Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 440 441 442 443 444 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28,666 do 28,730 z 29,007 ]

28,666

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny.
Padam z nóg, wstałam o piątej  a dopiero teraz wróciłam do domu .
Na obiad dzieci dostaną pizze gotową bo ja już nie mam siły na robienie obiadu
Pogodę mamy piękną, mróz i słońce.
Benzyniera fajnie ,że doceniasz to co masz ,a masz bardzo dużo.

Silky albo twój mąż stwierdził, że nie może już tobą się bawić  bo ty jesteś gotowa  na rozstanie, albo to tylko chwilowe.  Może w końcu przejrzałam na oczy.

Zobacz podobne tematy :

28,667

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Hej Mussu smile
O kurcze, a jak młoda przeżyła to dogłębne badanie?
Nie miała stresu?
Cholerka tak sobie myślę, ze tak od razu z grubej rury te tabletki? A nie powinni jakoś poziomu hormonów zbadać, czy coś?

Pogody nie zazdroszczę, u nas dziś rano minus 4, ale póki co bez śniegu.

Monia, te tabletki to nie tylko antykoncepcja, to rowniez dzialanie wlasnie hormonalne. Ma je brac przez tydzien w miesiacu, zaraz po zakonczeniu miesiaczki. Wtedy hormony sie wyrownaja do odpowiedniego poziomu i miesiaczki ureguluja. Ponadto preparat z zelazem. Lekarka powiedziala, ze im lepsza hemoglobina, poziom zelaza tym nizsze tez cisnienie i wtedy te tabletki sa bezpieczne. Dlatego teraz mala miala cisnienie na gornej dopuszczalnej dla tych lekow granicy, przy zelazie spadnie a hemoglobina wzrosnie.

Badanie doglebne miala beze mnie oczywiscie wiec tylko powiedziala, ze troszke zabolalo, ale ogolnie ok. Lekarka byla mloda i bardzo mila a to bardzo wazne przy pierwszej wizycie u gina. Za cholere nie pozwolilabym mezczyznie na takie badanie.

Bylismy z psem teraz na spacerze w lesie, jest przepieknie, biale wielkie choinki jak w gorach zima:) Temperatura przyjemna tylko minus 2,5 i bezwietrznie. Az chce sie byc na dworzu.

Jeszcze zauwazylam, ze tej jesieni ani mala, ani ja ani Kret nie mielismy chrypki ani kataru:) Jednak imbir czyni cuda.

28,668

Odp: Kobiety na zakręcie
benzyneria11 napisał/a:

Dziewczyny, mało się udzielam, ale podczytuję Was w pracy. Jestem więc na bieżąco.

Silky
A tej mąki, to z mojego doświadczenia, chleba nie będzie. Nie dobraliście się, nie rozumiecie, nie potraficie się spotkać. Od czasu do czasu, idziecie na kompromis, ale po chwili wraca wszystko do normy.
Znam to z własnego doświadczenia. Przez wiele lat starałam się akceptować za wszelką cenę, tłumaczyć jakieś odchyły, raniące mnie zachowania, zaakceptować go takim jaki jest. Starałam się. I nawet w jakimś momencie wydawało mi się, że jest dobrze. Nie super, lecz dobrze. Ze to się potoczy już normalnie. On krótko po tym zaczął romans. I  to wszystko, co jakoś przeczuwałam (jego małość, egoizm, głupota, brak zasad i wartości)  wyszło w tak niskim, złym, wrednym działaniu, jakby zły sen się sprawdził. To wszystko, co podejrzewałam, przeczuwałam,  wyszło w tak brutalny sposób. I to zero mnie zostawiło, a ja zostałam jak głupia z rozdziawioną gębą.
I to ja nie umiałam tego skończyć. Czepiałam się, jak rzep psiego ogona.
Widać musiałam zostać obrzucona pomyjami, aby do mnie dotarło, że my do siebie nie pasujemy. I nigdy nie pasowaliśmy.

Gdyby on był obcym człowiekiem, czy lubiłabyś spędzać czas w jego towarzystwie? Czy dobrze bawiłabyś się?  Czy mogłabyś porozumieć się z takim człowiekiem?

Z perspektywy czasu wiem,że ważniejsze jest, aby się lubić, a nie kochać. Bo miłość i tak kiedyś odchodzi, a  swoboda, dobrostan, wolność w obecności drugiego człowieka pozostaje lub nie. Dzisiaj nie utrzymuję kontaktu z eks. Bo po co? Ktoś taki nie mógłby być moim znajomym, kolegą, a zdecydowanie nie przyjacielem .
Wiem także, że już nigdy nie pójdę na tak dalekie kompromisy. Jeżeli jeszcze  kimś będę, to tylko z osobą, z którą będę się czuła dobrze i swobodnie.  Będę mogła być i czuć się sobą. I taką właśnie mnie ktoś zaakceptuje, i ja kogoś. Tak po prostu, tak bez wysiłku.
Przeciwieństwa może się i przyciągają, lecz tkwić w tym wiele lat - to sztuka.
Mam koleżankę. Przez pewnie z 15 lat ciągle niezadowolona, smędząca, z nosem na kwintę, walcząca  z wiatrakami.
Poszła w tango z Galopantem. I od 5 lat patrzę na szczęśliwą, kwitnącą, tryskającą zadowoleniem kobietę. Jej tekst "nie myślałam, że można być tak szczęśliwą"  daje mi bardzo do myślenia. Weryfikuje moje spojrzenie na tych złych, co rozwalają rodzinę dla głupot. Mój eks poszedł za 17 lat młodszą "miłością", która i tak go pogoniła. Przegrał. Ale inni, jak ta moja koleżanka, wygrywają. Życie nie jest proste, wybory też nie są proste. Można wygrać, i przegrać.
Ale jedno jest pewne. Należy  GRAĆ. A Ty nie grasz, Ty tylko dostosowujesz się.
A może spróbuj inaczej?
Bądż sobą, tak na maksa. Rób to, co chcesz, żyj tak jak marzysz. Walcz o SIEBIE. Jeśli na takim poziomie się nie spotkacie, nie będziecie umieli ze sobą żyć. Jeśli ktoś sobie z tym nie poradzi, wtedy Ty będziesz silniejsza. I dopiero wtedy podejmiesz decyzję w wolności.

Mnie jest dzisiaj dobrze samej ze sobą. Nie cudownie, ale dobrze. Ktoś z zewnątrz może mi coś dać, albo odebrać. Jeśli będzie próbował odebrać, nie będzie dobrze. Jeśli będzie mi/nam dobrze tak po prostu ze sobą, jeśli będziemy sobie mogli coś dać, wzbogacić wzajemnie swoje życie, to wejdę w to. Ale odebrać sobie coś - już nie pozwolę.

Silky, dlaczego podchodzisz ciągle do jabłoni i dziwisz się, że to gruszki na niej rosną?
Jabłoń i grusza mogą ze sobą współistnieć, symetrycznie obok siebie. Na swoich własnych nogach, szanując i akceptując swoją odrębność. Ale tylko tak.
Co prawda wiem, że na jabłoni można zaszczepić kawałek gruszki, i pewnie jeszcze coś. Ale pień to i tak będzie gruszka. Nie daj sobą zawładnąć, zdominować się.  Bądż gruchą całą gębą. I zobaczymy, co jabłoń z tym zrobi? Albo grucha.

zgadzam sie z kazdym slowem benzynerii, zwlaszcza tym, ze wazniejsze jest by sie lubic nawzajem niz kochac. Ja eksa tez kochalam, a dzis go nawet nie lubie. Tylko w ktoryms momencie trzeba przestac sie bac i oszukiwac sama siebie. Co niestety, moim zdaniem, silky nadal robisz. Ja w ten miesiac miodowy zwyczajnie nie wierze.

