Dzieki za motywacje chyba dam rade zle juz sie czuje ze sie swoja waga;( ne kobieco w ogole ale tak bywa musze teraz nadrobic skoro sie zaniedbalam.
Podobne tematy
Z tą motywacją to straszna sprawa... u mnie jak jest motywacja i chęć, to brakuje czasu. Wiem, że wiele osób pomyśli, że to wymówka, ale mając na głowie pracę po 10 godzin dziennie plus godzina na dojazd w dwie strony, do tego dom na głowie, a i wyspać się kiedyś trzeba, to na prawdę trudno znaleźć czas na siłownię czy układanie diety... A jak zaczyna być więcej czasu, to nagle motywacja się gdzieś ulatnia ![]()
tartinka masz racje ja istatnio od 2 tyg sie zabieram za siebie włączajac dzisiejszy dzien i co i nic czas leci a glupia ja nie mam sil sie odchudzac motywacja jest czas na cwiczenia nawet ta godz dziennie u mnie by sie znalazla ale jestem chyba uzalezniona ja to moje podjadanie i jedzenie traktuje nak chorobe czuje sie jak bym byla slkocholiczka czy narkomanka bo oni tez sa uzaleznieni moj przypadek to jedzenie.Ja mieszkam w malej wsi nie ma tu silowni powiem wiecej nawet sklelu porazka koniec swiata do najblizszej silowni mam 14km ale nie oszukujmy sie to kosztuje u mnie pracuje tylko maz i mamymale dziecko takze wiadomo ze nie wydaje kasmi byle gdzie chociarz wiem ze silownia to fajna sprawa wtedy napewno bym dala rade poznajesz ludzi itd chcesz im udowodnic a tak? Ze mna masakra maz wciaz powtarza ze jestem piekna nie prawda bo gdyby tak bylo nie mialabym problemu z pijsciem na basen z dzieckiem:(
Pomocyyyy....niby silna kobieta ze mnie....wcale nie bonie umiem pokonac samej siebie i swoich slabosci.Przez to lapie dolki myslisz o diecie wieczorem suoer motywacja mowie sobie dam rade a zaczyna sie kolejny dzien i robie to samo .Sama nie wiem czego ja sie boje zdrowego jedzenia:( warzyw i owocow ....
zycie jest okropne:(
Hej dziewczyny u mnie drugi dzien diety jem serki wiejskie pije duzo wody serki uwieibiam jogurtyvmniam dlatego nie jest tak zle:) ale bede sobie urozmaicac zaczelam cwiczyc skalpel z e.ch. i korzystam z cwiczen shatterfly super blog:) polecam..swietne rady...powiem wam ze lapie juz dolki jestem nerwowa a to dopiero poczatek przedemna dluga ciezka droga zobaczymy moze w nowy rok wjde z waga maximum 65 kg to bedzie moja waga z przed ciazy ale tak szczerze wole wage 57/58 kg zobaczymy NIC SAMO SIE NIE ZROBI
Co prawda ja się nie odchudzam, bo nie widzę potrzeby, ale szukam pomysłu jak zmotywować osobę bardzo otyłą (wg wskaźnika BMI kwalifikuje się pod "otyłość kliniczną") do zrobienia czegokolwiek ze swoim stanem. Bardzo bliska mi koleżanka jest osobą poważnie otyłą, nie trafiają do niej żadne argumenty, "ona już była u wszystkich lekarzy, próbowała wszystkich diet, wszystkich ćwiczeń i w ogóle wszystkiego" i nic nie skutkuje.
De facto nie była nigdzie, diety ma z sieci, a ćwiczenia kończą sie po 5 minutach marszu...
Ona wie, że musi coś ze sobą zrobić... no i w sumie na tym się kończą jej chęci..Co robić ? ![]()
Dodam, że jest to młoda kobietka, niestety mieszkamy dość daleko od siebie i nie mam fizycznej możliwości być przy neij każdego dnia by nadzorować czy trzyma dietę i motywować do ćwiczeń ![]()
722 2014-02-05 18:18:15 Ostatnio edytowany przez Shatterfly (2014-02-05 18:19:58)
Bubuś otyłość kliniczna to już masakra ;/ tu już chyba dobrego psychologa trzeba. Ja ostatnio nastraszyłam moją mamę wyliczeniem BMI że ma już pierwszy stopień otyłości i się wzięła za siebie
I żeby wejść tylko w nadwagę musi zrzucić 8 kg, ale motywacja na szczęście jest. Nie wiem co bedzie jak pojadę wnet do Niemiec, ale mam nadzieję, że przemówiło do serca.
BESSMOTYWACJI a może nordicwalking? W godzinę marszu masz ok. 5 km pokonanych i ok. 500 kcal spalonych? A nie trzeba specjalnie do miasta jechać, żeby skorzystać z siłki czy basenu. No i pogoda ostatnio dopisuje
wiooooosnę czuję, trzeba o siebie zadbać do lata ![]()
I zamiast kijków zawsze możesz zabrać ze sobą dziecko w wózku, się dopiero zmachać można pchając cały kram ze sobą ![]()
Mówisz sklep masz daleko? To super, staraj się nie mieć w domu kuszących słodyczy, czego oczy nie widzą tego kubki smakowe nie pragną
Powodzenia wszystkim!
723 2014-02-13 15:08:30 Ostatnio edytowany przez BESSMOTYWACJI (2014-02-13 15:10:24)
Shatterfly u mnie masakra:(BO JA MAM TAK ZE JAK MAM DOŁA ALBO SIE DENERWUJE TO JEM OSTATNIO MAM TYLE PROBLEMÓW W ZYCIU I DOMU ŻE NIE OGARNIAM...mój ma z ma w walentynki urodzinki swierdziłam ze upieke mu tort poklucilismy się i powiedział mi ze tortu nie chce a jak upieke to mam zjeść sama może będę jeszcze ,,lepiej" wygladac...masakra sama wpadam w dol mam motywacje i checi ale jak cwicze i mam wrazenie ze wszyscy się smieja i odpuszczam zaczynam jesc zdrowo to tez jest zle:(bo slysze gadanie: znow dieta a za dwa dni będzie to samo... mam takiego dola ze koniec ani się wygadać nikomu jak pomysle ze przyjdzie lato a ja będę wstydzić się pokazac na plazy...jak czytam swoje wcześniejsze posty to zastanawiam się gdzie jest ta kobieta co w ciągu 4mc schudla 10kg...
jest mi strasznie przykro ze sama rozwalam sobie zycie. I wiem na pewno myślicie ze się nad sobą użalam i na pewno tak jest ale jak wstaje człowiek rano i wie ze już cos przykrego go spodka to koniec...motywacji,energi wszystkiego w sierpniu wazylam 69 a tewrazc waze 78... i co jestem bez sensu.
