Mam problem z dwoma wspaniałymi facetami. Może zaczne ze jestem z jednym facetem od 4 lat byłą to miłośc wypracowana, na początku wogóle mi sie z wygladu nie podobał, tzn na początku nic do niego nie czułąm, wsyztsko przyszło z czasem, miłosć, motyle w brzuchu, był taki zakochany że trudno się było tym nie zarazić, ale po roku sielanki poszedł na studia, zmieniło sie wszystko jego podejscie do mnie, częto nie miał dla mnie czasu olewał mnie, okłąmał pare razy co do imprez i ziołą potem sie jednak przyznał sam,( mylse że to też przez kumpli którzy wyśmiewli sie z niego ze za mna tak lata) zaczeły sie kłutnie miaąłm wiele nocy nieprzespanych z nerwów( ja bardzo łątwo sie denerwuje i łątwo mnie zranić) przez pewien moment chcieliśmy sie rozstać ale nie potrafiliśmy, jakoś sie pogodziłąm z sytuacją że już nie jest tak jak kiedyś, tak landrynkowo. Potem ja poszłąm na studia zamieszkaliśmy razem polepszyło sie troche ale w sumie większość wolnego czasu siedzieliśmy w domu, co mi nie odpowiadało, ale szłąm na kompromisy w sumie cąły czas isę dostosowywałąm, zaczełam zauwazac jak bardzo sie róznimy, poglądy, życie , charakter itp..., ale nie moge powiedzieć żeby było żle czułąm sie jednak szczęsliwa, niestety zaczął wpadać w nałóg uzależnił się od gier komputerowych stały sie dla niego najważniejsze, miał gdzieś to ze płącze przez niego po nocach w drugim kącie pokoju dla niego prrzesadzałm, a mnie to bolało ż enie miał czasu da mnie, że sie wogóle nie kochamy nie rozmawiamy ze sobą... nic.... bardzo mnie to bolało, jeszcze te jego wyzwiska i odzywki nie potrafił mnie już dobrze traktowac jakoś tak sie stało że moje uczucie osłabło wtedy spotkałąm pana sz, przystojny inteligentny, podobny do mnie, pokrewna dusz, no pan idealny( spotkałąm już go wcześniej- znajomy znajomych, ale ja byłąm szcęsliwa w zwiazku on miał dziewczyne, oprócz jednegpo tańca i paru komplemetów z jego strony nic nie było) spotakliśmy sie przetańczyliśmy całą noc nic poza tym tak mcno iskrzyło nigdy takiego czegoś wcześniej nie czuąłm, ale powidziałąm ze mam chłopaka a on że ok, że nie zamierza sie mieszać i wogóle, no ok. Napisął na fb zaczeliśmy pisać, cały czas wmawiałam sobie że to tylko kolega ze miedzy nami nic nie ma przeciez bo nie moze być.... mam faceta. To byłą majówka wtedy, chłopakowi powiedziałm ze nie wiem co czuje że sie troche pogubiałam. nie wiedziałąm co mam robić nasze rzmowy były tak wciagajace tak się rozumieliśmy pisalismy o tych samych rzeczach w tym samym czasie i wogóle. wstrzymywałąm sie żeby nie zrobić nic głupiego, on wrócił do dziewczyny. udawaliśmy obydwoje, że nic nie ma między nami, ale skońcyzło sie na tym że sie przytulamy, cąłujemy w policzki, potrafimy godzinami siedzieć na łąwce i patrzeć sie w neibo, poczułąm to czego nigdy nie czułąm przy moim chłopaku, chłopakowi mojemu mówiłam o moich wątpliwościach wsyztskich oprócz tego że jest ktoś drugi w mojej głowie, on stara sie zmienia dla mnie to widać, mówi że nie potrafi życ beze mnie, straszy mnie że sobie coś zrobi, dużo razem przeszliśmy, ale to juz nie jest ta miłośc czuje coś do niego dalej ale to już nie jest to, bo czuje coś do szymon i to jets straszne nie wiem co mam zrobić, musze wybrać nie moge tak dalej jechać na dwa fronty sz co prawda o wsyztskm wie, ze swoją dziewczyną już nie chce byc bez wzg co ze mną bo mówi że jej nie kocha. Wynik jet taki że nie wiem co mam zrobić jednego i drugiego zranie jak nic nie zrobie.... już ranie zresztą nie radze sobie z tym i z moimi uczuciami, jeden i drugi jest dla mnie ważny ale inaczej.... błągam pomocy!!!!!!!!! przepraszam za błedy prosze o pomoc
