netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Muszę się wygadać ;(

327 odpowiedzi59 037 wyświetleńzałożony przez kretka, 18.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Muszę się wygadać ;(

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 328 ]

131

Odp: Muszę się wygadać ;(

Masz racje pewnie jak spróbował raz może spróbować raz kolejny....ale tego na 100%nie wiesz tak samo jak i ja....mój maz przysięga i deklaruje ze tego wiecej nie zrobi....musze mu ufać choć w stopniu minimalnym bo inaczej jego a przede wszystkim moj wkład w naprawe tego związku szlag trafi....mam świadomość że ona zawsze bedzie z nami jak cień,w żaden sposób sę jej już nie pozbede,jest jak pieprzony bumerang którego rzucasz jak najdalej a on i tak wraca do ciebie....jedyne co pozostało to zeby nie zniszczyła mojego życia to ja "zaadoptować"potraktowac jak zlo konieczne....wiecie oglądałam dziś ten kiczowaty program 'Ukryta prawda" tam była zdrada żony z pasierbem to jak ona przyznaje że sie w nim zakochała jak poszła za nim jak takie ciele na zarżnięcie ,jak poddała mu sie dobrowolnie i zgadnijcie co mnie staneło przed oczami....właśnie bingo mój mąż i  ta lala praktycznie identycznie nawet ta zebracza miłość z jej strony zostań ze mna bo cie kocham....albo podobny tekst,czy kiedyś to odejdzie w cholere jasną....zastanawiam sie czy po euforii w moim związku który przechodzi coś sie zmieni...czy bedzie ona tak trwała czy sie rozwieje....niemniej postanowiłam że zrobie coś dla siebie dość patrzenia tylko w niego i dzieci pora na zdrowy egoizm z mojej strony pora na coś co zadowoli tylko mnie ,mam zamiar to osiagnąć i mam nadzieje że wytrwam......

Dałam czasowi czas i teraz zaczynam na nowo żyć, a za chwilę do tego będę szczęśliwa, bo taki mam plan

132

Odp: Muszę się wygadać ;(

Za tydzień minie miesiac kiedy wszystko sie wydało,"pierwsza mała rocznica rozpadu wyidealizowanego związku"....
ten miesiac dał mi wiele do myslenia,w pewnym stopniu już mnie zmienił.....w jakimś stopniu spadło moje ego ,rozsypało sie w drobny mak,jak puzzle które teraz musze sama poskładać....wiem że jak nie wezme sie w garsc to przegram,nie jestem piękną kobieta ale wiem że podobam się facetom,bo niejednokrotnie dali mi tego świadectwo...niemniej jednak jakoś mi na tym nie zależało ale ostatnio doszłam do wniosku że moge ich troszkę wykorzystać aby podnieść nieco swoje ego z gruzów,w końcu kto powiedział że nie można pomóc sobie bez wiedzy osób trzecich.....to wszystko jest takie zagmatwane,wszystko jest piekne tylko strasznie trudne....ostatnio doszłam do wniosku że lepiej nie wychodzić za mąż z miłości tylko z wyrachowania wtedy łatwiej jest przełknąć jakieś niedoskonałości zwiazku bo tak naprawde jestes dla wygody,nic nie dajesz od siebie jesteś czysta i bezwzględna....teraz tak robia młode dziewczyny starsi faceci z doświadczeniem na karku są łatwiejsi we współżyciu niż równolatkowie...wiedzą czego chcą i czego można oczekiwać po takich osobach...ale pogmatwałam:)

133

Odp: Muszę się wygadać ;(

Wiecie,byłam ostatnio u dziadków mojego męża spedziliśmy z nimi 2 dni,kiedy patrzyłam na nich to docierało do mnie jak bardzo ci ludzie sie kochaja,najmniejszy gest,dotyk jest przepełniony ogromną miłością i szacunkiem tych dwojga kochających sie osób.dlaczego teraz nie ma takiej miłości która jest w stanie przetrwać tyle lat nienaruszona,widać że mogą na siebie liczyć nawet kiedy w głosie słychać irytacje to podszyta ona jest miłością...My powinniśmy uczyć sie takiej miłości od ludzi starszych nie z jakichś dretwych harlekinów ani filmów które nawet nie powąchały prawdziwej miłości....wiecie że dopiero jak ktoś cię skrzywdzi zdradą to dociera dopiero ile jest warte to uczucie....docenia sie wszystko szkoda tylko że tych drobnych oznak miłości nie docenia się na co dzień kiedy podajesz obiad,szklanke z kawą lub herbatą,kiedy dotykasz delikatnie niby przez przypadek reke drugiej osoby,żeby poczuć jej bliskość....babcia mojego męża stwierdziła że on ma szczęście ma dobrą żone wspaniałe dzieciaki ,wychwalała go w samych superlatywach a mnie przeszło przez myśl co by powiedziała gdybym jej uświadomiła że nie jest taki wspaniały,że mnie zdradził że zdeptał moją miłość...że moje ego praktycznie nie istnieje że teraz musze je sobie sama odbudować,jak bardzo by się rozczarowała swoim kochanym wnuczkiem?....staramy sie miejmy nadzieje że bedzie dobrze

134

Odp: Muszę się wygadać ;(

niuniuś, na etapie, na którym jestes ty, miałam jeden gruby zeszyt i tam zapisywałam wszystko, moje żale, tęsknoty, wyzwiska do męża i do suczy
tam pozwalam sobie na pełną nienawiść na złe słowa, których nigdy nie wypowiedziałam
wciąz wierząc, że dam rade przez to przejść i że po tych silnych emocjach dam rade zyć jak dawniej
a teraz przesledz mnie na forum i zobacz co pisze
i niuniuś, powiem tak
bądź przygotowana na to, że droga, którą wybierasz, jest najtrudniejsza z dróg
zhycie ze zdrajcą po zdradzie - to taka robota, że syzyf by wymiękł
i niuniuś, jesli twój mąz nie jest gotów wziąc na ciebie twego bólu, cierpienia i nie jest gotów zmierzyć się z krzywdą, która wyrządził i wszystkimi emocjami - to nic z tego nie wyjdzie..
chociaż mój wziął wszystko na siebie, a ja i tak czuję sie podle

niuniuś przeczytaj moje posty -na wyrywki - te co pisałam rok po zdradzie (czyli około stycznia litego 2011), które pisałam dwa lata po zdradzie czyli poczatek 2012 i przeczytaj te, które pisze teraz...

badz przygotowana, że emocje, które czujesz, będa spalać twoje serce nie przez dni, tygodnie miesiące, ale przez lata...
i jeszcze jedno - twoje potrzeby seksualne sa normalne i naturalne....
wogóle niuniuś, niezaleznie od skrajoności - wszystko co się z tobą dzieje jest normalne i naturalne.. niestety

tak to jest po zdradzie

135

Odp: Muszę się wygadać ;(

Przeczytałam wyrywkowo Twoje posty,niektóre są tak cholernie trafne z moimi przemyśleniami ze jak je czytałam to wzbierała we mnie potworna wściekłość....miałam ochote nie krzyczeń ale wręcz drzeć sie na całe gardło aż bym straciła głos....też zastanawiam się czsami o czym on myśli,czy zastanawia sie czy gdyby ją wybrał byłby teraz bardziej szczęśliwy,może więcej czasu by mu poświecała a nie patrzyła z bólem w oczach ,może co 5 min wyznawaliby sobie miłość,prawili czułe rozmówki o życiu ,zastanawiam się o czym oni rozmawiali ze soba że tak sie zbliżyli ...BOZE JAK JA TEGO NIENAWIDZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!czy nas nie porównuje, pomimo że zapewnia ze tego nie robi,nie wiem jak wygląda,zaczełam postrzegać siebie jako gorszą strone,moje ego jest w rozsypce nie znam tej szmaty nie widziałam jej chociaż czasem mam ochote zadzwonić i zobaczyć się z nią zmierzyć się z moim koszmarem, napluć jej w twarz,........,jak patrze na niego i te myśli mi przychodzą jak ją obejmował,całował,czułe słówka prawił to mam ochote go wyrzucić powiedzieć po prostu spier........j ,teraz te pierwsze emocje troche opadły i jak myśle o tym wszystkim jak zaczyna mi sie to wszystko układać,to co mi powiedział o nich łączy sie w pewien schemat jakiś żałosny dramat to wzbiera we mnie taka nienawiść że sama jestem zaskoczona jej intensywnością...nienawidze tej szmaty ale tak jak wcześniej już pisałam mam świadomość że to nie tylko jej wina że on polazł do niej jak to pie...ne ciele,...czuje wszystko nienawiść,żal, rozczarowanie,miłość,potrzebe silnej bliskości,.....na zewnątrz jest pięknie a w środku wszystko gnije...
nie chce zeby było że po 2 latach jak pisałaś to wszystko szlag trafi i się rozejdziemy bo nie damy rady bo jak tak ma być to lepiej teraz sie rozejść ,po co ciągnąć.....codziennie się stara ,widze to i doceniam,kocham go bo nigdy nie przestałam dlatego dałam szanse sobie i jemu......ale już nie jest to miłość bezwarunkowa,nie dam już sobie obciąć rąk za niego bo już ich nie mam .....myśle że ta miłość jest inna chyba bardziej zdystansowana,przemyślana już nie tak spontaniczna jak kiedyś....ta miłość jest jak "las który odradza się na zgliszczach starego mocnego lasu"....
staram sie nie wracac to taj sprawy nie jest to łatwe tym bardziej że patrzac na niego mam mieszane uczucia ,to że go kocham i to bardzo nie umniejsza w niczym mojego bólu i rozczarowania ......
Jak ty sobie radzisz ze swoimi uczuciami dzisiaj ,jak przejść żeby nie zwariować jak kochać żeby nie obudzić sie kiedyś i stwierdzić że nie ma już o co walczyć bo miłość umarła?

136

Odp: Muszę się wygadać ;(

niuniuś, powiem tak
im bardziej kochałaś swojego męża przed zdradą
im bardziej mu wierzyłaś i ufałaś
tym bardziej beznadziejnie będzie potem
bo wiesz juz, że nie będziesz kochać jak kiedyś
ale pamiętasz, jak to było tak kochać
i tę nowa miłość będziesz odbierała jako taka miłość nieprawdziwą, na pól gwizdka
im bardziej kochałaś, tym bardziej będzie cię bolało, że juz tego nie czujesz i nie poczujesz

cięzko pogodzić się z uczuciami nienawiści, z czarną żmiją, która siedzi w naszym sercu
cięzko przezyc to, gdy zaczynamy się trząść i kiedy nie możeby złapać tchu bo dopada nas schiza wspomnień i bólu

niuniuś, ja powiem tak
myslałąm jak ty
tłumaczyłam, że kapitałem na budowanie nowej drogi są te nasza wspólne udane lata
ale kapitał się wyczerpał
teraz to przeszlość
było mineło, nie wróci

powiem ci tak
gdybym WIEDZIAŁA - ile będzie mnie to koszytować, jaką cenę zapłącę - to na dzisiaj powiedziałąbym DOSYĆ! powiedziałąbym NIE

może za jakiś czas zmienię zdanie, może powiem, nie żałuję, że tak zdecydowałam, że z tobą jestem

ale dzisiaj, niestety wiem, że wybrtrałam najgorszą, najtrudniejsza drogę

i po dwóch i pół roku po zdradzie ja ciągle tkwię w zawieszeniu

a przecież, hgdybym wtedy odeszła- może dziś nie płakałabym czasami w poduszkę? nie czułabym się tak zle? może szłabym do przodu, zamiast ciągle stać w miejscu...

