netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Samobójstwo poprzez powieszenie się.

788 odpowiedzi359 212 wyświetleńzałożony przez SylwiaFM, 01.04.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 789 ]

326

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Niestety ale nie pracuję,pewnie gdybym pracowała byłoby lepiej,chociaż przez te kilka godzin nie myślałabym ciągle o NIM.Nie wiem kiedy wrócę do pracy,przestałam pracować się na krótko przed...Rodzina mojego męża,tak samo jak Twoja,uważa że to co się stało to moja wina. Myślę że tak jest w większości przypadków,ktoś musi być winny. Przecież nie będą oskarżać siebie,że JEGO dzieciństwo nie było zbyt udane i od dziecka musiał na siebie pracować,o tym pewnie zapomnieli...Nie rozmawiałam z JEGO rodzicami od dnia pogrzebu i nie wiem czy chciałabym się z nimi spotkać. Ja czasami też obwiniam siebie za to,co się stało,bo ''wybieliłam" sobie Jego,z czasem zapomina się te złe chwile,dni...Często myślę -''co by było gdyby...'',''może nie potrafiłam GO zrozumieć'',''gdzie popełniliśmy błąd''...przypominam sobie całe wspólne życie, może ja nie byłam dobrą żoną...Ale czy ON był dobrym mężem,dobrym ojcem? Dlaczego postanowił odejść,zostawić nas? Przecież nie ma idealnych małżeństw czy idealnych ludzi-każdy ma jakieś wady,problemy,z którymi trzeba sobie radzić. Dlaczego Nasi mężowie nie potrafili sobie poradzić,co Ich przerosło? Tego niestety już się nie dowiemy... Nie wiem jak dam sobie radę z dziećmi,jak będzie wyglądało nasze życie...Tak bardzo mi GO brakuje...

327

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Cześć emi1
Ja chciałem zrobic to raz w życiu i żona od tamtego dnia odwróciła się ode mnie. Teraz walczę o nasz związek. Coś tu nqa forum pisałem ale teraz jestem na innym etapie. Nasze sprawy zaszły juz tak daleko, że ona oscyluje wokół rozwodu a mi najbardziej zależy na dzieciach (ona jest rónie ważna ale jest dorosła i nie moge jej zatrzymać - to jej wola i co zrobi będę musiał to uszanować - dlatego jest na drugiej pozycji) Wciąż powtarza mi że mnie nie kocha i nie czuje się jak kobieta przy mnie a chce nią być w sensie zycia erotycznego. Nie śpimy z sobą i mimo że próbóje się do niej zbliżyc to nie widze efektów. Od tamtego czasu przewartościowałem swoje potrzeby w życiu. Wcześniej zanim przyszło mi to do głowy miałem dość życia - sprzeczki były o co kolwiek i tak naprawdę to bomba wybuchła właśnie wtedy. Wcześniej też byliśmy idealnym małżęństwem tle tylko, że każdy z nas miał jakieś własne potrzeby ale... no właśnie oddawaliśmy sie dla drugiego i z czasem to zaczęło gryźć.
U was może było podobnie, może coś innego go trapiło bo nie sądzę, że z powodu choroby zrobił to co zrobił. Raczej człowiek w takich sytuacjach chce wykorzystać każdą sekundę swojego życia dla innych by byc dobrze zapamiętanym. Ja teraz właściwie czuję że umarłem - walczę o to co mam bo będąc z rodziną nie mam żony (uczuciowo) a tak bardzo ją kocham

328

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Jeszcze coś emi1
Nie obwiniaj się o nic w życiu co było a się nie zrealizowało. Nic nie da się juz odkręcić. Jeżeli jesteś wierząca to z pewnością wiesz że dusza nie umiera (tylko ciało). Dusza jego więc teraz żałuje że odeszła przedwcześnie ale patrzy na was (Ciebie i dzieci) z ufnością o Waszą przyszłość. Ty jesteś jej podporą szczególnie dla dzieci. Weź się w garść i realizuj swoje potrzeby pomagając dokonywać wyboru dobra i zła dzieciom.
Ja nie zrobiłem tego najgorszego bo w porę się opamiętałem i jestem tu ale droga przede mną jest strasznie długa. Mam dwóch synków 5 i 7 lat i zaczynam się troszczyć o ich życie. To nie znaczy że nigdy sie nie troszczyłem, ale teraz zacząłem wnikliwiej patrzeć na ich przyszłość - kiedy moje życie rodzinne toczy się dramatem rozstania. Ta moja decyzja wtedy tak na nią wpłynęła, że gdybym mógł wróciłbym czas ale nie mam takiej siły, mocy - po prostu nie da się.
Powoli przyzwyczajam się do mysli że już nic nie da się naprawić widząc jej nastawienie do rodziny (nie cierpi tego słowa) dlatego tym bardziej Cię rozumiem. Ty jednak masz sytuację na tyle jasną że wiesz już że nic nie da się odwrócić a ja żyję marzeniami. Pozdrawiam Cię ciepło.

329

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Wiele wskazuje na to,że bardzo podobnie dzieje się w naszym życiu...Tak to prawda szkoda,że nie pracujesz...W pracy jest jednak inaczej,musisz myśleć o pracy,nie można sobie pozwolić na pomyłki,dlatego jest inaczej...Ale po powrocie dalej to samo przewrócone życie..Te same myśli,dół,płacz.Zadawanie tych samych pytań...Ja tak samo jak Ty od pogrzebu nie widziałam się z rodziną mojego męża i nie chciałabym.Nie ma idealnych ludzi,małżeństw...każdy popełnia błędy. Na pewno w życiu popełniłam ich dużo.Ale dlaczego i za co mnie to spotkało???za to,że całe nasze wspólne życie poświęciłam dla męża,dziecka,pracy,domu...zawsze wobec Niego byłam uczciwa z prawdziwym głębokim uczuciem(cały czas takie samo)Nigdy nie zrozumie dlaczego?Go nie ma z nami.Gdzie jest teraz?Czuję Jego obecność,zapach...Cały czas na Niego czekam,tęsknie...Jak sobie radzisz finansowo z dziećmi?maja rentę rodzinną.Masz kogoś  kto jest z Tobą codziennie?kogoś bliskiego.Ja miałam na początku kilka dni,dla wielu powinnam już żyć normalnym życiem. Dziwią się,że nie potrafię się uśmiechać. Nie muszą tego rozumieć.Ale jak można żyć normalnie??? Pozdrawiam Cie i dzieci.

330

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Cześć Krzysztof. To dobrze że tego nie zrobiłeś,zniszczyłbyś życie swojej rodzinie. Przykro mi,że żona odsunęła się od Ciebie,ale z drugiej strony rozumiem ją. Może boi się,że to się może powtórzyć? Masz racje teraz najważniejsze są dzieci,które potrzebują obojga rodziców.Nawet jeśli się rozstaniecie z żona Twoje dzieci będą miały tatę,którego potrzebują i będą potrzebowali.
Ja też żyję marzeniami,tylko moje nie mają szans na spełnienie...
Życzę szczęścia, może Wam się jeszcze uda.Powodzenia

331

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Mysle.ze jesli czlowiek naprawde chce odebrac sobie zycie, to nikt nie jest w stanie temu zapobiec. Dlaczego? Tego tez nikt nie wie.Kazdy ma swoj maly swiat,ktory czasami sie wali z roznych powodow.Dla jednych problemem staja sie sprawy finansowe, dla innych nieszczesliwa milosc,a dla jeszcze innych zle relacje w domu rodzinnym ,a czasem sprawy zdrowotne itd.
Zawsze nas to przeraza i boli gdy odchodzi ktos bliski ,ale nie zawsze uda nam sie znalezc odpowiedz -dlaczego?
Zycie jest pelne zagadek.Nie mamy na wszystko wplywu.

332

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Droga Bodi. Za co Nas to spotkało? Tego się nie dowiemy się ,pozostaje nam ból,żal,tęsknota,ta przeklęta samotność i pustka...
Mieszkamy w ''dwurodzinnym'' domu razem z moimi rodzicami,więc zawsze jest ktoś do kogo można się odezwać.A utrzymujemy się z renty,zasiłku dla samotnej matki,zasiłku z UP,pomagają nam też moi rodzice.
W moim otoczeniu też wszyscy uważają,że powinnam żyć normalnie,znaleźć sobie jakieś ciekawe zajęcie,pracę. Tylko że nie rozumieją,
że mi się nie chce,że części mnie już nie ma i ta część już nie wróci-odeszła razem z NIM.....
  DLACZEGO.....

333

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Cześć emi1 i Bodi
Moja żonka niedawno powiedziała mi, żebym zajął się sobą jakby dając mi do zrozumienia że jeżeli nie będę się nią interesował przez jakiś czas to wszystko może się ułożyć (niestety wczoraj po raz kolejny podkreśliła że czeka na odpowiednią chwilę by złożyc pozew o rozwód) Umawiałem się ze swoim starym kumplem by pogadać o męskich sprawach ... niestety on zauważył że moje myśli wciąż krążą gdzieś wokół rodziny i zapytał wprost czy chciałem się z nim umówić na piwo czy wyżalić ... Wyżaliłem się. Potem kolejna próba i to samo za trzecim razem kumpel już nie za bardzo miał czas dla mnie. Myślę że podobnie jest z Wami. Bierzecie życie jakim jest doceniając uwagi na tym forum, może nawet próbujecie tak postepować ale myslami wciąż jesteście przy ukochanych (cierpicie przez nich ale mimo wszystko oni są z Wami).
Zazdroszczę tylko Waszym mężom, że mieli żony tak głębokiej mmiłości i uczuć, mój jeden błąd życiowy spowodował że teraz tak naprawdę nie wiem juz co mam robić by to naprawić. Próbuje tłumaczyc że dopadł nas kryzys małżeński, to co było złe juz przeminęło, proponuję wyjazd razem bądź osobno na jakiś czas ale nic nie skutkuje. Czuję się niepotrzebny w tej rodzinie. NIe popełnię juz samobujstwa - wiem że mam dzieci, pracuje dla nich.
Tak myślę że i tak nic nie wskuram dlatego wczoraj powiedziałem jej, że jeśli chce niech odejdzie - nie będę jej zatrzymywał i tak to jej wola a ja jej nie zmienię.

334

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Ja już chyba nie dam rady,dlaczego ból jest coraz silniejszy? Byłam wczoraj na zakupach z synem i patrzyłam z zazdrością i nienawiścią na wszystkie małżeństwa z dziećmi i bez dzieci. Czułam jak coś rozrywa mnie w środku i że za chwilę wybuchnę. Kiedy jeżdżę sama na zakupy to też boli ale nie aż tak,z dziećmi boli potrójnie-za chłopców i za siebie. Jak długo będzie tak boleć? Kiedy przyzwyczaję się do tej paskudnej samotności,do tego że zostałam sama z dziećmi? Mimo tego,że nie byliśmy idealnym małżeństwem (takie chyba nie istnieją) ,to nie zdecydowałabym się na rozwód,bo chciałam aby dzieci miały pełną rodzinę,bo nie chciałam być sama,bo GO kochałam. Znałam wiele rodzin które rozstawały się z powodów z którymi my potrafiliśmy żyć,z powodu rozwodu cierpiały ich dzieci.
A teraz co,dlaczego mnie spotkało?  Dlaczego nam to zrobił? Pytania na które nie uzyskam odpowiedzi...
Mam już dosyć...Nie potrafię bez NIEGO żyć...

