Witajcie.
Pewnie większość z was mnie tu potępi i słowem pokaleczy ale trudno.Jestem kochanką żonatego faceta od 2 lat.Scenariusz ten sam - obiecuje ze od niej odejdzie,mowi mi ze jej o mnie juz powiedział,mamy wspólnych znajomych i wszyscy wiedzą wszystko.nie raz rezygnowałam z tej znajomosci ale jakoś wracałam i nie potrafiłam byc stanowcza by z niego zrezygnować.za kazdym razem jest to samo obiecuje i obiecuje.Mam tego dość.Chcę by coś sie zadziało.On wie ze jestem w posiadaniu numeru tel do jego zony juz od prawie roku.Ale dla mnie jakby bał sie sam jej o mnie dokladnie opowiedzieć.Chcę zadzwonić gdy go nie bedzie przy niej.Uświadomić jej jak jest i że żyje w trójkącie.Bo uważam że powinna wiedzieć.Gdybym była na jej miejscu też bym chciała.Owszem są kobiety które żyja w trójkatach wiedząc o tym i mają to gdzies czy maz je zdradza czy nie - nie rozumiem tego ale wiem ze takie sa.Tylko czy dzwonić czy nie.Co mi to da.Do czego doprowadzi?To gwóźdź do trumny albo rozpadu tego cholerstwa czyli związku naszego którego mam serdecznie dość.Albo rozpadu małżeństwa z nadzieją że w końcu jakieś decyzje zostana podjęte,albo nie stanie się nic.Ona mu wybaczy i tyle.Co robić.Już mam dość czekania.Już mam dość jego pieprzonej wygody.Cierpię tylko ja.chcę by wszyscy wiedzieli jak jest.Czasem mam wrazenie że on sie tego nie boi ze ona sie dowie.Tak naprawde to gdyby pogrzebala w necie to w ciagu 10 minut by wiedziala wszystko.Bo sa zdjecia wspolne itd.....może wie a ma to w d?
źle mi że oszukiwana jest jeszcze jego żona.Ona powinna wiedzieć.Sama nie wiem już mam mętlik w głowie.Napiszcie znacie podobne sytuacje?
Podobne tematy
2 2012-07-19 23:49:44 Ostatnio edytowany przez luc (2012-07-19 23:50:35)
Rzeczywiście, ode mnie pociechy nie dostaniesz.
Widzę tu skrajny egoizm. Nie dość, że już wdarłaś się w czyjeś małżeństwo (nie pisz, że nie chciałaś, że nie miałaś wpływu, bo zawsze to my decydujemy co robimy) to jeszcze chcesz na całego "dowalić" jego żonie. Nie kupuję tego, że Ty chciałabyś wiedzieć na jej miejscu. Nie wiesz co byś chciała na jej miejscu. Ty chcesz żeby ona też cierpiała tak jak Ty cierpisz. Tylko, że Ty cierpisz na własne życzenie, a ona na to nie zasługuje (jasne, że jej nie znam ale zakładam, że to normalna kobieta). Zupełnie nie wierzę, że jest Ci żle dlatego, że ona jest oszukiwana. Próbujesz sama przed sobą usprawiedliwić decyzję o powiedzeniu je prawdy. To zwykła hipokryzja. Gdyby tak było naprawdę, to dawno byś zakończyła swój związek.
Facet jest skrajnie nieuczciwy (oszukuje na dwie strony), wygodny (żona i kochanka) i kompletnie bez charakteru. I zdecydowanie nie ma zamiaru zostawić żony. dwa lata to wystarczająco dużo czasu by to zrobić. Tak, scenariusz jest zawsze ten sam.
Pytasz co robić? Jeżeli drzemią w Tobie jeszcze jakieś pokłady uczciwości i zostały Ci jakieś zasady - to zniknij z jego/ich życia, dopóki jeszcze możesz patrzeć w lustro bez obrzydzenia. I nie zastanawiaj się co będzie czuć jego żona. To już jej zostaw.
Życzę Ci abyś podjęła właściwą decyzję choć prawdę mówiąc, nie bardzo w to wierzę, bo Twój egoizm i hipokryzja mnie poraziły.
3 2012-07-19 23:54:37 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2012-07-20 07:26:30)
Rzeczywiście, ode mnie pociechy nie dostaniesz.
Widzę tu skrajny egoizm. Nie dość, że już wdarłaś się w czyjeś małżeństwo (nie pisz, że nie chciałaś, że nie miałaś wpływu, bo zawsze to my decydujemy co robimy) to jeszcze chcesz na całego "dowalić" jego żonie. Nie kupuję tego, że Ty chciałabyś wiedzieć na jej miejscu. Nie wiesz co byś chciała na jej miejscu. Ty chcesz żeby ona też cierpiała tak jak Ty cierpisz. Tylko, że Ty cierpisz na własne życzenie, a ona na to nie zasługuje (jasne, że jej nie znam ale zakładam, że to normalna kobieta). Zupełnie nie wierzę, że jest Ci żle dlatego, że ona jest oszukiwana. Próbujesz sama przed sobą usprawiedliwić decyzję o powiedzeniu je prawdy. To zwykła hipokryzja. Gdyby tak było naprawdę, to dawno byś zakończyła swój związek.Facet jest skrajnie nieuczciwy (oszukuje na dwie strony), wygodny (żona i kochanka) i kompletnie bez charakteru. I zdecydowanie nie ma zamiaru zostawić żony. dwa lata to wystarczająco dużo czasu by to zrobić. Tak, scenariusz jest zawsze ten sam.
Pytasz co robić? Jeżeli drzemią w Tobie jeszcze jakieś pokłady uczciwości i zostały Ci jakieś zasady - to zniknij z jego/ich życia, dopóki jeszcze możesz patrzeć w lustro bez obrzydzenia. I nie zastanawiaj się co będzie czuć jego żona. To już jej zostaw.
Życzę Ci abyś podjęła właściwą decyzję choć prawdę mówiąc, nie bardzo w to wierzę, bo Twój egoizm i hipokryzja mnie poraziły.
czy jego egoizm i wygodnictwo są ok?nie wkradlam sie nie wbilam lecz dostalam zaproszenie
albo skończę jak on raniac kogos jeszcze albo przejdzie mi wulgaryzm drzwiami i zniknę.ale on robi wszystko bym nie znikala.gdyby mi dal wreszcie do zrozumienia odeszlabym.
Na forum takiego słownictwa nie używamy. Moderatorka Anemonne
Tylko czy dzwonić czy nie.Co mi to da.Do czego doprowadzi?To gwóźdź do trumny albo rozpadu tego cholerstwa czyli związku naszego którego mam serdecznie dość.
To po kiego grzyba chcesz dzwonić ??? Taka chęć zemsty co ? BEZ SENSU !
juzefina napisał/a:Tylko czy dzwonić czy nie.Co mi to da.Do czego doprowadzi?To gwóźdź do trumny albo rozpadu tego cholerstwa czyli związku naszego którego mam serdecznie dość.
To po kiego grzyba chcesz dzwonić ??? Taka chęć zemsty co ? BEZ SENSU !
może się ogarnie i nawet jeśli nie ze mną to więcej juz nie bedzie nikomu tak mydlił oczu nie zrani kolejnej naiwnej?
może przestraszy się żony - może dotrze do niego jak wiele moze stracic.............
zemsty?
a dlaczego dla takich ludzi ma się zyć zawsze dobrze spokojnie i wygodnie i wydaje im sie ze moga robic sobie co chca................
może zostanie sam i nie bedzie juz tak kolorowo.....................
może to jest NAM potrzebne żebym to ja byla ta zła i zabrała głos.
czy jego egoizm i wygodnictwo są ok?nie wkradlam sie nie wbilam lecz dostalam zaproszenie
albo skończę jak on raniac kogos jeszcze albo przejdzie mi pierdolne drzwiami i zniknę.ale on robi wszystko bym nie znikala.gdyby mi dal wreszcie do zrozumienia odeszlabym.