724 2014-02-15 22:45:06 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-02-15 23:17:16)
Moje postanowienie noworoczne chociaż malusieńki kaloryferek na brzuchu
W domu nie mam motywacji żeby sama ćwiczyć , kupiłam karnet i chodzę dwa razy w tygodniu do klubu Fitness spam i działam ![]()
BESSMOTYWACJI - znam Twoje rozterki, sama przechodziłam przez to samo. Najważniejsze dla Ciebie to znaleźć profesjonalną opiekę, fachowców, którzy pomogą Ci odzyskać wiarę w siebie. Jeszcze będziesz w formie, ja w Ciebie wierzę ![]()
Shatterfly u mnie masakra:(BO JA MAM TAK ZE JAK MAM DOŁA ALBO SIE DENERWUJE TO JEM OSTATNIO MAM TYLE PROBLEMÓW W ZYCIU I DOMU ŻE NIE OGARNIAM...mój ma z ma w walentynki urodzinki swierdziłam ze upieke mu tort poklucilismy się i powiedział mi ze tortu nie chce a jak upieke to mam zjeść sama może będę jeszcze ,,lepiej" wygladac...masakra sama wpadam w dol mam motywacje i checi ale jak cwicze i mam wrazenie ze wszyscy się smieja i odpuszczam zaczynam jesc zdrowo to tez jest zle:(bo slysze gadanie: znow dieta a za dwa dni będzie to samo... mam takiego dola ze koniec ani się wygadać nikomu jak pomysle ze przyjdzie lato a ja będę wstydzić się pokazac na plazy...jak czytam swoje wcześniejsze posty to zastanawiam się gdzie jest ta kobieta co w ciągu 4mc schudla 10kg...
jest mi strasznie przykro ze sama rozwalam sobie zycie. I wiem na pewno myślicie ze się nad sobą użalam i na pewno tak jest ale jak wstaje człowiek rano i wie ze już cos przykrego go spodka to koniec...motywacji,energi wszystkiego w sierpniu wazylam 69 a tewrazc waze 78... i co jestem bez sensu.
Nie czytałam wcześniejszych postów jest ich zbyt wiele, ale czy myślałaś o pomocy dietetyka? Wiesz przy odchudzaniu jest tak, ze docelowo trzeba zmienić nawyki żywieniowe, żadne głodówki, restrykcyjne diety, bo potem rzucisz się na to wszystko. Przerabiałam w przeszłości sporo takich "cud diet". Po prostu staraj się zdrowiej jeść: więcej kaszy, soczewicy, warzyw, zamiast pączka lepsza kanapka z miodem/konfiturą. Fakt , ze trzeba wytrwałości, ale musisz sobie codziennie powtarzać, że potrafisz
Ludzie się z Ciebie śmieją jak ćwiczysz? Chyba muszą być zazdrośni, że im się tyłka nie chce ruszyć, bo sport to akurat powód do dumy, a nie szykany. Co do rodzaju ćwiczeń to widzisz ja np. nienawidzę robić brzuszków, więc jako alternatywę kupuje sobie hula-hop: przed telewizorkiem kręcić po pół godziny dziennie
Znajdź sport, który sprawi Ci przyjemność. Nawet długie, szybkie regularne spacery dużo dają.
Tez miałam teraz spadek formy psychofizycznej za czym poszło parę kg do przodu, ale nie załamuje się tylko biorę do roboty
Pozdrawiam ciepło.
Ja nie wiem co ostatnio mi się stało. Od dwóch tygodni nie ruszyłam ani czekolady, ani czipsów, a bywały dni, kiedy rzucałam się na to, i potrafiłam zjeść całą tabliczkę/paczkę czipsów. Nawet wczoraj wyciągnęłam moją ulubioną Schogetten, ale w końcu jej nie ruszyłam i schowałam na miejsce. Nie wiem od czego to zależy, ale w ogóle mnie nie ciągnie.
I mój chłopak sprawił mi prawdziwą radość - dostałam Kinecta do XBOXa razem z grą Dance Central 3. Matko, kocham tańczyć! Już pierwszego dnia zmaltretowałam się tak, że na dwa dni trzymał mnie ból mięśni, więc trochę przyhamowałam, ale nie potrafiłam zrezygnować całkowicie. Dance Central oferuje też program fintess, można wyznaczyć sobie ile chce się spalić kalorii (program mierzy to za pomocą czujnika ruchu i wprowadzonych danych), w jakie dni ćwiczyć. Naprawdę uzależniająca sprawa! Do tej pory biegałam, ale zniechęciła mnie monotonia - tutaj nie ma o tym mowy, bo jest multum piosenek, układów, ruchów, a zawsze można dokupić kolejne. Interesuje mnie jeszcze Zumba i Your Shape na Kinecta, ale na razie będę mordować Dance Central. ![]()
A, i na wadze 2 kg mniej po tygodniu. ![]()
Dziewczyny, nie załamujcie się! Ja w was wierzę! Codzienna dyscyplina może dac naprawdę wielkie efekty. Podziekujecie sobie za jakiś czas ![]()
okrogla.b dziekuje za pocieszenie nie wiem sama jak się zabrać za to wiem ze człowiek ma rozum itd...i jeśli chce się dużo osiagnac to się osiągnie...dzięki za wasza wiare we mnie takie słowa podnaszą na duchu:)
K.T myslalam o dietetyku oczywiście ale nie stać mnie na razie na niego niestety... wiec będę musiala sobie sama radzić... Wiem ze to fajna sprawa nie wątpie...bo ktoś doświadczony widzi i komentuje twoje postępy pomagając przy tym niezmiernie... nom ale chyba musze sama ogarnąć temat:(
730 2014-02-19 11:13:32 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2014-02-19 11:14:14)
BESSMOTYWACJI- nie ma co przejmować się gadaniem innych tylko brać się do roboty....
