Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 9 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 455 z 29,007 ]

391 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-05-22 09:59:49)

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

A jesli chodzi o siły do życia to już dawno wyczerpałam swój limit.

To Ci sie tylko tak wydaje. Nie wiesz gdzie jest ten limit, nie wiesz co jeszcze Cie czeka. I prosze Monia, ale nie histeryzuj, wiem, ze jest Ci ciezko po tylu ciosach ale ludzie przechodza ogromne tragedie, traca wszystkich bliskich, domy, zdrowie, doslownie wszystko, sa torturowani, upadlani a mimo to zyja i walcza o kazdy skrawek tego zycia. Nie gniewaj sie, ale na tle takich dramatow, rozkojarzenie Twojego meza wydaje sie blahostka.
Oczywiscie smierc rodzica to tragedia ale niestety..to nam wpisano w zyciorys juz z pierwszym oddechem na tym swiecie.

smutnamonia napisał/a:

Teraz jest jedynie wegetacja, brak chęci do życia i wiary, że kiedyś może być dobrze....taka jestem porąbana, że zależy mi na tym a nie innym człowieku..że nie potrafię wyrwać sobie go z serca i przekreślić kawał życia, dobrego życia.............

OK, niech Ci na nim zalezy ale czemu zaraz wegetacja? Tak bardzo ON decyduje o Twoim zyciu? Jezdzisz na rowerze, sadzisz pelargonie - czyli cos sie jeszcze w Tobie tli. Podtrzymuj ten plomyk a sama zobaczysz, ze znow rozpalisz w sobie chec do zycia.
Nie wyrwiesz go sobie z serca, nie zapomnisz i nie przestaniesz kochac - ale zyc bedziesz dalej. Wiec nie skazuj sie za mlodu na wegetacje. On tego zreszta nie doceni.

Zobacz podobne tematy :

392

Odp: Kobiety na zakręcie

Przykro mi Moniu, że jesteś tak silnie uzależniona od męża, że znosisz najgorsze upokorzenia i ciosy byleby tylko obok Ciebie był. Jesteś wspaniałą kobietą, a on...cóż. Gaśniesz przy nim. Cieszę się, że są tu doświadczone i mądre kobiety, które Ciebie wspierają. Nie sądzę byś brała sobie do serca wypowiedzi "młódki", więc już się nie będę wymądrzać. Życzę Ci na pewno podniesienia się i nie utracenia siebie do końca. Malwinie...zawsze otwartych oczu i niezapominania o sobie. Przytulam Was.

P.S. Czytać i tak będę wink

393

Odp: Kobiety na zakręcie

kjersti... dzieki..


Po chwili zadumy doszłam do takiego wniosku.. My kobiety juz tak chyba mamy; gdy wszystko sie układa i dzieje dobrze, związek udany, jestesmy spełnione, kochane.. wtedy potrafimy koncentrowac sie na wielu innych rzeczach, sprawach.. innych ludziach niz nasi partnerzy... ale w momencie kiedy coś zaczyna zgrzytać.. wtedy cała uwage kierujemy aby to zgrzytanie zniwelowac, naprawić, zrozumieć.. dlaczego zgrzyta... Ja tak mam.. i czytając wiele wpisów na tym forum widze taki schemat...

394

Odp: Kobiety na zakręcie

"...ale miłość-kiedy jedno spada w dół drugie ciągnie je ku górze"

395

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

"...ale miłość-kiedy jedno spada w dół drugie ciągnie je ku górze"

Tak, Moniu, ale kiedy spada
nie kiedy swiadomie wskakuje

396

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

"...ale miłość-kiedy jedno spada w dół drugie ciągnie je ku górze"

Dokładnie. I gdzie i jak Moniu, on Ciebie pociągnął ku górze przez ten rok? To Ty spadasz i to Ty potrzebujesz pomocy. On zdradził, czyli zrobił to, czego chciał. Nikt go nie skrzywdził, nikt nie zmusił, nie oszukał, nie zmanipulował, nie zawiódł. Ale to jego ma ratować skrzywdzona przez niego kobieta? Miłość to relacja, jak wiadomo dwojga ludzi. I mój cytat tego właśnie dotyczy - wiąże oboje. U was starasz się tylko Ty. Dlatego nazwałam to Twoim uzależnieniem. Pozwalasz niszczyć siebie.

Miałam się już nie odzywać, ale wywołano moją sygnaturkę, więc poczułam potrzebę wyjaśnienia.

397

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny,ostatnio trochę zrobiło się tu pusto.Ja dzisiaj mam doła .Widziałam tą lafiryndę z dziećmi i mężem i wszystko mi się przypomniało.Czy przyjdzie dzień kiedy zapomnę ,czy to już zawsze będzie wracać ?Dobrze ,że chociaż mąż mnie przytulił ,gdy byłam u niego w pracy.Kiedy jestem w jego ramionach jest mi dobrze ,ale gdy jestem sama dręczą  mnie myśli.Malwinko mam nadzieję ,że chociaż u Ciebie jest dobrze.

398

Odp: Kobiety na zakręcie

U mnie.. hmmhmh  mozna to określić jest w miare dobrze.. Była draka w sobotę.. kłotnia ogromna.. nawet moge nazwac to szałem ciał.. On wywalil z siebie , ja z siebie....... tyle.. Dalej nie dam rady.. jesli coś wyniknie.. Byłam tak wściekła na niego.... zbierał takie gromy,że szok.. przyjął to na klate.. ..jechalismy samochodem, odwoziłam go do pracy bo potrzebowałam auto miec dla siebie.. jakieś 500 m. od jego pracy stały dwie tirówki na skrzyżowaniu... odstawiłam go i tą sama drogą wracałam. Musiałam się na tym skrzyżowaniu zatrzymać .... i zatrzymałam big_smile.. otworzyłam okno bo stały obok mnie i wrzasnęłam z całych sił;  wypier....  lać stąd!!!!   ... wiem.. wiem.. .. ale ulzyło mi jakims dziwnym zbiegiejm okoliczności....

399

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

U mnie.. hmmhmh  mozna to określić jest w miare dobrze.. Była draka w sobotę.. kłotnia ogromna.. nawet moge nazwac to szałem ciał.. On wywalil z siebie , ja z siebie....... tyle.. Dalej nie dam rady.. jesli coś wyniknie.. Byłam tak wściekła na niego.... zbierał takie gromy,że szok.. przyjął to na klate.. ..jechalismy samochodem, odwoziłam go do pracy bo potrzebowałam auto miec dla siebie.. jakieś 500 m. od jego pracy stały dwie tirówki na skrzyżowaniu... odstawiłam go i tą sama drogą wracałam. Musiałam się na tym skrzyżowaniu zatrzymać .... i zatrzymałam big_smile.. otworzyłam okno bo stały obok mnie i wrzasnęłam z całych sił;  wypier....  lać stąd!!!!   ... wiem.. wiem.. .. ale ulzyło mi jakims dziwnym zbiegiejm okoliczności....

Malwinko jeżeli Ci te krzyki pomogły ,to dobrze.O co poszła ta kłótnia ?.

400

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

"...ale miłość-kiedy jedno spada w dół drugie ciągnie je ku górze"

Monia co u Ciebie ,trzymasz się -pewnie tak, tak silna kobieta jak ty ze wszystkim sobie poradzi.

