No pewnie, że nie, jest nam cięzko, tyjemy,męczymy się z mdłościami,bólami głowy itp. no ale co zrobic to wkońcu ciąża, coś co rozwija sie w naszym ciele,co zmienia nasze ciało i od środka i od zewnątrz, więc musimy byc przygotowane na "ciężka charówke", jak dla mnie ciąża to coś wspaniałego no choć oczywiście jest ciezko nie mówie że nie ale to coś wyjątkowego.
Podobne tematy
wydaje mi sie.. ze chyba przy naturalnym porodzie, kobieta bardziej odczuwa ta bliskosc miedzy dzieckiem a nia samo, bo przeciez cierpiala, a nagle tak wspaniale przezycie !!
Ależ tak dokładnie jest! ![]()
Przy porodzie naturalnym zarówno mama, jak i dziecko mają podwyższony poziom adrenaliny, który u mamy działa jak znieczulenie, a maleństwu pomaga znieść trudy przeprawy przez kanał rodny. Kiedy jednak jest już po wszystkim, to u obydwojga pojawia się ogromna fala endorfin, czyli hormonów szczęścia i to one między innymi są odpowiedzialne za to absolutnie cudowne, niepodobne do niczego innego, uczucie, które ogarnia nas w chwili, kiedy maleństwo zostanie nam już położone na brzuchu. Tego uczucia tak naprawdę nie sposób opisać słowami i chyba niemożliwym jest, aby wytłumaczyć to komuś, kto tego nie przeżył. W każdym razie stwierdzenie, że tę więź i to szczęście, które odczuwa się po porodzie siłami natury, odczuwa się zupełnie inaczej niż po cesarce, nie jest wyssane z palca, a ma swoje logiczne, w pełni wytłumaczalne, uzasadnienie.
W tym miejscu należy jednak dodać, że nie powinno się tego przekładać na więzi, które pojawiają się później, bo kocha się tak samo i bez względu na sposób przyjścia dziecka na świat. Chodzi tu wyłącznie o pierwszy, wyjątkowo silny moment odczuwania wszechogarniającego szczęścia. Ja zresztą uważam, że ten efekt dodatkowo potęguje fakt, że z kobiety ,,schodzi" stres związany z całą akcją porodową, ze strachem czy aby na pewno dziecko urodzi się zdrowe, czyli pojawia się ulga, że to już ,,po".
Shiseido napisał/a:wydaje mi sie.. ze chyba przy naturalnym porodzie, kobieta bardziej odczuwa ta bliskosc miedzy dzieckiem a nia samo, bo przeciez cierpiala, a nagle tak wspaniale przezycie !!
Ja zresztą uważam, że ten efekt dodatkowo potęguje fakt, że z kobiety ,,schodzi" stres związany z całą akcją porodową, ze strachem czy aby na pewno dziecko urodzi się zdrowe, czyli pojawia się ulga, że to już ,,po".
Gdyby rzeczywiscie wysoki poziom adrenaliny dzialal znieczulająco to mysle ze nie bylo by kilku wczesniejszych postow o wielkim bolu, a po cesarce tak samo ,,schodzi" stres zwiazany z porodem, czy aby szkrabus na pewno zdrowy, i tak samo nie do opisania jest uczucie gdy się go zobaczy. Te dwa porody roznia sie tylko stopniem oczuwania bolu.
Nie nie tylko tym jak odczuwasz ból, bo przy porodzie naturalnym jak urodzisz dostajesz dzidziuśa zara po urodzeniu ,i możesz się nim opiekować zara po przewieziniu na sale,oczywiście po wszystkich badaniach,przy cc tylko ci je pokazują i zabieraja , przywoża po paru godzinach, mnie przywiezli na drugi dzien rano ,ur.21 45, a przy synku widziałm go tylko dwa razy ale to inna historia, wieć naprawde cc to nie taka kolorowa sprawa,leżeć na tym stole i drżeć ze stresu,z zimna z strachu. CC tylko w ostateczności ,fajnie by było jakby mogło sie rodzić jak w ameryce bez bólu ale naturalnie.
a ciekawe jak jest z gazem rozsmieszajacym:)
NIe no >małgosia< przesadziłaś pfuuu mówimy chyba o innych cesarkach ja córeczkę zobaczyłam przetarły maleństwo (bo w De nie myją dzieci po urodzeniu) zważyły zmierzyły a w miedzy czasie mnie zszywali i dali mi maleństwo i razem z nim zawiezli nas na salę po porodową tam 3 h moze 4 lezeliśmy sobie z dzidziusiem i nikt mi dziecka nie zabierał na kilka godzin to co mówisz to jakis absurd. Odrazu maleństwo miałam przystwione do cycucha mimo znieczulenia od pasa w dół opiekowałam sie małą ![]()
Gdyby rzeczywiscie wysoki poziom adrenaliny dzialal znieczulająco to mysle ze nie bylo by kilku wczesniejszych postow o wielkim bolu, a po cesarce tak samo ,,schodzi" stres zwiazany z porodem, czy aby szkrabus na pewno zdrowy, i tak samo nie do opisania jest uczucie gdy się go zobaczy. Te dwa porody roznia sie tylko stopniem oczuwania bolu.
Przepraszam, ale czy ja gdzieś napisałam, że adrenalina całkowicie znosi (!) ból? Napisałam, że działa znieczulająco, a to jest ogromna różnica. Nie wiemy jednak jak bolesny byłby poród, gdyby jej poziom nie wzrastał, prawda? Dla mnie w każdym razie był do wytrzymania i sądzę, że nie był gorszy od bólu jaki czekałby mnie po operacji cesarskiego cięcia, a dodam, że byłam nacięta i zszywana i dyskomfort jaki odczuwałam po porodzie był znacznie gorszy niż ten w trakcie akcji porodowej. To ten czas wspominam źle, nie zaś sam poród.
