Jak pisała Wielokropek. Zdrada to zdrada i żaden usprawiedliwianie tego nie zmieni. Tylko pokazuje infantylizm sprawcy.
Masz dość związku to go zakończ. Ok - nie układa się, próbowaliście i nic. A potem idź do łóżka z kim chcesz.
A ten Twój wybraniec to już zupełne dno.
Miej odwagę zakończyć swój związek a tego wybranka to kopnij w d.....
Podobne tematy
tylko wspolczuc mezowi i tamtej narzeczonej. jaka obludna para z was planujacych zdrade.
co za malzenstwo!
________________________________
Wieczne Miasto BG
Widzielismy sie 1 raz, pozniej zaczelismy ze soba pisac... I tak od slowa do slowa, tematy zaczely schodzic na sfery prywatne i osobiste... On bylby w stanie zdradzic swoja dziewczyne... Ja rozwazam zdrade mojego meza... I planujemy pierwsze spotkania i czarujace romanse, zeby w nasze zycie wniesc odrobine "koloru"...
Zarzucasz mężowi niedojrzałość i egocentryzm... jesteś pewna, że sama należysz do osób zdrowych emocjonalnie ??? Po lekturze Twoich wypowiedzi, mam poważne wątpliwości w tym względzie. Widzieliście się raz, a Ty już... planujesz "czarujące romanse", "wnoszenie koloru" do życia, "hodowle" motyli w brzuchu...
Gorzej niż pensjonarka, czerpiąca wiedzę o życiu i uczuciach z tanich romansów.
Zanim ponownie zarzucisz mężowi syndrom Piotrusia Pana, sama dorośnij Calineczko...
a propos kolorów
"Trafił się ten czas, bardzo krótki czas
Uwierzyłem w to kolejny raz
Odrodziłem się na nowo, miałem duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam"
Normalsi- "Łajza"
Nie wiem co myslec...
to nie jedyny Twój problem, z którym możiwe że będziesz musiała się zmierzyć. Na dzień dzisiejszy masz kontrolę, choć o tym nie myślisz. Jeżeli się zdecydujesz na dalsze kroki licz się z tym, że możesz tę kontrolę utracić.
autorka nadal nie wyjaśniła dlaczego wciąż jest ze swoim mężem? szkoda;p
Rozumiem Cię doskonale Marvie...Ale skoro wszyscy mówią że nie warto, wiele osób mówi to z doświadczenia to pewnie tak jest. ![]()
Marvie - napisz jak to się rozwinęło.
Rozumiem Cię.. mam trochę podobnie.
Z mężem niewiele po ślubie, chociaż w związku już długo, a i tak chwilowe emocje wzięły górę. I te motylki i dreszcze, których nie czułam już dawno.. Nie wiem dlaczego tak się stało, bo byłam bardzo zadowolona z małżeństwa i w życiu nie wyobrażałam sobie, że mogę się zainteresować innym facetem.
Co prawda nie spotykam się z tym moim adoratorem, ale dużo piszemy i to bardzo erotyczne rzeczy, żadne z nas nie odważyło się na zainicjowanie spotkania, bo i on jest żonaty. Ale oboje tego chcemy bardzo.
Myślę, że w tej chwili byłabym w stanie oddzielić cielesność od uczuć, ale przyznam, że moje małżeństwo i tak już ucierpiało na tym flircie - odsunęłam się od męża, zaczęłam na niego patrzeć bardzo krytycznie i nie potrafię na nowo odnaleźć szczęścia. Byłam zakochana w tym drugim facecie - nie ma co ukrywać, potrzeba było czasu i łez, żeby to minęło/ osłabło.
Jeśli poddasz się fizyczności teraz, gdy emocje biorą górę, to myślę, że może Ci być ciężko ukryć to przed mężem, o ile chcesz to ukryć, a nie wykorzystać jako powód do rozstania.
Widze, ze temat sie rozwinal od mojej ostatniej wizyty tutaj...
Taaa,pogubiona i kandydatka na prostytutke radzą zdradź... Dołącz do nich Marvie, widocznie to właściwe towarzystwo dla ciebie...
Vuk napisał/a:Taaa,pogubiona i kandydatka na prostytutke radzą zdradź... Dołącz do nich Marvie, widocznie to właściwe towarzystwo dla ciebie...
kandydatka na prostytutkę...:D
No fakt to idealny autorytet!
Aaaaaj tam
I tak się z nim, brzydko mówiąc, puści i tak, bo aż się trzęsie.
Żeby odejść od męża to okropny z niej tchórz, ale żeby go zdradzić z jakimś pajacem to bohaterka i jeszcze szuka usprawiedliwień.
Vuk, moniaCo, Leila01, uzyliscie zbyt ostrych slów, nie uwazacie? To, ze ktos jest nieszczesliwy w zwiazku i zaczyna MYSLEC, powtarzam, MYSLEC i ROZWAZAC inne mozliwosci, to jeszcze nie powód do podobnych porównan? Rozczarowaliscie mnie?
Wiec podtrzymuje moje zdanie
zdrada w tym przypadku to ucieczka przed rzeczywistymi problemami. Boisz sie stawić im czoła i szukasz iluzji miłosci, da ci to bowiem iskierkę nadziei że nadal jestes wartosciowa.
Jesli dla siebie nie staniesz sie wartosciowa, żaden kochanek tego nie zmieni...przynajmniej nie na stałe
Qrsywa, jestes chyba jedyna rozsadna osoba, która potrafila dojrzale okreslic moj problem? Dziekuje!
Zarzucasz mężowi niedojrzałość i egocentryzm... jesteś pewna, że sama należysz do osób zdrowych emocjonalnie ??? Po lekturze Twoich wypowiedzi, mam poważne wątpliwości w tym względzie. Widzieliście się raz, a Ty już... planujesz "czarujące romanse", "wnoszenie koloru" do życia, "hodowle" motyli w brzuchu...
Gorzej niż pensjonarka, czerpiąca wiedzę o życiu i uczuciach z tanich romansów.
Zanim ponownie zarzucisz mężowi syndrom Piotrusia Pana, sama dorośnij Calineczko...
Volver, jestem bardziej dojrzala, niz ci sie wydaje? I z cala pewnoscia zdrowa emocjonalnie?
autorka nadal nie wyjaśniła dlaczego wciąż jest ze swoim mężem? szkoda;p
To wszystko jest zbyt skomplikowane, zeby mozna to bylo ujac w kilku zdaniach?
Nie zdradzilam i nigdy bym tego nie zrobila bedac w zwiazku? Tylko? Rózne mysli przychodza do glowy, gdy jest sie nieszczesliwym, a zakladajac ten watek chcialam wylacznie poznac wasze zdanie na ten temat? I szczerze mówiac rozczarowalam sie? Tym forum, lub bardziej konkretyzujac? Osobami udzielajacymi malo konstruktywnych porad a do tego osób, które oceniaja nie sytuacje, tylko osobe praktycznie jej nie znajac?.
dlaczego zaczynasz temat nie od podstawy?
zacznij wiec dlaczego nie mozesz rozstac sie z mezem?
nie mozesz, niechcesz? dlaczego nie mozesz??
czym bardziej opiszesz swoja sytulacje tym latwiej bedzie nam zrozumiec.
powiem ci tylko ze ja rok temu bylam w podobnej sytulacj w ktorej ty bylas w czerwcu...
tez nie zdradzilam i choc czasem brak fajerwerkow to jednak zyje w zgodzie ze soba i mam do siebie wciaz szacunek
Ja myślę, że Marvie jest mocno zdesperowana brakiem dowartościowania przez męża brakiem motylków w brzuch etc. Chce to poczuć, ale nie chce odejść od męża egoisty. Nie myśli chyba głową
.
W każdym związku przychodzi rutyna i wtedy to jest sztuka dla obu partnerów aby ją pokonać.
