juzefina - moja rada jest taka:
1) nie dzwoń do zony - Tobie na dobre to nie wyjdzie
2) przedstaw mu swoje twarde argumenty - on ma się przestraszyć i uwierzyć, ze Ty naprawdę odejdziesz, jeśli nic natychmiast się nie zmieni
3) absolutnie nie daj się zwodzić jego kolejnymi bajeczkami, pamietaj, że to sa kolejne wykręty, po to, żeby było tak jak dotychczas
4) jeśli nic się nie zmieni (w sensie nie powie żonie, nie zamieszka z Tobą lub nie wiem nie wniesie sprawy o rozwód) po prostu zniknij z jego życia, nie odbieraj telefonów, nie spotykaj sie
5) musisz go zmusić do dokonania WYBORU, bo jak na razie to on korzysta ile się da z tej wygodnej sytuacji
6) ustal sobie w glowie plan działania i konsekwentnie się tego trzymaj
Podobne tematy
juzefina napisał/a:W następny weekend to zrobię,już mu powiedziałam w skrócie : albo on do piątku ogarnie temat albo ja...
Wracam powoli do rzeczywistosci.Im rzadziej go widzę tym mi łatwiej sie nie denerwować.Nie tęsknie tak nie boli.To zabrzmiało jak by Cię ta sytuacja strasznie kręciła. Po co czekać do następnego weekendu? Dalej żyć w niepewności co będzie? Już chyba dosyć czekałaś. Tak swoją drogą czytając pierwsze posty miałam wrażenie, że wcześniej nie było rozmów typu "powiedz o nas żonie" i dopiero teraz do tego dojrzałaś.
Powiedz mi jak widzisz przyszłość z człowiekiem, którego jak widzisz, to się denerujesz, tęsknisz aż do bólu?
Gdzie jest w Waszym "związku" tzw. szacunek? Czy jesteś aż tak zdesperowana, żeby związać się z człowiekiem, którego nazywasz tchórzem.
Staram sie nie oczeniać ani Ciebie ani jego, chociaż jest to dla mnie niezwykle trudne, bo nie toleruje takich zachowań jak Twoje czy jego i mam nadzieję, że, jak to w życiu bywa swoją cenę za to zapłacicie, ale... nie chce być złym prorokiem, jednak... razem chyba swojego szczęścia nie zbudujecie!
rozmowy o niej były raz powiedział mi że ona wie tylko nie wie kim jestem,
szacunek jest
brak szacunku to tz to ze mnie zwodzi i kaze czekac
więc i tak i tak
tchórzem w zyciu nie jest ale jeśli chodzi o jego małżeństwo dla mnie jest
boi się zmian
jest wygodny
powiem ci tak każdy mąż jak zechce to zdradzi żonę nie ma na to przepisu i nie zaprogramujemy drugiej połowy by nie chciała nikogo więcej
dla mnie to wręcz było by chore abym święcie myślała ze mój facet chce się kochac tylko ze mną
to samcy wyobraźnie też posiadają
są tacy którzy ie zrobią tego bo nie brakim niczego w związkach
a są tacy którzy maja za wiele i też jest źle
a są jeszcze inni którzy nie dostają nic a dają wiele........
można by tu pisać mnożyć i wymyślać
pracuję z mężczyznami
wyjazdy firmowe obserwuje i czasem mi oczy na wierzch wyłażą co ci wspaniali meżowie odwalają
ale musi tego chcieć i mieć w poważaniu drugą połowę aby tak postępować
czy mąż czy chłopak
zdesperowana nie jestem i nigdy nie byłam
nie narzekam na zainteresowanie
ale jednak wolę zawsze jego tego jedynego
wiem że gdy nie zrobię nic nie stanie się nic
uwierz mi że to że ktoś ma obrączkę na palcu wspólny dom i dziecko nie znaczy to wcale ze jest to na zawsze i az po grób
małżeństwo i papier oraz posiadanie tej drugiej osoby zabijają często milość
ja znam wiekszość szczęśliwych par po rozwodzie właśnie z kolejnymi partnerami
miłość jest i tu i tu
i w parach żyjących w wolnych związkach i w małżeństwie
tylko że w małżeństwie może być tak że przestajemy sie starac o siebie nawzajem bo juz sie mamy bo się kochamy i przysięgliśmy w kościele.
ja świadomie wchodziłam w to wszystko z Nim
ale prawda jest taka że tak jak to się skończy tak wtedy bede wiedziała czym ,kim dla niego byłam.
Dostanę po dupie trudno ale będzie to dla mnie jakaś nauka.
Ja trochę tak piszę mało spójnie bo ciężko przychodzi mi przelewanie myśli na klawiaturę,chaotycznie.
