Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 520 z 29,007 ]

456

Odp: Kobiety na zakręcie

....ja nie umiałabym lepiej tego ując.. kazdy człowiek ma jakies wartości, zasady, reguły... i dobiera sobie do pary kogos z kim pod tymi względami się zgadza... jeśli ten ktos zawodzi.. to sa 3 ( aż) wyjścia; zmienic siebie i dopasowac się do drugiej osoby, nie zmieniac się i odejść, trwac w zawieszeniu i szarpac sie..

Nie wiem czy to poczucie rozczarowania powoduje,że patrze na niego już inaczej, czy klapy z oczu mi opadly.. czy on się zmienil.. nie wiem.. ale wiele, większość nie pasuje i nie odpowiada mi w nim.. i to mnie zastanawia.. bo analizuje w kółko czy moze to ja mam jakies skrzywienie czy jestem obiektywna??
 

Przyjmuje kilka wersji mojej sytuacji. Między innymi załozyc powinnam ,że jednak moja intuicja mnie nie zmylila i on mial jakies te-ta-te z jakąs koleżanusią. Wsiąkł moze emocjonalnie i dlatego ze mna postepuje juz inaczej.. Moze to jest takiego kalibru sytuacja,że z tego " romansiku" nie byłoby chleba w sensie rozwodu ze mna i zakladania nowego związku bo.. z róznych powodów. Ale jak ktos sie zadurzy to krązy myslami wokol tego obiektu zadurzenia.. I co wtedy?? jak liczyc na lojalnosc?? uczicwość?? a przeciez to się czuje..........


Przyjmuje wersje też,że to ja sobie to wszystko ubralam w okoliczności nierealne.. ze to z mojej strony tylko tak wyglądalo.. ze powinnam moze uwazglednic to co on mowi.. jak to tlumaczy..??? to dlaczego mnie to tlumaczenie nie przekonalo...???????


I co teraz?  jak jest mi xle będe siebie oklamywala,że to się zmieni..? czasu nie cofne.. nie mam wplywu na niego.. moge tylko poczekac jeszcze i w ten sposb sprawdzić swoja wytrzymałośc i jego dalsze poczynania......

jedno wiem .. wiem co zrobie po rozstaniu... wiem jak się zachowam, jak postapie, jak pokieruję SOBĄ... a dlaczego tow iem? bo ciagle mysle,że do tego dojdzie.....................

Zobacz podobne tematy :

457

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

....ja nie umiałabym lepiej tego ując.. kazdy człowiek ma jakies wartości, zasady, reguły... i dobiera sobie do pary kogos z kim pod tymi względami się zgadza... jeśli ten ktos zawodzi.. to sa 3 ( aż) wyjścia; zmienic siebie i dopasowac się do drugiej osoby ( ciepiec), nie zmieniac się i odejść ( cierpieć), trwac w zawieszeniu i szarpac sie..( cierpieć)

Nie wiem czy to poczucie rozczarowania powoduje,że patrze na niego już inaczej, czy klapy z oczu mi opadly.. czy on się zmienil.. nie wiem.. ale wiele, większość nie pasuje i nie odpowiada mi w nim.. i to mnie zastanawia.. bo analizuje w kółko czy moze to ja mam jakies skrzywienie czy jestem obiektywna??
 

Przyjmuje kilka wersji mojej sytuacji. Między innymi załozyc powinnam ,że jednak moja intuicja mnie nie zmylila i on mial jakies te-ta-te z jakąs koleżanusią. Wsiąkł moze emocjonalnie i dlatego ze mna postepuje juz inaczej.. Moze to jest takiego kalibru sytuacja,że z tego " romansiku" nie byłoby chleba w sensie rozwodu ze mna i zakladania nowego związku bo.. z róznych powodów. Ale jak ktos sie zadurzy to krązy myslami wokol tego obiektu zadurzenia.. I co wtedy?? jak liczyc na lojalnosc?? uczicwość?? a przeciez to się czuje..........


Przyjmuje wersje też,że to ja sobie to wszystko ubralam w okoliczności nierealne.. ze to z mojej strony tylko tak wyglądalo.. ze powinnam moze uwazglednic to co on mowi.. jak to tlumaczy..??? to dlaczego mnie to tlumaczenie nie przekonalo...???????


I co teraz?  jak jest mi xle będe siebie oklamywala,że to się zmieni..? czasu nie cofne.. nie mam wplywu na niego.. moge tylko poczekac jeszcze i w ten sposb sprawdzić swoja wytrzymałośc i jego dalsze poczynania......

jedno wiem .. wiem co zrobie po rozstaniu... wiem jak się zachowam, jak postapie, jak pokieruję SOBĄ... a dlaczego tow iem? bo ciagle mysle,że do tego dojdzie.....................

458

Odp: Kobiety na zakręcie

O rany! Dziewczyny! Pomimo wszystko miłego długiego weekendu wam wszystkim zakręconym życzę. I w d.. z tymi facetami. smile

459 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-06-07 00:56:39)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

....ja nie umiałabym lepiej tego ując.. kazdy człowiek ma jakies wartości, zasady, reguły... i dobiera sobie do pary kogos z kim pod tymi względami się zgadza... jeśli ten ktos zawodzi.. to sa 3 ( aż) wyjścia; zmienic siebie i dopasowac się do drugiej osoby, nie zmieniac się i odejść, trwac w zawieszeniu i szarpac sie..

Nie pozwoliłam zmienić siebie, odeszłam, chwilę trwałam w zawieszeniu, chwilę się szarpałam ale dziś ... Codziennie rano budzę się i uśmiecham z myślą "tamtego koszmaru już nie ma". Nikt nie uzależnia mojej psychiki od swoich kłamstw, manipulacji, zwodniczych zachowań pod pozorem "teraz wszystko naprawimy" choć partolił dalej i jeszcze zacieklej w miarę moich kolejnych ustępstw i dezorientacji. Nie mam gonitwy myśli o tym, czego mi brakuje, skoro on i jakaś inna .... Żadne sms-y nie wywołują w mojej głowie paniki i lawiny wyobrażeń, niczyje spóźnienia nie powodują spirali domysłów, nie czekam na żadne kolejne ciosy, nie wpadam w czarną dziurę, kiedy on się zamyśli a ja nie wiem o czym/o kim tak myśli, nie muszę się zastanawiać, po co mu komórka na spacerze z psem, nie mam natrętnych myśli o zakupie dyktafonu i podłożeniu go w gabinecie podczas mojej nieobecności. W końcu podłożyłam. W końcu miałam PEWNOŚĆ. W końcu dotarłam też do wieloletniej korespondencji. Miałam KOLEJNĄ PEWNOŚĆ. Ile pewności potrzebujecie, dziewczyny? Dziś już wiem, że nie był mi potrzebny ani dyktafon ani żadne inne manewry, podchody, żebranina o prawdę. Moje ciało i podświadomość same mi prawdę podpowiadały. Czekaniem na PEWNOŚĆ zmarnowałam mnóstwo swojego czasu i kolosalną porcję komórek nerwowych. To czekanie omal nie doprowadziło mnie do obłędu. Powiedzenie temu obłędowi stop w odpowiednim momencie to jedyny ratunek, jeśli nie chce się do końca zatracić swoich wartości i nie oszaleć. Za tą granicą jest już tylko podwójna moralność. Za to się słono płaci - swoją kobiecością, godnością, przyszłym (nadal jeszcze możliwym) szczęściem.