137

Odp: Muszę się wygadać ;(

Może i masz racje,może nie warto a może właśnie potrzeba spróbować,ja podjęłam decyzje na samym początku że dam nam szanse i nie chce sie wycofać z tego,mam nadzieje że nam się uda na pewno nie będzie łatwo i ja to wiem ale nie chce któregoś dnia stwierdzić że nie spróbowałam.....kiedy braliśmy ślub przyrzekaliśmy że będziemy obok siebie na dobre i złe,nasze relacje nie mogą opierać się tylko na tych dobrych chwilach a jak przyjdą pierwsze problemy to nogi za pas i uciekamy gdzie pieprz rośnie.....byłam szczęśliwa z moim mężem ,teraz jest nieco inaczej to fakt ale musze spróbować choćby dla samej siebie...staramy się oboje widze jak wiele daje z siebie...wiem że mnie kocha tak samo jak ja jego,wiem że jest mu ciężko musimy to przetrwać bo wydaje mi się że jeśli dwoje ludzi kocha się tak naprawde to dadzą rade ze wszystkim,mam nadzieje ze tak bedzie u mnie.... ostatnio niezbyt fer zachowałam sie względem mojego męża dawałam mu do zrozumienia tekstami lub aluzjami jak bardzo mi to przeszkadza to co zrobił ,a wczoraj kiedy byli znajomi którzy o wszystkim wiedzą i koleżanka dogadywałam mojemu nie bezposrednio tylko auzjami i patrzyłam na to z boku dotarło do mnie że to nie tędy droga że jak tak będe się zachowywać to zniszcze na przedbiegu coś co przecież chce naprawić a nie zniszczyć, a przecież nie o to mi chodziło....musze odciąć sie od tego wszystkiego codziennie to sobie powtarzam i codziennie robie te same błędy,którymi jestem zmęczona.....
przykro mi że masz wyrzuty że zostałaś ze swoim mężem ,ale ja tak nie chce za bardzo go kocham,może troszke inaczej bardziej rozważniej,dojrzalej,wiem że nie będzie tak jak wczesniej ale mam nadzieje że będzie lepiej bo wiem że może, na początku bardzo się przytulaliśmy ,seks też był ok i chce żeby tak zostało chce sie do niego tulić tak poprostu bez podtekstu bo tak chce ja i moje ciało....
wiem że damy rade (powtarzam sie ),bo wiem że mnie kocha(powtarzam się)......
a całą tę sytuacje musze potraktować jak zło konieczne,jak gorzkie lekarstwo naszego zwiazku....bo tylko w ten sposób ją pokonam....a to ja musze być na tej wygranej pozycji a nie ona....... ;/

138

Odp: Muszę się wygadać ;(

Tak jak pisałam łatwo nie jest i to z mojego punktu widzenia i odniesienia do całej sytuacji....najtrudniej jest gdy dochodzi do zbliżenia musze dac z siebie wiele żeby nie myśleć o tym czy dotykał ja tak samo,czy tak samo robili itd,itd,itd....nie chce mi sie już gadać na ten temat bo żadnej ulgi w tym nie ma,samo okaleczanie sie informacjami też jest męczące .....na poczatku kiedy się dowiedziałam bardziej przeżyłam fakt że mnie zdradził,że zawiódł moje zaufanie,że przekreślił coś co razem tak wspólnie budowaliśmy,wspólne poświęcenie,pomaganie sobie i takie tam ogólne sprawy.....a teraz dopiero dociera do mnie ta druga strona to znaczy co robił fizycznie z nia itd......obiecałam jednak sobie że pytać nie będe i pomimo jakichś niejasności i niedomówień które teraz się ukazują to nie zostaje mi nic innego jak milczec..dlaczego nie pytam bo moj mąż uważa że kolejne pytanie to próba złapnia go na kłamstwie a ja nie wiem dlaczego pytam o to samo po raz 10,tak samo jak nikt mi nie odpowiedział na pytanie które zadałam już nieskończenie wiele razy DLACZEGO?i tez mi nikt nie odpowiada....
mój mąż uważa że to też moja wina ,może i jest w jakimś stopniu ale nikt mi nie wmówi że to przeze mnie polazł z nią do wyra,bez jaj.....
najbardziej w tym zachowaniu mojego męża od jakiegoś czasu denerwuje mnie fakt że powtarza mi codziennie jaki on jest piękny,po co mi to mówi chce mi pokazać że jakaś szmata poleciała na niego bo jest przystojny a teraz mi daje do zrozumienia że zobacz zostałem i doceń to co masz ? bo jestem tak ładny że moge mieć każda bo jakoś nic innego mi do głowy nie przychodzi...... (mam nadzieje że on nie myśli że ja go uwielbiam i postawie go sobie na piedestale,że nie dałabym sobie bez niego rady,owszem kocham go ,ale uwielbienie-nic z tego).....pozwalam mu na to niech sobie ma pytanie tylko jak długo ja będe jeszcze tego słuchać? zaczyna mnie to po prostu męczyć. ....zauważyłam że nasze rozmowy są nieco inne,czasem mam wrażenie że nie bardzo go interesuje to co ja mówię ,jakby puszczał wszystko obok ........wiedziałam co mnie czeka,wiedziałam że będzie ciężko ,ale musimy dać rade szczególnie ja..........

139

Odp: Muszę się wygadać ;(

Kiedy czytam swoje posty mam wrażenie że pisze je osoba która ma nierówno pod sufitem,osoba która nie bardzo wie czego oczekuje od siebie i innych,która nie potrafi w sposób jasny i wyrazny określić swojego miejsca w życiu tylko miota się jak w pułapce ze szklanymi scianami.....nie wiem jak długo to sie bedzie jeszcze ciągło jedyne co zauważyłam u siebie to zmiany ktore nastąpiły i są w trakcie realizacji.....mam nadzieje że wszystko się uda tak jak sobie zaplanowałam......

NIKT NIE MOŻE COFNĄĆ SIE W CZASIE I NAPISAĆ NOWEGO POCZĄTKU..ALE KAŻDY MOŻE ZACZĄĆ OD DZISIAJ I DOPISAĆ NOWE ZAKOŃCZENIE...........

140 Ostatnio edytowany przez Rayboston (2012-09-10 15:17:34)

Odp: Muszę się wygadać ;(

Wszyscy meszczyzni powinni czytać te posty otwiera oczy i daje dużo do myślenia.
Nie wzlekaj powiedz mu co myślisz a zepsujesz mu dobry czas na szkoleniu.

141 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-09-18 16:22:06)

Odp: Muszę się wygadać ;(

Faceci maja inny tok myślenia od naszego ,ostatnio czytałam bardzo ciekawą recenzje pani psycholog na temat zdrady ,polecam link.godne przeczytania....  ja i mój mąż rozmawiamy staramy sie oboje wiem że mnie kocha,wiem że zapewne żałuje,ale cokolwiek by nie czuł,mówił,czy nawet robił w żaden sposób nie umniejsza to mojego bólu....rozmowa z drugą osobą jest bardzo wskazana przy huśtawce emocjonalnej,przy pozbieraniu się i swojego ego do jednego kawałka na nowo....nie rozmawiajcie z nikim kogo znacie,ona wam nie pomoże tak samo jak mnie nie pomogła bo ta osoba jest stronnicza a tutaj jest potrzebna osoba która nie ma nic wspólnego ze mna i moim mężem,(wami)....jest ciężko momentami nawet bardzo,czuje sie przybita nic mi sie nie chce są momenty że musze zmuszać samą siebie do dalszego życia,funkcjonowania,czasem mam ochote więcej nie wstać zatopić sie w swoim żalu i tam zostać na zawsze,tylko że jest też druga strona tego wszystkiego to osoby które kocham .....i to jest ten motor do dalszego życia ,walki o wstanie i przyjęcia całego syfu na klate....


***
?????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
brak odpowiedzi na niezadane pytania,brak zrozumienia na zadany ból, co zostaje kochać czy zgłupieć ?
cokolwiek by sie nie powiedziało lub zrobiło to nic nie cofnie tego czasu......nic nie zmieni tego co zostało powiedziane i zrobione....co zostaje wyciągnąć samo idące wnioski na przyszłość i więcej tego nie robić....
"kochac jak to łatwo powiedzieć" jak to spiewał Szczepanik

Miłość jedyna jest ,miłość nie zna końca,miłość cierpliwa jest zawsze ufająca, wszystko potrafi znieść,wszystko oddać ...

Wstawianie linków i pisanie postu pod postem jest zabronione. Zapoznaj się z Regulaminem Forum.

Moderatorka Wielokropek

142

Odp: Muszę się wygadać ;(

Mam mase obowiazków kiedy jestem w domu a mimo to nie mogę sie na nich skupić,chodze po mieszkaniu i szukam i tu jest problem bo nie wiem czego...ukojenia którego nie moge znaleść mam ochotę wyjść i iść przed siebie bez specjalnego powodu i celu....niby jest ok ale ....
dlaczego faceci szukaja sobie kochanek w miejscu w którym pracuja? z wygody ,lenistwa czy może dlatego że na wolnym terenie nie dali by rade? o co chodzi?staram sie czytać artykuły które tłumaczą o co chodzi w zdradzie dlaczego do niej dochodzi,na co zwrócic uwage jeśli chce sie ratować małżeństwo po takiej traumie w naszym przypadku dużo sie zmieniło i to na dobre moge nawet stwierdzić że jest tak jak na początku naszego związku dostrzegamy teraz to co wydawało nam sie takie oczywiste a wcale nie było...zatraciliśmy sie  w naszych obowiązkach i egoizmie....zapomnieliśmy dlaczego postanowiliśmy być razem ...małżeństwo zmienia się o 360 stopni stosunek do partnera zaczyna sie dostrzegać to o czym sie już dawno zapomniało.........
artykuły które czytam pomagaja mi zrozumieć to co było złe i niedoskonałe w naszym związku...
jednak najgorsza jest ta niepewność i strach że to sie może powtórzyć że tak wiele już dałam z siebie i znowu to runie tymbardziej że ona jest gdzieś niedaleko jest na tyle nadgorliwa że pod byle pretekstem dzwoni do niego że niby chodzi o jakiegoś pracownika a od kiedy bedac na urlop żyjemy dalej pracą po to sie odpoczywa od niej żeby nie myśleć o pracy-nadgorliwość gorsza od faszyzmu......to mnie dobija,czasem mam ochote wyżyć sie na niej może w końcu by mi ulżyło-ale niestety pomarzyć dobra rzecz...
byłoby prawie idealnie gdyby nie ten ból który sie rozpanoszył i ta rozpacz która mi przypomina o wszystkim....
czasem mi sie zyc nie chce.....ale mam dla kogo zyć bo oni mnie kochaja tak samo jak ja ich.......................

