Nie, nie.. nie szukam usprawiedliwienia.. wręcz odwrotnie.. siebie dołuję tym czym nie pwoinnam.. ale mimo to takie mysli mnie nachodza.. Uważam,że to raczej normalne spojrzeć w sytuacji także na siebie i zastanowić się co JA robie nie tak... zauważ,że ta druga strona płci męskiej raczej tego nie ma w zwyczaju..
327 2012-05-14 15:37:50 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-14 19:28:04)
Nie, nie.. nie szukam usprawiedliwienia.. wręcz odwrotnie.. siebie dołuję tym czym nie pwoinnam.. ale mimo to takie mysli mnie nachodza.. Uważam,że to raczej normalne spojrzeć w sytuacji także na siebie i zastanowić się co JA robie nie tak... zauważ,że ta druga strona płci męskiej raczej tego nie ma w zwyczaju..
ale...
dlaczego po tym , jak moj maz cos zmajstrowal, JA mam szukac winy w sobie??
To jakis blad w zalozeniu.
Ja jestem dwa razy dluzej od Ciebie z moim mezem ( co ja mowie ! trzy !:-))i wlasnie wracamy z pieknego weekendu.
Bylo wszystko, bliskosc, czulosc,intymnosc,seks .ROZMOWA.
O.K. O filozofach nie rozmawialismy. Zadne tam wielkie...Ale czujemy sie w swoim towarzystwie dobrze.Jest to COS miedzy nami, ze jakos ciagle tego chcemy.
Po co to mowie?
Bo czas nie zawsze oznacza znudzenie. Zgadzam sie , ze jest inaczej, niz na poczatku. Kazdy zwiazek ma rozne etapy. I wydaje mi sie , ze nie ma co oczekiwac, ze zawsze bedzie jakos tak fascynujaco i z fajerwerkami i balonami.Ale to nie znaczy, ze jezeli ja sie starzeje, to moj maz ma "prawo" ( na smyczy nie jest, zawsze moze odejsc ) "sie znudzic" a ja musze za wszelka cene cos nadganiac -schudnac, lifting czy inne tam - bo tak Twoje poprzednie slowa jakos zrozumialam , jakbys to Ty musiala nadrabiac, byleby sie nie znudzil.
Do zadnych straszydel nie naleze :-) , ale zawsze beda ladniejsze , zgrabniejsze, czy co tam jeszcze odemnie. I co ?
nie za bardzo to pojmuje, to Twoje nastawienie
Oczywiście,ze nie tędy ale ja mam taka naturę.. przychodzi refleksja co ze mną nie tak.. WIEM,że nie powinna.. ale przychodzi..
ja jestem dość żywiołowa, lubie gadać, opowiadac o różnościach, ważnych i mniej ważnych..Pewnie gdy przyjme taki tok rozumowania,że ON taki jest a nie inny czyli ma w naturze notoryczne informowanie mnie co robi, gdzie jest to musze uznać,że tyle mi powinno wystarczyc .. A ja czasami chce poględzić albo podyskutować..nie wiem dlaczego ale to dla mnie jakaś wykładnia bliskości w związku,że ludzie mają sobie zawsze coś do powiedzenia... Pamiętam ten mój poprzedni związke na odległość, czy chciałam czy nie polegał w dużej mierze na rozmowie.. i My gadaliśmy więcej w ciagu jednego dnia niż nie ejdno małżeństwo w ciagu tygodnia... ;-)) patzre na mojego syna.. 19 lat.. tzreci rok ze swoja dziewczyną, z która chodzi do jednej klasy, w szkole razem, po szkole razem i oni siedza w kuchni i nadaja non stop... piekne........... ;-)) mOże dlatego się boje.. ze z kimś mu sie z wielu przyczyn fajnie gada a tym samym bardziej go inetresuje..
To tylko moje przemyslenia...
329 2012-05-14 16:05:07 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-14 17:45:16)
A ja czasami chce poględzić albo podyskutować..nie wiem dlaczego ale to dla mnie jakaś wykładnia bliskości w związku,że ludzie mają sobie zawsze coś do powiedzenia... Pamiętam ten mój poprzedni związke na odległość, czy chciałam czy nie polegał w dużej mierze na rozmowie.. i My gadaliśmy więcej w ciagu jednego dnia niż nie ejdno małżeństwo w ciagu tygodnia... ;-)) patzre na mojego syna.. 19 lat.. tzreci rok ze swoja dziewczyną, z która chodzi do jednej klasy, w szkole razem, po szkole razem i oni siedza w kuchni i nadaja non stop... piekne........... ;-)) mOże dlatego się boje.. ze z kimś mu sie z wielu przyczyn fajnie gada a tym samym bardziej go inetresuje..
To tylko moje przemyslenia...
Tu sie z Toba zgadzam. Jestem TAKA SAMA.
To bardzo wazne wedlug mnie w kazdym zwiazku.My jakos przez te lata duzo razem rozmawiamy, czesto gdzies wychodzimy, rzadko jakies Wochenende , zeby czegos nie zaplanowal...
I wcale nie zawsze sa to wyjazdy. Nie . Tak po prostu , nie musi nic kosztowac , idziemy gdzies polazic, albo pogawedzic. Tak zawsze bylo. Nawet jak corka byla mala, to to robilismy(zostawala z babciami). Takie wyjscia we dwoje bardzo lacza i buduja.Gadamy nieraz do drugiej (i rzadko o Sartre ;-))
Moze z tamtym lepiej sie pod tym wzgledem dobraliscie ??