28,669

Odp: Kobiety na zakręcie

No ja tez się zgadzam z Benzyneria i z Mussu. Ale do wniosków każdy musi dojść sam. No i tez do tego, jak chce żyć , czy przymknie oko, czy nie. Niektórym takie wahania w związku nie przeszkadzają albo wola je niż rozstanie

28,670

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

No ja tez się zgadzam z Benzyneria i z Mussu. Ale do wniosków każdy musi dojść sam. No i tez do tego, jak chce żyć , czy przymknie oko, czy nie. Niektórym takie wahania w związku nie przeszkadzają albo wola je niż rozstanie

Kawcia, jak napisalas o tych wahaniach, to mi sie przypomnialo, jak kiedys w wesolym miasteczku wsiadlam do takiej lodzi Vikingow, piratow czy jakos tak. I sie zaczelo, gora dol, gora dol i tak jakies 5 minut, kiedy zeszlam prawie pawia rzucilam (sorki za doslownosc). Wiec dla mnie wszelkie takie wahania i hustawki sa bardzo  niezdrowe i wyczerpujace i zastanawiam sie, jak ktos moze to tolerowac czy lubic. Czysty masochizm. Nie potrafie byc w tak niepewnym zwiazku, ze nie wiem jaki humor bedzie jutro, co mnie czeka, usmiech czy foch czy opieprz. Thanks but no thanks. To byloby jak perspektywa takiego hustania sie na tej lodzi do konca zycia. Na sama mysl zle mi sie robi:(

Zakretki w kraju pewnie swietuja gdzies tam, monia wcina kolejnego rogala, Malwina szykuje sie na MN a ja podziwiam cudna dzis zime zza okna:) Rano minus 13 ale takie zaje...slonce i ta skrzaca sie biel, ze wcale Wam nie zazdroszcze plusow i szarosci albo deszczu;) U nas zima jak ta lala.

http://www.kelikamerat.info/kelikamerat … mb%C3%B6le

28,671

Odp: Kobiety na zakręcie

A u nas wolne i mam sie zamiar relaksować. wink
Śniegu nie ma, mrozu tez nie, no i dobrze. Dni tylko coraz krótsze się robia, ale jeszcze tylko miesiąc z haczykiem, więc już całkiem niedługo będzie się robić coraz widniej.
Rok minął mi biegiem, szybko, aż za szybko...

28,672

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussu
Bardzo trafne porównanie.
Pojadlabym rogali, oj pojadla.
U nas pogoda straszliwa , jak wczoraj. Weekend zapowiada się samotnie gdyż helmut w pracy od soboty rana do niedzieli(tak musi raz na rok) , Bąbel z tatusiem , a ja mam tyle pomysłów na aktywności, ze od samego myślenia czuje się zmęczona smile))
Pewnie się skończy na robieniu nic, domowym spa oraz jodze
Może książka, może film, jak żyć, jak żyć?;)

Jakiś czas temu miałam zabieg mikrodermabrazji u kosmetyczki. Naprawdę fajne efekty to daje. I namówiona przez nią
Kupilam sobie taki zestaw do mikronakluwania z serum,  firmy jonelle, razem z mezzorollerem. Może się odważę?
Miłego weekendu wszystkim!

28,673

Odp: Kobiety na zakręcie

No to nie wiem Kawciu czy zyczyc Ci milego, skoro na self akupunkture sie nastawiasz?:) Ja to jakas taka malo dzisiejsza jestem, bo ze dwa razy dalam sie laserowo potraktowac, ale szalu nie bylo. No i mam cere naczynkowa, wiec raczej nie moge jej kluc, szorowac, dezynfekowac itp. Za to nakupilam sobie kremow i maseczek z serii Janda i bardzo mi sie podobaja, wczoraj jakas piekaca zalozylam, ale po chwili pieczenie ustalo a twarz jakby ja ktos zelazkiem przejechal:)

Pazury tez mam nowe, czerwien wampirza, po dwa paluchy u kazdej reki z dodatkowym efektem 3D:)

Zmykam, bo chmury nadciagaja i pewnie znow zacznie sypac:) Milego weekendu Tobie i wszystkim Zakretasom:) W poniedzialek lece do Wrocka, a we wtorej jade do CZ na spotkanie, w gory Jeseniki:))

28,674

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny
Mam dzisiaj strasznego lenia.

28,675

Odp: Kobiety na zakręcie

Czesc Nina,
nie jestes sama, ja tez mam okrutnego lenia. Pogoda nas tutaj nie rozpieszcza, leje non stop, o zobaczeniu super pelni  dzisiaj, o ktroj trabia w kazdej gazecie, moge sobie pomarzyc.
W weekend totalnie zaszalalam- zamiast celebrowac dni tylko dla siebie, spontanicznie wysprzatalam mieszkanie. Tak jak sie sprzata na swieta. Nie mam pojecia, co mi odbilo  wink))
Polezalabym dzisiaj, popachniala na kanapie.

Dzieciak mi sie rozchorowal. Nie ma goraczki, tylko zielone gluty, okropny kaszel i czuje sie totalnie wyczerpana. Dzisiaj ide po poludniu do lekarza.
A Mussu pewnie jutro w Czechach sie bedzie na "Pradziada" wspinac, czy jak to sie ta gora nazywa.

28,676

Odp: Kobiety na zakręcie

U nas pogoda ładna.  Księżyc widziałam wczoraj , pieknie świeci.  Lenia mam pewnie bo coś czuję, że znów mam anemię.

Mała  prawdopodobnie ma jakąś alergie.  Ostatnio pulmolog mi powiedział, że jak nie ma temperatury a objawy sa jak przy grypie , dreszcze itp.  , to to nie jest przeziębienie tylko alergia.  Zabroniła mi brać leki na grypę tylko zwiekszyć lekarstwa na astmę, na razie to pomaga.

Mi po tym primerze lakier trzyma się bez zarzutu.  Muszę sobie go kupić bo ten pożyczyłam na próbę. . Teraz z primerem i hardem mogę robić wszytko.

28,677

Odp: Kobiety na zakręcie

Zobaczymy, na razie kicha i odkrztusza. Ma dwa inhhalatory, wiec oddycha lepiej (bo ona ma astme). Dlatego jej nic nie dalam na odkrztuszanie, chce zeby lekarz zobaczyl co i jak.

CZyli jak Ninka robisz, najpierw baza, potem harder, potem primer, a potem lakier? Czy bez harda, tylko primer, a harda uzywasz, jakby sie paznokiec zlamal?

28,678

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Zobaczymy, na razie kicha i odkrztusza. Ma dwa inhhalatory, wiec oddycha lepiej (bo ona ma astme). Dlatego jej nic nie dalam na odkrztuszanie, chce zeby lekarz zobaczyl co i jak.

CZyli jak Ninka robisz, najpierw baza, potem harder, potem primer, a potem lakier? Czy bez harda, tylko primer, a harda uzywasz, jakby sie paznokiec zlamal?

Najpierw primer potem baza ,hard, lakier i na koniec top.
Primer smaruję i czekam aż wyschnie bez lampy.

28,679

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzieki Ninka, sie sprawdzi! smile
Na razie ogladam na instagramie akademie semilaca. Piekne maja kolory. Zachorowalam na fiolet. I szary.

28,680

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Dzieki Ninka, sie sprawdzi! smile
Na razie ogladam na instagramie akademie semilaca. Piekne maja kolory. Zachorowalam na fiolet. I szary.

Ja oglądam na YouTube  babsita 84. Bardzo fajne filmiki . Zresztą dużo kanałów jest gdzie pokazują wszystko po kolei.