143

Odp: Muszę się wygadać ;(

Nigdy w zyciu chyba tak sie nie bałam jak teraz,strach przed kolejnym zawodem jest przytłączajacy.Im bardziej walcze o to małzeństwo tym bardziej sie boję,boję tego że nie damy rady że cos sie popsuje i cały nasz wysiłek pójdzie na marne....czasem kiedy ide ulica przypomina mi sie jakiś szczegół,kiedy patrze na jego telefon widze oczami sms-y które do siebie pisali....przypominam sobie dzień kiedy próbowałam zachęcić mojego męża na seks a on mi odmówił ze względu na nia bo po raz kolejny nie pozwoliła mu na odejście a tak na marginesie ciekawe jak go przekonywała?.....czasem widzę widzę cała niedziele z tamtego miesiąca,każdy szczegół,potem wieczór kiedy świergotali sobie po raz kolejny przez telefon,a ja siedziałam obok i słuchałam i pomimo że wiedziałam od dawna co sie dzieje to jednak gdzieś do samego końca wierzyłam że nie mógłby mi tego zrobić nie on....ale jednak to zrobił a im bardziej kochasz tym mocniej boli.....kiedy odejdą te wszystkie myśli?,kiedy uwolnię się tak na dobre żeby być w końcu szczęśliwa ,czy w ogóle kiedyś będę?....czy przestane się bać o siebie i swoje małżeństwo?,jak długo będę walczyć sama ze sobą.....czasem zastanawiam się czy nie żałuje że nie został z nią tylko z nami, przy mnie ma obowiazki mamy dzieci,zmaganie sie z codziennością czasem bardzo nudną a z nią miałby może weselej częściej by się przytulali,chodzili na wypady wspólne itd....po co się tym wszystkim męczę nie wiem może ktoś mi odpowie na to pytanie,po co ta cała szopka,czy jej cień zawsze bedzie się czaił....muszę pozbyć się jej jak odpadu medycznego...................
teraz jest bardzo fajnie można chyba stwierdzić że cudownie pytanie tylko jak długo tak będzie,zawsze bez wzgledu na wszystko czy jak tylko się poróżnimy w jakieś kwestii to powiemy sobie baj....
tak naprawde po zdradzie najbardziej boimy sie że osoba którą przyjeliśmy z powrotem może nas zawieść po raz kolejny a my sobie z tym nie poradzimy,że to może nas zabić ........

144

Odp: Muszę się wygadać ;(

to nie strach, że on po raz kolejny cię zawiedzie.
to upokorzenie i bół, że zawiódł cię w taki sposób, że kłamał
i że patrząc na niego  już rozumiesz, że nie wiesz, co on mysli, co on czuje, że wiesz, że niektóre słowa, gesty wobec ciebie były kłamstwem - a on tak kłamał, że ty nie wiedziałaś , że kłamiesz
wiesz skąd masz wiedzieć co ma w głowie?
to co tracimy w czasie zdrady to własnie poczucie bezpieczenstwa wynikające z poczucia, że rozumiemy naszego partnera i że wiemy...
to początek tej drogi i żaden etap cię nie ominie

145

Odp: Muszę się wygadać ;(

Wczoraj w trakcie robienia kolacji lezał jego telefon i nie wiem dlaczego sprawdziłam jego wiadomości,chodziło mi raczej o nowe sms-y od niej chociaż z drugiej srony mógłby je usunąć....znalazłam tam sms-a starego który nie został usunięty z powodu zle zapisanego bo zapisał sie w na karcie sim a nie na telefonie kiedy otworzyłam wiadomosci i ten sms sie pokazał moje myślenie automatycznie sie wyłączyło przestałam myśleć racjonalnie....przed oczami miałam wszystko i tysiace myśli które pojawiły sie znikąd są jak demony jak fobia....nie potrafiłam zachować sie racjonalnie zrobiłm akcje nie wiem dlaczego ze strachu w obronie tego co juz od siebie dałam?....potem wypłakałam sie samym żalem i bólem jedynie czego chce to odrobine szczerej ,prawdziwej miłości takiej samolubnej bo tylko mojej,czy dużo oczekuje ,przecież ja daję siebie całą bez żadnych warunków!!!!!wiedziałam że może być cięzko jednak nie przypuszczałam że az tak że każda wzmianka o niej bedzie doprowadzała moją krew do wrzenia że moje myśli o niej jako kobiecie stoczą sie do rynsztoka.....nie jest dobrze ,czasem mam ochotę odejść,jedyne ukojenie w bólu to chyba śmierć bo ona pozwala uwolnić sie od wszystkiego tylko czy ona sama nie boli?...........
przeprosiłam mojego męża za swoje zachowanie bo uważałam że tak powinnam zrobić,moja scena była niepotrzebna tak samo jak jego zdrada,ona nas zmieniła mam tylko nadzieje że jego zachowanie do mnie nie jest podszyte wyrzutami sumienia że to co robi i mówi jest szczere ,bo inaczej to z jego reki poniosę śmierć.....

146

Odp: Muszę się wygadać ;(

Wczoraj płaciłam rachunki w trakcie płacenia jednego z nich musiałam podać kod autoryzacyjny,przyszedł on na telefon mojego męża. Ma on dość trudny dla mnie do opanowania ten telefon-jest dotykowy ale to nieważne,koniec końców w trakcie sprawdzania nacisnełam nie to co potrzeba wyskoczył mi sms usuniety do niej z podana godzina,pomimo że krew mi sie gotowała nic nie zrobiłam i nic nie powiedziałam,postanowiłam to sprawdzić w innym terminie żeby zobaczyć co bedzie dalej i okazało sie że dzisiaj już go nie było czyli usunął -pytanie się nasuwa czy można mu zaufać tak jak tego oczekuje ,bo pomimo tego że sie zastrzega że nic już ich nie łaczy itd...że powinnam mu zaufać itd....to dlaczego kręci? nie wiem co powinnam zrobić,nie wiem co mam myśleć jak można ufać jak ktoś ciągle coś ukrywa,to nie jest łatwe ,coraz częściej zastanawiam się nad tym aby odezwać sie do niej i po prostu powiedzieć jej s....j!!!!!! Potrzebuje stabilizacji a nie huśtawek emocji bo raz jestem go pewna a za chwile mam panike w oczach.....nie można tak żyć
Ostatnio pokłóciliśmy się z jej powodu bo mój mąż stwierdził że może zmienić prace ale jak będzie kierowcą to będzie pracował z nią powiedziałam kategorycznie nie -a mój mąż się obraził stwierdził że jestem przewrażliwiona, w końcu jak sama stwierdziła pani puszczalska że gdyby z nią pracował to by go nie przeleciała -śmieszna żenada....bajki to my,a nie nam....Wydaje mi się że tak nie do końca jej przeszło że może ma cały czas nadzieje na to że będą znowu kochankami....Chciałabym mu ufać ,chce mu ufać ,ufam nu ale nie wiem czy ........nic nie wiem ,to mnie przerasta,staram sie nie myśleć o tym co się wydarzyło ,staram się skupić na terażniejszości ,przyszłości która niedawno była mi dobrze znana a teraz jest pytaniem i niewiadomą ........dużo pytań,dużo miłości i jeszcze większy strach....

147

Odp: Muszę się wygadać ;(

Niunius. Sie troche pogubilam. Jak to esemesa do niej z godzina pisał??
Czemu utrzymuje z nią kontakt? Pracują razem czy nie? Niż nie rozumiem...

148

Odp: Muszę się wygadać ;(

Kochana mam 37 lat i to co piszesz to jak scenariusz z mojego życia , ale miał ciąg dalszy. u mnie najpierw zachowanie, potem esemesy typu cytuje" słoneczko moje , cycuszki najpierw tęsknie itd...', albo jak byliśmy razem pisał do niej " dzisiaj się nie spotkamy nie mam humoru". było ich więcej nie wytrzymałam powiedziałam mu i dowiedziałam się gdzie mieszka doszło do konfrontacji okazało się że mój mąż ma romansik z kobietą 52 letnią . pogodziliśmy się było przez jakiś rok ok a potem kasowane wiadomości po wyjazdach dziwne telefony jak czasem ja  odbierałam cisza aż zapisałam sobie numer do tej kobiety i wysłałam jej esemesa i ku mojemu zaskoczeniu mój kochany mąż zrobił mi awanturę i to był znak że on nic do mnie nie czuje, po prostu gosposia domowa. mamy dwójkę dzieci jesteśmy po rozwodzie życie dopiero się zaczęło powtarzam sobie codziennie że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. życzę ci powodzenia każda kobieta jest silna i da sobie radę jak będzie myśleć o sobie a nie o nim.

149

Odp: Muszę się wygadać ;(

jak sie zakonczyła historia Kretki??

150

Odp: Muszę się wygadać ;(

Witaj Kredko ,byłam jestem w podobnej sytuacji,nabank coś kombinuje te jego zachowania jakbym tam była to niejest pocieszajace co chce ci napisać przechodzeprzez to mój mąż się do niczego nieprzyznaje chociaż sama mu pokazałm dowody mówi że to nic nieznaczy że to niewazne że mnie tylko kocha a mnie to rani i chiciaż niemam pewności że zdradził mnie fizycznie to te jego flirty na moich oczach ranią mnie okrutnie i chyba już nigdy mu niezaufam tylko widzisz my mamy dzieci i niemoge zawiele zrobić bo muszę muśleć onich niemogę im zabrać ojca niemogłabym z tym życ ,rozumiem co czujesz wiem jak to boli prubowałam rużnych sposobów by to z siebie wyrzucić to uczucie ale niedaję rady to jest jak zaraza .Trzymaj sie w rozmowie z meżem bądz stanowcza nie ulegaj niedaj sie podejść tekstem że tylko ciebie kocha niepopełnij mojego błędu .

151

Odp: Muszę się wygadać ;(

W odpowiedzi na twoje pytania w pewnym sensie pracuja razem,pracuja pod jedna firma ale na róznych jakby powiedzmy placach nie chce wgłębiać sie w szczegóły.Kiedy zapytałam go o tego sms-a odpowiedział ze był on częścią dalszą wcześniejszego sms-a który odnosił sie jakiegoś asfaltu i czegoś tam jeszcze,może potrzebuje asfaltu żeby sobie dorobić niestety jako kur...a dużo nie zarobi więc koszt wkładu w swój nowy image może ją przerosnąć.....twierdzi że narazie musi z nią utrzymywać kontakt bo bidulka ma słabo rozwinięty zmysł radzenia sobie z obowiązkami do jakich została przydzielona,zajmuje kierownicze stanowisko....czasem mam ochote odegrać sie na szmacie w bardzo wyuzdany sposób,.........poza tym chciałabym sprzedać jej piątke i może w końcu by mi ulżyło......,nie jest łatwo czasem, wrecz bardzo ciężko.....ostatnio byłam w bibliotece po książki wziełam pierwszą nowosć która mi wpadła i czytam opis książki a tam jakies romansidło o dziewczynie ktora ma na imię tak samo jak ta suka i jest na kierowniczym stanowisku pracuje w dobrej firmie i szuka miłości....jak to przeczytałam omal nie wybuchnełam śmiechem ,pomyślałam że to chyba ona napisała o swoim żałosnym życiu.....biedna bidulka,taka samotna singielka która zamiast podciagnąć rekawki do pracy to wysoko podciągała nóżki.....co można powiedzieć o kochance która wypuszcza z łóżka niespełnionego faceta,jak można ciągnąc ,zachęcać,flirtować i  nie potrafić zadowolić faceta? macie jakieś propozycje.....może zwariowałam ale jest mi jej żal że jest tak potwornie żałosną suką.....