Jak dobrze pamiętam to w tym wątku tylko jedna osoba wypisała się abyś korzystała z życia, pozostali Tobie odradzali. To trzeba wziąć pod uwagę i to bardzo poważnie. Zrobisz jak będziesz uważała, jesteś dorosłą, ale pamiętaj nie buduj swojego szczęścia ( w zasadzie pozornego ) na cudzym nieszczęściu.
Nic w naturze nie ginie. Kolega pobawi się Tobą, kopnie Ciebie w t***k i wróci do narzeczonej. Mąż się dowie i też Cię kopnie w t***k. Zostaniesz sama z własnymi wyrzutami sumienia, że zniszczyłaś życie sobie i innym.
Mam wrażenie Marvie, że Ty już podjęłaś decyzję tylko szukasz dla siebie usprawiedliwienia.
Trzymam za Ciebie kciuki, abyś podjęła dobrą decyzję.
77 2012-12-19 17:11:18 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2012-12-19 17:17:18)
Odradzam. Uważam, ze nie poradzisz sobie ze swoimi uczuciami po fakcie. W innym przypadku nie zakładałabyś tego wątku. Nie przyjmowałabyś do wiadomości tylko tych wypowiedzi, które są wygodne dla Twojego sumienia. Oczywiście, jeżeli chcesz oszukać sumienie, to oszukasz, ale na krotko. Odrzucasz od siebie fakty. Glowny przykład: "Pytanie tylko, skoro on chce tego samego co ja, to czy jest dla niej rzeczywiscie tym jedynym??? Moze przez to ja uchronie przed jej nieszczęśliwym małżeństwem?". Nie tylko szukasz usprawiedliwienia ale tez oszukujesz się, ze zrobisz dobry uczynek. Uważasz, ze chcesz zdradzić męża bo Cie nie uszczęśliwia, ale nie potrafisz podać konkretnego powodu co takiego robi mąż by posunąć się do zdrady. Pozostają motylki w brzuchu. I pewnie będzie ich cala chmara. Ale przez chwile. Chcesz zdradzać - Twoj wybór. Ale przed podjęciem decyzji nazwij rzeczy po imieniu. Tak szczerze, przed sama sobą. Czytałam tu milion wątków o osobach które zdradziły i marzyły o cofnięciu czasu. Byly tez takie, które nie pożałowały ani przez chwile. Wydaje mi się, ze należysz do tej pierwszej grupy i skrzywdzisz sama siebie. Dlatego jeszcze masz wybór
. Nie patrz na to jak będziesz oceniana, zastanów się jak Ty sama siebie ocenisz bo o to w tym biega. Pomyślnej decyzji ![]()
Nie kochasz meza, rozstan sie z nim, zamiast knuc jakas zdrade. To bardzo proste.
Jestem mezatka od 4 lat... Wlasciwie nasze malzenstwo od poczatku bylo nieporozumieniem. Ciagle klotnie, dopraszanie sie o kazda razem spedzona chwile... Mój maz jest tak zwanym Piotrusiem Panem, jest egoista zapatrzonym wylacznie w siebie, nie szczedzi mi ciaglych krytyk... Ogolnie nie moga powiedziec, ze jestem szczesliwa, a kazdy dzien jest zwykla szaroscia bez zadnej nadziei na lepsza przyszlosc...
Ostatnio sluzbowo poznalam mezczyzne, który zreszta niedlugo tez planuje slub... Widzielismy sie 1 raz, pozniej zaczelismy ze soba pisac... I tak od slowa do slowa, tematy zaczely schodzic na sfery prywatne i osobiste... On bylby w stanie zdradzic swoja dziewczyne... Ja rozwazam zdrade mojego meza... I planujemy pierwsze spotkania i czarujace romanse, zeby w nasze zycie wniesc odrobine "koloru"... Ale zanim podejme te decyzje i pozniej bede jej zalowac, powiedzcie prosze, co o tym myslicie??
Czy w ogole warto???????????????? Moze glupio zabrzmi: ale czy macie doswiadczenie w tego typu "niezobowiazujacych" zdradach?? :-/
To może zaplanuj rozwód?
Nie upadlaj się.
Marvie, według mnie...jeśli brakuje Ci uczucia, dowartościowania, szczerych rozmów i poczucia bezpieczeństwa, to romans niczego tu nie załatwi.
To ani nie rozwiąże Twojego problemu, anie nie sprawi że poczujesz się lepiej.
Ten facet właśnie zamierza zdradzić przyszłą żonę... myślisz że dla Ciebie będzie lepszy.
Pobawi się Toba i jak zobaczy, że sie angażujesz to puści Cie kantem, a Ty będziesz jeszcze bardziej cierpieć, niż w nieudanym małżeństwie.
Takie plany jakie snujesz, to nie dość że "złudne marzenia", to jeszcze po cześć zwykła głupota i naiwność. Myślisz, że będziesz w stanie wyłączyć uczucia i bzykać sie z "mówiącym czułe słówka" facetem, nie angażując sie w to? Pewnie motylki w brzuchu spowodują, że się prędzej czy później zakochasz...i co wtedy? Jak to sie mówi "z deszczu, pod rynnę". A dodatkowo oprócz siebie samej skrzywdzisz dwie inne osoby (męża i narzeczoną tego gościa). Czy to ma jakiś sens?
Pogadaj z mężem i spróbujcie albo naprawić swoje relacje, albo się rozstańcie. Może gdy zagrozisz odejściem, to mąz sie ocknie. Jeśli nie, to będziesz wolną i dużo szczęśliwsza osobą. Znajdziesz kogoś, z kim poczujesz i "motylki w brzuchu" i szczęście.
Nie wybieraj najprostszej...ale za to najgłupszej opcji...
Nie wiem dlaczego... Boje sie, boje sie, boje sie... Boje sie cierpienia, boje sie jutra, boje sie zycia, boje sie podejmowania decyzji....
O-jak-mi-Ciebie-szkoda!
Dobry wieczór wszystkim. Dawno w macierzy nie byłam, przyszłam zobaczyć, co tu u nas nowego, i taki temat rzucił mi się w oko.
Droga Marvie. To, że potencjalny_kochaś_Twój a potencjalny_mąż_nie_Twój odrobił pracę domową na piątkę, żeby zaliczyć za pięć dwunasta, czyli strzepał Ci mózg, to jest dla mnie jasne.
A ja mam propozycję dla Ciebie - do (jak to leciało?) POMYŚLENIA, ROZWAŻENIA. Pogadaj ze swoim mężem i narzeczoną potencjalnego kochasia. Może Twój mąż też ma Ciebie dość a narzeczona (co sama przecież utrzymujesz) nie ma przy boku kochasia przyszłości i też chętnie zrezygnuje w odpowiednim momencie, żeby potem nie męczyć się ze śmieciem. Może dokonacie wręcz swoistej wymiany partnerów? Skąd wiesz? Może tamta dziewczyna bardzeij spodoba się Twojemu mężowi (po tej rozmowie) niż Ty? Może nie koniecznie chce być z kimś, kto mu pluje w godność.
Ponadto uważam, że, zanim zdecydujesz się na hodowlę motyli w brzuchu, POMYŚLISZ I ROZWAŻYSZ inne "hodowle". Przychodzą mi na myśl pewne tajemnicze acz dość obrzydliwe skróty (HIV, HBV, HCV, HPV, HSV) oraz kilka prościej brzmiących nazw (kiła, rzeżączka, chlamydia). Uważam, że powinniście, zanim nadejdzie TA PIĘKNA CHWILA, załatwić sobie papiery wenerologiczne, żeby wszyscy zainteresowani mogli czuć się pewnie i bezpiecznie. No bo wiesz, ani ona (jeszcze nie żona) nie wie, z kim Ty do tej pory sypiałaś, ani Twój mąż nie ma pojęcia, z kim się wcześniej zabawiał potencjalny kochaś. A wnioskując z kształtu kochasiowego kręgosłupa moralnego można sobie sporo wyobrazić. [Ślub za pięć minut a on jeszcze laski strzela, ale na wszelki wypadek zamężne, żeby potem z taką mniejszy problem był. Nie ma co, dziewczyno, motyle jak pterodaktyle.]