Sprowadzanie różnic wyłącznie do stopnia odczuwania bólu jest tu zresztą ogromnym uproszczeniem i już w swoich poprzednich postach starałam się wykazać, że tych różnic jest znacznie więcej. Inna rzecz, że nie ma sensu przekonywać mnie, że cesarka jest super, bo posiadając na ten temat pewną wiedzę i doświadczenie pierwszego porodu, za nic na świecie - świadomie i z własnej woli - nie podjęłabym takiej decyzji. Dla mnie jest to operacja, ingerencja w organizm, jak każda operacja obarczona ryzykiem, powodująca dłuższy pobyt w szpitalu i dłuższe gojenie się ran, ryzyko zrostów, trudności w czasie ponownej ciąży, czasem też uniemożliwiająca w przyszłości pewne zabiegi w obrębie jamy brzusznej. Jeśli jednak ktoś uważa inaczej, to ja to oczywiście szanuję, tym bardziej, że to jego ciało, jego ból i jego dziecko.
Ponadto uważam, że każdy poród jest inny, dlatego w miarę obiektywne porównanie można mieć wyłącznie wówczas, kiedy przejdzie się przez poród lekki i skomplikowany, siłami natury i przez cesarskie cięcie, w każdym innym przypadku możemy sobie najwyżej gdybać. Nasze własne przeżycia wyrabiają nam tylko subiektywne odczucia, a to co dla jednej kobiety było dobre, dla drugiej wcale takim nie będzie, choćby dlatego, że na to składa się szereg różnych czynników, jak choćby wiele razy wspomniany tu próg odczuwania bólu. Ja zdecydowałam, tak jak czułam i nigdy, nawet przez chwilę, nie żałowałam podjętej decyzji, zresztą dziś również nie wyobrażam sobie innej.
Agababy ale ja np mialam naturalny poród a tez mi dziecko wzieli i przywiezli pozniej dopiero,nie no,wszedzie jest inaczej,kazdy poród inny,kazda cesarka czy naturalny poród bolą czy tez nie inaczej kazdą z nas,nie dajmy sie zwariowac,,,,niech kazdy rodzi jak chce i juz,ja gdybym tylko miala wybor jak mowie chcialabym znieczulenie;),podobno wlasnie gaz rozweselający wprowadzaja u nas,wiec jak mi sie uda go dostac to wam opisze jak bylo;)
Ja świetnie wspominam obydwie ciąże
Uwielbiałam byc w ciąży, najlepszy okres w życiu kobiety!
Brakuje mi brzuszka, mogłam sobie kubek na nim postawić.. talerzyk
Czułam sie ładna, kobieca, łaziłam i się chwaliłam brzuszkiem.. no normalnie., cudowne uczucie! A jeszcze ta duma w oczach tatuśka.. no niesamowite uczucie
Jedyne, co wspominam jako tako, to to, ze kiedy smarowałam sobie nogi chłodzącym kremem, moj kot dostawał głupawki i próbował mi wylizac caly krem z nog, bo mu miętą pachniało
Głupek ![]()
Ale tak strasznie zazdroszczę porodu siłami natury! Wolałabym się pomęczyć, niż mieć operację , niestety teraz to już na pewno nie mam szans na normalny poród
Tak i dziewczyny piszecie, niby plusy że się kobieta nie męczy i dziecko nie... Pozostaje faktem, że operacja CC niesie za sobą 4-krotnie wyższe ryzyko poważnych powikłań dla matki w porównaniu do porodu drogami natury.
-Krwotok okołoporodowy związany z CC, głównie powodowany przez niedowład macicy, lub rozszerzenie nacięcia na tętnicę
- Uraz pęcherza moczowego
- Uraz moczowodu
- Uszkodzenia jelit
- Niedrożność porażenna i mechaniczna jelit po operacji
- Zator płynem owodniowym i zator powietrzny (przy tym dochodzi do zgonu pacjentki)
- Żylna choroba zakrzepowo-zatorowa
- Zakażenie rany pooperacyjnej
Powikłania występujące u dziecka:
- Poporodowe zaburzenia oddychania występujące u dzieci z cięć cesarskich, związane są z przechodzeniem środków znieczulenia ogólnego przez łożysko i ich działania na płód.
- niedotlenienie dziecka. Ze względu na skrócony i słabszy ucisk na klatkę piersiową płodu rodzącego się droga cięcia cesarskiego może dojść do niedostatecznego opróżnienia drzewa oskrzelowego z płynu owodniowego i w rezultacie prowadzić do wystąpienia tzw. zespołu mokrego płuca.
- wstrząsu krwotocznego u dzieci z cięć cesarskich.
- niedokrwistośc powodowana przez przetoczenie przez pępowinę krwi od płodu do łożyska wskutek zbyt wczesnego (przed odpępnieniem) uniesienia dziecka powyżej poziomu łożyska.
Oprócz tego przebycie CC zmienia miejscowe ukrwienie tylnej ściany pęcherza moczowego i przedniej ściany macicy.
Wiadomo też, że obecność blizny w mięśniu macicy po CC wpływa na wzrost częstości występowania łożyska przodującego i nisko usadowionego, jak też łożyska przyrośniętego lub wrośniętego. Po pierwszej cesarce miałam znaczne ryzyko łożyska przodującego, jednak nieznacznie się ono podniosło..i przykleiło do starej blizny! Dla mnie było oczywiste, że byłam w grupie ryzyka krwotoku, usunięcia macicy, lub zatoru i zgonu. I tego okropnie się bałam. Przy mojej drugiej cesarce mialam przygotowany na sali aparat do przetaczania krwi
Kolorowo, radośnie. Nie męczyłam się, dziecko się nie zmęczyło. A to, ze okropnie bałam się, że im zejdę na tamten świat na stole.. co tam, ważne, że wypoczywałam
Później miałam porażone jelita, w domu musialam ratować się lewatywami. Mialam znieczulony pęcherz, musiałam sobie przypomnieć, że chcę siku. Boli mnie kręgosłup i barki od znieczulenia (tak, tego cudownego znieczulenia!).. Ale co tam! Nie zmęczyłam się.
Naprawdę, czy unikanie bólu i zmęczenia jest warte aż takiej ceny?