335

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

emi1
Weź się w garść. Masz super dzieciaki i dla nich teraz żyjesz. Ty masz zły chumor to one też cierpia razem z Tobą. Zazdroszczę Twojej miłości do męża a Ty zazdrościsz jej parom czy małżeństwom, które istnieja dla siebie. Każdy człowiek ma inne podejście do żyucia i drobnych spraw składających się na to nasze życie. Najlepszym jak dotąd sparwdzonym sposobem jest rozmowa z kim kolwiek o dręczących Cie problemach. Wyrzuć to wszystko z siebie przed kimś. A potem (musisz się zabrać za siebie).  Twój ukochany mąż juz nie wróci a Ty nadal żyjesz. Masz rodziców, którzy pomogą Ci zaopiekować się dziećmi więc masz duży potencjał by wyjść życiu na przeciw. Pokaż światu jak jesteś piekna i jaki masz wspaniały umysł, jakimi dysponujesz uczuciami a zobaczysz że Twoje życie odnajdzie się na nowo. Może masz możliwość rozmowy z jakimś terapeutą rodzinnym? Powinnaś też z tego skorzystać. Pa emi1

336

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Cześć Krzysztof. Chcąc popełnić samobójstwo,popełniasz zabójstwo najbliższych.To jest dokładnie tak jak napisała Emi,naszego życia już nie ma,część nas zabrali ze sobą...naszych uczuć,naszego życia,naszych myśli...nasz świat zniknął,wszystko jest inne,nawet słońce inaczej świeci,inaczej pada deszcz,inaczej chodzę,oddycham,śpię...Inaczej żyję,nie żyje TYLKO JESTEM nie dla tego,że chcę tylko muszę...muszę żyć dla dziecka.A wiesz co dzieje się w głowach naszych dzieci????w ich psychice???wiesz co działoby się w głowach Twoich dzieci???to jest najgorsze co można zrobić,jakaś kara??za co???za takie prawdziwe i głębokie uczucie jakim darze mojego męża>wiedział jak GO kocham,wiedział o tym....Twoja żona boi się tego,co będzie dalej w Waszym życiu.Ma prawo do strachu...Wasze rozstanie nie będzie tak bolało jak bolałoby to co chciałeś zrobić...pozwól Jej odejść i daj Jej czas...potrzebuje czasu...Wy jeszcze macie szanse na powrót do siebie i WSPÓLNE ŻYCIE...Życzę Wam powodzenia...Tobie JASNOŚCI UMYSŁU...

337

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Droga EMI.Dobrze,że nie mieszkasz sama z dziećmi.że są z Tobą rodzice...Ja jestem sama w domu z dzieckiem...Wiem,że nic Ci się nie chce,wiem jakie to uczucie.Już Ci pisałam,że dziękuję Bogu,że mam dziecko i ze pracuję.Gdyby nie to nie wiem jak bym skończyła....Dlatego będę Cie namawiać na to,że gdybyś mogła wrócić do pracy,czy podjąć jakąś prace-to idz do pracy jak najszybciej.Postaraj się o jakąkolwiek prace...Dzieciom będzie też lżej jak zobaczą że się czymś zajęłaś.Ja po pogrzebie miałam urlop i też nie chciałam wracać do pracy,chciałam być tylko w domu,nie w pracy.Ale mój syn pytał dlaczego nie idę do pracy,aż w końcu powiedział,ze nie pójdzie do szkoły(kilka dni nie chodził do szkoły) jak ja nie pójdę do pracy.Jak zobaczył,że pracuję był spokojniejszy,poszedł do szkoły...Postaraj się o pracę, jakąkolwiek...uwierz mi,że będzie" inaczej"...Pozdrawiam Cię.

338

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

trudno jest wytłumaczyć próbe samobójczą!!! czasem przychodzą takie chwile w życiu, że  nie wiesz sma czego możesz spodziewać się po sobie!!! nikt nie jest w stanie Ci pomóc jedynie ty sam sobie możesz pomóc!!! jesli bedziesz chciała i wiedział, że życie masz jedno i warto żyć!!!

339

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Tak bardzo tęsknie za moim mężem,nie wierzę w to,co jest....czekam na Niego....Dlaczego On nie wraca.Można ześwirować.....

340 Ostatnio edytowany przez emi1 (2011-05-31 11:18:21)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Droga Bodi.Wiem,że powinnam znaleźć pracę,mam nadzieję że mi się uda.Mam dosyć siedzenia w domu i ciągłego rozmyślania ''co by było gdyby''czy analizowania naszego wspólnego życia,myślę o swoich błędach,które popełniłam w naszym związku,co mogliśmy zrobić żeby było lepiej,zapominam już o JEGO wadach,o tym jak mnie czasami traktował,że czasami to ja miałam dosyć tego życia...Nie radzę sobie już sama ze sobą,nie ma mnie...Korzystasz z pomocy psychologa? Ja nie,na początku radziłam sobie czytając fora internetowe,myślałam że to pomaga.Teraz widzę że niewiele to dało,nie poradziłam sobie,jest gorzej niż było,a co będzie dalej?
Moi chłopcy podobnie jak Twój syn też nie chcieli iść do szkoły,mieli długą przerwę,bali się reakcji kolegów,nauczyciele dobrze przygotowali uczniów na ich powrót.Nigdy nie zapomnę co przechodziły wtedy moje dzieci,dlaczego musiały tak cierpieć,jaki wpływ będzie to miało na ich życie? Czy ONI o tym nie pomyśleli? Pewnie w takiej chwili nie myśli się już o nikim i niczym innym,tylko o swojej beznadziejnej sytuacji...Czasem,od kiedy JEGO nie ma siedząc sama w pokoju też myślałam żeby wyjść i ... Te myśli i chęć były i nadal są naprawdę silne...Ale wiem,że nie mogę tego zrobić ze względu na chłopców...
Kiedy pogodzimy się z tym,że ICH nie ma?  Tak bardzo mi GO brakuje...kocham i tęsknię...

341

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Emi1 . jesteś w okresie wielkiej żałoby i jest to stan (głupio zabrzmi) zupełnie naturalny do tragedii jaka cie spotkała. Czy znasz choć jedną osobę, która po tak wielkiej stracie była usmiechnięta, radosna?? Ja też nie.
Nie spotkało mnie nic podobnego, choć wiele razy bałam się takiej sytuacji z moim mężem. Kiedy pił nigdy nie chciałam go szukać , chodzić za nim bo bałam się, że znajdę go martwego. Strach  był wielki.

Nie wiem co czujesz, nigdy nie straciłam nikogo bliskiego, i bardzo ci współczuję i Wam wszystkim. Jednak doświadczenie życiowe i ciężkie chwile zaprowadziły mnie tam , gdzie pomogli mi ludzie dobrego serca i odpowiedniej wiedzy.  Dlatego namawiam Was, by, jeżeli to mozliwe, odwiedzić psychologa lub terapeutę. To ludzie, którzy są włąśnie po to by pomagać takim jak wy jak ja.
Wiem jedno ,przyjdzie NA PEWNO dzień, że zaświeci słońce dla Was. I choć teraz płaczecie, tęsknicie to za jakis czas, mimo wielkiej miłości,tęsknoty nie będziecie już płakać lecz wspominać te piękne chwile, ktore razem przeżyliście.

Jednak teraz czujecie sie bardzo słabe i uważam,że terapeuta byłby jak najbardziej wam potrzebny.
Rodzice, znajomi, net kobiety-przeszłam po drodze to wszysto i wiem,że nie ma to jak rozmowa z wykwalifikowana osoba.
Łatwo jest powiedzieć "zajmij sie soba", "masz rodziców"- ale co z  tego jak WY na tym etapie nie potraficie tego zrobić. a rodzice- z nimi nie pogadasz jak z kimś obcym. Dobrze jest mieć kogoś z zewnątrz, kto w umiejętny sposób zmieni wasze myslenie. Bo jak się nie zacznie od tego, będzie coraz gorzej i gorzej. Do tego oskarżenia rodziny...to dopiero wykańcza, zamiast wsparcia dostajecie cięgi.. ja wam powiem z daleka, wirtulnie-to nie twoja, ani twoja wina. To decyzja człowieka którego już przy was  nie ma. I to jest pierwsza rzecz jaką musicie wbic sobie do głowy.
To ich cholerna psychika sprawiła że dzisiaj jesteście same. i uważam że gdyby byli zdrowi nie zrobili by niczego w tym kierunku.

Pomyslcie o tym i nie odkładajcie tego na "jutro".
annika

342

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
Krzysztof to ja napisał/a:

Ja chciałem zrobic to raz w życiu i żona od tamtego dnia odwróciła się ode mnie. Teraz walczę o nasz związek.
.....teraz jestem na innym etapie.....
..... Od tamtego czasu przewartościowałem swoje potrzeby w życiu. Wcześniej zanim przyszło mi to do głowy miałem dość życia - sprzeczki były o co kolwiek i tak naprawdę to bomba wybuchła właśnie wtedy.
......Wcześniej też byliśmy idealnym małżęństwem tle tylko, że każdy z nas miał jakieś własne potrzeby ale... no właśnie oddawaliśmy sie dla drugiego i z czasem to zaczęło gryźć.
......Ja teraz właściwie czuję że umarłem - walczę o to co mam bo będąc z rodziną nie mam żony (uczuciowo) a tak bardzo ją kocham

Krzysztof czytając Twoje posty wybrałałam ten, który mówi bardzo wiele co było i jest. I kłóci sie to z tym co piszesz a jak było naprawdę. Sam nie chcesz przed soba przyznać się jak naprawę było. Widzę to tak i myślę że się nie mylę, a ty zanim zaprzeczysz, zanim nie zgodzisz się z tym poczekaj troszeczkę, daj "SOBIE CZAS" by dopuścić do siebie to jaka jest prawda.

Chciałeś to zrobić raz w życiu... i od tamtego dnia....... to dlaczego chciałeś to zrobić jak było tak idealnie. z dnia na dzień taka decyzja?? otwórz oczy i spójrz za siebie,że to bagno musiało już trwac dosyc długo, że naszły cie takie mysli.
Żona odwrociła się od ciebie dużo wcześniej, potem reszta(bielizna, siłownia), ale ty nie chciałeś tego widzieć po wczesniejszych przeżyciach. Miałeś klapki na oczach i uważam, że nadal je masz.

Jesteś na innym etapie.... owszem ale nadal krążysz wokół scalania rodziny i walki o żonę. więc jaki to etap??? nie idziesz do przodu tkwisz w miejscu, wszelkimi możliwymi sposobami starasz sie ratowac to, czego wcale Ty nie spiepszyłeś. Nie wiem jak cię opisać, dzielny samarytanin??? czy jak inaczej?? Być może nie wierzysz w siebie, i przy tym obstajesz. Byc może to ona była KIEROWNICZKĄ, GŁOWĄ DOMU a ty??? tańczyłeś jak ci zagrała. I być może  nie potrafisz życ inaczej, funkcjonować?? Nie chcesz bo tak ci było wygodnie. Pracowałeś od rana do wieczora więc nie mogłeś zająć się niczym innym jak tylko, i aż zarabianem na rodzinę. 

Ta wielka miłość do żony to chora miłość. Proponuję przeczytać książkę "kobiety, które kochaja za bardzo" jest w większej części o kobietach ale mężczyzn też opisuje. Fajnie jest opisany etap zdrowienia ale najważniejsze jest to, aby zobaczyć ,że to co sie dzieje jest choroba i wymaga interwencji terapeuty i nie katolickiego lecz zwykłego człowieka.

Jeżeli ona ma byc Twoja to będzie, jeżeli nie to nie zatrzymasz jej żadnym sposobem. Albo zaczniesz etap zdrowienia, albo będziesz przeciągać to w miesiące, albo i lata. Wiesz, że mam rację.