Życzę powodzenia.
Nie zdradziłaś. W końcu zrozumiałaś, że bycie księżniczką potrwa moment, a potem będziesz łatwą kobietą, pogotowiem seksualnym, więc nie warto? Czy były inne przyczyny?
Czy z mężem układa Ci się lepiej?
No i chciała se dziewczyna podupczyć i jej nie dali. O losie...
Taką piękną teorię sobie dorobiła, nie jak byle Jagna z czworaków, że "swędzi"; ale mamy poważne problemy małżeńskie oraz wysublimowaną niechęć do radzenia sobie z problemami w rzeczywistości. Dojrzała, zdrowa emocjonalnie. Chciała sobie zaplanować ruchanko na boku, a tu taaaakie larum!
Wątek nazwała: "planuję zdradę...", a potem pisze: cyt.: "nigdy bym tego nie zrobila bedac w zwiazku? Tylko? Rózne mysli przychodza do glowy".
Nic to, że niespójność jest między "planuję zdradę" a "nigdy bym nie zdradziła". To nie takie proste. To bardzo skomplikowane. Kto nie przeżył - nie pojmie. A nawet jak przeżył i ma inne zdanie - to też nie pojął. Nie tak prosto rozstawić nogi w dzisiejszych czasach. Kiedyś szła jedna taka za stodołę, Antek zalatwiał sprawę i jak nikt nie przydybał - szafa gra. Teraz panie tego: internet, komórki, jeszcze kto nagra, wrzuci na youtuba i będzie ubaw na całą wieś. Nie tak prosto dać komuś na boku.
I jeszcze żeście laskę ROZCZAROWALI. Zamiast powiedzieć "a zaruchaj se na zdrowie" -to jakieś morały. Rozwieść się karzą. Odpowiedzialność brać. No jasne. Mohery jedne! A tu wystarczyło kieckę zadrzeć i powiedzieć "to skomplikowane..".
84 2012-12-20 14:57:29 Ostatnio edytowany przez iziaaaaak (2012-12-20 14:58:28)
Autorko,
Nie myśl, że podejdziesz do tego bez uczuć.. nie skończy się na jednorazowym wyskoku i zapełnieniu pustki, której nie wypełnia Ci mąż.
Dziwi mnie jedynie dlaczego myślisz o zdradzie (silnych emocjach których pragniesz), a nie pomyślałaś by odświeżyć relacje z mężem? Jeśli jesteś przekonana, że nie kochasz męża, rozwiedź się po prostu. Chciałabyś by Twój mąż miał podobne myśli o zdradzie? ..
Poza tym.. czy facet planujący ślub a "ciągnący" inną kobietę do zdrady jest coś wogóle wart?? Pomyśl o tamtej zakochanej kobiecie, która podczas gdy ustala liste gości i wybiera suknie ślubną, nawet nie podejrzewa jej przyszły mąż, i przyszły oddany ojciec jej dzieci, bezczelnie piep*** inną kobietę...
Nie osądzam Cię, ale nie rozumiem, w dzisiejszych czasach ludzie krzywdzą się nawzajem a sami mają wielkie oczekiwania ..
A ja mam nadzieje,że jak nie koniec świata jutro to chociaz nadejdzie dzień w którym te wszystkie żmije poczują i doświadcza tego samego... że je tak samo ktoś potraktuje.. jak rzecz.. jak COŚ.. bez znaczenia.. większego.. mam taką cicha nadzieje.. bo na majów juz raczej nie licze...
Witam, odkurzę dawny wątek, choć nie wiem czy akurat do niego pasuje moja wypowiedź ale.... hmmm no właśnie, potrzebuję pomocy, źle mi się układa w małżeństwie, jesteśmy ponad 4 lata po ślubie i praktycznie zero seksu i tak było od początku naszego małżeństwa.... i to nie prze ze mnie, to chodzi o mojego męża, on po prostu nie lubi seksu!!!!! wiem to brzmi dziwnie ale naprawde tak jest, ja mogłabym bardzo często a on??? porażka!! różnimy się od siebie w tej sprawie. i stąd moje problemy, brakuje mi bliskości, już mi nawet o ten seks nie chodzi, a chociaż o przytulenie czy pocałunek.... no i właśnie kusi mnie niestety SKOK W BOK! przeraża mnie ta myśl i rycze codziennie ale co mi z tego. A okazja jest, poznałam faceta ale wirtualnie.... planujemy pierwsze spotkanie... oboje nastawiamy się na bliższe kontakty. Nie wierzę że o pisze, nie oceniajcie mnie źle! Jestem normalną kobietą, która potrzebuje czułości a mój mąż ma mnie gdzieś. Dopiszę jeszcze że mamy dwójkę dzieci (hmm jakoś mu się udało), są to wspaniałe ukochane moje dzieci, i wiem że one najbardziej ucierpią a tego nie chce ale też nie chce codziennie myśleć dlaczego mój mąż mnie nie chce, uważam się mniej wiecej za atrakcyjną kobietę. mam mętlik w głowie. Pewnie większość z Was mnie skrytykuje za te moje plany. Mam poukładane życie, mąż dzieci wszystko super z zewnątrz a tak naprawdę koszmar. Niestety uczucie z mojej strony się wypaliło, z jego strony pewnie też. a on nigdy nie chce ze mną o tym rozmawiać i to jest najgorszem ja prowadzę monolog a on wysłucha i tyle. błagam o poradę! pozdrawiam Was
A dlaczego on nie chce seksu?
Odpowiedzial?
Mozesz zrealizowac swoje potrzeby poza malzenstwem, jezeli wszystko poza tym gra.
I bedziecie dalej ze soba zyli, albo w koncu bedziesz miala dosc i sie rozejdziecie.
Pytanie czy poradzisz sobie z nowa relacja i nie bedziesz tkala wspolnej przyszlosci.
88 2015-01-27 02:37:07 Ostatnio edytowany przez starr (2015-01-27 02:55:19)
Witam, odkurzę dawny wątek, choć nie wiem czy akurat do niego pasuje moja wypowiedź ale.... hmmm no właśnie, potrzebuję pomocy, źle mi się układa w małżeństwie, jesteśmy ponad 4 lata po ślubie i praktycznie zero seksu i tak było od początku naszego małżeństwa.... i to nie prze ze mnie, to chodzi o mojego męża, on po prostu nie lubi seksu!!!!! wiem to brzmi dziwnie ale naprawde tak jest, ja mogłabym bardzo często a on??? porażka!! różnimy się od siebie w tej sprawie. i stąd moje problemy, brakuje mi bliskości, już mi nawet o ten seks nie chodzi, a chociaż o przytulenie czy pocałunek.... no i właśnie kusi mnie niestety SKOK W BOK! przeraża mnie ta myśl i rycze codziennie ale co mi z tego. A okazja jest, poznałam faceta ale wirtualnie.... planujemy pierwsze spotkanie... oboje nastawiamy się na bliższe kontakty. Nie wierzę że o pisze, nie oceniajcie mnie źle! Jestem normalną kobietą, która potrzebuje czułości a mój mąż ma mnie gdzieś. Dopiszę jeszcze że mamy dwójkę dzieci (hmm jakoś mu się udało), są to wspaniałe ukochane moje dzieci, i wiem że one najbardziej ucierpią a tego nie chce ale też nie chce codziennie myśleć dlaczego mój mąż mnie nie chce, uważam się mniej wiecej za atrakcyjną kobietę. mam mętlik w głowie. Pewnie większość z Was mnie skrytykuje za te moje plany. Mam poukładane życie, mąż dzieci wszystko super z zewnątrz a tak naprawdę koszmar. Niestety uczucie z mojej strony się wypaliło, z jego strony pewnie też. a on nigdy nie chce ze mną o tym rozmawiać i to jest najgorszem ja prowadzę monolog a on wysłucha i tyle. błagam o poradę! pozdrawiam Was
Czy tak samo było od początku Waszej znajomości?
A była propozycja konsultacji u lekarza? psychologa? seksuologa?
