Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 29,007 ]

521 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-06-12 12:42:01)

Odp: Kobiety na zakręcie
brazen napisał/a:

Mussaka

Jeśli faktycznie coś było, to trzeba darować sobie zabawę w detektywa. Myślałam, ze chodzi o coś co jest. A z tym kajaniem się, to bym była ostrożna. Misiek 15 lat już nie ma, nie widzi problemu!!!!!!, więc zapomnij, że się będzie kajał.


Ja mam jeszcze pytanie do samej zainteresowanej, Malwiny.

Gdybyś zamknęła sprawę z przeszłości i przeszła nad tym do porządku dziennego i zaczęła z Miśkiem wszystko od nowa. Od tej chwil. Napisała, że tęsknisz.Pokazała, że zaszła w Tobie jakaś przemiana. Bo dla mnie albo to albo nic. Nie widzę innej drogi.

Wiec kajac sie za wlasne bledy moze tylko malolat? To mamy inne pojecie winy i kary, albo przynajmniej poczucia winy i pokuty jakiejs. W detektywa tez odradzam zabawe ale w dupe za swoje, juz udowodnione wystepki, Misiek powinien dostac.

I co niby Malwina ma zmieniac w sobie, jaka znow tesknota? To nie ona ma tu plazem lezec tylko ten, co go ogonek za mocno swierzbi a sumienie za to wcale.

Zobacz podobne tematy :

522

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

.  A ja głupia myślałam sobie,że mozna normalnie, zwyczajnie.. wg. uczuć, sumienia...........

Mozna, ale nie z kazdym.

523 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-06-12 19:16:24)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Nie wiem jak ugryśc to wszystko.

Malwina,
musze jeszcze cos...
Zastanow sie czy tego chcesz.CZEGO chcesz.
Nie "strasz" go- pamietasz jak robila Monia z tym szukaniem kawalerki dla /niby/ siebie? (pozdrawiam Ciebie ,Monika!)

Jezeli to powiesz, to musi to byc na powaznie.Musisz NAPRAWDE chciec tego rozwodu.
Mow tylko to,co czujesz. Nic wiecej.

jednym slowem : licz sie z konsekwencjami i nie rzucaj slow na wiatr.

524

Odp: Kobiety na zakręcie

pomarańczowa no własnie ja mysle o tym jak najbardziej powaznie!  gdyby bylo inaczej tematu by juz nie bylo..,Przeciez teraz jest ok. Spokoj. Cisza. Nie blefuje i nie mam zamiaru zablefować jesli mu wygarne prawde o tym wszytskim. Ja tak mysle i czuje. Kwestia jego odniesienia się do sprawy.

Ja lubie jasne i czytelne sytuacje. Wtedy jest łatwiej. Widzisz ,że to co czarne jest czarne a nie rózowe. A zdarza sie byc daltonista przeciez. I ja nie mialabym watpliwości gdybym miala pewnośc zdrady. Mam teraz  watpliwości i w kółko o tym pisze. Gdybym byla na miejscu np. Moniczki kochanej .. dla mnie sprawa by byla rozstrzygnieta. TERAZ i JUZ. Ja rozumiem ze musi byc kara.  a ja ciagle sie łudze ,że dla niego kara wystarczjąca bedzie świadomość,że mnie zranil...

525

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

pomarańczowa no własnie ja mysle o tym jak najbardziej powaznie!  gdyby bylo inaczej tematu by juz nie bylo..,Przeciez teraz jest ok. Spokoj. Cisza. Nie blefuje i nie mam zamiaru zablefować jesli mu wygarne prawde o tym wszytskim. Ja tak mysle i czuje. Kwestia jego odniesienia się do sprawy.

Ja lubie jasne i czytelne sytuacje. Wtedy jest łatwiej. Widzisz ,że to co czarne jest czarne a nie rózowe. A zdarza sie byc daltonista przeciez. I ja nie mialabym watpliwości gdybym miala pewnośc zdrady. Mam teraz  watpliwości i w kółko o tym pisze. Gdybym byla na miejscu np. Moniczki kochanej .. dla mnie sprawa by byla rozstrzygnieta. TERAZ i JUZ. Ja rozumiem ze musi byc kara.  a ja ciagle sie łudze ,że dla niego kara wystarczjąca bedzie świadomość,że mnie zranil...

co zamierzasz ?
oprocz pisania ?

526

Odp: Kobiety na zakręcie

Przeciez nie pisze do niego tylko do Was. A to cos innego. Tu sie zwierzam z przemysleń. Tu sie radze.


Pisalam ,ze planuje trudna rozmowę z nim.

527 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-06-12 13:43:28)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Przeciez nie pisze do niego tylko do Was. A to cos innego. Tu sie zwierzam z przemysleń. Tu sie radze.


Pisalam ,ze planuje trudna rozmowę z nim.

przygotuj sie, ze uslyszysz to, co chcesz uslyszec.

Bo na moja glowe, to on juz nabral "doswiadczenia" jak ma postepowac z Toba w rozmowie.
Wlasnie po Waszej ostatniej przeprawie ( takzwanej "szczerej rozmowie ".
Ty szlukalas wtedy wszystko co mowil, choc jego slowa przeczyly faktom.

Powtorze sie: odebral LEKCJE.Od Ciebie. Wlasnorecznie mu jej udzielilas.
Podam tylko jeden przyklad jak on teraz mysli:

1.Powiedzialem Malwinie, ze gram w gry podczas gdy smssowalem do ..., widziala to, nic sie nie stalo

2. Powiedzialem Malwinie, ze w tamten poniedzialek musialem zostac dluzej w pracy. Bylem w MC Donaldsie, SKLAMALEM, sprawdzila, NIC SIE NIE STALO.

3.ciagle mowi, ze jak sie dowie , ze ja zdradzilem -wtedy sie cos stanie.

4.Co musze robic ?

   lepiej sie kryc

528 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-06-12 13:48:03)

Odp: Kobiety na zakręcie

Planujesz rozmowę.
Ale o czym chcesz rozmawiać? O rozwodzie? O wyprowadzce?
To nie rozmowa, to zakomunikowanie decyzji.
Rozmowa to wymiana argumentów, to przekonywanie się, to wzajemne słuchanie się i wyciąganie wniosków.

Zastanowiłam się, czego od swego męża oczekujesz w wyniku takiej "rozmowy" i nie znam odpowiedzi. Ja jej znać nie muszę, ale dobrze byłoby, byś Ty miała świadomość swych oczekiwań.
Zastanawiam się też, co zrobiłabym będąc na miejscu Twego męża słysząc komunikat o rozwodzie. I moja odpowiedź byłaby jedna: "dobrze, to wnieś sprawę o rozwód". Powiedziałabym tak mimo swego odmiennego zdania w tej kwestii. Ale co, na takie postawienie sprawy, można powiedzieć innego?

529

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Ja rozumiem ze musi byc kara.  a ja ciagle sie łudze ,że dla niego kara wystarczjąca bedzie świadomość,że mnie zranil...

O ho ho Malwina, swiadomie Cie ranil i jakos wyrzutow sumienia przy tym nie mial to teraz bedzie je mial? Napisalam to juz i napisze jeszcze raz: splynie po nim jak po tlustej kaczce woda. Bo albo tak niewyraznie piszesz albo mnie moja intuicja zawodzi ale nigdzie nie wyczulam najmniejszej skruchy z jego strony. Wykretow i tlumaczen (przeplatanych oskarzeniami Ciebie) mnostwo, zalu jakos malo. Moze sie nie doczytalam, tez mozliwe.

530 Ostatnio edytowany przez Kawencja (2012-06-12 13:58:50)

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:

Planujesz rozmowę.
Ale o czym chcesz rozmawiać? O rozwodzie? O wyprowadzce?
To nie rozmowa, to zakomunikowanie decyzji.
Rozmowa to wymiana argumentów, to przekonywanie się, to wzajemne słuchanie się i wyciąganie wniosków.

