się prawidłowo rozwijać. Dziecko czuje i chłonie Twoje nastroje. Miłość do męża niech motywuję Cię do działania. Chociaż Go nie ma, rób wszystko tak jak jemu by się podobało.

451

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Dziękuję Ci za te pokrzepiające ostatnie słowa. Wiem, że mąż nie byłby zadowolony z tego jak teraz wygląda sytuacja w rodzinie. Myślę, że patrzy na nas z góry i strasznie żałuje tego co zrobił. Pisałam na gg z innymi kobietami, których mężowie również popełnił samobójstwo i podziwiam je, że dają sobie radę i jakoś się trzymają. Ja zastanawiam się momentami czy sama nie zapisać się do psychiatryka choć nie uśmiecha mi się to. Ale nie wiem czy to nie jedyny ratunek sad

452

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

wiesz rozmowa z psychologiem byłaby wskazana, potrzebujesz tego w tym właśnie czasie póki nie możesz się sama podnieść. Zorientuj się na kiedy mogłabyś się umówić - już ja Ciebie przypilnuje!

453

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Miałam jedną wizytę u psychiatry (leki nie działały) i byłam zapisana na psychoterapię, ale pomyliłam terminy i nie poszłam:( A u nas czeka się ok 2-3 m-ce), więc pozamiatane. Z resztą nie miałby mnie kto wozić a ja z racji fobii społecznej po tym wszystkim sama nie dojadę. A kilkanaście kilometrów trzeba dojechać. Prywatnie mnie nie stać...Teraz jadę na lekach od ogólnego.

454 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-02-11 18:28:04)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
Malinkaa napisał/a:

Na początku chciałam złożyć wyrazy szczerego współczucia wszystkim Wam, którym przyszło żegnać się nagle z bliskimi, którzy zdecydowali skończyć swoje życie. Sama pożegnałam w ten sposób swojego ojca.

Depresja to okrutna i bezwzględna choroba. Człowiek styka się wtedy z najgorszą prawdą, że nie wypada mu już żyć, a umrzeć niewolno. Staje nad przepaścią i targany najgorszymi emocjami utwierdzony w przekonaniu, że jego życie to nie życie, a wegetacja, walka o każdy następny dzień, odosobniony, samotny z poczuciem, że nie może już dłużej ze sobą wytrzymać i ze świadomością swojego istnienia. Istnienie to jest wątłe i pozbawione sensu. Człowiek wtedy czuje, że jest "kłodą" u nogi całego świata i samego siebie. Czuje się jakby żył na pustyni, albo jakby był niewidzialny, ukrywa swą złość do siebie udaje, że jest ok bo we w rozumieniu takiego człowieka w oczach wszystkich ludzi i tak jest już przegrany. Krzyczy: pomocy! moje życie straciło sens. Jedyną nadzieję widzę we śmierci, ale to jest niemy krzyk, bo w głowie kłębią się myśli, że "i tak mi nikt nie pomoże". Śmierć samobójcza to ucieczka. Kiedyś gdzieś słyszałam: czym jest ciężkie życie na ziemi w stosunku do śmierci trwającej w nieskończoność? Potępiona dusza przeżywa gorsze męki, w to wierzę dzisiaj, niż to cierpienie jakiego doświadczamy na ziemi.

Przeszłam przez to wszystko.
Moje myśli wtedy były najczarniejsze, nienawidziłam siebie, nie mogłam na siebie patrzeć. Zamknęłam się w domu, a gdy już miałam wyjść udawałam, że jest ok. Jednak pewnego dnia świętowałam ze znajomymi moje imieniny i pękłam omal nie doszło do tragedii. Wyrządziłam sobie wiele krzywd, niestety. Mam po tych najgorszych chwilach blizny rękach. Kiedy przychodzi lato, a blizny stają się bardziej widoczne, jest mi wstyd.
Otrząsnęłam się, wymierzyłam sobie cios w policzek i zaczęłam szukać sensu życia w lekturach, w muzyce. Stoczyłam wiele walk z egoizmem. Wygrałam.