28,681 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-11-14 15:30:19)

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć smile
Ja też ledwo, ledwo. Na weekend się elegancko rozłożyłam sad w czwartek wieczorem czułam już, że coś mnie bierze a w piątek byłam już totalnie nie do życia. Lało mi się z oczu i nosa. Dawkowałam sobie uderzeniowe dawki wit c lewoskrętnej i cirrus, żeby zatrzymać ten potok łez i smarków. No i herbata z imbirem i miodem.
Na spokojne chorowanie szans nie było, bo synowie Motylka sfrunęli na długi weekend. Więc chałupa się trzęsła w posadach, z czego również niezbyt zadowolona była moja córa.
Przyznam, że obie ciężko znosimy ich wizyty. Pewnie tez z racji małego mieszkania , co powoduje, że nie ma się gdzie schować i odpocząć.
A oni są strasznie absorbujący i głośni. Aż sama się ganię za takie myśli, ale oddycham z ulgą, gdy wyjeżdżają.

A co do pazurków, to użyłam pierwszy raz primera i ciekawa jestem, jak się będzie sprawował. Tylko miałam wątpliwości, jak go użyć. Czytałam, że się nakłada punktowo. Też tak robicie? i on niby ma sam wyschnąć, ale przyznam, że trochę odczekałam a to jakieś takie klejące wciąż było (oczywiście paluchem musiałam dotknąć big_smile ). Kolor wet marengo mnie niestety rozczarował. Jednak nie wszystkie kolory na żywo tak ładnie wyglądają jak na zdjęciu w necie. Ten wyszedł totalnie asfaltowy. Generalnie brzydki nie jest, ale spodziewałam się czegoś innego.

28,682

Odp: Kobiety na zakręcie

obejrze w domu. dzieki!
No ja pierwszy raz zel kladlam wg youtubowego filmu. bo choc nie raz robilam paznokcie w salonie, jak mialam polozyc sobie, to sie stresowalam. Pamietam, ze na poczatku mi sie rozlewal lakier na poczatku paznokcia wygladal koszmarnie wink)) Kladlam za duzo i pod lampa wychodzil koszmar...

28,683

Odp: Kobiety na zakręcie

Czesc Moniu,

ja nie mam primera, mam hardi, wiec to pytanie do Niny

A ile maja lat synowie Motylka, ze tak szaleja?

28,684

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Cześć smile
Ja też ledwo, ledwo. Na weekend się elegancko rozłożyłam sad w czwartek wieczorem czułam już, że coś mnie bierze a w piątek byłam już totalnie nie do życia. Lało mi się z oczu i nosa. Dawkowałam sobie uderzeniowe dawki wit c lewoskrętnej i cirrus, żeby zatrzymać ten potok łez i smarków. No i herbata z imbirem i miodem.
Na spokojne chorowanie szans nie było, bo synowie Motylka sfrunęli na długi weekend. Więc chałupa się trzęsła w posadach, z czego również niezbyt zadowolona była moja córa.
Przyznam, że obie ciężko znosimy ich wizyty. Pewnie tez z racji małego mieszkania , co powoduje, że nie ma się gdzie schować i odpocząć.
A oni są strasznie absorbujący i głośni. Aż sama się ganię za takie myśli, ale oddycham z ulgą, gdy wyjeżdżają.

A co do pazurków, to użyłam pierwszy raz primera i ciekawa jestem, jak się będzie sprawował. Tylko miałam wątpliwości, jak go użyć. Czytałam, że się nakłada punktowo. Też tak robicie? i on niby ma sam wyschnąć, ale przyznam, że trochę odczekałam a to jakieś takie klejące wciąż było (oczywiście paluchem musiałam dotknąć big_smile ). Kolor wet marengo mnie niestety rozczarował. Jednak nie wszystkie kolory na żywo tak ładnie wyglądają jak na zdjęciu w necie. Ten wyszedł totalnie asfaltowy. Generalnie brzydki nie jest, ale spodziewałam się czegoś innego.

Ja dałam na całą płytkę i też mi się lepił . Primer powinno się  chyba dać tylko na środek ale ja wolę na cały paznokieć tylko cienką warstwę.

28,685

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

obejrze w domu. dzieki!
No ja pierwszy raz zel kladlam wg youtubowego filmu. bo choc nie raz robilam paznokcie w salonie, jak mialam polozyc sobie, to sie stresowalam. Pamietam, ze na poczatku mi sie rozlewal lakier na poczatku paznokcia wygladal koszmarnie wink)) Kladlam za duzo i pod lampa wychodzil koszmar...

Ja pierwszy raz też zalałam sobie skórki.  Po hardzie można wyrównać sobie pilnikiem i dopiero potem dać lakier tylko przed tem przemyć clinerem .

28,686 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-11-14 16:30:07)

Odp: Kobiety na zakręcie

Chłopaki mają 13 i 17 lat. Hmmmm.... a tatuś ma 42 a tez jak dzieciak się zachowuje przy nich sad
Jak to było.....mężczyźni dojrzewają do szóstego roku zycia a potem tylko rosną ? big_smile
Wiecie, ja chyba jestem z innej bajki. Pewnie dlatego, ze mam córkę sztuk jeden. Ona spokojna, rysuje, nie robi hałasu. Nie ma dziecka w domu (co nie znaczy, że aniołek )
A tu jak tornado. Popychają się, szturchają, boksują, kłócą ciągle. Nawet w nocy potrafią się kłócić, jak jeden drugiego noga szturchnie przypadkiem.

28,687

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Chłopaki mają 13 i 17 lat. Hmmmm.... a tatuś ma 42 a tez jak dzieciak się zachowuje przy nich sad
Jak to było.....mężczyźni dojrzewają do szóstego roku zycia a potem tylko rosną ? big_smile
Wiecie, ja chyba jestem z innej bajki. Pewnie dlatego, ze mam córkę sztuk jeden. Ona spokojna, rysuje, nie robi hałasu. Nie ma dziecka w domu (co nie znaczy, że aniołek )
A tu jak tornado. Popychają się, szturchają, boksują, kłócą ciągle. Nawet w nocy potrafią się kłócić, jak jeden drugiego noga szturchnie przypadkiem.

To wiekowo tak jak moje chłopaki.
Moje jeszcze dwa lata temu też się tak zachowywali, wyrosną z tego.



Silky co tam u ciebie jak nauka makijażu?

28,688

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Chłopaki mają 13 i 17 lat. Hmmmm.... a tatuś ma 42 a tez jak dzieciak się zachowuje przy nich sad
Jak to było.....mężczyźni dojrzewają do szóstego roku zycia a potem tylko rosną ? big_smile
Wiecie, ja chyba jestem z innej bajki. Pewnie dlatego, ze mam córkę sztuk jeden. Ona spokojna, rysuje, nie robi hałasu. Nie ma dziecka w domu (co nie znaczy, że aniołek )
A tu jak tornado. Popychają się, szturchają, boksują, kłócą ciągle. Nawet w nocy potrafią się kłócić, jak jeden drugiego noga szturchnie przypadkiem.

I do tego jeszcze podekscytowani wizyta... domyslam sie, ze to musi byc "intensywne" jak sie tak rozkangurza....
Moja robi halas, jak jest w grupie innych dzieciakow, ale sama tez raczej bywa spokojna. Czasem tylko glosno spiewa, albo tanczy przy glosnej muzyce.

