Zawsze wkurzało mnie, że większość wątków nie posiada zakończenia. Więc postanowiłam, że z moim będzie inaczej. Napiszę zakończenie. Choć oczywiście nie wiem czy będzie ono ostateczne. Po rozmowie z mężem w trakcie której wyłożyłam ławę na kawę, wydawało mi się, że powiedziałam wszystko. Mąż podjął działania o które prosiłam i z perspektywy 2 miesięcy widzę, że nie odpuszcza. Niestety okazało się, że jednak nie o wszystkim mówiliśmy tak otwarcie i szczerze. Mąż podejrzewał, że z kimś go zdradzam. I miał trochę racji bo zaczęłam uprawiać erotyczną korespondencję z pewnym mężczyzną. Do niczego fizycznie nie doszło, nawet się nie spotkaliśmy, ale jednak przyzwoita żona nie powinna tak postępować
Mąż włamał się na moją skrzynkę i przeczytał nasze mejle. Dzień przed wspólnymi wakacjami zażądał wyjaśnień kto to jest i co mnie z nim łączy. Wybuchła potężna awantura. Pierwszy raz w życiu krzyczałan na niego, płakałam i wyrzuciłam z siebie wszystko co miałam na wątrobie. Okazało się, że to wydarzenie miało na nas zbawienny wpływ. Całą drogę 14 godzin rozmawialiśmy. Tym razem spokojnie. Analizowaliśmy dlaczego tak się stało i co zrobić żeby coś temu zaradzić. I to nam chyba pomogło. Jak jest dzisiaj? Wiem, że mąż mnie kocha do szaleństwa. Jest w stanie zrobić wszystko żebym była z nim szczęśliwa. Zaczęliśmy znów ze sobą sypiać. Czy jestem szczęśliwa? Nie wiem. Na pewno jestem spokojniejsza. Musiałam dokonać wyboru i chyba dokonałam tego najlepszego. Zostałam z mężem bo wiem, że nikogo takiego drugiego nie znajdę. A ja sama nauczyłam się. że w miłości nie wolno rezygnować z siebie. Ważne są moje potrzeby i muszę je bezwzględne egzekwować. Dlatego teraz w spokoju patrzę w przyszłość. Nauczyłam się, że ważne jest to żeby samemu ze sobą być szczęśliwym. I chyba osiągnęłam ten stan 