401

Odp: Kobiety na zakręcie

Kłotnia zrodziła się w zasadzie z niczego.. nagle cos mnie wkurzyło.. powiedziałam kilka słow mocnych.. On nie reagował.. najpierw a potem cos się odciął i poszło...


Tak bywa.. jakas kumulacja moich emocji, jakies nerwy ( okres)..milion kłopotów, i wogóle trudny czas.. i wyszło samo.. Jestem dziewczyny po ludzku... cholernie zmęczona.. potrzebuje jakiegoś oddechu od tego wszytskiego.... nie wiem jak to zrobic, nie mam jak.. finanse pod psem.. a na cud nie licze.. Najchętniej pojechałabym do mojej kochanej przyjaciółki... nad morze.. i bysmy tam obie leżały na plaży.. z winkiem.. codziennie... bez krępacji,że kilogramy, skórki pomarańczowe.. ze jakies baby inne, że jakies telefony komórkowe.. ... nio ale to też niewykonalne praktycznie....... eeechh zycie...................................

402

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Kłotnia zrodziła się w zasadzie z niczego.. nagle cos mnie wkurzyło.. powiedziałam kilka słow mocnych.. On nie reagował.. najpierw a potem cos się odciął i poszło...


Tak bywa.. jakas kumulacja moich emocji, jakies nerwy ( okres)..milion kłopotów, i wogóle trudny czas.. i wyszło samo.. Jestem dziewczyny po ludzku... cholernie zmęczona.. potrzebuje jakiegoś oddechu od tego wszytskiego.... nie wiem jak to zrobic, nie mam jak.. finanse pod psem.. a na cud nie licze.. Najchętniej pojechałabym do mojej kochanej przyjaciółki... nad morze.. i bysmy tam obie leżały na plaży.. z winkiem.. codziennie... bez krępacji,że kilogramy, skórki pomarańczowe.. ze jakies baby inne, że jakies telefony komórkowe.. ... nio ale to też niewykonalne praktycznie....... eeechh zycie...................................

Malwinko zamiast tego wanna z ciepłą wodą ,jakieś zapachowe olejki ,świeczki ,lampka wina i chwila relaksu.Ja tak robię jak mąż w pracy ,do tego maseczka na twarz i łazienka jest moja .Jak doprowadzę się do porządku od razu czuję się lepiej .Też mnie nie stać na różne wygody ale jakoś sobie radzę .Marzy mi się wizyta w spa ,ale nie wszystko można mieć .

403

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziewczyny, Monia jest w kiepskim stanie. Malwinko, Ty masz z nią kontakt poza forum, zdaje się?

404

Odp: Kobiety na zakręcie

.... też dobry pomysł.. zrobie tak sobie.. a co!... wszystko biegiem, wszytsko na czas, wszystkim jestem potrzebna.. każdy coś ode mnie chce...  a ja juz jestem zmęczona..........

405

Odp: Kobiety na zakręcie

Monika.. odezwij sie.. martwimy sie..........

406

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:

Dziewczyny, Monia jest w kiepskim stanie. Malwinko, Ty masz z nią kontakt poza forum, zdaje się?

własnie sie nie odzywa.... martwie sie...

407

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

U mnie.. hmmhmh  mozna to określić jest w miare dobrze.. Była draka w sobotę.. kłotnia ogromna.. nawet moge nazwac to szałem ciał.. On wywalil z siebie , ja z siebie....... tyle.. Dalej nie dam rady.. jesli coś wyniknie.. Byłam tak wściekła na niego.... zbierał takie gromy,że szok.. przyjął to na klate.. ..jechalismy samochodem, odwoziłam go do pracy bo potrzebowałam auto miec dla siebie.. jakieś 500 m. od jego pracy stały dwie tirówki na skrzyżowaniu... odstawiłam go i tą sama drogą wracałam. Musiałam się na tym skrzyżowaniu zatrzymać .... i zatrzymałam big_smile.. otworzyłam okno bo stały obok mnie i wrzasnęłam z całych sił;  wypier....  lać stąd!!!!   ... wiem.. wiem.. .. ale ulzyło mi jakims dziwnym zbiegiejm okoliczności....

witaj Malwinko,
takie klotnie czasami dobrze robia.Sa wentylem takim, jestem ZA , bo oczyszczaja.
Tylko po klotni powinien wrocic wewnetrzny SPOKOJ.

408

Odp: Kobiety na zakręcie

i wrócil...    przynajmniej narazie... może trzeba było na siebie nawrzeszczeć a nie sie głaskać po główkach??? wogóle.. wywalic z siebie .. troche sie oberwało tirówkom.. ale im i tak nic nie zaszkodzi więc wielkich wyrzutów sumienia nie mam.. big_smile...

409

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

i wrócil...    przynajmniej narazie... może trzeba było na siebie nawrzeszczeć a nie sie głaskać po główkach??? wogóle.. wywalic z siebie ..

Tez tak mysle.
Ja jestem za otwartym pokazywaniem "co czuje" w relacjach.

Malwina69 napisał/a:

troche sie oberwało tirówkom.. ale im i tak nic nie zaszkodzi więc wielkich wyrzutów sumienia nie mam.. big_smile...

nimi sie nie przejmuj

410

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

i wrócil...    przynajmniej narazie... może trzeba było na siebie nawrzeszczeć a nie sie głaskać po główkach??? wogóle.. wywalic z siebie .. troche sie oberwało tirówkom.. ale im i tak nic nie zaszkodzi więc wielkich wyrzutów sumienia nie mam.. big_smile...

Malwino tirówkami głowy sobie nie zaprzątaj .Pamiętasz jak Ci radziliśmy iść wykrzyczeć się do lasu .Takie wyrzucenie z siebie złych emocji pomaga ,a że tirówki były pod ręką to nic .Były w lesie .

411

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej dziewczyny, sorki że się wtrącam. A może dobrze by było coś zrobić dla Waszego związku bo ta zdrada mam wrażenie, że dalej w Tobie przynajmniej tkwi. A tu albo się odetnie gruba kreską i zacznie od nowa nie wracająć albo żyje się przeszłością. Jak coś nie tak powiedziałam to przepraszam ale początku nie czytałam.

412

Odp: Kobiety na zakręcie

Witajcie dziewczyny.... jestem dziś ledwo żywa.. wczoraj firmowa impreza była.. super fajna... chyba czegos takiego było mi potrzeba.. wylatałam się z jajkami, oponami, wystrzelałam za wszystkie czasy z łuków, wiatrówek  i innych armat... potańczyłam.. pośpiewałam i rekordowe 4 piwa wypiłam... i jestem dziś mało produktywnym pracownikiem...............

I mam doła... nie wiadomo skąd.. niewiadomo dlaczego......... mam i już.. Moja przyjaciółka mnie zdiagnozowała.. jestem borderline.. ona też...

413

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Witajcie dziewczyny.... jestem dziś ledwo żywa.. wczoraj firmowa impreza była.. super fajna... chyba czegos takiego było mi potrzeba.. wylatałam się z jajkami, oponami, wystrzelałam za wszystkie czasy z łuków, wiatrówek  i innych armat... potańczyłam.. pośpiewałam i rekordowe 4 piwa wypiłam... i jestem dziś mało produktywnym pracownikiem...............