Tak jak sądziłam. Nie chcesz przyjąć do wiadomości pewnych faktów.
Czy ja gdzieś napisałam, że jego egoizm i wygodnictwo są ok? Chyba wystarczająco negatywnie wyraziłam sie pod jego adresem.
Dostałaś zaproszenie? To trzeba było nie korzystać. Jak skorzystałaś to wdarłaś się w to małżeństwo, choćbyś nie wiem jak chciała to inaczej oceniać.
On robi wszystko żebyś nie znikała? A po co miałby to robić z jego punktu widzenia? Przecież jemu z tym wygodnie.
Masz swój rozum i wolną wolę. Gdybyś chciała to byś odeszła. Nie usprawiedliwiaj się.
może się ogarnie i nawet jeśli nie ze mną to więcej juz nie bedzie nikomu tak mydlił oczu nie zrani kolejnej naiwnej?
może przestraszy się żony - może dotrze do niego jak wiele moze stracic.............zemsty?
a dlaczego dla takich ludzi ma się zyć zawsze dobrze spokojnie i wygodnie i wydaje im sie ze moga robic sobie co chca................może zostanie sam i nie bedzie juz tak kolorowo.....................
może to jest NAM potrzebne żebym to ja byla ta zła i zabrała głos.
Znów szukasz wykrętów, że chcesz niby ratować inne kobiety przed nim? Że przestraszy się żony, że może dotrze do niego jak wiele może stracić? Czyżbys przez to chciała powiedzieć, że chcesz w ten sposób ratować jego małżeństwo? To już nawet nie hipokryzja tylko coś więcej.
Zemsta? Ale na kim? Z nim sobie rób co chcesz. Zasłużył na to. Ale bądż uprzejma nie zapominać o jego żonie. Ona na to nie zasłużyła.
juzefina, a może zemścij się na nim...? Znajdź sobie innego kochanka... może to go zaboli i da do myślenia? To tak na wypadek, gdyby na prawdę zależało ci na "dobru" jego małżeństwa.
"...owszem, wiem że są kobiety, które zyją w trójkątach, wiedzą o tym i maja to gdzieś, czy mąż je zdradza, czy nie - nie rozumiem tego, ale wiem, ze takie są..."
Coś takiego napisałaś. Ty też żyjesz w trójkącie. On Cię zdradza. Z żoną! Ty o tym WIESZ i masz to gdzieś, skoro trwa to juz 2 lata. Nie rozumiesz?
10 2012-07-20 08:17:58 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-20 08:18:29)
"...owszem, wiem że są kobiety, które zyją w trójkątach, wiedzą o tym i maja to gdzieś, czy mąż je zdradza, czy nie - nie rozumiem tego, ale wiem, ze takie są..."
Coś takiego napisałaś. Ty też żyjesz w trójkącie. On Cię zdradza. Z żoną! Ty o tym WIESZ i masz to gdzieś, skoro trwa to juz 2 lata. Nie rozumiesz?
tak, marena ujela sedno.
...wiesz , ze takie sa , bo sama nia jestes.
Masz metlik w glowie ? Nie sadze !
Mowisz, ze on taki be i nieuczciwy ?
Ja sadze , ze jaki szedl -takiego spotkal .
11 2012-07-20 08:19:05 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2012-07-20 08:19:24)
Wczoraj natknełam się na program w TVN Style prowadzony przez Wellnam i Młynarską (nie pamiętam jak się nazywa) i usłyszałam coś co po prostu mnie rozłożyło, a i w sumie w tym wątku to da do myślenia.
Otóż Pani Młynarska stwierdziła, żee wierność to wcale nie jest najważniejsza rzecz w związku i ona zna wielu mężczyzn, którzy od czasu do czasu skaczą w bok, ale są cudownymi mężami i ojcami, dbają o sowje żony oraz dzieci najlepiej jak potrafią.
Normalnie szczęka mi opadła i na tym skończyłam oglądanie tego programu, który sieje takie brednie.
Ale może Droga Autorko w waszym przypadku tak właśnie jest.
"...owszem, wiem że są kobiety, które zyją w trójkątach, wiedzą o tym i maja to gdzieś, czy mąż je zdradza, czy nie - nie rozumiem tego, ale wiem, ze takie są..."
Coś takiego napisałaś. Ty też żyjesz w trójkącie. On Cię zdradza. Z żoną! Ty o tym WIESZ i masz to gdzieś, skoro trwa to juz 2 lata. Nie rozumiesz?
Marena dziękuję nie patrzyłam nigdy na to w ten sposób.
Rozpieprzył mi dwa lata życia kłamstwami i obietnicami.Poznał moja rodzinę i też omamił.
Z miesiąca na miesiąc mówił że to miesiąc pomógł zbudować dom,kupił samochód,wszystko to dla nas....w końcu doszedł do wniosku że najlepiej będzie bym zaszła w ciąże wtedy bedzie mógł jak rycerz odejść od swojej rodziny i dorosłych dzieci i zając sie mną i dzieckiem - bo przecież tak się powinno robić.Ale ja nie zajdę w ciążę dziecko nie może być kartą przetargową.
Ale dlaczego nie zrobi z siebie pośmiewiska w rodzinie- bo ma kochankę, stawić czoła matce która mu nie wybaczy,żonie która jak określił jakoś to przełknie,i stanąć twarzą w twarz z samym sobą niech wszyscy widzą jaki ze mnie drań i dupek.Nie mieć jaj by odkryć swoja twarz i przyznać się do podwójnego zycia.Chcę to zrobić za niego.Zadzwonię zapytam czy wogóle chce rozmawiać i czy ja to interesuje.Jak nie to nie.
Nie zrobi tego bo on zawsze musi byc ten dobry pomocny i święty.Szlak mnie trafia że tak jest.To niesprawiedliwe.
Mogłabym pisac i pisać.w sumie to trochę i może z zemsty.Bo wiem że nie zostawi żony nigdy.więc może ona zrobi porządek z nim i nie bedzie mu już tak cudnie w tym małżeństwie które opiera wylącznie na robieniu przez nią za gosposię i usługiwaniu mu.
mam mętlik w głowie bo chcę byc z nim,on mówi że też chce a nie dzieje się nic kompletnie.
Rozśmieszają mnie takie "dobre duszki".
Liczyłaś na coś więcej i guzik dostałaś.
To, że byłaś i jesteś naiwna to nie wina żony twojego kochanka.
Pasujecie do siebie i on i Ty.
Szkoda tylko, że o szczęściu i przyszłości niewinnego człowieka /żony/ TY chcesz decydować.
Jakim prawem? Bo ci z kochankiem nie wyszło? Bo chce Ciebie jako odskoczni? Że jesteś spychana na dalszy tor?
Nie trzeba było się pchać tam gdzie nie było dla Ciebie miejsca.
Czysta podłość ludzka, zero skrupułów i wyczucia...Ale na co tu liczyć....?
Żona może w końcu zobaczy za kogo wyszła i oprzytomnieje, ale Ty nie masz prawa niszczyć jej życia tylko dlatego, że świadomie zmarnowałaś swoje CAŁE DWA LATA.
mam mętlik w głowie bo chcę byc z nim,on mówi że też chce a nie dzieje się nic kompletnie.
To w takim razie mam pytanie....po co Ty się na to skazujesz?
On Cie OD 2 LAT OSZUKUJE a na tym powinna opierać się miłość? Szczęście?
Piszesz, że żona jest dla niego tylko gosposią, a Ty?
Kim jesteś dla niego?
Myślę, że inaczej wyobrażałaś sobie miłość, szczęście, partnerstwo.
