Kuzwa kobiety, a teraz tak ogolnie: czy my mamy jakies inne zwoje mozgowe niz brzydsza czesc ludzkosci, ze tak nas ciagnie do lasu, chociaz doskonale wiemy, ze tam bagno, trzesawisko, dzika zwierzyna, ogolnie roznie moze byc?
No bo to jest tak: wchodze do tego napotkanego lasu, ktory na pierwszy rzut oka piekny gaik przypomina, ide i rozgladam sie na prawo i lewo, tworze notatki w glowie (zeby wiedziec kiedy zawrocic i jak wracac), uwazam na droge. Kiedy idzie mi sie lekko, milo, slonko na polankach swieci, jagodki same na sciezkach wyrastaja, no to relaksuje sie i brne dalej. Ale jesli natykam sie po paru krokach na chaszcze, kaluze, rozpadliny, jamy jakies, czuje, ze zle sie dzieje, to raczej sygnal, zeby zrobic w tyl zwrot. Bo mala szansa, ze z takiego zarosla nagle piekny parczek wyskoczy. Raczej moze byc coraz gorzej niz lepiej. Jak to mowia: im dalej w las tym ciemniej.
Ale nie, kobieta, istota upadla i naiwna, lapie za maczete, kompas i lezie w te ostoje. Bo przeciez ona wytnie sama to co od wiekow zarastalo i narastalo. Ona znajdzie droge, choc nawet kompas wariuje.
Poznalam niedawno znajoma znajomej, tej od pazurow. Fajna mloda kobieta. Zaradna (kasy natrzepala niezle), ladna, mila. U jej boku cham, prostak, cwok wyczuwalny na kilometr - dla kazdego, tylko nie dla niej. Placze przez niego, on fochami strzela czesciej niz zolnierz na poligonie, zyje na jej koszt, bo bidula co chwila traci prace, poniza ja, wyzywa od glupich, grubych (jest leciutko puszysta), wykorzystuje w domu i poza domem. Awanture o nie taka przyprawe w daniu potrafi jej zrobic. Ona moglaby go juz dawno w d..kopnac, bo ma swoje mieszkanie, prace, dochody, nie maja dzieci, nie sa malzenstwem, znalazlaby sobie super przystojnego albo chociaz fajnego Fina czy innego bylca w try miga. A ostatnio zaplakana pobiegla przepraszac go, po tym jak on jej awanture zrobil i obrazony wyszedl (niby wyprowadzil sie). Moja znajoma na pytanie: po kiego z nim jestes dostala konkretna odpowiedz: bo ja nie umiem sama byc i bez seksu nie wytrzymuje.
Dobrze, ze mi paznokcie robila a nie jakas mikrobrazje czy inna akupunkture twarzy, bo szczeka w blat trzeasnelam z impetem jak to uslyszalam.
Naprawde, NAPRAWDE, tak ciezko zyc bez mezczyzny jakis czas? Bez mezczyzny to jeszcze moze tak, ale bez byle patalacha? Kobiety, co z naszymi mozgami i poczuciem wartosci sie dzieje?