To, ze jednej się udało nie oznacza, ze inna dziewczyna będzie miała tak radosne przeżycia. Bo ta druga moze być jedną na milion, której się nie uda przejść cięcia. Jedna dziewczyna po cesarce wróciła do domu z cewnikiem, bo jej uszkodzili pęcherz i musieli zszywać i go. Inna dziewczyna, z którą byłam na sali, nie wróciła wcale, bo zmarła na skutek zatoru. Świeżo upieczony tata był doszczętnie załamany. Zapłacili za cesarkę prywatnemu lekarzowi. Który z resztą nas operował, bo ona była trzecia w kolejce tego dnia. Ale co tam, mi przecież nic nie jest- żyję.
Uważam, ze do cięcia cesarskiego trzeba podchodzić ze wszystkich stron. Jeśli jest konieczność i trzeba je wykonać- należy jak najlepiej się do operacji przygotować, szczególnie pod względem psychicznym. Ale jeśli nie ma tej konieczności.. odpuśćmy sobie.
Ja świetnie wspominam obydwie ciąże
Uwielbiałam byc w ciąży, najlepszy okres w życiu kobiety!
Brakuje mi brzuszka, mogłam sobie kubek na nim postawić.. talerzyk
Czułam sie ładna, kobieca, łaziłam i się chwaliłam brzuszkiem.. no normalnie., cudowne uczucie! A jeszcze ta duma w oczach tatuśka.. no niesamowite uczucie
Jedyne, co wspominam jako tako, to to, ze kiedy smarowałam sobie nogi chłodzącym kremem, moj kot dostawał głupawki i próbował mi wylizac caly krem z nog, bo mu miętą pachniało
Głupek
Ale tak strasznie zazdroszczę porodu siłami natury! Wolałabym się pomęczyć, niż mieć operację , niestety teraz to już na pewno nie mam szans na normalny poród
![]()
Tak i dziewczyny piszecie, niby plusy że się kobieta nie męczy i dziecko nie... Pozostaje faktem, że operacja CC niesie za sobą 4-krotnie wyższe ryzyko poważnych powikłań dla matki w porównaniu do porodu drogami natury.
-Krwotok okołoporodowy związany z CC, głównie powodowany przez niedowład macicy, lub rozszerzenie nacięcia na tętnicę
- Uraz pęcherza moczowego
- Uraz moczowodu
- Uszkodzenia jelit
- Niedrożność porażenna i mechaniczna jelit po operacji
- Zator płynem owodniowym i zator powietrzny (przy tym dochodzi do zgonu pacjentki)
- Żylna choroba zakrzepowo-zatorowa
- Zakażenie rany pooperacyjnejPowikłania występujące u dziecka:
- Poporodowe zaburzenia oddychania występujące u dzieci z cięć cesarskich, związane są z przechodzeniem środków znieczulenia ogólnego przez łożysko i ich działania na płód.
- niedotlenienie dziecka. Ze względu na skrócony i słabszy ucisk na klatkę piersiową płodu rodzącego się droga cięcia cesarskiego może dojść do niedostatecznego opróżnienia drzewa oskrzelowego z płynu owodniowego i w rezultacie prowadzić do wystąpienia tzw. zespołu mokrego płuca.
- wstrząsu krwotocznego u dzieci z cięć cesarskich.
- niedokrwistośc powodowana przez przetoczenie przez pępowinę krwi od płodu do łożyska wskutek zbyt wczesnego (przed odpępnieniem) uniesienia dziecka powyżej poziomu łożyska.Oprócz tego przebycie CC zmienia miejscowe ukrwienie tylnej ściany pęcherza moczowego i przedniej ściany macicy.
Wiadomo też, że obecność blizny w mięśniu macicy po CC wpływa na wzrost częstości występowania łożyska przodującego i nisko usadowionego, jak też łożyska przyrośniętego lub wrośniętego. Po pierwszej cesarce miałam znaczne ryzyko łożyska przodującego, jednak nieznacznie się ono podniosło..i przykleiło do starej blizny! Dla mnie było oczywiste, że byłam w grupie ryzyka krwotoku, usunięcia macicy, lub zatoru i zgonu. I tego okropnie się bałam. Przy mojej drugiej cesarce mialam przygotowany na sali aparat do przetaczania krwiKolorowo, radośnie. Nie męczyłam się, dziecko się nie zmęczyło. A to, ze okropnie bałam się, że im zejdę na tamten świat na stole.. co tam, ważne, że wypoczywałam
Później miałam porażone jelita, w domu musialam ratować się lewatywami. Mialam znieczulony pęcherz, musiałam sobie przypomnieć, że chcę siku. Boli mnie kręgosłup i barki od znieczulenia (tak, tego cudownego znieczulenia!).. Ale co tam! Nie zmęczyłam się.
Naprawdę, czy unikanie bólu i zmęczenia jest warte aż takiej ceny?
To, ze jednej się udało nie oznacza, ze inna dziewczyna będzie miała tak radosne przeżycia. Bo ta druga moze być jedną na milion, której się nie uda przejść cięcia. Jedna dziewczyna po cesarce wróciła do domu z cewnikiem, bo jej uszkodzili pęcherz i musieli zszywać i go. Inna dziewczyna, z którą byłam na sali, nie wróciła wcale, bo zmarła na skutek zatoru. Świeżo upieczony tata był doszczętnie załamany. Zapłacili za cesarkę prywatnemu lekarzowi. Który z resztą nas operował, bo ona była trzecia w kolejce tego dnia. Ale co tam, mi przecież nic nie jest- żyję.
Uważam, ze do cięcia cesarskiego trzeba podchodzić ze wszystkich stron. Jeśli jest konieczność i trzeba je wykonać- należy jak najlepiej się do operacji przygotować, szczególnie pod względem psychicznym. Ale jeśli nie ma tej konieczności.. odpuśćmy sobie.
ale czy ktorejs z Pan wypowiadajacych sie tu na forum zdarzylo sie ta cene zaplacic????? chyba nie.