I mam doła... nie wiadomo skąd.. niewiadomo dlaczego......... mam i już.. Moja przyjaciółka mnie zdiagnozowała.. jestem borderline.. ona też...

fajnie! odreagowalas troche :-)

Z tym borderliner byc albo nie byc, to nie takie proste do zdiagnozowania, potrzebny bardzo dobry , doswiadczony fachowiec, bo ponoc podobne  symptomy spotykane sa u NIEborderliner.
Ale cos kolo tego masz :-) , te ekstremalne wahania nastrojow w ciagu jednego dnia,to przechodzenie z jednej skrajnosci w druga, z idealizacji w dewaluacje,ten lek przed porzuceniem i opuszczeniem.Moze poszukaj jakiegos "znawce", bo sama kolezanka Cie nie zdiagnozuje.Mowie powaznie. Z tego, co wiem, z tym nie ma zartow.

414 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-05-30 09:13:53)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Witajcie dziewczyny.... jestem dziś ledwo żywa.. wczoraj firmowa impreza była.. super fajna... chyba czegos takiego było mi potrzeba.. wylatałam się z jajkami, oponami, wystrzelałam za wszystkie czasy z łuków, wiatrówek  i innych armat... potańczyłam.. pośpiewałam i rekordowe 4 piwa wypiłam... i jestem dziś mało produktywnym pracownikiem...............

I mam doła... nie wiadomo skąd.. niewiadomo dlaczego......... mam i już.. Moja przyjaciółka mnie zdiagnozowała.. jestem borderline.. ona też...

Burdel anie borderline. Przestancie sie wreszcie kobiety analizowac, szblonowac i szufladkowac.

Masz dzis mega kaca i tyle. Wtedy nawet wlasny cien wkurza.

Ja mialam wczoraj badania rano, nic takiego, cytologia zwykla i niebolesne ale niezbyt przyjemne. Krecik mnie zawiozl, poczekal, odwiozl do domu, salatke zrobil i zapakowal mi do pracy, potem ruszylismy razem na rowerach: ja do mojej pracy a on mial cos tam gdzies zalatwic i poczekac az skoncze. Sielanka. I nagle, ja, ni z gruszki ni z pietruszki widze jakas mloda pipe opieta w te lycrowe gatki jak se idzie przed nami z pieskiem i dupskiem majta zalotnie i mysle sobie "pewnie mu sie podoba, juz sie slini na widok takiego mlodego pupska". Wystarczylo.
Chwile potemj cos tam mruknelam na temat podjazdow pod gorke, ktorych nie lubie, on jakos odpowiedzial nie po mojej mysli i poszlo na calego. Odwrocilam rower, jemu zasugerowalam miejsce, w ktore mnie moze pocalowac i jak furia naladowana saletra popedalowalam do pracy inna droga niz on (rekord pobilam!). On przyjechal do mnie pozniej i przywiozl mi konwalie, zerwane w lesie po drodze i spytal co sie stalo tak naprawde.

A tak naprawde to ja sama nie wiedzialam, bo panienek w mniej lub bardziej obcislych portkach widywalam mnostwo juz wczesniej i nic, wrazenia nie robily. Tym razem odpalilo.

Po poludniu wrocilismy razem, ale przez pol wieczoru bylam jakas nie tego. Burczalam, nic mi sie nie chcialo i humor mialam jak Mala Mi (wyraz twarzy podobny). I nadal nie wiedzialam co mnie ukasilo.

Dopiero poznym wieczorem przeszlo, minal ten jakis dziwny bol w brzuchu po badaniach a ja zasnelam jak niemowle. Wiec podejrzewam, ze to wszystko to bylo zmeczenie, stres, badanie i tyle. A nie zadne border cos tam.

415

Odp: Kobiety na zakręcie

..A MI WSZYSTKO CHYBA ZACZĘŁO NIEPASOWAĆ.. .. głównie w Misku.. jakaś przemiana we mnie nastapiła.. widze same wady w nim, wkurza mnie wszystkim, nawet dokładnie tym czym kiedyś mnie ujmował..drazni i irytuje... nawet fizycznie mi sie o wiele mniej podoba .. lub już niepodoba............. nie wiem co czuję.. nie wiem czego chcę.. jeszce jakoś to ciagne wszytsko ale naparwdę boje się gdzies głęboko,że wybuchnę..............

416

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

..A MI WSZYSTKO CHYBA ZACZĘŁO NIEPASOWAĆ.. .. głównie w Misku.. jakaś przemiana we mnie nastapiła.. widze same wady w nim, wkurza mnie wszystkim, nawet dokładnie tym czym kiedyś mnie ujmował..drazni i irytuje... nawet fizycznie mi sie o wiele mniej podoba .. lub już niepodoba............. nie wiem co czuję.. nie wiem czego chcę.. jeszce jakoś to ciagne wszytsko ale naparwdę boje się gdzies głęboko,że wybuchnę..............

Może to poczucie krzywdy przez Ciebie przemawia...Wszak Misiek zawalił i przeszedł nad tym do porządku dziennego. Nie wiem, gdybam, ale myślę, że to wszystko nie mogło pozostać bez wpływu. Monia odezwała się wczoraj w swoim pierwotnym wątku. Jest naprawdę w kiepskiej formie psychicznej, w ogóle nie troszczy się o siebie, jedynie o niego. On odwrotnie - ma na uwadze siebie, jej wcale. Nie wiem dziewczyny, możemy coś jeszcze dla niej zrobić?...

417

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussuka!:-)))))))))
No kto , jak kto, ale TY Bordeliner na 100% nie jestes! Usmialam sie ( jak zawsze ) z Twojego humoru :-))
A psychologia szufladkuje , niestety, tu masz racje.

418

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

..A MI WSZYSTKO CHYBA ZACZĘŁO NIEPASOWAĆ.. .. głównie w Misku.. jakaś przemiana we mnie nastapiła.. widze same wady w nim, wkurza mnie wszystkim, nawet dokładnie tym czym kiedyś mnie ujmował..drazni i irytuje... nawet fizycznie mi sie o wiele mniej podoba .. lub już niepodoba............. nie wiem co czuję.. nie wiem czego chcę.. jeszce jakoś to ciagne wszytsko ale naparwdę boje się gdzies głęboko,że wybuchnę..............

to chyba normalny objaw jest, Malwina.

419 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-05-30 09:44:37)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

..A MI WSZYSTKO CHYBA ZACZĘŁO NIEPASOWAĆ.. .. głównie w Misku.. jakaś przemiana we mnie nastapiła.. widze same wady w nim, wkurza mnie wszystkim, nawet dokładnie tym czym kiedyś mnie ujmował..drazni i irytuje... nawet fizycznie mi sie o wiele mniej podoba .. lub już niepodoba............. nie wiem co czuję.. nie wiem czego chcę.. jeszce jakoś to ciagne wszytsko ale naparwdę boje się gdzies głęboko,że wybuchnę..............

Tez to mam!:) Sa dni, ze patrze w Kreta jak w ikone cerkiewna i mysle sobie: jaki piekny, jaki mlody, meski, silny, kochany i MOJ:) A na drugi dzien: moglby przestac mlaskac jak je, brzucho mu uroslo, straszny z niego dzieciak, czy on musi tak chrapac i sapac a ja spac nie moge i w ogole. Potem znow zmiana.