Zastanowiłam się, czego od swego męża oczekujesz w wyniku takiej "rozmowy" i nie znam odpowiedzi. Ja jej znać nie muszę, ale dobrze byłoby, byś Ty miała świadomość swych oczekiwań.
Zastanawiam się też, co zrobiłabym będąc na miejscu Twego męża słysząc komunikat o rozwodzie. I moja odpowiedź byłaby jedna: "dobrze, to wnieś sprawę o rozwód". Powiedziałabym tak mimo swego odmiennego zdania w tej kwestii. Ale co, na takie postawienie sprawy, można powiedzieć innego?

Zgadzam sie Wielokropkiem w 100%. Czytam Cie od poczatku zalozenia tego watku i tak sobie mysle, ze w sumie oczekujesz czegos, czego Twoj mezczyzna nie jest w stanie Ci dac. On sie nie poczuwa do winy, a Ty zlapalas go na malych klamstewkach.
Wiec albo porzadnie i spokojnie porozmawiacie i przejdziesz nad tym, co sie stalo,  do porzadku dziennego , albo sie rozstaniecie. Zrobil zle, klamal itp, ale nie masz dowodow,ze zdradzil. Wciaz tylko podejrzenia, ktore Cie zabijaja i rzutuja na wszystkie dziedziny Twojego zycia. Wielokropek ma racje, to musi byc rozmowa, a nie komunikowanie. W przyplywie zlosci kazdy z nas by odpowiedzial "To sie rozwiedzmy".

531

Odp: Kobiety na zakręcie

Ta rozmowa jest postawieniem sprawy jasno od mojej strony. Nie złapałam go na gorącym uczynku swiadczącym o zdradzie, wymigał sie z tego co ja sobie wymyslilam na ten temat, teraz jest cacyki... ale ja sie burze w srodku. Dlatego mu musze powiedzieć jakie ejst moje stanowisko w sprawie. Chociazby po to aby na przyszłość nie było takich sytuacji. Jesli cokolwiek wyniknie w tej rozmowie co sposoduje,że się tylko upewnie w moich odczuciach - rozwiode się z nim. Bo nie widze dalszej przyszłości z kims takim. Nie będe podejmowala zyciowych decyzji ( a takie mamy pzrzed soba) z człowiekiem, który może znow mnie zawieśc. Teraz mam jeszcze czym walczyc. Pozniej bede juz na straconej pozycji. W tym momencie kredyt mamy wspólny ale dom jest tylko mój. Mamy zamiar, to znaczy nosimy sie z zamiarem wystawienia tego domu na sprzedąz bo jest stanowczo za duzy dla nas. A potem pobudowanie malego. A ten mniejszy juz bedzie siłą rzeczy wspólny. Wtedy moge mu poskakac. Teraz jeszce moge powiedziec; pa, pa ..tam sa drzwi. Ja wiem, to czysto logistyczno-techniczne podejscie do tematu ale to też musze brac pod uwage i biore.

532

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina - dziewczyny mają trochę racji. Kolejna rozmowa niewiele pomoże jeśli za nią nie pójdą czyny czyli obiecane konsekwencje. Pisałam już tutaj, moja historia jest bardzo podobna do Monii (podobna, bo nie ma dwóch takich samych;) kobieta w pracy, zauroczenie, flirt,jego kłamstwa i oszustwa, mój ogromny żal, złość i ból. Liczne rozmowy i prośby nie dawały rezultatu i w końcu wyczerpana emocjonalnie wyprowadziłam się z domu, bo już nie dawałam rady. To nawet nie była chęć odejścia od męża ale ucieczka przed tymi negatywnymi emocjami, które mnie niszczyły. Już tego samego dnia dostałam smsy że zerwie, że zakończy, ba nawet, że zmieni pracę. Nie od razu wróciłam do domu, trochę to trwało, ale wróciłam wierząc, że złożone obietnice będą dotrzymane.
Myliłam sie strasznie. Pewne rzeczy, które dotąd szwankował zmieniły się, ale mąż nadal w tej samej pracy z tą samą panią sie widuje. Twierdzi, że to tylko koleżanka, ale sama wiesz że trudno po takich wydarzeniach wierzyć w zapewnienia kłamcy. Zastanów sie więc nad każdym słowem, które powiesz, nad każdym warunkiem który postawisz, czy będziesz w stanie go spełnić. Przemyśl każdą wersję wydarzeń, żebyś nie dała się zaskoczyć. Ja dzis myślę, że zabrakło mi konsekwencji i postawienia wszystkiego na jedną kartę. Chyba trochę sama siebie oszukałam - tez tłumaczyłam się, że kredyt, że dzieci, że mieszkanie.
Co mam dziś? Za kilka dni minie rok od czasu, gdy dowiedziałam sie o zdradzie. Jesteśmy razem ale....Nasz związek jest pusty, to raczej kontrakt małżeński. Z trzech rzeczy jakimi powinien cechowac się związek 1 namietność, 2bliskość 3 zaangażowanie zostały zgliszcza. Też zyłam w takim stanie jak ty, myślałam, dociekałam zastanawiałam się, szukałam pewności na tak lub nie. Byłam skołowana, taki stan zawieszenia. To strasznie wyniszczające jest. Dałam sobie spokój. Już nie podchodzę do tego tak emocjonalnie, daję sobie czas, bo wyszłam z założenia, że jeśli nic z tego nie będzie to zawsze zdążę odejść,a nowego związku nie mam siły budować. Można to nazwać trochę wygodnictwem - we dwoje łatwiej, ale mozę nie zawsze lepiej. Dziewczyny dobrze Ci radzą pomyśl, posłuchaj siebie czego TY chcesz, co będziesz w stanie udźwignąć, żebyś nie zapędziła sama siebie w kozi róg. Sorry że sie tak rozpisałam, ale....

533

Odp: Kobiety na zakręcie

Ewciu.. poprostu kazda historia jest inna. kazda z nas przechodzi przez to wszystko po swojemu. kazdy facet jest inny. Inne sa powody kryzysu w związku. Inne znajdują sie rozwiązania.


Ale dziewczyny oookk... ja sie poddaje. Wykminiłam co wykminilam na rozwiązanie mojej sprawy. To prosze; co mam zrobic w takim razie aby były te konsekwencje. ??

534 Ostatnio edytowany przez Kriss (2012-06-12 17:27:11)

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina, a co byś poradziła własnej córce gdyby zapłakana przyszła do Ciebie po radę w identycznej sytuacji? Nieważne czy lubisz zięcia - czy nie. Ważne co opowiedziałaby Ci córka. Nieszczęśliwa, okłamana, zmanipulowana.
Jesli nie masz córki - wyobraź sobie syna w sytuacji identycznej. Na czyim szczęściu by Ci zależało? Czyje zachowanie byś tłumaczyła? Jesteś starsza, mądrzejsza, więcej przeszłaś. I z byłym mężem i z byłą żoną obecnego, z kroplami dla kota, uczepionymi pacjentkami i innymi.

Czy przeprosiny za kłamstwo to UPOKORZENIE? Czy ja dobrze przeczytałam, czy mi na oczy padło?

535 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-06-12 18:55:36)

Odp: Kobiety na zakręcie

Drogie Koleżanki. Wydaje mi się, że Malwinie należy się przedstawienie jej wszystkich wariantów wyboru. Ja jej podpowiedziałam coś co mnie uratowało tyłek i emocjonalnie i finansowo. Nie mam sztywnego stanowiska w tej sprawie, bo nie siedzę w domu Malwiny i nie wiem, kto ma większy problem ? Malwina czy Misiek. Wszystko jest możliwe. Ja tylko czytam i wnioskuję. Moja porada OCZYWIŚCIE jest projekcją mojej własnej historii ale też Malwina jako dorosła dziewczynka dokona najwłaściwszego dla niej wyboru. Ja jako kobieta doświadczona zauważam jedynie prawidłowości w postępowaniu Miśka, które niestety zostały z identyczną dokładnością przećwiczone na mnie. Ale ta zbieżność nie musi o niczym świadczyć, rzecz jasna. Część z Was zna mojego bloga i zna szczegóły ale dla tych które nie znają mojej historii ? kilka słów wyjaśnienia, bo poczułam się wywołana do tablicy kilkoma komentarzami.

