netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Muszę się wygadać ;(

327 odpowiedzi59 036 wyświetleńzałożony przez kretka, 18.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Muszę się wygadać ;(

Strony 1 2 3 … 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 328 ]

1 Ostatnio edytowany przez kretka (2012-07-18 20:16:00)

Temat: Muszę się wygadać ;(

Witam Wszystkich

Tak jak w tytule, po prostu muszę się wygadać. Na pewno nie ja pierwsza i ostatnia mam taką sytuację, ale zupełnie nie wiem co robić i jak się zachować. Pokrótce opiszę to co mnie trapi. Od jakiegoś czasu bacznie obserwuję mojego męża, nie wiem kiedy dokładnie się to zaczęło, ale teraz to ja już wariuję. To co zauważałam trwało etapami, więc nie łączyłam nigdy tego ze sobą, ale teraz znakomicie składa się na całość.
Przytoczę poniżej kilka dziwnych sytuacji:
1) "znudził" się mu mój obecny kolor włosów (miałam rudy) i sugerował przefarbowanie, zrobiłam to w sumie, no bo wydawało mi się, że ma rację - wtedy jeszcze nie wydawało mi się to podejrzane
2) mąż był zawsze lekko puszysty, ale już teraz się to zmieniło - biega prawie codziennie, jeździ nałogowo na rowerze, gra w tenisa itp. praktycznie nie ma go w domu po pracy
3) któregoś dnia wybrał się do lekarza (do miasta wojewódzkiego niby; mieszkamy w małym miasteczku powiatowym), wyjechał o 14-stej wrócił po 22-giej; od mniej więcej 19-stej próbowałam się z nim skontaktować, przeszło 20 razy dzwoniłam, nie oddzwonił. Po powrocie poinformował mnie tylko, że auto mu się zepsuło i był tak wqrzony, że nie chciał z nikim gadać - swoją drogą mógł przecież mi to powiedzieć-prawda?.
4) telefonu pilnuje jak pies - nie zostawia nigdzie na wierzchu tak jak to robił wcześniej - nie mam praktycznie do niego dostępu. Muszę naprawdę się nakombinować, by podkraść mu go na chwilę gdy się kąpie lub śpi, ale i tak jest bardzo czujny - zaraz na mnie patrzy. Parę razy jednak udało mi się zajrzeć, niestety nic takiego nie znalazłam, smsy wykasowane, lista wybieranych numerów, w zasadzie wszystkie listy wyczyszczone.
Wcześniej, jeszcze zanim stałam się taka podejrzliwa, spisałam jeden numer, o dziwnej nazwie miejscowości, ale jakoś nie miałam odwagi zadzwonić i sprawdzić.
5) chodzi taki zamyślony, nieobecny zupełnie myślami, robi zupełnie coś innego niż go poprosiłam
6) nagle zmienił hasło do swojej skrzynki pocztowej, do której miałam dostęp
7) nagle kupił nowy samochód!! gdzie wcześniej nad zmianą auta zastanawiał się ponad dwa lata !!
8) leżałam obok niego NAGO ponad tydzień i nawet mnie nie tknął, wcześniej gdyby tak było, całą noc kochalibyśmy się do upadłego!
9) w poniedziałek (ten poniedziałek) dowiedziałam się od niego, że czeka go nagły wyjazd " na szkolenie" a w zasadzie kontynuację poprzedniego szkolenia, które odbyło się w tamtym roku. Nie bardzo chciałam wierzyć, więc wypytywałam na maxa, zarzucałam pytaniami na gg, zbywał mnie  jakimiś błahostkami. W końcu udało mi się dowiedzieć łaskawie w jakim hotelu ma to szkolenie i dziś ! jak tylko wyjechał napisałam do recepcji tegoż hotelu zapytanie, czy rzeczywiście mają u siebie takie szkolenie, czekam właśnie na odpowiedź. Swoją drogą szkolenie zaczyna się w dniu jutrzejszym - niby, a on już dzisiaj pojechał, co dla mnie jest niepojęte !!
10) Jak sie pakował na wyjazd to wziął sobie książkę i krótkie spodenki, t-shirty - jak na urlop a nie jak na szkolenie. Na moje pytanie o to, słyszałam jak ciężko przełknął ślinę i odpowiedział, że będzie sobie tam chodził na spacery - nie wiem jak można tak kłamać !
Jestem bardzo opanowana, ale w środku uwierzcie mi szaleję !! Ja po prostu chcę znać prawdę, nie chcę żyć w nieświadomości, że mąż ma kochankę. Nie rozumiem dlaczego on się posuwa do takich środków, przecież może się przyznać i sprawa jest zakończona, odchodze od niego i tyle. Nie wyobrażam sobie życia ze zdrajcą i kłamcą. Jesteśmy po ślubie 5 lat. Mam 32 lata. Od mniej więcej roku staramy się o dziecko z marnym skutkiem.
Jeżdże do lekarza, leczę się, chociaż nie wiem na co, ale robię to co muszę, bo chcę mieć rodzinę.
Przed ślubem byliśmy ze sobą 7 lat, zakochałam się w nim po uszy, ale on zawsze był taki wyrafinowany i zimny, to był taki jego styl bycia, przyzwyczaiłam się, ale byłam pewna, że mnie kocha. Widziałam to w jego spojrzeniu, pożądaniu, teraz patrząc mu w  oczy widzę zmieszanie, nie wiem jakąś litość w stosunku do mnie...
Od paru dni nawet dochodziło między nami do zbliżeń, ale były one prowokowane przeze mnie - chciałam zobaczyć jak zareaguje. Nie odmówił ...
Próbowałam rozmawiać, ale twierdzi, że nie mam co robić i sobie wymyślam głupoty. Czuję się słaba, zależna od niego...

Szukam jednak śladu, dowodu, cokolwiek, co mi potwierdzi moje przeczucia, nie wiem czy robię dobrze czy robię źle, ale wiem, że jestem prawdziwą kobietą - wrażliwą i kochającą a intuicja nigdy mnie nie zawiodła.
Wygadałam się...
Jeśli ktoś przebrnie przez tę moją pisaninę, będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi czy rady, bo sama nie wiem czy się nakręcam czy rzeczywiście z innego punktu widzenia, bezstronnej osoby, to wszystko ma jakiś logiczny sens?
Pozdrawiam cieplutko z Mazur
Kretka

2

Odp: Muszę się wygadać ;(

Przebrnąłem przez cały tekst i nie chce wyrokować źle, ani bazować na Twoim przeczuciu i zaznaczam, że to tylko moje odczucia po tym co przeczytałem. Ale z tego co opisałaś sumiennie w punktach wynika, że Twój mąż coś kręci na boku. Nie musi to być romans - wystarczy, że ktoś interesujący pojawił się w zasięgu wzroku. Dlaczego nie mówi wprost? Bo przyznanie się niesie konsekwencje w postaci winy, okaleczonego sumienia, rozwodu. Widmo przyszłego cierpienia w Twoich oczach i świadomość, że Cię skrzywdzi nie pozwala mu na przyznanie się do tego. Czeka, aż się wypali u niego całkowicie uczucie do Ciebie i wtedy powie, ale już z lodowatymi oczami.

Przepraszam, że tak brutalnie, ale tak to mniej więcej działa. Powiedziałaś mu o tych wszystkich rzeczach, które tu napisałaś? Sam jestem w trakcie rozstania i widmo rozwodu wisi nade mną. Akcję z ukrywaniem telefonu też miałem - nieudolnie przeprowadzaną zresztą przez moją żonę. I już to dało mi do myślenia, że coś się stanie. Niektórzy myślą, że druga strona jest ślepa nawet w długoletnich związkach, ale na to już nic nie poradzisz.

3

Odp: Muszę się wygadać ;(

fluffy dzięki, chociaż czytając to łzy poleciały jak grochy ....
Ma teraz dwa dni tylko dla siebie (podczas jego nieobecności) i znając siebie wiem, że będę wariować ....
Nie mam pojęcia co robić; nie mogę spać, pracować, ciągle te głupie myśli zaprzątają mi głowę ....

4

Odp: Muszę się wygadać ;(

Przeleciałam szybko co napisałaś i powiem Ci jedno - Twój mąż ma kogoś na boku - przykro mi sad

5

Odp: Muszę się wygadać ;(

... nie wiem jak ja to przeżyję ... czuję po prostu taką złość i żal, a czytając wasze odpowiedzi po prostu siedzę na podłodze i ryczę ...

6

Odp: Muszę się wygadać ;(
kretka napisał/a:

fluffy dzięki, chociaż czytając to łzy poleciały jak grochy ....
Ma teraz dwa dni tylko dla siebie (podczas jego nieobecności) i znając siebie wiem, że będę wariować ....
Nie mam pojęcia co robić; nie mogę spać, pracować, ciągle te głupie myśli zaprzątają mi głowę ....

No to nawaliłem, wywołałem łzy przez forum. Przepraszam Cię bardzo z całego serca. Pamiętaj, że to tylko moja opinia oparta na doświadczeniu i niekoniecznie trafna. Może mnie ktoś wspomoże i napisze coś pozytywnego? Nie wariuj, postaraj się opanować i spojrzeć na to chłodnym okiem.

7

Odp: Muszę się wygadać ;(
kretka napisał/a:

fluffy dzięki, chociaż czytając to łzy poleciały jak grochy ....
Ma teraz dwa dni tylko dla siebie (podczas jego nieobecności) i znając siebie wiem, że będę wariować ....
Nie mam pojęcia co robić; nie mogę spać, pracować, ciągle te głupie myśli zaprzątają mi głowę ....