Malwina69 napisał/a:A ja czasami chce poględzić albo podyskutować..nie wiem dlaczego ale to dla mnie jakaś wykładnia bliskości w związku,że ludzie mają sobie zawsze coś do powiedzenia... Pamiętam ten mój poprzedni związke na odległość, czy chciałam czy nie polegał w dużej mierze na rozmowie.. i My gadaliśmy więcej w ciagu jednego dnia niż nie ejdno małżeństwo w ciagu tygodnia... ;-)) patzre na mojego syna.. 19 lat.. tzreci rok ze swoja dziewczyną, z która chodzi do jednej klasy, w szkole razem, po szkole razem i oni siedza w kuchni i nadaja non stop... piekne........... ;-)) mOże dlatego się boje.. ze z kimś mu sie z wielu przyczyn fajnie gada a tym samym bardziej go inetresuje..
To tylko moje przemyslenia...Tu sie z Toba zgadzam. Jestem TAKA SAMA.
To bardzo wazne wedlug mnie w kazdym zwiazku.My jakos przez te lata duzo razem rozmawiamy, czesto gdzies chodzimy, rzadko Wochenende , zeby czegos nie zaplanowal...
I wcale nie zawsze wyjazdy. Nie . Tak po prostu , bez pieniedzy , idziemy gdzies polazic, albo pogawedzic. Tak zawsze bylo. Nawet jak corka byla mala, to to robilismy(zostawala z babciami). Takie wyjscia we dwoje bardzo lacza i buduja.Gadamy nieraz do drugiej (rzadko o Sartre ;-))Moze z tamtym lepiej sie pod tym wzgledem dobraliscie ??
Może lepiej.. ;-)
czasami też fajnie pomilczeć... tez to biore pod uwage.. ale nie GŁÓWNIE milczec.. i właśnie takie stanowisko w sprawie ma mój Misiek.. tłumaczy to tak; że fajnie pzreciez ,że jesteśmy obok siebie, coś razem robimy- oglądamy TV, On czyta swoje, ja swoje.. ja siedze w necie , On przegląda inne strony... okkkkkkk ja to kumam... ale do tamtej flądry dostawał sms na papierosa i co? wystaczało,że razem puszczali dymek..?..
Uczulona jestem teraz wiem.. będzie mi się milion takich myśli kołatało po głowie.
331 2012-05-14 17:49:11 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-14 19:16:58)
pomaranczowa 1 napisał/a:Malwina69 napisał/a:A ja czasami chce poględzić albo podyskutować..nie wiem dlaczego ale to dla mnie jakaś wykładnia bliskości w związku,że ludzie mają sobie zawsze coś do powiedzenia... Pamiętam ten mój poprzedni związke na odległość, czy chciałam czy nie polegał w dużej mierze na rozmowie.. i My gadaliśmy więcej w ciagu jednego dnia niż nie ejdno małżeństwo w ciagu tygodnia... ;-)) patzre na mojego syna.. 19 lat.. tzreci rok ze swoja dziewczyną, z która chodzi do jednej klasy, w szkole razem, po szkole razem i oni siedza w kuchni i nadaja non stop... piekne........... ;-)) mOże dlatego się boje.. ze z kimś mu sie z wielu przyczyn fajnie gada a tym samym bardziej go inetresuje..
To tylko moje przemyslenia...Tu sie z Toba zgadzam. Jestem TAKA SAMA.
To bardzo wazne wedlug mnie w kazdym zwiazku.My jakos przez te lata duzo razem rozmawiamy, czesto gdzies chodzimy, rzadko Wochenende , zeby czegos nie zaplanowal...
I wcale nie zawsze wyjazdy. Nie . Tak po prostu , bez pieniedzy , idziemy gdzies polazic, albo pogawedzic. Tak zawsze bylo. Nawet jak corka byla mala, to to robilismy(zostawala z babciami). Takie wyjscia we dwoje bardzo lacza i buduja.Gadamy nieraz do drugiej (rzadko o Sartre ;-))Moze z tamtym lepiej sie pod tym wzgledem dobraliscie ??
Może lepiej.. ;-)
ale do tamtej flądry dostawał sms na papierosa i co? wystaczało,że razem puszczali dymek..?..Uczulona jestem teraz wiem.. będzie mi się milion takich myśli kołatało po głowie.
tez tak mysle, ze bedzie.
I to nie jest zadne uczulenie,wydaje mi sie.
Bo przeszlas wobec tego, co sie stalo do porzadku dziennego jakos...jakies to tez niezrozumiale dla mnie jest ( :-))) cos zbyt duzo dla mnie dzis niezrozumialych rzeczy).
I co zamierzasz ?Mam na mysli z tym zrobic ? "Udawac" , ze nic nie bylo ?
Malwinko,a może zwyczajnie zaczynasz dostrzegać różnice Was dzielące i zaczyna ci to przeszkadzać?
Stąd ta irytacja w stosunku do Miśka.
Coś często wspominasz byłego exa
Czyżbyś tęskniła do właśnie takich bądź podobnych relacji jakie Was łączyły?
Czyżbyś postrzegała odrobinę inaczej Miśka jak z przed tej całej awantury ? Bywa ,że po takich przejściach dystansuje się nasza 'romantyczność" zaczynamy być praktyczni dostrzegamy tego czego wcześniej nie chcieliśmy widzieć/słyszeć ![]()
Malwinko,a może zwyczajnie zaczynasz dostrzegać różnice Was dzielące i zaczyna ci to przeszkadzać?
Stąd ta irytacja w stosunku do Miśka.
Coś często wspominasz byłego exaCzyżbyś tęskniła do właśnie takich bądź podobnych relacji jakie Was łączyły?