Jesteś z człowiekiem, który bez skrupułów KŁAMIE, OSZUKUJE, GRA.
Czy Ty w ogóle wiesz kogo kochasz? Jakiego człowieka?
Bardziej by zniszczyło to jego zycie niz jej bo miał by przez jakis czas bardzo niewygodnie w domu.
a Ona by się ogarneła może i spojrzała inaczej na swoje zycie - jej mąż ma kogoś może nie jest to ok?
Ja byłam już mężatka i spotkała mnie podobna sytuacja tylko że ja dowiedziałam sie o wszystkim sama.ale gdyby ktoś powiedział mi wczesniej oszczedziłabym sobie kolejnych miesiecy zycia w niewiedzy.
I jeśli chodzi o moja wiedzę i swiadomosć ze związek z nim jest zły itd......to wszyscy mi to mówią,oprócz niego.A prowadzimy naprawdę szczere rozmowy.
Chcę go zapytać na dniach co dalej z nami kiedy tym razem rozwód.A potem zrobić swoje i zniknąć z jego zycia.Zostawić go samemu sobie.
16 2012-07-20 09:35:24 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-07-20 09:35:45)
I jeśli chodzi o moja wiedzę i swiadomosć ze związek z nim jest zły itd......to wszyscy mi to mówią,oprócz niego.A prowadzimy naprawdę szczere rozmowy.
Ale co On ma Ci mówić???
Przecież On Ci to pokazuje! Każdego dnia zwlekając i oszukując i Ciebie i żonę.
Gdzie tu szczerość? Jaka szczerość?
Wierzysz i widzisz to co chcesz...
juzefina napisał/a:I jeśli chodzi o moja wiedzę i swiadomosć ze związek z nim jest zły itd......to wszyscy mi to mówią,oprócz niego.A prowadzimy naprawdę szczere rozmowy.
Ale co On ma Ci mówić???
Przecież On Ci to pokazuje! Każdego dnia zwlekając i oszukując i Ciebie i żonę.
Gdzie tu szczerość? Jaka szczerość?
Wierzysz i widzisz to co chcesz...
a gdy mówi prosze bardzo dzwoń.........
chcę by się dowiedziała..........
tego małżeństwa nie bede ratował............
może to jest jego wołanie o pomoc może wiedząc jaki ja mam charakter liczy i czeka na to bym to ja zrobiła?
nie zabrał mi numeru telefonu nie zaprzeczył że nie chce rozwodu.
18 2012-07-20 09:40:55 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2012-07-20 09:42:15)
Zrobisz jak uważasz.Jeśli sądzisz,że telefon do żony coś zmieni w Twojej sytuacji na lepsze- zrób to.Ale myślę,że ona pewnie o Tobie wie i gdy zadzwonisz będzie miała satysfakcję,że jesteś głupią,prymitywną d...ą bo na lepszą nie stać jej męża.A Ty chyba nie chcesz dać jej tej satysfakcji?
Skoro twierdzisz,że wszyscy znajomi wiedzą o was to nie ma bata by ona nie wiedziała.Tylko co jej powiesz jak ona Ci powie,że wie? Każesz jej zakończyć związek z mężem bo Ty nie potrafisz w takiej sytuacji układać sobie życia?
Nie możesz po prostu kazać tą sytuację rozwiązać kochankowi pod groźbą,że od niego odejdziesz? Po co włączać w to żonę?I tak poniżyłaś się związując się z żonatym gościem,po co upadać jeszcze niżej i dzwonić do żony?
a gdy mówi prosze bardzo dzwoń.........
chcę by się dowiedziała..........
tego małżeństwa nie bede ratował............
może to jest jego wołanie o pomoc może wiedząc jaki ja mam charakter liczy i czeka na to bym to ja zrobiła?
nie zabrał mi numeru telefonu nie zaprzeczył że nie chce rozwodu.
Może myśli, że nie zadzwonisz?
Poza tym to jest tchórz ![]()
Okropny, prymitywny buc ![]()
Nie będzie ratował a boi się podjąć decyzję?
Co to za facet?
A Ty mu jeszcze umilasz życie...
Poza tym jak napisała gojka102, również się nie zdziwię, że żona ma świadomość o jego romansie.
Juzefina , opierasz się tylko i wyłącznie na zemście.
A nie możesz tak po prosto odejśc , wycofac się z tego układu?
To była Twoja świadoma decyzja ,że trwałaś w tym 2 lata, jesteś dorosła.
Piszesz ,że sama coś takiego wcześniej przechodziłaś z byłym mężem.
To na co teraz liczyłaś? Możesz miec żal ,ale do siebie. Sama decydujesz o swoim życiu,a nie ktoś.
Teraz nie możesz tego znieśc ,że Tobie jest zle, a on nadal ma drugą połówkę. Obarczasz jego jako winnego i chcesz kary .
Ja cierpię- to on ma też cierpiec. Owszem należałoby mu się. Ale zostaw w spokoju jego żonę. Odejdz i daj im spokój.
Niestety sami dostajemy od życia za nasze nietrafne wybory.
A z wszelkich błędów wyciągamy wnioski,aby więcej nie pakowac się w to samo.
Brakuje tu tylko wypowiedzi takiego faceta z opisanej historii. Jestem. Byłem w dokładnie takiej samej sytuacji. Prowadziłem podwójne życie i oszukiwałem. Nie będę pisał dlaczego zdradzałem żonę bo to inna historia ale rozumiem co czuje Juzefina. Nie można mieć do niej pretensji bo to są uczucia. Wina leży jedynie po stronie mężczyzny. Juzefina poznała (z jej punktu widzenia wspaniałego faceta i chce z nim być). On ją zwodzi, obiecuje i mami wspólnym przyszłym życiem. To nie musi być tak, że on robi sobie dobrze żyjąc z dwiema kobietami bo jedną ma w kuchni a drugą w łóżku co sugeruje tu większość Pań. Ludzie z natury nie lubią zmian w swoim życiu i się ich boją bo to niepewność. On też może się bać dlatego mimo, że nie układa mu się z żoną oddala w czasie moment odejścia. Czułem dokładnie to samo. Dopiero moja kochanka postawiła mi ultimatum. Miałem wybrać i podjąć decyzję. Kobiety spotkały się (podobno było miło) i porozmawiały do dzisiaj nie wiem o czym. Faktem jest, że jestem teraz w drugim związku, mamy dwoje dzieci i jesteśmy szczęśliwi. Moja Ex znalazła sobie faceta i też sobie dobrze radzi. Znając temat z autopsji współczuję całej trójce ale sytuację trzeba rozwiązać i to szybko.
Brakuje tu tylko wypowiedzi takiego faceta z opisanej historii. Jestem. Byłem w dokładnie takiej samej sytuacji. Prowadziłem podwójne życie i oszukiwałem. Nie będę pisał dlaczego zdradzałem żonę bo to inna historia ale rozumiem co czuje Juzefina. Nie można mieć do niej pretensji bo to są uczucia. Wina leży jedynie po stronie mężczyzny. Juzefina poznała (z jej punktu widzenia wspaniałego faceta i chce z nim być). On ją zwodzi, obiecuje i mami wspólnym przyszłym życiem. To nie musi być tak, że on robi sobie dobrze żyjąc z dwiema kobietami bo jedną ma w kuchni a drugą w łóżku co sugeruje tu większość Pań. Ludzie z natury nie lubią zmian w swoim życiu i się ich boją bo to niepewność. On też może się bać dlatego mimo, że nie układa mu się z żoną oddala w czasie moment odejścia. Czułem dokładnie to samo. Dopiero moja kochanka postawiła mi ultimatum. Miałem wybrać i podjąć decyzję. Kobiety spotkały się (podobno było miło) i porozmawiały do dzisiaj nie wiem o czym. Faktem jest, że jestem teraz w drugim związku, mamy dwoje dzieci i jesteśmy szczęśliwi. Moja Ex znalazła sobie faceta i też sobie dobrze radzi. Znając temat z autopsji współczuję całej trójce ale sytuację trzeba rozwiązać i to szybko.