Za co przepraszam.
juzefina - moja rada jest taka:
1) nie dzwoń do zony - Tobie na dobre to nie wyjdzie
2) przedstaw mu swoje twarde argumenty - on ma się przestraszyć i uwierzyć, ze Ty naprawdę odejdziesz, jeśli nic natychmiast się nie zmieni
3) absolutnie nie daj się zwodzić jego kolejnymi bajeczkami, pamietaj, że to sa kolejne wykręty, po to, żeby było tak jak dotychczas
4) jeśli nic się nie zmieni (w sensie nie powie żonie, nie zamieszka z Tobą lub nie wiem nie wniesie sprawy o rozwód) po prostu zniknij z jego życia, nie odbieraj telefonów, nie spotykaj sie
5) musisz go zmusić do dokonania WYBORU, bo jak na razie to on korzysta ile się da z tej wygodnej sytuacji
6) ustal sobie w glowie plan działania i konsekwentnie się tego trzymaj
wiki nie dam rady ale dzięki czy ty bylas w podobnej sytuacji?
juz to bylo 2 miesiące sie nie widywalismy tylko telefony i znow przedłuzył czas
powiedzial mi ze powiedział żonie
ostatnio odwalił mi numer i mnie mocno oszukał to też z miesiac była cisza z mojej strony
on jest mnie tak pewny ze szok
mam nadzieje że on sie tego przestaraszy i powie jej sam
dażę do tego by to przyspieszyć
jestem nawet skołonna zadzwonic do niej przy nim
jemu sie chyba caly czas wydaje ze jest panem sytuacji - bo jest
chce go tym wlasnie zmusic do dokonania wyboru
i chce mu to powiedziec
ze albo ja albo ona
69 2012-07-21 12:52:45 Ostatnio edytowany przez Nilos (2012-07-21 13:13:43)
[*] Moralność
Chcę zadzwonić gdy go nie bedzie przy niej.Uświadomić jej jak jest i że żyje w trójkącie.Bo uważam że powinna wiedzieć.Gdybym była na jej miejscu też bym chciała.Owszem są kobiety które żyja w trójkatach wiedząc o tym i mają to gdzies czy maz je zdradza czy nie - nie rozumiem tego ale wiem ze takie sa.Tylko czy dzwonić czy nie.Co mi to da.
Szczyt bezczelności. Ty widzisz co piszesz? Żadnej skruchy tylko żądzą odwetu.
Tak naprawdę kto żyje w trójkącie ten żyje. Nie wpadło Ci na myśl taka ironiczna myśl - zdradza mnie z żoną? Ty o trójkątach wiesz wszystko, bo wybrałaś takie życie. Nie zaprzeczaj słowami swoich czynów, bo wygląda to głupio, nawet nieśmiesznie.
pracuję z mężczyznami
wyjazdy firmowe obserwuje i czasem mi oczy na wierzch wyłażą co ci wspaniali meżowie odwalają
Zakoduj sobie, że ty nie masz prawa moralnego nikogo oceniać ani potępiać, bo ty jesteś wyzuta z moralności.
ja świadomie wchodziłam w to wszystko z Nim
I na co liczyłaś? W ogóle to jak zadzwonisz to nawet jak go żona wyrzuci z domu to będziesz ostatnią osobą do której się zwróci. Będzie się ciebie brzydził. Teraz jesteś chociaż dla niego towarem seksualnym. Ale zawsze czymś dla niego, znaczysz chwile seksualnej rozkoszy i to pewnie już coraz słabszej. Pewnie szuka nowego ciałka.
W ogóle to ci się spodoba moja odpowiedź. DZWOŃ NATYCHMIAST, NIE WACHAJ SIĘ! Szkoda by jego małżonka marnowała swoje życie z takim człowiekiem. Najwyżej sobie zrobią otwarty związek. Już i tak mają, tylko jeszcze Ona biedna jest wierna niepotrzebnie.
Po za tym kolejna naiwna, że mąż odejdzie od żony. W sumie powinien z czystej przyzwoitości, bo nim się kogoś posiądzie to się opuszcza związek. Tacy ludzie jednak są siebie warci, pozbawieni moralności, cierpią ci uczciwi. Dla mnie zdradzacze są gorsi aniżeli zwierzęta, bo wilki są nawet wierne.
rozmowy o niej były raz powiedział mi że ona wie tylko nie wie kim jestem,
.....jest wygodny
powiem ci tak każdy mąż jak zechce to zdradzi żonę nie ma na to przepisu i nie zaprogramujemy drugiej połowy by nie chciała nikogo więce.....
małżeństwo i papier oraz posiadanie tej drugiej osoby zabijają często milość
ja znam wiekszość szczęśliwych par po rozwodzie właśnie z kolejnymi partneramimiłość jest i tu i tu
i w parach żyjących w wolnych związkach i w małżeństwie
tylko że w małżeństwie może być tak że przestajemy sie starac o siebie nawzajem bo juz sie mamy bo się kochamy i przysięgliśmy w kościele.ja świadomie wchodziłam w to wszystko z Nim
ale prawda jest taka że tak jak to się skończy tak wtedy bede wiedziała czym ,kim dla niego byłam.
Dostanę po dupie trudno ale będzie to dla mnie jakaś nauka.
Skoro ona już wie, to musi być jakiś powód dla którego go do tej pory nie zostawiła. Sorry, ale fakt czy wie kim jesteś, jak wyglądasz i co sobą reprezentujesz nie odegra tu żadnej roli. W tym przypadku Twój ewentualny kontakt telefoniczny z nią najprawdopodobniej nie przyniesie oczekiwanego przez Ciebie efektu, a wręcz przeciwnie, możesz zostać poniżona i upokorzona przez nią (o czym nie tylko ja Ci pisałam).
Oczywiście to o czym piszesz w kontekście związków jest w dużej mierze prawdziwe. Jest takie wyświechtane stwierdzenie, że "wszystko zależy od nas samych", niestety w sytuacji gdy są ze sobą w relacjach dwie osoby nic nie zależy tylko od nas. Nawet jak będziemy stawać na rzęsach.