Co masz robić?
Przede wszystkim opanuj się, bo nie ty pierwsz i nie ostatnia.
Zastanów się czy ty jesteś szczęśliwa w swoim małżeństwie?
Pozdrawiam

8

Odp: Muszę się wygadać ;(

Zastanów się czy ty jesteś szczęśliwa w swoim małżeństwie?
Pozdrawiam


Bywało różnie - zgoda, kłótnie, potem znów zgoda - ale zawsze sobie powtarzałam, że w małżeństwie nie może być nudy, zgoda na dłużej jest nudna, a tak to zawsze można było jakoś fajnie sie pogodzic ;P ....
Byłam pewna, że On mnie kocha, widziałam to w gestach, w jego oczach - teraz tego brak ....
Wydawało mi się zawsze, że tylko do największego szczęścia brakuje nam dziecka ....

9

Odp: Muszę się wygadać ;(

Też przebrnęłam przez Twój teks i wydaje mi się że Twój mąż coś kręci... Nie bój się z nim porozmawiać bo jeżeli będziesz zwlekać  to jego być może ktoś na boku że tak określę może bardziej zakręcić mu w głowie. Jeżeli bardzo go kochasz to nie czekaj i nie trać czasu na łzy, podnieś się i zacznij walczyć o to co Twoje! Nie pozwalaj by ktoś przystawiał Ci rogi.... Jesteś silną i inteligentną kobietą nie pozwól się krzywdzić! Jesteś bardzo młoda, a Twój mąż nie obraź się ale wydaje mi się że to dupek, bo nie  widzi i nie docenia kogo tak naprawdę ma u swego boku.
Weź się w garść, jestem z Tobą

pozdrawiam cieplutko

10

Odp: Muszę się wygadać ;(
fluffy napisał/a:
kretka napisał/a:

fluffy dzięki, chociaż czytając to łzy poleciały jak grochy ....
Ma teraz dwa dni tylko dla siebie (podczas jego nieobecności) i znając siebie wiem, że będę wariować ....
Nie mam pojęcia co robić; nie mogę spać, pracować, ciągle te głupie myśli zaprzątają mi głowę ....

No to nawaliłem, wywołałem łzy przez forum. Przepraszam Cię bardzo z całego serca. Pamiętaj, że to tylko moja opinia oparta na doświadczeniu i niekoniecznie trafna. Może mnie ktoś wspomoże i napisze coś pozytywnego? Nie wariuj, postaraj się opanować i spojrzeć na to chłodnym okiem.

Nie przejmuj się mną, taka jestem - nadwrażliwiec; nieźle się w sumie dobrałam z mężem on zawsze pewny siebie i zarozumiały, a ja ciepła i wrażliwa, cóż przeciwieństwa kiedyś się przyciągały, teraz w jednym się popsuł magnes ....

Wszystkim współczuję, którzy muszą przechodzić przez takie chwile, to takie trudne ...., osoby które zostawiają rodzinę, zdradzają są egoistami bez serca, myślą tylko o sobie i swoich zachciankach, nie interesuje ich krzywda, którą wyrządzają, to jest takie smutne ....

11

Odp: Muszę się wygadać ;(
kretka napisał/a:

Zastanów się czy ty jesteś szczęśliwa w swoim małżeństwie?
Pozdrawiam


Bywało różnie - zgoda, kłótnie, potem znów zgoda - ale zawsze sobie powtarzałam, że w małżeństwie nie może być nudy, zgoda na dłużej jest nudna, a tak to zawsze można było jakoś fajnie sie pogodzic ;P ....

Czy nie było tak, że to ty wyciągałaś pierwsza ręke na zgodę?

kretka napisał/a:

Byłam pewna, że On mnie kocha, widziałam to w gestach, w jego oczach - teraz tego brak ....

To tylko dowód na to, że może kogoś mieć.
Z drugiej strony, może ty chciałaś to tak widzieć.

kretka napisał/a:

Wydawało mi się zawsze, że tylko do największego szczęścia brakuje nam dziecka ....

Dziecko ... Może to dobrze, że go nie macie razem, może twój mąż nie jest odpowiednim ojcem dla twojego dziecka.

Przykro mi, bo wiem co przeżywasz ale niekiedy lepiej jest jeśli dowiemy się prawdy wcześniej, niż wtedy kiedy są dzieci.
Bardzo mi przykro, że Ciebie to samo spotkała ale nie łudziła bym się na twoim miejscu, że jest inaczej i że on ma jednak kogoś na boku. To co opisujesz to są charakterystyczne zachowania osób zdradzających.Musisz porozmawiać poważnie z mężem, może powinnaś powiedzieć mu o swoich podejrzeniach. Mój jeszcze mąż śmiał mi się w twarz, mówiąc "że nigdy go nie złapię", był pewny siebie, bo nie miałam namacalnych dowodów. Dlatego to Ty musisz zadecydować, co zrobić i wiem, że podejmiesz właściwe kroki.
Tutaj na forum zawsze znajdziesz wspacie.

Pozdrawiam

12

Odp: Muszę się wygadać ;(

Eeeeee rozmowa nic raczej nie da, i tak mąz sie wyprze.
kiedys mój powiedział "trzeba byc idiotą, żeby przyznac sie do zdrady, bo po co?"
tak jak napisal fluffy.. niekoniecznie romans, ale może ciągnie go do kogoś, podoba mu sie jakaś koleżaneczka, nie daj bóg pseudo-przyjaciółka - czyli przyszła kochanka, bo tak to się zwykle kończy.
prosze bądź ostrożna, ale nie popadnij w obsesję

13

Odp: Muszę się wygadać ;(

Lady_AL/F tak oczywiście masz rację - zawsze pierwsza wyciągałam rękę na zgodę, nie umiałabym żyć udając, że nie znam tej osoby lub nie odzywać się dłużej niż powiedzmy jeden dzień.
Mój mąż to ciężki przypadek i musiałam nauczyć się z nim żyć, jest typowym strzelcem - który lubi czuć wiatr we włosach, nie lubi ograniczeń, lubi czuć wolność, towarzystwo ... wiedziałam o tym i szanowałam jego sposób na siebie - taki był i ja to akceptowałam. Ale każdy strzelec jest strasznie ambitny i wymagający, nie tak w stosunku do siebie jak w stosunku do innych, a zwłaszcza do osób najbliższych.
Ludzie otaczający mnie twierdzą, że jestem twarda, ale to taka moja maska, pod spodem kryje się słaba i krucha kobietka.
Wydawało mi się zawsze, że jestem idealna dla mojego męża - bardzo kobieca sylwetka, ładna buzia - wiecznie zresztą uśmiechnięta do świata - zawsze tak widzieli mnie inni mężczyźni, widocznie on teraz tego tak nie postrzega ...
Brak dziecka spowodował to, że nie czuję się 100% kobietą i moja pewność siebie bardzo spadła, zadręczam się też między innymi z tego powodu, zaczęłam też uciekać od ludzi bo ciagle zadają pytania i za bardzo wchodzą w moje życie z butami.
Nie zauważyłam tego, ale ja też się zmieniłam.
Fakt - muszę to wszystko pozbierać do kupy - przemyśleć wiele spraw. Trudne będą te dwa dni ...

Jesteście naprawdę niesamowici !! Dziękuję Wam !!
Jak to dobrze, że jest komputer i internet !!

D Z I Ę K U J Ę   Z A   Z R O Z U M I E N I E   I  R A D Y!!!

14

Odp: Muszę się wygadać ;(
anaterka napisał/a:

Eeeeee rozmowa nic raczej nie da, i tak mąz sie wyprze.
kiedys mój powiedział "trzeba byc idiotą, żeby przyznac sie do zdrady, bo po co?"
tak jak napisal fluffy.. niekoniecznie romans, ale może ciągnie go do kogoś, podoba mu sie jakaś koleżaneczka, nie daj bóg pseudo-przyjaciółka - czyli przyszła kochanka, bo tak to się zwykle kończy.
prosze bądź ostrożna, ale nie popadnij w obsesję

Również uważam, że na tym etapie rozmowa nie ma za bardzo sensu, bo najnormalniej w świecie się wszystkiego wyprze. W tej sytuacji nasz droga Kretka musi wykazać się "zimną krwią" i po obserwować swojego męża, co niewątpliwie będzie dla niej trudne aby nie popaść właśnie w obsesje. Tak czy inaczej, to do niej należy decyzja, jakie podejmie kroki.
Pozdrawiiam

15

Odp: Muszę się wygadać ;(
diamondkiss napisał/a:

Też przebrnęłam przez Twój teks i wydaje mi się że Twój mąż coś kręci... Nie bój się z nim porozmawiać bo jeżeli będziesz zwlekać  to jego być może ktoś na boku że tak określę może bardziej zakręcić mu w głowie. Jeżeli bardzo go kochasz to nie czekaj i nie trać czasu na łzy, podnieś się i zacznij walczyć o to co Twoje! Nie pozwalaj by ktoś przystawiał Ci rogi.... Jesteś silną i inteligentną kobietą nie pozwól się krzywdzić! Jesteś bardzo młoda, a Twój mąż nie obraź się ale wydaje mi się że to dupek, bo nie  widzi i nie docenia kogo tak naprawdę ma u swego boku.
Weź się w garść, jestem z Tobą

pozdrawiam cieplutko

Tak - masz rację - muszę stawić czoła temu co mnie czeka - wiem, że może być zaskakująco ciężko i niespodzianki mogą być naprawdę zatykające oddech, ale widocznie muszę to przejść. Jestem opanowana - powierzchownie - ale w środku prawdziwa burza. Masakrycznie ciężko ją powstrzymać.
Postaram się znaleźć dowody na zdradę. Jutro zadzwonię również do pracy męża, a tak by sprawdzić czy wziął urlop czy rzeczywiście jest na szkoleniu. Wiem, że i tak będe pochlipywać sobie na boku, bo taka moja uroda.
Jeśli macie jakieś sprawdzone pomysły na tego cwaniaczka to proszę dajcie mi znać, może coś mi się przyda by go złapać na gorącym uczynku.