właśnie chcę to rozwiązać
mam 50 procent szans w jedną i druga strone
z jednej strony on może mnie znienawidzić i zostac przy zonie - wtedy bede wiedziala ze zrobilam wszystko i to jest koniec
z drugiej strony może w końcu coś się zmieni odejdzie od niej
jestem w stanie zaryzykować
wydaje mi się ze nie ma tu takiej drugiej jak ja
bo ta trzecia inna trzecia rozumie lepiej
właśnie chcę to rozwiązać
mam 50 procent szans w jedną i druga strone
z jednej strony on może mnie znienawidzić i zostac przy zonie - wtedy bede wiedziala ze zrobilam wszystko i to jest koniec
z drugiej strony może w końcu coś się zmieni odejdzie od niej
jestem w stanie zaryzykowaćwydaje mi się ze nie ma tu takiej drugiej jak ja
bo ta trzecia inna trzecia rozumie lepiej
To prawda. Będziesz miała jednoznaczny dowód miłości. Jemu też ulży bo nie będzie musiał niczego ukrywać. Jego żona pewnie i tak podejrzewa co się dzieje więc rozwiązanie sytuacji też w pewnym stopniu jej pomoże. Najgorzej będzie z dziećmi (jeśli są) bo w sytuacjach gdy dorośli się bawią nikt nimi się nie przejmuje.
Ile macie lat i czy on ma dzieci (w jakim wieku)?
Ten Twój kochaś to bezjajeczny facet, bo nie potrafi przyznać się żonie, że dyma panienke na boku od dwóch lat.......
moge na pw?na email?
jest 5 lat różnicy
dziecko syn jego studiuje w innym miescie
moje dziecko ma 6 lat i go uwielbia ma lepszy kontakt niz z wlasnym ojcem
Zapraszam Juzefino
dostales email
Haha a co jesli kobieta nie chce miec faceta tak na serio tyko tak na luzie??? Ale no tak ,nasza kolezanka chce milosci a nie zwiazku na luzie.....a to juz inna bajka. Kobiety zakochuja sie srednio po 6 miesiacach
i na co to nam? Ja mialam faceta zonatego,lubie go ale ale to on zdradza zone a nie ja. Jestem bezduszna bo sie nie zakochuje
na szczescie.
Co ma rozumiec inna trzecia lepiej?
Aby byc trzecia ,druga, piata .
Trzeba byc szczatkowa kobieta ,a to portal na poziomie.
Radze zaglebic sie w siebie dlaczego jest sie ta druga ?
Haha a co jesli kobieta nie chce miec faceta tak na serio tyko tak na luzie??? Ale no tak ,nasza kolezanka chce milosci a nie zwiazku na luzie.....a to juz inna bajka. Kobiety zakochuja sie srednio po 6 miesiacach
i na co to nam? Ja mialam faceta zonatego,lubie go ale ale to on zdradza zone a nie ja. Jestem bezduszna bo sie nie zakochuje
na szczescie.
chciałabym tak
ale nie potrafie
nie mam co się zaglebiać tylko albo wyjsc wyjsciem awaryjnym i do konca zycia zastanawiac sie co moglo byc albo zrobic cos i nie żałować.nie bede sie obwiniac ze rozpieprzylam cos ze zrujnowalam mu zycie - on rujnuje moje swiadomie.
na moje oko żona wie jest jej z nim wygodnie i godzi sie na to może uważa że tak powinno byc ze jej matka tez kiedys sie godzila na takie traktowanie ze kobiety po to sa by słuzyc meżowi.
portal jest dla wszystkich
Uleńka22 napisał/a:Haha a co jesli kobieta nie chce miec faceta tak na serio tyko tak na luzie??? Ale no tak ,nasza kolezanka chce milosci a nie zwiazku na luzie.....a to juz inna bajka. Kobiety zakochuja sie srednio po 6 miesiacach
i na co to nam? Ja mialam faceta zonatego,lubie go ale ale to on zdradza zone a nie ja. Jestem bezduszna bo sie nie zakochuje
na szczescie.
chciałabym tak
ale nie potrafienie mam co się zaglebiać tylko albo wyjsc wyjsciem awaryjnym i do konca zycia zastanawiac sie co moglo byc albo zrobic cos i nie żałować.nie bede sie obwiniac ze rozpieprzylam cos ze zrujnowalam mu zycie - on rujnuje moje swiadomie.
na moje oko żona wie jest jej z nim wygodnie i godzi sie na to może uważa że tak powinno byc ze jej matka tez kiedys sie godzila na takie traktowanie ze kobiety po to sa by słuzyc meżowi.portal jest dla wszystkich
Zakochalas sie ,mozna zakochac sie bedac w zwiazku mozna bo zwiazek to nie wiezienie ,a zycie plata figle.
Wtedy nalezy wybrac inna droge ,a nie zwodzic dwie kobiety i ranic .
Myslisz ze niewie? Doskonale wie ,ale ja zwodzi mowi ze skonczy ze kocha ja itp .Inaczej kobieta musialaby byc bardzo glupia,albo omamiona kochajaca za bardzo wybaczajaca wszystko.
Faceci boja sie zmian to prawda ,boja sie odejsc od zony nawet jesli jej nie kochaja .
Lub to nie jest to z ta druga ,bo raczej facet jesli kocha to gory przenosi .
Niewiesz czy zona wie i co wie ,moze powiedz jej wtedy dowiesz sie prawdy .
Dwa lata to duzo czasu,mogl zalatwic to dzuo wczesniej
.
Haha a co jesli kobieta nie chce miec faceta tak na serio tyko tak na luzie??? Ale no tak ,nasza kolezanka chce milosci a nie zwiazku na luzie.....a to juz inna bajka. Kobiety zakochuja sie srednio po 6 miesiacach
i na co to nam? Ja mialam faceta zonatego,lubie go ale ale to on zdradza zone a nie ja. Jestem bezduszna bo sie nie zakochuje
na szczescie.
Wtedy lapie sie singla,ktory tez chce zwiazku bez zobowiazan.
Leila01 napisał/a:juzefina napisał/a:I jeśli chodzi o moja wiedzę i swiadomosć ze związek z nim jest zły itd......to wszyscy mi to mówią,oprócz niego.A prowadzimy naprawdę szczere rozmowy.
Ale co On ma Ci mówić???
Przecież On Ci to pokazuje! Każdego dnia zwlekając i oszukując i Ciebie i żonę.
Gdzie tu szczerość? Jaka szczerość?
Wierzysz i widzisz to co chcesz...a gdy mówi prosze bardzo dzwoń.........
chcę by się dowiedziała..........
tego małżeństwa nie bede ratował............
może to jest jego wołanie o pomoc może wiedząc jaki ja mam charakter liczy i czeka na to bym to ja zrobiła?
nie zabrał mi numeru telefonu nie zaprzeczył że nie chce rozwodu.
Toz to dziecinada ,nie potrafi powiedziec sam zonie?
Dziwny ten facet.
Jesli sie kocha naprawde ,przychodzisie do domu i mowi ,sluchaj znalalzlem swoja milosc ,i odchodze wtedy to jest normalne zachowanie faceta z jajami.
Nie bedzie ratowal,ale tkwi w nim ?
Poprostu mu wygodnie ,klasczna sytuacja
Wcześniej też krytykowałabym juzefinę, ale dziś wiem, że życie często ot tak po prostu komplikuje się nam, czy sami jesteśmy winni, czy nie.