Skoro pracujesz z mężczyznami, to powinnaś była zaobserwować, że ci mężczyżni, którzy wchodzą w związki z kochankami i nie są w stanie zakończyć poprzedniego związku, zazwyczaj są wygodni i nie mają odwagi podjąć działań.Ich wygoda wiąże się z tym, że maja stabilizację w domu i emocje poza domem. Dla wielu jest to optymalny układ, tym bardziej jeżeli są dobrze sytuowani.
Jeżeli zostawi żonę i rozpoczniecie wspólne życie, to skończą się te emocje, które go kręciły a zacznie inna rzeczywistość, kto wie może gorsza od tej, którą ma teraz.
Poza tym widząc jak postępują znani CI mężczyźni powinnaś zauważyć, że często wykorzystują naiwność i oddanie, przygodnie poznanych dziewczyn, koleżanek z pracy rozpaczliwie szukających miłości i kochanek, które karmione są nadzieją. On oszukuje Cię zapewne w takim samym stopniu jak żonę.
Nabieram przekonania, że przede wszystkim powinnaś z nim rozwiązać ten problem. Od niego dowiedzieć się kim dla niego jesteś.
Jak się dowiedzieć, bardzo prosto.
Mówisz mu, że najwyższy czas dokonać wyboru. Już dosyć czekałaś. Nie za tydzień, miesiąc, jak żona wyzdrowieje, skończy się lato itp. itd. tylko dziś oczekujesz na jego decyzję, za którą idą czyny: pozew do sądu, przeprowadzka do Ciebie a jak nie to koniec.
Każde zachowanie inne niż przyjęcie postawionych przez Ciebie warunków, będzie świadczyć, że jesteś dla niego zabawką. A gwarantuję Ci, że sprzeda CI "jakiś głodny kawałek", który odbierzesz jak światełko w tunelu.
Wchodząc świadomie w ten związek zgotowałaś sobie ten los. Trwając w nim i czekając ... marnujesz sobie życie. Czy warto?
Witaj.
(...)ja znam wiekszość szczęśliwych par po rozwodzie właśnie z kolejnymi partnerami(...)
Rozumiem, że jesteś pewna tego, że dołączysz do tej "większości".
(...)małżeństwo i papier oraz posiadanie tej drugiej osoby zabijają często milość(...)
To by znaczyło, że po jego rozwodzie (zakładając, że dojdzie do tego) nie będziesz dążyła do legalizacji Waszego związku, bo wedle tego co napisałaś, mogłoby się to stać zagrożeniem dla Waszej miłości.
Znajomi, o których piszesz, też są tylko parą...szczęśliwą.
Poza tym, wyjaśnij co rozumiesz przez "oraz posiadanie tej drugiej osoby".
Będąc już razem, też wchodzicie w pewien układ, prowadzenie wspólnego życia, co również zagraża wzajemnym "posiadaniem się".
juz to bylo 2 miesiące sie nie widywalismy tylko telefony i znow przedłuzył czas
powiedzial mi ze powiedział żonie
ostatnio odwalił mi numer i mnie mocno oszukał to też z miesiac była cisza z mojej stronyon jest mnie tak pewny ze szok.
No widzisz? Jest Ciebie pewny, bo łamiesz się jak minie miesiąc lub 2. Rozpracował Cię, wie co powiedzieć, co zrobić, wie, że z Twojej strony to taka poza "obrażonej", ale żadnych poważnych konsekwencji dla niego nie ma.
Musisz być twarda, wiesz już czego chcesz, wiesz już czego nie chcesz. Nie możesz po raz kolejny uwierzyć w jego śmieszne bajki i wszystko wybaczać. On musi się o tym przekonać, TY musisz być nieugięta. I sytuacja sama się rozwiąże. On w końcu WYBIERZE. Po drugie przekonasz się ile znaczyłąś dla niego. Przekonaj się co jest w stanie zrobić, zeby Cię zatrzymać? Sprzedać kolejną bajeczkę, że nie teraz, bo ... - wyśmiej go i trzaśnij drzwiami. Nie pomoże raz, to drugi, trzeci i ... tak do skutku. Te bajeczki to prawdopodobnie jedyne na co go stać. Tak czy inaczej, albo przestanie się o Ciebie starać, albo zostanie z Tobą, czyli WYBIERZE CIEBIE.
Mam też wrażenie, ze w głębi boisz się, ze nie wybierze Ciebie, bo jak by tak miało być, to już dawno by to zrobił. Uważam, ze taka opcja jest bardzo prawdopodobna. I właśnie dlatego nie dzwoń do jego żony. Załatwcie to między sobą. Oszczędzisz sobie kolejnych upokorzeń.
O żadnej formie zemsty nie myśl - taki dupek nie jest tego warty.
Pomyśl o sobie.
O żadnej formie zemsty nie myśl - taki dupek nie jest tego warty.
Pomyśl o sobie.
Skąd takie rozróżnianie Szanowna Pani? Do Niej Pani się zwraca tak delikatnie, a jego Pani nazywa tak obcesowo. Proszę mi wyjaśnić skąd rozróżnienie? Bo się nią bawi? Na to pozwala, czego się spodziewala? Moralnie coś ich różni? Są siebie warci. Zatem, albo to proszę zmazać, albo proszę dodać epitet równie wulgarny skierowane do niej.