Mi udało się schudnąć 23kg ważyłam 86kg a teraz 63kg (efekt uzyskałam po 6 miesiącach) przy wzroście 175 i waga utrzymuje się od ponad 2 lat.
Nie stosuję żadnej konkretnej diety jem zdrowo, racjonalnie i zastępuje wszystkie produkty na zdrowszą wersję czyli pełne ziarno to u mnie podstawa, chude mięsko, czasem zjem coś słodkiego np. gorzą czekoladę lub domowe ciasto ale zawsze z rana do południu i wiem że to spalę podczas ćwiczeń.
A teraz odnośnie ćwiczeń: regularnie chodzę na zumbę (3 razy w tygodniu) w pozostałe dni jeżdżę godzinkę na orbitreku lub 30 minut orbi i program wyzwanie Ewy Chodakowskiej, raz w tygodniu staram się być na basenie zazwyczaj są to niedzielne wypady z całą rodziną:)
Ważę troszkę więcej ni na koniec liceum bo wtedy było to 58k,g ale moje ciało składa się głównie z mięśni
Dodam jeszcze że urodziłam troje dzieci najstarsza córka ma 11 lat i też chodzi ze mną na zumbę, średni ma 4 lata a najmłodszy 2,5 roku jestem zadowolona ze swojego ciała, noszę rozmiar M czasem S, ale dążę do doskonałości marze o wyraźnym kaloryferze na brzuchu
Mam nadzieję że was zmotywowałam troszkę zwłaszcza że wiosna tu tuż i sezon bikini ![]()
TAK MOTYWACJA DUŻA GRATULUJE KOCHANA
Super waga Emi1182 gratuluję ![]()
BESSMOTYWACJI weź się w garść i nievsłuchaj co Ci tam złośliwe osoby mówią. Może faktycznie stosujesz zbyt restrykcyjne diety, że masz taki efekt JoJo? Przecież już było dobrze? Od kilku tygodni jestem w Niemczech w opiece, bałam się że przytyję, jemy masło, dużo smażonego, Codziennie słodkie do kawy, mam mało ruchu, ale mimo przeciwności zamiast przybrać na wadze spadłam.
Jemy baaaardzo regularnie, ale tyle żeby zaspokoić głód, pierwsze dni byłam przerażona, ale po kilku posiłkach organizm się przyzwyczaja, poza tym pol godzinki dziennie cwicze sobie na dywanie, nic nadzwyczajnego, byleby się poruszać. Nie pije w ogóle alkoholu od tego czasu, nie jem żadnych przekąsek, zdarzyło mi się w tym czasie 4 czekolady pochłonąć, ale wiecie jak to jest przed okresem ;-)
I ta regularność bardzo dobrze wpływa. BESSMOTYWACJI nie daj się ściągać w dół przez osoby trzecie. Im się nie podoba trudno, skoro chcesz nie mają w tym temacie nic do powiedzenia. To twoje życie, twoje samopoczucie i twoje zdrowie!
Powodzenia!
Co sądzicie o działaniu zabiegów zimnego lasera np. Slim-express? podobno są efekty już po pierwszym zabiegu.
Być może ten pierwszy widoczny efekt może być motywacją do kolejnej zmiany np. w nawykach żywieniowych dla utrzymania efektu.
Tak ja skorzystałam nie tak dawno z tego zabiegu to innowacyjna metoda lipolizy laserowej, która pozwala w krótkim czasie pozbyć się nadmiaru centymetrów z kłopotliwej partii ciała .
Nie jest to zabieg wyłącznie dla kobiet sam z niego skorzystałem za namową żony :-)polecono mi również suplement na bazie zielonej kawy do tego zamieniłem samochód na rower i na efekty nie musiałem długo czekać.Polecam wszystkim panom, dbać o siebie powinien każdy!!!
Też zaczełam korzystać z tych zabiegów. Wiecie zima minęła a tłuszcz pozostał a lato tuż tuż ;D Najpierw przeszłam na małą dietkę,wykupiłam karnet na siłkę ale jeszcze czegoś mi brakowało dopóki koleżanka nie powiedziała mi o slim expressie. nie wierzyłam w to ale któregoś razu wykupiłam zabieg na sweetdealu za śmieszne pieniądze, żeby po prostu sprawdzić czy to działa. I na własnych boczkach przekonałam się że owszem działa!
Tak zgadzam się z Wami, aby uzyskać jak najlepszy efekt oprócz przyjęcia serii zabiegów Slim-Express należy pamiętać o ćwiczeniach np.trennig Kardio oraz ograniczeniu pieczywa o słodyczach nie wspomnę !
Widziałam w punkcie jakieś suplementy, czy może ktoś już stosował i są jakieś efekty? szczerze mówiąc zastanawiam się nad nimi a konkretnie nad zielona kawą.
Cena dość przystępna jak na ostatni szał zieleniny :)tylko czy faktycznie one działają??
Tak moja koleżanka zażywała suplement zielonej kawy. Miała po nim zwiększony metabolizm oraz mniejszy apetyt , co w efekcie dało mniejszy brzuch.
więc chyba się skuszę na zielonąa kawę i ,,zielony zabieg,, Slim Express
może jeszcze ktoś sie skusi i wymienimy opinie? ![]()
Uważam że zabiegi i suplementy owszem wspomagają odchudzanie, ale nic nie zastąpi zdrowego odżywiania i ruchu ![]()
Motywacja to mój największy problem
. Naprawdę zaczynam się zastanawiać czy nie skorzystać z porad specjalisty. Moja koleżanka chodzi do centrum Gacy i naprawdę świetnie sobie radzi z dietą (a do zgubienia ma ze 30 kg) i ćwiczeniami więc może to jest jakiś sposób. Bo ja co schudnę to zaraz znowu przytyję.