Również nie miałam odwagi odebrać sobie życia, może to sprawka Anioła Stróża, być może to kwestia tego, że zawsze miałam bardzo dobre podejście do świata, do życia, przed chorobą potrafiłam cieszyć się z małych rzeczy, rozdawałam uśmiechy wszystkim wokół. Może wszystko to przez co przeszłam w dzieciństwie, cały ten koszmar wzmocniło mnie i nie poddałam się. Wtedy jeszcze myślałam o mamie, o tej kobiecie, której pękło by serce, która i tak miała ciężkie życie i myśl, że zasługuje na wszystko co najlepsze trzymała mnie na tym świecie. Pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że za myślami samobójczymi stoi egoizm. Wykorzeniając egoizm wygrywamy tym samym z myślami samo destrukcyjnymi.
Skłonności do depresji odziedziczyłam chyba razem z genami. Mój tata odebrał sobie życie równo 3 lata temu.
Kiedyś miałam wiele, byłam młodziutka zdolna ładna a przede wszystkim miałam wielkie i gorące serce, którego ciepłem darzyłam wszystkich wokół. Po wielu latach odnoszonych ran moje serce nie potrafi kochać już tak samo, jest pełne ciepła i dobroci, ale i zarazem goryczy i blizn. Kiedyś byli w okół mnie ludzie, znajomi, miałam pracę studiowałam. Dzisiaj kiedy już jestem zdrowa nie mam nic, nie mam przyjaciół, nie mogę liczyć na własną matkę, na rodzeństwo, moja twarz już wygląda na zmęczoną, każdy nowo poznany mężczyzna rani mnie niewyobrażalnie mocno.
Czasami się zastanawiam czy w oczach mężczyzn nie wyglądam jak tarcza strzelinicza?

Tym, którzy tracą wiarę w sens życia polecam książkę Wszystko co ważne Jana Goldsteina. Ta książka to była iskierka, która pomogła mi wziąć życie we własne ręce. Polecam ją tym z Was, dla których ważna w życiu jest pokora wobec własnego istnienia, wobec własnego życia.

Przepraszam, że ten post jest taki długi smile
Pozdrawiam cieplutko. M

"A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto, z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto. " M.Konopnicka

Świetny post. Gdy się czyta, to ma się wrażenie, jak bardzo prawdziwy, jak działają na nas przeżycia.
Wcześniej Charlotte pisała, że człowiek, który popełnia samobójstwo to tchórz. A to nie prawda. To człowiek nie o słabej konstrukcji psychicznej, wrażliwy faktem, lecz bardzo silny. To nie jest łatwe by umrzeć. Bo chwilkę przed są myśli, a może jednak, może tak, może nie. Faktem są to ludzie osamotnieni, widziałem takie osoby, znałem. Śmieją się i żartują, lecz w głowie mają co innego. Poszukują przyjaźni. Takiej zwykłej przyjaźni rówieśników. Nie córki, syna, ojca - rówieśników. Wyobraźmy takiego samobójcę - jest sam, prawie zawsze jest ciemno, zimno. Ma w ręku sznur, widzi tą belkę, ten hak, to miejsce gdzie ma zamiar umrzeć. Ten człowiek trzyma życie swoje w swoich rękach, myśli - dużo o sobie, bo w chwilach takich myśli o sobie i to normalne, to jego życie, to mu się nie udało, egoista, tak, lecz kto w chwili śmierci nim nie jest. To życie a nie książki. Zobaczmy - myśli o rodzinie - pewnie cieszy że miał, sądzi, że poradzą sobie, że będzie lepiej im bez niego. Go nikt nie zna, nie rozumie.
Zakłada pętlę na szyję, stoi na krzesełku - wie, że tylko jeden, czy dwa ruchy i nie ma odwrotu. Kocha swoją rodzinę, naprawdę tak jest, lecz wie, że został sam na sam ze swoim przeznaczeniem. On wie, że go już nie czekają dni z uśmiechem, wie, że życie jest szare, wie, że życie jego(jako człowieka dla siebie) nie ma sensu. I wtedy albo otrzymuje telefon, ktoś go znajduje, nie uda się, albo ginie.
To człowiek odważny, bardzo odważny. Powiesić się, zastrzelić. Niby szybko i prosto, lecz poprzedzają to chwile, które są niczym wieczność. Chwile myślenia i wtedy wszystko się waży.
Oby Bóg znalazł miejsce dla samobójców - takich wrażliwych, silnych ale jednak samotnych dusz, i by podpowiedział wszystkim wokoło nich, że ta osoba patrzy z góry.

455

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
pusta napisał/a:

Miałam jedną wizytę u psychiatry (leki nie działały) i byłam zapisana na psychoterapię, ale pomyliłam terminy i nie poszłam:( A u nas czeka się ok 2-3 m-ce), więc pozamiatane. Z resztą nie miałby mnie kto wozić a ja z racji fobii społecznej po tym wszystkim sama nie dojadę. A kilkanaście kilometrów trzeba dojechać. Prywatnie mnie nie stać...Teraz jadę na lekach od ogólnego.

Nie należy spodziewać się, że leki od razu zadziałają, to raz. A dwa nie od razu trafia się w dobre leki i to nie jest wina lekarza. Ale jak już są odpowiednio dobrane... wtedy zaczyna się życie. Rozumiem, że w tej chwili nie możesz wrócić do specjalisty, ale może z wiosną?

Posty [ 391 do 455 z 789 ]

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 9 … 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026