Czyżbyś postrzegała odrobinę inaczej Miśka jak z przed tej całej awantury ? Bywa ,że po takich przejściach dystansuje się nasza 'romantyczność" zaczynamy być praktyczni dostrzegamy tego czego wcześniej nie chcieliśmy widzieć/słyszeć
Nie mogę się z Tobą nie zgodzić Nikandro... zaczęłam porównywać czego wczesniej nie robiłam.. tamten nigdy mnie nie zawiódł, nie rozczarował, przez pierwsze 4 lata nawet się nie pokłóciliśmy. Składałam to na specyfike naszego związku.. Misiek jest inny( ameryka odkryta)..ale nie zastanawiałam sie wczesniej nad tym, dopóki wszystko to sie nie wydarzyło. Przyszło mi na myśl nawet w pewnym momencie,że tamten nigdy by mi czegoś takiego nie zafundował dlatego,że oprócz miłości dawał mi prawdziwą przyjaźn...Czyli wniosek sam sie nasuwa.. jestem rozgoryczona.. mimo,że mam wewnętrznie coraz większe przeswiadczenie,że zdrady fizycznej nie było... z lekka pocieszające...
I pytanie? jak On by mnie postrzegał gdybym to ja tak się zachowywała? Ostatnio wziął mój telefon i pokasował niektóre zdjęcia.. nakryłam go na tym... ale nie zrobiłam awantury, z usmiechem dość szyderczym wyjęłam mu telefon z rąk i powiedziałam: Ciebie trafiłby szlag bo Twój telefon był nietykalny dla mnie.. a mnie szlag nie trafia bo jestem w porządku.. Głupią miał minę i głupio bagatelizował temat...
Przepraszam, ale nie wytrzymałam.
(...)nie zrobiłam awantury, z usmiechem dość szyderczym wyjęłam mu telefon z rąk i powiedziałam: Ciebie trafiłby szlag bo Twój telefon był nietykalny dla mnie.. a mnie szlag nie trafia bo jestem w porządku.. Głupią miał minę i głupio bagatelizował temat...
Idź do tego lasu jak najszybciej, bo strzykasz jadem.
Awantura jest bardzo emocjonalną reakcją, ale jeśli w jej trakcie nie dochodzi do (świadomego lub nieświadomego) zranienia drugiej osoby, oczyszcza atmosferę.
Szyderstwo i pogarda pogłębiają przepaść.
Malwinko pomysł żeby pójść do lasu i zostawić tam swoją całą złość jest bardzo dobry.Pamiętam jak z dziećmi grałam w nintendo wii i swoją całą złość wyładowałam w boksie ,wyobraziłam sobie twarz tej lafiryndy i waliłam z całej siły.Potem cała złość mi przeszła.Może tobie to pomoże ,bo trzymanie wszystkiego w sobie to jak bomba zegarowa.
Malwinko wiesz co u Moni, martwię się o nią .
Ja też się bardzo martwię, jak Ona sie trzyma,.. jutro pogrzeb Taty.. starsznie trudny i bolesny ma okres w swoim życiu........
A pro po wyładowywania się.. biegam..do utraty tchu, od kilku dni.. drzeć się nie moge bo biegam na osiedlu a sama wieczorem do lasu się nie wychylę...Zawsze mi było i jest pod górkę z bieganiem, szybko się męcze, zaraz mam kolkę.. ale etraz gdy juz mam rezygnować włączam mojego nerwa ;-))..i robię jeszcze kilka rundek.. efekt.. ?? prawie się czołgam do domu...Jeszcze mu docinam.. owszem.. i nie uważam,że fakt iż przeszłam do porządku dziennego nad tym nie pozwala mi chwilami dawać mu odczuć,że ja pamietam..nie tykam tematu ale niech cholera wie,że mi to z głowy nie uleciało...
A tak na gorąco.. jest w pracy.. w tym innym nowym miejscu.. jest na dyżurze z facetem.. i co? dzwonie... a odebrał dla zartu ten jego kolega.. pozartował chwilę ze mna i oddał mojemu męzowi telefon.. posmialiśmy się.. miła rozmowa.. zero nerwowowści.. ...niby cholera jasna można..???????? kolega jest przy naszej rozmowie, miło, przyjemnie, normalnie... zupełna odwrotnośc niż jak był z koleżanką... i o czym tu mowa??? ile dyskusji było, argumentów wyssanych z palca.. wrrrrrrrrrrrrrr...co tam późno, co tam się boje, co tam wilki i żmije jakieś.. ide do lasu wrzeszczeć!!!!!!
WRZESZCZ!
wykrzyczalas wszystko???
Kurza twarz.. nie miałam gdzie... myslicie,że to takie proste? ;-)))
Kurza twarz.. nie miałam gdzie... myslicie,że to takie proste? ;-)))
ehm...wchodze do samochodu , jade kawalek w ustronne miejsce, krzycze ?
:-)
Dziś dopiero wrócił samochód od mechanika.. musze popatrzec na rachunek i chyba nawet nie zdążę wsiąść... ;-)
Dziś dopiero wrócił samochód od mechanika.. musze popatrzec na rachunek i chyba nawet nie zdążę wsiąść... ;-)
zartujesz, to dobry znak :-))
ale z tym samochodem , to dobra metoda jest.Wyprobowalam. Skutkuje, tylko musisz tak dlugo krzyczec, az wszystko wyjdzie.
