Masz racje pewnie jak spróbował raz może spróbować raz kolejny....ale tego na 100%nie wiesz tak samo jak i ja....mój maz przysięga i deklaruje ze tego wiecej nie zrobi....musze mu ufać choć w stopniu minimalnym bo inaczej jego a przede wszystkim moj wkład w naprawe tego związku szlag trafi....mam świadomość że ona zawsze bedzie z nami jak cień,w żaden sposób sę jej już nie pozbede,jest jak pieprzony bumerang którego rzucasz jak najdalej a on i tak wraca do ciebie....jedyne co pozostało to zeby nie zniszczyła mojego życia to ja "zaadoptować"potraktowac jak zlo konieczne....wiecie oglądałam dziś ten kiczowaty program 'Ukryta prawda" tam była zdrada żony z pasierbem to jak ona przyznaje że sie w nim zakochała jak poszła za nim jak takie ciele na zarżnięcie ,jak poddała mu sie dobrowolnie i zgadnijcie co mnie staneło przed oczami....właśnie bingo mój mąż i ta lala praktycznie identycznie nawet ta zebracza miłość z jej strony zostań ze mna bo cie kocham....albo podobny tekst,czy kiedyś to odejdzie w cholere jasną....zastanawiam sie czy po euforii w moim związku który przechodzi coś sie zmieni...czy bedzie ona tak trwała czy sie rozwieje....niemniej postanowiłam że zrobie coś dla siebie dość patrzenia tylko w niego i dzieci pora na zdrowy egoizm z mojej strony pora na coś co zadowoli tylko mnie ,mam zamiar to osiagnąć i mam nadzieje że wytrwam......
Dałam czasowi czas i teraz zaczynam na nowo żyć, a za chwilę do tego będę szczęśliwa, bo taki mam plan