Mam przyjaciela w bardzo podobnej sytuacji do Twojej. Zamkną się nawet na przyjaciół, na mnie też. Zrobił cos niebywale niemądrego, lecz wierzę mu, że potrzebował choc troszeczkę ciszy. Tez ponoc jest na innym etapie, ale nadal tkwi w miejscu, kumple nie chcą go słuchać bo GLĘDZI wciąz to samo.  Mnie bardzo zalezy by w końcu się ockna i zobaczył,że świat może być fajny nawet wtedy gdy pada deszcz. Lecz nie nalegam, czasem napiszę, zadzwonie-ale to nie ten sam facet, który rankiem mnie budził, w dzień pomyslał a wieczore zaspiewał niemą kołysanke. on faktycznie umiera ale na własne życzenie. Kumple też starają sie odciągnąć go od domu lecz on w kółko to samo.

TO JA CI NAPISZE WEŹ SIE W GARŚĆ. MASZ DZIECI, PRZYJACIÓŁ, ZACZNIJ NOWE ŻYCIE, ZAJMIJ SIE SOBĄ, BO NARAZIE TO TYLKO MÓWISZ ŻE SIĘ ZAJMUJESZ.   Jesteś w błędnym kole. Ciągle wracasz do tego samego punktu.
To wymaga nowych wyzwań i decyzji.

Nie będę przepraszać za mocne słowa ale ktoś musi dać ci porządne kopniaka w tyłek byś sie ockną.
Tak jak dziewczyny ci tu pisały, ciesz sie tym co masz, bo ona żyje i różnie to może być... im już nikt nie odda ich połówek... a ty zobacz wokół siebie i powiedz czego ci jeszcze potrzeba by cieszyc sie tym co masz, i możesz mieć.

343

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

annika 80 Cześć - przeczytałem post i nie powiem, że się z Tobą nie zgadzam bo dzisiaj za wiele się w moim życiu wydarzyło żebym zaprzeczył. Nie wiem jak mam sobie pomóc i rodzinie ale przede wszystkim dzieciom.

344

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Droga Emi,chciałabym abyś jak najszybciej znalazła pracę,będę trzymać kciuki bardzo mocno...dobrze,że jest tu ktoś,kto nie mówi "życie toczy się dalej itp."co ma się toczyć te drobne rozsypane kawałki???kiedy będziemy mogły je poskładać??,czy kiedykolwiek??Nie korzystam z pomocy psychologa ani terapeuty,ale myślałam o tym...tylko czy ktoś może pomóc.Czytałam i słyszałam od znajomej,która przez to przeszła,taki sam scenariusz,że najgorzej było do roku...nie wiem co robić??jeszcze poczekam,powalczę sama z sobą...ja nie mogę sobie uświadomić tego co się stało,że tak jest naprawdę...ja na Niego dalej czekam...to jest najgorsze,czekam a On nie wraca...może ja potrzebuję psychiatry?nie wiem...Kochana w niedzielę pracuję,ale pójdę rano do Kościoła i będę z" Wami",w modlitwie za Ciebie i Twoje dzieci w tym tak ważnym DNIU...,abyś przetrwała i przeżyła ten tak ciężki dzień...bo co innego mogę zrobić jak Ci pomóc?chyba tylko w taki sposób...Ja też myślałam o takim"rozwiązaniu",ale my jesteśmy przecież matkami,nie zrobimy tego naszym dzieciom,nie wiem jak mam dalej żyć,ale co mam zrobić?Męczy mnie wszystko co robię,nawet to,że idę do łazienki,wszystko,co robię męczy mnie bardzo...Pozdrawiam Cię,trzymaj się...

345

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
annika80 napisał/a:

.. ja wam powiem z daleka, wirtulnie-to nie twoja, ani twoja wina. To decyzja człowieka którego już przy was  nie ma. I to jest pierwsza rzecz jaką musicie wbic sobie do głowy.
To ich cholerna psychika sprawiła że dzisiaj jesteście same. i uważam że gdyby byli zdrowi nie zrobili by niczego w tym kierunku

Annika ,chciałabym uwierzyć w Twoje słowa,ale naprawdę trudno jest z tym żyć.Z tą myślą,że nie zauważyłam że potrzebuje pomocy,że oboje nie potrafiliśmy powiedzieć sobie o tym co Nas męczy,gnębi,boli...Dlaczego popełniamy w życiu takie błędy?
Chyba jednak skorzystam z pomocy psychologa,szczególnie ze względu na dzieci,są dni kiedy nie mam siły nawet się do nich odezwać.

Droga Bodi. Chciałabym żeby było już po Komunii,bardzo boję się jak przetrwamy.Tak ważny dzień dla dziecka-bez taty...To tak potwornie boli...Sama wiesz jak...Myślę,że z tym psychologiem byłby dobry pomysł,może zrozumiałybyśmy,że ONI nie wrócą...Ja też ciągle czekam,mam dni gdy wchodzę do domu i jestem pewna,że ON jest...,że wejdę do pokoju i GO zobaczę...
Te ''drobne rozsypane kawałki'' pewnie i tak zostaną,kiedyś może uda Nam się je poskładać,ale chyba nic nie jest w stanie ich posklejać...
Może rzeczywiście tak jak napisała Annika - przyjdzie dzień, że dla Nas znowu zaświeci słońce- tylko ciekawe jakie ono będzie,czy nadal za ''Naszymi czarnymi chmurami'' czy trochę jaśniejsze,bo dla Nas już nigdy nie zaświeci tak jak kiedyś...już nigdy...
Pozdrawiam

346

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
emi1 napisał/a:
annika80 napisał/a:

.. ja wam powiem z daleka, wirtulnie-to nie twoja, ani twoja wina. To decyzja człowieka którego już przy was  nie ma. I to jest pierwsza rzecz jaką musicie wbic sobie do głowy.
To ich cholerna psychika sprawiła że dzisiaj jesteście same. i uważam że gdyby byli zdrowi nie zrobili by niczego w tym kierunku

Annika ,chciałabym uwierzyć w Twoje słowa,ale naprawdę trudno jest z tym żyć.Z tą myślą,że nie zauważyłam że potrzebuje pomocy,że oboje nie potrafiliśmy powiedzieć sobie o tym co Nas męczy,gnębi,boli...Dlaczego popełniamy w życiu takie błędy?
Chyba jednak skorzystam z pomocy psychologa,szczególnie ze względu na dzieci,są dni kiedy nie mam siły nawet się do nich odezwać.

Może rzeczywiście tak jak napisała Annika - przyjdzie dzień, że dla Nas znowu zaświeci słońce- tylko ciekawe jakie ono będzie,czy nadal za ''Naszymi czarnymi chmurami'' czy trochę jaśniejsze,bo dla Nas już nigdy nie zaświeci tak jak kiedyś...już nigdy...
Pozdrawiam

Popatrzcie na mój awatar. To ja ze skrzydłami. Czuje sie wolna, i kiedy wspominam ubiegłe lata... ból, rozpacz, i teraz bez problemu opowiedziałabym Wam swoją historię, ale po co ją tu tyle razy opisywać. jak będziecie chciały coś wiedzieć poprostu kliknijcie i poczytajcie.

JEszcze raz napiszę ,że to naturalne ,że w  takiej sytuacji cierpicie. Ale to minie!!!!!!!!!!!!!!!!! I słońce będzie świeciło jeszcze bardziej, gdyż pogodzone z losem zaczniecie żyć na nowo. TAk prawdę mówiąc to napisałabym wam to trochę co myślę, ale to jeszcze nie ten moment, uwierzcie mi że zlinczowałybyście mnie tu słownie.Ale przyjdzie dzień, że tak własnie zrobię.

Teraz najwazniejsze jest pójście do psychologa, lub terapeuty. Wiem ,że jest to trudne ALE konieczne.
Może to być ktoś świecki lub duchowny - CO ODRADZAM KRZYSZTOFOWI!!- Jest wiele poradni, które przyjmują neodpłatnie - bo wiem że to może być kłopot. Sama chodziłam do terapeuty bezpłatnie, a długo nie mogłam się odważyć bo wiedziałam że nie było by mnie stać na terapie raz lub dwa razy w tygodniu. Często ludzie rezygnują po jednej , dwóch wizytach bo nie moga sie zgodzic z tym co słyszą, ale warto przeczekać ten moment, bo naprawdę ci ludzie znaja sie narzeczy i wiedzą co mówią.

A psychiatra??? Bodi myslę , że nie jest to dla ciebie potrzebne. Oni leczą lekami i owszem możesz wziąć pastylkę i lepiej sie poczuć, ale to co ci siedzi na sercu, żal do niego że zostawił, że to, że tamto...nazbierało by tego sporo, żalu, pretensji, wzruszeń, obaw, tęsknota... to wszystko w was zostanie nieprzerobione, i będzie długo gryzło i odzywało się w innych sferach życia, nie mając najmniejszej świadomości , że właśnie to jest powodem frustracji i problemów.
Dlatego uważam, że psychoterapeuta, lub psycholog - lekarz dusz, który przerobi z wami te trudne chwile będzie najlepszym lekarstwem.
Nie wmawiaj sobie choroby psychicznej, bo to, co cie dotknęło, to stan który minie.
Przez te wszystkie moje problemy sama zajęłąm sie psychopedagogiką z elementami terapii, w przyszłosci myślę o psychoterapeutyce i terapi zajęciowej, by pomagać ludziom tak, jak mnie pomogli.
nie zwlekajcie z tym bo naprawdę to słońce chce wyjśc zza tych chmur,ale jeszcze deszczyk cichutko pada...

annika

347

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Kiedyś też byłam bliska samobójstwa. I powiem wam, że wtedy nic się nie liczyło. Życie w momencie stało się beznadziejne. Problem przysłonił wszystko to co pozytywne może być w życiu. Nie liczył się maż dziecko dobre zdrowie. Poprostu nic. Ale na szczęście zabrakło mi odwagi.

348 Ostatnio edytowany przez Meriqua (2011-06-03 17:34:41)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Wiem co czujesz, bo mój kolega [?], właściwie dobry kolega, można powiedzieć, że traktowałam go prawie jak rodzinę, też się powiesił. Miał właśnie 21 lat... Powiesił się przez dziewczynę. Raz ona go zostawiła, dla innego, młodszego o 2 lata...wtedy tak na prawdę to nie wiadomo czy się tym przejął, ale na pewno jednak bawił się, pił...chyba dlatego, żeby o niej nie myśleć. Pewnego dnia wylądował w szpitalu, ta dziewczyna przychodziła do niego, odwiedzała go. Wysłał jej na urodziny bukiet róż. Jak wyszedł ze szpitala powiedział jej, że dziękuje za to, że przy nim była, ale on nie chce z nią być. Po jakimś czasie jednak tak się stało, że wrócili do siebie. Ucieszyłam się, bo właściwie wydawało mi się, że pasują do siebie. Byli ze sobą jakiś miesiąc. Pewnego dnia chłopak przyjechał do niej wieczorem. Ona była w domu, pijana, z tym samym chłopakiem dla którego go wcześniej zostawiła, nie chciała go wpuścić do domu. Chłopak odjechał, zły. Następnego dnia gdy byłam z moim chłopakiem zadzwoniła do niego mama... powiedziała, że ten chłopak się powiesił... Po prostu się załamałam, jak i wszyscy. Okazało się, że on był u dziewczyny o 19, o 21 już nie żył... Jak wrócił do domu, przebrał się, zostawił w pokoju garnitur, pieniądze i karteczkę, że to dla jego chrześniaka...i powiedział rodzinie, że idzie nakarmić psy, napisał smsa do tej dziewczyny: "spotkamy się w niebie"... Ona była tak pijana, że nawet nie była w stanie napisać smsa, zadzwonić do jego rodziców, żeby go ratowali!! Chłopaka znalazł ojciec, nie byli w stanie go uratować. Na jego pogrzebie płakali wszyscy, chodź było -15, zaspy to na pogrzeb przyjechało bardzo dużo ludzi. Jego 13 letnia siostra krzyczała żeby go wyciągnęli z trumny, bo on żyje, tylko śpi i się obudzi...on wstanie... Ona go tak bardzo kochała... jak i cała rodzina, która jest załamana. Najbardziej denerwuje mnie to, że ta dziewczyna teraz, po pół roku zaczyna gadać bzdury, że ona za nim tęskni...przecież to jej wina...sama do tego doprowadziła!! Brak mi słów, z pogrzebu pamiętam ten okropny krzyk i słowa księdza 'gdyby "..."[tu imię] tu był, to by wszystkich przeprosił"...