Wiem... kiedyś już wrzeszczałam w samochodzie.. na parkingu przed McDonaldem... tam miał odebrac moje dzieci mój były mąż.. " na widzenie".. nie mogłam sie przełamać,żeby mógł zabrac dzieci i żeby Ona je spotkała.. sam tak.. z nią nie.. wiem, bezsensu...ale tak miałam... a On zapakował dzieci z mojego auta do swojego i otworzył okno.. powiedział; dzis jade do domu i ona tam bedzie. Zamknął okno i odjechał.. a ja siedziałam i przeokropnie krzyczałam... do dziś zastanawiam się co mysleli ludzie kręcący sie po parkingu.. nikt nie zapytal nawet co się dzieje....nikt... nie ich sprawa przecież........
Wiem... kiedyś już wrzeszczałam w samochodzie.. na parkingu przed McDonaldem... tam miał odebrac moje dzieci mój były mąż.. " na widzenie".. nie mogłam sie przełamać,żeby mógł zabrac dzieci i żeby Ona je spotkała.. sam tak.. z nią nie.. wiem, bezsensu...ale tak miałam... a On zapakował dzieci z mojego auta do swojego i otworzył okno.. powiedział; dzis jade do domu i ona tam bedzie. Zamknął okno i odjechał.. a ja siedziałam i przeokropnie krzyczałam... do dziś zastanawiam się co mysleli ludzie kręcący sie po parkingu.. nikt nie zapytal nawet co się dzieje....nikt... nie ich sprawa przecież........
wyobrazam sobie , co czulas . I to wcale nie jest niedorzeczne.
Cos w rodzaju: " zabiera NASZE dzieci, do tej , z ktora NAS zdradzil."
Mimo okropnego bó?lu.. bo On to był on.. ale w tym wszystkim nasze dzieci to już inna bajka.. to odczuwanie zupełnie innej jakości, innego wymiaru...to po jakims czasie doszłam do wniosku,że dobrze sie stało,że mnie do tego zmusił.. żadne mediacje by nie pomogly.. a ja odwrzeszczalam swoje i poczułam ulge...
Mimo okropnego bó?lu.. bo On to był on.. ale w tym wszystkim nasze dzieci to już inna bajka.. to odczuwanie zupełnie innej jakości, innego wymiaru...to po jakims czasie doszłam do wniosku,że dobrze sie stało,że mnie do tego zmusił.. żadne mediacje by nie pomogly.. a ja odwrzeszczalam swoje i poczułam ulge...
No.Doskonale Cie rozumiem.
BO
Rzeczy nie zawsze sa takie, na jakie wygladaja.
I
Czasami warto dac sie czemus wydarzyc.Po prostu.
.....................................jestem w szoku.. na podforum czytałam watek..gdzie ktoś umieścił nazwe filmiku na you tube.. jak matka bije male dziecko... spłakalam sie .. i mam dośc tego pieprzonego swiata.............. po cholere ma sie to ciagnąć? skoro ludzi stac na coś takiego>??????? i czuje bezsilność...masakryczną niemoc.... do dooooooooooopy z tym wszystkim..
348 2012-05-15 12:39:13 Ostatnio edytowany przez Kawencja (2012-05-15 12:39:38)
.....................................jestem w szoku.. na podforum czytałam watek..gdzie ktoś umieścił nazwe filmiku na you tube.. jak matka bije male dziecko... spłakalam sie .. i mam dośc tego pieprzonego swiata.............. po cholere ma sie to ciagnąć? skoro ludzi stac na coś takiego>??????? i czuje bezsilność...masakryczną niemoc.... do dooooooooooopy z tym wszystkim..
Ten film nakrecono w Malezji rok temu. Zostal nakrecony przez znajoma tej szalonej matki, ktora zaniosla go na policje. O sprawie pisala min. "Gazeta Wyborcza". Dziecko jest odebrane matce i umieszczone w rodzinie zastepczej, a matka odsiaduje kare w wiezieniu.
... O Boże.. dobrze przynajmniej,że poniosła za to karę..... ale nie mogę dojśc do siebie...
Ten film... zdruzgotał mnie.. uswiadomiłam sobie znieczulice jaka panuje, świadoma i nieświadomą.. Tyle w mediach sie słyszy o takich przypadkach.. słyszy się i co? zycie toczy sie dalej.. zobaczyc coś takiego..to koszmar ( obejrzalam zaledwie 30 sekund)... barbarzyństwo... Co może zrobić pojedynczy człowiek z czyms takim?? czuje niemoc........................
Wczoraj z moim Miskiem( prosze zwrócic uwage jak go znów nazywam) spędzilismy miłe popołunie.. znów było jak kiedys.. normalnie, miło, fajnie, blisko............ może wszystko wróci na własciwe tory..?
Wróci
bądz dobrej myśli
Przecież oboje chcecie żeby było fajnie ![]()
352 2012-05-16 09:54:03 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-16 10:09:36)
Wróci
bądz dobrej myśli
Przecież oboje chcecie żeby było fajnie
Cronos, zwroc uwage na jeden maly szczegolik: fajnie nie moze byc , jak cie twoja kobieta oklamuje
( w tym wypadku mezczyzna)
Wczoraj z moim Miskiem( prosze zwrócic uwage jak go znów nazywam) spędzilismy miłe popołunie.. znów było jak kiedys.. normalnie, miło, fajnie, blisko............ może wszystko wróci na własciwe tory..?
Malwina, musze powiedziec: oslupiasz mnie
Wczoraj z moim Miskiem( prosze zwrócic uwage jak go znów nazywam) spędzilismy miłe popołunie.. znów było jak kiedys.. normalnie, miło, fajnie, blisko............ może wszystko wróci na własciwe tory..?
Malwina i z takich chwil się ciesz ,nie ważne co będzie jutro ważne co jest dziś .