152

Odp: Muszę się wygadać ;(

Wczoraj miałam rozmowe z moim mężem,ponieważ przez nieuwagę posłałam sms-a który nie był skierowany do niego.Treść niczego konkretnego nie zawierała,była tylko odpowiedzią na rozmowę moją z tym "znajomym",dotyczyła jednej z naszych koleżanek okazało sie że jedna z dziewczyn z którymi pracuje zna go bardziej z widzenia.....rozmowa dotyczyła jej i jej stosunków z mężem i facetem z którym się spotyka,ten "znajomy" zostawił mi nr swojego tel.żebym porozmawiała z koleżanka i dała mu odpowiedz.....mój mąż zle zrozumiał tego sms-a i myślał że on jest facetem z którym mogłabym iść w tango,niestety facet nie jest w moim typie jest co prawda bardzo sympatyczny ale to nie "ten"....żeby wylądować z kimś pod jedną kołderką to trzeba choć w minimalnym stopniu coś czuć do tej osoby,tym bardziej że to nie k...a i za seks nie płace.....A ja do tego "znajomego " nic nie czuje,kiedyś jak wydała sie cała sprawa z moim mężem i byłam przygnębiona przyniósł mi róże w geście poprawienia mi humoru i tyle....a mój mąż od razu myśli że to już ten i mogę sobie iść do kochanka....a on nim nie jest i nie zostanie...Nie wytłumaczyłam mu dokładnie o co chodziło z tym sms-em może żle zrobiłam ale był tak zacietrzewiony że nic nie docierało do niego i dałam sobie spokój,chociaż z drugiej strony pożytek z tej wiadomości jest taki że mój mąż przekonał się jak bardzo boli jak ktoś pisze i nie wiesz o co chodzi ,domyślasz się i snujesz czasem zmyślone i wyssane przemyślenia niczym nie poparte....Dlaczego to ja mam być tą wyrozumiałą,wybaczyć i udawać że nic się nie stało tym bardziej że oni pracują w pobliżu siebie a ja tego "znajomego"widuje raz w porywach dwa razy w miesiącu i nawet dobrze go nie znam.....na kawkach jak mój mąż i ta zdzira nie byłam....nie mam sobie nic do zarzucenia jestem uczciwa względem siebie i niego,nie potrafię mówić komuś że go kocham i jednocześnie iść do łóżka z innym to nie moja bajka.........strasznie pogmatwałam wszystko

153

Odp: Muszę się wygadać ;(

Miłość to najcenniejsza rzecz na świecie. To dzięki niej człowiek jest szczęśliwy, ale wystarczy jedna chwila by ją zniszczyć i nigdy nie wybaczyć sobie tego błędu a zarazem zranić najbliższą i ukochaną nam osobe. Przez te pare sekund niszczymy ten wielki dar Boga jakim jest miłość. A gdy uświadomimy sobie jak wiele tracimy, próbujemy zdobyć się na odwagę aby powiedzieć to proste a zarazem tak wiele dające słowo - "Przepraszam!"

154

Odp: Muszę się wygadać ;(
niunius2@poczta.onet.eu napisał/a:

Miłość to najcenniejsza rzecz na świecie. To dzięki niej człowiek jest szczęśliwy, ale wystarczy jedna chwila by ją zniszczyć i nigdy nie wybaczyć sobie tego błędu a zarazem zranić najbliższą i ukochaną nam osobe. Przez te pare sekund niszczymy ten wielki dar Boga jakim jest miłość. A gdy uświadomimy sobie jak wiele tracimy, próbujemy zdobyć się na odwagę aby powiedzieć to proste a zarazem tak wiele dające słowo - "Przepraszam!"

Niunius przeczytałem Twoje wszystkie posty i jestem pod ogromnym wrażeniem. Kobieto skąd w Tobie tyle siły, tyle zaparcia. Ależ Ty kochasz swojego męża. Tylko mu pozazdrościć.
Wierzę, że uda się Tobie i Twojemu mężowi wyjść na prostą, czego życzę z całego serca.

155

Odp: Muszę się wygadać ;(

Nie odzywałam sie kilka dni bo musiałam przetrawić to co znalazłam kilka dni temu w zestawieniu- bilingi telefoniczne okazało sie ze kilka dni temu moj maz dzwonił do niej 3 razy tego samego dnia i wysłał kilka sms-ów,na pytanie o czym rozmawiali nie chciał mi powiedzieć twierdzi że to nic waznego,najpierw rozmawiali w ciagu dnia a potem dzwonił jeszcze wieczorem zanim wróciłam z pracy...na pewno nie rozmawiali o wspólnym hobby jakim jest ich praca....Twierdzi cały czas że mnie kocha i nic z nią go nie łączy więc dlaczego dzwoni do niej?....Jemu się wydaje że ja czepiam się bo podejrzewam go o to że zdradza mnie z nią ,a to nie tak kolejnej zdrady fizycznej między nimi nie ma ,ale ta zażyłość koleżenka mi sie nie podoba jak sam stwierdził nie tylko ona jest winna. A ja się pytam i co z tego? kazdy ponosi odpowiedzialność za to co robi,skoro zaczeła to niech za to zapłaci.....Nie nawidze zdziry,im dłużej o tym myśle tymbardziej mam ochote skontaktować sie z nią ,powiedziałam to mojemu mężowi po minie widać że nie jest zadowolony,ale to mnie nie obchodzi,zrobie tak jak będe uważała za stosowne a jego zdanie w tej kwestii jest już nieistotne.....Kiedy zobaczyłam zestawienie kiedy mieli romans nogi mi sie ugieły,pieprzony dupek nawet pisał i dzwonił do tej ku...y jak ja spałam obok niego...do mnie mowł ze nie lubi pisać sms-ow a do niej wyskrobał kolejny tom" Pana Tadeusza".....Na pytanie dlaczego do niej zadzwoniles kilka tygodni temu usłyszałam znowu tę samą żałosną wymówke- nie wiem...dlaczego z nią spałeś -nie wiem,dlaczego nie zerwałeś z nia jak chciałes -nie wiem ,czyli wychodzi na to że ma rozum spuszczony w dupie...brak samodzielnego myslenia...To wszystko nadal boli i to bardzo mocno a jego postepowanie w stosunku do niej nie podoba mi sie jak potrzebuje rozmowy to niech napisze do gazety....jakby któras miała znajomego samotnego chetnie podam jej nr..moze warta grzechu (zartowalam big_smile ,albo nie zartowałam? :b )....
Wiem że mnie kocha bo to widze inaczej sie odnosimy niz na poczatku naszej znajomosci wydaje mi sie ze ta miłosc jest mocniejsza i rozwazniejsza z mojej strony troszke ostrozniejsza i,seks jest bardziej dojrzały i czulszy i uprawiamy go bardzo czesto -i to jest piekne......ale jest też druga strona tej sielanki i tak jak sobie obiecałam dopilnuje szmate ......
Czasem przyglądam mu sie i az ciarki mnie przechodzą jak wyobrazam sobie ich jak szli  na małe te-ta-te,a potem wracał i udawał wzorowego mężą i ojca-a dzieciaki za nim szaleja jak tylko na chwile wyjdzie zaraz przychodza i pytaja gdzie tatus poszedł i kedy wróci?-kochaja go tak samo mocno jak ja ,a on prawie spaprał te miłosc bo gdyby odszedł do niej zmusiałabym go zeby wszystko im sam powiedział i całej rodzinie.....Czy faceci myślą ale zanim coś spaprzą czy dopiero jak spieprza to sie budza?.....

Cudze chwalicie swego nie znacie..................................................................................................

156

Odp: Muszę się wygadać ;(

Ale rozumiem ze nie obudził sie?? Bo dalej jest w kontakcie ??

157

Odp: Muszę się wygadać ;(

Tak dalej sa w kontakcie on twierdzi że łączą ich tylko sprawy zawodowe,ale to że sam do niej napisał i dzwonił dwa razy wieczorem i twierdzi że nie pamięta o czym była rozmowa jak mnie potrafi przypomniec co mu powiedziałam miesiac albo dwa temu a tego nie pamieta....poprostu nie chce mi powiedziec i tyle a mysle ze rozmawiali sobie o nich a nie o pierdołach chyba nikt nie rozmawia po 21 o sprawach zawodowych bez jaj bo jestem tak wkur.........na że mam ochote dac mu w zeby za to kłamstwo i ukrywanie tej sprawy.....chyba najwyzsza pora zakonczyc wszystko definitywnie............................

158

Odp: Muszę się wygadać ;(

Od dwoch dni cisza nic nie mówie na temat tej całej szopki,nie wspominam,nie udzielam sie w mowie, żadnych zgryzliwych uwag poprostu cisza w eterze......ale teraz jestem jakby bardziej uwazniejsza, to co sie stało staram sie przekalkulować juz bez tych pierwszych emocji ,bez wściekłości bardziej w sposób przemyślany.....nie jest łatwo zachować cisze,ale powiedziałam dość! i musze wytrwać....Bardzo boli świadomość że osoba najważniejsza w moim życiu zakpiła sobie z moich uczuć,wsadziła mi nóż w plecy patrząc równocześnie w oczy....Zaczyna dopiero teraz docierać do mnie to wszystko jeszcze raz ale pod innym kontem,nie łatwo bedzie wybaczyc a o zapomnieniu moge chyba zapomniec...(o ironio!)......

159

Odp: Muszę się wygadać ;(

Im głebsza cisza tym wiecej rozmyślań ,podsumowań ostatnich miesiecy.Podsumowuję kazdy dzień od sierpnia kazda godzinę,gest,każde wypowiedziane słowo i te urwane w pół....Kilka dni temu pisałam że przeglądałam bilingi i dotarło do mnie jeszcze jedno kłamstewko mojego męża,w dniu kiedy wszystko pękło i sie wydało mój mąż powiedział że nie dzwonił ani nie pisał do niej przykre jest to że niestety kłamał,przeglądając ten wykaz połączeń patrzyłam mniej wiecej na daty i ilości połączeń i 6 sierpnia tez były z nia połaczenia chyba rano .....przykre że mnie okłamał ,nie chce sprawdzać tego znowu bo mam dość widziałam raz i to mi wystarczy,dzwonili do siebie średnio po 4 razy dziennie nie bede mówic jakie długie były te połączenia nie bede sama sobie wbijać noża w serce........zastanawiam sie tylko ile jeszcze wyjdzie takich kłamstewek i wtedy okaze sie jak bardzo kocham mojego męża i ile warte jest zaufanie bo ostatnio jak mu sie przyglądam to dość czesto ucieka wzrokiem ,pytanie sie nasuwa czy jest to związane ze skruchą i nie ma odwagi (wstydu)żeby patrzeć mi w oczy,czy możę znowu coś ukrywa i zastanawia się kiedy mnie o tym powiadomić....dobija mnie to wszystko,doszło do mnie jak bardzo odsuneliśmy sie od siebie ,jak bardzo przestało nam na sobie zależeć,a ja głupia myślałam że jesteśmy jak dwie połówki jabłuszka -szkoda że jedna połówke nadgryzł robak.....do jakich jeszcze dojdę wniosków ?co jeszcze za niespodzianki mnie czekają? momentami czuję że gdzies tam w srodku cofam sie do tyłu zamykam sie sama przed sobą ,może za szybko po zdradzie chciałam wrócić do normalności i teraz za ten pośpiech muszę zapłacić?.....Tak bardzo chciałam wrócić do normalnego życia że współżycie zaczełam szybko z moim mężem,seks ok, orgazm też a teraz coś mnie cofa,podniecenie chęć uprawiania seksu jak najbardziej jest bardzo ok,gra wstępna uprawiamy seks i co nic...nastaje pustka brak orgazmu,brak chęci...wyobrażam sobie jak ja dotyka,całuje jak uprawiaja seks i właśnie wylądował mi kubeł zimnej wody....i co mi zostaje kolejne łzy? mam już dość tych łez .....poza tym mój mąż stał sie jakiś taki bierny w stosunku do mnie ,dotarło do mnie że w zasadzie to ja inicjuję nasze zbliżenia to ja zaczynam go piescić i dalej leci,a może tak on by czasem coś zrobił chyba bede musiała mu to jakos delikatnie naświetlić żeby nie stwierdził żę się go czepiam,nie mam ochoty na kłotnie od jego zdrady więcej było między nami nieporozumień niż przez ostatnie 10 lat naszego małżeństwa...Tto ja zabiegam o jego miłość pisze mu sms-y że go kocham albo skleje jakis krótki wierszyk żeby mu było miło ,szkoda że nie działa to w drugą strone ..do niej pisał jak wspomniałam epopeje szedł sms jeden za drugim ...............................................................................................................................................................................................................................................jestem już bardzo zmęczona ,czasem mam ochote wiecej razy sie nie obudzić....oczywiście wiem również ze usunął ja z listy swoich znajomych pierwszy raz zaraz po wyjsciu sprawy na wierzch ,potem wpisał ja znowu widziałam jak mu sie wyświetliła powiedziałam mu że nie życze sobie jej nr w jego kontaktach ,twierdzi że jej nie ma jak dotąd nie sprawdziłam,według mnie usunął ja z ksiazki. Nie powiedziałam mu że widziałam jak wyświetliła mu sie z imienia ......jak długo jeszcze  starczy mi sił aby walczyc sama ze sobą?.......