Ja świetnie wspominam obydwie ciąże
Uwielbiałam byc w ciąży, najlepszy okres w życiu kobiety!
Brakuje mi brzuszka, mogłam sobie kubek na nim postawić.. talerzyk
Czułam sie ładna, kobieca, łaziłam i się chwaliłam brzuszkiem.. no normalnie., cudowne uczucie! A jeszcze ta duma w oczach tatuśka.. no niesamowite uczucie
Jedyne, co wspominam jako tako, to to, ze kiedy smarowałam sobie nogi chłodzącym kremem, moj kot dostawał głupawki i próbował mi wylizac caly krem z nog, bo mu miętą pachniało
Głupek
Ale tak strasznie zazdroszczę porodu siłami natury! Wolałabym się pomęczyć, niż mieć operację , niestety teraz to już na pewno nie mam szans na normalny poród
![]()
Tak i dziewczyny piszecie, niby plusy że się kobieta nie męczy i dziecko nie... Pozostaje faktem, że operacja CC niesie za sobą 4-krotnie wyższe ryzyko poważnych powikłań dla matki w porównaniu do porodu drogami natury.
-Krwotok okołoporodowy związany z CC, głównie powodowany przez niedowład macicy, lub rozszerzenie nacięcia na tętnicę
- Uraz pęcherza moczowego
- Uraz moczowodu
- Uszkodzenia jelit
- Niedrożność porażenna i mechaniczna jelit po operacji
- Zator płynem owodniowym i zator powietrzny (przy tym dochodzi do zgonu pacjentki)
- Żylna choroba zakrzepowo-zatorowa
- Zakażenie rany pooperacyjnejPowikłania występujące u dziecka:
- Poporodowe zaburzenia oddychania występujące u dzieci z cięć cesarskich, związane są z przechodzeniem środków znieczulenia ogólnego przez łożysko i ich działania na płód.
- niedotlenienie dziecka. Ze względu na skrócony i słabszy ucisk na klatkę piersiową płodu rodzącego się droga cięcia cesarskiego może dojść do niedostatecznego opróżnienia drzewa oskrzelowego z płynu owodniowego i w rezultacie prowadzić do wystąpienia tzw. zespołu mokrego płuca.
- wstrząsu krwotocznego u dzieci z cięć cesarskich.
- niedokrwistośc powodowana przez przetoczenie przez pępowinę krwi od płodu do łożyska wskutek zbyt wczesnego (przed odpępnieniem) uniesienia dziecka powyżej poziomu łożyska.Oprócz tego przebycie CC zmienia miejscowe ukrwienie tylnej ściany pęcherza moczowego i przedniej ściany macicy.
Wiadomo też, że obecność blizny w mięśniu macicy po CC wpływa na wzrost częstości występowania łożyska przodującego i nisko usadowionego, jak też łożyska przyrośniętego lub wrośniętego. Po pierwszej cesarce miałam znaczne ryzyko łożyska przodującego, jednak nieznacznie się ono podniosło..i przykleiło do starej blizny! Dla mnie było oczywiste, że byłam w grupie ryzyka krwotoku, usunięcia macicy, lub zatoru i zgonu. I tego okropnie się bałam. Przy mojej drugiej cesarce mialam przygotowany na sali aparat do przetaczania krwiKolorowo, radośnie. Nie męczyłam się, dziecko się nie zmęczyło. A to, ze okropnie bałam się, że im zejdę na tamten świat na stole.. co tam, ważne, że wypoczywałam
Później miałam porażone jelita, w domu musialam ratować się lewatywami. Mialam znieczulony pęcherz, musiałam sobie przypomnieć, że chcę siku. Boli mnie kręgosłup i barki od znieczulenia (tak, tego cudownego znieczulenia!).. Ale co tam! Nie zmęczyłam się.
Naprawdę, czy unikanie bólu i zmęczenia jest warte aż takiej ceny?
To, ze jednej się udało nie oznacza, ze inna dziewczyna będzie miała tak radosne przeżycia. Bo ta druga moze być jedną na milion, której się nie uda przejść cięcia. Jedna dziewczyna po cesarce wróciła do domu z cewnikiem, bo jej uszkodzili pęcherz i musieli zszywać i go. Inna dziewczyna, z którą byłam na sali, nie wróciła wcale, bo zmarła na skutek zatoru. Świeżo upieczony tata był doszczętnie załamany. Zapłacili za cesarkę prywatnemu lekarzowi. Który z resztą nas operował, bo ona była trzecia w kolejce tego dnia. Ale co tam, mi przecież nic nie jest- żyję.
Uważam, ze do cięcia cesarskiego trzeba podchodzić ze wszystkich stron. Jeśli jest konieczność i trzeba je wykonać- należy jak najlepiej się do operacji przygotować, szczególnie pod względem psychicznym. Ale jeśli nie ma tej konieczności.. odpuśćmy sobie.
Masz podobne podejście do ciąża jak ja ,też uwielbiam być w ciąży czuję się wtedy taka ważna,ładna,też się chwaliłam brzuszkiem:-)czułam sie dumna że nosze w sobie nowe życie,moje życie:-), też nie mam już szans na poród sn:-( choś może za kilka lat tylko ja nie jestem taka cierpliwa:-), chce jeszcze dzidziuśa,kocham te dzieciaczki,choć nie jest to take kolorowe to warte ceny nieprzespanej nocy:-)McMiodek miałąs przerąbane normalnie przez cc, wspułczuje ci że tak się męczysz, no ale jak piszesz żyjesz, i maleństwo też a wkońcu ono jest najważniejsze. Biedna dziewczyna która nie wróciła, masz racje w życiu wszytko się może zdarzyć, u mnie było podobne wszystko okej żadnhych dolegliwości no może prawie żadnych bo miałam tachykardie i skurcze od 5 miesiaca,ale pozatem okej a w 36 tyg, nagłe cc, to było coś okropnego ledwo wyszlśmy z tego cało,ale sie udało zyjemy:-)
NIe no >małgosia< przesadziłaś pfuuu mówimy chyba o innych cesarkach ja córeczkę zobaczyłam przetarły maleństwo (bo w De nie myją dzieci po urodzeniu) zważyły zmierzyły a w miedzy czasie mnie zszywali i dali mi maleństwo i razem z nim zawiezli nas na salę po porodową tam 3 h moze 4 lezeliśmy sobie z dzidziusiem i nikt mi dziecka nie zabierał na kilka godzin to co mówisz to jakis absurd. Odrazu maleństwo miałam przystwione do cycucha mimo znieczulenia od pasa w dół opiekowałam sie małą
agababy co kraj to obyczaj.. ale ja wszędzie słyszę, ze dziecko przywożą po kilku nawet po kilkunastu godzinach po CC. Tobie akurat trafiła się fajniejsza wersja szpitala.. np koleżanka przez to, że nie dziecko po CC dostała dopiero po półtora dnia miała problem z pokarmem..
