Już z samej rozmowy jaka toczy się w tym wątku, wyraźnie widać jak wiele jest podejść do poruszonego tematu. Dla jednych zdjęcia i pamiątki eks ich partnerów są solą w oku, inni ich posiadanie uważają za zupełnie naturalne, co więcej, nie widzą w nich absolutnie nic niepokojącego. My możemy sobie tylko gdybać, zastanawiać się co kieruje partnerem Autorki, a ja zastanawiam się w tej chwili czy tam zamiast steku zarzutów i pretensji padło dobrze i we właściwy sposób postawione pytanie?
Rozmawiałam z nim setki razy, prosiłam to na nic
Ludzie niestety zbyt często popełniają taki błąd, że twierdzą, iż z kimś tam o czymś tam rozmawiali, podczas gdy tak naprawdę wcale nie było w tym prawdziwego dialogu, a jedynie coś, co z boku (i na zimno) wygląda jak atak i obrona. Atak jak wiemy zwykle wywołuje opór. Dlatego też wiele osób przypuszczalnie nawet nie zdaje sobie sprawy jak wielką moc ma dobrze poprowadzona rozmowa, jak wiele można dzięki niej osiągnąć, a tym samym jak wiele za jej pomocą w związku zbudować.
Xnieznajomax, rozmowa może być konstruktywna lub nie, jeśli więc tylko z histerią w oczach nalegałaś na pozbycie się zdjęć, a najważniejszym argumentem było ,,bo ja tak chcę", to raczej marne nadzieje na osiągnięcie zamierzonego efektu. Jeśli jednak oboje mieliście taką samą szansę spokojnie się wypowiedzieć, czyli on powiedział dlaczego te zdjęcia są dla niego ważne, a Ty dlaczego masz z tym problem, nawzajem wysłuchaliście swoich racji i argumentów, usiłowaliście też wzajemnie się zrozumieć, po czym staraliście się znaleźć jakieś kompromisowe rozwiązanie, to taką rozmowę można uznać za konstruktywną.
Myślę, że byłoby warto, abyś teraz sumiennie pomyślała jak te rozmowy wyglądają u Was.