349 Ostatnio edytowany przez ZeuS112 (2011-06-05 20:41:26)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Tez myślę nad popełnieniem samobójstwa i tak naprawdę każda myśl która się człowiekowi przez głowę przewinie jest skłonieniem do założenia pętli na szyje... Mam niespełna 20 lat  skończyłem szkolę i tak naprawdę od tego momentu zaczęły się same problemy. Pierwszy powód chyba jak w większości  przypadków dziewczyna, dokładnie opisze jak to wygląda
Gdy chodziłem do szkoły zawodowej zakochałem się w pewnej dziewczynie ale ze jestem osobą nieśmiało nigdy jej o tym nie powiedziałem. Od roku nie mogę przestać o niej myśleć. Ciężko się żyje z czym takim bo kochasz dziewczynę a nie możesz jej o tym powiedzieć bo po pierwsze ma chłopaka a po drugie oleje Cie albo w głowie wiesz ze nie masz szans tak myślą zazwyczaj osoby nieśmiałe. Drugim powodem który skłania mnie do popełnienia samobójstwa jest bezradność na wszystko nie mogę znaleźć pracy i od małego dziecka strach przed wszystkim
który jest w głowie i się coraz bardziej powiększa w moim przypadku jest taki duży ze mam problem rozmawiać z ludźmi po prostu boje się rozmów boje się wszystkiego co muszę zrobić gdy idę na pocztę robić przelew i muszę wyjąc pieniądze z portfela ręce mi się trzęsą i nie można nad tym zapanować. następny czynnik który powoduje chce popełnienia samobójstwa to to ze boje się wszystkiego  i przychodzi myśl po co dalej żyć dal nikogo nie jestem kim ważny (nie chodzi mi o rodzinę) bezradność brak chęci do wszystkiego i myślisz ze nic się nie stanie jak sobie odbiorę życie
bo nikomu na tobie nie zależy. zaczynasz myśleć  po co żyć jak i tak nic człowiekowi nie wyjdzie i pogrążasz sobie w głowie te myśli  do momentu aż sobie założysz sznur na szyje i sam po sobie wiem ze prędzej czy później to zrobię...
te wszystkie problemy w głowie się kumulują i  dochodzisz do stwierdzenia w swojej głowie ze na nic nikomu jesteś potrzebny.
Staram sie chodzić do kościoła jeśli tylko mogę, rozmawiać z Panem Bogiem żeby mnie jakoś od tego uchronił. Od jakiś 8 miesięcy modlitwa był na pierwszym miejscu każdego dnia i prosiłem Pana Boga żeby dodał mi odwagi ale jak by mnie nie słyszał. I w tym momencie  narodził się kolejny powód żeby założyć sznur na szyje bo jeśli  Pan Bóg nie słyszy mojego wołania to po co ja zostałem stworzony? I z tego pretekstu rodzi się następna myśl ze zostałeś stworzony po to by cierpieć za wszystko co tylko możliwe. I teraz chyba najważniejszy powód by odebrać sobie życie
Jeśli ja mam cierpieć a ktoś ma mieć wszystkiego pod dostatkiem to coś chyba jest nie tak.
Myślałem ze da się z tym wygrać ale nikt nie wygra z popełnieniem samobójstwa założyłem raz sznur na głowę i wiem ze to zrobię 2 raz bo te wymienione czynniki wyżej działają coraz mocniej  w głowie.
PS
Przepraszam ze to tak nie po kolei napisane ale taki już jestem
jeśli coś chcecie wiedzieć pytajcie postaram się odpowiedzieć..

350

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

ZeuS112
Jeśli wierzysz w Boga a tak na pewno jest to zapewne słyszałeś, że Pan Bóg daje każdemu taki krzyż który każdy zdoła udźwignąć. Masz 20 lat i całe życie przed Tobą jak masz coś zamiar zrobić to lepiej wygadaj się tutaj, wypłacz (faceci też płaczą i to żaden wstyd) Każdy ma jakis talent więc zrób coś z nim - może powinieneś jednak powiedzieć tej dziewczynie, że Ci się podoba (tylko tyle - nic zobowiazujacego) nic krępującego a potem zobaczysz jaka będzie jej reakcja

351

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
Krzysztof to ja napisał/a:

Pan Bóg daje każdemu taki krzyż który każdy zdoła udźwignąć.
Każdy ma jakis talent więc zrób coś z nim...

To samo moge powiedzieć Tobie Krzysztof. I nie moge sie zgodzic z Tobą, że Pan Bóg daje czowiekowi krzyż. Człowiek sam stwarza sobie takie sytuacje w życiu, że cierpi. Czy to znaczy, że żyjemy po to by cierpieć. nie sądzę. Jeżeli tylko sami tego zechcemy możemy żyć całkiem normalnie I NIE MIESZAJMY W TO PANA BOGA. Bo wyjdzie na to,że jest zły. A tak nie jest. To sytuacje losowe, przypadki sprawiają że ludzie popełniają błędy, szczerze - na własne życzenie!!! a kto broni by robic inaczej, by być szczęśliwym?? wszędzie zakazy, nakazy i strach... ale przed czym. Jeżeli człowiek chce życ szczęśliwie, to sam musi zadbać o siebie, bo nikt inny tego nie zrobi. Owszem wiara jest bardzo ważna, potrzebna, modlitwa też, ale pocoś na ziemi żyją i zgłębiaja swoją wiedzę psycholodzy i terapeuci. A dla zdrowej duszy TRZEBA czasem nagiąć zasady i reguły by zacząć żyć normalnie. I jeszcze raz Ci powtórzę TO OD NAS ZALEŻY JAK BĘDZIE WYGLĄDAĆ NASZE ŻYCIE.

Przeszłam przez piekło, był moment,że miałam żal do Pana Boga;na początku ufałam mu całym sercem, potem choroby, terapie, szpital i wiele jeszcze gorszych rzeczy w domu. psychika była na wykończeniu. Ale wzięłam się za siebie i mimo tego że kłóci się to z moją wiarą i przykazaniami zaczęłąm zdrowieć. Dzisiaj jestem szczęśliwa. Mimo ,że problemy są ja nie płaczę, potrafie sobie radzic z trudnościami. Modlę sie kiedy mam na to ochotę.ale też postępuję według przykazań terapeutów.

ZeuS  jesteś młodym facetem. Znam takich wielu. Uważam i to napisze z grubej rury - idz do terapeuty lub psychologa, byc może i wyżej. Oni cie juz pokierują. Nic nie jest warte tego by zaprzatac sobie tak bardzo tym głowę. Wiem, że nie masz teraz ochoty zajmować się przyjemnościami i umiejętnościami. Namawiam na wizytę w poradni. Jeżeli chcesz wiedzieć na ten temat więcej napisz do mnie e'maila.

Kiedś ci przypomnę , ale ROZEJRZYJ SIĘ DOKOŁA BYC MOŻE NIE DOSTRZEBASZ KOGOŚ KTO ZAGLĄDA ZA TOBĄ I JEST WART RÓWNIEŻ TWOJEJ UWAGI. Otwórz oczka, bo byc może coś przegapisz ważnego w życiu. 20 lat to trudny okres, koniec szkoły i początek samodzielności , być może to też gdzieś w podswiadomości ci ciąży, a o czym nie masz w realu, zielonego pojęcia.

I pamietaj NIC NIE JEST WARTE CZEGOŚ TAKIEGO. Życie jest piękne i musimy z niego czerpać ile się da!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
annika

352

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
annika80 napisał/a:

mimo tego że kłóci się to z moją wiarą i przykazaniami zaczęłąm zdrowieć.
annika

małe wyjasnienie - kłóci się z wiarą to, co czasem proponują terapeuci w procesie leczenia-terapeutyzowania. Dla zobrazowania tego podam przykład: odmowa współżycia dla męża; zakaz prania, gotowania; milczenie; robienie tego na co ma się ochotę, lecz nie by zrobić na złość i takie inne... no to tyle

353

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Nie wiem dlaczego npisałeś Zeus 112 ale dziecko kochane  nie wolno Ci tego zrobić ze wzglęu na matke.
Sama straciłam 30 kwietnia 21 letniego syna.Odebrał sobie życie okrutnie,powiesił się .Napisał list do mni i do 13 letniej .
siostry.
Gdyby mi powiedział to wszystko co napisał ,ale był inaczej.
Na pewno Pan Bóg nie chce Twojej śmierci.Wszyscy wierzymu w Anioły w Boga ale zapominamy,ze jest ktos kto podszeptuje zło.Nie chcemy o tym mówic bo wstydzimy sie przyznać ,że w XXI wieku wiemy,że istnieje szatan.
Mój syn był bardzo mądrym inteligentnym ,mężczyzną.Studiował,ale tez chorował na chorobę jelit.
Był dzielny .Ale ,no własnie ale  .Odebrał sobie zycie a moe zycie runęło.Napisdał mi,że mam życ i byc szczęsłiwa.
Pytam jak matka może byc szczęsliwa po samobójstwie syna.Zastanów się zanim to zrobisz.

354

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
Meriqua napisał/a:

Najbardziej denerwuje mnie to, że ta dziewczyna teraz, po pół roku zaczyna gadać bzdury, że ona za nim tęskni...przecież to jej wina...sama do tego doprowadziła!! Brak mi słów,

Rozumiem Twoj zal i wspolczuje straty kolegi , ale nie mozesz mowic , ze jego smierc byla wina tej dziewczyny.Samobojstwo nigdy nie jest wina osob trzecich. To w samobojcach tkwi problem,nie moga poradzic sobie z rzeczywistoscia , tym co los im przynosi.
Chlopak byl slaby psychicznie i nie wytrzymal.Szkoda,bo byl mlody , mial cale zycie przed soba, a zdecydowal sie na tak desperacki krok.

355

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Kochani-straciłam męża(opisałam swoje przeżycie).....Tak to jest działanie diabła i szatana....ONI nie potrafili powiedzieć,przyznać się do tego,że potrzebują pomocy....Jak wytłumaczyć to dlaczego mąż popełnia samobójstwo zostawia dziecko,żonę,którą bardzo kocha,która kocha JEGO,która poświęciła swoje życie dla dobra wspólnego życia????Dlaczego to zrobił????W liście prosił o wybaczenie,napisał jak bardzo mnie kocha????i dlaczego??!!.Ukryta choroba i działanie tego co nami chce rządzić....Trzeba prosić o pomoc.....nie bać się tego-aby nie było za pózno...