co do tej więzi.. nie wiem nie rodziłam przez CC ale na pewno szybko zapomniałam o bólu..
ale tu można by pisac i pisać.. ile kobiet tyle opinii i doświadczeń..
w szpitalu w którym ja rodziłam małego miałam praktycznie przy sobie cały czas od chwili urodzenia,jedynie do ważenia i badania go na chwilę zabrali,potem 2 doby był ze mną,przy mnie kąpany,pobieranie krwi itp wszystko przy mnie,ale są jeszcze szpitale w okolicach moich gdzie dziecko zabierają na noc, tatusiowi lub rodzinie pokazują z za szyby jak 20 lat temu dosłownie,
co do ciąży to fajnie się chodzi,niestety w tej drugiej miałam łożysko za nisko,cukrzycę ciążową i męczarnia z dietą,na szczęście bez insuliny i cesarki,niestety widziałam te dziewczyny na oddziale po cesarce i nie chciałabym tak leżeć przynajmniej 12 godzin bez ruchu,a obok dziecko płaczące skazane na pielęgniarkę która łaskawie poda je matce
ja po cesrace lezalam 7 godzin, pozniej pomogli mi wstac i juz sama sobie radzilam z pielegnacja coreczki. Jak dla mnie bolesne bylo tylko wlasnie to pierwsze wstanie z lozka. dodam ze przez caly czas po cc Kalinka byla ze mna, lezalysmy razem na lozku, karmilam normalnie. Zgadzam sie ze ile kobiet tyle doswiadczen zwiazanych z porodem czy to przez cc czy to sn. Ja akurat na cc nie moge narzekac i bardzo ale to bardzo to rozwiazanie SOBIE chwale:)
Co do chodzenia z brzuszkiem to chyba kazda przyszla mama jest dumna i rozpromieniona, nie moze doczekac sie dzieciątka. Najpiekniejszym przezyciem bylo dla mnie uslyszec bicie malego serduszka w 5 tyg. ciazy. wtedy oszalalam:)
Dla mnie ostatnie miesuiace byly bardzo ciezkie: zgaga od ktorej wymiotowalam, co na poczatku ciazy mi sie nie zdarzalo i potworny bol w plecach. Pierwsze miesiace miesiace przeszlam bez absolutnie zadnych dolegliwosci.
80 2012-07-30 11:54:23 Ostatnio edytowany przez McMiodek (2012-07-30 11:55:53)
ja po cesrace lezalam 7 godzin, pozniej pomogli mi wstac i juz sama sobie radzilam z pielegnacja coreczki. Jak dla mnie bolesne bylo tylko wlasnie to pierwsze wstanie z lozka. dodam ze przez caly czas po cc Kalinka byla ze mna, lezalysmy razem na lozku, karmilam normalnie.
Też sie zajmowałam chłopcami, i o ile przy Kubie częściej mi go panie zabierały, o tyle Michaś noworodkowy oddział zobaczył dopiero przy wypisie
Ale też oddział byl full wypas- na sali miałysmy przewijak, lampę do naświetlań przy żółtaczce, taką..zlewowannę (??) dla maluszków i łóżka na pilota, więc i przy wstawaniu było to wielkie ulatwienie
Mimo to, panie pielęgniarki były na tyle kochane, ze pytały codziennie, czy zabrać na noc, żeby sie mama wyspała. Inne korzystały, inne nie. Ja akurat spałam ze swoim maleństwem przy boku, bo tak mi było wygodniej, miałam potrzebę bycia przy moim maluszku non stop. W ogóle, bycie matką jest zaje*iste!
A co do powikłań, jak to nie ma takich pań na forum?
A ja? Miałam powikłania po cc, do tej pory mam. Po pierwszej cesarce oczywiście czułam się fantastycznie i chwaliłam jak Ty
Sztbko do kondycji wróciłam, nie mialam zadnych problemów... Po drugiej cesarce zmieniłam zdanie, jak już w ciąży miałam problemy z łożyskiem, bo chciało być przodujące. A później do blizny się przykleiło. A później.. pisałam już
Ale normalnie z zazdrości aż mnie kłuje, że nie rodziłam naturalnie, no!
No trudno.. grunt, że żyję
I normalnie już na kibelek mogę usiąść
I nie chodzi o to, czy któraś tutaj tak ma. Ale o to, że zawsze istnieje ryzyko bycie tą "jedną na milion". Napatrzyłam się dość na to wszystko, to, że tu na forum się takowa nie wypowiada nie oznacza, że kobiety te nie istnieją, lub nie istniały.
Moze za 3 lata mi się odwidzi i zechcę być w ciąży na tyle, że widmo cesarki mnie nie wystraszy, na chwilę obecną jednak podziękuję
faktem jest to, że więź z dzieciątkiem jest niezależna od rodzaju porodu ![]()
ja ciążę wspominam baaardzo dobrze.. tyle, że w 4 miesiącu dostałam jakichś dziwnych bóli, których lekarze nie umieli określić.. jak się później okazało miałam kamienie na woreczku żółciowym.. przez 5 miesięcy miałam ataki bólu, gorsze od tego porodowego.. wymioty, biegunki i 3 pobyty w szpitalu.. specjalna dieta i mnóstwo cierpienia.. na ból nie pomagało nic.. ataki trwały całe nocy i całe dnie.. ale w końcu urodziłam.. i bóle minęły ![]()
Napatrzyłam się dość na to wszystko, to, że tu na forum się takowa nie wypowiada nie oznacza, że kobiety te nie istnieją, lub nie istniały.