NIE MA MASKI,KTÓRA BY MOGŁA DŁUGO UKRYĆ MIŁOŚĆ TAM GDZIE ONA JEST,ANI UDAĆ JA TAM GDZIE JEJ NIE MA....

160

Odp: Muszę się wygadać ;(

najgorsze jest to w tym wszystkim że nie pozostało mi nic jak pisanie w eter,bez twarzy bez głosu bez zrozumienia bo kazdy kto tu zaglada znalazł sie w tym samym położeniu jak ja i bez wzgledu na to co kazda z nas zrobi to i tak bedzie to bolało nie ma lekarstwa na zdrade ona jest jak rak zjada cie o srodka nawet jesli amputujesz sobie serce.............................to i tak umrzesz w srodku bo tam nie ma nic.............

SĄ LUDZIE KTÓRZY NIGDY BY NIE BYLI ZAKOCHANI,GDYBY NIE SŁYSZELI O MIŁOŚCI..........

161

Odp: Muszę się wygadać ;(

Niunius. Jesteś jak baczek. Krescisz sie w kółko i w kółko i w kółko.
Pomysł o sobie. Czego chcesz? Czego
Potrzebujesz?

162

Odp: Muszę się wygadać ;(

tylko co ja chce?..............

163

Odp: Muszę się wygadać ;(

Dopóki sie nie dowiesz będziesz sie kręcić. I cierpieć.

164

Odp: Muszę się wygadać ;(

na pewno chciałabym cofnąć czas,chciałabym żeby mój maż przyszedł wtedy do mnie(w czasie przeszłym)i powiedział jak bardzo zle mu w tym zwiazku jak bardzo potrzebuje miłości i zrozumienia.....a nie szukał jak tchórz  pocieszenia w ramionach innej najłatwiej było mu stwierdzic ze defetyzm go dopadł w naszym małzeństwie...nie potrzebuje zeby karmił mnie demagogia bo jest łatwo wcisnac kłamstwa i obietnice bez pokrycia....jedynie czego ja chce to 100% szczerosci i miłosci chce tego samego co ja daje....szczerosc za szczerosc miłosc za miłosc poswiecenie za poswiecenie radosc za radosc smutek za smutek smiech za smiech cisza za cisze to chyba nie wymaga ogromnego poswiecenia...miłosc to dzielenie sie wszystkim wspolnie tym co masz ,bezgranicznym zaufaniem ....A ja nie chce zastanawiac sie czy sms ktory pzyszedł do niego to ona ,czy telefon ktory akurat dzwoni to od niej.....Ja wiem ze dla niego sprawa zakończona,ale czy mozna wymazac wszystko za jednym ruchem? skoro tutaj zagladasz to miałas podobne zdarzenie w swoim życiu ,czy możesz mi powiedzieć ze poradziłas sobie w ciagu dajmy na to tygodnia-sorry ale watpie.....pewnie że roztrzasanie sie nad problemem go nie załatwia, ale nie rozmawianie problemu tez nie rozwiaze.....
Na chwile obecna moge stwierdzic ze mój zawiazek przechodzi w pewnym sensie odrodzenie, kochamy sie,okazujemy to sobie na kazdym kroku ,mowimy sobie czesto jak bardzo sie kochamy,same superlatywy i nie chciałabym zeby karmił mnie dla mojego spokoju czy nie wiem czego jeszcze demagogią....bo doszło do mnie że kilka razy to zrobił i o to jest ten cały raban........:D

165 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-02-10 19:17:28)

Odp: Muszę się wygadać ;(

wszystko jest prawie jak w bajce a prawie to wielka różnica....czasem mam wrazenie że nic nas nie łaczy poza seksem a i on przynajmniej z mojej strony jest jakiś taki niejasny.....mam czasem napady jakiegos doła ostatnio miałam ochotę zapić pałę miałam trudny dzień w pracy i ciężki tydzień chciałam żeby mój mąż ze mną sie napił wściekłe a on popijał sobie wódke z colą bo nie miał ochoty na picie ,piłam prawie jak do lustra myślałam że sobie pogadamy o wszystkim i o niczym a tu nic cisza grobowa jednym słowem do dupy...... widocznie jestem za mało rozgarnieta i nie ma o czym ze mna gadac wszak z ta zdzira gadał,i gadał i gadał......nawet karte sobie kupiła z tej samej sieci co on ma żeby mogli gadać bez ograniczeń......ale cóż każdy musi z nas odpowiedzieć prędzej czy pozniej za swoje czyny..........:D.........Najtrudniej jednak mam z osiagnieciem orgazmu w trakcie seksu bo jakoś tego nie czuje......chyba coś niejasnego sie dzieje ze mna,może ktoś ma na to złota odpowiedz nawet najbardziej bzdurna jest warta przeczytania........może jakis psychiatra albo psycholog .......albo ...:=D.........coraz trudniej sie żyje,mam tylko nadzieję że nie wciska mi lekkiej demagogii bo nie odpowiadam za siebie .....najbardziej nie znosze obłudy i fałszywej szczerości a jak sie okaże że mnie oszukał choćby raz obojętnie w jakiej sprawie związanej z nią to najpierw zrobię z niego eunucha tongue a potem go wystawie za drzwi i zobaczymy czy dalej bedzie chciała  rozłożc nóżki......wszystkim wulgaryzmy

166

Odp: Muszę się wygadać ;(

Witam mam faceta 21lat starszego,jest po rozwodzie,jesteśmy ze sobą już 10lat,i nagle,wszystko szlak trafił.Znalazłam u niego w telefonie wiadomości,polączenia,od jakiejś kobiety.Tlumaczył sie,że to klijentka z pracy,dostałam szału,zadzwoniłam do niej,ale telefon odebrał jej maż,opowiedziałam mu wszystko,lecz ona się wypierała,że nie ma z nim nic wspólnego,że to on ją podrywał.Sprawa ucichła,nie grzebałam w telefonie,aż nie wytrzymałam.Przez cały miesiac pisał z nią,znowu zrobiłam wojne,teraz sie tłumaczył,że chciała z nim otworzyć interes.Wiem,że coś ukrywa,jak pytam czy mnie zdradził,to twierdzi,że jestem nienormalna,raz w tygodniu wyjeżdża załatwić sprawy,nie ma go po 4h,nie odbiera wtedy telefonu,zapewne jest z tą lalunią.Wiem że ma coś na sumieniu.Co mam zrobić,żeby go złapać.

167

Odp: Muszę się wygadać ;(

Przede wszystkim mężczyzna z którym jesteś jeśli należy do "rajdowców"(mam na myśli facetów szukających wrażeń na boku) nie jest wart bycia z nim.Więc nie rozumiem dlaczego ci zależy na "złapaniu go" na gorącym uczynku?

168

Odp: Muszę się wygadać ;(

Witam po co chcesz go złapać,czy sms-y które przeczytałaś nie odpowiedziały ci na twoje pytania? Kiedy do mojego męża dzwoniła czesto i gęsto szmata z która mnie zdradził powiedziam że mi sie to nie podoba a on na to że gdyby sie postarał to zrobiłby ją w "piaskownicy" a póżniej okazało sie że pieprzył ja w tej piaskownicy.Chciałam się zemścić na początku w taki sam sposób ,ale okazało sie ze nie ma faceta,(miałam w planach pogadać z facetem i przespać sie z nim żeby ja i mojego męza upokorzyć)ale ty masz te szanse tylko nie zapomnij zrobić jakies zdjecia ,mysle że jej mąz jak pogadasz to przystanie na twój plan ,może na początku być oporny ale w końcu na pewno dałby sie przekonać.Kiedy człowiek zostaje skrzywdzony przez najbliższa ci osobę to rodzi sie w tobie chęć zemsty która powoli kiełkuje....Poza tym powinnas sie zastanowic czy twoj facet nie jest z tych co zmieniaja kobiety co 10 lat,jak piszesz jest po rozwodzie ile czasu był ze swoja była zoną?Zastanow sie jak zachowywał sie kiedy na poczatku spotykał sie z toba?Faceci są jak bezuczuciowe kukły wydaje im się że jak powiedzą raz w tygodniu albo miesiacu że cie kochaja to już tobie ma wystarczyć.Ze przecież ozenił sie  z toba czyli już trafił ci sie milion w totka i nie potrzeba sie starać ......niestety to jest gówno....a jak cie zdradza to o co ten cały raban przecież zostałem z toba wiec powinnas mnie nosic na rekach.....żałosne popaprńce.....ale kiedy widza że ktoś interesuje sie toba to juz apokalipsa jak mogłas mnie zdradzic jak ja dla ciebie wszystko a ty mnie zdradzasz.....nieopierzone łajzy...To oni powinni nas nosić na rekach codziennie mówic ze kochaja ,zabiegać o nasze względy jak społeczne tak i łózkowe a nie czekaja aż ty ich zadowolisz......
Według mnie nie masz już czego szukać bo już cie zdradził z tego co piszesz najpierw sms-y potem cisza i teraz znowu pisza lepiej dziewczyno oprzytomniej i odpłać pięknym za nadobne....nie daj sie przekonać ze zemsta nic nie daje tak jak mnie próbował przekonać mąż,ale ja i tak już dawno postanowiłam swoje i to ja przekonam się sama czy pomoże czy nie ....nie bedzie ani on ani ona za mnie decydować czy to mi pomoże czy nie....dopiero kiedy się o tym przekonam wtedy może będe mogła powiedzieć że pomogło lub nie pomogło i czy to już koniec....