460

Odp: Kobiety na zakręcie
Tarantella napisał/a:

. Za to się słono płaci - swoją kobiecością, godnością, przyszłym (nadal jeszcze możliwym) szczęściem.

TO koszt.. za tą PEWNOŚĆ. Nie wiem po co mi to przeciąganie w czasie... iluzja? złudzenie? głupia nadzieja,że los się odmieni...że obudzę się z koszmarnego snu...

Jeszcze troche poczekam.

Pamiętacie mój kontrolny telefon do jego pracy gdzie twierdził,że musi dłużej zostać? Po dyżurze, który normalnie kończył o 7.00 rano.. Sprawdziłam, ktoś powiedział,że go nie ma w pracy.On twierdził,że był.
Po kilku dniach poprosił telefonicznie, żebym zalogowała się na jego konto bankowe, bo czekał na pilny przelew. Przy tej okazji sprawdziłąm tranzakcje z TEGo dnia kiedy niby był dlużej w pracy. I niby nic. Ale był w MacDonalds.. gdzie nigdy nie bywa.. a transakcja była na kwote 36 zł. Wczoraj( dopiero!!!!) uswiadomiłąm sobie,że nie mogł byc sam...................

461

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwino, od dłuższego czasu obserwuje Twój wątek, chociaż nigdy się nie wypowiadałam w nim. Po Twoim dzisiejszym wpisie, uważam, że Misiek coś kombinuje...Przyjrzyj mu się dokładniej sad

462

Odp: Kobiety na zakręcie

Niczego innego nie robię..

Marnuje ten cenny czas.

463 Ostatnio edytowany przez Aragorn-estel (2012-06-08 09:28:47)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Niczego innego nie robię..

Marnuje ten cenny czas.

Coś w tym jest sad
Wychodzi na to, że Misiek Cię oszukuje...a nikt nie lubi być oszukiwany. Pytanie: dlaczego to robi, pewnie nie daje Ci spokoju.


A tak bokiem, to 36zł można wydać w Mc'u na "posiłek" dla 1 osoby wink

464

Odp: Kobiety na zakręcie

Już nawet nieistotne czy Misiek w tym Mc jadł sam czy nie. Ważne, że skłamał o tym gdzie był i musiał mieć ku temu powód.
Z jednej strony cieszę się Malwina, że zaczynasz wszystko widzieć wyraźniej (pozwalasz sobie na to). Ale z drugiej...ech, do doopy z tymi facetami co poniektórymi - naprawdę chciałam się mylić co do niego. Wiem, co przeszłaś już i cholernie mi przykro, że znowu testowana jest Twoja godność i szacunek do samej siebie. Ja mam teraz niewiele lat i tak sobie myśleć zaczynam, czy mam w ogóle szansę na zdrowe długotrwałe małżeństwo. Co z tego, że może teraz na to wygląda?...Monia twierdzi, że jej małżeństwo było bardzo udane i nagle mężowi odpierdzieliło około 40. Powiedzcie dziewczyny...czy to się naprawdę może wziąć tak znikąd?

465

Odp: Kobiety na zakręcie

Ciekawa jestem czy to " takie czasY' czy kiedys tez tak było... Mozna się zniechęcić na maksa. ja wiem jedno. Jesli się rozstanę z mężem to nie będzie powrotu. Jesli zostane sama to nie będę juz nigdy z żadnym facetem. Dość. Wole być sama. Spokojna, bezpieczna, bez stresów i nerwów. Będzie mi o woele lepiej bo spokojniej. Dziś z perspektywy czasu widze kiedy i jakie popełniłam błędy. Stało się.. trudno. Zaczynam dojrzewać do mysli,że On inny juz nie będzie, że tego raczej nie da się naprawić.Zrobilismy potęzny krok do tyłu.

466 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-06-08 12:32:25)

Odp: Kobiety na zakręcie

o jakich znowu bledach myslisz Malwinko?
Dlaczego widzisz wine w SOBIE za JEGO klamstwo? MEIN GOOOOOOOT!!!!!!!!!!prosze Cie!A on co jest ? ubezwlasnowolniony ?!!!

467

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

o jakich znowu bledach myslisz Malwinko?
Dlaczego widzisz wine w SOBIE za JEGO klamstwo? MEIN GOOOOOOOT!!!!!!!!!!prosze Cie!A on co jest ? ubezwlasnowolniony ?!!!

Może Malwina ma na myśli błędy w swoich reakcjach na jego kłamstwa i manipulację...Że może powinna inaczej postąpić wtedy.

468 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-06-08 12:39:22)

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

o jakich znowu bledach myslisz Malwinko?
Dlaczego widzisz wine w SOBIE za JEGO klamstwo? MEIN GOOOOOOOT!!!!!!!!!!prosze Cie!A on co jest ? ubezwlasnowolniony ?!!!

Może Malwina ma na myśli błędy w swoich reakcjach na jego kłamstwa i manipulację...Że może powinna inaczej postąpić wtedy.

o cholerka ! Moze byc !

W takim przypadku, przyznaje, bledy byly.

469

Odp: Kobiety na zakręcie

Były. Moje błedy. Moglam wszystko rozegrac inaczej.
Trudno, mądra blondynka po szkodzie.

470 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-06-08 12:58:26)

Odp: Kobiety na zakręcie

ale Malwina, kazda z nas wie, ze bez bledow nie da sie przejsc zycia.
Szczegolnie nie uda sie zbudowac zadnego zwiazku .Bledy naleza do zycia.
Nie jestesmy Alfa-Omegami!

471

Odp: Kobiety na zakręcie

Wiem. To nawet pocieszające. Może te błędy były nawet potrzebne,żeby mnie na przyszłośc czegos nauczyły.
Narazie czekam na rozwój sytuacji. Bo wisimy. Ja czekam aż cos dalej wyniknie . Przyglądam mu się. On to czuje. Jest w miare ok..ale jesli udaje to długo tak nie pociagnie.

472

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Były. Moje błedy. Moglam wszystko rozegrac inaczej.(...)

Popełniłaś błędy, to fakt. Ale, moim zdaniem, nie mogłaś tego wszystkiego rozegrać inaczej. Dlaczego tak uważam?
Uważam tak, bo nie wierzę, że świadomie, celowo, z rozmysłem wybrałaś złą dla siebie drogę. Przecież nie jesteś masochistką.

473

Odp: Kobiety na zakręcie

Refleksja jaka mi się nasunęła; ten czas zawieszenia, nawet jesli z jednej strony wyglada na zmarnowany daje mi możliwośc oswojenia się z tym wszytskim, na chłodniejsze podejście do tematu, bez wariacji, rwania włosów z głowy, co dalej zrobie, jakie kroki podejme, jak to zorganizuje.. na to wykorzystuje ten czas... czyli.. nie do końca go marnuje..

474

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwinko, a to nie jest tez trochę tak, że ten czas jest też po to, by dać mu się znowu przekonać, że "jest ok" oraz by odkładać w czasie nieunikniony ból rozstania?...