Dokładnie! Ja leżąc na patologii ciąży przez dwa miesiące zdążyłam się napatrzyć wystarczająco dużo, żeby z własnej woli nie decydować się na cesarkę. Jestem przekonana, że jeśli na jednej szali położy się wyłącznie lęk przed bólem (pomijam tu wszelkie medyczne wskazania związane z patologiami), a na drugiej ryzyko, to absolutnie nie warto. Każdy ból, choćby ten największy i najbardziej paraliżujący, kiedyś minie, a ryzyko i skutki jakie pozostawia po sobie operacja mogą okazać się fatalne w skutkach. Nie znam też ani jednego przypadku kiedy kobieta, która raz rodziła przez cc, przy kolejnej ciąży mogła urodzić siłami natury, a to też chyba o czymś świadczy, prawda?
Nie wiem jak to wytłumaczyć
ja miałam bardzo dobre nastawienie do drugiego porodu - wiedziałam jak to boli jak to się odbywa.. ale kiedy ból był paskudny i trwał kilka godzin a położna po badaniu twierdziła ,że rozwarcie stoi w miejscu zwątpiłam w siłę,zwątpiłam w to że będzie inaczej.. bardzo się starałam opanować strach - ponoć lęk i panika potęgują ból i hamują akcje rozwierania się szyjki macicy, po następnych kilku godzinach kiedy lekarz powiedział że jest 4 cm rozwarcia pękłam - po prostu poddałam się, niewiem czy dla kogoś(lekarzy pielęgniarek,osób postronnych byłam tchurzem,rozklekotaną panienką) która rozczula się nad sobą po prostu nie mogłam zaakceptować myśli i tego że znowu przez następne 12 czy tam ileś godzin będzie tak cholernie bolało - ból przy pierwszym porodzie) odebrał mi racjonalne myślenie - nie myślałam wtedy o dziecka,zupełnie zapomniałam po co tam jestem ! zapomniałam co się dzieje !! ból sparaliżował we mnie wszystko
myślałam i skupiłam się tyklko na bulu - być może przez to rodziłam tak długo
teraz wiem że najważniejsza przy porodzie jest położna jej podejście do pacjentki moja była do kitu bo nie umiała sobie poradzić z moim strachem a przecież nie ja pierwsza i nie ostatnia potrzebowałam innej opieki,wydawało mi się że jestem przygotowana do porodu,wiedziałam że będzie bolało a jednak cała akcja mnie zaskoczyła bardzo,wcześniej oglądałam przebieg porodu czytałam opinie i wszystko co możliwe..poród to bardzo osobiste przeżycie,i dopuki nie doświadczymy tego nie dowiemy się jak to jest..
Bez obrazy ale dziwnie brzmi jak kobieta mówi "będę rodziła jak nasze babki" wiecie ile dzieci wtedy umierało ? ile urodziło się z wadami niedotlenieniem i wogóle .... uważam że jeżeli medycyna poszła tak do przodu powinna dać jeszcze możliwoś skorzystania z tych "przywilejów" i jeśli kobieta cierpi - i prosi o znieczulenie powinna je dostać ! nawet na 3 godziny w trakcie !! taki odpoczynek od skurczy dużo by dał , bo ciągły ból ma sens ale tylko wtedy kiedy jest rozumiany i nie odbiera racjonalnego myślenia.. wiadomo że większość kobiet po porodzie jest szczęśliwa bo urodziła dziecko ,bo czekała przecież na to 9 miesięcy
Tak naprawdę nie idzie się przygotować do porodu
Jedno jest pewne
Mam śliczne mądre dzieci urodziły się w taki czy siaki sposób, niema znaczenia jak i ile godzin to trwało ważne ,ze wszyscy jesteśmy razem
cali i zdrowi ![]()
Teraz jest ogólny i łatwy dostęp do informacji
dziewczyny przed porodem - nie czytajcie za dużo bo rzeczywistość często jest inna
BÓL - nawet jeśli będzie nie do zniesienia i nie będzie możliwości znieczulenia nie dajcie się sparaliżować strachowi myślcie o dziecku
i o tym że to nie przez nie was boli tylko dla niego by mogło wyjść i złapać pierwszy oddech
ból minie i tak samo jak przyszedł tak minie
zobaczycie jakie będziecie zaskoczone już po , będziecie takie zaaferowane maleństwem że nawet się nie spostrzeżecie ,że nie boli ..