Jeżeli wszystko się w Was wypaliło, rozmowy nie pomagają, to chyba lepiej rozejść się z klasą, poprzez rozwód, a nie poprzez zdradę. Zdrada niczego nie naprawi w waszych relacjach, tylko dokonana zostanie eutanazja Waszego małżeństwa.
Nawet gdy po 6 latach zwiazku bez tych emocji, satysfakcji z bycia razem, bez motylków w brzuchu znow chce sie poczuc te skrzydla, znow chce sie kogos pocalowac w taki sposob, zeby poczuc dreszcze na calym ciele... Nie warto?? Choc dla jeden chwili przyjemnosci - takiej bez wyrzutów sumienia, nie warto? On chce tego samego... Nie licze na zwiazek z nim, chce tylko znow poczuc te emocje, których nie da sie opisac..... Naprawde myslicie, ze nie warto?...
Mysle ze te motylki w brzuchu sa od wiezi emocjonalnej a nie zdrady fizycznej.
Poczujesz wiec te emocje kiedy sie zakochasz.
Uwierz mi jednak, że nie chcesz się zakochać w kimś z kim nie bedziesz mogła później być.
Prawidłowa kolejność to zakończenie obecnego zwiazku który juz nie ma fundamentów z tego co piszesz a potem czas dla siebie i dopiero szukanie motylków.
Wiadomo jednak, że teoria a praktyka czasami robi różnice.
Tak było od początku naszej znajomości. To znaczy przed ślubem tak tego nie odczuwałam bo spotykaliśmy się mniej więcej co dwa tygodnie lub co tydzień. Oczywiście że prosiłam go o to żebyśmy poszli o poradę do seksuologa, psychologa, jakiegoś lekarza.... było dużo pomysłów z mojej strony, dużo rozmów a raczej monologów z mojej strony bo on mało się odzywa na ten temat, tylko mi przytakuje i dalej jest to samo, czasem jest poprawa kilka dni a potem znowu to samo. Mówi że pójdziemy gdzieś się poradzić a potem zwleka i odwleka i w końcu udaje że o tym zapomina. teraz to nawet doszło do tego że jego dotyk mnie denerwuje jak się w końcu zdecyduje raz na dwa miesiące.... zresztą nigdy nie było nam dobrze w łóżku a że tak powiem przed ślubem jak już wspomniałam jakoś nie zauważałam tego albo nie chciałam zauważać... bo to było takie miłosne zauroczenie, zachwycenie ale teraz myślę że to nie była miłość. pośpieszyliśmy się z decyzją o ślubie nie znając się dobrze. teraz nadarzyła się okazja i nie wiem pewnie nie ma to sensu, zranię wszystkich dookoła i na tym się skończy ale z drugiej strony kończę w tym roku 28 lat i chcę cieszyć się z życia, młodość tak szybko mija. Już mu mówiłam nie raz że odejdę prędzej czy później. Niby się tym przejął ale co z tego jak nic nie robi i nie chce działać nic żeby między nami było lepiej. Dobrze mu bo przychodzi z pracy obiad gorący, wysprzątane, dzieci dopilnowane (kocham je nad życie). Wiem, że nie mam tyle odwagi żeby odejść i nigdy bym nawet nie przypuszczała że kiedyś będę nad tym myśleć. On też tak uważa że nie mam na tyle odwagi... Każdy wokoło myśli że jesteśmy super małżeństwem. Nikt nie wie o naszych problemach.
Brunet, co Ty możesz na ten temat wiedzieć, jak sam rozwaliłeś czyjś związek?
A dlaczego on nie chce seksu?
Odpowiedzial?Mozesz zrealizowac swoje potrzeby poza malzenstwem, jezeli wszystko poza tym gra.
I bedziecie dalej ze soba zyli, albo w koncu bedziesz miala dosc i sie rozejdziecie.Pytanie czy poradzisz sobie z nowa relacja i nie bedziesz tkala wspolnej przyszlosci.
Wiesz trochę nam średnio wychodzi w łóżku ale ja mu mówię że jak będziemy się starać i próbować to będzie tylko lepiej. Ja nigdy nie złościłam się na niego z tego powodu że coś nie tak robił. Tak naprawdę on nie chce się przede mną otworzyć, on nie wie co ja lubię a ja nie wiem co on lubi. Ja jestem otwarta na rozmowy, na poprawę, na eksperymenty łóżkowe - ON NIE!
93 2015-01-27 14:41:40 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-27 14:42:54)
Prawdziwy problem w zdradzie, jeśli się zyje ze stalym partnerem jest taki, ze zdrada skutkuje zbliżeniem się do kogos innego, a wiec w rezultacie skutkuje traktowaniem jako kogos gorszego swojego stałego partnera. Nie prowadzi wiec do naprawy relacji z parnerem a raczej do jej znacznego pogorszenia. To chyba oczywisty skutek. Drugi skutek wynika w zyciu w oszustwie, napięciu i ma charakter moralny. Zmienia nasza moralność, raczej na "gorsze" nawet wg. naszych własnych kryteriów z przeszlosci, np. kiedy byliśmy młodsi. Z powyższego wynika ze zdrada niczego nie rozwiazuje a tylko poglebia problemy oraz wprowadza nowe. To oczywiste jeśli się rozważy postepowanie w czasie zdrady z sytuacja kiedy się jest wolnym i nie ma partnnera. Wtedy wychodzi prawdziwy charakter związku tworzonego przez zdradzacza i kochanka/kochanke. A jest to związek dla niezobowiozujacego seksu. Niektorzy jednak tego nie widza, gdyż maja klapki na oczach w postaci samooszukiwania się, emocji, adrenaliny. Jednak co dziwne, wieksza czesc z nich bedac wolnymi, w tego typu związki by nie wchodzila a na pewno nie postepowala by w określony sposob (zyla w atmosferze fałszu, kłamstwa, napięcia). O co wiec chodzi? I odpowiedz na to pytanie jest chyba najbardziej poszukiwana odpowiedzia. Ja jej nie znam, ale widze w tym jakies wielkie oszukiwanie człowieka (w sensie ze to sam człowiek jest oszukiwany).
Maz nie potrzebuje seksu ona tak.
On nie wykazuje inicjatywyzeby to naprawiac.
Moze byc mu nawet na reke, jak ona bedzie sie realizowala seksualnie poza malzenstwem, a reszta zostanie tak jak jest.
Sylwia a pomijajac temat seksu, to jak sie Wam razem zyje?
Jaka oceniasz Wasze relacje?
Chcialabys z nim dlaej byc?
Sylwia
jesteś "skazana" na zdradę..
masz 28 lat i faceta przy boku, który nie zaspakaja Twoich potrzeb seksualnych.
Natury nie oszukasz, jeśli nawet teraz tego nie zrobisz to zrobisz to następnym razem i wiesz... nie będzie to niczyja wina..
Jeśli Twój mąż nie widzi problemu i nie chce go rozwiązać to będzie musiał zaakceptować fakt że żona go zdradza, aż w końcu się zakocha i odejdzie..
96 2015-01-27 16:04:04 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-27 16:04:22)
Sylwia
jesteś "skazana" na zdradę..
masz 28 lat i faceta przy boku, który nie zaspakaja Twoich potrzeb seksualnych.
Natury nie oszukasz, jeśli nawet teraz tego nie zrobisz to zrobisz to następnym razem i wiesz... nie będzie to niczyja wina..
Jeśli Twój mąż nie widzi problemu i nie chce go rozwiązać to będzie musiał zaakceptować fakt że żona go zdradza, aż w końcu się zakocha i odejdzie..
Skad takie myslenie? Skoro jest nie teges to czemu się nie rozstać i wtedy ze stopy wolnej osoby szukac "wrazen"? Czy konieczność zerowania na kims w imie utrzymania i "stabilizacji" życiowej usprawiedliwia sam fakt oszukiwania drugiej osoby, z która się mieszka?
Autorko....ale taki stan rzeczy musiałabyś utrzymywać przez długie lata, żeby być w miarę usatysfakcjonowaną.