28,689 Ostatnio edytowany przez silkytouch (2016-11-15 10:43:57)

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziś ja mówię dzień dobry pierwsza :-)
Witam przy herbacie z hibiscusem, goździkami i pomarańczą
Przy okazji życzę zdrowia dla wszystkich potrzebujących! U nas na razie bez choróbsk, a dziecię po lekcjach zafascynowane mrozem, tłucze i wyciąga lód z basenu podwórkowego ;-)

Jak moje nauki makijażu? Hm.. :-D
nie talki wilk straszny!!
Przy doborze kosmetyków, który zrobiła mi stylistka nie mam większych problemów. Zajmuje mi to już tylko 13 minut!
Trochę zabawy jest: podkład, korektor, puder sypki, róż i brąz na i pod kości policzkowe, 2 cienie na oko, cień na brwi, tusz i błyszczyk - i mamy makijaż dzienny zrobiony hehehe
Zero efektu maski czy klauna
Wiedziałyście, że ucho też warto pociągnąć delikatnie sypkim pudrem? No i szyję oczywiście
Dla mnie to jak odkrywanie nowej planety ;-)

Dziś, jak nam się uda to będzie druga lekcja - kreska na oku i makijaż wieczorowy (wersja dla początkujących)

Mojemu mężowi też się chyba spodobało, a do tego ma taki dobry nastrój ostatnio, że nawet dostałam "budżet" na zakupy ubraniowe z okazji mikołajek! Dwa razy mi nie musiał powtarzać hehe! Zabrałam swoją stylistkę i poszalałyśmy w centrum handlowym :-) Namówiła mnie na fasony, których w życiu sama bym nie spróbowała - a okazało się, że nie dość, że super leżą to jeszcze bardzo dobrze się w tym czuję.

to tak z przyziemnych spraw ;-)

28,690

Odp: Kobiety na zakręcie

Witam wszystkich! Jestem tutaj po raz pierwszy choc pewnie znacie mnie z forum i z watku o wrozbach karcianych wink U nas ciemno, zimno i ponuro. Siedze sobie z zielona herbatka i chrapiacym psem na kanapie.

Na szczescie nikt u nas nie jest jeszcze chory, choc wiadomo grypa uderza teraz ciezko.

28,691 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-11-15 10:26:01)

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej smile
No to super Silky smile i oby tak dalej.
Ech super takie zakupy ze stylistką smile fajnie że poszalałaś

28,692

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Ech super takie zakupy ze stylistką smile fajnie że poszalałaś

Powiem Ci, że sama usługa nie jest jakoś droga  :-)
Dziewczyna zna się na rzeczy czyli co, gdzie można kupić i w jakim przedziale cenowym. Wiedziała ile mamy kasy do wydania i wiedziała co chcę kupić. Mogłyśmy kupić w Simplu jedną rzecz lub poszaleć po przeróżnych Orsay'ach.

28,693

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Ech super takie zakupy ze stylistką smile fajnie że poszalałaś

Powiem Ci, że sama usługa nie jest jakoś droga  :-)
Dziewczyna zna się na rzeczy czyli co, gdzie można kupić i w jakim przedziale cenowym. Wiedziała ile mamy kasy do wydania i wiedziała co chcę kupić. Mogłyśmy kupić w Simplu jedną rzecz lub poszaleć po przeróżnych Orsay'ach.

E ja to nie mam kasy na zakupy dla siebie a co dopiero ze stylistką sad
Rzadko wydaje na siebie, jak już muszę bo mi się rozpada na dupie. Zawsze jest cos ważniejszego. No cóż...taki lajf.

28,694

Odp: Kobiety na zakręcie

Silky, a jak znalazlas stylistke? Z polecenia, z ogloszenia? Jak to wyglada, co jesli np odkryjesz, ze jest niekompetentna, czy oddaje kase? Podpisalyscie jakas umowe itp?

Ja w styczniu lece do Polski i ide do makijazystki, bo chce zaczac uzywac czerrrrwonej, krwistej szminki. Normalnie zachorowalam na to.
Tutaj jakos nie moge sie dogadac, ani z fryzjerka, ani z makijazystka. Mysle, ze Bonn to straszna, zadupiasta dziura. Ja nawet po ciuchy jezdze do Köln.... Nie na darmo Bonn jest nazywane prowincjonalnym miastem. Mam nadzieje, ze kiedy sie przeniesiemy blizej Kolonii.

28,695

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziekuje bardzo Paniom za totalne ignorowanie mnie w kafejce hmm Ani przywitania ani nic. Dzieki hmm

28,696

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja też nie mam nie wiadomo jakiej garderoby, raczej dziewczyna była w szoku!
np.:
po zakupie nowej marynarki - mam 2 (szara i czarna)
po zakupie 2 spódnic mam 5, z czego 1 za wąska o jakieś 4kg
3 sukienki uniwersalne (praca, wyjście zwykłe)
1 para dobrych jeasnów, drugie na przetarciu
1 para spodni do połowy łydki - grubszy, jakby jeansowy materiał
1 kozaki, drugie właściwie do wyrzucenia
1 płaszcz i 1kurtka typu narciarska

Garderobę musiałam wymienić całą w 2013 (-23kg), później praktycznie nic nie dokupowałam. Pojedyncze, bardzo pojedyncze rzeczy. I też na ogół kupuję jak mam wyjście, a czegoś mocno brakuje, albo jak się rozlatuje (np jeansy). W domu mam legginsy/dres. Teraz poszalałam!!

Jak znalazłam dziewczynę? To moja koleżanka. Zgadałyśmy się przez przypadek z inną koleżanką, że nie mam sukienki na imprezę. A ona, że przecież Kaśka mi pożyczy bo koleżanką pożycza, a w ogóle to startuje z firmą (skończyła jakąś szkołę w Poznaniu). Więc tak się znalazłyśmy - znając się trochę wcześniej.

28,697

Odp: Kobiety na zakręcie
Beyondblackie napisał/a:

Dziekuje bardzo Paniom za totalne ignorowanie mnie w kafejce hmm Ani przywitania ani nic. Dzieki hmm

oj tam oj tam od razu ignorowanie - słabo u nas z podzielnością uwagi
my tu o pazurach teraz hehe

Oczywiście, że witamy!!! Powiedziałam dzień dobry wszystkim z rana ;-)

a, z ciekawości - co Cię sprowadza w nasze progi? Tak z prostej wprost na zakręt? Czy rozchwiała się wstęga życia?

28,698

Odp: Kobiety na zakręcie

Beyondblackie,
witam. Zajrzalam na Twoja kafejke, aby zobaczyc, kto zacz, a potem mi umknelo wink, a do tego napisalam post stad u Ciebie. Dzis nie jest moj dzien, moj mozg dziala wolniej.
Czy jestes na zakrecie?

28,699

Odp: Kobiety na zakręcie

Rozkrecam biznes, co jest nowym etapem w moim zyciu. Jeszcze nawet nie wiem jaka lyzka sie to je yikes

28,700

Odp: Kobiety na zakręcie

Jaki biznes?
Wlasnie dzis rano gadalam z mezem, ze nie wiem, czego chce, ale chce cos zmienic (w kwestiach zawodowych). Czuje sie totalnie wypalona, ja czasem nawet nie wiem, kim jestem. Ale totalnie nie wiem, w jakim kierunku sie udac. Mam wrazenie, ze najchetniej bym to wszystko p... i pojechala w Bieszczady. Mam wrazenie, ze sprzedaje sie diablo za kase, wiecie? Moze to przejaw kryzysu wieku sredniegò? Moze po prostu czas zmienic srodowisko. Nie wiem, ale dola mam troche.