?Mój? psychofag złapany na wysyłaniu sms-a (dość konkretnej treści) opowiedział mi historyjkę o lasce, która się w nim zakochała i on nie może się od niej odczepić a ponieważ razem pracują, to on nie chciał jej upokarzać i grał w jej ?gierkę?. Usłyszałam tysiąc przysiąg, słów honoru i zaklęcie na zdrowie jego własnych dzieci. Jednak od tamtej pory moje całkowite zaufanie zaczęło pękać i zaczęłam dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie zauważałam, bo zwyczajnie nie czułam takiej potrzeby. Wszystko z psychofagiem w temacie lojalność wyjaśniliśmy sobie na wstępie naszego związku, więc uznałam, że podejrzliwość jest jak w każdym zdrowym związku nie na miejscu. No ale ów sms i kilka rzeczy później się zdarzyło a mój mózg zaczął trybić. KAŻDA próba rzeczowej uczciwej rozmowy (powiedz mi całą prawdę, a obejmie cię amnestia) prowadziły do tego samego ? przysięgi i manipulacje. TEORETYCZNIE I FAKTOGRAFICZNIE miałam niewiele przesłanek ? jakieś drobiazgi, niespójności w jego opowieściach, kilka sygnałów z zewnątrz, ale moje PRZECZUCIE wyło jak opętane. To co odkryłam na skutek ?sprawdzenia kart? przeszło moje najśmielsze oczekiwania. To nie była tylko jedna pani i to nie była tylko jedna gierka. Z tą panią z pracy miał już dawno bardzo zaawansowany romans z pełnowymiarowym regularnym seksem, wyjazdami, z opowieściami o przyszłych wspólnych dzieciach, poszukiwaniami wspólnego gniazdka. Jej też robił wodę z mózgu. Były też inne panie ? z tym samym scenariuszem i też wodą w mózgu. Dziwnym trafem jednak trwał przy mnie. Bo mu było wygodnie. Miał w naszym wspólnym domu i życiu świetną bazę wypadową do swoich przygód. Ja łykałam wszystko ? wszystkie jego delegacje, spóźnienia, tłumaczenia więc byłam idealną "bazą" i wystarczyło tylko mi od czasu do czasu pomajdrować w mózgu i korzystać z tego dalej. NIE DOMYŚLIŁAM SIĘ NICZEGO, bo przez cały czas po pierwsze byłam ufna jak pies, po drugie byłam zapewniana o gorącym uczuciu, choć w czynach niewiele za tym szło poza okresami, kiedy coś mi nie grało. Wtedy bardziej się starał, a raczej tylko udoskonalał manipulacje. Miałam fundowane takie "miodowe miesiące". Kiedy moja czujność na ich skutek słabła, on ze zdwojoną zajadłością uderzał w łapanie ?boków?. Aż zdrowa część mojego mózgu postanowiła się bronić. To tyle mojej historii w skrócie.

I nie ma się czego brzydzić, droga Mussuko. W takiej sytuacji maksymalnie zmanipulowana kobieta ma prawo szukać prawdy dowolnymi metodami. Bo z jednej strony boi się, że jest przewrażliwiona, zwyczajnie świruje (i jest jej to skutecznie wpychane jak dziecko do brzucha) i chce wierzyć w niewinność gościa, a z drugiej strony chce bronić swojej godności na wypadek, gdyby robiono z niej totalną idiotkę. Te, które miały farta nie znaleźć się w takiej sytuacji mogą dywagować na temat przeprowadzania DECYDUJĄCYCH rozmów, które w przypadku łajdaka prowadzą tylko do jednego ? narastająca dezorientacja i samooskarżanie siebie samej. Nie widzę nic złego w skonsultowaniu się z prawnikiem i detektywem i posłuchaniu ich rad. To wszystko jest dla ludzi.

Jak dla mnie (takiej mundrej jak jestem już dziś) to tego, co zaprezentował Misiek starczyłoby, żeby spakować mu walizki już dawno. I to nie pokazowo, kontrolnie, lakmusowo tylko DEFINITYWNIE I NA ZAWSZE. Widzę jednak, że Malwina się miota jak postrzelona kaczka i ma dwa wyjścia ? albo się poddać i próbować z tymi podejrzeniami żyć albo sprawdzić te znaczone karty. Bo karty SĄ ZNACZONE skoro były kłamstwa.

W dowolnym wypadku jego tok myślenia już poszedł tym torem, który opisała Pomarańczowa ? robię to co robię i w ślad za tym nie dzieje się nic złego, to mogę zrobić jeszcze więcej.

Malwina, Twoje granice zostały już przesunięte do ściany. Kilka postów temu już Ci napisałam ? wsłuchaj się w siebie. Daruj sobie całą tę zabawę w detektywa i bazuj na swojej podświadomości. Zaoszczędzisz sobie czasu, kasy i potwornych emocji. Bo takie detektywowanie to straszna udręka. Nikomu to nie jest potrzebne, skoro facet i tak Ci już dostarczył wystarczających dowodów. Może to nie są dowody na to że teraz zdradza, ale na to, że nie jest facetem dla Ciebie skoro potrafi wygenerować w Tobie lęki, które Cię zeżrą.

Nie często spotyka się taką francę, jaką był ?mój? psychofag i o takim gatunku w Twoim przypadku W OGÓLE nie mówimy, bo to ja mogłabym z takim fartem grać w totka. Mój był socjopatą a to nie jest częsty ptak. Teraz mówimy o facecie, który już Cię okłamał i to są fakty, których już nie musisz sprawdzać, BO SĄ. Albo o nich zapomnisz i będziesz go kochać takim jaki jest (bo takich kobiety też kochają) albo wybierzesz mniej stresogenny dla siebie model.

P.S. Dziękuję wszystkim, które czytają mojego bloga i są o nim dobrego zdania. To forma odreaogwania ale i powiedzenia sobie samej prawdy o sobie.

536

Odp: Kobiety na zakręcie

Tarantello........jestem wciąż pod wrażeniem tego co piszesz.

Niestety mężczyźni potrafię tak bajerować kobiety, do tego stopnia im ściemniać i wciskać kity, że one myślą, że to z nimi coś jest nie tak - tak jak o tym wspomniałaś. Myślę, że niektóre z nas mają wiele przeczuć co do oszustw facetów, czasem przesadnie, ale tak jak piszesz - do du...jest związek, w którym człowiek zadręcza się własnymi przeczuciami, które potem niejednokrotnie okazują się prawdą. Myślę, że u mnie jest podobnie...nie tylko ja jestem kłamana, ale także one, panienki z którymi pisze i do których dzwoni...a ja du....wołowa siedze i jeszcze zastanawiam się nad biedactwem.....

537 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-06-13 08:33:55)

Odp: Kobiety na zakręcie

Tarantello.... nawet nie wiesz jak bardzo zyczyłabym sobie żebys nie miala racji. A ją masz.
Juz dawno powinnam to skończyć... a jak wtedy nie zrobiłam tego to teraz na bank. Bo mnie boli, bo jest mi źle i na dodatek bardzo sie boje tego co będzie dlaej. Dobija mnie niesamowicie świadomość ,że teraz mam jeszcze wyjście ewakuacyjne, które nie zrujnuje mnie doszczętnie. To jakis instynkt samozachowawczy nie dopuścił do domknięcia wielu spraw a jesli one sie domkną zostanie mi zgrzytanie zębów i łykanie własnych łez.
Pożyczam od znajomego super fajny dyktafon cyfrowo-jakiś tam.. Tak fajnie się złożyło,ze bylismy ostatnio razem na szkoleniu i On go wyjął. Siedzielismy prawie na końcu dużej sali a dyktafonik ślicznie wszystko nagrał. Mam nadzieje,że spisze się ładnie i u mnie.I zrobie to i nawet mi brewka nie drgnie. Do skutku. Dosyć w zyciu przeszłam. Nie będę tłumaczyła, prosiła i dyskutowala. Mam jedno zycie.I amen.