Na mnie motywująco działa zapisywanie postępów. I ta ciekawość jak mi tym razem poszło. Rób sobie zdjęcia, zapisz obwody i działaj. Poszukaj jakiś inspiracji na internecie. Poczytaj blogi w tej tematyce, może znajdziesz jakieś mądre wskazówki. Powodzenia ![]()
Dla mnie bardzo motywujące jest oglądanie programów na playerze np. xs vs xl, albo śmiertelna otyłość, albo właśnie różnych takich programów o ludziach otyłych gdzie przechodzą metamorfozy dla siebie. spróbujcie, to naprawdę może pomóc ![]()
dla mnie motywacją jest jak stanę przed lustrem w bieliźnie
motywują mnie również postępujące efekty. Właśnie jestem po zabiegu Slim express i łał
2,5 cm mniej w obwodzie. TO JEST MOTYWACJA!! do dalszego działania. Nie poprzestawania na zabiegach ale ruchu, odpowiedniej diecie. Uważam, że jeśli technika może nam pomóc to dlaczego nie. Wiadomo, że trzeba dać coś od siebie, ale jakby któraś byla w pobliżu Slim to polecam sprawdźcie same efekty ![]()
ej już się rzygać chce tą waszą reklamą slim coś tam, widać, że to posty pisane na zamówienie
Słaby ten PR, na pewno z tego nie skorzystam.
każdy poleca to co sprawdził
krytykujesz coś o czym nie masz pojęcia
mhm i odkąd się zalogowałaś/łeś to chwalisz tylko to ...
szkoda, że zaśmiecasz wątek, ma być o motywacji nie o suplementach.
Dla każdego motywacja jest czymś innym jedni nakręcają sie oglądając fotki ze zgrabnymi laskami inni patrząc na siebie w lustrze, to kwestia indywidualna. Dla każdego komu trudno zacząć lub wytrwać każdy ,,impuls,, dający naoczne dowody na zmianę może być motywacją. Piszę o czymś co sprawdziłam na sobie i nie polecam leżenia odłogiem tylko czegoś co może nas wspomóc a zarazem zmotywować do dalszej pracy nad sobą. Każdy choć niewielki ubytek naszych niedoskonałości buduje w nas siłę i chęć do dalszych działań. Coś jeszcze mam wytłumaczyć?
Na mnie motywująco działa zapisywanie postępów. I ta ciekawość jak mi tym razem poszło. Rób sobie zdjęcia, zapisz obwody i działaj. Poszukaj jakiś inspiracji na internecie. Poczytaj blogi w tej tematyce, może znajdziesz jakieś mądre wskazówki. Powodzenia
Wiedzę teoretyczną mam sporą, gorzej z jej wykorzystaniem
. Brak mi systematyczności i silnej woli dlatego zaczęłam się zastanawiać nad jakąś pomocą. Może gdyby ktoś mi ułożył szczegółowy plan działania to by poszło łatwiej. Niestety pomiary, czy nawet jakieś efekty, które się zdarzają niezbyt mnie motywują. Tak samo jak zdjęcia modelek przyklejone na drzwi lodówki ![]()
Algebra doskonale Cię rozumiem. Mam tak samo w teorii jestem zaje...ta natomiast wprowadzenie jej w życie to całkiem inna bajka... I tak siedząca praca, podjadanie itd. sprawiło, że ważę 77 kg przy wzroście 167 ![]()
Nie będę tu narzekać jak się źle czuję z tymi wszystkimi fałdami. Najbardziej jestem zła na siebie za brak motywacji, za słomiany zapał... Potrzebuję porządnego kopniaka w tyłek.
Mam zamiar od jutra zacząć chodzić na kijki i ograniczyć słodycze. Mój problem polega też na tym, że mało piję. Niestety. Rano koniecznie się zważę ![]()
Ja o dziwo w pracy piję bardzo dużo - herbata, woda, od czasu do czasu kawa. Ale co z tego jak zawsze ktoś częstuje jakimś ciastkiem, zamawia obiad itp. A ponieważ nie mam pomysłu na posiłki to często nie biorę ze sobą jedzenia i korzystam z tych wszystkich zapychaczy typu drożdżówki i koło się zamyka. A czuje się ze sobą fatalnie, ale to i tak nie sprawia że mam siłę i ochotę na pozbywanie się tego całego tłuszczu.
najlepiej byc na diecie i ćwiczyć z kimś jeszcze, wtedy jedna osoba motywuje drugą ![]()
Myślę, że świetna motywacją może być udzielanie się na forum. Zawsze możemy siebie na wzajem wspierać,a poza tym, trudniej jest otwarcie przyznać się do porażki. Najlepiej na forum dzielić się swoim kazdym dniem, co się zjadło, czy zjadło się cos czego nie ma w naszej diecie. Trudniej bedzie o tym napisać na forum, kiedy zobaczymy posty, ze o tyle dziewczyn wytrwało na swojej diecie, a ja znowu zjadłam coś nieodpowiedniego. Można również załozyc bloga i na nim dzielic się swoimi postepami.
No coś w tym jest. Myślę, że przebywanie w grupie osób, które również chcą schudnąć też dużo daje - np. w siłowni. Pamiętam, że jak chodziłam na zajęcia fitness to nawet jak mi się nie chciało to w końcu przychodziła myśl, że pozostałe dziewczyny będą ćwiczyć a ja z powodu lenistwa zostanę w domu. Pisanie na forum jest fajne, ale to jednak za mały kopniak ![]()
ja zrobiłam tak. Radykalnie schudłam stosując metodę Tube Diet, a później starałam się trzymać diety wyznaczonej przez mojego lekarza. Dodatkowo pomaga w zrzuceniu nadwagi tlenoterapia hiperbaryczna. Ja nie chciałam sie katować odmawianiem sobie posiłku.