Dzięki stokrotne ! :*

16

Odp: Muszę się wygadać ;(

Przykro to pisac ale mi sie tez wydaje ze cos jest na rzeczy choc nie powiedziane ze to musi byc skonsumowany romans , moze wlasnie celowo chce w Tobie ruszyc ? Chociaz...

Proponuje szczera rozmowe , czytalem ze sie wyprze ale sprobuj pogadac , przedstaw mu te argumenty co Nam , stanowczo , jeden po drugim i patrz na reakcje, bedziesz wiedziec , znasz go dobrze. Wiele sie wyjasni , i jest jeszcze szansa to ogarna jak nie jest za pozno. Trzymaj sie smile

17

Odp: Muszę się wygadać ;(
kretka napisał/a:

Lady_AL/F tak oczywiście masz rację - zawsze pierwsza wyciągałam rękę na zgodę, nie umiałabym żyć udając, że nie znam tej osoby lub nie odzywać się dłużej niż powiedzmy jeden dzień.

Tak też myślałam.


kretka napisał/a:

Mój mąż to ciężki przypadek i musiałam nauczyć się z nim żyć, jest typowym strzelcem - który lubi czuć wiatr we włosach, nie lubi ograniczeń, lubi czuć wolność, towarzystwo ... wiedziałam o tym i szanowałam jego sposób na siebie - taki był i ja to akceptowałam. Ale każdy strzelec jest strasznie ambitny i wymagający, nie tak w stosunku do siebie jak w stosunku do innych, a zwłaszcza do osób najbliższych.

Twój strzelec a mój skorpion i do tego najgorszy przypadek. Ja jestem Bykiem, więc jak przystało na "rogacza" przepędziłam drania...

kretka napisał/a:

Ludzie otaczający mnie twierdzą, że jestem twarda, ale to taka moja maska, pod spodem kryje się słaba i krucha kobietka.
Wydawało mi się zawsze, że jestem idealna dla mojego męża - bardzo kobieca sylwetka, ładna buzia - wiecznie zresztą uśmiechnięta do świata - zawsze tak widzieli mnie inni mężczyźni, widocznie on teraz tego tak nie postrzega ...

Znam to smile Mój mąż 15 lat mnie nękał i zastraszał, manipulował i niszczył psychicznie, zaniżał moją samoocenę. Teraz jestem w trakcie rozwodu a w październiku, będzie już dwa lata jak nie jesteśmy razem, nie przeszkadza mi to jednak w życiu a nawet mogę powiedzieć, że dopiero teraz się rozwijam, mało tego właśnie zostałam zauważona w pracy i awansowałam. Jeszcze trochę przed mną ale wiem, że teraz będzie tylko lepiej w moi życiu:)


kretka napisał/a:

Brak dziecka spowodował to, że nie czuję się 100% kobietą i moja pewność siebie bardzo spadła, zadręczam się też między innymi z tego powodu, zaczęłam też uciekać od ludzi bo ciagle zadają pytania i za bardzo wchodzą w moje życie z butami.

Dlaczego zakładasz, że to twoja wina? Może los właśnie w ten sposób daje Ci znak, że twój mąż nie jest odpowiednim partnerem dla Ciebie i ojcem twoich dzieci.



kretka napisał/a:

Nie zauważyłam tego, ale ja też się zmieniłam.
Fakt - muszę to wszystko pozbierać do kupy - przemyśleć wiele spraw. Trudne będą te dwa dni ...

Musisz myśleć o sobie i swoich potrzebach o tym co chcesz od życia. Teraz to ty jesteś najważniejsza i pamiętaj, że jeśli nie będziesz mieć szacunku dla siebie, to mąż też nie będzie Cię szanował.

18

Odp: Muszę się wygadać ;(
Lady_AL/F napisał/a:
kretka napisał/a:

Lady_AL/F tak oczywiście masz rację - zawsze pierwsza wyciągałam rękę na zgodę, nie umiałabym żyć udając, że nie znam tej osoby lub nie odzywać się dłużej niż powiedzmy jeden dzień.

Tak też myślałam.


kretka napisał/a:

Mój mąż to ciężki przypadek i musiałam nauczyć się z nim żyć, jest typowym strzelcem - który lubi czuć wiatr we włosach, nie lubi ograniczeń, lubi czuć wolność, towarzystwo ... wiedziałam o tym i szanowałam jego sposób na siebie - taki był i ja to akceptowałam. Ale każdy strzelec jest strasznie ambitny i wymagający, nie tak w stosunku do siebie jak w stosunku do innych, a zwłaszcza do osób najbliższych.

Twój strzelec a mój skorpion i do tego najgorszy przypadek. Ja jestem Bykiem, więc jak przystało na "rogacza" przepędziłam drania...

kretka napisał/a:

Ludzie otaczający mnie twierdzą, że jestem twarda, ale to taka moja maska, pod spodem kryje się słaba i krucha kobietka.
Wydawało mi się zawsze, że jestem idealna dla mojego męża - bardzo kobieca sylwetka, ładna buzia - wiecznie zresztą uśmiechnięta do świata - zawsze tak widzieli mnie inni mężczyźni, widocznie on teraz tego tak nie postrzega ...

Znam to smile Mój mąż 15 lat mnie nękał i zastraszał, manipulował i niszczył psychicznie, zaniżał moją samoocenę. Teraz jestem w trakcie rozwodu a w październiku, będzie już dwa lata jak nie jesteśmy razem, nie przeszkadza mi to jednak w życiu a nawet mogę powiedzieć, że dopiero teraz się rozwijam, mało tego właśnie zostałam zauważona w pracy i awansowałam. Jeszcze trochę przed mną ale wiem, że teraz będzie tylko lepiej w moi życiu:)


kretka napisał/a:

Brak dziecka spowodował to, że nie czuję się 100% kobietą i moja pewność siebie bardzo spadła, zadręczam się też między innymi z tego powodu, zaczęłam też uciekać od ludzi bo ciagle zadają pytania i za bardzo wchodzą w moje życie z butami.

Dlaczego zakładasz, że to twoja wina? Może los właśnie w ten sposób daje Ci znak, że twój mąż nie jest odpowiednim partnerem dla Ciebie i ojcem twoich dzieci.



kretka napisał/a:

Nie zauważyłam tego, ale ja też się zmieniłam.
Fakt - muszę to wszystko pozbierać do kupy - przemyśleć wiele spraw. Trudne będą te dwa dni ...

Musisz myśleć o sobie i swoich potrzebach o tym co chcesz od życia. Teraz to ty jesteś najważniejsza i pamiętaj, że jeśli nie będziesz mieć szacunku dla siebie, to mąż też nie będzie Cię szanował.

Wiele jest prawdy w tym co napisałaś....
Też jestem bykiem, ale jak widać nie stąpam tak twardo po ziemi jak Ty, może rzeczywiście jest gdzieś ta siła, tylko musze ja w sobie odnależć??


Dlaczego zakładasz, że to twoja wina? Może los właśnie w ten sposób daje Ci znak, że twój mąż nie jest odpowiednim partnerem dla Ciebie i ojcem twoich dzieci.

Wiesz, że już nawet tak myślałam ??? Że nasz związek nie zasługuje na taka nagrodę od losu ???
Zagłębiając się w to wszystko można naprawdę dojść do logicznego tłumaczenia niektórych oczywistych ??? spraw.
Chciałabym być taka twarda jak Ty ...

19

Odp: Muszę się wygadać ;(
Poprostu Daniel napisał/a:

Przykro to pisac ale mi sie tez wydaje ze cos jest na rzeczy choc nie powiedziane ze to musi byc skonsumowany romans , moze wlasnie celowo chce w Tobie ruszyc ? Chociaz...

Proponuje szczera rozmowe , czytalem ze sie wyprze ale sprobuj pogadac , przedstaw mu te argumenty co Nam , stanowczo , jeden po drugim i patrz na reakcje, bedziesz wiedziec , znasz go dobrze. Wiele sie wyjasni , i jest jeszcze szansa to ogarna jak nie jest za pozno. Trzymaj sie smile

Dziękuję
Postaram się jakoś nad sobą zapanować, dwa dni to w sumie dużo, może też się coś jeszcze wyjaśni?
Nie przekreśliłam jeszcze tego związku - muszę mieć twarde dowody i postaram się je szybko zdobyć.
Pozdrawiam

20 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2012-07-18 22:28:49)

Odp: Muszę się wygadać ;(
Lady_AL/F napisał/a:
kretka napisał/a:

Brak dziecka spowodował to, że nie czuję się 100% kobietą i moja pewność siebie bardzo spadła, zadręczam się też między innymi z tego powodu, zaczęłam też uciekać od ludzi bo ciagle zadają pytania i za bardzo wchodzą w moje życie z butami.