538

Odp: Kobiety na zakręcie

Zastanów się, Malwina, czy masz odwpowiednią kondycję psychiczną, żeby ewentualnie usłyszeć (zobaczyć, przeczytać), to czego się obawiasz.
Ja zawsze mówię, że najgorsza wiedza jest lepsza od najlepszej niewiedzy, ale żeby się z nią zderzyć trzeba mieć (wbrew niektórym opiniom) cholerną odwagę i jaja a nie implanty.
Powtarzam. Jak dla mnie tego, co już sie zdarzyło między Wami absolutnie starcza do podjęcia decyzji o zmianach i można sobie spokojnie darować udrękę unaocznienia sobie pewnych spraw. A z drugiej strony może jednak wyniknie z tego coś dobrego. Przekonasz się, że NIC się nie dzieje i dalej będziesz mogła już żyć spokojnie i odszczekać pod stołem przed Miskiem "grube" podejrzenia. Takiego biegu spraw też nie możemy wykluczyć, czego życzę Ci z całego serca.

539

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina
Uważaj tylko, żeby M.nie trafił na ten dyktafon, bo wtedy już niczego się nie dowiesz.

Taranella
Tak ze swojego doświadczenia, to powiem Ci, że jeżeli nic nie wyjdzie , to wcale nic nie znaczy.Bo jednak coś tam mataczył i do tego trudno jest wrócić i sprawdzić co było.Trzeba to tylko wymazać z pamięci, ale czy się da????

540

Odp: Kobiety na zakręcie

Dam rade. Wysłuchac ewentualnych dowodów zbrodni. Spoko-luz. Nawet już zaczynam czuc ulge na sama mysl,że wreszcie mam pewność.
Oczywiście, jesli sprawa potoczy sie ku lepszemu .. nie będę rozpaczala. Nie o to chodzi. Chodzi o wyjaśnienie wszystkiego.
Dziekuje...

541

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina ,
TERAZ?? Teraz ma sie cos nagrac ? CO?
Przeciez z tego , co mowisz, to juz stara historia jest.

Malwina , tak z reka na sercu, czy to nie jest aby takie uspokojenie siebie samej - z Twojej strony ?

Ze jak sie nic nie nagra , to bedziesz ( niby ) zadowolona i usatysfakcjonowana ?I miala "dowod" na niewinnosc Miska ???

Przepraszam , ze ja tak z rana...ale na to mi to wyglada

542

Odp: Kobiety na zakręcie

tak teraz tez.  ja wychodze z domu a on zostaje po dyżurach sam. Przez kilka dni moze cos sie wyłapie. A jaka mam pewność,że juz jest ok? A masz patent na cofanie czasu bo ja nie . ;-)

543

Odp: Kobiety na zakręcie

przemysl to prosze

544

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina, "co było a nie jest nie pisze się w rejestr". Tak sobie myślę, czy dyktafon pomoże, bo gdyby pisał z nią  np. na gg to co wyłapiesz? stukanie na klawiaturze. Nie wiesz też czy z domu by dzwonil, czy będąc na ogródku. Same niewiadome. Zostaw wszystko i postaraj się żyć normalnie, jak coś bedzie na rzeczy samo się rypnie.

545

Odp: Kobiety na zakręcie
Tarantella napisał/a:

Czwarte najważniejsze - to jest wątpliwy dowód w sądzie (chociaż np. Zofii z naszego macierzystego wątku się przydało).

Witam Was... poczułam się przywołana do tablicy smile
Dowody w sądzie....mogą być różne.
Ja na "czuja" nagrywałam męża - nie wiem po co, ale mój "czuj" okazał się trafny i bezcenny. W sądzie uznano mi te nagrania za dowody.
Obecnie posiadam artykuł z Gazety Wyborczej z dnia 7 maja 12r., gdzie na stronie 16 w artykule "rozwód z wojną w tle" w temacie "dowody niewierności" czytamy: "Prywatny detektyw nie może podsłuchiwać rozmów telefonicznych śledzonego. Ale małżonek tak. Wystarczy, że podaruje podejrzanemu o zdradę partnerowi telefon z zainstalowanym spyphone'em. (...) Choć detektywom nie wolno zakładać podsłuchów ani montować kamer, to mogą namówić zleceniodawcę, by pod pozorem ochrony przed złodziejami sam zamontował takie urządzenie w domu. (...)". W temacie "groźby karalne": "(...) . Kupiła urządzenie rejestrujące i nagrywała kłótnie z byłym partnerem. Skierowała sprawę do sądu. Jan wypierał się, ale ekspertyza fonoskopijna wykazała, że kłamie"
W moim przypadku dwie prawniczki potwierdziły, że sąd przyjmuje nagrania z dyktafonu jako dowody.
Podsłuchy w telefonach kosztują 2 tyś. do 4 tyś. Oczywiście samo oprogramowanie jest bliżej kosztów 2 tyś. Telefon z oprogramowaniem jest droższy.
Koszt dyktafonu, to 200 zł w górę a wartość nagrań zdrajcy i oszusta, bezcenna.
Podsłuchów różnych jest moc. Wystarczy przejrzeć ofertę sklepów detektywistycznych.

Także nie tylko dyktafony i nagrania z nich w sądzie są dowodem, ale i podsłuchy, namierzanie czyli GPS, nagrania z kamery.
Czy warto było nagrywać smile ? Warto !!! Dzisiaj jestem szczęśliwą rozwódką z rozwodem z jego winy smile. POLECAM wink

546

Odp: Kobiety na zakręcie
Maja66 napisał/a:

Malwina, "co było a nie jest nie pisze się w rejestr". Tak sobie myślę, czy dyktafon pomoże, bo gdyby pisał z nią  np. na gg to co wyłapiesz? stukanie na klawiaturze. Nie wiesz też czy z domu by dzwonil, czy będąc na ogródku. Same niewiadome. Zostaw wszystko i postaraj się żyć normalnie, jak coś bedzie na rzeczy samo się rypnie.

Maju, samo nic nie chce się zrobić i rypać big_smile .

547

Odp: Kobiety na zakręcie

Przez net On niczego nie robi... w sensie innych babsztylów. Wiem na bank. Spawrdziłam. Tylko przez telefon. Jeśli juz oczywiście. Dlatego tak jak Zofia; zrobię to na "czuja". Tydzień, dwa.. i jesli coś jest.. wyjdzie.

548

Odp: Kobiety na zakręcie
Maja66 napisał/a:

Malwina, "co było a nie jest nie pisze się w rejestr".

Zgadzam się ! pod warunkiem, że dopadła nas amnezja lub skleroza big_smile.

Niestety pisze się w rejestrze... pamięta się wszystko! Coś może jest bledsze, mniej wyraźne, ale jest !
Nie da się zapomnieć zdrady. Ona z czasem mniej boli, ale pamięta się uczucia jakie nam towarzyszyły przy przyłapaniu zdrajcy i cały czas działa razem z tą pamięcią wyobraźnia.  Zapewne czas ma znaczenie przy zdradzie i ból zamienia się w niesmak.
Mniej boli też kiedy zaczynamy mieć swoje oddzielne życie.