Nina dzieki, cronos_pl dzięki.. pomarańczowa.. nie wiem o co kaman..? ;-)
pomarańczowa.. nie wiem o co kaman..? ;-)
:-)
No, ta Twoja latwosc mnie oslupia, latwosc w przechodzeniu z jednej skrajnosci w druga...
Przeciez mamy iść do przodu.. a nie stać w miejscu.. to idziemy.. ;-)
Malwina69
O ile dobrze zrozumiałam, to upłynęło sporo czasu do skoku Twojego Miska. Czy to naprawdę aż tak boli po tylu latach? Czy człowiek nie może się pozbierać i iść do przodu zamykając drzwi ze wszystkim co było? To tylko pytania. Może coś dla siebie z nich wyciągnę ![]()
359 2012-05-17 01:09:30 Ostatnio edytowany przez nikandra (2012-05-17 01:39:24)
Malwina69
O ile dobrze zrozumiałam, to upłynęło sporo czasu do skoku Twojego Miska. Czy to naprawdę aż tak boli po tylu latach? Czy człowiek nie może się pozbierać i iść do przodu zamykając drzwi ze wszystkim co było? To tylko pytania. Może coś dla siebie z nich wyciągnę
Źle doczytałeś/aś ...zaledwie pół roku minęło gdy Miśkowi odwaliło ![]()
Choć być może nie do końca.
Czy można iść do przodu?? Pewnie można...zależy na ile ten błąd wymagał sprostowania oraz na ile osoba która zawiniła chce i potrafiła odbudować relacje które zniszczyła.
Mimo tego uważam, w takich przypadkach ...pamięć jest nie zawodna ![]()
Zawsze będę o tym pamiętała.. oczywiście.. czy chce czy nie.. ale jak piszesz Nikandro.. wszystko zależy JAK to się prostuje, naprawia.. jaka jest postawa....Na dziś jest ok... jak będzie jutro... sie okaże.. tfu tfu na psa urok.... ;-)
Zawsze będę o tym pamiętała.. oczywiście.. czy chce czy nie.. ale jak piszesz Nikandro.. wszystko zależy JAK to się prostuje, naprawia.. jaka jest postawa....Na dziś jest ok... jak będzie jutro... sie okaże.. tfu tfu na psa urok.... ;-)
Malwinko masz rację zawsze będziesz o tym pamiętała ,ale ludzie popełniają błędy .Ja wierzę ,że będziesz szczęśliwa ,choć życie nie jest łatwe.W życiu są piękne tylko chwile i dla tych chwil warto żyć.
Znalazłam w necie piękna historie... po tym filmiku z tą wyrodna matką.. trzeba chociaż coś takiego przeczytać...żeby nie zwariować..
Taksówkarz z Nowego Jorku napisał:
Przyjechałem pod adres do klienta, i zatrąbiłem.
Po odczekaniu kilku minut, zatrąbiłem ponownie.
To miał być to mój ostatni kurs tego wieczoru i pomyślałem że wrócę do ?bazy?,
ale zamiast tego zaparkowałem samochód, podszedłem do drzwi i zapukałem.
?Minutkę!? - odpowiedział wątły, starszy głos.
Usłyszałem odgłos tak jakby coś było ciągnięte po podłodze...
Po długiej przerwie, otworzyły się drzwi.
Stała przede mną niska , na oko dziewięćdziesięcioletnia kobieta.
Miała na sobie kolorową sukienkę i kapelusz z dopiętym welonem;
wyglądała jak ktoś z filmu z lat czterdziestych.
U Jej boku była mała nylonowa walizka.
Mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt nie mieszkał w nim od lat.
Wszystkie meble przykryte były płachtami materiału.
Nie było zegarów na ścianach, żadnych bibelotów ani naczyń na blacie.
W rogu stało kartonowe pudło wypełnione zdjęciami i szkłem.
?Czy mógłby Pan zanieść moją torbę do samochodu?? - zapytała.
Zabrałem walizkę do auta, po czym wróciłem aby pomóc kobiecie.
Wzięła mnie za rękę i szliśmy powoli w stronę krawężnika.
Trzymała mnie za ramię, dziękując mi za życzliwość.
?To nic? - powiedziałem,
?Staram się traktować moich pasażerów w sposób,
w jaki chciałbym aby traktowano moją mamę.?
?Och, jesteś takim dobrym chłopcem? - odrzekła.
Kiedy wsiedliśmy do samochodu, dała mi adres, a potem zapytała:
?Czy mógłbyś pojechać przez centrum miasta??
?To nie jest najkrótsza droga? - odpowiedziałem szybko, włączając licznik opłaty.
?Och, nie mam nic przeciwko temu?- powiedziała.
?Nie spieszę się. Jestem w drodze do hospicjum...?
Spojrzałem w lusterko.
Jej oczy lśniły.
?Nie mam już nikogo z rodziny?- mówiła łagodnym głosem.
?Lekarz mówi, że nie zostało mi zbyt wiele...?
Wyłączyłem licznik... ?Którędy chce Pani jechać??
Przez następne dwie godziny jeździliśmy po mieście.
Pokazała mi budynek, gdzie kiedyś pracowała jako operator windy.
Jechaliśmy przez okolicę, w której żyła z mężem jako nowożeńcy.
Poprosiła bym zatrzymał się przed magazynem meblowym
który był niegdyś salą balową, gdzie chodziła tańczyć jako młoda dziewczyna.
Czasami prosiła bym zwolnić przy danym budynku lub skrzyżowaniu,
i siedziała wpatrując się w ciemność, bez słowa.
