Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 43 44 45 46 47 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,861 do 2,925 z 29,007 ]

2,861 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-25 14:09:07)

Odp: Kobiety na zakręcie

Chwila chwila co to za naskok na mnie!!!!!

Co on niby ze mna robi?
Czy ja go głaszczę, pocieszam?
Opierdalam jak święty Michał dabła jak go bierze na rozmemłanie......
Wory spakowałam ja bo on sie do tego nie palił!
Przychodzi do córki i do ojca!
Ze mną ustala kiedy mu wolno przyjść!

I wkooorwiona na niego jestem i nie jest mi go żał!!!!!!

Ja  z nim nie jadam, nie piję, ogóreczki tatuś zeżarł - ja nie tknęłam....

Zobacz podobne tematy :

2,862

Odp: Kobiety na zakręcie

klucze do domu zabrałaś?
to jeszcze zadzwoń do niego i powiedz.... głośno... MOJA KUCHNIA!!!! NIE WCHODZIĆ

2,863

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

klucze do domu zabrałaś?
to jeszcze zadzwoń do niego i powiedz.... głośno... MOJA KUCHNIA!!!! NIE WCHODZIĆ

Dzwoni do drzwi...kurna...nie włazi sam.........

2,864

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

DZIEWCZYNY - ZA TYDZIEN MAM URODZINY.  39..
oznacza to... że zaraz za moment stanę się ryczącą czterdziestką.. sama się siebie boję;)

Lwica znaczy?
Moze 1- szego?

2,865 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-25 14:18:52)

Odp: Kobiety na zakręcie

Wcale mi nie jest łatwo!
A Wy mi każecie sobie go wyobrażać z nią....
Wcale się nie lituje....poryczałam się.........
I niech sobie robi co chce z małą w moim domu, bo to jej sprawia radość.....ja w tym czasie robie swoje......

2,866

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

klucze do domu zabrałaś?
to jeszcze zadzwoń do niego i powiedz.... głośno... MOJA KUCHNIA!!!! NIE WCHODZIĆ

Dzwoni do drzwi...kurna...nie włazi sam.........

Monia, rochmurz sie! To tak z dobroci serca takie male kuksance! :*

2,867 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-07-25 14:24:27)

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Wcale mi nie jest łatwo!
A Wy mi każecie sobie go wyobrażać z nią....
Wcale się nie lituje....poryczałam się.........
I niech sobie robi co chce z małą w moim domu, bo to jej sprawia radość.....ja w tym czasie robie swoje......

a jak malej sprawiloby radosc, zeby tatus co druga noc u was sypial to tez sie zgodzisz? Wybacz Monia, ale corka sie nie zaslaniaj. Trudne to dla Ciebie w tej sytuacji ale niestety ona tego calkiem bezbolesnie tez nie przejdzie. Musisz jej wytlumaczyc czemu teraz tatus bedzie rzadko bywal u was i tyle. Powiedzialas jej, ze tata poszedl sobie do drugiej pani? Tylko ciocia jej nie nazywaj! Mala ma prawo znac prawde i nie chowaj jej w kloszu. Jak sie twardego zycia ma nauczyc, jak tatus dupczy inna a potem mamusia mu pozwala na pizze, gry planszowe i ogoreczki wpadac do domu???

2,868

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia, to nie , zeby Ci dopiec dziewczyno...
ja tak pisze , bo mysle , ze jestes...jakby to powiedziec zbyt lagodna....ZA lagodna...

On ma Ciebie jakby jako cos selbstverständliches , rozumiesz ?

2,869

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

DZIEWCZYNY - ZA TYDZIEN MAM URODZINY.  39..
oznacza to... że zaraz za moment stanę się ryczącą czterdziestką.. sama się siebie boję;)

teraz to Ty w dupe dostaniesz, za te ryczaca czterdziestke! Ja rycze juz od paru lat i jakos na brak tego czy owego nie narzekam. Wrecz przeciwnie, jest lepiej zanim te swoja paszcze rozwarlam:))

2,870

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Wcale mi nie jest łatwo!
A Wy mi każecie sobie go wyobrażać z nią....
Wcale się nie lituje....poryczałam się.........
I niech sobie robi co chce z małą w moim domu, bo to jej sprawia radość.....ja w tym czasie robie swoje......

a jak malej sprawiloby radosc, zeby tatus co druga noc u was sypial to tez sie zgodzisz? Wybacz Monia, ale corka sie nie zaslaniaj. Trudne to dla Ciebie w tej sytuacji ale niestety ona tego calkiem bezbolesnie tez nie przejdzie. Musisz jej wytlumaczyc czemu teraz tatus bedzie rzadko bywal u was i tyle. Powiedzialas jej, ze tata poszedl sobie do drugiej pani? Tylko ciocia jej nie nazywaj! Mala ma prawo znac prawde i nie chowaj jej w kloszu. Jak sie twardego zycia ma nauczyc, jak tatus dupczy inna a potem mamusia mu pozwala na pizze, gry planszowe i ogoreczki wpadac do domu???

Monia, Ty go wybielasz przed corka ?
widzisz to?????
?
powiedz , widzisz ?

2,871

Odp: Kobiety na zakręcie

mam jakies takie wrazenie, ze bierzesz go "pod opieke " (duchowo ) ciagle ...
dlaczego ?

2,872

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

DZIEWCZYNY - ZA TYDZIEN MAM URODZINY.  39..
oznacza to... że zaraz za moment stanę się ryczącą czterdziestką.. sama się siebie boję;)

Endi to dla ciebie za parę lat .

Kiedyś o tym wciąż myślałam,
Hej! Nadstawcie uszko!
Co ja z sobą wtedy zrobię,
Jak będę staruszką?
*
Będę miała siwe włosy
i zmarszczek bez liku,
Wszyscy będą mieć mnie w nosie,
Umrę i po krzyku.
*
Ale lata ciągle lecą,
Hej! Nadstawcie uszy!
Ciągle jeszcze jestem młoda
I nic mnie nie ruszy!
*
Zamiast zrzędzić no i stękać,
ciągle tylko klikam,
A jak do mnie coś tam mają
Buzię im zamykam.
*
Czasem sobie farby mieszam,
włosy przemaluję.
Spadkobiercy niech się cieszą
że ich nie rujnuję!
*
Czytam wiersze,piszę maila,
do kogoś z daleka,
Mimo tylu lat na karku
Chce się do człowieka...
*
I dlatego wszystkim radzę,
Hej,nadstawcie uszko!
Zawsze warto być kobietą,
Broń Boże staruszką!

2,873

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

DZIEWCZYNY - ZA TYDZIEN MAM URODZINY.  39..
oznacza to... że zaraz za moment stanę się ryczącą czterdziestką.. sama się siebie boję;)

Endi to dla ciebie za parę lat .

Kiedyś o tym wciąż myślałam,
Hej! Nadstawcie uszko!
Co ja z sobą wtedy zrobię,
Jak będę staruszką?
*
Będę miała siwe włosy
i zmarszczek bez liku,
Wszyscy będą mieć mnie w nosie,
Umrę i po krzyku.
*
Ale lata ciągle lecą,
Hej! Nadstawcie uszy!
Ciągle jeszcze jestem młoda
I nic mnie nie ruszy!
*
Zamiast zrzędzić no i stękać,
ciągle tylko klikam,
A jak do mnie coś tam mają
Buzię im zamykam.
*
Czasem sobie farby mieszam,
włosy przemaluję.
Spadkobiercy niech się cieszą
że ich nie rujnuję!
*
Czytam wiersze,piszę maila,
do kogoś z daleka,
Mimo tylu lat na karku
Chce się do człowieka...
*
I dlatego wszystkim radzę,
Hej,nadstawcie uszko!
Zawsze warto być kobietą,
Broń Boże staruszką!

Dobre:)) No to teraz ja, ryczaca staruszka wsiadam na rowerek i pedaluje po szampana, potem do domu a jeszcze potem na pole truskawkowe z kobialka:) A tak, bo u nas dopiero teraz pelnia sezonu i mamy takie parohektarowe pole tuz pod nosem. Nacpamy sie truskawek, napijemy szampana a potem..oj, bedzie sie dzialo;)

2,874

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Wcale mi nie jest łatwo!
A Wy mi każecie sobie go wyobrażać z nią....
Wcale się nie lituje....poryczałam się.........
I niech sobie robi co chce z małą w moim domu, bo to jej sprawia radość.....ja w tym czasie robie swoje......

Monia ja ci nie karzę go sobie wyobrażać ,ja cię wirtualnie przytulam ,mam nadzieję ,że to poczułaś .

2,875

Odp: Kobiety na zakręcie

MONIA... i taka masz chodzić - energiczna, wkuta, pewna siebie!
znaczy bransoletka działa dziewczyny...

2,876

Odp: Kobiety na zakręcie

tak!!

monia&Co napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

DZIEWCZYNY - ZA TYDZIEN MAM URODZINY.  39..
oznacza to... że zaraz za moment stanę się ryczącą czterdziestką.. sama się siebie boję;)

Lwica znaczy?
Moze 1- szego?

2,877

Odp: Kobiety na zakręcie

Tak Was czytam i czytam i się zastanawiam czy nie lepiej przejść na lezbianizm... Bo z tymi facetami to daleko nie ujedzie człowiek...

2,878

Odp: Kobiety na zakręcie
Teo napisał/a:

Tak Was czytam i czytam i się zastanawiam czy nie lepiej przejść na lezbianizm... Bo z tymi facetami to daleko nie ujedzie człowiek...

no niby tak... ale każda z nas conajmniej jedną sucz zna...
czyli, jak na to nie patrzeć.. hieny sa wśród nas...

2,879

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Wcale mi nie jest łatwo!
A Wy mi każecie sobie go wyobrażać z nią....
Wcale się nie lituje....poryczałam się.........
I niech sobie robi co chce z małą w moim domu, bo to jej sprawia radość.....ja w tym czasie robie swoje......