Wszystko byłoby proste gdybyś go nie kochała, ja też nie chciałabym się wiązać z kimś "niewłaściwym", ale kocham i niestety chcę. Dlatego Cię rozumiem. Życie mamy tylko jedno i nie wiem, czy racjonalne wybory będą dla nas jakąś nagrodą... bo życie bez kogoś, kogo się kocha samo w sobie jest piekłem.
A może napisz do jego żony anonimowo. Jako dobry znajomy, który chce ją oświecić...
I trzymaj się, to wszystko nie jest proste, ale czas zawsze podaje rozwiązania.
Leila01 napisał/a:juzefina napisał/a:I jeśli chodzi o moja wiedzę i swiadomosć ze związek z nim jest zły itd......to wszyscy mi to mówią,oprócz niego.A prowadzimy naprawdę szczere rozmowy.
Ale co On ma Ci mówić???
Przecież On Ci to pokazuje! Każdego dnia zwlekając i oszukując i Ciebie i żonę.
Gdzie tu szczerość? Jaka szczerość?
Wierzysz i widzisz to co chcesz...a gdy mówi prosze bardzo dzwoń.........
chcę by się dowiedziała..........
tego małżeństwa nie bede ratował............
może to jest jego wołanie o pomoc może wiedząc jaki ja mam charakter liczy i czeka na to bym to ja zrobiła?
nie zabrał mi numeru telefonu nie zaprzeczył że nie chce rozwodu.
Toz to dziecinada ,nie potrafi powiedziec sam zonie?
Dziwny ten facet.
Jesli sie kocha naprawde ,przychodzisie do domu i mowi ,sluchaj znalalzlem swoja milosc ,i odchodze wtedy to jest normalne zachowanie faceta z jajami.
Nie bedzie ratowal,ale tkwi w nim ?
Poprostu mu wygodnie ,klasczna sytuacja
.ale on robi wszystko bym nie znikala.
Na forum takiego słownictwa nie używamy. Moderatorka Anemonne
On robi wszystko?????? gdyby tak było odszedł by od żony. Pomóż mu. Powiedz jej. Co Ci szkodzi? przecież TY MASZ DOŚĆ trójkąta.. Tobie wsio ryba.. prawda? zaryzykuj.. nie bój sie.. bo czego???
Toz to dziecinada ,nie potrafi powiedziec sam zonie?
Dziwny ten facet.
Jesli sie kocha naprawde ,przychodzisie do domu i mowi ,sluchaj znalalzlem swoja milosc ,i odchodze wtedy to jest normalne zachowanie faceta z jajami.
Nie bedzie ratowal,ale tkwi w nim ?
Poprostu mu wygodnie ,klasczna sytuacja
Ciekawe czy też byłabyś takiego samego zdania będąc mężczyzną, który prowadzi podwójne życie?
Kobitki. Spłycacie problem degradując facetów do prymitywnych organizmów myślących tylko jedną częścią ciała. Oni też mają uczucia i pragnienia. Chcą być kochani i kochać. Facet nie jest samcem, który ma na celu pokrycie jak największej ilości kobiet (chociaż i tacy się zdarzają). Po sobie wiem, że trwałem w starym chorym związku bo trzymały mnie w nim dzieci.
a gdy mówi prosze bardzo dzwoń.........
chcę by się dowiedziała..........
tego małżeństwa nie bede ratował............
może to jest jego wołanie o pomoc może wiedząc jaki ja mam charakter liczy i czeka na to bym to ja zrobiła?
nie zabrał mi numeru telefonu nie zaprzeczył że nie chce rozwodu.
To co mówi może być prawdą. Z tchórzostwa chce by to się stało poza nim by to wiadro łajna go zbytnio nie oblało.
Tak się nie da panowie i panie. Sami wypijamy nawarzone piwo.
Wcześniej też krytykowałabym juzefinę, ale dziś wiem, że życie często ot tak po prostu komplikuje się nam, czy sami jesteśmy winni, czy nie.
Wszystko byłoby proste gdybyś go nie kochała, ja też nie chciałabym się wiązać z kimś "niewłaściwym", ale kocham i niestety chcę. Dlatego Cię rozumiem. Życie mamy tylko jedno i nie wiem, czy racjonalne wybory będą dla nas jakąś nagrodą... bo życie bez kogoś, kogo się kocha samo w sobie jest piekłem.
A może napisz do jego żony anonimowo. Jako dobry znajomy, który chce ją oświecić...
I trzymaj się, to wszystko nie jest proste, ale czas zawsze podaje rozwiązania.
anonimowo - ona to przeczyta i pójdzie z tym do niego - on się wszystkiego wyprze i już ...........
bo tak łatwiej albo nawet nie będę wiedziała czy do niej ów list dotarł.
gdy zadzwonię osobiście będzie moglła mnie spytać o wszystko przestane być - anonimowa bo cały czas jestem
anonimowo - ona to przeczyta i pójdzie z tym do niego - on się wszystkiego wyprze i już ...........
bo tak łatwiej albo nawet nie będę wiedziała czy do niej ów list dotarł.
Skoro bierzesz pod uwagę to, że On może się wyprzeć to chyba sama juz wiesz co to za człowiek i jakie były i są jego zamiary...
juzefina napisał/a:anonimowo - ona to przeczyta i pójdzie z tym do niego - on się wszystkiego wyprze i już ...........
bo tak łatwiej albo nawet nie będę wiedziała czy do niej ów list dotarł.Skoro bierzesz pod uwagę to, że On może się wyprzeć to chyba sama juz wiesz co to za człowiek i jakie były i są jego zamiary...
nie wiem gdybam
kiedyś w życiu nie pomyślałabym że będę w takiej sytuacji jak dziś a jednak.......
pati31 napisał/a:Toz to dziecinada ,nie potrafi powiedziec sam zonie?
Dziwny ten facet.
Jesli sie kocha naprawde ,przychodzisie do domu i mowi ,sluchaj znalalzlem swoja milosc ,i odchodze wtedy to jest normalne zachowanie faceta z jajami.
Nie bedzie ratowal,ale tkwi w nim ?
Poprostu mu wygodnie ,klasczna sytuacjaCiekawe czy też byłabyś takiego samego zdania będąc mężczyzną, który prowadzi podwójne życie?
Kobitki. Spłycacie problem degradując facetów do prymitywnych organizmów myślących tylko jedną częścią ciała. Oni też mają uczucia i pragnienia. Chcą być kochani i kochać. Facet nie jest samcem, który ma na celu pokrycie jak największej ilości kobiet (chociaż i tacy się zdarzają). Po sobie wiem, że trwałem w starym chorym związku bo trzymały mnie w nim dzieci.
Bylabym gdybym miala ten charakter jako facet .
Mowisz tez za siebie ,ze Ty niejestes samcem ,ale wiekszosc jest ,niestety .
Mam inny punkt widzenia ,mam prawo do tego aby miec.
Nikt kto nie potrafi utrzymac jednego zwiazku nie utrzyma zadnego ,bo nadejda problemy dnia codziennego w kolejnym zwiazku .
Jasne uwazam ze mozna sie zakochac bedac nieszczesliwym w zwiazku toksycznym ,ale jesli ktos sie dusi w zwiazku to poprostu jest problem z komunikacja .
To moje zdanie
malafifi napisał/a:Wcześniej też krytykowałabym juzefinę, ale dziś wiem, że życie często ot tak po prostu komplikuje się nam, czy sami jesteśmy winni, czy nie.
Wszystko byłoby proste gdybyś go nie kochała, ja też nie chciałabym się wiązać z kimś "niewłaściwym", ale kocham i niestety chcę. Dlatego Cię rozumiem. Życie mamy tylko jedno i nie wiem, czy racjonalne wybory będą dla nas jakąś nagrodą... bo życie bez kogoś, kogo się kocha samo w sobie jest piekłem.