475

Odp: Kobiety na zakręcie

Wiesz.. to jedna z przyczyn,że nadal jeszcze jestesmy razem. I myslę, ze w tej sytuacji w jakiej ja jestem nie dało by się inaczej podchodzic do tematu. Dlatego ciaglę to analizuje. Dlatego musze mieć tą PEWNOŚĆ , o której pisała Tarantella.. Wiadomo,że łatwiej stanąc w twarzą w twarz z problemem, ale wtedy ma się jasnośc a każda, mała nawet watpliwość powoduje,że czas sie wydłuża... czas do rozstania.

476

Odp: Kobiety na zakręcie

co da Ci te "pewnosc" ?

477

Odp: Kobiety na zakręcie

Cokolwiek co mnie przekona,że nie myliłam się.. cokolwiek. Do tej pory w zasadzie wszystko mógł jakos tam mi to wyłumaczyć.. lepiej, gorzej ale jednak. Cos co bedzie kropką nad i. Rozumiesz? albo sam powie prawde i wyłozy sprawe na stół...na co nie licze.. albo coś wyniknie co mi udowodni,że  nie wydawało mi sie to wszystko niewłasciwie!...

478

Odp: Kobiety na zakręcie

masz na mysli cos takiego , ze np.
-zobaczysz go w oknie jakiejs kawiarni z dlugonoga, anorektyczna brunetka, tulacego jej rece do ust?
albo
-zobaczysz stoczterdziescipiec polaczen do jednego i tego samego numeru codziennie ?

479

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie wiem czy akurat to co napisałas. Mysle,że niekoniecznie. Moze kiedys odważe sie otworzyc jego smsy... i gdyby z treści coś wynikalo to bylo by to dla mnie to coś. Gdybym uslyszala rozmowe, z ktorej tez by to cos wynikalo. Gdybym zauwazyla, ze chowa telefon znow jak kiedys, ze w ukryciu wysyla smsy.. to raczej tez.Bo smsy moze pisac bez ukrywania sie.. swobodnie.. a jak sie chowa to jest jakis powod.. itdd..i td..

480

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Moze kiedys odważe sie otworzyc jego smsy... i gdyby z treści coś wynikalo to bylo by to dla mnie to coś. Gdybym uslyszala rozmowe, z ktorej tez by to cos wynikalo. Gdybym zauwazyla, ze chowa telefon znow jak kiedys, ze w ukryciu wysyla smsy.. to raczej tez.

Malwina, musze to napisac, nie wiem czy moge i nie wiem czy nie bedziesz zla, ale napisze.

Jezeli on jest inteligentnym czlowiekeim, ( a zakladam , ze nim jest:-)), to WLASNIE TEGO nie zrobi (!) Bo taki komunikat mu wyslalas.Wyslalas mu komunikat o nastepujacej tresci : kryj sie lepiej, to wszystko bedzie po staremu.

Oczywiscie bezwiednie

481

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Moze kiedys odważe sie otworzyc jego smsy... i gdyby z treści coś wynikalo to bylo by to dla mnie to coś. Gdybym uslyszala rozmowe, z ktorej tez by to cos wynikalo. Gdybym zauwazyla, ze chowa telefon znow jak kiedys, ze w ukryciu wysyla smsy.. to raczej tez.

Malwina, musze to napisac, nie wiem czy moge i nie wiem czy nie bedziesz zla, ale napisze.

Jezeli on jest inteligentnym czlowiekeim, ( a zakladam , ze nim jest:-)), to WLASNIE TEGO nie zrobi (!) Bo taki komunikat mu wyslalas.Wyslalas mu komunikat o nastepujacej tresci : kryj sie lepiej, to wszystko bedzie po staremu.

Oczywiscie bezwiednie

Jestem tego samego zdania. Zresztą, to zostało już powiedziane w tym wątku wcześniej. Dla Miśka najważniejsza "lekcja" płynąca z braku konsekwencji jego zachowania jest taka, że "grozi" mu coś za zdradę. Za kłamstwa i manipulację nie. Gdyż te dwie ostatnie rzeczy są faktem, a Malwina nie zrobiła nic. Wniosek jest jeden - nie zdradzać fizycznie lub robić wszystko by zdrada się nie wydała. Ale kłamać, oszukiwać można. To żona w małżeństwie dopuszcza.

Malwina, a pomyśl co będzie jeśli on znowu przekona Cię, że teraz "jest ok". Nawet jeśli będzie - tamte kłamstwa, flirty uszły mu na sucho, nie zostały "rozliczone". On nie wyciągnął żadnych wniosków, bo nie miał z czego. Można dać komuś szansę na poprawę, na to "teraz jest ok", ale to ma rację bytu tylko w sytuacji, kiedy strona krzywdząca wie, że zrobiła źle, żałuje, wynagradza, wyjaśnia wszystko do bólu, usuwa wszelkie tajemnice z tym związane. A Misiek co? Misiek zwalił winę na Ciebie, niczego nie wyjaśnił, smsy ukrył i uważa, że nie ma problemu. To na jakiej podstawie ma teraz budować to "ok"? Chyba tylko niestety na wniosku, że należy się lepiej kryć.

482

Odp: Kobiety na zakręcie

Dlatego wszystko wisi na włosku.. nie do końca się zgadzam,ze on ma świadomość jedynie co do ukrywania swoich poczynań. On wie, bo dałam mu ostro popalić,że klamstwem sie cholernie brzydze.. ze nie zniose robienia  mnie w balona.. Czy wytrwa? to jest pytanie.Bo jestem zdania,że zrozumial..ze ma ode mnie jasny i czytelny przekaz..



Dziewczyny.. zaraz wszyscy idziemy na mecz ;-) .. zapominamy o wszelkich rozterkach i kibicujemy!!!!! Obstawiam 1/1.. to byłby suksces..


Miłego weekendu pod znakiem EURO..:-)))

483

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dlatego wszystko wisi na włosku.. nie do końca się zgadzam,ze on ma świadomość jedynie co do ukrywania swoich poczynań. On wie, bo dałam mu ostro popalić,że klamstwem sie cholernie brzydze.. ze nie zniose robienia  mnie w balona.. Czy wytrwa? to jest pytanie.Bo jestem zdania,że zrozumial..ze ma ode mnie jasny i czytelny przekaz..



Dziewczyny.. zaraz wszyscy idziemy na mecz ;-) .. zapominamy o wszelkich rozterkach i kibicujemy!!!!! Obstawiam 1/1.. to byłby suksces..


Miłego weekendu pod znakiem EURO..:-)))

Wzajemnie, wypocznij smile

484

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

,
Dziewczyny.. zaraz wszyscy idziemy na mecz ;-) .. zapominamy o wszelkich rozterkach i kibicujemy!!!!! Obstawiam 1/1.. to byłby suksces..


Miłego weekendu pod znakiem EURO..:-)))

Malwina zagraj w totka!

485

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina

Przejrzałam większość postów, które pisałaś i nie wiem ,kiedy się to tak popier...? Jeszcze w sierpniu zeszłego roku pisałaś ,że Misiek jest cudowny itp itp.Na pewno coś przeoczyłam, ale kiedy to się tak naprawdę zepsuło? Czy może psuło się już od dłuższego czasu? I właściwie, oprócz tego, że mu nie wierzysz( co niestety znaczy tak naprawdę bardzo dużo) czy masz jakieś dowody,że M Cię zdradza w jakikolwiek sposób?