Wczoraj jak taka wkurzona jechalam na tym welocypedzie to same inwektywy pod jego adresem rzucalam: gnojek, babiarz, uczepil sie jak rzep psiego ogona, wcale go nie potrzebuje i wiele innych takich komplemencikow.

A dzis jak napisal, ze zaczyna smazyc nalesniki (ktore ja mialam robic tylko mu liste zakupow do nich zostawilam) to znow czuje miodzio.

Mysle Malwina, ze te zmianuy nastrojow to nie burdelline tylko jakies babskie hormony. Jak nie menopauza to cos innego ale to jest chyba bardziej fizyczne niz psychiczne. Daj sobie czas na odpoczynek swoim emocjom i nie rozwazaj wszystkiego co teraz czujesz. Takie hustawki sa normalne ale i mijaja.

420

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:

Monia odezwała się wczoraj w swoim pierwotnym wątku. Jest naprawdę w kiepskiej formie psychicznej, w ogóle nie troszczy się o siebie, jedynie o niego. On odwrotnie - ma na uwadze siebie, jej wcale. Nie wiem dziewczyny, możemy coś jeszcze dla niej zrobić?...

Niewiele:( Bedzie probowala do upadlego, tzn. do jego ostatecznego odejscia.

421

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
kjersti napisał/a:

Monia odezwała się wczoraj w swoim pierwotnym wątku. Jest naprawdę w kiepskiej formie psychicznej, w ogóle nie troszczy się o siebie, jedynie o niego. On odwrotnie - ma na uwadze siebie, jej wcale. Nie wiem dziewczyny, możemy coś jeszcze dla niej zrobić?...

Niewiele:( Bedzie probowala do upadlego, tzn. do jego ostatecznego odejscia.

Pewnie tak...Tylko co wtedy zostanie z szacunku do samej siebie? Ech, chyba się za mocno zaangażowałam w te historię.

422

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
Mussuka napisał/a:
kjersti napisał/a:

Monia odezwała się wczoraj w swoim pierwotnym wątku. Jest naprawdę w kiepskiej formie psychicznej, w ogóle nie troszczy się o siebie, jedynie o niego. On odwrotnie - ma na uwadze siebie, jej wcale. Nie wiem dziewczyny, możemy coś jeszcze dla niej zrobić?...

Niewiele:( Bedzie probowala do upadlego, tzn. do jego ostatecznego odejscia.

Pewnie tak...Tylko co wtedy zostanie z szacunku do samej siebie? Ech, chyba się za mocno zaangażowałam w te historię.

nikt ZA NAS zycia nie przezyje

Monia musi sama

423

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja tez uważam,że Monia musi to po swojemu przejść.. bolesnie cholernie.. ale niech sama wg. siebie decyzduje ile tego bólu na siebie wieźmie.. strasznie jej współczuje........ ale tez wiem,że to mądra Babka jest... teraz jest w bólu, w dołku gigantycznym.. nie mysli do końca racjonalnie.. ale ona stanie na nogi.. i weźmie sprawy w swoje ręce.......... wierzę w nia bardzo.....

Mussuko.. i Dziewczyny... byc może to taka moja reakcja jak piszecie.. jestem jeszcze zagniewana na niego..w jakiś sposób, jeszcze to we mnie sie wszystko miądli.. do tego wszystkiego TU na tym forum nabyłam tyle zyciowej wiedzy.. co przez moje 43 lata mi sie nie udało... i wiem... zwyczajnie wiem, że sa momenty kiedy on mna manipuluje.. kiedy pociaga za moje czułe sznureczki.......i rodzi się we mnie nerw... są równiez momenty fajne, stabilizacyjne.. kiedy wraca to co było.. on się stara co dla mnie jest  bardzo ważne, pokazuje swoje uczucia.. nie gra niczego.. ale nie zmienia to faktu,ze ja zaczęłam widzieć tez inna strone medalu...

424

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina, tak dla scislosci: ile Wy czasu jestescie z Miskiem razem? Od poczatku ile i ile malzenstwem?

425

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

(...) i wiem... zwyczajnie wiem, że sa momenty kiedy on mna manipuluje.. kiedy pociaga za moje czułe sznureczki(...)

to mi sie nie podoba.

Ja mysle, ze , zeby byl manipulant , to musi tez byc ten ,ktory soba manipulowac daje.

I z reguly ten manipulant bardzo szybko rozpoznaje tego manipulowanego  i wlasnie DLATEGO sobie na to pozwala. To prosta regula .

426

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

Malwina, tak dla scislosci: ile Wy czasu jestescie z Miskiem razem? Od poczatku ile i ile malzenstwem?

Dokł?adnie 25 maja mieliśmy 5 rocznice... a po slubie jestesmy 2 lata................

427

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Malwina, tak dla scislosci: ile Wy czasu jestescie z Miskiem razem? Od poczatku ile i ile malzenstwem?

Dokł?adnie 25 maja mieliśmy 5 rocznice... a po slubie jestesmy 2 lata................

ta za wczesnie na manipulacje druga osoba. To powinien byc jeszcze etap miesiaca miodowego, moze jego schylek ale w kazdym razie na takie hustawki jak u was, stanowczo za wczesnie.

428

Odp: Kobiety na zakręcie

na temat:

Wszyscy jestesmy manipulowani.
Ale ponoc sami wybieramy sznurki...

429

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

i zatrzymałam big_smile.. otworzyłam okno bo stały obok mnie i wrzasnęłam z całych sił;  wypier....  lać stąd!!!!   ... wiem.. wiem.. .. ale ulzyło mi jakims dziwnym zbiegiejm okoliczności....

Malwinko BRAWA !!! hahahahah dla Ciebie i szacun smile
To samo spotkało mnie ostatnio ,mojego mena i dziecko jako że towarzyszyło podczas jazdy autem.
Tyle że, mój Dyziek zatrzymał auto otworzył szybę i zakrzyknął....wypie......aj, k...wo, szma...o stąd!!!! big_smile hahahah
Pewnie że ulży,takich miejsce nawet nie w chlewie bo tam porządne zwierzę stoi a nie....%#^**  smile
Sama miałam to zrobić,wyprzedził mnie.
Malwinka,chyba się domyślam o co poszło bo jakoś kojarzę,mam "doświadczenie" w tego typu sytuacjach a co by było śmieszniej z moim dyśkiem  hehheh do pewnych spraw potrzeba bojówek  wink  samą wyrozumiałością ,lojalnością oraz mocno sprecyzowanymi poglądami tudzież "słowami" i dobrocią nie dojdziesz.
Musi czasem zagrzmieć big_smile I właśnie Ty to robisz,stawiasz na swoim grzmisz i chwała ci za to smile
Jak Cię czytam ,serio jakbym siebie widziała,nawet jeśli nie piszesz doooosłownie wink i tak domyślam się o co mogło pójść wink

pozdrawiam buziaki wysyłam,tak trzymać !!!