Czujesz się na tyle silna?
Poradzisz z wyrzutami sumienia i poczuciem winy?
Nie lepiej sie po prostu rozwieść?
źle mi się układa w małżeństwie, jesteśmy ponad 4 lata po ślubie i praktycznie zero seksu i tak było od początku naszego małżeństwa.... i to nie prze ze mnie, to chodzi o mojego męża, on po prostu nie lubi seksu!!!!! ......................................Niestety uczucie z mojej strony się wypaliło, z jego strony pewnie też
Jedna rzecz - On był zawsze Taki - autorka takiego go zaakceptowała albo liczyła ze po ślubie sie zmieni.......
ale teraz myślę że to nie była miłość. pośpieszyliśmy się z decyzją o ślubie nie znając się dobrze.
Tu jest głębszy problem niż tylko mało sexu......
Łatwo jest podjąć decyzje o zdradzie ale trudniej pomyśleć możne o rozstaniu......
Witam, odkurzę dawny wątek, choć nie wiem czy akurat do niego pasuje moja wypowiedź ale.... hmmm no właśnie, potrzebuję pomocy, źle mi się układa w małżeństwie, jesteśmy ponad 4 lata po ślubie i praktycznie zero seksu i tak było od początku naszego małżeństwa.... i to nie prze ze mnie, to chodzi o mojego męża, on po prostu nie lubi seksu!!!!! wiem to brzmi dziwnie ale naprawde tak jest, ja mogłabym bardzo często a on??? porażka!! różnimy się od siebie w tej sprawie. i stąd moje problemy, brakuje mi bliskości, już mi nawet o ten seks nie chodzi, a chociaż o przytulenie czy pocałunek.... no i właśnie kusi mnie niestety SKOK W BOK! przeraża mnie ta myśl i rycze codziennie ale co mi z tego. A okazja jest, poznałam faceta ale wirtualnie.... planujemy pierwsze spotkanie... oboje nastawiamy się na bliższe kontakty. Nie wierzę że o pisze, nie oceniajcie mnie źle! Jestem normalną kobietą, która potrzebuje czułości a mój mąż ma mnie gdzieś. Dopiszę jeszcze że mamy dwójkę dzieci (hmm jakoś mu się udało), są to wspaniałe ukochane moje dzieci, i wiem że one najbardziej ucierpią a tego nie chce ale też nie chce codziennie myśleć dlaczego mój mąż mnie nie chce, uważam się mniej wiecej za atrakcyjną kobietę. mam mętlik w głowie. Pewnie większość z Was mnie skrytykuje za te moje plany. Mam poukładane życie, mąż dzieci wszystko super z zewnątrz a tak naprawdę koszmar. Niestety uczucie z mojej strony się wypaliło, z jego strony pewnie też. a on nigdy nie chce ze mną o tym rozmawiać i to jest najgorszem ja prowadzę monolog a on wysłucha i tyle. błagam o poradę! pozdrawiam Was
Bez sensu takie przypinanie sie pod cudzy watek; trzeba przebrnac przez kilka stron tekstu zeby sie zorientowac, ze koncowka ma sie nijak do tego co na poczatku ![]()
100 2015-01-27 22:57:13 Ostatnio edytowany przez sylwia8775 (2015-01-27 22:59:49)
sylwia8775 napisał/a:źle mi się układa w małżeństwie, jesteśmy ponad 4 lata po ślubie i praktycznie zero seksu i tak było od początku naszego małżeństwa.... i to nie prze ze mnie, to chodzi o mojego męża, on po prostu nie lubi seksu!!!!! ......................................Niestety uczucie z mojej strony się wypaliło, z jego strony pewnie też
Jedna rzecz - On był zawsze Taki - autorka takiego go zaakceptowała albo liczyła ze po ślubie sie zmieni.......
sylwia8775 napisał/a:ale teraz myślę że to nie była miłość. pośpieszyliśmy się z decyzją o ślubie nie znając się dobrze.
Tu jest głębszy problem niż tylko mało sexu......
Łatwo jest podjąć decyzje o zdradzie ale trudniej pomyśleć możne o rozstaniu......
Miłość by była jakby był dobry sex... wiem że to dziwnie brzmi ale no sory miłość miłością ale do tego sprawy łóżkowe są ważne, jak w łóżku nie wychodzi to się ludzie od siebie oddalają. A co chodzi o to że taki zawsze był to mówię że spotykaliśmy się co dwa tygodnie lub co tydzień i wtedy sex był zawsze. nie mieliśmy możliwości spotykać się na przykład codziennie, wtedy może zauważyłabym że coś jest z nim nie tak.
Autorko....ale taki stan rzeczy musiałabyś utrzymywać przez długie lata, żeby być w miarę usatysfakcjonowaną.
Czujesz się na tyle silna?
Poradzisz z wyrzutami sumienia i poczuciem winy?
Nie lepiej sie po prostu rozwieść?
Już mam wyrzuty sumienia, na samą myśl o zdradzie. wiem że lepiej się rozwieść, myślę teraz bardzo dużo na ten temat.
Sylwia
jesteś "skazana" na zdradę..
masz 28 lat i faceta przy boku, który nie zaspakaja Twoich potrzeb seksualnych.
Natury nie oszukasz, jeśli nawet teraz tego nie zrobisz to zrobisz to następnym razem i wiesz... nie będzie to niczyja wina..
Jeśli Twój mąż nie widzi problemu i nie chce go rozwiązać to będzie musiał zaakceptować fakt że żona go zdradza, aż w końcu się zakocha i odejdzie..
dziękuję za radę, takiej się nie spodziewałam ale wiesz co strasznie bym chciała żeby on się zmienił i żebym nawet nie musiał mysleć o zdradzie
Maz nie potrzebuje seksu ona tak.
On nie wykazuje inicjatywyzeby to naprawiac.
Moze byc mu nawet na reke, jak ona bedzie sie realizowala seksualnie poza malzenstwem, a reszta zostanie tak jak jest.Sylwia a pomijajac temat seksu, to jak sie Wam razem zyje?
Jaka oceniasz Wasze relacje?
Chcialabys z nim dlaej byc?
Myślę że chciałabym z nim dalej być, najbardziej ze względu na dzieci, bo jest dobrym ojcem. a nasze relacje są teraz bardzo złe, nawet przed chwilą powiedziałam mu że nieukłada nam się i może o tym byśmy znowu pogadali to on przytaknął, potem mnie przytulił (wow), trochę pomilczał, poszedł pod prysznic i spać..... nie rozumiem go! teraz to tylko niestety ale warczymy na siebie codziennie.
104 2015-01-27 23:35:27 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-01-27 23:42:16)
A może on by zaakceptował kochanka. Powiedz mu odchodzę albo zaakceptujesz kochanka nagraj go. W razie czego nie będzie konsekwencji w postaci rozwodu z winy. Moi rodzice pobrali się w wieku 37 lat i od urodzenia mego młodszego brata dotąd w ogóle nie oprawiają seksu. 3 razy pamiętam jak ojciec pocałował matkę w policzek z okazji dnia kobiet. Dlatego ja uprawiam seks dla mojej dziewczyna le wzorce rodzinne spowodowały że w ogóle nie podnieca mnie osoba nie naga. Potrafię kochać bardziej platonicznie co jest na rękę mojej dziewczynie. Uprawiam seks dla niej. Mam z tego przyjemność ale nie ciągnie mnie mam motylki ale nie mam jakiegoś zwierzęcego pożądania dlatego jestem beta jak napisał zbanowany, tak go nazywam
Ona nei jest tez demonem seksu ale ma spore potrzeby eksperymentuję dla niej, bo bardziej mnie w przeciwieństwie do 90% Polskich mężczyzn mnie bardziej rajcuje jej podniecenie, jej przyjemność.
o kicur - znowu bajdurzysz ![]()
myślisz, że ktoś uwierzy w te twoje farmazony ...
jak poczyta twoje posty (a wystarczy wejść przez profil) to ... no jego sprawa, właściwie, co zrobi ![]()
/.../
dziękuję za radę, takiej się nie spodziewałam ale wiesz co strasznie bym chciała żeby on się zmienił i żebym nawet nie musiał mysleć o zdradzie
Bardzo pomocne może być wyobrażenie sobie z całą wyrazistością co będzie DZIEŃ PO zdradzie.