Dlaczego zakładasz, że to twoja wina? Może los właśnie w ten sposób daje Ci znak, że twój mąż nie jest odpowiednim partnerem dla Ciebie i ojcem twoich dzieci.

kretka napisał/a:

Wiesz, że już nawet tak myślałam ??? Że nasz związek nie zasługuje na taka nagrodę od losu ???
Zagłębiając się w to wszystko można naprawdę dojść do logicznego tłumaczenia niektórych oczywistych ??? spraw.
Chciałabym być taka twarda jak Ty ...

Odnajdziesz w sobie siłę, bo jesteś Bykiem jak ja, więc jesteś twarda, tylko jeszcze o tym nie wiesz. Mówisz, że się zmieniłaś - to dobrze wróży. Mam też nadzieję, że nie będziesz już taka "miła" dla męża, nie będziesz robić jak on ci "zagra". My byki jesteśmy często altruistami, zapominając o sobie, bo wydaje się nam, że to takie egoistyczne myśleć o sobie ale to jest nasz największy błąd. Teraz myśl, tylko o sobie i swoich potrzebach o tym co dla ciebie jest ważne. Nie możesz się też bać ewentualnej samotności.



Ja musiałam odnaleść siłę właśnie dla siebie - odnalazłam ją po 15 latach małżeństwa. Ty nie musisz "tracić" tyle czasu co ja.

21

Odp: Muszę się wygadać ;(

Lady_AL/F przeczytałam Twoją historię i naprawdę bardzo Ci współczuję. Ile kobiety muszą mieć w sobie siły i samozaparcia by nie dać się zaszufladkować?!?!
Jedyne czego Ci zazdroszczę to, to że masz dla kogo żyć... Masz córkę, która jest przy Tobie, bo ja jestem wiecznie sama, skazana na siebie...
Na pewno nie jest Ci łatwo, ale nie dajesz się i chwała Ci za to !!!

p.s. mój właśnie napisał mi smsa: "Właśnie dojechałem (czyt. na szkolenie) i idę spać"

Nie odpisałam ....

22 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2012-07-18 23:15:18)

Odp: Muszę się wygadać ;(
kretka napisał/a:

Lady_AL/F przeczytałam Twoją historię i naprawdę bardzo Ci współczuję. Ile kobiety muszą mieć w sobie siły i samozaparcia by nie dać się zaszufladkować?!?!
Jedyne czego Ci zazdroszczę to, to że masz dla kogo żyć... Masz córkę, która jest przy Tobie, bo ja jestem wiecznie sama, skazana na siebie...
Na pewno nie jest Ci łatwo, ale nie dajesz się i chwała Ci za to !!!

p.s. mój właśnie napisał mi smsa: "Właśnie dojechałem (czyt. na szkolenie) i idę spać"

Nie odpisałam ....

A czy napisał Ci, że Cię kocha? ( U mnie właśnie zaczeło się od delegacji i właśnie sms-a o podobnej teści - o ironio...)


Tak na prawdę to co opisywałam w swoich historiach, to chaos, bo każde wspomnienie chwil życia z moim jeszcze męzem (jm) i jego matką, to był dla mnie koszmar. Nawet teraz kiedy o tym piszę zaczyna brakować mi słów ... dlatego stwierdziłam, że muszę zawalczyć o siebie i wymazać "gumką myszką" przeszłość.

Tak mam córkę ale nie jest łatwo, bo ona ma 16 lat i dużooo do powiedzenia, po za tym jej ojciec skutecznie utrudnia nam życie i miesza w naszych relacjach, stwarzając niekiedy dziwne sytuacje. Moja córka jest już duża i tylko patrzeć jak pójdzie w świat...
Popatrz na to z innej strony:
Czy chciałabyś sama wychowywać swoje dziecko?
Nie wiesz jaki ból przeżywają matki dzieci, których ojcowie porzucili. Mój jm jest bardzo perfidnym typem, bo mało, że chciał mi odebrać 16 letnią córkę, to sugeruje w sądzie, że chcę mu ograniczyć kontakt z dzieckiem, podczas gdy on po prostu nie może pogodzić czasu, który poświeca swojej owdowiałej kochance i jej dziecku.
Pamiętaj, że dziecko nie uratuje związku !!!
Brak dziecka, to również nie jest powód do zdrady !!!
Problem jest w twoim mężu !!!

Kretka, ty pewnie też pewnie też jesteś zmęczona, spróbuj zasnąć ale jeśli będziesz mieć problemy ze snem koniecznie idź do lekarza, bo sen to podstawa !!!

Pogadamy jutro, bo jestem już zmęczona miała dzisiaj wyjechać w "podróż swojego życia" i wcześnie wstałam:)
A miałam być dzisiaj bardzooo daleko od internetu i nawet w związku z tym odwołano mi "specjalnie" lot sad
                                                 W NASZYM ŻYCIU NIC NIE DZIEJE SIĘ BEZ PRZYCZYNY !!! - "moje" dzisiejsze motto smile

23

Odp: Muszę się wygadać ;(

Witaj Kretka!

Po przeczytaniu tego co napisalas i mnie sie wydaje ze cos jest na rzeczy neutral...mysle sobie, ze rozmowa nic tutaj nie da, niestety jesli ma cos do ukrycia to za Chiny Ludowe nie pusci pary z ust, a juz na pewno podczas rozmowy brewka mu nie drgnie.
Obserwuj Jego zachowanie, "sledz" ruchy, zapamietuj to co mowi, a jesli faktycznie cos "kombinuje" wychwycisz to w mgnieniu oka.
Skoro zapalila Ci sie czerwona lampka to nie bagatelizuj tego. Wierz swojej intuicji...

Pozdrawiam i 3mam kciuki, aby jednak okazalo sie, ze dokonalismy zlej interpretacji zachowania Twojego meza.

24

Odp: Muszę się wygadać ;(

Pamiętaj że nie jesteś sama z tym wszystkim,że masz dookoła jeszcze przyjaciół którzy na pewno Ci pomogą. Musisz być silna, a przede wszystkim uzbroić się w cierpliwość. Każde z nas tutaj ma jakiś problem, większy, mniejszy, ważny, mniej ważny, ale stara się jakoś z nim sobie uporać i wierze tak samo w Ciebie, jestem pewna że sobie poradzisz. Uzbrój się w cierpliwość, a na pewno będą z tego owoce. Postaraj się teraz trochę zmienić, pokaż mężowi że jesteś silną i bardzo atrakcyjną kobietą, stań się też tajemnicza i postaraj się zrobić tak aby to on zaczął myśleć że to Ty masz wielbiciela, wtedy na pewno dowiesz się tak na
prawdę czy rzeczywiście dalej Cie kocha. To Ty zacznij podejmować decyzje w związku i pod żadnym pozorem nie okazuj skruchy....niech wie kto "nosi teraz spodnie" , pamiętaj kochana, wiara potrafi czynić cuda, a ja wierzę w Ciebie, wierze że sobie poradzisz, bo jesteś silna... Mimo nawet tego że teraz płaczesz że cierpisz, ale wiem że dasz rade...

25

Odp: Muszę się wygadać ;(

Nie chcę nikogo usprawiedliwiać, ani mydlić oczu, myślę że nie warto przekreślać wszystkiego i się załamywać mając tylko poszlaki. Na Twoim miejscu wsiadłabym w samochód bądź inny środek transportu i pojechała do męża sprawdziła jaka jest prawda. Wiem że się boisz i to jest naturalne, ale katujesz się emocjonalni a to jest jeszcze gorsze. Zdobądź się na odwagę i udowodnij sama sobie czy Twój mąż jest wart Ciebie i Twojej miłości.

26

Odp: Muszę się wygadać ;(
Agusia82 napisał/a:

Nie chcę nikogo usprawiedliwiać, ani mydlić oczu, myślę że nie warto przekreślać wszystkiego i się załamywać mając tylko poszlaki. Na Twoim miejscu wsiadłabym w samochód bądź inny środek transportu i pojechała do męża sprawdziła jaka jest prawda. Wiem że się boisz i to jest naturalne, ale katujesz się emocjonalni a to jest jeszcze gorsze. Zdobądź się na odwagę i udowodnij sama sobie czy Twój mąż jest wart Ciebie i Twojej miłości.

Agusia82 - jak dowiedziałam się tylko o tym szkoleniu to od razu zaproponowałam, że pojadę z nim. Nie patrząc na mnie stwierdził, że on będzie w pokoju z jakimś facetem z innego miasta i że musiałby wykupic mi pokój. Zapytał też co bym sama robiła? Jednak ja miałabym co robić, gdybym wzięła ze sobą komputer (pracuję w domu przez internet). I wydaje mi się, że dlatego zdecydował się pojechać dzień wcześniej, żeby mnie zaskoczyć, bym nie mogła się spakować i pojechać z nim. Oczywiście przed wyjazdem przytulił mnie i pocałował, ale ja nie odwzajemniłam pocałunku, bo mi się nie podobał fakt jego wyjazdu o kilka godzin wcześniej.
Co do odwiedzenia go w tym miejscu, w którym rzekomo jest teraz to niestety nie ma szans - nie mam auta, poza tym to jest 300 km stąd - jeśli mnie oszukał to na darmo bym pojechała - nie, nie, nawet nie biorę tego pod uwagę.
Noc jakoś przespałam, chociaż miotałam się przed zaśnięciem. Dziwna ta moja natura, walczę sama ze sobą ....
Wstałam dość wcześnie, zważywszy jak późno położyłam się wczoraj, o oczach nawet nie mówię, bo wyglądają strasznie - zaraz jakąś herbatę na nie położę.
Najgorsze jest to, że z hotelu, do którego wysłałam zapytanie o to szkolenie, nikt mi nie odpisał ...