486

Odp: Kobiety na zakręcie

Pamietam dokladnie dzień a raczej wieczor w którym rozpoczął sie proces " psucia". To był listopad, jego imieniny, których w zasadzie nie obchodzilismy, tylko symbolicznie bo rozłożylismy malowanie salonu. Pisałam o tym wątku " Mam i ja" nakryłam go na wysyłaniu smsa twierdząc,że gra... hmhmhmhmmh od tamtej pory zaczęło się. Ja mam bagaz złych doświadczeń, rozwiodłam się z pierwszym mężem z powodu jego zdrady.Czyli jestem obciążona i to powoduje,że wyczulam się na dziwne zachowania i sytuacje. A takie sytuacje zaczęły sie niestety pojawiać, było milion rozmów, mniej lub bardziej spokojnych, rzeczowych.. Do tego doszła sytuacja w jego pracy gdzie zaczął miec dyzury z młodszą o 20 lat dziewczyną. Na tym tle też było źle. Miądliło się w kółko miedzy nami, ja zastanawiałam się czy aby nie jestem zbyt zazdrosna i dlatego wkurzam się, czy to on zachwouje się jednak niepokojąco. W zasadzie nie było juz dnia bez kłotni, wyjasnień, nerw i szarpaniny emocjonalnej. Przyszedł dzień z gruba awanturą, i on w nerwach powiedział że mial romans poł roczny i zauroczyl się. Nie powiedzil kim. Oczywiście podjęłam natychmiast dzialanie aby sie wyprowadzil ale on " zmienił zdanie ". Wersja jest taka ,że zrobił mi tymi slowami na złośc bo wg. niego dokladnie to raczej chcialam uslyszeć. Absolutnie nie mial romansu ani nic w ten deseń. I bujam sie dalej. Wierzyć? nie wierzyć? Oto jest pytanie.. Tak mniej więcej w zarysie wygląda moja sytuacja.
**************************************

A mam powiedziec ile rosjanie nam dokopią..??????? bo wiem ile....

487

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina napisał/a:

A mam powiedziec ile rosjanie nam dokopią..??????? bo wiem ile....

No strzelaj Malwina ,jeden raz już zgadłaś ,zresztą ja też jako jedyna w grupie obstawiłam remis ,tylko nie mówiłam ile dokładnie ,ty jesteś lepsza.

488 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-06-10 18:47:41)

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina! Na Miłość Boską! Czy Ty masz choć odrobinę litości dla własnej psychiki???!!!
Od listopada tak się męczysz i czekasz?! Na co?
Że sam Ci się poda na tacy? Dziewczyny mają rację. Osiągnęłaś tylko tyle, że zszedł do głębszego podziemia i teraz to go jeszcze bardziej rajcuje. Powstaniec, agent.

Mówisz, że chcesz mieć takie dowody jak ja, ale myślisz że one co? Same do mnie przyszły i powiedziały "weź nas." On ma prawo robić Ci takie numery a Ty się cykasz, żeby powiedzieć "sprawdzam"? Taka technika, takie możliwości a Ty czekasz AŻ PRZYPADKIEM PODSŁUCHASZ JAKIŚ KAWAŁEK DWUZNACZNEJ ROZMOWY?
Mnie decyzja o konieczności podjęcia konkrektnych kroków zajęła dwa-trzy miesiące. Ja zwyczajnie nie byłam w stanie wytrzymać tej niepewności, napięcia, NASŁUCHIWANIA i czekania na jakieś-coś. Mój łajdak wcale nie był jakimś wytrawnym kłamcą a jedynie udawało mu się, bo najpierw byłam całkowicie PEWNA jego uczciwości a jak już wszystko dookoła dzwoniło to próbowałam tego nie słyszeć. I tylko na tym jechał a nie na jakiejś szczególnie kunsztownej mistyfikacji. Stare ograne i oczywiste manewry tyle tylko, że pełna ufności kobieta nawet nie bierze ich pod uwagę.

Mogłam sobie oszczędzić wszystkich detektywistycznych i technicznych kosztów, zamieszania, roboty, nerwów, bo wszystko było BARDZO JASNE. I nawet cały mój organizm - i ciało i podświadomość wszystko mi podpowiadały tylko ja bardzo nie chciałam ani widzieć ani słyszeć. Bardzo próbowałam temu wszystkiemu zaprzeczać.

489

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

. Przyszedł dzień z gruba awanturą, i on w nerwach powiedział że mial romans poł roczny i zauroczyl się. Nie powiedzil kim. Oczywiście podjęłam natychmiast dzialanie aby sie wyprowadzil ale on " zmienił zdanie ". Wersja jest taka ,że zrobił mi tymi slowami na złośc bo wg. niego dokladnie to raczej chcialam uslyszeć. Absolutnie nie mial romansu ani nic w ten deseń. I bujam sie dalej. Wierzyć? nie wierzyć? Oto jest pytanie.. Tak mniej więcej w zarysie wygląda moja sytuacja.
**************************************

A mam powiedziec ile rosjanie nam dokopią..??????? bo wiem ile....

Wiesz co mój mąż podobnie zaczął gatkę, że się zakochał a potem nagle powiedział, że to żart chciał sprawdzić jak zareaguję i czy jestem zazdrosna. Ale już mi to dało do myślenia. Niestety okazało się to prawdą, no przecież facet nie wymyśli sobie czegoś takiego ot tak sobie. No i teraz cały czas będziesz żyła w niepewności. Wiem jak się czujesz.

No to jaki będzie wynik ? Rosja 3, my z trudem 1 gol.

490

Odp: Kobiety na zakręcie
Tarantella napisał/a:

Malwina! Na Miłość Boską! Czy Ty masz choć odrobinę litości dla własnej psychiki???!!!
Od listopada tak się męczysz i czekasz?! Na co?
Że sam Ci się poda na tacy? Dziewczyny mają rację. Osiągnęłaś tylko tyle, że zszedł do głębszego podziemia i teraz to go jeszcze bardziej rajcuje. Powstaniec, agent.

Mówisz, że chcesz mieć takie dowody jak ja, ale myślisz że one co? Same do mnie przyszły i powiedziały "weź nas." On ma prawo robić Ci takie numery a Ty się cykasz, żeby powiedzieć "sprawdzam"? Taka technika, takie możliwości a Ty czekasz AŻ PRZYPADKIEM PODSŁUCHASZ JAKIŚ KAWAŁEK DWUZNACZNEJ ROZMOWY?
Mnie decyzja o konieczności podjęcia konkrektnych kroków zajęła dwa-trzy miesiące. Ja zwyczajnie nie byłam w stanie wytrzymać tej niepewności, napięcia, NASŁUCHIWANIA i czekania na jakieś-coś. Mój łajdak wcale nie był jakimś wytrawnym kłamcą a jedynie udawało mu się, bo najpierw byłam całkowicie PEWNA jego uczciwości a jak już wszystko dookoła dzwoniło to próbowałam tego nie słyszeć. I tylko na tym jechał a nie na jakiejś szczególnie kunsztownej mistyfikacji. Stare ograne i oczywiste manewry tyle tylko, że pełna ufności kobieta nawet nie bierze ich pod uwagę.

Mogłam sobie oszczędzić wszystkich detektywistycznych i technicznych kosztów, zamieszania, roboty, nerwów, bo wszystko było BARDZO JASNE. I nawet cały mój organizm - i ciało i podświadomość wszystko mi podpowiadały tylko ja bardzo nie chciałam ani widzieć ani słyszeć. Bardzo próbowałam temu wszystkiemu zaprzeczać.