169

Odp: Muszę się wygadać ;(

Witam,niedawno wróciłam z wyjazdu rodzinnego byłam przez tydzień w Anglii,było całkiem fajnie tam zapomniałam całkowicie co mnie ostatnio spotkało,czułam się tak jakby wcale nie było tej szopki z moim mężem i tą szmatą. Jednak przed wyjazdem byłam u koleżanki szukałyśmy informacji na temat naszej firmy,potem wklepałam nazwe firmy mojego męża i tak od strony do strony trafiłyśmy na forum,na którym była opisana opinia na temat właśnie firmowego kur...szona mojego męża,to co przeczytałam to normalnie włos na głowie się jeży,co tam było popisane,powiedziałam to mojemu mężowi niestety nie pamiętam adresu tej strony bo chciałam mu to pokazac szukałam te strone ale pamięć dobra ale krótka tym bardziej że tak to jest jak sie otwiera strone od strony....Z tego co tam było napisane to laska bardzo chetnie wyrywa facetów ma dużo gadane a potem ich zaciąga do łóżka,niestety moj mąż dał się tak złapać po prostu żenada...nawet podali tam nazwisko ostatniej ofiary jej,nawet była wzmianka o moim mężu i tej szmacie a tym naiwniakom wydawało się ze nikt niczego nie widział=D po prostu pusty smiech na sali....jedyne pocieszenie dla mnie a zarazem rozczarowanie to to że moj mąż puścił się ze zwykła wywłoką.....
Na dzień dzisiejszy nasze relacje z moim mężem są bardzo dobre jest bardzo miło i fajnie mam nadzieję że tak pozostanie wiele mnie kosztowało i kosztuje dalej aby przejść do porządku dziennego,tym bardziej że kiedy uprawiamy seks w pewnych momentach coś mnie blokuje i nic nie czuje mam wrażenie jakbym była totalnie bez uczuć całkiem wyprane....wiem że go kocham ,że go pragne że bardzo lubie sex z nim ale nie rozumiem tego bezczucia które mnie ogarnia.....
są momenty kiedy zalewa mnie jasna cholera kiedy pomyśle jak moj mąż po rozmowie z nią stwierdzili że nie maja mi nic do powiedzenia szczególnie ta wywłoka,bo w końcu co miała by mi powiedzieć że postanowili wszystko załatwić za moimi plecami, a ja czy musze robić to co im sie wydaje że tak powinnam zareagować są tak tępi czy tak naiwni w swej głupocie,dlaczego nie moge postąpić z nimi tak samo jak oni ze mną załatwić wszystko za ich plecami?....................mam nadzieje że życie odwdzięczy jej sie tym samym :lol

170 Ostatnio edytowany przez kretka (2012-12-03 16:20:43)

Odp: Muszę się wygadać ;(
Daga28 napisał/a:

jak sie zakonczyła historia Kretki??

Witajcie !!!

To ja Kretka - założycielka tego wątku

Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak, że mąż wyprowadził sie ode mnie po tygodniu od powrotu " ze szkolenia", 20 grudnia mamy sprawę rozwodową, ma kochankę, która jest z nim w ciąży ...
Zakisił ogóra na imprezie pracowniczej, z której wrócił nieprzytomny ...
Żenujący jest - nawet nie przyznał się do tego wszystkiego !! To nie facet !! To jakaś pipa !!
Gdyby nie ludzie, nigdy nie dowiedziałabym się prawdy ....
Teraz szykuję się do prawdziwego boju, jeszcze mnie szantażował, chciał rozwodu bez orzekania o winie, ale ja chcę tylko i wyłącznie z jego winy !! uwierzcie nie jest łatwo, jestem już tak chuda, ze niedługo to się złamię w pół ... problem ze świadkami, nie mam jak do nich dojść, a kombinuję jak koń pod górę. Mam nadzieję, że pójdzie gładko, bo w końcu tamta nosi jego bękarta !!!

Od tamtego dnia, w którym napisałam do Was, moje życie wywaliło się do góry nogami, mogłabym napisać bestseller o nim ....
Teraz wiem, że każdy mały sygnał, który zauważasz, może mówić Ci to, co podświadomie czujesz .....

171

Odp: Muszę się wygadać ;(
kretka napisał/a:
Daga28 napisał/a:

jak sie zakonczyła historia Kretki??

Witajcie !!!

To ja Kretka - założycielka tego wątku

Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak, że mąż wyprowadził sie ode mnie po tygodniu od powrotu " ze szkolenia", 20 grudnia mamy sprawę rozwodową, ma kochankę, która jest z nim w ciąży ...
Zakisił ogóra na imprezie pracowniczej, z której wrócił nieprzytomny ...
Żenujący jest - nawet nie przyznał się do tego wszystkiego !! To nie facet !! To jakaś pipa !!
Gdyby nie ludzie, nigdy nie dowiedziałabym się prawdy ....
Teraz szykuję się do prawdziwego boju, jeszcze mnie szantażował, chciał rozwodu bez orzekania o winie, ale ja chcę tylko i wyłącznie z jego winy !! uwierzcie nie jest łatwo, jestem już tak chuda, ze niedługo to się złamię w pół ... problem ze świadkami, nie mam jak do nich dojść, a kombinuję jak koń pod górę. Mam nadzieję, że pójdzie gładko, bo w końcu tamta nosi jego bękarta !!!

Od tamtego dnia, w którym napisałam do Was, moje życie wywaliło się do góry nogami, mogłabym napisać bestseller o nim ....
Teraz wiem, że każdy mały sygnał, który zauważasz, może mówić Ci to, co podświadomie czujesz .....

Współczuję tego jak się czujesz, bo nie samego rozwodu-nie wart był tego aby być z Tobą. Kiedyś opisywałam swoją historię - "mój" również pojechał na szkolenie, po którym wszystko się rozsypało.. Niech mu ziemia.. choć było i czasem do dziś jest ciężko.
Ale musimy się trzymać, będzie dobrze, MUSI BYĆ smile
pozdrawiam miło

172 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2012-12-03 23:12:27)

Odp: Muszę się wygadać ;(
kretka napisał/a:
Daga28 napisał/a:

jak sie zakonczyła historia Kretki??

Witajcie !!!

To ja Kretka - założycielka tego wątku

Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak, że mąż wyprowadził sie ode mnie po tygodniu od powrotu " ze szkolenia", 20 grudnia mamy sprawę rozwodową, ma kochankę, która jest z nim w ciąży ...
Zakisił ogóra na imprezie pracowniczej, z której wrócił nieprzytomny ...
Żenujący jest - nawet nie przyznał się do tego wszystkiego !! To nie facet !! To jakaś pipa !!
Gdyby nie ludzie, nigdy nie dowiedziałabym się prawdy ....
Teraz szykuję się do prawdziwego boju, jeszcze mnie szantażował, chciał rozwodu bez orzekania o winie, ale ja chcę tylko i wyłącznie z jego winy !! uwierzcie nie jest łatwo, jestem już tak chuda, ze niedługo to się złamię w pół ... problem ze świadkami, nie mam jak do nich dojść, a kombinuję jak koń pod górę. Mam nadzieję, że pójdzie gładko, bo w końcu tamta nosi jego bękarta !!!

Od tamtego dnia, w którym napisałam do Was, moje życie wywaliło się do góry nogami, mogłabym napisać bestseller o nim ....
Teraz wiem, że każdy mały sygnał, który zauważasz, może mówić Ci to, co podświadomie czujesz .....

Przykro mi Kretko, że Ciebie to też spotkało ale dasz radę, bo jesteś kobietą smile
Nie będzie łatwo z tą sprawą rozwodową, bo to zawsze jest truma - no chyba, że zdradzacz przyzna się do winy i skończy się na jednej sprawie ale to rzadkość .... 
Jeśli będziesz potrzebowała wsparci to zapraszam Cię na wątek "Mój wymarzony rozwód".

Ja właśnie oddałam dzisiaj do sądu (mam nadzieję, że ostatnie) pismo z odpowiedzią na apelację od wyroku w sprawie rozwodowej, w której prawie ex został uznany winnym rozpadu naszego małżeństwa - z czym oczywiście się nie zgadza i stąd jego apelacja. Na szczęście nie ma możliwości kasacji wyroku sądu apelacyjnego, więc to była/jest jego jedyna ostatnia szansa na pognębienie mnie w imię prawa, bo tak to niestety jest w naszym kraju.

Kredka ja też schudłam prawie 17 kg po rozstaniu z ex ale już wracam do formy...

Pozdrawiam

173

Odp: Muszę się wygadać ;(

Witam,pozdrawiam wszystkich i mam nadzieje że każda odwiedził jakiś Mikołaj....
od dzisiaj mój mąż wrócił po urlopie do pracy chyba dużo mnie to kosztowało,świadomość tej laski jest przytłaczająca...myśli o niej i o nich powróciły na nowo, dopóki był na tym urlopie byłam jakoś spokojniejsza a teraz na nowo sie zaczęło zaufanie jest ale jak to mówią dmuchaj na zimne.....teraz dociera do mnie dlaczego pary rozchodzą się po zdradach bo nie dość że najbliższa ci osoba cię zdradziła to jeszcze na tobie spoczywa odpowiedzialność za ratowanie tego związku....i jeszcze nie wiesz czy nie odpłaci ci znowu tym samym....pozbycie sie partnera jest chyba szybką formą uzdrowienia swojej duszy,a tak patrzysz na partnera i zastanawiasz sie co myśli,czy jest z toba szcześliwy,czy nie tęskni za czymś z tamtej osoby....ja nie nalezę do pięknych kobiet ale uważałam sie na tyle ładna że zawsze miałam jakieś tam powodzenie,po tym forum które przeczytałam o tej (k........)moje libido upadło gromkim hukiem na ziemię,prawie trzęsienie ziemi.....oczywiscie mój mąż ciągle mi powtarza że kocha  ,moje piersi mu się podobaja i tak dalej ale pytanie czy ja mu wierzę wszak z tych opisów było widać że laska ma czym oddychać a ja przy niej mam astmę big_smile.....czasem mam ochotę tak ogromną sprzedać jej piątkę i czuję że to by mi w jakiś sposób pomogło może nie dowartościowało ale z pewnością  pomogło......nigdy mi nie przyszło do głowy że coś takiego może zniszczyć drugą osobę, nie dość że walczę o ten związek to jeszcze muszę radzić sobie sama ze swoimi problemami bo nie mam do kogo się zwrócić ostatnio omal nie wykrzyczałam znajomej co mnie tak gnębi bo dziwnie się zachowuję od dłuższego czasu.....jeszcze ta kobietka starsza która kiedyś mi powiedziała że w moich oczach widzi ból,ostatnio tez była złożyła mi życzenia (bardzo rzadko bywa u nas)pocieszyła i stwierdziła że wszystko zależy ode mnie  jak bardzo chce być szczęśliwa tak moje życie sie potoczy miła pani........
Pozdrawiam walczące i te które już sie poddały.....i te które nie powinny nigdy tu zaglądać....:)


Miłość to najcenniejsza rzecz na świecie. To dzięki niej człowiek jest szczęśliwy, ale wystarczy jedna chwila by ją zniszczyć i nigdy nie wybaczyć sobie tego błędu a zarazem zranić najbliższą i ukochaną nam osobe. Przez te pare sekund niszczymy ten wielki dar Boga jakim jest miłość. A gdy uświadomimy sobie jak wiele tracimy, próbujemy zdobyć się na odwagę aby powiedzieć to proste a zarazem tak wiele dające słowo - "Przepraszam!"