też mam problemy z motywacją, silną wolą. dlatego też zaczęłam już nawet myśleć o wizycie u specjalisty, jakiś dietetyk na przykład
1,5 roku temu urodziłam dziecko, w czasie ciazy przytyłam 20 kg, po porodzie waga szybko spadała do momentu kiedy przestałam karmić ( karmiłam 3 miesiace). Czułam się źle sama ze sobą nie mogłam patrzeć w lustro. Zaczełam stosować dietę dukana po 4 dniach czułam się okropnie, było mi słabo. Odstawiłam tą dietę, odstawiłam cukier w każdej postaci, tłuste smażone potrawy. Przez ponad 3 miesiące jadłam kurczaka albo indyka gotowanego na parze, warzywa, kaszę gryczana którą uwielbiam, ciemny ryż i makaron. Czasem się trochę poruszałam, robiłam brzuszki, przysiady. Udało mi sie zgubić 14 kg od paru mieciecy jem normalnie, pozwalam sobie na coś słodkiego chociaż do słodyczy mnie już nie ciągnie przestała nawet słodzic kawę. Największą motywacją są spadającej kilogramy i ubrania robiące się coraz luźniejsze
powodzenia dziewczyny trzymam kciuki za wytrwałość ![]()
Jestem za systemowym odchudzaniem, ale na zdrowej diecie. Taka gdzie nie ma żadnych warzyw ani owoców to nieporozumienie. Warto też wiedziec co i kiedy jeść. Ostatnio dużo czytałam na ten temat i myślę, że długotrwała dieta, podczas której uczymy się zdrowego życia to najlepsza opcja, żeby osiągnąć i utrzymać efekty.
Jestem za systemowym odchudzaniem, ale na zdrowej diecie. Taka gdzie nie ma żadnych warzyw ani owoców to nieporozumienie. Warto też wiedziec co i kiedy jeść. Ostatnio dużo czytałam na ten temat i myślę, że długotrwała dieta, podczas której uczymy się zdrowego życia to najlepsza opcja, żeby osiągnąć i utrzymać efekty.
również jestem tego zdania, ciężko się mi jednak przestawić samodzielnie na taki zdrowy tryb życia. czytam, staram się jakies wskazówki wyłapywać ale chyba bez planu żywieniowego chociaż na początku się nie obędzie...
762 2015-01-08 22:16:28 Ostatnio edytowany przez Kabu (2015-01-08 22:18:46)
Reaktywuje wątek. Czy ktoś z Was słyszał o badaniu DNA na podstawie którego dobierana jest odpowiednia, indywidualna dieta?
Tutaj materiał o tym sposobie ->
http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/daj-swoje-dna-schudniesz,123116.html
Hej! A ja wypowiem sie tylko tyle na ten temat! Do wszystkiego trzeba dorosnąć ja też dupy nie mogłam ruszyć bardzo długo ale z płaczem ale jak ćwicze czuje że rodze sie na nowo
No ale tu nie chodzi tylko o pracę nad ciałem i zmniejszenie wagi. Co z tego, że będziesz ćwiczyć jak Twoje nawyki żywieniowe będą takie, że ryzyko zachorowania na jakąś chorobę będzie wyższe? albo dieta, niby zdrowa, niby efektywna nie będzie wspierała Twoich wyników w ćwiczeniach i np. negatywnie będzie wpływać na jakość skóry. Każdy z nas ma inny metabolizm, inne zapotrzebowanie na składniki odżywcze o innych ulubionych smakach i potrawach nie wspomnę. Warto się temu przyjrzeć dokładnie a dieta z internetu lub z segregatora od podrzędnego dietetyka nie da Ci najlepszych dla Ciebie efektów.
No ale tu nie chodzi tylko o pracę nad ciałem i zmniejszenie wagi. Co z tego, że będziesz ćwiczyć jak Twoje nawyki żywieniowe będą takie, że ryzyko zachorowania na jakąś chorobę będzie wyższe? albo dieta, niby zdrowa, niby efektywna nie będzie wspierała Twoich wyników w ćwiczeniach i np. negatywnie będzie wpływać na jakość skóry. Każdy z nas ma inny metabolizm, inne zapotrzebowanie na składniki odżywcze o innych ulubionych smakach i potrawach nie wspomnę. Warto się temu przyjrzeć dokładnie a dieta z internetu lub z segregatora od podrzędnego dietetyka nie da Ci najlepszych dla Ciebie efektów.
Niestety sporo dietetyków to oszołomy - każdemu wciskają dokładnie to samo, nie uwzględniają tego, że ktoś może na przykład nie być w stanie codziennie jeść ciemnego chleba z suchym jak pieprz twarogiem i sałatą. Nie dość, że odchudzanie samo jest stresujące, bo nie możemy jeść tego, co chcemy w nieograniczonych ilościach, to jak jeszcze żarcie smakuje jak g**no to nie wiem kto będzie miał motywację żeby wytrwać na czymś takim dłuższą część czasu. Zdrowe jedzenie powinno być też smaczne, a nie tylko funkcjonalne i wartościowe.
Ale dupę oczywiście ruszyć trzeba. Dieta bez sportu jest bezsensowna. Podobnie jak sport nam nie pomoże schudnąć jak dalej będziemy wciągać jedzenie powyżej zapotrzebowania.
No widzisz, bo dobry dietetyk to taki, który układa indywidualną dietę dla Ciebie na podstawie rozmowy, wywiadu. Dokładnie powinien poznać swojego pacjenta, jego preferencje smakowe, przyzwyczajenia i styl życia. Tylko wtedy może opracować sensowną dietę.
Jeśli dietetyk wyciąga gotową dietę z rękawa, to oznacza jedno: UCIEKAJ, NIE PŁAĆ RACHUNKU I NIE POLECAJ GO DALEJ!
Moja znajoma dietetyczka dodatkowo prosi o najświeższe wyniki badań ogólnych. Jest też opcja zrobienia badania DNA i na podstawie wyników opracowania diety. Polecam lekturę treści na stronie genosfera.pl
No widzisz, bo dobry dietetyk to taki, który układa indywidualną dietę dla Ciebie na podstawie rozmowy, wywiadu. Dokładnie powinien poznać swojego pacjenta, jego preferencje smakowe, przyzwyczajenia i styl życia. Tylko wtedy może opracować sensowną dietę.