28,701 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-11-15 13:11:41)

Odp: Kobiety na zakręcie

hej Beyond smile Sorry, ja sie przyznaję, że nie doczytałam Twojego wpisu.
Kalam się smile

28,702

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Jaki biznes?
Wlasnie dzis rano gadalam z mezem, ze nie wiem, czego chce, ale chce cos zmienic (w kwestiach zawodowych). Czuje sie totalnie wypalona, ja czasem nawet nie wiem, kim jestem. Ale totalnie nie wiem, w jakim kierunku sie udac. Mam wrazenie, ze najchetniej bym to wszystko p... i pojechala w Bieszczady. Mam wrazenie, ze sprzedaje sie diablo za kase, wiecie? Moze to przejaw kryzysu wieku sredniegò? Moze po prostu czas zmienic srodowisko. Nie wiem, ale dola mam troche.

Znam to uczucie Kawciu, u mnie dodatkowo jeszcze małe zarobki dołują. Szans na jakąś wielką poprawę nie ma na razie.
Przydałoby sie zainwestować w swój rozwój, edukację, no ale na to też potrzebny grosz. No na razie u nas jest po tym kątem najgorszy rok od dawna.

28,703

Odp: Kobiety na zakręcie
Beyondblackie napisał/a:

Rozkrecam biznes, co jest nowym etapem w moim zyciu. Jeszcze nawet nie wiem jaka lyzka sie to je yikes

to chwal się :-D

jak się dobrze przygotujesz to sukces murowany! Jak coś robić to porządnie :-)

28,704

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:
Kawencja napisał/a:

Jaki biznes?
Wlasnie dzis rano gadalam z mezem, ze nie wiem, czego chce, ale chce cos zmienic (w kwestiach zawodowych). Czuje sie totalnie wypalona, ja czasem nawet nie wiem, kim jestem. Ale totalnie nie wiem, w jakim kierunku sie udac. Mam wrazenie, ze najchetniej bym to wszystko p... i pojechala w Bieszczady. Mam wrazenie, ze sprzedaje sie diablo za kase, wiecie? Moze to przejaw kryzysu wieku sredniegò? Moze po prostu czas zmienic srodowisko. Nie wiem, ale dola mam troche.

Znam to uczucie Kawciu, u mnie dodatkowo jeszcze małe zarobki dołują. Szans na jakąś wielką poprawę nie ma na razie.
Przydałoby sie zainwestować w swój rozwój, edukację, no ale na to też potrzebny grosz. No na razie u nas jest po tym kątem najgorszy rok od dawna.

A u mnie jest dol jesli chodzi o jakies uczucia, satysfakcje z roboty. Czuje sie totalnie wypalona I jak pomysle, ze w tak przyjdzie mi sie zestarzec, to mi normalnie slabo... wink

Mam nadzieje Monia, ze z ta kasa sie poprawi. A moze Endi ma jakies pomysly na szkolenia? Wiem, ze w Polsce sa jakies organizacje wspierajace rozwoj kobiet, oferujace szkolenia itp. Moze z nia pogadaj?

28,705

Odp: Kobiety na zakręcie

Chce zostac zawodowa czytaczka kart (nie lubie okreslenia wrozka). Musze ogarnac strone internetowa, konekcje skype i co najwazniesze reklame. Nie wiem jak i gdzie sie reklamowac.

28,706

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:
moniaCo napisał/a:
Kawencja napisał/a:

Jaki biznes?
Wlasnie dzis rano gadalam z mezem, ze nie wiem, czego chce, ale chce cos zmienic (w kwestiach zawodowych). Czuje sie totalnie wypalona, ja czasem nawet nie wiem, kim jestem. Ale totalnie nie wiem, w jakim kierunku sie udac. Mam wrazenie, ze najchetniej bym to wszystko p... i pojechala w Bieszczady. Mam wrazenie, ze sprzedaje sie diablo za kase, wiecie? Moze to przejaw kryzysu wieku sredniegò? Moze po prostu czas zmienic srodowisko. Nie wiem, ale dola mam troche.

Znam to uczucie Kawciu, u mnie dodatkowo jeszcze małe zarobki dołują. Szans na jakąś wielką poprawę nie ma na razie.
Przydałoby sie zainwestować w swój rozwój, edukację, no ale na to też potrzebny grosz. No na razie u nas jest po tym kątem najgorszy rok od dawna.

A u mnie jest dol jesli chodzi o jakies uczucia, satysfakcje z roboty. Czuje sie totalnie wypalona I jak pomysle, ze w tak przyjdzie mi sie zestarzec, to mi normalnie slabo... wink

Mam nadzieje Monia, ze z ta kasa sie poprawi. A moze Endi ma jakies pomysly na szkolenia? Wiem, ze w Polsce sa jakies organizacje wspierajace rozwoj kobiet, oferujace szkolenia itp. Moze z nia pogadaj?

No oby oby, szukam różnych rozwiązań, może przyszły rok da jakieś polepszenie w tej materii.
No i niech się Tobie Kawciu jakiś pomysł na biznes urodzi

28,707 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-11-15 17:32:20)

Odp: Kobiety na zakręcie
Beyondblackie napisał/a:

Chce zostac zawodowa czytaczka kart (nie lubie okreslenia wrozka). Musze ogarnac strone internetowa, konekcje skype i co najwazniesze reklame. Nie wiem jak i gdzie sie reklamowac.

No już zapytałam się Ciebie o własnie moje sprawy finansowe. No nie miałaś dobrych wieści. Mam nadzieje, że się karty pomyliły tongue
Swoja drogą ciekawe jak to jest z tymi kartami. Czy "poczułas jakąs moc" Beyond, że sie zdecydowałaś w tym kierunku działać?

28,708 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2016-11-15 17:47:25)

Odp: Kobiety na zakręcie

Pracuje z kartami od kiedy mialam 15 lat i gdzies okolo dwudziestki to naprawde zaczelo dzialac. Troche jest to kombinacja psychologii i kart. Na tej podstawie chce zrobic swoj biznes- mniej przepowiadanie przyszlosci, wiecej terapia i uzywanie obrazow karcianych do rozwiazywania problemow.

Mysle, ze to dobry pomysl, ale przerazaja mnie koszty reklamy.

Jezeli Monia pytasz o 'moc' to jest taki wewnetrzny glos, ktorego slucham. Nazwalam go Frankie i wyobrazilam sobie, ze jest smokiem z obrazu pod tytulem' Swiety Jerzy zabija smoka'. Oczywiscie nie wierze, ze jest to byt realny- jest to projekcja mojego umyslu. Ale fajnie miec taka projekcje! big_smile

28,709

Odp: Kobiety na zakręcie

Czesc Zakretki!
Moniu,
trzymam kciuki. Ty trzymaj za mnie ,niech ja sie jakos uporzadkuje, bo na razie to u mnie balagan wink

Beyondblackie, najwazniejsze to byc w zgodzie ze soba, wiec skoro to uwielbiasz, to naprawde swietnie!
Powiedz, mialas juz ludzi na swojej drodze, ktorzy wykazywali oznaki uzaleznienia? chcieli pytac kart o to samo? Pytam, bo znajoma zajmowala sie troche ezoteryka i miala pare takich przypadkow. Trzeba byc naprawde odpornym. Ludzie wciaz nie przestaja mnie zadziwiac.

28,710

Odp: Kobiety na zakręcie

Ale tu pusto dzisiaj...

miłego popołudnia :-D

28,711

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja juz jestem:) Na zadnega pradziada, dziada czy stryja nie wchodzilam, bo trase z Wrocka do Sumberka pokonalismy spiralami gorskimi ale samochodem:) Widoki boskie, osniezone stoki, cudne serpentyny, wyciagi prawie gotowe na przyjecie narciarzy:) Moglabym naprawde w tych Czechach zamieszkac. Szkoda, ze to byl tylko jedniodniowy wypad sluzbowy ale Kret obiecal, ze ze mna tam kiedys na dluzej pojedzie, bo to od jego domu jakies 80km:) W tych gorach bedac pieknym, mlodym, wysportowanym studentem dorabial sobie jako instruktor narciarstwa wiec to jego ukochane strony.