Ps.Moniu , odezwij się pozdrowionka wysyłam

430

Odp: Kobiety na zakręcie

Czy wy dziewczyny trochę nie przesadzacie? Przynajmniej wiesz z kim masz do czynienia i czego można się po takiej spodziewać.  Stoją a to niech se stoją. A w życiu to dopiero jest jazda. pierwszy rząd na mszy w kościele, a ręka w cudzych majtkach.

431

Odp: Kobiety na zakręcie
nikandra napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

i zatrzymałam big_smile.. otworzyłam okno bo stały obok mnie i wrzasnęłam z całych sił;  wypier....  lać stąd!!!!   ... wiem.. wiem.. .. ale ulzyło mi jakims dziwnym zbiegiejm okoliczności....

Malwinko BRAWA !!! hahahahah dla Ciebie i szacun smile
To samo spotkało mnie ostatnio ,mojego mena i dziecko jako że towarzyszyło podczas jazdy autem.
Tyle że, mój Dyziek zatrzymał auto otworzył szybę i zakrzyknął....wypie......aj, k...wo, szma...o stąd!!!! big_smile hahahah
Pewnie że ulży,takich miejsce nawet nie w chlewie bo tam porządne zwierzę stoi a nie....%#^**  smile
Sama miałam to zrobić,wyprzedził mnie.
Malwinka,chyba się domyślam o co poszło bo jakoś kojarzę,mam "doświadczenie" w tego typu sytuacjach a co by było śmieszniej z moim dyśkiem  hehheh do pewnych spraw potrzeba bojówek  wink  samą wyrozumiałością ,lojalnością oraz mocno sprecyzowanymi poglądami tudzież "słowami" i dobrocią nie dojdziesz.
Musi czasem zagrzmieć big_smile I właśnie Ty to robisz,stawiasz na swoim grzmisz i chwała ci za to smile
Jak Cię czytam ,serio jakbym siebie widziała,nawet jeśli nie piszesz doooosłownie wink i tak domyślam się o co mogło pójść wink

pozdrawiam buziaki wysyłam,tak trzymać !!!

uuuuuuuuuuuff.. nie wiesz nawet jak sie ciesze,że mnie rozumiesz big_smile  juz miałam obawy czy jestem jakims wynalazkiem.. a tu tadammmm.. inne kobiety maja podobnie.. big_smile  pozdrowionka.............

432

Odp: Kobiety na zakręcie

Apropos tirowek: jechalam sobie kiedys z eksem przez piekna polska kraine podczas naszej letniej kanikuly i na jakims odcinku drogi przed Radomiem musielismy nieco zwolnic czy wrecz stanac w mini korku (swiatla, kontrola, wypadek, nie pamietam co tam sie wtedy dzialo). No i jak na zawolanie wylonily sie z krzakow lanie i biegiem do nas. Aaaa, bo my jeszcze na obcej rejestracji jezdzilismy:) Poczuly dziewoje twarda walute i sru do mojego eksa bez pardonu biustem mu machajac przed oczyma. Ze lato, cieplo a on leb wychylil sprawdzic, co to sie tam na drodze dzieje to go dopadly i cos tam zaswiergolily w mowie malo polska przypominajacej.
On, czlowiek z lasu finskiego, nieobyty towarzysko i niezwykly takich konskich zalotow na przelotowkach, oczy swe blekitne wybaluszyl a ja swoje szmaragdowe tym bardziej. No, bo nie tyle sie zdenerwowalam co zaczelam zastanawiac sie nad IQ tych pan. Albo slepe albo w dekiel walniete i to z cala sila. Widza, ze chlop z baba jada i nic im to nie szkodzi startowac w wyscigach do niego.
Niby co mialby moj eks w tej to sytuacji zrobic, zakladajac teoretycznie, ze nawet wyrazilby ochote troche w tych krzewach przydroznych ars amandi potrenowac?  Zdaniem tych pan, powinien zapewne zjechac na pobocze, zostawic mi kluczyki (albo lepiej zabrac), powiedziec "poczekaj tu kochanie, zaraz wracam, tylko sobie pouzywam na tej pani i ulze przed dalsza podroza". A ja spokojnie pownnam wyjac krzyzowki, dac dzieciom po kanapce i czekac na powrot slubnego z knieji.

Ostatecznie usmialismy sie z calego incydentu setnie i doszlismy do wniosku, ze czym jak czym, ale wyobraznia i ociupinka chlopskiego rozumu to te przydrozne wierzby placzace nie moga sie pochwalic.

433

Odp: Kobiety na zakręcie

big_smile     a ja kiedys mało wypadku nie spowodowałam.. ( ja!! Baba a nie facet).. jak zobaczyłam gdy taka lala wkłada ( dosłownie ) tyłek w okno kierowcy który się zatrzymał.. nie wiem co on robił.. ale Ona głupio wyglądała..................

434

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

big_smile     a ja kiedys mało wypadku nie spowodowałam.. ( ja!! Baba a nie facet).. jak zobaczyłam gdy taka lala wkłada ( dosłownie ) tyłek w okno kierowcy który się zatrzymał.. nie wiem co on robił.. ale Ona głupio wyglądała..................

no to albo panna wysoka albo gosci jakims niskopodlogowcem pomykal, bo nawet mnie przy 176 cm tylek w okno nie trafi:) A poza tym, co to za usluga? Przeciez to ona jemu powinna, juz jakby co i nie czepiajac sie szczegolow, wycmokac to i tamto a nie odwrotnie. Na psy nam te tirowki schodza.

435

Odp: Kobiety na zakręcie

Wysoka nie była.. samochod normalny.. okazuje się ze tylek wchodzi az miło.. big_smile   

Do tirówek w sumie nic nie mam.. ostatecznie sa miejsca w naszym kraju zwane zadupiami.. tam czasami społecznośc ma w swoich szerwgach kawalerów i samotnych facetów a natury nie oszukasz... a niech maja co chcą.. zamiast gwałcic ..i molestowac .. big_smile

436

Odp: Kobiety na zakręcie

Zapanowała tu cisza .Malwinko ,co u ciebie ? Monia się odzywała ?Dziewczyny widzę ,że na razie wszystkie zakręty pokonane,oby tak dalej .Mam nadzieję ,że Monia jest już silniejsza.

437

Odp: Kobiety na zakręcie

Witaj Nino..
cisza jakaś.. oby nie przed burzą...

U mnie ciagły zakręt.. nie radze sobie z moimi uczuciami.Jestem nadal zła.. wkurzona. Nie umiem przejść nad tym wszytskim do porządku dziennego. Mam wrażenie,że uruchomił się we mnie jakiś proces. Nie ufam juz. Boje sie co będzie dalej. Co mnie jeszcze zawiedzie i rozczaruje. Jak mam podejmowac super turbo ważne decyzje życiowe z takim nastawieniem???  Boje się. Boję sie, że brnę w coś bezsensu.
Super co?. Niespełna dwa lata po ślubie.....................

438

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Witaj Nino..
cisza jakaś.. oby nie przed burzą...

U mnie ciagły zakręt.. nie radze sobie z moimi uczuciami.Jestem nadal zła.. wkurzona. Nie umiem przejść nad tym wszytskim do porządku dziennego. Mam wrażenie,że uruchomił się we mnie jakiś proces. Nie ufam juz. Boje sie co będzie dalej. Co mnie jeszcze zawiedzie i rozczaruje. Jak mam podejmowac super turbo ważne decyzje życiowe z takim nastawieniem???  Boje się. Boję sie, że brnę w coś bezsensu.
Super co?. Niespełna dwa lata po ślubie.....................