Watrto mieć przy porodzie kogoś komu w 100% ufacie i nie wstydzicie się,kgoś kto was rozumie i nie będzie się denerwował pod nosem że grymasicie
TERAZ JUŻ WIEM ŻE CHOĆBYM NACZYTAŁA SIĘ NIEWIADOMO ILE I NAOGLĄDAŁA NIEWIADOMO CZEGO nie ma porównania żadnego z tym kiedy trzyma się ciepłe dziecko na piersi i patrzy w małą twarzyczke która całą sobą mówi Moja Mama ![]()
Bez obrazy ale dziwnie brzmi jak kobieta mówi "będę rodziła jak nasze babki" wiecie ile dzieci wtedy umierało ? ile urodziło się z wadami niedotlenieniem i wogóle .... uważam że jeżeli medycyna poszła tak do przodu powinna dać jeszcze możliwoś skorzystania z tych "przywilejów" i jeśli kobieta cierpi - i prosi o znieczulenie powinna je dostać ! nawet na 3 godziny w trakcie !! taki odpoczynek od skurczy dużo by dał , bo ciągły ból ma sens ale tylko wtedy kiedy jest rozumiany i nie odbiera racjonalnego myślenia.. wiadomo że większość kobiet po porodzie jest szczęśliwa bo urodziła dziecko ,bo czekała przecież na to 9 miesięcy
![]()
Tak naprawdę nie idzie się przygotować do poroduJedno jest pewne
Mam śliczne mądre dzieci urodziły się w taki czy siaki sposób, niema znaczenia jak i ile godzin to trwało ważne ,ze wszyscy jesteśmy razem
cali i zdrowi
Watrto mieć przy porodzie kogoś komu w 100% ufacie i nie wstydzicie się,kgoś kto was rozumie i nie będzie się denerwował pod nosem że grymasicie
![]()
TERAZ JUŻ WIEM ŻE CHOĆBYM NACZYTAŁA SIĘ NIEWIADOMO ILE I NAOGLĄDAŁA NIEWIADOMO CZEGO nie ma porównania żadnego z tym kiedy trzyma się ciepłe dziecko na piersi i patrzy w małą twarzyczke która całą sobą mówi Moja Mama
Mój mąż nieraz mi tak gadał jak byłam jeszcze w pierwszej ciąży, bo się bałam chyba jak każda z nas,zawsze mi mówił "Jakos kiedys baby rodziły na polu i szły dalej robić a ty tylko narzekasz" a ja mu odpowiadałam że kiedyś duzo dzieci umierało, własnie rodziły sie dzieci z niedotlenieniem ,matki umierały,tera jest nowoczesność, i medycyna poszła duzo naprzód, choć jeszcze można by troche zmienić, jak wspomniałaś żeby znieczulenie było dostepne dla kobiet rodzących,a nie żebysmy sie tak męczyły, no ale jest dobrze, nie wspaniale ale dobrze;-)
Przyszłe mamy najbardziej boją się bólu, ale z badań wynika, że tylko ok. 20% kobiet stwierdza, że ból porodowy był trudny do wytrzymania. Najważniejsze, to się nie nakręcać, bo stres jeszcze bardziej potęguje ból! Obecnie nawet w państwowych placówkach za znieczulenie się nie płaci, trzeba jednak porozmawiać z personelem szpitala i o nie poprosić.
Ja zresztą uważam, że bardzo dobrze mieć lekarza prowadzącego, u którego można również urodzić. Moim lekarzem był ordynator oddziału położniczego, co nie ukrywam, że dawało mi ogromny komfort i poczucie bezpieczeństwa. To z nim wcześniej wszystko ustaliłam i to on czuwał nad przebiegiem całego porodu, pomimo że poród przyjmowała położna. Ba! Miałam nawet studentkę, która dzięki mnie obroniła dyplom
, że nie wspomnę, że był ze mną mój kochany mąż. Ja po prostu wiedziałam, że nie jestem sama, że w razie czego ma kto reagować, kto mnie wspomóc i wesprzeć na duchu. Dodam, że rodziłam w państwowym szpitalu, w komfortowych warunkach, ze wspaniałą opieką nie tylko w trakcie porodu, ale i po nim, a mimo to nawet za poród rodzinny nie zapłaciłam ani grosza. Szpital wybrałam jednak w innym mieście, świadomie i z rozsądku, bo uważam, że w tej kwestii nie warto zdawać się na przypadek.
Oprócz znieczulenia ulgę przynosi też spacerowanie, siadanie na piłce, kucanie czy prysznic, który wzięty w trakcie trwania akcji porodowej zmniejsza dokuczliwość skurczy. Dobrym pomysłem jest też poród w wodzie, w której zmęczenie i ból są znacznie mniej odczuwalne, niestety w Polsce wciąż niewiele szpitali dysponuje odpowiednim sprzętem.
Z innych, bardziej nowatorskich metod uśmierzania bólu, warto wspomnieć, że coraz bardziej popularny staje się TENS. Jest to stymulator bólu porodowego, który za pomocą elektrod przyczepionych w okolicy lędźwi generuje impulsy o niskich częstotliwościach, w ten sposób zamiast skurczów czuje się tylko lekkie mrowienie. Takie urządzenie można wypożyczyć lub kupić w internecie za ok. 300-500zł.
Mój lekarz prowadzący jest z-cą ordynatora:-)i to on odbierał a potem robił moje dwie cesarki, faktycznie to pomaga jeśli nasz doktorek jest przy naszym porodzie, dało mi to poczucie tego że jeśli cos bedzie nie tak to on szybko zareaguje a nie bedzie zwlekać,i tak było.Olinko naprawde można gdzies skorzystać z znieczulenia ? w moich dwóch szpitalach tego nie ma(mam blisko dwa szpitale w miejscowości w którek moieszkam),a newet w jednym trzeba płącic za poród rodzinny a w który ja rodziłam to jest gaz rozśmieszający,ale i do tego tzrba byc zdrową rodząca bez żadnych przeciwskazań,typu wysokie ciśnienie, problemy z sercem,krązeniem,cukrzyca itp. Dziewczyny z jakich województw jesteście? MOJE to pomorskie
w moim przypadku tez lekarz prowadzacy wykonywal cesarke. faktycznie daje to poczucie bezpieczenstwa, dobrze wybrac szpital gdzie pracuje lekarz prowadzacy. u nas w szpitalu tez nie ma znieczulen w iofercie. ja jestem ze swietokrzyskiego:)
Jestem ze śląskiego. Z tego co zdążyłam się zorientować wiele zależy od samego szpitala i jego dyrekcji. Tak jak pisałam - ja już kilka lat temu nic nie zapłaciłam za poród rodzinny, choć moi znajomi (rodziłam w mieście sąsiedzkim) musieli uiścić stosowną opłatę. Być może tak samo jest ze znieczuleniem. Niemniej nie chce mi się wierzyć, że na wyraźną prośbę i po deklaracji zapłacenia za nie, szpital odmówi uśmierzenia bólu cierpiącej rodzącej. Co prawda nie wiem jaki byłby to koszt, ale biorąc pod uwagę, że za cesarkę na żądanie w prywatnej klinice trzeba zapłacić grube tysiące, to to i tak będzie nieporównywalnie mniej.