549

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina.
tak sobie nie uczestnicząc czytam ten wątek pod kilkunastu dni... postanowiłam się troche od myslenia odciąc, bo się sama w ślepy zaułek zapuściłam.
W ślepy zaułek moich żalów, bólów, upokorzeń i strachu przed zaufaniem - kręcę sie w kółku jak jakiś nakręcany bąk.. i nic..
więc ja postanowiłam sier odciąć od ustawicznego analizowania siebie, swoich przezyć, wspomionania i wracania do przeszłości.
tarantella - czytam twojego bloga - masz super pióro - temat jest niezły.. ale ta płynnośc twoich wypowiedzi i umięjętna autoironia.. powinnas pisac.. pisać.. pisać..
ale wracając do tematu.

malwina, czytam sobie ciebie i widze tak:
1. zostałas zraniona przez człowieka, wobec którego miałas wiele oczekiwań i któremu postawiłaś poprzeczkę na okreslonej wysokości....
2. borykając sie z niepewnością od listopada ubiegłego roku - przesuwałaś granicę tego, co jest dopuszczalne ALBO - co dla mnie jest bardziej prawdopodobne - druga strona nie raczyła zauważać twojego bólu, zagubienia, żalu, bo tak jej było łatwiej, wygodniej i bezpieczniej
3. próbowałas mówić, tłumaczyć, okreslać, żądać, krzyczeć i nic.....
4. aż się worek wysypał, szanowny misek powiedział parę słow za dużo.. potem sie przestraszył, wycofał się ze słow.. może tez czynów (ale tego nie wiesz) i wszystko (jgo zdaniem) wróciło do normy
5. Tobie do normy nie wróciło, bo masz żal, jak mógł. I to jest częśc, którą ja rozumiem bardzo bardzo bardzo - bo ja mężatka zdradzona, z mężem, który od dwóch i półroku nie dał mi najmniejszego powodu, żebym mogła podejrzewac go, że to nie był jednorazowy błąd - z tym żalem sobie poradzić tez nie mogę...
6. więc nie wiesz, co zrobić, bo ci ewidentnie zle.. tak zle i tak nie dobrze. boisz się przyszłości, ale twój racjonalny umysł mówi - przeciez nie jestem histeryczką, która się rozwiodę, bo moja intuicja piszczała alarmowo.....

i teraz masz dwie opcje:
jedna to moja - ta w której tkwie - zdarzyło się coś złego - dla mnie i mojego męża i naszego związsku. i mimo, że dwa i pól roku "staramy się wrócić" do normalności - TO JA NIE CHCĘ. wspominam, rozpamiętuję, walczę ze sobą - bo nie pozbyłam się całego żalu, bo nie odreagowałam, bo zwyczajnie nie wyrzuciłam tego z siebie.. i teraz tkwie w zawieszeniu - bo przecież DZISIAJ NIE MA POWODU, abym odeszła.. ale z nim terz nie do końca jestem sobą...... i tak tkwię i tkwię i tkwię
druga to ta, której mi się nie udało przejść, ale adze333 np. chyba takk- zamknąc rozdział i iśc do przodu.




Gdybym ja mogła cofnąc czas i podejmować od nowa decyzje i działania, które musiałam podjąć wtedy i wiedząc, jak się czuję teraz, mając sprawy nie załatwione, nie mając pewności, że mój mąz zrozumiał, albo czy ja w czytelny sposób artykułowałam wszystko, co chciałąm mu powiedzieć, dzisiaj zrobiłabym tak.

malwina, gdybym była na twoim miejscu. NAPISAŁABYM TO SOBIE - albo bym to POWIEDZIAŁA, albo bym wręczyła- żeby nie uciekło....
napisalabym
co było dla mnie wązne zawsze i na co się, jak myślałam z moim mężem umawiałam,
kiedy poczułam się niepewnie i jakie konkternie sytuacje i zachowania mnie dotknęły - dokłądnie i konkretnie... jak sprawozdanie - pamiętasz, jak w grudniu poszedłeś do ogrodu i w ciemności paliłeś papierosa i pisałes esemesa za esemesem?/ widziałam to...
kiedyś w weekend schowałes telefon i.....
i tak dalej ..
potem napisałabym o swoich uczuciach - jak się czułam co mnie bolało, co to dla mnie znaczyło..
potem napisałabym jak się czuje teraz, że nie wiem, co zrobić, że boję się przyszłości, że nie wiem, czy moge mu zaufać....

potem bym powiedziałą, że żeby pójśc do przodu, musze miec pewność, że zrozumiał, ile to dla mnie znaczyło.
i jesli rozumie, ile to dla mnie znaczyło, to chcę, żeby wiedział, że musimy przejśc wspólnie drogę do ponownej bliskości i zaufania.
I chciałabym, aby był na to gotowy ale chciałąbym, żeby wiedział, że każda sytuacja wątpliwa taka jak:::
będzie dla mnie końcem




tak bym zrobiła

pod warunkiem, że czułabym, że mam w sobie siły, aby iśc do przodu. a ja mam wraqżenie Malwina.... że ty taką wole i wiare w przyszłośc masz....
Więc jasno określ swoje uczucia i potrzeby...


bo inaczej do przodu nie pójdziesz.. a te podsłuchy i tak dalej.. to miotanie się
bo jesli podejrzewasz, że on nie zerwał swoich kontaktów, że cię kłamie i oszukuje, to reszta nie ma sensu...

i teraz masz dwie oo

550

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Przez net On niczego nie robi... w sensie innych babsztylów. Wiem na bank. Spawrdziłam. Tylko przez telefon. Jeśli juz oczywiście. Dlatego tak jak Zofia; zrobię to na "czuja". Tydzień, dwa.. i jesli coś jest.. wyjdzie.

Ja wyszłam z domu na spotkanie i zostawiłam włączony dyktafon. Myślałam, że trupem padnę jak odsłuchiwałam mówione znajomym mi, miłosnym tonem "cześć kwiatuszku".... poza tym niewiele się nagrało - prawdopodobnie z przyzwyczajenia, do sracza poszedł rozmowę kontynuować.
Łgał, mówił, że rozmawiał ze starszą panią psycholog...pomaga mu "podnieść się" po traumie jaką mu zafundowałam... szkoda, że w samochodzie nie zostawiłam dyktafonu....nagrało by się o wiele więcej i nie byłoby wtedy idiotycznego tłumaczenia. Znajomym powiedział tą samą wersję - uwierzyli, że biedny miś jest biedny.

551 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-06-13 15:11:54)

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziewczyny, kochane.
Był czas ,że obwinialam siebie o ta całą sytuacje,że jakas porabana jestem. Że za mało może wyrozumiała, że inne to by go zrozumiały, nic złego w sms-owaniu za drzewem by nie widziały.. Teraz wiem,że moje odczuwanie jest normalne. A to co On robil nie.
End_aluzja. Szokuje mnie za każdym razem podobieństwo naszych sytuacji i toku myslowego jaki w nas obu zachodzi. Mam dokładnie ten stan jaki opisałąs. Ja nie mam aż tak lekkiego pióra jak większość z Was ale jestem dosłownie na kolanach jak ktoś trzeci, z boku  dokładnie  rozumie co ja czuje!!!!!!


http://jakzycpozdradzie.blog.onet.pl/Dlugi-czas-na-decyzje,2,ID473906308,n

552

Odp: Kobiety na zakręcie

był taki moment, w którym bardzo chciałam znaleźć dowód, że nie zerwał z nia kontaktu, że nadal mnie zdradza....
Był taki moment, że wtedy nie musiałabym DECYDOWAĆ, WYBIERAĆ, DZIAŁAĆ.
wtedy decyzje podjałby ON. nie musiałabym się zastanawiać czy go kocham czy zdołam znowu pokochać, czy potrafię wybaczyć, czy potrafię zaufać.
Mój mąż nie dał mi jednak nawet namiastki dowodu, że mnie zawiódł. Niczego mi nie ułatwił

czy ty coś znajdziesz przez dyktafon malwina? nie sądze. jesli teraz odważnie trzyma telefon na wierzchu... i tak dalej i tak dalej.... to pewnie posprzątane. Bo nie miałby takiego zaufania do ewentualnej kochanki, żeby liczyc na to, że ona go nie wyda. REALNIE - w jej interesie jest, żebyś go wyrzuciła z domu, co nie??