Monia ja ci nie karzę go sobie wyobrażać ,ja cię wirtualnie przytulam ,mam nadzieję ,że to poczułaś .

ty masz zrozumieć.. że teraz, w tym momencie tobie jest potrzebna nienawiść
czysta zdrowa ludzka nienawiść
do pateflona
do suczy

2,880

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Wcale mi nie jest łatwo!
A Wy mi każecie sobie go wyobrażać z nią....
Wcale się nie lituje....poryczałam się.........
I niech sobie robi co chce z małą w moim domu, bo to jej sprawia radość.....ja w tym czasie robie swoje......

Monia ja ci nie karzę go sobie wyobrażać ,ja cię wirtualnie przytulam ,mam nadzieję ,że to poczułaś .

ty masz zrozumieć.. że teraz, w tym momencie tobie jest potrzebna nienawiść
czysta zdrowa ludzka nienawiść
do pateflona
do suczy

Masz rację ale Monia to chyba odebrała jako atak na nią,może się mylę .Możemy jej doradzać a nie mówić co ma robić.

2,881 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-25 21:58:59)

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

tak!!

monia&Co napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

DZIEWCZYNY - ZA TYDZIEN MAM URODZINY.  39..
oznacza to... że zaraz za moment stanę się ryczącą czterdziestką.. sama się siebie boję;)

Lwica znaczy?
Moze 1- szego?

No to masz urodziny razem z moją córką!

http://www.nibyblog.pl/wp-content/uploads/tort-urodzinowy.jpg

2,882 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-25 20:20:20)

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziewczyny ja rozumiem, co miałyście na myśli.....
Ale ja wcale sie nad nim nie lituję, nie zasłaniam córką...
Tatuś jakim by nie był chujoplątem ma prawo przyjść do córki pograć z nią jeśli ona o to prosi....pójść z nią na rower, czy co tam innego....
Czasm są w domu, czasem ją gdzieś zabiera.....
I nie będę przy niej skakać mu do gardła....dla jej dobra musimy ze sobą normalnie rozmawiać....
Gdyby nie mała nie chciałbym go więcej na oczy widzieć.....
I poteflon nie będzie w moim domu sypiał, choćby moje dziecko o to prosiło.

Mussuka! Moja córka nie wie o suczy.....ja jej o tym nie powiem. Niech chujopląt bierze to na swoje bary.....
Mi wystarczy jej reakcja jak powiedziałam, że tatuś już mamusi nie kocha i będzie mieszkał gdzie indziej...
Gdy córka zapytała tatusia gdzie mieszka, powiedział, że u kolegi.....
To jego brosza, żeby jej o tym powiedzieć...niech sam na własnej skórze sie przekona jak to jest widzieć dziecka łzy......

Przyjdzie czas, że będzie musiala poznać tą sucz.....oby jak najpóźniej.......to ponad moje siły na razie....to zbyt świeże dopiero trzy tygodnie minęło....

Ninko! Poczułam przytulenie!

Endi - na razie wciąż kocham tego poteflona, nienawiść musze w sobie wyhodować.......jestem na dobrej drodze........

2,883

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Endi - na razie wciąż kocham tego poteflona, nienawiść musze w sobie wyhodować.......jestem na dobrej drodze........

A po tej nienawisci przychodzi ulga, naprawde. Trzymaj sie Wielkooka :*

2,884

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Ninko! Poczułam przytulenie!

Endi - na razie wciąż kocham tego poteflona, nienawiść musze w sobie wyhodować.......jestem na dobrej drodze........

Monia jakby co to mam dziś wolne miejsce w łóżku w każdej chwili możesz wskakiwać.Sprawdź pocztę.

2,885

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Ninko! Poczułam przytulenie!

Endi - na razie wciąż kocham tego poteflona, nienawiść musze w sobie wyhodować.......jestem na dobrej drodze........

Monia jakby co to mam dziś wolne miejsce w łóżku w każdej chwili możesz wskakiwać.Sprawdź pocztę.

Ech bo ja sie na prawdę przerzuce na lezbianizm jak napisała Teo!  smile

2,886 Ostatnio edytowany przez nina1234 (2012-07-25 22:17:29)

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Ninko! Poczułam przytulenie!

Endi - na razie wciąż kocham tego poteflona, nienawiść musze w sobie wyhodować.......jestem na dobrej drodze........

Monia jakby co to mam dziś wolne miejsce w łóżku w każdej chwili możesz wskakiwać.Sprawdź pocztę.

Ech bo ja sie na prawdę przerzuce na lezbianizm jak napisała Teo!  smile

Monia to ci przytoczę następny wiersz i się nad tym zastanów


A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i usmiech i łza...
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna.
Początek i koniec...

(J. Tuwim)

Jak by ci się trafiła ta dobra ,to czemu nie gorzej jak ta zła .
Odpisałam ,dziś mam dzień z wierszami.

2,887

Odp: Kobiety na zakręcie

Chyba w prezencie ode mnie dostaniesz tomik z wierszami!

2,888

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Chyba w prezencie ode mnie dostaniesz tomik z wierszami!

Lubie wiersze ,choć ostatnio o nich zapomniałam .Monia prezentem dla mnie będziesz ty.Dziś jeszcze jeden mądry wiersz mi się spodobał.

2,889

Odp: Kobiety na zakręcie

Witam ponownie:) no i wieczór nastał, moja ulubiona pora dnia a ja jak zwykle z lampeczką wina rozmyślam o wszystkim i niczym, jestem z siebie dumna bo go dzisiaj całkowicie olałam, odezwał się do mnie a ja tylko zdawkowo odpowiedziałam,wiem że w Waszych oczach to może nic szczególnego, ale ja wiem że właśnie ruszyłam z miejsca, dzięki Wam. Oczywiście to co pisałyście nie byo miłe ale szczere i co ważne prawdziwe. I choćby niewiadomo jaka odległośc nas dzieliła nic nie tlumaczy tego że  się nie spotkaliśmy ja widocznie jestem tylko jego odskocznią od rzeczywistości i teraz w tym amoku alkoholowym to te słowa nawet nie sprawiają mi bólu ale czy tak zawsze będzie musiało być, że pijąc będę miała go gdzieś a na trzeźwo nie potrafiła dać sobie bez niego rady?! Moja naiwność nie zna granic ale kocham go z każdym dniem coraz bardziej... Wybaczcie mi moje drogie to ostatnie zdanie. Wiem że nie wiem co on teraz robi, może śpi z żoną choć ja wciąż próbuje wierzyć że nie...

2,890

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Ninko! Poczułam przytulenie!

Endi - na razie wciąż kocham tego poteflona, nienawiść musze w sobie wyhodować.......jestem na dobrej drodze........

Monia jakby co to mam dziś wolne miejsce w łóżku w każdej chwili możesz wskakiwać.Sprawdź pocztę.

Ech bo ja sie na prawdę przerzuce na lezbianizm jak napisała Teo!  smile

Monia,niegrzeczna Ty, uspokuj sie, bo nie wiem, gdzie  nam znowu watek przeniosa smile

2,891

Odp: Kobiety na zakręcie
natalia88111 napisał/a:

Witam ponownie:) no i wieczór nastał, moja ulubiona pora dnia a ja jak zwykle z lampeczką wina rozmyślam o wszystkim i niczym, jestem z siebie dumna bo go dzisiaj całkowicie olałam, odezwał się do mnie a ja tylko zdawkowo odpowiedziałam,wiem że w Waszych oczach to może nic szczególnego, ale ja wiem że właśnie ruszyłam z miejsca, dzięki Wam. Oczywiście to co pisałyście nie byo miłe ale szczere i co ważne prawdziwe. I choćby niewiadomo jaka odległośc nas dzieliła nic nie tlumaczy tego że  się nie spotkaliśmy ja widocznie jestem tylko jego odskocznią od rzeczywistości i teraz w tym amoku alkoholowym to te słowa nawet nie sprawiają mi bólu ale czy tak zawsze będzie musiało być, że pijąc będę miała go gdzieś a na trzeźwo nie potrafiła dać sobie bez niego rady?! Moja naiwność nie zna granic ale kocham go z każdym dniem coraz bardziej... Wybaczcie mi moje drogie to ostatnie zdanie. Wiem że nie wiem co on teraz robi, może śpi z żoną choć ja wciąż próbuje wierzyć że nie...

Mylisz pojecia, nie mozna kochac kogos, kogo sie widzi przez kamerke internetowa. Sorry, ale to zalatuje Mniszkowna.
I tak, spi normalnie z zona, a nawet pewnie ze soba regularnie sypiaja. Poczytaj sobie moze o siksach, ktore rozwalily zwiazek, duzo przykladow znajdziesz na tym watku. A potem odstaw kieliszek i pozbieraj do kupy i przestan marzyc o czyms, co jest nieosiagalne bo facet ma Cie w glebokim powazaniu.

2,892

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:
natalia88111 napisał/a:

Witam ponownie:) no i wieczór nastał, moja ulubiona pora dnia a ja jak zwykle z lampeczką wina rozmyślam o wszystkim i niczym, jestem z siebie dumna bo go dzisiaj całkowicie olałam, odezwał się do mnie a ja tylko zdawkowo odpowiedziałam,wiem że w Waszych oczach to może nic szczególnego, ale ja wiem że właśnie ruszyłam z miejsca, dzięki Wam. Oczywiście to co pisałyście nie byo miłe ale szczere i co ważne prawdziwe. I choćby niewiadomo jaka odległośc nas dzieliła nic nie tlumaczy tego że  się nie spotkaliśmy ja widocznie jestem tylko jego odskocznią od rzeczywistości i teraz w tym amoku alkoholowym to te słowa nawet nie sprawiają mi bólu ale czy tak zawsze będzie musiało być, że pijąc będę miała go gdzieś a na trzeźwo nie potrafiła dać sobie bez niego rady?! Moja naiwność nie zna granic ale kocham go z każdym dniem coraz bardziej... Wybaczcie mi moje drogie to ostatnie zdanie. Wiem że nie wiem co on teraz robi, może śpi z żoną choć ja wciąż próbuje wierzyć że nie...