27

Odp: Muszę się wygadać ;(
kretka napisał/a:

Najgorsze jest to, że z hotelu, do którego wysłałam zapytanie o to szkolenie, nikt mi nie odpisał ...

...a nie mozesz tam zadzwonic i zapytać ??!!

28

Odp: Muszę się wygadać ;(
bałałajka napisał/a:
kretka napisał/a:

Najgorsze jest to, że z hotelu, do którego wysłałam zapytanie o to szkolenie, nikt mi nie odpisał ...

...a nie mozesz tam zadzwonic i zapytać ??!!

Mogłabym , ale mam gulę w gardle .....

29 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2012-07-19 08:37:20)

Odp: Muszę się wygadać ;(

Witaj kretka,

Masz gule w gardle, to normalne. Jednak jeśli chcesz wiedzieć, co i jak, to musisz się odważyć i chociaż spróbować, osoba po drugiej stronie telefonu nie ugryzie Cię. Właściwie czego się boisz? Prawdy?
Jeśli sama tego nie sprawdzisz, to nigdy nie dowiesz się prawdy a tak będziesz miała podstawy do dalszych ...

Pozdrawiam

30 Ostatnio edytowany przez kretka (2012-07-19 09:05:17)

Odp: Muszę się wygadać ;(

To uczucie sprawdzania jest straszne, serce mi wali jak oszalałe, nawet nie wiem jaki tytuł ma to szkolenie, w zasadzie to nic nie wiem, muszę zrobić z siebie totalna kretynkę, żeby sprawdzić męża ....
Okropne uczucie hmm

31 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2012-07-19 09:13:45)

Odp: Muszę się wygadać ;(

Kredka wyluzuj, opanuj się.
Jaka kretynka? Jak możesz tak siebie określać!!!
Weź się w garść!!!
Normalnie zadźwoń tam i sprawdź a jeśli sama nie możesz tego zrobić, poproś kogoś bliskiego lub znajomego.
Lepsza prawda, niż domysły.

32 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2012-07-19 09:36:08)

Odp: Muszę się wygadać ;(

Wiem Kretka doskonale jakie uczucia Ci towarzysza, niestety przechodzilam przez to samo...chcac sprawdzic ex meza czy faktycznie jest w pracy... wykonalam telefon... z zapytaniem czy ma dyzur ... sluchawka byla strasznie ciezka a w gardle zaschlo...balam sie jak chol.ra...ale to co uslyszalam pomoglo mi i rozwialo watpliwosci przy okazji utwierdzilo w przekonaniu, iz taka oblakana jak twierdzil nie jestem...mimo iz rzekomo wychodzil do pracy nie bylo go w niej...intuicja podpowaidala, ze to nie tam pojechal ... i nie pomylila sie.

Byc moze to szkolenie jest i jesli chodzi o ta kwestie nie mydli ci oczu...w zwiazku z doswiedczeniami, przykrymi zreszta neutral ktore posiadam, z lekka jestem wyczulona na tego typu sytuacjie ... i tak sobie mysle, co jesli na tym szkoleniu jest rowniez 'kolezanka" z pracy?! ...to sa tylko moje gdybania i czysto hipotetyczne podejcie, ktorych wcale nie musisz brac pod uwage.

...i naprawde mam nadzieje, ze jednak Twoj maz nic zlego nie robi!

33

Odp: Muszę się wygadać ;(

Witaj kretka.

Z tego co piszesz, to coś może być na rzeczy. Ale może to być dopiero początek, jakieś zauroczenie , nie koniecznie już romans.

Kretka, dobrze Tobie tu radzą, spróbuj dowiedzieć się w miejscu pracy lub bezpośrednio w miejscu szkolenia o to szkolenie. Przecież nie musisz dzwonić jako żona , ale np jako osoba która prosi go do telefonu itd.

Ponadto, jeśli to dopiero początek to jest czas by to uratować jeszcze lub czas by się dowiedzieć prawdy jeśli to już trwa itd.

Opanuj się, weź kilka spokojnych wdechów i zadzwoń.

Niedopowiedzenia i kłamstwa to nie związek.

34

Odp: Muszę się wygadać ;(

Dzięki kobietki :*

Próbowałam dzwonić - przełamałam się - ale mam pecha sad zarówno w pracy jak i w tym hotelu nikt nie odbiera sad
Pomyślicie sobie - w hotelu nikt nie odbiera??? banał !!!
Miałam okazję pracować w takich niedużych hotelach na studiach, niestety osoba zatrudniona na recepcji musiała obsługiwać śniadania, sprzatać pokoje itp.
Musze uzbroić się w cierpliwość i zadzwonić później i skupić się na pracy, chociaż myśli jest ciężko ogarnąć ....

Pozdrówka

35

Odp: Muszę się wygadać ;(

Kretka!
Przykro mi to pisać, ale u mnie było podobnie!
Na dzień dzisiejszy zostałam sama bo mąz zamieszkał z kochanką!

Wszystkie objawy te same........

36 Ostatnio edytowany przez kretka (2012-07-19 09:38:06)

Odp: Muszę się wygadać ;(
graka napisał/a:

Witaj kretka.



Niedopowiedzenia i kłamstwa to nie związek.

Tak, masz rację nie mogłabym żyć w kłamstwie i obłudzie .... jednak los jak widać zawsze na przekór, nawet jak się odważę coś zdziałać spełza to na niczym sad

Trzymaj się cieplunio smile

37

Odp: Muszę się wygadać ;(
monia&Co napisał/a:

Kretka!
Przykro mi to pisać, ale u mnie było podobnie!
Na dzień dzisiejszy zostałam sama bo mąz zamieszkał z kochanką!

Wszystkie objawy te same........

Wiem, że to nieciekawie wygląda, ale liczę że mąż ma sumienie i w końcu się odważy ze mną porozmawiać.
Sama zachowuję się dziwnie, podejrzewając go o "coś" - sama nie wiem co, wiem, że coś jest nie tak, ale on nie potrafi bądź nie chce mi tego powiedzieć.
Zastanawiałam się nawet czy może nie jest na coś chory, no takie nawet rzeczy przychodzą mi do głowy.
I pomyśleć, że on teraz bawi się w najlepsze, a ja się tu zamartwiam ....

Monia i co? był to już zaawansowany etap zdrady Ciebie?

38

Odp: Muszę się wygadać ;(
kretka napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Kretka!
Przykro mi to pisać, ale u mnie było podobnie!
Na dzień dzisiejszy zostałam sama bo mąz zamieszkał z kochanką!

Wszystkie objawy te same........

Wiem, że to nieciekawie wygląda, ale liczę że mąż ma sumienie i w końcu się odważy ze mną porozmawiać.
Sama zachowuję się dziwnie, podejrzewając go o "coś" - sama nie wiem co, wiem, że coś jest nie tak, ale on nie potrafi bądź nie chce mi tego powiedzieć.
Zastanawiałam się nawet czy może nie jest na coś chory, no takie nawet rzeczy przychodzą mi do głowy.
I pomyśleć, że on teraz bawi się w najlepsze, a ja się tu zamartwiam ....

Monia i co? był to już zaawansowany etap zdrady Ciebie?

Wiesz, mój mąz zakochał się w koleżance z pracy....
Na początku to było platoniczne, potem, jakieś spotkania...sam się przyznał, bo nie mógł już sobie z tym poradzić.....
Ciągle mi mówił, że nie przestał mnie kochać.....
Prosiłam o zmianę pracy.....nie chciał.........
Trwało to wszystko rok. Huśtawki, nerwy....podobno w tym czasie się z nią nie spotykał....
Aż tu wszystko wybuchło i od 1 lipca nie mam męża.........

39

Odp: Muszę się wygadać ;(

Kretka Ty jesteś bykiem a Twój mąż? Tylko nie mów, że wodnik albo lew.. zdradliwe bestie.

40 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2012-07-19 09:56:05)

Odp: Muszę się wygadać ;(
monia&Co napisał/a:

Kretka!
Przykro mi to pisać, ale u mnie było podobnie!
Na dzień dzisiejszy zostałam sama bo mąz zamieszkał z kochanką!

Wszystkie objawy te same........