174

Odp: Muszę się wygadać ;(

niuniuś
pozostanie ze zdrajcą - to najtrudniejsza droga, jestem o tym przekonana
oprócz tego, że leczyć swój bół, to jeszcze cały czas uczestniczysz w relacjach, w których powoli obok miłości odnajdujesz nienawiść, zamiast szacunku zaczynasz czuć pogardę..
to jest trudne
wszystko zalezy od tego, czego cchesz i na co się zgodzisz
ja nie zostałam z moim mężem dla dzieci, dla domu, dla pieniedzy, dla rodziny
'chciałam to zrobić dla siebie
i to oznacza rozpoczęcie trudnego procesu szukania w tym "zdradliwym" związku- wartości i "zysku" dla siebie samej

nie zgadzam się z tobą, że to osoba zdradzona musi walczyć o związek

jedyna osoba, kt óra powinna to zrobić, to osoba zdradzająca
ty nie jesteś w stanie dbać teraz o siebie i o was
ty masz dbać o siebie
on ma tobie towarzyszyć i budować relacje...
pozwolić ci przejść przez wszystkie yemocje
bez tego - i tak bedziesz potem SAMA i SAMOTNA
rozumiesz?

175 Ostatnio edytowany przez swinka peppa (2012-12-10 13:49:36)

Odp: Muszę się wygadać ;(

Kretko strasznie mi przykro, że jednak przypuszczenia się potwierdziły....życze Ci dużo sił, nie daj się i walcz o swoje. nie daj mu satysfajci rozwodu bez orzekania o winie.
kiedy u nas źle się działo ja tez schudłam okropnie wpadłam w anoreksję, na szczęście synek, który niespodziewanie pojawił sie w moim brzuchu wyleczył mnie z choroby.

Niuniuś ja też się nie zgadzam, że to zdradzany ma zabiegać o związek., to chore! to zdradzający ma wrócić na kolanach i błagać, zabiegać, przeprasza, okazywac skruchę i chęć naprawienia.

176

Odp: Muszę się wygadać ;(

Kretka - Współczuję, musisz znależć w sobie dużo siły i przetrwać to tornado. Jedyny plus to to, że już wiesz na czym stoisz. Może to pozwoli Ci dojść szybciej do siebie.

Niuniuś - wiem co czujesz. Mój M też pracuje ze swoją panią. Jesteśmy razem ale....osobno.
To nie ty kochana masz sie starać, to on ma to robić. Widzisz u mnie ja tego nie widzę, mój M kazał mi odkreslić wszystko grubą kreską, usłyszałam, że on nie bęzie chodził na kolanach i przepraszał. Ja wcale tego nie chciałam..... chciałam zwykłej rozmowy zrozumienia moich uczuć i uszanowania ich. Ale M zamiótł wszystko pod dywan. Jest zimno, nie ma głasków, przytulania, nawet ciepłej rozmowy. Wiem, że odmawiając mu tego krzywdzę poniekąd sama siebie. Czasami jest ciężko, bardzo.... Ale to są konsekwencje jego wyborów.  Dopóki ta kobieta będzie w jego głowie i życiu (on twierdzi że to teraz przecież zwykła koleżanka ) nie ma tam miejsca dla mnie. Takie jest moje zdanie. Nie wiem jak długo to potrwa. Znając M pewnie myśli że święta coś zmienią. Nie świeta i świateczna atmosfera tylko rozmowa może cos zmienić. Trzymam kciuki żeby wszystko sie poukładało.

177

Odp: Muszę się wygadać ;(

Witam, dzieki za wasze sugestie i podsumowania co do mojej wypowiedzi o walke w zwiazku chodziło mi raczej o walke z tym co wiem na ich temat to co mi przeszkadza aby osiagnac wewnetrzny spokój,ja sie nie staram nie nadskakuje mojemu mezowi bo to nie ja jestem tutaj winna.Musze przyznac ze stara się i to jest widoczne,jest bardzo miły często mi mówi że mnie kocha pomaga mi w domowych obowiązkach itd....widocznie niejasno okresliłam swoje mysli ,czasem człowiek szybciej mysli niż pisze.......moja walka to walka wewnętrzna bo to co sie dowiedziałam o nich jak sobie gruchali jak postanowili ze wszystko załatwione zostanie za moimi plecami bo k....stwierdziła że nie ma nic do powiedzenia(na marginesie okazało sie ze jest naprawde zwykłą wywłoką co potwierdziło kilka osob)w jakiś sposób wydaje mi sie że mój mąż nieco otworzył oczy na swoją koleżankę puszczalską albo tylko mi się wydaje.......niemniej jednak nie walcze o ten związek w sposób nadskakiwania mojemu mężowi w jakikolwiek sposób -to jest walka wewnętrzna myślę że każda z was która dała choć minimum szansy też przechodziła przez to samo....nie zostalismy dla dzieci a tym bardziej dla pieniedzy zostalismy ze soba bo daliśmy sobie szanse bo sie kochamy i codziennie mam nadzieje że mnie nie zawiedzie....czasem wydaje mi sie że najbardziej zostały by tutaj skrzywdzone moje dzieci bo one sa przyzwyczajone do tego że widza nas i widziały zawsze razem przytulonych,całujących sie ,dla nich byłby to ogromny cios bez porównania do mojego......mam nadzieje ze nam sie uda chociaż nie wiem ile trwa ten dany nam czas próbny czy ma swoja datę czy już bedzie tak zawsze chociaż biore tez od uwagę że coś może sie nie udać i sie rozstaniemy ale nie chce sie zastanawiać co by było gdybym nie dała nam szansy bez wzgledu jak sie to wszystko potoczy będe uczciwa względem samej siebie do samego końca bo spróbowałam dałam szanse,nie zamknęłam mu drzwi przed nosem ......
A to jak daleko zajdziemy nie zależy tylko od niego ale również ode mnie,mysle że on wie jak bardzo musi się starać i że nie na miesiąc rok dwa ale na stałe Jeśli kocha mnie naprawdę tak jak to często powtarza to myślę że największa karą dla niego jest wyrzut sumienia i będzie go tak długo męczył jak długo ja będę pamiętać.......moze gdyby ludzie nie brali slubow tylko żyli z otwartą furtką bardziej by się o siebie starali bo baliby się że druga połowa może odejść w każdej chwili,a tak po ślubie furtka się zamyka a wraz z nią nasza chęć starania i zabiegania o drugą połowę ........myslisz sobie jesteśmy małżeństwem i nic nas nie rozdzieli a tutaj taka niespodzianka bo obrączka was uśpiła w każdej dziedzinie życia codziennego........

pozdrawiam wink

178

Odp: Muszę się wygadać ;(
ewka123 napisał/a:

Kretka - Współczuję, musisz znależć w sobie dużo siły i przetrwać to tornado. Jedyny plus to to, że już wiesz na czym stoisz. Może to pozwoli Ci dojść szybciej do siebie.

Niuniuś - wiem co czujesz. Mój M też pracuje ze swoją panią. Jesteśmy razem ale....osobno.
To nie ty kochana masz sie starać, to on ma to robić. Widzisz u mnie ja tego nie widzę, mój M kazał mi odkreslić wszystko grubą kreską, usłyszałam, że on nie bęzie chodził na kolanach i przepraszał. Ja wcale tego nie chciałam..... chciałam zwykłej rozmowy zrozumienia moich uczuć i uszanowania ich. Ale M zamiótł wszystko pod dywan. Jest zimno, nie ma głasków, przytulania, nawet ciepłej rozmowy. Wiem, że odmawiając mu tego krzywdzę poniekąd sama siebie. Czasami jest ciężko, bardzo.... Ale to są konsekwencje jego wyborów.  Dopóki ta kobieta będzie w jego głowie i życiu (on twierdzi że to teraz przecież zwykła koleżanka ) nie ma tam miejsca dla mnie. Takie jest moje zdanie. Nie wiem jak długo to potrwa. Znając M pewnie myśli że święta coś zmienią. Nie świeta i świateczna atmosfera tylko rozmowa może cos zmienić. Trzymam kciuki żeby wszystko sie poukładało.

Ewka. Trzymam kciuki. Ale mam jedno pytanie. Czy twój mąż wie ze twoja postawa wynika z Twojej potrzeby rozmowy i poszanowania twoich uczuć? Czy twój mąż wie czego oczekujesz? Bo moze po prostu nie wiedzieć....

179

Odp: Muszę się wygadać ;(

Ewka nie wiem co mam ci powiedziec ,jedyna rada z mojej strony to porozmawiaj z nim szczerze i to jeszcze najlepiej przed świętami zrob to dla samej siebie,dla swojego wewnętrznego spokoju.....ja rozmawiałam z moim mężem wiele razy i pomimo wielu odpowiedzi zrodziły się kolejne które nie zadałam,może bałam się kolejnej bitwy z myślami- nie wiem,ale jedno wiem na pewno sama sobie z tym nie poradzisz musicie oboje w tym uczestniczyć jesteście razem ale osobno,to dlaczego jesteście razem nie rozmawiacie nie robicie nic aby rozwiązać problem.Odgrodzenie problemu grubą kreską jest chyba typowe dla kazdej osoby która zdradziła mój mąż też wiele razy mi powtarzał żebym odgrodziła się od tego wszystkiego było odeszło,on też pracuje z ta lafiryndą może nie bezpośrednio ale blisko chyba nawet myśleli że zostaną przyjaciółmi (żenada) nie zgodziłam się -pytam się czy ty zgodziłbyś się żebym ja zaprzyjazniła się z moim (potencjalnym) kochankiem przecież nie robie nic złego ;D ......nie spodobało mu sie to więc pytam po raz kolejny dlaczego proponujesz mi coś na co sam byś nie poszedł dlaczego jesteś samolubnym dupkiem?.......Ewka tylko rozmowa może was albo uratować, albo dotrze do was że dalej to jest strata czasu,nic na siłę......mnie sie wydawało jeszcze niedawno ze obrączka to nietykalna świętośc że dlatego ten ktoś wymyślił ja płaską i okrągłą żeby ta miłość która pieczętujesz jest nieskończona i nienaruszalna,jakie było moje zdziwienie roll tym bardziej że to mój mąż zawsze pilnował żebym nosiła obrączkę już od momentu kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić.....
daj sobie i jemu szanse jeśli choć troszkę go jeszcze kochasz bo jeśli nie to pozwól mu odejść a siebie uwolnisz od bólu................                                                                                                                                   NIKT NIE MOŻE COFNĄĆ SIE W CZASIE I NAPISAĆ NOWEGO POCZĄTKU..ALE KAŻDY MOŻE ZACZĄĆ OD DZISIAJ I DOPISAĆ NOWE ZAKOŃCZENIE...........
powodzenia

180

Odp: Muszę się wygadać ;(

Kretka powołaj kochankę na świadka, jeśli się nie stawi zostanie ukarana grzywną 500 zł.

181

Odp: Muszę się wygadać ;(

Endi - on wie. On mi powedzial, że mam nie myśleć o tym, nie analizować, nie doszukiwać się bóg wie czego, bo nic złego nie robi. A ja powtarzam jak mantrę pytanie " Czy mozna się odkochać jeśli widzi się obiekt swych uczuć codziennie, rozmawia się codziennie, żartuje, śmieje?"
Przedwczoraj odsłuchałam fragment rozmowy. Ona dzwoniła do M. Odebrał "Cześć słonko". Pismo tego nie odda ale ten jego głos, ton, ten lukier..... powaliło mnie na kolana. Ryczałam cale popołudnie. Łudziłam się jeszcze że może się poukłada, może potrzeba duzo czasu...
Ale mój M okazał sie kłamliwym gnojkiem i tyle.
Niuniuś - widzisz, że chyba się nie poukłada. Do mnie to nie dociera. Wiem głupia i naiwna jestem, wiem... Wiem co mam robić, ale... tak trudno podjąć tą decyzję, ta ostateczną.... Zostawic ten poukładany świat, zburzyć spokój wszystkim wokoło...Ja jeszcze się waham... glupia jestem

182

Odp: Muszę się wygadać ;(

Ewka!! Jaki poukładany Swiat? Przecież ty żyjesz w zgliszczach ruinie i odlamki lecą. Ewka... Wszystko będzie lepsze niż to. Nie zaslugujesz na takie traktowanie i takie relacje....