Mylisz pojecia, nie mozna kochac kogos, kogo sie widzi przez kamerke internetowa. Sorry, ale to zalatuje Mniszkowna.
I tak, spi normalnie z zona, a nawet pewnie ze soba regularnie sypiaja. Poczytaj sobie moze o siksach, ktore rozwalily zwiazek, duzo przykladow znajdziesz na tym watku. A potem odstaw kieliszek i pozbieraj do kupy i przestan marzyc o czyms, co jest nieosiagalne bo facet ma Cie w glebokim powazaniu.

Zgadzam się z tym ,facet pewnie sypia z żonką i jest szczęśliwy a ty to pewnie odskocznia żeby siebie dowartościować .Jakby mu rzeczywiście było źle z żoną to dawno by odszedł.Dziwię się ,że nie przeszkadza ci ,że on jest zajęty .Masz bardzo niskie wymagania co do faceta ,wystarczy ,że dobrze kłamie.Nie wiem czy słyszałaś powiedzenie ,że nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu .Poczytaj trochę wątków o tych drugich ,to się przekonasz.Mam nadzieję ,że zrozumiesz ,że stać cię na kogoś lepszego.

2,893

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

twoja sytuacja jest tylko i wyłącznie podobna. wiesz dlaczego??

bo ja DAŁAM sobie prawo do złości na mojego męża. nie usprawiedliwiałam go, nie szukałam wyjasnień, nie szukałam usprawiedliwień. a co mnie obchodzi, że ....

Ja sobie nie dałam takiego prawa ,a raczej próbowałam ale mąż mi nie dał.Nie pozwalał mi o tym mówić ,kazał siedzieć cicho a ja ze strachu ,że go stracę milczałam.Próbowałam mówić ale on nie słuchał ,albo atakował.Byłam tak zaślepiona i uzależniona od niego ,że sama pozbawiłam się prawa do złości a raczej zatrzymałam ja w sobie i ona wciąż tam jest.



End_aluzja napisał/a:

a ty nina? czekasz, aż będzie wracał do domu i chronisz go przed swoim złym samoppoczuciem, dołkiem -żeby się tobą nie zmęczył?
patrzysz w jakim jest nastroju i grasz szczęsliwą zadowloną partnerkę?

Masz rację bo tyle razy usłyszałam ,że go męczę ,gdy chciałam z nim o tym rozmawiać ,że nie chciałam go zamęczyć .Są momenty ,że zakładam maskę a w środku aż kipi.

End_aluzja napisał/a:

NINA - czy ty jestes na niego zła? czy potrafisz przyznać, że niezależnie od tego, czy w tej sytuacji było mu cięzko czy nie, zachował się jak ostatni gnój, skurwyzyn, cham i prostak? wylazł z niego pateflon, sucz, gad, padalec, kaczy kuper?

Tak jestem czasami wściekła na niego ,że tak łatwo o mnie zapomniał ,że potrafił mnie znienawidzić ,kiedy był z nią ,bo manipulował mną i czuł się przy tym dowartościowany,ale nie potrafię tego powiedzieć na głos bo ja przecież nie potrafię ranić innych ,za to siebie już się nauczyłam .



End_aluzja napisał/a:

jest winny.

jest głupi
jest mały

Był tchórzem ,który zapomniał co to szczerość ,dał sobie prawo do wszystkiego ,a ja stałam się dla niego zerem.

2,894

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Ninko! Poczułam przytulenie!

Endi - na razie wciąż kocham tego poteflona, nienawiść musze w sobie wyhodować.......jestem na dobrej drodze........

Monia jakby co to mam dziś wolne miejsce w łóżku w każdej chwili możesz wskakiwać.Sprawdź pocztę.

Ech bo ja sie na prawdę przerzuce na lezbianizm jak napisała Teo!  smile

Monia normalnie zawróciłaś mi w głowie ,od piątej trzydzieści już nie śpię .

2,895

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

twoja sytuacja jest tylko i wyłącznie podobna. wiesz dlaczego??

bo ja DAŁAM sobie prawo do złości na mojego męża. nie usprawiedliwiałam go, nie szukałam wyjasnień, nie szukałam usprawiedliwień. a co mnie obchodzi, że ....

Ja sobie nie dałam takiego prawa ,a raczej próbowałam ale mąż mi nie dał.Nie pozwalał mi o tym mówić ,kazał siedzieć cicho a ja ze strachu ,że go stracę milczałam.Próbowałam mówić ale on nie słuchał ,albo atakował.Byłam tak zaślepiona i uzależniona od niego ,że sama pozbawiłam się prawa do złości a raczej zatrzymałam ja w sobie i ona wciąż tam jest.



End_aluzja napisał/a:

a ty nina? czekasz, aż będzie wracał do domu i chronisz go przed swoim złym samoppoczuciem, dołkiem -żeby się tobą nie zmęczył?
patrzysz w jakim jest nastroju i grasz szczęsliwą zadowloną partnerkę?

Masz rację bo tyle razy usłyszałam ,że go męczę ,gdy chciałam z nim o tym rozmawiać ,że nie chciałam go zamęczyć .Są momenty ,że zakładam maskę a w środku aż kipi.

End_aluzja napisał/a:

NINA - czy ty jestes na niego zła? czy potrafisz przyznać, że niezależnie od tego, czy w tej sytuacji było mu cięzko czy nie, zachował się jak ostatni gnój, skurwyzyn, cham i prostak? wylazł z niego pateflon, sucz, gad, padalec, kaczy kuper?

Tak jestem czasami wściekła na niego ,że tak łatwo o mnie zapomniał ,że potrafił mnie znienawidzić ,kiedy był z nią ,bo manipulował mną i czuł się przy tym dowartościowany,ale nie potrafię tego powiedzieć na głos bo ja przecież nie potrafię ranić innych ,za to siebie już się nauczyłam .



End_aluzja napisał/a:

jest winny.

jest głupi
jest mały

Był tchórzem ,który zapomniał co to szczerość ,dał sobie prawo do wszystkiego ,a ja stałam się dla niego zerem.

NIna.
nie cofniesz czasu
nie "przerobisz tego jeszcze raz.
nie powiesz - dobra, to zachowujmy sie, jakbym dowiedziała się wczoraj, bo musze z siebie duzo wyrzucić

to już się stało, mleko sie wylało

ale Nina, wyciągnij wnioski
nazwij konkretnie- czego oczekujesz od faceta, który ma prawo dzielić z Tobą życie. Nina - bo twoje zycie to skarb, a ty wiesz to jeszcze bardziej, bo walczyłaś o nie jak nikt z nas.

pewne rzeczy się skończyły. pewne rzeczy mineły.
Ale NINA - czy przy tobie jest facet, który stara się, chce byc cześcią TWOJEGO zycia? czy ci tylko towarzyszy?
NINA - dajesz siebie, ranisz siebie, nie potrafisz ranic innych - kochana - ciebie już poranił jeden paskuda rak. starczy
ty masz być dla siebie przyjaciółką
to zresztą podstawa psychoterapii onkologicznej - zaakceptuj się, taką jaką jesteś także z zagrożeniem, które czujesz, niepokojem i napiętą uwagą.

Nina - nie wracaj do przeszłości - ale zadbaj o swoją przyszłość.
tak czesto wieczorem piszesz coś na forum. dlaczego wieczorami jesteś sama?

Buziaki gorące w ten upalny dzień

Nina - ty powinnas zyć jak królowa -bo jestes królową, bo masz dar - jakim jest zycie - i ty wiesz, że to dar

ale to cię zobowiązuje -do tego, żeby żyć w pełni.
mam przyjaciólkę chorującą na nowotwór. i powtarzam jej... nie możesz "przeczekiwać miesięcy i lat" i obserwowac, co będzie dalej z nowotworem
słowo rak- będzie zawsze przy tobie - ale to nie ty.
a ty masz prawo i obowiązek zyć pełnią zycia...

więc NINA - do tej pełni masz prawo. i nie bój sie, że kiedyś będziesz może w potrzebie - tak jak już raz byłaś - i dlatego teraz idziesz na kompromisy i pozwalasz na tłamszenie swoich uczuc i potrzeb...'

2,896

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
nina1234 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

twoja sytuacja jest tylko i wyłącznie podobna. wiesz dlaczego??

bo ja DAŁAM sobie prawo do złości na mojego męża. nie usprawiedliwiałam go, nie szukałam wyjasnień, nie szukałam usprawiedliwień. a co mnie obchodzi, że ....

Ja sobie nie dałam takiego prawa ,a raczej próbowałam ale mąż mi nie dał.Nie pozwalał mi o tym mówić ,kazał siedzieć cicho a ja ze strachu ,że go stracę milczałam.Próbowałam mówić ale on nie słuchał ,albo atakował.Byłam tak zaślepiona i uzależniona od niego ,że sama pozbawiłam się prawa do złości a raczej zatrzymałam ja w sobie i ona wciąż tam jest.



End_aluzja napisał/a:

a ty nina? czekasz, aż będzie wracał do domu i chronisz go przed swoim złym samoppoczuciem, dołkiem -żeby się tobą nie zmęczył?
patrzysz w jakim jest nastroju i grasz szczęsliwą zadowloną partnerkę?

Masz rację bo tyle razy usłyszałam ,że go męczę ,gdy chciałam z nim o tym rozmawiać ,że nie chciałam go zamęczyć .Są momenty ,że zakładam maskę a w środku aż kipi.

End_aluzja napisał/a:

NINA - czy ty jestes na niego zła? czy potrafisz przyznać, że niezależnie od tego, czy w tej sytuacji było mu cięzko czy nie, zachował się jak ostatni gnój, skurwyzyn, cham i prostak? wylazł z niego pateflon, sucz, gad, padalec, kaczy kuper?