Akurat ona myślli o sobie nieustannie. Bez trywializmów.
juzefina napisał/a:juz to bylo 2 miesiące sie nie widywalismy tylko telefony i znow przedłuzył czas
powiedzial mi ze powiedział żonie
ostatnio odwalił mi numer i mnie mocno oszukał to też z miesiac była cisza z mojej stronyon jest mnie tak pewny ze szok.
No widzisz? Jest Ciebie pewny, bo łamiesz się jak minie miesiąc lub 2. Rozpracował Cię, wie co powiedzieć, co zrobić, wie, że z Twojej strony to taka poza "obrażonej", ale żadnych poważnych konsekwencji dla niego nie ma.
Musisz być twarda, wiesz już czego chcesz, wiesz już czego nie chcesz. Nie możesz po raz kolejny uwierzyć w jego śmieszne bajki i wszystko wybaczać. On musi się o tym przekonać, TY musisz być nieugięta. I sytuacja sama się rozwiąże. On w końcu WYBIERZE. Po drugie przekonasz się ile znaczyłąś dla niego. Przekonaj się co jest w stanie zrobić, zeby Cię zatrzymać? Sprzedać kolejną bajeczkę, że nie teraz, bo ... - wyśmiej go i trzaśnij drzwiami. Nie pomoże raz, to drugi, trzeci i ... tak do skutku. Te bajeczki to prawdopodobnie jedyne na co go stać. Tak czy inaczej, albo przestanie się o Ciebie starać, albo zostanie z Tobą, czyli WYBIERZE CIEBIE.
Mam też wrażenie, ze w głębi boisz się, ze nie wybierze Ciebie, bo jak by tak miało być, to już dawno by to zrobił. Uważam, ze taka opcja jest bardzo prawdopodobna. I właśnie dlatego nie dzwoń do jego żony. Załatwcie to między sobą. Oszczędzisz sobie kolejnych upokorzeń.
O żadnej formie zemsty nie myśl - taki dupek nie jest tego warty.
Pomyśl o sobie.
wiktoria
jesteś osobą która na to trzeźwo patrzy
podobami się twój sposób myślenia.
napisałam mu w smsie ze ma czas do piatku inaczej ona sie dowie.....
nawet nie poruszył tematu w rozmowie potem
a jak kończył to stwierdzil ze ludzie czekają i musi poustalać
a ja na to wiec moze my tez cos poustalamy
robi takie uniki ze szok.
dodam że jest królem konwersacji i dyskusji
tylko tu nie ma o czym dyskutować
jak przeprowadzic rozmowe inną niż dotychczas by skutek był jakiś a nie zawsze ten sam
75 2012-07-21 14:51:47 Ostatnio edytowany przez Nilos (2012-07-21 15:03:33)
wiktoria
jesteś osobą która na to trzeźwo patrzy
podobami się twój sposób myślenia.
napisałam mu w smsie ze ma czas do piatku inaczej ona sie dowie.....nawet nie poruszył tematu w rozmowie potem
a jak kończył to stwierdzil ze ludzie czekają i musi poustalać
a ja na to wiec moze my tez cos poustalamyrobi takie uniki ze szok.
dodam że jest królem konwersacji i dyskusji
tylko tu nie ma o czym dyskutować
Piszesz wiersz?
Komunikujesz się sms-em w tak ważnej sprawie. Ile Ty masz lat? 13? Wtedy bym to rozumiał i się uśmiechnął życzliwie na takie zachowanie i pomyślał - ach ta młodzieńczość.
Akurat chcę by on był twój. Taki paradoks dla dobra jego żony, która jest przyćmiona. Spotykasz się. Witaj moj amoralny(to pomin, choć to prawda) amancie. Jest nam ze sobą dobrze. Mamy wspaniałe pożycie i świetnie się dogadujemy na ogół, a przeszkodą jest brak wspólnego związku. Zatem wytrzyj uszy i posluchaj zero seksu, zero kontaktu nim się do mnie nie wprowadzisz. Daj znać. Do widzenia i odwracasz się na pięcie. Nie czekasz, bo jak masz takie ego i miałaś jaja by sięgnąć po żonatego to znasz swoją wartość (dla mnie ona jest żadna, bo jesteś amoralna) i może się wprowadzi z walizkami.
On do piątku nic nie postanowi - gwarantuję Ci to.
A wtedy - Ty jedyne co mozesz zrobić to zniknąć. Z jego życia oczywiscie:) ale tak na poważnie. Miej na uwadze to, że on wtedy będzie miał setki powodów, usprawiedliwień. Musisz się na to nastawić i znaleźć w sobie siłę, zeby się nie poddać i nie ulec. I tak jak pisałam już poprzednio - twardo się tego trzymaj.
Zawalcz o siebie!!! Wiem, ze łatwo się mówi, ale serce w tym przypadku jest najgorszym doradcą! (pewnie zaraz ktoś Ci napisze, że Ty nie masz serca skoro rozwalasz tą przecudowną rodzinę i małżeństwo)
hehe nie przejmuj sie takimi tekstami. Nie jestes tu przecież po to, żeby Cię osądzać.
Masz serce, z którego ktoś robi sobie poczekalnię! Nie pozwalaj dłużej na to!
