czesc,ja nie zostałam z moim mężem dla dzieci-chociaż je mamy,nie zostałam z nim też dla nadzieji że jakoś to będzie...Zbyt mocno stąpam po ziemi żeby okłamywać samą siebie,chciał abym dała mu szanse,stwierdził że w pewnym momencie gdzieś za daleko zaszedł i nie miał ,albo nie wiedział jak wybrnąć z całej sytuacji,kiedy miał romans przyznał mi się do niego,podobno jak twierdził szukał w ten sposób pomocy u mnie,niestety nie uwierzyłam mu bo bardzo mu ufałam ,chociaż wszystko mi mówiło że ma kogoś,(jestem typem obserwatora)zbyt wiele rzeczy się nakładało ale broniłam sie od tego jak mogłam,aż pewnego wieczoru powiedziałam dość!!,tej szopki ,telefon sprawdziłam zeby miec pewność i ją uzyskałam i nie mogłam się już dłużej łudzić...rozmawialiśmy przysiegał że nie powtórzy tego nigdy więcej,itd,...dałam mu szanse bo ludzie popełniają błędy a miłość to nie tyko dobre chwile to jak bardzo ludzie sie kochają sprawdzić można kiedy dotyka nas jakaś krzywda....przez te wszystkie lata nigdy nie przestałam go kochać-jestem praktyczną osobą nie powtarzam zbyt często że kocham-może to błąd,ale kiedy wypowiadam te słowa to mowie je szczerze....mam nadzieję że nam sie uda jak na razie jest ok,jak długo tak bedzie -będzie zależało tylko i wyłącznie od nas samych,jak sie nie uda trudno-jak nie ten to inny swiat nie kończy sie na jednym mężu lub żonie...nie wiem jak bedzie dalej ale mam jedno życie i nie chce zmarnowac go na nienawiści i żalu do niego za co mi zrobił,pewnie ze nie jest łatwo,czasem mam cieżkie chwile,ale taką decyzje podjęłam i jakoś sie trzymam,nie mam złudzeń żyje zyciem codziennym,wiem że jestem kochana
(tak przynajmniej czuję),sama kocham a to co bedzie pozniej to sie zobaczy.... ![]()
..bo miłość jest jak słodkie ciastko ,im bardziej ci smakuje tym częściej po nie sięgasz.... ![]()