Tak jestem czasami wściekła na niego ,że tak łatwo o mnie zapomniał ,że potrafił mnie znienawidzić ,kiedy był z nią ,bo manipulował mną i czuł się przy tym dowartościowany,ale nie potrafię tego powiedzieć na głos bo ja przecież nie potrafię ranić innych ,za to siebie już się nauczyłam .



End_aluzja napisał/a:

jest winny.

jest głupi
jest mały

Był tchórzem ,który zapomniał co to szczerość ,dał sobie prawo do wszystkiego ,a ja stałam się dla niego zerem.

NIna.
nie cofniesz czasu
nie "przerobisz tego jeszcze raz.
nie powiesz - dobra, to zachowujmy sie, jakbym dowiedziała się wczoraj, bo musze z siebie duzo wyrzucić

to już się stało, mleko sie wylało

ale Nina, wyciągnij wnioski
nazwij konkretnie- czego oczekujesz od faceta, który ma prawo dzielić z Tobą życie. Nina - bo twoje zycie to skarb, a ty wiesz to jeszcze bardziej, bo walczyłaś o nie jak nikt z nas.

pewne rzeczy się skończyły. pewne rzeczy mineły.
Ale NINA - czy przy tobie jest facet, który stara się, chce byc cześcią TWOJEGO zycia? czy ci tylko towarzyszy?
NINA - dajesz siebie, ranisz siebie, nie potrafisz ranic innych - kochana - ciebie już poranił jeden paskuda rak. starczy
ty masz być dla siebie przyjaciółką
to zresztą podstawa psychoterapii onkologicznej - zaakceptuj się, taką jaką jesteś także z zagrożeniem, które czujesz, niepokojem i napiętą uwagą.

Nina - nie wracaj do przeszłości - ale zadbaj o swoją przyszłość.
tak czesto wieczorem piszesz coś na forum. dlaczego wieczorami jesteś sama?

Buziaki gorące w ten upalny dzień

Nina - ty powinnas zyć jak królowa -bo jestes królową, bo masz dar - jakim jest zycie - i ty wiesz, że to dar

ale to cię zobowiązuje -do tego, żeby żyć w pełni.
mam przyjaciólkę chorującą na nowotwór. i powtarzam jej... nie możesz "przeczekiwać miesięcy i lat" i obserwowac, co będzie dalej z nowotworem
słowo rak- będzie zawsze przy tobie - ale to nie ty.
a ty masz prawo i obowiązek zyć pełnią zycia...

więc NINA - do tej pełni masz prawo. i nie bój sie, że kiedyś będziesz może w potrzebie - tak jak już raz byłaś - i dlatego teraz idziesz na kompromisy i pozwalasz na tłamszenie swoich uczuc i potrzeb...'

Dokładnie tak, Nina. Ty tak bardzo się boisz, że on odejdzie, że niczego od niego nie wymagasz. Żeby tylko był. On to wie i wykorzystuje - nie liczy się z Tobą, bo nie musi...
Szkoda życia.

2,897

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
nina1234 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

twoja sytuacja jest tylko i wyłącznie podobna. wiesz dlaczego??

bo ja DAŁAM sobie prawo do złości na mojego męża. nie usprawiedliwiałam go, nie szukałam wyjasnień, nie szukałam usprawiedliwień. a co mnie obchodzi, że ....

Ja sobie nie dałam takiego prawa ,a raczej próbowałam ale mąż mi nie dał.Nie pozwalał mi o tym mówić ,kazał siedzieć cicho a ja ze strachu ,że go stracę milczałam.Próbowałam mówić ale on nie słuchał ,albo atakował.Byłam tak zaślepiona i uzależniona od niego ,że sama pozbawiłam się prawa do złości a raczej zatrzymałam ja w sobie i ona wciąż tam jest.



End_aluzja napisał/a:

a ty nina? czekasz, aż będzie wracał do domu i chronisz go przed swoim złym samoppoczuciem, dołkiem -żeby się tobą nie zmęczył?
patrzysz w jakim jest nastroju i grasz szczęsliwą zadowloną partnerkę?

Masz rację bo tyle razy usłyszałam ,że go męczę ,gdy chciałam z nim o tym rozmawiać ,że nie chciałam go zamęczyć .Są momenty ,że zakładam maskę a w środku aż kipi.

End_aluzja napisał/a:

NINA - czy ty jestes na niego zła? czy potrafisz przyznać, że niezależnie od tego, czy w tej sytuacji było mu cięzko czy nie, zachował się jak ostatni gnój, skurwyzyn, cham i prostak? wylazł z niego pateflon, sucz, gad, padalec, kaczy kuper?

Tak jestem czasami wściekła na niego ,że tak łatwo o mnie zapomniał ,że potrafił mnie znienawidzić ,kiedy był z nią ,bo manipulował mną i czuł się przy tym dowartościowany,ale nie potrafię tego powiedzieć na głos bo ja przecież nie potrafię ranić innych ,za to siebie już się nauczyłam .



End_aluzja napisał/a:

jest winny.

jest głupi
jest mały

Był tchórzem ,który zapomniał co to szczerość ,dał sobie prawo do wszystkiego ,a ja stałam się dla niego zerem.

NIna.
nie cofniesz czasu
nie "przerobisz tego jeszcze raz.
nie powiesz - dobra, to zachowujmy sie, jakbym dowiedziała się wczoraj, bo musze z siebie duzo wyrzucić

to już się stało, mleko sie wylało

ale Nina, wyciągnij wnioski
nazwij konkretnie- czego oczekujesz od faceta, który ma prawo dzielić z Tobą życie. Nina - bo twoje zycie to skarb, a ty wiesz to jeszcze bardziej, bo walczyłaś o nie jak nikt z nas.

pewne rzeczy się skończyły. pewne rzeczy mineły.
Ale NINA - czy przy tobie jest facet, który stara się, chce byc cześcią TWOJEGO zycia? czy ci tylko towarzyszy?
NINA - dajesz siebie, ranisz siebie, nie potrafisz ranic innych - kochana - ciebie już poranił jeden paskuda rak. starczy
ty masz być dla siebie przyjaciółką
to zresztą podstawa psychoterapii onkologicznej - zaakceptuj się, taką jaką jesteś także z zagrożeniem, które czujesz, niepokojem i napiętą uwagą.

Nina - nie wracaj do przeszłości - ale zadbaj o swoją przyszłość.
tak czesto wieczorem piszesz coś na forum. dlaczego wieczorami jesteś sama?

Buziaki gorące w ten upalny dzień

Nina - ty powinnas zyć jak królowa -bo jestes królową, bo masz dar - jakim jest zycie - i ty wiesz, że to dar

ale to cię zobowiązuje -do tego, żeby żyć w pełni.
mam przyjaciólkę chorującą na nowotwór. i powtarzam jej... nie możesz "przeczekiwać miesięcy i lat" i obserwowac, co będzie dalej z nowotworem
słowo rak- będzie zawsze przy tobie - ale to nie ty.
a ty masz prawo i obowiązek zyć pełnią zycia...

więc NINA - do tej pełni masz prawo. i nie bój sie, że kiedyś będziesz może w potrzebie - tak jak już raz byłaś - i dlatego teraz idziesz na kompromisy i pozwalasz na tłamszenie swoich uczuc i potrzeb...'

Endi jesteś bardzo mądrą kobietą .Czemu czasami do późna piszę tutaj ,bo was lubię ,a kiedy mąż ma nockę mam na pisanie czas ,kiedy jest w domu nie piszę .Czy mąż stara się ,tak czasami bardzo ale nie zawsze tak jakbym ja tego chciała ,czy chce być częścią mojego życia ,tak mi się wydaje .

2,898

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
End_aluzja napisał/a:
nina1234 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

twoja sytuacja jest tylko i wyłącznie podobna. wiesz dlaczego??

bo ja DAŁAM sobie prawo do złości na mojego męża. nie usprawiedliwiałam go, nie szukałam wyjasnień, nie szukałam usprawiedliwień. a co mnie obchodzi, że ....

Ja sobie nie dałam takiego prawa ,a raczej próbowałam ale mąż mi nie dał.Nie pozwalał mi o tym mówić ,kazał siedzieć cicho a ja ze strachu ,że go stracę milczałam.Próbowałam mówić ale on nie słuchał ,albo atakował.Byłam tak zaślepiona i uzależniona od niego ,że sama pozbawiłam się prawa do złości a raczej zatrzymałam ja w sobie i ona wciąż tam jest.



End_aluzja napisał/a:

a ty nina? czekasz, aż będzie wracał do domu i chronisz go przed swoim złym samoppoczuciem, dołkiem -żeby się tobą nie zmęczył?
patrzysz w jakim jest nastroju i grasz szczęsliwą zadowloną partnerkę?

Masz rację bo tyle razy usłyszałam ,że go męczę ,gdy chciałam z nim o tym rozmawiać ,że nie chciałam go zamęczyć .Są momenty ,że zakładam maskę a w środku aż kipi.

End_aluzja napisał/a:

NINA - czy ty jestes na niego zła? czy potrafisz przyznać, że niezależnie od tego, czy w tej sytuacji było mu cięzko czy nie, zachował się jak ostatni gnój, skurwyzyn, cham i prostak? wylazł z niego pateflon, sucz, gad, padalec, kaczy kuper?

Tak jestem czasami wściekła na niego ,że tak łatwo o mnie zapomniał ,że potrafił mnie znienawidzić ,kiedy był z nią ,bo manipulował mną i czuł się przy tym dowartościowany,ale nie potrafię tego powiedzieć na głos bo ja przecież nie potrafię ranić innych ,za to siebie już się nauczyłam .




Był tchórzem ,który zapomniał co to szczerość ,dał sobie prawo do wszystkiego ,a ja stałam się dla niego zerem.