356

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Czy zastanawiał was fakt, czy samobójstwo to akt odwagi czy tchórzostwa, czy akt siły czy niemocy?
Mysle sobie, że nasza psychika, nasz mózg jest tak zagadkowy, tak nie zbadany, że trudno określic powody jakie kierują tymi osobami. Znam jedną osobę, którą uratowano własnie z próby samobójczej. Mówił, że nie myslał wtedy o nikim i niczym poza - własnie tym. Jakby nic innego nie istniało na świecie, jak właśnie sama potrzeba posunięcia sie do tego. Potem żal do tych co go odratowali...potem wdzięczność... nikt z nas tego nie wie co tak naprawdę dzieje sie w głowach osób popełaniających samobójstwo...

A pozostawione osoby powinny szukac pomocy i w modlitwie ale i u osób zajmujących się takimi problemami... dlatego namawiam Was na skorzystanie z pomocy fachowców

annika

357

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Kochani,modlitwa i wiara bardzo mi pomagają...Codziennie w modlitwie proszę o siłę do życia i dziękuję za przeżyty dzień...Myślałam,że powalczę sama z sobą,ale to wszystko to "walka z wiatrakami"...sama nie dam rady-potrzebuje pomocy i dlatego podjęłam decyzję,że skorzystam z pomocy psychoterapeuty.Już umówiłam się na pierwsze spotkanie...Zastanawiam się jak dalej ma wyglądać moje życie,rola matki,jak mam żyć dalej...Chcę ŻYĆ,wychowywać dziecko,pomagać mu...dać poczucie bezpieczeństwa,spokoju...bo teraz nie ma tego...tylko moje skrajności,napady mojej złości,płaczu...Boję się swoich dalszych zachowań.Musze mieć siłę do wychowywania syna a ja  nie mam siły nawet do normalnych spokojnych rozmów z dzieckiem,ludzmi,spotkań ze znajomymi...Dlatego potrzebuję pomocy aby nauczyć się -nie dalej żyć-tylko żyć od nowa...Moje życie to które było skończyło się w tamtym dniu....mam dwie drogi-pójść za NIM,albo próbować żyć...wybrałam ŻYCIE,przecież mam dziecko,które potrzebuje matki,które już jest skrzywdzone...Nie mogę mu tego zrobić...Zawsze byłam silną osobą...dzisiaj potrzebuje pomocy.Droga EMI jesteście po Komunii co u Was? Pozdrawiam wszystkich na tej stronie...

358

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witam. Bodi napisałaś że to "walka z wiatrakami" ja też tak uważam.Nie mam siły na nic,po prostu jestem,żyję i wykonuję codzienne czynności jak robot,jestem zaprogramowana tak,że muszę żyć,bo mam dzieci.Ale co to za życie... Co do Komunii,to jakoś przeżyliśmy-ze łzami,bólem. Napiszę więcej następnym razem,teraz nie mam siły.

359 Ostatnio edytowany przez emi1 (2011-06-16 09:53:02)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witam.Długo mnie tu nie było i widzę,że nie tylko mnie,coś tu pusto.U mnie chwilowo trochę lepiej.Przed Komunią miałam doła ale to co działo się ze mną w dniu Komunii to był koszmar.Myślałam,że zwariuję,że rozerwie mnie w środku,nie da się tego opisać,po raz kolejny chciałam odejść do Niego,prosiłam żeby mnie zabrał...Dzień po było jeszcze gorzej i stwierdziłam,że jeśli nie wyjdę do ludzi i nie powiem co czuję,nie poproszę o pomoc i wsparcie,to dzieci zostaną same.Ludziom wydawało się,że wszystko jest dobrze,że sobie poradziłam,ale ja byłam taka tylko zewnętrznie.Kilkanaście lat małżeństwa przygotowało mnie na bycie twardą,znajomi i ludzie z mojej miejscowości uważali mnie za szczęśliwą,uśmiechniętą osobę,potrafiłam cieszyć się tym co mam,bo zawsze mogło być gorzej.Nigdy przez myśl mi nie przyszło że spotka mnie coś takiego,że będę musiała przechodzić przez takie piekło,że będę cierpieć tak jak nigdy...Bałam się już  wychodzić z domu,czułam się że wszyscy na mnie patrzą i chcą powiedzieć,że to moja wina,czułam się tak,jakbym miała to napisane na czole.Okazało się,po rozmowie z kilkoma osobami,że tak nie jest,że sama sobie to wmawiam.Na pewno znajdą się osoby,które będą mnie obwiniać,ale czy muszę umrzeć dla tych ludzi? Nie,ja mimo wszystko chcę żyć,muszę żyć,dla moich dzieci dla siebie samej.Będzie trudno wiem o tym,będą dni kiedy znowu będę chciała odejść,nadal będę płakać,tęsknić,myśleć o Nim,pewnie i tak będę się obwiniać,myślę że to jeszcze potrwa.Widzę po zachowaniu moich dzieci,że są szczęśliwsze kiedy ja potrafię się uśmiechnąć,czy zażartować,nie mogą stracić jeszcze mnie,ja też nie mogę stracić ich.

Annika dziękuję za te pocieszające słowa i "wirtualne kopniaki" -możesz dać mi ich więcej,to pomaga.Odpowiadam na Twoje pytanie-samobójstwo to akt niemocy,nie jest wyjściem z trudnej sytuacji.Zastanawia mnie to,co zrobiłby mój mąż,gdybym to ja to zrobiła.Jak on by sobie z tym poradził,ale tego się nie dowiem.

Chciałabym,żebym była w takim stanie psychicznym,jak jestem teraz,żeby trwał jak najdłużej,pewnie za parę dni znowu dobiję dna,z którego tak ciężko się podnieść.Boli,bo będzie bolało ale jestem w stanie w miarę normalnie funkcjonować,cieszyć się z tego co mam.Kocham Go i nienawidzę za to co nam zrobił,za to,że całe życie to ja sama będę martwić się o chłopców,że zostawił po sobie taką ranę w naszych sercach.Może kiedyś ta rana stanie się blizną,ale będzie w nas na zawsze i wiem,że będzie bolała...

360

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Trafiłem tu szukając w google frazy: "powiesić się"

Mam 38 lat, żona 32. Pobraliśmy się prawie 10 lat temu, nie było żadnych problemów, alkoholu, przemocy, może czasami nie było mega różowo finansowo. Wg mnie był dom, rodzina i miłość, może nie tak jak na początku, ale jakoś dawaliśmy radę. Moim błędem było zaniedbanie, brak podsycania miłości, zostawiłem rzeczy samym sobie, spocząłem na laurach... jak się okazało. Oboje pracujemy na własny rachunek, więc to i tak codzienna walka, dom był dla mnie ostoją i azylem.

Miesiąc temu moja żona oznajmiła mi, że odchodzi, że wszystko skończone, że od 4 lat mnie nie kocha i że długo dojrzewała do tej decyzji... hmm
Pomogło jej w tym poznanie kogoś kilka miesięcy temu.

Od tamtej pory w ciągu jednego dnia zawalił się mój cały świat. Z żony, kochanki i matki naszych dzieci zostało tylko to ostatnie. Pękło mi serce. Wściekałem się, prosiłem, płakałem, namawiałem, rozmawialiśmy godzinami. Wszystko na nic. Zdania nie chce zmienić.

Co drugi dzień spędza poza domem. Co drugą noc przychodzi nad ranem. Staram się, żeby dzieci się nie zorientowały (4.5 i 7.5 roku) ale nie jest to proste.

Ona w prostej linii zmierza do rozwodu. Zdjęła już obrączkę. Traktuje mnie chłodno jak lodowiec.

Mam straszną depresję, codziennie chcę ze sobą skończyć, pomagają mi trochę przyjaciele, ale za wiele ich nie ma, rodzice.
Nie mamy w domu agresji, nawet teraz jest spokój, tylko ja wewnętrznie umieram. Nie mam na nic ochoty, sprawy czekają niepozałatwiane, mam apatię.

Niektórzy mi mówią, że 'takich to pół świata jest', albo 'stary w końcu będziesz wolny', ale mi nie chce się żyć.
Jedynym co mnie jakoś trochę trzyma są moje dzieci.
Chciałbym zobaczyć łzy w jej oczach kiedy znalazłaby mnie nieżywego.
Nie mam już czasami siły.

361

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Nie napiszę, że żal mi gościa bo mi nie żal, nie znałem go... a odpowiadając na Twoje pytanie... świat jest zły, ludzie są źli, po za tym on sam w sobie musiał byc debilem, był słaby i glupi dlatego ja nie żałuję takich ludzi, bo wszysto da się racjonalnie wyjaśnić i przemyśleć, rozwiązać, życie musi być zagmatwane bo inaczej wszyscy zabijali by się z nudów i nic nie sżlo by na przód... Jeżeli są tacy ludzie to ja niestety nie posiadam do nich szacunku

362

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

W sumie to chyba przykre co piszesz Jessik. Jedyną rzeczą na tym świecie o jakiej w jakimś stopniu świadomie możemy zdecydować, jest to czy chcemy żyć, czy też nie. Oczywiście do pewnego stopnia. Bo w zasadzie możemy tylko zdecydować o tym, jeśli chcemy odejść wcześniej.
Ktoś nie chce żyć - umiera. Koniec.
Jedyną rzeczą, o którą możemy go obwiniać to o to, co pozostawił tutaj. Rodzine, która cierpi.

Przerosły go problemy, nie miał siły żyć, nie chciał. Podjął decyzje nieodwracalną. Nigdy nie wiadomo, czy gdyby żył udałoby się wszystko poukładać i tego już się raczej nie dowiemy. Ale nie można mówić, że tacy ludzie są bezwartościowi i nie należy im się szacunek. Po prostu nie dali rady, nie podołali, złamali się i doszli do wniosku, że to już koniec.

363

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Jeżeli ktoś potrzebuje pomocy może ją dostać... Zabicie się oznacza słabość, ucieczkę, brak szacunku do siebie i innych... więc skoro taki ktoś nie ma szacunku do siebie i innych to dlaczego ja mam mieć szacunek do niego...

364

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Są ludzie, którzy nie potrafią prosić o pomoc.
Ale zresztą nie ważne. To jest ich decyzja, tak?
Ja nie mówię, że jest ona słuszna, czy dobra, ale jeśli ktoś ją podejmuje, to znaczy, że nie ma wyjścia. A może ma, ale nie chce. Jest TO JEGO DECYZJA. I skoro ją podjął to znaczy, że tego właśnie chciał. I tyle.
Zgadzam się, że w jakiś tam sposób nie szanuje swoich bliskich. Ale każdy na swój sposób jest egoistą. Tak samo oni będą cierpieć po stracie tej osoby, jak osoba teraz.

365 Ostatnio edytowany przez emi1 (2011-06-17 10:59:14)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
woj_tek napisał/a:

Wg mnie był dom, rodzina i miłość, może nie tak jak na początku, ale jakoś dawaliśmy radę. Moim błędem było zaniedbanie, brak podsycania miłości, zostawiłem rzeczy samym sobie, spocząłem na laurach... jak się okazało.