Tarantello... to powinnas rozumievc jaki jak myslowy proces przechodzę? Ty teraz jesteś ekspert bo masz to już za sobą. Ja sie bujam bo; to co wymieniłaś + kredyt potężny+moja chora matka+moje dzieci+świadomość,ze tego nie rozwiąże z dnia na dzień. Ale dojrzewam!!!! może z mozołem.. ale jednak...

491

Odp: Kobiety na zakręcie

Staram się Ciebie zrozumieć i rozumiem. Ale w sumie faktycznie pewne rzeczy mozna sprawdzić.To trochę kosztuje i nie zawsze daje nam 100% pewność, ale spróbowac można. Ze strony męza odpowiedzi nie uzyskasz. A nawet jeśli, to i tak nie uwierzysz. A zdrugiej strony, gdyby tak odciąć wszystko to, co było io zacząć wszystko od nowa? Potrafisz zapomnieć o tym, co robil? Potrfisz stać się dla niego milą i kochającą żoną? Może wtedy coś do Ciebie wróci? Ja jednak uważam, że malażeństwo trzeba ratować. Jeśli się da.

492 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-06-11 13:50:48)

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja własnie " przetrawiam" wszystko co wokół tego sie kręci; czy wogóle warto podejmowac taki wysiłek. Zawiodłam się bardzo.  Głownie dlatego,ze on dobrze wiedział i wie jakie jest moje nastawienie do takich spraw> Więc jak mógł?????? nawet jesli mowi prawde i zdrady nie bylo to wytworzył sytuacje dwuznaczną która mnie zabolała. Pytanie; po co?

Musze się przynac bez bicia,że gdyby nie to forum , nie ta wiedza, którą tu nabywam od super mądrych i doświadczonych przez życie kobiet pewnie rozeszło by sie to w końcu po kościach i temat by nie istniał za jakiś czas. Ale kiedys tu wpadłam i zostałam. I edukuje sie mimo,że niektóre z Was patrza na mnie może nawet z politowaniem ,że tak opornie przyswajam wiedze.. ale mimo wszystko... wg. własnego temapa musze tą wiedze zgłębiac.

493

Odp: Kobiety na zakręcie

Wiesz Malwina, tak sobie mysle i staram sie jak moge byc obiektywna w tym temacie. Ludzie klamia jak swiat swiatem, na to nie ma mocnych i niech ja jedna taka osobe znajde, co to nigdy sie klamstwem nie skalala a na kolanach albo w przysiadach do Czestochowy rusze (a mam kawalek nietegi;).

Ale jak sama wiesz, jest klamstwo i klamstwo. Sa takie dla ubarwienia czegos, sa w obroie wlasnej (uzasadnionej, np. w sytuacjach skrajnych, gdy grozi nam niebezpieczenstwo), sa tez zwykle, podle. Albo z tchorzostwa. Tymi brzydze sie jak karaluchami. Swoim dzieciom staram sie wpoic zasade, ze najgorsza prawda jest lepsza od najladniejszego klamstwa. Ze niczym jest moj gniew wobec jakiegos ich przewinienia  wobec szalu jakiego dostane gdy klamstwo wyjdzie na jaw. Mowie im tez, ze doceniam ich szczerosc i ona niezadko zlagodzi ten gniew, gdy zobacze, ze jest im wstyd, zal i ze mieli odwage sie przyznac. Podobny moralizatorski wyklad dalam Krecikowi przy okazji jakichs jego kretactw (na szczescie nie dotyczylo to kobiet a raczej szkod poczynionych na mojej posadzce, lakierowanej - nikt sie nie chcial przyznac, duchy ja porysowaly, psia mac!).

I wiesz, jesli takie zasady wpoisz sobie, dzieciom i innym domownikom od poczatku do konca to bedziesz miala jasnosc, jak w przytoczonej przez Ciebie historii z romansem Miska, postapic.

Niestety, ta wada ma to do siebie, ze za mlodu nie wypleniona lubi sie powtarzac, czyli jak ktos sklamal raz i drugi to bedzie klamal do skutku. Tylko wprawy nabierze.

494

Odp: Kobiety na zakręcie

ookk.. to wtedy nie bedzie zastanawiania sie, tluamczenia i łagodzenia tematu. To wiem na 100%!! tylko jednak biore pod uwage to,że ja go nie wychowuje od małego, że zycie jakoś go ukształtowało do tego wieku. Ze mna nie jest długo bo raptem 5 lat. Moze on jako facet zwyczajnie nie zatrybił tego wszytskiego jak nalezy. Może jakies przyzwyczajenia, nawyki ,złe doświadzcenia z niego wyłaża. Kwestia ktora mnie bardzo niepokoi w tym wszytskim to te moje cholerne wątpliwości identyczne z waszymi, nabralam takiego dystansu,że sama jestem wręcz pzrzestarszona co zrobie. Bo nie chciałabym żeby do tego doszło.. wiadomo jak każda z nas. A jednak kołacze mi sie non stop w głowie'  "uciekaj". Przeciez to nienormalne. Pytam sama siebie czy oby jestem do końca obiektywna? a może ta wiedza, która mi pomaga a czerpana tu z tego forum tak na mnie wpływa.?? Może otwieram oczy? ba może wszystko widze przez pryzmat historii tu czytanych. Tak czy siak.. tli się we mnie z jednej strony nadzieja,że ja nie!!! ja nie zostałam perfidnie i lekkomyslnie nabrana przez męża..a jednoczesnie rosnie we mnie gniew,że sama jestem głupia, jak wiele kobiet...
Ja niechce zyc ze strachem o głupi przedmiot jakim jest telefon komórkowy!!!!!chce zajac się sobą, domem, żwiązkiem w najbardziej naturalny i oczywiśty sposób, nie chce byc obrażana !!! zasługuje na szacunek, na milość.. na lojalnośc.. chcoiażby dlatego,że sama taka wobec niego jestem!!! a jak on tego nie chce to nie pozwalam bawić się moim kosztem za moimi plecami!!!!! ufffffffffffffffffffffffffffff ;-)

495

Odp: Kobiety na zakręcie

Jezu, Malwina, co Ty gadasz?! Jakie wychowanie?! Jakie zatrybianie?! To stary chłop nie wie że kłamać jest brzydko? A już w szczególności kobiecie którą się kocha nad życie? Że to brak szacunku? Że to sukinsyństwo? Co to za szopka - raz opowiada o półrocznym romansie a potem jak mu walizki wystawiasz to ZMIENIA ZDANIE? A co Ty myślisz ze któraś z nas męża od kołyski przysposabiała? Żeby go sobie "wychować"? Przecież to patologią jedzie na kilometr.

Malwina - albo bierz na klatę albo rób wypad. Nie oszukuj się bo ocipiejesz. Albo w tę albo wewtę.

Ukształtowało go... taaa...jak Moldka, UFO go porwało. Daj spokój Kochana. Albo się z tym pogódź i obmyślaj strategię na przyszłość albo daj se spokój. Przyzwyczajenia i złe nawyki. Jak rany. Dzień pracy detektywa - 2000PLN, gadżety do kompa i nagrywania obgonisz w 600PLN. Stać Cię na kremy, stać Cię na prawdę. Potrzebujesz dowodów? To sobie je weź. Albo se dasz po twarzy za podejrzliwość i miłość po wsze czasy, albo rzeczywiście będziesz wiedziała na 100%.