NIna.
nie cofniesz czasu
nie "przerobisz tego jeszcze raz.
nie powiesz - dobra, to zachowujmy sie, jakbym dowiedziała się wczoraj, bo musze z siebie duzo wyrzucić

to już się stało, mleko sie wylało

ale Nina, wyciągnij wnioski
nazwij konkretnie- czego oczekujesz od faceta, który ma prawo dzielić z Tobą życie. Nina - bo twoje zycie to skarb, a ty wiesz to jeszcze bardziej, bo walczyłaś o nie jak nikt z nas.

pewne rzeczy się skończyły. pewne rzeczy mineły.
Ale NINA - czy przy tobie jest facet, który stara się, chce byc cześcią TWOJEGO zycia? czy ci tylko towarzyszy?
NINA - dajesz siebie, ranisz siebie, nie potrafisz ranic innych - kochana - ciebie już poranił jeden paskuda rak. starczy
ty masz być dla siebie przyjaciółką
to zresztą podstawa psychoterapii onkologicznej - zaakceptuj się, taką jaką jesteś także z zagrożeniem, które czujesz, niepokojem i napiętą uwagą.

Nina - nie wracaj do przeszłości - ale zadbaj o swoją przyszłość.
tak czesto wieczorem piszesz coś na forum. dlaczego wieczorami jesteś sama?

Buziaki gorące w ten upalny dzień

Nina - ty powinnas zyć jak królowa -bo jestes królową, bo masz dar - jakim jest zycie - i ty wiesz, że to dar

ale to cię zobowiązuje -do tego, żeby żyć w pełni.
mam przyjaciólkę chorującą na nowotwór. i powtarzam jej... nie możesz "przeczekiwać miesięcy i lat" i obserwowac, co będzie dalej z nowotworem
słowo rak- będzie zawsze przy tobie - ale to nie ty.
a ty masz prawo i obowiązek zyć pełnią zycia...

więc NINA - do tej pełni masz prawo. i nie bój sie, że kiedyś będziesz może w potrzebie - tak jak już raz byłaś - i dlatego teraz idziesz na kompromisy i pozwalasz na tłamszenie swoich uczuc i potrzeb...'

Dokładnie tak, Nina. Ty tak bardzo się boisz, że on odejdzie, że niczego od niego nie wymagasz. Żeby tylko był. On to wie i wykorzystuje - nie liczy się z Tobą, bo nie musi...
Szkoda życia.

To nie jest tak ,że od niego niczego nie wymagam ,właśnie dla tego ,że zaczęłam wymagać on może temu nie sprostać .Powtarzam mu cały czas ,że jak chce może w każdej chwili odejść .On wie ,że drugiej szansy nie będzie .Często mówię o rozwodach ,że ludzie powinni się rozejść ,kiedy nie potrafią ze sobą być .

2,899

Odp: Kobiety na zakręcie

Witajcie. I pewnie macie racje, z jednym bym się tylko nie zgodziła a mianowicie odnośnie tego co do niego czuję, ale to nieważne! Temat zamknięty, jak ja mam teraz tylko poukładać wszystko do kupy?! Dziękuję za Wasze odpowiedzi.

2,900

Odp: Kobiety na zakręcie
natalia88111 napisał/a:

Witajcie. I pewnie macie racje, z jednym bym się tylko nie zgodziła a mianowicie odnośnie tego co do niego czuję, ale to nieważne! Temat zamknięty, jak ja mam teraz tylko poukładać wszystko do kupy?! Dziękuję za Wasze odpowiedzi.

Jakieś uczucia, może nawet bardzo silne, z pewnością do niego żywisz, ale nie nazwałabym tego miłością. Miłość to szacunek, przyjaźń, zaufanie, wsparcie w trudnych chwilach, dzielenie codzienności - dobrej i złej, szczerość, wierność. Pomyśl, które z tych elementów pasują do Waszej relacji.
Poza tym, Ty go w ogóle nie znasz. Żyjesz iluzją, wyobrażeniem o nim, zbudowanym tylko na tym, co on Tobie powiedział. Nie jesteś w stanie stwierdzić, kim jest w realnym życiu. Zauroczyłaś się marzeniem. Do tego idealizujesz człowieka, który jest dwulicowy.

Jak to poskładać? Uświadomić sobie, że nic z tego nie będzie, że to był fascynujący, acz destrukcyjny sen. Odnaleźć w sobie siebie - kim jestem, kim chcę być, co lubię robić, do czego dążę, jakie chcę, aby było moje życie. I wziąć się do roboty nad tym. Jeżeli stwierdzisz, że nie potrafisz żyć w realnym świecie lub bez wyniszczających emocji - pora na terapię. Własną lub ze specjalistą.

2,901

Odp: Kobiety na zakręcie
natalia88111 napisał/a:

Witajcie. I pewnie macie racje, z jednym bym się tylko nie zgodziła a mianowicie odnośnie tego co do niego czuję, ale to nieważne! Temat zamknięty, jak ja mam teraz tylko poukładać wszystko do kupy?! Dziękuję za Wasze odpowiedzi.

Jak masz wszystko poskładać do kupy? Uwierzyć ,że zasługujesz na kogoś lepszego ,normalnego a nie manipulanta  nie bądź naiwna .Ja mogłabym dostać oskara  za naiwność .

2,902

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
kjersti napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

NIna.
nie cofniesz czasu
nie "przerobisz tego jeszcze raz.
nie powiesz - dobra, to zachowujmy sie, jakbym dowiedziała się wczoraj, bo musze z siebie duzo wyrzucić

to już się stało, mleko sie wylało

ale Nina, wyciągnij wnioski
nazwij konkretnie- czego oczekujesz od faceta, który ma prawo dzielić z Tobą życie. Nina - bo twoje zycie to skarb, a ty wiesz to jeszcze bardziej, bo walczyłaś o nie jak nikt z nas.

pewne rzeczy się skończyły. pewne rzeczy mineły.
Ale NINA - czy przy tobie jest facet, który stara się, chce byc cześcią TWOJEGO zycia? czy ci tylko towarzyszy?
NINA - dajesz siebie, ranisz siebie, nie potrafisz ranic innych - kochana - ciebie już poranił jeden paskuda rak. starczy
ty masz być dla siebie przyjaciółką
to zresztą podstawa psychoterapii onkologicznej - zaakceptuj się, taką jaką jesteś także z zagrożeniem, które czujesz, niepokojem i napiętą uwagą.

Nina - nie wracaj do przeszłości - ale zadbaj o swoją przyszłość.
tak czesto wieczorem piszesz coś na forum. dlaczego wieczorami jesteś sama?

Buziaki gorące w ten upalny dzień

Nina - ty powinnas zyć jak królowa -bo jestes królową, bo masz dar - jakim jest zycie - i ty wiesz, że to dar

ale to cię zobowiązuje -do tego, żeby żyć w pełni.
mam przyjaciólkę chorującą na nowotwór. i powtarzam jej... nie możesz "przeczekiwać miesięcy i lat" i obserwowac, co będzie dalej z nowotworem
słowo rak- będzie zawsze przy tobie - ale to nie ty.
a ty masz prawo i obowiązek zyć pełnią zycia...

więc NINA - do tej pełni masz prawo. i nie bój sie, że kiedyś będziesz może w potrzebie - tak jak już raz byłaś - i dlatego teraz idziesz na kompromisy i pozwalasz na tłamszenie swoich uczuc i potrzeb...'

Dokładnie tak, Nina. Ty tak bardzo się boisz, że on odejdzie, że niczego od niego nie wymagasz. Żeby tylko był. On to wie i wykorzystuje - nie liczy się z Tobą, bo nie musi...
Szkoda życia.

To nie jest tak ,że od niego niczego nie wymagam ,właśnie dla tego ,że zaczęłam wymagać on może temu nie sprostać .Powtarzam mu cały czas ,że jak chce może w każdej chwili odejść .On wie ,że drugiej szansy nie będzie .Często mówię o rozwodach ,że ludzie powinni się rozejść ,kiedy nie potrafią ze sobą być .

Pytanie czy wiesz, gdzie jest granica między jedną szansą, a ewentualną kolejną. Czy nie przesuwasz własnych granic. Czy on dotrzymuje wszystkich ustaleń poczynionych przez Was po zdradzie? Czy postawiłaś twarde warunki i jesteś konsekwentna w wymaganiu od niego ich dotrzymywania? Czy czujesz się dla niego ważna? Czy czujesz się kochana, zadbana, szczęśliwa? Czy nie boisz się mu mówić o swoich uczuciach?

2,903

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Mylisz pojecia, nie mozna kochac kogos, kogo sie widzi przez kamerke internetowa.

A! I tu sie mylisz. Ja wlasnie tak poznalam swojego eks meza, na jakims czacie (nie randkowym, takim gadu gadu tylko miezdunarodnym). Polubilismy nasze gadki, coraz czesciej lapalismy sie na tym, ze czekamy na siebie w necie, potem zaczely sie maile i tak po paru miesiacach - bez kamerki- otrzymalam pierwsze wyznanie milosne od mojego eksa. Przyznam, ze troche spanikowalam jak to czytalam ale z czasem i ja poczulam cos do niego. Wymienilismy fotki, spodobalismy sie sobie i przyszedl czas na telefony, godzinne (na koszt Nokii:)) i kazdego wieczoru. Pozniej byla moja wizyta u niego latem (Boze, ale pietra mialam) a nastepnie jego u nie i na Boze Narodzenie przyjechal juz po mnie. A malzenstwem bylismy 10 lat. Ze na oniec nieudanym to insza inszosc, ale zaczelo sie od Internetu.
Teraz on tez ma kobiete, ktora jakos skypowo poznal, poznali sie tez w realu, ponoc swiata za soba nie widza i tylko nie wiem kto do kogo w koncu pojedzie. Bo latami to taka znajomosc marne ma szanse przetrwac.