Drogi Wojtku. Zrobiłeś ten sam błąd w swoim życiu co mój mąż,zaniedbałeś żonę (przeczytaj moje posty).My byliśmy małżeństwem przez prawie 14 lat.Przez 10 lat nie widziałam,co się dzieje,myślałam że jest dobrze.Żyliśmy w toksycznym związku,On mógł wszystko ja nic,robił co chciał,bałam się Go.Zrozumiałam,że jestem źle traktowana,gdy od kilku osób usłyszałam "jak ty z nim wytrzymujesz,jak on cie traktuje,zrób z tym coś,nie daj się".Poszłam wiec do pracy,poznałam innych ludzi,widziałam jak żyją,opowiedziałam o sobie.Pomyślałam o rozwodzie,czułam że poradzimy sobie z dziećmi sami.Z rozwodu jednak zrezygnowałam,nie chciałam żeby chłopcy mieli rozbitą rodzinę,a poza tym ciągle Go kochałam.Postanowiłam być silna,nie dać się poniżać,stałam się pewniejsza siebie.Zauważył zmianę,widział że jestem inna niż byłam (zawsze miałam b.niską samoocenę),nie spodobało mu się to,że są osoby które mnie doceniają,to że byłam uśmiechnięta,szczęśliwa,bo wreszcie żyłam jak normalny człowiek,więc zaczął podejrzewać mnie o zdradę (nigdy Go nie zdradziłam),bo trochę się od Niego odsunęłam,udawałam że mi na Nim nie zależy i nie interesuje mnie to co robi,czy wróci do domu czy nie (nie wiem czy przez te lata mnie zdradzał,mówił że nie).Chciałam,żeby zobaczył jak ja czułam się przez te lata,kiedy On "miał mnie gdzieś".Walka o nasz toksyczny związek trwała długo,bałam się,że przestanie być miły i kochany,gdy powiem Mu że nadal Go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez Niego.Przez ostatnie pół roku naszego małżeństwa już było dobrze,nie idealnie,czułam,że wracamy do siebie,wiedziałam że nam się uda być razem,że będzie dobrze.

   Teraz jestem sama,nie ma Go z nami już prawie pół roku,nie wiem dlaczego to zrobił,z czym sobie nie jest trudno ale da się.Po śmierci męża też chciałam odejść,nie potrafiłam dać sobie rady,nadal nie potrafię ale mam dzieci,które mnie potrzebują,a teraz szczególnie.

   Wojtku.Pozwól żonie odejść,pozwól na to dla dobra dzieci,ich dzieciństwo i szczęście jest teraz najważniejsze.Dasz radę stanąć na nogi po rozwodzie,człowiek jest w stanie dużo znieść(coś o tym wiem)-może kiedyś przyznasz mi rację. Nie możesz popełnić samobójstwa,bo życie masz tylko jedno,a naprawdę warto żyć.Masz dzieci-musisz brać udział w ich życiu ,pomagać im,musisz zobaczyć jak pójdą do szkoły,będą dorastać,musisz to widzieć-bo dzieci tego naprawdę potrzebują.Potrzebują ojca teraz i będą potrzebowały gdy dorosną, nawet jeśli nie będziecie mieszkali razem.
Wiesz co dzieje się z psychiką dziecka,jak ono cierpi i co czuje gdy dowiaduje się że rodzic popełnił samobójstwo? Czuje się odrzucone,nie kochane,obwinia siebie,myśli że to jego wina.
A pierwsze kontakty z kolegami ze szkoły,którzy wiedzą co się wydarzyło w jego życiu? Dzieci bały się wyjść,był płacz,rozpacz,wymioty.
Kiedyś moi chłopcy dorosną,poznają jakieś dziewczyny,które zapytają o ojca i co im odpowiedzą "mój tata się powiesił",kiedyś będą musieli to powiedzieć swoim dzieciom,co stało się z dziadkiem.
Moi chłopcy nie chcą chodzić na cmentarz,dlaczego,nie wiem.Może tam boli bardziej,gdy widzą imię i nazwisko swojego ojca na grobie.Może go nienawidzą za to co zrobił,może nie potrafią i nie chcą uwierzyć w to że ich tata już nie wróci,że już nigdy nie powiedzą "tato"i nie usłyszą jego głosu.
   Czy naprawdę chciałbyś zafundować taką pamiątkę po sobie swoim dzieciom,czy one na to zasłużyły? NIE,żadne z dzieci na to nie zasłużyło.Pomyśl o nich i nigdy nie zapominaj,żona jest ważna,ale DZIECI są ważniejsze,bo to część Ciebie i zawsze tak będzie,pamiętaj ZAWSZE BĘDZIESZ IM POTRZEBNY. Pamiętaj o tym !!!
Bądź silny,pozdrawiam.

366

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

emi1 - bardzo dziękuję za odpowiedź i za Twoje słowa. Bardzo mi pomogły. Dzisiaj idę do adwokata, jest mój dzień opieki nad dziećmi i to mnie trzyma w kupie.
Ty też bądź silna. Pozdrawiam!

367

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Myślę, że mogę się w tej kwestii wypowiedzieć bo mam wrażenie że co jakiś czas jestem o krok ...
To jest taki stan odczuwania fizycznie bólu istnienia. Poczucie samotności, wyobcowania, bezradności, przegrania, bezesensu ... braku szansy na poprawę. Przekroczenia pewnej granicy wytrzymalości. Chęć wycięcia świadomosci. te wszystkie sprawy wokół są trywialne i głupie. Stan w którym lęk życia (odczuwania kolejnych dni z tymi emocjami, bólem) jest większy niż wrodzony lęk przed śmiercią i nieznanym. U mnie dodatkowo chodzi o to, że to jedyny moment nad którym moge jeszcze zapanować. Jak te myśli i skrajne zalamanie przemijają to czuję, że to nie do konca może być rozwiazanie ... ale to wraca.

368

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Musze musze komus napisac to
siedze tak przed tym kompem i nawet nie wiem jak nawet nie wiem jak to wydusic z siebie
4 lata byli my razem 3 lata mieszkali my raze kochali my sie plany my mieli slub dzieci miesiac wczesniej poronilam
w ten dzien byli my na impresie smaili my sie calowali my sie kocham cie mowil ja mu tez
o wpoldo 4 nad ranem wrocili my wypici weszedl do domu mojej mamy wypil ziola bo takie my pili dzienie
spytalam sie jeszcze kochanie wypiles powiedzial tak kochanie
wyszedl ja sie wrocilam swiatlo zgasic onposzedl bo my spali i mieszkali w domku obok
zauwazylam swiatlo w pomieszczeniu gospodarczym weszlam cos tam robil spytalam sie kochanie co robisz nic nic wiec zgasilam swiatlo i powiedzialam chodz idziemy spac poszedl za mna weszli my do naszego domu przewrocil mnie na podloge i spytal sie czy jestem zadowolona ja w gniewie polozylam sie spac on wyszedl nikiedy wychodzil dalej pic byl spokojny cichy jak zawsze nigdy sie nie klucil ze mna ja wiecej nerwus on nigdy nigdy mnie nie uderzyl wiec bylo to cos nowego dla mnie ale pomyslalam ze z pijanym sie nie kuci polozylam sie uslam jak kamien jak na zlos wstalam o 1 popoludniu wyszlam a on wisial przed dwiami moimi ten widok zlapalam go czymalam zamorowalo mnie nie umialam wydobyc slowa nie umialam sie ruszyc tylko go czymalam czymalam go tak mocno mial tylko 21 lat ja mam 32 bylam starsza od niego 11.06.2011 jego ostatni dzien a moj tez ja jeszcze nadal czuje jego zimne cialo twarde wiszace tak go kocham tak go kocham rodzina mnie oskarza a go 4 lata nie znala nie interesowala sie nim a ja go tak kocham tak bardzo naj chcetniej bym tez sie kolo niego przed naszym domem powiesilam ale mi brak odwagi nie mam wewnaczni nie mam sil na odychanie nie umie sobie z tym poradzic nie umie wytlumaczyc sobie czemu czemu czemu mi to zroil czemu mnie tak zostawil a mowil ze mnie tak kocha mowil ze mnie kocha ponad zycie

369

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witam wszystkich,Droga Emi strasznie się cieszę,że u Ciebie jest lepiej...u mnie też...jest inaczej.Wczoraj miałam strasznego doła,ale ogólnie jest trochę inaczej.Po rozmowie z psychoterapeutą dotarło do mnie,że stan w jakim się znajduje doprowadza do depresji,w tym momencie zapaliła mi się lampka,...NIE MOGĘ DO TEGO DOPUŚCIĆ...czym się to może skończyć,do czego doprowadzi mnie depresja???co stałoby się z moim dzieckiem?jakie miałby życie.A czy ktoś byłby w stanie mi pomóc???Odważyłam się wyjść do ludzi,uśmiechać się,rozmawiać...Moje dziecko jest też szczęśliwsze kiedy widzi mnie w lepszym stanie psychicznym...Bardzo mi GO brakuje,bardzo tęsknię...tak będzie jeszcze bardzo długo...Ale muszę próbować uczyć się żyć na nowo...nie żyć dalej bo moje życie się skończyło...Czy mam prawo do życia???muszę wychowywać dziecko,mój syn jest ze mną bardzo związany...jest bardzo ciężko,będzie ciężko...Ale chcę żyć.Nie mogę skrzywdzić dziecka...Zauważyłam,ze ludzie widząc jak się uśmiecham zaczynają normalnie ze mną rozmawiać,...WOJTEK,przeczytałam Twoje posty i to co napisała Emi to tak właśnie jest,mogłabym napisać to samo do Ciebie.-dodam tylko,że jeżeli się rozejdziecie to zawsze jest szansa na to,żeby do siebie wrócić...Ja i mój mąż już nie możemy...Nawet jak nie będziecie razem to macie ŻYCIE I DZIECI!!!Nie możesz tego zrobić dzieciom i najbliższym,nawet swojej żonie...Pozdrawiam i życzę siły...

370

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Mój Wujek powiesił się ponieważ był chory, Mój Znajomy z kolei chciał się powiesić po rozczarowaniu miłością..Ile jest ludzi tyle powodów. Współczuję i składam kondolencję.

371

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

tak to juz jest w zyciu nawet tu sie jest samemu sad:(

372

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Najgorsze było chyba od 2 do 4 tygodnia... Pierwsze 2 jeszcze nie dotarło, jeszcze miałem nadzieję. Potem przyszły depresje... Nawet nie zdawałem sobie sprawy że potrafię tak się zdołować. Rozpacz tak wielka że aż boli każda komórka ciała... Stan nie do wytrzymania... Wtedy często przezwiele godzin tępo chodziłem po domu, próbowałem, kilka razy już niewiele brakowało ale nie przemogłem bólu...

Na szczęście ktoś się zainteresował, dzwonili znajomi, martwili się, nie zostałem z tym całkiem sam, jakby nie to to pewnie bym tego nie pisał teraz.

Dopiero jak ją straciłem okazało się jak bardzo ją jeszcze kocham... Ile bólu sprawia mi akceptowanie takiego stanu rzeczy...

Mam nadzieję, że najgorsze za mną... Oby.

Bodi - dziękuję. Wiem, że takie wyjście to nie wyjście, ale mogę chyba zrozumieć osobę która targnie się na życie.

Współczuję i życzę siły.

373

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witam.Bodi zdecydowałaś się jednak na wizytę u psychoterapeuty,ja jeszcze nie,nadal próbuję walczyć sama,chyba jednak powinnam też się wybrać,bo nie wiem na czy takie "samoleczenie" jest dobre.Na razie mam zajęte właściwie całe dni,może to z tego powodu lepiej się czuję,mam takie kilkugodzinne doły i potrafię,jak nigdy wcześniej nie spać przez pół nocy.Kiedy dzieci śpią,a ja myślę o Nim,nadal "wałkuję" nasze życie,wspominam wszystkie dni i chwile spędzone razem,osobno i te obok siebie. Czy nasze życie musiało się tak ułożyć? Dlaczego??? Tak bardzo za Nim tęsknię,brakuje mi Go w każdym momencie,ciągle o Nim myślę,nie potrafię się uwierzyć w to,że już nie wróci...Nie chcę żeby to była prawda...