Pamiętaj, że masz jedno życie i nie warto go już dłużej marnować. Skoro piszesz tutaj, tzn., że chcesz coś zmienić, tylko barkuje Ci sił. Życzę Ci dużo dużo siły i wytrwałości. Mam nadzieję, ze się uda ![]()
77 2012-07-21 15:05:11 Ostatnio edytowany przez Nilos (2012-07-21 15:10:16)
...
Daj jej order. Jej wątek wymaga nagrody. Cechuje cię taki sam poziom amoralności jak ją. Żeby była miłość musi być moralność, bo inaczej jest żądza, ale takie jak wy nazywają to zakochaniem i miłością.
Niektórzy ludzie nie wiedzą co to moralność co to godność i honor!
A w sposób jaki tłumaczą swoją "głupotę" jest żenujący!
Kochanka zawsze bedzie tylko kochanką i powinna się z tym liczyć ale niektóre zbyt wiele sobie wyobrażają choć przecież to oczywista oczywistość...
Nilos próbuje tutaj grać objawionego ducha moralności i przyznawać odpowiedni epitet wedle zasług.Słabe to jest bo nikt go o to nie pyta.To nie jest temat do osądzania kto moralnym jest a kto nie.
Może się chłopak załamać jak dalej nie będziecie go zauważać:))
Nilos próbuje tutaj grać objawionego ducha moralności i przyznawać odpowiedni epitet wedle zasług.Słabe to jest bo nikt go o to nie pyta.To nie jest temat do osądzania kto moralnym jest a kto nie.
Może się chłopak załamać jak dalej nie będziecie go zauważać:))
hehe hehe
chłopcze drogi życia nie znasz albo tkwisz pod żyrandolem u mamusi
a może tracisz powoli wiarę w kobiety
albo kobieta cię zdradzała
ALE CZYTAM I DO GŁOWY BIORĘ OCZYWIŚCIE TWOJE WYPOCINY ![]()
81 2012-07-21 17:50:20 Ostatnio edytowany przez Nilos (2012-07-21 22:26:40)
chłopcze drogi życia nie znasz albo tkwisz pod żyrandolem u mamusi
Lepiej twkić nawet całe życie pod dachem rodziców i bać się wchodzić w związki niż przyjmować takie zaproszenie jak Ty przyjęłaś. Przynajmniej bym sobie w lustro spojrzał i powiedział, żem godny. Już możnaby nawet zbłądzić i odkupić się pokutą, ale ciebie na to nie stać.
Udziel mi jakieś rady życiowej, proszę niech Twe nauki spłyną na mnie. Dowiem się wiele niedorzeczności. Nie lubię frazesów. Wole logikę i racjonalność, a nie podążąnie żądzą i nazywanie tego miłością.
I tak apropo ja Cie udzielę nauki apropo rodziców. Władowali w Ciebie wiele wyrzeczeń i pamiętaj o tym na starość. Gdzieś przebąkiwałaś, że znają tą sytuację. Cóż, wychowanie wynosi się z domu. Słabe to nauki były.
Nilos próbuje tutaj grać objawionego ducha moralności i przyznawać odpowiedni epitet wedle zasług.Słabe to jest bo nikt go o to nie pyta.To nie jest temat do osądzania kto moralnym jest a kto nie.
Może się chłopak załamać jak dalej nie będziecie go zauważać:))
Nie próbuje, ale taki jest. Używać proszę adekwatnych słów, bo z moich postów możesz sobie wyczytać o moim wielkim poczuciu sprawiedliwości. Za to ta kobieta pokazuję już treścią co sobą przedstawia.
Z tego załamania to ja sobie drwię. Bawie się w sędziego w najlepsze. Jednak przyszła pora skonczyć igraszkę.
Autorko ja już dawno cię osądziłem, że nie znasz moralności i sprawiedliwości. Werdykt zapadł dawno.
A epitet kto przydał i komu to sobie doczytaj dokładnie. Jak mierzyć to jedną miarką. A nie, że kobieta jest cacy.
Dziękuję za komplement, odejmę sarkazm i naprawdę fajne określenie mi przydano. Tylko dodajcie jeszcze Jaśnie Objawiony Duch Moralności.
To takie polskie..
Pisanie jakiś głupot, że ocenianie to domena Polaków i bżdety o tzw. polskim piekiełku to powielanie głupich sloganów. Ocenianie to domena wszystkich ludzi, a nie tylko Polaków. zwłaszcza jak się robi źle, a autorka nie widzi niczego nagannego w swoim zachowaniu.
Kończę, ale chcę zawyrokować na koniec, że o obrończyniach mam takie samo zdanie. Wrzucam do jednego wora. Tyle tutaj ode mnie.
juzefina,
Co Ty właściwie do niego czujesz? piszesz o zemście, frustrujesz się sytuacją w którą sama świadomie weszłaś, piszesz że jest dupkiem i wiele innych odczuć negatywnych pojawia się w Twoich wątkach, nic świadczącego o Twojej miłości nie zauważyłam..
Czego właściwie oczekujesz od jego żony.. oklasków? Nie znasz jej i wiesz tylko to co On ci o niej opowiadał. Nie masz prawa jej oceniać.
On od niej nie odejdzie - bo ją kocha.