Ja lenia tez mam dzis, bo zmeczona jestem po podrozy, noga mi w kolanie nawala od zeszlego treningu i ledwo ja zginam a na dworze z pieknej zimy zrobila sie jesienna chlapa, wszystko topnieje, bleee:( W zwiazku z powyzszym centrum dowodzenia mam dzis z domu:) zabieram sie za porzadki w skrzynce mailowej a potem cos znowu skrobne i odczytam Wasze posty.

Milego czwartku wszystkim Zakretkom. Blackie witaj w naszym kole gospodyn, wiejskich i miejskich:) Ja z tarotem mam fajna przygode ale pozniej opisze:)

28,712

Odp: Kobiety na zakręcie

Czesc Zakretki!

Mussu, ile ja bym dala, zeby tak z domu dowodzic. Niestety, moja siec z racji tajemnych rzeczy nia przesylanych, jest tak zabezpieczona, ze nie da rady. A na pomysl, ze ja nad papierami posiedze to szef sie nie nabierze, bo ja IT jestem.
U Ciebie plucha, a u mnie leje. Od poniedzialku. Bez przerwy. A do tego w nocy nam wysiadlo ogrzewanie. Bosz. mam nadzieje, ze naprawia zanim wroce do domu.

28,713

Odp: Kobiety na zakręcie

Zdecydowanie jest to duzy plus tej mojej pracy, ta mozliwosc pracy w domu (czasem) oraz wyjazdy w rozne miejsca. Choc wyjazdy tez sa meczace i po paru sesjach nalotnisku i w hotelach mam ochote dluzej w domu posiedziec.

U nas niestety prognoza zapowiada teraz plusy i deszcze wiec koniec bajkowego krajobrazu, a bylo naprawde cudnie juz. Niestety dopiero w grudniu wroca mrozy i snieg, ale tez i pare dni na plus wpadnie. Goofniany ten klimat teraz mamy. Ja lubie porzadne zimy, mrozne i biale a nie takie ciapaje. A juz sie na narty cieszylam.

Jak Twoje samopoczucie Kawciu, juz troche lepszy masz humor czy nadal myslisz o zakapiorzeniu w Bieszczadach?;) Ja bym na taka kraine wybrala Karkonosze, polskie albo czeskie:) Albo jakis przyjemny zakatek w Hiszpanii, niewielkie miasteczko nadmorskie.

28,714

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny
Witaj Beyondblackie
Ja trochę boję się wróżb bo jedna mi się sprawdziła.  Często ludzie chcą znać swoją przyszłość?
Ja tylko chciałabym wiedzieć czy zus niedługo zabierze mi rentę .

U nas leje ,dzisiaj nadrobiłam zaległości w pracy . Rano zrobiłam badanie krwi by sprawdzić czy anemia wróciła.

28,715

Odp: Kobiety na zakręcie

Czesc Ninka,
trzymam kciuki za badanie. mam nadzieje, ze beda super! I, ze anemia poszla w sina dal, na zawsze, w piz......u !!!!!


Mussu,
no cos chce zmienic, ale na razie mam projekt pt "Dziecko". Potem bede myslala o pracy. Cierpliwa nie jestem, wiec mnie to meczy. Mam takie mysli, ze sprzedalam sie za kase. Ze swietnie zarabiam, ale nie lubie swojej pracy. Wiec pora na cos nowego.
W Bieszczady jednak nie, ale taka Hiszpania... wink)))
Ja bym chciala jakies stabilizacji, wiesz? a z drugiej strony to sobie mysle, ze mam swietna rodzine, meza, wiec te zmiany zamieszkania/pracy itp moze to moj los? Moze po prostu powinnam plynac z pradem.

28,716

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć Dziewczyny!!!!
Witaj  Beyondblackie smile

A z tych kart, to tak online mogłabyś mi coś przepowiedzieć? smile

Podczytuje Was, tylko czasu trochę brak na pisanie.
Ninka życzę zdrowia, Mussu mrozu, co by na te narty wypad zorganizować, Kawciu a Tobie to wiesz smile Przede wszystkim dbaj o siebie i się rozpieszczaj ot co smile
A jak córa reaguje na informację o zamiarach? Czy jeszcze nic nie wie? W sumie nie mam dzieci, to nie wiem jaki jest przepływ informacji w tym wieku smile
Endi ja proszę o regularną fotorelację tęj czarnej piękności smile Silky, mam nadzieję, że u Ciebie ok. Monia  ... niby kasa szczęścia nie daje, ale jednak lepiej się płacze w lamborgini (nie wiem czy dobrze markę napisałam wink ). Rozumiem całkowicie.

Ja Wam tak trochę zawodowo powiem, że szlag mnie trafia jak widzę pomysły partii rządzącej odnośnie emerytur za x lat ...
Pozdrawiam Wszystkie / Wszystkich !!!!!
Buziaki!!!

28,717

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

A jak córa reaguje na informację o zamiarach? Czy jeszcze nic nie wie? W sumie nie mam dzieci, to nie wiem jaki jest przepływ informacji w tym wieku smile

Cora dobrze. Ona miala kryzys przed przeprowadzka, bo tatus jej robil wode z mozgu, ale sie zaklimatyzowala I dobrze sie tu czuje, ona wlasciwie ciagle czeka, kiedy bedzie dzidzius I nas namawia. Nic jej nie powiedzielismy, bo jak sie nie uda, to zeby jej nie bylo zal.

28,718

Odp: Kobiety na zakręcie

Niedobrze cos dzisiaj, ziewam, pokladam sie, zasypiam na siedzaco i w glowie mi sie kreci. Wszystko przez te gowniana pogode. Mala idzie do taty wiec moge spokojnie w domu zezwlok rzucic na kanape i odpoczac z komedia i lampka w dloni. Czego i Wam drogie Zakretki zycze, spokojnego i relaksujacego weekendu.

28,719

Odp: Kobiety na zakręcie

Trzymaj sie Mussu, zycze Ci udanego relaksu!


Milego weekendu wszystkim Zakretkom, ja tez zaraz uciekam do domu. Plany na weekend mam podobne jak Mussu .

28,720

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć powekendowo
Melduję, że cała i zdrowa, aczkolwiek niewyspana wróciłam z weekendowej konferencji. Bezapelacyjnie ten weekend uważam za wyjątkowo udany! Zarówno merytorycznie jak i towarzysko :-D. Wytańczona, wyśmiana, wygadana. Aż całe usta i policzki od środka poharatane od aparatu hehe. Było bardzo fajnie!!
Teraz siedzę i wysyłam maile pokonferencyjne - a powieki same mi opadają
miłego, prawie wiosennego dnia

28,721

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć, jestem nowa na forum. W ogóle jestem nowa gdziekolwiek w internecie. Niestety nie wiem gdzie szukać wsparcia i rad... sad

Mam 33 lata męża 34 syna 5 lat. Małżeństwem jesteśmy od 7 lat a razem jesteśmy już 15 lat. Od 5 lat, nasze małżeństwo nie przypominało życia rodziny. Praca (jego praca ja w domu z synem), dziecko, wyrzuty do siebie nawzajem (najczęściej z mojej strony), chęć kontrolowania go na każdym kroku. Sex po prostu jako rozładowanie napięcia (często bez orgazmu).