Andziaa.Nie jesteś sama,jesteśmy tu razem.Przykro mi,że dołączyłaś do naszego smutnego grona.Pewnie nigdy nie będziesz potrafiła odpowiedzieć sobie na pytanie "czemu on to zrobił,czemu Cię zostawił". Nikt z nas nie zna odpowiedzi na te pytania,są tylko domysły,a co było naprawdę powodem,tego się już nie dowiemy.Jesteśmy tu z Tobą,bądź silna.

Wojtek.Mam nadzieję,że jesteś z nami na tym forum tylko z tego powodu,że czytając nasze posty widzisz ból i cierpienie po stracie kochanej osoby i nie chciałbyś,żeby ktoś z Twoich bliskich tak cierpiał,nawet żona.Pamiętaj o tym,że moi synowie i syn Bodi również cierpią chociaż o tym nie piszą.Bądź dobrym tatą,dbaj o dzieciaki,niech będą szczęśliwe.Powodzenia,może jeszcze uda Wam się z żoną,a nawet jeśli nie to I TAK WARTO ŻYĆ dla dzieci,dla siebie dla bliskich.

W czwartek Dzień Ojca...............................

374

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witam Was,Emi,tak zdecydowałam się na pomoc psychoterapeuty,ale to była w moim przypadku chyba jednorazowa wizyta.Doszłam do tego,ze sama muszę walczyć,pomógł mi dojść do tego,że stan w jakim się znajduję może doprowadzić do depresji i to chyba otworzyło mi spojrzenie na życie...na to że nie, mogę do tego dopuścić...po kilku minutach powiedział,że jestem silną osobą(taka jestem)...i musiałam być w moim życiu.Będę sama walczyć,wyjście do ludzi też dużo dają.Nikt nie zrozumie tego, co my same przeżywamy.NIKT...Zwykłe rozmowy dają ulgę-co prawda chwilowe,ale to już coś.Dopadają mnie straszne doły...ale już nie takie czarne tunele...jest ciężko,bardzo,ale muszę funkcjonować dla dziecka-żyć.Nie wiem jak będzie dalej to wyglądało,ale już nie drażnią mnie zwykli ludzie,którzy do mnie mówili...a tak było...zwykły człowiek mnie drażnił,obecność ludzi...Jest inaczej ciężko...                                        Andziaa-będzie Ci ciężko bardzo,ale nie samej z nami,które wiedzą co to jest...trzymaj się mocno...

375

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witam.Bodi,widzę ,że jesteśmy na tym samym poziomie mogę zgodzić się z każdym Twoim słowem.Myślę,że też usłyszałabym od psychoterapeuty że jestem silna,wiele osób mi to mówi.Mój ''czarny tunel'' skończył się parę dni po Komunii,czy był to ostatni który miałam do przejścia? Wtedy naprawdę dobiłam poziomu poniżej zera,w takim stanie jeszcze nie byłam,gdyby nie chłopcy to byłabym już tam...Czy był to przełom,po którym chce się z powrotem wrócić do normalnego życia? Nie wiem,okaże się.Dlaczego On nie mógł przeczekać tego czasu,dlaczego... Jak będzie wyglądało to 'normalne życie' ,nie potrafię sobie tego wyobrazić,na razie żyję z dnia na dzień,nie myślę o przyszłości,co będzie kiedyś.Nadal trudno mi uwierzyć,że Go nie ma,nie chcę wierzyć w to,że On nie wróci...
Dlaczego nas to spotkało?????

376

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Kochana,Emi nie wiem...nie wiem dlaczego  nas to spotkało?!Nie ma dnia żebym nie myślała o NIM,za każdym razem kiedy cofam się wstecz,ciągle to samo,te same zadaję sobie pytania,myślę co mogłam zrobić,co było,co mówił,jak się zachowywał.Ciągłe analizy,wracanie do tego samego..to błędne koło doprowadza do obłędu!!!Nie jestem w stanie myśleć o przyszłości,to jest za ciężkie,żyje chwilą...Wiesz,że ja się z NIM nie pożegnałam...do  trumny mnie zaprowadzili,ale nie umiem się pożegnać tak wewnętrznie...nie wiem kiedy to nastąpi...nie wiem.Czy to jest normalne???Cały czas czuje JEGO obecność,jest gdzieś koło mnie...w moim życiu...jak to będzie dalej?wiem tylko tyle że muszę żyć...Wywrócił mi życie do góry nogami...mój świat jest inny...prosił o wybaczenie-wybaczyłam,ale mam ogromny żal...pretensje,złość...chciałabym,aby czas szybko mijał....żeby być od tego coraz dalej...Myślę,.że gdybym była inną,słabszą osobą nie przeżyłabym tego...z moja silną psychiką byłam u kresu wytrzymałości...Prawdopodobnie od Boga dostajemy tyle,ile możemy udzwignąć...ale dlaczego tak nas doświadcza,dlaczego aż tak???nas, nasze dzieci???Kochana bądz silna,jak najwięcej zajęć,normalnych rozmów,uśmiechu,to pomaga,chociaż za chwilę można ryczeć,ale pomaga...Rozumiem wszystko co czujesz,każde wzruszenie....chociaż się nie znamy...ja też w to nie wierzę...albo nie mogę...

377

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Niedługo minie pól roku od czasu,gdy Go nie ma...Na początku marzyłam,żeby ten czas szybciej mijał,żeby mijały kolejne dni,tygodnie,miesiące.Teraz widzę,że czas niewiele zmienia,nadal jest ciężko,ta pustka i samotność jest straszna.Nadal nie potrafię powiedzieć "mój mąż nie żyje" bo dla mnie ciągle żyje i czekam aż wróci...Tylko dlaczego tak długo nie wraca???
Do tego dochodzą inne problemy z którymi muszę radzić sobie sama.Na dodatek są wakacje,jak będą wyglądały w tym roku?Starszy syn jedzie w tym tygodniu na kolonie,młodszy nie chciał.Chciałabym wyjechać gdzieś z chłopcami chociaż na parę dni,ale nie wiem czy dam radę,czy potrafię...Każde wakacje spędzałam z chłopcami aktywnie-rowery,jezioro.A teraz nawet nie chce mi się wyjść z domu...
Kiedy pozwolimy odejść naszym mężom? Pewnie tak do końca to nigdy,bo nigdy nie zrozumiemy tak naprawdę dlaczego odeszli Oni i dlaczego nas zostawili...
Ciekawe co przyniesie mi druga połowa tego roku,najgorszego roku mojego życia...
Pozdrawiam Cię Bodi

378

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Mój kolega, wtedy 29latek powiesił się 3lata temu w garażu. Całą poprzednią noc spędziłam z nim i siostrą jego dziewczyny. Dowiedział się, że go zdradziła. Dzień później wydzwaniał do mnie, a ja spóźniłam się na umówione spotkanie.. Po dwóch godzinach dowiedziałam się, że się powiesił. Nagle wszystko go dobiło.. Ja, myśląc że mogłam go uratować obciążałam siebie tą winą, aż w końcu ja podjęłam próbę samobójczą.. Teraz cieszę się, że nie udało mi się przejść na tamten świat, że mnie uratowali, tylu bliskich zostawiłabym samych. Ale doszłam do siebie dzięki psychotropom i ciągłym wizytom psychologicznych. I także rozmawiam z ludźmi o tym zajściu, nie po to, aby mnie żałowano, tylko abym odciągnęła ich od takich myśli. Mi nie miał kto tego uświadomić.

379

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Myślałam,że jest lepiej,że to mija,że przyzwyczaiłam się chociaż trochę do Jego nieobecności.Myliłam się,to wraca.Tak bardzo mi Go brakuje,tak bardzo tęsknię...Nie potrafię sobie poradzić z tym bólem,który jest we mnie i który rozdziera mnie wewnętrznie.Nie wiem co się ze mną dzieje ale jestem tak słaba fizycznie,że proste czynności są dla mnie męczarnią,może to normalne w moim stanie.Nie potrafię się niczym zająć,wszystko mnie denerwuje,nawet rodzina i znajomi wokół mnie.On śni mi się co noc,ale to tylko sny...dlaczego pozostały tylko sny...Czy tak miało wyglądać moje życie,życie dzieci i życie mojego męża? Dlaczego to zrobił????? Jak mógł?????

380

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
xpathx napisał/a:

Myślę, że mogę się w tej kwestii wypowiedzieć bo mam wrażenie że co jakiś czas jestem o krok ...
To jest taki stan odczuwania fizycznie bólu istnienia. Poczucie samotności, wyobcowania, bezradności, przegrania, bezesensu ... braku szansy na poprawę. Przekroczenia pewnej granicy wytrzymalości. Chęć wycięcia świadomosci. te wszystkie sprawy wokół są trywialne i głupie. Stan w którym lęk życia (odczuwania kolejnych dni z tymi emocjami, bólem) jest większy niż wrodzony lęk przed śmiercią i nieznanym. U mnie dodatkowo chodzi o to, że to jedyny moment nad którym moge jeszcze zapanować. Jak te myśli i skrajne zalamanie przemijają to czuję, że to nie do konca może być rozwiazanie ... ale to wraca.

.Tak napisal(a) xpathx.czytam to i jesli mozna mam pytanie do Ciebie.-Czy jest ktos lub cos,co moze Ci pomoc?cofnac ten ciezki stan choc pare krokow w tyl?czy jest to mozliwe?.Lacze sie w bolu ze wszystkimi,ktorzy w tragicznych okolicznosciach stracili bliskich.dokladnie wiem jak to boli...

381

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

WITAM MÓJ MĄŻ POWIESIŁ SIĘ 3 MIESIĄCE TEMU .JEST MI CIĘŻKO , PRÓBOWAŁ 2 RAZY , TEN TRZECI OKAZAŁ SIĘ OSTATNIM. WSZYSCY MNIE OBWINIAJĄ SZCZEGÓLNIE TEŚCIOWA , TWIERDZI ŻE ZROBIŁ TO DLATEGO ŻE TAK BARDZO MNIE KOCHAŁ , AJA CHCIAŁAM ODEJŚĆ BO PIŁ , PRZEMOC PSYCHICZNA , NIE UKŁADAŁO SIĘ PO PROSTU , ALE DLACZEGO NIE POMYŚLAŁ O SYNU KTÓRY SZEDŁ TERAZ DO KOMUNI ŚW.CO KIERUJE TAKIMI LUDZMI?NIE UMIE ZNALEŻĆ ODPOWIEDZI  NA TO PYTANIE. MIAŁ 34 LATA. TERAZ MI GO BRAKUJE CZASAMI , ŻE MOŻE MOGŁAM DALEJ SIĘ MĘCZYĆ Z NIM , PISZĘ MĘCZYĆ BO TO NIE BYŁO NORMALNE ŻYCIE , TO BYŁ STRACH OTO JAKI WRÓCI , CZY POWIEM COŚ CO MU SIĘ NIE SPODOBA , CZY ZLE UGOTUJĘ , CZY WRÓCĘ PÓZNIEJ DO DOMU , NIE NA CZAS. ŻAL JEST , ALE JEST ULGA . MOŻE JESTEM BEZ SERCA NIEWIEM?