Zrób sobie lub tutaj symulację.
sylwia8775 napisał/a:/.../
dziękuję za radę, takiej się nie spodziewałam ale wiesz co strasznie bym chciała żeby on się zmienił i żebym nawet nie musiał mysleć o zdradzieBardzo pomocne może być wyobrażenie sobie z całą wyrazistością co będzie DZIEŃ PO zdradzie.
Zrób sobie lub tutaj symulację.
wierzysz, że w chwili zamroczenia myśli się o konsekwencjach?
EXTRA_terrestrial napisał/a:sylwia8775 napisał/a:/.../
dziękuję za radę, takiej się nie spodziewałam ale wiesz co strasznie bym chciała żeby on się zmienił i żebym nawet nie musiał mysleć o zdradzieBardzo pomocne może być wyobrażenie sobie z całą wyrazistością co będzie DZIEŃ PO zdradzie.
Zrób sobie lub tutaj symulację.
wierzysz, że w chwili zamroczenia myśli się o konsekwencjach?
Niech napisze ją tu - pomyślimy nie będąc zamroczonymi.
109 2015-01-28 01:28:08 Ostatnio edytowany przez starr (2015-01-28 01:32:26)
Myślę że chciałabym z nim dalej być, najbardziej ze względu na dzieci, bo jest dobrym ojcem. a nasze relacje są teraz bardzo złe, nawet przed chwilą powiedziałam mu że nieukłada nam się i może o tym byśmy znowu pogadali to on przytaknął, potem mnie przytulił (wow), trochę pomilczał, poszedł pod prysznic i spać..... nie rozumiem go! teraz to tylko niestety ale warczymy na siebie codziennie.
Widzę z Twoich wpisów, że zgubiliście się już bardzo. Żadne argumenty nie trafiają? Nie chcesz zdradzić, to jest jedna droga, ale ma na końcu rozwidlenie...
Napisz i złóż pozew o separację. Jeżeli nim to nie wstrząśnie, nie nastąpi radykalna poprawa, nie ma innej drogi ratunku, jak po prostu rozejść się - dokończyć separację rozwodem.
Wasza separacja jemu da jeszcze szansę, na opamiętanie się i rozpoczęcie pracy nad sobą - terapię u specjalisty, a Tobie da świadomość, że nie jest zdradą kontaktowanie się z kimś innym, w tym czasie, kto nadrobi narosłe "zaległości". Ale pamiętaj, zdrowie przede wszystkim. Zabezpieczenie przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, nie mówiąc już o zabezpieczeniu przed ciążą, bo to pewnie stało by się dla Twojego męża problemem nie do przeskoczenia.
Kwestia wspólnego mieszkania, opieki nad dziećmi, prowadzenie gospodarstwa domowego zawsze może być przedmiotem osobnej, niejako Waszej wewnętrznej, umowy.
takata napisał/a:Sylwia
jesteś "skazana" na zdradę..
masz 28 lat i faceta przy boku, który nie zaspakaja Twoich potrzeb seksualnych.
Natury nie oszukasz, jeśli nawet teraz tego nie zrobisz to zrobisz to następnym razem i wiesz... nie będzie to niczyja wina..
Jeśli Twój mąż nie widzi problemu i nie chce go rozwiązać to będzie musiał zaakceptować fakt że żona go zdradza, aż w końcu się zakocha i odejdzie..Skad takie myslenie? Skoro jest nie teges to czemu się nie rozstać i wtedy ze stopy wolnej osoby szukac "wrazen"? Czy konieczność zerowania na kims w imie utrzymania i "stabilizacji" życiowej usprawiedliwia sam fakt oszukiwania drugiej osoby, z która się mieszka?
Istota ich problemów tkwi w tym, że potencjalna "ofiara" zdrady nie robi nic, aby ten związek od niej uchronić!
Autorka, jak 90% społeczeństwa, nie odejdzie od niego bez wyraźnego bodźca, czyli musi się w jej życiu wydarzyć coś co ją do tego popchnie.
To tak jak w pracy, narzekasz że mało zarabiasz ale najczęściej tkwisz w niej, bo o lepszą trudno a i ta którą masz nie jest taka najgorsza..
Tkwisz w niej dopóki Cię nie zwolnią..
sylwia8775, jesteś młoda, masz dzieci. najważniejsze to aby:
- dzieci nie ucierpiały
- Ty była szczęśliwa, bo i wtedy dzieci też będą szczęśliwsze
napisałaś, że Twój mąż do dobry ojciec, więc nie bierz rozwodu, żadnej separacji, jak tu Ci co poniektórzy piszą. szkoda dzieci, nerwów, pieniędzy, czasu. same wady.
jeśli dobrze rozplanujesz swój romans, to mąż się nie dowie, a Ty będziesz zaspokojona, mniej znerwicowana, szczęśliwsza. dzięki temu także Twój mąż wiedząc, że nie wraca do domu gdzie siedzi znerwicowana, sfrustrowana żona może zyskać spokój, relaks, a więc również jemu udzieli się Twój dobry nastrój.
ważne jedynie abyś nie romansowała na łapu capu, a z głową. plus zabezpieczenie oczywiście. i dobrze przygotowane wymówki, usprawiedliwienia. musi być wszystko wiarygodne, z podkładką (wymówką) dla męża przygotowaną odpowiednio wcześniej. i nie możesz wyskakiwać z info, że Cię nie ma, nie będzie tego samego dnia. trzeba planować i informować na przód, że tego a tego dnia coś tam masz, że wyjazd, sprawa jakaś na mieście, naprawa ciucha, whatever.
Clint Jones, jakich ty dobrych rad udzielasz
przypomniał mi się mój zamknięty już wątek, racja... podstawa to dobra tego wszystkiego organizacja.
Skoro masz być szczęśliwsza, to nie odmawiaj sobie romansu. Póki mąż się nie dowie, a nie dowie się jak to będziesz robić z głową. ![]()
DO WSZYSTKICH: Ile rad tyle wątpliwości, każda rada coś w sobie prawdy ma ale.... nie pod każdą bym się podpisała.
maniek_z_maniek napisał/a:takata napisał/a:Sylwia
jesteś "skazana" na zdradę..
masz 28 lat i faceta przy boku, który nie zaspakaja Twoich potrzeb seksualnych.
Natury nie oszukasz, jeśli nawet teraz tego nie zrobisz to zrobisz to następnym razem i wiesz... nie będzie to niczyja wina..
Jeśli Twój mąż nie widzi problemu i nie chce go rozwiązać to będzie musiał zaakceptować fakt że żona go zdradza, aż w końcu się zakocha i odejdzie..Skad takie myslenie? Skoro jest nie teges to czemu się nie rozstać i wtedy ze stopy wolnej osoby szukac "wrazen"? Czy konieczność zerowania na kims w imie utrzymania i "stabilizacji" życiowej usprawiedliwia sam fakt oszukiwania drugiej osoby, z która się mieszka?
Istota ich problemów tkwi w tym, że potencjalna "ofiara" zdrady nie robi nic, aby ten związek od niej uchronić!
Autorka, jak 90% społeczeństwa, nie odejdzie od niego bez wyraźnego bodźca, czyli musi się w jej życiu wydarzyć coś co ją do tego popchnie.
To tak jak w pracy, narzekasz że mało zarabiasz ale najczęściej tkwisz w niej, bo o lepszą trudno a i ta którą masz nie jest taka najgorsza..
Tkwisz w niej dopóki Cię nie zwolnią..
