Hej 
MM - mi też się przytyło
. Po powrocie chyba poddam się mojemu dietetykowi
.
Ale ten czas leci....Jeszcze kilka dni i powrót....Z jednej strony się cieszę, bo będę miała święty spokój w domu, a z drugiej będę tęsknić za wszystkimi
. Tutaj ciągle coś się dzieje....
Sylwester ok, choć znajomi to mnie nie poznają
. Kiedyś balowałam do białego rana, piwkiem nie pogardziłam
. A teraz byłam "spuszczona ze smyczy", a jakoś nie umiałam z tego skorzystać, Boże, chyba w końcu spoważniałam....albo po prostu się postarzałam, bo wypiłam grzecznie trochę winka (pierwszy raz od nie pamiętam kiedy), potańczyłam i przed 2 wróciłam do domu
, ale to też dlatego, że mój mąż nadal był chory i nie chciałam by się męczył dłużej, bo widziałam, ze się źle czuje....A poszedł tylko dla mnie bo wiedział, ze czekałam na tego sylwestra.
Dziś byłam u kosmetyczki, w końcu....A na jutro zarezerwowałam lokal, zebrałam wszystkie przyjaciółki i będzie babski wieczór....Takie pożegnanie....W każdym razie będzie się działo
.
Ola grzeczna, ostatnio strasznie się rozgadała
. Ostatnio byliśmy na imprezie rodzinnej i była rozchwytywana....Wcale nie płacze, śmieje się, czasem w ciągu dnia tyle z nią jeżdżę, ze za każdym razem budzi się w innym miejscu i nawet nie marudzi
. Niemowlak - podróżnik
.
Tak tu się obżarłam, ze aż mam wyrzuty sumienia, bo w końcu nadal karmię. Jednak na Oli to się nie odbiło, więc chyba mogę jeść wszystko. Nawet trochę kapusty zjadłam.
Zyczę Wam spełnienia postanowień noworocznych
. Ja to tak na spontanie wolę zmiany bo wolę uniknąć rozczarowania kiedy jakieś postanowienie złamię - zwłaszcza te dotyczące odchudzania
.
Pozdrawiam Was wszystkie
. Posty czytałam "po łebkach" ale po powrocie do domu wszystko nadrobię.