382

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Kiedyś już się tutaj pojawiłem, pisałem o czymś, lecz już niepamiętam, ale jest coś świeżego, przykrego...
Mam 35 lat jestem zwykłym facetem, nie będę się rozpisywał dlaczego, opiszę po prostu...myśl o powieszeniu się chodzi za mną od dawna, były to raczej próby straszenia, wymuszenia na żonie pomocy...niewiem, ale się dowiedziałem tej soboty...
byłem ze znajomym całą noc na piwie, dobrze bawiliśmy się, było wesoło i dobrze, wróciłem o 3:00 nad ranem  do domu, pragnołem mimo iż byliśmy bardzo skłóceni ze sobą, pragnołem jej bliskości, od wielu dni trwa zły dzień, kłótnie, oczernianie, wyprowadzanie się, rozwód wszystko co złe, usłyszałem że nie mogę połóżyć się na podłodze. Nie pytałem nie prosiłem wsiadłem pijany do auta, pojechałem do lasu w jednym celu, siedziałem godzinę w aucie płakałem, wyłem zalewałem się smarkami, łzami, żalem, bólem...wysiadłem wyciągnołem z apteczki dwa bandaże elastyczne, sprawdziłęm są mocne, szedłem po ciemku w las głęboko w las wypatrując odpowiedniej gałęzi - znalazłem, obwiązałem podwójny bandaż, zakręciłem na szyi, ugiełem kolana i czułem jak brak mi powietrza, jak boli ale tłumił mnie alkohol, dalej nie pamiętam, ocknołem się z twarzą skierowaną do ziemi w liściach, pękł mój sznur przeznaczenia, mogłem wziąść trzeci bandaż pomyślałem siedziałem wyłem jeszcze bardziej, wrociłem do auta, załączyłem ponownie telefon, siostra dzwoniła bo poinformowałem żonę przed że kończę z sobą, przyjechała po mnie, mineła niedziela w bólu, złości żony, teraz boli mnie cały kręgosłup, nie potrafię nic przełknąć, boli serce dusza...co odnalazłem to że już bym się nie bał, że zawisłem naprawdę, nie dla straszenia - z premedytacją, z perfidności i z celeowym skutkiem, czy następnym razem wezmę ze sobą coś odpowiedniego, aby skończyć...

383

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

NIE RÓB TEGO WIĘCEJ , BO JA WIEM JAK BY SIĘ CZUŁA TWOJA ŻONA I DZIECI  . IDŻ DO KOŚCIOŁA , POMÓDL SIĘ EGOISTO.  MÓJ MĄŻ ZROBIŁ TAKI PREZENT SYNOWI NA KOMUNIĘ............

384 Ostatnio edytowany przez niewiemco (2011-07-05 16:17:33)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.
sylweczka12345 napisał/a:

NIE RÓB TEGO WIĘCEJ , BO JA WIEM JAK BY SIĘ CZUŁA TWOJA ŻONA I DZIECI  . IDŻ DO KOŚCIOŁA , POMÓDL SIĘ EGOISTO.  MÓJ MĄŻ ZROBIŁ TAKI PREZENT SYNOWI NA KOMUNIĘ............

Liczyłem, że ktoś wypowie się, liczyłem się również z krytyką, zastanów się Sylwia jak człowiek musi cierpieć żeby chcieć się zabić - ja wiem jakich cierpień doznaje, moja droga Bóg nie jest instytucją koncert życzeń, czy Ty pisząc mi o Bogo prosisz go, błagasz o coś dla siebie - czy dziękujesz za swoje krzyże, za to co masz ? - wydaje mi się że tacy katolicy jak Ty proszą...

Wiem coś o Bogu od paru lat jestem na drodze Neokatechumenalnej i kocham Boga i wieżę tylko w prawdziwą miłość Bożą i jego łaskę i przebaczenie, a co najważniejsze bezgraniczną miłość, niestety skoro targnołem się na życie zabrakło czegoś, teraz odpowiadając Ci jestem na Ciebie wkurzony, zaczynając post tak nie było chciałem po prostu Ci opisać, a Egoizm zastanów się co znaczy wymiar tego słowa, ja nie liczyłem na empatię, na pomoc bo nikt nie jest w stanie pomóc niedoszłemu samobójcy, oprócz jego samego + chęć tego, której często brak...

385

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Stary powiem Ci, nie warto dla baby się wieszać. Ja miałem takie doły jakiś czas temu, depresja, wieszanie się, płacze, rozpacze, ale to mija. Czas jest potrzebny. Do tego jak głębiej nad tym pomyślałem, to doszedłem do wniosku, że nie przejęłaby się zbytnio... Zdradza, zostawia i ma gdzieś generalnie... Dzieci i innych bliskich szkoda.

Olej ją i się rozwiedź.

Jak to mówią, tego kwiatu jest pół światu, a 3/4 g... warte smile

386

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

DROGI NIEWIEMCO  PRZEPRASZAM JEŚLI CIĘ URAZIŁAM, PO PROSTU JESTEM MŁODĄ WDOWĄ , KTÓRA SZUKA ODPOWIEDZI NA PYTANIE POCO TO ZROBIŁ, MOŻE TO JEGO ALKOHOLIZM , MOŻE DŁUGI W BANKACH, MOŻE TO ŻE CHCIAŁAM ROZWODU BO NADUŻYWAŁ PRZEMOCY. NIE WIEM RELANIUM MU W TYM POMOGŁO. TO BYŁA TRZECIA PRÓBA JEGO ,OSTATNIA. PODOBNO KTO RAZ SPRÓBOWAŁ ZROBI TO PONOWNIE. NIE WIEM CZY CIĘ POCIESZĘ ALE NIE WARTO ODDAĆ DUSZĘ DIABŁU. TRZYMAJ SIĘ , NA ROZWODZIE ŻYCIE SIĘ NIE KOŃCZY WRĘCZ PRZECIWNI CZASEM TO POCZĄTEK CZEGOŚ NOWEGO. POWODZENIA ŻYCZĘ

387 Ostatnio edytowany przez emi1 (2011-07-07 03:36:49)

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witaj niewiemco! Przeczytałam wszystkie Twoje posty i widzę podobieństwo do mojego małżeństwa (poczytaj moje posty).Mój mąż też czuł się czasem odrzucony przeze mnie,nienawidziłam Go,gdy pił,a zdarzało Mu się to często.Potem były ''ciche dni'',mieliśmy problem z tym,że nie potrafiliśmy ze sobą szczerze porozmawiać,powiedzieć co nas boli,łatwiej było się pokłócić później pogodzić,a problem ''zamieść pod dywan'' i tak żyliśmy przez kilkanaście lat.
Teraz już nie mogę z Nim porozmawiać,pozostały tylko wspomnienia,ból,pustka,żal,,tęsknota,zastanawianie się dlaczego,wyrzuty sumienia,sny i to co najważniejsze teraz dla mnie-dwóch synów. Chciałbyś to zafundować swojej żonie? pewnie tak,niechby Ona też cierpiała,tak jak Ty. Ale masz dziecko.Chcesz mu zrobić prezent,taką pamiątkę na całe życie? Koledzy spytają-"Gdzie twój tata?" co odpowie dziecko -"mój tata nie żyje,powiesił się'',kiedyś będzie dorosłe i też odpowie tak samo swojemu partnerowi,to samo odpowie swoim dzieciom,a Twoim wnukom-czy nie chciałbyś ich zobaczyć?

Nie rób tego,masz dziecko dla którego naprawdę warto żyć.Porozmawiaj szczerze z żoną,poproście rodzinę o pomoc w ratowaniu małżeństwa,może jakiś psycholog,może ktoś znajomy,kto wysłucha i Ciebie i żonę,może Wasze małżeństwo da się jeszcze uratować.
Mój mąż powiesił się pod dużym wpływem alkoholu,wiem że gdyby był trzeźwy nie zrobiłby tego -Twoja próba też nie była na trzeźwo.Alkohol działa na wszystkich pobudzająco,przestajemy się bać,wylewamy z siebie żal,budzi się agresja,często niestety nawet w stosunku do siebie.Ja od śmierci męża (pół roku) nie napiłam się nawet odrobiny alkoholu,boję się jak mogłoby się to skończyć...Nie mogę tego zrobić moim dzieciom,mimo,że wiele razy chciałam wyjść i zrobić to samo i w tym samym miejscu.Walczę ze sobą każdego dnia,każdy dzień jest ciężarem,każda myśl jest związana z Nim...

Rozumiem Cię,teraz potrafię już zrozumieć dlaczego ludzie popełniają samobójstwo,nie mają dostatecznej pomocy,lub też nie pozwalają sobie pomóc.Wiem jak to trudne ale pozwól pomóc sobie lub pomóż sobie sam zrozumieć to,że samobójstwo nie jest jedynym wyjściem,i nie najłatwiejszym, sam napisałeś ''bo nikt nie jest w stanie pomóc niedoszłemu samobójcy, oprócz jego samego + chęć tego, której często brak...'' Zgadzam się z Twoimi słowami,ale pamiętaj o dziecku-jeśli jest małe tak jak pisałeś,nie będzie Cię pamiętać-ale pozostawisz Mu pamiątkę i być może kiedyś też postanowi w ten sam sposób rozwiązać problem...Czy tego chcesz?
Pamiętaj co napisałeś ''pękł mój sznur przeznaczenia''-widocznie tak miało być,musisz żyć,i przede wszystkim chcesz żyć.
Życzę dużo odwagi,a odwagą jest życie wraz z problemami, nawet tymi, które nas przerastają. Pozdrawiam.

Woj_tek.Widzę,że u Ciebie jest dobrze.Kiedy rozwód? Pozdrawiam.

388

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Witam,
U mnie już trochę lepiej, nie pozwalam sobie na myślenie o przeszłości, ani o niej, odnowiłem stare znajomości, znalazłem trochę pocieszenia u koleżanek smile, od razu się człowiek lepiej czuje.
Ostatni tydzień się nie widzieliśmy bo zrobiliśmy sobie mijane urlopy z dziećmi. Więc jest spokój, cisza i komfort. Czasami telefon.
Rozprawa w okolicach 3 mcy - tyle się czeka, mam nadzieję, że zakończy się na pierwszej rozprawie ponieważ jesteśmy we wszystkich sprawach dogadani i zgodni. Nie chcę wojny.
Szast prast i 10 lat życia pójdzie na półkę smile
Pozdrawiam.

389

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

woj_tek wiem,że to boli,te 10 lat i koniec.Jeśli naprawdę Ją kochasz to będzie bolało,to że nie jesteście razem.Mnie boli ciągle,ile bym dała żeby cofnąć czas...byliśmy ze sobą prawie 14 lat.Pewnie słyszałeś już pocieszenia typu "jeszcze sobie życie ułożysz",czy "tak miało być" -ja słyszę je często od znajomych.Wcale mnie nie pocieszają mówiąc te słowa,bo tak nie musiało się stać,to nie miało prawa się wydarzyć.Pewnie na Ciebie też nie bardzo działają,więc co powiedzieć,najlepiej nic.
Pozdrawiam.

390

Odp: Samobójstwo poprzez powieszenie się.

/Emi1 wzruszyła mnie Twoja wypowiedź to tego stopnia, że łzy mi ciurem popłynęły sad

Nic się nie zmienia u mnie, może to że niepróbowałem od tamtej pory.
Wczoraj obejżałem salę samobójców w samotności, zona sobie pojechała, stwierdziła że chce odemnie odpocząć, ehh, siedzę już tak sam na chorobowym od wtorku i czas stoi mi w miejscu...

Emi, napewno musi być Ci ciężko, wiem co myślisz i co radzisz, wskazówki są cenne ale jakże odległe i tak nieosiągalne do realizacji sad

jestem wyjałowiony, słaby...

Posty [ 326 do 390 z 789 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samobójstwo poprzez powieszenie się.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026