Witam Wszystkich
Tak jak w tytule, po prostu muszę się wygadać. Na pewno nie ja pierwsza i ostatnia mam taką sytuację, ale zupełnie nie wiem co robić i jak się zachować. Pokrótce opiszę to co mnie trapi. Od jakiegoś czasu bacznie obserwuję mojego męża, nie wiem kiedy dokładnie się to zaczęło, ale teraz to ja już wariuję. To co zauważałam trwało etapami, więc nie łączyłam nigdy tego ze sobą, ale teraz znakomicie składa się na całość.
Przytoczę poniżej kilka dziwnych sytuacji:
1) "znudził" się mu mój obecny kolor włosów (miałam rudy) i sugerował przefarbowanie, zrobiłam to w sumie, no bo wydawało mi się, że ma rację - wtedy jeszcze nie wydawało mi się to podejrzane
2) mąż był zawsze lekko puszysty, ale już teraz się to zmieniło - biega prawie codziennie, jeździ nałogowo na rowerze, gra w tenisa itp. praktycznie nie ma go w domu po pracy
3) któregoś dnia wybrał się do lekarza (do miasta wojewódzkiego niby; mieszkamy w małym miasteczku powiatowym), wyjechał o 14-stej wrócił po 22-giej; od mniej więcej 19-stej próbowałam się z nim skontaktować, przeszło 20 razy dzwoniłam, nie oddzwonił. Po powrocie poinformował mnie tylko, że auto mu się zepsuło i był tak wqrzony, że nie chciał z nikim gadać - swoją drogą mógł przecież mi to powiedzieć-prawda?.
4) telefonu pilnuje jak pies - nie zostawia nigdzie na wierzchu tak jak to robił wcześniej - nie mam praktycznie do niego dostępu. Muszę naprawdę się nakombinować, by podkraść mu go na chwilę gdy się kąpie lub śpi, ale i tak jest bardzo czujny - zaraz na mnie patrzy. Parę razy jednak udało mi się zajrzeć, niestety nic takiego nie znalazłam, smsy wykasowane, lista wybieranych numerów, w zasadzie wszystkie listy wyczyszczone.
Wcześniej, jeszcze zanim stałam się taka podejrzliwa, spisałam jeden numer, o dziwnej nazwie miejscowości, ale jakoś nie miałam odwagi zadzwonić i sprawdzić.
5) chodzi taki zamyślony, nieobecny zupełnie myślami, robi zupełnie coś innego niż go poprosiłam
6) nagle zmienił hasło do swojej skrzynki pocztowej, do której miałam dostęp
7) nagle kupił nowy samochód!! gdzie wcześniej nad zmianą auta zastanawiał się ponad dwa lata !!
8) leżałam obok niego NAGO ponad tydzień i nawet mnie nie tknął, wcześniej gdyby tak było, całą noc kochalibyśmy się do upadłego!
9) w poniedziałek (ten poniedziałek) dowiedziałam się od niego, że czeka go nagły wyjazd " na szkolenie" a w zasadzie kontynuację poprzedniego szkolenia, które odbyło się w tamtym roku. Nie bardzo chciałam wierzyć, więc wypytywałam na maxa, zarzucałam pytaniami na gg, zbywał mnie jakimiś błahostkami. W końcu udało mi się dowiedzieć łaskawie w jakim hotelu ma to szkolenie i dziś ! jak tylko wyjechał napisałam do recepcji tegoż hotelu zapytanie, czy rzeczywiście mają u siebie takie szkolenie, czekam właśnie na odpowiedź. Swoją drogą szkolenie zaczyna się w dniu jutrzejszym - niby, a on już dzisiaj pojechał, co dla mnie jest niepojęte !!
10) Jak sie pakował na wyjazd to wziął sobie książkę i krótkie spodenki, t-shirty - jak na urlop a nie jak na szkolenie. Na moje pytanie o to, słyszałam jak ciężko przełknął ślinę i odpowiedział, że będzie sobie tam chodził na spacery - nie wiem jak można tak kłamać !
Jestem bardzo opanowana, ale w środku uwierzcie mi szaleję !! Ja po prostu chcę znać prawdę, nie chcę żyć w nieświadomości, że mąż ma kochankę. Nie rozumiem dlaczego on się posuwa do takich środków, przecież może się przyznać i sprawa jest zakończona, odchodze od niego i tyle. Nie wyobrażam sobie życia ze zdrajcą i kłamcą. Jesteśmy po ślubie 5 lat. Mam 32 lata. Od mniej więcej roku staramy się o dziecko z marnym skutkiem.
Jeżdże do lekarza, leczę się, chociaż nie wiem na co, ale robię to co muszę, bo chcę mieć rodzinę.
Przed ślubem byliśmy ze sobą 7 lat, zakochałam się w nim po uszy, ale on zawsze był taki wyrafinowany i zimny, to był taki jego styl bycia, przyzwyczaiłam się, ale byłam pewna, że mnie kocha. Widziałam to w jego spojrzeniu, pożądaniu, teraz patrząc mu w oczy widzę zmieszanie, nie wiem jakąś litość w stosunku do mnie...
Od paru dni nawet dochodziło między nami do zbliżeń, ale były one prowokowane przeze mnie - chciałam zobaczyć jak zareaguje. Nie odmówił ...
Próbowałam rozmawiać, ale twierdzi, że nie mam co robić i sobie wymyślam głupoty. Czuję się słaba, zależna od niego...
Szukam jednak śladu, dowodu, cokolwiek, co mi potwierdzi moje przeczucia, nie wiem czy robię dobrze czy robię źle, ale wiem, że jestem prawdziwą kobietą - wrażliwą i kochającą a intuicja nigdy mnie nie zawiodła.
Wygadałam się...
Jeśli ktoś przebrnie przez tę moją pisaninę, będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi czy rady, bo sama nie wiem czy się nakręcam czy rzeczywiście z innego punktu widzenia, bezstronnej osoby, to wszystko ma jakiś logiczny sens?
Pozdrawiam cieplutko z Mazur
Kretka