I tu masz świętą rację! że większość nie odejdzie nigdy.... ale gdyby tak mnie uderzył na przykład to bym miała właśnie ten wyraźny pretekst do odejścia. Wiem to głupie ale już nawet myślę żeby go jakoś do tego sprowokować choć to byłoby trudne. Wiem że to zły pomysł i nie będę go realizować. Jaki ja mam mętlik w głowie straszny!
sylwia8775, jesteś młoda, masz dzieci. najważniejsze to aby:
- dzieci nie ucierpiały
- Ty była szczęśliwa, bo i wtedy dzieci też będą szczęśliwsze
napisałaś, że Twój mąż do dobry ojciec, więc nie bierz rozwodu, żadnej separacji, jak tu Ci co poniektórzy piszą. szkoda dzieci, nerwów, pieniędzy, czasu. same wady.
jeśli dobrze rozplanujesz swój romans, to mąż się nie dowie, a Ty będziesz zaspokojona, mniej znerwicowana, szczęśliwsza. dzięki temu także Twój mąż wiedząc, że nie wraca do domu gdzie siedzi znerwicowana, sfrustrowana żona może zyskać spokój, relaks, a więc również jemu udzieli się Twój dobry nastrój.ważne jedynie abyś nie romansowała na łapu capu, a z głową. plus zabezpieczenie oczywiście. i dobrze przygotowane wymówki, usprawiedliwienia. musi być wszystko wiarygodne, z podkładką (wymówką) dla męża przygotowaną odpowiednio wcześniej. i nie możesz wyskakiwać z info, że Cię nie ma, nie będzie tego samego dnia. trzeba planować i informować na przód, że tego a tego dnia coś tam masz, że wyjazd, sprawa jakaś na mieście, naprawa ciucha, whatever.
Dzieci na razie małe ale jak będą większe to będą cierpiały z tego powodu jak my żyjemy, jak rozmawiamy, teraz nie rozumieją że źle nam się układa i są szczęśliwe ale za jakiś czas same będą widziały i cierpiały tak jak ja z rodzeństwem patrzyłam na moich rodziców ale tu to już inny problem był, oczywiście moja mama nadal z nim jest i będzie. Ale jakbym teraz odeszła to też będą cierpiały no nie ma na to rady. ja naprawdę jestem bardzo nieszczęśliwa że nic mi się nie chce robić, no sprzątam gotuje nadal bo lubię porządek ale czasem nie wiem co robię bo jak się zamyslę o tym wszystkim to masakra, a teraz to już cały czas te myśli są ze mną, nie śpię prawie wcale, jestem zmęczona i zła na siebie, życie i wszystkich.
A może on by zaakceptował kochanka. Powiedz mu odchodzę albo zaakceptujesz kochanka nagraj go. W razie czego nie będzie konsekwencji w postaci rozwodu z winy. Moi rodzice pobrali się w wieku 37 lat i od urodzenia mego młodszego brata dotąd w ogóle nie oprawiają seksu. 3 razy pamiętam jak ojciec pocałował matkę w policzek z okazji dnia kobiet. Dlatego ja uprawiam seks dla mojej dziewczyna le wzorce rodzinne spowodowały że w ogóle nie podnieca mnie osoba nie naga. Potrafię kochać bardziej platonicznie co jest na rękę mojej dziewczynie. Uprawiam seks dla niej. Mam z tego przyjemność ale nie ciągnie mnie mam motylki ale nie mam jakiegoś zwierzęcego pożądania dlatego jestem beta jak napisał zbanowany, tak go nazywam
![]()
Ona nei jest tez demonem seksu ale ma spore potrzeby eksperymentuję dla niej, bo bardziej mnie w przeciwieństwie do 90% Polskich mężczyzn mnie bardziej rajcuje jej podniecenie, jej przyjemność.
Ty byś zaakceptował kochanka? myślę że nie ma takiej opcji. kto by wytrzymał taką chorą sytuację?
sylwia8775 napisał/a:/.../
dziękuję za radę, takiej się nie spodziewałam ale wiesz co strasznie bym chciała żeby on się zmienił i żebym nawet nie musiał mysleć o zdradzieBardzo pomocne może być wyobrażenie sobie z całą wyrazistością co będzie DZIEŃ PO zdradzie.
Zrób sobie lub tutaj symulację.
To akurat chyba najtrudniejsze pytanie. Myślę że nikt nie zna na nie odpowiedzi przed zdradą. Ja nie znam. Wiem tylko że nie dam rady ukryć tego w tajemnicy i pewnie bym mu o tym powiedziała, no może nie zaraz po zdradzie ale ja taka już jestem, szczera do bólu i chętna do rozmów w przeciwieństwie do mojego męża. Nigdy go nie oszukałam, dopiero teraz zaczynam jak utrzymuję kontakt z innym facetem a on o tym nie wie.
Clint Jones napisał/a:sylwia8775, jesteś młoda, masz dzieci. najważniejsze to aby:
- dzieci nie ucierpiały
- Ty była szczęśliwa, bo i wtedy dzieci też będą szczęśliwsze
napisałaś, że Twój mąż do dobry ojciec, więc nie bierz rozwodu, żadnej separacji, jak tu Ci co poniektórzy piszą. szkoda dzieci, nerwów, pieniędzy, czasu. same wady.
jeśli dobrze rozplanujesz swój romans, to mąż się nie dowie, a Ty będziesz zaspokojona, mniej znerwicowana, szczęśliwsza. dzięki temu także Twój mąż wiedząc, że nie wraca do domu gdzie siedzi znerwicowana, sfrustrowana żona może zyskać spokój, relaks, a więc również jemu udzieli się Twój dobry nastrój.ważne jedynie abyś nie romansowała na łapu capu, a z głową. plus zabezpieczenie oczywiście. i dobrze przygotowane wymówki, usprawiedliwienia. musi być wszystko wiarygodne, z podkładką (wymówką) dla męża przygotowaną odpowiednio wcześniej. i nie możesz wyskakiwać z info, że Cię nie ma, nie będzie tego samego dnia. trzeba planować i informować na przód, że tego a tego dnia coś tam masz, że wyjazd, sprawa jakaś na mieście, naprawa ciucha, whatever.
Dzieci na razie małe ale jak będą większe to będą cierpiały z tego powodu jak my żyjemy, jak rozmawiamy, teraz nie rozumieją że źle nam się układa i są szczęśliwe ale za jakiś czas same będą widziały i cierpiały tak jak ja z rodzeństwem patrzyłam na moich rodziców ale tu to już inny problem był, oczywiście moja mama nadal z nim jest i będzie. Ale jakbym teraz odeszła to też będą cierpiały no nie ma na to rady. ja naprawdę jestem bardzo nieszczęśliwa że nic mi się nie chce robić, no sprzątam gotuje nadal bo lubię porządek ale czasem nie wiem co robię bo jak się zamyslę o tym wszystkim to masakra, a teraz to już cały czas te myśli są ze mną, nie śpię prawie wcale, jestem zmęczona i zła na siebie, życie i wszystkich.
"Wprowadzenie" kochanka wiec tylko poglebi a nie rozwiaze problem, ktory jest w Twoim malzenstwie. Nie naprawi relacji tylko je pogorszy, zabierze czas przeznaczony chocby dla dzieci, nie polepszy samopoczucia tylko jak kazda uzywka na poczatku po euforii, beda leki, kompleksy wynikajace ze zlamania barier, stresu, ukrywania, klamstwa. Raczej samozniszczenie nie rozwiazanie. Natomiast mnie sie wydaje ze po prostu nie chcesz samodzielne podjac decyzji, wziasc odpowiedzialnosci na siebie. Wolalabys zeby wszystko samo wyszlo i to mezczyzna decydowal za Ciebie. Nie tedy droga, wtedy tylko dzieci ucierpia jeszcze bardziej.
Jeszcze poprawka do rady Clint Jonesa. Zmieniaj partnerów. Najdłużej trzy miesiące, żebyś się nie zakochała. Albo może być dłużej, ale wtedy się nie przyjaźnij. Spotykaj się rzadko, porozmawiajcie chwilę o pogodzie, pracy, kinematografii, do wyra i buziak na do widzenia.