2,904

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
Kawencja napisał/a:

Mylisz pojecia, nie mozna kochac kogos, kogo sie widzi przez kamerke internetowa.

A! I tu sie mylisz. Ja wlasnie tak poznalam swojego eks meza, na jakims czacie (nie randkowym, takim gadu gadu tylko miezdunarodnym). Polubilismy nasze gadki, coraz czesciej lapalismy sie na tym, ze czekamy na siebie w necie, potem zaczely sie maile i tak po paru miesiacach - bez kamerki- otrzymalam pierwsze wyznanie milosne od mojego eksa. Przyznam, ze troche spanikowalam jak to czytalam ale z czasem i ja poczulam cos do niego. Wymienilismy fotki, spodobalismy sie sobie i przyszedl czas na telefony, godzinne (na koszt Nokii:)) i kazdego wieczoru. Pozniej byla moja wizyta u niego latem (Boze, ale pietra mialam) a nastepnie jego u nie i na Boze Narodzenie przyjechal juz po mnie. A malzenstwem bylismy 10 lat. Ze na oniec nieudanym to insza inszosc, ale zaczelo sie od Internetu.
Teraz on tez ma kobiete, ktora jakos skypowo poznal, poznali sie tez w realu, ponoc swiata za soba nie widza i tylko nie wiem kto do kogo w koncu pojedzie. Bo latami to taka znajomosc marne ma szanse przetrwac.

No pewnie, że można...się w ten sposób zauroczyć, zakochać, zafascynować, podjąć na tej podstawie decyzję kontynuowania znajomości w realu, co może doprowadzić do ewolucji w miłość smile Dla mnie miłość to coś więcej niż zakochanie i znajomość przez net to za mało, by o niej mówić. No, ale zależy też kto jak pojmuje miłość smile

2,905

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

twoja sytuacja jest tylko i wyłącznie podobna. wiesz dlaczego??

bo ja DAŁAM sobie prawo do złości na mojego męża. nie usprawiedliwiałam go, nie szukałam wyjasnień, nie szukałam usprawiedliwień. a co mnie obchodzi, że ....

Ja sobie nie dałam takiego prawa ,a raczej próbowałam ale mąż mi nie dał.Nie pozwalał mi o tym mówić ,kazał siedzieć cicho a ja ze strachu ,że go stracę milczałam.Próbowałam mówić ale on nie słuchał ,albo atakował.Byłam tak zaślepiona i uzależniona od niego ,że sama pozbawiłam się prawa do złości a raczej zatrzymałam ja w sobie i ona wciąż tam jest.



End_aluzja napisał/a:

a ty nina? czekasz, aż będzie wracał do domu i chronisz go przed swoim złym samoppoczuciem, dołkiem -żeby się tobą nie zmęczył?
patrzysz w jakim jest nastroju i grasz szczęsliwą zadowloną partnerkę?

Masz rację bo tyle razy usłyszałam ,że go męczę ,gdy chciałam z nim o tym rozmawiać ,że nie chciałam go zamęczyć .Są momenty ,że zakładam maskę a w środku aż kipi.

End_aluzja napisał/a:

NINA - czy ty jestes na niego zła? czy potrafisz przyznać, że niezależnie od tego, czy w tej sytuacji było mu cięzko czy nie, zachował się jak ostatni gnój, skurwyzyn, cham i prostak? wylazł z niego pateflon, sucz, gad, padalec, kaczy kuper?

Tak jestem czasami wściekła na niego ,że tak łatwo o mnie zapomniał ,że potrafił mnie znienawidzić ,kiedy był z nią ,bo manipulował mną i czuł się przy tym dowartościowany,ale nie potrafię tego powiedzieć na głos bo ja przecież nie potrafię ranić innych ,za to siebie już się nauczyłam .



End_aluzja napisał/a:

jest winny.

jest głupi
jest mały

Był tchórzem ,który zapomniał co to szczerość ,dał sobie prawo do wszystkiego ,a ja stałam się dla niego zerem.

a co to kurcze jest? Poradnik Masochistki? No az sie we mnie cos zagotowalo..nawet nie wiem jak to delikatnie ujac, ale bardziej niz te wszystkie meskie kutafony podrozniki wsciekaja mnie kobiety dajace po sobie przespacerowac sie w te i nazad i NIC.
Gdzies mam samarytanskie uczucia i takie tam, ble ble, przytulanki, pocieszanki i caluski. W dupe dalabym jednej z druga, zeby sie opamietala i jeszcze dzis wypieprzyla gada ze swojego domu i zycia. Jak ja mam z byle kim zycie sobie marnowac to wole sama je godnie przezyc. I zadne tam gadu gadu, jeszcze daje Ci szanse, sprobujmy, pogadajmy, moze miesiac, moze rok. Gowno nie zadne negocjacje - dzis i to ostatecznie. Walizki spakowac, zamki wymienic i zaczac zyc jak czlowiek a nie podnozek czy wycieraczka. O zesz cholera mnie wziela teraz. Godnosc kobiety! Pamietacie co to jest? To nie chinska zupka w proszku. To najwiekszy dar jaki czlowiek ma dla samego siebie. Tylko niektorzy zapominaja o niej i chowaja gleboko do szafy.
Chyba juz wiem dlaczego, tfu tfu, jesze mi sie zadna sucz nie przyplatala w moim dosc burzliwym zyciu. Bo wszystkie moje gnojki od poczatku wiedzieli, ze ja drugiej szansy nie daje. Za to po pysku owszem i z przyjemnoscia.

Draznia mnie teksty o tym, jak to maz po zdradzie sie opamietal, zmienil, obiecal poprawe, plasa jak fircyk w podskokach wokol mnie, slady stop mych caluje tralalala itd. Wszystko patafian jeden z drugim zrobia, zeby SWOJE zapaskudzone sumienie wyczyscic i SOBIE zrobic wysciolke pod nastepny raz Zrobil raz, zrobi i drugi - kwestia czasu i tego jak sie teraz zabezpieczy. I dlatego ja zadnej, pierwszej, drugiej czy n-tej szansy po zdradzie nie dalabym.

A teraz mozecie sie powsciekac na mnie. I tak wole to niz to biadolenie, przytulanie i wzajemna adoracje, ktora nie daje nikomu zadnych sil do dzialania.

2,906

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussuka,
to nie poradnik masochistki, lecz klasyczny, książkowy przykład postępowania osoby uzależnionej.
O swej godności, o szacunku do samej siebie i do innych, o miłości, o uczciwości  - ani widu, ani słychu.

2,907

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
Mussuka napisał/a:
Kawencja napisał/a:

Mylisz pojecia, nie mozna kochac kogos, kogo sie widzi przez kamerke internetowa.

A! I tu sie mylisz. Ja wlasnie tak poznalam swojego eks meza, na jakims czacie (nie randkowym, takim gadu gadu tylko miezdunarodnym). Polubilismy nasze gadki, coraz czesciej lapalismy sie na tym, ze czekamy na siebie w necie, potem zaczely sie maile i tak po paru miesiacach - bez kamerki- otrzymalam pierwsze wyznanie milosne od mojego eksa. Przyznam, ze troche spanikowalam jak to czytalam ale z czasem i ja poczulam cos do niego. Wymienilismy fotki, spodobalismy sie sobie i przyszedl czas na telefony, godzinne (na koszt Nokii:)) i kazdego wieczoru. Pozniej byla moja wizyta u niego latem (Boze, ale pietra mialam) a nastepnie jego u nie i na Boze Narodzenie przyjechal juz po mnie. A malzenstwem bylismy 10 lat. Ze na oniec nieudanym to insza inszosc, ale zaczelo sie od Internetu.
Teraz on tez ma kobiete, ktora jakos skypowo poznal, poznali sie tez w realu, ponoc swiata za soba nie widza i tylko nie wiem kto do kogo w koncu pojedzie. Bo latami to taka znajomosc marne ma szanse przetrwac.

No pewnie, że można...się w ten sposób zauroczyć, zakochać, zafascynować, podjąć na tej podstawie decyzję kontynuowania znajomości w realu, co może doprowadzić do ewolucji w miłość smile Dla mnie miłość to coś więcej niż zakochanie i znajomość przez net to za mało, by o niej mówić. No, ale zależy też kto jak pojmuje miłość smile

No jasne, ze faza netowa to jest poznawanie sie i zauroczenie. Moze wystapic cos takiego jak przyspieszone bicie serca na widok jego nicka czy wyczekiwanie, tesknota za sygnalem w sieci ale milosc potrzebuje fizycznego kontaktu, spojrzen, dotyku, wzroku, sluchu a nawet wechu.
Dlatego ja slowa swojego eksa, ze sie we mnie zakochal, potraktowalam dosc swobodnie dopoki nie spotkalismy sie pierwszy raz face to face i spedzilismy ze soba wystarczajaco czasu by moc te fascynacje potwierdzic.

Z perspektywy czasu i na podstawie doswiadczenia, odradzalabym jednak szybkie podejmowanie decyzji o wspolnym zyciu z kims, kogo zna sie jedynie, badz w wiekszosci z ekranu, kamery, telefonu itp. Na zywo to jednak co innego Gwarancji tez nie ma ale zmniejsza ryzyko.

2,908 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-26 09:56:19)

Odp: Kobiety na zakręcie

to nie poradnik masochistki, lecz klasyczny, książkowy przykład postępowania osoby uzależnionej.
O swej godności, o szacunku do samej siebie i do innych, o miłości, o uczciwości  - ani widu, ani słychu.

ale skad sie to bierze?w kobiecie?

nie potepiam, bo nie mam prawa -to cos jakby "choroba"

Ale czego NIE MOGE zrozumiec, jest fakt , ze jezeli juz WIEDZA o tym , to dlaczego nic z tym nie robia ?

To tak jakby popsioczyc , popsioczyc...( na tych "brzydkich, brzydkich, oj niedobrych ( !!!) facetow "i nadal z tym zyc. Nadal pozwalac sobie na zabieranie godnosci, zycie ze skarlowacialym ,ersatzem mezczyzny.

