Malwina.
tak sobie nie uczestnicząc czytam ten wątek pod kilkunastu dni... postanowiłam się troche od myslenia odciąc, bo się sama w ślepy zaułek zapuściłam.
W ślepy zaułek moich żalów, bólów, upokorzeń i strachu przed zaufaniem - kręcę sie w kółku jak jakiś nakręcany bąk.. i nic..
więc ja postanowiłam sier odciąć od ustawicznego analizowania siebie, swoich przezyć, wspomionania i wracania do przeszłości.
tarantella - czytam twojego bloga - masz super pióro - temat jest niezły.. ale ta płynnośc twoich wypowiedzi i umięjętna autoironia.. powinnas pisac.. pisać.. pisać..
ale wracając do tematu.
malwina, czytam sobie ciebie i widze tak:
1. zostałas zraniona przez człowieka, wobec którego miałas wiele oczekiwań i któremu postawiłaś poprzeczkę na okreslonej wysokości....
2. borykając sie z niepewnością od listopada ubiegłego roku - przesuwałaś granicę tego, co jest dopuszczalne ALBO - co dla mnie jest bardziej prawdopodobne - druga strona nie raczyła zauważać twojego bólu, zagubienia, żalu, bo tak jej było łatwiej, wygodniej i bezpieczniej
3. próbowałas mówić, tłumaczyć, okreslać, żądać, krzyczeć i nic.....
4. aż się worek wysypał, szanowny misek powiedział parę słow za dużo.. potem sie przestraszył, wycofał się ze słow.. może tez czynów (ale tego nie wiesz) i wszystko (jgo zdaniem) wróciło do normy
5. Tobie do normy nie wróciło, bo masz żal, jak mógł. I to jest częśc, którą ja rozumiem bardzo bardzo bardzo - bo ja mężatka zdradzona, z mężem, który od dwóch i półroku nie dał mi najmniejszego powodu, żebym mogła podejrzewac go, że to nie był jednorazowy błąd - z tym żalem sobie poradzić tez nie mogę...
6. więc nie wiesz, co zrobić, bo ci ewidentnie zle.. tak zle i tak nie dobrze. boisz się przyszłości, ale twój racjonalny umysł mówi - przeciez nie jestem histeryczką, która się rozwiodę, bo moja intuicja piszczała alarmowo.....
i teraz masz dwie opcje:
jedna to moja - ta w której tkwie - zdarzyło się coś złego - dla mnie i mojego męża i naszego związsku. i mimo, że dwa i pól roku "staramy się wrócić" do normalności - TO JA NIE CHCĘ. wspominam, rozpamiętuję, walczę ze sobą - bo nie pozbyłam się całego żalu, bo nie odreagowałam, bo zwyczajnie nie wyrzuciłam tego z siebie.. i teraz tkwie w zawieszeniu - bo przecież DZISIAJ NIE MA POWODU, abym odeszła.. ale z nim terz nie do końca jestem sobą...... i tak tkwię i tkwię i tkwię
druga to ta, której mi się nie udało przejść, ale adze333 np. chyba takk- zamknąc rozdział i iśc do przodu.
Gdybym ja mogła cofnąc czas i podejmować od nowa decyzje i działania, które musiałam podjąć wtedy i wiedząc, jak się czuję teraz, mając sprawy nie załatwione, nie mając pewności, że mój mąz zrozumiał, albo czy ja w czytelny sposób artykułowałam wszystko, co chciałąm mu powiedzieć, dzisiaj zrobiłabym tak.
malwina, gdybym była na twoim miejscu. NAPISAŁABYM TO SOBIE - albo bym to POWIEDZIAŁA, albo bym wręczyła- żeby nie uciekło....
napisalabym
co było dla mnie wązne zawsze i na co się, jak myślałam z moim mężem umawiałam,
kiedy poczułam się niepewnie i jakie konkternie sytuacje i zachowania mnie dotknęły - dokłądnie i konkretnie... jak sprawozdanie - pamiętasz, jak w grudniu poszedłeś do ogrodu i w ciemności paliłeś papierosa i pisałes esemesa za esemesem?/ widziałam to...
kiedyś w weekend schowałes telefon i.....
i tak dalej ..
potem napisałabym o swoich uczuciach - jak się czułam co mnie bolało, co to dla mnie znaczyło..
potem napisałabym jak się czuje teraz, że nie wiem, co zrobić, że boję się przyszłości, że nie wiem, czy moge mu zaufać....
potem bym powiedziałą, że żeby pójśc do przodu, musze miec pewność, że zrozumiał, ile to dla mnie znaczyło.
i jesli rozumie, ile to dla mnie znaczyło, to chcę, żeby wiedział, że musimy przejśc wspólnie drogę do ponownej bliskości i zaufania.
I chciałabym, aby był na to gotowy ale chciałąbym, żeby wiedział, że każda sytuacja wątpliwa taka jak:::
będzie dla mnie końcem
tak bym zrobiła
pod warunkiem, że czułabym, że mam w sobie siły, aby iśc do przodu. a ja mam wraqżenie Malwina.... że ty taką wole i wiare w przyszłośc masz....
Więc jasno określ swoje uczucia i potrzeby...
bo inaczej do przodu nie pójdziesz.. a te podsłuchy i tak dalej.. to miotanie się
bo jesli podejrzewasz, że on nie zerwał swoich kontaktów, że cię kłamie i oszukuje, to reszta nie ma sensu...
i teraz masz dwie oo