Miesiąc temu mąż mi powiedział, że ZAKOCHAŁ się w koleżance z pracy (lat24). Wspólne wyjazdy (delegacje zagraniczne), kłopoty w małżeństwach, do tego ona jest kokietką, ona nie ma dzieci. Przyznał że nie było sexu, że się całowali, całował ją po szyi (myślał że ja tego nie lubię). Powiedział że zrywał z nią 3 razy i nie chce mnie okłamywać, że sam nie wie czego chce. Dał czas 3 tygodnie na decyzję, co chce zrobić czy być z nią czy ze mną. Ja go kocham chce być z nim i mu to powiedziałam, ale chce żeby był szczęśliwy (nawet jeśli nie ze mną).
Po tygodniu oświadczył mi się ponownie, z nią zerwał 4 raz. Teraz po 3 tygodniach wiem (rozmawiamy o tym na spokojnie) że zrobił to bo czuł że musi zrobić kurację szokową. Chce ratować małżeństwo, ale on ma dni gdzie jak mówi "napadają" go myśli o niej. Mówi że chce przestać ją kochać. Mówi że razem nie będą na 100% ona ma już kogoś nowego, powiedziała mu że to nie była miłość.

Ja naprawdę chce z nim być i nie jestem zła, ani zazdrosna o sam romans, ale o to że mówi że mnie już chyba nie kocha, bo kocha ją że to co czuje teraz to jest miłość.

Stale powtarza, że jestem damą (to jak się zachowałam), że jestem ładniejsza, że jeśli nie to jego uczucie do niej (to bicie serca) to nawet nie przyszłoby mu do głowy zastanawiać się czy ja czy ona, bo to mnie by wybrał.

POMOCY !!!!

28,722

Odp: Kobiety na zakręcie

Jakiej pomocy oczekujesz?
Najpiew powinnas przestac sie zachowywac jak powiernica meza. I przestac wysluchiwac jego glupot. I nie wspierac go. tekstu o tym, ze chcesz, zeby byl szczesliwy, nawet z inna, ja po prostu nie skomentuje.
Maz Cie zupelnie nie szanuje. Nie szanuje Twoich uczuc i traktuje Ci jak popielniczke, do ktorej wrzuca swoje brudy.
Mysle, ze powinniscie pojsc na terapie, bo sama sobie z tym nie poradzisz.

28,723 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-11-22 18:28:24)

Odp: Kobiety na zakręcie

Mszym, witaj na Zakrecie. Niestety, wyglada na to, ze od dluzszego czasu do niego zmierzalas: "nasze małżeństwo nie przypominało życia rodziny. Praca (jego praca ja w domu z synem), dziecko, wyrzuty do siebie nawzajem (najczęściej z mojej strony), chęć kontrolowania go na każdym kroku. Sex po prostu jako rozładowanie napięcia (często bez orgazmu)."

Wierze, ze przezywasz bardzo trudny okres. Jednoczesnie czas zmierzyc sie z rzeczywistoscia. Twoj maz mowi, ze kocha inna kobiete, ale w koncu zdecydowal sie zostac z Toba, bo ona nie jest zainteresowana. On stawia sprawe jasno, chociaz jest to nieempatyczne (zgadzam sie w wiekszosci z postem Kawencj). Ale pozwol mi/nam zrozumiec Ciebie. W czym  mamy Ci pomoc? Czego Ty oczekujesz od meza, od swojego malzenstwa?  Piszesz, ze nie jestes zadrosna o romans, dlaczego zatem chcialas  kontrolowac meza na kazdym kroku i robilas mu wyrzuty?  Znajdziesz tutaj pomoc, tylko napisz wiecej, bysmy Cie lepiej rozumialay, a przede wszystkim sama siebie zrozumiesz lepiej i bedziesz w stanie lepiej pokierowac swoim zyciem. Pozdrawiam Cie cieplo

Pozdrowienia dla wszystkich Zakretek. Silky tak trzymaj:-)

28,724

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:

Cześć powekendowo
Melduję, że cała i zdrowa, aczkolwiek niewyspana wróciłam z weekendowej konferencji. Bezapelacyjnie ten weekend uważam za wyjątkowo udany! Zarówno merytorycznie jak i towarzysko :-D. Wytańczona, wyśmiana, wygadana. Aż całe usta i policzki od środka poharatane od aparatu hehe. Było bardzo fajnie!!
Teraz siedzę i wysyłam maile pokonferencyjne - a powieki same mi opadają
miłego, prawie wiosennego dnia

a gdzie foty? I mam nadzieje, ze tym razem usmiechniete;)

Ja tez padam razem z powiekami, choc u nas prawie 10.30. Po prostu nad tym kawalkiem ziemii zawisla jakas powloka z czarnych chmur i nie dopuszcza ani promyka slonca. Jest paskudnie, najpaskudniej jak byc moze, szaro, mokro, wietrznie, cisnienie jak u zdechlej zaby. I zadnego ratunku w postaci porzadnego wloskiego podwojnego espresso:( jak zobaczycie w mim poscie takie cos ----------------------------, to znaczy, ze spontanicznie zasnelam i grzmotnelam czolem w klawiature.

Na szczescie jeszcze dzis i jutro a w piatek lece na zabawe choinkowa firmowa w Vaasa a za tydzien tez sie bawimy, ale tym razem w Karpaczu:) Mam nadzieje, ze choc troszke sniegu tam zobacze.

28,725 Ostatnio edytowany przez mszym (2016-11-23 13:58:51)

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziękuję, wreszcie ktoś kto chce mnie wysłuchać. Nie wiem czego mogłabym chcieć od Was. Cieszę się że jest ktoś kto stoi obok i chce mi pomóc.

U terapeuty byliśmy najpierw on potem ja. Ale lepiej się czuję nie chodząc tam. Wolimy wydać te pieniądze na wspólne wyjścia do restauracji, na kurs tańca. Wtedy jest na dobrze. Ogólnie razem czujemy się bardzo dobrze. Teraz potrafimy się razem śmiać, chodzić za rękę, uprawiać sex.

On mówił że mnie nie kocha po dużej kłótni. Stwierdził, że wyciągnęłam od niego zdania których nie chciał powiedzieć (właśnie te że mnie nie kocha). Teraz jak go zapytałam jak on to wszystko widzi mówi, że to nie jest tak, że on mnie wcale nie kocha, ale że do tamtej czuje takie nagłe uczucia. Kładzie się do łóżka jest dobrze, ale w nocy gdy się przebudzi potrafi go zakuć w sercu z tęsknoty za nią. Wczoraj np. całkowicie o niej zapomniał, a załatwiał wspólny obiad (służbowo). Jak tłumaczył kiedyś było to dla niego coś super, że załatwiał coś dla nich, a wczoraj całkowicie o niej zapomniał (to ja przypomniałam mu mówiąc że jestem zazdrosna o to że zjedzą razem). On był naprawdę szczęśliwy, że już zapomina.

Nie zrozumcie mnie źle on jest dobrym facetem, dba o mnie, martwi się, szanuje mnie (zagubił się).

Ja nie byłam dobrą żoną. Siedziałam 5 lat z synem, kiedy on wracał zamiast miłej żony miał czarownicę. Byłam zła o wszystko: o to że jest zmęczony po pracy, że na sms’a odpisał po 30 minutach, że umówił się z kuzynem na siłownię – dosłownie o wszystko!

Od kiedy zaczęłam pracę u nas się dużo zmieniło (pracuję od kwietnia). Jestem uśmiechnięta, radosna, mówię komplementy, przytulam się, zabrałam się za siebie. Sam przyznał, że gdyby nie ta moja zmiana nawet nie chciałby ratować tego co było między nami. Na początku nadal nie widział mojej zmiany, myślał że to chwilowe. Teraz wie, że po prostu jestem taka.

Mówi, że to ja jestem ładniejsza, że lepiej całuję, że lubi moich rodziców, ale przez ostatnie miesiące tyle się wydarzyło, że on się już sam siebie boi. Jest strzępkiem nerwów. Ja zresztą też.