Więc nie sądze, że coś znajdziesz
nie sądze też, żebys na podstawie tego, co się już wydarzyło - podjeła decyzje o rozstaniu
bo tak naprawdę nie chcesz stracić tej relacji i tych uczuć i wierzysz, że to, co czujesz teraz to etap przejściowy
rozumiem też, że się boisz decyzji finansowo - zobowiązujących
rozumiem tez, że głupio mu powiedzieć... wstrzymajmy się na jakis czas z naszymi wspólnymi planami (z naszym wspólnym zyciem) bo na razie nie mam zaufania co do naszej przyszłości... Po pierwsze już widzisz w jego oczach ten szok ból niedowierzanie a ty przecież nie chcesz nikogo ranić.. po drugie wiesz, że jakbys coś takiego głośno powiedziała - to mógłby cię ocenić jako wstrętna materialistkę (a ty przeciez jesteś na duchowa....)po trzecie- co to za kapitał na odbudowanie przyszłości, hgdy ty mówisz - to się teraz zawiesimy w poiwetrzu i poczekamy co będzie...
ale na co poczekamy malwina??
ja decydowałam się rok temu na kredyt i zobowiązania.. wspólne


Malwina - nie ma co stać w miejscu.. jak ma byc dno, to będzie dno.. i tyle. jak mka się udać, to sie uda.
Uświadom mu, co czujesz i czego potrzebujesz. Albo to przyjmie, zrozumie i będzie ci udawaniał, że jest twoim starym miskiem....
albo i nie...


Z drugiej strony Malwina - mój udowania że takim miskiem jest.. takim jak kiedyś,, z jednym małym, dla niego niewaznym, kurwiszczym przerywnikiem w życiorysie.... tylko wiesz, żeby był Misiek - potrzebna jest Malwina...
ale jak nie ma Malwiny, a jest M na zakręcie... to i misiek już nie ten....

553

Odp: Kobiety na zakręcie

End_aluzja. TAK. Od A do Z.Prawda. Samiusieńks prawda.

Pewnie ,ze się boje. I tego że wykryje kłamstwo kolejne. Bo to ból zawodu, wojna.Ale czuje w tym momencie również ulge ; juz wiem co robic!

Boje się,że nic nie wykryje. I ciagle będzie sie w mojej swiadomości kręcił film. Z kadrami z przeszłości, z domysłow i obaw. A to nie jest fajne. Oskara za to nie będzie . Najwyżej Maliny.

Boję sie też,że się wszystko wyklaruje. Bo oczekiwania są też wobec mnie. A co ja czuję? Wiadomo, w kółko o tym pisze. A co powinnam czuć.?  czy potrafie jeszcze? a jak nie..

NIGDY już nie będzie Miśka.. takiego samego. Fajnego, męskiego, szczerego faceta. Czułego aż wszystko bolało z emocji. Niewiarygodnego wręcz, co mu peplałam przez dłuuuuugi czas naszej znajomości.Nie mogłam uwierzyć,że może być tak fajnie między facetem a kobietą. Zmarnowane, poplamione, zarysowane.

Malwina tez już jest inna. Opadła na ziemie, z lekkim hukiem. Nabrała dystansu, otrzeźwiała ( nie mylić z unikaniem alkoholu, nie unika). Już nie marzy. Nie planuje. Nie ma cierpliwości. Czeka.

554 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-06-13 19:41:19)

Odp: Kobiety na zakręcie

Bo kurde ile razy można zaczynać życie od nowa?
Ja też nie marzę, nie planuję, nie unikam alkoholu...
Wcale nie chce zaczynać nic od nowa. Jestem zbyt słaba na to, nie gotowa....może musi minąć więcej czasu jak u wielu piszących tu kobiet.....
Jestem beznadziejna, słaba jak małe dziecko..czuje się do niczego......

555

Odp: Kobiety na zakręcie

dziewczyny, Monia i Malwina, Malwina i Monia,
posluchajcie mojego ulubionego


zawsze jest cos , co daje sile

556

Odp: Kobiety na zakręcie

Normalnie spłakałam się.....

p.s


"dziewczyny, Monia i Malwina, Malwina i Monia"

plis nie klonuj mnie, jeden taki egzemplarz na świecie wystarczy...po cholerkę druga taka beznadziejna miałaby łazić po świecie.....

Malwina ma więcej siły...ona da radę......

557 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-06-13 20:59:47)

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Normalnie spłakałam się.....


Malwina ma więcej siły...ona da radę......

Ona to samo mowi o Tobie
:-)

558

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Normalnie spłakałam się.....

p.s


"dziewczyny, Monia i Malwina, Malwina i Monia"

plis nie klonuj mnie, jeden taki egzemplarz na świecie wystarczy...po cholerkę druga taka beznadziejna miałaby łazić po świecie.....

Malwina ma więcej siły...ona da radę......

Monika, obie mamy swoją siłe. Człowiek uczy się całe życie. Siebie też.

559

Odp: Kobiety na zakręcie

Witaj Malwinko w ten ponury deszczowy dzień!

Jak tam akcja podsłuch?

560

Odp: Kobiety na zakręcie

Witaj... juztro bee miala dyktafon. Wczoraj rozpozcęlam pisanie listu do niego. Musi wiedziec jakie mam nastawienie do nas. Tak bedzie dla niego dobrze i dla mnie. Nie umiem siebie oklamywac do tego stopmnia. Czuje co czuje i to nie jest pozytywne uczucie. Teraz w wielu sytuacjach zeby nie zaogniac naszych relacji poprostu udaje. Dobry humor, że tesknilam,ze fajnie,że mnie dotyka. A tak nie jest. Dlatego w dogodnym moemncie naświetle mu sprawe.

A jak u Ciebie..?

561

Odp: Kobiety na zakręcie

Wiesz jak jest!
Raz mam wszystkiego dosyć, raz mam siłę, ze góry przenosić....
Przez te cholerne mecze facet jak w amoku...
Nie mam pojęcia co faceci widzą w bieganiu za piłką........

562 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-06-14 10:00:17)

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie tylko Monia faceci. ja oszlalam tez. Taki ejestem kibic,że ho ho.  Zawsze tak mialam. Budzi sie we mne lew kibica jak graja nasi!!!! Wiesz, wojny nie ma.. trzeba jakoś patriotycznie się zachowac.
A Błaszczykowski...................... super gość.

563

Odp: Kobiety na zakręcie

No mnie sie też udziela oczywiście.
U mnie w domu powariowali, łącznie z moja córką. Ale dwa mecze codziennie to już dla mnie za wiele....
Dziś grają w Poznaniu, kibice znów zdemolują co się da....

564

Odp: Kobiety na zakręcie

Mąz zmienil prace?  jak to wygląda?

565 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-06-14 10:06:23)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Mąz zmienil prace?  jak to wygląda?

No co Ty!
On ma problem z podstawowym funkcjonowaniem a co dopiero żeby pracę miał zmienić. Ale nie ma wyjścia i on o tym wie.
Kłóciliśmy się o to nie raz. Ciągle słyszę, że nie rzuci pracy bez znalezienia nowej, tylko na razie kiepsko mu to idzie.
Chociaż nasza psycholog uważa, że  zmiana pracy nie jest tu ważna tylko wewnętrzne jego nastawienie, bo przecież co za problem sie kontaktować z kim jeśli sie tego chce i zmiana pracy tu nie ma znaczenia.
Ja uważam inaczej i mąż powiedział, że dla mnie to zrobi...

566

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Mąz zmienil prace?  jak to wygląda?