Nie pojmuje

2,909

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:

Mussuka,
to nie poradnik masochistki, lecz klasyczny, książkowy przykład postępowania osoby uzależnionej.
O swej godności, o szacunku do samej siebie i do innych, o miłości, o uczciwości  - ani widu, ani słychu.

Zatytulowalaby to "Urodzilam sie kobieta po to bym cierpiala". A ze ja mam sporo testosteronu w organizmie to nie lubie cierpiec, zwlaszcza na wlasne zyczenie;)
Wiem, mezczyzni tez cierpia ale jednak tej godnosci i egoizmu maja w sobie zdecydowanie wiecej. Wezmy moze z nich czasem przyklad.

2,910 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-26 10:32:07)

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

ale skad sie to bierze?w kobiecie?

nie potepiam, bo nie mam prawa -to cos jakby "choroba"

Ale czego NIE MOGE zrozumiec, jest fakt , ze jezeli juz WIEDZA o tym , to dlaczego nic z tym nie robia ?

To tak jakby popsioczyc , popsioczyc...( na tych "brzydkich, brzydkich, oj niedobrych ( !!!) facetow "i nadal z tym zyc. Nadal pozwalac sobie na zabieranie godnosci, zycie ze skarlowacialym ,ersatzem mezczyzny.

Nie pojmuje

Skąd się to bierze u kobiet i mężczyzn (bo mężczyźni też bywają uzależnieni od swej drugiej połówki)?
Ze sposobu wychowania w domu rodzinnym (nadopiekuńczości rodziców), z przykładów relacji między kobietą a mężczyzną (również wyniesionymi z domu rodzinnego), z fałszywie pojmowanej miłości do drugiej osoby ("jest całym mym światem"), z bardzo niskiej samooceny i braku poczucia własnej wartości, ze strachu przed samotnością i byciem odpowiedzialnym za swoje życie (zawsze winnym nieudanego życia jest partner, nie dana osoba), z braku doświadczenia samodzielnego życia (bezpośredni przeskok z domu rodzinnego pod skrzydła partnera), z wygodnictwa (tak, tak, nie pomyliłam się).

Czemu takie osoby nic nie robią, by swą sytuację zmienić?
Bo jest im w takim związku... dobrze.
Bo nie chcą swej sytuacji zmienić.
Bo tak naprawdę nie uważają, że nie mają godności i szacunku do samych siebie, a powtarzają jedynie zdania innych osób, uważając, że "tak wypada" mówić, myśleć.
Bo ukrywają swe prawdziwe uczucia nawet przed samym sobą.
Bo uważają, że złość jest "be", a cierpienie "cacy".

Psioczyć, psioczą, bo źle widzianym w ich towarzystwie jest bycie szczęśliwym; bo psiocząc dostają od różnych osób (również tutaj na forum) mnóstwo wsparcia, którego by nie dostały tak prosto i łatwo będąc zadowolonymi i radzącymi sobie w życiu, bo popularnym i nagradzanym jest narzekanie, bo...

2,911

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

ale skad sie to bierze?w kobiecie?

nie potepiam, bo nie mam prawa -to cos jakby "choroba"

Ale czego NIE MOGE zrozumiec, jest fakt , ze jezeli juz WIEDZA o tym , to dlaczego nic z tym nie robia ?

To tak jakby popsioczyc , popsioczyc...( na tych "brzydkich, brzydkich, oj niedobrych ( !!!) facetow "i nadal z tym zyc. Nadal pozwalac sobie na zabieranie godnosci, zycie ze skarlowacialym ,ersatzem mezczyzny.

Nie pojmuje

Skąd się to bierze u kobiet i mężczyzn (bo mężczyźni też bywają uzależnieni od swej drugiej połówki)?
Ze sposobu wychowania w domu rodzinnym (nadopiekuńczości rodziców), z przykładów relacji między kobietą a mężczyzną (również wyniesionymi z domu rodzinnego), z fałszywie pojmowanej miłości do drugiej osoby ("jest całym mym światem"), z bardzo niskiej samooceny i braku poczucia własnej wartości, ze strachu przed samotnością i byciem odpowiedzialnym za swoje życie (zawsze winnym nieudanego życia jest partner, nie dana osoba), z braku doświadczenia samodzielnego życia (bezpośredni przeskok z domu rodzinnego pod skrzydła partnera).

Czemu takie osoby nic nie robią, by swą sytuację zmienić?
Bo jest im w takim związku... dobrze. Bo nie chcą swej sytuacji zmienić. Bo tak naprawdę nie uważają, że nie mają godności i szacunku do samych siebie, a powtarzają jedynie zdania innych osób, uważając, że "tak wypada" mówić, myśleć. Bo ukrywają swe prawdziwe uczucia, bo uważają, że złość jest "be", a cierpienie "cacy".

Psioczyć, psioczą, bo źle widzianym w ich towarzystwie jest bycie szczęśliwym; bo psiocząc dostają od różnych osób (również tutaj na forum) mnóstwo wsparcia, którego by nie dostały tak prosto i łatwo będąc zadowolonymi, bo popularnym i nagradzanym jest narzekanie, bo...

to by sie wszystko zgadzalo.Ty Wielokropku , jak mowisz , to wszystko nagle lezy jak na dloni :-))

Cierpienie ma status.Ktoremu nigdy nie dorowna szczesliwy zwiazek.Bo jak zyjesz w szczesliwym zwiazku , kazdy ci powie, ze albo "mialas szczescie" , albo " bo ten twoj to jest do rany przyloz" :-)))))

Czyli, wszystko zusammen do kupy: NIE MA WYJSCIA z tej patowej sytuacji.
Bo nikt "z zewnatrz" tam nie dotrze. Trzeba samemu.

2,912 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-26 10:50:38)

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

(...)Czyli, wszystko zusammen do kupy: NIE MA WYJSCIA z tej patowej sytuacji.
Bo nikt "z zewnatrz" tam nie dotrze. Trzeba samemu.

Dlatego też tak często, widząc decyzję danej osoby dotyczącą dalszego jej życia, wyłączam się z dyskusji. Z dyskusji, która powoduje frustrację obu stron: namawiających, gdyż nie wiedzą efektów swej pomocy oraz osoby uzależnionej, gdyż jej intencje są nierozumiane. A od frustracji do agresji bardzo blisko.

2,913

Odp: Kobiety na zakręcie

pomaranczowa, a jak to jest u Twoich kolezanek Niemek? Bo ja tu na swoim podworku nie zauwazam az takiego uzaleznienia sie od drugiej osoby jak w naszej ojczyznie? Feminizm odebral kobietom szanse na martyrologie?:) Rozwodow tu co niemiara ale tez i mniej splakanych i uciemiezonych Matek Finek. Mam wrazenie, ze te to sie nie patyczkuja tylko jak facet cos przeskrobie to za fraki go i fora ze dwora.

2,914

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

(...)Czyli, wszystko zusammen do kupy: NIE MA WYJSCIA z tej patowej sytuacji.
Bo nikt "z zewnatrz" tam nie dotrze. Trzeba samemu.

Dlatego też tak często, widząc decyzję danej osoby dotyczącą dalszego jej życia, wyłączam się z dyskusji. Z dyskusji, która powoduje frustrację obu stron: namawiających, gdyż nie wiedzą efektów swej pomocy oraz osoby uzależnionej, gdyż jej intencje są nierozumiane. A od frustracji do agresji bardzo blisko.

no , to zrozumiale.

ale jest jeszcze jeden aspekt.Jak ktos tu juz pisze,ze ma taki , a taki problem, to znaczy chyba ze szuka pomocy ?

ale nie che jej przyjac ???jak to zrozumiec.

2,915 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-26 11:13:07)

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

pomaranczowa, a jak to jest u Twoich kolezanek Niemek? Bo ja tu na swoim podworku nie zauwazam az takiego uzaleznienia sie od drugiej osoby jak w naszej ojczyznie? Feminizm odebral kobietom szanse na martyrologie?:) Rozwodow tu co niemiara ale tez i mniej splakanych i uciemiezonych Matek Finek. Mam wrazenie, ze te to sie nie patyczkuja tylko jak facet cos przeskrobie to za fraki go i fora ze dwora.

powiem tak:da sie zauwazyc , ze ludzie zyja w partnerskich zwiazkach ( pomijam patologie i inne uchyly , ktorych nie brak). Kobiety raczej nie maja takiego parcia na SLUB. Jak tu czytam o dwudziestokilkulatkach, ktore maja panike , bo inne kolezanki juz po slubie, to myslalam na poczatku , ze to zarty.

Dziewczyny potrafia tu powiedziec tez swoje zdanie. Nikt nikogo nie utrzymuje, bo nie ma takiej potrzeby. Ludzie sie ksztalca ...albo i nie...:-))))i zyja razem (tutaj sie mowi " wir sind zusammen"  bardzo fajne okreslenie moim zdaniem) Summa sumarum nie zauwazam u matek doroslych corek, zeby jakos naklanialy je do slubu. Wrecz przeciwnie.

Znam pary( trzydziescipare lat) ktore zyja razem odpietnastu-dwudziestu lat , maja dzieci, wychowuja je. Nikt sie nie dziwi, ze sasiadka ( dwa domy dalej ) sama wychowuje dziecko. Dlaczego mialby sie ktos dziwic.

Zdrady tez widze.Pary sie rozchodza. tez widze. Ale to dla mnie normalne, ze mozna sie rozejsc. Zdarza sie przeciez.Na tym ten caly Witz polega :-)))

Wiele ludzi ( WLASNIE RODAKOW) gani to, mowia, ze to nienormalne tyle rozwodow. A ja mowie, ze lepiej sie rozejsc , niz sie gryzc.