Nie boi się, że Ona się dowie - bo albo jest jej pewny i wie że Ona mu wybaczy, albo (bardziej prawdopodobne) wie że Ty nigdy się na to nie zdecydujesz aby jej o tym powiedzieć.
Tak jak napisałaś - jesteś trzecią, nikim mniej czy więcej.
Nilos próbuje tutaj grać objawionego ducha moralności i przyznawać odpowiedni epitet wedle zasług.Słabe to jest bo nikt go o to nie pyta.To nie jest temat do osądzania kto moralnym jest a kto nie.
A niby dlaczego nie ? Autorka sama się "wystawiła" do oceny.
Mam podobną ocenę tej sytuacji, którą przedstawiłam w początkowych postach. Ujęłam to inaczej niż Nilos, ale ocena jest taka sama.
84 2012-07-21 19:51:25 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2012-07-21 20:02:30)
Ano dlatego luc że pytanie w topiku było zgoła inne.To takie polskie- koniecznie ocenić niezależnie od tego jakie są oczekiwania dyskutanta. i czy ktokolwiek zechce to czytać lub tego słuchać.A juz szczególnie wtedy gdy ocena jest nieprzychylna.Wtedy na tej ocenie możemy niejako podbudować swoją postawę.Odpuść sobie po prostu bo tu nie o to chodziło.Potrafisz?
Nilos- Ty czytasz ale nie rozumiesz.Ja nikogo nie bronię.I może doprowadzę Cię do płaczu- ale w nosie mam Twoją opinię.Jak pewnie i większość,których oceniasz a którzy tego nie oczekują.:)
Ano dlatego luc że pytanie w topiku było zgoła inne.To takie polskie- koniecznie ocenić niezależnie od tego jakie są oczekiwania dyskutanta. i czy ktokolwiek zechce to czytać lub tego słuchać.A juz szczególnie wtedy gdy ocena jest nieprzychylna.Wtedy na tej ocenie możemy niejako podbudować swoją postawę.Odpuść sobie po prostu bo tu nie o to chodziło.Potrafisz?
Ani nie muszę sobie odpuszczać, ani nie muszę "podbudować" swojej postawy, bo ona ma wystarczająco mocne podstawy.
Jak napisałam - Autorka sama "wystawiła" się do oceny, co wynika z jej postu.
Jak brzmiało pytanie dobrze pamiętam i jej na to odpowiadałam. Co nie znaczy, że że nie warto komuś uświadomić nagannego postępowania.
I proszę, nie żongluj stereotypami w stylu - to takie polskie. Potrafisz?
Facet już dawno się określił. Chce mieć żonę i Ciebie.
Ty dobrze o tym wiesz, ale się łudzisz i wciąż przesuwasz granice.
Tym razem jest to przyszły piątek. Jednak z tego, co piszesz trudno uwierzyć, że będzie to granica
ostateczna.
Facet dalej będzie stał w rozkroku, jemu jest tak wygodnie.
Jest jedno rozsądne wyjście z tej sytuacji - odpuścić sobie tego faceta.
Jego żonę zostaw w spokoju. To jest sprawa tylko między Tobą a nim.
juzefina napisał/a:I wolałabym znac prawde.Ale ok kazdy ma swoje zdanie.Ja się zastanawiam czy dzwonić czy nie a nie "kim jestem" i jaka ze mnie zdzira bo to nie prawda.
O rany, to zadzwoń, a potem napisz co było dalej.
I tak już tkwicie w tym chorym układzie.
Idealizujesz faceta, który lubi miec układziki na boku i samą siebie w tym układziku.
Ich związek też na pewno jest juz chory, bo facet zdradzający żone - zachowuje sie inaczej i najczęsciej tak, że to ona myśli, że z nią coś nie tak. To zawsze jest manipulacja i kłamstwo.
Siedzisz w tym po same uszy.Wszystko byłoby proste gdybyś go nie kochała, ja też nie chciałabym się wiązać z kimś "niewłaściwym", ale kocham i niestety chcę.
Człowiek ma wybór, a nie tylko pop... feromony; zawsze można podjąc DECYZJĘ, a nie kierowac sie jakims chorym hajem i romantycznym zauroczeniem.
Romantyczna miłosć nie istnieje, to tylko ZŁUDZENIA.
Racja.Czlowiek ma zawsze wybor.
Niektórzy ludzie nie wiedzą co to moralność co to godność i honor!
A w sposób jaki tłumaczą swoją "głupotę" jest żenujący!
Kochanka zawsze bedzie tylko kochanką i powinna się z tym liczyć ale niektóre zbyt wiele sobie wyobrażają choć przecież to oczywista oczywistość...
Zgodzę się ,że w byciu kochanką nie ma nic szlachetnego.
Aczkolwiek skąd te dane,ze kochanka zawsze jest tylko kochanką? Pracuję w typowo męskim środowisku i z moich obserwacji wynika,że w wielu przypadkach to własnie "kochanka zostaje wybrana".
Nie mówię,że to dobrze lub nie. Tylko zauwazyłam,że wciąż jest obecny mit,ze "kochanka zawsze przegrywa".
Chyba was rozczaruję.
Mam już dosyć.Dziś rozmawiał ze mną jak jakiś tyran,pan i władca.
Kazał czekać na spotkanie i romowe moze tydzien może dwa.
Oczywiście rozmowa miala by dotyczyc ze ja nie mam prawa tknąć jego żony.