Podobne tematy
Droga Konwalio07,napewno nie jest Ci łatwo,ale powinnaś zdecydować w końcu którego z nich wybierasz...chciałabym Ci przytoczyc mojego znajomego,który kiedyś powiedział:,,że nie warto zyć w związku dłużej niż 4lata,po tym okresie trzeba albo się pobrac albo rozstać,bo inaczej miłośc szybko minie.."Sama widzisz co dzieje się w Twoim związku.Więc gdybyś zasugerowała się tym cytatem to już chyba wiesz co zrobić:)uważam ze Szymon to lepszy partner dla Ciebie.Powodzenia
też mi sie tak wydaje ale jednak te cztery lata przywiazanie dużo się razem nauczyliśmy szkoda mi troche tego zostawic zwłąszcza jak widze jak on Cierpi i jak mnie kocha, chce mi się wtedy płakać razem z nim...jego przyanjmniej jestem pewna w 10000 pr że jestem dla niego i byłąm najważniejsza kobietą to pierwsza miłość wierzyłam że bedzie wieczna i jakoś cieżko mi sie z tym pogodzić że możliwe że tak nie jest, jak zaczelismy być ze sobą mając ja te 16 lat on 18 byliśmy bardzo młodzi wszystko wygladało inaczej, łatwiej.... a szymon niby widze ze mu bardzo zalezy ale nie ufam mu tak w 100 pr, nie przeszłam z nim tyle, nie znam go mimo ze mam wrażenie ze zanm go zawszee, staram sie patrzeć na to wszystko sceptycznie żeby nie przejechac sie na pochopnej decyzji ale ja poprostu sobie już z tym nie radze przytłacza mnie ta sytuacja zwłaszcza ze obydowje sa dla mnie ważni...
Droga Konwalio07,napewno nie jest Ci łatwo,ale powinnaś zdecydować w końcu którego z nich wybierasz...chciałabym Ci przytoczyc mojego znajomego,który kiedyś powiedział:,,że nie warto zyć w związku dłużej niż 4lata,po tym okresie trzeba albo się pobrac albo rozstać,bo inaczej miłośc szybko minie.."Sama widzisz co dzieje się w Twoim związku.Więc gdybyś zasugerowała się tym cytatem to już chyba wiesz co zrobić:)uważam ze Szymon to lepszy partner dla Ciebie.Powodzenia
Dla mnie to puste słowa, znam wiele par,które brały ślub duuuużo później niż 4 lata po związku i wszyscy są szczęśliwi. 2 tyg temu byłam na takim ślubie,zaręczyli się po 5 latach,a teraz po 7 wzięli ślub. Moim zdaniem to głupota takie uogólnianie i autorka tym akurat nie powinna się kierować, tym bardziej,że to typowa młodzieńcza miłość i wiele by mogli ryzykować biorąc ślub teraz,bo miłość nastolatków,a dorosłych ludzi to troche inna para kaloszy. Wydaje mi się,że jeżeli przy obecnym patnerze 3ma Cię wyłącznie fakt,że go znasz lepiej i jesteś go bardziej pewna i jest twoim wyobrażeniem stałego partnera z młodzieńczych lat,to powinnaś odejść bez względu na pana szymona
Boje się strasznie, tej decyzji jestem tak przywiązana do mojego chłopaka i to jest strazne poprostu. Staram sie nie patrzeć na szymona, teraz na pewno chce być przez jakiś okres sama żeby sobie wszytsko poukłądac.
kiedy zdrade mozna nazwac zdradą?
jeszcze nie zdtradziłam fizycznie ale czuje się jakbym zdradzała emocjonalnie bo cały czas mysle o tym drugim... o sz to jest straszne nie radze sobie z tym