No co Ty!
On ma problem z podstawowym funkcjonowaniem a co dopiero żeby pracę miał zmienić. Ale nie ma wyjścia i on o tym wie.
Kłóciliśmy się o to nie raz. Ciągle słyszę, że nie rzuci pracy bez znalezienia nowej, tylko na razie kiepsko mu to idzie.
Chociaż nasza psycholog uważa, że  zmiana pracy nie jest tu ważna tylko wewnętrzne jego nastawienie, bo przecież co za problem sie kontaktować z kim jeśli sie tego chce i zmiana pracy tu nie ma znaczenia.
Ja uważam inaczej i mąż powiedział, że dla mnie to zrobi...

Witaj Monia ,cieszę się ,że tu wróciłaś.Mam nadzieję ,że lepiej się już czujesz.Tak sobie myślę ,że jeżeli twój mąż ma depresję ,to rezygnacja z pracy i bycie na twoim utrzymaniu ,może go jeszcze bardziej dobić .Najlepiej by było znaleźć inną i wtedy się zwolnić ,tylko czy on szuka ,czy tylko ma zamiar ?Monia czy ty też chodzisz do psychologa ?-bo Ci też to bardzo potrzebne.

567

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzień dobry w piękny słoneczny dzień moniu hahahha ja mam piękny:):):) Tak jak malwina jestem kibicką pełną piersią.Monia Malwina czytam ten wątek od zarania i powiem szczerze że robicie na mnie obie ogromne wrażenie.Tak rozsądnych czułych i takich troszkę niedzisiejszych(to jest komplement)kobiet jest już tak niewiele.Czytam Was i jestem pełna podziwu dla wytrwałości waszej,dla dobroci względem partnerów,dla poszanowania  waszych rodzin:). Gdybym ja tak potrafiła,gdybym choć w połowie była tak wyrozumiała a może tak kochająca jak monia,Byłoby mi łatwiej.Mój M był zawsze dobrym mężem,człowiekiem a w tej chwili jest ANIOŁEM i co i nic ja nie potrafię, nie umiem wybaczyć.A tak bardzo bym chciała chociażby dla dzieciaków(już dorosłych)zawsze mieli szczęśliwą pełną rodzinę.Życzę Wam obu powodzenia a moni dodatkowo aby wreszcie zaświeciło dla niej słońce w pełnym tego słowa znaczenia.Pozdrawiam

568

Odp: Kobiety na zakręcie

Witaj Nino!

Moja pensja niestety jest niska, więc nie ma szans, żeby sie z niej utrzymać, a  oszczędności nie mamy prawie żadnych.
Muszę niestety myśleć pragmatycznie, w końcu dziecko trzeba jakoś utrzymać, mieszkanie opłacić i inne zobowiązania...proza życia...
Mąz jest w takim psychicznym dołku, że zaczyna już zawalać obowiązki w pracy, sami go zwolnia w końcu....
Oboje chodzimy do psychologa, on ma jeszcze mieć kolejną konsultację psychiatryczną, mam nadzieję, że jakieś antydepresanty mu zapisze, bo jak powiedzaiła ostatnio psycholog - potrzeba mu czegoś co ruszy go z tego letargu...

569

Odp: Kobiety na zakręcie

Dalekiktosiu :-) miło,ze tak nas postrzegasz.. naparwde miło..bo w zawirowaniach emocji czasami obawiam się,że jakas wariatka jestem odbiegająca mocno od normy..
Ze mną jest tak,ze mam bardzo żmudną drogę zawsze do podjęcia decyzji ale gdy juz to przejde z mozołem to już wtedy nie ma pomiłuj. Klamka zapada.

570

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Ze mną jest tak,ze mam bardzo żmudną drogę zawsze do podjęcia decyzji ale gdy juz to przejde z mozołem to już wtedy nie ma pomiłuj. Klamka zapada.

Ja też tak chcę....moja droga jest cholernie żmudna, wyboista -  oby było warto...

571

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Malwina tez już jest inna. Opadła na ziemie, z lekkim hukiem. Nabrała dystansu, otrzeźwiała ( nie mylić z unikaniem alkoholu, nie unika). Już nie marzy. Nie planuje. Nie ma cierpliwości. Czeka.

Rozumiem cię Malwina ,każde doświadczenie  nas zmienia .Ja też boję się marzyć i planować .Coś tam zawsze planuję ale nie nastawiam się na to ,jak się uda to dobrze a jak nie to mniej boli.End-aluzja pisze dokładnie to co czasami myślę .My już jesteśmy inne ,pokaleczone ,inaczej patrzymy na naszych bliskich .Każdy dzień to coś nowego ,ale również każdy dzień to chwile w których pamiętamy o bólu.

572

Odp: Kobiety na zakręcie
dalekiktos napisał/a:

Dzień dobry w piękny słoneczny dzień moniu hahahha ja mam piękny:):):) Tak jak malwina jestem kibicką pełną piersią.Monia Malwina czytam ten wątek od zarania i powiem szczerze że robicie na mnie obie ogromne wrażenie.Tak rozsądnych czułych i takich troszkę niedzisiejszych(to jest komplement)kobiet jest już tak niewiele.Czytam Was i jestem pełna podziwu dla wytrwałości waszej,dla dobroci względem partnerów,dla poszanowania  waszych rodzin:). Gdybym ja tak potrafiła,gdybym choć w połowie była tak wyrozumiała a może tak kochająca jak monia,Byłoby mi łatwiej.Mój M był zawsze dobrym mężem,człowiekiem a w tej chwili jest ANIOŁEM i co i nic ja nie potrafię, nie umiem wybaczyć.A tak bardzo bym chciała chociażby dla dzieciaków(już dorosłych)zawsze mieli szczęśliwą pełną rodzinę.Życzę Wam obu powodzenia a moni dodatkowo aby wreszcie zaświeciło dla niej słońce w pełnym tego słowa znaczenia.Pozdrawiam

Czy należy mi sie podziw czy raczej pożałowanie dla głupoty?
Nie mam pojęcia!
Ostatnio usłyszałam od męża, że nie docenił mojej miłości....epitety typu idiota, kretyn słysze prawie co dzień (oczywiście mówi o sobie).......

573

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dalekiktosiu :-) miło,ze tak nas postrzegasz.. naparwde miło..bo w zawirowaniach emocji czasami obawiam się,że jakas wariatka jestem odbiegająca mocno od normy..

Malwina ja już jestem świadoma tego że nie jestem już normalna i nigdy nie będę .Każdy patrzy na to inaczej ,dla jednych zdrady ,kłamstwa ,to normalne a dla innych nie .Ja nigdy tego nie zaakceptuję ,jestem za rozwodem a nie za zdradą .

574

Odp: Kobiety na zakręcie

Jeszcze a propos Euro 2012.

Ciekawe komu będzie kibicować Mussuka podczas meczu Polska - Czechy. U nich jakby konflikt interesów!
Krecik w końcu Czech jakby nie było!

575

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Dalekiktosiu :-) miło,ze tak nas postrzegasz.. naparwde miło..bo w zawirowaniach emocji czasami obawiam się,że jakas wariatka jestem odbiegająca mocno od normy..

Malwina ja już jestem świadoma tego że nie jestem już normalna i nigdy nie będę .Każdy patrzy na to inaczej ,dla jednych zdrady ,kłamstwa ,to normalne a dla innych nie .Ja nigdy tego nie zaakceptuję ,jestem za rozwodem a nie za zdradą .

Czyżbyś zastanawiała się jednak nad rozwodem?

576

Odp: Kobiety na zakręcie

ja nie wiem jak przeżyje ten mecz.. wykończę się na bank. Musze jakies leki uspokajające sobie zapodać.. inaczej nie ręcze za siebie. Zbyt emocjonalna jestem. W meczy Polska - Rosja tak się cieszylam z gola,że dopiero po 10 minutach zauwazyłam,że jest nadal 0-0.. i że bramka byla ze spalonego big_smile    Blondynka coż.