Najważniejsz w takich sytuacjach, to żeby się nie załamywać. Jeśli mąż zamieszkał z kochanką, to nie ma już o co walczyć, bo taki związek nie ma już przyszłości - to moje zdanie.
Ja osobiście nie potrafiła bym żyć z człowiekiem, który mnie zdradził, chociaż na początku myślałam aby wybaczyć mężowi. Dziś wiem, że bardzo trudno jest "żyć po zdradzie", bo nic nie jest takie jak przed nią. Tak wiem, że są tutaj na forum historie, gdzie ludzie wracają do siebie i żyją długo i szczęśliwie - ale czy tak jest do końca naprawdę, bo wydaje mi się, że nie. Po zdradzie nie da się już nigdy odzyskać pełnego bezgranicznego zaufania do "zdradzacza". W tej sytuacji czy warto wchodzić jeszcze raz do tej samej rzeki? Moim zdaniem nie.
Cóż do każdej z nas należy decyzja. Ja postawiłam na szacunek do samej siebie i dziś cieszę się, że odnalazłam w sobie odwagę i odeszłam od męża. Moje serce krwawiło niemiłosiernie ale rozum wygrał i za to jestem mu wdzięczna - mam rozum!!! smile

41

Odp: Muszę się wygadać ;(

Kochana współczuje Ci sad Nie chciałąbym tego przeżywać sama jeszcze nie mam męża, ale mam mężczyznę mojego życia który zapewne nim się w przyszłosci stanie...
To co opisujesz to coś strasznego, nie chciałabym tego przezywac sad nie jestem taka Twarda jak Ty... chociaz to maska - tak jak piszesz ja nawet nie potrafilabym jej nosic...

Wszystko jak pisały osoby wyzej wskazuje na zdradę, ale nie rozumiem czy on uwaza Cie a idiotke i wkreca tak perfidnie z tym szkoleniem ? No cholera! nikt nie jest głupi i chyba kazdy zauwazylby taka zmiane w zachowaniu!
Pogrywa niezle... ja sie dziwie, ze jeszcze nie wybuchłaś... Jestes dobrą kobietą i zasługujesz na kogos lepszego niz takiego krętacza!

Jesli okazałoby sie ze Cie zdradził, a potem bedzie niby zalowal, kajal sie to bys do niego wrocila? Zastanawialas sie? Ja bym nie potrafila wybaczyc zdrady..

42

Odp: Muszę się wygadać ;(
skomplikowana napisał/a:

Kretka Ty jesteś bykiem a Twój mąż? Tylko nie mów, że wodnik albo lew.. zdradliwe bestie.

Strzelec - latawiec

Jego zawsze wszędzie było pełno bo taką ma naturę, nie lubi siedzieć na du.psku w domu tak jak ja.
Ja byk - typowa odmiana domator, wiecznie zaszyta w swoim świecie, ale reagująca na potrzeby wspólnego życia, zakręcona wiecznie na punkcie męża (on dla mnie jest najważniejszy) !!

Jesli chodzi o koleżanki z pracy, hmm znam je wszystkie, bo jakiś czas temu jeździłam z nim na wycieczki organizowane przez jego miejsce pracy.
Nie czułam nigdy zagrożenia od tej strony, bo wiedziałam, że mąż nie jest zainteresowany żadną z nich. No chyba, że pojawił się ktoś nowy, kogo jeszcze nie miałam okazji poznać.

Na szkolenie pojechał sam - to kolejny etap szkolenia - kontynuacja wcześniejszych, na które jeździł z kolegą, który niestety nie przeszedł dalej w eliminacjach (powiedzmy że chapnęłam przynęte i wierzę, że jest na tym szkoleniu).

Myślę, że jeśli rzeczywiście mam się martwić to nie o kogoś z pracy ...
Musze napić się kawy, może mi otworzy oczy i wpadną na jakiś dowód czy nowy pomysł?
Poza tym kawa dobrze robi na wszystko no nie??

43

Odp: Muszę się wygadać ;(
Lady_AL/F napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Kretka!
Przykro mi to pisać, ale u mnie było podobnie!
Na dzień dzisiejszy zostałam sama bo mąz zamieszkał z kochanką!

Wszystkie objawy te same........

Najważniejsz w takich sytuacjach, to żeby się nie załamywać. Jeśli mąż zamieszkał z kochanką, to nie ma już o co walczyć, bo taki związek nie ma już przyszłości - to moje zdanie.
Ja osobiście nie potrafiła bym żyć z człowiekiem, który mnie zdradził, chociaż na początku myślałam aby wybaczyć mężowi. Dziś wiem, że bardzo trudno jest "żyć po zdradzie", bo nic nie jest takie jak przed nią. Tak wiem, że są tutaj na forum historie, gdzie ludzie wracają do siebie i żyją długo i szczęśliwie - ale czy tak jest do końca naprawdę, bo wydaje mi się, że nie. Po zdradzie nie da się już nigdy odzyskać pełnego bezgranicznego zaufania do "zdradzacza". W tej sytuacji czy warto wchodzić jeszcze raz do tej samej rzeki? Moim zdaniem nie.
Cóż do każdej z nas należy decyzja. Ja postawiłam na szacunek do samej siebie i dziś cieszę się, że odnalazłam w sobie odwagę i odeszłam od męża. Moje serce krwawiło niemiłosiernie ale rozum wygrał i za to jestem mu wdzięczna - mam rozum!!! smile

Nie walczę!

44

Odp: Muszę się wygadać ;(

Kretka jak szukasz potwierdzenia dla swoich przekonań i domysłów to na pewno je znajdziesz niezależnie od tego czy będą miały solidną odstawę czy będą pływać na tratwie" życie nie jest takie czarno-białe są w nim też odcienie szarości, porozmawiaj z mężem, może uda Ci się dowiedzieć w którym momencie przestało coś grać między wami, z jego punktu widzenia, co jemu przeszkadzało w waszym związku, może uda wam się przejść przez ten kryzys i wejść na zupełnie inny etap związku?

45

Odp: Muszę się wygadać ;(
kretka napisał/a:
skomplikowana napisał/a:

Kretka Ty jesteś bykiem a Twój mąż? Tylko nie mów, że wodnik albo lew.. zdradliwe bestie.

Strzelec - latawiec

Jego zawsze wszędzie było pełno bo taką ma naturę, nie lubi siedzieć na du.psku w domu tak jak ja.
Ja byk - typowa odmiana domator, wiecznie zaszyta w swoim świecie, ale reagująca na potrzeby wspólnego życia, zakręcona wiecznie na punkcie męża (on dla mnie jest najważniejszy) !!

Jesli chodzi o koleżanki z pracy, hmm znam je wszystkie, bo jakiś czas temu jeździłam z nim na wycieczki organizowane przez jego miejsce pracy.
Nie czułam nigdy zagrożenia od tej strony, bo wiedziałam, że mąż nie jest zainteresowany żadną z nich. No chyba, że pojawił się ktoś nowy, kogo jeszcze nie miałam okazji poznać.

Na szkolenie pojechał sam - to kolejny etap szkolenia - kontynuacja wcześniejszych, na które jeździł z kolegą, który niestety nie przeszedł dalej w eliminacjach (powiedzmy że chapnęłam przynęte i wierzę, że jest na tym szkoleniu).

Myślę, że jeśli rzeczywiście mam się martwić to nie o kogoś z pracy ...
Musze napić się kawy, może mi otworzy oczy i wpadną na jakiś dowód czy nowy pomysł?
Poza tym kawa dobrze robi na wszystko no nie??

Mój tez Strzelec!!!!
Tylko jakaś inna odmiana, bo wlaśnie raczej on był typem domatora....do czasu......

46

Odp: Muszę się wygadać ;(
monia&Co napisał/a:
kretka napisał/a:
skomplikowana napisał/a:

Kretka Ty jesteś bykiem a Twój mąż? Tylko nie mów, że wodnik albo lew.. zdradliwe bestie.

Strzelec - latawiec

Jego zawsze wszędzie było pełno bo taką ma naturę, nie lubi siedzieć na du.psku w domu tak jak ja.
Ja byk - typowa odmiana domator, wiecznie zaszyta w swoim świecie, ale reagująca na potrzeby wspólnego życia, zakręcona wiecznie na punkcie męża (on dla mnie jest najważniejszy) !!

Jesli chodzi o koleżanki z pracy, hmm znam je wszystkie, bo jakiś czas temu jeździłam z nim na wycieczki organizowane przez jego miejsce pracy.
Nie czułam nigdy zagrożenia od tej strony, bo wiedziałam, że mąż nie jest zainteresowany żadną z nich. No chyba, że pojawił się ktoś nowy, kogo jeszcze nie miałam okazji poznać.

Na szkolenie pojechał sam - to kolejny etap szkolenia - kontynuacja wcześniejszych, na które jeździł z kolegą, który niestety nie przeszedł dalej w eliminacjach (powiedzmy że chapnęłam przynęte i wierzę, że jest na tym szkoleniu).

Myślę, że jeśli rzeczywiście mam się martwić to nie o kogoś z pracy ...
Musze napić się kawy, może mi otworzy oczy i wpadną na jakiś dowód czy nowy pomysł?
Poza tym kawa dobrze robi na wszystko no nie??

Mój tez Strzelec!!!!
Tylko jakaś inna odmiana, bo wlaśnie raczej on był typem domatora....do czasu......

Jak widać każdy jest inny, nawet osoby urodzone tego samego dnia są zupełnymi sobie przeciwieństwami.
Wczorajszy dzień był chyba moim najgorszym w życiu, ale właśnie za oknem się przejaśnia i wychodzi słoneczko i tak to sobie teraz tłumaczę, że u mnie jest tak samo - po każdej burzy wychodzi słońce ....

Pozdrawiam Kochani

Dziękuję za wsparcie

47

Odp: Muszę się wygadać ;(

E tam... Skorpion to opiero jest wyrachowana BESTIA!!!

48

Odp: Muszę się wygadać ;(
Lady_AL/F napisał/a:

E tam... Skorpion to opiero jest wyrachowana BESTIA!!!

A ja znam skorpiona, który jest potulny jak dziecko smile pod pantoflem u żonci od 15 lat.
Skorpion Skorpionowi nie równy ...