Gdy pierwsze promienie Słońca zaczęły pojawiać się nad horyzontem,
powiedziała nagle
?Jestem zmęczona. Jedźmy już proszę?.
Jechaliśmy w milczeniu pod wskazany adres.
Był to był niski budynek z podjazdem,
tak typowy dla domów opieki.
Dwaj sanitariusze wyszli na zewnątrz gdy tylko zatrzymałem się na podjeździe. Musieli się jej spodziewać. Byli uprzejmi i troskliwi..
Otworzyłem bagażnik i zaniosłem małą walizeczkę kobiety do drzwi.
Ona sama została już usadzona na wózku inwalidzkim.
?Ile jestem panu winna?? - spytała, sięgając do torebki.
?Nic? powiedziałem.
?Trzeba zarabiać na życie?- zaoponowała.
?Są inni pasażerowie?- odpowiedziałem.
I nie zastanawiając się kompletnie nad tym co robię,
pochyliłem się i przytuliłem Ją. Objęła mnie mocno.
?Dałeś staruszce małą chwilę radości? - powiedziała. ?Dziękuję?.
Uścisnąłem jej dłoń, a następnie wyszedłem w półmrok poranka...
Za mną zamknęły się drzwi ~ był to dźwięk zamykanego Życia...
Tego ranka nie zabierałem już żadnych pasażerów.
Jeździłem bez celu, zagubiony w myślach.
Co jeśli do kobiety wysłany zostałby nieuprzejmy kierowca,
lub niecierpliwy aby zakończyć jego zmianę ?
Co gdybym nie podszedł do drzwi, lub zatrąbił tylko raz, a następnie odjechał ?
Myśląc o tym teraz, nie sądzę, abym zrobił coś ważniejszego w całym swoim życiu.
Jesteśmy uzależnieni od poszukiwania emocjonujących zdarzeń i pięknych chwil, którymi staramy się wypełnić nasze życia.
Tymczasem Piękne Chwile mogą przydarzyć się nam zupełnie nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mogą nazwać rutyną.
Nie przegapmy ich ...
363 2012-05-17 11:26:58 Ostatnio edytowany przez cronos_pl (2012-05-17 11:29:22)
Cholera dobre ... ciekawe czy historyjka jest prawdziwa ...
Witajcie!
Malwinko cudowna opowieść!
Łzy mi stanęły w oczach!
Mam takie potworne poczucie, że w tym całym zabieganym świecie, wśród ludzi skupionych wyłącznie na własnych troskach zapominamy tych naszych nalbliższych.
Takie mam odczucie względem mojego taty. Dlatego za wszelką cene musze mamie wynagrodzić to czego mój tata nie dostał, lub dostał za mało....
Monia! Jak dobrze, że jesteś...:)
Malwina piękna historia
Czasem w życiu spotyka nas coś dobrego niespodziewanego ale nie zawsze wiemy co z tym zrobić i jak się zachować..
Myślę że takich historii jest więcej i są prawdziwe .
Witaj Moniczko.................... dobrze,ze jesteś... strasznie pusto tu było bez Ciebie....
Mussuka miała dziś wrócić.. i cisza...
Malwina piękna historia
Czasem w życiu spotyka nas coś dobrego niespodziewanego ale nie zawsze wiemy co z tym zrobić i jak się zachować..
Myślę że takich historii jest więcej i są prawdziwe .
Zauważcie,że tak mało potrzeba wysiłku, fatygi aby komuś sprawić duża radość...
Zauważcie,że tak mało potrzeba wysiłku, fatygi aby komuś sprawić duża radość...
"Wystarczy" tylko przenieść wzrok z siebie na innych. ![]()
Witajcie!
Malwinko cudowna opowieść!
Łzy mi stanęły w oczach!Mam takie potworne poczucie, że w tym całym zabieganym świecie, wśród ludzi skupionych wyłącznie na własnych troskach zapominamy tych naszych nalbliższych.
Takie mam odczucie względem mojego taty. Dlatego za wszelką cene musze mamie wynagrodzić to czego mój tata nie dostał, lub dostał za mało....
Monia cieszę się ,że jesteś.Masz rację mama Ciebie teraz potrzebuje ,ale nie zapomnij o sobie.
Monia cieszę się ,że jesteś.Masz rację mama Ciebie teraz potrzebuje ,ale nie zapomnij o sobie.
Mnie na razie nie ma. Za dużo mam na głowie, żeby mysleć o sobie. Mama jest w takim szoku po smierci taty, ze ma problemy z podstawowym funkcjonowaniem. Razem z bracmi dyzurujemy przy niej. Co druga noc śpię u niej. Oczywiście jest pod opieką specjalisty (od lat cierpi na depresję).
Do tego moje dziecko ostatnio bardzo się opuściło w szkole.
Generalnie czuję, ze osiągnęłam dno. Albo sie od niego odbiję, albo mnie za chwilę nie będzie...
Już dawno jadę na rezerwie. Nie potrafię nawet porządnie płakać, wszystkie emocje dusze w sobie...kiepsko ze mną.....miałam interwencyjną wizytę u psychologa..........
nina1234 napisał/a:Monia cieszę się ,że jesteś.Masz rację mama Ciebie teraz potrzebuje ,ale nie zapomnij o sobie.
Mnie na razie nie ma.
Już dawno jadę na rezerwie. Nie potrafię nawet porządnie płakać, wszystkie emocje dusze w sobie...kiepsko ze mną.....miałam interwencyjną wizytę u psychologa..........
Moniu, witaj,
to na pewno reakcja obronna organizmu. Wylaczyl wszystko, zeby moc przetrwac najgorszy czas.