A może napisz do jego żony anonimowo. Jako dobry znajomy, który chce ją oświecić...
I trzymaj się, to wszystko nie jest proste, ale czas zawsze podaje rozwiązania.anonimowo - ona to przeczyta i pójdzie z tym do niego - on się wszystkiego wyprze i już ...........
bo tak łatwiej albo nawet nie będę wiedziała czy do niej ów list dotarł.gdy zadzwonię osobiście będzie moglła mnie spytać o wszystko przestane być - anonimowa bo cały czas jestem
Wiec zrob to!
Inaczej sie meczysz ,a bedziesz wiedziala na czym stoisz.
Niemasz nic do stracenia a byc moze otworzysz jej oczy ,niewiesz ,ale napewno bedziesz wiedziala na czym stoisz
juzefina napisał/a:malafifi napisał/a:Wcześniej też krytykowałabym juzefinę, ale dziś wiem, że życie często ot tak po prostu komplikuje się nam, czy sami jesteśmy winni, czy nie.
Wszystko byłoby proste gdybyś go nie kochała, ja też nie chciałabym się wiązać z kimś "niewłaściwym", ale kocham i niestety chcę. Dlatego Cię rozumiem. Życie mamy tylko jedno i nie wiem, czy racjonalne wybory będą dla nas jakąś nagrodą... bo życie bez kogoś, kogo się kocha samo w sobie jest piekłem.
A może napisz do jego żony anonimowo. Jako dobry znajomy, który chce ją oświecić...
I trzymaj się, to wszystko nie jest proste, ale czas zawsze podaje rozwiązania.anonimowo - ona to przeczyta i pójdzie z tym do niego - on się wszystkiego wyprze i już ...........
bo tak łatwiej albo nawet nie będę wiedziała czy do niej ów list dotarł.gdy zadzwonię osobiście będzie moglła mnie spytać o wszystko przestane być - anonimowa bo cały czas jestem
Wiec zrob to!
Inaczej sie meczysz ,a bedziesz wiedziala na czym stoisz.
Niemasz nic do stracenia a byc moze otworzysz jej oczy ,niewiesz ,ale napewno bedziesz wiedziala na czym stoisz
dzięki Pati31
własnie będzie to koniec moich domysłów itd.......
i on tez w końcu ogarnie się że to nie jest wcale takie zabawne i proste..........bo do niego dotrze co się dzieje i jak się dzieje i że wymyka mu się coś z rąk że stracił kontrolę.
może coś to zmieni może nic a może w końcu się z ego wyleczymy oboje.
Ty niejestes samcem ,ale wiekszosc jest ,niestety .
Gratuluję wiedzy o wszystkich facetach ![]()
Mam inny punkt widzenia ,mam prawo do tego aby miec.
Punkt widzenia zależy od doświadczeń życiowych.
Nikt kto nie potrafi utrzymac jednego zwiazku nie utrzyma zadnego ,bo nadejda problemy dnia codziennego w kolejnym zwiazku .
Według mnie totalna bzdura. Związek utrzymują dwie osoby i od obojga zależy czy jest trwały.
Jasne uwazam ze mozna sie zakochac bedac nieszczesliwym w zwiazku toksycznym ,ale jesli ktos sie dusi w zwiazku to poprostu jest problem z komunikacja .
Każdy kryzys związku to brak komunikacji.
Juzefina - spróbuj, bo to jedyne wyjście abyś miała pewność że zrobiłaś wszystko.Daj znać jak poszło:)
pati31 napisał/a:Ty niejestes samcem ,ale wiekszosc jest ,niestety .
Gratuluję wiedzy o wszystkich facetach
pati31 napisał/a:Mam inny punkt widzenia ,mam prawo do tego aby miec.
Punkt widzenia zależy od doświadczeń życiowych.
pati31 napisał/a:Nikt kto nie potrafi utrzymac jednego zwiazku nie utrzyma zadnego ,bo nadejda problemy dnia codziennego w kolejnym zwiazku .
Według mnie totalna bzdura. Związek utrzymują dwie osoby i od obojga zależy czy jest trwały.
pati31 napisał/a:Jasne uwazam ze mozna sie zakochac bedac nieszczesliwym w zwiazku toksycznym ,ale jesli ktos sie dusi w zwiazku to poprostu jest problem z komunikacja .
Każdy kryzys związku to brak komunikacji.
Oj Juzefina... Nie tylko jestes egocentryczna ale w dodatku naiwna.
Dwa lata Ci mowil, ze sie rozwiedzie- i co? I wielkie nic. Jakby faktycznie myslal o Tobie powaznie to juz dawno by to zrobil. Gadanie to tylko puste slowa. Dlugi czas, zeby miec klapki na oczach i tego nie widziec.
Jezeli naprawde zalezy Ci na dojrzalym zwiazku, zostaw tego pana i znajdz sobie takiego, ktory jest wolny.
A co do dzwonienia zonie, to mysle, ze to po prostu wulgarne. To jest sprawa miedzy nimi, to ich malzenstwo a nie Twoje. I co Ci to da poza tym? Zemste jakas osiagniesz? Kobiecie bol zadasz? Narazisz sie na jej (sluszne zreszta) wyzwiska? Odpusc sobie, faceta zostaw z jego wlasnym balaganem i zacznij swoje uczuciowe zycie od nowa.
Ojciecpiotr napisał/a:pati31 napisał/a:Ty niejestes samcem ,ale wiekszosc jest ,niestety .
Gratuluję wiedzy o wszystkich facetach
pati31 napisał/a:Mam inny punkt widzenia ,mam prawo do tego aby miec.
Punkt widzenia zależy od doświadczeń życiowych.
pati31 napisał/a:Nikt kto nie potrafi utrzymac jednego zwiazku nie utrzyma zadnego ,bo nadejda problemy dnia codziennego w kolejnym zwiazku .
Według mnie totalna bzdura. Związek utrzymują dwie osoby i od obojga zależy czy jest trwały.
pati31 napisał/a:Jasne uwazam ze mozna sie zakochac bedac nieszczesliwym w zwiazku toksycznym ,ale jesli ktos sie dusi w zwiazku to poprostu jest problem z komunikacja .
Każdy kryzys związku to brak komunikacji.
Nie zrozumielismy sie .
Wlasciwie to chodzilo mi o facetow ktorych niestety coraz wiecej,gdzie problemem do zdrady bedzie ,blahostka lub wiecej obowiazkow w zyciu .Tacy istnieja co da sie zaoobserwowac .
Myslalam raczej o facetach ,ktorzy powazny zwiazek sprowadzaja do samych uniesien poczatkowych ,a Ci najczesciej wchodza z zwiazku w zwiazek .Takcih ludzi coraz wiecej ,obsewruje ,widze .
Pisales o sobie Twoja sytuacja byla inna odszedles zaczoles nowe zycie ,to jak juz pisalam sie moze zdarzyc kazdemu.
Chodzilo mi raczej o cos zupelnie innego ,niz Tobie.
Jesli ktos niedojrzaly emocjonalnie jest ciezko jest zyc w dlugoletnim zwiazku i czerpac z niego radosc ,a takich ludzi niestety coraz wiecej
50 2012-07-20 16:04:28 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2012-07-20 17:19:00)
Jozefino- wybacz szczerość- zastanawia mnie jedna rzecz: masz sześcioletnie dziecko.W tym wieku dzieci są na tyle rezolutne,że obserwują i wyciągają wnioski.
W takiej sytuacji dla dobra własnego dziecka,jego psychiki i późniejszych jego związków powinnas sprawę jak najszybciej doprowadzić do końca.