Witaj Malwinko ,czy dwa lata ,czy dziesięć nie ma znaczenia.Jeżeli jest coś nie tak to trzeba coś z tym zrobić .Może po prostu przejrzałaś na oczy,a może się zmieniłaś .Nie ufasz mu bo cię zawiódł i oszukał ,dlatego teraz potrzebujesz dużo czasu ,by ponownie mu uwierzyć .Teraz jesteś ostrożna ,ale i pewniejsza, że w razie czego poradzisz sobie sama.Strach jest częścią naszego życia.Głowa do góry będzie dobrze .

439

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

U mnie ciagły zakręt.. nie radze sobie z moimi uczuciami.Jestem nadal zła.. wkurzona. Nie umiem przejść nad tym wszytskim do porządku dziennego. Mam wrażenie,że uruchomił się we mnie jakiś proces. Nie ufam juz.

co on na to ?

Mowisz mu o tym ?
Wyglada na to, ze oklamalas sama siebie.

Malwina69 napisał/a:

Boje sie co będzie dalej. Co mnie jeszcze zawiedzie i rozczaruje. Jak mam podejmowac super turbo ważne decyzje życiowe z takim nastawieniem???  Boje się. Boję sie, że brnę w coś bezsensu.
Super co?. Niespełna dwa lata po ślubie.....................

to tez na to wyglada

440

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie wiem juz nic. O sobie samej tez. tak. Na bank w jakimś sensie okłamuje siebie samą. Że będzie dobrze, że sie uda, że warto wybaczyć, że warto zapomnieć, dac szanse. NIBY nic wielkiego się nie stało. Nie mam dowodów na zdradę. Mysle nawet,że zdrady nie było. Ale było wprowadzenie mnie w błąd. Były kłamstwa, małe, niemałe, niewinne i winne. Jak zwał tak zwał. Wszystko zalezy kto to ocenia. A te głupie działania doprowadziły do tego,że jest tak a nie inaczej. To efekt. Nie ma dymu bez ognia. Boli brak lojalności, brak szacunku bo kłamstwo jest okazaniem braku szacunku.. Nawet mam wątpliwości czy On mnie wogóle kocha. Mało tego .. mam juz wątpliwości czy ja go kocham.
Więc o co kaman..?????? o strach na zmiany.. rewolucje.. bo zmiany to zbyt łagodne okreslenie.??? Pewnie to jest odpowiedź. Taka jakiej sie boje.

441

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Nie wiem juz nic. O sobie samej tez. tak. Na bank w jakimś sensie okłamuje siebie samą. Że będzie dobrze, że sie uda, że warto wybaczyć, że warto zapomnieć, dac szanse. NIBY nic wielkiego się nie stało. Nie mam dowodów na zdradę. Mysle nawet,że zdrady nie było. Ale było wprowadzenie mnie w błąd. Były kłamstwa, małe, niemałe, niewinne i winne. Jak zwał tak zwał. Wszystko zalezy kto to ocenia. A te głupie działania doprowadziły do tego,że jest tak a nie inaczej. To efekt. Nie ma dymu bez ognia. Boli brak lojalności, brak szacunku bo kłamstwo jest okazaniem braku szacunku.. Nawet mam wątpliwości czy On mnie wogóle kocha. Mało tego .. mam juz wątpliwości czy ja go kocham.
Więc o co kaman..?????? o strach na zmiany.. rewolucje.. bo zmiany to zbyt łagodne okreslenie.??? Pewnie to jest odpowiedź. Taka jakiej sie boje.

Malwina,mysle, ze to bardzo szczere jest , co teraz napisalas. To chyba najszczerszy Twoj post tutaj.

Pamietasz, kilka dziewczyn tutaj ( w tym ja- przeczytaj moj post nummero 331) probowalo Ci to pokazac wczesniej...
Teraz sama do tego dochodzisz.Kazdy ma swoj czas i tempo, to bardzo dobrze,swoim tempem tez doszlas do tego.

P.S.
kazdy boi sie zmian

442 Ostatnio edytowany przez Kriss (2012-06-05 10:01:45)

Odp: Kobiety na zakręcie

No Malwina! Nareszcie. Już myślałam żeś stracona bezpowrotnie. To się wszystko jeszcze może normalnie ułożyć, ale sama wiesz, że gigant na glinianych nogach nie postoi. Zrównać z ziemią i budować na nowo. Albo wysadzić w ...... . Szkoda życia na memłanie. Będzie co wspominać ciumkając biszkopty na starość smile

Zmiany są fajne. Ja tam lubię zmiany. Rewolucje. Przełamać własny strach - to jest COŚ. Pokonać własną, glęboko ukrytą słabość, coś od czego się ucieka, zamiata pod dywan, bo kiedyś bardzo bolało i teraz nie chce się żeby bolało raz jeszcze. Ale ból można oswoić. Ból wyzwala adrenalinę potrzebną do działania. Działanie przywraca szacunek do samej siebie. Bo nikt Cię Malwina tak nie zrobi w konia jak Ty sama. Nikt Cię tak umiejętnie nie przekona jak Ty sama. A jednak się buntujesz nie?
Sama przeciwko sobie.

Ściskam Cię i życzę Ci powodzenia cokolwiek zadecydujesz smile

443 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-06-05 10:36:42)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Nie wiem juz nic. O sobie samej tez. tak. Na bank w jakimś sensie okłamuje siebie samą. Że będzie dobrze, że sie uda, że warto wybaczyć, że warto zapomnieć, dac szanse. NIBY nic wielkiego się nie stało

jakby przekonalas sama siebie , ze nic sie nie stalo. Wyperswadowalas sobie to.

To taki mechanizm, wyobraz sobie , ze nosisz sie z zamiarem kupienia czegos...to musi byc spory wydatek...dajmy na to telewizor plazmowy na sciane ,najnowszy model,wszystkie nowosci drin, koszt ok.14 .000 ?.I tak chodzisz i ogladasz i porownujesz.Dlugo.W koncu decydujesz sie na jeden , powiedzmy Toshiba.Kupilas.

Po tygodniu przychodza znajomi i pokazuja Ci prospekt, ze jeden taki, powiedzmy von Samsung :-) kosztowal o tysiac mniej w Media markcie .Te same gadzety i dyrdymalki ma .

Co sie dzieje wtedy?
Zeby utwierdzic siebie, powtarzam SIEBIE, ze wybor byl sluszny, wyszukujesz uspokajajacych informacji na temat tego z Toshiby, zeby podwyzszyc atrakcyjnosc tego wybranego ( w tym wypadku telewizora) wzgledem tego innego.A umniejszyc atrykcyjnosci tego Samsunga...