Z Ruskimi moglibyśmy wygrać, ale damy dupy. W najlepszym wypadku remis - ale bardzo wątpię, bo mamy już wymówkę w postaci niedoświadczonego Tytonia. Nasi nie lubią się wysilać.

496

Odp: Kobiety na zakręcie

Zgadzam się z Kriss. Chcesz dowodów, Malwina, same nie przyjdą, musisz je zdobyć.

497

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina, rzeczywistosc jest . I nie zmieni sie jak postanowisz ja ignorowac.
Ona dalej bedzie.
I czy Misiek klamal czy nie,DOWIEDZ SIE TEGO!
POZWOL TEJ PRAWDZIE WRESZCIE SPOJRZEC SOBIE W OCZY.

Czemu tak usilnie sie bronisz?

498 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-06-11 21:15:31)

Odp: Kobiety na zakręcie

http://www.multitech.pl/

Najważniejsze - dowody nie przyjdą od razu. To jest ciężka psychologiczna i logistyczna wielotygodniowa operacja. Łapy się trzęsą, w gardle zasycha, poczucie winy zżera. Do pierwszego dowodu. Potem to wszystko mija.

Drugie najważniejsze - nie pękaj od razu po zdobyciu pierwszego dowodu bo spalisz sprawę. Wykręci się jak z tamtego sms-a i całej reszty a ciebie przemiele emocjonalnie na tatar. Zbieraj tak długo jak dasz radę psychologicznie.

Trzecie najważniesze - jeśli Cię zdradza i złapie Cię zanim zbierzesz dowody będzie miał FANTASTYCZNY powód do odejścia i zrobienie z Ciebie winnej i wariatki.

Czwarte najważniejsze - to jest wątpliwy dowód w sądzie (chociaż np. Zofii z naszego macierzystego wątku się przydało).

Piąte najważniejsze - zanim się za to zabierzesz kup książkę zawodowego detektywa "Porady na zdrady" i najlepiej skonsultuj się z prawnikiem.

Szóste najważniejsze - oby zarejestrowała się martwa cisza. Życzę Ci tego z całego serca.

499

Odp: Kobiety na zakręcie

Bardzo dobra strona.. jest z zcego wybrać. Wystarczy,ze zostawie go z odpowiednim urządzeniem w domu. Jeśli wykonuje telefony do... hmmhmh nie wiem kogo  to wysypie się z samej treści. I po zawodach.
Tarantello, czytam blog. Jestem pod wrażeniem.Ogromnym.
Dzięki dziewczyny. Za wszystko.

A Ruscy dowala nam 3;0

Jak trafiłam znów gram w Lotto.

500

Odp: Kobiety na zakręcie

O rany, Agencja Malwina powstala przez noc:) Juz widze jak Malwina pluskwami cale mieszkanie szprycujesz a sama z giga sluchawkami na uszach siedzisz w zaparkowanej w poblizu furgonetce wyposazonej we wszelkie nadajniko-odbiorniki i radary wysokiej czestotliwosci. Co tam, przez satelite beda Miska wylapywac:)

Ja wiem, ze to moze i pomaga w sadzie ale ja sie takimi metodami brzydze. No i szkoda byloby mi mojej forsy na te gadzety. To juz prosciej zainscenizowac np. wyjscie albo i wyjazd z kolezankami a tak naprawde zaszyc sie gdzies w poblizu, poszpiegowac troszke przez osobe podstawiona i jemu nieznana albo znienacka wrocic i nakryc..na koszeniu trawnika na przyklad. Albo pogawedce z jakas nieznajoma.
Ale to tez obrzydlistwo, tyle, ze tansze.

Widzisz Malwina, teraz to Ty juz tylko chcesz dowiesc badz wyeliminowac klamstwo ostateczne - zdrade faktyczna, fizyczna. Ale brutalna prawda jest taka, ze on JUZ Cie oklamal i to nie raz. Przeciez klamal i w sprawie telefonow czy sms-ow do eks, w sprawie tego nieszczesnego McDonalda, o ktorym nie mowil a raczej mowil, ze byl gdzie indziej, w sprawie tych sms-ow zza krzakow i tak mozna ciagnac. To jest seria klamstewek, na koniec bluff z romansem dla picu. Dla picu czy nie - swoje ta informacja zrobila.

I niestety przy okazji tego picu wracam do tego co swoim dzieciakom klade do glow w kwesti klamstw i nauki przyznawania sie. Jesli naucza sie klamac od malego to beda to robic pewnie i w doroslym zyciu, tylko sprawniej. A jak ktos raz sklamie to jak mu pozniej wierzyc, nawet jesli na wszystkie swietosci bedzie sie zaklinal? Przyznanie sie do bledu to cholerna odwaga i podjecie ryzyka, ze sie oberwie za te prawde. Ale z pewnoscia mniej niz wowczas gdy sami do tej prawdy dotrzemy a delikwent bedzie szedl w zaparte i dalej nam kit wciskal.

Misiek klamie, wiesz to Ty, wiemy i my i ja nadal czekam na informacje, ze on Cie za te klamstwa (kazde jedno od poczatku) przeprosi. Przyzna sie, ze robil to czy to, ze bylo to podle i ze jest mu serdecznie zal. Plus, ze wiecej juz nigdy (bla bla) tego nie zrobi. Bo chyba poki co to przeprosin, zalu za grzechy i obiecanej poprawy to nie bylo?? Czy moze przeoczylam jakis Twoj post?

501 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-06-12 16:10:43)

Odp: Kobiety na zakręcie

Luuudzie! MALWINA!
chyba nie tedy droga!
Kompletnie nie rozumiem Twojego toku myslenia.To znaczy chcesz go monitorowac ? szpiegowac ? Co to ma byc ? I -przedewszystkim- CO MA DAC ???
Uwazam , ze wszelkie wchodzenie w Privatsphäre czlowieka jest ponizajace.I nie tylko dla kontrolowanego! Takze dla kontrolera.

Malwina, a pomysl , gdyby ten romans ( o ktorym pisalas ) mial miejsce, i rzeczywiscie Cie zdradzil fizycznie , TO CO DO JASNEJ CHOLERY MIALABYS NIBY TERAZ PRZEZ TE CALE SWINSKIE (powtarzam !!!!!!) PODSLUCHY USLYSZEC ?

Przeciez to juz BYLO!

To sie nie dzieje teraz.

502

Odp: Kobiety na zakręcie

Tarantello,
Czytalam troche Ciebie.
Chyle czola.