49

Odp: Muszę się wygadać ;(

ja też skorpion, owszem jestem przebiegła, ale też ma dobre serce tongue

kretka dzwoniłaś?

50

Odp: Muszę się wygadać ;(
Lady_AL/F napisał/a:

E tam... Skorpion to opiero jest wyrachowana BESTIA!!!

Tak wyrachowana i mściwa w dodatku!

Teraz odkrywam w sobie pokłady mściwości za doznane krzywdy!
100% skorpionica jestem!

51

Odp: Muszę się wygadać ;(
kretka napisał/a:
Lady_AL/F napisał/a:

E tam... Skorpion to opiero jest wyrachowana BESTIA!!!

A ja znam skorpiona, który jest potulny jak dziecko smile pod pantoflem u żonci od 15 lat.
Skorpion Skorpionowi nie równy ...

Tak sobie myślę, że to nie ma za bardzo znaczenia spod jakiego znaku jesteśmy, tu raczej znaczenie ma jakim "człowiekiem" jest dany osobnik i czy w ogóle nim jest. Prawda jest tak, że w przyrodzie nic nie dzieje się bez przyczyny i to, że od wieków przeciwności się przyciągają. Tak to niestety jest w życiu i tyle. Niestety ale dużą winę za to jakie mamy życie, ponosimy my sami, bo zamiast dążyć do równowagi, my chcemy być te "dobre" i za bardzo nadskaujemy naszym paną i władcą a tak nie powinno być. Ja już zrozumiałam, że byłam za "dobra", bo chciałam stworzyć jm prawdziwą rodzinę, takiej której on sam nie miał nigdy. Wiecznie go tłumaczyłam a to był błąd, bo przy tym wszystkim nie myslałam o sobie, tylko o tym jak mu dogodzic, jak zrobić aby nie był zły...
Myślę, że ważne w naszym życiu jest to aby się zacząć szanować, bo jeśli my tego nie zrobimy, to nie możemy oczekiwać tego od naszych partnerów czy znajomych. Warto wprowadzać w swoim życiu zmiany, nawet te bardzo bolesne, po to aby zacząć godnie żyć a do tego potrzebna jest nam siła, którą każda z nas ma w sobie, tylko trzeba trochę nad sobą popracować i ją odnaleść.
Kredka ty masz w sobie siłę, tylko jeszcze o tym nie wiesz. Jest ci ciężko, cholernie ciężko ( wiem to) ale musisz teraz mysleć o sobie i swoich potrzebach oraz jak poprawić jakość swojego życia. Być może życie daje ci szansę na zaczęcie nowego lepszego etapu życia. Kto wie co dla Ciebie przygotował los...

52

Odp: Muszę się wygadać ;(
graka napisał/a:

ja też skorpion, owszem jestem przebiegła, ale też ma dobre serce tongue

kretka dzwoniłaś?

smile

53

Odp: Muszę się wygadać ;(

Skorpiony zawsze mają przerąbane, bo za bardzo się angażują. Znam kilka przypadków, w tym siebie i nie podoba mi się to.

54 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2012-07-19 11:08:40)

Odp: Muszę się wygadać ;(
fluffy napisał/a:

Skorpiony zawsze mają przerąbane, bo za bardzo się angażują. Znam kilka przypadków, w tym siebie i nie podoba mi się to.

To wszystko zależy w co się angażują... i jakie są tego skutki. Tak jak pisałam myślę, że to nie ma za bardzo znaczenia spod jakiego znaku jesteśmy ale to kim jesteśmy. Ludzie często nie doceniają tego co mają a jak już to stracą, to potrafią robić różne głupie rzeczy, ot taka niektórych natura.
Niestety wielu z nas nie potrafi cieszyć się z tego co mamy, cieszyć się z każdej "pierdoły".
Takie to życie...

55 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-19 11:14:12)

Odp: Muszę się wygadać ;(
fluffy napisał/a:

Skorpiony zawsze mają przerąbane, bo za bardzo się angażują. Znam kilka przypadków, w tym siebie i nie podoba mi się to.

Bo skorpiony kochają do ostatniej kropli krwi, ale jak zaczna nienawidzieć to też do upadłego....

Ciekawe jak wyglądałby związek dwóch skorpionów.....

56

Odp: Muszę się wygadać ;(

No i stało się - zadzwoniłam do pracy - wziął urlop ....

Nie wytrzymałam - musiałam do niego zadzwonić - odebrał ....

Zaskoczyłam go, tym, że wiem, iż nie jest na szkoleniu ....

Rozmowa była długa .....

Jest w agroturystyce, chce pojeździć rowerem i pobyć sam - to do niego pasuje

Chce wszystko przemyśleć, nie wychodzę z nim, nie spędzam z nim wolnego czasu, przekładam wizytę u lekarza ....

Czyli chce koniecznie mieć dziecko, a ja po prostu nie wiem czemu nie mogę mu go dać ....

Przyrzekł mi, że jest sam i że nigdy zdrada nie miała miejsca .....

Jestem załamana, nie spodziewałam, że nie stać go mi szczerze powiedzieć tu na miejscu co go boli ....

Chciałabym uczestniczyć w jego życiu bardziej, dać mu upragnione dziecko, ale co ja mogę ???
Chcę zmienić lekarza i znalazłam dobrego specjalistę, ale jest obecnie sezon urlopowy i lekarz ten będzie dopiero w sierpniu, a mąż myśli, że to ja przekładam wizytę.

Jestem skołowana, widzę, że to życiowy zakręt, nie wiem czy nie zatrzymam się na jakimś drzewie ....

57

Odp: Muszę się wygadać ;(
kretka napisał/a:

No i stało się - zadzwoniłam do pracy - wziął urlop ....

Nie wytrzymałam - musiałam do niego zadzwonić - odebrał ....

Zaskoczyłam go, tym, że wiem, iż nie jest na szkoleniu ....

Rozmowa była długa .....

Jest w agroturystyce, chce pojeździć rowerem i pobyć sam - to do niego pasuje

Chce wszystko przemyśleć, nie wychodzę z nim, nie spędzam z nim wolnego czasu, przekładam wizytę u lekarza ....

Czyli chce koniecznie mieć dziecko, a ja po prostu nie wiem czemu nie mogę mu go dać ....

Przyrzekł mi, że jest sam i że nigdy zdrada nie miała miejsca .....

Jestem załamana, nie spodziewałam, że nie stać go mi szczerze powiedzieć tu na miejscu co go boli ....

Chciałabym uczestniczyć w jego życiu bardziej, dać mu upragnione dziecko, ale co ja mogę ???
Chcę zmienić lekarza i znalazłam dobrego specjalistę, ale jest obecnie sezon urlopowy i lekarz ten będzie dopiero w sierpniu, a mąż myśli, że to ja przekładam wizytę.

Jestem skołowana, widzę, że to życiowy zakręt, nie wiem czy nie zatrzymam się na jakimś drzewie ....

Cóż...
Myślę, że dziecko i przekładane wizyty u lekrza, to wymówka, próba zwalenia winy na ciebie, odwrócenie kota ogonem - to takie charakterystyczne... Jest również z jego strony kłamstwo!!!


Nie pozostaje Ci nic innego jak poczekać na jego powrót i obserwowanie go.

58 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-19 11:32:16)

Odp: Muszę się wygadać ;(
kretka napisał/a:

No i stało się - zadzwoniłam do pracy - wziął urlop ....

Nie wytrzymałam - musiałam do niego zadzwonić - odebrał ....

Zaskoczyłam go, tym, że wiem, iż nie jest na szkoleniu ....

Rozmowa była długa .....

Jest w agroturystyce, chce pojeździć rowerem i pobyć sam - to do niego pasuje

Chce wszystko przemyśleć, nie wychodzę z nim, nie spędzam z nim wolnego czasu, przekładam wizytę u lekarza ....

Czyli chce koniecznie mieć dziecko, a ja po prostu nie wiem czemu nie mogę mu go dać ....

Przyrzekł mi, że jest sam i że nigdy zdrada nie miała miejsca .....

Jestem załamana, nie spodziewałam, że nie stać go mi szczerze powiedzieć tu na miejscu co go boli ....

Chciałabym uczestniczyć w jego życiu bardziej, dać mu upragnione dziecko, ale co ja mogę ???
Chcę zmienić lekarza i znalazłam dobrego specjalistę, ale jest obecnie sezon urlopowy i lekarz ten będzie dopiero w sierpniu, a mąż myśli, że to ja przekładam wizytę.

Jestem skołowana, widzę, że to życiowy zakręt, nie wiem czy nie zatrzymam się na jakimś drzewie ....

O Jezu!
Mój też pojechał sobie razu pewnego odpocząć do agroturystyki!
Jezu! Jak przez kalkę!

Później mówił, że jak tam był to myślał i tęsknił...ale nie do mnie.....

Wiesz co?
Kochający mąż wspiera żonę w staraniach o dziecko a nie jeszcze ją dobija!

59

Odp: Muszę się wygadać ;(
monia&Co napisał/a:
kretka napisał/a:

No i stało się - zadzwoniłam do pracy - wziął urlop ....

Nie wytrzymałam - musiałam do niego zadzwonić - odebrał ....

Zaskoczyłam go, tym, że wiem, iż nie jest na szkoleniu ....

Rozmowa była długa .....