183

Odp: Muszę się wygadać ;(
ewka123 napisał/a:

Endi - on wie. On mi powedzial, że mam nie myśleć o tym, nie analizować, nie doszukiwać się bóg wie czego, bo nic złego nie robi. A ja powtarzam jak mantrę pytanie " Czy mozna się odkochać jeśli widzi się obiekt swych uczuć codziennie, rozmawia się codziennie, żartuje, śmieje?"
Przedwczoraj odsłuchałam fragment rozmowy. Ona dzwoniła do M. Odebrał "Cześć słonko". Pismo tego nie odda ale ten jego głos, ton, ten lukier..... powaliło mnie na kolana. Ryczałam cale popołudnie. Łudziłam się jeszcze że może się poukłada, może potrzeba duzo czasu...
Ale mój M okazał sie kłamliwym gnojkiem i tyle.
Niuniuś - widzisz, że chyba się nie poukłada. Do mnie to nie dociera. Wiem głupia i naiwna jestem, wiem... Wiem co mam robić, ale... tak trudno podjąć tą decyzję, ta ostateczną.... Zostawic ten poukładany świat, zburzyć spokój wszystkim wokoło...Ja jeszcze się waham... glupia jestem

Ewuniu!
Twój przykład jest identyczny jak mój!
Nie czekaj aż on doprowadzi Cię do skraju załamania nerwowego.....
Dasz sobie radę bez niego...jestem tego pewna!
Będziesz spokojniejsza, na pewno łatwiej nie będzie, ale spokojniej bo będziesz wiedziała na czym stoisz....
I to nie Ty zburzysz spokój wszystkim...to on dawno go zburzył! A cała reszta to tylko konsekwencje jego wyborów.
Dasz radę!!!

184

Odp: Muszę się wygadać ;(

Przykro mi że tak wygląda twoja sprawa,z tego co piszesz was już nie ma przykro mi że ci to pisze ale lepsza najgorsza prawda,niż piekne kłamstwo......odejdz od niego bo będziesz się ranić skoro słyszałaś że dalej słodzi tej kochance to on nigdy już nie będzie twój....gdyby mój mąż rozmawiał sobie z tą szmatą i dalej kawki popijał nie byłoby litości krótka piłka fora ze dwora,tego kwiata to pół świata.....czasem mam wrażenie że faceci to półgłówki i mają jedną stronę działającego mózgu,nas mogą krzywdzić i wydaje im się że przecież nic się nie stało,a wystarczy że pojawi się rywal i już wyzywają nas od najgorszych i stos podejrzeń......
Nie oszukuj się Ewa bo to najgorsze co robisz samej sobie,wiem że trudno jest zrobić ten pierwszy krok ku wolności,ale jak go zrobisz to usłyszysz jak spadnie ci kamień i staniesz sie dużo lżejsza.......nie jesteś głupia jesteś po prostu ogromnie zraniona,porozmawiaj z nim wymus na nim szczerą rozmowę przygotuj sobie z grubsza pytania i zarzuty do niego każ mu być szczerym,nawet jeśli cię okłamie to bardzo szybko to odkryjesz,mój mąż tez kilka razy minął się z prawdą jeśli chodzi o te wywłokę dość szybko wyszło wszystko na światło dzienne i ma zapowiedziane że jeśli jeszcze raz mnie okłamie nie ma litości,wystarczająco cierpie przez tę k......e nigdy nikogo tak nienawidziłam w swoim życiu jak tę .......,
trzymam kciuki za ciebie,nie daj mu się pokonać,nie pozwól żeby to ona była górą nad tobą po rozmowie ktorą powinniście przeprowadzić pokaż mu co może stracić albo lepiej co już stracił.....szanuj samą siebie to inni będą szanować ciebie......niemniej jednak cokolwiek zrobisz masz tutaj wsparcie.......
powodzenia i trzymam kciuki smile smile smile

185

Odp: Muszę się wygadać ;(

Dzieki dziewczyny. Muszę najpierw ochłonąć, pomyśleć na trzeźwo. Emocje nie są dobrym doradcą.
Na razie masakra. Niunius  oni nie chodzą razem na kawkę oni razem pracują. I jakby się tak dobrze zastanowić to M spędza z nia wiecej czasu niż ze mną - 8h w pracy, 5 -6 w domu po pracy i spać. Ot taki to podział dnia.
Endi - poukładany tzn wszystko inne jest poukładane dzieci, praca, hobby,znajomi,rodzina i takie tam. On jest wszędzie albo prawie wszędzie wpleciony. I teraz będę musiała go odplątywać z tego wszystkiego, wydobywać nitka po nitce i rzucać na wiatr. Osz..... Trudno tak ot rozdzielić dwadzieścia parę lat wspólnego życia.
Monia - super odnalazłaś sie w nowej sytuacji. Jesteś dzielna i silna. Chyba tez będę musiała... albo chciała...

186

Odp: Muszę się wygadać ;(

Nie rozplatasz tego nitka po nitce ewka. Musisz przeciąć. I już.
Jestem pewna ze w takiej sytuacji w jakiej jestes ty bym odeszła...

187

Odp: Muszę się wygadać ;(

Tradycyjnie jak co roku
sypią się życzenia wokół,
większość życzy świąt obfitych
i prezentów znakomitych,
a ja życzę, moi mili,
byście święta te spędzili
tak jak każdy sobie marzy.
Może cicho bez hałasu
idąc na spacer gdzieś do lasu,
może w gronie swoich bliskich
jedząc karpia z jednej miski,
może gdzieś tam w ciepłym kraju
czując się jak Adam w raju,
może lepiąc gdzieś bałwana,
jeśli śniegu napada.
 

w związku z nadchodzącymi świętami życze wam wszystkim w tym krótkim czasie samych tylko uśmiechów,samych tylko radości ani krztyny smutku ,ani krztyny łez.Zyczę Wam i sobie aby te święta były inne niż każde poprzednie bardziej wyważone a przez to szcześliwsze ......:D

188

Odp: Muszę się wygadać ;(

Wszystkiego dobrego w nowym roku. Świeta minęły i dobrze, że już .Nie były fajne. Cały czas się biłam z myślami co mam robić. Siedzę teraz i myślę czy zadzwonić do adwokata. Boże, tak sie boję tego wszystkiego. Shit.

189

Odp: Muszę się wygadać ;(

ewka, trzymaj się
ja sądzę, że cokolwiek zrobisz, będzie lepiej
proponuję powiedzieć mezowi, że zastanawiasz się nad waszym małżeństwem
nie wiesz, czy chcesz z nim być, a na pewno nie chcesz na takich warunkach i w takich relacjach w jakich jesteście teraz
i to nie jest kwestia kolejnej rozmowy, ustaleń
ty chcesz jego zaangazowania
wspólnoty
dbania o wasze uczucia
normalnych relacji
nie potrzebujesz lokatora i wspólnika w interesach
jesli on jest z tobą na siłę i nie potrafi wykrzesać z siebie zainteresowania i trosiki o ciebie - to nie ma o czym mówić
i ty tego nie potrzebujesz
masz prawo do miłości
masz prawo do szczęscia i spełnienia
masz prawo do zaufania

a jesli nie jest gotowy ci to dać, to zamierzasz iśc dalej do przodu - tak czy siak, z nim lub bez niego...

190

Odp: Muszę się wygadać ;(

Endi - ja to wszystko wiem, wiem kurcze...
ale tak się boję zrobic ten pierwszy krok, wiem że to jest jedyne rozwiązanie, żeby nie zwariować, ale strach przed przyszłością mnie paraliżuje.

191

Odp: Muszę się wygadać ;(

Zaraz po tym feralnym telefonie powiedziałam mu że to koniec, że rozwód, emocje mnie nosiły, darłam się i płakałam. A on spokój i słowa: jak chcesz.

192

Odp: Muszę się wygadać ;(

ewka, pewnie, że to strach

ja jestem przekonana, że ty rok temu a ty teraz, to dwie inne Ewki
rok temu miałas w sobie nadzieję na zmianę, na zrozumienie
teraz masz w sobie pewność, że tak sie  zyć nie da

i dlatego ewka masz prawo do nadziei
masz prawo walczyć o takie zycie, jakie chcesz

i jesli zyjesz teraz z kims obcym - to gorzej już nie będzie
więc wstrząśnij nim - po raz ostatni.... albo odetchnij z ulgą

bo nie będziesz musiała przyklejac tego wyrazu twarzy po powrocie do domu, nie będziesz zwijała się w kłębek w łożku, zawinięta w kokon kołdry, żeby czuć się bezpiecznie, nie będziesz trząść się ze strachu, że wszystko wróci, uczucia wrócą bół wróci, żal wróci -bo on się spóxnił 15 mi8nut, albo nie mogłaś si,ę dpodzwonić, bo nie będziesz brałą głębokiego wdechu, gdy on będzie wracał
bo nie będziesz siadać bezmyslnie bez planu bez uczuć - tylko po to - żeby odpocząć od tego ciągłego udawania poprawności, aby odpocząć do samotności- która największa jest wtedy, gdy on jest obok...

193

Odp: Muszę się wygadać ;(
ewka123 napisał/a:

Zaraz po tym feralnym telefonie powiedziałam mu że to koniec, że rozwód, emocje mnie nosiły, darłam się i płakałam. A on spokój i słowa: jak chcesz.

Witaj Ewuniu!

Kochana dasz radę....naprawdę....Nie namawiam Cię do rozwodu, ale sama widzisz jaka była jego reakcja...
Po co Ci takie zycie? Masz męża, ale jakby go nie było...
Trzymaj sie ciepło!

194

Odp: Muszę się wygadać ;(

Endi!

A co tam u Ciebie?

195

Odp: Muszę się wygadać ;(

spokój i słowa-jak chcesz...

ewka- daj mi namiary a ja go uduszę, za ciebie
za te słowa - i za ten spokój

wiesz co jest szczególnie trudne w tym co piszesz/ że to trochę jest tak, że ON CZEKA AŻ TY POWIESZ DOŚĆ
bo przecież on się stara, on próbuje z tobą być -a TY NIE BĘDZIESZ CHCIAŁA
wtedy nie będzie miał wyboru
ty nie chcesz-to on powie - JAK CHCESZ...

i wiesz co ewka? jesteś mądra silna kobitka, i niezależnie od uczuć, wyobrażam sobie, jak bardzo musi cierpieć twoja duma i poczucie wartości, gdy facet, który powinien walczyc o ciebie, zabiegać - mówi spokojnie - jak chcesz..

ewka?? zadzwoń do tego adwokata
zrób po proostu jakis KROK
nie musisz zrobić kolejnego
ale przekonaj się, jak się poczujesz, gdy przestaniesz stać w miejscu...

Posty [ 131 do 195 z 328 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Muszę się wygadać ;(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026