444

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytan mam milion. Do siebie samej.
Co mam zrobić? co powinnam zrobic... co zrobiłby ktos mądrzejszy na moim miejscu..?..Mam dość rozmów z nim o TYM wszystkim. One nic nie wnosza do sprawy bo on broni swojego stanowiska. Ja jestem winna. Przeciez to oczywiste. I tu nawet pomalusku zaczynam się z nim zgadzać. Tak, jestem winna bo powinnam stanowczo granice mojej wytrzymałości okreslić już daaaawno temu. A ja zareagowałam, uprzedziłam, nakrzyczałam i tyle. Nie wyciagnęłam KONSEKWENCJI. Bo ja zawsze jestem mamełą jakąś pogibaną... bo zawsze chce dobrze, ugodowa, pojednawczo... normalnie.. I głupio liczę,że ktoś to doceni, zrozumie.. i na dodatek tez tak chce. ja juz się nawet mocno zastanawiam nad tym czy JA nadaję sie do życia z facetem..?????????????? może moje zapatrywania na życie są tak daleko kobiece a tym samym tak mocno rózne od męskiego punktu widzenia,że sie nie da.. nie ma bolca.. nie uda się...??????

445

Odp: Kobiety na zakręcie

Po " chwili" zastanowienia...
W ob;liczu.. wszystkich okoliczności.. tak naprawde to ja wiem co powinnam zrobic..
Ale sie boje. Czego? nie wiem... tego procesu całego? informowania bliskich, koleżanek w pracy.. tego etapu kiedy wieść sie rozniesie..???? tych spojrzeń, komentarzy, tego poczucia bezsensu jaki mnie ogarnie..tego poczucia,że coś ze mną nie tak... zawodu, rozczarowania, bólu duszy...

jest mi źle.. cholernie źle.. z jego powodu!!!!! nie ze swojego.. z JEGO!!!!

446

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Po " chwili" zastanowienia...
W ob;liczu.. wszystkich okoliczności.. tak naprawde to ja wiem co powinnam zrobic..
Ale sie boje. Czego? nie wiem... tego procesu całego? informowania bliskich, koleżanek w pracy.. tego etapu kiedy wieść sie rozniesie..???? tych spojrzeń, komentarzy, tego poczucia bezsensu jaki mnie ogarnie..tego poczucia,że coś ze mną nie tak... zawodu, rozczarowania, bólu duszy...

jest mi źle.. cholernie źle.. z jego powodu!!!!! nie ze swojego.. z JEGO!!!!

czuje ten Twoj bol juz bardzo dawno.Pisalam Ci juz.

447

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina NIE MA czegoś takiego jak męski czy babski punkt widzenia. Są zasady, granice, normy. Bezpłciowe. Jak ty walisz chłopa w rogi - czekają na Ciebie te same konsekwencje prawda? Płeć nie ma znaczenia, więc nie ma się nią co zasłaniać.

Nie możesz wymagać od kogoś ze spełni Twoje oczekiwania - jeśli Tych oczekiwań jasno nie wyartykuujesz. A jeśli już je wyartykuujesz - to zaniechawszy konsekwencji - unieważniasz je. Gdybyś Ty (hipotetycznie) walnęła męża w rogi - nakłamała, potem sprawa by się rypła tylko dzięki jego wytrwałości w śledzeniu i dociekaniu prawdy - to gdyby Cię legalnie nie wywalił z domu na zbity pysk, a tylko sobie pogadał, popłakał, pohisteryzował - brałabyś go poważnie? Nie dosyć że bęcwał dał się zrobić w konia, łykał Twoje kłamstwa jak młody leszcz, to jak już dowiedział się prawdy (nawet częściowej) - to nie zrobił NIC. Żadnych konkretnych reperkusji. To co taka niewierna hipotetyczna Malwina sobie myśli? Kochany głupek z tego mojego męża. Kocha mnie naprawdę, być moze, ale łyknie KAŻDĄ żabę. Wszystko sobie przetłumaczy.

Ty Malwina uciekasz przed samą sobą - a dobrze wiesz, że to niemożliwe. Pogódź się, że już nigdy nie bedzie tak jak PRZED. Albo to bierzesz, albo nie. Pogadać to Ty se do Miśka możesz - co to zmienia? Oprócz wypływu energii? NIC. A jemu to już lata jak krnąbrnemu dzieciakowi co mu matka łeb suszy ciągle o to samo. Kulturalnie wysłucha, żeby nie było, zrobi minę, wywróci oczami. Jak ma nastrój powie: "przepraszam" i ma luz.

Mało tego, jest Ci wpajana wersja, że cała ta sytuacja jest Twoją winą. Winą Twojej upierdliwości. A przecież teraz będziesz jeszcze bardziej upierdliwa i dociekliwa nie? Bardziej nadwrażliwa i nadinterpretująca. Bo będziesz chciała wiedzieć NA PEWNO. Tylko kiedy jest to NA PEWNO dla Ciebie Malwina? I CO tym jest? Jakie masz kryteria? Czy jesteś w stanie znowu je przesunąć w sytuacji podbramkowej? Czy naprawdę musisz ZOBACZYĆ i DOTKNĄĆ? Czy "samo" kłamstwo nie jest powodem do wścieklizny przechodzącej pojmowanie? Długotrwałe klamstwo z premedytacją - to nie jest zdrada? Owszem, nie polega na wymianie płynów ustrojowych, ale Ty przecież CZUJESZ się zdradzona prawda? Dlatego się wściekasz, dlatego jesteś niepewna swoich reakcji, dlatego się buntujesz. Czyli pozwoliłaś na przesunięcie granicy i bardzo Ci się to nie podoba. Bo coś zostało zbrukane i zaśmierdło.

Ale kto tak naprawdę KAŻE Ci przejść z tą sytuacją do porządku dziennego? Przecież nikt Cię na siłę nigdzie nie trzyma, nie każe, nie zmusza. Jesteś zalewana stekiem informacji mających wywołać u Ciebie określoną reakcję, ale to TY reagujesz. Możesz się nie zgodzić. Możesz nie zaakceptować takiej linii obrony. Dlaczego ja więc akceptujesz? Przecież budzi to w Tobie bunt. Zachowujesz się irracjonalnie - tak jak z tym wrzaskiem na dziwki. Im to lata, pewnie Cię pożałowały. Myślisz że byłaś pierwsza która tak robi? (A! Czasami pary korzystają z usług prostytutek tudzież tirówek, czasami kobieta lubi popatrzeć, czasami mężczyzna patrzy, a panie się zabawiają). Do ad remu - czy będąc szczęśliwą w związku zwróciłabyś na tirówki uwagę dłuższą niż sekundowy rzut okiem na pobocze?

Skanalizowałaś na nie swoją frustrację. OK. Luz. Ale to nie one powinny być jej adresatkami prawda? No i co teraz?

448

Odp: Kobiety na zakręcie

czuje Twoj bol , ale czuje jeszcze cos. Ty trwasz w tym bolu .I postanowilas w nim trwac . JUz sie chyba powtarzam , bo cos takiego napisalam juz tutaj, zycytuje sama siebie :
:-))

pomaranczowa 1 napisał/a:

Dla mnie Twoj Status quo jest taki:
Stwierdzam , ze nie umiem z  nim zyc.
Ale zyje.

I ja tego nie rozumiem.

449

Odp: Kobiety na zakręcie

teraz ..cos we mnie się dzieje. Zbyt duzo łyknęłam niechcąc łykać... Za stara juz jestem na takie numery poprostu. Teraz musze się pozbierac i ruszyc na sale sądową ( służbowo).. wcale nie przygotowana do sprawy... Nie pierwszy raz.