Powtórze raz jeszcze: dzwoniąc do żony narazisz się nie tylko na wyzwiska ale przypuszczam,że nie odpuści sobie ona by opowiadać najgorsze rzeczy o Tobie na prawo i lewo.A Ty jesteś matką i musisz być przykładem dla swego dziecka. Świat jest mały.Chyba nie chcesz by dziecko od koleżanki czy kolegi usłyszało niewybredne opinie na Twój temat?
Moja droga napisałaś, że jego żona jest dla niego niby "służącą" a ty kim jesteś??? Żona mu gotuje, pierze a ty mu d..y nadstawiasz. Dwie służące, he,he. Mój mąż też kiedyś zgotował mi taki chory układ. Rozmawiałam z nią, śliczna, młoda dziewczyna i ona też była przekonana, że mąż odejdzie ode mnie. Po paru latach dowiedziałam się, że zbźikowała, do dziś przebywa w różnych szpitalach psychiatrycznych. Tym samym zło, które wyrządzała zniszczyło ją samą. a ja to już zupełnie inna historia.....
Na co czekasz, dzwoń!
Miałaś odwagę przyjąc zaproszenie od żonatego mężczyzny. Liczyłaś, że zostawi żonę. Jak na razie nie spełnił Twoich oczekiwań. Jak widzę masz do niego wiele pretensji i chyba niezbyt dobre zdanie o nim, skoro uważasz go za oszusta, kłamcę i tchórza. Bardzo dobry początek wspólnego życia!
A co tam Jej (żony) uczucia. Przecież to tylko jego "gosposia". Wybawisz ją od tego "nieudacznika". Normalnie "Matka Teresa z Kalkuty".
Biorąc pod uwagę, że masz sześcioletnie dziecko to spodziewam się, że nie jesteś podlotkiem i powinnaś mieć świadomość, że mimo tego, iż prowadzicie ze sobą "szczere rozmowy", to on Ci mówi to co chce.
Gdyby do mnie zadzwoniła taka pani jak Ty, to z pewnością nie spełniłabym Twoich oczekiwań i nie pomagałabym Ci w rozwiązywaniu Twoich problemów. Weź pod uwagę, że są kobiety, które mogą w takiej sytuacji zmienić Twoje życie w piekło, a z mężem odbudowywać własne szczęście.
Może spotkać Cię upokorzenie jakiego nigdy nie zapomnisz.
53 2012-07-20 18:21:44 Ostatnio edytowany przez bea73 (2012-07-20 18:24:36)
Na co czekasz, dzwoń!
Miałaś odwagę przyjąc zaproszenie od żonatego mężczyzny. Liczyłaś, że zostawi żonę. Jak na razie nie spełnił Twoich oczekiwań. Jak widzę masz do niego wiele pretensji i chyba niezbyt dobre zdanie o nim, skoro uważasz go za oszusta, kłamcę i tchórza. Bardzo dobry początek wspólnego życia!
A co tam Jej (żony) uczucia. Przecież to tylko jego "gosposia". Wybawisz ją od tego "nieudacznika". Normalnie "Matka Teresa z Kalkuty".
Biorąc pod uwagę, że masz sześcioletnie dziecko to spodziewam się, że nie jesteś podlotkiem i powinnaś mieć świadomość, że mimo tego, iż prowadzicie ze sobą "szczere rozmowy", to on Ci mówi to co chce.
Gdyby do mnie zadzwoniła taka pani jak Ty, to z pewnością nie spełniłabym Twoich oczekiwań i nie pomagałabym Ci w rozwiązywaniu Twoich problemów. Weź pod uwagę, że są kobiety, które mogą w takiej sytuacji zmienić Twoje życie w piekło, a z mężem odbudowywać własne szczęście.
Może spotkać Cię upokorzenie jakiego nigdy nie zapomnisz.
- Zgadzam się w 100%
Jest mi żal twego dziecka, kochanko, ciekawa jestem ilu jeszcze wujków mu zafundujesz. Ogarnij się kobieto! Nie buduje się swojego szczęścia kosztem czyjegoś!
Moja droga napisałaś, że jego żona jest dla niego niby "służącą" a ty kim jesteś??? Żona mu gotuje, pierze a ty mu d..y nadstawiasz. Dwie służące, he,he. Mój mąż też kiedyś zgotował mi taki chory układ. Rozmawiałam z nią, śliczna, młoda dziewczyna i ona też była przekonana, że mąż odejdzie ode mnie. Po paru latach dowiedziałam się, że zbźikowała, do dziś przebywa w różnych szpitalach psychiatrycznych. Tym samym zło, które wyrządzała zniszczyło ją samą. a ja to już zupełnie inna historia.....
a widziałaś miłość bez seksu? bo ja nie.d...y nikomu nie nadstawiałam jak jakaś k..... nie obrażaj mnie skoro mnie nie znasz.
Wiem jak wyglądają układy i układziki.........tu tak nie jest.
Ja nie zeświruję nie jestem ani super młoda ani głupia.
Kocham i chcę rozbić głową mur.Swój i jego i zobaczyc co jest dalej.
nie pisałabys tak gdybys to ty byla ta trzecią.
ja żoną tez byłam.
I wolałabym znac prawde.Ale ok kazdy ma swoje zdanie.Ja się zastanawiam czy dzwonić czy nie a nie "kim jestem" i jaka ze mnie zdzira bo to nie prawda.
Nikt Ci nie mowi, ze zdzira jestes, ale, ze sie glupawo zachowujesz. Z poczucia porazki, bo nie spelnily sie Twoje oczekiwania (ktore z tego co przeczytalam nigdy nie byly realistyczne) postanowilas sie zemscic i zranic jego zone, bo ona go ma a nie Ty. To jest infantylne! Ty sie wcale lepiej nie poczujesz a w dodatku narobisz sobie sporo problemow.
Rozstaj sie z tym gosciem i poszukaj sobie faceta, ktory nie bedzie Cie traktowal jak "to troche na boku". Jezeli nie sobie, to dziecku powinnas dac szanse na poukladane, normalne zycie.
nie pisałabys tak gdybys to ty byla ta trzecią.
Jest coś czego nie rozumiesz od początku wymiany zdań przez nas. Dla niektórych kobiet (mam nadzieję, że dla większości) cudzy mąż jest po prostu NIETYKALNY. Takie staromodne myślenie.
Jeżeli facetowi jest źle w małżeństwie to je kończy i dopiero wtedy wiąże się z kimś innym.
57 2012-07-20 23:06:57 Ostatnio edytowany przez iruda (2012-07-20 23:09:17)
I wolałabym znac prawde.Ale ok kazdy ma swoje zdanie.Ja się zastanawiam czy dzwonić czy nie a nie "kim jestem" i jaka ze mnie zdzira bo to nie prawda.
O rany, to zadzwoń, a potem napisz co było dalej.
I tak już tkwicie w tym chorym układzie.
Idealizujesz faceta, który lubi miec układziki na boku i samą siebie w tym układziku.
Ich związek też na pewno jest juz chory, bo facet zdradzający żone - zachowuje sie inaczej i najczęsciej tak, że to ona myśli, że z nią coś nie tak. To zawsze jest manipulacja i kłamstwo.
Siedzisz w tym po same uszy.
Wszystko byłoby proste gdybyś go nie kochała, ja też nie chciałabym się wiązać z kimś "niewłaściwym", ale kocham i niestety chcę.
Człowiek ma wybór, a nie tylko pop... feromony; zawsze można podjąc DECYZJĘ, a nie kierowac sie jakims chorym hajem i romantycznym zauroczeniem.
Romantyczna miłosć nie istnieje, to tylko ZŁUDZENIA.
W następny weekend to zrobię,już mu powiedziałam w skrócie : albo on do piątku ogarnie temat albo ja.
Bo wydarzyło się coś wczoraj o czym nie chcę tu pisać i dodało wszystkiemu tempa.
Prosił znów bym czekała do końca wakacji.