Jeśli dietetyk wyciąga gotową dietę z rękawa, to oznacza jedno: UCIEKAJ, NIE PŁAĆ RACHUNKU I NIE POLECAJ GO DALEJ!Moja znajoma dietetyczka dodatkowo prosi o najświeższe wyniki badań ogólnych. Jest też opcja zrobienia badania DNA i na podstawie wyników opracowania diety. Polecam lekturę treści na stronie genosfera.pl
Ja mam swoją dietę. Ułożoną pod zapotrzebowanie, dopasowaną do aktywności. Przez siebie samą - wyliczyłam zapotrzebowanie, odjęłam ile trzeba rozplanowałam wszystko i się jej trzymam. U mnie to jest kwestia 5-6kg max, bo ja chcę tylko rzeźbę mięśni uwidocznić, ale kończę trzeci tydzień i jest super, waga sobie powoli spada, ciało już wygląda lepiej, a spadło ze 2,5kg. Ważę, mierzę, obserwuję i jak na razie jest dobrze. Teraz mam lekki spadek formy, ale tydzień był ostry. Odpoczęłam, jutro powinno być już wszystko ok. Uważam, że nie trzeba koniecznie robić sobie testów DNA żeby skutecznie schudnąć, ale wykluczyć problemy hormonalne i zrobić ogólne wyniki nie zaszkodzi. Czasami się zdarza, że problem jest zupełnie gdzie indziej niż się spodziewamy, ale nie ukrywajmy - w 90% przypadków skutkuje przejście na zdrowy tryb życia, zmniejszenie ilości kilokalorii tak żeby bilans był ujemny i ruszenie tyłka z kanapy.
Jeśli moge spytać- masz jakąś wiedzę, doświadczenie w wyliczaniu zapotrzebowania? Konsultowałaś to z kimś?
W sumie 5-6 kg to nie jest dużo i jeśli jeszcze w miarę zdrowo, masz dobre nawyki żywieniowe, dodatkowo jak dokładasz aktywność fizyczną to krzywdy raczej nie zrobisz
| Ale są ludzie, którzy tego nie rozumieją, żyją nadzieją pokładaną w suplementach, tabletkach i cudownych herbatkach.
Ja się będę mocno upierać przy konsultacjach z wiarygodnymi dietetykami, sprawdzonymi poradniami, za indywidualnym podejściem, indywidualnymi dietami. A dieta dopasowana na podstawie badania DNA jest chyba dzisiaj najbardziej zaawansowanym i indywidualnym podejściem.
Jeśli pytasz, czy mam wykształcenie w tym temacie, to nie, nie mam. Na żywieniu zwierząt za to znam się całkiem nieźle z racji wykształcenia.
Za to głupia nie jestem, jak czegoś nie wiem, to sięgam do konkretnych źródeł, fizjologię człowieka na tyle ogarniam żeby wiedzieć co się z moim ciałem dzieje, jak ono funkcjonuje i jakie procesy w nim zachodzą. Poza tym uważam, że skoro ludzie wpierniczają latami byle co i żyją, albo katują się regularnie dietami po 1000 kalorii bez większego skutku pozytywnego, czy negatywnego, bez żadnego bilansu itd. To ja jedząc zgodnie z wyliczonym pod redukcję zapotrzebowaniem tym bardziej sobie nie zrobię krzywdy. Zwłaszcza, że ani te wyliczenia nie są trudne, ani ta dieta jakaś skrajna. Nie chudnę więcej jak kilogram tygodniowo, czuję się nieźle, więc według mnie wszystko jest w porządku. Pierwszy większy spadek formy odnotowałam w piątek i sobotę, ale tydzień był "na ostro", więc nie ma dziwne, że zmęczenie mnie dopadło. Ale dzisiaj lekką serię treningu siłowego ogarnęłam bez problemu.
Nie trzeba koniecznie iść do dietetyka żeby zdrowo schudnąć, ale minimalne pojęcie o tym co się robi mieć trzeba.
Jeśli chodzi o aktywność to są treningi po 1,5h 4 razy w tygodniu, bywa że więcej, albo jakieś szkolenie weekendowe czasem wpada, jak nie, to bywa, że sama robię jakiś trening uzupełniający. U mnie chodzi o to żeby tkanka tłuszczowa poleciała jeszcze trochę, żeby mięśnie ładnie było widać, ale żeby same mięśnie nie poleciały, dlatego białko trzymam na poziomie 2g na kilogram masy ciała i przy tym poziomie aktywności ani myślę z niego schodzić. Te 5-6kg to jest taka orientacyjna wartość, bo mnie chodzi o efekt wizualny, a nie czy ja będę ważyć jakąś określoną wartość.
Prawda jest taka, że dieta dopasowana do DNA nie jest przeciętnemu człowiekowi do niczego potrzebna i jak będzie prowadził zdrowy tryb życia, jadł nieprzetworzone rzeczy i nie będzie wciągał powyżej zapotrzebowania, to i tak schudnie i większej krzywdy sobie nie zrobi. Ludzki organizm jest przystosowany do tego żeby przybierać i tracić na wadze, to jest naturalny proces.
Ja zdecydowanie wolę wydać kasę na sport niż na drogą dietę ogarniętą pod mój kod genetyczny, skoro ja się bez tego mogę obejść bez żadnych strat.
Hm, przyznam szczerze, że nie pokusiłabym się o wyliczanie zapotrzebowania na składniki pokarmowe. Zostawię to ekspertom.
Zgodzę się, ze o ile chce się zmienić nawyki żywieniowe, schudnąć trochę, poprawić wygląd i kondycję to może nie trzeba od razu wytaczać takie działa ale są ludzie, którzy latami męczą się z różnymi dietami, ćwiczeniami bez większych efektów. To prowadzi głównie do ich zniechęcenia i braku motywacji. Kluczem do sukcesu jest wtedy indywidualne podejście a bardziej indywidualnego niż dieta po badaniu DNA nie ma.
Hm, przyznam szczerze, że nie pokusiłabym się o wyliczanie zapotrzebowania na składniki pokarmowe. Zostawię to ekspertom.
Zgodzę się, ze o ile chce się zmienić nawyki żywieniowe, schudnąć trochę, poprawić wygląd i kondycję to może nie trzeba od razu wytaczać takie działa ale są ludzie, którzy latami męczą się z różnymi dietami, ćwiczeniami bez większych efektów. To prowadzi głównie do ich zniechęcenia i braku motywacji. Kluczem do sukcesu jest wtedy indywidualne podejście a bardziej indywidualnego niż dieta po badaniu DNA nie ma.