Chce być z nim pod warunkiem, że będzie tak jak teraz. Gdy potrafimy rozmawiać, czuć co czuje druga osoba nawet gdy nas nie ma koło siebie (u nas w pewnym momencie to się wypaliło).

A z tym zerwaniem przez Nią to może trochę uprościłam, już opisuje dokładnie.
On był niezadowolony z żony, ona kokietuje wszystkich facetów, on się złapał w sidła (jest piekielnie przystojny).
Rozmawiali, poznawali się, wyjeżdżali razem na delegacje, uczucie kwitło. Kiedy On się złapał na tym że ona coś czuje, zerwał. Ale nadal w domu kiepsko więc udało jej się go znowu jakoś przekonać. Zrywał 3 razy (ona przez ten czas wcale). Ostatni raz z nią zerwał gdy mi o wszystkim powiedział, oświadczył mi się ponownie, pojechaliśmy na 4 dni bez dziecka – było super, do ostatniego dnia gdy ja znowu popsułam atmosferę rozmawianiem o niej. Ale najgorsze przyszło w środę (16.11) zaczęłam jak kat nad ofiarą wypytywać, dręczyć – nie wiem czemu, nie pytajcie, po prostu sama siebie wtedy nie poznawałam. Wtedy on pękł widziałam to, ale było już za późno stało się!
Wtedy on chciał już rozwodu, ale Ona powiedziała że zaczęła sobie układać życie na nowo i jeszcze miesiąc temu zrobiłaby dla niego wszystko to teraz już nie (myślę że z jej strony to nie była miłość).
Weekend był najlepszy jaki mieliśmy odkąd się znamy – puściły nerwy, bez napięć bez oczekiwań. W niedzielę powiedział mi, że teraz nawet gdybyśmy się rozstali on do niej nie wróci (raz że ona nie chce, a dwa że widać go nie kochała).
W poniedziałek miałam dość (a w sumie nic się takiego nie działo, chyba o niej pomyślał) byliśmy na basenie niby wszystko ok, ale powiedziałam że mi się wyprowadzić. On nie chce on chce być ze mną. Ja też tego chce ale chciałam pokazać, że może mnie stracić – troszkę zadziałało.
Wczoraj było bardzo fajnie, pomimo mojej wizyty u psychologa, gdzie jak to ja się rozryczałam, ale on po wyjściu z gabinetu (czekał na mnie w aucie, bo wizyta kończyła się o 22, a on się o mnie martwił, że pojadę sama) wsparł mnie, rozśmieszał, potem całował, sex (nawet nie wiem czy ten wczorajszy nie był tylko po to żeby się rozładować). Było dobrze.

Trudno mi się rozstać gdy wiem, że gdyby były dni bez myślenia o niej, bylibyśmy teraz małżeństwem idealnym. On robi wszystko żeby o niej zapomnieć. Stwierdził rzuciłem palenie, z tym też dam sobie radę. JA CHCĘ W TO WIERZYĆ! Przepraszam że się tak rozpisałam 

28,726

Odp: Kobiety na zakręcie

Mszym,

dalej nie odpowiedzialas na pytanie, czego od nas oczekujesz? Jakiej porady? Bo na razie to sama zadajesz pytania, sama na nie odpowiadasz i tlumaczysz meza. Rozwazalas terapie? I gdzie w tym calym zamieszaniu jest Wasze dziecko? Bo jakos skupiasz sie na przedszkolnych akcjach swojego dobrego i piekielnie przystojnego meza, ktory z pania zrywal 3 razy.



Hej Mussu, hej Silky, umknal mi Twoj post.
Milo czytac, ze weekend sie udal.
Tak sobie przypominam moje rany na jezyku jak mialam aparat, brrrr  wink

Mussu, tekst pt "cisnienie jak u zdechlej zaby" bezcenny. Zapamietam.

28,727

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej kobitki smile
U nas tez aura śpiąca, trochę teraz cieplej było i nawet słonecznie. ale ja w porze jesienno -  zimowej to jak niedźwiedź, tylko bym spała.
Fajnie, że miałyście relaksujące weekendy. Mój był dość pracowity, ale mam nadzieję, że w najbliższym odpocznę.

Witaj Mszym smile
Wiesz co...czytając Twoją historię mam koszmarne deja vu. Z pewnymi wyjątkami, bo nie byłam zołzowatą żoną  tongue
Ech i te same tłumaczenia gada zdrajcy, że się pogubił, że ma depresję... sad
Wiesz co, mój eks mąż odszedł do swojej nowej miłości, bo ta go chciała. Pewnie gdyby nie chciała, to by próbował pewnie jakoś nasze małżeństwo ratować, albo może inaczej....próbowałby jakoś przy mnie wegetować.
Nie da się kurcze no....załamałabym się takim tekstem, jakbym usłyszała..że mu w nocy serce do tamtej zabiło.
Uwierz mi, że odszedłby do niej w 5 minut, gdyby tylko kiwnęła palcem.
A gdzie w tym wszystkim Ty i Twoje uczucia?

28,728

Odp: Kobiety na zakręcie

Kochana sama nie wiem czego od Was chce. Może chciałabym wiedzieć, że któraś miała tak jak ja i się udało, że będzie dobrze.
Ja już sama nie wiem co  chce. Che być  z mężem, chce mieć udane małżeństwo. Tylko tyle wiem.

Co do dziecka, to dla niego jesteśmy zgodną rodziną. Przy nim się nie kłócimy, czasem po prostu jedno się z nim bawi a drugie zajmuje się czymś innym. Razem jeździmy do parku, na place zabaw - wtedy jest super.

28,729

Odp: Kobiety na zakręcie

Witaj Mszym smile
Wiesz co...czytając Twoją historię mam koszmarne deja vu. Z pewnymi wyjątkami, bo nie byłam zołzowatą żoną  tongue
Ech i te same tłumaczenia gada zdrajcy, że się pogubił, że ma depresję... sad
Wiesz co, mój eks mąż odszedł do swojej nowej miłości, bo ta go chciała. Pewnie gdyby nie chciała, to by próbował pewnie jakoś nasze małżeństwo ratować, albo może inaczej....próbowałby jakoś przy mnie wegetować.
Nie da się kurcze no....załamałabym się takim tekstem, jakbym usłyszała..że mu w nocy serce do tamtej zabiło.
Uwierz mi, że odszedłby do niej w 5 minut, gdyby tylko kiwnęła palcem.
A gdzie w tym wszystkim Ty i Twoje uczucia?


Ja się pogubiłam, to jest strasznie bolesne. Ale ona go chciała strasznie, płakała, błagała - on wybrał mnie ...wtedy. A potem ta kłutnia, która zmieniła wszystko!
Może faktycznie jest dupkiem, ale ja nadal go kocham.......... sad

28,730 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-11-23 15:54:30)

Odp: Kobiety na zakręcie

hej Mszym smile
Tak dla porządku, jeśli chcesz cytować czyjeś słowa, to kliknij w dolnym prawym rogu   cytuj .
Wtedy nie będzie bałaganu, kto co powiedział.

A co Twojej historii. To może ja źle zrozumiałam, że Twój mąż tylko dlatego nie odszedł do tamtej, bo ona się "odkochała".
No cóż. Moim zdaniem mąż teraz powinien udowodnić, że jest wart Twojego zaufania i uczucia. Zbyt łatwo chyba dałaś się porwać w ten szał wspólnych kolacyjek, sexu itp. On pewnie wcale nie ma poczucia, że coś może stracić.
Jedno jest pewnie, raz zawiedzionego zaufania tak łatwo nie można odbudować.

Posty [ 28,666 do 28,730 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 440 441 442 443 444 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024