Ale to juz bylo a to do sylwestra a to po świętach a to egzaminy a to praca......
Wracam powoli do rzeczywistosci.Im rzadziej go widzę tym mi łatwiej sie nie denerwować.Nie tęsknie tak nie boli.
Prosił znów bym czekała do końca wakacji.
Tchórz...
juzefina napisał/a:Prosił znów bym czekała do końca wakacji.
Tchórz...
TCHÓRZ
jasne że tak.chce bronić żonę i nie dopuścić bym ja jej opowiedziała o nas to niech sam to wreszcie zrobi......
a jeśli zagrozi mi to dzwonię do jego zony od razu............różnie to z ludźmi bywa.
Sama swego męża wydawałoby się znałam 7 lat a na koniec prawie wcale.
Choć tli się we mnie wielka nadzieja że wszystko sie skończy dobrze.
Jak zadzwonisz bedziecie wszyscy przegrani! Jezeli jest zonaty to wiedz ze to ty bylas zawsze ta trzecia na doczepke. Jestes nia teraz, a w krotce juz nie bedziesz. Zostawmy jego morlanosc w tym momencie, jak szlas z nim do wyra to na pewno Ci nie obiecal ze dla Ciebie zostawi zone wiec daj mu teraz spokoj i odejdz jak Ci zle.
Leila01 napisał/a:juzefina napisał/a:Prosił znów bym czekała do końca wakacji.
Tchórz...
TCHÓRZ
jasne że tak.chce bronić żonę i nie dopuścić bym ja jej opowiedziała o nas to niech sam to wreszcie zrobi......a jeśli zagrozi mi to dzwonię do jego zony od razu............różnie to z ludźmi bywa.
Sama swego męża wydawałoby się znałam 7 lat a na koniec prawie wcale.
Choć tli się we mnie wielka nadzieja że wszystko sie skończy dobrze.
Coś ty się tak tej żony uczepiła?! Chyba zapomniałaś, że to ty weszłaś z buciorami do ich życia, to jej przysięgał miłość i wierność a tobie niby co? Chory układzik z łóżkiem w roli głównej...żal.
Jeśli masz jeszcze trochę szacunku do samej siebie, to spróbuj może tak: Powiedz mu, że dajesz mu np. miesiąc na definitywne odejście od żony.Powiedz mu także,że jeśli do ciebie przyjdzie to musi już zostać na zawsze. W tym czasie zero kontaktu, nie dzwoń , nie pisz, nic , totalna cisza. Jeżeli stanie z walizką w twoich drzwiach - JEST TWÓJ, jeśli nie, daj spokój jemu, jego rodzinie a przede wszystkim sobie.
Boże, a w tym wszystkim są jeszcze biedne dzieci....
W następny weekend to zrobię,już mu powiedziałam w skrócie : albo on do piątku ogarnie temat albo ja...
Wracam powoli do rzeczywistosci.Im rzadziej go widzę tym mi łatwiej sie nie denerwować.Nie tęsknie tak nie boli.
To zabrzmiało jak by Cię ta sytuacja strasznie kręciła. Po co czekać do następnego weekendu? Dalej żyć w niepewności co będzie? Już chyba dosyć czekałaś. Tak swoją drogą czytając pierwsze posty miałam wrażenie, że wcześniej nie było rozmów typu "powiedz o nas żonie" i dopiero teraz do tego dojrzałaś.
Powiedz mi jak widzisz przyszłość z człowiekiem, którego jak widzisz, to się denerujesz, tęsknisz aż do bólu?
Gdzie jest w Waszym "związku" tzw. szacunek? Czy jesteś aż tak zdesperowana, żeby związać się z człowiekiem, którego nazywasz tchórzem.
Staram sie nie oczeniać ani Ciebie ani jego, chociaż jest to dla mnie niezwykle trudne, bo nie toleruje takich zachowań jak Twoje czy jego i mam nadzieję, że, jak to w życiu bywa swoją cenę za to zapłacicie, ale... nie chce być złym prorokiem, jednak... razem chyba swojego szczęścia nie zbudujecie!
juzefina napisał/a:Leila01 napisał/a:Tchórz...
TCHÓRZ
jasne że tak.chce bronić żonę i nie dopuścić bym ja jej opowiedziała o nas to niech sam to wreszcie zrobi......a jeśli zagrozi mi to dzwonię do jego zony od razu............różnie to z ludźmi bywa.
Sama swego męża wydawałoby się znałam 7 lat a na koniec prawie wcale.
Choć tli się we mnie wielka nadzieja że wszystko sie skończy dobrze.
Coś ty się tak tej żony uczepiła?! Chyba zapomniałaś, że to ty weszłaś z buciorami do ich życia, to jej przysięgał miłość i wierność a tobie niby co? Chory układzik z łóżkiem w roli głównej...żal.
Jeśli masz jeszcze trochę szacunku do samej siebie, to spróbuj może tak: Powiedz mu, że dajesz mu np. miesiąc na definitywne odejście od żony.Powiedz mu także,że jeśli do ciebie przyjdzie to musi już zostać na zawsze. W tym czasie zero kontaktu, nie dzwoń , nie pisz, nic , totalna cisza. Jeżeli stanie z walizką w twoich drzwiach - JEST TWÓJ, jeśli nie, daj spokój jemu, jego rodzinie a przede wszystkim sobie.Boże, a w tym wszystkim są jeszcze biedne dzieci....
Jaki miesiąc?
Tydzień to i tak wystarczająco choć miał DWA LATA.
Jej, to jest okropne żeby jakaś męska atrapa mogła decydować o szczęściu dwóch osób...A jedna z tych osób świadomie się na to pisała.
Czy ten człowiek jest aż tak cudny, że tak za nim piszczysz?
Co on sobą reprezentuje poza tym, że od dwóch lat kłamie jak z nut i prowadzi podwójne życie?
I to, że ktoś mówi o kryzysach w związku, problemach etc to nie znaczy, że życie w trójkąciku, skoki w bok to rozwiązanie problemów.
To tylko beznadziejne usprawiedliwianie własnych błędów i ŚWIADOME zatracanie się w nich.
juzefina napisał/a:Leila01 napisał/a:Tchórz...
TCHÓRZ
jasne że tak.chce bronić żonę i nie dopuścić bym ja jej opowiedziała o nas to niech sam to wreszcie zrobi......a jeśli zagrozi mi to dzwonię do jego zony od razu............różnie to z ludźmi bywa.
Sama swego męża wydawałoby się znałam 7 lat a na koniec prawie wcale.
Choć tli się we mnie wielka nadzieja że wszystko sie skończy dobrze.
Coś ty się tak tej żony uczepiła?! Chyba zapomniałaś, że to ty weszłaś z buciorami do ich życia, to jej przysięgał miłość i wierność a tobie niby co? Chory układzik z łóżkiem w roli głównej...żal.
Jeśli masz jeszcze trochę szacunku do samej siebie, to spróbuj może tak: Powiedz mu, że dajesz mu np. miesiąc na definitywne odejście od żony.Powiedz mu także,że jeśli do ciebie przyjdzie to musi już zostać na zawsze. W tym czasie zero kontaktu, nie dzwoń , nie pisz, nic , totalna cisza. Jeżeli stanie z walizką w twoich drzwiach - JEST TWÓJ, jeśli nie, daj spokój jemu, jego rodzinie a przede wszystkim sobie.Boże, a w tym wszystkim są jeszcze biedne dzieci....
TWOJA SYTUACJA JAK POCZYTAŁAM NA FORUM NIE JEST TEZ ZA KOLOROWA
ale osądzasz kogoś
ja swoje dziecko potrafie chronic
chory ukladzik z łóżkiem w roli głównej ....... żal
a mi żal kobiet które swiadowie tkiwą w związkach takich jak twój
tyle.