Nino...................... End_ aluzja czyta w mojej duszy. Z kazdym jej wpisem upewniam się,że ma taki dar. ;-)

577

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

ja nie wiem jak przeżyje ten mecz.. wykończę się na bank. Musze jakies leki uspokajające sobie zapodać.. inaczej nie ręcze za siebie. Zbyt emocjonalna jestem. W meczy Polska - Rosja tak się cieszylam z gola,że dopiero po 10 minutach zauwazyłam,że jest nadal 0-0.. i że bramka byla ze spalonego big_smile    Blondynka coż.

Nino...................... End_ aluzja czyta w mojej duszy. Z kazdym jej wpisem upewniam się,że ma taki dar. ;-)

Jakie leki? Drinka albo browarka przyjmij!

Ech Ty blondynko! Nie martw się, ja nie jestem blond a spalony jest ciągle dla mnie czarną magią!

578 Ostatnio edytowany przez dalekiktos (2012-06-14 10:55:59)

Odp: Kobiety na zakręcie

"Czy należy mi sie podziw czy raczej pożałowanie dla głupoty?
Nie mam pojęcia!
Ostatnio usłyszałam od męża, że nie docenił mojej miłości....epitety typu idiota, kretyn słysze prawie co dzień (oczywiście mówi o sobie)......."

Na dzień dzisiejszy uważam że podziw,choć przyznam szczerze że nie od początku tak uważałam.
Epitety męża na swój temat są jak najbardziej słuszne:):)::)


Malwina Ty nie zwariowałaś to świat zwariował dlatego moje stwierdzenie takie niedzisiejsze,jest komplementem bo umieć kochać i być wiernym i mieć  zasady i SZANOWAĆ drugiego człowieka jest ogromnym wyzwaniem.


Blondynką też nie jestem a spalony to również czarna magia dla mnie i podobnie jak malwina z gola:((( cieszyłam się równie długo jak ona.Ba powiem więcej do dzisiaj on się dla mnie liczy:))) jakieś durnowate  wymysły SPALONY ,liczy się i dlatego uważam że byliśmy w podsumowaniu o niebo lepsi od Rosjan:)))

579

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:
nina1234 napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Dalekiktosiu :-) miło,ze tak nas postrzegasz.. naparwde miło..bo w zawirowaniach emocji czasami obawiam się,że jakas wariatka jestem odbiegająca mocno od normy..

Malwina ja już jestem świadoma tego że nie jestem już normalna i nigdy nie będę .Każdy patrzy na to inaczej ,dla jednych zdrady ,kłamstwa ,to normalne a dla innych nie .Ja nigdy tego nie zaakceptuję ,jestem za rozwodem a nie za zdradą .

Czyżbyś zastanawiała się jednak nad rozwodem?

Monia ,nie ja się nie zastanawiam nad rozwodem ,na razie jest dobrze .Jeżeli mąż jednak by uznał ,że nie chce ze mną być pozwoliłabym mu odejść .Na razie twierdzi ,że bardzo mnie kocha ,że jestem wspaniała i takie tam .Chodziło mi o ty ,że jeżeli komuś jest w związku źle ,to albo to stara się naprawić ,albo odchodzi ,a nie zdradza .Gdyby ludzie byli wobec siebie uczciwi nie było by tylu łez .Po prostu jestem przeciwniczką bycia w związku tylko i wyłącznie ze względu na dzieci .Ja jak będzie mi źle odejdę  a nie będę udawać ,że wszystko jest dobrze i zdradzać .Brzydzę się kłamstwem ,ja nie potrafię kłamać -dlatego dla niektórych jestem nienormalna .

580 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-06-14 12:14:33)

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:

.Brzydzę się kłamstwem ,ja nie potrafię kłamać -dlatego dla niektórych jestem nienormalna .

gdyby było więcej takich "nienormalnych" jak Ty smile to świat byłby idealny!

Nino a jak twoje zdrowie?
Jesteś choć trochę silniejsza? Czujesz się dobrze?

581

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

ja nie wiem jak przeżyje ten mecz.. wykończę się na bank. Musze jakies leki uspokajające sobie zapodać.. inaczej nie ręcze za siebie. Zbyt emocjonalna jestem. W meczy Polska - Rosja tak się cieszylam z gola,że dopiero po 10 minutach zauwazyłam,że jest nadal 0-0.. i że bramka byla ze spalonego big_smile    Blondynka coż.

Nino...................... End_ aluzja czyta w mojej duszy. Z kazdym jej wpisem upewniam się,że ma taki dar. ;-)

Jakie leki? Drinka albo browarka przyjmij!

Ech Ty blondynko! Nie martw się, ja nie jestem blond a spalony jest ciągle dla mnie czarną magią!

Ja też nie jestem blondynką .
Dla mnie spalony to też magia .Jak ktoś strzeli gola to czekam co powiedzą komentatorzy,dopiero potem reaguję .Jak na razie znowu udało mi się zgadnąć wynik .

582

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:

Dla mnie spalony to też magia .Jak ktoś strzeli gola to czekam co powiedzą komentatorzy,dopiero potem reaguję .Jak na razie znowu udało mi się zgadnąć wynik .

To zagraj w lotto!

U mnie tak szaleją, że po pierwszym meczu Polski córka chodziła zachrypnięta a szanowny  małżonek miał sine usta od trąbki...cud że sąsiedzi wytrzymali te trąbienie z balkonu....zresztą  nie on jedyny trąbił.....

583

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:
nina1234 napisał/a:

.Brzydzę się kłamstwem ,ja nie potrafię kłamać -dlatego dla niektórych jestem nienormalna .

gdyby było więcej takich "nienormalnych" jak Ty smile to świat byłby idealny!

Nino a jak twoje zdrowie?
Jesteś choć trochę silniejsza? Czujesz się dobrze?

Monia ze zdrowiem różnie ,do bólu można się przyzwyczaić .Czasami wydaje mi się ,że mogę góry przenosić a czasami nic mi się nie chce ,chyba że płakać .Pogoda odgrywa dużą rolę w moim życiu,taka jak dziś ,bardzo mokra nie wpływa na mnie zbyt dobrze.Najchętniej bym się położyła i przespała- no chyba żebym miała męża przy sobie to bym go wykorzystała,ale niestety dziś z seksu nici.Jestem w trakcie załatwiania kolejnych badań ,tylko już limitów na ten rok brakuje.We wrześniu będą dalsze diagnozy ,na razie więc mogę odetchnąć ,do momentu kiedy psychika znów zrobi mi psikusa i poczuję wszystkie objawy.Tak naprawdę to cieszę się ,że mam znajomych którzy przeżywają to samo i mnie rozumieją .

584 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-06-14 12:38:22)

Odp: Kobiety na zakręcie

Wkurzająca jest ta nasza służba zdrowia. Tyle się trąbi o profilaktyce, a potem jak co do czego to limitów nie ma....
Silna jesteś! Podziwiam Cię!

Po jakim czasie można trochę odetchnąć? Jeśli nie będzie nawrotów? Czy to już tak do końca życia takie częste badania są?

Ja przepraszam, może nie chcesz o tym pisać.....

585 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-06-14 13:23:35)

Odp: Kobiety na zakręcie

Bycie uczicwym wobec partnera to az takie trudne? Wszystko byłoby prostrze w zyciu, mozna by było sobie tyle oszczędzić złych emocji, uszanowac siebie nawazejm. Nawet pieniadze się oszczędza będąc uczciwym. I nieważne czy duże czy małe klamstwo, zawsze spowoduje konflikt jak wyjdzie na światło dzienne. Zawsze zamiesza w naszym życiu.. Pytam po co? Zwłaszcza jak ktos marzy o świętym spokoju i normalnym zyciu... i klamie.. a potem jeszcze oskarża o psucie relacji druga strone; bo wariatka, bo zazdrosnica, bo czepialska. Tyle samo negatywnych emocji mam do takich klamcow jak do tych szurnietych kiboli. Tak samo durni, tak samo wprowadzają zadymy , tak samo komus psują zycie.

Posty [ 521 do 585 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024