Rada ode mnie. Spytaj go co go podnieca. Bo może jednak się wasze temperamenty jakoś spotykają. Szukając inspiracjo wejdź na czerwoną tubkę i przejrzyj kategorię c_u_c_k_o_l_d ![]()
sylwia8775 napisał/a:Clint Jones napisał/a:sylwia8775, jesteś młoda, masz dzieci. najważniejsze to aby:
- dzieci nie ucierpiały
- Ty była szczęśliwa, bo i wtedy dzieci też będą szczęśliwsze
napisałaś, że Twój mąż do dobry ojciec, więc nie bierz rozwodu, żadnej separacji, jak tu Ci co poniektórzy piszą. szkoda dzieci, nerwów, pieniędzy, czasu. same wady.
jeśli dobrze rozplanujesz swój romans, to mąż się nie dowie, a Ty będziesz zaspokojona, mniej znerwicowana, szczęśliwsza. dzięki temu także Twój mąż wiedząc, że nie wraca do domu gdzie siedzi znerwicowana, sfrustrowana żona może zyskać spokój, relaks, a więc również jemu udzieli się Twój dobry nastrój.ważne jedynie abyś nie romansowała na łapu capu, a z głową. plus zabezpieczenie oczywiście. i dobrze przygotowane wymówki, usprawiedliwienia. musi być wszystko wiarygodne, z podkładką (wymówką) dla męża przygotowaną odpowiednio wcześniej. i nie możesz wyskakiwać z info, że Cię nie ma, nie będzie tego samego dnia. trzeba planować i informować na przód, że tego a tego dnia coś tam masz, że wyjazd, sprawa jakaś na mieście, naprawa ciucha, whatever.
Dzieci na razie małe ale jak będą większe to będą cierpiały z tego powodu jak my żyjemy, jak rozmawiamy, teraz nie rozumieją że źle nam się układa i są szczęśliwe ale za jakiś czas same będą widziały i cierpiały tak jak ja z rodzeństwem patrzyłam na moich rodziców ale tu to już inny problem był, oczywiście moja mama nadal z nim jest i będzie. Ale jakbym teraz odeszła to też będą cierpiały no nie ma na to rady. ja naprawdę jestem bardzo nieszczęśliwa że nic mi się nie chce robić, no sprzątam gotuje nadal bo lubię porządek ale czasem nie wiem co robię bo jak się zamyslę o tym wszystkim to masakra, a teraz to już cały czas te myśli są ze mną, nie śpię prawie wcale, jestem zmęczona i zła na siebie, życie i wszystkich.
"Wprowadzenie" kochanka wiec tylko poglebi a nie rozwiaze problem, ktory jest w Twoim malzenstwie. Nie naprawi relacji tylko je pogorszy, zabierze czas przeznaczony chocby dla dzieci, nie polepszy samopoczucia tylko jak kazda uzywka na poczatku po euforii, beda leki, kompleksy wynikajace ze zlamania barier, stresu, ukrywania, klamstwa. Raczej samozniszczenie nie rozwiazanie. Natomiast mnie sie wydaje ze po prostu nie chcesz samodzielne podjac decyzji, wziasc odpowiedzialnosci na siebie. Wolalabys zeby wszystko samo wyszlo i to mezczyzna decydowal za Ciebie. Nie tedy droga, wtedy tylko dzieci ucierpia jeszcze bardziej.
Masz rację to tylko pogorszy ten problem a nie rozwiąże go. I znowu masz rację że nie potrafię sama podjąc decyzji. Tak wolalabym żeby to mój mąż zadecydował cokolwiek. Oj nie ma łatwo.
121 2015-01-30 10:56:30 Ostatnio edytowany przez Songoku (2015-01-30 10:56:54)
Rozstań się z mężem a nie zdradzaj go jak go zdradzisz to bedzie zwykłą kurewka!
Rozstań się z mężem a nie zdradzaj go jak go zdradzisz to bedzie zwykłą kurewka!
on Songoku nie przesadzaj, powstrzymaj się od tego typu określeń!
123 2015-01-30 19:07:56 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-01-30 19:08:07)
Marvie napisał/a:Jestem mezatka od 4 lat... Wlasciwie nasze malzenstwo od poczatku bylo nieporozumieniem. Ciagle klotnie, dopraszanie sie o kazda razem spedzona chwile... Mój maz jest tak zwanym Piotrusiem Panem, jest egoista zapatrzonym wylacznie w siebie, nie szczedzi mi ciaglych krytyk... Ogolnie nie moga powiedziec, ze jestem szczesliwa, a kazdy dzien jest zwykla szaroscia bez zadnej nadziei na lepsza przyszlosc...
Ostatnio sluzbowo poznalam mezczyzne, który zreszta niedlugo tez planuje slub... Widzielismy sie 1 raz, pozniej zaczelismy ze soba pisac... I tak od slowa do slowa, tematy zaczely schodzic na sfery prywatne i osobiste... On bylby w stanie zdradzic swoja dziewczyne... Ja rozwazam zdrade mojego meza... I planujemy pierwsze spotkania i czarujace romanse, zeby w nasze zycie wniesc odrobine "koloru"... Ale zanim podejme te decyzje i pozniej bede jej zalowac, powiedzcie prosze, co o tym myslicie??
Czy w ogole warto???????????????? Moze glupio zabrzmi: ale czy macie doswiadczenie w tego typu "niezobowiazujacych" zdradach?? :-/Słyszałam kiedyś ze "męzczyzna zdradza by podtrzymac swoje małżenstwo a kobieta by swoje zakończyć" Czy to nie wystarczajacy powód by Ci powiedzieć NIE WARTO!?
Większej bzdury nigdy nie słyszałem ![]()
Pierwsza część mnie powaliła ![]()
124 2015-01-30 19:23:14 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2015-01-30 19:24:20)
Qrsywa napisał/a:Marvie napisał/a:Jestem mezatka od 4 lat... Wlasciwie nasze malzenstwo od poczatku bylo nieporozumieniem. Ciagle klotnie, dopraszanie sie o kazda razem spedzona chwile... Mój maz jest tak zwanym Piotrusiem Panem, jest egoista zapatrzonym wylacznie w siebie, nie szczedzi mi ciaglych krytyk... Ogolnie nie moga powiedziec, ze jestem szczesliwa, a kazdy dzien jest zwykla szaroscia bez zadnej nadziei na lepsza przyszlosc...
Ostatnio sluzbowo poznalam mezczyzne, który zreszta niedlugo tez planuje slub... Widzielismy sie 1 raz, pozniej zaczelismy ze soba pisac... I tak od slowa do slowa, tematy zaczely schodzic na sfery prywatne i osobiste... On bylby w stanie zdradzic swoja dziewczyne... Ja rozwazam zdrade mojego meza... I planujemy pierwsze spotkania i czarujace romanse, zeby w nasze zycie wniesc odrobine "koloru"... Ale zanim podejme te decyzje i pozniej bede jej zalowac, powiedzcie prosze, co o tym myslicie??
Czy w ogole warto???????????????? Moze glupio zabrzmi: ale czy macie doswiadczenie w tego typu "niezobowiazujacych" zdradach?? :-/Słyszałam kiedyś ze "męzczyzna zdradza by podtrzymac swoje małżenstwo a kobieta by swoje zakończyć" Czy to nie wystarczajacy powód by Ci powiedzieć NIE WARTO!?
Większej bzdury nigdy nie słyszałem
Pierwsza część mnie powaliła
ja też większej bzdury nie słyszałam, zdradzają z róznych powodów. Często bo kogoś właśnie poznali, inni szukają bo mają ochotę na przygodę/ seks.
Rozstań się z mężem a nie zdradzaj go jak go zdradzisz to bedzie zwykłą kurewka!
z tego wnioskuję że pewnie Ciebie ktoś zdradził i masz jeszcze na to nerwa. zresztą nie mnie to oceniać. myśl jak chcesz o mnie choć mnie nie znasz i tego jak żyję, mimo to dziękuję za poradę