Ale wyliczenie zapotrzebowania to nie jest wyższa matematyka, do tego nie trzeba być naukowcem. Dietetycy też korzystają z gotowych wzorów i metod, które kiedyś wymyślił ktoś mądry. Bywa, że w ogóle nie wyliczają, tylko wciskają jakąś losową dietę.
Ludzie się męczą bez efektu i motywacji, bo się do tego zabierają od za przeproszeniem dupy strony. Jak ktoś zupełnie nie ma pojęcia jak się za to zabrać, to powinien iść do dietetyka, ale prawda jest taka, że jak ktoś ma trochę oleju we łbie, to poczyta trochę fachowej literatury i sam wiele rzeczy może ogarnąć. Nieraz trzeba coś na sobie przetestować żeby zmądrzeć. W moim przypadku tak było. Musiały mi się wyniki pogorszyć mocno żebym zrozumiała, że nie jestem robotem i jeden dzień na regeneracje jest konieczny.
A jakby człowiekowi naprawdę była niezbędna dieta indywidualnie pod kod genetyczny, to byśmy wyzdychali dawno z powodu rażących błędów w odżywianiu. To jest fanaberia dla ludzi z kasą, którzy nie wiedzą co mają ze sobą zrobić. Poza tym możemy cuda mieć poukładane przez najdroższego dietetyka, ale jak nie wytrwamy w tym i nie ruszymy tyłka z kanapy, to nic nam to nie da.
Nikt nie wynalazł niestety niczego skuteczniejszego na schudnięcie niż ograniczenie żarcia, jedzenie wartościowych rzeczy zamiast śmieci i tyle ile trzeba, a nie ile nam się wydaje, że trzeba oraz zwiększenie aktywności fizycznej. Nie znam człowieka, który stosując te zasady bez oszukiwania samego siebie, z głową i na poważnie nie stracił na wadze. Jak sobie ktoś chce szukać wymówek, to znajdzie.
Nie zgodzę się, że to fanaberia. Nie wszyscy wybierający się do dietetyka mają na celu tylko chudnięcie. Znaczna część z tych ludzi chce zmienić nawyki żywieniowe, zweryfikować swoje alergie, nietolerancje pokarmowe oraz sposób metabolizowania różnych składników odżywczych, który jest różny u różnych osób. Swoje DNA badasz po to by to zweryfikować i dopasować nowe zasady żywienia pod swój organizm. taka dieta a raczej konsultacja czy wytyczne są na całe życie.
Nie zgodzę się, że to fanaberia. Nie wszyscy wybierający się do dietetyka mają na celu tylko chudnięcie. Znaczna część z tych ludzi chce zmienić nawyki żywieniowe, zweryfikować swoje alergie, nietolerancje pokarmowe oraz sposób metabolizowania różnych składników odżywczych, który jest różny u różnych osób. Swoje DNA badasz po to by to zweryfikować i dopasować nowe zasady żywienia pod swój organizm. taka dieta a raczej konsultacja czy wytyczne są na całe życie.
Ale niezbędne do odchudzania i bycia zdrowym to w żaden sposób nie jest. Czy jak ja nie pójdę do dietetyka po coś takiego, to nie schudnę i coś mi się strasznego stanie? No nie. Ani nic mi nie będzie, schudnąć mogę. Alergii pokarmowych nie mam, jem wszystko co mi smakuje, oczywiście z umiarem i zdrowym rozsądkiem.
Jeśli chodzi o same alergie, to dobrego lekarza specjalistę właśnie od alergii pokarmowych bym poszukała, ale to w wypadku gdyby mi to było naprawdę do czegoś potrzebne. Póki co nie odczuwam takiej potrzeby. Ogarnęłabym coś takiego jak bym na przykład chciała się zająć zawodową kulturystyką, bo tam dieta to jest element kluczowy, ale że się nie zajmuję, to wolę tą kasę, która by na to poszło wyłożyć na ukochany sport.
No może Tobie nie, ale jest sporo osób, które mają za sobą wiele nieudanych prób bez efektów lub z miernymi efektami. W kwestii alergii czy nietolerancji wiele z nich ma postać niemą i ich efekty odbijają się w pozornie nie związanych ze sobą objawach.
Są też ludzie, którzy po prostu wolą takie podejście, kompleksowe i bardzo indywidualne. Nie lubię tego porównania ale tu ma zastosowanie: na zachodzie to dość popularna metoda i nikt nie uważa jej za fanaberie.
Dodam na końcu że niestety wielu lekarzy nie jest na bieżąco i szuka alergii lub nietolerancji na ślepo, co kosztuje czas, pieniądze i wysiłek pacjenta, zamiast zlecić jedno, droższe a skuteczne badanie.
Nie zależy mi na tym by kogoś na siłę przekonywać, raczej na tym by uświadomić, że jest taka możliwość, taka usługa, nie jest kosmicznie droga i ma swoje zalety.
No może Tobie nie, ale jest sporo osób, które mają za sobą wiele nieudanych prób bez efektów lub z miernymi efektami. W kwestii alergii czy nietolerancji wiele z nich ma postać niemą i ich efekty odbijają się w pozornie nie związanych ze sobą objawach.
Są też ludzie, którzy po prostu wolą takie podejście, kompleksowe i bardzo indywidualne. Nie lubię tego porównania ale tu ma zastosowanie: na zachodzie to dość popularna metoda i nikt nie uważa jej za fanaberie.
Dodam na końcu że niestety wielu lekarzy nie jest na bieżąco i szuka alergii lub nietolerancji na ślepo, co kosztuje czas, pieniądze i wysiłek pacjenta, zamiast zlecić jedno, droższe a skuteczne badanie.
Nie zależy mi na tym by kogoś na siłę przekonywać, raczej na tym by uświadomić, że jest taka możliwość, taka usługa, nie jest kosmicznie droga i ma swoje zalety.
Na szeroko rozumianym "zachodzie" cudownych efektów z powszechnego zastosowania jakoś nie widać. Kto dba o siebie zwykle jest szczupły i zdrowy, większości ludzi się zwyczajnie nie chce. Na pewno taka dieta jak będziemy się stosować do niej będzie działała, ale odchudzanie na każdej rozsądnej diecie to jest i tak długi proces. Cudu nie ma co oczekiwać.