(...)Generalnie czuję, ze osiągnęłam dno. Albo sie od niego odbiję, albo mnie za chwilę nie będzie...
Już dawno jadę na rezerwie. Nie potrafię nawet porządnie płakać, wszystkie emocje dusze w sobie...kiepsko ze mną.....miałam interwencyjną wizytę u psychologa..........
Organizm wie co robi, gdy emocje są zbyt silne, trudne, lub/i jest ich zbyt dużo, to zostają zepchnięte. Ważnym jest tylko, by odgrzebać je i jednak (po jakimś czasie) dać im ujście.
Pamiętaj jednak, że nienaładowany i niedoładowany akumulator przestaje pracować.
Proszę, pozwól sobie na chwile słabości.
Przytulam Cię.
374 2012-05-18 10:09:06 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-05-18 10:10:23)
Moniczko.. bo pieruńsko dużo sie na Ciebie zwaliło.. w jednym czasie.. Każdy by siadł.. ale to dno, o którym piszesz czasami własnie pomaga.. Tobie tez pomoże.. wszystko sie ułozy, pomalutku... Dbaj o siebie.. Ty tez potrzebujesz teraz i siły, i oparcia... i wytchnienia...Wiem,ze mama.. rozumiem.. więc ,żeby nie miec do siebie żalu, bądź przy niej.. tyle ile trzeba... Tylko jak juz sie otrząśnie i Ona i Ty.. i wszystko zacznie toczyc sie juz normalnym trybem... zacznemy uczyc sie egoizmu.. to taki mój pomysł.. rada..to nam się przyda....i Tobie ........i mnie...
Na razie moje zycie to jedna wielka czarna dziura....
Może mam w genach po mamie skłonność do depresji?
Na dzień dzisiejszy mój mąż jest przy mnie. "Technicznie i organizacyjnie" bardzo mi teraz pomaga...
Ale oboje jesteśmy psychicznie wykończeni....
376 2012-05-18 10:17:09 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-18 10:40:20)
Na dzień dzisiejszy mój mąż jest przy mnie. "Technicznie i organizacyjnie" bardzo mi teraz pomaga...
Ale oboje jesteśmy psychicznie wykończeni....
to dobrze , ze Ciebie wspiera.Mysle , ze przez tyle lat byliscie tez przyjaciolmi, nie tylko mezem i zona.
jego wsparcie (emocjonalnie i fizycznie) jest Ci teraz bardzo potrzebne.Pozwalaj mu na to.
Placz przy nim, to powinno byc mozliwe ( bo przy kim jak nie przy nim, jest przeciez Twoim mezczyzna)
Na razie moje zycie to jedna wielka czarna dziura....
Może mam w genach po mamie skłonność do depresji?(...)
Żałoba, zwykle, trwa długo. Mądra lekarka psychiatra, Elizabeth Kubler-Ross, wyodrębniła pięć etapów jej przeżywania. Oczywiście, że nie każdy przechodzi żałobę w jeden i ten sam sposób, ale pewne doznania są charakterystyczne dla wszystkich osób.
ETAPY ŻAŁOBY
1. ZAPRZECZENIE
- szok
- niedowierzanie
- zaprzeczenie
- wyparcie2. GNIEW, BUNT
- obrona
- walka
- reakcja na zdarzenie
- reakcja uzależniona od własności osobniczych3. TARGOWANIE, NEGOCJACJE, PERTRAKTACJE
- chęć osiągnięcia stabilizacji
- chęć osiągnięcia porozumienia
- chęć zysku
- potrzeba załatwienia "czegoś"4. DEPRESJA
- przygnębienie
- obniżenie poczucia własnej wartości
- smutek
- żal
- poczucie pustki5. AKCEPTACJA
- uspokojenie
- pogodzenie
- spokój
- uczenie się nowego życia
- przebaczenie
- pojednanie
- czasami akceptacja faktu zdarzenia bez zgody, przyzwolenia na owo zdarzenie.
Daj czasowi czas.
Witajcie Dziewczyny... jestem zmachrana po weekendzie bo miałam Niunia.. ale za to bardzo szczęśliwa.. usmiałam się z niego bardzo,takie dzieciaczki 2 letnie są niesamowite..wypompował mnie ... ale się ciesze..
Z mężem peace and love kwitnie....
379 2012-05-21 10:43:12 Ostatnio edytowany przez cronos_pl (2012-05-21 10:43:22)
Wiem coś o tym ... mam też 2 latka świetnie spędziłem weekend z nim. Kupa zabawy - czasami z przewagą kupy ale daje radę.
Wiem coś o tym ... mam też 2 latka świetnie spędziłem weekend z nim. Kupa zabawy - czasami z przewagą kupy ale daje radę.
własnie... jak sobie jednak pomysle ile taki mały człowieczek ma pomysłów swojej główce, ile sie nabiega na tych nóżkach, ile nagimnastykuje ze skakaniem, przewracaniem , wstawaniem, i innymi czynnościami to go podziwiam.. super..
Melduje sie, ze zyje tylko mi czubek glowy wystaje spod papierzyskow dzisiaj. Bylam we Wrocku (brrr, ale wymarzlam) a od czwartku byczylam sie w cieplym, slonecznym i wlasnym ogrodku. No i daje codziennie czadu na rowerze przeplatajac to basenem - efekty jakies juz widac;) Roboty huk, firma sie kreci a w domu bz.
Teraz jak odwale te pierwsza sterte bede mogla z Wami czesciej popisac;)
No wrrrreszcie.... a juz się martwilam.. tak porzucic bez słowa????? wracam w czwartek.. tra ta ta ta.... w który zapomnialas dodać.. ;-)) grunt,że jestes.. obrabiaj sie i wracaj...