503

Odp: Kobiety na zakręcie

A jesli BYŁO? i teraz by to jednak wylazło na światło dzienne to czy nie mam prawa stanąc w twarz z taka wiedzą? i zdecydowac natychmiast co dalej? mam prawo. Oczywiście rozwód. bezdyskusyjny. Bo mam prawo wiedziec na czym stoje. Ale jesli wtedy kłamał bo; bał się mojej reakcji, nie widział potrzeby informowania mnie o tym, nie widział w tym nic nadzwyczajnego, taki miał stosunek do sprawy.... to znaczy ,że teraz dobrowolnie mi  powie cała prawde???? On twierdzi,że całą prawde mi już powiedział a z tego zeznania prawdy wyłącza bleff o romansie. Przeprosił. Ukorzył się. Wykonał wszelkie czynności przewidzianę procedura skuszonego faceta.
I co z tego.
Ja zaczęłam go widziec w innym świetle. Rozpoczął sie we mnie proces. Nie wiem do czego doprowadzi.
Jedyne co wymyslilam to rozmowe z nim ostateczną. Wyłoże wszystkie swoje karty na stół. Powiem ,że nosze sie z zamiarem rozwodu. Ze czuje się niekochana bo ktos okłamywany bez wzgledu na pobutki nie powinien czuc sie kochany i tym samym szanowany.Ze nie tak sie umawialismy. Nie tym kierowalismy sie wybierając siebie nawzajem na partnerów życiowych. Że jesli slini się na mysl o MŁODYCH dziewczynach to tam sa drzwi i ici, vous allez  spadówa.............. Czy to nie jest tolerancja z mojej strony??? wyrozumiałość? chce młodszej, chce uciech? nie trzymam... prosze bardzo.Pójde dalej!! powiem ,że nawet może kiedyś zrozumie ludzi, którzy mniej więcej układają sobie życie od nowa średnio co 5 lat. A co?  nie wolno? wolno.
A mnie wolno byc nadal sobą. I będę.

504

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie wiem Malwina co Ci doradzic. Miotasz sie potwornie, az sie to odczuwa w Twoich postach niemal fizycznie. Jesli stracilas zaufanie do Miska to ciezko bedzie wam dalej isc wspolna droga. On to zaufanie mocno nadwerezyl i naprawde nie ma znaczenia w tej chwili czy byla ta zdrada czy nie. Klamal, krecil, kryl sie - to sa fakty, nie da sie tego wymazac. A po co to robil, no po co?

Jesli postanowisz z tym zyc to zyj ale musisz wtedy odpuscic te dociekania, bo to byloby bez sensu. Bo ani prawdy nie uslyszysz ani jego obietnice nie beda nic warte. Uzna, ze splynelo to wszystko jak po kaczce, znalazlo sie jakies wytlumaczenie na wszystko i powolutku sprawa ucichnie.

A jesli nie chcesz z tym zyc to zrob to teraz. Kaz mu sie wyprowadzic, przynajmniej na jakis czas az sobie wszystko przemyslisz. Winny zdrady czy tylko klamstw ale zrozumie, ze nie wolno mu krzywdzic Cie bezkarnie. Ta rozlaka dalaby wam czas i na pewno odpoczynek psychiczny. A jemu moze jakies swiatelko zapaliloby sie, jak blisko jest utraty ukochanej kobiety.

505 Ostatnio edytowany przez brazen (2012-06-12 11:52:37)

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussaka

Nie sądzę, żeby M. się jakieś światełko zapaliło, jeśli się rozstaną. Ja myślę, że będzie mu wygodnie. Po prostu. A Malwina dalej się będzie miotać.

Malwina
Jeśli chcesz przeprowadzić rozmowę ostateczną, to niech będzie naprawdę ostatnia. A potem już nic. Tylko służbowe polecenia.I nie czekaj na to, że coś się zmieni, bo szanse na to są nikłe. Ale sama mówisz, że masz prawo mówić to co czujesz. Masz, oczywiście. Ale powiedz to tylko raz. A rozwód? zawsze można wziąć. Tylko czy to jest najlepsze rozwiązanie?

506

Odp: Kobiety na zakręcie
brazen napisał/a:

Mussaka

Nie sądzę, żeby M. się jakieś światełko zapaliło, jeśli się rozstaną. Ja myślę, że będzie mu wygodnie. Po prostu. A Malwina dalej się będzie miotać.

Jeśli rozstanie nie da mu do myślenia, nie spowoduje walki o żonę, a jedynie wygodę - prosty wniosek, że mu nie zależy. A jeśli nie zależy to w imię czego się miotać?

507

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja cały czas analizuje i rozważam co powinnam zrobic i jak. BO On w tym momencie zyje w przeświadzceniu,że Jest ok. A nie jest. Więc musi miec tą świadomośc. Prędzej czy później .



Nie chcę sobie kiedyś pluć w twarz,że coś zrobiłam pochopnie. Wiele dobrego razem przezylismy. To tez musze brac pod uwage. Musze być bardziej rozsadna, bardziej rozważna niż On. Chociaz ja w tym związku.

508 Ostatnio edytowany przez brazen (2012-06-12 12:04:20)

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
brazen napisał/a:

Mussaka

Nie sądzę, żeby M. się jakieś światełko zapaliło, jeśli się rozstaną. Ja myślę, że będzie mu wygodnie. Po prostu. A Malwina dalej się będzie miotać.

Jeśli rozstanie nie da mu do myślenia, nie spowoduje walki o żonę, a jedynie wygodę - prosty wniosek, że mu nie zależy. A jeśli nie zależy to w imię czego się miotać?

To nie jest tak, że mu nie zależy. Po prostu wybierze wygodniejsze życie. Bez wymówek. Tak niestety jest. ja też sobie cenię święty spokój. i gdybym w swoim przekonaniu nic nie zrobiła, a partner by mnie naciskał i kazał się wyprowadzić to bym się wyprowadziła. Na zawsze. No chyba, żeby przeprosił. A przecież Malwina nie przeprosi. Dlatego uważam, że wyprowadzka jest zła.
Jak jest w domu gówniana atmosfera, to trudno powiedzieć komu zależy a komu nie. Bo wszystko jest do góry nogami. tak w ogóle, Malwina, to myślę,że powinnaś się odciąć od wszelkich rad i tego forum. Aby mieć jasne spojrzenie na to co się dzieje. Swoje spojrzenie.Żeby pobyć z sobą i jeszcze raz mówię wsłuchać się w siebie. I zobaczysz,że za jakiś czas wejdziesz tu i już nie będziesz się rzucać. smile Powodzenia.

509

Odp: Kobiety na zakręcie

On sie nie wyprowadzi. Znam go.

510

Odp: Kobiety na zakręcie
brazen napisał/a:
kjersti napisał/a:
brazen napisał/a:

Mussaka

Nie sądzę, żeby M. się jakieś światełko zapaliło, jeśli się rozstaną. Ja myślę, że będzie mu wygodnie. Po prostu. A Malwina dalej się będzie miotać.

Jeśli rozstanie nie da mu do myślenia, nie spowoduje walki o żonę, a jedynie wygodę - prosty wniosek, że mu nie zależy. A jeśli nie zależy to w imię czego się miotać?

To nie jest tak, że mu nie zależy. Po prostu wybierze wygodniejsze życie. Bez wymówek. Tak niestety jest. ja też sobie cenię święty spokój. i gdybym w swoim przekonaniu nic nie zrobiła, a partner by mnie naciskał i kazał się wyprowadzić to bym się wyprowadziła. Na zawsze. No chyba, żeby przeprosił. A przecież Malwina nie przeprosi. Dlatego uważam, że wyprowadzka jest zła.