Zadzwonił wściekły i rozdrażniony.
Wczoraj jeszcze sprawy wygladaly inaczej a dzis jakby oprzytomniał???przemyslał???przestraszył się ???
Odpowiedziałam choć pewnie już kolejny raz że mam dość i mam gdzieś czekanie aby łaskawie porozmawiać.
On ma mnie zwyczajnie gdzieś.
Nie mogę dopuścić teraz by kajał się i przepraszal.
Musze uzdrowić swoją psychikę i trzymac sie od takich jak on z daleka.
Nie będę dzwonić do nikogo.
Zrozumiałam że to nie da nic a może mi przynieść same kłopoty.
Jakby miał odejść od niej to zrobiłby już to dawno.
Ufff.
Wygląda na to, że wreszcie zmądrzałaś.
To był od początku chory układ, a dopiero teraz to zobaczyłaś, bo facet postawiony pod ścianą "wysypał sie".
Pomijając kwestie moralne, teraz masz czas na zawalczenie o siebie, żebys po raz kolejny nie wplątała sie w taki chory układ.
Tak
Racja.Ale nadal uważam że kochanki nie są wcale marginesem społecznym.
Nie raz są to jak ja kobiety tak zaplątane uczuciowo przez faceta,nieszczęśliwie zakochane i słabe psychicznie.
I będę stała po ich i mojej stronie.Bo to nie nasza wina że małżeństwa sie rozpadają a faceci zdradzają.To wina facetów.
92 2012-07-22 19:30:21 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-07-22 19:33:12)
Juzefino, widzę że w końcu trochę oprzytomniałaś. Pewnie, że gdyby miał od żony odejść, to zrobił by to już dawno. Nigdy by się na to nie zdecydował, bo miałby za dużo do stracenia. Rozwód, krojenie majątku, alimenty... za dużo kłopotów. Sorry, że to powiem, ale takich naiwnych dziewczyn jak Ty, to są setki, a może i tysiące (niestety) i on dobrze wie, że jak nie Ty to będzie inna. Uwierz mi, zostawił by cie prędzej czy później... taka jest prawda... On chce "odskoczni", takiego ciekawszego i ekscytującego dodatku do swojego życia, z którego nigdy nie zrezygnuje, bo tak jest wygodniej...
Pewnie że zdradzanie żon, to wina facetów. Ale Ty tez miałaś swój rozum, którego powinnaś użyć, gdy żonaty facet zaczynał z Tobą flirtować. Gdybyś na początku go odtrąciła, nie miałabyś okazji się zakochać. Jednak zdecydowałaś się mimo to...więc po części to również Twoja wina... Wina przeważnie nie leży po jednej stronie... (mówią nawet że nigdy...)
ooo to jeszcze nie zadzwonilas?:D ja myslalam, wchodzac w ten watek, ze juz dawno tel masz za soba, a Ty dalej siedzisz w tym co bylo. swoja droga, dziwie sie Twojej naiwnosci. i w 100% zgadzam sie w tym co pisal Nilos, poprostu nic dodac nic ujac
Juzefinka!
Szkoda energii, czasu i nerwów na takie coś.
Potraktuj to jako życiową lekcję, niezbyt przyjemną, ale przynajmniej wiele się nauczyłaś. Wyciągnij wnioski na przyszłość i najlepiej nie oglądaj się już za tym co było.
Wiem, ze łatwo się mówi, ale musisz dać radę. Właściwie nie masz innego wyjścia
Trzymaj się!
Racja.Ale nadal uważam że kochanki nie są wcale marginesem społecznym.
Nie raz są to jak ja kobiety tak zaplątane uczuciowo przez faceta,nieszczęśliwie zakochane i słabe psychicznie.
Nie są może marginesem...ale zdecydowane na pewien układ...sama kiedyś zdradziłam męża, ale nie myślałam, ty pisząc na tym forum włączyłaś myślenie....więc zaczęłaś zastanawiać się nad przyszłością...i masz wybór...wszyscy udzielający ci rad forumowicze, obojętnie czy ci zdradzeni czy też nie mają rację....weszłaś w układ-nie w związek, facet który ma żonę dzieci postępujący z tobą jak opisujesz już wybrał...chcesz kropki nad "i" dzwoń do żony, ale on już wybrał...byłaś odskocznią...szkoda, że ja wcześniej nie trafiłam na to forum...jest tu wiele DOBRYCH RAD, które w tej chwili odrzucasz...
"I będę stała po ich i mojej stronie.Bo to nie nasza wina że małżeństwa sie rozpadają a faceci zdradzają.To wina facetów"
Egoistyczne jest stwierdzenie, że to wina facetów, gdyby nie było takich kobiet jak ty i ja nie byłoby zdrad, z tą różnicą, że ja miałam męża i się wycofałam bez porad na forum, ty masz dziecko a "byle portki" przysłoniły ci świat...on już wybrał - żonę...zrozum i pogodż się że byłaś zabawkż...
96 2012-07-23 00:03:36 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-07-23 00:04:13)
maya7, bardzo mądrze napisałaś, szacun...
Ja choć nie uważam kochanek (nie wszystkich) za "margines" jednak nie uważam też, że nie ma w zdradzie żadnej ich winy. Wina jest po obu stronach. Gdyby nie było chętnego faceta, to nie znalazłaby się kochanka, a gdyby nie było kochanki to chętny facet nic by nie wskórał... taka jest smutna prawda...