Monia a jak u Ciebie.....................?
No wrrrreszcie.... a juz się martwilam.. tak porzucic bez słowa????? wracam w czwartek.. tra ta ta ta.... w który zapomnialas dodać.. ;-)) grunt,że jestes.. obrabiaj sie i wracaj...
nie zapomnialam w ktory, tylko zapomnialam, ze to akurat wolny u nas czwartek..jakies zielone swiatki czy cos takiego:) Mila niespodzianka, wrocic do domu z wyjazdu a tu jedno dziecie z tata na dzialce, drugie w rozjazdach z towarzystwem a w domu posprzatane, ugotowane i chlop steskniony:) w dodatku prawdziwe lato i do nas dotarlo wiec zdazylam sie juz ciutke opalic i pelargoni na tarasie dosadzic.
Monia a jak u Ciebie.....................?
a jak moze byc? smutno i malymi kroczkami do przodu. Trzymaj sie Monia, z kazdym dniem bol o mikroociupinke bedzie lzejszy.
384 2012-05-21 14:58:13 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-05-21 15:07:47)
Ja tez sadziłam pelargonie na balkoniku!
A poza tym wczoraj miałyśmy mały rowerowy wypadek z Młodą. Młode pozdzierało łokcie i kolana a ja mam nogę siną i spuchniętą w kostce!
Czyżby czarna seria? Nigdy nie jest tak źle żeby nie mogło być gorzej....
A reszta b/z generalnie stąpamy po cholernie kruchym lodzie.....
Co z tego,że po lodzie, co z tego,ze po kruchym? .. małymi, wpólnymi kroczkami............ to jest ważne..
Ja dobrze,że jeszcze nie wsadziłam tych pelargonii bo Niuń na bank by mi je wysadził..;-)) dostal od Dziadka i Babci wiaderko z łopatka grabkami to zrobiłby użytek.. murowane..
Ja tez sadziłam pelargonie na balkoniku!
A poza tym wczoraj miałyśmy mały rowerowy wypadek z Młodą. Młode pozdzierało łokcie i kolana a ja mam nogę siną i spuchniętą w kostce!
Czyżby czarna seria? Nigdy nie jest tak źle żeby nie mogło być gorzej....A reszta b/z generalnie stąpamy po cholernie kruchym lodzie.....
Monia masz rację ,że zawsze może być gorzej .Mam nadzieję ,że z dnia na dzień będzie Ci lżej .Daj sobie czas a wszystko będzie dobrze.
Witajcie Dziewczyny... jestem zmachrana po weekendzie bo miałam Niunia.. ale za to bardzo szczęśliwa.. usmiałam się z niego bardzo,takie dzieciaczki 2 letnie są niesamowite..wypompował mnie ... ale się ciesze..
Z mężem peace and love kwitnie....
Malwina cieszę się ,że u Ciebie wszystko w porządku ,oby tak dalej.
Ja tez sadziłam pelargonie na balkoniku!
A poza tym wczoraj miałyśmy mały rowerowy wypadek z Młodą. Młode pozdzierało łokcie i kolana a ja mam nogę siną i spuchniętą w kostce!
Czyżby czarna seria? Nigdy nie jest tak źle żeby nie mogło być gorzej....A reszta b/z generalnie stąpamy po cholernie kruchym lodzie.....
Jaka znowu czarna seria? Ja jezdze teraz codziennie do pracy i z powrotem na rowerze i narazam sie na podobne urazy ale nie ma zabawy bez ryzyka:) Wpisane w koszta.
Mlodej moze zafunduj jakies nalokietniki i nakolanniki i musowo kask do tej jazdy a sobie jedynie oklady na kostke.
A w ogole to Ty z tej czarnej serii wyjdziesz zahartowana jak ruska stal i cos mi sie wydaje, ze masz w sobie wiecej sil do zycia niz sama o tym wiesz:) To nie Ty drepczesz po cienkim lodzie, ktos inny to robi.
389 2012-05-22 09:29:12 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-05-22 09:29:28)
Młode ma cały osprzęt, ale udaje mi sie ją zmusić jedynie do kasku.
A jesli chodzi o siły do życia to już dawno wyczerpałam swój limit. Teraz jest jedynie wegetacja, brak chęci do życia i wiary, że kiedyś może być dobrze....taka jestem porąbana, że zależy mi na tym a nie innym człowieku..że nie potrafię wyrwać sobie go z serca i przekreślić kawał życia, dobrego życia.............
390 2012-05-22 09:32:28 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-22 09:59:50)
A jesli chodzi o siły do życia to już dawno wyczerpałam swój limit. Teraz jest jedynie wegetacja, brak chęci do życia i wiary, że kiedyś może być dobrze....
Moniu, wiec nadal pod jednym dachem?
jak to znosisz ?
przeciez byl u niej, wyprowadzil sie (?)
taka jestem porąbana, że zależy mi na tym a nie innym człowieku..że nie potrafię wyrwać sobie go z serca i przekreślić kawał życia, dobrego życia.............
Moniu, ale dlaczego porabana ?
i dlaczego WYRWAC??
i dlaczego przekreslic???
Mysle, ze nie da sie wyrwac z serca milosci, jest jak baobab, tysiace korzeni...
Mysle, ze nie musisz nic przekreslac.Zylas przeciez z nim, mowisz, ze mieliscie dobre zycie razem, kawal dobrego czasu, dlaczego mialabys to przekreslac? Zycie zyje nas , a nie my zycie.I idzie dalej, zycie chce zyc, tylko Ty mu zabraniasz