U mnie jest gruntowny remont, pierwszy od 30 lat, zatem szlifowanie na całego, już wcześniej pisałam, psa mam czarnego, wracamy ze spacerku to jest biały. Ekipa to codziennie sprząta, ale wiadomo pył jest wszędzie.
I pieter 7, czyli kupę roboty i kupę syfu, ale sam remont cieszy bo klatka już tego wymaga.
Ogólnie mojego psa to zna już cała ekipa remontowa, czasem go spuszczam bez smyczy i on idzie w długą i wraca po kilku godzinach, to potrafię go pod drzwiami znaleźć, albo ktoś z ekipy remontowej przychodzi i mówi by go zawołać bo z nim przyjechał, ale się spłoszył, wołam i psina jest, cyrk z nim mam na całego 
Cyniczna jak to się leczy? Najważniejsze, że wiadomo o co kaman.
Co do rękawiczek, ja mam naprawdę zryty beret, jest tyle nieszczęścia na świecie, a mi się wczoraj świat zawalił bo zgubiłam jedyną parę rękawiczek jakich mam. Może dlatego, że miały dla mnie dużą wartość sentymentalną i praktyczną, były cienkie, ale bardzo ciepłe (termiczne), ale jednocześnie zarówno sportowe jak i do eleganckiego płaszcza bo dopasowane do dłoni. Mam "mało" rzeczy w sensie np. jedna para rękawiczek i dość mocno do swoich rzeczy się przywiązuję, no i nigdy niczego nie zgubiłam i ta strata trochę mnie kosztuje nerwów.
Trudno, trzeba kupić nowe, już je upatrzyłam na allegro.