Margolinko- odbiegnę nieco od tematu a to z powodu Twej wypowiedzi.
Coś Ci się chyba pomyliło.Wina jest po stronie MĘŻA I ŻONY! Przecież kochanki to nie są sępy polujące na mężów zniechęconych żoną!
To on opowiada potencjalnej kochance,że z żoną mu tak strasznie,że jej nie kocha ale musi z nią być a ona- kochanka to taka mądra,dobra kobieta i świetna w łóżku.
Chyba was rozczaruję.
Mam już dosyć.Dziś rozmawiał ze mną jak jakiś tyran,pan i władca.
Kazał czekać na spotkanie i romowe moze tydzien może dwa.
Oczywiście rozmowa miala by dotyczyc ze ja nie mam prawa tknąć jego żony.
Zadzwonił wściekły i rozdrażniony.
Wczoraj jeszcze sprawy wygladaly inaczej a dzis jakby oprzytomniał???przemyslał???przestraszył się ???Odpowiedziałam choć pewnie już kolejny raz że mam dość i mam gdzieś czekanie aby łaskawie porozmawiać.
On ma mnie zwyczajnie gdzieś.
Nie mogę dopuścić teraz by kajał się i przepraszal.
Musze uzdrowić swoją psychikę i trzymac sie od takich jak on z daleka.Nie będę dzwonić do nikogo.
Zrozumiałam że to nie da nic a może mi przynieść same kłopoty.Jakby miał odejść od niej to zrobiłby już to dawno.
Widzisz sytuacja ,sama sie wyklarowala ,chce miec kogos na boku odskocznie do bzykania ,typowe ,zony nie da Ci tknac bo to ona jest kego kobieta ,samiec ma ochote pobzykac czyz nie prawda?
Wie ze bedziesz czekac jak sunia na pieska z tego co napisalas latwo mozna to wywnioskowac .
Chyba z tym zainteresowaniem slabiutko skoro tak sie trzymasz zonatego.
Powinnas isc na psychoterapie ,powinnas bo nie tedy droga do szczescia.
Kazda kochanka mysli to samo ,znam przypadki gdzie facet odszedl bo kochal ,ale Twoj nie kocha ,wiec nie rozumiem po co Ci taki facet?
Zastanow sie nas soba co dalej z tym zyciem?
Mimo wszystko zycze zdrowienia i podniesienia samooceny .
Pozdrawiam
ps:Niemam pl znakow w klawiaturze wiec prosze wybaczyc)
Margolinko- odbiegnę nieco od tematu a to z powodu Twej wypowiedzi.
Coś Ci się chyba pomyliło.Wina jest po stronie MĘŻA I ŻONY! Przecież kochanki to nie są sępy polujące na mężów zniechęconych żoną!
To on opowiada potencjalnej kochance,że z żoną mu tak strasznie,że jej nie kocha ale musi z nią być a ona- kochanka to taka mądra,dobra kobieta i świetna w łóżku.
Racja ,czesto faceci szukajac odskoczni mydla oczka naiwnej kobiecie,ona potem zakochuje sie i dramat gotowy.
Choc w naszych czasach czesto mozna zauwazyc panienki lecace na kase ,auto itp.
To ogolnie problem.
Dlatego swiat sie konczy,zdrady byly od zawsze ,ale dawniej faceci byli inni .Dzis jest wysyp piotrusiow panow dla ktorych zwiazek to zabawa dlatego tyle dramatow.
Bo zdradzanie to czesto charakter ,a nie przymus
Jesteś osadzona własną nipewnością i taka jest prawda szalejesz i dlatego chcesz dzwonić ufasz że to coś zmieni to ty masz problem bo jego żona pewnie nauczyła się z tym żyć.Los cię ukarał bo to ty czujesz się zdradzona i upokorzona tylko prubujesz nieudolnie ubierać to w słowa i dorabiasz do tego śmieszne teorie.masz syndrom zdradzonej żony
a wg mnie powinnaś zadzwonić lub napisać tego smsa jak Ci wygodniej, żeby ona wiedziała, że przez ostatnie 2 lata była zdradzana i wiedziała kim naprawdę jest ten "pan i władca". On się przestraszył, będzie groził, straszył, ale prawda jest taka, że to Ty jesteś teraz panią tej sytuacji, a jemu należy się kara za głupotę i brak jaj. Kara, którą najlepiej wymierzy mu jego własna żona, bo inaczej on za jakiś czas znajdzie sobie kolejną kobietę na boku, w końcu szlak już przetarty, wie jak kłamać, aby wszystko mu uszło płazem.
a czy ty nie mozesz postawic ultimatum: albo ja albo zona? i dopoki nie wybierze to nie spotykaj sie z nim. zobaczysz ile jest warta jego milosc. dlaczego ty masz odwalac czarna robote? bo wyglada ze nie jestes przelotnym romansem bo jestescie jednak 2 lata ze soba. i nie wierze ze zona nie wie chyba ze mieszkacie setki kilometrow od siebie, ale i to da sie wyczuc. kobieta zdradzana przez dwa lata przynajmniej sie domysla. chyba ze facet jest dobrym kameleonem. postaw sie i daj sie juz tak zwodzic bo sie zameczysz. ![]()