Generalnie chodzi o to, że poprosił mnie smsem, czy może małą wziąć w niedzielę do zoo....
Ja jako, że wiele złości i żalu jest we mnie nie mogłam sie powstrzymać i zapytalam czy zamierza przedstawić mojemu dziecku swoją kochankę podczas oglądania słoni...
On ponownie zapytał o to samo .....więc ja na to - odpowiedz na moje pytanie....
On w zaparte, czy mogę wziąć małą do zoo...
No więc uznałam, że nie chce mi powiedzieć prawdy i że pewnie uknuł spisek z suczą, że np. niby przypadkiem spotka swoją koleżankę z pracy i będzie rozmowa typu: o zobacz córciu moja koleżanka z pracy Natalia ma na imię (sucz jedna), też przyszła słonie zobaczyć! Moze z nami?
Wkurzenie z lekka mi sie podniosło i piszę gnojkowi tak: nie życzę sobie aby moje dziecko poznawało twoją sucz bez konsultacji ze mną......
Więc on na to: czy Ty tylko potrafisz kląć i ubliżać? Ja chcę tylko spędzić czas z małą...
No więc odpisuję: mój drogi - kiedyś byłam delikatną, wrażliwą, kochającą kobietą, ale pewien człowiek spowodował, że moje życie stało się jednym wielkim koszmarem! Więc nie waż się wypominać mi cokolwiek! Ta kobieta zawsze będzie dla mnie suką, bo uczciwe, dobre kobiety nie rozwalają innym rodzin, nie krzywdzą, dzieci! A uczciwi dobrzy faceci nie krzywdzą swoich żon, dla których kiedys deklarowali nerki.....
On mi na to: nie dajmy ponosić sie emocjom!
Ja mu piszę: to nie ja dałam się ponieść emocjom, to dla ciebie były ważniejsze niż wspólne lata, niż rodzina, córka. Moje emocje sa konsekwencją twoich....
Potem mi napisał, że przez tą sucz nie potrafił odpisać wprost, że chce czas spędzić tylko z córką. Gdyby nie ta sucz odpisałby mi od razu.
No więc ja na to, że ta kobieta będzie dla mnie zawsze suczą czy to mu sie podoba czy nie! Nie zamierzam do niej pałać miłością, bo przyczyniła sie do rozpadu mojej rodziny i krzywdy mojego dziecka....Wystarczy troche wyobraźni, żeby wczuć sie w moją sytuację....
Skończyło sie na tym, że pozwoliłam mu zabrać małą do tego cholernego zoo, ale jak sie dowiem że nagle zza słonia czu hipopotama wyłoniła sie sucz, i udaje zaskoczoną spotkaniem to będzie gnojek oglądał córcie na zdjęciach...a później ewentualnie co drugi tydzień w weekend ....dziecko powie mi prawdę, a on niech sie nie waży namawiać dziecko do kłamstwa....
Wiem, wiem dałam sie ponieść...
Wiem, że córką nie powinnam grać....
Wiem, że córka powinna poznać prawdę....tylko cholera nie przy wybiegu dla słoni...i wcześniej za moja wiedzą.....
Czy ja nie mam tu kurna nic do powiedzenia?????
Twierdzi poteflon jeden że tylko on i córka w tym cholernym zooo maja sie spotkać, a ja go ta suczą wyprowadziłam z równowagi...a pierdziele cholerny rycerz swojej dziewicy tfu broni,... o żesz ten świat powariował....a ja ? gdzie ja kurde jestem w tym wszystkim? Dlaczego to tak właśnie musi być?