Tylko, że ja jeszcze jak żyję nie spotkałam zdrowej osoby, która super przestrzega diety, przykłada się do aktywności fizycznej, jest na ujemnym bilansie kalorycznym i nie ma efektów. Jak ktoś nie ma efektów, to w 99% przypadków gdzieś oszukuje. Albo je za dużo, albo nie to, co powinien, albo wcale nie ćwiczy tak intensywnie i regularnie jak twierdzi. Wymówka, że takie mam geny i nic na to nie poradzę jest najczęstszą jaką w życiu od ludzi słyszałam, a prawda jest taka, że tak im jest wygodnie - nie mam motywacji, nie chcę nic zrobić, bo i tak nie wytrwam, ale narzekać na wagę będę, bo to jest proste. Samo tycie też się nie dzieje w ciągu miesiąca, zwłaszcza jeżeli to jest dużo kilogramów. Też sobie na ten stan trzeba zapracować. Mnie nosi jak słyszę, że "nie wiem jak i kiedy zrobiło się 120kg". Tak jakby szczupły człowiek raz zeżarł na noc pół kilo chałwy i wstawał z kliniczną otyłością.
No to widzisz, ja znam sporo osób z taką przypadłością, które jedzą bardzo zdrowo i niewiele (są np. diabetykami, więc z góry mają ustaloną dietę, której MUSZĄ się trzymać!), sporo się ruszają a jednak efekty są mizerne, wręcz w ogóle ich nie ma? A czym to jest spowodowane? Proste -> rozregulowanym metabolizmem, wieloma porażkami z dietami wszelakimi w przeszłości oraz błędnymi nawykami żywieniowymi, które kiedyś wpajane były jako zdrowe (np. mleko jest taaakie zdrowe, trzeba pić!).
Nikogo nie namawiam specjalnie, po prostu jest to opcja, sensowna, warta rozważenia moim zdaniem w wybranych przypadkach.
No to widzisz, ja znam sporo osób z taką przypadłością, które jedzą bardzo zdrowo i niewiele (są np. diabetykami, więc z góry mają ustaloną dietę, której MUSZĄ się trzymać!), sporo się ruszają a jednak efekty są mizerne, wręcz w ogóle ich nie ma? A czym to jest spowodowane? Proste -> rozregulowanym metabolizmem, wieloma porażkami z dietami wszelakimi w przeszłości oraz błędnymi nawykami żywieniowymi, które kiedyś wpajane były jako zdrowe (np. mleko jest taaakie zdrowe, trzeba pić!).
Nikogo nie namawiam specjalnie, po prostu jest to opcja, sensowna, warta rozważenia moim zdaniem w wybranych przypadkach.
Napisałam wyraźnie, że mówię o osobach ZDROWYCH. Nie cukrzykach, osobach z zaburzeniami hormonalnymi, na silnych lekach sterydowych itd. Osoby chore zostawmy lekarzom.
Szybkość metabolizmu to jest kwestia głównie genetyczna, ale można go spowolnić lub podkręcić. Zwłaszcza sportem.
Jak ktoś nie ma problemów wspomnianych wyżej to za dużo je, a za mało się rusza. Innej możliwości nie ma. Reszta to są wymówki i oszukiwanie samego siebie. Jak ktoś za uprawianie sportu uważa 30 minut spokojnie rowerkiem 2 razy w tygodniu, a wsuwa jedzenie jak lekkoatleta - biegacz, bo przecież ćwiczy, to nie ma dziwne, że efektów brak.
Widzisz, jak piję mleko w dużych ilościach i jakoś nie mam problemów z metabolizmem z tego tytułu.
A widzisz, wspomniałaś o tym, że metabolizm to kwestia głównie genetyczna. I po to sa te badania. Co do picia mleka to pozwól że się nie wypowiem, bo uważam to za kompletne wypaczenie. Żadne inne zwierze tego nie robi...
A widzisz, wspomniałaś o tym, że metabolizm to kwestia głównie genetyczna. I po to sa te badania. Co do picia mleka to pozwól że się nie wypowiem, bo uważam to za kompletne wypaczenie. Żadne inne zwierze tego nie robi...
Metabolizm można ocenić bez badań DNA. Na to się składa parę czynników, jest to powiązane z typem sylwetki, budową kości, tempem regeneracji. Jest nawet podział ze względu na typ sylwetki i związane z tym tempo metabolizmu.
A ja żyję na mleku, twarogach, kefirach, białkach serwatkowych. Całe życie uwielbiałam mleko i jego przetwory i jestem zdrowa, a jakby było takie szkodliwe, to przy tej ilości, co wciągam powinnam dawno się przekręcić. Człowiek wykształcił w toku ewolucji dwie mutacje, odpowiedzialne za aktywność laktazy przez całe życie. Występują one głównie u rasy białej i czarnej, ale oczywiście nie u wszystkich ludzi. Azjaci są grupą, która najczęściej nie trawi laktozy. Wystarczy zresztą spojrzeć na ich kuchnię. Natomiast hindusi to już inna bajka - mleko i jego przetwory występują w indyjskiej kuchni w dużych ilościach. Jak ktoś nie trawi laktozy, to mu mleko będzie szkodzić, można mieć też alergię na kazeinę i inne białka mleka. Mnie się po mleku nic nie dzieje, więc nie zamierzam przestać go pić.
Nie do końca znów się zgodzę... wiele nietolerancji czy alergii jest niemych. Operujesz dużymi ogólnikami ale ja nie będę polemizować bo nie jestem ekspertem i nie mam już typowo "naukowych" argumentów.
Podsumowując: nie uważam, by samodzielne wprowadzenie zdrowych nawyków żywieniowych i aktywny tryb życia wymagał wsparcia profesjonalisty. Są jednak takie problemy z dietą, nadwagą, metabolizmem, że czasami wskazana a wręcz wymagana jest konsultacja z profesjonalistą. Indywidualne podejście jest najczęściej kluczem do sukcesu a takie gwarantuje Ci badanie DNA i ułożenie do tego wskazań dietetycznych. Dla jednych będzie to wciąż fanaberia a dla innych deska ratunku gdy inne metody zawodzą a jeszcze dla innych to kompleksowe podejście od którego chcą zacząć ![]()