2,916

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja sie wypowiem, choc niepytana:), mam nadzieje, ze bedzie mi to wybaczone...
Mam przyklady splakanych zon belgijskich. Ale nie z powodu kasy, raczej opinii publicznej. Jedna zajoma pani byla zdradzana, mieli sie rozwiezc, poszli nawet do prawnika, ale po 1,5 roku jej walki, szantazu, placzu, rozmawiania  ze wspolnymi znajomymi itp. maz wrocil i kryzys jest tematem tabu. Nic sie nie stalo, ot wzorcowa rodzina.
Wielu ludzi zyje tutaj w konkubinacie, nie zawiera malzenstw, wspolnie chowa dzieci. Moj znajomy zyje w konkubinacie juz 35 lat, jego dwie corki tez. Ludzie kupuja domy itp. Sluby nie sa tak popularne.
Pracuje w firmie zatrudniajacej ludzi z calego swiata i tutaj zdrady zdarzaja sie calkiem czesto.
U Anglikow pracujacych tutaj  silnie zaznacza sie kryzys wieku sredniego i andropauza. Ale sa to jednorazowe przygody. Kobieta wspoluczestniczaca jest upokarzana przez miejscowe Angielki (bardziej, jesli nie jest z tego samego kraju) i nie mowi sie jej "dzien dobry". Potem wszystko wraca do normy, znaczyy maz wraca i pozamiatane. Dulszczyzna do kwadratu. Z tym, ze wiekszosc pan tutaj nie pracuje i nigdy nie pracowala. Rozwod nie wchodzi w rachube i stad zwiazek trwa. Patrzac czasem na to wszystko, traci sie wiare ze ludzie nie sa swiniami.

2,917

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

(...)Jak ktos tu juz pisze,ze ma taki , a taki problem, to znaczy chyba ze szuka pomocy ?

ale nie che jej przyjac ???jak to zrozumiec.

Wyjaśnienie leży w zdaniach, które umieściłam w mej sygnaturze.

Jakie są powody zgłaszania swego problemu na tym forum? Moim zdaniem jest ich kilka:
* szukanie wsparcia dla podjętej/podejmowanej swej decyzji polegającej na trwaniu w danej sytuacji;
* szukanie wsparcia dla podjętej/podejmowanej swej decyzji polegającej na zakończeniu związku lub zmianie relacji w związku;
* szukanie pocieszenia, podziwu, poklasku, uznania dla siebie jako osoby tak uciemiężonej;
* szukanie słów potępienia dla postępowania partnera;
* szukanie oceny sytuacji dokonanej przez obce osoby;
* szukanie sposobów rozwiązania swego problemu.

2,918 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-07-26 11:15:20)

Odp: Kobiety na zakręcie

Witajcie, mam moc pracy, chaos w głowie, panike w sercu, rozpacz na twarzy, wściekłość...bezsilność.. i brak pomysłu.. Kompletnie ejestem pogubiona. Wiem,ze w takim stanie długo nie pociągnę.. i wreszcie cos postanowię.. Najbardziej jednak boli mnie fakt,że cholernie kocham tego drania..

.. nie tłumaczcie mi nic.. ja juz wszytsko wiem... musze tylko dojśc do punktu zwrotnego..   

Tyle o mnie..

2,919

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

(...).. nie tłumaczcie mi nic.. ja juz wszytsko wiem... musze tylko dojśc do punktu zwrotnego.. (...)

Od bardzo dawna zdaję sobie z tego sprawę.

2,920

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

.. nie tłumaczcie mi nic.. ja juz wszytsko wiem... musze tylko dojśc do punktu zwrotnego..   

Tyle o mnie..

No, chyba juz wiedzialas w listopadzie...

2,921

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

pomaranczowa, a jak to jest u Twoich kolezanek Niemek? Bo ja tu na swoim podworku nie zauwazam az takiego uzaleznienia sie od drugiej osoby jak w naszej ojczyznie? Feminizm odebral kobietom szanse na martyrologie?:) Rozwodow tu co niemiara ale tez i mniej splakanych i uciemiezonych Matek Finek. Mam wrazenie, ze te to sie nie patyczkuja tylko jak facet cos przeskrobie to za fraki go i fora ze dwora.

powiem tak:da sie zauwazyc , ze ludzie zyja w partnerskich zwiazkach ( pomijam patologie i inne uchyly , ktorych nie brak). Kobiety raczej nie maja takiego parcia na SLUB. Jak tu czytam o dwudziestokilkulatkach, ktore maja panike , bo inne kolezanki juz po slubie, to myslalam na poczatku , ze to zarty.

Dziewczyny potrafia tu powiedziec tez swoje zdanie. Nikt nikogo nie utrzymuje, bo nie ma takiej potrzeby. Ludzie sie ksztalca ...albo i nie...:-))))i zyja razem (tutaj sie mowi " wir sind zusammen"  bardzo fajne okreslenie moim zdaniem) Summa sumarum nie zauwazam u matek doroslych corek, zeby jakos naklanialy je do slubu. Wrecz przeciwnie.

Znam pary( trzydziescipare lat) ktore zyjy razem odpietnastu-dwudziestu lat , maja dzieci, wychowuja je. Nikt sie nie dziwi, ze sasiadka ( dwa domy dalej ) sam awychowuje dziecko. Dlaczego mialby sie ktos dziwic.

Zdrady tez widze.Pary sie rozchodza. tez widze. Ale to dla mnie normalne, ze mozna sie rozejsc. Zdarza sie przeciez.Na tym ten caly Witz polega :-)))

Wiele ludzi ( WLASNIE RODAKOW) gani to, mowia, ze to nienormalne tyle rozwodow. A ja mowie, ze lepiej sie rozejsc , niz sie gryzc.

No to identyko jak u mnie:) Jakby dziewczyna zaczela o slubie mowic zaraz po liceum to by sie wszystkie jej kolezanki, ciotki, kuzynki, matka i babka w glowe popukaly:) Skoncz szkoly dziewczyno, zdobadz zawod, usamodzielnij sie, pouzywaj zycia (w sensie hobby, podroze, znajomosci) a dopiero potem obraczkuj i pakuj w pieluchy.  Z ktorych to pieluch nota bene, wychodzi sie tu dosc szybko bo zwykle juz poltoraroczne bobasy ida do zlobko-przedszkola. I zyja. I maja sie dobrze. A mama zamiast nadal gdakac wraca do pracy i jest zadowolona.
Zdrad tez jest dosc i stad rozwody. Ale i tu masz racje - po cholere zyc z towarem uzywanym jak mozna sobie znalezc kogos fajnego i reszte zycia spedzic szczesliwie i wesolo? Kobieta samotna nie jest wytykana palcami tylko raczej podziwiana za jej sile i gospodarnosc, zwykle tez ma srodki na samotne zycie z dziecmi a po jakims czasie poznaje kogos nowego. To tutaj tak normalne jak u nas slub, bo panna zaciazyla. Tutaj ciaza nie jest batem nad glowa partnera tylko jak chce to zostaje z partnerka i chowaja dziecko razem, pozniej biora slub albo i nie, a jak nie chce to ustalaja alimenty i tyle. Pod pregierz nikogo sie nie prowadzi.

Ech,..inny swiat.

2,922

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Ja sie wypowiem, choc niepytana:), mam nadzieje, ze bedzie mi to wybaczone...
Mam przyklady splakanych zon belgijskich. Ale nie z powodu kasy, raczej opinii publicznej. Jedna zajoma pani byla zdradzana, mieli sie rozwiezc, poszli nawet do prawnika, ale po 1,5 roku jej walki, szantazu, placzu, rozmawiania  ze wspolnymi znajomymi itp. maz wrocil i kryzys jest tematem tabu. Nic sie nie stalo, ot wzorcowa rodzina.
Wielu ludzi zyje tutaj w konkubinacie, nie zawiera malzenstw, wspolnie chowa dzieci. Moj znajomy zyje w konkubinacie juz 35 lat, jego dwie corki tez. Ludzie kupuja domy itp. Sluby nie sa tak popularne.
Pracuje w firmie zatrudniajacej ludzi z calego swiata i tutaj zdrady zdarzaja sie calkiem czesto.
U Anglikow pracujacych tutaj  silnie zaznacza sie kryzys wieku sredniego i andropauza. Ale sa to jednorazowe przygody. Kobieta wspoluczestniczaca jest upokarzana przez miejscowe Angielki (bardziej, jesli nie jest z tego samego kraju) i nie mowi sie jej "dzien dobry". Potem wszystko wraca do normy, znaczyy maz wraca i pozamiatane. Dulszczyzna do kwadratu. Z tym, ze wiekszosc pan tutaj nie pracuje i nigdy nie pracowala. Rozwod nie wchodzi w rachube i stad zwiazek trwa. Patrzac czasem na to wszystko, traci sie wiare ze ludzie nie sa swiniami.

To jakas inna Belgia, niz ta, jaka ja znam:)) Jakas katolicka prowincja moze?;)

2,923 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-26 11:27:50)

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina, taka dygresja mala-kazdy ma swoj czas dochodzenia do czegos..I to jest.O.K.
I to jeszcze o niczym nie swiadczy.
Jedno dziecko zaczyna chodzic w wieku dziesieciu miesiecy, a drugie w osiemnastu .

I oboje teraz lataja jak te pedziwiatry !
( ciekawe,swoja droga, kiedy zaczal Zatopek -na pewno jak mial dwa lata?)

2,924

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Najbardziej jednak boli mnie fakt,że cholernie kocham tego drania..

bardziej niz sama siebie..i to boli Cie chyba najbardziej.

2,925

Odp: Kobiety na zakręcie

Wiecie co nie rozumiem jednego, przed chwilą do mnie napisał i poinformował mnie kiedy się spotkamy, bo dosyć już ma oglądania mnie na kamerce, chce mnie zobaczyć w realu i co ja mam teraz zrobić?! na razie nic mu nie odpowiedziałam.olac go czy co?

Posty [ 2,861 do 2,925 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 43 44 45 46 47 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024