Zawalam duzo waznych rzeczy.. działam po łepkach bo skoncentrowałam się na NIM. A On nie jest tego wart. DOCIERA to do mnie.

Kriss.. masz rację..niestety we wszystkim.
A ja/ musze podjąć decyzję. Podjąć kroki i działać. Bo i tak duzo czasu zmarnowałam. Mechanizm jest cholernie prosty. Jest problem, wybucha, potem są wyjasnienia, łagodzenie a ja omotana z usmiechem na ustach ruszam dalej z przekonaniem; będzie dobrze!!..  goooooofno będzie dobrze. Nie będzie.

450

Odp: Kobiety na zakręcie

A myślałaś żeby się majtnąć na terapię? Sama? Z Miśkiem?

451

Odp: Kobiety na zakręcie

Kriss.. ciagle o tym myslę. Narazie działam na własną rękę i zaczytuję sie w lekturach obowiązkowych.

Narazie nie rozumiem tego wszystkiego. On dawał mi tyle szczęścia, prawdziwego.. spowodował,że uwierzyłam,że będe szczęśliwa. Byłam szczęśliwa.. nie jestem juz. mało tego. Mozna nie czuc szczęścia tylko obojętność.  A ja czuję się nieszczęsliwa, jest mi bardzo źle. To wszystko nie tak miało być. Problemów tylko przybywa zamiast ubywać. Zaczyna mnie tak wkurzać swoja postawą,że to mnie nawet pociesza.. bo ja potrzebuje tego wkurzenia,żeby zadziałać..

Ja nie jestem kobietą kochającą za bardzo.. to on zaczął być facetem innym niż kiedyś.. Takiego jakim jest teraz.. nigdy bym nie wybrała na partnera życiowego.


Nie wiem dlaczego tak jest.. co tą sytuację spowodowało. Było dobrze.. oczyyywiście,że trafiały się kłótnie, nieporozumienia.. ale takie.. hmhm zwyczajne.. On jest impulsywny i ja też.  Ale było w ogólnym podsumowaniu.. ok........... Jestem na prawdziwym zakręcie...............

452

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina69

Strasznie Tobą miota. Raz w prawo a raz w lewo i cały czas się nadstawiasz na kopniaki od Twojego Miśka. Nie wiesz, czy Ci zależy? Nie wiesz, czy jemu zależy? Nie wiesz, czy go kochasz czy nie? Nie wiesz, czy zdradził czy nie? Usprawiedliwiasz raz siebie raz jego. A gdzie w tym wszystkim TY?????? No, gdzie kurde? Przestań czytać lektury i wsłuchaj się w siebie. I zastanów się, czego Ty chcesz, bo na razie wygląda to tak, że Misiek ma Cię w d.., a Ty latasz za nim jak opętana.A spróbuj to odwrócić. Kriss idealnie to ujęła w swoim poście. Ja jeszcze nie jestem pewna, czy jesteś gotowa na zmiany. Ale na pewno jesteś gotowa, żeby zadbać o siebie.
A nie o Pan Miśka, któremu to lata.

453 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-06-06 13:52:43)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

(...)Narazie nie rozumiem tego wszystkiego(...)
(...)Takiego jakim jest teraz.. nigdy bym nie wybrała na partnera życiowego(...)

(...) Jestem na prawdziwym zakręcie...

A ja tak zapytam, Malwina

gdyby jutro odszedl ...( czysto hipotetycznie teraz) co bys poczula?
zal, czy moze ulge?

454

Odp: Kobiety na zakręcie

hmhmhmhm  ale ja za nim nie latam... wrę?cz odwrotnie.. zarzuca mi,że nie dbam o niego, nie interesuje się nim, nie slucham go.. oczywiscie,że to nieprawda ale nie latam na bank. Nie wiem jak mam postepować. Nie wiem co robic aby byc zgodna z sama soba i z nim.. boje sie ze to niemozliwe.

455

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

hmhmhmhm  ale ja za nim nie latam... wrę?cz odwrotnie.. zarzuca mi,że nie dbam o niego, nie interesuje się nim, nie slucham go.. oczywiscie,że to nieprawda ale nie latam na bank. Nie wiem jak mam postepować. Nie wiem co robic aby byc zgodna z sama soba i z nim.. boje sie ze to niemozliwe.

Malwina, na takim rozdrożu, bo już nie zakręcie, ja funkcjonuję jakiś rok... wczęsniej była emocjonalna hustawka i byłam zajęta ratowaniem mojej godności, analizowaniem potrzeb, radzeniem sobie z cierpieniem, bólem. Od roku, gdy częśc emocji ucichła, żyje na rozdrożu.

Bo niewazne co mówi mój mąż, co mówią wszyscy, niewazne, czy to był błąd, niewazne czy się chłopina pogubił.
We mnie jest tak wielkie wewnętrzne silne, pewne przekonanie - że człowiek, który kocha i szanuje swoją partnerkę/swojego partnera nie robi tego, co robił mój mąż....... i to przekonanie sprawia, że będąc z nim nie potrafię być w zgodzie ze sobą.

Bo gdy jestem z nim, to zatracam swoje zasady, wartości i przekonania.

I chociaz racjonalnie i emocjonalnie można sobie z takiego związku korzystać i w nim być. To poziom mojego zinternalizowanego, najgłębszego ja - siedzi w klatce, wyje i wali pięściami w drzwi....

I myslę sobie, że gdy taka duża niezgodność panuje na poziomie JA - to może dlatego ciągle boli mnie głowa, a nie dlatego, bo alergia???
i myślę sobie, że istnieje ryzyko, że przestanę wyć i walić w drzwi.. a wtedy wszystko stanie się obojętne.
I myślę sobie, że jak tak już sobie - dla świętego spokoju, dla racjonalnych pobudek, z litości, z resztek emocji i chęcia chronienia najbliższych - zobojętnieje... to przestane być sobą. A więc zatrace to wszystko co wazne i atrakcyjne. A wtedy nie będzie juz nic...


Wiem wiem, moje drogie internetowe koleżanki forumowiczki - widzicie to, przewidujecie, radzicie co mam zrobić.

ja- tak samo jak Monia i malwina czekam na pewność. Gdyby mój mąz poszedł do tamtej, jak mąż Moni  - miałabym pewność.. ufffff, ulga że weź... ktoś za mnie podjał decyzję

dzisiaj jestem bardziej w sytuacji malwiny - zachodzą we mnie zmiany... zmiany które powodują, że coraz mniej jest po co..
ale cięzko tak "nieradykalnie" coś mnienić.. co nie??? bez takiego wyraznego, namacalnego, pewnego, jasnego, usprawiedliwiającego powodu.


Moje drogie. Mój mąz jest naprawdę fajnym czlowiekiem. zapomnijmy o tym, że mnie zranił. gdyby nie to, nie miałabym żadnych rozterek.
mój mąz jest czuły wrazliwy, inteligentny, zabawny.... gdybym spotkałą dzisiaj kogos takiego - oszalałabym...
ale niestety... nie potrafię zapomnieć i uznać, że dziś jest jutro a nie wczoraj....


malwina, rozumiem jak to jest. niby wszystko gra, tylko nasze serce juz tak nie reaguje....

Posty [ 391 do 455 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 9 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024