Oj, nie widzialam tych Waszych postow, bo mialam otworzone na okienku, w ktorym pisalam i dlatego sie nie odnioslam.
To teraz po kolei:
silky - masz dupka nie meza, tak krotko i tresciwie to skomentuje. Na tej imprezie wygladalas bosko i kazdy normalny maz balby sie puscic taka kobiete sama. A juz jak musialby, to by ja wycalowal i wysciskal przed i po, zeby jej glupoty z glowy wybic:) Mnie tam daleko do Twojej urody ale jak przymierzylam kiecke w sobote i pokazalam Kretowi, to wlasnie tak zareagowal - nie wiem, czy Cie powinienem tam puscic. W zartach rzecz jasna, bo nie jest chorobliwie zazdrosny i zaborczy. Ale to milo uslyszec cos takiego a nie trafic na tafle lodu. Ciekawe ile czasu jeszcze uplynie zanim ktos sie Toba porzadnie zajmie:)
Kawcia - cycki i hormony to tez chyba taki PMS troche? Ale byloby git, gdybys juz zaszla, wiec informuj ciotki Zakretki na biezaco:)
A co do eksow, to chyba sie podswiadomie umowilysmy jakos, bo ja tez w miniony czwartek mialam watpliwa "przyjemnosc" spotkac mojego eksa w takim urzedzie ds. praw dziecka czy jakos tak. Chodzilo o ustalenie alimentow od panstwa na kolejny rok, bo eks od 4 lat jest bezrobotny i od 2-ch dostaje juz tylko zasilek z czego placic mi nie moze, wiec placi panstwo. Pani urzedniczka jest nowa i chciala nas zobaczyc i ustalic co i jak zanim taka decyzje wyda. Wiec przy okazji wyszly takie kwestie jak spotkania tatusia z corka. Ustalone byly w trakcie rozwodu co drugi weekend i czesc wakacji. W praktyce w tym roku ostatnio spotkala sie z nim na jego urodziny, czyli koniec marca. Pozniej zero kontaktu z jego strony. Ani dnia w wakacje. Wszystko powiedzialam, a babka zdziewiona. Linia obrony eksa - bo my mu nie przywozimy malej na spotkania. No zesz! Ma auto, odleglosc 10km, jest ojcem, widuja sie (powinni) 2 x na miesiac i on nie ma kasy na paliwo! A nie placi zlamanego Euro na mala, ani prezentu ani kartki ani wyjsc dokadkolwiek - totalne zero. Drugi powod - mala do niego nie dzwoni i nie prosi o spotkanie! Bliska bylam siarczystego zaklecia po polsku albo finsku.
A wisienka na torcie to to, ze on dostaje do tego zasilku dodatkowe jakies 100€ miesiecznie wlasnie z tego wzgledu, ze ma gdzies wpisane te spotkania 2 na miesiac z corka, czyli dostaje kase na dziecko. Co mu urzedniczka przypomniala.
U nas tez byly teraz ferie jesienne od srody. Wiec zapytalam go: a czemu nie wezmiesz corki choc na dzien do siebie skoro i tak siedzisz w domu? Cisza.
Ja juz na niego nie licze, mam go generalnie gdzies i mala juz tez. Niemalze zmusilam ja, zeby poszla w piatek na jedna noc do niego, zeby jakos odnowic ich kontakty. Ale uczciwie mu zapowiedzialam, ze to ostatni raz, kiedy ja namawiam, on ma sie postarac zeby chciala tam bywac. No to sie postaral: poszli w piatek po poludniu podobno obejrzec swiatelka, dekoracje w takim wielkim lunaparku, mala jak pisala to zadowolona. Na miejscu eksowi nie spodobalo sie, ze duzo ludzi wiec w tyl zwrot. Mala myslala, ze pojda dokads indziej ale tatus skierowal sie do domu. Reszte wieczoru przesiedzieli przed telewizorem. Na moje pytanie jak bylo odpowiedziala - tak sobie. Na nastepna wizyte jej nie bede namawiac.
I zeby bylo weselej jeszcze okazalo sie, ze od 2004 roku mam podobno wylaczna opieke nad nia, jakis blad urzednikow w poprzednim miejscu, o ktorym dowiedzialam sie przypadkowo wyrabiajac malej paszport latem i co zostalo potwierdzone teraz przez te urzedniczke:))) Tak wiec nie potrzebuje juz nawet podpisow jasnie pana na zadnym papierku dot. spraw malej:)
Dla mnie i dla niej jej wlasciwym oppiekunem jestem ja i Kret, a tatus sobie gdzies tam za gorami, za lasami mieszka. Dla mnie wegetuje bardziej.
I tez nie moglam sie sobie nadziwic: co ja w nim kiedys widzialam.