Co prawda nie wiem jaki byłby to koszt, ale biorąc pod uwagę, że za cesarkę na żądanie w prywatnej klinice trzeba zapłacić grube tysiące, to to i tak będzie nieporównywalnie mniej.
No ma sie rozumieć, prywatna klinika widaomo że trzeba miec bardzo gruby portfel:-))Ale powinno w wszstkich szpitalach byc oferowane znieczulenie, większość z nas chce rodzic naturalnie,a przynajmniej tak zamierza ale po 12 godzinach bólu, prawie każda jest wykonczona bólem,byłaby to wielka ulga dla naS rodzących ,a ile take znieczulenie może kosztowac orientujecie się może?Pytam z ciekawości ,bo mnie i tak czeka cc, jeśli jeszcze będe w ciąży.
Pewnie cena znieczulenia tez jest zalezna od szpitala skoro w jednych jest darmowe a w innych nie:)
Małgosia, trochę się chyba nie zrozumiałyśmy albo to ja coś pokręciłam
. Dla pewności jednak wyjaśnię, że chodziło mi o takie porównanie - jeśli kobieta panicznie boi się bólu i z tego powodu miałaby zdecydować się na cesarkę na żądanie, to przecież w grę wchodzi tylko prywatna klinika i ogromne koszty, więc jeśli ta sama kobieta w państwowym szpitalu nawet miałaby zapłacić za znieczulenie (jeśli nie podadzą jej go za darmo), to to i tak jest nieporównywalnie niższa kwota.
Małgosia, trochę się chyba nie zrozumiałyśmy albo to ja coś pokręciłam
. Dla pewności jednak wyjaśnię, że chodziło mi o takie porównanie - jeśli kobieta panicznie boi się bólu i z tego powodu miałaby zdecydować się na cesarkę na żądanie, to przecież w grę wchodzi tylko prywatna klinika i ogromne koszty, więc jeśli ta sama kobieta w państwowym szpitalu nawet miałaby zapłacić za znieczulenie (jeśli nie podadzą jej go za darmo), to to i tak jest nieporównywalnie niższa kwota.
A wlasnie niekoniecznie prywatna klinika, mozna ,,dogadac" sie z lekarzem prowadzacym.
tyle że nie każdy lekarz prowadzący ciążę pracuje w szpitalu:)
to tak jak wczesniej napisalam dobrze wybrac lekarza ktory w danym szpitalu pracuje lub odwrotnie:) W miescie gdzie ja rodzilam jest tylko jeden szpital i a wiele prywatnych gabinetow gin., wszyscy praktycznie tam pracuja. Domyslam sie, ze w wiekszym miescie z takim wyborem troche trudniej.
ja tez rodziłam w mieście gdzie jest jeden (ja mam do niego 60 km)co prawda mam jeszcze jeden szpital oddalony tylko 20 km, ale w tej rzeźni nie chciałam rodzić:)tam gdzie rodziłam większość lekarzy pracujacych w szpitalu ma swoje gabinety,ale to bez sensu jeździć raz czy dwa razy w miesiącu tyle kilometrów,i tak sie najeździłam do diabetologa kilka razy,spory kawał drogi bo z tym specjalista też jest wszędzie problem,a już szczególnie pod koniec roku gdzie limity sa wyczerpane i nie chcą pacjentów przyjmować
nie no faktycznie to spora odleglosc, duze utrudnienie> To jak jechalas do porodu tyle km?? Ja mam do szpitala tylko 8 tak ze wygodnie mialam
Hheheh przed porodem mówie do męza tak, pojade do szpitala że się zle czuje ze mam skurcze(bo miałm od 5 miesiaca), bałam sie starsznie że nie zdąrze z porodem (mam gdzieś 15km) i wolałam leżeć na patologii:-) no ale wyszło inaczej. Co do płacenia tak se myśle wogule dlaczego my płacimy w państwowych szpitalach za cos tam , czy jest to wogule legalne?
nie no faktycznie to spora odleglosc, duze utrudnienie> To jak jechalas do porodu tyle km?? Ja mam do szpitala tylko 8 tak ze wygodnie mialam
pojechałam normalnie samochodem,był to styczeń 2011 r,na szczęście śnieg już stopniał i drogi były przejezdne,termin miałam na 14 .01,ale lekarz ze w/g na cukrzyce ciążową skierował mnie wcześniej do szpitala,pojechałam 13.01 i jak się okazało prosto na porodówkę,na ginekologii byłam chyba pół godziny,jak mnie lekarz zbadał miałam już 4 cm rozwarcia,6 godzin i miałam dzidziusia przy sobie:)pierwsze dziecko też rodziłam w tym szpitalu ale wtedy mieszkałam 20 km bliżej:)
zapomniałam dodac że w trakcie porodu miałam podany dolargan,nie wiem jak innym ale mi po tym ból zmalał i to sporo:)
ból porodowy jest różny w zależności od kobiety, wiadomo że nie da się porównac jego intensywności, podobnie jak nie da się jednoznacznie stwierdzić czy jakas metoda jest dobra czy zla w 100 procentach. do jednych z metod lagodzenia bolu porodowego zalicza sie metoda tens, polecana przez wiele mam, przez wiele oceniana neutralnie - nie odczuly ulgi w bolu.
Ja miałam czyste bóle krzyżowe. Nawet nie wiedziałam i do tej pory nie wiem jak to jest mieć bóle zwykłe, brzucha.
Hmm...Uczucie? Jakby ktoś wziął Cię, położył plecami na kolano i złamał w pół.
Mimo podanego epiduralu ból był okropny.
Na koniec skurcze mi zanikły, choć miałam pełne rozwarcie, więc podano mi oksytocynę, która na nowo wywołała te okropne skurcze.
Poród trwał zaledwie 2,5 h ale tylko dlatego, że późno zdecydowałam się na przyjazd do szpitala (godzinę siedziałam ze skurczami co minutę).
Nie ma co pytać. Tak jak większość pisze ból porodowy i to jak go zniesiesz jest kwestią indywidualną.
Wiem jedno. Podejście robi swoje.