Jest w agroturystyce, chce pojeździć rowerem i pobyć sam - to do niego pasuje

Chce wszystko przemyśleć, nie wychodzę z nim, nie spędzam z nim wolnego czasu, przekładam wizytę u lekarza ....

Czyli chce koniecznie mieć dziecko, a ja po prostu nie wiem czemu nie mogę mu go dać ....

Przyrzekł mi, że jest sam i że nigdy zdrada nie miała miejsca .....

Jestem załamana, nie spodziewałam, że nie stać go mi szczerze powiedzieć tu na miejscu co go boli ....

Chciałabym uczestniczyć w jego życiu bardziej, dać mu upragnione dziecko, ale co ja mogę ???
Chcę zmienić lekarza i znalazłam dobrego specjalistę, ale jest obecnie sezon urlopowy i lekarz ten będzie dopiero w sierpniu, a mąż myśli, że to ja przekładam wizytę.

Jestem skołowana, widzę, że to życiowy zakręt, nie wiem czy nie zatrzymam się na jakimś drzewie ....

O Jezu!
Mój też pojechał sobie razu pewnego odpocząć do agroturystyki!
Jezu! Jak przez kalkę!

Później mówił, że jak tam był to myślał i tęsknił...ale nie do mnie.....

Wiesz co?
Kochający mąż wspiera żonę w staraniach o dziecko a nie jeszcze ją dobija!

On potrafi być dosadny, w tej kwestii, kwestii dziecka - zawsze czułam sznur na szyi ....
To jest najgorsze - presja, nie umiem sobie z nią poradzić ....
To takie dołujące ....
Dobił go chyba fakt, że teraz jego bratu urodziło się dziecko a on został chrzestnym, ale mimo wszystko nie rozumiem jego postępowania i ten jego głos w słuchawce - taki skruszony, wiem, że nie było mu łatwo rozmawiać ze mną, były chwile ciszy i ciężkiego przełykania śliny ...
Wiem, że on nie chce mnie zranić, bo jakby chciał to wykrzyczałby mi wszystko w twarz i sobie pojechał ...
Jeśli chce rozmawiać to dobry znak, ale obawiam sie, że jego oczekiwania względem mojej osoby są po prostu dla mnie nie do przeskoczenia ...

60 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2012-07-19 11:44:13)

Odp: Muszę się wygadać ;(
monia&Co napisał/a:

O Jezu!
Mój też pojechał sobie razu pewnego odpocząć do agroturystyki!
Jezu! Jak przez kalkę!

Później mówił, że jak tam był to myślał i tęsknił...ale nie do mnie.....

Wiesz co?
Kochający mąż wspiera żonę w staraniach o dziecko a nie jeszcze ją dobija!

Mam wrażenie, że nie którzy działają według określonego scenariusza.

Kretka nic nie zostaje Ci jak się ogarnąć i najnormalniej w świecie musisz wziąść się w garść. Wiem, że jest Ci bardzo ciężko ale twój mąż jest w stosunku do ciebie perfidny. Jesteś młoda, inteligentna, twoje życie jeszcze będzie piękne i będziesz prawdziwie szczęśliwa. Tak jak pisałam wczoraj w naszym zyciu nic nie dzieje się bez przyczyny i ty właśnie tego doświadczasz.
Będzie dobrze, tylko musisz zastanowić się co chcesz teraz z tym wszystkim zrobić, jak chcesz żeby wyglądało twoje przyszłe życie?

Dziecko? W obliczu tego co odkryłaś, zdecydowała byś się na dziecko z mężem? Ja bym była ostrożna w tej kwestii, bo perspektywa wychowywania samotnie dziecka nie jest zbytnio optymistyczna. Poczytaj ile jest wątków o porzuconych mężatkach z malutkimi dzieciaczkami - to jakaś plaga.
Myślę, że dziecko to taka wymówka i próba zwalenia winy na Ciebie - to moje zdanie.

61 Ostatnio edytowany przez graka (2012-07-19 11:47:58)

Odp: Muszę się wygadać ;(

Dziewczyny mają rację, sam z siebie chciał pobyć sam ? Nie mówiąc o tym?

Przecież gdyby chciał rzeczywiście być sam, to by powiedział i grał  w otwarte karty a nie wymówki- szkolenia.

Kłamstwo nr 1.

Ponadto, faktycznie gdy staracie się o dziecko to raczej to wymaga wzajemnego wsparcia,  a nie dołowania.

Ktoś mu "pomaga" w tym, bo wątpię , ze sam z siebie ma "wątpliwości".

Nie znaczy, że mamy rację, ale to taka klasyka, że szok. A może faktycznie nie jest Ci dane mieć z nim dziecko. Może właśnie "los" to blokuje.


Ale tak obiektywnie napisz, czy zaskoczyłaś go? Plątał się?


Ps. No chyba, ze to Ty chcesz dziecka , a On nie i czuje presję.

62

Odp: Muszę się wygadać ;(
graka napisał/a:

Dziewczyny mają rację, sam z siebie chciał pobyć sam ? Nie mówiąc o tym?

Przecież gdyby chciał rzeczywiście być sam, to by powiedział i grał  w otwarte karty a nie wymówki- szkolenia.

Kłamstwo nr 1.

Ponadto, faktycznie gdy staracie się o dziecko to raczej to wymaga wzajemnego wsparcia,  a nie dołowania.

Ktoś mu "pomaga" w tym, bo wątpię , ze sam z siebie ma "wątpliwości".

Nie znaczy, że mamy rację, ale to taka klasyka, że szok. A może faktycznie nie jest Ci dane mieć z nim dziecko. Może właśnie "los" to blokuje.


Ale tak obiektywnie napisz, czy zaskoczyłaś go? Plątał się?

Graka chyba się nie plątał - z tych nerwów nie pamiętam - raczej widząc, że dzwonię czuł że ja wiem.
Najgorsze dla mnie są te jego kłamstwa, co mu zależało być szczerym?
Gdyby powiedział mi wprost przecież nie zatrzymałabym go na chama?
Może ja po prostu dałam mu za duży swobody? Nie wiem sama - ale fakt faktem, że nigdy nie należałam do tych żon, które wiszą na telefonie i sprawdzają męża co robi i z kim

Nie wiem też czy nie wybrać się nad morze i nie czekać na jego powrót, powdychałabym trochę nadmorskiego powietrza ....

63

Odp: Muszę się wygadać ;(

Agroturystyka, niezły jest. Już sam fakt, że Cię okłamał mówiąc, że jedzie na szkolenie wystarczająco daje do myślenia. Tym bardziej, że jak na początku pisałaś to "nagły" wyjazd, o którym oznajmił Ci w poniedziałek. Nie wiem jaka to branża, ale szkolenia z natury nie są nagłe, tylko przygotowywane dużo wcześniej i wszyscy zainteresowani wcześniej zostają powiadomieni.

Jeżeli ktoś chce przemyśleć wspólne życie w związku nie ucieka się do kłamstwa. Jak widzisz Twoja intuicja Cię nie zawiodła, nie zawiodły przypuszczenia osób wypowiadających się w Twoim wątku. Jest chyba coś więcej... Mogłaś go spytać gdzie to dokładnie jest - miejscowość, może adres... Odpowie bez zastanowienia, albo będzie na poczekaniu wymyślał nazwy, a to łatwo sprawdzić w dzisiejszych czasach.

64 Ostatnio edytowany przez graka (2012-07-19 12:05:33)

Odp: Muszę się wygadać ;(
graka napisał/a:

Ps. No chyba, ze to Ty chcesz dziecka , a On nie i czuje presję.

Odpowiedz na powyższą edycję.

Skoro się nie plątał (a pewnie go znasz), to albo się dobrze kamufluje albo faktycznie chciał być sam, tylko dlaczego nie powiedzieć prawdy żonie. 

Z tym morzem, to jeśli masz taką możliwość, to pojedź. Odetchniesz............,  a i nie będziesz na wyciągnięcie ręki czekającą żoną. A to daje do myślenia i nęci.

Ogólnie coś ( wypalenie, wątpliwość itd)  jest na rzeczy, albo ktoś. Czas pewnie to rozstrzygnie, ale nauczona innymi historiami , wiem, że musisz brać sprawy w swoje ręce, bo będziesz czekać, dusić się, a w konsekwencji nic nie zaradzisz, tylko się nacierpisz.


---------------- edit
fluffy dobrze prawi- adres nazwa itd.

65

Odp: Muszę się wygadać ;(

Powiedział gdzie jest w jakiej miejscowości itp.
Nie wiem sama może spakuję się na jutro i wyjadę na weekend - pociągiem - powspominam czasy, kiedy jeździłam tak na studia.
Tylko się zastanawiam czy to teraz dobry pomysł czy może przełożyć to na za tydzień, tak wiecie znienacka.

Co do dziecka to oboje bardzo chcemy, on chce może nawet bardziej ode mnie, bo też czuje presję otoczenia, widzi jak teściowa zajmuje się dziećmi brata i myślę, że go też to dobija.
Kiedyś powiedział mi, że on nie ma dla kogo żyć, bo nie mamy dzieci.
Chcę go uszczęśliwić, poddam się wszystkim zabiegom jeśli trzeba, invitro itp., bo jestem kochającą żoną i dla męża zrobię wszystko.
Gorzej tylko, jeśli on nie pomoże mi w tym, bo wtedy oznacza to, że chce mieć dziecko, ale nieważne z kim ...

Posty [ 1 do 65 z 328 ]

Strony 1 2 3 … 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Muszę się wygadać ;(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026