Tylko że tutaj nie mamy do czynienia z sytuacją, kiedy partner nic nie zrobił. Kłamał, ukrywał, manipulował. Przyznał się do nawiązania znajomości z nową panią twierdząc, że się "przykleiła". I nie uwierzę, że on "nie wie", że zrobił źle. Malwina jest kobietą mocno skrzywdzoną przez poprzedniego męża, o czym on wie. Sam też podobno był zdradzany, okłamywany - wie, jak to boli. Potem mieli jazdę z jego eksową, którą tez nie od razu spławił. Malwina wyartykułowała nie raz, co ją rani i czego sobie nie życzy. A on to robił. To co ją rani. Bo ważniejsze były smsy i telefony do innej pani. On to wszystko wie, idiotą nie jest, miał powiedziane wprost. Więc rozłąka w moim przekonaniu byłaby papierkiem lakmusowym dla jego zaangażowania w związek z Malwiną.

511

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie znam całej historii, ale nadal uważam, że rozłąka jest ryzykowna. A jeśli on się nie wyprowadzi??? To co wtedy zrobi Malwina? Będzie miała taki syf, że tego nie ogarnie.

512

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
brazen napisał/a:

Mussaka

Nie sądzę, żeby M. się jakieś światełko zapaliło, jeśli się rozstaną. Ja myślę, że będzie mu wygodnie. Po prostu. A Malwina dalej się będzie miotać.

Jeśli rozstanie nie da mu do myślenia, nie spowoduje walki o żonę, a jedynie wygodę - prosty wniosek, że mu nie zależy. A jeśli nie zależy to w imię czego się miotać?

no wlasnie. Bylby to poniekad test na prawdziwosc uczuc Miska. Bo on doskonale wie, ze narozrabial ale uchodzi mu to bezkarnie. Jesli kocha jak mowi i chce tylko tej jednej jedynej Malwiny w swoim zyciu to jednego dnia rozlaki z nia nie zniesie. Na kolanach bedzie blagal o wybaczenie i powrot do domu. A jesli jednak..., to w cholere z nim. I detektywistyczne zabawki nie beda tu potrzebne. Bo nie tylko o udowodnienie czarno na bialym zdrady tu chodzi (jesli byla) ale o prawdziwosc uczuc, o zaufanie, szacunek dla partnera, o wiare, ze sie jest z kims komu na nas bezgranicznie zalezy i ze ten ktos nie zrani nas a wrecz przeciwnie, zrobi wszystko by nas od zlego uchronic. A te uczucia Malwina ma mocno nadwerezone i to je nalezaloby chyba jakos zweryfikowac. Obustronnie.

513 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-06-12 12:23:05)

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina mowi , ze on sie nie wyprowadzi, wiec ten wariant odpada...

Malwina , kiedys takie cos przeczytalam :

    "Ten slaby musi znalezc dosc sily, by odejsc, jesli ten silny jest za slaby, by umiec skrzywdzic slabego"

514 Ostatnio edytowany przez brazen (2012-06-12 12:25:01)

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussaka

Jeśli faktycznie coś było, to trzeba darować sobie zabawę w detektywa. Myślałam, ze chodzi o coś co jest. A z tym kajaniem się, to bym była ostrożna. Misiek 15 lat już nie ma, nie widzi problemu!!!!!!, więc zapomnij, że się będzie kajał.


Ja mam jeszcze pytanie do samej zainteresowanej, Malwiny.

Gdybyś zamknęła sprawę z przeszłości i przeszła nad tym do porządku dziennego i zaczęła z Miśkiem wszystko od nowa. Od tej chwil. Napisała, że tęsknisz.Pokazała, że zaszła w Tobie jakaś przemiana. Bo dla mnie albo to albo nic. Nie widzę innej drogi.

515

Odp: Kobiety na zakręcie

na bank nie.


Musze wyłożyc karty na stól. Ze chce rozwodu. Że nie strawiłam do końca tego wszystkiego, ze temat nie przysechł, nie zamydlił sie. Zyje swoim miernym życiem w moim sercu. A dopoki moje serce to coś zatruwa nie ma miejsca na uczucia do niego. I to jest szczera prawda.
Nawet seks.. nie rekompensuje mi juz nic... nawet czułość, której nigdy nie mialam dośc.
Czyli proces trwa.
To jest efekt, dym od ognia, konsekwencja.
Ciezko bedzie to naprawic. A wiecie co mnie dodatkowo w tym wszystkim wpienia??? to,że stal się berdziej zazdrosny o mnie niz był. No jasny gwint!!!!!

516 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-06-12 12:27:48)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

(...)że stal się berdziej zazdrosny o mnie niz był. No jasny gwint!!!!!

to moze byc projekcja

517

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

A wiecie co mnie dodatkowo w tym wszystkim wpienia??? to,że stal się berdziej zazdrosny o mnie niz był. No jasny gwint!!!!!

Może powiecie, że wszystko widzę w czarnych barwach, ale to też jest jakiś schemat, nawet tu na forum często odkrywany - zazdrość wzrasta kiedy samemu się nie jest fair...Mierzy się swoja miarą. Zwłaszcza, jeśli ta cecha się nagle pojawiła lub nasiliła, dodatkowo zbiegając się w czasie z "wybrykami".

518

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

A wiecie co mnie dodatkowo w tym wszystkim wpienia??? to,że stal się berdziej zazdrosny o mnie niz był. No jasny gwint!!!!!

Może powiecie, że wszystko widzę w czarnych barwach, ale to też jest jakiś schemat, nawet tu na forum często odkrywany - zazdrość wzrasta kiedy samemu się nie jest fair...Mierzy się swoja miarą. Zwłaszcza, jeśli ta cecha się nagle pojawiła lub nasiliła, dodatkowo zbiegając się w czasie z "wybrykami".

tak. To typowy okaz projekcji.

519 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-06-12 12:34:28)

Odp: Kobiety na zakręcie

super.............................

dzis mecz, więc nie rozmawiamy na ten temat. Nie wiem jak ugryśc to wszystko.

czytam jednym okiem wątek kkzb... i normalnie mam wrażenie,że życie z facetm to jakas gra strategiczna. Jeden fałszywy ruch kobiety i traci punkty. I sie przesuwa do tyłu. Trzeba obrac taktykę, zrobic rozpoznanie i akakować. Przec do przodu.  A ja głupia myślałam sobie,że mozna normalnie, zwyczajnie.. wg. uczuć, sumienia...........

Człowiek uczy się całe zycie.

520

Odp: Kobiety na zakręcie
brazen napisał/a:

Nie znam całej historii, ale nadal uważam, że rozłąka jest ryzykowna. A jeśli on się nie wyprowadzi??? To co wtedy zrobi Malwina? Będzie miała taki syf, że tego nie ogarnie.

wiec najpierw zapoznaj sie z ta historia. Nikt Malwinie nie doradzal rozstania, wrecz przeciwnie, uspokajalysmy ja, ze to wszystko nieporozumienie, domysly itp. Az szydlo z worka wylazlo. Brzydkie szydlo, popaprane. A ponadto, co mnie burzy najbardziej, to ze z zimna krwia Misiek to wszystko robil i teraz jeszcze oskarza Malwine, ze to z jej winy poniekad.
I jak nadal twierdze..uchodzi mu to bezkarnie.

Malwina, Misiek nie musi sie wyprowadzac..ale musi wiedziec, ze Ty tego chcesz. Bo jest Ci zle z tym co zrobil. A zrobil i tego cofnac sie nie da ani uniewaznic.

Posty [ 456 do 520 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024